FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Rewitalizacja dróg wodnych w Polsce
Autor Wiadomość
<|jaras63

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 26 Sie 2017
Posty: 474
Wysłany: 2018-08-29, 00:03    [Cytuj]

Milton Friedman grał dobrze w brydża. Nigdy nie widział Wisły. To jest zaj...sta rzeka, tylko trzeba ją zrozumieć.
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 07:37    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Sławek napisał/a:

Kraje zachodnie wydają obecnie miliardy EU na renaturalizację rzek


Możesz podać jakieś źródła mówiące o tych miliardach euro w poszczególnych krajach. I w których konkretnie krajach?

Noblista z ekonomii Milton Friedman powiedział, że Polska nie powinna naśladować obecnych działań bogatych krajów Zachodu, tylko robić to co one robiły zanim stały się bogate. W tym zakresie chyba idziemy tą drogą? 8-)


No więc robimy , rozwijamy energetykę opartą na węglu i mamy już najdroższą energie w UE, gdy cała UE zamyka kopalnie i likwiduje energetykę węglową. Jako kraj zacofany mamy nie podważalną szanse uniknąć błędów innych krajów. Europa będzie budowała, już buduje transport lądowy oparty na szybkiej kolei, a my wydamy dziesiątki miliardów EU na budowę zapór z brudną wodą. jak wygląda zbiornik zaporowy typu nizinnego na Wiśle zapraszam na Zb. Włocławski. Poza tym nikt nie pisze ile będzie nas kosztowało utrzymanie tych dróg wodnych.

Sławek
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 07:49    [Cytuj]

Cytat:
Nad małopolską Skawą mimo sezonu lęgowego słychać dźwięk piły. To wspólnota pastwiskowo-leśna z Jaroszowic robi porządki. - Tylko wiatrołomy tnę - zapewnia napotkany w lesie drwal, choć trudno w to uwierzyć.

W środku cennego lasu łęgowego widać szeroką na kilkadziesiąt metrów przecinkę. - To były chaszcze! Wiklina, krzaki zatrzymują wodę i muły, a jaki smród z tego idzie po każdym wezbraniu. Co tu chronić? - dziwi się naszemu zainteresowaniu Ludwik Fila, prezes wspólnoty.

Prawdziwa wycinka dopiero jednak się zacznie. Do 15 grudnia Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie chce wyciąć na terenie łęgu 1,2 tys. drzew. To część wartej 17 mln zł inwestycji. Łęg zniknie, nad rzeką pojawią się narzuty kamienne, w poprzek rzeki zostaną położone cztery progi, wzdłuż - poprzeczki stabilizujące.

RZGW tłumaczy, że prace są konieczne, ponieważ terenom przybrzeżnym grozi zniszczenie. Trzy kilometry w górę rzeki dolinę przecina gigantyczna zapora w Świnnej Porębie budowana od 1985 roku. Główny cel? Ochrona przeciwpowodziowa niżej położonych terenów, w tym Krakowa. Okazuje się jednak, że zrzuty wody mogą zniszczyć położone pod zaporą tereny.

Tama jeszcze nie działa pełną parą, ale skutki jej obecności już widać. Budowla zatrzymała naturalny proces przemieszczania się tzw. rumoszu, czyli kamieni i żwirów. Koryto się zapadło, woda spływa szybciej. Rzeka nie wylewa na okoliczne pola tak jak kiedyś, ale przy wyższych stanach zaczęła zabierać grunt - Ludwik Fila twierdzi, że w ciągu minionych kilku lat poniosła ze sobą ok. 20 ha ziemi.

Gdy woda ucieka ze studni

Żeby zobaczyć, co dzieje się na polskich rzekach, nie trzeba tak spektakularnych inwestycji jak zapora w Świnnej Porębie. Od lat trwa u nas poprawianie małych i średnich cieków. Według danych organizacji ekologicznej WWF w latach 2010-13 wojewódzkie zarządy melioracji i urządzeń wodnych zleciły przekopanie ok. 16 tys. km z ich przebiegu. W tym samym czasie prace prowadziły też RZGW.

Większość prac, podobnie jak w Świnnej Porębie, prowadzona jest pod sztandarami walki z powodzią. - Te działania przynoszą często odwrotny efekt do zamierzonego. Nie tylko degradują krajobraz i przyrodę, ale także prowadzą do strat gospodarczych, choćby takich jak jałowienie gleb czy gorsza jakość wody - mówi dr Przemysław Nawrocki z WWF, specjalista w dziedzinie ochrony ekosystemów rzecznych.

Według prof. Romana Żurka, przyrodnika z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, 70 proc. małopolskich gmin skarży się na obniżenie wód gruntowych. - Jedną z przyczyn są prace hydrotechniczne. Bezmyślne działania powodują erozję wgłębną i przesuszenie osadów rzecznych. A potem ludzie się dziwią, że woda ucieka im ze studni albo że powódź czyni większe szkody - mówi naukowiec.


Zobacz też: Za parę lat nie będzie czym rządzić - Andrzej Olechowski w "Temacie dnia"



Dziękujmy bobrom

Zupełnie naturalnych rzek w Polsce jest niewiele. Większość została uregulowana w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, kiedy problemem był nadmiar wody na terenach rolnych, a nie jej niedobór. Uregulowana rzeka nigdy nie odzyska całkowicie swojego pierwotnego charakteru, ale może odzyskać wiele naturalnych cech. - W wypadku rzek górskich, w których wezbrania mają ogromną siłę, odzyskiwanie naturalnego charakteru może nastąpić bardzo szybko, w ciągu paru lat. Jeżeli brzegi nie są wybetonowane, wystarczy jedno lub dwa solidne wezbrania. W wypadku rzek nizinnych proces samoistnego powrotu do równowagi przyrodniczej i morfologicznej może trwać nawet kilkadziesiąt lat albo nie nastąpić nigdy - wyjaśnia dr Mateusz Grygoruk z SGGW.

Kiedy na zachodzie Europy wiele rzek renaturalizowano ogromnym nakładem środków, my dostaliśmy to niejako w prezencie. Z braku pieniędzy wiele małych rzek odzyskało większość swoich naturalnych właściwości. Sporo dobrej roboty wykonały bobry, budując tamy, które sprawiały, że rzeka zaczynała meandrować. Bobry rozgrzebały też wiele brzegów, przywracając im naturalny charakter.

Wielkie powodzie oraz wstąpienie Polski do Unii sprawiły, że w kraju pojawiły się duże pieniądze na nowe regulacje rzek oraz na przywrócenie za pomocą koparek samoistnie zrenaturyzowanym, zniszczonym niegdyś rzekom ich uregulowanej świetności. Prace hydrotechniczne ruszyły na niespotykaną skalę.

Po powodzi z 2001 r. Europejski Bank Inwestycyjny przyznał Polsce 250 mln euro pożyczki na odbudowę zniszczonych urządzeń wodnych, co razem z wkładem własnym dało 385 mln euro. Za te pieniądze w całym kraju powstało m.in. tysiąc małych projektów wodnych, których część chroni przed zalaniem pastwiska, lasy, nieużytki. - Zamiast zbudować system odszkodowań dla rolników, których pola leżą na terenach zalewowych, w Polsce wybierane są metody ciężkie, niszczące nasze dziedzictwo przyrodnicze i kosztowne - uważa prof. Roman Żurek.

Rybackie nieużytki

Efekty prac melioracyjnych widać chociażby na niewielkiej Łydyni płynącej w okolicach Ciechanowa na Mazowszu. Polski Związek Wędkarski zlecił ekspertyzę mającą ustalić, jakie skutki miała regulacja dla żyjących w niej ryb. W 2005 roku, czyli przed pracami na ponadpółkilometrowym odcinku rzeki, zarejestrowano tam obecność 852 ryb należących do 13 gatunków. Łączna masa złowionych ryb wyniosła ok. 7 kg, co w przeliczeniu na 1 ha powierzchni wody odpowiada masie 33,5 kg. Żyły tam m.in. szczupaki, płocie, jelce, jazie, okonie, pstrągi potokowe, klenie, kiełbie, ślizy, cierniczki. Po pracach regulacyjnych, w kwietniu 2008 roku, na tym samym odcinku przeprowadzono odłów kontrolny. Okazało się, że zamiast 13 gatunków są cztery. Masa ryb przeliczona na hektar spadła z 33 kg do pół kilograma. Zniknęły gatunki cenne gospodarczo oraz objęte ochroną.

- Skutki tej regulacji będą widoczne przez wiele następnych lat. Łydynia stała się rybackim nieużytkiem - podsumowuje autor ekspertyzy prof. Wiesław Wiśniewolski z Instytutu Rybactwa Śródlądowego.

Ner to średniej wielkości rzeka o długości ok. 130 km, płynąca przez województwa wielkopolskie i łódzkie. Niektóre podmokłe łąki wzdłuż tej rzeki są, a właściwie były, ptasim rajem. Jesienią 2007 roku w koryto rzeki wjechały koparki. Dno obniżono na niektórych odcinkach o 1,5 m. Spadł poziom wód, a wraz z nim na łeb na szyję poleciały populacje gnieżdżących się nad rzeką ptaków. - W 2008 roku spadła średnio o połowę liczebność 29 gatunków ptaków mokradłowych. Całkowicie wycofały się: perkoz dwuczuby, kropiatka, śmieszka, rybitwy białowąsa i czarna, perkoz zausznik. W 2009 roku było jeszcze gorzej - wylicza dr Przemysław Chylarecki z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Towarzystwo uznało, że prace nad Nerem spowodowały znaczną szkodę w środowisku. Postępowanie w tej sprawie jest w toku.

Wiele prac prowadzonych na małych rzekach oczywiście wygląda niewinnie w porównaniu z tym, co stało się nad Nerem lub na Łydyni. Cóż złego w tym, że koparka pogłębi rzekę o kilkadziesiąt centymetrów i wybierze nieco mułu? W praktyce oznacza to zniszczenie wielu mikrosiedlisk i przyspiesza spływ wody. Owszem, rolnikowi nie zaleje łąki, ale ryzyko, że powódź zagrozi wsi lub miastu poniżej jest znacznie większa.

Gdy nie ma jętki

O tym, jak wyglądają małe polskie rzeki z lotu ptaka, opowiada dr Przemysław Nawrocki z WWF: - Powstaje projekt, najczęściej pretekstem jest konieczność wybrania mułów z dna, żeby chronić teren przed zalaniem. Przy tej okazji można wyprostować koryto, a na brzegu zbudować obwałowania. W ten sposób zamiast rzeki powstaje rynna. I nawet jeśli w uregulowanym miejscu woda nie wyleje, to przy wezbraniu rozpędzi się i weźmie co swoje na niżej położonym odcinku.

Co zostaje po takich działaniach, pokazuje przykład płynącej wśród pól rzeki Śliny w województwie podlaskim. Po zleceniu przez WZMiUW jej przekopania wędkarze i przyrodnicy zbadali, jak wpłynęło to na ekosystem. - Wyniki były katastrofalne - opowiada Jerzy Łucki, dyrektor białostockiego PZW. - Liczebność bezkręgowców zmniejszyła się o 80 proc., zniszczono dużą populację chronionych minogów. Z rzeki zniknęły też jętki. A gdy nie ma jętki, pstrąg traci część bazy pokarmowej. Przecież my od lat prowadzimy tam zarybienia!

Ofiarą prac hydrotechnicznych padają niezwykle cenne lasy łęgowe, takie jak nad Skawą. Można porównać je do gąbki, która chłonie wodę w porach mokrych, by oddawać ją w czasie suszy, albo do naturalnej oczyszczalni ścieków, zatrzymują bowiem pestycydy, fosforany i azot. Spowalniają też falę powodziową. Mimo to idą pod topór.

Jak odpowiadają na te zarzuty melioranci? Piotr Michaluk, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie: - Jesteśmy między młotem a kowadłem. Z jednej strony przyrodnicy najchętniej zabroniliby nam jakichkolwiek działań, z drugiej strony mamy lokalne społeczności i rolników, którzy chcą chronić swoje ziemie. Ustawa o zamówieniach publicznych nakłania nas do poszukiwania projektów najtańszych, a projekty, które spełnią restrykcyjne wymagania przyrodnicze, są bardzo kosztowne. Nie jesteśmy wrogami przyrody, ale też nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której nie będziemy robić nic.

Kosztowne pastwiska

Oprócz pieniędzy z EBI Polska otrzymała także potężne środki unijne. Ich losy rząd utrzymuje jednak w tajemnicy. Od ponad roku trwają intensywne negocjacje w sprawie 1,5 mld zł środków przyznanych na politykę przeciwpowodziową. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że Komisja Europejska zarzuca Polsce anachroniczne metody walki z wodą i lekceważenie unijnych dyrektyw, które precyzują, by ochrona przeciwpowodziowa była realizowana z jak najmniejszymi szkodami dla środowiska. Wypłata funduszy nie jest wstrzymana tylko dlatego, że z Warszawy do Brukseli przestały płynąć wnioski o refundację poniesionych kosztów. Co więcej, Polsce grożą kary finansowe - w Trybunale Sprawiedliwości UE czeka na rozpatrzenie skarga wniesiona przez KE. Urzędnicy unijni od 2008 roku czekają na wdrożenie przez Polskę Ramowej Dyrektywy Wodnej. O wysokości kar może świadczyć podobny wniosek - w sprawie Dyrektywy o Odnawialnych Źródłach Energii; kara w tym wypadku może wynieść 133 tys. euro za każdy dzień zwłoki w przyjmowaniu unijnych regulacji.

Nakarmić rzekę

Poprawianie rzek spotyka się zazwyczaj z akceptacją okolicznych mieszkańców. - Nie możemy się doczekać, aż rozpoczną się tu prace - mówi Ludwik Fila spod Świnnej Poręby. - Co większy deszcz przyjdzie, to drżymy, czy domów nam po dach nie zaleje.

Bardziej zrównoważone podejście do rzek przebija się z oporami. Małopolski wojewoda Jerzy Miller, koordynujący program ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły, przyjrzał się niedawno dokładnie rzece Skawince. Miller porównał koszty budowy planowanych sześciu zbiorników retencyjnych na rzece z kosztami usuwania skutków wody stuletniej. Okazało się, że zbiorniki będą kosztować sześć razy drożej. Kiedy jednak wojewoda zaproponował, by uruchomić program wykupu nieruchomości najbardziej zagrożonych podtopieniami, lokalne społeczności zawrzały z oburzenia, uznając, że władza chce likwidować wioski.

Być może dewastację polskich rzek powstrzyma jedynie stanowcza reakcja Komisji Europejskiej. Za jakiś czas będziemy musieli zapewne wielu rzeczkom przywracać naturalny charakter. Koszt renaturyzacji niewielkich rzek może sięgać nawet pół miliona złotych za kilometr biegu, czyli wielokrotnie więcej, niż wydaje się dziś na ich zniszczenie.

Według raportu WWF, jeśli prace melioracyjne nie zostaną powstrzymane, do 2015 roku zostanie pogłębionych łącznie 27 tys. km rzek. To zaś oznacza, że woda będzie uciekać jeszcze szybciej, a efekty suszy i powodzi będą nawet wyraźniejsze niż dotychczas.



Czy nad polskimi rzekami możliwy jest kompromis pomiędzy potrzebami ludzi i natury?

Dla "Wyborczej" komentuje dr Janusz Żelaziński, hydrolog, ekspert senackiej Komisji Środowiska:

Z ekonomicznego punktu widzenia lepiej odsuwać ludzi od rzek, niż chronić ich przed wodą za pomocą wałów czy kosztownych prac regulacyjnych. I to jest jedyna forma kompromisu. Poza aglomeracjami żadne inne działanie nie ma ekonomicznego sensu. Kłopot polega na tym, że takie działania są równie radykalne jak reforma Balcerowicza. Bez nich jednak kolejne powodzie będą przynosić coraz większe straty.


warto przeczytać źródło : gazeta wyborcza

Sławek
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 07:57    [Cytuj]

Możesz podać jakieś źródła mówiące o tych miliardach euro w poszczególnych krajach. I w których konkretnie krajach?
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 08:00    [Cytuj]

Cytat:
W krajach silnie uprzemysłowionych, po wielu latach regulowania rzek, nastał czas ich renaturyzacji*, czyli przywracania im naturalnego charakteru. Kosztuje to sporo, ale wiadomo już, że nie ma od tego odwrotu, bo regulacje nie zapewniły ochrony przeciwpowodziowej. U nas w dalszym ciągu rzeki reguluje się w starym stylu.

Rzeki reguluje się głównie po to, żeby wykorzystać je do wodnego transportu i oddalić niebezpieczeństwo powodzi. W tym celu pogłębiano je i prostowano wychodząc z przeświadczenia, że najskuteczniejsze jest jak najszybsze odprowadzenie nadmiaru wód z zagrożonych terenów. … Okazało się, że oprócz pewnych pożytków, działania te przynoszą też skutki bardzo niekorzystne. Przeprowadzona w XIX wieku regulacja Odry skróciła jej bieg o ok. 30%. Skutkiem tego prędkość przepływu wody znacznie się zwiększyła. Podczas powodzi potęguje to siłę żywiołu niszczącego mosty, wały i budynki. …

Renaturyzacja ma dwa główne cele. Pierwszy z nich dyktuje ekologia. Drugi cel to przywrócenie naturalnej retencji, czyli magazynowanie dużych ilości wód opadowych, opóźnianie ich spływu, a przez to obniżanie kulminacyjnej fali powodziowej w rzekach. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie można przywrócić rzece jej dawny, naturalny charakter. Im mniejszy ciek, tym jest to łatwiejsze i tańsze. …

W Europie zachodniej renaturyzacja rzek to już działanie rutynowe. W Polsce to jeszcze rzadkość. Jednym z nielicznych takich przedsięwzięć jest program renaturyzacji bagien Podlasia, obejmujący niewielkie dopływy Narwi – Narewkę, Rudnię i Małynkę.


I jeszcze jeden przykład

Sławek
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 08:02    [Cytuj]

Cytat:
Po stuleciach doświadczeń nasi sąsiedzi zza Odry doszli do wniosku, że zyski gospodarcze czy nawet doraźne zabezpieczenie przeciwpowodziowe nijak się mają do długofalowych skutków prostowania rzek.
Ułatwić wędrówki ryb
Warto dodać, że celem tej operacji nie było – i nie mogło być! – cofnięcie procesów infrastrukturalnych ostatnich 200 lat i stworzenie ekologicznej idylli. 15 zrealizowanych projektów pokazuje jednak, że można przy współdziałaniu z ludnością i decydentami stworzyć wzorce postępowania w mikroskali.

Ren nie jest jedyną niemiecką rzeką, która powoli powraca do naturalnych zwyczajów. W wielu miejscach w Niemczech, np. nad Fuldą czy Bauną, zrywane są betonowe progi, likwiduje się trapezowe przekroje koryt, powstają lasy łęgowe. Największy projekt tego typu realizowany jest jednak od 2005 r. w dolnym dorzeczu Haweli, na styku Brandenburgii i Saksonii-Anhalt. Do roku 2021 zrealizowany tam zostanie ambitny plan zatrzymania degradacji rzeki i stworzenia warunków do wegetacji dla zagrożonych gatunków. Tu działania obejmą aż 90 km brzegu, a koszty projektu wynoszą 24 miliony euro. Podobnie jak nad Renem, celem jest rozebranie części obiektów i umocnień, przyłączenie starorzeczy, odtworzenie pobocznych koryt i budowa ułatwień dla wędrówki ryb. – Ten projekt ma znaczenie międzynarodowe. Niemcy mogą stworzyć przykład dla innych regionów – przekonuje kierownik projektu „Renaturyzacja Dolnej Haweli” Rocco Buchta.

Czy renaturyzacja rzek jest zatem tylko niemiecką fanaberią, wymuszoną przez lobby ekologiczne? Należałoby raczej stwierdzić, że po stuleciach doświadczeń hydrotechnicznych nasi sąsiedzi doszli do wniosku, że zyski gospodarcze, transportowe czy nawet doraźne zabezpieczenie przeciwpowodziowe nijak się mają do długofalowych skutków przysłowiowego prostowania rzek.

Nie oznacza to jednak, że trend prowadzący do zrównoważonej gospodarki wodnej jest nieodwracalny. Nie da się zwinąć sieci osadniczej, powstałej przez stulecia chociażby nad Renem.
Cytat:
Również powody polityczne sprawiają, że stare metody hydrotechniczne nadal mają w Niemczech znaczenie. Przykładem położone przy granicy z Polską dwie miejscowości (ok. 400 rodzin) niedaleko Miasta Hut Stali (Eisenhüttenstadt). To o nie rozegrała się zasadnicza bitwa na terenie Brandenburgii podczas powodzi 1997 r. Wbrew temu, co zapowiadali politycy, w tym ówczesny minister środowiska i obecny premier tego kraju związkowego Matthias Platzeck, miejscowość odbudowano w tym samym miejscu, kosztem setek milionów euro, wzmacniając wały nad Odrą.

Przykład Renu pokazuje, że możliwe jest podjęcie decyzji bardziej opłacalnej, choć na pierwszy rzut oka trudniejszej do zakomunikowania opinii publicznej.


Źródło: http://tygodnik.onet.pl/31,kategoria.html
Mateusz J. Hartwich z Berlina / 01.06.2010



To masz częściową odpowiedź.
Ostatnio zmieniony przez Sławek 2018-08-29, 08:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 08:13    [Cytuj]

Cytat:
Pod pretekstem ochrony przed powodzią bezmyślnie reguluje się rzeki, niszcząc tereny cenne przyrodniczo

Urocze zakola rzek, bujna roślinność w ich dolinach i dziko żyjące zwierzęta – w wielu miejscach Polski takie obrazki błyskawicznie znikają, bo coraz częściej w ten świat wkracza brutalnie ekipa robotników, wycinająca okoliczne drzewa i zalewająca betonem brzegi rzek. Teoretycznie prace te mają na celu zabezpieczenie przed powodziami. W praktyce mogą się stać przyczyną jeszcze większych nieszczęść.
Na czym polega regulacja rzek? Najczęściej jest to przeobrażanie naturalnych terenów zalewowych poprzez karczowanie lasów łęgowych, osuszanie mokradeł, prostowanie i pogłębianie koryt rzek oraz wykładanie brzegów betonowymi płytami.
Na zachodzie Europy zjawisko regulowania siedlisk słodkowodnych stało się wręcz masowe. Charakterystyczny jest przykład Danii, gdzie przeobrażono około 90% sieci rzecznej! W dorzeczu Dunaju całkowity obszar terenów zalewowych wynosił kiedyś ponad 40 tys. km kw., dziś – zaledwie 7 tys.
W Polsce patrzono z zazdrością na bogate kraje, które stać było na bardzo kosztowne prace. Jednak po latach okazało się, że były to pieniądze wyrzucone w błoto i tylko przypadek uchronił nas przed doprowadzeniem do ekologicznych spustoszeń. Przekonano się bowiem, że poczynione inwestycje obracają się przeciwko człowiekowi i przyrodzie.
Dlaczego? Podczas odwilży lub intensywnych opadów rzeka czy górski potok pozbawiona naturalnych terenów zalewowych nie ma gdzie pozbyć się nadmiaru wody. Podnosi się jej poziom i jednocześnie zwiększa niebezpiecznie prędkość przepływu. Rzeka zamknięta w betonowej rynnie pędzi jak po torze bobslejowym. Woda z bocznych dopływów błyskawicznie dociera do głównej części dorzecza, zwielokrotniając w ten sposób falę powodziową. W efekcie gwałtownie rośnie zagrożenie powodziowe miejscowości położonych w dolnym biegu rzeki.
I tak w Niemczech po regulacji niektórych odcinków Renu ogromne powodzie zdarzają się znacznie częściej, niż miało to miejsce przed interwencją człowieka. – W ciągu ostatnich 50 lat w Europie zniszczono ponad połowę siedlisk słodkowodnych – przypomina WWF, Światowy Fundusz na rzecz Przyrody. Nastąpiło też załamanie ekosystemów, w wyniku czego wiele gatunków jest skazanych na wymarcie.
Teraz więc na zachodzie Europy wydaje się miliony euro na przywrócenie stanu pierwotnego. W Niemczech renaturyzuje się około 20 tys. ha dawnych terenów zalewowych Renu – przywraca się lasy łęgowe i opracowuje alternatywne programy ochrony przeciwpowodziowej.
Niestety, okazuje się, że Polacy nie potrafią się uczyć na cudzych błędach.


Samorząd wie swoje

W Polsce samorządy zapragnęły regulacji rzek i górskich potoków po 1997 r., kiedy nasz kraj nawiedziła katastrofalna w skutkach powódź. Rok 2001 – kolejna powódź wzmocniła przekonanie, że tylko ujarzmienie wód da mieszkańcom gwarancję bezpieczeństwa. W sukurs przyszła nieoczekiwanie Unia Europejska. A dokładnie pieniądze (250 mln euro), jakie zgodził się pożyczyć Polsce Europejski Bank Inwestycyjny. Fundusze miały być spożytkowane na ochronę przeciwpowodziową. Idea ze wszech miar słuszna, ale w wielu przypadkach samorządy, do których trafiła pomoc, wybrały projekty szkodliwe przyrodniczo i zwiększające niebezpieczeństwo.
– Wymóg wydania pozyskanych środków do końca 2005 r. powoduje, iż inwestorzy, pospiesznie wydając te środki, często nie zlecają ekspertyz, badań naukowych, nie opracowują wariantów alternatywnych, ocen oddziaływania na środowisko przed przystąpieniem do prac w terenach chronionych i cennych. W wyniku takich działań ulegają zniszczeniu korytarze ekologiczne o znaczeniu krajowym i międzynarodowym, stanowiska chronionych, rzadkich i ginących roślin i zwierząt – twierdzą ekolodzy z Klubu Gaja.
Zieloni alarmują, że bardzo często koparki wjeżdżają do rezerwatów czy terenów zgłoszonych do europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000. Wielokrotnie zdarza się, że prace wykonywane są w okresach ochronnych żyjących tam gatunków zwierząt. Betonem zalewa się także te odcinki rzek, które nie zagrażają ludziom, bo w okolicy nie ma żadnych zabudowań.
Ekolodzy z WWF Światowy Fundusz na rzecz Przyrody, Klubu Gaja i Towarzystwa na rzecz Ziemi ostrzegają, że takie działania są niezgodne z dyrektywami unijnymi, jakie podpisaliśmy – Ramowej Dyrektywy Wodnej, Dyrektywy Ptasiej oraz Dyrektywy Siedliskowej. Może to więc źle się dla nas skończyć.
Skandaliczne projekty zaczęto realizować w przypadku rzeczek Jury Krakowsko-Częstochowskiej, Podkarpacia i Pomorskiego.
Co ciekawe, samorządy często zdają sobie sprawę, że sposób regulacji rzek nie jest najlepszy, ale i tak to robią, bo… dostały na to fundusze. W ten sposób także rozwiązują problem bezrobocia, bo dają pracę lokalnym firmom budowlanym.

Człowiek zalewa … rzekę

Innym problemem jest ekspansja na tereny zalewowe rzek. Chcąc pozyskać tereny pod budownictwo, człowiek bardzo często lekceważy naturalne procesy.
Wiele nowych osiedli mieszkaniowych powstaje na terenach, na których dochodzi do wylewania rzek.
Ludzie często nie rozumieją, że podejmowane działania mogą się obrócić przeciwko nim. Dlatego ekolodzy walczący z pracami nazywanymi przez urzędników „zabiegami przeciwpowodziowymi” postrzegani są jako wichrzyciele, dla których bezpieczeństwo ludzi jest nieistotne. Tymczasem zieloni forsują rozwiązania, które mają być korzystne i dla człowieka, i dla przyrody. Starają się patrzeć na problem z punktu widzenia całościowego, a nie uwzględniając interes tylko jednej miejscowości.
Pod koniec lipca w Ministerstwie Środowiska doszło do spotkania stron zainteresowanych problemem – hydrotechników, ekologów, wędkarzy i urzędników. Według zielonych, było to spotkanie przełomowe, bo zapowiada realną współpracę dwóch środowisk – zazwyczaj stojących po przeciwnej stronie barykady. – Do tej pory spotkania kończyły się wymianą żalów. Tym razem ustaliliśmy, że będziemy się spotykać częściej. Wyślemy do ministra informacje, co do których inwestycji mamy wątpliwości. Zgodziliśmy się też, że są luki w prawie, które trzeba zlikwidować – wspólnie przygotujemy nowelizację ustawy Prawo wodne – mówił później Jacek Bożek z Klubu Gaja. Przyroda wciąż nam udowadnia, że nie da się ujarzmić, a obłaskawić tylko wtedy, gdy postępuje się z nią mądrze.

Według WWF Polska – Światowy Fundusz na rzecz Przyrody dewastacyjne prace prowadzone są na kilkudziesięciu rzekach. Przykłady kontrowersyjnych regulacji:
– Rzeki Jury Krakowsko-Częstochowskiej – Pilica, Krzytnia, Żebrówka,
– potoki Biała Wisełka i Wisełka w Rezerwacie Przyrody „Wisła – Czarna Wisełka”,
– rzeka Knajka w Ogrodzonej pod Cieszynem,
– rzeka Biała w Bielsku-Białej,
– rzeka Piaśnica (woj. pomorskie) w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody „Piaśnickie Łąki”,
– rzeka Łękawka w Kaniowie,
– regulacja rzek Lubatówki i Wisłoka w granicach miasta Krosna,
– potok Białka Lelowska,
– prace na Koszarawie (woj. śląskie),
– planowane inwestycje na Słupii i Raduni na Pomorzu,
– regulacja rzeki Tabor na Podkarpaciu.



Już ostatni przykład - wytłuszczenie moje

Sławek
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:20    [Cytuj]

Sławek napisał/a:
Cytat:
W krajach silnie uprzemysłowionych, po wielu latach regulowania rzek, nastał czas ich renaturyzacji*, czyli przywracania im naturalnego charakteru. Kosztuje to sporo, ale wiadomo już, że nie ma od tego odwrotu, bo regulacje nie zapewniły ochrony przeciwpowodziowej. U nas w dalszym ciągu rzeki reguluje się w starym stylu.

Rzeki reguluje się głównie po to, żeby wykorzystać je do wodnego transportu i oddalić niebezpieczeństwo powodzi. W tym celu pogłębiano je i prostowano wychodząc z przeświadczenia, że najskuteczniejsze jest jak najszybsze odprowadzenie nadmiaru wód z zagrożonych terenów. … Okazało się, że oprócz pewnych pożytków, działania te przynoszą też skutki bardzo niekorzystne. Przeprowadzona w XIX wieku regulacja Odry skróciła jej bieg o ok. 30%. Skutkiem tego prędkość przepływu wody znacznie się zwiększyła. Podczas powodzi potęguje to siłę żywiołu niszczącego mosty, wały i budynki. …

Renaturyzacja ma dwa główne cele. Pierwszy z nich dyktuje ekologia. Drugi cel to przywrócenie naturalnej retencji, czyli magazynowanie dużych ilości wód opadowych, opóźnianie ich spływu, a przez to obniżanie kulminacyjnej fali powodziowej w rzekach. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie można przywrócić rzece jej dawny, naturalny charakter. Im mniejszy ciek, tym jest to łatwiejsze i tańsze. …

W Europie zachodniej renaturyzacja rzek to już działanie rutynowe. W Polsce to jeszcze rzadkość. Jednym z nielicznych takich przedsięwzięć jest program renaturyzacji bagien Podlasia, obejmujący niewielkie dopływy Narwi – Narewkę, Rudnię i Małynkę.


I jeszcze jeden przykład

Sławek


Nadal nie wiem w jakich krajach i ile wydano? Same slogany.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:25    [Cytuj]

Póki co przykładem na miliardy EURO w wielu krajach Zachodu jest jedna rzeka w Niemczech, która ma być dla nas wzorem.

Gdzie przykłady z Francji, UK, Norwegii, Finlandii, Szwajcarii, Austrii, USA... Chin?
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:30    [Cytuj]

Cytat:
Stany Zjednoczone muszą zmierzyć się z problemem starzenia się infrastruktury dróg wodnych śródlądowych. Nowy projekt ustawy o drogach wodnych, który niebawem ma wejść w życie jako pierwsza nowelizacja od 2007 ma diametralnie zmienić nieefektywność obecnego systemu. Wciąż jednak pozostaje większy problem: niewystarczających funduszy na ten cel.

<...>

Bez względu na nowe regulacje pozostaje problem niedofinansowanej, przestarzałej infrastruktury. Korpus Wojsk Inżynieryjnych USA szacuje, że modernizacja i reorganizacja całego systemu żeglugi śródlądowej będzie kosztować 125 miliardów dolarów lub nawet więcej. Niektóre szacunki wskazują, że tylko utrzymanie status quo i usunięcie awarii na ponad 200 stopniach wodnych w USA wymaga inwestycji około 13 miliardów dolarów do roku 2020, średnio ponad 1,5 miliarda dolarów rocznie.

Transport barkami towarów masowych z racji jego skali jest niezwykle ekonomiczny. Produkty rolne, węgiel, pochodne ropy naftowej i nawozy są przeważającymi ładunkami na rzekach USA. Każdego roku ponad 600 mln ton ładunków, wycenione na około 180 miliardów dolarów, przewozi się po śródlądowych drogach wodnych, zarządzanych przez US Army Corps of Engineers. Nowoczesne barki - aby mogły konkurować z przewozami kołowymi - muszą korzystać z nowoczesnej infrastruktury. Tymczasem straty spowodowane wydłużeniem czasu przejścia między portami rzecznymi wyceniane są wg American Society of Civil Engineers na 33 miliardów $ w 2010 r. i przewiduje się ich wzrost do 49 mld $ w roku 2020.

Połączenia drogowe i kolejowe są wprawdzie alternatywne dla żeglugi, lecz jeden (amerykański - przyp. tłum.) zestaw pchany złożony z 15 barek to równowartość około 1000 samochodów ciężarowych lub ponad 200 wagonów kolejowych. Przeniesienie ruchu z rzek na drogi lub koleje prawdopodobnie zwiększy zatory (kongestię) na tych trasach przewozowych. Ponadto transport wodny pozostaje wciąż najtańszym rodzajem dalekobieżnego transportu towarowego - z kosztami operacyjnymi mniej więcej 2 centy za tonokilometr w porównaniu z poniżej 4 centów za tonokilometr dla kolei i nieco mniej niż 18 centów za tonokilometr dla samochodów ciężarowych. Ewentualny wzrost kosztów towarów i usług spowodowany zmniejszeniem wykorzystania żeglugi śródlądowej prawdopodobnie zostanie przeniesiony na konsumenta.

Biorąc pod uwagę znaczenie dróg wodnych jako metody transportu towarów masowych, w tym eksportu produktów rolnych takich jak kukurydza i soja - wszelkie opóźnienia i towarzyszący im wzrost kosztów transportu mogą mieć wpływ na gospodarkę USA i wzrost cen żywności na rynkach światowych.

.https://www.zegluga.wroclaw.pl/news.php?readmore=1710

Jak widzisz nie wszyscy mają zamiar renaturalizować rzeki.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:34    [Cytuj]

Chiny:

Cytat:
W Chinach uruchomiono drugą nitkę największego projektu hydrologicznego świata. Transfer Wodny Południe - Północ ma uratować dotkniętą suszą północną część kraju.


Gazeta Wyborcza

z17192922V.jpg
Plik ściągnięto 1248 raz(y) 56,2 KB

 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:40    [Cytuj]

Francja:

Cytat:
Francja powraca do transportu wodnego – buduje kanał za 4,6 mld euro

Kilkadziesiąt kilometrów na północ od Paryża wystartowała budowa największego od 30 lat w Europie kanału śródlądowego, który połączy dorzecze Sekwany ze szlakami wodnymi Belgii, Holandii i Niemiec.

Francja zwraca się ku swoim najstarszym szlakom transportowym w momencie, gdy ceny ropy naftowej są najwyższe od dwóch lat, a zatłoczone autostrady przyczyniają się groźnego zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Kanał Sekwana- Nord Europe długości 106 km ma być oddany do użytku w 2016 roku kosztem 4,2 mld euro – pisze agencja Bloomberg.

„Ten projekt przywróci miejsce Paryża w samym sercu Europ” – powiedział wczoraj prezydent Francji Nicolas Sarkozy wizytując plac budowy – „To szokujące, że szlaki wodne Francji były tak długo odcięte od centrum Europy”.

Poczynając od 2007 roku transport ładunków drogą wodną wzrósł we Francji o 6 proc., podczas gdy transport samochodowy spadł o 17 proc. – wynika z szacunków firmy VNF Voies Navigable de France z siedzibą pod Lille. Znane sieci handlowe, jak Auchan, Casiono, Monoprix czy szwedzka Ikea zamieniają ciężarówki na rzeczne barki, dołączając do czołowego producenta materiałów budowanych, koncernu Lafarge, który tradycyjnie spławia swoje produkty rzekami.

Nowy projekt dwukrotnie ma zwiększyć transport ładunków we Francji drogą wodną

„Transport wodny jest czterokrotnie tańszy do transportu drogowego” – zapewnia Benedicte de Bonnechose, szefowa jednego z działów Lafarge. I dodaje, że konwój barek rzecznych może zastąpić 220 ciężarówek, eliminując emisję dwutlenku węgla.

Ale 8 mld kilometro-ton transportowanych każdego roku we Francji drogą wodną pozostawia ją daleko w tyle za Niemcami, gdzie w ten sposób transportue się 60 mld kilometro-ton ładunków – podkreśla Nicolas Bour, project manager kanału Sekwana-Nord Europe. Francja, która jest trzecim na świecie eksporterem pszenicy, wysyła do portów szlakami wodnymi tylko 15 proc. swego zboża, a powinna co najmniej 50 proc. – argumentuje Bour.

Nowy projekt dwukrotnie ma zwiększyć transport ładunków we Francji drogą wodną. Chociaż dorzecze Sekwany z kanałem Dunkierki na północy łączy kanał z XIX- wieku, jest on zdecydowanie za wąski dla wielkich barek i transportu kontenerów. W przyszłości kontener wyładowany w Rotterdamie będzie mógł drogą wodną dotrzeć do samego Paryża.

Na budowę kanału rząd francuski wyłoży 900 mln euro, Unia Europejska da 333 mln euro, francuskie porty dorzucą 106 mln euro a resztę zapłacą władze regionów.


.http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/502808,francja-powraca-do-transportu-wodnego-buduje-kanal-za-4-6-mld-euro.html

Jak widzisz nawet UE wspiera budowę szlaków wodnych we Francji.
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 08:42    [Cytuj]

Cytat:
Jak widzisz nie wszyscy mają zamiar renaturalizować rzeki.


I co roku USA nawiedzają alb katastrofalne susze, albo powodzie na największych uregulowanych rzekach . jak pogrzebiesz sobie w necie to zobaczysz zdjęcia zb. wodnych w połowie już wyschniętych. Tych kosztów nie liczysz.

Sławek
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 08:45    [Cytuj]

Wyżej masz przykład inwestycji finansowanej przez EU we Francji.
 
 
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 43
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3277
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2018-08-29, 09:05    [Cytuj]

Handel z ze wschodem istnieje. Przejedź się Sławek po firmach we wschodniej Polsce i porozmawiaj.
Szkoda, że sprzyjanie jakiejś tam opcji politycznej potrafi przyćmić obiektywne spojrzenie na argumenty.
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 10:29    [Cytuj]

Tobo napisał/a:
Handel z ze wschodem istnieje. Przejedź się Sławek po firmach we wschodniej Polsce i porozmawiaj.
Szkoda, że sprzyjanie jakiejś tam opcji politycznej potrafi przyćmić obiektywne spojrzenie na argumenty.


jaka ma wartość w całości naszego eksportu i importu, nie licząc zakupu gazu i ropy ?

Sławek
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 107 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 7440
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2018-08-29, 10:30    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Wyżej masz przykład inwestycji finansowanej przez EU we Francji.


kanał to nie rzeka i niczego nie niszczy. Nic nie ma przeciwko kanałom, natomiast nie zgadzam się na przekształcanie rzek w kanały.

Sławek
 
 
<|Andrzej Drago

Pomógł: 109 razy
Wiek: 71
Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 3454
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-29, 10:37    [Cytuj]

Sławku
Z tym co wyżej napisałeś całkowicie się zgadzam.
Byle by nie przesadzić z ingerencja w bieg rzek.
Dużo pływałem Wisłą i spływałem Odrą od Warty do Szczecina.
Zdecydowanie wolę Wisłę.
To chyba najlepsze porównanie.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27707
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-08-29, 10:56    [Cytuj]

Sławek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Wyżej masz przykład inwestycji finansowanej przez EU we Francji.


kanał to nie rzeka i niczego nie niszczy. Nic nie ma przeciwko kanałom, natomiast nie zgadzam się na przekształcanie rzek w kanały.


Kij się zawsze znajdzie. Wytłumacz jak chcesz dopłynąć do tego kanału jeżeli nie będziesz dbał do drożność rzek?

Poza tym nadal nie podałeś źródła informacji o milionach wydawanych na renaturalizację rzek we Francji, Belgi, Austrii poza jedyną rzeką w Niemczech, która być może faktycznie tego wymaga.
 
 
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 43
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3277
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2018-08-29, 10:56    [Cytuj]

Sławek napisał/a:

jaka ma wartość w całości naszego eksportu i importu, nie licząc zakupu gazu i ropy ?
Sławek
- w skali wielu firm na wschodzie ma wartość ogromną.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH