FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2013-05-29, 00:44
Drobne naprawy laminatu kadłuba
Autor Wiadomość
Bodo
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-23, 17:15   Drobne naprawy laminatu kadłuba [Cytuj]

Wiosną zapachniało!!!!!!!!!........... :-D
W dniu dzisiejszym zacząłem przypominać sobie o obowiązkowych, przedsezonowych pracach ręcznych...... z niektórymi sobię poradzę sam..... zrzucenie plandeki, wietrzenie, mycie, sprzątanie, itp.... ale są prace, na których nie znam się i dlatego zwracam się do Szanownego Gremium o pomoc.......
W wyniku mojej duużej wprawy żeglarskiej, kadłub mojej łódki jest w jednym kawałku.... :-D ..... ale niestety, posiada parę rys,...rys głębszych.... oraz jedną dziurę o średnicy ok. 2 cm.....
Udało mi się uzyskać radę, abym po oczyszczeniu ubytków, wypełnił je, niezależnie od wielkości, samym żelkotem....... aby żelkot nie wypłynął po nałożeniu jednorazowo grubej warstwy z naddatkiem, do późniejszego zeszlifowania,..... zakleił to kliszą, w celu odcięcia tlenu.

No i sie zastanawiam, czy praca jest możliwa do wykonania samemu ?..........

Graphic1.jpg
Plik ściągnięto 1668 raz(y) 355,34 KB

 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 111 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 8199
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2010-03-23, 18:54    [Cytuj]

Jest , ale poczekaj jak zrobi się cieplej. Majster, który naprawia mi optimistki po seznie zalepia to papierkiem. Następnie szlifuje bardzo drobnym papierem , a nastepnie poleruje i gotowe Zobacz temat wypełnianie ubytków na tym forum. Przeczytaj żelkot . ile on może schnąć. Jak majster mi naprawiał rufe po błękitnej wstędze ( koledze na starcie się spieszyło :-D ) to najpierw nałozył żelkot , po częściowym żżelowaniu wybrał naddatki ostrym nożem ( zeskrobał ) potem zeszlifował i wypolerował.Wiem ,że aby ogrzać żelkot stosował nagrzewnice

Sławek
Ostatnio zmieniony przez Sławek 2010-03-23, 19:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
robertp

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 69
Wysłany: 2010-03-23, 20:07   Re: Drobne naprawy laminatu kadłuba [Cytuj]

bodo napisał/a:
zwracam się do Szanownego Gremium o pomoc

Bogdan to powiedz dla Zdzicha, żeby dał Ci nr do mnie,
albo spotkamy się razem, ja, Andrzej od Zdzicha i Ty
i postaramy się sprawę załatwić jak tylko się ociepli, w któryś weekend zaraz po świętach
albo przed jak chcesz :) .
Ja może nie robię tego codziennie, ale takie, itp. naprawy oraz budowa to moja jakby teraz profesja ;).
Czy znasz nr RAL żelkotu tego białego ?
W sumie nie ma to zbyt wielkiego znaczenia bo i tak jest pokrywany jak widać antyfoulingiem.
Pozdrawiam
Robert
 
 
bosman30
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-23, 21:11   Re: Drobne naprawy laminatu kadłuba [Cytuj]

bodo napisał/a:
Wiosną zapachniało!!!!!!!!!........... :-D
z naddatkiem, do późniejszego zeszlifowania,..... zakleił to kliszą, w celu odcięcia tlenu.

No i sie zastanawiam, czy praca jest możliwa do wykonania samemu ?..........



Jesli już dodaj do żelkotu krzemionki koloidalnej to nie bedzie spływać,uzyskasz szpachel.A samemu najlepiej to robić,nawet jesli za 1 razem Ci nie wyjdzie to 2 razem bedziesz juz miał jakąś wprawe.
 
 
kursmazury

Pomógł: 64 razy
Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 2571
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-03-23, 21:29    [Cytuj]

Bodo, jeżeli masz dziurę średnicy 2 cm, to sam żelkot nie jest dobrym pomysłem. Sugeruję opracowanie jej papierem ściernym, dokładne odtłuszczenie acetonem i zarobienie szpachlówką poliestrową z włóknem szklanym. Potem szlifowanko i antifouling.
Do żelkotu nie musisz dodawać krzemionki, bo on ją w sobie zawiera i jest tiksotropowy(znaczy-nie spływa)
Resztę rys opracuj delikatnym papierem ściernym(wodnym), przetrzyj acetonem, zaszpachluj żelkotem a na wierzch przyłóż folię celofanową(do niej żywica się nie lepi)-dostępna np w kwiaciarniach:)
Żelkot zastyga bez dostępu powietrza. Jeżeli nie chcesz się babrać z folią, możesz zastosować topkot. To jest żelkot z dodatkiem tzw. korektora parafinowego, który wytrąca się na powierzchni w formie przezroczystej warstwy odcinającej masę od powietrza. Tym się 'maluje" wnętrza skorup jachtów.
Po zaschnięciu wystarczy wygładzić miejsce obrabiane papierem wodnym i na koniec wypolerować najlepiej krążkiem filcowym na szlifierce rotacyjnej przy uzyciu pasty polerskiej.
 
 
bosman30
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-23, 21:38    [Cytuj]

Jesli jest dziura,to PRZEDEWSZYSTKIM laminowanie!Jeśli szpachla to epoksydowa a nie poliestrowa,a po trzecie wiem że żelkot zawiera wypełniacz i mimo że jest tiksotropem to spływa!Wiec po to sie robi szpachle z żelkotu bo masz 2 w 1.

ps.Żelkoty mamy reczne i natryskowe.
 
 
kursmazury

Pomógł: 64 razy
Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 2571
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-03-23, 21:50    [Cytuj]

mazurski bosman napisał/a:
Jesli jest dziura,to PRZEDEWSZYSTKIM laminowanie!Jeśli szpachla to epoksydowa a nie poliestrowa,a po trzecie wiem że żelkot zawiera wypełniacz i mimo że jest tiksotropem to spływa!Wiec po to sie robi szpachle z żelkotu bo masz 2 w 1.

ps.Żelkoty mamy reczne i natryskowe.

Ok, można laminować 2 cm średnicy dziury.Można szpachlować poliester epoksydem. Można zawsze dodawać krzemionki do żelkotu.
Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał pływać jachtem, który został zrobiony w ten sposób.
 
 
bosman30
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-23, 21:54    [Cytuj]

kursmazury napisał/a:
mazurski bosman napisał/a:
Jesli jest dziura,to PRZEDEWSZYSTKIM laminowanie!Jeśli szpachla to epoksydowa a nie poliestrowa,a po trzecie wiem że żelkot zawiera wypełniacz i mimo że jest tiksotropem to spływa!Wiec po to sie robi szpachle z żelkotu bo masz 2 w 1.

ps.Żelkoty mamy reczne i natryskowe.

Ok, można laminować 2 cm średnicy dziury.Można szpachlować poliester epoksydem. Można zawsze dodawać krzemionki do żelkotu.
Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał pływać jachtem, który został zrobiony w ten sposób.


Poliester można laminowac i szpachlowac epoksydem,na odwrót nigdy!Po 2 nawet 1cm dziure powinno sie zalaminowac tym BARDZIEJ NA DZIOBIE i PONIŻEJ LINII WODNEJ!!!!PO trzecie jak nie masz pojecia o tej technologii to nie pisz bzdur.
Ostatnio zmieniony przez bosman30 2010-03-23, 21:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kursmazury

Pomógł: 64 razy
Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 2571
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-03-23, 22:06    [Cytuj]

mazurski bosman napisał/a:
kursmazury napisał/a:
mazurski bosman napisał/a:
Jesli jest dziura,to PRZEDEWSZYSTKIM laminowanie!Jeśli szpachla to epoksydowa a nie poliestrowa,a po trzecie wiem że żelkot zawiera wypełniacz i mimo że jest tiksotropem to spływa!Wiec po to sie robi szpachle z żelkotu bo masz 2 w 1.

ps.Żelkoty mamy reczne i natryskowe.

Ok, można laminować 2 cm średnicy dziury.Można szpachlować poliester epoksydem. Można zawsze dodawać krzemionki do żelkotu.
Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał pływać jachtem, który został zrobiony w ten sposób.


Poliester można laminowac i szpachlowac epoksydem,na odwrót nigdy!Po 2 nawet 1cm dziure powinno sie zalaminowac tym BARDZIEJ NA DZIOBIE i PONIŻEJ LINII WODNEJ!!!!PO trzecie jak nie masz pojecia o tej technologii to nie pisz bzdur.

No, cóż, na takie dictum nie pozostaje mi nic innego, jak się wycofać wobec wszechwiedzącego majestatu.
 
 
bosman30
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-23, 22:16    [Cytuj]

[/quote]
No, cóż, na takie dictum nie pozostaje mi nic innego, jak się wycofać wobec wszechwiedzącego majestatu.[/quote]

Nie czaruj,poprostu jak sie już robi naprawe dziury to trzeba to zrobic raz a dobrze,a samym żelkotem to można sobie rysy na burcie zaprawic.
 
 
Kropla

Pomogła: 33 razy
Dołączyła: 12 Wrz 2009
Posty: 160
Skąd: Giżycko/W-wa
Wysłany: 2010-03-23, 22:24    [Cytuj]

mazurski bosman napisał/a:

Poliester można laminowac i szpachlowac epoksydem,na odwrót nigdy!Po 2 nawet 1cm dziure powinno sie zalaminowac tym BARDZIEJ NA DZIOBIE i PONIŻEJ LINII WODNEJ!!!!PO trzecie jak nie masz pojecia o tej technologii to nie pisz bzdur.


Opryskliwość wielu użytkowników na tym forum jest zniechęcająca do jakiegokolwiek wypowiadania się...
Ostatnio zmieniony przez Kropla 2010-03-23, 22:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 76 razy
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 7528
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-23, 23:23    [Cytuj]

mazurski bosman napisał/a:
Poliester można laminowac i szpachlowac epoksydem,na odwrót nigdy!

I to powinno skłaniać do tego aby trzymać się żywic poliestrowych (za epoxydowymi mogłaby przemawiać jedynie pilna konieczność dokonania doraźnej naprawy, gdy laminat nie jest dokładnie przesuszony (a woda hamuje utwardzanie żywic poliestrowych). Jacht raz naprawiony epoxydem w przyszłości będzie musiał być w tym samym miejscu naprawiany też tylko epoxydem (a więc nie położymy już topkotu na epoxydową łatę), chyba że wczesniej nałożoną łatę epoxydową dokładnie usuniemy. Po co zatem komplikować sobie życie?

Cytat:
Witam. Żegluję (głównie po Mazurach) już prawie 30 lat, a od mniej więcej 10 lat opiekuję się jachtami - niegdyś klubowymi, obecnie własnym Orionem. W Pańskim artykule ("Łata z laminatu" – cz. 1) zamieszczonym w magazynie *ocenzurowano_automatycznie*.pl napisał Pan:

„Kadłuby jachtów budowane są z żywic poliestrowych, do naprawy jednak lepiej użyć epoksydów. Doklejanie maty przesyconej polimalem do już utwardzonej struktury poliestrowo-szklanej nie daje pełnej gwarancji stworzenia trwałego połączenia. Do laminowania najlepiej używać Epidianu 52 lub 53 i najbardziej rozpowszechnionego (czytaj: najłatwiej go zdobyć np. na Mazurach) utwardzacza Z-1.”

Trudno mi w świetle moich osobistych doświadczeń zgodzić się z powyższym wywodem. Do naprawy lub modernizacji jachtów zawsze używałem żywic poliestrowych, zwykle Polimalu 109. I jeszcze nigdy nie stwierdziłem, aby wykonane przeze mnie połączenia - świeżego ze starym laminatem - miały tendencję do odrywania się. A naprawiałem nie tylko dziury w poszyciu, ale i wlaminowywałem nowe denniki - w jachcie klubowym wykonałem je ze sklejki całkowicie pokrytej laminatem poliestrowo-szklanym, potem opracowałem technologię pozwalającą wykonać denniki z samego laminatu - bez użycia sklejki czy pianki oraz bez "martwych przestrzeni", mogących stać się "pułapką" dla wody niszczącej laminat. Polimalem mocowałem też uchwyty służące do przykręcania dość ciężkich szafek; i znów na jachcie klubowym - sklejkowym, do własnego wymyśliłem już uchwyty z laminatu, każdy z wtopioną nakrętką. Polimalem mocowałem też pionowe ścianki podkojowe wokół skrzynki mieczowej - bezpośrednio do dna kadłuba, po wycięciu dna wewnętrznego, wykonanego we wkładce kojowej. Taka przeróbka jest tym, co na pewno warto wykonać w starszych modelach "Orionów" - likwiduje się w ten sposób niemożliwą do osuszenia przestrzeń (patrz artykuł "Poprawki w konstelacji Oriona").

Wreszcie, wyklepałem z laminatu poliestrowo-szklanego na sklejkowej formie gródź achterpikową, którą wlaminowałem pod kokpit w miejsce grodzi fabrycznej, wykonanej ze sklejki z jednej strony pokrytej laminatem, z drugiej niczym nie zabezpieczonej – i oczywiście wskutek tego zbutwiałej.

Tak ścianki podkojowe, gródź achterpikowa jak i denniki w zęzie mojego jachtu trzymają pewnie już dwa pełne sezony żeglowania; doskonale trzyma się też zwieńczenie skrzyni mieczowej, mocno pogrubione, gdyż na nim to opiera się na gumowych amortyzatorach samohamowna winda. Szafka na tylnej ściance kabiny (dość ciężka, bo wykonana z 6-milimetrowej sklejki i do tego jeszcze mieszcząca 8 akumulatorków kadmowo-niklowych typu R20 służących do oświetlenia jachtu, (rzecz jasna lampką LED wykonaną wg własnego pomysłu) przetrzymała jak dotąd jeden, miniony sezon. Podobnie jeden pełny sezon wytrzymało - jak dotąd - połączenie zewnętrzne pokładu i kadłuba. Jednostronne, ponieważ na rozdzielanie skorup się nie zdecydowałem, widząc że ktoś - wytwórnia czy poprzedni właściciel - wcisnął przesyconą żywicą matę w miejsce łączenia skorup.

Mojego Oriona wykonano w roku 1972. Kupiłem go na początku 2001 w stanie takim, że nigdy nie zdecydowałbym się wypłynąć tak zniszczonym jachtem. Starałem się przygotować powierzchnię starego laminatu najlepiej jak to było możliwe. W zęzie oraz na tylnych ściankach kabiny (na których miały być zawieszone szafki) zerwałem jedną warstwę starej maty (dłutkiem); w przypadku wnętrza komór wypornościowych w miejscu przylaminowania ścianek podkojowych musiałem ograniczyć się tylko do dokładnego wyszorowania skorupy. Miejsca łączenia pokładu i kadłuba oszlifowałem z farby (nieśmiertelnego, acz stanowiącego kompletne nieporozumienie "Polrenu") gruboziarnistym papierem ściernym; podobnie postępowałem przy łataniu wszelkich dziur. I zawsze z dobrym skutkiem.

Negatywne doświadczenia wiązały się natomiast z miejscami naprawianymi przez kogoś innego, przy użyciu Epidianu. Takie miejsca rozpoznawałem bez trudu - używana do tego celu mata, prawdopodobnie przeznaczona do laminowania żywicami poliestrowymi, źle przesycała się Epidianem 5, dając fakturę "płyty wiórowej" (lepszym wyjściem było rzecz jasna zastosowanie Epidianu 53, zawierającego podobnie jak żywice poliestrowe, styren). Taka łata bardzo łatwo dawała się podważyć ostrym narzędziem, pozostawiając laminat w stanie takim jak go kiedyś naprawiano. Zresztą już przed oderwaniem widoczna była "nieciągłość" w miejscu styku dwóch rodzajów laminatu, podczas gdy oszlifowana i wygładzona łata z laminatu poliestrowego "wtapiała" się nie do rozpoznania w strukturę starego laminatu. Tak samo bardzo łatwo dawały się odrywać wszelkie "gadżety" mocowane do wewnętrznej powierzchni skorupy pokładu na Epidian, zwykle z użyciem tkaniny zamiast maty.


Dlatego z niemałym zaskoczeniem przeczytałem w Pańskim artykule ostrzeżenie o słabym połączeniu, jakie ma dawać poliester przy naprawie poliestrowego laminatu. Z moich doświadczeń wynika raczej coś przeciwnego. Nie może być natomiast wątpliwości, że jeśli rozległe uszkodzenie poliestrowego kadłuba zostanie naprawione przy użyciu żywic epoksydowych, i ponownie uszkodzone, tym razem miejscowo, to naprawa go przy użyciu żywic poliestrowych rzeczywiście staje się niecelowa: o ile jeszcze świeża żywica epoksydowa jakoś trzyma na starym laminacie poliestrowym, o tyle żywica poliestrowa zupełnie nie trzyma na laminacie epoksydowym. Ale to przemawiałoby raczej za utrzymaniem jednorodności kadłuba, w więc naprawianiem go zawsze przy użyciu żywic poliestrowych.

Chyba, że sytuacja staje się "podbramkowa" na przykład jacht na morzu z uszkodzonym poszyciem. Tu żywica epoksydowa ma niezaprzeczalną przewagę - w odróżnieniu od żywicy poliestrowej może utwardzić się mimo obecności wody. Podobna zresztą sytuacja może zaistnieć na Mazurach - nie zawsze są warunki, aby wyslipować i wysuszyć uszkodzony kadłub. Ale tak czy inaczej, taką naprawę traktowałbym jako doraźną, a w warunkach warsztatowych przeprowadził ją ponownie, już z użyciem żywicy poliestrowej. Może tu właśnie miały źródło zawarte w Pańskim artykule zalecenia odnośnie celowości użycia żywicy epoksydowej do naprawy uszkodzonego podczas rejsu laminatowego kadłuba? (zdecydowanie zalecanej zresztą w wypadku oblaminowywania drewnianych kadłubów, ze względu na „osmozoodporność”).

Pozdrawiam i proszę o odpowiedź - mniej doświadczeni ode mnie mają teraz poważne wątpliwości.
Tomek Janiszewski

A oto fragment mojego listu do Pana Tomasza:
(kolorem niebieskim wyróżniono odpowiedzi S. Eknera na e-mail Pana Tomasza, czarnym kolejne odpowiedzi Tomasza Janiszewskiego na mail Stefana Eknera – przyp. red.)

„Podstawowym warunkiem, jaki trzeba spełnić, by nasza praca nie poszła na marne, jest odpowiednia temperatura w trakcie laminowania i niska wilgotność - tak powietrza, jak i naprawianego fragmentu kadłuba. Zakładamy, że naprawę przeprowadzamy latem w warunkach polowych” – to cytat z artykuły "Łata z laminatu" – cz. 1.

I to tłumaczy praktycznie wszystko. Rozbity na Mazurach jacht, pilna konieczność naprawy, a tu przelotne deszcze co parę godzin, które mogą sparaliżować praktycznie wszelkie prace... Wiem coś i o tym - jak i z której strony mogłem zabrać się za remont swojego świeżo nabytego jachtu, stojącego pod gołym niebem, kiedy woda ciekła do środka dosłownie wszędzie, np. przez przerdzewiałe śruby? Dopiero parę ciepłych i suchych dni pozwoliło mi rozpocząć poważniejszą robotę...

I dalej w mym liście piszę: „jeśli zaś chodzi o moje doświadczenia w tej materii, to montowałem sklejkowe elementy zabudowy jachtów laminatowych zarówno na epoksyd jak i na polimal”.

Jak już napisałem w poprzednim liście, odszedłem od tej technologii. Sklejka i owszem, ale tylko montowana na śruby i nakrętki do laminatu. W ten sposób unikam rozsadzania laminatu przez sklejkę, i nie muszę martwić się o to że zawarta w drewnie wilgoć będzie "gryzła" mocujący je laminat (co mogłoby uzasadniać użycie do tego celu jednak epoksydu), który "w zamian" będzie utrzymywał w drewnie wilgoć, narażając je na gnicie. To co robię to jednak bardzo pracochłonna metoda, stosowna raczej tylko dla hobbystów. Już wyobrażam sobie laminowanie takiej np. głównej podmasztowej grodzi kabinowej na wewnętrznej "formie" a potem jeszcze maskowanie jej sklejką. Szczęśliwie pierwszy model Oriona miał niewiele wlaminowanych elementów drewnianych. Te co pozostały, znajdują się nad linią wodną, np. usztywnienia koi lub pokładniki w suficie. Wystarczyło zatem dolaminować prefabrykowane elementy, o których pisałem, to jest gródź achterpikową i denniki, a także wykonać na prowizorycznej, sklejkowej "formie" wstawionej pomiędzy dno a koję, dodatkową, podłużną gródź podpierającą pilers masztu, usztywniającą koję, a przy tym wzmacniającą przednią krawędź skrzynki mieczowej (narażoną na rozbicie w razie "podbicia" miecza). Po usunięciu sklejkowej formy wystarczyło już tylko pogrubić wykonaną wcześniej laminatową ściankę.

I znowu fragment mojego listu: „przy laminowaniu polimalem, gdy laminat jest stary (przeróbka starego kadłuba) zaleca się także - po oszlifowaniu starego laminatu, a przed laminowaniem przemalowanie go roztworem naftanianu kobaltu”.

A o tym to nie wiedziałem - przy pierwszej okazji (choćby przy mocowaniu kolejnych szafek - pod zejściówką obok skrzynki mieczowej) - skorzystam. Dziękuję.

„Myślę, że główny problem przy takich pracach to doświadczenie...”

Z pewnością. Zaczynałem jeszcze w warszawskim HOW-ie pod koniec lat 70., potem był zlikwidowany na polecenie władz zwierzchnich klub PRiTV w Jachrance, potem sześcioletnia opieka nad Orionem w klubie AKŻ AZS, który niestety podzielił los poprzedniego. Ten Orion niszczeje obecnie w AZS-owskiej wypożyczalni. Teraz mam wreszcie własny jacht. Uczyłem się zatem długo...

"A którego? Bo za moich czasów były tylko BUBA i MUMINEK. a potem przyszły jeszcze bodaj cztery..."

PANTALEONA. BUBA I MUMINEK - obydwa dotrwały do dziś, chociaż stan szczególnie tej pierwszej był zły już w 2002 roku, gdy AKŻ rozwiązano.

Najstarsza, SALOONKA - bliźniak mojego LEŚNEGO DZIADKA, cechująca się falszburtami sięgającymi tylko do achterpiku. Dalej, bliźniacze PANDA i PANTALEON - mające falszburty sięgające aż do pawęży, i w
przeciwieństwie do poprzedniego modelu wypełnione pianką budowlaną, a nie styropianem, wskutek czego zastosowano nadzwyczaj wiotkie skorupy kadłuba i koi. Po usunięciu nasiąkniętej jak gąbka pianki w PANTALEONIE i zastąpieniu jej butelkami PET (kontrowersyjne rozwiązanie, jednakże odpowiednio dobrane butelki doskonale utrzymały powietrze już 3 sezony na moim jachcie) musiałem pogrubiać dno pod kokpitem. Te dwa pierwsze modele różniły się od BUBY i MUMINKA tym że ich burty kadłuba nie miały w pobliżu łączenia z pokładem imitującego listwy odbojowe przetłoczenia, a ich wewnętrzne dno było uformowane na kształt zęzy z dennikami, a nie płaskie. Najnowszym z Orionów AKŻ był PASZCZAK. Jego kabina miała zaokrąglone krawędzie i narożniki (czyżby kopyto skorupy pokładu pierwszych 3 modeli było wykonane ze sklejki?), zlikwidowano na rufie "pisuar" służący do przykręcania silnika, a w kabinie zlikwidowano wewnętrzne dno zaś ścianki podkojowe wykonano niestety ze sklejki. Tandetna winda z niepewną zapadką została zastąpiona jeszcze bardziej niebezpieczną konstrukcją, z korbą łamaną i zapieraną o dno kokpitu. Na swoim jachcie użyłem samohamownej windy od Venuski (wcale nie ma ona przekładni ślimakowej, jest to pomysłowa konstrukcja ze szpulą założoną na nagwintowaną oś) która została w dodatku oparta na amortyzatorach gumowych grubości 25mm. Jest efekt: o ile fał miecza na PANTALEONIE zrywał się regularnie w połowie drugiego sezonu użytkowania, ten wytrzymał pełne 2 sezony (mimo ciężkiej pracy na płytkiej Wiśle, gdzie zwykle pływam poza urlopem), i pewnie przetrzyma jeszcze jeden. Oczywiście, mam fał zapasowy, z zaszplajsowaną (kto jeszcze potrafi to robić?) kauszą.

A dziś, o ile tylko wiatr pozwoli, wypłynę w pierwszy w tym sezonie rejs. Było nie było, żaglówki na Wiśle w Warszawie spotyka się obecnie bardzo rzadko...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski


Źródło


Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Komentarz administratora: Zamieniłem link na cytat z podaniem źródła.
 
 
robertp

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 69
Wysłany: 2010-03-24, 07:30   Re: Drobne naprawy laminatu kadłuba [Cytuj]

mazurski bosman napisał/a:
Jesli już dodaj do żelkotu krzemionki koloidalnej to nie bedzie spływać,uzyskasz szpachel.

Bodo dokładnie taką szpachlówkę na co dzień mam gotową, więc 1/3 pracy
masz z głowy ;)
kursmazury napisał/a:
Żelkot zastyga bez dostępu powietrza. Jeżeli nie chcesz się babrać z folią, możesz zastosować topkot. To jest żelkot z dodatkiem tzw. korektora parafinowego, który wytrąca się na powierzchni w formie przezroczystej warstwy odcinającej masę od powietrza. Tym się 'maluje" wnętrza skorup jachtów.
Po zaschnięciu wystarczy wygładzić miejsce obrabiane papierem wodnym i na koniec wypolerować najlepiej krążkiem filcowym na szlifierce rotacyjnej przy uzyciu pasty polerskiej.

Bodo, tak też można :)
mazurski bosman napisał/a:
Poliester można laminowac i szpachlowac epoksydem,na odwrót nigdy!

Więc wymyślili winyloester, którym można "odciąć" epoksyd i robić wtedy poliestrem.
Jednak osobiście nie polecałbym jakoś nie ufam takiej metodzie.
Tak jak napisał mazurski bosman zgodzę się .

Bodo są gotowe szpachlówki Sealine (epoksydowe) do kupienia
w hurtowni na zajezierzu więc jak dziura duża to tą szpachlówką
najpierw należałoby zrobić. A jak nie jest głęboka to szpachlówką
z żelkotu i krzemionki. Tak naprawiane łódki pływają już lat przynajmniej 10 i nic się nie dzieje.
 
 
ss_125

Dołączył: 01 Paź 2008
Posty: 24
Wysłany: 2010-04-06, 00:56   Szukakam szkutnika na jeziorze Nidzkim [Cytuj]

Mam kilka prac szkutniczych, których nie znam i nie chcę czyś się na własnych błędach.

Chcę założyć dwa nowe kabestany oraz wózek od samohalsującego foka.

Co znacie kogoś z praktyką w w rejonie WJM co podjąłby się wykonania tych prac?
 
 
~plitkin
Stangret

Pomógł: 219 razy
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 10216
Wysłany: 2010-04-06, 11:32    [Cytuj]

Bogdan, zostaw ta dziure w dziobie, przynajmniej nie lataj jej przed regatami!


(a co mi tam... trzeba niszczyc konkurencje kazdym mozliwym sposobem) :)


A na powaznie: lepiej wez jakiegos fachowca i popatrz jak robi, a po tym sezonie juz bedziesz wiedzial czy robic samemu czy znowu z fachowca skorzystac. Kasy pewnie nie wezmie duzo, a zrobi lepiej i sprawniej od Ciebie. Na jednym i drugim forum jest kilku fachowcow - z pewnoscia sie z kims dogadasz. Gdyby mieli swoj material - moze taniej nawet dla Ciebie wyjdzie - bo nie musisz puszki kupowac.
 
 
Bodo
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-06, 11:38    [Cytuj]

Nie mogę zostwić dziury przed regatami..... nie mielibyście wtedy żadnych szans..... bo dziura ciągnie się do rufy i łódka jest obecnie dwukadłubowcem...... :mrgreen:

Już dogadałem się z Robertp.... bierze sprawę w swoje ręce.... :-D .. jak nie wygram regat, to będzie Jego wina....... :mrgreen:
 
 
~plitkin
Stangret

Pomógł: 219 razy
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 10216
Wysłany: 2010-04-06, 12:06    [Cytuj]

bodo napisał/a:
jak nie wygram regat, to będzie Jego wina....... :mrgreen:


I to jest sluszna droga! :)
 
 
carbonc14
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-25, 09:43   Naprawa sprzętu z laminatu [Cytuj]

Jako doświadczony laminer i klejacz udzielę kilka wskazówek co do naprawy wyrobów z laminatu. W tym przypadku sprzętu pływającego . Łodzie , jachty , rowerki , kajaki , kanadyjki itp.
Temperatura optymalna: 15-25 st.c.
Wilgotność powietrza nie powinna przekraczać 65%-70%
Do naprawy pęknięć i dziur w laminacie poliestrowo-szklanym , najlepiej zastosować wysokiej jakości żywice poliestrowe , konstrukcyjne .
Pęknięcie nastawiamy do prawidłowej osi za pomocą cieniutkiej deseczki.
Przygotowanie pola do laminowania powinno wynosić od 6-7 cm do 15-20cm od osi pęknięcia, w zależności od jego wielkości . Całe pole należy oszlifować papierem ściernym, kolejno w/g gradacji 60 , 120 , 400.
Należy przygotować matę szklaną o gramaturze 150g i minimum dwie o gramaturze 300g.
Każda kolejna łata powinna być trochę mniejsza od poprzedniej. Największa powinna być ta o gramaturze 150g.
Do żywicy dodajemy 2-3% utwardzacza np. Butanox .
Dokładnie mieszamy.
Na oszlifowaną i przetartą acetonem technicznym powierzchnię (tylko aceton , nie benzyna czy jakieś rozpuszczalniki , absolutnie nie alkohol) .
Nakładamy warstwę żywicy i przykładamy największą matę , tą 150 g.
Smarujemy cieniutko żywicą i wałkiem do laminowania lub pędzlem dobrze "przybijamy" matę. Wypychamy powietrze i dobrze przesączamy matę. Pamiętać należy, żeby nie przesadzić z żywicą i nie lać dużo, bo laminat będzie kruchy.
Przykładamy kolejno mniejsze łaty i powtarzamy czynność.
Po okresie żelowania , np następny dzień.
Powierzchnię szlifujemy papierem ściernym o gramaturze 240 , i wodnym 800 i 1200.
Czynność ta jest tylko dla estetyki , nie jest konieczna od środka.
Z zewnątrz, pole robocze musi być niewielkie i odcięte taśmą malarską.
Szlifujemy powierzchnię papierami wg gramatury 240, 400.
Po szlifowaniu przecieramy acetonem.
Do żelkotu dodajemy 2,5 -3,5% utwardzacza . Na miejsce pęknięcia nakładamy żelkot drobnym pędzlem i po chwili nakładamy na to delikatnie , szeroką taśmę malarską.
Na kolejny dzień , odrywamy taśmę i powierzchnię wyrównujemy papierami ściernymi o gradacji wodnej 400 , 800 , 1200 , 2000 . Następnie polerujemy pastami polerskimi np Farecle 3G.
Uwagi dodatkowe:
Powierzchnia pola roboczego powinna być sucha i zawsze odtłuszczana i właściwie tylko acetonem.
Maty kładziemy od największej do najmniejszej. Maty nie powinny być równe wielkością , aby lepiej rozprowadzały naprężenia.
Końce pęknięć wzdłużnych należy nawiercić wiertarką , aby zlikwidować naprężenia wzdłużne, mogące dalej posuwać pęknięcie.
Maty szklane też najlepiej nie docinać nożyczkami , a rwać w rękach.
Wszelkie prace przeprowadzać w rękawiczkach.
Jak ktoś ma maskę lakierniczą to też polecam.
Wydzielający się styren jest bardzo szkodliwy.
Dla astmatyków czy alergików może być dużym zagrożeniem.
Do szlifowania zakładać maskę przeciw pyłową.
Przy pracy z acetonem nie palić papierosów.
Pole laminowania powinno być zacienione.

Naprawy dużych pęknięć , czy ubytków , albo w punktach newralgicznych najlepiej przeprowadzać przy pomocy włókna węglowego ( karbonu ) .
Ale ta technologia nie jest łatwa i do zrobienia przez amatora, pomimo wielu na ten temat postów czy filmików na YouTube .
 
 
<|KadetOmega

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Maj 2010
Posty: 1462
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-09-26, 16:54    [Cytuj]

Punkt po punkcie...
Fajne!
Dzieki! ;-)
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 111 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 8199
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2010-09-26, 19:35    [Cytuj]

Tu tylko dopowiem jak to robi nasz szkutnik. Kiedy po położeniu maty całość częściowo zżeluje szkutnik bardzo ostrym nożem zbiera naddatek materiału. zapobiega to potem nadmiernemu szlifowaniu

Sławek
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH