Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Instalacje jachtowe - Antena do radia

marekj - 2013-12-16, 11:36
Temat postu: Antena do radia
Temat wydaje się banalny i pewnie taki jest ale jak coś próbuję znaleźć to jest o CB, VHF i innych takich.
Na jachcie nie mam radioodbiornika i w sumie mi to nie przeszkadza ale rodzina wywiera naciski :-> Zresztą jak mam słuchać skrzeczenia muzyki z jakiejś komórki to już lepiej niech to radio jest. :-P No i tak sobie myślę że sam montaż radia, podłączenie kabelków do głośników, zasilania itp to nie jest jakaś tam filozofia. Jednak za bardzo nie wiem co począć z anteną? Jak to u was jest rozwiązane? Jakoś nie widuję na jachtach pomontowanych anten, a radia grają. Drucik do podwięzi wantowej, antenka wewnątrz?
Chciałbym sobie zaplanować i przygotować wszystko co by na miejscu tylko przypiąć i płynąć :mrgreen: - wszak czasu na żeglowanie i tak mam za mało i głupio go tracić na głupoty jak już się wyrwę na te Mazury.

pough - 2013-12-16, 12:33

Ja miałem na Mazurach dwa rozwiązania. Jedno to zwykły drut 1,5 m rozciągnięty wzdłuż burty na której było zamontowane radio. Drugie to przewód antenowy do anteny zamocowanej na koszu rufowym. Oba b.dobrze spełniały swoją rolę. Zewnętrzna antena zbierała więcej stacji.

Można też poprowadzić przewód antenowy do anteny masztowej. Ale tutaj musisz zrobić przelotkę i zapewnić możliwość kładzenia masztu.

Są anteny (samochodowe) łączące w sobie antenę radiową z anteną CB. Można takie znaleźć w specjalizowanych sklepach z CB radiami. Radio na nich działa, ale CB już nie najlepiej zbiera nie mówiąc o nadawaniu z czym jeszcze gorzej. Zasięg radia CB z taką anteną będzie niewielki.

MirekMors - 2013-12-16, 14:14

Domyślam się, że na Sasankę ?
Ja kupiłbym radio tranzystorowe na baterie - wystarczą na cały sezon. Dodatkowo masz je zawsze pod ręką, czy to w kokpicie czy w koi.
Jeśli samochodowe to wg. mnie koniecznie z pilotem. A wtedy koniecznie dodatkowy wzmacniacz antenowy za ~20 zł.

Sławek - 2013-12-16, 14:29

Ja mam zwykłe tranzystorowe radio na sasance. W zupełnosci wystarcza bez instalacji, przeróbek itp. Do posłuchania trójki w zupełności wysrtarcza. Podczas żegligi mi jest niepotrzebne, wieczorami czasami sobie gra.

Sławek

Piotr Lewandowski - 2013-12-16, 14:45

Przy maszcie w Miłkach to chyba i bez anteny ściągnie Polskie Radio ;-)

A bardziej serio - kawałek kabla/drutu wzdłuż burty (za szafkami/tapicerką) i starczy.

marekj - 2013-12-16, 14:49

Ma być z możliwością odtwarzania mp3 z pendrive'a czyli raczej samochodowe, zresztą chcę żeby było to zamontowane na stałe. Jacht jest mały i jak pływamy rodzinnie to wszelkie ruchome przedmioty po chwili giną pod innymi ruchomymi przedmiotami. Pilot... o tym nie myślałem ale w sumie to on chyba pierwszy podzieli los ruchomych przedmiotów, o których wyżej pisałem. Wracając do anteny to najbardziej mnie ten drut wzdłuż burty przekonuje, ewentualnie przypnę go podwięzi wantowej. Na maszt anteny montować nie będę. Mam w nim "ujarzmioną teściową" i wprowadzanie jakichkolwiek kabli do środka jest możliwe ok 1m nad pokładem. Poza tym pewnie bym ją urwał bo lubię stawać na dziko i czasami gdzieś tam masztem o drzewko musnę :mrgreen: Muszę znaleźć jakiś egzemplarz względnie mało prądożerny. Generalnie to nie jestem zachwycony tym pomysłem, ale skoro ma być to ma działać i nie sprawiać mi problemów.
MirekMors - 2013-12-16, 14:50

No właśnie, że nie bardzo. Przynajmniej w moim LG. Albo wzmacniacz albo podpięcie pod relingi.
Adam Żyszkowski - 2013-12-16, 15:02

Na moim Morsie mam zainstalowaną "instalację" radiową.

Kupiłem najtańsze samochodowe radio w sklepie, bez płyt, ale z gniazdem USB. Dokupiłem do niego również najtańszą (albo prawie najtańszą) antenę samochodową, taką montowaną na błotniku. Ma może 40cm długości.

Masę od anteny przykręciłem do podwięzi wantowej. Drugi kabelek wsadziłem w gniazdo w radiu :)

Antenę schowałem wewnątrz jachtu, za radiem, wzdłuż łączenia podkładu z burtą. Siedzi głęboko, w ogóle jej nie widać.Samo radio mieszka w skrzyneczce-samoróbce z cienkiej sklejki, podwieszone pod półpokładem.

Całość pracuje bardzo ładnie, nie zanotowałem kłopotów z odbieraniem różnych stacji radiowych w różnych dziwnych miejscach, również poza Mazurami.

Odbiór na Mazurach to najmniejszy problem, antenę w Miłkach widać zewsząd.

mazury.info.pl - 2013-12-16, 15:05

Jeżeli ktoś lub słuchać muzyki - może sobie zamontować normalne samochodowe radio. Standardowe samochodowe anteny wystarczają na Mazurach w zupełności, a ich niewielkie rozmiary pozwalają na zamontowanie ich gdziekolwiek - niekoniecznie na pokładzie. Laminat nie stanowi przeszkody dla fal radiowych - antenę można zamontować/przykleić do wewnętrznej strony ścianki, na której zamontowane jest radio.
marekp - 2013-12-16, 16:09
Temat postu: Re: Antena do radia
marekj napisał/a:
Temat wydaje się banalny i pewnie taki jest ale jak coś próbuję znaleźć to jest o CB, VHF i innych takich.
Na jachcie nie mam radioodbiornika i w sumie mi to nie przeszkadza ale rodzina wywiera naciski :-> Zresztą jak mam słuchać skrzeczenia muzyki z jakiejś komórki to już lepiej niech to radio jest. :-P No i tak sobie myślę że sam montaż radia, podłączenie kabelków do głośników, zasilania itp to nie jest jakaś tam filozofia. Jednak za bardzo nie wiem co począć z anteną? Jak to u was jest rozwiązane? Jakoś nie widuję na jachtach pomontowanych anten, a radia grają. Drucik do podwięzi wantowej, antenka wewnątrz?
Chciałbym sobie zaplanować i przygotować wszystko co by na miejscu tylko przypiąć i płynąć :mrgreen: - wszak czasu na żeglowanie i tak mam za mało i głupio go tracić na głupoty jak już się wyrwę na te Mazury.


Moje gra bez problemu z samochodową anteną, która leży w tej samej skrzynce w której jest radio. Kiedyś na Fokusie zamontowałem antenę na burcie i wytrzymała 3 dni(ciągle się o nią potykałem). Jak chcesz więcej zainwestować to są anteny klejone do samochodowych szyb, można pewnie przykleić do łódkowego okna lub forluku, ale moim zdaniem to już przerost formy nad treścią. Na WJM można złapać bez problemów prawie każdą rozgłośnię, najlepiej (nawet na spinaczu) oczywiście gra ...pewne toruńskie radio :-)

marekj - 2013-12-16, 16:15
Temat postu: Re: Antena do radia
marekp napisał/a:
najlepiej (nawet na spinaczu) oczywiście gra ...pewne toruńskie radio :-)

Teraz to mnie zmobilizowałeś żeby zainwestować jednak w coś lepszego niż spinacz :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

marekp - 2013-12-16, 16:20
Temat postu: Re: Antena do radia
marekj napisał/a:
marekp napisał/a:
najlepiej (nawet na spinaczu) oczywiście gra ...pewne toruńskie radio :-)

Teraz to mnie zmobilizowałeś żeby zainwestować jednak w coś lepszego niż spinacz :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


Marek nie szalej :-) "trójka" na spinaczu też nieźle gra :-)

piotrb - 2013-12-16, 16:37

mazury.info.pl napisał/a:
Jeżeli ktoś lub słuchać muzyki - może sobie zamontować normalne samochodowe radio. Standardowe samochodowe anteny wystarczają na Mazurach w zupełności, a ich niewielkie rozmiary pozwalają na zamontowanie ich gdziekolwiek - niekoniecznie na pokładzie. Laminat nie stanowi przeszkody dla fal radiowych - antenę można zamontować/przykleić do wewnętrznej strony ścianki, na której zamontowane jest radio.


dokładnie tak to działa u mnie

MirekMors - 2013-12-16, 17:58

Po zamontowaniu oświetlenia ledowego zamiast żarówek halogenowych radio zaczęło szumieć. Gdy są włączone to nawet bardzo. Ponieważ śruby relingów nie przechodzą na wylot do kabiny, nie wiem jak się podłączyć do relingów by nie robić dziur. Ale do wiosny muszę coś wymyślić. Pewnie 1 ze śrub zamienię dłuższą.
Bodo - 2013-12-16, 20:19

A myślałeś o śrubach podwięzi wantowych? .... jeżeli wystaje gwint, to dodasz drugą nakrętkę, ...jak nie wystaje, to przewód, pod istniejącą ....
Ja mam antenę dł ok. 20 cm, wrzuconą luźno za radiem ..... odbiera, na BoTaku, i tak samo było na Andrusi ..... nie jest "uziemiona" do innych elementów jachtu ....

piotrb - 2013-12-16, 21:23

u mnie też są ledy i nawet tak liche radio gra bez zarzutu, może coś jest skopsane z kabelkami, zobacz czy np. jedna żyłka z któregoś kabla gdzieś nie przywiera albo zastosuj filterek to groszowa sprawa
Bodo - 2013-12-16, 21:25

piotrb napisał/a:
u mnie też są ledy i nawet tak liche radio gra bez zarzutu, może coś jest skopsane z kabelkami, zobacz czy np. jedna żyłka z któregoś kabla gdzieś nie przywiera albo zastosuj filterek to groszowa sprawa

... albo zasilanie radia, jest na tym samym kabelku, co światło ledowe ..... :roll:

piotrb - 2013-12-16, 21:33

Bodo napisał/a:
piotrb napisał/a:
u mnie też są ledy i nawet tak liche radio gra bez zarzutu, może coś jest skopsane z kabelkami, zobacz czy np. jedna żyłka z któregoś kabla gdzieś nie przywiera albo zastosuj filterek to groszowa sprawa

... albo zasilanie radia, jest na tym samym kabelku, co światło ledowe ..... :roll:


też tak mam i gra, może nie ma zainstalowanego filterka jak w nowych radiach.
u mnie jest jeszcze silnik który tym bardziej powinien zkłucać odbiór ale się obyło...

Nokin - 2013-12-16, 21:39

MirekMors napisał/a:
Po zamontowaniu oświetlenia ledowego zamiast żarówek halogenowych radio zaczęło szumieć.


Z mojego doświadczenia wiem, że problem jest w ledach, które 'szumią' i zakłócają odbiór radia.
Po modyfikacji (odcięciu) elektroniki zasilającej ledy, która zazwyczaj jest przy takich odpowiednikach żarówek halogenowych, oświetlenie nie będzie zakłócać radia.

-----------------
pozdrawiam Zdzisław

marekj - 2013-12-16, 21:56

Nokin napisał/a:
Po modyfikacji (odcięciu) elektroniki zasilającej ledy, która zazwyczaj jest przy takich odpowiednikach żarówek halogenowych, oświetlenie nie będzie zakłócać radia.

Jak ma wyglądać to odcięcie? Czy jest to np. kondensator równolegle na zasilaniu radia? Tylko łopatologicznie poproszę, bo moja wiedza z elektroniki kończy się na rozróżnianiu podstawowych elementów.
W głównej lampce w kabinie mam moduł LED który ma na sobie jakąś elektronikę. Nie wiem co to jest dokładnie - pewno jakiś mostek czy cuś bo tym modułom jest wszystko jedno do czego je podpinany. Tzn ma być 12V ale bieguny nie mają znaczenia, jak również czy prąd jest stały czy zmienny....

Zrobię zresztą próby w domu bo akurat lampkę zabrałem na zimę ze sobą :mrgreen:

Bodo napisał/a:
... albo zasilanie radia, jest na tym samym kabelku, co światło ledowe ..... :roll:

Bogdan - na jachcie to generalnie wszystko jest na tym samym kabelku. Wszak pomiędzy obwodami są tylko bezpieczniki a one raczej nic nie separują :-D

aleksiasty - 2013-12-16, 21:58

Nokin napisał/a:
MirekMors napisał/a:
Po zamontowaniu oświetlenia ledowego zamiast żarówek halogenowych radio zaczęło szumieć.


Z mojego doświadczenia wiem, że problem jest w ledach, które 'szumią' i zakłócają odbiór radia.
Po modyfikacji (odcięciu) elektroniki zasilającej ledy, która zazwyczaj jest przy takich odpowiednikach żarówek halogenowych, oświetlenie nie będzie zakłócać radia.

-----------------
pozdrawiam Zdzisław


Nie bardzo zgodzę się, że wystarczy odcięcie elektroniki jako jedyna modyfikacja zasilania LED-ów.
Tę elektronikę trzeba czymś zastąpić, a wymaga to odrobiny wiedzy, żeby natychmiast nie spalić diod lub łajby.

Bodo - 2013-12-16, 22:06

Ledy są produkowane w Chinach .... o innych nie słyszałem.... trzeba zwracać uwagę na ich markę oraz źródło zakupu w Polsce ...... np. do domu zakupiłem żarówkę ledową 2 lata temu od bezpośredniego importera, następną w rok temu w dużym sklepie budowlanym..... obie zostały założone zaraz po zakupie ..... dzisiaj,ta dwuletnia świeci jaśniej od ubiegłorocznej .... cena była nieznacznie niższa w dużym sklepie..... moje światło ledowe na BoTaku, już szwankują sekcje na listwie ledowej ..... na Andrusi, zakładałem je sam i działało 3 lata bezproblemowo ...... i tutaj historia ze źródłem zakupu się powtarza .... być może, to jest także, przyczyną zakłóceń pracy radia? .....
mazury.info.pl - 2013-12-16, 23:06

Zakupy ledów można również dokonać bezpośrednio w Chinach - u producenta. Ostatnimi czasy sporo rzeczy sprowadzam bezpośrednio z Chin. Chińczycy chętnie wysyłają też pojedyncze sztuki. Przesyłka przez pocztę chińską pojedynczych sztuk jest z reguły bezpłatna, ale płynie statkiem przez Singapur w kontenerze ok.3-4 tygodni. W przypadku zakupów prywatnych VAT płaci się od deklarowanej wartości celnej pow. 22EUR, a cło powyżej 49EUR. W wielu przypadkach nie płaci się więc ani VAT-u, ani cła.
MirekMors - 2013-12-16, 23:39

Nokin napisał/a:
Z mojego doświadczenia wiem, że problem jest w ledach, które 'szumią' i zakłócają odbiór radia.
Po modyfikacji (odcięciu) elektroniki zasilającej ledy, która zazwyczaj jest przy takich odpowiednikach żarówek halogenowych, oświetlenie nie będzie zakłócać radia.

Problem w tym, że radia słuchamy wieczorem gdy na ogół używamy też oświetlenia :-/
Pewnie kupiłem szajs. Postaram się odseparować instalację antenową.

Sławek - 2013-12-17, 12:29

Cytat:
Problem w tym, że radia słuchamy wieczorem gdy na ogół używamy też oświetlenia
Pewnie kupiłem szajs. Postaram się odseparować instalację antenową


Słuchaj po ciemku, lepiej wczujesz sie w rytmy :-D

Sławek

Adam Żyszkowski - 2013-12-17, 12:31

Mam oświetlenie ledowe. Lampki kupiłem w markecie budowlanym na "C", w zestawie 5 lampek + zasilacz. Zasilacz wyrzuciłem, same lampki chodzą na 12V. Na jachcie zużyłem dwa takie zestawy. 1 lampka to chyba 5 albo 6 ledów, około 1W mocy.

Mam radio, w zestawie z najtańszymi głośnikami. Tani zestaw, który ma brzęczeć w tle, w mesie.

Jedno i drugie jest podłączone pod ten sam akumulator, ale przewody zasilające światło i radio rozgałęziają się tuż za akumulatorem - już dwa wychodzą z zacisku na akumulatorze. Jedno i drugie jest zabezpieczone bezpiecznikiem 5A (nie wiem czy to dużo czy mało, wydaje mi się, że mało). Przewody minusowe łączą się w zacisku na minusie akumulatora. Zapewne cała instalacja elektryczna trąci amatorszczyzną, ale jest ukryta i tego za bardzo nie widać. :mrgreen:

Całość działa bardzo dobrze, zupełnie na siebie nie wpływając. Żadnych brzęczeń, szumów, migań nie zaobserwowałem.

dżordż - 2013-12-17, 12:57

niektóre lampy LED generują szumy, bo same elementy LED są zasilane z przetwornicy impulsowej (drivera). To jest technologicznie bardzo korzystne rozwiązanie, bo przetwornica potrafi utrzymać odpowiednie parametry zasilania diod przy niestabilnym napięciu wejściowym.
Na przykład - lampka nie przygasa, pomimo coraz niższego napięcia na akumulatorze.
Ma jeszcze kilka innych cech, ale nie ma sensu nad tym się rozwodzić.
Jeśli odpowiednio dobrać same diody, można je zasilać bezpośrednio z instalacji 12V i efektu zakłóceń nie będzie.
Być może są lampki LED na 12V, gdzie diody są odpowiednio połączone (szeregowo/równolegle) i w ten sposób osiąga się odpowiednie napięcie na każdej z osobna.

Do celów oświetlenia łódki rozważył bym kupienie "listwy" ledowej, podzielonej na segmenty. Można ją docinać z rozdzielczością "do pełnego segmentu" (zwykle ok 5 cm/moduł) i zasilać prosto z 12V bez przetwornic. Można kupić taśmy z diodami o większej lub mniejszej jasności (ilości światła na mb), różnej temp. barwowej i w wersji IP54, czyli odporniejszej na wilgoć.
Do tego są od razu systemowe obudowy, cięte z metra, w postaci profili (listew) aluminiowych.
Wszystko całkiem estetyczne, łatwe w montażu i relatywnie nie drogie. Światło nie jest punktowe, tylko rozproszone, co w niewielkich pomieszczeniach jest zaletą, bo nie generuje takich głębokich cieni.
Z racji, że jest to ustandaryzowane, nie będzie problemu z ewentualną wymianą kawałka takiej taśmy na nową, pewnie można też wymienić jeden czy dwa uwalone moduły - po prostu wycinając i dolutowując nowe.

Żeby nie było - nie handluję tym, ani nie mam z tego tytułu żadnych korzyści materialnych lub niematerialnych :)
Ot, po prostu, robimy różne niestandardowe urządzenia i instalacje i akurat potrzebowaliśmy małego, jasnego i łatwego w montażu źródła światła.

dż.

Siga2 - 2013-12-17, 14:02

Co łódka to zakładam inny typ anteny . Generalnie każda antena samochodowa jest ok .Najlepsza antenka jaką miałem to mała parocentymetrowa antena zewnętrzna ze wzmacniaczem wsadzona do bakisty . Wystarczy zastosować mały bicz i antenę umieścić w jaskółce lub podobnym miejscu . Same radio ,im prostsze tym mniej zżera prądu . Polecam radia na karty SD i USB --Brak mechanizmu CD to jeden element mniej do psucia się na łódce .
Jak chce się mieć dobry dźwięk to istotne jest jakie montujemy głośniki i jak je montujemy . Można w kabinie jachtu uzyskać doskonałą barwę dżwięku ,bo jest to mała kubatura i ma dużo "miękkiego" . Przykładam do tego dosyć duża uwagę i mam b. dobrą jakość dźwięku .Przyjemnie wieczorem posłuchć sobie dobrej muzyki w dobrej jakości .

Nokin - 2013-12-17, 16:35

aleksiasty napisał/a:


Nie bardzo zgodzę się, że wystarczy odcięcie elektroniki jako jedyna modyfikacja zasilania LED-ów.
Tę elektronikę trzeba czymś zastąpić, a wymaga to odrobiny wiedzy, żeby natychmiast nie spalić diod lub łajby.


To prawda, ale jeżeli 'diody' są na 12V to odcięcie elektroniki wyeliminuje szumy i nie spowoduje spalenia diod.

Problem dobrze opisał dżordż:
niektóre lampy LED generują szumy, bo same elementy LED są zasilane z przetwornicy impulsowej (drivera). To jest technologicznie bardzo korzystne rozwiązanie, bo przetwornica potrafi utrzymać odpowiednie parametry zasilania diod przy niestabilnym napięciu wejściowym. ...... Jeśli odpowiednio dobrać same diody, można je zasilać bezpośrednio z instalacji 12V i efektu zakłóceń nie będzie.

Nie podejmę się zdalnego wskazania co konkretnie odciąć z układu zasilania ponieważ stosowane układy w lampkach ledowych różnią się znacznie między sobą.
Ogólna wskazówka, należy odszukać punkty podające zasilanie z takiego układu na ledy i tam podpiąć (z pominięciem przetwornicy) bezpośrednio zasilanie z akumulatora. Może być też potrzebne zastosowanie opornika ograniczającego prąd, jeżeli nie ma takiego na płytce lampki ledowej.

dżordż - 2013-12-17, 18:27

Nokin napisał/a:

Ogólna wskazówka, należy odszukać punkty podające zasilanie z takiego układu na ledy i tam podpiąć (z pominięciem przetwornicy) bezpośrednio zasilanie z akumulatora. Może być też potrzebne zastosowanie opornika ograniczającego prąd, jeżeli nie ma takiego na płytce lampki ledowej.


Tego bym akurat nie polecał, bo nie wiadomo jakie diody są w lampce i jak są połączone.
Przetwornica po stronie wtórnej wcale nie musi mieć 12V. Napięcie wtórne zależy od układu połączeń zestawu diod.
Dlatego pewnie poleciłeś opornik, ale wtedy, wywołując spadek napięcia, część prądu zamieniasz w tym oporniku na ciepło i sprawność świetlna zestawu spada.
Nie mówiąc już o tym, że przy źle dobranym oporniku (moc!) można go fizycznie spalić (z wys. temp. i dymem). A tego nikt by na łódce nie chciał :)
Generalnie - nie jest to wcale takie straszne, jak brzmi.

A żeby było w temacie - wiadomo, że lampki ledowe mają te same mocowania co halogeny i to czyni je tak atrakcyjnymi. Po prostu wymienia się jedne na drugie i działa.
I tak właśnie ma być.
A zakłóceń w radiu można też uniknąć przesuwając antenę dalej od tych lampek i/lub montując na zasilaniu radia filtr przeciwzakłóceniowy (tego ostatniego nie sprawdzałem, ale powinno działać). Koszt rzędu 20-30 zł, dostępne też na A.

dż.

Nokin - 2013-12-17, 19:09

dżordż napisał/a:

Przetwornica po stronie wtórnej wcale nie musi mieć 12V. Napięcie wtórne zależy od układu połączeń zestawu diod.


Bardzo słuszna uwaga, u mnie akurat było 12V i dało się w miarę prosto przerobić.
Natomiast nie pomagały kombinacje ze zmianą położenia anteny, ponieważ punktów świetlnych mam kilka i jak od jednego było dalej to drugi był bliżej. Nie ćwiczyłem natomiast rozwiazania z filtrem i tu nie mam doświadczenia.

marekp - 2013-12-17, 23:12

We wszelkiego rodzaju antenach do TV stosuje się tzw symetryzatory. Dawniejsze miały cewki z ferrytu... Ferryt ten znakomicie nadaje się na wszelakiego rodzaju filtry przeciwzakłóceniowe. Zazwyczaj zakłada się go na przewód "+" ma "eliptyczny" kształt i łatwo jest przepleść przez niego przewód warto (o ile jest taka możliwość) kilka razy...

Równie dobry aczkolwiek mniej praktyczny będzie pręt ferrytowy z jakiegoś starego radia odbierającego na falach pośrednich...

Np taki jak na fotce

Tomek J - 2014-04-03, 10:04

Tzw. LEDy na 12V mają marną wydajność, ponieważ LED wykorzystuje tylko ok. 3V a reszta napięcia wytraca się w scalonym rezystorze. W tym samym stosunku marnuje się i moc: zaledwie 1/4 mocy pobranej z zasilania wykorzystywana jest przez LED.
Nieco lepszą wydajność mają zespoły LED, oferowane w postaci listew (często elastycznych). Tam z reguły 3 LED-y połączone są w szereg, pozostałe 3V wytraca się w rezystorze który nadal jest konieczny, aby jakoś kontrolować płynący przez LED-y prąd. Wykorzystanie mocy zasilającej jest lepsze: tylko ok. 25% mocy traci się w rezystorze. Ale to zła kontrola prądu: LED-y przygasają gdy napięcie w sieci się obniży (np. przy rozładowanym akumulatorze) przy świeża zaś naładowanym - świecą niepotrzebnie mocno, i nie tylko zużywają więcej prądu ale nagrzewają się nadmiernie, także tracąc wydajność, a co gorsze skraca się wówczas ich żywotność.
Impulsowe stabilizatory napięcia apewniają najlepszą sprawność zasilania (traci się w nich zwykle poniżej 10% mocy) a stabilizacja napięcia jest wręcz doskonała. Moc dostarczana do LEDów może pozostawać stała np. w przedziale od 10 do 40V napięcia, przy czym im większe napięcie tym mniejszy prąd czerpany z akumulatora, toteż nic się nie marnuje.
Problem polega na tym że niskobudżetowe przetwornice zwykle stosowane w zespołach LEDowych pracują na częstotliwości setek kHz i więcej, a wszystko to z chęci potanienia niezbędnego w takiej przetwornicy elementu indukcyjnego, który częstokroć ma postać miniaturowego pierścienia ferrytowego z nawiniętymi kilkoma zwojami kabelka. Takie prymitywne przetwornice stanowią wydajne "nadajniki radiowe", a harmoniczne przebiegów o tak wysokich częstotliwościach sięgają bardzo wysoko, nawet w pasmo UKF. Na "Lęśnym Dziadku" ten problem występuje w stopniu znikomym: przetwornice budowane przeze mnie osobiście znajdują się w szafce z pozostałymi zespołami wyposażenia elektrycznego, obok akumulatorów a z dala od radia oraz rozmieszczonych po całym jachcie lampek. Dzięki temu nie musiały być miniaturowe, mają porządne transformatory na rdzeniach kubkowych i pracują pracują na częstotliwościach kilku kilkunastu kHz. W tych warunkach nieznacznie tylko zakłócają odbiór na zakresach AM, i to tylko w przypadku słabych, zagranicznych stacji. Na UKF nie przeszkadzają zupełnie. Mimo że za antenę służy kabelek prowizorycznie podklejony do sufitu, w dodatku biegnący na pewnym odcinku w bezpośrednim sąsiedztwie kabla zasilającego nawigacyjne lampki burtowe.

Tomek Janiszewski

Andrzej Kowalski - 2014-04-04, 10:29

Ostatnio pojawiły się turystyczne odbiorniki o zasilaniu uniwersalnym ( na baterie i na 230 v ) wyposażone w gniazdo usb do odtwarzania plików MP3 . Stosując adapter można też odtwarzać muzyke zapisaną na karcie sd . Radia takie produkuje pewna polska fabryka , [spam]. Świektną jakość muzyki zapewnia niewielki oodbiornik rodzimej produkcji ,,Kormoran ,, ( dzięki obudowie basrefleks ) niestety ma on tylko zasilanie 230 v i trzeba zrobić przeróbkę zasilania lub zactosować przetwornicę 230 v ac / 12v dc .
mazury.info.pl - 2014-04-04, 10:36

Andrzej Kowalski napisał/a:
Radia takie produkuje pewna polska fabryka


Faktycznie produkuje czy jedynie dystrybuuje wyrób fabryki w Chinach?

Tomek J - 2014-04-04, 14:04

Andrzej Kowalski napisał/a:
Świektną jakość muzyki zapewnia niewielki oodbiornik rodzimej produkcji ,,Kormoran ,, ( dzięki obudowie basrefleks ) niestety ma on tylko zasilanie 230 v i trzeba zrobić przeróbkę zasilania lub zactosować przetwornicę 230 v ac / 12v dc .

Takie barbarzyństwo, nie mające nic wspólnego z kulturą techniczną jak zasilanie za pośrednictwem przetwornicy czegoś co z zasady działania powinno się zadowolić takim napięciem jakiego może bezpośrednio dostarczyć akumulator - nie powinno mieć miejsca na jachcie, zwłaszcza żaglowym. Dotyczy to także ładowania komórek lub laptopów (należy stosować ładowarki typu samochodowego, ładujące akumulatory w tych urządzeniach bez przetwarzania po drodze na 230V AC). Szkoda na to akumulatorów jachtowych (prawie zawsze ołowiowo-kwasowych) oraz środowiska naturalnego. W ogóle, poszukując radia na jacht należy kierować się zapotrzebowaniem na moc, zarówno przy zupełnie cichym słuchaniu, jak i przy pełnej głośności. Nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia dla mocy wyjściowej większej niż 2 X 5W (to mniej więcej tyle ile przy zasilaniu 12V może dostarczyć zwykły tj. nie mostkowy wzmacniacz na oporności głośnika 4 omy), chyba że stojąc w porcie chce się konkurować z koncertem szantowym, albo też "uprzyjemnić" postój sąsiadom. Stosownie do powyższego radio przy pełnym wysterowaniu nie powinno pobierać większego prądu niż nieco ponad 1A, przy wyciszeniu zaś na minimum - kilkadziesiąt, z górą 100mA. Jeżeli pobiera więcej - oznacza to że nie zostało skonstruowane stosownie do przeznaczenia a jest tylko samochodowym (lub domowym - w przypadku gdyby było dostosowane tylko do zasilania 230V AC) gadżetem, który producent usiłuje wcisnąć zupełnie innej grupie odbiorców.
Natomiast dane polecanego odbiornika, ściągnięte z komercyjnej strony są następujące:
Cytat:
Rodzaj tunera analogowy
Zakresy fal FM (UKF) 87,5-108 MHz / LW (Długie) 148,5-283,5 kHz
Czułość użytkowa FM > 10uV / LW > 5mV/m
Antena FM teleskopowa, obrotowa / LW wbudowana
Skala wyświetlacz LCD, podświetlany
USB
Wejście USB kompatybilne z 2.0 i wcześniejszymi
Odtwarzane pliki MP3
Dane ogólne
System dźwięku mono
Moc wyjściowa 2,5W
Średnica głośnika 3 cale
Regulacja głośności obrotowa
Wejście linii AUX jack 3,5 mm
Wbudowany zasilacz sieciowy 230V ~50Hz
Pobór mocy 10W
Wymiary
Szerokość (mm) 235
Wysokość (mm) 163
Głębokość (mm) 125
Waga (kg) 1,6
Inne
Kod EAN 5907727027462

Moc pobierana 10W jak na monofoniczne radio o max. mocy wyjściowej 2,5W - to o wiele za dużo, zwłaszcza że doszłyby jeszcze straty w przetwornicy dostarczającej 230V AC. Gdyby udało się dogrzebać się do zasilania, i przystosować odbiornik do zasilania bezpośrednio z akumulatora 12V - moc pobierana byłaby zapewne nieco mniejsza, trudno jednak polecać tego rodzaju przeróbki w nowym sprzęcie na gwarancji. W każdym razie odbiornik LW/UKF mono powinien legitymować się jeszcze mniejszym poborem mocy niż napisałem to wcześniej, mając na myśli odbiornik stereo. Przy minimalnej sile głosu prąd pobierany powinien zamykać się w kilkunastu mA. Tu niby dochodzi jeszcze dodatkowa funkcja w postaci odtwarzacza MP3 - ale atrakcyjność ich monofonicznego odtwarzania jest więcej niż problematyczna. Dodam jeszcze że czysto tranzystorowe (nie zawierające układów scalonych) radio "Leśnego Dziadka" pozbawione oczywiście odtwarzacza MP3 ale za to stereofoniczne - pobiera przy minimalnej głośności poniżej 30mA prądu.

Tomek Janiszewski

Andrzej Kowalski - 2014-04-04, 16:56

Trudno osiągnąć zadowalający efekt sterofoniczny w małym i zwykle źle wytłumionym pomieszczeniu jakim jest kabina jachtu , zwłaszcza jachtu tak małego jak moja Sasanka lub Orion kolegi Tomasza ( chyba , że przy użyciu dobrych słuchawek otwartych np AKG ) , dlatego moim zdaniem lepiej mieć porządne radio mono jak wspomniany przezemnie Kormoran . Przystosowanie zasilania bzpośrednio z akumulatora 12 V to bułka z masłem dla przeciętnego radioamatora . Można to też zlecić fachowcowi , koszt niewielki . Urtrata gwarancji to żadne zmartwienie , w takim radiu nie ma sie co psuć . Pobór prądu z akumulatora też będzie kilkakrotnie mnejszy niż w przypadku radia samochodowego . W załączniku shemat zasilacza ( to dla Tomka do przemyślenia , ciekawym co jeszcze skrytykuje ) , na schemacie jet też odpowiedź na pytanie Zbyszka .
Andrzej Kowalski

Tomek J - 2014-04-04, 20:23

Andrzej Kowalski napisał/a:
Trudno osiągnąć zadowalający efekt sterofoniczny w małym i zwykle źle wytłumionym pomieszczeniu jakim jest kabina jachtu , zwłaszcza jachtu tak małego jak moja Sasanka lub Orion kolegi Tomasza

Rzeczywiście, aby sensownie słuchać stereo należy wyciągnąć się mniej więcej pośrodku na koi dziobowej, bo siedzenie okrakiem na skrzynce mieczowej byłoby zdecydowanie niewygodne ;-) Na głośniki zewnętrzne, pozwalające słuchać stereo w kokpicie jeszcze się nie zdecydowałem, ale możliwość taka jest. Wzmacniacz mocy, o taki właśnie [i]zabytkowy
[/i] z germanowymi(!) tranzystorami AD161/162 jaki widać u dołu na fotce

projektowałem dla obciążenia 2 x 4 omy (samochodowe głośniki GD12/5 z epoki Gierka), ale okazało się że wewnątrz jachtu robi toto o wiele za dużo hałasu. zastosowałem więc identyczne pod względem gabarytów, choć produkcji Samsunga głośniki o oporności 8 omów (15 omów też by wystarczyło, ale pasujących gabarytowo głośników o takiej impedancji dotąd nie spotkałem). Można więc bezproblemowo dołączyć druga parę głośników 8 omów do już istniejących, i wybierać przełącznikiem jedną z par lub obie na raz.
Cytat:
dlatego moim zdaniem lepiej mieć porządne radio mono jak wspomniany przezemnie Kormoran .

No to ja mogę sobie słuchać w mono nie tylko na falach długich ale i średnich oraz w paśmie 49m fal krótkich. :-P Bo takie właśnie zakresy miało samochodowe radio "Safari 5" z którego wykorzystałem obudowę i wariometr strojeniowy. W plenerze, z dala od sieciowych zasilaczy impulsowych komputerów, telewizorów, świetlówek kompaktowych odbiór na zakresach AM okazuje się zaskakująco czysty. A na UKF mam jakie takie stereo, zaś tych dodatkowych 5 mA jakie pobiera (wraz z niebieską sygnalizacyjną LED) tranzystorowy stereodekoder z obwodami LC mi nie szkoda.
Cytat:

Przystosowanie zasilania bzpośrednio z akumulatora 12 V to bułka z masłem dla przeciętnego radioamatora

Radziłbym jednak w takim wypadku pamiętać o dobrym zabezpieczeniu radioodbiornika przed przepięciami, jakie mogą pojawić się choćby w czasie ładowania akumulatora w impulsowym trybie przyspieszonym. Zastosowałem u siebie solidny dławik na żelaznym rdzeniu w obwodzie zasilania odbiornika (widać jego fragment u góry, na lewo od odbiornika, podobnie jak usytuowany pod nim potężny kondensator o pojemności 47 000uF, aczkolwiek służy to raczej zabezpieczeniu sieci pokładowej przed udarami prądowymi towarzyszącymi głośnemu słuchaniu muzyki czy mowy, bowiem możliwości ładowania akumulatorów z sieci 230V AC u mnie nie ma i z definicji miało nie być. Są jeszcze filtry znacznie mniejszego kalibru, zawierające dławiki na rdzeniach ferrytowych oraz kondensatory ceramiczne, usytuowane na płytce której brzeg widać między dławikiem a kondensatorem. One dla odmiany mają chronić odbiornik przed resztkowymi zakłóceniami od przetwornic zasilających LED-y. a także impulsowego regulatora MPPT, ładującego akumulatorki z baterii słonecznej.
Cytat:
Urtrata gwarancji to żadne zmartwienie , w takim radiu nie ma sie co psuć .

Rzekłbym raczej że jak się mimo wszystko zepsuje - to nie ma czego naprawiać :-( Bardzo dawno temu, jeszcze na początku lat 90-tych gdy pływałem Orionami w klubie PRiTV Jachranka skusiłem się na "porządne radio mono", lecz oczywiście zasilane z paluszków. Zaintrygowały mnie zwłaszcza osobne pasma fal krótkich, chyba 6 czy nawet 7. Grało nienajgorzej, w tym także podczas dłużących się wieczorów gdy zatrzymywałem się na nocny postój gdzieś przy wyspach na cofce Bugu podczas rejsów po Zegrzu... do czasu gdy kiedyś odniosłem nieodparte wrażenie iż drastycznie spadła czułość na zakresie UKF. Okazało się że nie myliłem: po przeluitowaniu kabelka od anteny teleskopowej na sekcję obwodu w.cz. FM kondensatora strojeniowego czułość zdecydowanie się poprawiła, choć nie była już tak dobra jak na początku; znikła też oczywiście możliwość odbioru na falch krótkich. Uszkodził się wzmacniacz w.cz. FM, znajdujący się, podobnie jak wszelkie pozostałe stopnie odbiornika - w jednej scalonej kostce. :evil: Do tego jeszcze "przewidujący" producent odbiornika... potraktował ją z wierzchu papierem ściernym, usuwając oznaczenie typu, aby utrudnić naprawę. Mimo to udało mi się podejrzeć oznaczenie na nadruku płytki montażowej (chyba CXA1019 czy jakoś tak) - ale bądź tu mądry i znajdź na poczekaniu taki układ, tym bardziej że internetu ani też znanego serwisu aukcyjnego jeszcze wtedy u nas nie było. A potem, zakładając że cudem uda się kupić - wylutowuj kolejno jedną po drugiej każdą spośród 40 nóżek, nie mając odpowiedniej "stopy" pozwalającej wylutować wszystkie jednocześnie, i choć trochę przy tym zmniejszyć niebezpieczeństwo zniszczenia ścieżek drukowanych. Albo znajdź fachowca, jak to sam gdzie indziej proponujesz, i dowiedz się że naprawa wraz ze sprowadzeniem układu scalonego będzie kosztowała ponad połowę ceny nowego radia. Naprawę sobie w tej sytuacji odpuściłem, uznawszy że szkoda fatygi, skoro nie wiadomo kiedy toto znów się sfajczy, choćby w następstwie kontaktu anteny teleskopowej z naelektryzowanym swetrem.
Gdyby zaś piorun trafił obok drzewa. jak to Czerwone Gitary z Alibabkami śpiewały, i w wyniku powyższego szlag trafił jakigoś BF-a na wejściu mojego odbiornika - bezproblemowo wstawiłbym nowy tranzystor po powrocie z rejsu.
Cytat:
Pobór prądu z akumulatora też będzie kilkakrotnie mnejszy niż w przypadku radia samochodowego .

Ano niewykluczone że będzie. Naprawdę ciekaw jestem ile, i jak to będzie miało się do odbiornika który zbudowałem. Aby wiedzieć na czym stoimy - ujawnię że sam tuner na pięciu czynnych na FM tranzystorach (na zakresach AM czynne są tylko cztery) pobiera cos koło 7mA.
Cytat:

W załączniku shemat zasilacza ( to dla Tomka do przemyślenia , ciekawym co jeszcze skrytykuje ) ,

Akurat zasilacz jest prosty jak budowa cepa: transformator sieciowy, mostek prostowniczy, więc nie bardzo jest co krytykować. Co nie zmienia faktu że transformator na 230V AC pasuje do zasilania z akumulatora jak pięść do nosa, i powinno się go pominąć.

Tomek Janiszewski

Andrzej Kowalski - 2014-04-04, 21:10

Tomku
Przystosowanie tego radia do zasilania z akumulatora jest proste . Nalezy przeciąć scieżkę ,,+,, po układzie prostowniczym i w to miejsce włączyć koncntryczne gniazdko zasilające ze stykami , które odłączą zaslacz 320 V ac w momencie wetknięcia wtyku do tego gniazdka , minus zasilania łączymy do masy . We wtyczce do gniazda zapalniczki montujemy reduktor napiecia z 12 V na 6 V jest to jeden scalak i jeden kondensator filtrujący i bez problemu mieści się wewnątrz wtyczki . Po sezonie żeglaskim radio można zabrać do domu i zasilać napięciem sieciowym . Odbiorników na scalakach nikt nie naprawia , wyrzuca sie je na śmietnik .
Można znaleźć inny odbiornik , z uniwersalnym zasilaniem . Wybur jest duży , ceny niskie .
Pozdrawiam
Andrzej

Tomek J - 2014-04-04, 23:24

Andrzej Kowalski napisał/a:
Przystosowanie tego radia do zasilania z akumulatora jest proste . Nalezy przeciąć scieżkę ,,+,, po układzie prostowniczym

Ja bym tam niczego nie przecinał: wszak mostek prostowniczy nie dopuści doprowadzonego z zewnątrz napięcia zasilającego do transformatora sieciowego. Zakładam oczywiście przy tym że użytkownik nie będzie aż tak gópi aby włączać radio do sieci 230V gdy jest podpięte pod instalację jachtową.
Cytat:
We wtyczce do gniazda zapalniczki montujemy reduktor napiecia z 12 V na 6 V jest to jeden scalak i jeden kondensator filtrujący i bez problemu mieści się wewnątrz wtyczki

I w ten oto elegancki sposób przeszedłeś do porządku dziennego nad podwojeniem mocy zasilającej odbiornik. Bo drugie tyle co zużyje na swoje potrzeby radio - będzie musiało wytracić się w owym zamkniętym we wtyczce scalaku (skoro tylko scalak i kondensator, a nie żaden dławik, to znaczy że miałby to być stablilizator o działaniu ciągłym, np. 7806). Znacznie ekonomiczniej byłoby zastosować wzmacniacz mocy zasilany bezpośrednio z akumulatora. Gdyby przynajmniej stabilizator był impulsowy - to obniżając dwukrotnie napięcie zmniejszyłby niemal dwukrotnie prąd pobierany z akumulatora, ale mógłby zakłócić radio. Za to wtyczka w której zamknięto silnie grzejący się stabilizartor mogłaby się stopić, chyba że zamierzasz użyć wytrzymałej na wysoką temperaturę oprawki pozyskanej z prawdziwej zapalniczki samochodowej :lol:
Cytat:
Po sezonie żeglaskim radio można zabrać do domu i zasilać napięciem sieciowym .

Zanim ten odbiornik zadomowił się na stałe na "Leśnym Dziadku" gdy wreszcie wykoncypowałem sobie nowe jaskółki na burtach a zwłaszcza sposób ich mocowania (i zdejmowania) - był przez kilka lat używany w domu, zasilany napięciem sieciowym, wyprostowanym i wystabilizowanym na 16V (na więcej nie pozwoliły uzyte we wzmacniaczu kondensatory elektrolityczne). Napędzał dwie kolumny ZG25C, każda na dwóch szmacianych GDN16/15 i jedną kopułką GDWK9/40. Rozwijał w tych warunkach niemal 2X8W. Szacowne Adetki wytrzymały taki egzamin z powodzeniem. Teraz nie chce mi się go demontowa gdyż wzmacniacz, stereodekoder i tuner nie mają wspólnej obudowy, a jaskółka w tej roli byłaby wyjątkowo nieporęczna, stanowiąc istne koromysło :-D
Cytat:
Odbiorników na scalakach nikt nie naprawia , wyrzuca sie je na śmietnik

Za to elementy użyte do budowy mojego odbiornika pochodzą w znacznej mierze właśnie ze śmietnika, ściślej mówiąc - od szmaciarza na schaberplatzu :lol: Po sprzęt nowej generacji na jednym scalaku pewnie bym się nawet nie schylił: stamtąd faktycznie niewiele jest do odzyskania.
Cytat:
Można znaleźć inny odbiornik , z uniwersalnym zasilaniem . Wybur jest duży , ceny niskie

Ja tam wolałem zdlubać go sobie samemu, Ma dzięki temu dokładnie to co mieć chciałem. I nieprzypadkowo poddałem gruntownej przebudowie odbiornik samochodowy, a nie przenośny: zamiast kierunkowej anteny ferrytowej na fale długie i średnie, którą trzeba obracać tak aby najlepiej odebrać stację (a gdy możliwości obrotu samej anteny nie ma - trzeba obracać cały odbiornik) - mam bezkierunkową antenę drutową, która zwalnia mnie od tej konieczności.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Andrzej Kowalski - 2014-04-23, 22:46

Po wielu przymiarkach , na moją sasankę kupiłem przenośny radioodtwarzacz Blaupunkt PP 10 BK . Posiada on zakres UKF ( głowica cyfrowa ) z możliwością zaprogramowania do 30 stacji radiowych i odtwarza pliki muzyczne w formacie MP3 i WMA z karty pamięci SD lub z pandrive'a . Zasilanie może być z sieci 230 V lub z akumulatora jachtowego za pośrednictwem samochodowej ładowarki telefonicznej z napięciem wyjściowym 5 V i z wtykiem o średnicy 2,5 mm . Urządzenie ma wbudowany akumulator litowo - jonowy , który po naładowaniu pozwala na ok. czterogodzinne działanie odbiornika . Jakość dźwięku , jak na niewielką cenę radioodtwarzacza , jest b. dobra.
Andrzej Kowalski - 2014-04-24, 08:51

Oto zdjęcie opisanego wcześniej radioodtwarzacza .
Tomek J - 2014-04-24, 09:27

Andrzej Kowalski napisał/a:
Oto zdjęcie opisanego wcześniej radioodtwarzacza .

A jakieś bliższe dane, od poboru prądu z akumulatora przy zasilaniu przez ładowarkę samochodową 5V poczynając? Bo zasilanie stopnia mocy napięciem 5V gdy jest do dyspozycji 12V a nawet nieco więcej także dalekie jest od optymalnego. Na dzieńdobry traci się moc w ładowarce (niektóre wykonania solidnie grzeją się pod obciążeniem, bowiem opisany wcześniej niskobudżetowy stabilizator impulsowy z malutkim dławiczkiem pracującym na wielu megahercach dobrą sprawnością poszczycić się nie może). Ale na tym nie koniec. Napięcie 5V a być może nawet finalnie zaledwie 3,7V bo tyle ma pojedyncze ogniwo LiIon okazuje się o wiele za niskie aby uzyskać z niego moc wystarczającą na każde potrzeby (realnie można by uzyskać na 4 omach zaledwie 1W ale tylko w układzie mostkowym) toteż spodziewałbym się kolejnej przetwornicy wewnątrz samego radiootwarzacza, podnoszącego napięcie z 3,7 np. do 12V. I znów kolejne przetwarzanie napięcia a tym samym kolejne straty, a jeżeli tego drugiego przetwarzania nie ma - to stopień mocy zasillany tak niskim napięciem będzie miał sprawność wyraźnie niższą niż zasilany z 12V (straty napięcia na tranzystorach byłyby w obu przypadkach bardzo zbliżone, zatem procentowo traci się napięcia tym więcej im niższe jest napięcie zasilające). No i dochodzi jeszcze pobór prądu przez rozliczne niekoniecznie niezbędne wodotryski, od pamięci stacji poczynając. 4 godziny grania z wbudowanej baterii (choć na razie nie wiadomo jaką ma ona pojemność) to zatrważająco mało: wszak klasyczny przenośny odbiornik AM/FM z epoki PRL typu "Dana" pobierający przy pełnej mocy 0,5W poniżej 120mA prądu (a przy wyciszeniu - 15mA) z 4 paluszków R6 powinien przepracować, ostrożnie licząc - co najmniej 2 razy dłużej. Oczywiście, przy najgłośniejszym niezniekształconym graniu, przy normalnym słuchaniu pograłby nawet przeszło dobę.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

aleksiasty - 2014-04-24, 21:23

TomekJ :roll: Na Teutatesa, nie histeryzuj :!:
Wszak nie to ładne co ładne tylko to co się komu podoba, i to stwierdzenie dotyczy przede wszystkim Twojej Szlachetnej Osoby, choć warto byś spróbował szanować także gusta innych skromnych istot rodzaju ludzkiego.

Andrzej Kowalski - 2014-04-25, 08:55

Drogi Tomku
Nie przesadzajmy z oszczędnością . Akumulator 74 Ah wystarcza mi na potrzeby mojej łódki na dwa tygodnie . Jego doładowanie to żaden problem , jest to możliwe jak wiesz w każdej przystani , w niektórych nawet za darmo . Konstruowanie samodzielnie elektroniki to duża frajda i satysfakcja ( sam kiedyś się w to bawiłem ) , ale kiedy teraz małe żółte rączki montują coraz lepszą elektronikę sygnowaną przez uznane firmy , wolę kupić gotowe i niedrogie przy tym urządzenie jak opisany wyżej radioodtwarzacz sygnowany przez Blaupunkta . Radyjko ładnie wygląda i gra ładnie . Maksymalna niezniekształcona moc to 2W , akumulator ma pojemność 1000 mAh i ładuje się 3 godziny , trwa to dłużej jeżeli jednocześnie z ładowanie słuchamy radia .
Tomku miło by było poznać Cię osobiście , zatem do spotkania na WJM , wtedy stojąc gdzieś w szuwarach , będziemy mogli porozmawiać na interesujące nas tematy .
Pozdrawiam
Andrzej

Tomek J - 2014-04-25, 12:05

Andrzej Kowalski napisał/a:
Nie przesadzajmy z oszczędnością . Akumulator 74 Ah wystarcza mi na potrzeby mojej łódki na dwa tygodnie . Jego doładowanie to żaden problem

Problem to będzie wtedy, gdy pojemność tak traktowanego akumulatora wyniesie nie 74Ah lecz już tylko 47Ah, potem 7Ah, i na koniec 4Ah. Akumulator ołowiowy bo chyba o takowy chodzi (zaskoczysz mnie pozytywnie jeśli okaże się że nie tylko w radiu ale i na łódce masz akumulator litowy) powinien być ladowany do pełna nie co 2 tygodnie, lecz w każdym momencie gdy tylko nadarzy się okazja. Z kabla, silnika, wiatraka, solara. Inaczej będzie tracił pojemność tym szybciej im głębiej został rozładowany, oraz im dłużej w stanie choćby częściowego rozładowania przebywał.
Chyba że się umówimy że nie jest problemem wymiana zajechanego akumulatora, powiedzmy po 5 latach.
Cytat:
jest to możliwe jak wiesz w każdej przystani , w niektórych nawet za darmo

U mnie ładowanie akumulatora też jest możliwe w każdej przystani, a nawet poza nią. Byle Słońce świeciło, nawet i przez niezbyt grube chmury.
Cytat:
Konstruowanie samodzielnie elektroniki to duża frajda i satysfakcja ( sam kiedyś się w to bawiłem ) , ale kiedy teraz małe żółte rączki montują coraz lepszą elektronikę sygnowaną przez uznane firmy

Wolę jednak w tej sytuacji krytycznie przyglądać się produktom składanym przez owe żółte rączki, i montować samemu to co zmontować potrafię. Zwłaszcza że trudno oczekiwać aby e żółte rączki zmontowały dokładnie to co chciałbym mieć.
Cytat:
Maksymalna niezniekształcona moc to 2W , akumulator ma pojemność 1000 mAh i ładuje się 3 godziny , trwa to dłużej jeżeli jednocześnie z ładowanie słuchamy radia .

Oto i potwierdzenie. Co prawda dotyczy to nie radia (to co mam nie posiada własnego zasilania) ale akumulatora na jachcie. Konstruując układ ładujący z baterii słonecznej (dość zresztą złożony, bo wyposażony w regulator MPPT) a ściślej mówiąc wchodzący w jego skład ogranicznik prądu ładującego baterię akumulatorów do bezpiecznej w każdym wypadku wartości 0,1C - uzależniłem jego działanie nie od prądu jaki dopływa z regulatora, lecz ściśle od prądu przepływającego przez sam akumulator. Dzięki temu gdy się równocześnie z ładowaniem akumulatora na jachcie ładuje komórkę lub słucha radia - ogranicznik prądu nie zadziała przedwcześnie, prąd ładujący nie spadnie poniżej 0,1C i dołączenie obciążeń nie wydłuży czasu ładowania. Oczywiście, pod warunkiem że solar zdolny jest dostarczyć prądu wystarczającego dla zaspokojenia potrzeb zarówno akumulatora, jak i dołączonych do niego obciążeń. Przyda się to gdy sięgnę po leżący dotąd w rezerwie panel 13W, jako że na razie obecny panel 6W wystarcza w zupełności.
Cytat:
Tomku miło by było poznać Cię osobiście , zatem do spotkania na WJM , wtedy stojąc gdzieś w szuwarach , będziemy mogli porozmawiać na interesujące nas tematy .

Być może rozpoznasz mnie na jeziorze wieczorem po kolorowych lampkach ;-)

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group