FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
HAUSBOTEM Z LATAWCAMI na podbój Półwyspu.
Autor Wiadomość
~szg

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 1973
Skąd: Pojezierze Lubuskie
Wysłany: 2014-10-29, 15:47    [Cytuj]

Gązo, to powiedz kto robi za ploter? :roll:
 
 
Gązo

Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 10
Wysłany: 2014-10-29, 18:20   Środa [Cytuj]

ŚRODA

Budzę się, wyłączam ogrzewanie, bo ktoś przez pomyłkę ustawił 26 stopni, wychodzę na pokład, sąsiadów już nie ma, ale za to jest niespodzianka! Na pokładzie widzę butelkę niemieckiego trunku, a pod spodem karteczka z napisem: “Danke”. :)
Miły gest.


Jaca wstaje i jak zwykle rano sprawdza prognozę. Bez tego się nie rusza. Po południu ma się rozwiewać! Szybka decyzja, nie ma na co czekać - wracamy w kierunku “naszych” spotów. Uzupełniamy więc wodę w zbiorniku na jachcie, odłączamy prąd, sprawdzam jeszcze czy rowery dobrze zamocowałem i czule machamy Jaju Burmistrza na pożegnanie. Na kompasie kurs na Jastarnię!

Droga mija nam szybko i gdy mijamy pływający, biało-czerwony obiekt z czerwoną kulką na górze i napisem JAS na dole, okazuje się, że nie wieje jeszcze wystarczająco, więc postanawiamy na chwilę zatrzymać się w Jastarni. Na torze podeściowym słyszymy, że ktoś woła nas na VHF. Okazuje się, że jest to bosman z Jastarni, który z daleka już macha do nas, energicznymi ruchami wskazując nam miejsce. Cumujemy więc w ygrekach, gdzie sympatyczny bosman, który podjechał na skuterze odbiera cumy i pomaga nam przycumować. Informujemy, że nie będziemy stać dłużej niż dwie godzinki, więc nie pobiera od nas żadnej opłaty. Coż za kolejna miła niepodzianka!

Zdejmujemy więc rowery z jachtu i czym prędzej śmigamy do Juraty. A tam szwędamy się po okolicy. Ot - frytki, lody, kebab, molo. W jednej z knajpek identyfikujemy wiecznie młodego Krzyśka I. z kolejną żoną. Wszyscy robimy sobie selfie w tle z gwiazdą, a że zaczyna się rozwiewać, to wsiadamy na rowery i gnamy z powrotem na łódkę. Oddajemy cumy i obieramy kierunek na nasz upatrzony, dzisiejszy spot - tym razem chcemy popływać przy kempingu pomiędzy Kuźnicą, a Jastarnią.

W pobliżu trzeba uważać, bo jest bardzo płytko, ale Kapitano Jaca podnosi silnik i wolno zmierzamy w kierunku brzegu, na którym odpoczywają już dziesiątki napompowanych kajtów, czekających na start. Stajemy na kotwicy i robimy natychmiastowe rozpoznanie ogniem. Wchodzimy obowiązkowo na bunkier, zasiadamy na kawę z ciachem w knajpce, a że zaczyna się rozwiewać, to w końcu odpalamy sprzęt i do wieczora mamy wspaniałą sesję!

Na noc jednak tu nie zostajemy, gdyż z racji mocnego wiatru Jaca postanawia zabrać nas z powrotem do osłoniętego portu w Kuźnicy.

Stoimy więc znowu bezpiecznie longsidem w znanej już nam i bezpłatnej Kuźnicy, tym razem obok dziwnie znajomego jachtu z niemiecką banderą. ;-) Darmowy postój dla jachtów w Kuźnicy ma ponoć potrwać jeszcze przez cztery lata z jakichś tam Unijnych przyczyn.

W Kuźnicy po raz drugi nawiedzają nas Gruby z Agnieszką. I znowu jest grubo! :)
Przy okazji - muszę nadmienić, że Gruby wcale nie jest gruby, ale za to Agnieszka, to jest Agnieszka.

Poznani poprzedniego dnia sąsiedzi zza Odry wkupują się na nasz jacht, wnosząc olbrzymią, drewnianą beczkę z odpowiednio schłodzoną i gazowaną zawartością, którą ponoć wieźli na specjalną okazję. I ta okazja nadarza się właśnie dzisiaj. A mi, wczorajszemu ratownikowi, przypadł w udziale zaszczyt rytualnego otwarcia beczułki specjalnym młotkiem.
Ale o tym moźe kiedy indziej.
Ostatnio zmieniony przez Gązo 2014-10-29, 18:24, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gązo

Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 10
Wysłany: 2014-10-30, 17:29   Czwartek [Cytuj]

CZWARTEK

Kuźnica.

Dzisiaj budzę się wyjątkowo wcześnie. Leżę więc cicho obok śpiącej jeszcze, cudnie (jak zawsze) wyglądającej Megi, jacht delikatnie się kołysze, w oddali słyszę pokrzykiwania chyba mew. Tak sobie leżąc nachodzą mnie różne refleksje. Między innymi uświadamiam sobie jedną, bardzo ciekawą rzecz. No właśnie. Dlaczego tu nie ma komarów ?! Gdzie są insekty, do których odganiania podczas rejsów na śródlądziu służyła mi zawsze saperka?!

Wtem z kabiny rufowej zaczynają dochodzić mnie różne, ciekawe dźwięki, ;-) a po pewnym czasie otwierają się drzwi, w których pojawia się rozpromieniona Mała-A i razem z obudzoną już Megi idą zakosztować porannej toalety w portowych sanitariatach.

Ja na rozkaz Kapitano wskakuję na rower i jadę po świeże buły i masło. Dziś kapitańskie śniadanie - Jaca serwuje jajówę! O, przepraszam. Jajecznicę Kapitańską!
Dziewczyny preferują bardziej ścisłą, ja bardziej luźną. Kapitano z uwagą wysłuchuje szczegółowych zamówień odnośnie pożądanej konsystencji potrawy, kiwa z uznaniem i zrozumieniem głową, po czym oddala się do kuchni i wykonuje cztery porcje identycznie ściętej jajówy. Wszyscy jesteśmy zadowoleni z dokonanego wyboru i złożonego zamówienia.

Wujek Windguru, który od pierwszego dnia jest nieodłącznym towarzyszem naszego rejsu mówi, że warunki mają być dobre, więc płyniemy naszym houseboatem w kierunku Chałup i stajemy łódką przy pomoście jednego z kempingów. Jaca musiał się trochę nagimnastykować naszym krążownikiem, bo raz że płytko, a dwa - na wodzie jest już dość tłoczno, więc trzeba uważać.

Dziewczyny robią sobie dzisiaj przerwę od pływania i wybierają się nad “otwarte morze”. Półwysep jest w tym miejscu wąski i wystarczy przejść przez asfaltówkę, tory i kawałek lasku, by znaleźć się w całkowicie innej bajce - szeroka plaża, duże fale i drobniutki, niczym do klepsydry, piasek. My z Jacą, nie tracąc czasu, szybko korzystamy z uprzejmości kompresora przyszkółkowego i już po chwili z napompowanymi latawcami jesteśmy na wodzie. Pływamy do późnego popołudnia z kilkoma przerwami na odpoczynek, czy małe co nieco.

Po porannej, Kapitańskiej Jajecznicy następuje moja kolej w kuchni, więc przygotowuję SDW (Sekretne Danie Wyjazdu): “Flaki Gąza” wg sobie tylko znanego przepisu. Z reguły go nie udostępniam, ale tym razem zrobię wyjątek dla MAMSK (Młodych Adeptów Morskiej Sztuki Kulinarnej), którzy recepturę na “Flaki Gąza” znajdą na końcu tego tekstu. Zaserwowane Wykwintne Danie okazało się hitem dnia, gdyż lepszego obiadu dzisiaj nie jedliśmy, a dodatkowo wybornie smakowało co najmniej połowie jedzących je osób. :-)

Wieczorem zapowiedzi Wujka W. sprawdzają się i wiatr siada, więc decydujemy się ostatecznie, że na noc zostajemy przy nieosłoniętym, kempingowym pomoście. W celu pozbycia się nadmiaru flaczanych kalorii udajemy się jeszcze na krótką przejażdżkę rowerową do Pana Władka, gdzie w postaci płynów uzupełniamy spalone na rowerach kalorie i już późnym wieczorem wesoło wracamy na jacht i sruuu…. do ciepłego wyra!

Ciepłego wyra bez komarów. 8-)
Ostatnio zmieniony przez Gązo 2014-10-30, 17:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
funyo

Pomógł: 137 razy
Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 5403
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-10-30, 22:48    [Cytuj]

Wszystko pięknie, ale do pełnego wyobrażenia sobie opisywanych tu sytuacji brakuje mi typu jachtu, na jakim pływacie. Bo wyobrażenie na temat piękniejszej (a więc ważniejszej) części załogi już mam... ;-)
 
 
pir0man

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 388
Wysłany: 2014-10-31, 00:23    [Cytuj]

@funyo: mój research po pierwszym poście doprowadził mnie do Nautiki 830. Czarterowałem taką na Zegrzu - łódka bajerancka. :-P

@Gązo: super przygody, ale tych zdjęć to Ci nie odpuścimy :mrgreen: Ja już myślami nad zatoką Pucką jestem... Ehhh...
 
 
funyo

Pomógł: 137 razy
Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 5403
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2014-10-31, 11:17    [Cytuj]

pir0man napisał/a:
@funyo: mój research po pierwszym poście doprowadził mnie do Nautiki 830. Czarterowałem taką na Zegrzu - łódka bajerancka. :-P

Faktycznie, bardzo fajna - to aktualnie moje marzenie na przyszłość. :-)
Ale po opisie trudno jednoznacznie określić o jaki jacht chodzi - podobna zabudowa występuje też w innych jednostkach.
 
 
Gązo

Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 10
Wysłany: 2014-10-31, 16:33   Piątek [Cytuj]

Witajcie.
Reasumując zadania są takie:

1. Wyrwać fotki od Małej-A.
2. Dowiedzieć się o typ jachtu.

A tymczasem dzisiaj już piątek...


PIATEK

Dziś już przedostatni dzień naszego wyjazdu. :-(
Mało tego - prognozy wyraźnie mówią, że ma nieźle wiać, ale z północy.
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przemieścić się naszym hausbotem w stronę odpowiedniego dla kajtów brzegu. Jednym słowem dzisiaj płyniemy do Pucka! Zbieramy się więc szybko i już prawie oddajemy cumy, aż tu nagle Mała-A krzyczy: “Samochód!
No tak! Przecież jedno nasze auto stoi w Chałupach. Nie użyte ani razu!
- “Babo jedno!” - myślę oczywiście skrycie, a na mojej twarzy nie pojawia się żaden niepożądany w tym momencie grymas. ;-)

Kierujemy się w takim razie najpierw w kierunku miejskiego pomostu w Chałupach, przy którym Mała-A wysiada i umawiamy się z nią za kilka chwil w Pucku. Może to i dobrze, gdyż w piątek rano droga samochodem z Półwyspu nie jest aż tak zatłoczona i zakorkowana, jak poprzednio.

Mała-A jedzie więc samochodem, a my w trójkę puszczamy się z wiatrem drogą morską. Na początku Jaca jak zwykle jest bardzo ostrożny, bo jest płytko, dużo desek na wodzie i nasz houseboat musi kręcić zygzaki. Gdy jest już nieco głębiej, Kapitano ustawia manetkę na pół gwizdka, a wskazania GPS stabilizują się w okolicach 5 węzłów. Im dalej od brzegu, tym desek z żaglami coraz mniej. Mijamy jakiegoś tatusia na skuterze, ciągnącego w kole dwójkę dzieciaków, zaraz po tym przemyka obok nas motorówka z kilkoma osobami, ciągnąca młodą osobę w kasku na desce. Po chwili podnosimy ręce w geście pozdrowienia dla dwóch windsurferów, płynących w ślizgu z niezłą prędkością, chyba aż z drugiego brzegu Zatoki. W zasięgu widzenia mamy kilka, kilkanaście żagli, a w oddali, gdzieś przy Pucku widzimy stado bodajże Optymistów - pewnie mają tam gdzieś swoje gniazdo ;)

Mniej więcej w połowie drogi spotyka nas kolejna niespodzianka. Otóż nieoczekiwanie napotykamy się na COŚ pływającego w wodzie, COŚ przypominającego w pierwszym momencie czarną kłodę drewna. O mały włos nie dochodzi do zderzenia. Kapitano po sprytnym manewrze unikowym zawraca i robi rasową pętlę w stylu MOB, a ja podejmuję obiekt na pokład. Ku mojemu olbrzymieniu zdziwieniu okazuje się, że nie jest to żaden drewniany podkład kolejowy, a... wypasiona narta wodna! Nie pytajcie tylko która - lewa czy prawa. Z niepokojem oglądam ją dokładnie, ale nie stwierdzam obecności narciarza w komplecie ze znaleziskiem, tak więc na spokojnie, z nowo zdobytym trofeum, kontynuujemy leniwą żeglugę w stronę Pucka, do którego pokrótce docieramy. Z początku wszystkim nam odległości na Zatoce wydają się duże, ale tak naprawdę i tym razem podróż mija nam błyskawicznie. Cumujemy w marinie jachtowej, w której czeka już na nas Mała-A. Tym razem jest szybciej od nas. Spożywamy wspólnie błyskawiczny lanczyk - Kapitano robi swoje sztandarowe “Danie Na Winie” i czym prędzej udajemy się na spot, by na maksa skorzystać z ostatniego dnia wyjazdu. Wieje cudnie, na niebie pełno latawców, na wodzie pełno desek, jednak nie jest tu aż tak ciasno, jak na Półwyspie.

Wieczorem w Pucku zaliczamy koncert lokalnej gwiazdy, uświetniający jakiś sporych rozmiarów festyn. Cała masa namiotów, grilli, napitków z małych, prywatnych gorzelni, piwo z kija, brakuje tylko bałtyckich oscypków. ;-) Wszystko to powoduje, że i my stajemy się częścią festynu, a Mała-A... zdobywa nagrodę w konkursie karaoke. Między nami mówiąc, na moje ucho, jest lepsza od lokalnej gwiazdy :-D

W ten oto sposób, późną już nocą wracamy na jacht na ostatnią noc.
Zieloną noc!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

PS. Odnośnie naszego piątkowego znaleziska, to może znajdzie się właściciel naszego trofeum? Narta jest oczywiście do odbioru.
Ostatnio zmieniony przez Gązo 2014-10-31, 16:37, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
~szg

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 1973
Skąd: Pojezierze Lubuskie
Wysłany: 2014-10-31, 21:43    [Cytuj]

Cytat:
... a ja podejmuję obiekt na pokład. Ku mojemu olbrzymieniu zdziwieniu okazuje się, że nie jest to żaden drewniany podkład kolejowy, a... wypasiona narta wodna!

No patrz, pierwszy raz wypłynął i już coś znalazł. Pływałem tu i uwdzie ale jeszcze nic nie znalazłem na wodzie oprócz tego co mi się w śrubę samo wkręciło :-/ :-P .
 
 
Gązo

Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 10
Wysłany: 2014-11-01, 11:34   TROFEUM [Cytuj]

Wracając jeszcze na chwilę do tematu piątkowego TROFEUM, to wstawiam fotki opisywanej narty wodnej, którą bezpiecznie przechowuję w garażu z nadzieją na odnalezienie się właściciela.



 
 
Gązo

Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 10
Wysłany: 2014-11-01, 17:17   Sobota [Cytuj]

SOBOTA.

Gwar, radość, poruszenie, śmiech, pokrzykiwania - tak ogólnie określiłbym to, co dzieje się dziś z samego rana w marinie jachtowej w Pucku. Na placu pełno łódek gotowych do wodowania. Na żaglach oprócz POL znajduję również CZE, UKR, RUS, NED, GER i inne, których nie pamiętam, a wszędzie dookoła multum młodych żeglarzy, poubieranych, że tak to określę, RASOWO. Chyba trafiliśmy na jakieś WAŻNE regaty. Zresztą przesympatyczny bosman z Pucka informuje nas, że latem tak jest tutaj w zasadzie co weekend.

Spacerujemy pośród krzątających się zawodników, podziwiamy sprzęt i bogaty osprzęt (przy okazji, czy zawsze maszty *spam* się w rurach kanalizacyjnych ?! ;-) ), patrzymy z jaką łatwością łódki zrzucane są na wodę i w jakim pięknym stylu wychodzą z osłoniętego portu.
PROFI!

A u nas niestety wszystko co dobre, szybko się kończy.
Po śniadaniu podpływamy jachtem jeszcze na stację benzynową uzupełnić zużyte paliwo. Tankujemy do pełna za niecałe 300 zł (!) i wracamy na miejsce. W ciszy pakujemy graty do samochodów, Jaca zdaje łódkę, odbieramy wpłaconą kaucję, żegnamy się i … nie - to nie może się tak skończyć! Decydujemy się, że idziemy jeszcze popływać :))

Czas jednak płynie nieubłaganie i późnym popołudniem decydujemy się na ostateczny odwrót do domów.

Do widzenia Zatoko.
Do widzenia nasz PUCYFIKU! :-)

Niniejszym dziękuję moim Kompanom za wspólny wyjazd.
Do następnego! Już się nie mogę doczekać.
Tym bardziej, że Jaca zarezerwował już łódkę na przyszły rok. :-)

Czytelnikom serdecznie dziękuję za wytrwałość.
Bywajcie!
Gązo
Ostatnio zmieniony przez Gązo 2014-11-01, 17:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zenek

Pomógł: 241 razy
Wiek: 56
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 12631
Wysłany: 2014-11-01, 17:23   Re: Sobota [Cytuj]

Gązo napisał/a:
Czytelnikom serdecznie dziękuję za wytrwałość.
Bywajcie!
Gązo

Gązo za relację wielkie dzięki! Mam nadzieję, że równie barwne post napiszesz również w innych tematach :-D !
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH