FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach

Boatshow 2017
Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: mazury.info.pl
2016-05-28, 23:00
Jachtem po alkoholu

Czy pływanie jachtem żaglowym po alkoholu powinno być karane?
Kary powinny być surowe dla pijanych sterników i ich załóg
16%
 16%  [ 60 ]
Tylko pijany sternik powinien ponieść karę. Nietrzeźwa załoga nie.
33%
 33%  [ 124 ]
Karać sternika tylko za spowodowanie pod wpływem alkoholu kolizji, wywrtoki lub wypadku.
33%
 33%  [ 126 ]
Picie na jachcie to nic złego. Alkohol od wieków towarzyszy żeglarstwu
16%
 16%  [ 61 ]
Głosowań: 371
Wszystkich Głosów: 371

Autor Wiadomość
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22547
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-05-16, 09:34   Jachtem po alkoholu [Cytuj]

Prowadzenie jachtu "na silniku" tarktowane jest przez sad dokladnie tak samo jak prowadzenie samochodu (pojazd mechaniczny)

Jezeli jacht nie posiada silnika lub jest to np. rower wodny, kajak - przestepstwo traktowane jest jak np. prowadzenie tradycyjnego roweru pod drodze publicznej (inny pojazd - rower, szlak zeglowny - droga publiczna)

Cytat:
Art. 87. § 1. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 50 złotych.
§ 2. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega karze aresztu do 14 dni albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.

Kolejny cytat:
Art. 42. § 1. Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów określonego rodzaju w razie skazania osoby uczestniczącej w ruchu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, w szczególności jeżeli z okoliczności popełnionego przestępstwa wynika, że
prowadzenie pojazdu przez tę osobę zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.
§ 2. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich_pojazdów_mechanicznych albo pojazdów mechanicznych określonego rodzaju, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa wymienionego w § 1 był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia określonego w art. 173, 174 lub 177.
§ 3. Sąd może orzec zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa określonego w art. 173 lub 174, którego następstwem jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, albo w
czasie popełnienia przestępstwa określonego w art. 177 § 2 lub w art. 355 § 2 był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia.
§ 4. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze w razie ponownego skazania osoby prowadzącej pojazd mechaniczny w warunkach określonych w § 3.

Z tego wynika, ze 'bezkarnie' mozna prowadzic jacht zaglowy (bez silnika), rower wodny, kajak po pijanemu tylko poza szlakiem (np. jezioro Wojnowo, Stregiel).

W tawernach na szlaku juz pojawiaja sie alkomaty w barach (np. w Zezie w Sztynorcie), gdzie za niewielka oplata mozna sobie 'dmuchnac' przed wyplynieciem :-)
 
 
TwojaGaleria.pl

Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 8
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-05-16, 14:07    [Cytuj]

Cytat:
§ 2. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania


Trzeba by jeszcze sprawdzić co oznacza droga publiczna i strefa zamieszkania. Na upartego wygląda to, że "żeby psa uderzyć, kij zawsze się znajdzie"
 
 
czarnybond
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-16, 20:45    [Cytuj]

Gdyby w Polsce była inna kultura picia i GŁUPOTA LUDZKA tak się nie panoszyła i nie miała dobrze, to 3 piwka ;) na cały dzień żeglugi (w ramach nieodwodnienia) w odpowiednich odstępach nie byłoby problemem (łodka to nie Ferrari przecież).
Trzeba zachować jedynie zdrowy rozsądek i czuć odpowiedzialność za załogę i nie halsować ostro przy 4 czy 5 po 5 browarkach.
Ta cała nagonka na niewinne załogi to wina czarnych owiec - sterników którzy pomylili słowo JACHT ze słowem PUB.
No nic to moje zdanie i tyle

p.s.
Francis Chichester w swoich wspomnieniach z rejsu dookoła świata nieraz pisał, że raczył się w nagrodę za dobrze wykonaną pracę na morzu buteleczką rumu czy wina ;) to był żeglarz...
andziej
Ostatnio zmieniony przez czarnybond 2008-05-16, 20:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
tomtom
Gość
Wysłany: 2008-05-26, 10:50    [Cytuj]

A mnie ciekawi rzecz nastepujaca: Z. Jatkowski w jednym z maili przywolujac kilka paragrafow dal wykladnie taka: sternik (skiper lub moze podpisujacy umowe czarteru) zawsze odpowiada z jacht. Wiec zaloga moze byc po piwku, kiedy sternik jest trzezwy. To jest jasne. Ale co w przypadku, kiedy na jachcie jest 2 osoba z patentem, i funkcje rozdzielaja nastepujaca: dzis ja „dowodze” i steruje, a kumpel moze jak napisal czarnybond uzupelniac plyny (zeby sie nie odwodnic za bardzo:), a jutro zamianka. Czyli zeglujemy odpowiedzialnie bo zawsze rumpel dzierży trzezwa reka. A tu niestety taka praktyka wydaje sie niezgodna z prawem, kiedy to ja jestem „czarterobiorca” i siedze przy foku popijajac piwo a steruje „I oficer”. Znaczy sie od wielu lat łamie prawo i narazam sie na utrate patentu i prawka. Dodam moze ze nie przesadamy z alkoholem, bo uwazam ze grzechem byloby pamietac co drugi dzien z przygody na ktora czekam caly rok, pomijajac juz kwestie ze po 5-6 puszek piwa wieczorem promile wyparowuja nastepnego dnia po poludniu, wiec zeglowac od rana sie nie da. Na koniec analogia do auta: niewazne czyj jest samochod, i ilu pasazerow jest nietrzezwych – to kierujacy musi byc ok. Nawet gdy syn dostal kluczyki od ojca, a po imprezie odwozi go tym autem osoba „trzecia”.
Ciekawi mnie co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
tomek
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22547
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-05-26, 11:28    [Cytuj]

tomtom napisał/a:
A mnie ciekawi rzecz nastepujaca: Z. Jatkowski w jednym z maili przywolujac kilka paragrafow dal wykladnie taka: sternik (skiper lub moze podpisujacy umowe czarteru) zawsze odpowiada z jacht.


Sprostowanie: Nie sternik. Wg prawa 'kierownik statku'. Kto byl kierownikiem w momencie jakiegos zdarzenia ustala sad.
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-26, 16:44    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
tomtom napisał/a:
A mnie ciekawi rzecz nastepujaca: Z. Jatkowski w jednym z maili przywolujac kilka paragrafow dal wykladnie taka: sternik (skiper lub moze podpisujacy umowe czarteru) zawsze odpowiada z jacht.


Sprostowanie: Nie sternik. Wg prawa 'kierownik statku'. Kto byl kierownikiem w momencie jakiegos zdarzenia ustala sad.


To mogłoby być ciekawe, być może warto by się zastanowić nad tym, jakie kryteria sąd brałby pod uwagę. Nie ukrywam, że od czasu do czasu wypiję piwko, ale jedno. Drugie dopiero za kilka godzin. Nawiasem mówiąc w Wlk. Brytanii limit promili we krwi, po przekroczeniu którego nie należy jechać samochodem, to 0,8. U nas 0,2 a np. w Czechach 0,0. Każdy Anglik wie, że może iść do pubu, wypić dwa piwa i wrócić samochodem do domu. Jak to ma się do jednego piwa na łódce poruszającej się z prędkością, powiedzmy 5w?
Ale wrócmy do kryteriów jakimi mógłby kierować się sąd przy orzekaniu. Czy byłoby podobnie jak przy prowadzeniu samochodu? Właściciel może być narąbany, byleby osoba z właściwym prawem jazdy prowadziła samochód?
Dwa lata temu snuliśmy się przez Dargin i Kisajno przy słabej jedynce i z kuzynem, żeglarzem jachtowym, wypiliśmy po dwa piwka. Specjalnie napisałem, że się snuliśmy, bo zajęło to nam kilka godzin. Gdy dochodziliśmy do wejścia w kanał Łuczański przypomniałem sobie, że ponoć czasami Policja tam sprawdza promile. Pewnie ich mieliśmy jakąś minimalną ilość, ale ... zawołałem syna z kabiny. Wtedy miał 16 lat, od roku patent ż.j. i zgodnie z ówczesnym prawem mógł samodzielnie prowadzić naszego "Szamana". De facto czasowo oddałem mu funkcję "kierownika statku". Czy dla sądu byłoby to wystarczające?
A teraz, gdy limit bezpatencia jest przy 7,5 m długości, moja łódka może być prowadzona bez uprawnień. Załóżmy, że nikt z przebywających na pokładzie ich nie ma, ale goszczę na łódcę kupla, tez armatora i doświadczonego żeglarza, a w dodatku szczęśliwie abstyneta. Przekazuje mu "obowiązki kierownika statku" mówiac "siadaj przy sterze", a sam z drugim kumplem otwieramy po drugim piwie? Czy fakt posiadania przez "nowego" skipera własnej łódki i jego doświadczenie w pływaniu na niej, jest wystarczającym argumentem dla sądu, że rzeczywiście mógł przejąć ode mnie obowiązki?
A co by było, gdyby ktoś mniej mi znany powiedział:"pływam od dawna, mogę prowadzić jacht" i oddał bym mu komendę?
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 379 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22547
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-05-26, 16:58    [Cytuj]

Mariusz Główka napisał/a:
To mogłoby być ciekawe, być może warto by się zastanowić nad tym, jakie kryteria sąd brałby pod uwagę. <...>


Mysle, ze najwlasciwszym 'informatorem' moglby byc ktos... skazany :)

W lokalnej gazecie drukowane sa nazwiska osob skazanych za jazde/plywanie 'po pijaku'... byc moze kiedys uda mi sie ktoregos namowic na 'zwierzenia' :)

Jezeli chodzi zas o jazde samochodem 'po pijaku' - lepiej posadzic za kolkiem osobe bez prawa jazdy ale trzezwa niz jechac samemu. Osoba bez prawa jazdy zaplaci 'jedynie' mandat za 'prowadzenie bez uprawnien', natomiast konsekwencje jazdy na 'podwojnym gazie' sa o wiele bardziej dotkliwe.
Wczoraj slyszalem o czlowieku, ktory od 4 lat jezdzi po Warszawie bez prawa jazdy (samochod jego wlasny, ubezpieczony itp.). Podobno bardziej oplaca mu sie zaplacic od czasu do czasu mandat niz placic za kurs... [taka ciekawostka].
 
 
yavien

Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 27 Maj 2008
Posty: 27
Wysłany: 2008-05-27, 11:47    [Cytuj]

Nawiązując do wątku o wypadku. O ile nie zgadzam się z tezą, że zakaz picia alkoholu należy wprowadzić jako remedium na utonięcia nietrzeźwych osób, to nad samym zakamym zakazem zastanawiam się mocno.

Zdarzyło mi się pić piwo na jachcie. Ale co do zasady, kierujacy łódką nie pije, w trakcie pływania inaczej się nawadniamy. ;-) Brakuje mi odpowiedzi - bo trzeźwy powinien być każdy, kto ma wpływ na kierowanie łódką. Właściwie także ten przy szotach.
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-27, 13:40    [Cytuj]

yavien napisał/a:
Nawiązując do wątku o wypadku. O ile nie zgadzam się z tezą, że zakaz picia alkoholu należy wprowadzić jako remedium na utonięcia nietrzeźwych osób, to nad samym zakamym zakazem zastanawiam się mocno.

Zdarzyło mi się pić piwo na jachcie. Ale co do zasady, kierujacy łódką nie pije, w trakcie pływania inaczej się nawadniamy. ;-) Brakuje mi odpowiedzi - bo trzeźwy powinien być każdy, kto ma wpływ na kierowanie łódką. Właściwie także ten przy szotach.


Sprawa jest mocno kontrowersyjna. Oczywiscie można wprowadzić zakaz picia na jachcie na wodzie. Będzie to kolejny zakaz i bedzie podobnie traktowany jak wiele innych, w praktyce nieegzekwowlnych zakazów. Czyli olewany. Nie ma nic gorszego, jak kształtowanie nawyku lekceważenia prawa, a w tym wypadku tak będzie. Więc po co takie prawo?
Z drugiej strony ktoś kto pije na wodzie robi to na swój rachunek i na swoją odpowiedzialność. Jest dorosły, wie co robi. Skoro nie dba sam o swoje bezpieczeństwo, to dlaczego ma za niego dbać o to bezpieczeństwo ktoś inny, np. ustawodawca? Powiedzmy, że zaprosiłem na łódkę kumpla a ten wyciąga z plecaka flaszkę. Czy mam się z nim bić i mu ją zabierać? A może powinienem wyrzucić go razem z tą butelką za burtę? Oczywiście mogę i powinienem wyrazić swoją opinię, ale tylko opinię. To nie te czasy, gdy skiper/kapitan był wszechwładny. Zatem skoro tak naprawdę gość robi co chce i ma w nosie swoje bezpieczeństwo, to dlaczego ma powstać zapis prawny teoretycznie chroniacy go przez nim samym? Równie dobrze można wprowadzić zakaz popełniania samobójstw.
Oczywiście ja juz go wiecej nie zaproszę na łódkę.
Zupełnie inaczej wyglądałoby to, gdyby pił skiper. Jakby nie patrzył, jest odpowiedzialny za załogę. I jeszce jedno, w moim przekonaniu nie mówimy o wypiciu dwóch, czy nawet trzech piw w czasie całodniowego rejsu. Mówimy o stanie nietrzeźwości powodujacej upośledzenie możliwości wykonywania swojej funkcji.
Ciekawy sposób okreslenia nietrzeźwości kierowców ma policja brytyjska i amerykańska. Tam nikt nie wyciąga alkomatu, tylko kierowca ma wykonać kilka prostych ćwiczeń. I to jest zecydowanei bardziej miarodajne, bo jeden przy 0,2 promila będzie zagrożeniem, a inny przy 0,7 ma pełną kontrolę nad swoim postepowaniem. Nawiasem mówiąc w Wlk. Brytanii limit do którego można prowadzić samochód to 0,8 %. I tam nic specjalnego się nie dzieję.
 
 
pirat mazurski
Gość
Wysłany: 2008-06-03, 20:39   szlachectwo Sir Firancisa [Cytuj]

czarnybond napisał/a:
Gdyby w Polsce była inna kultura picia i GŁUPOTA LUDZKA tak się nie panoszyła i nie miała dobrze, to 3 piwka ;) na cały dzień żeglugi (w ramach nieodwodnienia) w odpowiednich odstępach nie byłoby problemem (łodka to nie Ferrari przecież).
Trzeba zachować jedynie zdrowy rozsądek i czuć odpowiedzialność za załogę i nie halsować ostro przy 4 czy 5 po 5 browarkach.
Ta cała nagonka na niewinne załogi to wina czarnych owiec - sterników którzy pomylili słowo JACHT ze słowem PUB.
No nic to moje zdanie i tyle

p.s.
Francis Chichester w swoich wspomnieniach z rejsu dookoła świata nieraz pisał, że raczył się w nagrodę za dobrze wykonaną pracę na morzu buteleczką rumu czy wina ;) to był żeglarz...
andziej


Wydaje mi się że nawet samotni żeglarze nie mogą mieć prawa narażania swojego życia
winem, rumem czy innym trunkiem bo jednak aby żeglować - trzeba żyć a zasada "Navigare necesse est, vivere non est necesse" jest tylko piękną sentencją podkreślającą
wagę i znaczenie żeglowania dla człowieka-nie można jej brać dosłownie-bo kto będzie orał te wszystkie wodne przestworza?
Mówisz ;"Trzeba zachować jedynie zdrowy rozsądek i czuć odpowiedzialność za załogę"
-ok to fajne tylko jak to wytłumaczysz w sądzie : "że rozsądek nakazywał żeby nie pić więcej niż 3 piwa w odstępie 1 godziny? łodka to przecież nie Ferrari Wysoki Sądzie a że zginął człowiek ....no bywa. Litości! zwalanie odpowiedzialności na sterników to też chyba nie całkiem fair.
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-03, 22:30   Re: szlachectwo Sir Firancisa [Cytuj]

pirat mazurski napisał/a:


Wydaje mi się że nawet samotni żeglarze nie mogą mieć prawa narażania swojego życia
winem, rumem czy innym trunkiem bo jednak aby żeglować - trzeba żyć a zasada "Navigare necesse est, vivere non est necesse" jest tylko piękną sentencją podkreślającą
wagę i znaczenie żeglowania dla człowieka-nie można jej brać dosłownie-bo kto będzie orał te wszystkie wodne przestworza?


Najlepiej im tego zabronić uchwalajac jakiś zakaz.
Idźmy dalej, należałoby do Kodeksu Karnego wprowadzić zakaz popełniania samobójstw i przewidzieć sankcje za to przestepstwo.
 
 
~bronek
żeglarz/wędkarz

Pomógł: 7 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 860
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2008-06-04, 11:49    [Cytuj]

powiem szczerze ze ja chyba jeszcze trzeźwy jachtem nie pływałem.
przez cały dzień pływania kilka piwek i jakiegoś drina się wypije (przy mojej wadze to moze zrobi jakies 0,5 promila a moze mniej ).
nie mówie tu o uchlaniu się i braku kontroli nad tym co sie dzieje

to jest jakby czesc plywania. wiatr w zaglach, piekne widoki i browarek to lubie najbardziej ,

nie wyobrazam sobie całkowitego zakazu picia na jachcie .

nie zrozumcie mnie źle nie jestem alkoholikiem ale pływam z całą ekipą i jest zawsze wesoło ;-) :lol:
 
 
pirat mazurski

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Cze 2008
Posty: 93
Wysłany: 2008-06-05, 09:00    [Cytuj]

bronek napisał/a:
powiem szczerze ze ja chyba jeszcze trzeźwy jachtem nie pływałem.
przez cały dzień pływania kilka piwek i jakiegoś drina się wypije (przy mojej wadze to moze zrobi jakies 0,5 promila a moze mniej ).
nie mówie tu o uchlaniu się i braku kontroli nad tym co sie dzieje

to jest jakby czesc plywania. wiatr w zaglach, piekne widoki i browarek to lubie najbardziej ,

nie wyobrazam sobie całkowitego zakazu picia na jachcie .

nie zrozumcie mnie źle nie jestem alkoholikiem ale pływam z całą ekipą i jest zawsze wesoło ;-) :lol:


Wybacz Bronku ale na moim jachcie nie miałbyś czego szukać - po alkoholu nie ma pływania !
Podciąganie picia do tradycji też mnie nie przekonuje-trzeba budować nową-trzeźwą tradycję.
Sami żeglarze nie akceptują pijaniutkich kolegów co świetnie opisuje znana szanta:
"what shall we do with the drunken sailor"
-żaden z nich pożytek
Smutny to widok jak się płynie i na innej łodzi piją ,skaczą po pijaku do wody , potem się szukają, krzyczą .Ja w takich razach czuję się źle bo chciałbym aby nikomu się nic złego nie przytrafiło .Zwrócenie uwagi prawie zawsze /mówię prawie bo jeszcze jest część normalnych ludzi/powoduje lawinę bluzgów-żenada i tyle.
Ale są też takie widoki jak jacht płynie i nie piją ale śpiewają ,grają na gitarze-super.Widziałem gościa na Jagodnym bodajże jak świetnie zasuwał na skrzypcach - to mi zaimponowało !
 
 
~bronek
żeglarz/wędkarz

Pomógł: 7 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 860
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2008-06-05, 12:51    [Cytuj]

pirat mazurski napisał/a:
bronek napisał/a:
powiem szczerze ze ja chyba jeszcze trzeźwy jachtem nie pływałem.
przez cały dzień pływania kilka piwek i jakiegoś drina się wypije (przy mojej wadze to moze zrobi jakies 0,5 promila a moze mniej ).
nie mówie tu o uchlaniu się i braku kontroli nad tym co sie dzieje

to jest jakby czesc plywania. wiatr w zaglach, piekne widoki i browarek to lubie najbardziej ,

nie wyobrazam sobie całkowitego zakazu picia na jachcie .

nie zrozumcie mnie źle nie jestem alkoholikiem ale pływam z całą ekipą i jest zawsze wesoło ;-) :lol:


Wybacz Bronku ale na moim jachcie nie miałbyś czego szukać - po alkoholu nie ma pływania !
Podciąganie picia do tradycji też mnie nie przekonuje-trzeba budować nową-trzeźwą tradycję.
Sami żeglarze nie akceptują pijaniutkich kolegów co świetnie opisuje znana szanta:
"what shall we do with the drunken sailor"
-żaden z nich pożytek
Smutny to widok jak się płynie i na innej łodzi piją ,skaczą po pijaku do wody , potem się szukają, krzyczą .Ja w takich razach czuję się źle bo chciałbym aby nikomu się nic złego nie przytrafiło .Zwrócenie uwagi prawie zawsze /mówię prawie bo jeszcze jest część normalnych ludzi/powoduje lawinę bluzgów-żenada i tyle.
Ale są też takie widoki jak jacht płynie i nie piją ale śpiewają ,grają na gitarze-super.Widziałem gościa na Jagodnym bodajże jak świetnie zasuwał na skrzypcach - to mi zaimponowało !



nie zrozumiales mnie.
ja nie mowie o takim piciu zeby potem robic glupoty typu drzeć gębe, skakać do wody (jeszcze na szlaku) ubliżać komuś i nie mieć panowania nad tym co się dzieje .

ja mówię o kilku piwkach podczas pływania dla relaksu.
niestety gdyby ktos zmierzył alkomatem poziom alkoholu to na pewno wykazał by ponad 0,5 promila.

a niejeden po browarku pływa bezpiecznie od trzeźwych (ale bez rozumu )

nie można wrzucać wszystkich do jednego wora :roll:

tych którzy lubią piwko i wypiją ich kilka pływają spokojnie i umieją się zachować
z tymi którzy przyjadą tylko po to żeby się nachlać i narobić burdelu a potem się tym jeszcze chwalić :evil:
 
 
urbos
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-06, 11:12    [Cytuj]

Zasadniczą różnicą między samochodem, a jachtem jest to, że prowadząc samochód mogę skrzywdzić kogoś 'z zewnątrz'. Na jachcie w zasadzie jest to niemożliwe (co najwyżej mogę komuś rozwalić sprzęt). Oczywiście jest 'moja' załoga, za którą odpowiadam. Ale też oni wybierają czy ze mną pływać czy nie (choć to może nie jest argument)
Anyway - wrzucanie do 1 worka i traktowanie z taką samą surowością pływania jachtem z 0,5promila i jechania samochodem to, moim skromnym zdaniem, rak mózgu.

Nie jestem zwolennikiem nachlania się na jachcie, ale też lubię sobie zimne piwo w ciągu mazurskiego dnia wypić. Mam na tyle doświadczenia, że wiem kiedy można i co można (w piękną pogodę sobię pozwole na piwko, dwa - jak widać, że idzie załamanie pogody to nawet 'pasażerów' proszę, żeby się wstrzymali).

Zdaje mi się, że jest to podejście rozsądne i nie chcę się stresować, że po 1 piwku mnie zgadnie policja...

pozdrawiam
Krzyśek Gawor
 
 
~bronek
żeglarz/wędkarz

Pomógł: 7 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 860
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2008-06-06, 12:24    [Cytuj]

urbos napisał/a:
Zasadniczą różnicą między samochodem, a jachtem jest to, że prowadząc samochód mogę skrzywdzić kogoś 'z zewnątrz'. Na jachcie w zasadzie jest to niemożliwe (co najwyżej mogę komuś rozwalić sprzęt). Oczywiście jest 'moja' załoga, za którą odpowiadam. Ale też oni wybierają czy ze mną pływać czy nie (choć to może nie jest argument)
Anyway - wrzucanie do 1 worka i traktowanie z taką samą surowością pływania jachtem z 0,5promila i jechania samochodem to, moim skromnym zdaniem, rak mózgu.

Nie jestem zwolennikiem nachlania się na jachcie, ale też lubię sobie zimne piwo w ciągu mazurskiego dnia wypić. Mam na tyle doświadczenia, że wiem kiedy można i co można (w piękną pogodę sobię pozwole na piwko, dwa - jak widać, że idzie załamanie pogody to nawet 'pasażerów' proszę, żeby się wstrzymali).

Zdaje mi się, że jest to podejście rozsądne i nie chcę się stresować, że po 1 piwku mnie zgadnie policja...

pozdrawiam
Krzyśek Gawor



o i oto mi chodziło.
nikt nie mówi o chlaniu tylko wypiciu piwka a to juz podlega pod paragraf.
gdyby policja chciala przebadac alkomatem zeglarzy co najmniej polowa nie mogla by plywac.
przciez po dobrej imprezie -powiedzmy koncercie w porcie 3/4 nie nadaje sie do plywania w dniu nastepnym.

gorszym problemem niz to czy ktos wypil piwko czy nie jest - buractwo plywajacych.
bo burak czy trzezwy czy nie zawsze jest burakiem :evil:
 
 
Maciek
Gość
Wysłany: 2008-06-09, 14:50    [Cytuj]

Cytat:
o i oto mi chodziło.
nikt nie mówi o chlaniu tylko wypiciu piwka a to juz podlega pod paragraf.
gdyby policja chciala przebadac alkomatem zeglarzy co najmniej polowa nie mogla by plywac.
przciez po dobrej imprezie -powiedzmy koncercie w porcie 3/4 nie nadaje sie do plywania w dniu nastepnym.

gorszym problemem niz to czy ktos wypil piwko czy nie jest - buractwo plywajacych.
bo burak czy trzezwy czy nie zawsze jest burakiem :evil:


Gdyby policja badała rano wypływających z portów żeglarzy to całkowicie załamałby się przemysł turystyczny na jeziorach. Pływanie na lekkim rauszu jest po prostu od lat wpisane w kulturę żeglowania i nie wiem po co robić z tego powodu problem. Czy nietrzeźwi żeglarze powodują więcej wypadków na wodzie?? Ktoś to badał w ogóle czy chodzi tylko o to aby coś po prostu zabronić, wprowadzić zakaz, udowodnić, że się ma władzę..
Owszem, powinno się karać w ogóle za nieodpowiednie zachowanie tak samo na szlaku wodnym jak i w porcie lub gdzie kolwiek indziej, a dla osób pod wpływem alkoholu kary mogłyby być surowsze i tyle. A już pomysł z zabieraniem prawa jazdy nietrzeźwym sternikom to jest kompletnie od czapy. Co ma piernik do wiatraka?

[edycja: mazury.info.pl - poprawiono znaczniki cytowania]
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2008-06-09, 14:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
gringo
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-18, 23:23    [Cytuj]

jestem przeciwny pływaniu pod wpływem alkoholu... ale co to znaczy pod wpływem?
całkiem często napiję się w trakcie dnia na wodzie jedno czy dwa piwka i nie uważam, aby miało to komuś szkodzić. raz w życiu prowadziłem łódkę w stanie większej nietrzeźwości i więcej już tego nie zrobię. nic się nie stało, dzięki Bogu, ale uważam, że był to błąd.
jednak nie mam żadnego pomysłu na rozwiązanie formalne tej kwestii, w sensie np. dopuszczalnej zawartości alko we krwi podczas prowadzenia jachtu (za absolutnie absurdalny uważam limit samochodowy jak i przepis traktujący prowadzącego jacht na pomocniczym silniczku jak kierującego pojazd mechaniczny po drodze publicznej - a absurdalny przepis staje się martwy...). najlepiej, żeby w tej kwestii każdy kierował się własnym wyczuciem i zdrowym rozsądkiem, ale jak z tym bywa, to widać na Mazurach każdego roku coraz wyraźniej...
 
 
wild_weasel
Gość
Wysłany: 2008-06-24, 14:00    [Cytuj]

Nie mogę sie powstrzymać i zabiorę głos w dyskusji.
Nigdy nie piję, dopóki jacht jest w ruchu. Może wyda się to dziwne i wręcz nierealne, ale nigdy nie strzeliłem nawet pół piwka prowadząc jacht. Moja załoga również. Albo piwko, albo żeglowanie. Innego wyjścia nie ma.
Natomiast co się tyczy litery prawa, moim zdaniem bardzo słusznie zabronione jest prowadzenie jachtu w stanie nietrzeźwości. Jednakże "prowadzenie" dotyczy z definicji jedynie sternika - bo to on ma rzeczywisty wpływ na zachowanie żaglówki na wodzie. On ma ster w garści i on decyduje czy wpłynie w trzciny, czy w inną żaglówkę. Inna sprawa, jeśli podchmielony załogant wypuści szot, a sternik spanikuje i kogoś "trafi" ;)
Za prowadzenie jachtu odpowiedzialny jest sternik i koniec. Jeśli nie ma nic przeciwko załodze z piwkiem - jego decyzja. Jeśli woli trzeźwo myślących ;) i potrafi to wyegzekwować od swoich ludzi (ważne!) - również jego decyzja. Sternik decyduje i sternik ponosi odpowiedzialność.
Co do całkowitego zakazu picia alkoholu u mnie na jachcie - nie wiem, ile kto z moich załogantów może wypić; nie wiem, po ilu piwach potknie się o coś czy też poślizgnie na mokrym pokładzie, nie zdąży złapać wanty - i pójdzie za burtę. To dokładnie tak, jak z pływaniem wpław po piwku (nie kilka kilometrów, tylko paręnaście minut taplania się w jeziorku). Czy zwolennicy browarka chłodzącego sternika też kąpią się po piwku? Człowiek wpadając do wody zawsze jest w szoku i zaskoczony. Jak to zdarzenie wpłynie na żeglarza "przyjemnie rozluźnionego" jednym piwkiem...?
Bardzo lubię piwo :mrgreen: , spożywam intensywnie :mrgreen: - ale w miejscu i czasie odpowiednim, w mojej ocenie. Czyli na lądzie, w tawernie - kiedy wiem, że pływać już nie będę, ani wpław, ani jachtem. Po co ryzykować (wiem, ryzyko dalej jest niewielkie), można
przecież w spokoju napić się wieczorem, nie?

/Pokazałem się pewnie jako abstynent i święty, hehehe; bardzo mylne wrażenie/

I trochę offtopic.
Alkohol opóźnia reakcje, powoduje "przyjemne rozluźnienie" (dlatego go pijemy :D ), zmniejsza sprawność ruchową, i parę innych. Oczywiście trafić w drzwi jest trudno dopiero po szóstym piwie. Ale już po pierwszym mogą pojawić się problemy z równowagą, tym bardziej na kołyszącym się jachcie, prawda?

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy lubią wypić żeglarskiego browarka chłodzonego w jeziorze! :mrgreen:
 
 
leszcz
Gość
Wysłany: 2008-06-24, 14:32    [Cytuj]

Bardzo się cieszę, że przestały dominować wypowiedzi pochwalające pijaństwo. Teraz widać że pijacy są w mniejszości. Ja też lubię zacne napoje, ale łódkę i samochód prowadzę będąc trzeźwym.

[edycja mazury.info.pl - ocenzurowano treści mogące być sprzeczne z prawem]
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2008-06-24, 20:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH