FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2014-12-23, 19:07
Na kolejowym szlaku
Autor Wiadomość
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 10:50   Na kolejowym szlaku [Cytuj]

ModEdit: Dyskusja wydzielona z: http://forum.mazury.info....p=167170#167170

mazury.info.pl napisał/a:
przed hotelem nie można znaleźć miejsca do parkowania, niezależnie od pory roku. :-P

W normalnie rządzonym kraju (a nie w bantustanie opanowanym przez entuzjastów blaszano-gumowych świecidełek stanowiących nieosiągalny częstokroć w minionym ustroju przedmiot pożądania) wyremontowałoby się w tej sytuacji w te pędy linię kolejową Czerwonka - Mikołajki - Orzysz (pozostały odcinek do Ełku już wyremontowano, niestety wyłącznie na potrzeby wojska), uruchomiono częste połączenia regionalne a w sezonie także dalekobieżne, wreszcie - koniecznie! - wybudowanoby nowy przystanek osobowy o roboczej nazwie Mikołajki HPPC, gdzieś nieopodal wiaduktu nad DK16. Gwarantuję że nawet wśród goszczących w HPPC posiadaczy owych świecidełek znaleźliby się chętni na korzystanie z kolei, na początek choćby tylko po to aby sprawić dzieciakom (dotąd wożonym wyłącznie w ciasnych fotelikach, nawet do przedszkola a następnie szkoły) frajdę w postaci przejażdżki ciuchcią, nawet spalinową. Taka lokalizacja przystanku byłaby bardzo dobra: nie tylko byłoby stamtąd blisko do HPPC, ale i do centrum Mikołajek byłoby niemal dwukrotnie bliżej niż z istniejącej, położonej na dalekich peryferiach miasta stacji. Podobnie zresztą jest i w Piszu, gdzie ruch pasażerski funkcjonuje, a nawet opornie się rozwija: stacja leży właściwie już na skraju Puszczy Piskiej. poza obszarem zwartej zabudowy, oddzielona od centrum m.in. starym cmentarzem oraz bazą PKS, podczas gdy bardzo przydałby się przystanek gdzieś na wysokości rynku, o rzut beretem od niego. I jeszcze jeden przystanek po drugiej stronie Pisy, gdzie w ostatnich latach bardzo się rozwinęła zwarta zabudowa jednorodzinna. Także linii przez Giżycko, mającej doskonale jak na ten region zlokalizowany główny dworzec przydałby się przystanek Bystry, stanowiący odpowiednik istniejącego p.o. Niegocin po przeciwnej stronie miasta, obsługującego jak być może jeszcze niektórzy wiedzą - letniskową miejscowość Wilkasy. Wszak tereny znajdujące się pomiędzy drogą na Orzysz a koleją na Ełk. w pobliżu wsi Bystry oraz Grajwo mogłyby stanowić sensowne miejsce pod zabudowę, i nowy przystanek byłby jak znalazł. Wykorzystywany obecnie na Mazurach w ruchu regionalnym tabor pasażerski, w postaci tzw. szynobusów czyli spalinowych zespołów trakcyjnych SA133 cechuje się przyspieszeniem na tyle dobrym (porównywalnym z tym, jakie osiągają kursujące po asfaltowych drogach gumobusy), że dodatkowe przystanki nie wydłużyłyby czasu jazdy więcej niż o pojedyncze minuty, za to skróciłyby o minut kilkadziesiąt czas dotarcia z buta do pociągu.
To byłyby niskobudżetowe inwestycje, nie to co postulowana nowa DK16 z dwiema jezdniami, drogami serwisowymi, barierkami energochłonnymi, wielopoziomowymi węzłami, wiszącym mostem przez Tałty, estakadą nad Zatoką Okartowską a może tunelem pod wododziałem Cierzpięty. No ale wiedomo: na budowie tych kilku peronów, z jakimś skromym zadaszeniem i być może automatami do sprzedaży biletów niedasie zrobić takich wałków jak na budowie zupełnie nowej prawie-autostrady :evil:

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez pough 2014-04-23, 13:24, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
funyo

Pomógł: 160 razy
Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 6800
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-04-23, 12:25    [Cytuj]

Tomek - obawiam się, że jesteś w mniejszości ze swoją miłością do kolei.
Dużo łatwiej jest przeforsować budowę nowej drogi (a czym szersza, tym łatwiej), niż rozbudowę osobowej linii kolejowej na terenach, które się zaludniają przez dwa miesiące w roku. :roll:
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 12:47    [Cytuj]

Nie bój żaby, jeszcze kilka lat temu mieszkańcy Białej Piskiej, Drygał, Nowej Wsi Ełckiej gorzko żałowali swojego braku miłości do kolei w czasach gdy jeszcze jeździła. Woleli jednak naonczas "nowoczesne", tanie, szybkie i często kursujące prywatne busy (czytaj: dostawcze furgonetki dostosowane fabrycznie a częstokroć garażowo do transportu ludzi bowiem pojęcie "przewozu" byłoby w tym przypadku niezbyt adekwatne). Gdy biedabusiarze osiągnęli wreszcie swój cel, jakim było uwalenie kolei na odcinku między Piszem a Ełkiem - zaraz skończyli z dokładaniem do interesu, jeździli odtąd wyłącznie w terminach gwarantujących wysoki zysk (można było zapomnieć o komunikacji zbiorowej w weekendy w przypadku owych wiosek zabitych dechami czy też w martwym sezonie w przypadku miejscowości niezbyt ludnych ale za to atrakcyjnych turystycznie), a za przejazdy zaczęli kroić pasażerów po kieszeniach aż im kapcie spadły :cry: Odkąd kolej na trasie Ełk-Pisz i dalej Ruciane - Szczytno-Olsztyn przywrócono - nie narzeka ona na brak frekwecji: (mimo szkieletowego wręcz rozkładu jazdy) nawet w dni wolne, jak to pokazałem w swoim ubiegłorocznym fotoreportażu wsiada lub wysiada po parę osób na praktycznie każdym przystanku. A zdarzyło się i tak że z pociągu jadącego w przeciwnym kierunku skorzystała rodzinka chcąca dojechać z Olsztyna do Ełku, której nie uśmiechało się wielogodzinne kwitnięcie na dworcu w oczekiwaniu na pociąg jadący standardową trasą przez Korsze - Giżycko. Woleli jechać dłużej, ale w zamian za to poznać ciekawą, alternatywną trasę, a do celu dojechać mimo wszystko wcześniej.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2014-04-23, 12:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Barbarossa

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 06 Sie 2008
Posty: 2245
Wysłany: 2014-04-23, 12:53    [Cytuj]

Tomku twój pociąg odbiega od tematu....uważaj na ślepe tory... ;-)
Jeszcze mam pytanie czy mieszkasz blisko stacji żeby pociąg mógł dostarczyć artykuły spożywcze do twojego sklepu? Może nie zepsują się po drodze....
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 13:18    [Cytuj]

Barbarossa napisał/a:
Tomku twój pociąg odbiega od tematu....uważaj na ślepe tory... ;-)
Jeszcze mam pytanie czy mieszkasz blisko stacji żeby pociąg mógł dostarczyć artykuły spożywcze do twojego sklepu? Może nie zepsują się po drodze....

Skończ może z tą demagogią, dobra? :evil: Z tego że pociągi gdzieś powinny jeździć, wożąc ludzi a także towary, zwłaszcza masowe, jak choćby drewno nie wynika wcale że istniejące tam drogi należy zaorać kładąc kres dowożeniu ciepłych bułeczek z piekarni do osiedlowego względnie gminnego sklepiku przy pomocy dostawczych busów. Ale to właśnie busów, nie zaś TIRanozaurów na niemieckich, litewskich czy rosyjskich numerach, które także często bywają nadużywane w roli argumentu: "albo zgodzicie się na autostradę przez środek waszej miejscowości (oczywiście, głównie na potrzeby owych TIRanozaurów), albo przypomnijcie sobie kto wam chleb i mleko do sklepu dowozi".

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2014-04-23, 13:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
~Barbarossa

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 06 Sie 2008
Posty: 2245
Wysłany: 2014-04-23, 14:06    [Cytuj]

A gdzie widujesz tyyyyle niemieckich TIRów??? Na mazurach? Ech nie chce mi się znowu wałkować tematu... bo zawsze w pole wywlekasz swoje wagony...Wszystkie tematy wstawiasz na tory, nudne to...
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 15:27    [Cytuj]

Barbarossa napisał/a:
A gdzie widujesz tyyyyle niemieckich TIRów??? Na mazurach?

A a Augustowie chociażby. Zarówno w pełnym świetle na przełomie lata i jesieni 2006 roku kiedy to uczestniczyłem w zorganizowanej siłami zarówno ekooszołomów (i to bynajmniej nie tylko związanych ze środowiskiem WybGaz ale też i z niepoprawnym politycznie "Obywatelem" którego jednym z założycielskich haseł było: WybGaz - Chroń oczy!) jak i m.in. Kolei Mazowieckich protestacyjnej pikiecie "Pociąg dla Rospudy" jak i późnym już wieczorem w roku 2008, kiedy to uskuteczniałem mikolskie kółeczko zahaczające o Augustów (dziś byłoby to już niemożliwe w wyniku wygaszenia przewozów także i na tej linii). TIRanozaury ciągnęły nieprzerwanym sznurem, TIRroryzując miejscowych do tego stopnia że nie ma się im co dziwić że domagali się natychmiastowej budowy obwodnicy, choćby i w absurdalnej postaci estakady przez mokradła. Nie wnikałem już w tej sytuacji jaki ich odsetek jechał na blachach niemieckich, a jak na rosyskich a może kazachskich. Oczywiście, sytuacja Augustowa jest o tyle specyficzna że tam łączą się i przecnają dwie tranzytowe arterie międzypaństwowe: "ósemka" z Białegostoku (i dalej z Warszawy oraz południowych granic kraju) na Litwę i Łotwę, oraz "szesnastka" spod Grudziądza (w istocie przejmująca tranzyt spoza zachodniej granicy) na Białoruś i dalej na wschód, które akurat na obszarze miasta biegną wspólnym odcinkiem. Stąd tak ogromna, bezprecedensowa wręcz. eskalacja międzynarodowego TIRroryzmu w tym nieszczęsnym mieście :cry:
Mazury z powodów podanych wyżej aż do tego stopnia sTIRroryzowane nie są: tam rozmiar tej śmiercionośnej plagi jest mniej więcej o połowę mniejszy. W dodatku fatalny stan "szesnastki" powstałej w istocie jako zlepek lokalnych dróg: w samym tylko Orzyszu główne skrzyżowanie wygląda tak jakby główny ciąg komunikacyjny przebiegał na kierunku Giżycko - Orzysz - Ełk a nie Mikołajki - Orzysz - Ełk oraz Giżycko - Orzysz - Pisz, a takich kfiatkuf jest nieporównanie więcej) sprawia że TIRrorystyczny żywioł rozczłonkowuje się na inne drogi lokalne, z których część wyłącznie z racji powyższego awansowała do rangi dróg krajowych. Jest niemało TIRanozaurów w Rucianym, aczkolwiek pewne ich część wybiera drogę Rozogi - Wiartel - Pisz, lub alejki spacerowe takie jak krajówka przez Ryn. I co, nadal udajesz że międzynarodowego tranzytu na WJM nie widzisz?
Cytat:
Ech nie chce mi się znowu wałkować tematu... bo zawsze w pole wywlekasz swoje wagony...Wszystkie tematy wstawiasz na tory, nudne to..

Więc czemu zabierasz głos nie mając absolutnie nic mądrego do powiedzenia? Nawet tylko tyle co w swojej krótkiej ale mającej ręce i nogi wypowiedzi zawarł Funyo?

Tomek Janiszewski
 
 
~Barbarossa

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 06 Sie 2008
Posty: 2245
Wysłany: 2014-04-23, 15:59    [Cytuj]

Chyba na tablicach rejestracyjnych nie znasz, masz prawo nie znać się na wszystkim....
A ostatnia rozmowa z tobą gdzie tłumaczenie że kolej jest za wolna logistycznie i nie ma kolejowych carg a ty i tak o swoich manowcach kolejowo-polityczno-ekologiczno-...
 
 
zenek

Pomógł: 255 razy
Wiek: 58
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 13847
Wysłany: 2014-04-23, 16:59    [Cytuj]

Tomek J ma oczywiście wyjątkowy talent do przeskakiwania z tematu na temat, tak że wkrótce zapewne trzeba będzie otworzyć kolejny wątek pt. "na TIR-owym szlaku" :-P ale na razie wracając do kolei.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że komunikacja kolejowa jest potrzebna i jest elementem komunikacji publicznej. Ta natomiast zazwyczaj rentowna nie jest. Przykładem najprostszym jest choćby komunikacja miejska.
Oczywiście taka firma jak PKP może przynosić dochody i pewnie by przynosiła gdyby nie wybrano przysłowiowych "rodzynków" z ciasta. W efekcie spółki PKP Energetyka czy PKP Informatyka są jak najbardziej dochodowe i generują zyski. Spółki przewożące pasażerów albo likwidują połączenia nierentowne albo z założenia są na dotacji jak Przewozy Regionalne. No i kółko się zamyka. Urzędy Marszałkowskie nie maja pieniędzy na zwiększenie ilości połączeń, zasilania z zysków wypracowanych przez rentowne spółki PKP brak, więc ze względu na zbyt małą liczbę połączeń kolejowych pasażerowie przesiadają się na busy czy własne samochody. Dochodzi jeszcze do tego "dzika" konkurencja ze strony busów uwielbiających odjeżdżać np. 10 min przed pociągiem.

Podobnie stało się z PKS-ami. Busy opanowały najbardziej rentowne trasy i PKS-y w większości kiedyś rentowne przedsiębiorstwa upadły albo ledwo dyszą. Zasada w PKS-ach była kiedyś prosta. Z zysków na intratnych połączeniach finansowano te deficytowe utrzymywane z przyczyn społecznych. Teraz taka polityka odeszła do lamusa jako archaiczna. Ponoć wszystko ma przynosić zyski.
No i efektem tego na kolei jest np. 5 szynobusów na dobę z Giżycka do Olsztyna plus dwa pociągi TLK. Traktując Giżycko i Kętrzyn jako całość to mamy do czynienia z 60-tysięcznym miastem i wypadałoby aby ze stolicą województwa miały te miasta połączenie z dużo większą częstotliwością kursowania. Coś mi się wydaje, że gdyby zwiększyć ilość połączeń kolejowych to przynajmniej część pasażerów wróciłaby do podróżowania pociągami. Poprawianie rentowności poprzez likwidację poszczególnych pociągów czy linii to niestety droga autodestrukcji.
 
 
funyo

Pomógł: 160 razy
Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 6800
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-04-23, 21:21    [Cytuj]

Kolej to wyraźny "konik" Tomka, więc i lubi o tym rozprawiać. Jak każdy, zresztą, o swoim hobby - czasem może za często i trochę z boku tematu głównego... ;-)
Mam nadzieję, że zbytnio się mu nie narażę, opisując mój stosunek do kolei. Otóż, nie korzystam z usług PKP od wielu, wielu lat. Nie jestem nawet świadomy zmian, jakie zaszły w kwestiach komfortu podróżowania, czystości, czasów przejazdu. To, co od czasu do czasu słyszę w temacie kolei utwierdza mnie w przekonaniu, że niewiele się zmieniło.
Ale nie to zniechęca mnie do podróży pociągiem, tym czymś jest brak mobilności i nieopłacalność.
Podam przykład: dajmy na to, chcę wraz z rodziną pojechać w niedzielę do Olsztyna, do "świątyni nowoczesnego człowieka", czyli galerii handlowej, na małe zakupy. Przyjmując nawet, że pociąg w jedną i drugą stronę dopasuje się do moich wymagań czasowych :!: , to na dworzec muszę dojechać taksówką (mieszkam na przeciwległym końcu miasta i mam małe, leniwe dzieci ;-) ), a po dojechaniu na miejsce też muszę wziąć taksówkę, żeby dojechać do celu (galeria nie jest przy dworcu). Do tego dzieci chcą odwiedzić McDonald'sa, a żona Obi lub Tesco i tam też trzeba dojechać taksówką. Nawet podróżując samotnie, kwota, jaką wydam na taksówki na tyle zwiększy mi całkowity koszt przejazdu, że wyprawa samochodem zbliża się do progu opłacalności. Przy większej liczbie podróżnych nie ma nawet o czym mówić.
Bardzo istotne jest też to, że samochód ma bagażnik, do którego mogę włożyć wszystkie kupione rzeczy (oraz nasze nakrycia wierzchnie), żeby w pełnym komforcie termicznym i z wolnymi rękoma móc delektować się spacerem po galerii. Samochód to też nasza prywatna strefa, taki mały domek, gdzie znajdują się pluszaki córki i ładowarka do telefonu syna, kocyki i poduszki, jak ich sen zmorzy po całym dniu wrażeń, kilka butelek picia (bo każdy pije co innego), ulubiona muza na płytach CD i wiele innych, przydatnych nawet w krótkiej przejażdżce, rzeczy.
Patrząc więc z takiej perspektywy, kolej osobowa nie ma szans w starciu transportem indywidualnym. Nawet gdyby była o połowę tańsza, wolałbym dopłacić i pojechać swoim samochodem. Kiedy chcę, gdzie chcę i z kim chcę.
I widać, ludzi tak widzących ten problem jest na tyle dużo, że inwestuje się w nowe drogi, nie zaś w nowe połączenia kolejowe.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 21:30    [Cytuj]

zenek napisał/a:
Tomek J ma oczywiście wyjątkowy talent do przeskakiwania z tematu na temat, tak że wkrótce zapewne trzeba będzie otworzyć kolejny wątek pt. "na TIR-owym szlaku" :-P ale na razie wracając do kolei..

Nooo, dobra. Zatem wrócę do kolei jak stanowi temat, ale za to przeskoczę już na dobre z WJM na Suwalszczyznę. :-P
Cytat:
No i efektem tego na kolei jest np. 5 szynobusów na dobę z Giżycka do Olsztyna plus dwa pociągi TLK. Traktując Giżycko i Kętrzyn jako całość to mamy do czynienia z 60-tysięcznym miastem i wypadałoby aby ze stolicą województwa miały te miasta połączenie z dużo większą częstotliwością kursowania.

W przypadku wspomnianego Augustowa jest jeszcze gorzej: 3 pary pociągów regionalnych (osobowych) relacji Białystok-Suwałki-Białystok, i jeden pociąg pośpieszny (międzynarodowa "Hańcza") do litewskiego Sestokai przez Suwałki - Trakiszki. Śmiech na sali: Białystok i Suwałki to przecież odpowiednio obecne oraz byle miasto wojewódzkie dzisiejszego Podlasia. Wyobraża ktoś sobie aby trzy pary pociągów osobowych na dobę łączyły Warszawę i Radom (plus jakiś samotny TLK do Kielc)? Warszawę i Siedlce (tu zamiast standardowych kibli jeżdżą nowoczesne FLIRTY i piętrowe Bombardiery)? Warszawę i Ciechanów (tu sytuacja jest całkiem podobna, też nie uświadczy się kibla tylko miejsce szwajcarskich, montowanych w Siedlcach FLIRTÓW zajmują równie nowoczesne, bydgoskie ELFY? Nawet Płock, położony wyjątkowo niefortunnie bo na ciągu komunikacyjnym wiodącym do Łodzi a nie do Warszawy może poszczycić się lepszymi połączeniami z Warszawą: bezpośrednią Mazovię na piętrusach uzupełniają mazowieckie szynobusy relacji Kutno - Sierpc. To samo można powiedzieć i o Ostrołęce, gdzie mimo fatalnego wręcz oddalenia dworca od miasta i niedawnych jeszcze zamiarów likwidacji połączeń przez niesławnej pamięci Mazowiecki Zakład Przewozów Regionalnych PKP oferta utrzymuje się na przyzwoitym poziomie. Jeszcze jedno byłe miasto wojewódzkie, mianowicie Skierniewice dziś podlegające pod Łódź - także ma bardzo dobre połączenia z Warszawą - pociągami Kolei Mazowieckich, a także InterRegio PR oraz TLK PKP PIC. Takie oto jest podejście do roli kolei na Mazowszu, jakże kontrastujące z tym co widzimy na Mazurach czy Podlasiu.
Cytat:
Coś mi się wydaje, że gdyby zwiększyć ilość połączeń kolejowych to przynajmniej część pasażerów wróciłaby do podróżowania pociągami.

Jeszcze i teraz, mimo zatrącającego o sabotaż rozkładu jazdy obliczonego pod celowe wygaszanie popytu frekwencja na linii Białystok - Suwałki jest bardzo dobra. Pojedynczy dwuczłonowy SA133 jakie najczęściej oglądamy w Giżycku czy też Piszu nie wystarcza, trzeba spinać dwa takie pojazdy, a niekiedy nawet trzy.
Cytat:
Poprawianie rentowności poprzez likwidację poszczególnych pociągów czy linii to niestety droga autodestrukcji

I niestety tak jest na Podlasiu: wszak jeden poranny pociąg może zadowolić tylko tych którym godzina przyjazdu do Białegostoku akurat pasuje. Jeśli będą to uczniowie - pojadą pociągiem, ale ich rodzice rozpoczynający pracę o innej godzinie pojadą własnym autem lub busem. A w zażartej dyskusji nt. DK16 na tym forum jakiś beton (np. zatrudniony w centrali PKP!) sięgał po "argument" że skoro w ostatnich latach ruch samochodowy na "ósemce" łączącej Białystok z Suwałkami wzrósł w ostatnich latach kilkakrotnie - to trzeba pilnie przebudować tę drogę na expresówkę, roli zaś skandalicznego ograniczenia oferty na równoległej linii kolejowej w takim rozwoju wydarzeń dostrzec nie chciał a może udawał że dostrzec nie potrafi :evil:

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2014-04-23, 21:50, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-23, 22:45    [Cytuj]

funyo napisał/a:
Mam nadzieję, że zbytnio się mu nie narażę, opisując mój stosunek do kolei. Otóż, nie korzystam z usług PKP od wielu, wielu lat.

Ależ się nie narazisz. Dla mnie to nic nowego. Pisałem już że środowisko niniejszego Forum jest wysoce specyficzne. Kogo stać czy to na skuter wodny (a już zwłaszcza na wachę do niego), czy to na kilkutygodniowy czarter mazuranckiego wypasionego koromysła (a już zwłaszcza na opłaty portowe których poziom za sprawą nowego gargamela na byłej Ptasiej Wyspie właśnie przekroczył psychologiczną barierę 100PLN za dobę) - tego stać i na dobrą furę, i na paliwo niezbędne nawet na potrzeby codziennych dojazdów do przysłowiowego kiosku po papierosy. I pociąg, i inna forma komunikacji publicznej dla kogoś takiego po prostu nie istnieje, dostrzec potrafi jedynie taksówki z racji wyglądu zbliżonego do pojazdu z którego na co dzień korzysta. Sam jestem wyjątkiem, jaskrawo odstającym od całej reszty towarzystwa, który choć pływa z Warszawy na Mazury, (ale jedynie jak to Zgrzyb tytułuje wypasionym koromysłem typu Orion o nazwie Leśny Dziadek) to - o zgrozo! jeszcze twirdzi że można to z powodzeniem robić nie posiadając żadnego samochodu, nawet zdychającego poldka. A do tego jeszcze oburzają go zdziercze opłaty portowe ze Sztynortu czy Strandy, i ma jeszcze czelność przywoływać niedobitki przystanie z kilkunastozłotowymi opłatami All Inclusive, względnie nie do końca "all" ale za to z bonifikatą w wysokości opłaty portowej w przypadku stołowania się w miejscowej gastronomii).
Cytat:
Nie jestem nawet świadomy zmian, jakie zaszły w kwestiach komfortu podróżowania, czystości, czasów przejazdu. To, co od czasu do czasu słyszę w temacie kolei utwierdza mnie w przekonaniu, że niewiele się zmieniło.

Widać słyszysz (od czasu do czasu) jedynie to co słyszeć chcesz. I patrzysz na wszystko przez pryzmat realiów województwa Warmińsko-Mazurskiego, gdy tymczasem nie tylko na przywoływanym wyżej Mazowszu ale także choćby i na Lubelszczyźnie (a to właśnie tam wykluła się na przełomie ustrojów zaraza busiarstwa która następnie rozprzestrzeniła się na cały kraj!) zaszły w ostatnich czasach i nadal zachodzą zmiany na lepsze.
Cytat:
Ale nie to zniechęca mnie do podróży pociągiem, tym czymś jest brak mobilności i nieopłacalność.

Hehe, nie ma to jak "mobilność" kogoś kto przyjechał samochodem np. do Karwicy, wsiadł tam na jacht i dopłynąwszy do Węgorzewa w którego okolicach chce spędzić najbliższe tygodnie kombinuje tylko czy nie byłoby wskazane wysłać choćby stopem jakiegoś umyślnego z własnej załogi, aby ściągnął auto gdzie może się przydać, podczas gdy tam gdzie się je zostawiło - generuje tylko koszty jego parkowania. Albo i bez żagli: przywiozło się rower na bagażniku dachowym do podwarszawskiego lasu, i w tej sytuacji trzeba koniecznie wrócić tam gdzie się zostawiło auto, o dłuższych przejażdżkach mowy byv nie może. Jak widać z powyższego - mobilnościowy kij ma dwa końce.
Cytat:
Podam przykład: dajmy na to, chcę wraz z rodziną pojechać w niedzielę do Olsztyna, do "świątyni nowoczesnego człowieka", czyli galerii handlowej, na małe zakupy.

Śmieszą mnie (to najłagodniejsze określenie) te "nowoczesne" maniery. Przynajmniej od czasu gdy blisko 20 lat temu siostra cioteczna zamieszkała w Ostrołęce przywiozła na weekend trójkę dzieci w wieku kilkunastu lat. Mama poprosiła mnie abym zastanowił się co ciekawego w Warszawie można by im pokazać. Pogłówkowałem trochę i przedstawiłem listę propozycji: widok z PKiN na całe miasto, ZOO, Łazienki, względnie tzw. Ośrodek Wczassów Świątecznych w Powsinie plus ewent. tamtejszy Ogród Botaniczny. Wszyscy goście zasiedli do uroczystego śniadania, i tam dziatwa nieodwołalnie postanowiła: DO MAKDONALDA! Zwątpiłem i więcej nie próbowałem już proponować czegokolwiek. :oops: Ot taki sobie komplexik prowincjonalnego miasteczka, które naonczas takiego niezdrowego za to obrzydliwie śmierdzącego punktu gastronomicznego jeszcze nie zdążyło się dorobić.
Cytat:
Przyjmując nawet, że pociąg w jedną i drugą stronę dopasuje się do moich wymagań czasowych :!: , to na dworzec muszę dojechać taksówką (mieszkam na przeciwległym końcu miasta i mam małe, leniwe dzieci ;-)

Wszak jakieś autobusy miejskie w Giżycku chyba jeżdżą? No i czy to jest rzeczywiście aż tak daleko że z małymi dziećmi (jeżeli bardzo małymi - to w wózku) niedasie dojść z buta? Względnie, w krańcowo niekorzystnej sytuacji dojechać na dworzec własnym autem i tam je zaparkować.
Cytat:
a po dojechaniu na miejsce też muszę wziąć taksówkę, żeby dojechać do celu (galeria nie jest przy dworcu). Do tego dzieci chcą odwiedzić McDonald'sa, a żona Obi lub Tesco i tam też trzeba dojechać taksówką.

Ach, biedni ci mieszkańcy o wiele większego niż Giżycko Olsztyna! Ci to dopiero muszą pprzymierać głodem, aby tylko wysupłać ostatni grosz na taksówki. Każdego szkoda, może faktycznie nie wiesz że miejskie autobusy w Olsztynie jeżdżą po całym mieście - co kilkanaście minut. A jeszcze im tego mało: właśnie fundują sobie tramwaj.
Cytat:
Nawet podróżując samotnie, kwota, jaką wydam na taksówki na tyle zwiększy mi całkowity koszt przejazdu, że wyprawa samochodem zbliża się do progu opłacalności. Przy większej liczbie podróżnych nie ma nawet o czym mówić.

Jak to szło? Kto nie ma w głowie - musi mieć w nogach. Albo, w tym przypadku - w portfelu. Żeby na taksówki starczyło.
Cytat:
Bardzo istotne jest też to, że samochód ma bagażnik, do którego mogę włożyć wszystkie kupione rzeczy

Z których wiele dałoby się kupić nawet w giżyckiej Biedronce, jeżeli nie w małym rodzinnym sklepiku na najbliższym rogu.
Cytat:
żeby w pełnym komforcie termicznym i z wolnymi rękoma móc delektować się spacerem po galerii.

Powaga??? To czymś takim naprawdę można się delektować? Wizytę w tego rodzaju przybytkach traktuję jako smutną konieczność, nie marząc o niczym innym jak o sprawnym odnalezieniu tego co jest mi potrzebne w gąszczu tego co mi potrzebne nie jest, dotarciu na miejsce i równie sprawnym wyplątaniu się z labiryntu galerii i galeryjek. A i tak zwykle po wyjściu z wściekłością spoglądam na zegarek, ile to czasu bezsensownie zmitrężyłem.
Cytat:
Samochód to też nasza prywatna strefa, taki mały domek, gdzie znajdują się pluszaki córki i ładowarka do telefonu syna, kocyki i poduszki, jak ich sen zmorzy po całym dniu wrażeń

Wcale się tym dzieciom nie dziwię że nie mogą wytrzymać paru godzin bez ulubionych pluszaków, skoro torturuje się ich przytwierdzając do ciasnego fotelika. W pociągu miałby niemal pełną swobodę. Ale żeby w czasie kiklkugodzinnej podróży wygadać telefon do tego stopnia żeby trzeba go było ładować? Cóś tu się qpy nie 3ma.
Cytat:
kilka butelek picia (bo każdy pije co innego

Przecież na dworcu PKP w Olsztynie (względnie na placu dworcowym w Giżycku) można kupić wszystko czego na niedługą przecież podróż potrzeba? No i w czasie bezstresowej jazdy pociągiem pić się aż tak bardzo nie chce.
Cytat:
Patrząc więc z takiej perspektywy, kolej osobowa nie ma szans w starciu transportem indywidualnym.

To bardzo wypaczona perspektywa. Stach się bać co by było gdyby również i w Warszawie literalnie wszyscy ulegli tej manierze, i nie wyobrażali sobie postawienia nogi poza terenem własnej posesji lub bloku bez użycia samochodu. Trzeba by wyburzyć nie tylko to czego nie zdążył wyburzyć Hitler, ale niemal wszystko to co zdążono wybudować za PRL, i wybudować zupełnie nowe miasto. Coś może w stylu Los Angeles, gdzie grubo ponad połowa terenu służy wyłącznie indywidualnym samochodom. Tylko czy na pewno tego właśnie chcemy, nie pożałujemy gdy już będzie za późno?

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2014-04-23, 23:59, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
funyo

Pomógł: 160 razy
Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 6800
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-04-24, 01:11    [Cytuj]

Tomek J napisał/a:

Ależ się nie narazisz. Dla mnie to nic nowego. Pisałem już że środowisko niniejszego Forum jest wysoce specyficzne. Kogo stać czy to na skuter wodny (a już zwłaszcza na wachę do niego), czy to na kilkutygodniowy czarter mazuranckiego wypasionego koromysła (a już zwłaszcza na opłaty portowe których poziom za sprawą nowego gargamela na byłej Ptasiej Wyspie właśnie przekroczył psychologiczną barierę 100PLN za dobę) - tego stać i na dobrą furę, i na paliwo niezbędne nawet na potrzeby codziennych dojazdów do przysłowiowego kiosku po papierosy. I pociąg, i inna forma komunikacji publicznej dla kogoś takiego po prostu nie istnieje, dostrzec potrafi jedynie taksówki z racji wyglądu zbliżonego do pojazdu z którego na co dzień korzysta. Sam jestem wyjątkiem, jaskrawo odstającym od całej reszty towarzystwa, który choć pływa z Warszawy na Mazury, (ale jedynie jak to Zgrzyb tytułuje wypasionym koromysłem typu Orion o nazwie Leśny Dziadek) to - o zgrozo! jeszcze twirdzi że można to z powodzeniem robić nie posiadając żadnego samochodu, nawet zdychającego poldka. A do tego jeszcze oburzają go zdziercze opłaty portowe ze Sztynortu czy Strandy, i ma jeszcze czelność przywoływać niedobitki przystanie z kilkunastozłotowymi opłatami All Inclusive, względnie nie do końca "all" ale za to z bonifikatą w wysokości opłaty portowej w przypadku stołowania się w miejscowej gastronomii).

Nie da się ukryć, że to forum zrzesza sporą grupę osób wykraczających zarobkami ponad najniższą krajową - jak wiadomo żeglarstwo, a zwłaszcza motorowodniactwo to sporty nietanie, więc logicznym jest, ze osoby je uprawiające to ludzie niebiedni (choć wcale nie muszą być specjalnie bogaci, ot, taki middle, middle class ;-) ). Ale czy sam ten fakt powoduje, że należy ich (nas) za to piętnować? Nie zamierzam mieć wyrzutów sumienia dlatego, że stać mnie na skuter i jego utrzymanie. Nie kradnę i własnymi rękoma wypracowałem sobie to, co mam.
Nie rozumiem niechęci do innych i ich stylu życia tylko z powodu ich stanu posiadania. Nie to określa człowieka.
Chyba, że to kwestia kompleksów...
Cytat:

Widać słyszysz (od czasu do czasu) jedynie to co słyszeć chcesz. I patrzysz na wszystko przez pryzmat realiów województwa Warmińsko-Mazurskiego, gdy tymczasem nie tylko na przywoływanym wyżej Mazowszu ale także choćby i na Lubelszczyźnie (a to właśnie tam wykluła się na przełomie ustrojów zaraza busiarstwa która następnie rozprzestrzeniła się na cały kraj!) zaszły w ostatnich czasach i nadal zachodzą zmiany na lepsze.

Nie specjalnie mnie ten temat interesuje, więc się nie wsłuchuję, a słyszę to, o czym się mówi, po prostu.
A że jestem silnie związany z moim regionem, to i przez jego pryzmat patrzę na wiele spraw. Bo jak się ma sprawa PKP czy busów w Lublinie do mojego miasta i okolic? I przy okazji do forum o mazurskiej tematyce?
Cytat:

Hehe, nie ma to jak "mobilność" kogoś kto przyjechał samochodem np. do Karwicy, wsiadł tam na jacht i dopłynąwszy do Węgorzewa w którego okolicach chce spędzić najbliższe tygodnie kombinuje tylko czy nie byłoby wskazane wysłać choćby stopem jakiegoś umyślnego z własnej załogi, aby ściągnął auto gdzie może się przydać, podczas gdy tam gdzie się je zostawiło - generuje tylko koszty jego parkowania. Albo i bez żagli: przywiozło się rower na bagażniku dachowym do podwarszawskiego lasu, i w tej sytuacji trzeba koniecznie wrócić tam gdzie się zostawiło auto, o dłuższych przejażdżkach mowy byv nie może. Jak widać z powyższego - mobilnościowy kij ma dwa końce.

Jak Ty dojedziesz pociągiem do Giżycka, a docelowo chcesz dotrzeć do np. Kruklanek, to nieważne czym tam dotrzesz - jachtem, autobusem czy rowerem - żeby wrócić do Warszawy pociągiem, musisz najpierw wrócić na giżycki dworzec. I choćbyś nie wiem ile płacił jakiemuś umyślnemu, to nie podstawi Ci pociągu pod nos. :-P
Mobilność rozumiem raczej tak, że wsiadam do samochodu kiedy mi pasuje, jadę do Kruklanek przez Spytkowo, a wracam np. przez Pieczonki, albo przez Wydminy, albo Banie Mazurskie. I też kiedy mi pasuje.
A koszty? Cóż, wszystko kosztuje, a koszty trzeba wkalkulować w życie.
Cytat:

Śmieszą mnie (to najłagodniejsze określenie) tej "nowoczesne" maniery. Przynajmniej od czasu gdy blisko 20 lat temu siostra cioteczna zamieszkała w Ostrołęce przywiozła na weekend trójkę dzieci w wieku kilkunastu lat. Mama poprosiła mnie abym zastanowił się co ciekawego w Warszawie można by im pokazać. Pogłówkowałem trochę i przedstawiłem listę propozycji: widok z PKiN na całe miasto, ZOO, Łazienki, względnie tzw. Ośrodek Wczassów Świątecznych w Powsinie plus ewent. tamtejszy Ogród Botaniczny. Wszyscy goście zasiedli do uroczystego śniadania, i tam dziatwa nieodwołalnie postanowiła: DO MAKDONALDA! Zwątpiłem i więcej nie próbowałem już proponować czegokolwiek. :oops: Ot taki komplexik prowincjonalnego miasteczka.

Powinieneś wykazać więcej zrozumienia dla bliźniego - mnie nie śmieszą Twoje maniery, w tym bezgraniczna miłość do kolei. Rozumiem to i cenię, bo uważam, że człowiek bez zainteresowań jest pusty.
Wyjazd do galerii handlowej to nie jedyny sposób spędzania czasu w mojej rodzinie, choć z kompleksem małego miasteczka ma coś wspólnego, przyznaję. Przykład ten podałem, żeby wyraźnie zobrazować wyższość samochodu nad transportem publicznym w moim przypadku.
Cytat:

Wszak jakieś autobusy miejskie w Giżycku chyba jeżdżą? No i czy to jest rzeczywiście aż tak daleko że z małymi dziećmi (jeżeli bardzo małymi - to w wózku) niedasie dojść z buta? Względnie, w krańcowo niekorzystnej sytuacji dojechać na dworzec własnym autem i tam je zaparkować.

Zawsze można znaleźć jakąś alternatywę, tylko po co? Taksówka kosztuje 10zł. To niewiele. I pewnie niewiele więcej niż cztery bilety komunikacji miejskiej.
Cytat:

Ach, biedni ci mieszkańcy o wiele większego niż Giżycko Olsztyna! Ci to dopiero muszą pprzymierać głodem, aby tylko wysupłać ostatni grosz na taksówki. Każdego szkoda, może faktycznie nie wiesz że miejskie autobusy w Olsztynie jeżdżą po całym mieście - co kilkanaście minut. A jeszcze im tego mało: właśnie fundują sobie tramwaj.

Porównanie beż sensu. Mieszkając w dużym mieście lepiej zarówno finansowo jak i czasowo jest korzystać z komunikacji miejskiej. Ale czy wygodniej? Do tego z niemałymi czasem zakupami? Jak myślisz, ilu z tych ludzi dalej jeździłoby zapchanymi autobusami, gdyby mogli w tym samym czasie i za podobne pieniądze dojechać na miejsce samochodem?
Cytat:

Jak to szło? Kto nie ma w głowie - musi mieć w nogach. Albo, w tym przypadku - w portfelu. Żeby na taksówki starczyło.

Tego nie będę komentował, ale zalatuje kompleksem...
Cytat:

Z których wiele dałoby się kupić nawet w giżyckiej Biedronce.

Widać, że nie "bywasz" w galeriach handlowych, tam nie idzie się po produkty pierwszej potrzeby...
Cytat:

Powaga??? To czymś takim naprawdę można się delektować? Wizytę w tego rodzaju przybytkach traktuję jako smutną konieczność, nie marząc o niczym innym jak o sprawnym odnalezieniu tego co jest mi potrzebne w gąszczu tego co mi potrzebne nie jest, dotarciu na miejsce i równie sprawnym wyplątaniu się z labiryntu galerii i galeryjek. A i tak zwykle po wyjściu z wściekłością spoglądam na zegarek, ile to czasu bezsensownie zmitrężyłem.

...tu się przyjeżdża, żeby pochodzić, popatrzeć na ludzi, modę, kupić modny gadżecik.
A ty wiesz, jakie piękne kobiety można w takich galeriach podziwiać? Pięknie ubrane, wyfryzowane, w pełnym makijażu, na wysokich obcasach. Cud, miód i orzeszki! A w galerii olsztyńskiej jest ich więcej niż w innych!
A z tym czasem w Twoim przypadku to jest chyba tak, że jak nie masz samochodu, to żyjesz według rozkładu jazdy, tego lub innego. Tracisz czas na przystankach i brakuje Ci go potem na przyjemności.
Cytat:

Wcale się tym dzieciom nie dziwię że nie mogą wytrzymać paru godzin bez ulubionych pluszaków, skoro torturuje się ich przytwierdzając do ciasnego fotelika. W pociągu miałby niemal pełną swobodę. Ale żeby w czasie kiklkugodzinnej podróży wygadać telefon do tego stopnia żeby trzeba go było ładować? Cóś tu się qpy nie 3ma.

Foteliki nie są takie złe, dzięki nim dzieci siedzą wyżej i lepiej widzą świat. Bez ulubionego pluszaka dziecko nigdzie nie wytrzyma, to nie kwestia tortur tylko poczucia bezpieczeństwa - powinieneś wiedzieć, byłeś chyba kiedyś dzieckiem? A telefony już dawno przestały służyć do gadania :-P
Cytat:

Przecież na dworcu PKP w Olsztynie (względnie na placu dworcowym w Giżycku) można kupić wszystko czego na niedługą przecież podróż potrzeba? No i w czasie bezstresowej jazdy pociągiem pić się aż tak bardzo nie chce.

W samochodzie chce się pić od klimatyzacji, nie od stresu.
Cytat:

To bardzo wypaczona perspektywa. Stach się bać co by było gdyby również i w Warszawie literalnie wszyscy ulegli tej manierze, i nie wyobrażali sobie postawienia nogi poza terenem własnej posesji lub bloku bez użycia samochodu. Trzeba by wyburzyć nie tylko to czego nie zdążył wyburzyć Hitler, ale niemal wszystko to co zdążono wybudować za PRL, i wybudować zupełnie nowe miasto. Coś może w stylu Los Angeles, gdzie grubo ponad połowa terenu służy wyłącznie indywidualnym samochodom. Tylko czy na pewno tego właśnie chcemy, nie pożałujemy gdy już będzie za późno?

Tak naprawdę masz wiele racji, transport indywidualny to utrapienie, zwłaszcza w dużych miastach, ale mam kilka argumentów popierających mój tok rozumowania:
- w końcu czemu mamy być gorsi od Amerykanów z Los Angeles? ;-)
- nie po to wymyślono samochód, żeby teraz jeździć w ścisku tramwajem
- Giżycko to jednak nie Warszawa, o czym świadczy choćby fakt, że ja, żeby odwiedzić galerię handlową muszę jechać do innego miasta, a Ty masz ich na miejscu kilka.
Ostatni argument jest nie do pobicia i tyczy się zarówno samochodu, jak i wytykanego przez Ciebie skutera: jeżdżę, bo mogę. O!

Pozdrawiam
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27664
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-04-24, 02:10    [Cytuj]

Tomek J napisał/a:

Wszak jakieś autobusy miejskie w Giżycku chyba jeżdżą? No i czy to jest rzeczywiście aż tak daleko że z małymi dziećmi (jeżeli bardzo małymi - to w wózku) niedasie dojść z buta? Względnie, w krańcowo niekorzystnej sytuacji dojechać na dworzec własnym autem i tam je zaparkować.


Autobusy w Giżycku kursują na trasie Wilkasy-Giżycko-Bystry i (chyba) nigdzie więcej. To nie stolyca i nie ma tutaj autobusu co 10 minut.

Tomek J napisał/a:
Ach, biedni ci mieszkańcy o wiele większego niż Giżycko Olsztyna! Ci to dopiero muszą pprzymierać głodem, aby tylko wysupłać ostatni grosz na taksówki. Każdego szkoda, może faktycznie nie wiesz że miejskie autobusy w Olsztynie jeżdżą po całym mieście - co kilkanaście minut.


Spędziłem "kilka lat" w miejskich autobusach, wagonach PKP, kolejkach podmiejskich i innych tramwajach będąc studentem. Wówczas nie przeszkadzał mi zbytnio tłok, czas oczekiwania na przystankach i na dworcach, konieczność przesiadek i ponownego oczekiwania "na deszczu i mrozie"... ale nawet wtedy gdybym miał wybór jeździłbym samochodem.

W momencie, gdy będąc jeszcze studentem "dorobiłem się" leciwego "malucha" - natychmiast porzuciłem komunikację publiczną na jego rzecz. Podróżowanie stało przede wszystkim wygodniejsze, zapewniając wszędzie (szczególnie ważne w polskim klimacie) dach na głową. Mogłem zabrać więcej bagażu bez obawy, że będę to później musiał "wtaszczyć" do zatłoczonego autobusu/pociągu i pilnować.

Po drodze zabierałem kolegów i koleżanki. Szczególnie podwożąc owe koleżanki osiągałem niekiedy dodatkowe, niewymierne korzyści (w tym wieku bezcenne!) :-P :mrgreen:

Pierwszy "kombiak" umożliwiał dalsze podróże z deską windsurfingową i żaglami na dachu, zapewniał w miarę komfortowy i przede wszystkim bezpłatny nocleg w dowolnie wybranym miejscu na trasie.
Zazdrościłem wówczas kolegom - posiadaczom busów, którzy mieli na pokładzie oprócz sypialni także "kambuz" i stolik, przy którym można było wygodnie usiąść. Niektóre "busowe zabudowy" pomysłowością nie odbiegały od wyposażenia Twojego Leśnego dziadka. W busie żagle i sprzęt schowane "pod łóżkiem" nie brudziły się, nie moczyły (w odróżnieniu o tego na dachu) i nie niszczały.

Tomek J napisał/a:
A jeszcze im tego mało: właśnie fundują sobie tramwaj.

Głupota urzędników jest nieograniczona. Biorąc pod uwagę koszty budowy i utrzymania taboru - za te pieniądze mieszkańcy przez wiele kolejnych lat mogliby jeździć autobusami bezpłatnie, co wymiernie przełożyłoby się na zmniejszenie "zagęszczenia" samochodów na ulicach. Dodatkowe torowisko wciśnięte na wąskich "poniemieckich" uliczkach tylko pogorszy obecny tłok na asfalcie.
 
 
~Emill`76

Pomógł: 58 razy
Wiek: 43
Dołączył: 08 Cze 2013
Posty: 4018
Skąd: Mazowsze Północne
Wysłany: 2014-04-24, 08:22    [Cytuj]

Imho może i Tomek pewne kwestie nieco przejaskrawił , ale i tak uważam, że ma wiele racji . Wykorzystanie kolei szczególnie w transporcie towarów , jest u nas niezwykle niskie i stanowi około 4 % ( total przewożonych towarów) , dla porównania średnia w UE wynosi ok 18 %.. Oczywiście wiadomo, że brakuje odpowiedniej infrastruktury, bocznic kolejowych itp...
Udział transportu drogowego jest tymczasem niemal rekordowy ,bo wynosi ok 85 % total towarów , a jeszcze do tego dochodzi tranzyt przez nasz kraj ( Litwa, Łotwa, Estonia, Rosja, Białoruś itp ). Średnia UE oscyluje w okolicach 50 % .
Nie ma się więc co dziwić , że wspomniane TIRanozury są tak wszechobecne , a drogi wymagają częstych remontów. Trudno też nie wspomnieć o wykorzystaniu a raczej niewykorzystaniu systemu rzek , bo to jest już dla nas całkiem egzotyczny temat - niespełna 0,5% transportu towarowego total. Co by nie mówić, dość skutecznie udaje nam się oddzielać system dróg wodnych Europy Zachodniej od Europy Wschodniej. Posiadane odcinki naszych kanałów to jedynie wynik przedwojennych niemieckich programów rozwoju tego środka transportu.
Co do transportu pasażerskiego , to zauważam natomiast inny problem u jakiejś tam części znajomych mi osób ,a już szczególnie tych bardziej majętnych. Podróż koleją , tramwajem czy metrem , a nie daj Boże autobusem jest nie tyle niewygodna, czy nie komfortowa , co po prostu ..hmm tzw. "obciachowa" :-P O ile dla przykładu w takim Londynie "majętni" ludzie nie widzą nić "uwłaczającego godności" i chętniej podróżują np. metrem , to u nas takowych w metrze warszawskim niemal nie uświadczysz. Wolą cisnąć się godzinę w korku wypolerowanym świeżo mercedesem niż w ciągu kilkunastu minut przejechać z Ursynowa do Centrum...
Jeszcze mały OT odnośnie wspomnianych galerii handlowych .. to od kiedy powstały narodziła się taka nowa świecka tradycja czy sport narodowy pod tytułem "shopping" . Często od godzin przed popołudniowych do niemal wieczora ... w miedzy czasie obiad , kino itp :) Oczywiście należy i taką formę rozrywki uszanować , nie mniej jednak najbardziej mi żal tych dzieci .. biedne one są imho
Zaznaczam, iż nie generalizuję sugerując że czynią tak wszyscy odwiedzający owe galerie ;-)
 
 
zenek

Pomógł: 255 razy
Wiek: 58
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 13847
Wysłany: 2014-04-24, 08:52    [Cytuj]

Wracając do wczorajszego postu funyo z 21.21 to nie ulega wątpliwości, iż w przypadku rodzinnego wyjazdu na zakupy samochód jest najlepszym środkiem lokomocji i nawet uzasadnionym ekonomicznie.
Teraz wracając do tej ekonomii. Aby kolej cieszyła się powodzeniem musi być przede wszystkim dużo bardziej opłacalna niż podróż własnym samochodem. Są dojazdy do pracy, do szkoły, lekarzy czy urzędów. Wtedy ludzie nie odwiedzają szeregu różnych miejsc i odpadają koszty taksówek lub komunikacji miejskiej.
Porównując koszty dojazdu z Giżycka do Olsztyna to normalny bilet kosztuje 22zł. Przy obecnej stawce za km 0.84zł przejazd samochodem wyniesie 84zł. Relacja już jest dosyć korzystna dla kolei. Zapewne cenę biletu kolejowego jeszcze można obniżyć. Koszty biletów dla młodzieży są jeszcze niższe.
Moim zdaniem podstawową przyczyną odejścia ludzi od kolei jest zbyt mała częstotliwość kursowania pociągów i likwidacja szeregu połączeń i linii. Nikt nie lubi żyć z zegarkiem w ręku i ze świadomością, iż muszę zdążyć na 17 bo następny o 21
Oczywiście kolejną sprawą jest nasza wygoda. Każdy woli wsiąść do auta stojącego tuż pod drzwiami i dojechać pod drugie drzwi. Jest to dużo bardziej kuszące niż spacerek na przystanek i czekanie na autobus czy pociąg. No ale gdyby okazało się, że dzięki takim spacerkom co miesiąc zostaje w kieszeni np. kilkaset złotych to przyzwyczajenia zawsze można zmienić :-P
W przypadku kolei jak i komunikacji autobusowej nie można zapomnieć też o jednej sprawie. Są ludzie starsi i bardzo młodzi, nie posiadający lub nie mogący prowadzić samochodów. Jeżeli nie mieszkają przy trasach łączących większe miasta, a gdzieś z boku, no to niestety ale zostają na łasce rodziny czy znajomych, którzy auta posiadają bo inaczej nigdzie nie dojadą. Komunikacja publiczna został tam po prostu zlikwidowana!
 
 
pough
gorszego sortu

Pomógł: 186 razy
Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 13321
Wysłany: 2014-04-24, 09:04    [Cytuj]

Nie bardzo rozumiem dlaczego z taką pasją niektórzy chcą na siłę uszczęśliwiać innych. Niech każdy będzie szczęśliwy na swój sposób.

Chętnie poczytam o szlakach kolejowych na Mazurach tych historycznych i tych obecnych :-D , ale nie chcę czytać o tym, że ktoś wie lepiej ode mnie, jak będzie mi wygodniej i lepiej podróżować. :-P
 
 
zenek

Pomógł: 255 razy
Wiek: 58
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 13847
Wysłany: 2014-04-24, 09:24    [Cytuj]

pough napisał/a:
Nie bardzo rozumiem dlaczego z taką pasją niektórzy chcą na siłę uszczęśliwiać innych. Niech każdy będzie szczęśliwy na swój sposób.

Robert nie chodzi o uszczęśliwianie kogokolwiek. Chodzi o to aby ludzie mieli alternatywę i prawo wyboru. W tej chwili są w większości "uszczęśliwieni" własną komunikacją samochodową, bo nie mają często innego wyboru.
Z racji własnej wygody ludzie będą podróżować własnymi autami ale komunikacja publiczna jest konieczna. Mogę użyć argumentu ze sfery demagogii. Jak wyglądała by Warszawa gdyby zlikwidować komunikację miejską :-P :lol:
 
 
~Emill`76

Pomógł: 58 razy
Wiek: 43
Dołączył: 08 Cze 2013
Posty: 4018
Skąd: Mazowsze Północne
Wysłany: 2014-04-24, 09:33    [Cytuj]

zenek napisał/a:
W tej chwili są w większości "uszczęśliwieni" własną komunikacją samochodową, bo nie mają często innego wyboru


Ci którzy podróżują koleją często również nie mają wyboru ;-) z braku wspomnianej własnej komunikacji ;-)
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6645
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-24, 09:34    [Cytuj]

zenek napisał/a:
Moim zdaniem podstawową przyczyną odejścia ludzi od kolei jest zbyt mała częstotliwość kursowania pociągów i likwidacja szeregu połączeń i linii. Nikt nie lubi żyć z zegarkiem w ręku i ze świadomością, iż muszę zdążyć na 17 bo następny o 21

Na portalu Rynek Kolejowy (jak sama nazwa wskazuje, jest on komercyjny toteż adresu nie podam, ale kto zechce sam znajdzie) produkują się Czytelnicy reprezentujący diametralnie inny pokrój społeczny niż tu. Większość z nich stanowią, co powinno być oczywiste - mikole. Wielu z nich ma nawet samochody - ale bynajmniej nie uważa podróży pociągiem za obciach. I często nim jeździ, jeśli im to pasuje. Tam właśnie wyczytałem myśl która dla wyznawców neoliberalnej doktryny brzmi jak herezja:. Ostatni w dobie rozkładowy pociąg powinien jechać pusty!. Powinien jechać o zupełnie bezsensownej, późnej godzinie, nawet grubo po 21, a do celu dotrzeć wręcz po północy. To byłby pociąg specjalnie na potrzeby tych który na ostatni pociąg odjeżdżający o godzinie "normalnej" (a choćby i pół godziny po zamknięciu galerii handlowych, a co sobie żałować!) nie zdążyli. Jak takiego "bezsensownego ekonomicznie" pociągu nie będzie - ci co planując wieczorny powrót mogliby nie zdążyć na ostatni pociąg "sensowny" - pojadą własnym autem, bo w przeciwnym razie ryzykowaliby nocne kiblowanie na dworcu w oczekiwaniu na pierwszy pociąg poranny (o ile za takowy można by uznać pociąg odjeżdżający kwadrans przed dziesiątą, jak to w ub. roku było w przypadku pociągów Olsztyn-Giżycko-Ełk). W wyniku powyższego również i ten ostatni "sensowny" pociąg będzie miał kiepską frekwencję (pojadą nim tylko ci którzy mają pewność że spóźnienie im nie grozi). Po czym - oczywiście - zostanie uznany za "nierentowny" i także zlikwidowany, a frekwencja spadnie z kolei w pociągu odjeżdżającym wcześniej. I tak dochodzi się do sytuacji że jeździ owe pińć pociągów na dobę, bo jakiś ruch na potrzeby opinii publicznej utrzymać trzeba.
Gdyby zaś myśleć racjonalnie - nie likwidowałoby się owego najpóźniejszego pociągu, lecz zminimalizowało jego "nierentowność" np. puszczając pojedynczy wagon motorowy SA106, podczas gdy na pozostałych, obłożonych kursach jeździłyby dłuższe SA133. No ale to jest do pomyślenia i zrobienia a choćby i na trasie Tłuszcz-Warszawa Wileńska, albo Warszawa - Grodzisk Mazowiecki. z tym że tam na owych ostatnich kursach nie jeżdżą szynobusy (wykorzystywane na Mazowszu na prowincjonalnych, niezelektryfikowanych trasach) lecz pojedyncze kible. W Olsztynie jeszcze na to nie wpadli.

Tomek Janiszewski
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH