FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2017-08-13, 21:24
Tragiczna nawałnica w Pomorskim
Autor Wiadomość
zenek

Pomógł: 238 razy
Wiek: 56
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 12474
Wysłany: 2017-08-18, 15:05    [Cytuj]

Poniżej kilka słów na temat jakości dachów w Polsce :-P !
Cytat:
Co burza to lecą dachy w Polsce. Mistrz dekarzy mówi, skąd się biorą "latawce"
Zbigniew Buczek, mistrz robót dachowych i ekspert Polskiego Stowarzyszenie Dekarzy oglądając telewizję łapie się za głowę. - To nie wiatr jest taki niszczycielski, ale dachy takie słabe - stawia diagnozę. - Do wielu katastrof budowlanych przyczyniły się fuszerki tak zwanych fachowców i widoczne gołym okiem "oszczędności w technologii". Większość zerwanych dachów to typowe latawce, a nie solidna robota rzemieślnika - ocenia po obejrzeniu relacji.

Pierwszy przykład. TVN relacjonuje "niszczycielski wiatr", który w jednym powiecie ogołocił z dachów 100 domów. W jednym z przypadków wielki fragment poszycia dachu z blachy wraz listwami odrywa się od krokwi i ląduje na posesji sąsiada. - Nie dziwię się. Tak odchudzoną konstrukcję, składającą tylko z blachy na cienkich kantówkach wiatr bez trudu poderwie. Zgaduję w ciemno, że "fachowiec" przybił kilkumetrowe listwy trzema gwoździami. Takie ekspertyzy to moje stałe zajęcie - mówi dalej Zbigniew Buczek

Natura weryfikuje

Kiedy uderza wichura, a z dachu zostaje tylko szkielet krowi (czętwo widywany obrazek w TVN Meteo ) świadczy to o ewidentnych błędach. Mistrz dekarski szybko je wylicza. Słabe mocowanie do krokwi i ścian. Brak solidnego deskowania, czyli pokrycia całości dachu deskami o minimum 12-centymetrowej szerokości. Każda z tych desek musi być przybita co kilkadziesiąt centymetrów parą gwoździ. Na to powinna być położona papa, bo ma swój ciężar albo minimum membrana. Jeszcze łaty i kontrłaty bite co 30-40 centymetrów Gwoździe też nie byle jakie, ale tak zwane skrętne, minimum 3,5-4 cale długości. Gwóźdź powinien wejść w konstrukcję na 6-7 centymetrów. - Dopiero taka konstrukcja dachu ma swój ciężar i jest solidnie zbita. Nie widzę tego na większości zdjęć - dodaje Buczek.

Solidność ma swoją cenę. Na koszt metra kwadratowego solidnego dachu składa się kilkadziesiąt złotych za materiały i około 20 zł za robociznę dekarza. - Z tego powodu najczęściej spotykam się z uproszczeniami konstrukcji. Tymczasem uzasadnieniem dla zerwania dachu jest wiatr o tak niszczącej sile, że łamie rosnące obok duże drzewa w połowie wysokości. Wtedy powiem: tak, to był naprawdę niszczycielski podmuch zdolny zniszczyć nawet fachową robotę - dodaje ekspert. Buczek wie, co mówi. W branży pracuje 25 lat i jeszcze mu dachu nie zerwało.
źródło-.https://wiadomosci.wp.pl/co-burza-to-leca-dachy-w-polsce-mistrz-dekarzy-mowi-skad-sie-biora-latawce-6156186195330689a

Część tekstu jest w bordowym kolorze. Kilkanaście lat temu wymieniałem własny dach. Tak właśnie został zrobiony jak tam opisano. Pełne deskowanie, papa, łata i kontrłata i na to blacha. No gwoździ nie nadążyłem dowozić! A wielu znajomych pytało czy nie szkoda mi pieniędzy-przecież wystarczą łaty na krokwie, folia i blacha :-P .
 
 
~mazi

Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2015
Posty: 236
Skąd: Wawer
Wysłany: 2017-08-18, 19:01    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Przewidzieć było można i kto wiedział jak - ten przewidział. Jak wynika z informacji prasowej ZHR kierownik obozu ostrzeżenie otrzymał i przygotował obóz na nadejście burzy II stopnia (zgodnie z komunikatem). Postąpił adekwatnie do swojej wiedzy o stopniu przewidywanego w tamtym momencie zagrożenia.

Ostrzeżenie było drugiego stopnia, czyli przewidywało wiatr 91-110km/h


Ciekawe jak można przygotować obóz w lesie i zapewnić bezpieczeństwo uczestników przy sile wiatru 100 km/h :?: Ja jakoś sobie tego nie wyobrażam, no chyba, że mieli wykopane ziemianki.
Ponadto w ostrzeżeniach zarówno łowców jak i IMGW były informacje o prawdopodobieństwu wystąpienia lokalnych trąb powietrznych.

IMHO otrzymanie ostrzeżenia 2 stopnia powinno wiązać się z natychmiastową ewakuacją w miejsce zapewniające jako taki poziom bezpieczeństwa np do szkoły, remizy, kościoła czy też w ostateczności solidnej stodoły.

BTW ciekawe czy w ogóle istnieje coś takiego jak plan ewakuacji obozu? IMHO powinno to być podstawową procedurą przy jego organizacji.

A tak zupełnie na marginesie to chyba każdego zucha uczą harcerze, że w burzy należy unikać drzew.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22740
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-08-18, 19:28    [Cytuj]

Dlatego podobno schronili sie w młodniku, rozpalili ognisko. Tyle wiem z mediow. Masz inne informacje?
 
 
~mazi

Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2015
Posty: 236
Skąd: Wawer
Wysłany: 2017-08-18, 20:38    [Cytuj]

To chyba najlepsze co mogli zrobić. Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.
Nie mam żadnych informacji i nie pisze tego, żeby konkretnie kogoś oskarżać. Taka sytuacja mogła by być w innym miejscu i pewnie tak samo by się skończyła tzn bez ewakuacji.
Piszę to dlatego bo uważam, że organizacja obozów harcerskich to jedna wielka prowizorka. Mam wieloletnie doświadczenia z wyjazdów córki i w tych co uczestniczyła to organizacyjnie było zero profesjonalizmu. Im więcej ludzi będzie o tym pisać, rozmawiać czytać tym większa będzie szansa na wytwarzalnie presji, zadawanie pytań, stawianie żądań odnośnie bezpieczeństwa.
Teraz przed każdą wycieczką szkolną jest kontrola autokaru, kierowcy etc co poniekąd stało się normą właśnie z determinacji rodziców. Tylko, że autokar widzimy a tego co jest na miejscu raczej już nie i wiele osób nie ma pojęcia jak to wygląda, że nie ma planów ewakuacyjnych, 14-15 latkowie to już jest kadra opiekująca się zuchami, że gubią się dzieci podczas gier terenowych i potem jest ogólne poszukiwanie etc.
 
 
~chester_brudnostopy

Dołączył: 04 Sie 2017
Posty: 449
Wysłany: 2017-08-18, 21:21    [Cytuj]

Może to Ty masz jakieś złe doświadczenia?
Przecież nie wszystkie hufce i drużyny są takie same.Po co uogólniać?
 
 
~Maaniek

Dołączył: 07 Lip 2008
Posty: 312
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2017-08-18, 21:33    [Cytuj]

mazi napisał/a:
To chyba najlepsze co mogli zrobić. Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.
I w ogóle kto to widział obozy w lesie :-?
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22740
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-08-18, 21:42    [Cytuj]

mazi napisał/a:
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.


No tak. Dojdziemy zaraz do tego, że należy zabronić harcerzom obozów w lesie. Jeszcze się pozabijają. Lepiej niech siedzą bezpiecznie na ławce pod blokiem. :-P
 
 
~mazi

Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2015
Posty: 236
Skąd: Wawer
Wysłany: 2017-08-18, 21:46    [Cytuj]

Maaniek napisał/a:
mazi napisał/a:
To chyba najlepsze co mogli zrobić. Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.
I w ogóle kto to widział obozy w lesie :-?


Ciekawe czy taki sam poziom sarkazmu byś zachował jakby to Twoje dziecko zginęło w tym lesie
 
 
~chester_brudnostopy

Dołączył: 04 Sie 2017
Posty: 449
Wysłany: 2017-08-18, 21:51    [Cytuj]

Chłopie, co chcesz ich do pola wygonić? Zabronić w ogóle obozowania? W bunkrach mają siedzieć?
 
 
~mazi

Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2015
Posty: 236
Skąd: Wawer
Wysłany: 2017-08-18, 21:54    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
mazi napisał/a:
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.


No tak. Dojdziemy zaraz do tego, że należy zabronić harcerzom obozów w lesie. Jeszcze się pozabijają. Lepiej niech siedzą bezpiecznie na ławce pod blokiem. :-P


Normalnie załamujecie mnie. Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:
Więc uzupełnię zdanie;
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie w czasie burzy nt której było ostrzeżenie 2 stopnia tj. wiatry o sile ok 100 km/h i podczas ostrzeżenia o prawdopodobieństwie wystąpienia trąby powietrznej.

Tyle tu po mnie :-( Życzę udanej zabawy
Amen
 
 
~Maaniek

Dołączył: 07 Lip 2008
Posty: 312
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2017-08-18, 22:01    [Cytuj]

mazi napisał/a:
Maaniek napisał/a:
mazi napisał/a:
To chyba najlepsze co mogli zrobić. Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.
I w ogóle kto to widział obozy w lesie :-?


Ciekawe czy taki sam poziom sarkazmu byś zachował jakby to Twoje dziecko zginęło w tym lesie

Nie wiem czy bym zachował, ale nie to jest przedmiotem tej dyskusji. Moi dziadkowie obozowali w lesie, moi rodzice, ja i moje dziecko. Wszyscy jako harcerze. Świadomie podjęliśmy ryzyko w celu wychowania swoich dzieci. Opłaciło się.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22740
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-08-18, 22:03    [Cytuj]

mazi napisał/a:
Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:


Chodzi raczej oto, aby podobne WYPADKI nie miały żadnego wpływu na organizowanie obozów harcerskich. To był wypadek, do którego mogło dojść wszędzie. Drzewo mogło na te dzieci spaść i w mieście.
 
 
<|węzełek

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 28 Wrz 2011
Posty: 2345
Wysłany: 2017-08-18, 22:04    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Dlatego podobno schronili sie w młodniku, rozpalili ognisko. Tyle wiem z mediow. Masz inne informacje?


Bajki na resorach z tym ogniskiem , .. byłam w prostej linii 10 km od tego miejsca, i deszcz lał się z nieba z taką prędkością jak by z węża strażackiego, zatykało człowieka tak ,ze nie można było oddychać , a wiało ,że ledwie można było sie utrzymać na nogach , a tu ktoś bajki opowiadam , że ognisko rozpalili :shock: :evil:
 
 
<|węzełek

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 28 Wrz 2011
Posty: 2345
Wysłany: 2017-08-18, 22:07    [Cytuj]

mazi napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
mazi napisał/a:
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.


No tak. Dojdziemy zaraz do tego, że należy zabronić harcerzom obozów w lesie. Jeszcze się pozabijają. Lepiej niech siedzą bezpiecznie na ławce pod blokiem. :-P


Normalnie załamujecie mnie. Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:
Więc uzupełnię zdanie;
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie w czasie burzy nt której było ostrzeżenie 2 stopnia tj. wiatry o sile ok 100 km/h i podczas ostrzeżenia o prawdopodobieństwie wystąpienia trąby powietrznej.

Tyle tu po mnie :-( Życzę udanej zabawy
Amen


A gdzie mieli by niby być jak w promieniu ponad 20 km, wszędzie las ??? A tak naprawdę duło tak ,że nie wiadomo było gdzie się schować . Domy budynki stodoły, to też nie był w tym dniu dobry pomysł , jak było widać na przykładzie kobiety która zginęła we własnym łóżku , bo dach odfrunął, a komin się na nią zawalił .
 
 
~chester_brudnostopy

Dołączył: 04 Sie 2017
Posty: 449
Wysłany: 2017-08-18, 23:22    [Cytuj]

mazi napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
mazi napisał/a:
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.


No tak. Dojdziemy zaraz do tego, że należy zabronić harcerzom obozów w lesie. Jeszcze się pozabijają. Lepiej niech siedzą bezpiecznie na ławce pod blokiem. :-P


Normalnie załamujecie mnie. Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:
Więc uzupełnię zdanie;
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie w czasie burzy nt której było ostrzeżenie 2 stopnia tj. wiatry o sile ok 100 km/h i podczas ostrzeżenia o prawdopodobieństwie wystąpienia trąby powietrznej.

Tyle tu po mnie :-( Życzę udanej zabawy
Amen


Tak szybko :?:
Chyba jeszcze szydery nie widziałeś...
 
 
Tupi

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 181
Skąd: Warszawa/Giżycko
Wysłany: 2017-08-19, 00:29    [Cytuj]

mazi napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
mazi napisał/a:
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie.


No tak. Dojdziemy zaraz do tego, że należy zabronić harcerzom obozów w lesie. Jeszcze się pozabijają. Lepiej niech siedzą bezpiecznie na ławce pod blokiem. :-P


Normalnie załamujecie mnie. Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:
Więc uzupełnię zdanie;
Nie zmienia to postaci rzeczy że nie powinno ich być w lesie w czasie burzy nt której było ostrzeżenie 2 stopnia tj. wiatry o sile ok 100 km/h i podczas ostrzeżenia o prawdopodobieństwie wystąpienia trąby powietrznej.

Tyle tu po mnie :-( Życzę udanej zabawy
Amen


straszne
skąd się tacy ludzie biorą
współczuję naszym potomnym - bo chyba wszystko w zła stronę zmierza
oby nie
 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 42 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3432
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-19, 13:52    [Cytuj]

Colonel napisał/a:
Stopień chamstwa jednego brudasa jest fenomenalny. (...)


Matko, mamy Hindusa na forum ???
Ale internacjonalnie się zrobiło na forum, no no no.
Może zapytać go przy okazji o kwestie uprawnień w sportach wodnych w Indiach ?
 
 
~szuwarek13

Pomógł: 30 razy
Dołączył: 31 Sty 2014
Posty: 395
Skąd: Ełcki Bór
Wysłany: 2017-08-19, 15:08    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
mazi napisał/a:
Nawet w obliczu tragedii szydzenie jest ważniejsze. :evil:


Chodzi raczej oto, aby podobne WYPADKI nie miały żadnego wpływu na organizowanie obozów harcerskich. To był wypadek, do którego mogło dojść wszędzie. Drzewo mogło na te dzieci spaść i w mieście.

Ze 2-3 lata temu w Ełku na promenadzie przy jeziorze suchy konar zabił faceta który był na spacerze z niemowlakiem , dla dziecka nic się nie stało . Oczywiście za wszystko obwiniono PUK który zajmuje się zielenią w mieście . Nie jestem pewny ale po tym wypadku sporo tych drzew na promenadzie wycięto .
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22740
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-08-19, 21:28    [Cytuj]

Gdyby to nie byli harcerze, to zabitych byłyby dziesiątki

Cytat:
Hania razem z koleżankami ucieka półnaga, żeby schronić się przed lasem walącym się im na głowy. Mateusz nawet nie czuje bólu, kiedy boso biegnie przez połamane gałęzie. Grzegorz dostaje konarem w głowę, traci przytomność pod przewróconym drzewem. Ich koledzy wbiegają do jeziora - na tyle daleko, żeby nie zabiły ich drzewa i na tyle blisko, żeby nie zaczęli się topić. Olga i Asia już nie żyją...



OBÓZ

Wiedzieli o burzy. Chmura nadciągała nad las w Suszku dobre dwie godziny.

- Ponaciągać namioty. Gdyby rozpętała się wichura, to wszyscy mają chować się pod pryczami. Jeżeli będzie bardzo źle, to ewakuujemy namioty. Odliczamy się na placu i kierujemy w kierunku młodnika - taki plan przedstawił drużynowym komendant obozu.

Plan dobry na burzę. Nie na tornado.

- Będzie głośno, ale nie bójcie się. Szansa na to, że gdzieś koło obozu złamie się drzewo, to góra jeden procent. Niejedną burzę już przeżyłam - mówiła 15-letnia Hania do o kilka lat młodszych druhów, kiedy ci kładli się spać.

Była godzina 22.

***

14-letni Mateusz mieszkał w drugiej części obozu. Jeszcze nie zamierzał się kłaść. Tuż po ogłoszeniu ciszy nocnej poszedł z kolegami zaśpiewać piosenkę pod sąsiedni namiot. Wszyscy znali się już doskonale. W lesie harcerze byli już ponad dwa tygodnie.

Mateusz w swoim ośmioosobowym namiocie był około 22.40. Nie zdążył zasnąć, podobnie jak jego kolega - mieszkający w sąsiednim namiocie Grzesiek.

- Jak zaczyna się burza? Są chmury, zaczyna wiać i słychać błyskawice. Potem pada. Tak jest zazwyczaj. Ale tam było inaczej - opowiada Mateusz.

***

Jak było? Hania pamięta, że szła na swoją pryczę. Zobaczyła, jak poły jej namiotu nagle się unoszą.

- Odruchowo je złapałam, żeby namiot nam nie odleciał. Nie zdążyłam nawet niczego powiedzieć, kiedy usłyszałam trzask - mówi Hania.

Złamało się jedno z pierwszych drzew. Spadło na jej namiot. Hania poczuła na swojej głowie rusztowanie rozpadającej się konstrukcji.

- Uciekamy, uciekamy - usłyszała.

- W dwuszeregu zbiórka - krzyczała drużynowa.

Hania ledwo utrzymywała się na nogach. Lał deszcz. W obozie zawyła syrena alarmowa, ale była niemal niesłyszalna.

... dziewięć, dziesięć, jedenaście... - próbowały odliczać harcerki. Zatrzymały się na dwunastu. Powinno odliczyć się dwa razy więcej.

- Zajrzałam do mojego namiotu, ktoś mignął latarką. Widziałam trzy dziewczyny przygniecione przez drzewo. Pomyślałam, że nie żyją - mówi Hania.

Potem ktoś ją złapał. Powiedział, że ma biec, więc biegła.

- Dookoła waliły się drzewa. Nie było prawie nic widać. Miałam na sobie tylko podkoszulkę i majtki. Niczego nie zdążyłam ze sobą wziąć. Po prostu biegłam - mówi.

***

Mateusz też już wtedy biegł. Adrenalina sprawiła, że nawet nie czuł bólu, kiedy bosymi nogami przebiegał po połamanych gałęziach. Obok siebie widział Grześka. Na obozie byli w sąsiadujących namiotach. Na co dzień mieszkają na jednym osiedlu.

- Wszystko latało. Fragment urwanego konara uderzył Grześka w tył głowy. Zniknął mi z oczu - mówi.

- Pod konary, pod konary! - instruował jeden z kolegów.

Harcerze zaczęli wciskać się tam, gdzie chwilę wcześniej runęły drzewa. Kilkanaście metrów dalej było jezioro.

- Do wody, do wody! - słyszał głosy. Kilkunastu nastolatków szukało złotego środka - być na tyle daleko od brzegu, żeby nic ich nie przygniotło i jednocześnie na tyle blisko, żeby porywisty wiatr ich nie utopił.

***

Hania i jej koleżanki z drużyny były coraz bliżej ciężkiego, metalowego kontenera na śmieci. To był cel.

- Kiedy udało się tam dotrzeć, poczułam na chwilę ulgę. Miałyśmy gdzie się schować przed tym okropnym bombardowaniem walących się drzew – opowiada.

Świst wiatru i huk upadających konarów słyszały jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Harcerki trzęsły się ze strachu i zimna.

Hania:

- Złapałyśmy worki na śmieci. Zaczęliśmy je rozrywać i podawać dalej do tych, którzy byli najbardziej zziębnięci. Czekałyśmy.

MŁODNIK

Wiatr osłabł po 23. Wciąż był porywisty, ale pozwalał już na to, żeby iść, a nie biec. Schowane w różnych miejscach grupy harcerzy wyłaniały się ze swoich kryjówek – spod drzew, zza kontenera i z jeziora.

- To cud, że w tym jeziorze nikt się nie utopił. Akcją dowodził 13-letni chłopak. Niższy ode mnie o głowę. Potem pomagał swoim kompanom wydostać się na brzeg – tłumaczy Hania.

Ci, którzy zdążyli wziąć ze sobą latarki, oświetlali drogę w kierunku szkółki drzew. Musieli jak najszybciej opuścić pobojowisko, które kilkanaście minut temu było ich obozem. Uszkodzone drzewa w każdej chwili mogły runąć im na głowy.

***

Mateusz zobaczył, że w młodniku stoi kilkudziesięciu innych harcerzy.

- Byliśmy bardziej narażeni na zimno i wiatr. Przytulaliśmy się, żeby było trochę cieplej. Starsi harcerze zarządzili, żeby się odliczyć. Ktoś zaczął rozpalać ogień – opowiada.

Do obozu co jakiś czas wracała mała grupa. Szukali tych, którzy nie odliczyli się w poszczególnych drużynach. Ktoś ogłosił, że jeden z samochodów stojących niedaleko resztek obozu nie został zniszczony przez drzewa. Jeżeli ktoś bardzo potrzebował, mógł iść się ogrzać.

Mateusz nie wiedział, co stało się z Grześkiem. Nie było go w młodniku. Co z nim się stało?

W czasie ucieczki dostał w głowę i był ogłuszony. Udało mu się schować pod jeden z przewróconych konarów. Tam stracił przytomność. Nieprzytomnego 14-latka znaleźli inni harcerze już po wichurze. Przenieśli go do ocalałego samochodu.

- O tym, co się z nim działo, dowiedziałem się dzięki koleżance, która poszła się tam ogrzać. Poczułem olbrzymią ulgę – mówi Mateusz.

Potem było tylko gorzej. Harcerze wiedzieli, że są ofiary. Olga, koleżanka Mateusza ze szkoły, zginęła pod przewróconym drzewem.

- Świetna dziewczyna. Bardzo ją lubiłem... - mówi i milknie. Spuszcza wzrok.

***

Hania je zobaczyła i nie umiała opanować emocji. Trzy dziewczyny z jej namiotu – te, które przygniotło drzewo, były w młodniku. Ranne, ale żywe.

- Rozpłakałam się. Myślałam, że nie żyją. W głowie mi huczało, że je tam zostawiłam i uciekłam. Miałam potężne wyrzuty sumienia – mówi.

Do młodnika przynoszone były kolejne ranne osoby. Hania czuwała nad dziewczyną, której przewrócone drzewo pogruchotało kręgosłup.

- Bardzo się o nią bałam. Była w bardzo złym stanie. Czekaliśmy na pomoc – opowiada.

Na szybką pomoc nie mieli co liczyć. Trąba niemal doszczętnie zniszczyła cały las. Harcerze byli odcięci od świata. Skalę zniszczeń zobaczyli dopiero, kiedy przyszedł świt. Po godzinie 5 dotarli do nich okoliczni mieszkańcy i pierwsze służby.

- Ci ludzie przebijali się do nas przez kilka godzin. Pobiegli do nas, mimo że trąba pozrywała im dachy z domów. Nie wiem, jak mam im dziękować – Hani szklą się oczy.

***

- Pojawili się ratownicy z kocami termicznymi. Wiedzieliśmy, że najgorsze za nami – mówi Mateusz.

OSIEDLE

Radogoszcz Wschód to spokojne osiedle na północy Łodzi, tuż obok Zgierza. To tu mieszka kilkudziesięciu harcerzy, którzy przeszli przez koszmar w Suszku. Autobus przywiózł ich w sobotę późnym wieczorem. Raptem cztery dni przed planowanym końcem obozu.

- Gdzie mieszkają? Wszędzie. Prawie w każdym bloku jest ktoś, kto musiał przez to przejść. To nasza tragedia – mówi Bożena, którą spotykam pod apteką.

Tutaj mieszkała też Olga i Asia. Dwie harcerki, które nie przeżyły. Obie uczyły się w tym samym budynku - przy ulicy Syrenki. W jednym gmachu mieszczą się gimnazjum (Olga miała iść do drugiej klasy) i podstawówka (Asia zdała właśnie do siódmej klasy).

Asia zaczęła się tu uczyć w zeszłym roku. Na obóz pojechała, żeby zdobyć trochę pewności siebie i poznać nowych przyjaciół. Olgę na osiedlu znali prawie wszyscy.

- Znam ją i jej siostrę bliźniaczkę od zawsze – opowiada mężczyzna, którego spotykamy na placu Słonecznym w centrum osiedla. – Człowiekowi zawsze przykro, jak komuś z jego otoczenia dzieje się źle, ale w tym przypadku... - łamie mu się głos.

Po kilku chwilach się uspokaja i ciągnie dalej:

- Różną młodzież się spotyka. A ona była taka, że aż serce rosło. Kipiała energią, od zawsze trenowała szermierkę. Bardzo grzeczna, ale też bardzo wesoła. Cudowne dziecko – mówi.

***

Z Katarzyny, mamy Mateusza, dopiero po kilku dniach od tragedii zaczęły schodzić emocje. Dzień po dramacie długo nie wiedziała, czy jej syn żyje. Przez kilka godzin nie mogła się dodzwonić do drużynowego ani nikogo innego z obozu.

- Mam za sobą potworne chwile. Ale gdyby nie drużynowi, opiekunowie i kadra medyczna, skończyłoby się jeszcze gorzej. Chcę im podziękować za ich tytaniczną pracę i za to, że mój syn wrócił do domu – opowiada.

Jest w ciągłym kontakcie z innymi rodzicami.

- Strasznie nas boli, że o naszej tragedii dużo mówią osoby, które nie wiedzą, co tak naprawdę nasze dzieci musiały przeżyć – podkreśla.

***

Rodziny zmarłych harcerek są pod opieką psychologów. Na pomoc mogą też liczyć wszyscy inni uczestnicy obozu i ich rodziny.

- Trwa walka z czasem. Ktoś, kto przeżył takie traumatyczne chwile, narażony jest na długofalowe skutki tej tragedii. Młody człowiek, który tydzień temu był pewny siebie i pełen optymizmu, może mieć stany lękowe i wycofać się ze społeczeństwa. Robimy wszystko, aby ten koszmar jak najkrócej rzutował na ich życie – mówi Małgorzata Kowalczyk ze specjalnego zespołu, który ma pomóc po dramacie w Suszku.

***

Hania przyjechała w niedzielę wieczorem na mszę za zmarłe koleżanki.

- To mógł być każdy. Przeszliśmy przez coś strasznego. To zostanie z nami już na zawsze.

***

Grzegorz wyszedł już ze szpitala. Dochodzi do siebie w domu.

.http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/hania-uciekala-w-samej-bieliznie-mateusz-na-bosaka-asi-i-oldze-sie-nie-udalo,113,2077?debateSlug=magazyn-tvn24
 
 
~chester_brudnostopy

Dołączył: 04 Sie 2017
Posty: 449
Wysłany: 2017-08-19, 21:33    [Cytuj]

TVN24 :mrgreen:
Cała "prawda",całą dobę
:mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH