FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2013-05-29, 00:16
Środki przeciw wilgoci
Autor Wiadomość
Margareta

Dołączyła: 21 Sie 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-12-01, 13:05   Środki przeciw wilgoci [Cytuj]

Czy stosujecie na swoich jachtach środki przeciw wilgoci? Jeśli tak, to jakie i gdzie je dostać?
Podobno dorze jest na zimowanie włożyć do jachtu,( do kajuty oczywiście) takie granulki, pochłaniające wilgoć, aby przez te miesiące nie zbierała się w nim wilgoć, pleśń i zatęchły zapaszek :-?
Ostatnio zmieniony przez Margareta 2008-12-01, 13:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
selver
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-01, 21:29    [Cytuj]

nie mam własnego jachtu, więc odpowiadam z pewną nieśmiałością, ale (z zastrzeżeniami j.w.) pomysł wydaje mi się totalną bzdurą. Dziesiątki kilogramów silikażelu (czy może nawet niegaszonego wapna ;-) ), trzeba toto zmieniać, regenerować... a tak naprawdę wystarczy wyciągnięcie wszystkiego ruchomego (i półruchomego) z kabiny i bakist, dobre mycie i porządny przewiew, w razie niezbędnej konieczności wspomożony raz czy dwa farelką. I to działa. Coś mi się kojarzy że elektronika jachtowa przed 20 laty bywała oferowana w komplecie z osuszaczami (silikażel i jeszcze coś tam), ale to elektronika, a nie całe łodzie. Ale może jednak jakiś armator praktykuje coś w tym rodzaju?
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-01, 23:01    [Cytuj]

Moim zdaniem wystarczy, aby jacht nie był szczelnie zamknięty i nie był szczelnie opatulony plandeką. Ja stosuję tą zasadę kilkanaście lat i nigdy nie było problemów. Oczywiście wypakowuje z jachtu wszystkie materace, liny i t.p. Na aktualnej łódce zostawiam luk dziobowy niedomknięty i owarte okienka w kibelku i na koi rufowej (do kokpitu). Oczywiście drzwi do kibelka sa otwarte. Otwieram zęzy, wszystkie schowki pod kojami i szafki. Po założeniu plandeki zostawiam otwór na dziobie i na rufie, po to aby była curkulacja powietrza. I to wszystko. Na wiosne nie ma zadnych śladów pleśni czy zawilgocenia, ani nieprzyjemnego zapachu.
 
 
Margareta

Dołączyła: 21 Sie 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-12-02, 01:05    [Cytuj]

Taką sugestię poddał mi pewien armator z Niemiec. Nie wydaje mi się bez sensu, w końcu po to są 'zdobycze cywilizacji', aby z nich korzystać! To, że się z nich do tej pory nie korzystało, nie znaczy, że są złe... może właśnie powinniśmy je zastosować i aż się zdziwimy - takie proste, a takie skuteczne! :-D
Dawniej ludzie w ziemiankach mieszkali, na szczęście ktoś pomyślał do przodu :lol:
Ja to zastosuję. Jestem zdziwiona, że do tej pory nikt tego nie brał pod uwagę. Dla mnie- ma sens. Myślałam, że dowiem się, gdzie to-to kupić, a tu taka krytyka :oops:

[ Dodano: 2008-12-02, 01:13 ]
selver napisał/a:
nie mam własnego jachtu, więc odpowiadam z pewną nieśmiałością, ale (z zastrzeżeniami j.w.) pomysł wydaje mi się totalną bzdurą. Dziesiątki kilogramów silikażelu (czy może nawet niegaszonego wapna ;-) ), trzeba toto zmieniać, regenerować... a tak naprawdę wystarczy wyciągnięcie wszystkiego ruchomego (i półruchomego) z kabiny i bakist, dobre mycie i porządny przewiew, w razie niezbędnej konieczności wspomożony raz czy dwa farelką. I to działa. Coś mi się kojarzy że elektronika jachtowa przed 20 laty bywała oferowana w komplecie z osuszaczami (silikażel i jeszcze coś tam), ale to elektronika, a nie całe łodzie. Ale może jednak jakiś armator praktykuje coś w tym rodzaju?

Chyba nie jesteś na bieżąco ... żadne tam gaszone czy niegaszone wapno i inne takie! po prostu granulat wchłaniający wilgoć! naprawdę o takim nie słyszałeś??? Wklep w google! Stosuje się to również w samochodach.
Ostatnio zmieniony przez Margareta 2008-12-02, 01:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
selver
[Usunięty]

Wysłany: 2008-12-02, 08:41    [Cytuj]

Margareta napisał/a:
Taką sugestię poddał mi pewien armator z Niemiec. Nie wydaje mi się bez sensu, w końcu po to są 'zdobycze cywilizacji', aby z nich korzystać! To, że się z nich do tej pory nie korzystało, nie znaczy, że są złe... może właśnie powinniśmy je zastosować i aż się zdziwimy - takie proste, a takie skuteczne! :-D


tyle tych zdobyczy cywilizacji, że można się w nich pogubić. Ale myślę że -wbrew temu co piszesz- nie ma obowiązku korzystania ze wszystkich, zwłaszcza tych mniej sensownych. Na szczęście. To taka ogólna refleksja.

Margareta napisał/a:

Dawniej ludzie w ziemiankach mieszkali, na szczęście ktoś pomyślał do przodu :lol:
Ja to zastosuję. Jestem zdziwiona, że do tej pory nikt tego nie brał pod uwagę. Dla mnie- ma sens. Myślałam, że dowiem się, gdzie to-to kupić, a tu taka krytyka :oops:


wiesz, z tymi ziemiankami to nie jest takie proste, a per analogiam można by powiedzieć "dawniej ludzie jakimiś żaglówkami pływali, ale na szczęście ktoś pomyślał do przodu i mamy skutery wodne" :-P
Tak, wiem, to tania złośliwość, ale i Twoje wnioski są zbyt daleko idące. Pomysł skrytykowałem na podstawie własnej wiedzy i zdrowego rozsądku, ale przecież personalnie to Ciebie nie dotyczyło. Nie napisałaś,że nie interesują Cię inne wypowiedzi niż dotyczące źródła zakupów -gdybyś to zrobiła, zapewne bym się nie odezwał.

Margareta napisał/a:

Chyba nie jesteś na bieżąco ... żadne tam gaszone czy niegaszone wapno i inne takie! po prostu granulat wchłaniający wilgoć! naprawdę o takim nie słyszałeś??? Wklep w google! Stosuje się to również w samochodach.


chyba z założenia nie jestem "na bieżąco" i nawet nie aspiruję. Tym niemniej naprawdę słyszałem o wielu preparatach wchłaniających wilgoć, o różnym składzie; silikażel jest do tej pory najpopularniejszy jako tani, nietoksyczny, nie zanieczyszczający środowiska i nadający się do regeneracji. Są i inne, w tym oparte o CaO, skuteczne, ale dość zjadliwe i niebezpieczne. Moja "krytyka" wynika z oszacowania ilości takiego środka zdolnej skutecznie osuszyć powietrze w przeciętnej wielkości normalnie użytkowanej łódce kabinowej. Nie uważam się za eksperta, nie mam nic przeciwko korygowaniu moich poglądów, nie mam zamiaru Ci ich narzucać, przykro mi, że odebrałaś mój tekst personalnie. OK?
 
 
Margareta

Dołączyła: 21 Sie 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-12-02, 10:41    [Cytuj]

No dooobra, selver, OK :->
Ten człowiek, który mi o tym mówił, wspominał, że starczy 0,5 kg na ok. 20m2 powierzchni, na 2-3 miesiące. Więc niezbyt uciązliwe.
Może faktycznie ktoś napisze coś konkretnego na temat tych pochłaniaczy.
Pozdrawiam!
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-02, 16:19    [Cytuj]

Margareta napisał/a:
Ten człowiek, który mi o tym mówił, wspominał, że starczy 0,5 kg na ok. 20m2 powierzchni, na 2-3 miesiące. Więc niezbyt uciązliwe.

To tak jakby ktoś powiedział że tydzień wystarczy aby opłynąć Mazury, mając na myśli jedynie jachtostradę. Wszystko zależy od tego czy jacht stoi pod chmurką, pod wiatą a może jednak w słabo ale jednak ogrzewanym hangarze, dalej od pogody jaka w tym czasie się trafi, od tego co się w tym jachcie trzyma: nieprzesuszone po sezonie materace a może tylko pagaje itp.
Cytat:
Może faktycznie ktoś napisze coś konkretnego na temat tych pochłaniaczy.

Proszę bardzo. Selver napisał już o dwóch, silikażelu powszechnie stosowanym do ochrony opakowań z elektroniką i... butami (saszetek z paroma gramami silikażelu można nazbierać na bazarze bez liku, trzeba go tylko osuszyć), oraz o środku bardziej praktycznym na skalę "masową", czyli wapnie palonym. Mogę dorzucić do tego jeszcze bezwodny siarczan miedzi, taki biały proszek przypominający trochę wapno (i podobnie jak wapno palone silnie rozgrzewający się w kontakcie z wodą - aż do zagotowania jej). Powstaje on przez wyprażenie pięknych, błękitnych kryształów siarczanu uwodnionego, a pochałniając wodę stajie się na powrót niebieski. Nawet dysponuję niemałą ilością tej substancji, powstaje ona bowiem jako produkt uboczny w opracowanym przeze mnie oryginalnym sposobie trawienia płytek drukowanych (m.in. do zastosowanych na "Leśnym Dziadku" ukladó elektronicznych do ładowania i kontroli akumulatorków oraz oświetlenia LED) przy użyciu chlorku miedzi (nie żelaza!), regenerowanego kwasem siarkowym z małą domieszką kwasu solnego. Mógłbym specjalnie dla Ciebie zdobyć się na wykonanie próby, wyprażyć cały zgromadzony zapas i wstawić otware naczynie z siarczanem do wnętrza kabiny. Zainstalowałem tam higrometr wiedząc dobrze że w tym zastosowaniu nie ma on nic wspólnego z przyrządem meteorologicznym, a wskazuje jedynie lokalny "mikroklimat". Teraz byłby jak znalazł.
A co do butwienia materiałów użytych wewnątrz jachtu: nieprzypadkowo obszyłem materace dzianiną stylonową, zważając aby nawet 20% bawełny się w niej nie przyplątało...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
 
 
Margareta

Dołączyła: 21 Sie 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-12-05, 12:41    [Cytuj]

Cytat:
Mógłbym specjalnie dla Ciebie zdobyć się na wykonanie próby, wyprażyć cały zgromadzony zapas i wstawić otware naczynie z siarczanem do wnętrza kabiny. Zainstalowałem tam higrometr wiedząc dobrze że w tym zastosowaniu nie ma on nic wspólnego z przyrządem meteorologicznym, a wskazuje jedynie lokalny "mikroklimat". Teraz byłby jak znalazł

Tomku, nie zapomniałam :lol:
Jak tam esperyment?
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Margareta 2009-02-03, 00:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-07, 18:44    [Cytuj]

Margareta napisał/a:
Tomku, jak już będzie wiadomy efekt Twojego eksperymentu, daj znać!

Musisz niestety uzbroić się w trochę cierpliwości. Akurat większość zapasu siarczanu jaki posiadam wymaga przekrystalizowania (pochodzi z najnowszej "partii produkcyjnej"), a następnie wyprażenia. Krystalizację nastawiłem dziś, potrwa pewnie ponad tydzień... A przez ten czas zwiozę wyposażenie z wyslipowanego tydzień temu jachtu.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
 
 
~yep

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 1113
Wysłany: 2008-12-08, 15:25    [Cytuj]

hm - ciekawe koledzy podajecie praktyki. Moje jachty zimują bardzo szczelnie zafoliowane, a w srodku leżą sobie materace. Przed zafoliowaniem jachty są suszone i oczywiście dokładnie myte.
Wiosną sa jak nowe. Jak patrze wiosą na te jachty co się zimą "wietrzą" i do środka wchodzi wilgoć to nie mam dobrego zdania o takiej metodzie zimowania.
firma [ocenzurowano] sprzedaje podfizelinowane plandeki z foli termoskurczliwej. Są to plandeki wielorazowego użytku. Łodzie sa szczelnie nimi obciagniete. Ten sposób zimowania jest normą w USA. Stamtad tez te plandeki sa importowane. Koszt to 600 zł.Osobiście bardzo polecam.

Komentarz administratora: Ocenzurowano reklamę zgodnie z regulaminem forum.
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2008-12-08, 15:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-09, 08:18    [Cytuj]

jachtowiec napisał/a:
hm - ciekawe koledzy podajecie praktyki. Moje jachty zimują bardzo szczelnie zafoliowane, a w srodku leżą sobie materace. Przed zafoliowaniem jachty są suszone

Tylko gdzie je osuszyć przy założeniu że nie są wyciągane w ostatnim dniu lata podczas uroczystego oficjalnego zakończenia sezonu, lecz pływają niemal całą jesień conajmniej do pierwszych mrozów, a wyciągane są podczas chwilowego zelżenia chłodu, któremu o tej porze roku zazwyczaj towarzyszy wilgoć, mgła a nawet rzadki, drobny kapuśniaczek?
W garażu??? :-P :lol:

Tomek Janiszewski
 
 
~yep

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 1113
Wysłany: 2008-12-09, 19:16    [Cytuj]

Tylko gdzie je osuszyć przy założeniu że nie są wyciągane w ostatnim dniu lata podczas uroczystego oficjalnego zakończenia sezonu, lecz pływają niemal całą jesień conajmniej do pierwszych mrozów, a wyciągane są podczas chwilowego zelżenia chłodu, któremu o tej porze roku zazwyczaj towarzyszy wilgoć, mgła a nawet rzadki, drobny kapuśniaczek?
W garażu??? :-P :lol:

Tomek Janiszewski[/quote]

No tak - w ten sposób to oczywiście trudno jest wysuszyć. Wystarczy jednak przewieźć jacht kilka dni do hangaru , porządnie umyć, wysuszyć, zafoliować i wywieźć gdziekolwiek(do portu). Ten koszt to wprawdzie dodatkowe kilkaset złotych ale potem nie trzeba myśleć komu zapłacić aby zawilgocony jacht doprowadzić do dobrego stanu. Z jachtami stoczniowymi gdzie sklejka i drewno jest zaimpregnowane z zastosowaniem odpowiedniej technologii i lakierów kłopoty są mniejsze. jednak mam swiadomość że w jachtach 'samoróbkach' jakość stosowanego lakieru i brak technologi kładzenia nie pomaga w dobrym utrzymaniu łodzi.
Wszystkim jednak polecam sól do pochłaniania wilgoci, którą mozna dostać w supermarketach. nie jest droga i jest skuteczna. No chyba że łódź jest otwarta i 'przewietrza sie". W takiej sytuacji nic nie pomoże.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-10, 08:40    [Cytuj]

jachtowiec napisał/a:

No tak - w ten sposób to oczywiście trudno jest wysuszyć. Wystarczy jednak przewieźć jacht kilka dni do hangaru , porządnie umyć, wysuszyć, zafoliować i wywieźć gdziekolwiek(do portu). Ten koszt to wprawdzie dodatkowe kilkaset złotych

A kosztem jeszcze kilku dodatkowych kilkuset złotych, skoro wykosztowalo się już na przewóz jachtu wykupić miejsce w hangarze na całą zimę. I w komfortowych warunkach modernizować jacht w martwym sezonie. Za to zrezygnowałoby się za zakupu importowanej z USA folii za 600zł, i być może nawet byłoby się finansowo do przodu.
Cytat:
ale potem nie trzeba myśleć komu zapłacić aby zawilgocony jacht doprowadzić do dobrego stanu.

Ja tam jestem nawet nie garażowcem lecz plandekowcem lub chmurkowcem. I nikomu nie musiałem płacić za doprowadzanie jachtu do przyzwoitego stanu, uczyniłem to osobiście. Ani też nie stwierdziłem dotąd negatywnych skutków zawilgocenia.
Cytat:
Z jachtami stoczniowymi gdzie sklejka i drewno jest zaimpregnowane z zastosowaniem odpowiedniej technologii i lakierów kłopoty są mniejsze.

Kadłub mojego Oriona (w przeciwieństwie do masztu i steru, wykonanych metodą garażową i dzięki temu lepszych od tych stoczniowych) jest wykonany metodą stoczniową i nie zawiera elementów sklejkowych. Za to metodą garażową musiałem pruć a następnie laminiować conieco, aby stocznowy styropian zastąpić garażowymi butelkami PET. I dzięki temu nie występują tam charakterystyczne dla wykonania stoczniowego pułapki na wodę (nawet w postaci wnętrza profili denników - te wykonałem metodą garażową w postacie profili teowych, bez jakichkolwiek pustych przestrzeni) której nie można było się pozbyć.
Cytat:
jednak mam swiadomość że w jachtach 'samoróbkach' jakość stosowanego lakieru i brak technologi kładzenia nie pomaga w dobrym utrzymaniu łodzi

Ze sklejki zrobiłem, rzecz jasna metodą garażową komplet mebli
Jakość zastosowanego lakieru Epidian 112 jak również technologia kładznia pierwszych warstw silnie rozcieńczonego lakieru okazała się właściwa: nawet zalanie kabiny podczas wywrotki im nie zaszkodziło.
Cytat:
Wszystkim jednak polecam sól do pochłaniania wilgoci, którą mozna dostać w supermarketach. nie jest droga i jest skuteczna.

Ale zdecydowanie nie chodzi tu o sól kuchenną, bo taka dostępna w supermarketach jest rafinowana i wilgoci nie pochłania. Bardziej higroskopijna jest sól nieoczyszczona, sprzedawana w sklepach ze "zdrową żywnością" (tyle że jest dużo droższa - klient zapłaci). Czynnym składnikiem takiej soli są chlorki magnezu i wapnia. I właśnie bezwodny chlorek wapnia (nie mylić z wapnem chlorowanym!) zalicza się do najskuteczniejszych środków suszących (stężonego kwasu siarkowego już zdecydowanie nie polecam, z powodów oczywistych). Chlorek wapnia jest odpadem przy produkcji sody niemal już zarzuconą metodą Solvay'a; niegdyś ogromne jego ilości wywożono na składowiska ("białe morza") na Kujawach. Tyle że odwadnianie krystalicznego sześciowodnego chlorku wapnia jest jeszcze bardzej uciążliwe niż siarczanu miedzi: krystaliczna masa, przypominająca lód topi się (a właściwie rozpuszcza we własnej wodzie krystalizacyjnej), pryska, aby w końcu zastygnąć na biały, porowaty "żużel". Trzeba robić to w dużym, niepotrzebnym już żelaznym garku, chroniąc otoczenie przed zanieczyszczeniem.
Cytat:
No chyba że łódź jest otwarta i 'przewietrza sie". W takiej sytuacji nic nie pomoże.

Jeśli łódź się przewietrza (a moja przewietrza się zawsze: "namiot" z plandeki rozpiętej na leżącym maszcie jest otwarty z tyłu a z przodu ma niewielki przewiew, zejściówka wprawdzie jest zamknięta ale ma dwie "głośnikowe" żaluzje wentylacyjne, zaś od przodu ma odkręconą klapę Holta w komorze kotwicznej) i mimo to pleśnieje - świadczy to o użyciu nieodpowiednich materiałów (np. włókien celulozowych na obszycie materacy), albo o istnieniu kałuży wody w zęzie lub wnętrzu komory wypornościowej.

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2008-12-10, 13:49, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
~yep

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 1113
Wysłany: 2008-12-12, 09:46    [Cytuj]

powiem tak - oriona posiadałem w latach siedemdziesiatych i rzeczywiscie spotkałem sie z tymi sami problemami. Stało sie to jednak po wielu latach kiedy przestałem dbać o niego. Nie otwierałem korków Holta i nie wietrzyłem komór.
Zresztą co tu mówić! Orion to stoczniowa prehistoria - od tego czasu technologia budowy jachtu zmieniła sie tyle razy ze trudno mi jest nawet odnieść się do powyższych wypowiedzi. Z perspektywy Oriona który ma kilkadziesiąt lat i jest wart niewiele więcej od tej plandeki to rzeczywiście musi wyglądac inaczej.
Ja chciałem tylko odpowiedzić pytajacemu że sa nowoczesne srodki przeciwko wilgoci i stocznie powszechnie je stosują. Przecież przd stoczniami stoi jesienna i zimowa produkcja łodzi i one wszystkie musza byc suchutkie i czyściutkie do wiosennych odbiorów przez wybrednych klientów.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-12, 11:26    [Cytuj]

jachtowiec napisał/a:
powiem tak - oriona posiadałem w latach siedemdziesiatych i rzeczywiscie spotkałem sie z tymi sami problemami. Stało sie to jednak po wielu latach kiedy przestałem dbać o niego. Nie otwierałem korków Holta i nie wietrzyłem komór.

To nikłe masz o nim pojęcie: w stoczniowych Orionach klap Holta nie było, z wyjątkiem tej między komorą kotwiczną a skrajnikiem dziobowym. Ona nie pozwala na jakiekolwiek wietrzenie komór wypornościowych, a jedynie może pomóc w wentylacji wnętrza, zwłaszcza gdy jednocześnie uchylimi nieco luk komory kotwicznej. Głównie jednak zamontowano ją po to aby był dostęp i możliwość kontroli nakrętek na śrubach mocujących sztagownik. Pozostale klapy Holta, dzieki którym mogłem nie tylko przewietrzyć komory ale i usunąć z nich rozpadający się i nasiąknięty wodą (a raczej lodem, bo zima wtedy była) styropian, wraz z pokruszonymi(!) workami foliowymi w jakie go opakowano, wzmocnić łączenie ścianek podkojowych z dnem, a następnie wypelnić komory butelkami PET (oraz kontrolować ich stan a w razie potrzeby wymienić ) - zamontowałem metodą garażową. Jedyną stoczniową "wentylację" komór wypornościowych (a raczej jej parodię) stanowił malutki "korek od szampana" ;-) wkręcany w gródź dzielącą achterpik od podkokpitowej komory wyporościowej. Niektórzy armatorzy wykręcali go po sezonie, podnosząc zarazem dziób do góry w nadziei że to cokolwiek pomoże. Sama gródź zresztą była stoczniowo wykonana z kawałka sklejki oblaminowanej wprawdzie od strony achterpiku, ale od strony komory nie zabezpieczonej niczym. W wykonaniu garażowym jest ona zrobiona ze 100% laminatu.
Cytat:
Z perspektywy Oriona który ma kilkadziesiąt lat i jest wart niewiele więcej od tej plandeki to rzeczywiście musi wyglądac inaczej.

W ten sposób to możesz mówić o swoim dawnym Orionie, i nic w tym dziwnego skoro jak sam przyznałeś, nie dbałeś o niego.

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2008-12-12, 11:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~yep

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 1113
Wysłany: 2008-12-12, 15:50    [Cytuj]

hej Tomek. Wiesz? zaczynam Cie podziwiać - i to całkiem serio.
Znam Oriona od podszewki i zawsze wierzyłem że przy inteligentnym włascicielu ten stoczniowy jacht przetrwa kilkadziesiąt lat. Nie iwerzyłem jednak w swoje mysli a tu proszę. Życzę aby ten jacht służył Ci jak najdłużej i szczerze cieszę się że na tym forum można spotkac prawdziwych, tradycyjnych i znajacych praktyke zeglarską zeglarzy.
Proszę nie oceniaj mnie po słowie "garaz'. Garaże potrafią zrobić nie tylko dużo złego ale także duzo dobrego.
Chcę tylko wszystkim uprzytomnić że w firmie produkcyjnej legaknie działajacej i produkujacej solidne wyroby wazne są nie tylko wymagania technologiczne ale takze spełnienie norm ochrony środowiska,p.poż, bhp i wiele innych. Dlatego spełnienie tych warunków kosztuje i wyroby stoczniowe sa lepsze i droższe.
 
 
Margareta

Dołączyła: 21 Sie 2008
Posty: 14
Wysłany: 2009-02-03, 00:35    [Cytuj]

Tomek J napisał/a:
Margareta napisał/a:
Tomku, jak już będzie wiadomy efekt Twojego eksperymentu, daj znać!

Musisz niestety uzbroić się w trochę cierpliwości. Akurat większość zapasu siarczanu jaki posiadam wymaga przekrystalizowania (pochodzi z najnowszej "partii produkcyjnej"), a następnie wyprażenia. Krystalizację nastawiłem dziś, potrwa pewnie ponad tydzień... A przez ten czas zwiozę wyposażenie z wyslipowanego tydzień temu jachtu.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomku i inni!
Nie zapomniałam o temacie :-D
Jak tam eksperyment? Wiemy coś więcej na temat wilgoci i jej zwalczania?
Pozdrawiam!
 
 
~Tomek J

Pomógł: 60 razy
Wiek: 54
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 5803
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-03, 10:23    [Cytuj]

Margareta napisał/a:
[Jak tam eksperyment? Wiemy coś więcej na temat wilgoci i jej zwalczania?
Pozdrawiam!

Nie zapomniałem - ale krystalizacja idzie dużo wolniej niż się spodziewałem. Może i wilgotność powietrza w mieszkaniu jest większa niż była kiedyś (zamontowane zostały parę lat temu szczelne okna, i w sumie to chyba dobrze, bo wysuszone kaloryferami powietrze zdrowe nie jest). Wciąż brak mi dostatecznego zapasu siarczanu miedzi - gdybym wcześniej miał go w postaci przekrystalizowanej zamiast trzymać go w roztworze... Pewnie pod koniec zimy będę mógł to sprawdzić - z myślą o przyszłym sezonie...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2009-02-03, 10:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22740
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-10-22, 21:29    [Cytuj]

Zima idzie. Odświeżam temat, gdyż drogą kupna nabyłem chemiczny pochłaniacz wilgoci. Podczas zeszłorocznej zimy testowałem to cudo w samochodzie. Problem zaparowanych szyb wewnątrz praktycznie znikł. Tej zimy zamierzam przetestować to na łodzi zimującej w hangarze.
 
 
~darkor54

Pomógł: 22 razy
Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 1426
Wysłany: 2017-10-22, 22:02    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Zima idzie. Odświeżam temat, gdyż drogą kupna nabyłem chemiczny pochłaniacz wilgoci. Podczas zeszłorocznej zimy testowałem to cudo w samochodzie. Problem zaparowanych szyb wewnątrz praktycznie znikł. Tej zimy zamierzam przetestować to na łodzi zimującej w hangarze.

Ja z powodzeniem używam pochłaniacza wilgoci już 3 zimę. W ciągu 2 poprzednich z dwóch pochłaniaczy wylałem ok. 2,5 l cieczy zaabsorbowanej przez wkłady chemiczne. Łódkę zamykam ze względu na chęć ograniczenia dopływu powietrza nasyconego parą wodną, która w temperaturze punktu rosy osadza się w postaci wody wewnątrz kabiny. Doświadczenia z poprzednich 2 zim są więcej niż pozytywne. Po otwarciu na wiosnę w łódce było sucho bez żadnych nieprzyjemnych zapachów stęchlizny. Pojemniki pochłaniaczy opróżniałem w zimie ok. stycznia i później na wodowanie w weekend majowy. Polecam - można kupić różne pochłaniacze ale sądzę, że działanie ich będzie bardzo podobne.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH