FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2016-03-19, 12:44
Dla zamykających jachty na kłódkę... [film]
Autor Wiadomość
zenek

Pomógł: 255 razy
Wiek: 58
Dołączył: 12 Kwi 2009
Posty: 14003
Wysłany: 2018-02-13, 19:51    [Cytuj]

Luke napisał/a:
Jak jeszcze stacjonowałem u Edka (Bogdana), to sąsiad z pomostu przypinał chyba sasankę łańcuchem i kłódką do pomostu.
Silnik do łódki też można łańcuchem przypiąć :-P

Mazury sierpień 2011 493.jpg
Plik ściągnięto 139 raz(y) 2,14 MB

 
 
~Luke

Pomógł: 28 razy
Wiek: 48
Dołączył: 07 Lut 2016
Posty: 1120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-13, 21:02    [Cytuj]

zenek napisał/a:
Silnik do łódki też można łańcuchem przypiąć :-P

Się śmiejesz... Ja też mam przypięty, tyle że nie łańcuchem, a linką stalową od roweru. Spełnia 2 funkcje: antykradzieżową i antyutopieniową :D
 
 
~najmita

Pomógł: 72 razy
Wiek: 65
Dołączył: 09 Paź 2014
Posty: 6104
Skąd: Ruciane-Nida
Wysłany: 2018-02-13, 21:08    [Cytuj]

Luke napisał/a:
zenek napisał/a:
Silnik do łódki też można łańcuchem przypiąć :-P

Się śmiejesz... Ja też mam przypięty, tyle że nie łańcuchem, a linką stalową od roweru. Spełnia 2 funkcje: antykradzieżową i antyutopieniową :D


Ale przypatrzyłeś się fotce? :mrgreen:
 
 
~Adam Żyszkowski

Pomógł: 55 razy
Dołączył: 20 Maj 2011
Posty: 1321
Skąd: Strzyboga
Wysłany: 2018-02-13, 21:20    [Cytuj]

Grubaśny, hartowany łańcuch (pomijając sposób zapięcia ze zdjęcia :mrgreen: ) ma dwie zalety:
- obudzi załogę śpiącą w jachcie - ruszenie łańcucha powoduje niezły hurgot w środku :-)
- zniechęci potencjalnego złodzieja, ten pójdzie szukać łatwiejszego łupu.

Jeżeli złodziej się uprze to i tak ukradnie. Najprędzej w pustego jachtu stojącego w porcie i czekającego na załogę.
 
 
~najmita

Pomógł: 72 razy
Wiek: 65
Dołączył: 09 Paź 2014
Posty: 6104
Skąd: Ruciane-Nida
Wysłany: 2018-02-13, 21:36    [Cytuj]

Widywałem wiele łódek przypiętych łańcuchem do pomostu, a wynikało to z warunków umowy ubezpieczenia (jak już wyżej napisano).
 
 
~Kswitalski
Kotwica w plecy

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 07 Lis 2017
Posty: 508
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-02-13, 23:16    [Cytuj]

Czyli najlepiej jest obwiesić jacht dzwonkami i dzwoneczkami, które obudzą załogę przy najmniejszych oznakach ruchu?
Ostatnio zmieniony przez Kswitalski 2018-02-13, 23:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 433 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 28314
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-02-13, 23:19    [Cytuj]

Najbezpieczniej jest stawać w chronionym porcie. Z monitoringiem, sanitariatami i uzbrojonymi ochroniarzami. 8-)
 
 
~robarek

Pomógł: 13 razy
Wiek: 67
Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 731
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-14, 08:08    [Cytuj]

Najbezpieczniej jest nie mieć jachtu :-P
 
 
~Emill`76

Pomógł: 59 razy
Wiek: 43
Dołączył: 08 Cze 2013
Posty: 4078
Skąd: Mazowsze Północne
Wysłany: 2018-02-14, 10:46    [Cytuj]

Faktycznie... temat na czasie . Tyle włamań i kradzieży na szlaku, że trza w łańcuchy i alarmy inwestować ..... ;-)
 
 
~bronek
żeglarz/wędkarz

Pomógł: 10 razy
Wiek: 40
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 1112
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2018-02-14, 21:13    [Cytuj]

zenek napisał/a:
Luke napisał/a:
Jak jeszcze stacjonowałem u Edka (Bogdana), to sąsiad z pomostu przypinał chyba sasankę łańcuchem i kłódką do pomostu.
Silnik do łódki też można łańcuchem przypiąć :-P


że tak zapytam -do czego służy ta rura?
 
 
~juzekp

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 678
Skąd: Baden-Baden
Wysłany: 2018-02-14, 22:18    [Cytuj]

bronek napisał/a:
... że tak zapytam -do czego służy ta rura?

Do przypinania łańcucha od silnika :mrgreen: :-/ :lol:
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 433 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 28314
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-02-14, 22:30    [Cytuj]

To zdjęcie to tzw. internetowy "fejk". 8-) Robiony dla uzyskania "poklasku". :lol:
 
 
~plitkin
Stangret

Pomógł: 205 razy
Wiek: 41
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 9459
Wysłany: 2018-02-15, 08:05    [Cytuj]

Nie rozumiem dlaczego czepiliscie się tej rury? Przypięcie silnika jest skuteczne. Sam fakt przypięcia wynika zapewne z patologii ubezpieczeniowej lub patologii realiów. A rura została wykorzystana do tej funkcji przy okazji. Służy zapewne do spinania czegoś, np. wiatraka lub stelaża na solary. Może jakiegoś namiotu. O co się czepianie dokładnie, bo mam wrażenie, że o swoją nieuwagę?
Ostatnio zmieniony przez plitkin 2018-02-15, 08:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
<|piotrw

Pomógł: 20 razy
Wiek: 50
Dołączył: 16 Gru 2010
Posty: 1144
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-20, 16:06    [Cytuj]

Tutaj najsłabszym ogniwem może być kłódka, której fragment widać koło rury. Mój sąsiad też miał zabezpieczenie na kłódkę z popularnym "patentem" do blokady śrub mocujących silnik na desce pantografu.
Finał był taki, że w środku sezonu ukradli mu nowiutki silnik, a ten patent leżał w wodzie w porcie przy rufie jachtu.
Sam stosuję taką grubą plecioną linkę motocyklową z zamkiem. Nie dzwoni jak łańcuch czy kłódka z patentem. Nie wiem tylko ja długo wytrzyma sam zamek z powodu wilgoci.
 
 
~piotrb

Pomógł: 11 razy
Wiek: 46
Dołączył: 19 Sie 2011
Posty: 532
Skąd: Sulejówek
Wysłany: 2018-03-05, 08:56    [Cytuj]

Po 14 latach odzyskał skradziony na Jezioraku jacht.

Historia, którą opowiedział nam Adam Mijas jest niewiarygodna, a jednak wydarzyła się naprawdę. Po 14 latach odzyskał on skradziony jacht, ale zanim do tego doszło stoczył 4-letnią batalię w sądzie. W lutym tego roku uprawomocniło się orzeczenie sądu, z którego wynika, że jego Tes 678 BT wrócił definitywnie do domu.
Do tej zuchwałej kradzieży doszło w 2004 roku na Jezioraku. Piękny, sześcioosobowy jacht Tes 678 BT wybudował własnoręcznie Adam Mijas, w tamtym czasie młody chłopak, który dopiero rozpoczynał działalność w branży. To była praca na zlecenie dla pierwszego klienta. Po 2 latach owy klient chciał odsprzedać żaglówkę, a kupcem okazał się pan Adam, jej wykonawca. Umówili się na ratalną spłatę. Łódka warta była wtedy 55 tysięcy złotych. Pan Adam wspólnie z żoną był w trakcie budowy domu i właściwie rozpoczynał swoje dorosłe życie. To był pierwszy jego jacht, który otrzymał imię Dana (na cześć mamy pana Adama). Jacht poszedł w czarter. Długo to niestety nie trwało, bo do kradzieży doszło już przy drugim czarterze.

To było w maju. Dostałem telefon od studenta, który chciał wynająć żaglówkę na dwa tygodnie, jeszcze na maj. Miał być z kolegą – wspomina pan Adam. — Zgodziłem się bez wahania. Rozmowa była zwyczajna, wymieniliśmy się kontaktem, wpłacili zaliczkę, nie było niczego, co wzbudziłoby cień wątpliwości. Na miejscu też nic nadzwyczajnego, wyglądali na normalnych studentów, pokazali dowody osobiste, patenty – wszystko grało. Jedna rzecz jednak mnie wtedy leciutko zaniepokoiła, ponieważ nie przyjechali oni samochodem tylko pociągiem, z tymi wszystkimi tobołami. Jak klient przyjeżdża autem i je zostawia na podwórku na czas rejsu, to człowiek czuje się jednak pewniej. Poza tym do głowy mi nie przyszło, że może być coś nie tak. Powiedzieli, że przyjadą do nich dziewczyny, co też jakoś uśpiło moją czujność. Byłem z nimi w kontakcie telefonicznym, mało tego, raz nawet do nich podpłynąłem do Chmielówki, chcieli żebym coś zamontował w jachcie. Byli już z dziewczynami, bawili się. Rozmawialiśmy chwilę, pytałem, czy płyną w kanały, a oni na to, że nie, że tylko po Jezioraku popływają. I się pożegnaliśmy. Potem dowiedziałem się od świadków, że dosłownie parę chwil po mojej wizycie, złożyli maszt i ruszyli na Elbląg.

Minęły dwa tygodnie i jacht powinien wrócić na przystań, niestety tak się nie stało. Pan Adam telefonował do rzekomych studentów, ale nikt nie odbierał. Tego wieczora, a właściwie nocy, bo o 23:00, przyszedł sms od jednego z nich, że był wypadek i jacht zatonął. To wszystko. Byłem w szoku – wspomina pan Adam. — Nie mieściło mi się to w głowie. Te milczące telefony już jednak dały mi do myślenia i czułem, że po prostu łódkę skradziono. Zgłosiłem sprawę na policję. Po trzech miesiącach sprawę umorzono. Zostałem bez jachtu, natomiast z ratami do spłaty za tę jednostkę. Pokomplikowało to wtedy wiele spraw. Musiałem sprzedać działkę, z rozpoczętą budową domu. Co ciekawe, raz policja wpadła na trop jednego z tych chłopaków w Poznaniu, został zatrzymany w knajpie. Ale w drodze na komendę, podczas przystanku na trasie, uciekł. I tyle w sprawie złodziei. Pan Adam ma jednak świadomość, ze rzekomi studenci działali na zlecenie kogoś zupełnie innego, po prostu zlecono im tę kradzież.

Mijały lata. Firma pana Adama rozwinęła się. W tym czasie zbudował wiele jednostek – żaglowych, motorowych, dużych i małych. Dziś żaglówka w pracowni pana Adama ta najmniej kosztowna jest warta 70 tysięcy złotych, granicy ceny górnej praktycznie nie ma. Zatem pan Adam świetnie sobie poradził, a o swoim pierwszym jachcie może nie zapomniał, ale na pewno sobie odpuścił.

Aż tu nagle 28 sierpnia 2014 roku (minęły wtedy dokładnie 10 lat i dwa tygodnie) i stało się coś niesłychanego, co najpewniej było dziełem przypadku. Do przystani Skarbek w Iławie przyjeżdża młody człowiek, przedstawia się jako właściciel niemieckiego jachtu (poinformował, że przyjechał z Berlina) i prosi o pomoc Tadeusza Śwista, właściciela. Jednostka miała być zwodowana i potrzebowała drobnych napraw, po czym miała ruszyć w rejs po Jezioraku. Tadeusz Świst kiedy tylko wszedł na jacht z miejsca zorientował się, że to robota Adama Mijasa. Nie przyszło mu jednak wtedy do głowy, ze to mógł być skradziony przed laty jacht. Początkowo powiedział, że nie ma czasu, ale kolega z Kwir na pewno tę sprawę załatwi.
- Tadeusz dzwonił do mnie i powiedział, że jadą do mnie właściciele łódki mojej roboty i że przyjechali z Niemiec. Już mnie to zastanowiło... Tak się złożyło, że nie było mnie na miejscu – mówi pan Adam. — Wrócili na Skarbek. Zadzwoniłem do Tadeusza i spytałem o kabestany, bo były charakterystyczne. Kiedy mi odpowiedział już wiedziałem, że to Dana, moja łódka skradziona w 2004 roku. Jednostka trafiła na wózek i przyjechała do mnie.

No i się zaczęło. Pan Adam bez wahania rozpoznał swój jacht. Prawdopodobnie łódka przeleżał gdzieś w hangarze przez lata, bo praktycznie była niezniszczony. Nic nie zmieniono, poza nazwą. Najbardziej charakterystyczne okazały się kabestany, które rozpoznałbym wszędzie - mówi pan Adam.

Żaglówka przyjechała do Kwir, zdjęto ją z wózka, żeby była pewność, że nie odjedzie. Wcześniej pan Adam powiadomił już policję, że odnalazł się jacht ukradziony 10 lat temu. Policja przyjechała szybko, dokonała formalności, sporządziła notatkę z całej sytuacji. Uznano, że faktycznie jacht był 10 lat temu skradziony i właśnie trafił z powrotem do właściciela.

Wielkie było zdziwienie młodego chłopaka, rzekomego nowego właściciela jachtu, całym zajściem. Fakt, że przyjechał akurat na Jeziorak, jest po prostu przypadkiem. Gdyby prosił o pomoc w Giżycku czy gdziekolwiek indziej, życie toczyłoby się spokojnie dalej.
- Nowy właściciel był autentycznie w szoku – wspomina pan Adam. — Powiedział, że jacht dostał w prezencie od wuja w Niemczech i miał nim odbyć podróż poślubną. Posiadał dokumenty niemieckie. W jego papierach żaglówka nazywała się CrescentMar, co ma znaczenie w kontekście kolejnych zdarzeń.
Dziś w każdej jednostce wpuszczonej na rynek polski wyryty jest jej numer kadłuba, ale w 2004 roku tego się jeszcze w Polsce nie robiło.

Skończyło się na tym, że policja jacht zarekwirowała i pozostawiła w depozycie w firmie pan Adama. Na tym jednak nie koniec. Młody właściciel postanowił zawalczyć o rzekomo swoją własność. Wniósł do sądu cywilnego sprawę o zawłaszczenie mienia przez Adama Mijasa. Proces trwał w sumie 4 lata lata i początkowo zakończył się niekorzystnie dla pana Adama. Sąd uznał, że prawowitym właścicielem jest młody człowiek, który przywiózł żaglówkę na Jeziorak, a nie pan Mijas. Sąd Okręgowy miał jednak odmienne zdanie w tym temacie. Uznano, że roszczenie jest zupełnie bezzasadne, gdyż mężczyzna ten domagał się zwrotu jachtu pod nazwą CrescentMar, a w hangarze u pana Adama był przecież jacht Tes 678 BT.
— Uznano, ze człowiek ten w ogóle nie miał prawa mnie pozwać, bo o inną ruchomość mu chodzi i nie jest to jacht typu Tes, który znajduje się w depozycie sądowym – wspomina pan Adam. — Orzeczenie sądu uprawomocniło się na początku lutego tego roku. Takim sposobem żaglówka wrócił do domu i można powiedzieć, że nastąpił nieoczekiwanie przyjemny finał.

Gazeta Iławska
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 433 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 28314
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-03-05, 09:24    [Cytuj]

No a co ze złodziejem? Namierzyli?
 
 
~piotrb

Pomógł: 11 razy
Wiek: 46
Dołączył: 19 Sie 2011
Posty: 532
Skąd: Sulejówek
Wysłany: 2018-03-05, 09:35    [Cytuj]

Wszystko co było na ten temat to wkleiłem, też jestem ciekawy dalszych losów złodziei, tym bardziej że jednego Policja złapała ale im uciekł :shock:
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 433 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 28314
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2018-03-05, 10:10    [Cytuj]

Nie chodzi mi o płotki, tylko o zleceniodawcę.
 
 
~piotrb

Pomógł: 11 razy
Wiek: 46
Dołączył: 19 Sie 2011
Posty: 532
Skąd: Sulejówek
Wysłany: 2018-03-05, 10:50    [Cytuj]

Osobiście nic więcej nie wiem na ten temat niż to co jest napisane w artykule.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH