FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2011-05-26, 00:41
Relacja - pierwszy raz na Mazurach
Autor Wiadomość
pir0man

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 388
Wysłany: 2011-05-26, 00:09   Relacja - pierwszy raz na Mazurach [Cytuj]

To jest mój pierwszy post, więc witam serdecznie stałych bywalców portalu i forum, które śledzę od jakiegoś czasu. Pozwoliłem sobie założyć nowy temat, ponieważ relacje dostępne z pierwszego pływania po Mazurach dostępne są tylko na forum żeglarskim, a nie chciałem się tam narażać opowieściami "spalinowymi".

Zachęcam do dopisywania własnych relacji.


Załoga:
- "kapitan" - ja, lat 28, doświadczenie na wodzie: jedna godzina motorówką po Zalewie Zegrzyńskim w ramach kursu na starszego sternika motorowodnego (kilka kółek, 3x wyłowić odbijacz w ramach "człowieka za burtą" i 4x trafić między Y-bomy z pomocą 4 osób z odbijaczami i bosakami),
- "pierwszy oficer" - lat ok. 58, doświadczenie na wodzie: łowi rybki z małej łódki na małym jeziorku,
- "majtek" - lat 15, doświadczenie na wodzie: kiedyś spróbował windsurfingu.

Podsumowując zgrana ekipa z uprawnieniami wystarczającymi, żeby opłynąć cały Bałtyk i wszystkie inne morza zamknięte dowolnym jachtem do 12m lub pływać po śródlądziu rekreacyjnie tankowcem o dowolnej mocy silników i długości do 20m. Z drugiej strony jak się cumuje prostopadle do keji widziałem tylko na YouTube, a moringi widziałem tylko w książce na obrazku...

Plan:
- termin: 4 pełne dni na wodzie (6-9 maja 2011)
- łodź: miała być wystarczająco komfortowa dla 3 osób, niedroga, z sensownym silnikiem (nie po to robiłem patent żeby na 9,9KM pływać) i nie musiała być szczególnie szpanerska i przyciągać uwagę jak ogromna i ładna Nautika 1000
- start/meta w okolicach Węgorzewa i chciałem opłynąć jak najwięcej
- celem wyprawy było nabranie doświadczenia przed wyprawą z kobietami i dziećmi i poznanie Mazur od strony wody, żeby w przyszłości lepiej planować rodzinne wypady

Łódź:
Kuterek "Renta" ze stajni http://mazula.mazury.info.pl (klient portalu). Długość 7,5m, sterówka w kabinie, zbudowana przez szkutnika z Węgorzewa w 2002r., silnik Mercury 25KM. Firmę czarterową gorąco polecam! Oddałem łódź poobijaną i dostałem pełny zwrot kaucji.


Wykonanie planu:

2011.05.05, czwartek:
Wieczorem dotarliśmy dwoma autami z różnych stron Polski. Długie pakowanie gratów, przeszkolenie "majtka" z wiązania węzłów, których zresztą nauczyłem się przez Internet i nocleg w bluzach, kurtkach, śpiworach i kocach żeby nie zamarznąć przy temp. 2 st. C...

2011.05.06, piątek:
Z porannego wypłynięcia zrobiła się prawie godzina 10 i to jeszcze bez śniadania, bo próbowałem jeszcze wykupić zezwolenia wędkarskie z GR Piękna Góra w Węgorzewie, co okazało się nie możliwe. OK, czas ruszać! Ale jak tu wypłynąć! Zero doświadczenia, pełno jachtów, metalowe dalby, boje poniżej powierzchi wody i trzeba zaraz za dalbami wykręcić w miejscu 90st. w prawo. "Pierwszy oficer" dostał zadanie pilnować jednej z burt z bosakiem, "majtek" miał odwiązać łódź od dalby z przodu i pilnować, żebyśmy o nią się nie porysowali. Mała na przód, zakręt na wstecznym w miejscu i spokojnie wypłynęliśmy slalomem między ukrytymi pod wodą bojkami na Święcajty. Ufff... Patrzę na mapę - to teraz w prawo i powinny być bojki szlaku bocznego do Ogonków. Pierwszy kilometr i już pierwszy błąd - bojek nie ma i nie ma przesmyku na Mamry... Co będzie dalej? Wyciągam kompas... Przesmyk jest równo na południe od Kociej wyspy, więc czemu jesteśmy na zachód od niej? Z pomocą kompasu odnajduję szlak do Ogonków. Silnik stop i spokojnie dryfując wciągamy śniadanko. Ruszamy, odliczam kilometry do Giżycka i czas do otwarcia mostu. Szukam mielizny przy wyjściu na Mamry - jest i to pięknie oznaczona znakami kardynalnymi. Mam mapę i czytałem sporo w Internecie, zwłaszcza na mazury.info.pl, więc plan jest taki, że na Mamry i Darginie trzymam się ściśle szlaku, a na Niegocinie nie pcham się na mieliznę i wschodni brzeg. Do Giżycka droga mija bardzo szybko. Pierwsze spostrzeżenia - wszędzie są rybackie sieci, bannery portalu mazury.info.pl, dużo miejsc oznaczonych czytelnie znakami kardynalnymi i aż do Giżycka nie spotkałem żadnego pływadła na wodzie. Przed wejściem na kanał sprawdzam ile mamy czasu do otwarcia mostu żebym nie musiał manewrować w miejscu w kanale w oczekiwaniu na otwarcie. Przed kanałem przedstawiam też załodze oferty przystani za kanałem na Niegocinie (ceny, opinie, warunki, ...). God bless Internet! Przed mostem chwila gimnastyki - mała naprzód, mała wstecz, majtek na dziób, majtek wracaj bo mi most zasłaniasz jak zdjęcia robię, majtek skacz na brzeg i ratuj nasz tankowiec, majtek... Dobra, zielone światło, przechodzimy i lekko poddenerwowani powoli szukamy miejsca do parkowania. Dalba jakaś jakby pełna, może Eko Marina? A tam znak "zakaz przejścia", czyli pewnie jeszcze budują, powrót do Dalby i powolne celowanie rufą w keję. Bez niespodzianek. O wisi jakiś sznurek... Wszyscy się drapią po głowie po co, a ja podekscytowany: "wiem! to pewnie moring - taki sznurek do ciężarka" Tak, to był moring. Później jeszcze przepłynęliśmy Niegocin i nocleg w Marina Rydzewo (klient portalu). Przyjemne miejsce, przyjemne cumowanie long-side ("przed sezonem"), przyjemne zwiedzanie Weekendów 820 z http://www.diving-czarter.pl/ (klient portalu), smaczna pizza. Silniczek "Renty" spalił przez te ok. 30-35km zaledwie ok 6L paliwa!

2011.05.07, sobota:
Plan na sobotę był prosty - popłynąć na południe, zobaczyć jak najwięcej i jeszcze wrócić na wieczór, żeby wykorzystać zezwolenia wędkarskie obowiązujące od Jagodnego na północ. Obudziłem się z zimna ok 4:30 rano. Ok. 5 wyrzuciłem załogę z koi na szybką poranną toaletę i w drogę - do szlaku na Bocznym, żeby nie wpaść na słynną nieoznaczoną mieliznę, Jagodne, kanały, na kanałach zawody wędkarskie, czaple, kormorany, żurawie, wydra płynąca wzdłuż, super światło na poranne zdjęcia. Na Tałtach fala jak na oceanie, płynąłem z falą i musiałem zwiększyć obroty prawie na max żeby fale przestały mnie wyprzedzać i zarzucać mi ciągle rufę w bok. Minąłem Mikołajki, prom w Wierzbie i szukałem koni na wschodnim brzegu. Nic z tego... Postój w trzcinach na Bełdanach, budzenie załogi wypytującej ile jeszcze do Mikołajek, śniadanie i ok godz. 10 kurs na Popielno zobaczyć Śniardwy. Duża boczna fala, "pierwszy oficer" zaczął się bać, majtek przejął ster, a ja poszedłem się bawić w titanic'a na dziobie. Ze szlaku do Popielna powolutku, echosonda piszczy, że płytko, fale mocno dopychają do betonowego nabrzeża, falochronu brak, a kilka metrów dalej leżą pod wodą duże kamienie. Nie polecam cumowania tutaj przy dużej fali. Kilka jachtów obok uderzało solidnie dziobami o beton z każdą kolejną falą. Nie mogłem się nadziwić. Zostawiłem kuterek na godzinę, wracam a tam - odbijacze wypłynęły na nabrzeże, woda się przelewa, a "Renta" obija się o deskę... Przez godzinę zrobiło się kilka rys/wgłębień na obszarze ok 7x7cm, w tym część poniżej linii wody... Grrr! Nerwowe odbijanie przy dopychającej silnej fali i w drogę. Popłynęliśmy powoli przez Mikołajki na basen do Gołębiewskiego - super przystań - betonowa, pływająca z Y-bomami i za darmo. Silna fala, silny dryf w kierunku brzegu, ale przystań pusta więc cumowanie musiało się powieść. Po basenie - kierunek kanały. Postój na jez. Kotek (miał być sklep, ale był tylko a'la bar) i powoli do Mariny Rydzewo. Prowadzi "majtek", ja już szukam miejsca do cumowania przez lornetkę, płyniemy oczywiście na skróty... PIP PIP PIP PIP - echosonda piszczy, że jest poniżej 3m, podbiegam są 2m, TO TA MIELIZNA!!!! Ster ostro w lewo i silnik cała na przód żeby ostrzej skręcił, jest 1m wody! Zwrot o 180st i powrót - momentalnie rośnie głębokość - 2m, 3m, 5m, 6m, 11m, ... wracamy na szlak a z tyłu naszym cyrkom przygląda się spora motorówka - patrzę, a ona wchodzi w ślizg i prosto w mieliznę! wyciągam aparat, będę miał film katastroficzny na YouTube, a tu... nic... Przeszła w ślizgu, jakby sternik wiedział, że przejdzie, bo widział mnie jak zawracałem spanikowany... Podobno w tych dniach poziom wody na Mazurach był wysoki. Ciekawe co by się stało, gdyby ta mielizna była 40cm płycej... Wyrwałbym silnik z pawęży dając w rurę? Co powinienem był zrobić - dać całą wstecz? Wyłączyć silnik i trim w górę? Zawróciłem, bo płynęliśmy dosyć szybko i nie zatrzymałbym się w miejscu, postawiłem na 1 kartę uważnie śledząc echosondę. W nocy było chyba z 6 st. C, co okazało się niebywałym luksusem.

2011.05.08, niedziela:
W niedzielę trzeba było wreszcie wykorzystać zezwolenia wędkarskie na Bocznym i Niegocinie. Stoję na Bocznym w trzcinach, patrzę wielki jacht motorowy kończy zabawę w ślizgu wpływając na Boczne - pomyślałem "o! właściciel dużej łodzi - zobaczmy jak cumują zawodowcy", a tu niespodzianka - chyba 10 minut kombinował przy pustej keji z pomocą steru strumieniowego i to longside. Po leniwym poranku, południe nie było najlepszą porą na rybki. Postój w Dalbie już bez stresu - przecież pływaliśmy już trzeci dzień, można powiedzieć, że jesteśmy stare wilki morskie! Po postoju pierwsze nawodne tankowanie u miłej pani z Orlenu i sprint do otwartego od kilku minut mostu na kanale Łuczańskim. Stwierdziłem, że skoro w dwa dni (piątek i sobota) przepłynęliśmy na Bełdany i Śniardwy i spowrotem pod Giżycko, to właściwie jesteśmy prawie w domu, tyle że została aż połowa czasu. Na Kisajnie spokojny postój na kotwicy pod trzcinami, spinning z użyciem ostatniego kija (jeden złamał się rano, jeden połamałem podczas cumowania w Dalbie, została jeszcze trzecia wędka), leniwe wylegiwanie się w koi i na pokładzie oraz podglądanie kabaretów w TV. Po długim lenistwie odezwała się natura, więc zamiast metody "byle nie pod wiatr", ruszyliśmy na Sztynort. Nie wiedziałem czy będzie szlak, czy będzie trzeba improwizować. Na Darginie zmartwiony dużą liczbą zaznaczonych na mapie na północnym brzegu kamieni i mielizn, obrałem kurs z Królewskiego Rogu na wyspę Ilmę, wypatrując przez lornetkę znaku wejścia do kanału. Znak się nagle pojawił i dużym łukiem powoli bez ścinania (na mapie miałem kamienie na wschód od podejścia do kanału) weszliśmy. Od tej chwili byłem zdumiony... Wielkością, czystością, infrastrukturą, wszystkim. Za nami weszły jeszcze dwa duże jachty żaglowe wypełnione wesołą młodzieżą. Pierwszy na pełnym gazie z ok. 8 osobową załogą próbował przestawić keję co zapoczątkowało wzajemne obwinianie się załogi i oglądanie jachtu, a zaraz za nimi cumował drugi jacht... Uderzył mocno silnikiem. Stałem tak z rozdziawioną paszczą jeszcze przez jakieś 5 minut.


2011.05.09, poniedziałek:
Rano szorowanie pokładu i burt, powolne pakowanie, przeglądanie jaskółek, lekkie sprzątanie i kierunek Święcajty. Załoga nie miała ochoty atakować Węgorzewa od strony rzeki - przejmowali się już powrotem. Na koniec runda honorowa wokół wyspy Kociej, wpływam do zatoczki na zachód od wyspy, ale... przystani nie ma... Telefon do właściciela łodzi, pomoc nawigacyjna majtka i szybkie olśnienie - to że na mapie napisane jest Kal, nie znaczy że przystań tam jest... Bo jest w innej zatoczce - dlatego dwa razy się pogubiłem...


Podsumowanie / wnioski:
- Mazury to nie ocean, nie ma się czego obawiać,
- w maju warto pomyśleć o ogrzewaniu - można przynajmniej zabrać elektryczny grzejnik i podłączyć się w przystani jeśli nie ma Webasto,
- jeśli nie jesteś pewien czy jacht się nie poobija, to się poobija,
- wystarczy odrobina oleju w głowie żeby nie przestawić keji przy cumowaniu i nie staranować Sztynorckich Głazów,
- przy dużej fali nie warto się spieszyć z cumowaniem i nie ma się czego wstydzić - grunt żeby nic nie uszkodzić,
- sezon na Mazurach trwa zaledwie dwa miesiące, w maju niewiele się działo,
- wrócę tu i to jeszcze nie raz w tym roku!
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22735
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2011-05-26, 00:13    [Cytuj]

A zdjęcia jakieś masz z tej wyprawy?
 
 
Bodo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-26, 07:00    [Cytuj]

Fajna opowieść..... :-D .... tego tutaj potrzeba ...... normalnych ludzi z Ich opisem wrażeń.... :-D ..... więcej wniosą do informacji o warunkach panujących na WJM, niż straszenie napotkanymi, pojedynczymi przypadkami chamstwa, niekompetencji czy też brakiem możliwosci korzystania z brzegów bez napotkania góry śmieci i innych niespodzianek między pokrzywami..... :-D .... ta opowieść pokazuje, że Mazury są dla każdego człowieka dostępne i każdy może popróbować się w dyscyplinie wodnej, która Jemu odpowiada, bez obawy, że spowoduje jakiś kataklizm czy inny biały szkwał..... :-D
Gratulacje Pir0man!..... :-D
 
 
~plitkin
Stangret

Pomógł: 164 razy
Wiek: 39
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 8002
Wysłany: 2011-05-26, 07:10    [Cytuj]

Fajny opis! Biedny majtek - nalatał się :)

Dawaj zdjęcia.
 
 
pir0man

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 388
Wysłany: 2011-05-26, 08:43    [Cytuj]

Dziękuję za miłe komentarze i przepraszam za złą kategorię - opublikowałem w "Forum Motorowodnym", bo "Houseboating" wydawał mi się skoncentrowany tylko na opisach jachtów/barek i w dodatku mało aktywny.

Właśnie założyłem profil w usłudze Picasa Google'a i wrzuciłem kilka wybranych zdjęć: zdjęcia z wyprawy

Co do chamstwa, to rzeczywiście nie miałem z tym problemu - duże łodzie z dużymi silnikami pływały w kanałach i na zakazach powoli, jachty żaglowe bardzo rzadko wymuszały pierszeństwo (najwyżej co piąty spotkany, hehe), na brzegach w nic nie wszedłem, czarterodawca był bardzo miły i nawet odpuścił mi zniszczenia, w Popielnie odpuścili mi opłatę za cumowanie w dzień, wędkarze w kanałach nie rzucali we mnie kamieniami, a z ptaków wodnych - tylko jeden łabędź mnie atakował i bezskutecznie próbował się wkręcić w śrubę, gdy cumowałem na j. Kotek.

Poproszę jeszcze o radę - co robić w przyszłości na mieliźnie takiej, jak na j. Bocznym. Ja zawróciłem i zwiększyłem obroty, żeby szybciej zawrócić. Podczas manewru miałem 1m głębokości.
 
 
kemot
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-27, 08:21    [Cytuj]

koniki najłatwiej spotkać ok 500- 1000 m od Wierzby. W głąbi lądu w pobliżu mają rozległą polanę na której często wcinają trawką.
No i oczywiście w Popielnie w zagrodzie.
Ostatnio zmieniony przez kemot 2011-05-27, 08:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 104 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 6603
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2011-05-27, 09:09    [Cytuj]

Cytat:
Co do chamstwa, to rzeczywiście nie miałem z tym problemu - duże łodzie z dużymi silnikami pływały w kanałach i na zakazach powoli, jachty żaglowe bardzo rzadko wymuszały pierszeństwo (najwyżej co piąty spotkany, hehe)




Z tego ci mi wiadomo jacht żaglowy płynący na żaglach ma pierwszeństwo nad jachtem motorowym

Sławek
Ostatnio zmieniony przez Sławek 2011-05-27, 09:15, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
pir0man

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 388
Wysłany: 2011-05-27, 12:19    [Cytuj]

Sławek: Oczywiście, mam podobną wiedzę na ten temat, dlatego za każdym razem, gdy jacht z naprzeciwka w wąskim przesmyku zmieniał kurs na kolizyjny - ja ustępowałem mu miejsca, nawet jeśli robił to wielokrotnie. :lol: Nie rzucałem przy tym "mięsem", nie strzelałem z procy i nie próbowałem w złości jachtu staranować, ale przynajmniej mogę skomentować na forum, a na wodzie się pośmiać i pozdrowić machaniem, żeby wymuszający ostudził emocje.

A swoją drogą Sławku, czy na pasy dla pieszych wchodzisz bez rozglądania się? Sądzę, że nie, choć masz pierszeństwo.

kemot: Szukałem koni, ale przez te przepłynięte kilkaset metrów Bełdan był cały czas stromy brzeg. Była 8 rano, było zimno i chciałem stanąć w słońcu po 3h przebijaniu się przez kanały z Rydzewa. Dlatego poddałem się z dalszym szukaniem i zatrzymałem się na przeciwległym (nasłonecznionym) brzegu. Następnym razem, gdy będę z dzieckiem chętnie ich poszukam dokładniej.
 
 
kemot
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-27, 13:18    [Cytuj]

tylko uważaj na kleszcze :!:
Że tego gó....na nie ma jak wytępić :evil:

szukając koników w miniony weekend najpierw znaleźliśmy na naszych nogach te paskudy
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 104 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 6603
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2011-05-27, 13:27    [Cytuj]

Cytat:
swoją drogą Sławku, czy na pasy dla pieszych wchodzisz bez rozglądania się? Sądzę, że nie, choć masz pierszeństwo.


Przepis jestn przepisem, co nie znaczy ,że jacht pod żaglami nie ma uważać. osobiście na kolizje np z białą flotą bym sie nie pchał. Uwaga njacht pod żaglami i na silniku jest jachtem motorowym .

Sławek
 
 
marekj

Pomógł: 42 razy
Wiek: 46
Dołączył: 11 Sie 2008
Posty: 3333
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-05-27, 14:11    [Cytuj]

Sławek napisał/a:
Cytat:
swoją drogą Sławku, czy na pasy dla pieszych wchodzisz bez rozglądania się? Sądzę, że nie, choć masz pierszeństwo.


Przepis jestn przepisem, co nie znaczy ,że jacht pod żaglami nie ma uważać. osobiście na kolizje np z białą flotą bym sie nie pchał. Uwaga njacht pod żaglami i na silniku jest jachtem motorowym .

Sławek


Mój stan wiedzy - byc może nieaktualny - jest taki że biała flota to akurat ma pierwszeństwo przed jachtami. Ja w każdym razie im ustępuję. :mrgreen:
 
 
Artur 66

Pomógł: 66 razy
Wiek: 51
Dołączył: 09 Paź 2010
Posty: 3515
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-27, 14:25    [Cytuj]

marekj napisał/a:
Sławek napisał/a:
Cytat:
swoją drogą Sławku, czy na pasy dla pieszych wchodzisz bez rozglądania się? Sądzę, że nie, choć masz pierszeństwo.


Przepis jestn przepisem, co nie znaczy ,że jacht pod żaglami nie ma uważać. osobiście na kolizje np z białą flotą bym sie nie pchał. Uwaga njacht pod żaglami i na silniku jest jachtem motorowym .

Sławek


Mój stan wiedzy - byc może nieaktualny - jest taki że biała flota to akurat ma pierwszeństwo przed jachtami. Ja w każdym razie im ustępuję. :mrgreen:


Aktualny, ale jak by im kiedyś cofnęli i tak mam za słabe nerwy żeby sprawdzić czy kapitan o tym wie :lol: . Wystarczy mi stresu jak widzę sporą motorówkę w pełnym ślizg prującą w moim kierunku :shock: , zawsze się zastanawiam czy aby sternik nie sięgnął właśnie po fajka i szuka zapalniczki :mrgreen:
 
 
marekj

Pomógł: 42 razy
Wiek: 46
Dołączył: 11 Sie 2008
Posty: 3333
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-05-27, 15:14    [Cytuj]

Artur 66 napisał/a:
Wystarczy mi stresu jak widzę sporą motorówkę w pełnym ślizg prującą w moim kierunku :shock: , zawsze się zastanawiam czy aby sternik nie sięgnął właśnie po fajka i szuka zapalniczki :mrgreen:

No - też nie lubię takich sytuacji, nigdy nie wiadomo kto tam powozi i jakie ma zamiary lub raczej czy jest świadom co robi. W przypadku drugiego jachtu czy wolno plynacego hausbota zawsze można się złożyć odpowiednio burtą aby zderzenie było malo szkodliwe, z szybką motorówką tak dobrze nie ma. Nie miałem nigdy żadnej takiej kolizji ale apeluję do motorowodniaków "Nie testujcie naszej - żeglarzy - odporności nerwowej i zmieniajcie kurs z kolizyjnego na bezpieczny odpowiednio wcześnie :-| "
 
 
~Adam Żyszkowski

Pomógł: 51 razy
Dołączył: 20 Maj 2011
Posty: 1229
Skąd: Strzyboga
Wysłany: 2011-05-27, 15:53    [Cytuj]

Artur 66 napisał/a:

Aktualny, ale jak by im kiedyś cofnęli i tak mam za słabe nerwy żeby sprawdzić czy kapitan o tym wie :lol: . Wystarczy mi stresu jak widzę sporą motorówkę w pełnym ślizg prującą w moim kierunku :shock: , zawsze się zastanawiam czy aby sternik nie sięgnął właśnie po fajka i szuka zapalniczki :mrgreen:


Przypomina mi się moje najgorsze przeżycie na wodzie, na pokładzie motorówki. Znajomy, zapalony narciarz wodny (cudna zabawa!) ma takiego potwora, pod 300 koni mocy, czy coś. Pływaliśmy po Nidzkim, tam, gdzie wolno. Przy ok. 70km/h (tak zegar pokazywał, nie wiem, czy to prawda) miałem oczy jak spodki, łbem kręciłem na wszystkie strony, tu żaglówka,tu wyspa, tu brzeg, oczami wyobraźni widziałem taki wycięty rombik w krzakach, od kadłuba tejże motorówki :mrgreen: Ot, przyzwyczajenie do prędkości żaglówki :mrgreen:

A opowieść pir0man'a jest świetna, wieje optymizmem, radością i brakiem przeciwnika :-) Tak trzymaj!
 
 
pough
gorszego sortu

Pomógł: 175 razy
Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 12424
Wysłany: 2011-05-27, 16:23    [Cytuj]

Już to kiedyś przerabialiśmy. Ale przypomnę.

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA INFRASTRUKTURY1)

z dnia 28 kwietnia 2003 r.

w sprawie przepisów żeglugowych na śródlądowych drogach wodnych

(Dz. U. z dnia 15 grudnia 2003 r.)

......

Rozdział 1

Przepisy ogólne

§ 1.01. Znaczenie określeń

Użyte w niniejszych przepisach określenia oznaczają:
.......
d) mały statek - statek, którego długość kadłuba jest mniejsza niż 20 m; do małych statków nie zalicza się, niezależnie od ich wymiarów, statków dopuszczonych do przewozu więcej niż 12 pasażerów, promów oraz statków przystosowanych do prowadzenia zestawów holowanych, pchanych lub sprzężonych, o ile takie zestawy nie składają się z małych statków,

......
§ 6.03 bis. Kursy przecinające się

1. Jeżeli dwa statki idą kursem przecinającym się w taki sposób, że powoduje to ryzyko zderzenia, to statek, który ma drugi statek ze swej prawej burty, powinien ustąpić mu z drogi i, gdy okoliczności na to pozwalają, uniknąć przecinania kursu przed jego dziobem. Jednakże statek idący prawą stroną głównego szlaku żeglownego powinien zachować swój kurs. Zasada ta nie ma zastosowania do małych statków w odniesieniu do statków, które nie są małymi statkami.
2. Przepisów ust. 1 nie stosuje się również do statków, co do których obowiązują przepisy § 6.13, § 6.14 i § 6.16.
3. Niezależnie od przepisu ust. 1, jeżeli dwa małe statki różnej kategorii idą kursami przecinającymi się, tak że może powstać ryzyko zderzenia, to małe statki o napędzie mechanicznym powinny ustąpić drogi wszystkim innym małym statkom, a małe statki, które nie mają napędu mechanicznego ani nie płyną pod żaglami, powinny ustępować z drogi małym statkom żaglowym. Jednakże mały statek, który idzie przy prawej krawędzi szlaku żeglownego lub blisko prawego brzegu, powinien zachować swój kurs.
4. Niezależnie od przepisu ust. 1, jeżeli dwa statki żaglowe zbliżają się do siebie w taki sposób, ze powoduje to ryzyko zderzenia, to jeden z nich powinien ustąpić z drogi drugiemu, według następujących zasad:
a) jeżeli obydwa statki idą różnymi halsami, statek, który idzie lewym halsem, powinien ustąpić z drogi drugiemu statkowi,
b) jeżeli obydwa statki płyną tymi samymi halsami, statek znajdujący się od strony nawietrznej powinien ustąpić z drogi statkowi znajdującemu się od strony zawietrznej,
c) jeżeli statek idący lewym halsem widzi statek znajdujący się od strony nawietrznej, a nie może z pewnością ustalić, czy statek ten idzie lewym czy prawym halsem, powinien ustąpić z drogi temu statkowi.
Jednakże statek, który idzie przy prawej krawędzi szlaku żeglownego lub blisko prawego brzegu, powinien zachować swój kurs.
Przepisów tych nie stosuje się do małych statków żaglowych w odniesieniu do statków żaglowych niebędących małymi statkami.
Ostatnio zmieniony przez pough 2011-05-27, 16:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
kubsta

Pomógł: 12 razy
Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 555
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-05-30, 08:52    [Cytuj]

Dyskusję dotyczącą prawa drogi proponuję przenieść do innego wątku i nie zaśmiecać tak ciekawej relacji.
 
 
macieks

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 21 Kwi 2011
Posty: 457
Skąd: Wawa
Wysłany: 2011-05-30, 10:59    [Cytuj]

marekj napisał/a:
Nie miałem nigdy żadnej takiej kolizji ale apeluję do motorowodniaków "Nie testujcie naszej - żeglarzy - odporności nerwowej i zmieniajcie kurs z kolizyjnego na bezpieczny odpowiednio wcześnie :-| "


Do motorowodniaków: Czasem wyglądacie dla obsad żaglówek tak jak "to" z filmiku poniżej

http://www.youtube.com/watch?v=_53_pRsz0Es
 
 
~szg

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 1961
Skąd: Pojezierze Lubuskie
Wysłany: 2011-05-30, 15:36    [Cytuj]

Filmik świetny, doskonały ha, ha, ha :!: :mrgreen:
Marek - co do Twojego apelu do motorowodniaków to może spróbuj sam się przepłynąć przez Bełdany wolną wypornościówką np. Wekend 820 i sam zobacz jak to jest co chwilę hamować i zmieniać kurs bo z różnych stron płyną na Ciebie żaglowce, które formalnie mają pierwszeństwo. :roll:
 
 
marekj

Pomógł: 42 razy
Wiek: 46
Dołączył: 11 Sie 2008
Posty: 3333
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-05-30, 20:54    [Cytuj]

szg napisał/a:
Filmik świetny, doskonały ha, ha, ha :!: :mrgreen:
Marek - co do Twojego apelu do motorowodniaków to może spróbuj sam się przepłynąć przez Bełdany wolną wypornościówką np. Wekend 820 i sam zobacz jak to jest co chwilę hamować i zmieniać kurs bo z różnych stron płyną na Ciebie żaglowce, które formalnie mają pierwszeństwo. :roll:

Mniej więcej tak samo jak płynąć jachtem baksztagiem lewego halsu - też wszystkim trzeba ustępować. No ale cóż... ja tam się na siłę nie pcham, jak widzę że pomimo pierwszeństwa, ustąpienie kosztuje mnie niewiele to zawczasu tak koryguję kurs żeby nie był kolizyjny - ale z dużym wyprzedzeniem, a nie w ostatniej chwili bo z tego jest tylko zamieszanie.
 
 
pir0man

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 388
Wysłany: 2011-05-31, 12:50    [Cytuj]

Cytat:
- wrócę tu i to jeszcze nie raz w tym roku!


Szukam Weekenda 820 lub Nautikę 1000 na długi weekend czerwcowy w okolicach Pisza/Rucianego. :mrgreen: Wariant z Nautiką, tylko jeśli będzie się z kim zrzucić na czarter. :-P Czuję, że będę musiał drugi raz zdać relację. Nie będzie to już "pierwszy raz na Mazurach", ale może wniosę coś w wątki nt. Weekenda 820 lub Nautiki 1000.

Szkoda, że na południu jest taki mały wybór łodzi z silniczkami. Mam wrażenie, że czarterownia Weekendów na j. Roś powinna być złotym biznesem, bo byłaby najbliżej Warszawy, ale w Piszu nawet nie byłem więc lepiej nie będę rozwijał bardziej tej myśli.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH