FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach


Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Krutynią pod prąd
Autor Wiadomość
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-06, 15:32   Krutynią pod prąd [Cytuj]

Chciałbym podpłynąć jachtem żaglowym do jakiegoś ośrodka na Zatoce Iznockiej, zostawić tam jacht i wypożyczyć kajak na cały dzień, następnie na kajaku popłynąć Krutynią pod prąd. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tym temacie. Jak daleko w spokojnym tempie da się dopłynąć Krutynią, aby jeszcze wrócić w tym samym dniu? Gdzie najlepiej wypożyczyć kajak? Gdzie zostawić jacht? Jakie będą po drodze pola biwakowe?
 
 
urbos
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-06, 16:58    [Cytuj]

Też mnie to kusiło. Wpłynąłem jachtem ile się dało - dalej nie wiem.
Jakbyś to robił lipiec/sierpień to możemy połączyć siły.
 
 
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-06, 18:05    [Cytuj]

Będę tam w drugiej połowie lipca. Po Krutyni chciałbym płynąć kajakiem, uprzednio zostawiając, gdzieś w Zatoce Iznockiej "zaparkowany" jacht.
 
 
~extant

Pomógł: 340 razy
Dołączył: 02 Lis 2010
Posty: 14654
Skąd: Wawa
Wysłany: 2017-06-06, 19:29   Re: Krutynią pod prąd [Cytuj]

Nauter napisał/a:
... Po Krutyni chciałbym płynąć kajakiem, uprzednio zostawiając, gdzieś w Zatoce Iznockiej "zaparkowany" jacht.

Jedno i drugie możesz zrobić tutaj -> http://jaskolka.mazury.in...owe-krutynia,20
Ostatnio zmieniony przez extant 2017-06-06, 19:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-06, 20:32   Re: Krutynią pod prąd [Cytuj]

extant napisał/a:
Nauter napisał/a:
... Po Krutyni chciałbym płynąć kajakiem, uprzednio zostawiając, gdzieś w Zatoce Iznockiej "zaparkowany" jacht.

Jedno i drugie możesz zrobić tutaj -> http://jaskolka.mazury.in...owe-krutynia,20


Dzięki, wezmę pod uwagę oferty z tej strony internetowej, to może być po części to o co mi chodzi.
 
 
<|yrb

Pomógł: 12 razy
Wiek: 38
Dołączył: 28 Lip 2008
Posty: 360
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-07, 22:02    [Cytuj]

Posłuchaj exanta. Zostaw jacht, wypożycz kajak, zawiozą cię busem razem z kajakiem do jednego z miejsc w zależności od planowanego czasu spływu i spłyniesz sobie z prądem i kawałkiem Bełdan na koniec do przystani. Po co męczyć się pod prąd? Testowałem 2 lata temu - fajny przerywnik w trakcie rejsu.

Edit: Spływ dwugodzinny z Nowego Mostu zajął nam (mojej rodzinie) prawie 4 godziny bo generlanie wolimy zwiedzać przyrodę niż ścigać się z czasem.
Ostatnio zmieniony przez yrb 2017-06-07, 22:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
dżordż

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 155
Wysłany: 2017-06-07, 22:26    [Cytuj]

Płynąłem z Zatoki Iznockiej pod prąd Krutynią.
Od ujścia, spacerowym tempem, wyszło około 2-2.5h do stanicy w Nowym Moście.
Płynąłem w pojedynkę, pięciometrową, załadowaną kanadyjką.
Do ujścia wpłynąłem po 7 godzinach wiosłowania.
Moim zdaniem Nowy Most jest osiągalny kajakiem, na lekko sporo poniżej 2h.
I wciąż będzie to raczej spacerek niż wysiłek.
Jeśli to ma być całodzienna wycieczka, można się spodziewać dotarcia do Ukty i powrotu do Iznoty.
Na co zwrócić uwagę?
1. Ruch kajaków z prądem.
Moją wycieczkę robiłem końcem września i byłem na rzece sam.
W "wysokim sezonie" jest tam spory ruch łódek, w ciasnych / trudnych miejscach tworzą się zatory. Bywa, że nie da się płynąć z prądem, nie mówiąc już o płynięciu pod prąd.

2. Poziom wody w Jeziorze Gardyńskim.
Tutaj robi się ciasną "agrafkę" i wpływa z powrotem w koryto rzeki.
Ujście Krutyni do Gardyńskiego jest bardzo zamulone i płytkie. Przy niskim stanie wody można utknąć w mule. Wyjść nie bardzo jest jak - trzeba trochę powalczyć, jeśli się w takie miejsce wepchnie.

Od Gardyńskiego do Nowego Mostu trzeba się liczyć z "korkiem z zielska" stojącym w na całą szerokość rzeki. Łodygi są ustawione z prądem, więc pod prąd będzie nieco trudniej go pokonać.
Od Nowego Mostu do Ukty Krutynia robi się coraz bystrzejsza, ale prąd nie jest jeszcze taki, żeby trzeba z nim było walczyć.
Przy małym ruchu na rzece można wybierać korzystne miejsca, gdzie nurt nie jest tak silny i wtedy łatwiej płynąć pod prąd.
Brzegi w większości są niedostępne i bagniste, ale zdarzają się miejsca, żeby wysiąść i rozprostować kości. Do Ukty jest chyba jedno, czy dwa miejsca z wygodnym wyjściem z wody (coś jakby mini plaża).

Myślę, że jeśli sobie założysz powrót w 65% czasu przeznaczonego na wycieczkę to spokojnie wrócisz do Iznoty.



PS. Możesz też zrobić jak radzą, wypożyczyć sprzęt i dać się podwieźć busem w górę rzeki.
Dla mnie osobiście jedynym plusem tego rozwiązania byłoby to, że płyniesz razem ze wszystkimi, a nie pod prąd całej masy łódek. W sezonie może to być upierdliwe.
Ostatnio zmieniony przez dżordż 2017-06-07, 22:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-08, 09:29    [Cytuj]

dżordż napisał/a:
Płynąłem z Zatoki Iznockiej pod prąd Krutynią.
Od ujścia, spacerowym tempem, wyszło około 2-2.5h do stanicy w Nowym Moście.
Płynąłem w pojedynkę, pięciometrową, załadowaną kanadyjką.
Do ujścia wpłynąłem po 7 godzinach wiosłowania.
Moim zdaniem Nowy Most jest osiągalny kajakiem, na lekko sporo poniżej 2h.
I wciąż będzie to raczej spacerek niż wysiłek.
Jeśli to ma być całodzienna wycieczka, można się spodziewać dotarcia do Ukty i powrotu do Iznoty.
Na co zwrócić uwagę?
1. Ruch kajaków z prądem.
Moją wycieczkę robiłem końcem września i byłem na rzece sam.
W "wysokim sezonie" jest tam spory ruch łódek, w ciasnych / trudnych miejscach tworzą się zatory. Bywa, że nie da się płynąć z prądem, nie mówiąc już o płynięciu pod prąd.

2. Poziom wody w Jeziorze Gardyńskim.
Tutaj robi się ciasną "agrafkę" i wpływa z powrotem w koryto rzeki.
Ujście Krutyni do Gardyńskiego jest bardzo zamulone i płytkie. Przy niskim stanie wody można utknąć w mule. Wyjść nie bardzo jest jak - trzeba trochę powalczyć, jeśli się w takie miejsce wepchnie.

Od Gardyńskiego do Nowego Mostu trzeba się liczyć z "korkiem z zielska" stojącym w na całą szerokość rzeki. Łodygi są ustawione z prądem, więc pod prąd będzie nieco trudniej go pokonać.
Od Nowego Mostu do Ukty Krutynia robi się coraz bystrzejsza, ale prąd nie jest jeszcze taki, żeby trzeba z nim było walczyć.
Przy małym ruchu na rzece można wybierać korzystne miejsca, gdzie nurt nie jest tak silny i wtedy łatwiej płynąć pod prąd.
Brzegi w większości są niedostępne i bagniste, ale zdarzają się miejsca, żeby wysiąść i rozprostować kości. Do Ukty jest chyba jedno, czy dwa miejsca z wygodnym wyjściem z wody (coś jakby mini plaża).

Myślę, że jeśli sobie założysz powrót w 65% czasu przeznaczonego na wycieczkę to spokojnie wrócisz do Iznoty.



PS. Możesz też zrobić jak radzą, wypożyczyć sprzęt i dać się podwieźć busem w górę rzeki.
Dla mnie osobiście jedynym plusem tego rozwiązania byłoby to, że płyniesz razem ze wszystkimi, a nie pod prąd całej masy łódek. W sezonie może to być upierdliwe.


Może spróbować wypłynąć rano, np. godz. 7.00 lub 8.00 aby uniknąć wzmożonego ruchu kajaków z naprzeciwka?
 
 
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-08, 09:33    [Cytuj]

yrb napisał/a:
Posłuchaj exanta. Zostaw jacht, wypożycz kajak, zawiozą cię busem razem z kajakiem do jednego z miejsc w zależności od planowanego czasu spływu i spłyniesz sobie z prądem i kawałkiem Bełdan na koniec do przystani. Po co męczyć się pod prąd? Testowałem 2 lata temu - fajny przerywnik w trakcie rejsu.

Edit: Spływ dwugodzinny z Nowego Mostu zajął nam (mojej rodzinie) prawie 4 godziny bo generlanie wolimy zwiedzać przyrodę niż ścigać się z czasem.

Biorę pod uwagę możliwość aby płynąć z Ukty w jedną stronę.
Po Twoich słowach wiem, że warto zrobić sobie taki przerywnik w rejsie. Czuję, że którą opcję bym nie wybrał będzie fajnie.
 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 43 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3628
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-06-08, 16:21    [Cytuj]

W wysokim sezonie odradzam Ci płynięcie tym odcinkiem Krutyni pod prąd. Jest duży ruch, nawet w dni powszednie (o weekendzie zapomnij !) . Jak Cię gibnie w bok, co w przypadku płynięcia pod prąd może mieć często miejsce, to będziesz miał warczenie płynących z prądem, panikę (dużo jest świeżaków na tym odcinku).

Skorzystaj z rady @extanta i @yrba .
Ostatnio zmieniony przez artiosso 2017-06-08, 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
dżordż

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 155
Wysłany: 2017-06-09, 08:47    [Cytuj]

Jeśli bierzesz pod uwagę możliwość "zorganizowanego" spływu (z prądem, z dowozem, z transportem kajaków przez firmę), to ja polecam ten etap od jeziora Krutyńskiego do Nowego Mostu.
Trudno powiedzieć, że któryś odcinek jest mniej lub bardziej atrakcyjny lub "najlepszy".
Zrobiłem cały ten szlak (od Gielądzkiego do Jaśkowa) kilka razy w różnych porach roku i różnymi łódkami) i nie byłbym w stanie wskazać najfajniejszego odcinka.
Najlepiej zjedz wszystkie czekoladki z pudełka :o)
Ale od czegoś trzeba zacząć...
Moim zdaniem - odcinek Krutyńskie - Ukta jest najciekawszy wycieczkowo, najbardziej "przygodowy" i zróżnicowany. Na tym odcinku jest też kilka fajnych miejsc, żeby wysiąść z łódki, zjeść coś, może wejść do wody.
Poniżej Ukty to już "Mała Amazonka", owszem, piękna, ale już w zasadzie tylko to.
Ruszając rano z Krytuńskiego, umawiasz się z operatorem na telefon i jeśli w Ukcie poczujesz dość - oddajesz kajak i z głowy. A jeśli nie - spokojnie jesteś w stanie dociągnąć do Nowego Mostu. Wiele zależy od możliwości i charakteru załogi - jedni lubią siedzieć w kajaku niesionym prądem, a innych cieszy wiosłowanie, aktywne płynięcie i kontrola nad łódką. Jeśli masz pojęcie o wiosłowaniu i z grubsza czytasz rzekę, to bez wysiłku płyniesz 1.5x szybciej niż inni w pocie czoła.
Na odcinku Krutyńskie - Ukta trzeba przenieść kajak lądem, ale w sezonie są tam "usługodawcy" z wózeczkiem, którzy za niewielką opłatą Ci go przewiozą, razem ze wszystkimi gratami w środku.
Sorry, rozpisałem się, bo zeszłej jesieni się nie wybrałem i chyba mam jakieś braki :o)
Co zresztą bardzo polecam - upały nie dokuczają, w stanicach wodnych miejsce do spania bez problemu (no późną jesienią może być już zamknięte), na rzece - pusto, w knajpach nie ma kolejek.

 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 43 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3628
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-06-09, 12:35    [Cytuj]

dżordż napisał/a:
(...) Zrobiłem cały ten szlak (od Gielądzkiego do Jaśkowa) (...)


Cały szlak Krutyni, taki pełny (144 km), zaczyna się o oczko wyżej,
na J. Warpuńskim, w m. Warpuny.

Oczywiście cała Krutynia jest piękna, ale za najbardziej ciekawy
uważam odcinek J. Lamparckie - J. Zyzdrój M. Szczególnie
zaś odcinek najbardziej "dziki", w lasach, między J. Giant
a Zyzdrój Wlk.
Odcinek II, łatwy, od J. Krutyńskiego do Iznoty, to kajakostrada.
W sezonie kupa ludzi.

Jeśli ktoś chce wyzwań, to polecam zrobić Łynę na odcinku
rezerwatu "Las Warmiński", albo Pasłękę.
 
 
dżordż

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 155
Wysłany: 2017-06-09, 13:07    [Cytuj]

artiosso napisał/a:
dżordż napisał/a:
(...) Zrobiłem cały ten szlak (od Gielądzkiego do Jaśkowa) (...)


Cały szlak Krutyni, taki pełny (144 km), zaczyna się o oczko wyżej,
na J. Warpuńskim, w m. Warpuny.



Wiedziałem, że ktoś to powie :o)
Ilekroć próbowałem tam zacząć, to połączenie Zyndackiego z Gielądzkim miało taką szerokość, że nie zmieściłbym wiosła obok łódki, a zarośnięte było tak, że strużki wody nie było widać.
Za to kończyłem zawsze w Jaśkowie zamiast w Czaplach, w ramach ekwiwalentu :o)

Odcinek, o którym wspominasz, pokonywałem kiedyś przy bardzo niskim stanie wody wychodząc i wchodząc do kajaka chyba z 200 razy.
Woda, choć niska, była raczej zimna (grubo poza sezonem).
Dalej, z biegiem szlaku jest już znacznie milej.



IMG_2552.JPG
Plik ściągnięto 11 raz(y) 209,46 KB

 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 43 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3628
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-06-09, 16:06    [Cytuj]

Nikt nie mówił, że na kajakach miało być lekko ! ;-)
Ja zawsze spływy traktuję jako okazję do zjechania się.
Tak, ten odcinek, o którym wspominasz jest wąski,
za wąski na wiosła. Wiosłami się na nim odpychasz od brzegu.
Strużka w pewnym momencie idzie obok gospodarstwa
rolnego, gdzie mijasz, przy betonowej kładce kupy gnoju.
No i jest swojsko ... :lol:
 
 
Nauter

Wiek: 45
Dołączył: 22 Lis 2014
Posty: 20
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-06-09, 18:33    [Cytuj]

A które miejsca postojowe, kol. mogliby polecić ?
 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 43 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3628
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-06-09, 19:18    [Cytuj]

Kolego @Nauter : wszystkie !
Wszędzie jest pięknie !!
Gdzie tylko można się rozbić namiotem.
A wg "Ustawy o prawie wodnym" masz prawo rozbić się na przestrzeni 5 m od brzegu, chyba, że mamy rezerwat .
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 381 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22935
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-06-09, 23:35    [Cytuj]

artiosso napisał/a:

A wg "Ustawy o prawie wodnym" masz prawo rozbić się na przestrzeni 5 m od brzegu, chyba, że mamy rezerwat .


:shock: Podaj źródło, bo chyba wprowadzasz wszystkich w błąd (i narażasz na problemy).
 
 
<|artiosso
Hej Mazury !

Pomógł: 43 razy
Wiek: 51
Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 3628
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-06-10, 00:30    [Cytuj]

Pomyliłem się o 3,5 m. Sorki.
Art. 27, pkt. 1, Art. 28, pkt. 2.
Załączam PDF-a z treścią "Ustawy".

Ustawa Prawo Wodne.pdf
Pobierz Plik ściągnięto 17 raz(y) 448,29 KB

 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 381 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 22935
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2017-06-10, 02:00    [Cytuj]

artiosso napisał/a:
Pomyliłem się o 3,5 m. Sorki.
Art. 27, pkt. 1, Art. 28, pkt. 2.
Załączam PDF-a z treścią "Ustawy".


Pomyliłeś się w ogóle, a publiczne głoszenie podobnych "interpretacji" może poważnie zaszkodzić komuś, kto będzie chciał z nich skorzystać.

Cytuję:
Art. 27. 1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód
publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania
lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar
.


Zakaz grodzenia nieruchomości oraz uniemożliwiania przejścia wokół jeziora, brzegu rzeki nie oznacza, że można tam cumować, biwakować, rozbijać namiot czy cokolwiek innego. Masz prawo tamtędy przejść przez nikogo nie niepokojony i nic więcej. Tyle gwarantuje ustawa.

Kolejna rażąca pomyłka. Cytuję:
Art. 28. 2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza zarząd gminy w drodze decyzji.
3. Właścicielowi nieruchomości, o którym mowa w ust. 1, przysługuje odszkodowanie
odpowiednio od właściciela wody lub właściciela hydrologicznometeorologicznych
urządzeń pomiarowych, a właścicielowi nieruchomości, o którym mowa w ust. 2 - z budżetu gminy, na warunkach określonych w ustawie.


Krótko mówiąc. Jeżeli nie ma stosownej decyzji zarządu gminy i związanego z nią odszkodowania - przepis nie ma zastosowania. W tych punktach chodzi o przypadek, gdy wokół jeziora wszystkie działki są prywatne. Wówczas wójt lub burmistrz w drodze decyzji może (ale nie musi i najczęściej tego nie robi, bo kasę wydał na budowę fontanny lub innego równie niezbędnego mieszkańcom wodotrysku) wyznaczyć na prywatnym terenie dostęp do wody publicznej, ale wówczas musi właścicielowi wypłacić odszkodowanie z tego tytułu.

Zapisać i zapamiętać. Wielu wodniaków wciąż wierzy, że może cumować przy cudzej posesji, wychodzić na brzeg, przechodzić przez prywatny teren :shock: do sklepu, zostawiać śmieci itp. Na ich nieszczęście właściciele nieruchomości nadwodnych również wykształcili się w prawie wodnym i coraz częściej potrafią wyegzekwować należność za bezumowne korzystanie z ich własności. Umożliwiają to coraz tańsze fotopułapki lub inny monitoring. W okolicach Giżycka proszę szczególnie uważać na terenach lasów państwowych - są nafaszerowane fotopułapkami. Miejscowi cwaniaczkowie już nauczyli się nie wywozić śmieci do lasu i drewna nielegalnie z niego. ;-)

Wodniak przy brzegu może kotwiczyć. Nikt mu tego zabronić nie może. Na brzeg może wyjść wyłącznie w celu przejścia do drogi lub ścieżki pod warunkiem, że jest ona publiczna. Przez prywatne posesji, drogi, chodniki przechodzić nie wolno bez zgody właściciela. Tak stanowi prawo.

Podobny mit dotyczy pomostów. Zgodnie z prawem właściciel pomostu nie może nikomu zabronić cumowania do niego czy zabronić wstępu, ale to samo prawo nie zabrania mu wywiesić na nim cennika z ceną np. 1.000zł za godzinę korzystania z pomostu.
 
 
dany

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Wrz 2010
Posty: 27
Wysłany: 2017-06-10, 06:53    [Cytuj]

Podobny mit dotyczy pomostów. Zgodnie z prawem właściciel pomostu nie może nikomu zabronić cumowania do niego czy zabronić wstępu, ale to samo prawo nie zabrania mu wywiesić na nim cennika z ceną np. 1.000zł za godzinę korzystania z pomostu.

Problem w tym że 99% pomostów jest postawiona bez pozwoleń(na dziko). Owszem, może sobie wywiesic dowolny cennik ale musi też wystawic paragon lub fakturę (jeśli o nią poprosimy)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH