FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach

MTSW 2019

Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Płyniemy na Zalew Wiślany
Autor Wiadomość
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 42
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3154
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2019-08-04, 13:52    [Cytuj]

Podsumowanie. Pisane w końcu nie na smartfonie, krótko nie będzie!

Na wodzie Gosica 2 (z załogą rzecz jasna) była na wodzie od 20 lipca do 3 sierpnia. Czas żeglugi na żaglach to 34h + płynięcie na silniku 14h (jak ja nie lubię tego pierdupierdu ;-) ). Silnik po zeszłorocznych perypetiach był niezawodny i z minimalnym spalaniem, do tego dzięki długiej stopie nawet na fali nie wychodziła śruba z wody. Na żaglach powinno być więcej godzin, ale po za 23VII i 1VIII nie mieliśmy praktycznie wiatrów słabszych niż 3B, najwięcej 4B, bywało 5B, dłuższe porywy do 6B. Jak więc żagle szły w górę to i prędkość była znakomita. Spaliliśmy max 15 litrów benzyny. Przepłynięte 162nm, wg dziennika, bo wg trackingu GPS trochę mniej, bywało, że z opóźnieniem włączałem lub padły w ręczniaku garmina baterie.
Odwiedzone porty (jachtem) to: Malbork, Kąty Rybackie, Frombork, Piaski, Tolkmicko, Nowa Pasłęka, Krynica Morska, Suchacz, Osłonka. Dwa noclegi na dziko (Nogat).
Koszt portów, slipowania wyszedł ok. 300zł. Do tego kilka pryszniców, jedzenia nie liczę. Ok.700km autem przy spalaniu gazu do 16litrów, ok. 250zł, paliwo do silnika łódki ok. 100zł.
Straty własne to jeden pełzacz grota, fok do zszycia+ łata, zgubiony jeden odbijacz (zagadka jak i kiedy…), kilka rys (łódka powinna pływać, nie być wożona ;-) ), nakrętka od steru chlupnęła do wody przy demontażu. Pogodę mieliśmy wyśmienitą- deszcz 2 czy 3 razy, ale tylko w nocy lub przed pobudką, żegluga na sucho (nie licząc kilku bryzgów fal).
Nasz Fokus 650 sprawdził się, jednak trzeba wiedzieć, że sterowanie na fali krótką łódką nie jest lekkie, trzeba być uważnym. Nie można dopuścić do wywózki, niekontrolowanej „rufy". Fal na Zalewie Wiślanym nie mieliśmy wielkich, ok. 1m max, ale warunki były dość równe. Fala za to jest równa, jak i wiatr nie kręci. Łódka musi mieć mocne jarzmo steru – sporo łódek na WJM ma za słabe, przy prędkościach 7kn i fali 1m siły są duże ( jak się płetwa wypnie- słabe jarzmo w takich warunkach zostanie wspomnieniem). Problemem (niepokojącym pukaniem na fali) jest u nas miecz, ma za duży luz w skrzynce mieczowej, zimą trzeba będzie zmniejszyć szczelinę i dorobić usztywnienie, blokadę, wtedy może Zatoka Gdańska…
Sieci są oznakowane chorągiewkami, wypatrywaliśmy podwójnych i od nich odchodzących następnych, nie było z tym problemu, ani razu nie pomyliliśmy się. Zresztą – bez śruby silnika w wodzie, przy mieczu obrotowym i płetwie z knagą samowypinającą to sieci nie stanowią wielkiego zagrożenia, jak i łódka im krzywdy nie zrobi. Poznany jeden żeglarz mówił, że pływając łódką z długim falszkilem – pływa czasem przez sieci, nie polecam, po co drażnić rybaków.
Boje torowe, stawy są dobrze widoczne (w nocy też), płynąc torem nie martwimy się o sieci. Na Zalewie jest tylko kilka miejsc z kamieniami – pod południowym brzegiem (Różaniec, Święty Kamień) – zaznaczone na mapach, które dostaniecie w każdym porcie „Pętli Żuławskiej”. Znakomitą pomocą są opisy dostępne w necie np. Marcina Palacza – dzięki! Przeszkadza gdzieniegdzie zielsko – blisko brzegów głównie. Akwen mimo swej wielkości jest dość bezpieczny – nie ma głazów na środku lub blisko torów, mielizny tylko przy brzegach, nie taki diabeł straszny jak go malują. Śluzy obszerne, z pionowymi ścianami, łatwe do przejścia i bez tłoku (pierwszego dnia tylko z towarzystwem, tak sami). Oznakowanie nocne zachęca do nocnej żeglugi, warto po odpowiednim przygotowaniu spróbować, jednak przy słabszych wiatrach i fali niż my mieliśmy.
Po 3 sezonach na WJM mieliśmy porównanie, portów, akwenów, ludzi, łódek. Decyzja okazała się dobra. Przygotowywałem się od zimy (łódka), sporo czytałem opisów w necie, mapa papierowa, do tego nawigacja w telefonie + ręczny garmin etrex (bardziej jako tracker i awaryjny). Ani razu nie mieliśmy mgły, ulewy, więc nawigować można było terestrycznie (obiekty do określania pozycji w zasięgu wzroku). Pomocny kompas – żeby trzymać kurs bez zerkania co chwilę na mały ekranik. Pływać na fali trochę praktykowałem, a i w trudnych warunkach zdarzało się pływać, więc nie był to skok w nieznane, obawy były rzecz jasna. Sporo sterował syn, ja wtedy byłem szotmenem i taktykiem – dobrze to nam wychodziło, 2 miejsce regatach potwierdza to ;-) Byliśmy dumni z pucharem w ręku. Pomocne jest radio VHF, miałem proste i tanie BAOFENG UV-82 , z dodatkowym oprzyrządowaniem koszt raptem „stoparę” zł. Konieczna dobra lornetka, mocna latarka z dużym zasięgiem (szperacz). Toaleta chemiczna przydatna przy godzinach na wodzie– nie sikaliśmy do wody – musi być dobrze umocowana w jachcie.
Porty ZW są cichsze, ludzie jakby spokojniejsi, rzadkością jest darcie japy, a coś takiego jak nocne „śpiewy” w kokpicie- nie spotkało nas. Obsługa jak i na WJM – w większości – miła, pomocna, uśmiechnięta. Przez cały urlop nie wkurzył nas na wodzie nikt. Wydaje mi się, że na ZW nie płynie się dla rozrywek, tu żeglarze szukają żeglowania, cieszą oczy i uszy naturą, jej dźwiękami i obrazami. Nie pływają na Zalew żeby po po 2h płynięcia z portu do portu (oby jeszcze na żaglach ;-) ) palić ognisko i śpiewać z promilami, nie pływa się tu żeby wychwalać zupki rybne – chociaż jedzenie w knajpach dobre i bywa niedrogie. Sorry – pewnie kogoś uraziłem, takie mam zdanie, każdy może mieć własne, inne w szczególności. Proszę o powstrzymanie się od komentowanie tego wyjątkowo subiektywnego fragmentu.
Oczywiście nie brakuje tu też różnej maści imprez, koncertów (w tym szantowych), regat (o co dba kilkanaście jachtklubów). Każdy znajdzie coś dla siebie, jak na WJM – i wedle upodobań cisza + bezludzie, i imprezowy gwar. Trzeba tylko wiedzieć gdzie płynąć.
Przeloty nie muszą być długie - w końcu z południa na północ jest tyle co przez Śniardwy. Z zachodu na wschód jest ogrom wody, może by tak do Kaliningradu…
Okolice portów ZW pozwalają na dalekie spacery w pięknym otoczeniu, zwiedzanie zabytków, na pewno ułatwieniem może być rower (własny lub wynajęty). Oczy jest czym nacieszyć, do tego spacer przez mierzeję i otwarty Bałtyk z wyjątkowo czystą wodą, nawet w miarę ciepłą. Dzieciom nie nudziło się, max, 1,5 dnia w jednym miejscu, wszędzie coś do zwiedzenia lub spacer na morską kąpiel, zbieranie bursztynów. Oswojone niemal dziki oglądane z jachtu (Piaski, Krynica), polujące na ryby bieliki, mnóstwo ryb w wodzie, mnogość gatunków ptaków, latarnia, muzea, zabytki, wieże widokowe. Nie chciało się wracać do domu… Wiadomo, że wszystko co nowe bardziej zachwyca ;-) Bierzcie na to poprawkę czytając mnie.
Wielka przyjemnością była żegluga Szkarpową i Nogatem na żaglach. rzeka pod żaglami to nowe doznanie dla mnie i bardzo przyjemne, jakkolwiek wymagające czujności i ciągłej pracy żaglami, warto było – pięknie było!
Obaw miałem sporo przed rejsem, czy łódka wytrzyma, czy rodzina nie będzie zbyt przestraszona wiatrem i falami, znudzona długimi przelotami. Nie było jednak źle i nie żałujemy decyzji o urlopie na tym akwenie. Wiem, że sporo osób czyta ten temat, mam nadzieję, że będzie im pomocny, że nie wprowadziłem nigdzie w błąd swoją subiektywną pisaniną. Bierzcie poprawkę na „moje” podejście do żeglowania, niekoniecznie typowe.
W każdym razie żegluga po Zalewie Wiślanym nie jest dużo trudniejsza od żeglugi po WJM, wymaga trochę mocniejszej łódki (jak na śniardwiańskie fale), podejścia do portów dobrze oznaczone, prognozy pogody + poprawka na nocne tężenie wiatru (jak na Bałtyku) i nie jest to jakiś nieosiągalny cel!
Dziękuję swojej rodzino-załodze, każdy starał się, był odpowiedzialny – dzięki czemu obyło się bez żadnych złych przygód, a warunki czasem lekkie nie były (a ja jeszcze gorszy ;-) ). Zrzucanie nocą grota przy fali i wietrze 6B wymagało odwagi! A to ta bojaźliwa syla80 poszła do masztu i zrobiła to :!:
Dzięki za pożyteczne rady, miłe słowa, czułem, że nie żeglujemy sami!
Jarku – też lubię czytać czyjeś relacje, niestety moje były skromne- pisanie na telefonie męczy, net słabowato u mnie działa– czasem 1h wysyłałem posta ze zdjęciami…. Horn jest w planach (nic to, że bardzo dalekosiężnych ;-) ), z Tobą chętnie!
Andrzeju – planuję, planuję, chciałoby się tak wiele i daleko, jednak „życie” ogranicza.
Jak ktoś ma dokładne szczegółowe pytania – pytajcie, jak dokładniej o cenie, adresach, kontaktach – to tylko na PW, żeby nie łamać regulaminu forum.
PS. poniżej screen trasy z garmina (jak widać niekompletna), brak dwóch biegów „regat”, brak nocnego przelotu, oraz linki do kilku filmików, gdy było dość spokojnie i można było ponagrywać.
https://youtu.be/9DZPvNC1I3U
https://youtu.be/nlK-Cxd1BVo
https://youtu.be/ZqTTiaPu6K8
https://youtu.be/wMWBgLlRjV8
https://youtu.be/wvuQ0pZW_lw

Mapa.jpg
Plik ściągnięto 22 raz(y) 548,77 KB

 
 
Wojgra9

Wiek: 67
Dołączył: 05 Cze 2019
Posty: 15
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2019-08-04, 14:44    [Cytuj]

Super relacja i na pewno wspaniałe wspomnienia .Nie licząc zdobytego doświadczenia.
 
 
włodek67

Dołączył: 06 Kwi 2017
Posty: 149
Skąd: Myszków
Wysłany: 2019-08-04, 16:39    [Cytuj]

Bardzo fajna relacja i na pewno będąc tam (już niedługo) będę go sobie odświeżał. :-) Pozdrawiam całą załogę.
 
 
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 42
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3154
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2019-08-13, 13:32    [Cytuj]

MirekMoz napisał/a:

Przeliczniki okazały się miłą sprawą. Nie zawsze dłuższy i przez to szybszy, musi być wyżej w klasyfikacji.
- nie było jednak żadnych przeliczników. Było 7 jachtów w klasie, 4 nie ukończyły (wycofały się w trakcie), nie znam przyczyn - na ogłoszeniu wyników było, że część jachtów przerwała ze względu na problemy techniczne, trudne warunki. Wiatr i fala były spore.
Przegraliśmy z dłuższym sporo makiem osiemset coś, wygraliśmy z courierem 960 (lub 970?).

W sumie z makiem przegraliśmy dwa wyścigi o kabel, jeden wyścig wygraliśmy. W trakcie jednego wyścigu mieliśmy manewr awaryjny - BOSAK ZA BURTĄ. Jakimś cudem wypiął się karabińczyk i wypadł. Córka na OKO, ja na ster i szoty, żona balastowała na burtach, syn do podbierania na rufie i ... podebraliśmy perfekt. Przy 4-5B i sporej fali uważam to za sukces... Syn podebrał ręką. Z bosakiem na pokładzie musieliśmy gonić couriera, bo w czasie manewru nas doszedł. Udało się.
Ostatnio zmieniony przez Tobo 2019-08-13, 13:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH