FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2016-10-30, 23:02
50 lat temu Polański nakręcił "Nóż w wodzie"
Autor Wiadomość
Lejek

Dołączył: 01 Lip 2011
Posty: 10
Skąd: Tychy
Wysłany: 2011-09-01, 16:20   50 lat temu Polański nakręcił "Nóż w wodzie" [Cytuj]

"Nóż w wodzie" Roman Polański kręcił na mazurskich jeziorach, m.in. w Giżycku na jez. Kisajno. To był pierwszy pełnometrażowy film fabularny wybitnego reżysera i jedyny nakręcony w całości w Polsce."

Cytat:
W Giżycku, gdzie kręcona była duża część zdjęć do filmu, odbędzie się dziś z tej okazji filmowe święto.

Miłośnicy filmu będą mogli w giżyckim ośrodku Międzynarodowego Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej obejrzeć filmowy jacht "Christine", który w rzeczywistości nazywa się "Rekin". W Centrum Kultury odbędzie się pokaz etiud filmowych studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz konferencja i panel dyskusyjny z udziałem gości ze świata filmu. Wieczorem odbędzie się plenerowy pokaz filmów "Morning Light" i "Nóż w wodzie".

Jak poinformowała PAP Małgorzata Kulas z Centrum Promocji, 50-lecie filmu organizowane jest w Giżycku, ponieważ debiut filmowy, czyli kultowy "Nóż w wodzie" Roman Polański kręcił na mazurskich jeziorach, m.in. w Giżycku na jez. Kisajno. To był pierwszy pełnometrażowy film fabularny wybitnego reżysera i jedyny nakręcony w całości w Polsce.

Akcja "Noża w wodzie" (do którego piękną muzykę napisał Krzysztof Komeda) dzieje się na mazurskich jeziorach, po których pływa luksusowy jak na owe czasy jacht "Christine" należący do wziętego dziennikarza sportowego Andrzeja (Leon Niemczyk) i jego żony Krystyny (Jolanta Umecka, głos podłożyła Anna Ciepielewska). Para bierze na pokład przypadkowo spotkanego młodego człowieka (Zygmunt Malanowicz).

"Nóż w wodzie" uważany jest za jeden z najlepszych polskich filmów XX wieku. Bez wątpienia otworzył Polańskiemu drogę do kariery na Zachodzie - w 1964 r. "Nóż..." został nominowany do Oscara w kategorii najlepszego filmu zagranicznego.

Żeglarze, obsługa filmu oraz pracownicy inspektoratu żeglugi śródlądowej w Giżycku pamiętają, że Polański ostro trzymał w ryzach całą ekipę filmową. Niektórzy wspominają go wręcz jako wyniosłego w stosunku do aktorów i osób z obsługi; reżyser znany był także z tego, że często nie przebierał w słowach. Wiele lat później Roman Polański odwiedził bywającego w tej okolicy producenta Lwa Rywina, z którym omawiał szczegóły realizacyjne przygotowywanego akurat "Pianisty".

Słynny reżyser dał się nawet namówić na odwiedziny stanicy Almaturu (obecnie Międzynarodowe Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej) i filmowej żaglówki, ale w ostatniej chwili motorówka z Polańskim zawróciła, bo na jeziorze rozpętała się burza.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło

Fajny tekst, myślę, że zainteresuje szczególnie tych z Forumowiczów którzy przyglądają się wątkowi dotyczącemu losów jachtu, który w filmie zagrał.

Mam nadzieję, że Admin - nie daj Boże - nie potraktuje tego odnośnika jako reklamy GW.

AdminEdit: Zamieniłem link na cytat. Kolejnym razem wklej cytat z podaniem źródła. Artykuły z czasem znikają i potem nie wiadomo o czym była dyskusja. Szanuj czas moderatorów.
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2011-09-01, 16:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
~macieks

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 21 Kwi 2011
Posty: 467
Skąd: Wawa
Wysłany: 2011-09-02, 12:26    [Cytuj]

Zaraz, zaraz, to jak to to w końcu jest - Czy Rekin to jest oryginalna, tylko, że później przebudowana łódka, czy ta oryginalna to jest ta właśnie, która stoi w hangarze w Almaturze ?
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 431 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27979
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2011-09-02, 16:38    [Cytuj]

Jacht z filmu jest obecnie wrakiem i znajduje się w dawnym almaturze:
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=657

Rekin, który stoi w Strandzie nie ma niczego wspólnego z filmem. Nazwa jest tylko taka sama.
 
 
<|MirekMors
MirekMors

Pomógł: 94 razy
Wiek: 60
Dołączył: 06 Gru 2010
Posty: 6689
Skąd: Wawer
Wysłany: 2011-09-02, 17:06    [Cytuj]

I chyba to ten sam typ ?
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 431 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27979
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2011-09-02, 17:14    [Cytuj]

MirekMors napisał/a:
I chyba to ten sam typ ?


Wg mnie - nawet nie podobny.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 431 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27979
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2016-10-30, 23:03    [Cytuj]

Cytat:
Umecka bała się Polańskiego, więc podjadała. Pod koją ukryła chleb, kiełbasę i jabłka. Kulisy powstania ''Noża w wodzie''
Andrzej Klim

Szalone imprezy, noc spędzona na posterunku milicji, ataki wściekłości Romana Polańskiego i wywołane stresem objadanie się Jolanty Umeckiej, filmowej Krystyny - tak wyglądała praca nad filmem "Nóż w wodzie".

Alkohol to był sposób na odreagowanie stresów, a dodatkowych atrakcji dostarczało robienie sobie wzajemnie, ale i osobom spoza ekipy, dowcipów. I tak w dniu swoich urodzin, 18 sierpnia, Polański dostał w prezencie tort. Poproszony o zabranie głosu zaczął wygłaszać, dla żartu, długi monolog dotyczący dylematu sprawiedliwości istnienia. Zakończył go dramatycznym gestem, wkładając rękę w tort. Klimat zabawy podchwycił Kuba Goldberg i zaczął wylizywać palce reżysera. Potem było jeszcze ostrzej, bo ekipa przeniosła się do restauracji (to dlatego nieliczni wówczas giżyccy taksówkarze mieli złote żniwa, kursując między przystanią a lokalem w centrum miasta).

"W sąsiedniej sali odbywał się właśnie wieczór poetycki. Pod wpływem alkoholu i wzruszenia jeden z naszych młodych elektryków zaczął głośno wyrażać podziw dla poety: Jakie to piękne! Jakie to piękne! Jakie to piękne! Sala usiłowała go uciszyć, ale ponieważ nie przestawał, słuchacze wreszcie się wściekli - nie chciał ani wyjść, ani zamilknąć! Wobec oporu pijanego rzucili się na niego i wyprowadzili siłą. Tolerować taką przemoc wobec członka naszej ekipy? Frykowski zamachnął się krzesłem i rozwalił je na głowie jednego z napastników. Potem, nie spojrzawszy nawet na swoją półprzytomną ofiarę, wziął drugie krzesło i usiadł. Wszystko nie trwało dłużej niż dziesięć sekund" - opowiada reżyser.

O tym, że warto jednak wiedzieć, kogo się traktuje krzesłem po głowie, filmowcy przekonali się niebawem. Frykowski bowiem zaatakował kapitana statku spacerowego "Chopin", pływającego po mazurskich jeziorach, a Polańskiemu bardzo zależało na zrobieniu kilku ujęć z jego pokładu. Ostatecznie kapitana udało się przekonać, chociaż łatwo nie było.

Zygmunt Malanowicz i Jolanta Umecka w scenie z filmu Zygmunt Malanowicz i Jolanta Umecka w scenie z filmu "Nóż w wodzie"

Miesiąc później w tej samej restauracji Roman Polański został aresztowany. Było to wieczorem 20 września 1961 roku, tego dnia, gdy na trasie Łódź-Warszawa w wypadku samochodowym zginął Andrzej Munk, reżyser "Eroiki", "Zezowatego szczęścia" i "Pasażerki", ale przede wszystkim przyjaciel Polańskiego. "Wieczorem piliśmy w knajpie za pamięć Andrzeja tak, jakby sam tego pragnął. Opowiadaliśmy anegdoty z nim związane, wspominaliśmy jego niezliczone kawały i bezlitosne poczucie humoru, nieuwzględniające żadnego tabu. Kuba Goldberg nie mógł powstrzymać łez: wstał i poszedł wyryczeć się do toalety. Chwilę potem podążyłem za nim. Tuż za mną wszedł jakiś milicjant. Popatrzył na nas i rzucił: Co się tu, ku*wa, dzieje? Wśród szlochu udało się Kubie wybełkotać: Odpieprz się od nas. Gliniarz aresztował go natychmiast za obrazę władzy. Próbowałem interweniować, więc mnie też zatrzymał. Spędziliśmy noc w osobnych celach. Mnie wypuszczono rano bez szwanku, ale biedny Kuba, który - żartując ze swego malutkiego wzrostu - nosił na rękawie szkolną tarczę, dostał wycisk. Incydent kosztował nas część dnia zdjęciowego, do tego doszedł cały dzień spędzony w Warszawie na pogrzebie Munka" - wspomina Polański.

A udany dzień zdjęciowy na Mazurach był niemałym szczęściem. "Kapryśne wiatry na jeziorach straszliwie opóźniały zdjęcia. Kiedy na przykład mieliśmy zdjęcia z dobrej strony, musieliśmy halsować, co pociągało za sobą zmianę cienia i światła. Problemem okazało się również zachowanie jednolitości tła. Układ chmur potrafił tak raptownie zmienić się w czasie jednego ujęcia, że musieliśmy zaczynać wszystko od początku, albo kręcić inną scenę. Często, kiedy wśród wieczornej ciszy holowano nas do koszarki, widzieliśmy elegancką sylwetkę oczekującego na nasz powrót Zylewicza. Składał ręce w trąbkę i wołał: Ile metrów?, a jego głos niósł się echem po wodzie. I nieraz musieliśmy odkrzyknąć: Zero!" - opowiada Polański. A limit zużycia taśmy był wyśrubowany i wynosił proporcjonalnie 1:5, natomiast budżet filmu - zaledwie trzy miliony złotych, czyli połowę zwykłej fabuły.

Zresztą nie tylko pogoda dawała się ekipie we znaki. Samo kręcenie niemal całego filmu na wodzie było zadaniem niezwykle trudnym. Bo jacht z trójką bohaterów widoczny na ekranie to co prawda najważniejszy, ale nie jedyny element układanki filmowej. W kinie nie widać przecież specjalnej platformy dla kamery, agregatora połączonego kablami z reflektorami umieszczonymi na takielunku jachtu, a płynącego w drugiej łodzi, która musiała natychmiast dostosowywać się do każdej zmiany kursu żaglówki. Nie widać motorówki do holowania jachtu oraz transportu ekipy i wyposażenia. Nie widać również kilkunastu osób: operatora, reżysera, oświetleniowców poprzypinanych pasami bezpieczeństwa. Jerzy Lipman kręcił kamerą Arriflex głównie dwu-, trzyminutowe ujęcia z ręki, co w efekcie dało filmowi dynamiczny charakter. Nie widać także ciężkiej pracy, jakiej od reżysera wymagało odpowiednie ustawienie gry trojga aktorów.

Po latach w jednym z wywiadów Roman Polański tak na przykładzie właśnie "Noża w wodzie" tłumaczył swoją metodę pracy z aktorami: "W 'Nożu w wodzie' miałem troje ludzi. Był to Niemczyk, doświadczony aktor teatralny, zdradzający czasem tendencje do przesadzania i teatralizowania; Malanowicz - świeży produkt szkoły teatralnej z manieryzmem wyniesionym z tej uczelni - szczególnie w sposobie wypowiadania słowa - i Umecka, tak zwany naturszczyk. Z każdym z tych aktorów należało postępować inaczej. Niemczykowi mogłem pewne rzeczy wytłumaczyć, pokazać, mogłem z nim dyskutować. W przypadku Malanowicza musiał zagrać instynkt; trzeba mu było wyjaśnić atmosferę sceny, ale broń Boże cokolwiek pokazywać - natychmiast gubił się w tym i plątał. Z Umecką przeciwnie - musiałem jej wszystko pokazać i niczego nie tłumaczyć. Mówienie o klimacie filmu czy próba wywołania i u niej nastroju sposobem werbalnym byłoby zupełną stratą czasu. A propos - nigdy nie improwizuję na planie, niekiedy na to wygląda, ale jest to pozorna improwizacja".

W praktyce, o czym zresztą Polański sam mówi w swojej autobiografii, w pracy z Umecką na planie nie rezygnował z werbalnego przekazywania uwag. - Polański, taki młody szczun, a zachowywał się strasznie wulgarnie. Miał taką lekką skórzaną kurteczkę - na tamte czasy to było coś. Jak się złościł, to rzucał tę kurtkę na ziemię. Wszyscy wtedy siedzieli cichutko, nikt nie pyskował do niego, a on wrzeszczał, szczególnie na Umecką. I strasznie dbał o jej linię: "Znowu się, ku*wo, nażarłaś, znowu tłusta się robisz!". A ona nic, buzia w kubeł - opowiada Aleksander Wojczys.

Polański bowiem, zafascynowany figurą odkrytej na basenie Jolanty Umeckiej, szybko przekonał się, że uroda nie musi iść w parze z talentem aktorskim. A fakt, że nie spełnia oczekiwań stawianych przed nią na planie przez reżysera, powodował u Umeckiej stres i strach przed agresją ze strony Polańskiego. Ze stresu podjadała w ukryciu (pod koją miała ukryte spore zapasy jedzenia: kiełbasy, chleba, jabłek), co powodowało jej szybkie tycie. Zmiana figury, głównego atutu, dla którego Polański ją zaangażował, powodowała jego wściekłość. I tak koło się zamykało.

"Seksowna dziewczyna z pierwszych ujęć przeobrażała się w pucołowatą babę. Za wszelką cenę chcieliśmy temu zapobiec. Wyciągaliśmy ją z Kostenką na długie biegi, a kiedy brakło jej sił, wlekliśmy ją na pasku przywiązanym do nadgarstków. Przykazaliśmy kucharzowi, żeby dawał jej jak najmniejsze porcje i żadnych dokładek. Ale efektów nie było widać. (...) W tej sytuacji pomyślałem, że może seks zastąpi jej rozkosze podniebienia. Omawialiśmy tę kwestię, ale dziwnie nie było chętnych, by poświęcić się dla sprawy. Jeden Zylewicz okazywał cień zainteresowania Jolantą, bo pod wytwornymi pozorami ukrywał sporą dozę lubieżności. Podczas prób wciąż poprawiał jej stanik. Chyba lepiej będzie tak - podszczypywał ją - tu wyżej, a tu odrobinkę niżej. Wilczy apetyt Jolanty stał się tematem niekończących się żartów. Kiedy któregoś ranka płynęliśmy na plan, Frykowski zaczął żuć wyciągnięty z rozprutej kamizelki ratunkowej styropian. Cokolwiek miało wspólnego z jedzeniem, przyciągało uwagę Jolanty. Z pełnymi ustami Frykowski tłumaczył, że zawartość naszych kapoków stanowi zapasową porcję pożywienia dla rozbitków. Idąc za jego przykładem, wszyscy włożyliśmy do ust małe kawałki styropianu. Jolanta też wzięła mały kawałek, przeżuła go i połknęła. Wprawdzie nie zapanowała nad odruchowym grymasem, ale powiedziała dzielnie: Może niesmaczne, choć z pewnością bardzo pożywne - wspomina Polański.

Polański, zafascynowany figurą odkrytej na basenie Jolanty Umeckiej, szybko przekonał się, że uroda nie musi iść w parze z talentem aktorskim (fot. MARY EVANS PICTURE LIBRARY / EAST NEWS)Polański, zafascynowany figurą odkrytej na basenie Jolanty Umeckiej, szybko przekonał się, że uroda nie musi iść w parze z talentem aktorskim (fot. MARY EVANS PICTURE LIBRARY / EAST NEWS)

Z Umecką miał reżyser jeszcze niejeden problem. Mimo że wypatrzył ją na basenie Legii, dziewczyna nie umiała pływać. Wojciech Frykowski, z racji pełnionej na planie funkcji ratownika, podjął się nauczyć ją pływania w tempie przyspieszonym - niestety, uczennicą okazała się niepojętną i do scen w jeziorze trzeba było zaangażować dublerkę.

No i największy problem: "Jeśli chodzi o jej grę, to rzecz polegała nie tylko na braku doświadczenia - to przewidziałem z góry. Najbardziej irytowało mnie, że nawet w najprostszych ujęciach miałem do czynienia z osobą, która nie potrafiła zapamiętać swoich kwestii, miejsca, gdzie ma stanąć, momentu, kiedy powinna zdjąć przeciwsłoneczne okulary. Jeszcze bardziej denerwowała mnie jej absolutna bierność. Naturalność, brak wszelkiej sztuczności, które tak mi początkowo zaimponowały, okazały się przejawem autentycznie cielęcego temperamentu. Próbowaliśmy cierpliwości, łagodności, perswazji, potem przeszliśmy do taktyki ostrzejszej, żeby dziewczyną wstrząsnąć, wyprowadzić z lunatycznego odrętwienia - wszystko na próżno. Wreszcie zaczęliśmy rzucać mięsem, nie przez złośliwość, lecz by wywołać choć cień reakcji. W scenie, gdy dziewczyna myśli, że chłopak utonął, i nagle widzi, jak 'topielec' drapie się na pokład, Jolanta powinna zareagować. Kolejne duble nie dawały żadnego rezultatu. Wreszcie Kostenko wpadł na pomysł, żeby wystrzelić z rakietnicy za jej plecami. Tym razem się udało. Ale byliśmy już bliscy histerii. - No i co, kretynko, pomogło? - wrzasnąłem. - Pomogło - odpowiedziała z niezmąconym spokojem" - wspomina Polański.

Fragment książki Andrzeja Klima "Tak się kręciło", która ukazała się nakładem PWN

Książka w formie ebooka jest dostępna w .Publio.pl

.http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20885764,umecka-bala-sie-polanskiego-wiec-podjadala-pod-koja-ukryla.html
 
 
~Rafał1960

Pomógł: 11 razy
Wiek: 59
Dołączył: 02 Paź 2014
Posty: 1590
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-31, 20:08    [Cytuj]

Cytat:
W tej sytuacji pomyślałem, że może seks zastąpi jej rozkosze podniebienia. Omawialiśmy tę kwestię, ale dziwnie nie było chętnych, by poświęcić się dla sprawy.

A my wszyscy w szkole kochaliśmy się w naszej pani od muzyki. ;-)
Nazywała się po mężu Jolanta Umecka-Kulczycka
 
 
~Colonel

Pomógł: 30 razy
Dołączył: 22 Maj 2009
Posty: 1388
Wysłany: 2016-11-01, 10:11    [Cytuj]

Zbieżność imion oczywiście absolutnie przypadkowa :D
 
 
~Rafał1960

Pomógł: 11 razy
Wiek: 59
Dołączył: 02 Paź 2014
Posty: 1590
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-01, 19:49    [Cytuj]

Nie jest tajemnicą, że była po szkole muzycznej. Uczyła klasy I-IV.
Nawet niedawno na jakimś spotkaniu klasowym słyszałem, że mieszka na Saskiej Kępie
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 431 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27979
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-07-03, 22:40    [Cytuj]

Dziś Pan Zygmunt Malanowicz po 55 latach od premiery filmu Nóż w Wodzie odwiedził Giżycko i wziął udział w rejsie statkiem po jeziorze Kisajno, gdzie m.in. były kręcone zdjęcia. Odwiedził też hangar w którym przechowywany jest jacht, który prawdopodobnie brał udział w filmie.

Więcej info na temat jachtu:
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=657


Cytat:
W trakcie kręcenia filmu aktor był jeszcze studentem łódzkiej PWSTiF. Pan Zygmunt obejrzał kadłub jachtu „Rekin” (filmowa nazwa „Christine”) przechowywany w hangarze Międzynarodowego Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej w Giżycku (d. Almatur). Jednostka dziś jest w fatalnym stanie technicznym.
— Wspomnienia z kręcenia filmu są miłe — opowiada Zygmunt Malanowicz, aktor. — Ale to co tu zobaczyłem to smutne. Może jeszcze uda się coś z nim zrobić, żeby mógł wrócić „do ludzi”. W trakcie kręcenia filmu miałem odczucia, że robimy ważną rzecz. Wiedziałem, że będzie to film popularny, ale nie wiedziałem, że w tak brawurowy sposób przebije się na Zachodzie, nawet na ekrany w Stanach Zjednoczonych. Widząc ten jacht mam takie dziwne uczucie, którego właściwie nie potrafię określić. Jestem ciekawy jakby Roman to zobaczył, co by powiedział. Upłynęło wiele lat i bez informacji, że to jest właśnie jacht pewnie bym go nie rozpoznał.

Źródło:Gazeta Giżycka
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 431 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27979
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-07-03, 22:45    [Cytuj]

Oprócz jeziora Kisajno trzy ostatnie sceny filmu były kręcone na jeziorze Ryńskim.

Scena porannego rejsu do przystani - obecnie jest to prywatna posesja Pani Jocz

Scena, w której Pan Malanowski skacze po spławianych palach kręcona była obok byłego tartaku w Rynie - obecnie fabryka okien JOCZ

Scena na skrzyżowaniu dróg, w której Leon Niemczyk - dziennikarz sportowy z żoną zastanawiają się gdzie jechać i jaką podjąć decyzję kręcona była na skrzyżowaniu drogi Ryn - Knis - Sterławki Wielkie.

Część zdjęć była kręcona również w okolicach wyspy Kaczor (jeziora Seksty i Śniardwy). Ekipę filmową na wyspę dowoził statek cumujący na kanale Jeglińskim przy śluzie.
 
 
<|as

Pomógł: 6 razy
Wiek: 68
Dołączył: 08 Lip 2014
Posty: 405
Skąd: warszawka
Wysłany: 2017-07-04, 02:10    [Cytuj]

Gdzie zatem zrobiono poniższe ujęcie? Przypominam sobie, że zidentyfikowaliśmy je kiedyś jako jez. Szymoneckie

t_n_w_wodzie_1_147.png
Plik ściągnięto 1702 raz(y) 44,12 KB

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH