FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach

MTSW 2019

Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Pierwszy samodzielny rejs.
Autor Wiadomość
norkoz

Dołączył: 06 Maj 2019
Posty: 2
Wysłany: 2019-05-06, 02:47   Pierwszy samodzielny rejs. [Cytuj]

Witam wszystkich, jest to mój pierwszy post. Chciałem opisać wrażenia oraz przestrzec osoby które wybierają się na pierwszy samodzielny rejs. Rejs odbył się w długi weekend majowy 2019 roku.
Mam 35 lat i nie żeglowałem samodzielnie nigdy. Na Mazurach byłem 2 razy w ostatnich 4 latach, na imprezach firmowych gdzie "popływaliśmy" jako "załoganci". Spodobało mis się więc zrobiłem patent, od razu na sternika morskiego ( co będę czekał swoje lata mam). Pojechałem w listopadzie 2018 roku do Gdyni tydzień czasu i egzamin zdany. Dla ciekawskich- jak to ale staż 200 godzin? Odpowiadam: można i tyle. Na kursie prawie w ogóle nie wiało to polataliśmy na silniku w porcie i przy słabiutkim wietrze na żaglach. Teoretycznie przygotowany jestem do żeglowania niesamowicie, praktyki jest mało ale mam tą świadomość jest pokora więc myślę będzie dobrze. Decyzja zapada ja, żona , dwójka dzieci (3 i 5 lat) i ktoś do pomocy płyniemy w maju. Osoba do pomocy jak życie pokazało to jedna z babci. Dodam jeszcze że moja żona nie może przeciążać jednej ręki więc ma ograniczone możliwości pomocy.
Zaklepaliśmy łódkę w Giżycku- miał być Phobos 24 dostaliśmy Lagunę 25 ( silnik w studzience). Naczytałem się o właściwościach nautycznych Phobosa co nie miara, naoglądałem się filmów z pływania a 3 godziny przed odbiorem już w trasie informacja że będzie Laguna. Pomyślałem i tak nie mam doświadczenia to co to za różnica. Środa 01:30 dojechaliśmy na miejsce po 30 minutach łódka odnaleziona, zaokrętowanie i o 3 :30 można iść spać.
Rano wstajemy śniadanko , mycie i odbiór łódki. Na forach pisane aby sprawdzić wszystko, bo później nie chcą kaucji zwracać itp. Powiem tak - nasz odbiór to było spisanie wyposażenia dość mocno po łebkach, dobranie np. cumy była tylko 1, i w drogę a i jeszcze kaucja 500 zł , i teraz w drogę.
Pierwsze wypłynięcie:
Załoga przeszkolona aby uważać na burty i pale drewniane ( taki y-boom ale z pali drewnianych) oraz jachty stojące po przeciwnej stronie, silnik odpalony i trzeba wyjść na podniesionym mieczu bo płytko w tym miejscu oraz pod wiatr dziobem bo tak łódź ustawiona. TERAZ pierwsza przestroga jacht Bravia z kilem i kołem sterowym ( ta z kursu) vs Laguna z mieczem podniesionym i rumplem. Dwa różne zachowania. Laguna sunęła po skosie zamiast skręcić i popłynąć prosto. Załogantki tak skupiły się na palach że nie zauważyły jak dziób kieruje się na łódki a ponieważ były przeszkolono że rąk i nóg nie używamy do odpychania płynącego jachtu to w ruch poszły wiosła ale zbrakło siły. Sternik jak zobaczył co się dzieje dał wsteczny ale ma przecież rumpel a to działa odwrotnie niż kierownica więc panika nieco się powiększyła. Brzeg miał pewnie ubaw po pachy , coś tam krzyczeli a my przerażenie w oczach. Szybka decyzja zostawiam ster i biegnę pomagać ratować kosze innych łódeczek. Zabrakło do czystego wyjścia z 10 cm. Te 10 cm mogło mnie kosztować kilka tysięcy, udało się jednak bez kosztów. Załogantki zrozumiały jak to wygląda a sternik złapał różnicę między kilem i mieczem, kołem a rumplem. Żagle spokojnie i bezstresowo bo w środę wiało niezbyt mocno. Takie łapanie doświadczenia , tu wybierz za chwile poluzuj, zwroty itp. Do portu macierzystego wracamy wchodzimy tyłem, pierwsza próba nie udana druga bez poprawki ( pewność siebie + 100 %).
Dzień drugi: Czwartek nie pływamy bo zimno i brzydko więc zwiedzamy z lądu Giżycko i okolice oraz udajemy si e na sale zabaw z dzieciakami.
Dzień trzeci: Piątek płyniemy do Sztynortu. Rano refuje grota ( I ref bo tylko tyle mam) bo mocno szkwali i ruszamy. Mocny wiatr i łapiemy pierwsze przechyły. Załogantki przerażona ja nieco mniej ale to nowość i to wielka. Dodatkowa grozę budzi moja niepewność. Płyniemy pod wiatr, mocniej przywieje to trzeba nieco grota wyluzować , i podostrzyć jak to robimy cały czas to troszkę foka zwinąć ( grot już na refie)- tyle teorii.
Praktyka: Sam operuje grotem, słabo nim pracuje bo chce nieco poćwiczyć i wyczuć łódkę a wtedy przechył się pogłębia i robię mocne wyluzowanie, prostujemy ale jest kołysanie na bok, wybieram i znów przechył. Robię to strasznymi skokami mało płynności co budzi nie pewność i przerażenie żony ( troska słuszna o dzieci). Dochodzi jeszcze temat kąta martwego , czucia wiatru i steru co powoduje że latamy od granicy do pół wiatru Dzieciaki w niebo wzięte śmiechu nie ma końca, mamuśka przerażona, sternik ma świadomość iż nie do końca to kontroluje a wszyscy w około leżą na burtach i się świetnie bawią. Wychodzimy za wysp na Kisajnie i się zaczęło. Wiatr coraz silniejszy, przechył ogromny ( jak dla nas) i panika załogi która krzyczy aby to przerwać. Puszczamy wszystko w łopot odpalamy katarynę i zwijamy żagle. Załoga mimo pokazania nie wie jak zwinąć foka który łopocze, robiąc tym samym nastrój grozy, pamięta jedynie o grocie ale ten nie chce opaść. Ja chce pomóc ale ktoś musi trzymać ster jak nieco się oddale to ster ucieka a my zaczynamy się kręcić. Po chwili paniki udaje się towarzystwo ogarnąć i zwijamy foka ale grot wyluzowany, jesteśmy pod wiatr a on nie schodzi. Ster w końcu przejmuje małżonka, a ja idę siłować się z żaglem. Po paru minutach przychodzi wreszcie czas na pomyślenie ( wystarczy odpiąć stoper fału). To się wydaje naturalne , ja o tym wiem, ale w momencie zagrożenia, przy braku doświadczenia nie działa automatyzm gdyż jest jeszcze nie wyuczony. Sytuacja nie była ogólnie groźna, natomiast nikt na pokładzie nie znalazł się w sytuacji gdy żagle bardzo mocno łopoczą a ty stoisz twarzą pod wiatr. Było to nieznane uczucie, które potęgowało strach. Płyniemy 5 minut na silniku i proponuje aby płynąć na samym foku. Zajmuje trochę czasu wytłumaczenie załogantkom jak to będzie wyglądało i w końcu jest zgoda. Na foku pod wiatr, mała prędkość i przy każdym zwrocie albo nie przechodzimy linii wiatru albo spotykamy się z nowym doznaniem jakim jest samoczynne odpadniecie dziobu aż fok zapracuje wiec do pół wiatru ( kręcimy się - ci też nie jest przyjemne, a najważniejsze że nie kontrolujemy jachtu). Po godzinie zabawy silnik i do portu na dzisiaj starczy.
Sobota: ten dzień miał być wreszcie idealny. Wszyscy już mamy doświadczenie, teraz będzie ok. Patrzymy jak jednostki wychodzą z portu. Okazuje się że nasze pierwsze środowe odejście od pomostu było idealne jeśli porównamy je do tego co się w Sztynorcie działo. Prawie wszyscy wychodzili dziobem pod wiatr i ich spychało na łódki. Nasz plan jest że wyjdziemy rufa do wiatru. Tak było na szkoleniu, wiatr nam pomoże. Wszystko zaplanowane działamy i........... Niestety na szkoleniu nie było nic o czasie utonięcia mooringu. Mamy kolejne doświadczenie - mooring tonie dłużej niż 15 sekund, koszt zdobycia doświadczenia 250 zł za nurka. Po godzinie płyniemy- na samy foku , na grocie z fokiem, łapiemy przechyły, wychodzimy z nich, Sternik pracuje płynie sterem i grotem zgrywa się to wszystko, kąt martwy łódki wyczuty. Nawet udało się schować odbijacze po rekordowym czasie 1,5 h od wypłynięcia ( niestety jednego już nie było). Dawał nam szanse od środy abyśmy na nim ćwiczyli procedury i skoro przez 4 dni nie nauczył się sternik iż odbijacze muszą być na pokładzie to ten jeden się wypisał. ( koszt 60 zł)
Tego dnia dwa zdarzenia:
1. Za blisko trzcin i zatrzymanie łódeczki na mieczu. Silnik wyciągnął na szczęście nas z opresji.
2. Złamana rączka od stopera fału. Nikt nie powiedział że aby zastopować linę w takim potrójnym stoperze to trzeba ją delikatnie ciągnąć do siebie. Lina leżała swobodnie, stoper nie chciał się zamknąć to go siłą. Efekt- uszkodzona delikatnie ręka i całkowicie rączka. ( koszt 99 zł , drogie cholerstwo).
Oczywiście w porcie tez przygoda bo podchodząc tyłem , gaśnie nam silni i zamiast mieć na rufie odbijacz ( było to na szkoleniu) to my oczywiście bez. Dlaczego? to jest dobre pytanie, może dlatego że zastaliśmy łódkę zaparkowaną tyłem bez odbijacza, a może dlatego że większość parkowała bez odbijacza na rufie, siła sugestii przy braku pewności siebie jest ogromna. Dotykamy pawężom w pomost, dobrze że pawęż została na miejscu a nie znalazła się po tym dotknięciu w środku jachtu ( zaoszczędzone kilka tysięcy).
Niedziela: Zadajemy łódkę, w taki sam sposób jak pobraliśmy, gdybym nie odkupił odbijacza i rączki nikt by nie zauważył ale to nie było by honorowe. No i wróciliśmy do domu.
Wniosek:
Trzeba było popłynąć wcześniej z doświadczonym załogantem we dwóch i tam sobie poćwiczyć a rodzinę zabrać po pierwszym pływaniu.
Wróciliśmy zadowoleni nic się nie stało groźnego ale szczęście nie zawsze będzie nam sprzyjało. Musimy mieć doświadczenie, nie patenty tylko doświadczenie i wiedzę. Ja swoje doświadczenie zdobywam a wiedzę mam, tylko sama wiedza w domu to co innego niż zastosowanie jej w stresie i na szybko przy niesprzyjających warunkach.
PS. mam kilka pytań do doświadczonych:
1. Dlaczego miałem wrażenie że łódka płynie skosem lub nieco bokiem i to w kierunku z którego wieje wiatr, płynąc kursem ostrym. Czy aż taki był dryf i mała prędkość łódki ?
2. Laguna 25 czy rzeczywiście ma taki duży kąt martwy czy to tylko moje umiejętności są za słabe aby płynąć bardzo ostro?
3. Czy każda laguna jest zawietrzna? Ta przy sterze zero odpadała od wiatru co było denerwujące dla mnie, wolał bym aby ostrzyła.
4. Jakie łódki polecacie do nauki oprócz tych małych jak omega. Chodzi mi takie od 24 do 30 stóp ?
5. Jak najlepiej znaleźć osoby z którymi można popływać przy mocnych wiatrach i obyć się z przechyłami?
 
 
~plitkin
Stangret

Pomógł: 194 razy
Wiek: 40
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 9134
Wysłany: 2019-05-06, 07:17   Re: Pierwszy samodzielny rejs. [Cytuj]

norkoz napisał/a:
1. Dlaczego miałem wrażenie że łódka płynie skosem lub nieco bokiem i to w kierunku z którego wieje wiatr, płynąc kursem ostrym. Czy aż taki był dryf i mała prędkość łódki ? 
2. Laguna 25 czy rzeczywiście ma taki duży kąt martwy czy to tylko moje umiejętności są za słabe aby płynąć bardzo ostro? 
3. Czy każda laguna jest zawietrzna? Ta przy sterze zero odpadała od wiatru co było denerwujące dla mnie, wolał bym aby ostrzyła. 


Nie wykluczone, że miałeś nie do końca (albo w ogóle) opuszczony miecz.
Pytanie nr 3 na to wskazuje. Laguna raczej pływa przeciętnie- tak jak każdy inny przeciętny jacht czarterowy, z rzeczywistym kątem martwym w okolicach 100 stopni (po 50 na strone).

Druga możliwość: zwyczajnie przeostrzałeś, co jest typowym błędem w żeglarstwie. Powoduje to podobne skutki: niską prędkość i bardzo duży kąt żeglugi na wiatr.

Na wady konstrukcji jeszcze przez jakichś kilka lat bym nie zwalał - dla Twojego rozwoju żeglarskiego tak byłoby najlepiej :).
Ostatnio zmieniony przez plitkin 2019-05-06, 07:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Emill`76

Pomógł: 57 razy
Wiek: 43
Dołączył: 08 Cze 2013
Posty: 3937
Skąd: Mazowsze Północne
Wysłany: 2019-05-06, 08:27    [Cytuj]

Też bym obstawiał nie do końca opuszczony miecz . A laguna 25 to nautycznie naprawdę niezły jacht ... przy czym nie do końca wiadomo, jaki egzemplarz Ci się trafił . Niestety jest tak, że ten sam model jachtu , może różnić się ogromnie . Inne wybalastowanie , inne wytrymowanie takielunku , inna długość i profil płetwy sterowej -a to tylko kilka z wielu elementów, które wpływ na nautykę mają ogromny .
Polecam abyś popływał z kimś doświadczonym w łódkach śródlądowych . To droga znacznie szybsza i prostsza do wyuczenia prawidłowej techniki prowadzenia jachtu . A dalej to tylko żeglować i jeszcze raz żeglować ;-)

Powodzenia !
Ostatnio zmieniony przez Emill`76 2019-05-06, 08:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 42
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3150
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2019-05-06, 10:16    [Cytuj]

A ja właśnie poleciłbym popływać małą odkrytopokładòwką... Szybko można zrozumieć jak robić zwroty, jak reagować na przechyły.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 428 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27097
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2019-05-06, 10:18    [Cytuj]

Warto zauważyć, że trafiłeś na warunki trudne jak dla "świeżaka". Widziałem, że wielu żeglarzy nie radziło sobie z nimi podczas minionej majówki. Także, nie masz się czym przejmować.
 
 
pough
gorszego sortu

Pomógł: 186 razy
Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 13250
Wysłany: 2019-05-06, 11:49    [Cytuj]

Nie jesteś odosobniony. Każdy ma swoje początki i każdy przeżywał takie chwile, a warunki jak na pierwszy samodzielny rejs mazurski nie były łaskawe jak już wspomniał wyżej mazury.info.pl.
 
 
~melloon

Pomógł: 2 razy
Wiek: 88
Dołączył: 29 Sie 2017
Posty: 311
Skąd: B-B
Wysłany: 2019-05-06, 15:31    [Cytuj]

Mnie też pierwszy raz zaskoczyła reakcja jachtu w porcie bez miecza :-)
Pierwsze wypłynięcie na Niegocin i 4-5, do tego spora fala.
Ale miło wspominam, niezły chrzest 😁
Jak to mówił znajomy ważne że bez strat w załodze i sprzęcie.
 
 
~Emill`76

Pomógł: 57 razy
Wiek: 43
Dołączył: 08 Cze 2013
Posty: 3937
Skąd: Mazowsze Północne
Wysłany: 2019-05-06, 18:17    [Cytuj]

Tobo, powyżej bardzo słusznie zasugerował popływanie lekką otwartopokładówką . Choćby nawet omegą ... choć ta nie jest najłatwiejsza do samodzielnego postawienia w przypadku wywrotki. Ja swoje pierwsze kroki stawiałem na kursie żeglarskim na Tangu 730 ... a w trakcie kursu wyczarterowałem w ramach karnetu open - laser bahia . Wspaniała łódka do nauki, bo w odróżnieniu od dużych kabinówek - nie wybacza błędów ....dzięki czemu wnioski wyciągamy nadzwyczaj szybko ;-) A postawić ją po wywrotce jest banalnie łatwo , pomimo samodzielnej żeglugi "
Pierwszego dnia pływania w ciągu 4 godzin , wywróciłem się z 10 razy - najczęściej przy robieniu " rufy" . Gdy przesiądziesz się po żeglowaniu na takiej lekkiej łódeczce do cięższej kabinówki , poczujesz totalny lajt 8-)
 
 
<|Tobo

Pomógł: 46 razy
Wiek: 42
Dołączył: 04 Cze 2015
Posty: 3150
Skąd: ok.Łomży
Wysłany: 2019-05-06, 19:27    [Cytuj]

Zasugerowałem Emilu, bo tak zaczynałem ;-) Co prawda - czego zresztą żałuję - nie wywróciłem się ani razu, ale mam zamiar jeszcze odkrytopokładówką popływać, latem, tak na maxa, do wywrotek :!:
A po dokładnym jeszcze raz przeczytaniu posta kolegi norkoz - to w sumie super było, warunki wiatrowe miałeś mocne, jak na pierwsze pływanie bardzo mocne! Teraz będzie już tylko lżej. Jak masz chęć na sobotę i niedzielę na Śniardwach- odezwij się na PW do mnie, pływać zamierzam prawie każdy weekend do października, na jeden mogę Cię zabrać, popatrzysz jak ja pływam, jak pływa moja łódka, coś tam z tego wyciągniesz dla siebie. Nie jestem żadnym instruktorem ani bardzo doświadczonym żeglarzem, ale jakoś tam sobie daję radę i chyba się nie potopimy ;-)
 
 
hubert

Dołączył: 30 Lip 2012
Posty: 8
Wysłany: 2019-05-06, 21:14    [Cytuj]

Dzięki za relację. Świetny tekst - przeczytałem z przyjemnością. Widać, że masz "lekkie pióro".
Można doświadczenie nabywać powoli - podpatrując innych, a można szybko - rzucając się na głęboką wodę. Ty odważnie zrobiłeś to drugie, chociaż pewnie lepiej by było popłynąć wcześniej z kimś kto by Ci pokazał co i jak. Jedno jest pewne - dostałeś świetną lekcję i nie zapomnisz jej nigdy. Ale rejs możesz uznać za udany. Po pierwsze wszyscy będą go wspominać długo :D Po drugie nie ma strat w ludziach, a te w sprzęcie są nieznaczne.
Łódka pod wiatr zawsze płynie bokiem, a nie tam gdzie jest skierowany dziób. To najlepiej widać jak dopływasz do czegoś na wodzie bajdewindem (np. do trzcin)
Z mniejszych łódek to polecam Corvette 650, Antila 22, Sasanka 660, Maxus 22.

--
Hubert
 
 
<|yavien

Pomogła: 7 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 27 Maj 2008
Posty: 243
Wysłany: 2019-05-06, 22:12    [Cytuj]

norkoz, zazdroszczę Ci pierwszego razu :) Bardzo fajnie to opisałeś i cieszę się, że (jak rozumiem), Ty i Twoja załoga nie zamierzacie na tym poprzestać. Do zobaczenia na szlaku!
 
 
~juzekp

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 660
Skąd: Baden-Baden
Wysłany: 2019-05-06, 22:47    [Cytuj]

norkoz
cytat:
"1. Dlaczego miałem wrażenie że łódka płynie skosem lub nieco bokiem i to w kierunku z którego wieje wiatr, płynąc kursem ostrym. Czy aż taki był dryf i mała prędkość łódki ? "

To jest wrażenie optyczne. To nie łódka płynie skosem do wiatru, lecz fala nachodzi na łódkę zgodnie z kierunkiem wiatru i to daje takie wrażenie ! Łódka natomiast płynie do przodu z reguły niezauważalnym normalnym dryfem (w kierunku zawietrznym).
 
 
norkoz

Dołączył: 06 Maj 2019
Posty: 2
Wysłany: 2019-05-07, 21:32    [Cytuj]

Dzięki za odpowiedź.
Miecz na 99 % był opuszczony , było charakterystyczne stukniecie.
Tobo skorzystam z zaproszenia ale dopiero sierpień lub wrzesień odezwę się jeszcze.
Ponieważ mam blisko do Zegrza to tam popływam czymś małym tak jak radzicie lasery i omegi.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH