FORUM.mazury.info.pl - Absolutnie wszystko o Mazurach

MTSW 2019

Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2011-08-10, 14:35
W Warszawie łódki się same zwodowały :(
Autor Wiadomość
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-29, 20:19    [Cytuj]

kemot napisał/a:
aaaa... teraz dopiero załapałem co to za jacht "gumianoasfaltowy" ;-)

Dzisiejsze fotki:

P1060412.JPG
Po "wyslipowaniu" - ktoś odsunął szybę aby wysechł?
Plik ściągnięto 875 raz(y) 480,43 KB

P1060413.JPG
Te dwa jachty dawno nie widziały swoich opiekunów. Foka wyszła z powodzi nie najgorzej (nie licząc śmietniska w kokpicie, gorzej z balastowym "Małym Księciem"
Plik ściągnięto 878 raz(y) 480,47 KB

P1060414.jpg
Jeszcze jedna "nówka sztuka nie śmigana" bezpośrednio po wyjściu z naturalnej "myjni" - tym razem pod płotem sąsiadujacego klubu "Sum".
Plik ściągnięto 845 raz(y) 225,69 KB

 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-05, 22:21    [Cytuj]

"Leśnego Dziadka" czeka kolejne nieplanowane wodowanie :-( Przedwczesne, ponieważ nadal pozbawiony jest miecza; zdążyłem go tylko pomalować. Epinox w tej chwili już wysechł, utwardzić mu się przyjdzie pewnie pod wodą. Przynajmniej wykorzystam okazję aby wyprowadzić jacht z tego zadupia w jakie na polecenie bosmana musiałem wcisnąc go jesienią. Z hangaru zabrałem maszt aby nie ryzykować więcej jego zatopienia.

Tomek Janiszewski

P1060444.JPG
Świeżo malowanego miecza zawiesić niestety nie zdążę; przynajmniej w nowym miejscu będzie to ułatwione.
Plik ściągnięto 5028 raz(y) 609,93 KB

P1060446.JPG
Stalowa lifelina; na zapętlony odcinku widoczne chomątko i cuma dziobowa "Leśnego Dziadka"
Plik ściągnięto 920 raz(y) 518,71 KB

P1060448.JPG
Maszt już w bezpiecznym miejscu, dwie przewiercone opony przygotowane na nowym miejscu postojowym odplynąć nie powinny; oby tylko ktoś ich nie przetoczył.
Plik ściągnięto 827 raz(y) 512,6 KB

 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-06, 11:33    [Cytuj]

O godzinie 10:06 woda przedarła się przez slip, zalewając teren WKW!

Tomek Janiszewski

P1060453.JPG
Wypierane z gleby przez podnoszącą się wodę powietrze tworzy subtelną piankę
Plik ściągnięto 884 raz(y) 535,52 KB

P1060451.JPG
... do połaczenia się z wodą która zalała wcześniej część placu przez rurę odpływową
Plik ściągnięto 849 raz(y) 569,37 KB

P1060452.JPG
Woda ze slipu toruje sobie drogę...
Plik ściągnięto 836 raz(y) 547,84 KB

Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2010-06-06, 11:39, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
~boSmann

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 421
Wysłany: 2010-06-06, 20:12    [Cytuj]

Tomek, a znasz moze armatora tego MXa?
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-06, 22:29    [Cytuj]

O 21:30 stan wody wynosił 606cm, a "Leśny Dziadek" jeszcze nie pływał; nawet woda pod dno nie podeszła. Pewnie zwoduje się nad ranem; spróbuję zajrzeć do klubu w drodze do roboty, a jeśli nadal pływał nie będzie - to po robocie. Zmiana miejsca jest tym bardziej wskazana, że sąsiad "od góry" wprowadził swój jacht do namiotu typu NS (widocznego na kilku zdjęciach; na jednym z nich - zalanego niemal całkowicie z tym ze wtedy żaden jacht pod nim nie stał) który najpewniej zostanie wyrwany z ziemi i zdryfowany wraz z jachtem w kierunku formy która stoi po stronie mojej "dolnej" burty (też widocznej na jednym ze zdjęć). A może rozsypie się nad jachtem, zarzucając otoczenie żelaznymi rurami...
Co do właściciela MX - niestety go nie znam. Spróbuję jutro popytać bosmanów; przynajmniej może dowiem się kiedy ostatnio widziano go na przystani. Z pytaniem kierowniczki biura klubu o jego personalia i ewent. rozmiary zadłużenia chyba lepiej będzie się wstrzymać póki woda ostatecznie nie opadnie...

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2010-06-06, 22:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M 52

Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-06, 23:16    [Cytuj]

Moja łódka stoi od niemal trzech tygodni na parkingu pod domem. Sezon zacznę pewnie w lipcu albo wywlokę ją na Zalew. A w sobotę było już tak ładnie i prawie sucho.
Tomek, byłeś dzisiaj wieczorem na przystani? Straż miejska szaleje i straszą rowerzystów mandatami. Nawet światła na przejściu dla pieszych nie przełączają się i trzeba przechodzić na czerwonym na przystań.
Na Twojej przystani wysoko widziałem ślady wody, która zalała hangary w 97 roku. Na mojej z kolei można pływać łódką ponad bramą wjazdową. Łodzie stoją porozrzucane i brudu jest mnóstwo. Mieliśmy właśnie sprzątać przystań.
Ostatnio zmieniony przez M 52 2010-06-06, 23:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-06, 23:56    [Cytuj]

M 52 napisał/a:
Tomek, byłeś dzisiaj wieczorem na przystani? Straż miejska szaleje i straszą rowerzystów mandatami.

Byłem o 21:35, króciutko widząc że na najkrótszy rejs "Leśnego Dziadka" jest jeszcze za wcześnie. Policji i Straży miejskiej ani śladu. Pewnie zwinęli manatki pod wieczór; teraz i tak nie ma kogo gonić, a stan jest zaledwie ostrzegawczy. Nie wiem jak będzie jutro, przy stanie alarmowym. Poprzednio jakoś udało mi się stróży prawa przekonać że muszę być w zalanym klubie. A że gonią to się nie dziwię: podczas poprzedniej powodzi na wał wjeżdżali także blachosmrodziarze (takie ćwoki na lepsze określenie nie zasługują) aby sobie przypadkiem nóg nie zdrożyć :evil:
Cytat:
Na Twojej przystani wysoko widziałem ślady wody, która zalała hangary w 97 roku. Na mojej z kolei można pływać łódką ponad bramą wjazdową.

Czegoś nie rozumiem: zimowałeś na przystani PZW "Sum"?
Cytat:
Łodzie stoją porozrzucane i brudu jest mnóstwo. Mieliśmy właśnie sprzątać przystań .

Najpierw przydałoby się uprzątnąć owe dwa jachty gumianoasfaltowe z klubowego placu - wprost na złomowisko. Jeden z nich został już przedstawiony na zdjęciach, i obecnie właśnie ponownie się woduje :lol: Drugi - to o wiele bardziej wypasiona bryka :-P , na którą pewna "Foka" również znajdująca się w stanie porzuceniowym nieoczekiwanie nabrała dzikich chuci :oops:

P1060432.JPG
Stan z dnia 31 maja 2010 - obecnie gwałcicielka została już odciągnięta od swej ofiary
Plik ściągnięto 860 raz(y) 543,22 KB

Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2010-06-07, 11:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M 52

Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 00:07    [Cytuj]

Mieszkam w "Sumie" ;-)
Ten samochód był całkiem zatopiony? Przy cenach z tej przystani chyba nie opłaca się parkowac tam takich pojazdów.
Szkoda tej Foki "w stanie porzuceniowym".
Ostatnio zmieniony przez M 52 2010-06-07, 00:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 10:06    [Cytuj]

M 52 napisał/a:
Mieszkam w "Sumie" ;-)
Ten samochód był całkiem zatopiony?

Mowa! Aż po dach. Przed bramą "Suma" inne auto też się po raz drugi woduje - patrz jedno z poprzednich zdjęć. Sekcje motoryzacyjne są nierzadkim zjawiskiem w klubach wodniackich i tak w "Rejsach" jeden z członków zarządu prowadził w klubowym hangarze... regularny choć nieoficjalny warsztat samochodowy. Nie było dnia aby nie stał tak jakiś rozgrzebany pojazd :evil:
Cytat:
Przy cenach z tej przystani chyba nie opłaca się parkowac tam takich pojazdów.

Zapewne odwieczny dłużnik. Jest tam paru takich na których nie ma siły. Parę dni temu jeden z nich pośpiesznie ewakuował wypasioną dresmotorówę, w dodatku na klubowym wózku, przy akompaniamencie salutu pękającej opony :shock: Nawet nie zwolnił, przeciwnie, dal po garach aby uciec za bramę na kapciu Podobno uciekł do "Suma". Także i w "Rejsach" niejaki [autocenzura] nie placił przez parę lat za "Oriona" (a ja go uczyłem w 2003 roku laminowania, zaś na przystań "Rejsów" sprowadził się rzekomo po to aby moim wzorem żeglować po Wiśle, tymczasem ani razu nie zszedł na wodę. za to pytał na preclu o czarter koromysła na WJM), po czym pewnej nocy wyprowadził jacht z przystani. Bezsilny zarząd próbował przynajmniej narobić mu smrodu powiadomiwszy policję o kradzieży prywatnego jachtu z przystani.
Cytat:
Szkoda tej Foki "w stanie porzuceniowym".

Takich jachtów znalazłoby się więcej. Poza przwrócownym po poprzedniej powodzi a w tej chwili być może już zatopionym Księciem można zauważyć obok niego jeszcze jedną Fokę, też mającą stertę syfa w kokpicie, a wśród niego... kompletnie skorodowane sowieckie radio tranzystorowe VEF vel UFO, bardzo zresztą przydantne w radionawigacji morskiej. Wraz z zasilaczem sieciowym w doszczętnie rozwalonej obudowie. Na zmurszałych relingach i listwach odbojowych rośnie mech :-( Podobnie jak w przypadku tych dwóch samochodów, ma tu pełne zastosowanie sytuacja opisana jeszcze za kumuny w jednej ze stołecznych gazet, przedstawiającej rozpadający się na osiedlowej ulicy wrak syrenki: "Dzieciaki mają fajną zabawę, dorośli paskudny widok z okna, a właściciel złudzenie że jest posiadaczem samochodu" :lol:

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2011-02-09, 12:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 428 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27167
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-06-07, 10:15    [Cytuj]

Tomek J napisał/a:
Zapewne odwieczny dłużnik. Jest tam paru takich na których nie ma siły. Parę dni temu jeden z nich pośpiesznie ewakuował wypasioną dresmotorówę


Na Mazurach nie ma tego typu problemów. Wystarczy chcieć. Pewien właściciel sportiny 595 stracił ją 'za długi' w opłatach portowych (dostał od nowego właściciela chyba jakąś różnicę). Jeżeli rozmowy nt. przejęcia za długi nie pomagają - wystawia się taką łódź 'za płot' i po problemie. Łódź szybko staje się przedmiotem zainteresowania okolicznych 'sępów' i rozpoczyna przeważnie nowe życie jako łódź wędkarska. Port to w końcu teren prywatny.

Jeżeli tam u Was nie mogą sobie z tym poradzić w podobny sposób, w takim razie 'zarząd przystani' jest do d... do wymiany. ;-)
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-07, 10:43    [Cytuj]

Zbyszek, jest podstawowa różnica między portami mazurskimi, a przystaniami w Warszawie. Na Mazurach gros portów, to porty prywatne, gdzie jest konkretny własciciel, który dba o swój biznes. W Warszawie są przystanie klubowe, postklubowe i t.p., gdzie często nadal obowiązują zasady majace swe korzenie jeszcze w komunie. A zarządzanie w czasach komuny nigdy nie było mocną stroną zarzadzajacych :-)
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 428 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27167
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-06-07, 11:04    [Cytuj]

Mariusz Główka napisał/a:
Zbyszek, jest podstawowa różnica między portami mazurskimi, a przystaniami w Warszawie. ...


Nie zmienia to faktu, ktoś popełnia podstawowy błąd. To, że ktoś trzyma wrak w przystani za darmo jest nieuczciwe wobec pozostałych, którzy za postój płacą sumiennie.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 11:16    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Pewien właściciel sportiny 595 stracił ją 'za długi' w opłatach portowych (dostał od nowego właściciela chyba jakąś różnicę). Jeżeli rozmowy nt. przejęcia za długi nie pomagają - wystawia się taką łódź 'za płot' i po problemie. Łódź szybko staje się przedmiotem zainteresowania okolicznych 'sępów' i rozpoczyna przeważnie nowe życie jako łódź wędkarska

Z Orionem który został "Leśnym Dziadkiem" sytuacja była podobna, choć nieco inna. Gdy stał się Zabujczym do tego stopnia że jego poprzedni własciel nie miał już pomysłu jak go dłużej utrzymywać na wodzie - doszedł z klubem do porozumienia, że przestaje płacić za postój, a w zamian za to klub może sobie go wyremontować, poslać w rejs po Mazurach, a on w chwili gdy uzna to za stosowne, zwróci się do klubu aby odebrać swoją własność. Klub oczywiście nie kwapił się do takiego interesu, toteż Zabujczy Orion przestał kolejnych kilka a może kilkanaście lat na szczęście nie za płotem ale za klubowym śmietnikiem. Dopiero rok przede mną na warsztat wziął go jeden z klubowiczów "Rejsów" ale i on miał dwie lewe ręce, toteż ograniczyl się tylko do odpicowania kadluba i pokladu jakimś polrenem. Nawet zrzucił go na wodę ale na swoje szczęście nie zdecydwał się nawet odpłynąć nim od pomostu. Wkrótce zresztą postanowił rozpocząć karierę morską, ktorej ukoronowaniem stało się porzucenie "Portowca Gdańskiego" na kamieniach u wybrzeży Szwecji :evil: A ja kupiłem tego Oriona na pniu, nauczony już doświadczeniem wyniesionym z AKŻ AZS, że opieka nad jachtami klubowymi nie popłaca...
Cytat:
Jeżeli tam u Was nie mogą sobie z tym poradzić w podobny sposób, w takim razie 'zarząd przystani' jest do d... do wymiany. ;-)

Tamten zarząd "Rejsów" niewiątpliwie do tego się nadawał - ale cały klub nie byl lepszy, nawet nie byl w stanie zwołać Walnego Zebrania, mimo że zarząd rządził już drugi rok po upływie kadencji. W tej sytuacji, na dodatek w obliczu nałożenia na Port Czerniakowski podatku dennego ale przede wszystkim dlatego że zarzad zamiast w alarmowym trybie ratować walący się slip... zafundowal sobie jeszcze jeden billboard aby kasę na "Syrenkę" było z czego ciągnąć - pozostalo mi tylko zmienić klub. Nie mogłem ryzykować straty kolejnego, własnego już a nie klubowego jachtu, a być moze i życia - tym razem z powodu katastrofy budowlanej. Obecnie stary-nowy zarząd (Walne odbyło się skoro tylko się przeniosłem, a wybrano cały poprzedni zarząd na nową kadencję niemal w komplecie) pokornie płaci teraz podatek denny Pełnomocnikowi Markowi P. i HGW. Co natomiast da się zrobić z wrakami na terenie WKW - okaże się na Walnym w przyszłym roku. Na tym które odbyło się zimą nie miałem zbyt wiele do powiedzenia, bo nie byłem jeszcze zorientowany w sytuacji. Ta powódź wiele spraw rozjaśniła, od razu widać który sprzęt można uznać za porzucony.
A wracając do meritum - Wisła przerwała wał pod Annopolem (oczywiscie, nie chodzi tu o ulicę w Warszawie ;-) ). Teraz już rozumiem dlaczego poziom wody w Warszawie podnosi się tak niemrawo: z samego rańca było 630cm zamiast zapowiadanych 650, i w tej sytuacji przeholowywanie jachtu przełożyłem na popołudnie.
--
Spławmy Hannę jak Marzannę!
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2011-02-09, 12:07, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
M 52

Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 13:03    [Cytuj]

W takich pseudobiznesowych pozostałosciach poprzedniej epoki zawsze znajdzie się ktoś, kto pilnuje głównie swoich spraw i udostępnionych mu możliwości. Tak już jest w tego typu instytucjach. Dzięki temu jednak łódka stoi blisko domu, a koszty dają się przełknąć. Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.
Rzeczywiście powódź weryfikuje właścicieli łódek i widac co zostało porzucone. Zajrzę chyba do Twojego portu i rozejrzę się trochę. A nuż trafi się coś ciekawego. Mam ochotę podłubac przy jakiejś łódce, a moja własciwie jest już "podłubana" do cna.
 
 
Szaman3
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-07, 13:16    [Cytuj]

Nie bardzo wiem co masz na mysli pisząc o "atmosferze jak w galeriach handlowych" w prywatnych portach. Ja trzymam łódkę od lat w Karwicy, w prywatnym porcie i jesli chodzi o atmosferę, jest tam znakomita. Mam wielu znajomych, pływamy często razem i jest super.
W porcie prywatnym zazwyczaj sprawy są jasno postawione. Za postój płacę konkretną kwotę i w zamian dostaję konkretne usługi. Jesli coś jest nie tak, to idę z tym do konkretnej osoby i albo się dogadujemy (tak jest zazwyczaj), albo będę się zastanawiał nad zmianą portu. Bez układów, niuansów, komandorów i jakichś tam zarządów i zgromadzeń.
Kiedyś dawno temu trzymałem łódkę w porcie WOZŻ w Nieporęcie. Generalnie był bałagan i syf. Dopiero jak port przejął pan Kluczyński, to zaczęło się zmieniać i normalnieć. Każdy miał swoje miejsce, co było nie do załatwienia przy zarzadzaniu przez WOZŻ, pojawiły się normalne kible i dźwig na slipie.
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 428 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27167
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-06-07, 13:25    [Cytuj]

M 52 napisał/a:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.


Nie bardzo rozumiem porównania. Prywatny właściciel dba o jakość usług i porządek w przystani.
W dobrze zarządzanym klubie też standard może być taki, jak w porządnym, komercyjnym porcie. Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję... (kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 14:15    [Cytuj]

M 52 napisał/a:
W takich pseudobiznesowych pozostałosciach poprzedniej epoki zawsze znajdzie się ktoś, kto pilnuje głównie swoich spraw i udostępnionych mu możliwości.

Tak też było w "Rejsach". Członek zarządu odpowiedzialny za sprawy prywatnych armatorów i stan techniczny przystani(!) reperował cudze auta chyba pościągane ze szrotu aż huczało :evil: , pani komador która sama zawarła cały swój program wyborczy w słowach Chcę rządzić! stawiała billboardy na terenie klubu odpalając część kasy na rzecz "Oddziału" mając najwyraźniej w planach w przysłości robić tam karierę, właściclel pewnej firmy zajmującej się organizowaniem rejsów oraz pośrednictwem czarterowym w Chorwacji urządził w klubowej świetlicy regularne biuro, a na parkujacym na terenie placu apelowego busie tranzicie (jak powszechnie wiadomo bez busiarstwa w dziadoskich realiach PRL-bis - kto normalny tłukłby się przez pół Europy czymś co w istocie jest lekko tylko zmodydyfikowaną furgonetką do przewozu kartofli! - żeglarstwo morskie zwłaszcza za granicą by nie istniało - ) widniał adres klubu jako adres jego firmy. Na dodatek ten gościu korzystał z pełnych praw członka klubu, a to co robił było traktowane jako statutowa działalność klubowej sekcji morskiej! :evil: Nawet na jednym z Walnych domagał się aby klub przestał dopłacać do prywatnych armatorów tj. dowalił im opłaty na poziomie owych komercyjnych Emperyachtów. A Zarząd zbierał się co tydzień niemal wyłacznie po to aby liczyć kasę i na tej podstawie prognozować czy Syrenka zejdzie na wodę w lipcu czy też może pod koniec sierpnia, w zależności od tego jakiego honorarium wynajęci w imię źle pojetego prestiżu kapitanowie zażyczą sobie za prowadzenie klubowego jachtu, częstokroć obsadzonego osobami spoza klubu. Drugi morski jacht klubowy, drewniana "Polonia" od jakchś pięciu lat gnije na kołkach, a klub wytrwale płaci za postój jachtu nie będącego zresztą jego własnością, czekając chyba z nadzieją że w końcu sam się zutylizuje.
Cytat:
Tak już jest w tego typu instytucjach. Dzięki temu jednak łódka stoi blisko domu, a koszty dają się przełknąć.

W WKW tego rodzaju lewych interesów z tego co się orientuję nie ma, klub jest w 100% armatorski, choć przeważają armatorzy sporych motorówek, wypartych przez paskarskie ceny z Zegrza. Już struktura składek jest zupełnie inna niż w "Rejsach": tam skladki klubowe były na symbolicznym poziomie, dzięki czemu osoby nie będące armatorami mogły mieć przemożny wpływ na decyzje. Opłaty całościowe były nieduże dzięki wpływom z billboardów i wynajmu pomieszczeń komercyjnym firmom - chyba jeszcze do dziś na budynku prze Solcu widnieje ślad po neonie "Parker". ale także kosztem przejadania infrasteruktury klubowej: za moich czasów zainewstowano tylko w WC, remont świetlicy po firmie "Parker" oraz... w drzwi do kapitanatu. A o remoncie pochylni slipu mówilo się i mówiło aż wziął się i pękł po czym zaczął zjeżdżać do kanału.
W WKW natomiast składki członkowskie są stosunkowo wysokie (i to służyło w "Rejsach" jako straszak), natomiast opłaty postojowe - nawet wyraźnie niższe niż w "Rejsach". Płacę i tak zdecydowanie więcej niż tam - ale przynajmniej widać za co. Klub inwestuje w przystań, bosmani naprawdę sumiennie pełnią swoje zadanie nawet w tak trudnych chwilach jak obecnie.
Cytat:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.

A można się w ogóle czuć dobrze na takim Zegrzu, gdy roczna opłata na komercyjnych przystaniach takich jak YKP czy WTW dawne "Kruszywa" doszła już do takiego poziomu że jeszcze trochę a cały jacht można by za nią kupić? To może warto zaryzykować skryte wciągnięcie jachtu na zimę do jakiegoś jaru, aby tam go zamaskować i przetrzymać do nowego sezonu? Ale to wina pazerności władz miejscowych. Zamiast dać teren w dzierżawę na przynajmniej 10 lat aby dzierżawca mógł zabiegać o dofinansowanie z UE - dają dzierżawę na 3 lata (co zmusza dzierżawcę aby przez tak krótki czas zwróciły mu się zainwestowane środki), przy czym za jedyne kryterium w konkursie służy gotowość nowego dzierżawcy do zerżnięcia z armatorów jak najwyższych opłat, z których swoją dolę odpalą władzom gminy. Wyjątkiem okazała się nowa marina nad Zalewem Wiślanym, gdzie dano teren w dzierżawę na lat 25, i całoroczne opłaty ksztaltują się na poziomie... 500zł. Ale to bardzo boli niektórych tu obecnych, którzy najwyraźniej uważają że ktoś kogo nie stać na 3000zł rocznie w ogóle nie powinien pokazywac się na wodziej, chyba że na czarterowanych jachtach, pod warunkiem że przynajmniej na czarter go stać.
Cytat:
Rzeczywiście powódź weryfikuje właścicieli łódek i widac co zostało porzucone.

I dostarcza świetnego pretextu do wystawienie tych dwóch człkowicie już bezużytecznych już blachosmrodów za bramę. Już tam złomiarze zrobią z nich właściwy użytek, a na koniec podjedzie laweta z hakiem i zawiezie resztę do huty.
Cytat:
A nuż trafi się coś ciekawego. Mam ochotę podłubac przy jakiejś łódce

Dwie Foki, MX, parę kabinowych motoróweczek... nic tylko wybierać!

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
 
 
~Tomek J

Pomógł: 66 razy
Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6561
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 14:32    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.

Problem jednak jest taki że większość członków klubu niejedną flaszkę z tymi darmozjadami zdążylo obalić. I teraz żal im ich się pozbyć, nawet jeśli od lat przychodzą na przystań już tylko i wyłącznie w celu obalenia flaszki. Taka sekcja trunkowa miała się w "Rejsach" znakomicie. Nawet Zarząd nigdy nie był w stanie wyegzekwować wydanego przez siebie polecenia zewidencjonowania i opróżnienia nadmiarowych szafek. Gdzieś trzeba było przecież te flaszki (pełne i puste) przechowywać. A ja drżałem tylko na myśl aby podpity właściciel nie wodowanej od lat motorówki nie zaprószył nocą ognia pod wiatą, zresztą to samo niebezpieczeństwo groziło także ze strony wspomnianego wcześniej szefa sekcji biznesowej który regularnie rozpalał grilla na pokrytym papą i zabezpieczonym folią przeciekającym dachu hangaru i wiaty :evil:
Cytat:
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję...

Z niesumiennych armatorów relegowanych z przystani także nie pozyska się żadnych pieniędzy - ale przynajmniej pozyska się miejsce, wskutek czego jachty wymagające poważnejszych prac remontowych przed sezonem (jak "Leśny Dziadek") nie musiałyby byś wciskane na takie zadupie
Cytat:
(kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?

Po tej powiodzi i tak prądu nie ma i dlugo jeszcze nie będzie - jak nic przyjdzie mi ręcznie oszlifować listwy odbojowe i handrelingi ręcznie. Tylko sztorklapę będę mógł zanieść w miejsce gdzie prąd jest, a prowadnice suwklapy wymagające ponownego klejenia oszlifowałem już i pomalowałem w domu. To samo co roku robię z gretingiem, a z jego transportem nie ma najmniejszego problemu, jest bowiem rokładalny na poszczególne deski (załączę fotkę).
Prąd ani woda na kei porzebne mi nie są: instalacji wodnej nie ma, a jeśli chodzi o prąd, to tu "Lesny Dziadek" jest samo- a raczej Słońcowystarczalny :-) Zresztą nawet i bez takiej powodzi trudno byłoby to zrobić gdy normalne wahania poziomu podczas wiekszych przyborów są takie że trap potrafi chować się pod wodą i wtedy do komunikacji z pomostem służy wioslowa łódka.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
 
 
mazury.info.pl
Administrator
pies ogrodnika

Pomógł: 428 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 27167
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2010-06-07, 15:57    [Cytuj]

Pozbycie się 'darmozjadów' działa wychowawczo na takich, którzy nie płacą 'bo on też nie płaci'.

Prąd i woda na kei to był tylko przykład. Potrzeb w przystani jest cała masa. Chociażby zakup kamery monitoringu czy założenie alarmu albo pomalowanie ogrodzenia.

Woda na kei potrzebna jest np. do mycia jachtu. Ja do mycia swojej łodzi używam małego karchera (do tego potrzebna jest woda i prąd) używając wyłącznie czystej wody pod ciśnieniem zamiast chemii jak np. kilku armatorów-ekoterrorystów.
 
 
M 52

Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-07, 17:06    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
M 52 napisał/a:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.


Nie bardzo rozumiem porównania. Prywatny właściciel dba o jakość usług i porządek w przystani.
W dobrze zarządzanym klubie też standard może być taki, jak w porządnym, komercyjnym porcie. Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję... (kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?

Zgadłeś! Prądu nie ma! ;-) Może dlatego, że nie ma kei. To jest Wisła i trzecie duże wezbranie w tym roku. Mamy plywający pomost w zatoce, a przy wyższych stanach wody zatoka znika. Zresztą moja przystań, to niewielki i niekomercyjny obiekt klubowy. Miejsce spokojne i bezpieczne, choć rzeczywiście bez luksusów. I takie ma pozostać. Porównywanie z mazurskimi portami zupełnie nie ma sensu, bo i akwen nieporównywalny i zupełnie inne zwyczaje wodniackie. Zresztą u nas wraków nie ma, zaległości też chyba nie.
Problemy z zaległościami dotyczą powszechnie innych dziedzin życia, od opłat mieszkaniowych poczynając i ten problem trzeba tępić. To oczywiste.
Ostatnio zmieniony przez M 52 2010-06-07, 17:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl

CZARTER JACHTÓW NA MAZURACH NOCLEGI NA MAZURACH