FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
41 wariantów krajowej 16-tki. Wszystkie złe
Autor Wiadomość
Borsuk1

Dołączył: 11 Kwi 2019
Posty: 5
Wysłany: 2019-04-12, 11:52    [Cytuj]

A czy DK16 klasy GP nie dopuszcza międzynarodowego tranzytu kołowego :?:
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 11:53    [Cytuj]

tomtom napisał/a:
lokalsom droga się należy... z tym nie dyskutuję. Choć i tak większość aut to będzie tranzyt. Tylko czemu chcą budować 1850m most nad Tałtami w okolicy Mrówek???!!! Mikołajki mają 3 mosty i linię energetyczą - idealne miejsce na kolejny most - widoku już nie popsuje. Jeśli nie, to jak pisł już ktoś - ominać Ryn łukiem od północy i most przez Kulę.


Tu masz oficjalne stanowisko Pana Worobca, wypowiadającego się w imieniu mieszkańców Mikołajek i okolic.

Cytat:
Droga nr 16 – nierzetelne konsultacje społeczne
Opublikowano 1 czerwca 2008 by Sadyba

Kadzidłowo, 01 czerwca 2008 r.

Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad
Oddział w Olsztynie
W związku z projektowaną przebudową trasy nr 16 na odcinku Mrągowo-Orzysz oraz obecnie przeprowadzanymi w tej sprawie tzw. „konsultacjami społecznymi”, wyrażamy swoje stanowisko:

1.
„Polityka Wspólnoty Europejskiej w dziedzinie środowiska oparta jest na zasadzie ostrożności” z tego powodu Wspólnota przyjęła Dyrektywę Rady nr 85/337 w której czytam: „Programy działań Wspólnot Europejskich dotyczących środowiska […] podkreślają, że najlepsza polityka ochrony środowiska naturalnego polega raczej na zapobieganiu powstawaniu zanieczyszczeń i zagrożeń u źródła niż na późniejszych próbach przeciwdziałania ich skutkom; potwierdzono potrzebę uwzględniania tych skutków w środowisku w możliwie najwcześniejszej fazie we wszystkich procesach planowania technicznego i podejmowania decyzji; w tym celu przewidziano wprowadzenie procedur oceniających takie skutki”.

Zgodnie z Załącznikiem I do Dyrektywy 97/11/WE „Budowa autostrad i dróg szybkiego ruchu oraz nowej drogi o czterech lub większej liczbie pasów […] w przypadku gdy taka nowa droga […] miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku”
zalicza się do przedsięwzięć podlegających przepisom art. 4 ust. 1 dyrektywy 85/337 oraz zmieniającej ją dyrektywy 97/11, a więc zobowiązujących wykonawcę do przedstawienia informacji:

• dotyczących planowanego przedsięwzięcia,
• środków przewidzianych w celu uniknięcia poważnych niekorzystnych skutków,
• „zarysu głównych alternatywnych rozwiązań rozpatrzonych przez wykonawcę, włącznie
ze wskazaniem głównych powodów dokonanego przez niego wyboru, uwzględniającego
skutki środowiskowe”.

Ponadto wykonawca jest zobowiązany zadbać by wszystkie informacje udostępnione zostały „opinii publicznej we właściwym czasie, aby umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii”.

Tymczasem podczas odbywających się spotkań nazywanych „konsultacjami społecznymi”
w sprawie budowy nowej tras nr 16 nie są w rzetelny sposób przedstawiane informacje,
o których mowa w w/w dyrektywach.

Poważne zastrzeżenia budzi przede wszystkim sposób, forma zawiadamiania o miejscu i czasie odbywania owych konsultacji, a także krąg osób, do których kierowane są informacje.

Wykonawca (w rozumieniu dyrektywy) organizuje spotkania dla poszczególnych wiosek powiadamiając wybrany krąg osób, uniemożliwiając ogółowi społeczności lokalnych uczestniczenie w spotkaniach – w kilku wypadkach nawet Urząd Gminy Mikołaki był informowany w dniu spotkania o ich terminie i miejscu. Poza tym „konsultacje” organizowane są tylko w miejscowościach, przez które przebiega obecna droga nr 16 (w większości zwolennicy nowego przebiegu trasy) oraz miejscowości przy których będzie przebiegać projektowana trasa (z reguły jej przeciwnicy). Z konsultacji tym samym wyłączeni są mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy będą korzystać z nowej trasy lub mieć do niej utrudniony dostęp, a droga ma przecież być „kręgosłupem komunikacyjnym województwa” a nie droga lokalną. Tym samym formuła spotkań nie odpowiada artykułowi 6 dyrektyw 85/337, że należy zapewnić „społeczności, której to dotyczy, możliwość wyrażenia opinii, zanim to przedsięwzięcie zostanie przeprowadzone”.

Trudno nazwać „konsultacjami społecznymi” spotkania przedstawicieli drogowców z mieszkańcami miejscowości położonych w sąsiedztwie planowanej i obecnej drogi nr 16, podczas których padają argumenty zawarte także w rozdawanych ulotkach pt.„ Konsultacje Społecznej…”: „W przypadku gdy propozycje GDDKiA nie zyskają aprobaty realizowany zostanie wariant zero polegający na poszerzeniu istniejącej drogi. Wiązać się to będzie z wyburzeniami ok. 50 gospodarstw i 150 domów”. To nie jest przedstawianie alternatywy lecz szantaż: albo zgodzicie się na nasze propozycje, albo będziemy burzyć wasze domy.

Podczas spotkań nie są przedstawiane żadne zasadnicze alternatywy, o których mowa w unijnych dyrektywach, lecz jedynie projekt nowej trasy oraz tzw. wariant „zerowy” czyli obecny przebieg drogi (tak było na spotkaniu w Mikołajkach i Baranowie). Jest to jedyna „alternatywa” do zaproponowania: zdaniem Mirosława Nicewicza, dyrektora olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (cytat z w/w ulotki): „brak akceptacji przebudowy [..] spowoduje pozostawienie drogi w jej obecnym kształcie – czyli wąskiej, krętej przechodzącej przez centra miejscowości. Istniejące warunki terenowe oraz bezpośrednie sąsiedztwo obszarów chronionych pozwoli jedynie na wykonanie remontów nawierzchni bez możliwości rozbudowy drogi do dwóch jezdni” ( ciekawe dlaczego skoro te same warunki terenowe oraz sąsiedztwo obszarów chronionych nie przeszkodziły projektantom obecnie prezentowanej trasy?). Poza tą wątpliwą alternatywą prezentowane są warianty projektowanej obecnie trasy przesunięte względem siebie co najwyżej o kilkaset metrów (tak było m.in. na spotkaniu w Faszczach i Zełwągach) ale je tez trudno nazwać zasadniczą alternatywą

W trakcie spotkań przedstawiane są inne nieprawdziwe informacje, choćby taka, że nowa trasa będzie krótsza o 10 kilometrów, a więc będzie bardziej ekonomiczna w budowie (tańsza). Pomijany jest fakt, iż budowa mostu nad jeziorem Tałty będzie droższa niż owe 10 kilometrów drogi.

Ponadto prowadzone obecnie „konsultacje” dotyczą tylko odcinka drogi nr 16 pomiędzy Mrągowem a Orzyszem, podczas gdy nie jest jeszcze znany dalszy przebieg drogi, który w gminie Orzysz przebiegać będzie przez oraz po granicy obszaru chronionego Natura 2000.

2.
Podczas konsultacji oraz w ulotce przedstawiana jest wizja nowej drogi, która „posłuży podniesieniu atrakcyjności pięknych terenów turystyczno-rekreacyjnych Mazur”. To demagogia. W jaki sposób droga szybkiego ruchu może poprawić atrakcyjność turystyczno-rekreacyjną? Wiadomo, że wygodniejsza i z dobrą nawierzchnią droga, skracająca trasę i czas przejazdu, spowoduje gwałtowny wzrost natężenia ruchu samochodowego przez sam środek żyjącego z turystyki regionu. Nastąpi i tak już obserwowany wzrost ciężarowego ruchu tranzytowego.

Wzmożony ruch tirów drogą o podniesionej w stosunku do otoczenia jezdni lub przez wysoki na 15–20 metrów i długi na ok. 350 most nad jeziorem w negatywny sposób będzie oddziaływał na otoczenie (zanieczyszczenie akustyczne, powietrza etc.).
Tym samym trasa – wbrew zapowiedziom z ulotki – nie wpłynie pozytywnie na rozwój tego regionu żyjącego z turystyki, lecz przyczyni się do spadku atrakcyjności terenu.

Teren, przez który biegnie droga krajowa nr 16 jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w Polsce. Z tego powodu wymaga on szczególnej ostrożności o której mówi Wspólnota Europejska. Atrybutem Mazur są walory przyrodnicze – jeziora, lasy, krajobrazy. Najbardziej popularnym obszarem są okolice Mikołajek i największego polskiego jeziora Śniardwy. Atrybutem jest też spokój, który ostatnio stał się dobrem promującym Warmię. Natura i spokój to są skarby, które przyciągają turystów – przecież turyści nie przyjeżdżają na Mazury by podziwiać nowe drogi. Poza tym zmodernizowana trasa wbrew zapewnieniom jej projektantom nie posłuży turystom, którzy najczęściej przyjeżdżają z południowego-zachodu lub południa.

Uważamy, iż tak jak należy budować obwodnicę Olsztyna czy Warszaw, tak samo należy wybudować obwodnicę Wielkich Jezior Mazurskich i zreorganizować ruch,
tak, by doprowadzić do wyeliminowania samochodowego ciężarowego transportu tranzytowego z tej części Mazur!

Negatywne skutki gwałtownie rosnącego samochodowego transportu ciężarowego zaniepokoiły Komisję Europejską. By zapobiec tej tendencji Komisja stworzyła projekt Marco Polo, którego „nadrzędnym celem jest doprowadzenie do redukcji przewozu ładunków transportem drogowym, rozwoju transportu intermodalnego oraz zmniejszenia negatywnego wpływu transportu na stan środowiska naturalnego”, by w ten sposób osiągnąć efektywny i zrównoważony rozwoju na terenie Wspólnoty Europejskiej.

Problem rozwiązań alternatywnych poruszaliśmy wielokrotnie postulując opracowanie polityki transportowej (tranzytowej) województwa by ograniczyć do minimum ciężki samochodowy ruch tranzytowy. W odpowiedzi na jeden z naszych apeli Mirosław Nicewicz, obecnie szef GDDKiA (wówczas zastępcy dyrektora) napisał: „zgadzam się z tezą Pana Worobca, że Warmii i Mazurom potrzebna jest kompleksowa koncepcja rozwoju infrastruktury transportowej..” (Gazeta Wyborcza 10.05.2006). Jednak po 2-ch latach nadal brak jest takiej koncepcji, dlatego proponuje się trasę przecinająca centrum Mazur (to tak jakby zaproponować trasę przez olsztyńską Starówkę)!

Pomimo wielu głosów w tej sprawie (padających również w trakcie „konsultacji społecznych”) nadal brak jest zasadniczych alternatyw, czyli projektów prowadzących do ochrony centrum Mazur przed rosnącą ilością tirów.

3
Wbrew zapewnieniom projektantów i drogowców zniszczenia środowiska naturalnego są nieuniknione. Wystarczy wymienić, że projektowana trasa:

– przebiegać będzie w bezpośredniej bliskości Rezerwatu Biosfery UNESCO Jezioro
Łuknajno. Jest to jedna z najliczniejszych w Europie i największa w Polsce kolonia łabędzia niemego, która decyzją Biura Międzynarodowej Rady Koordynacyjnej programu „Człowiek i Biosfera” pod egidą UNESCO zostało w 1977 roku uznane za składnik międzynarodowej sieci rezerwatów biosfery. W 1978 r. jezioro Łuknajno wpisano na listę międzynarodowych rezerwatów Konwencji RAMSAR, chroniącej obszary ptaków wodnych. Jest to także obszar Natura 2000.

– przecinać będzie (a tym samym niszczyć) drugie co do wielkości w Polsce siedlisko
żółwia błotnego, projektowany obszar Natura 2000 Mazurska Ostoja Żółwia rozciągający się od wsi Użranki i Kosewo gminie Mrągowo po Prawdowo i Lubiewo w gminie Mikołajki,

– przebiegać będzie w bezpośredniej bliskości Mazurskiego Parku Krajobrazowego, stanowiącego od powstania formę przejściową dla planowanego Mazurskiego Parku Narodowego.

W związku z powyższym zdecydowanie negatywnie oceniamy projekt przebudowy drogi nr 16 oraz związanych z tym tzw. „konsultacji społecznych”. Jesteśmy zgodni, że droga nr 16 (podobnie jak wiele innych dróg) wymaga pilnego remontu, ale nie zgadzamy się z proponowanym przebiegiem trasy niszczącej cenne obszary turystyczne i przyrodnicze.

Takie samo zdanie mają mieszkańcy wielu miejscowości (np. Mikołajki, Fasze, Baranowo etc), samorząd lokalny gminy Mikołajki, leśnicy (nadleśnictwo Strzałowo), Mazurski Park Krajobrazowy, ekolodzy i przedsiębiorcy turystyczni oraz turyści – wszyscy zgodnie stwierdzają, że należy jak najszybciej rozwiązać generalny problem dróg koniecznych dla tirów – ale nie kosztem dewastacji Mazur!

Z poważaniem
Krzysztof Worobiec

Otrzymuje:
– Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego,
– GDDKiA Warszawa,
– Burmistrz Mikołajek.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 11:54    [Cytuj]

Tamto było sprzed 11 lat. A poniżej świeża opinia.

Cytat:
Opinia „Sadyby” w sprawie planów rozbudowy drogi nr 16
Opublikowano 9 kwietnia 2019 by Sadyba

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, Oddział w Olsztynie
ul. Warszawska 89, 10-083 Olsztyn
Europrojekt Gdańsk S.A. ul. Nadwiślańska 55, 80-680 Gdańsk

W związku z planami „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” oraz przeprowadzonymi w dniach 1–4 kwietnia 2019 roku spotkaniami informacyjnymi (myląco nazywanymi „konsultacjami społecznymi”), wyrażamy nasze stanowisko:
1. Przedstawione podczas spotkań 3 warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” zasadniczo nie różnią się od propozycji sprzed ponad dekady.

Przeanalizowano wówczas szczegółowo 41 wariantów, które w sporządzonym w czerwcu 2008 r. przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos opracowaniu, w rozdziale „Porównanie wariantów w zakresie oddziaływań na elementy środowiska przyrodniczego” jednoznacznie podsumowano (str. 466): „Jak wykazało niniejsze opracowanie nie istnieje możliwość wyboru bezkolizyjnego przebiegu przyszłej drogi w analizowanych wariantach […] W każdym z rozpatrywanych wariantów stwierdzono obecność siedlisk, które uzyskały I – najwyższą rangę kolizji, co – zgodnie z wytycznymi GDDKiA [wg „Podręcznika dobrych praktyk wykonywania opracowań środowiskowych dla dróg krajowych” pod red. Bohatkiewicza (wersja 1.0 – 01. 2008 r.)], wyklucza poprowadzenie drogi przez dany obszar i nakazuje szukanie korytarza alternatywnego”.

Pomimo tej konkluzji, przedstawiciel olsztyńskiego oddziału GDDKiA mówił podczas spotkania w Orzyszu (2 kwietnia br.): „Spośród tych 41 wariantów wybraliśmy trzy najlepsze. Zostały one zakwalifikowane do dalszych prac”. Tak więc zamiast „zasadniczych korytarzy alternatywnych” przedstawione zostały obecnie de facto 2 (nie 3!) już rozpatrywane i odrzucone warianty drogi: północny biegnący w pobliżu Rynu i oraz południowy koło

Mikołajek (ten drugi wariant w dwóch wersjach różniących się jedynie na krótkim odcinku w okolicach Kosewa–Baranowa). Oba – poza niewielkimi zmianami, generalnie nie różnią się od wariantów (lub ich przeplatania) analizowanych i odrzuconych już w latach ubiegłych!

Tym samym – wbrew zapewnieniom projektantów i drogowców, w przypadku realizacji obecnie preferowanych wariantów, zniszczenia środowiska naturalnego są nieuniknione, bo jak stwierdzono w opracowaniu z 2008 r.: „nie jest zatem możliwe poprowadzenie przyszłej drogi bez kolizji z obszarami cennymi przyrodniczo. Skoro wówczas było to niemożliwe, więc nie jest to możliwie także obecnie, bo natura nie uległa przez 10 lat zmianie! Od tamtego czasu ustanowiono poza tym nowe obszary chronione, więc planowane warianty biegną teraz:

– w bezpośredniej bliskości Mazurskiego Parku Krajobrazowego (stanowiącego formę przejściową dla Mazurskiego Parku Narodowego planowanego m.in. w „Krajowej strategii ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej…”) oraz przez tereny o w wybitnych walorach krajobrazowych i turystycznych, które przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie promowane były jako „Cud Natury” (na kampanię „Mazury cud natury” Urząd wydał 2.3 mln złotych!);

– w obu wariantach przez Jezioro Tałty , a w wariancie północnym przez Jezioro Juksty;

– w bezpośredniej bliskości Jeziora Łuknajno – to jedna z najliczniejszych w Europie oraz największa w Polsce kolonia łabędzia niemego, w 1977 r. uznana Rezerwatem Biosfery UNESCO. W 1978 r. jezioro zostało wpisane na listę międzynarodowych rezerwatów Konwencji RAMSAR, chroniącej obszary siedliskowe ptaków wodnych. To także obszar Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz Natura 2000 (PLH280055);

– przez Specjalny Obszar Ochrony NATURA 2000 „Mazurska ostoja żółwia Baranowo” (PLH280055), największe w północnej Polsce siedlisko występowania żółwia błotnego Emys orbicularis orbicularis, którego populację oszacowano na około 70 dorosłych osobników (ok. 10% populacji krajowej i ok. 30 % populacji tego gatunku w Polsce północno-wschodniej);

– na odcinku Mikołajki–Orzysz przez lub w rejonie rezerwatu torfowiskowego „Jeziorko koło Drozdowa”, Obszaru Natura 2000 „Bagna Nietlickie” (PLB80001) – największym tak dobrze zachowanym torfowiskiem niskim na Pojezierzu Mazurskim oraz obok Jeziora Tyrkło;

– na odcinku od Orzysza do Ełku m. in. nad Jeziorem Orzysz, koło wioski Klusy nad Jeziorem Kraksztyn, nad Jeziorem Sunowo oraz przez tereny podmokłe i siedliska wielu chronionych gatunków roślin i zwierząt;
2. Teren, przez który biegnie droga krajowa nr 16 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych, najatrakcyjniejszych i najchętniej odwiedzanych przez turystów polskich i zagranicznych miejsc w Polsce.

Najbardziej popularnym obszarem są okolice Mikołajek, Rynu, największego polskiego jeziora Śniardwy oraz przyległych akwenów – a więc właśnie tereny, na których planowana jest przedmiotowa inwestycja. Atrybutem tego terenu jest również spokój, który stał się dobrem promującym Warmię i Mazury. Krajobraz, natura i spokój to są skarby, które przyciągają turystów (bo nie przyjeżdżają oni tu by podziwiać nowe drogi).

Na spotkaniach – np. w Orzyszu przedstawiciel GDDKiA zapewniał: „Przede wszystkim nie budujemy drogi tranzytowej. Nie wiem, skąd taka informacja. Budujemy drogę, która ma służyć mieszkańcom. Chcemy, żeby mieszkańcy tego regionu mieli dostęp do sieci dróg europejskich. A okolice województwa warmińsko-mazurskiego to jedne z terenów najbardziej wykluczonych komunikacyjnie”. Wbrew tym zapewnieniom zmodernizowana droga nie ma służyć mieszkańców naszego regionu – bo najlepszy „dostęp do sieci dróg europejskich” byłby poprzez szybki dojazd do dróg S 8 i A 2, ani też turystom – bo ci najczęściej przyjeżdżają na Mazury także z południowego- zachodu lub południa, a więc z Warszawy, Mazowsza, Śląska i Małopolski. Rzekomo nieuzasadniona obawa, jakoby droga nr 16 miała być drogą tranzytową, nie jest nieuzasadniona, nie jest też wymysłem „jakiś ekologów”, ale konkretnym założeniem zawartym choćby w sporządzonym przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos cytowanym opracowaniu: „to droga biegnąca na linii wschód – zachód przejmująca ruch związany z wyminą handlową między Polską, Rosją, Białorusią i krajami nadbałtyckimi”. Skoro przedstawiciel GDDKiA mówi „ Nie wiem, skąd taka informacja”, to celowo wprowadza w błąd lub pomija istotną informację, bo droga nr 16 została wpisana do Drogowej Transeuropejskiej Siec Transportowej TEN-T, obejmującej w Polsce 4816 km dróg, a jak czytamy w „Programie Budowy Dróg Krajowych”: „są to główne szlaki drogowe kraju, na których występuje największe obciążenie ruchem, w tym tranzytowym”. Tak więc zgodnie z tymi planami Kraina Wielkich Jezior Mazurskich ma zostać podzielona „autostradopodobną” drogą na część północną i południową, a centrum Mazur zostanie przecięte korytarzem tranzytowym, po którym pędzić będzie docelowo do kilkunastu tysięcy samochodów ciężarowych dziennie – czyli jeden co kilka sekund!

Dlatego uważamy, że tak jak należało zbudować obwodnicę Warszawy, Olsztyna czy Rospudy, tak samo należy omijać Krainę Wielkich Jezior Mazurskich oraz zreorganizować ruch tak, by doprowadzić do wyeliminowania samochodowego ciężarowego transportu tranzytowego z centrum Mazur!
3. Negatywne skutki rosnącego samochodowego transportu ciężarowego zaniepokoiły już wiele lat temu Komisję Europejską, która

– by zapobiec tej niekorzystnej tendencji stworzyła projekt Marco Polo, a jego „nadrzędnym celem jest doprowadzenie do redukcji przewozu ładunków transportem drogowym, rozwoju transportu intermodalnego oraz zmniejszenia negatywnego wpływu transportu na stan środowiska naturalnego”.

Jak wiadomo „Polityka Wspólnoty Europejskiej w dziedzinie środowiska oparta jest na zasadzie ostrożności” z tego powodu Wspólnota przyjęła Dyrektywę Rady nr 85/337 w której zapisano: „… najlepsza polityka ochrony środowiska naturalnego polega raczej na zapobieganiu powstawaniu zanieczyszczeń i zagrożeń u źródła niż na późniejszych próbach przeciwdziałania ich skutkom; potwierdzono potrzebę uwzględniania tych skutków w środowisku w możliwie najwcześniejszej fazie we wszystkich procesach planowania technicznego i podejmowania decyzji; w tym celu przewidziano wprowadzenie procedur oceniających takie skutki”.

Dlatego też zgodnie z Załącznikiem I do Dyrektywy 97/11/WE „Budowa autostrad i dróg szybkiego ruchu oraz nowej drogi o czterech lub większej liczbie pasów […] w przypadku gdy taka nowa droga […] miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku” zalicza się do przedsięwzięć podlegających przepisom art. 4 ust. 1 dyrektywy 85/337 i zmieniającej ją dyrektywy 97/11, a więc zobowiązujących wykonawcę do przedstawienia informacji:

– dotyczących planowanego przedsięwzięcia,
– środków przewidzianych w celu uniknięcia poważnych niekorzystnych skutków – „zarysu głównych alternatywnych rozwiązań rozpatrzonych przez wykonawcę, włącznie ze wskazaniem głównych powodów dokonanego przez niego wyboru, uwzględniającego skutki środowiskowe”. Ponadto wykonawca jest zobowiązany zadbaćby wszystkie informacje udostępnione zostały „opinii publicznej we właściwym czasie, aby umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” oraz zgodnie z artykułem 6 dyrektywy musi zapewnić

„społeczności, której to dotyczy, możliwość wyrażenia opinii, zanim to przedsięwzięcie zostanie przeprowadzone” (kursywą zaznaczono cytaty z dyrektyw).
Tymczasem podczas odbywających się spotkań w Mrągowie, Mikołajkach, Orzyszu, Ełku i Rynie w sprawie projektowanych wariantów drogi nr 16 nie są w rzetelny sposób przedstawiane informacje, o których mowa w w/w dyrektywach. Z jednej strony organizatorzy podkreślali, że są to „spotkania informacyjne”, ale na wykładanych listach uczestników tych spotkań widniał nagłówek „konsultacje społeczne”.

Zastrzeżenia budzi sposób, forma zawiadamiania o miejscu i czasie odbywania owych konsultacji, a także krąg osób, do których kierowane są informacje etc. Na przykład w Rynie jeden z uczestników usłyszał o prowadzącej spotkanie: „ale Pan nie mieszka w Rynie”, choć określenie „umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” nie zamyka kręgu zainteresowanych wyłącznie do mieszkańców regionu, a w tym wypadku krąg zainteresowanych może dotyczyć całego kraju i tych wszystkich, którym bliski jest zachowanie niezdewastowanego krajobrazu Mazur.

Wbrew unijnej dyrektywie nakazującej inwestorowi: „wskazanie głównych powodów dokonanego przez niego wyboru…” brak było też odpowiedzi na pytania o przyczyny, dla których spośród 41 wariantów analizowano uprzednio wybrano prezentowane obecnie warianty, jakie będą szacunkowe koszty realizacji inwestycji, ile do tej pory kosztowały podatników prace przygotowawcze i analizy tych 41 wariantów oraz nie były też przedstawiane żadne „główne alternatywy”.

Problem rozwiązań alternatywnych poruszaliśmy wielokrotnie postulując opracowanie polityki transportowej (tranzytowej) województwa warmińsko-mazurskiego, by ograniczyć do minimum ciężki samochodowy ruch tranzytowy. Podczas spotkań proponowaliśmy m.in. rozwiązania alternatywne w postaci odstąpienia od budowy korytarza tranzytowego dla tirów na odcinku od Mrągowa do Ełku i rozproszenia ruch samochodowego ruchu osobowego na istniejąca sieć dróg (oczywiście po ich zmodernizowaniu) oraz/lub skierowanie tranzytu ciężarowego poniżej Krainy Wielkich Jezior Mazurskich i Puszczy Piskiej, przez znajdujące się tam piaszczystą równinę sandrową, pozbawioną większych kompleksów leśnych, jezior i bagien, obszarów chronionych i cennych obszarów turystycznych. W odpowiedzi na jeden z naszych apeli Mirosław Nicewicz, ówczesny szef GDDKiA napisał: „zgadzam się z tezą Pana Worobca, że Warmii i Mazurom potrzebna jest kompleksowa koncepcja rozwoju infrastruktury transportowej..” (Gazeta Wyborcz/Olsztyn 10.05.2006).
Jednak po 13 latach od tej wypowiedzi nadal brak jest takiej koncepcji, a zamiast niej po raz kolejny proponowana jest trasa przecinająca centrum Mazur! To tak jakby po latach analiz zaproponować trasę przechodzącą przez olsztyńską Starówkę, centrum Warszawy lub Tatry!

Atrybutem Mazur są walory przyrodnicze i krajobraz – unikalne w skali Europy połączenie wód – głównie jezior, lasów oraz wzgórz morenowych, i z tego powodu planowane inwestycje wymagają „szczególnej ostrożności” – o jakiej mowa w dyrektywach środowiskowych Unii Europejskiej.

Uważamy, że droga krajowa nr 16 wymaga modernizacji, ale nie zgadzamy się z proponowanymi wariantami trasy niszczącej cenne obszary turystyczne i przyrodnicze! Takie samo zdanie ma miażdżąca większość mieszkańców uczestniczących w tzw. „konsultacjach społecznych”, ekolodzy, przedsiębiorcy turystyczni oraz turyści a nawet przedstawiciele samorządów lokalnych („Protest mieszkańców popiera również burmistrz Orzysza Zbigniew Włodkowski, wicestarosta Marek Wysocki, a także radni” – pisała 4 kwietnia 2019 r. Gazeta Piska w artykule „Burzliwe spotkanie w sprawie S16”, podobne stanowisko mieli samorządowcy z Mrągowa, Mikołajek oraz Orzysza).

Dlatego uwzględniając powyższe zdecydowanie negatywnie oceniamy wszystkie proponowane warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk”.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 11:55    [Cytuj]

Pan Worobiec lobbuje za utworzeniem na terenie szlaku WJM Mazurskiego Parku Narodowego.

Cytat:
Poniżej apel „Koalicji na rzecz ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego” skierowane m.in. do Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacka Protasa, ale nie tylko:

Kadzidłowo, Połom, Zgon, 30 stycznia 2012 r.
Adresaci + Media (wg listy)

My, niżej podpisani przedstawiciele Koalicji Stowarzyszeń, zaniepokojeni wieloletnim brakiem Planu Ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz szkodliwymi skutkami jego braku, domagamy się natychmiastowego przywrócenia należytej ochrony terenów objętych tą formą ochrony oraz oświadczamy:

Mazurski Park Krajobrazowy (MPK) – jak sama nazwa wskazuje – powołany został do ochrony cennego krajobrazu zarówno przyrodniczego jak też kulturowego najcenniejszej części Mazur. Zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody (dalej „ustawa”) jednym z podstawowych sposobów realizowania celów ochrony przyrody jest opracowywanie i realizowanie ustaleń planów ochrony dla obszarów podlegających ochronie prawnej. Tymczasem rozporządzeniem nr 41 Wojewody Warmińsko-Mazurskiego z dnia 17 października 2005 roku dotychczasowy plan ochrony MPK został uchylony, a nowy pomimo wielu prób nie został do tej pory uchwalony.
Zlikwidowanie Planu Ochrony Parku pozbawia MPK możliwości skutecznego działania, a więc dbania o te wartości dla których został powołany. Obecna sytuacja prawna pozwala na niekontrolowaną ingerencję w środowisko naturalne, a tym samym prowadzi do zniweczenia dotychczasowego wysiłku włożonego w ochronę unikalnych wartości przyrodniczych i krajobrazowych tej części Mazur promowanych przecież jako „Cud Natury”.
W trwającej od lat dyskusji na temat utworzenia na Mazurach parku narodowego przedstawiciele samorządów lokalnych utrzymują stanowisko, że jest to zbyteczna forma ochrony przyrody ponieważ istnieje już przecież doskonale chroniący przyrodę park krajobrazowy. Jednocześnie te same samorządy lokalne wstrzymują od lat przyjęcie nowego Planu Ochrony MPK!
Plan ochrony stanowi podstawę funkcjonowania parku krajobrazowego i jest dokumentem niezbędnym dla osiągnięcia celu ochrony przyrody wyznaczonego przez ustawę. Podstawowymi elementami, które muszą zostać wyznaczone, gdyż stanowią warunek sine qua non dla wypełniania funkcji powierzonych formie ochrony przyrody jaką jest park krajobrazowy są między innymi: cele ochrony przyrody oraz przyrodnicze, społeczne i gospodarcze uwarunkowania ich realizacji; identyfikacja oraz określenie sposobów eliminacji lub ograniczania istniejących i potencjalnych zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych oraz ich skutków; określenie zakresu prac związanych z ochroną przyrody i kształtowaniem krajobrazu; wskazanie obszarów udostępnianych dla celów naukowych, edukacyjnych, turystycznych, rekreacyjnych, amatorskiego połowu ryb i dla innych form gospodarowania oraz określenie sposobów korzystania z tych obszarów. Powyższe elementy wyznaczane są w planie ochrony dla parku krajobrazowego. Oznacza to, iż brak ustanowienia planu ochrony MPK zagraża lub wręcz przekreśla możliwości osiągnięcia wyznaczonych przez ustawę celów ochrony przyrody przez park krajobrazowy.
Zgodnie z art. 18 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody, plan ochrony ustanawia się w terminie 5 lat od dnia utworzenia parku narodowego, uznania obszaru za rezerwat przyrody albo utworzenia parku krajobrazowego. Jednocześnie przepisy ustawy, po upływie wskazanego wyżej obligatoryjnego maksymalnego terminu, nie przewidują możliwości nieistnienia planu ochrony dla utworzonego parku narodowego, rezerwatu przyrody albo parku krajobrazowego. Zgodnie z postanowieniami ustawy, park krajobrazowy może funkcjonować bez planu ochrony, lecz wyłącznie w okresie pierwszych pięciu lat od utworzenia. Ustawa przewiduje wprawdzie możliwość zmiany planu ochrony, gdy konieczność taka wynika z potrzeb ochrony przyrody, lecz wówczas, do czasu ustanowienia zmienionego planu, obowiązuje plan pierwotny. Tymczasem w przypadku MPK od 2005 roku nie obowiązuje żaden Plan Ochrony, co stanowi nie tylko zagrożenie dla wypełniania postawionych parkowi celów ochrony przyrody, lecz należy uznać za naruszenie przepisów ustawy.
Od lat zwracamy uwagę decydentów i mediów na opisany problem (m.in. pisma Sadyby z dnia 02.11.2005 r. i 20.01.2006 r. skierowane do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego i z dnia 9.06.2010 r. do Marszałka Warmińsko-Mazurskiego, apel Towarzystwa Miłośników Połomu do Marszałka Warmińsko-Mazurskiego opublikowany 13.03.2010 r. w G.Wyborczej/Olsztyn: „Władzo nie zwlekaj z ochroną”) lecz brak jest działań mających na celu przywrócenia Planu Ochrony MPK. Tymczasem samorządy lokalne uzgadniają warunki zabudowy terenów parkowych nie licząc się z opinią MPK, również nadleśnictwa i gospodarstwa rybackie prowadzą swoją działalność często wbrew zamierzeniom ochronnym służby parkowej. Całkowicie niezrozumiałe jest postępowanie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie – instytucji powołanej do ochrony przyrody (sic!), która bez konsultacji z Dyrektorem MPK wydaje pozytywne decyzje dla inwestycji zlokalizowanych nad brzegami jezior w „zerowej” lub „pierwszej strefie ochrony przyrody”. Nic więc dziwnego, że na terenie MPK z roku na rok widać coraz większą ilość samowolek budowlanych, a brak planów ochrony umożliwił legalizację wielu z nich (np. zabudowę nad J. Gryżewskim). Coraz więcej jest całorocznych przyczepy kempingowych (tzw. holenderskich), stojących nad brzegami jezior lub ich pobliżu, dzikich pól biwakowych, parkingów etc. Lasy leżące na terenie MPK zasypywane są tysiącami opakowań plastikowych, rozjeżdżane samochodami, a ostatnio coraz częściej quadami, brak jest odpowiednich oznaczeń i kontroli przez służby leśne. To wszystko powoduje, że te negatywne zjawiska nasilają się z każdym rokiem. Prokuratura i organy ścigania nie przywykły jeszcze do dbałości o przyrodę pojmowanej jako ochronę dziedzictwa i bogactwa narodowego, a więc także jako ich powinność, dlatego naruszanie zapisów ochrony przyrody traktują jako „czyny o małej szkodliwości społecznej”.
Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem opisanych problemów byłoby utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego, jednak obecne prawo to uniemożliwia, dając głos veta samorządom lokalnym, które blokują zarówno utworzenie parku narodowego jak też przywrócenia należnej ochrony przyrody na terenie MPK!
Biorąc powyższe pod uwagę domagamy się od decydentów podjęcia działań mających na celu doprowadzenie do stanu zgodnego z obowiązującym prawem, by móc skutecznie chronić wyjątkową mazurską przyrodę, a do wszystkich którym na sercu leży dobro naszego wspólnego dziedzictwa o interwencję i pomoc!

Koalicję tworzą (w kolejności alfabetycznej):

Fundacja na rzecz Ochrony Przyrody i Krajobraz Mazurskiego Parku Krajobrazowego
i Dorzecza Krutyni
Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”
Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Turystycznych Produktów Markowych „Krutynia”
Stowarzyszenie na rzecz Utworzenia i Ochrony Mazurskiego Parku Narodowego
Towarzystwo Miłośników Połomu
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 11:59    [Cytuj]

Jeszcze jedna interesująca wypowiedź Pana Worobca wygrzebana z czeluści internetu. Z jego strony zniknęła nie wiedzieć czemu.

Zapraszam do polemiki.

Cytat:
Mity o przyszłości regionu
Opublikowano 8 Listopad 2011
Ochrona przyrody i krajobrazu zmieni Warmię i Mazury w skansen.
Z turystyki jeszcze nikt nie wyżył. Bez szybkiej drogi przez region nie będzie postępu. Ze szkodliwymi stereotypami polemizuje Krzysztof Worobiec, prezes stowarzyszenia Sadyba

Mit 1. Ochrona przyrody, krajobrazu kulturowego, zabytków i tradycji doprowadzi do tego, że staniemy się skansenem Europy.

Ochrona krajobrazu, przyrody, zabytków i tradycji jest koniecznością. Pomijając konstytucyjny obowiązek, nie mamy innego wyjścia. Przecież nie mamy złóż ropy naftowej, nikt nie wybuduje tu fabryk samochodów (a i one ostatnio upadają) czy krzemowej doliny. Dlatego nie ma co marzyć o rozwoju gospodarczym bez wykorzystania i poszanowania tego, co posiadamy. A jest to wyjątkowe, nienaruszone środowisko naturalne oraz atrakcyjny i malowniczy, choć przez wielu niedoceniany krajobraz kulturowy. Dlatego należy być ostrożnym przy podejmowaniu decyzji, mogących negatywnie wpłynąć na krajobraz. Atrakcyjny krajobraz sprzyja rozwojowi turystki, a nie ulega wątpliwości, że jest to obecnie jedna z najbardziej rozwijających się gałęzi gospodarki. Niektórzy twierdzą nawet, że po industrializacji, urbanizacji oraz informatyzacji to turystka jest teraz motorem rozwoju. Dlatego pielęgnując krajobraz, chroniąc przyrodę nie stajemy się „skansenem”, lecz wprost przeciwnie, idziemy z duchem czasu – do przodu!

Mit 2. Internauta pisze: „skansen Warmia i Mazury z efektywną turystyką na 1,5 miesiąca na rok to zaproszenie do emigracji dla młodych ludzi”.

Turystyka nie jest cudownym lekarstwem na wszystkie dolegliwości regionu. Nie zlikwiduje np. nagle bezrobocia, ale taką szansę daje. W państwach Unii Europejskiej przemysł turystyczny wytwarza obecnie 11,5 proc. PBK oraz daje pracę aż 12,1 proc. wszystkich zatrudnionych. W Polsce w roku 2006 dochody z turystyki przekroczyły 6 proc. PKB – z tendencją wzrostowa. Dla porównania warto dodać, że dochody z turystki w Polsce przewyższyły dochody z rolnictwa, górnictwa czy hutnictwa. Turystka napędza budownictwo, meblarstwo, handel, usługi etc. Proszę pokazać lepszą drogę rozwoju dla Warmii i Mazur! A młodzi ludzie zawsze, i nie tylko z Warmii i Mazur, wyjeżdżali do większych ośrodków, by się kształcić, zdobywać doświadczenie i poznawać świat. Oczywiście nie oznacza to, że półtora miliona mieszkańców Warmii i Mazur będzie żyło tylko i wyłącznie z turystki. Warto zadbać o rozwój wyspecjalizowanego rolnictwa. W czasach chemizacji i industrializacji przemysłu spożywczego szansą jest produkcja wysokiej jakości i zdrowej żywności. Warto wspierać produkcję wyrobów lokalnych. Świetnym przykładem jest restauracja połączona z niewielką przetwórnią ryb w Głodowie. Konieczny jest też rozwój niewielkich, czystych ekologicznie przedsiębiorstw wdrażających techniki innowacyjne.

Mit 3. Turystyka całoroczna na Warmii i Mazurach jest niemożliwa, bo nie sprzyja nam klimat.

Klimat jest istotny, lecz wcale nie najważniejszy. Dużo ważniejsze są przede wszystkim wysokie walory regionu oraz atrakcyjna oferta. Bornholm, który nie ma przecież lepszego klimatu niż my, z turystki żyje! A to dlatego, że stworzył prawdziwy raj dla turystów aktywnych, głównie rowerowych. Poza tym należy też pamiętać, że zmieniają się preferencje a turystyka pobytowa, turnusowa odeszła do przeszłości wraz z Funduszem Wczasów Pracowniczych, ustępując miejsca turystyce weekendowej. Mieszkańcy dużych aglomeracji coraz częściej wypadają na krótki odpoczynek, czyli krócej i częściej, zamiast długo i raz w roku. Zmienia się też forma turystyki. Coraz więcej ludzi odpoczywa aktywnie: na kajaku, żaglówce, rowerze czy wędrując z kijkami. Dla nich prawie każda pogoda jest dobra, a słońce i upał ma znaczenie głównie dla leżących plackiem na plaży. Poza tym sezonowość jest wszędzie, dlatego w katalogach biur podróży tak znaczne różnice cenowe ofert w sezonie wysokim i niskim. W rolnictwie żniwa trwają są tylko latem. Handel na swoje żniwa czeka do Bożego Narodzenia. A turystka kwitnie głównie latem. Ale jak się Mazury promuje słońcem i żaglówką, to trudno oczekiwać turystów także w zimie.

Mit 4. Szansą dla regionu są ekskluzywne ośrodki spa i centra konferencyjne. U nas może się rozwijać tylko wakacyjna turystyka masowa.

Hotele czterogwiazdkowe, ekskluzywne ośrodki spa oraz centra konferencyjne póki co mają się dobrze. Oby kryzys ich, a raczej ich klientów, nie dopadł. Sporo też powstaje ostatnio gospodarstw agroturystycznych na bardzo różnym poziomie. Ale do rozwoju turystyki potrzebne są dobre i stosunkowo tanie: jedno-, dwu- i trzygwiazdkowe hotele oraz czynne cały rok pensjonaty. Słowem potrzeba firm prowadzących interes na niewielką skalę. Mazury i Warmia powinny wzorować się choćby na Toskanii, gdzie kwitnie turystyka łagodna, oparta na zasadach ochrony zasobów przyrodniczych, kulturowych i społecznych, długofalowym planowaniu pozwalającym zapobiegać jej negatywnym skutkom na środowisko oraz wspierającej gospodarkę i ludność miejscową, by w ten sposób przyczynić się do rozwoju regionu.

To turystyka masowa jest dochodowa tylko sezonowo, przy czym jest agresywna i rabunkowa, nielicząca się z rozwojem regionu. Wystarczy popatrzeć na zabetonowane wybrzeże włoskiego Adriatyku czy Hiszpanii. Gdy dwa lata temu w listopadzie byliśmy z żoną na wyspie Rodos, która jest przecież potęgą turystyczną, w większości modnych i tłocznych latem kurortów hotele i restauracje były pozamykane. Puste hotele, wymarłe miasta straszyły. Tymczasem w niewielkich miasteczkach i wioskach czynne były pensjonaty, kwatery prywatne i tawerny dla miejscowych.

My potrzebujemy turystki wyciszonej, a za to całorocznej, według modelu toskańskiego, nie adriatyckiego. Także turyści uciekają z wielkich miast na odpoczynek „na łono natury”, oni nie chcą betonów, bo mają je u siebie. Nie jest to wiedza teoretyczna, lecz wynikająca z praktyki (od kilkunastu lat wraz z żoną „żyjemy z turystki” prowadząc z dala od wody pokoje dla turystów, domowe jedzenie i muzeum).

Mit 5. Ochrona przyrody, czyli m.in. pomysł utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego, doprowadzi do wstrzymania rozwoju regionu.

Mazurski Park Narodowy nie może zatrzymać rozwoju regionu. Niektórzy myślą, że obejmie on swoim zasięgiem pół województwa, a co najmniej całą Krainę Wielkich Jezior Mazurskich. To nonsens! W rzeczywistości będzie on obszarowo porównywalny z obecnym parkiem krajobrazowym, który ulegnie likwidacji. Park tworzy się na gruntach Skarbu Państwa, obejmować będzie głównie lasy i wody, ale np. prawie całe Jezioro Śniardwy zostanie wyłączone z jego granic. Powołanie parku daje korzyści, ponieważ jest on państwową jednostką budżetową, a więc nie obciąża budżetu lokalnego, lecz centralny. To jednocześnie dostęp do pieniędzy np. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska oraz innych funduszy. To zmniejszenie bezrobocia, ponieważ park narodowy zatrudnia dużą liczbę pracowników – strażników, przewodników etc. Wszędzie na świecie park narodowy to prestiż i znak jakości natury, a to powoduje rozwój całorocznej turystyki. Dlatego mieszkańcy 23 istniejących w Polsce parków narodowych nie chodzą w łapciach, nie jeżdżą furmankami, a i bezrobocie wszędzie jest tam mniejsze niż u nas. W maleńkiej Białowieży, w której nie ma jezior i rzek, a jest „tylko” puszcza, istnieją liczne pensjonaty, pokoje gościnne i trzy duże hotele. Jeden z nich, czterogwiazdkowy, zatrudnia więcej osób niż trzy nadleśnictwa z terenu Puszczy Białowieskiej. Hotele te są pełne turystów cały rok!

Mit 6. Mazurski Park Narodowy zabroni wstępu do lasu, nie będzie można zbierać grzybów, łowić ryb, ograniczona zostanie wolność mieszkańców etc.

To demagogia i stereotypy. Park narodowy nie ograniczy dostępu do lasu. W większości wypadków ruch ten jest już obecnie ograniczony. Za sprawą ustawy o lasach stałym zakazem wstępu do lasu objęte są m.in. ostoje zwierząt, uprawy leśne, powierzchnie doświadczalne i lasy nasienne, a ruch pojazdów dozwolony jest tylko wyznaczonymi drogami. Podobnie ruch konny możliwy jest tylko drogami wyznaczonymi przez nadleśniczego, a na terenach rezerwatów obowiązują zakazy ruchu z wyjątkiem szlaków wyznaczonych. Dlatego powołanie Mazurskiego Parku Narodowego nie wprowadzi żadnej rewolucyjnej zmiany. Zakaz zbierania grzybów, podobnie jak obecnie, dotyczyć będzie tylko rezerwatów przyrody, a te z reguły obejmują mało atrakcyjne dla grzybiarzy podmokłe lasy liściaste. Obfite w runo leśne monokultury iglaste nadal będą dostępne dla zbieraczy grzybów i jagód. Podobnie z uprawianiem rybactwa. Owszem, na terenie parku narodowego zakazana zostanie przemysłowa gospodarka rybacka, natomiast dozwolone zostanie wędkarstwo, a więc dla miłośników wędkarstwa amatorskiego sytuacja się poprawi a nie pogorszy!

Mit 7. Droga szybkiego ruchu przez Mazury jest konieczna, żeby turyści mogli do nas dojechać. Droga przysłuży się rozwojowi regionu.

W weekend majowy goście z Warszawy na Mazury jechali 6–7 godzin. Czyli średnia podróży to 30–40 km na godzinę! Tym turystom nie jest potrzebna czteropasmowa droga ekspresowa przecinającą województwo z zachodu na wschód. Bo na Mazury najwięcej osób przyjeżdża z południa lub południowego zachodu. Dlatego potrzeba szybkich dróg z Warszawy, Mazowsza i Śląska. Rozbudowa drogi krajowej nr 16 [w tym najbardziej kontrowersyjny odcinek od Mikołajek do Orzysza przecinające centrum Mazur – red.] nic nie da.

Mit 8. Region się nie rozwija, bo jest niedostępny komunikacyjnie.

Dla rozwoju regionu niezbędne jest szybkie połączenie z największymi aglomeracjami w Polsce, zwłaszcza z Warszawą, a dostępność komunikacyjna to sprawne połączenia lotnicze, kolejowe, samochodowe oraz szybkie łącze internetowe i telekomunikacyjne. Tymczasem od lat brak lotniska w okolicach Olsztyna (dla Warmii) oraz we wschodniej części województwa (Olecko lub sąsiednie Suwałki?), brak też wygodnych połączeń kolejowych z Polską centralną i południową oraz Europą Zachodnią. Bez wszędzie dostępnego i szybkiego internetu nie ma co mówić „o dostępności komunikacyjnej” ani też marzyć o inwestorach, którzy sprawią u nas cud gospodarczy. Oczywiście koniecznym warunkiem rozwoju – choć niejedynym – są też drogi. Cieszymy się, że tak olbrzymi kapitał płynie na modernizację dróg, bo faktycznie prawie wszystkie drogi w regionie jej wymagają. Ale nie może to być cel sam w sobie! Bo jeśli chcemy się rozwijać, musimy być innowacyjni. A inwestycjami innowacyjnymi nie jest budowanie dróg i nie dają one zwrotu nakładów, podatków ani miejsc pracy, lecz co najwyżej przyczyniają się do wzrostu samochodowych usług przewoźniczych, głównie tranzytowych.

Mit 9. Obrońcy krajobrazu i przyrody chcą skansenu, a region musi się rozwijać.

Właśnie dla rozwoju regionu należy wykorzystać jego walory. Krajobraz i peryferyjność, natura i położenie z dala od zgiełku, spalin i hałasu wielkich metropolii. Dlatego warto popatrzeć wokół i wykorzystać umiejętnie to co już mamy. Pisałem o tym szerzej w 45. numerze „Borussii”. Zresztą moje słowa potwierdziła ostatnio Polska Agencja Rozwoju Turystyki w wartej ponad 140 tys. zł strategii promocji naszego województwa, pisząc że nie można „uciekać od wizerunku Polski B, tylko w końcu profesjonalnie z niego korzystać”!

Krzysztof A. Worobiec
Artykuł ukazał się 5 maja 2009 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu
„Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 12:06    [Cytuj]

Kim jest Pan Krzysztof

Cytat:
Outsiderzy i szaleńcy. Dusze niepokorne na tyle, by świadomie zrezygnować z tempa życia wielkiego miasta, dokonać rewolucji i przenieść się na wieś. Dlaczego? Bo to więcej niż miejsce na ziemi. – Ziemię można też mieć w mieście. My tu mamy kawał własnego nieba – mówi Krzysztof Worobiec, który z Berlina przeniósł się do Kadzidłowa na Mazurach.


Znacie to marzenie? Uciec z miasta. Odciąć hałas, pośpiech, stres. Wyłączyć się, przenieść swoje centrum dowodzenia poza zasięg wzroku pozostałych. I uwierzyć, że mimo perspektywy trudów życia na odludziu można z powodzeniem znaleźć tam swój patent na życie i pracę, w odosobnieniu, ciszy i harmonii z naturą.


Coraz więcej z nas decyduje się na wyjazd z miasta. Na stałe. Tak jak Worobcowie.

Bajka w Kadzidłowie

Do Kadzidłowa na Mazurach Danuta i Krzysztof Worobcowie przyjechali z czteromilionowego Berlina. W mieście przeszkadzały im odległości, stres, światła, korki. A tu, kilometr od drogi z Rucianego Nida do Mikołajek, cisza: jedna z najmniejszych wiosek w Polsce, las, polna droga, wilki chodzą po ogrodzie.

- Przyjeżdża tu człowiek z miasta i widzi, że chodzą daniele. Podchodzą do człowieka, można pogłaskać. A to sójka przyleci i usiądzie, a to inny ptak. Obok jest las. Można pospacerować. Cisza i spokój. Pięknie – mówi Danuta Worobiec.

W Kadzidłowie Worobcowie prowadzą „Oberżę pod Psem”. Na początku mieli hodować jelenie i handlować porożem, bo w Berlinie zauważyli na nie niezły rynek zbytu. Po trzech latach było jasne, że hodowanie jeleni nie jest im przeznaczone. Stracili pieniądze, zyskali za to dom. Kupili gospodarstwo, zaczęli je remontować. W Kadzidłowie spędzali coraz więcej czasu: najpierw miesiąc, potem dwa, w końcu pół roku. Sprzedali mieszkanie we Wrocławiu („taką naszą deskę ratunkową”), a pieniądze zainwestowali w urządzanie oberży w starej, podupadającej chacie, którą wypatrzyli po drodze do Warszawy. Było już jasne: do Kadzidłowa przenoszą się na stałe.


Handmade

- Nie baliśmy się na pewno kiepskiej sytuacji finansowej. Mieliśmy hektar ziemi, więc stwierdziliśmy, że jakby co, to posadzimy ziemniaki. Tu człowiek zbierze plony, chrust w lesie, i jakoś przeżyje. W mieście się nie da, ale tu można przeżyć prawie za darmo – mówi Danuta Worobiec.

To miała być oberża jak z baśni. Z klimatem. – Gdzie będzie można usiąść i zjeść prawdziwe domowe mazurskie dania. To, co na Mazurach gotowaliśmy sami dla siebie: wereszczaki, sałatkę z kozich serków, pierogi z kaszą i grzybami, i mazurską kwaśnicę – opowiada Danuta Worobiec.

Magiczne miejsce przyciąga teraz tłumy, w sezonie i poza nim. Przyjeżdżają ekipy filmowe i niezwykli goście: artyści, aktorzy, politycy. Ambasador USA zajeżdża tu czasem swoim lincolnem. Dlatego Worobcowie twierdzą, że jest u nich bardziej światowo niż w samym Berlinie. Świat zjeżdża do Kadzidłowa.

Goście mogą w tu liczyć na nocleg w baśniowej scenerii, bo Worobcowie przenieśli tu i odremontowali kilka starych mazurskich chałup, tworząc Osadę Kulturową. W jednej z chałup, tej zabytkowej, mazurskiej, podcieniowej, zrobili kameralne muzeum. Są w nim m.in. meble z początku XX wieku, dawna wiejska szkolna izba. Z ratowania starych mebli i zabytkowych przedmiotów zwożonych z okolicy i ze świata Worobcowie uczynili swoją nową misję. Uratowane przed porąbaniem i ogniem, odremontowane błyszczą teraz w kadzidłowskich chatach.

Kadzidłowo to więcej niż ziemia, mówią Worobcowie. – Ziemię można też mieć w mieście. My tu mamy kawał własnego nieba – mówi Krzysztof Worobiec.


W tekście wykorzystano fragmenty książki Anny Kamińskiej "Miastowi. Slow food i aronia losu"

.https://natemat.pl/45413,z-berlina-do-kadzidlowa-mieszczuchy-emigruja-na-wies-prawdziwe-zycie-jest-poza-miastem

 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-12, 12:18    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Tomku. Mieszkasz na Mazurach?

Zapewniam Cię że przez Warszawę, a już zwłaszcza przez osiedle gdzie mieszkam - również nie chciałbym takiej drogi jak S-16. Linię kolejową, metro, tramwaj - a i owszem. Gdyby dróg żelaznych było dostatecznie dużo - mogłoby dla mojej przyjemności nie być żadnych dróg asfaltowych poza chodnikami (aby w drodze z przystanku lub stacji butów w błocie sobie nie uwalać), wąskimi drogami lokalnymi (dla śmieciarek, karetek, straży pożarnej i dostawczego busa który dowiezie ciepłe bułeczki z piekarni lub sklepu) no i jeszcze ścieżek rowerowych.
Cytat:
DK16 na tym odcinku ma być klasy GP. Sprawdź co to znaczy, a potem popraw swoją wypowiedź

To może na najbliższą przyszość. Były jednak już roztaczane wizje arterii dwujezdniowej z dwiema drogami serwisowymi. Gdzieś na zachód od WJM wybudowano już jednojezdniowy odcinek nowej szesnastki, ale z pozostawionym miejscem pod drugą jezdnię. A gdy sytuacja do tego dojrzeje - nie tylko dołoży się pasów ruchu ale i polikwiduje większość skrzyżowań, a pozostałe przebuduje na wielopoziomowe węzły. I znów warunki dla ruchu lokalnego staną się gorsze niż były, jedynie dojdą uciążliwości związane z intensywnym ruchem tranzytowym.

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2019-04-12, 12:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 12:22    [Cytuj]

Ale na Mazurach nie ma tramwaju, ani metra, a linia kolejowa jest jednotorowa i niezelektryfikowana.

Poza tym hałas pociągów ci nie przeszkadza? Nad Niegocinem jest linia kolejowa i DK po drugiej stronie. Jadący po stalowych szynach pociąg słychać przez jezioro. Samochodów na DK nie. Może to przez gumowe opony?
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-12, 12:55    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Ale na Mazurach nie ma tramwaju, ani metra, a linia kolejowa jest jednotorowa i niezelektryfikowana

Tramwaju a zwłaszcza metra nikt na Mazurach budować nie będzie, ale linię kolejową przez Giżycko dawno już należało spętać drutem likwidując tym samym dziurę między Korszami a Ełkiem, a może i odbudować drugi tor. Poza usprawnieniem jazdy ograniczy to przy okazji hałas, bowiem tabor elektryczny hałasuje mniej niż spalinowy. Pozostałe zaś dwie linie należy wyremontować tak aby był możliwy ruch z prędkością co najmniej 120km/h, i to się właśnie dzieje z linią Szczytno - Pisz - Ełk. Niestety nie ma jeszcze planów odnośnie linii p. Mrągowo, Mikołajki i Orzysz. Na tym jednak poprzestać nie należy, bowiem nadal brakować będzie sprawnej komunikacji kolejowej z centralną i południową częścią kraju. Temu może posłużyć planowana w dalszej perspektywie odbudowa połączenia kolejowego Giżycko - Orzysz - Pisz, a następnie wybudowania nowej zupełnie linii do Łomży, mającej tworzyć jedną z tzw. szprych do CPK. Alternatywną rolę w odniesieniu do Pisza i Rucianego może spełnić planowane do odbudowy, kompletnie zdewastowana w pierwszych latach III RP linia Ostrołęka - Szczytno. Wówczas rola komunikacji kolejowej na Mazurach będzie mogła wydatnie wzrosnąć.
Cytat:
Poza tym hałas pociągów ci nie przeszkadza? Nad Niegocinem jest linia kolejowa i DK po drugiej stronie. Jadący po stalowych szynach pociąg słychać przez jezioro. Samochodów na DK nie. Może to przez gumowe opony?

To może kilkadziesiąt lat temu opony hałasowały mniej niż stalowe koła na szynach. Szyny bowiem były skręcane łubkami, a nawierzchnia była gładka. Dziś jest wręcz przeciwnie: szyny są nie tylko spawane ale i specjalnie szlifowane na złączach dzięki czemu nie występuje już nieodłącznie kiedyś towarzyszące przejazdowi pociągu rytmiczne stukanie, za to nawierzchnia asfaltowa jest szorstka, podobnie i opony mają budowę służącą zmniejszeniu skłonności do poślizgu ale generującą silny jazgot, podobny do tego jaki wydaje rower górski na twardej nawierzchni. Jeżeli akurat nad Niegocinem bardziej słychać hałas pociągów niż samochodów - to dlatego że linia kolejowa okala cały północny brzeg, oddzielona na większej części od wody jedynie rachityczną ścianą drzewek. Krajówki natomiast są znacznie oddalone od brzegu i ukryte za zabudowaniami Wilkasów, Giżycka, Bystrego i Grajwa, względnie w lesie. Właściwie jedynie na małym odcinku między przejazdem a campingiem Bystry droga zbliża się do brzegu, i TIRy tamtędy przejeżdżające słychać na dużą odległość. A nocowałeś kiedykolwiek na Zalewie Zegrzyńskim? W nocy, gdy dresoloty i skutery zawiną do przystani słychać za to ciągły rumor DK61 (z mostem przez Narew) na brzegu zachodnim, oraz drogi wojewódzkiej na brzegu południowym. Jest tam i kolej (od strony Nieporętu), ale pociągi przejeżdżają rzadko a od jeziora oddziela je wspomniana droga wojewódzka, toteż ich hałas jest praktycznie bez znaczenia.

Tomek Janiszewski
 
 
~karcit

Pomógł: 1 raz
Wiek: 40
Dołączył: 27 Maj 2018
Posty: 284
Skąd: Białystok
Wysłany: 2019-04-12, 12:55    [Cytuj]

Każdy patrzy na czubek swojego nosa. Bo fanie, bo lubię, bo coś tam jeszcze. Nie jesteśmy na tym świecie sami. Niejeden pewnie chciałby móc jachtem pływać do pracy, szkoły, a i do warzywniaka. Może wnieść o skanalizowanie miast.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 18:18    [Cytuj]

Tomek J napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Ale na Mazurach nie ma tramwaju, ani metra, a linia kolejowa jest jednotorowa i niezelektryfikowana

Tramwaju a zwłaszcza metra nikt na Mazurach budować nie będzie, ale linię kolejową przez Giżycko dawno już należało spętać drutem likwidując tym samym dziurę między Korszami a Ełkiem, a może i odbudować drugi tor.


Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Dobiegają końca prace projektowe a do 2023r przez Giżycko będą mogły jeździć szybkie pociągi.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 429 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27579
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-04-12, 18:19    [Cytuj]

karcit napisał/a:
Może wnieść o skanalizowanie miast.


Na Mazurach gminy są w znacznej większości skanalizowane. Miasta takie jak Giżycko niemal w 100%.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-12, 20:10    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
karcit napisał/a:
Może wnieść o skanalizowanie miast.


Na Mazurach gminy są w znacznej większości skanalizowane. Miasta takie jak Giżycko niemal w 100%.

Karcit postulował budowę kanałów żeglugowych ;) Akurat Giżycko takowymi dysponuje. Warszawa również, ale tylko po praskiej stronie.

Tomek Janiszewski
 
 
~karcit

Pomógł: 1 raz
Wiek: 40
Dołączył: 27 Maj 2018
Posty: 284
Skąd: Białystok
Wysłany: 2019-04-12, 22:03    [Cytuj]

No ale po bułki do sklepu kajakiem nie skoczysz :)
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-13, 10:18    [Cytuj]

karcit napisał/a:
No ale po bułki do sklepu kajakiem nie skoczysz :)

Kilkudziesięciotonowe TIRanozaury na S-16 również zdecydowanie nie będą służyły do przewozu ciepłych bułeczek z gminnej piekarni do wiejskiego sklepiku. Do tego celu nie jest niezbędna ani kilkudziesięciotonowa ładowność, ani droga ekspresowa.

Tomek Janiszewski
 
 
~najmita

Pomógł: 71 razy
Wiek: 65
Dołączył: 09 Paź 2014
Posty: 5968
Skąd: Ruciane-Nida
Wysłany: 2019-04-13, 10:31    [Cytuj]

Tomku, kiedyś z Rucianego do Gdańska jechałem ok. 5godz. Teraz, gdy odcinek DK16 od Mrągowa do Ostródy jest "zrobiony" czas przejazdu skrócił się do ok 3godz. Połączeniem kolejowym jedzie się pół dnia.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-13, 10:51    [Cytuj]

najmita napisał/a:
Połączeniem kolejowym jedzie się pół dnia.

Bo takie macie a raczej mieliście połączenia kolejowe. Dwa w porywach trzy pary alibi-zugów na dobę w Rucianem zamiast kilkunastu par pociągów niekoniecznie tylko do Olsztyna i Elku, patatajnia do Szczytna (względnie jak obecnie - zastępcza komunikacja autobusowa po krętych leśnych asfaltowych ścieżkach), i parę godzin kiblowania na dworcu w Olsztynie w oczekiwaniu na najbliższy pociąg do Gdańska. Za rok z okładem (dlaczego nie prędzej?) wyremontują linię dzięki czemu będzie się na całej trasie śmigać pociągami z prędkością za jaką na drodze należałby się mandat, ale jeżeli mentalność włodarzy jednego z najbardziej programowo antykolejowych województw (obok podlaskiego) się nie zmieni - to kolej pozostanie tylko mało użyteczną zabawką :-(

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2019-04-13, 10:57, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
~najmita

Pomógł: 71 razy
Wiek: 65
Dołączył: 09 Paź 2014
Posty: 5968
Skąd: Ruciane-Nida
Wysłany: 2019-04-13, 11:02    [Cytuj]

Tomku, tak czy owak dobra droga "u nas" na Mazurach jest przydatna nie tylko dla ciężkiego transportu. Z moich stron sporo młodych ludzi po szkołach osiadła w Trójmieście. Część oczywiście "na wyspach" ale lotnisko Mazury nie spełniły ich oczekiwań.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6643
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-13, 11:30    [Cytuj]

Dobra droga potrzebna jest na Mazurach nie tylko w miejscu obecnej DK16. Z pewnością krokiem we właściwym kierunku była likwidacja w Rucianem wąskiego gardła w postaci starego mostu nad Kanałem Nidzkim. Nowy most jest co najmniej tak szeroki jak reszta drogi, nie ma już na nim załamania lecz łagodny łuk a i profil został wyrównany. Zważ jednak że bezpośrednim pociągiem TLK "Rybak" jedzie się z Giżycka do Gdańska 4 godziny 20 minut, z czego 20 minut traci się w Olsztynie na zmianę lokomotywy ze spalinowej na elektryczną. Po remoncie ta konieczność odpadnie, a prędkość jazdy wzrośnie, toteż czas jazdy stanie się dla samochodu bardzo konkurencyjny, a i piwa przed podróżą będzie się można napić ;-) Byłoby jeszcze szybciej gdyby odtworzono przedwojenne połączenie Bartoszyc z Elblągiem p. Lidzbark Warmiński, wtedy uniknęłoby się nadkładania drogi przez Olsztyn. Odległość z Rucianego do Gdańska jest bardzo podobna, toteż wystarczyłoby zapewnić sprawne skomunikowanie pociągów w Olsztynie. No ale zdaje się znów rozpisujemy się w nieodpowiednim miejscu.

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2019-04-13, 11:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
luti

Dołączył: 21 Lis 2018
Posty: 49
Skąd: Warmia
Wysłany: 2019-04-14, 21:24    [Cytuj]

Osobiście, nie mam nic do Worobca. Fakt jego opinie są w pewnym aspektach skrajne, aczkolwiek potrzebne w debacie publicznej warte rozważenia.
Pamiętam jego krucjatę w obronie przydrożnych alei. Nie wiem jak Zbyszek jeżdzisz na trójmiasto. Na odcinku DW592 Kętrzyn - Bartoszyce wycięto piękną starą lipową aleję. Za to za Lidzbarkiem Warmińskim DW513 zostawiono. Efekt możesz sobie ocenić. Jak dla mnie stanowisko Sadyby na plus w tym przypadku.
Co do S16. Pełna zgoda. Kręgosłup regionu. na terenie Warmii fajnie działa. Mogli tylko od razu zrobić dwie jezdnie, przynajmniej na odcinku Barczewo - Olsztyn, ale coś tam przeszacowali :) i powstał odcinek za Biskupcem. Co do odcinka Mrągowo-Orzysz. Myślę, że jak poważnie podejdzie się do zagadnienia można to sensownie ogarnąć, puszczając drogę z grubsza po śladzie dróg istniejących jedynie na terenach zamieszkałych wytyczając ją po obrzeżach miejscowości. Oczywiście trzeba zrobi odcinki dróg serwisowych na potrzeby ruchu lokalnego, tak jak to sensownie zrobiono między Barczewem a Biskupcem. Dobrze zaprojektowane ekrany dżwiękoszczelne, potrafią być naprawdę skuteczne.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH