Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Aktualności - Pierwsze utonięcie

drawa - 2013-04-21, 17:04
Temat postu: Pierwsze utonięcie
Podlascy strażacy przerwali poszukiwania na Biebrzy uczestnika wyprawy tratwą. W okolicy wsi Dębowo z tratwy spadło sześć osób - pięć zostało uratowanych, jedna jest zaginiona
Cytat:
W niedzielę wznowienie akcji - informują podlascy strażacy.
Jak poinformował rzecznik podlaskiej straży pożarnej Marcin Janowski, do zdarzenia doszło w sobotę po południu.
Strażacy poinformowali, że tratwą płynęło sześć osób - trzy kobiety i trzech mężczyzn. Z niewyjaśnionych przyczyn wszyscy wpadli do wody. Dwie osoby uratowały się same, dwóm innym pomogli świadkowie zdarzenia, jedną wyłowili z rzeki strażacy z Augustowa. Śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowano ją do szpitala.
Jeden z mężczyzn zaginął. Jego poszukiwania trwały ok. 5 godzin. Według strażaków nurt rzeki mógł znieść go w dół Biebrzy, ale nurkowie przeszukiwali także miejsce zdarzenia.
W poszukiwaniach wzięło udział kilkudziesięciu strażaków, w tym specjalistyczne jednostki poszukiwawcze nurków z Augustowa, Suwałk i Grajewa.
Jak poinformował Janowski, poszukiwania będą kontynuowane w niedziel
Cytat:
Strażacy, policja i inne służby wznowiły w niedzielę poszukiwania 30-letniego mężczyzny, który w sobotę spadł z tratwy do Biebrzy przy śluzie Dębowo w Podlaskiem.

"Skupiamy się na poszukiwaniach pod wodą. Sprawdzane jest też rozlewisko rzeki, jak również odcinek ok. 2 km w dół Biebrzy, gdzie znaleziono część rzeczy z tratwy" - poinformował PAP Kamil Sorko z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Według informacji policji w sobotę po południu grupa sześciu osób wybrała się na wycieczkę tratwą, wypożyczoną w miejscowości Polkowo. Wyprawa miała się zakończyć przy śluzie w Dębowie.

Jak wyjaśnił Kamil Sorko, jest tam jednak miejsce, gdzie Biebrza ma bardzo wartki nurt i rozwidla się. Część wody przepływa przez jaz i to tam nurt ściągnął tratwę. Gdy uderzyła ona o betonowe zapory, uczestnicy wyprawy wpadli do wody. Cztery osoby wydostały się z rzeki o własnych siłach lub z pomocą osób, które zdarzenie widziały. Piąta, która została przyciśnięta tratwą do jazu, została wyciągnięta przez strażaków i z obrażeniami trafiła do szpitala w Suwałkach.

Poszukiwana jest szósta osoba z tratwy, 30-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego. Kamil Sorko dodał, że rzeka w tym miejscu tworzy ogromne rozlewisko. To głównie ten teren trzeba przeszukać, zarówno na powierzchni, jak i pod wodą.

Rzecznik podlaskiej straży pożarnej Marcin Janowski dodał, że w akcji biorą udział m.in. trzy grupy wodno-nurkowe straży z Augustowa, Suwałk i Grajewa.
Jest to dla nas ludzi kochających wode bardzo przykra widomość . Pozostaje mi połączyć się w bólu z rodzinami ofiar. Woda jest zawsze grożna i trzeba pokory z korzytania z jej uroków. żródło

AdminEdit: Zmieniłem temat na jednoznaczny

mazury.info.pl - 2013-05-14, 21:55

Dziś ok. godziny 19-tej żeglarz w wieku ok.60 lat utonął na jeziorze Kisajno. Reanimacja przeprowadzona na pomoście przy stacji paliw Orlen k. Sailora w Pięknej Górze zakończyła się niepowodzeniem - mężczyzna zmarł. W tej chwili policja bada okoliczności zdarzenia.
plitkin - 2013-05-14, 22:14

Cobra... Widzialem ja chyba w ten weekend na wodzie... Smutna wiadomosc.
Colonel - 2013-05-15, 17:57

Wywrotka, wypadnięcie z łódki czy spadniecie np.z pomostu?
Tomek J - 2013-05-15, 18:04

Może kapiel w wodzie która na głebokości ledwo kilkudziesięciu cm okazala się mieć temperaturę 4 st. C jak to zwykle o tej porze roku bywa?

Tomek Janiszewski

plitkin - 2013-05-15, 18:07

Tomek J napisał/a:
Może kapiel w wodzie która na głebokości ledwo kilkudziesięciu cm okazala się mieć temperaturę 4 st. C jak to zwykle o tej porze roku bywa?

Tomek Janiszewski


14-16. Zmierzone.

Barbarossa - 2013-05-15, 18:24

Tomek J napisał/a:
Może kapiel w wodzie która na głebokości ledwo kilkudziesięciu cm okazala się mieć temperaturę 4 st. C jak to zwykle o tej porze roku bywa?

Tomek Janiszewski


4st??? Teraz jest maj a nie marzec...

Tomek J - 2013-05-15, 18:45

Barbarossa napisał/a:
4st??? Teraz jest maj a nie marzec...

Nie miałem na mysli temperatury wody na powierzchni, (jaką odczuwamy sięgnąwszy ręką za burtę), lecz na głebokości takiej na jaką można zejść w wyniku skoku do wody, lub swobiodnego nurkowania. Woda na większej głebokości szybko stygnie jesienią, lecz powoli nagrzewa się wiosną, co wynika ze specyficznej zależności jej ciężaru właściwego od temperatury. Łatwo o szok termiczny, gdy z powierzchniowej warstwy wody nagrzanej do owych 14-16st dostaniemy się nagle w strefę temperatury zbliżonej do zera. W środku lata trzeba by zejść pewnie na kilkadziesiąt metrów, przypominam jednak że zima trwała w tym roku do połowy kwietnia.

Tomek Janiszewski

plitkin - 2013-05-15, 18:47

Na metrze obstawiam dziś temperaturę w Kisajnie na poziomie 17 stopni.
Barbarossa - 2013-05-15, 18:53

Zacytuje Zbyszka z tematu Aktualna pogoda na mazurach:

Wysłany: 2013-05-10, 00:47 [Ignoruj] [Cytuj]
Temperatura wody w jeziorze Kisajno (okolice Wysp) na głębokości ok.1m wynosi ok.+17°C, przy powierzchni nawet do +18°C

Wpadając do wody z jachtu nie zejdzie na 10 metrów w dół, chyba Tomku nie lubisz się kąpać w jeziorku....

behemot2006 - 2013-05-15, 19:15

Patrząc na wiek żeglarza, można podejrzewać wszytsko.... od nieszczęśliwego trafienia głową o coś twardego i wpadnięcie do wody nie do końca przytomnym, po atak serca, co też może się zdarzyć. Ze zdjęć racej wywrotka nie miała miejsca, bo jacht spokojnie przy brzegu przycumowany. Może coś w wiadomościach podadzą....

Smutna wiadomość na początku sezonu.....

MirekMors - 2013-05-15, 19:32

Tomek J napisał/a:
Woda na większej głebokości szybko stygnie jesienią, lecz powoli nagrzewa się wiosną, co wynika ze specyficznej zależności jej ciężaru właściwego od temperatury. Łatwo o szok termiczny, gdy z powierzchniowej warstwy wody nagrzanej do owych 14-16st dostaniemy się nagle w strefę temperatury zbliżonej do zera. W środku lata trzeba by zejść pewnie na kilkadziesiąt metrów(...)

Latem nawet gdy woda na powierzchni mocno się nagrzeje zejście na kilka metrów jest mocnym przeżyciem. Tam zawsze jest zimno. A jesienią wcale niżej tak szybko nie stygnie. Choć ogólnie jest chłodna to nurkowanie na 3-4 m nie jest szokiem. Spraktykowałem o północy po Mamercie :->

mazury.info.pl - 2013-05-15, 22:17

Dziś woda w jeziorze Niegocin na głębokości ok.1m miała +14°C
tropiciel - 2013-05-15, 22:21

mazury.info.pl napisał/a:
Dziś woda w jeziorze Niegocin na głębokości ok.1m miała +14°C


na jakiej głębokości mierzy się temperaturę wody, i na jakiej to badanie przeprowadziłeś?
niestety dla wielu taka informacja może być zachęceniem do wiosennej kąpieli :-P , a o wypadek nie trudno.

CJ-sailor - 2013-05-15, 22:32

z tego co dziś "obiło mi się o uszy"


Pan wypadł z jachtu - przy włączonym silniku na biegu ,śruba nie dała za wygrana wkręcając się w ubrania nie pozwalając załogantowi wypłynąć.


to już drugi taki wypadek na COBRZE w ostanim czasie

poprzedni - śmieć przez ulotnienie się kwasu z akumulatorów

Tomek J - 2013-05-15, 23:48

CJ-sailor napisał/a:
śmieć przez ulotnienie się kwasu z akumulatorów

Dwutlenku siarki oraz/lub siarkowodoru, powstalego wskutek elektrolizy rozgrzanego i zatężonego (w warunkach przeładowania akumulatora dużym prądem) tegoż kwasu. Sam kwas siarkowy H2SO4 (w przeciwieństwie chociażby do kwasu solnego HCl aq.) zdecydowaie do substancji łatwo lotnych się nie zalicza.
Dyskusja na powyższy temat:
http://forum.mazury.info....p?t=982&start=0

Tomek Janiszewski

lukasz - 2013-05-16, 07:43

Jak napisano powyżej ten człowiek wypadł za burtę a jego ubranie wkrecilo sie w srube, czego podobno sternik początkowo nie zauważył. Pod woda był 20 minut, a reanimacja nic nie dała. Wczoraj była o tym mowa w RMF.
Bez względu na przyczynę szkoda.

Łukasz

Tomek J - 2013-05-16, 09:01

lukasz napisał/a:
Jak napisano powyżej ten człowiek wypadł za burtę a jego ubranie wkrecilo sie w srube, czego podobno sternik początkowo nie zauważył.

Silnik nie zauważył również? :shock: Przecież takie dodatkowe opory nie pozostają bez efektu, ton pracy silnika się zmienia (sam tego doświadczyłem gdy pewnego wieczora na Narwi zaczepiłem o nieoznakowane rybackie a może kłusownicze pęta). Skoro i tego sternik nie zauważył, to.... może wstrzymam się póki co z rzucaniem brzydkich podejrzeń :oops:

Tomek Janiszewski

lukasz - 2013-05-16, 09:14

Domyślam sie o czym piszesz. Podano, ze policja bada to zdarzenie pod tym katem rownież.
jureks - 2013-05-16, 17:47

Bez względu na wszystko.......żal .
Jak by nie było to ŻEGLARZ - popłynął w ostatni rejs .

Pokój JEGO DUSZY .


j.


Kondolencje dla Rodziny .

lukasz - 2013-05-16, 20:23

Amen
sseba10 - 2013-05-16, 21:12

16.05.2013
Na jeziorze Bełdany nurkowie wyłowili ciało 36-letniego mieszkańca Warszawy. Mężczyzna próbował dopłynąć z wyspy do brzegu jeziora w pobliżu miejscowości Wygryny.

Tragicznie zakończyła się czwartkowa impreza czterech kolegów. Mężczyźni pływali żaglówką po jeziorze Bełdany. Po godzinie 14 dopłynęli do brzegu w pobliżu miejscowości Wygryny i postanowili urządzić sobie tam grilla.

- Jeden z mężczyzn postanowił odłączyć się od kolegów i dopłynąć do pobliskiej wyspy na jeziorze - informuje Anna Szypczyńska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Piszu.

36-letni mieszkaniec Warszawy dopłynął na wyspę. Tam pomachał kolegom i postanowił wrócić. W pewnym momencie mężczyzna zanurzył się pod wodę. Koledzy ruszyli mu na pomoc oraz poinformowali służby ratownicze.

Po akcji ratunkowej trwającej kilkadziesiąt minut nurkowie wyłowili ciało mężczyzny.

Przyczyny utonięcia wyjaśni śledztwo.

Zobacz więcej na stronach Gazety Olsztyńskiej.

usunięto treści komercyjne

plitkin - 2013-05-16, 21:26

Ech...
behemot2006 - 2013-05-16, 22:21

Czarny tydzień :-( - Oby tylko nie zaczęła się medialna nagonka, bo i pierwsze i drugie utonięcie mogło mieć podtsawy, o których na razie lepiej milczeć
Tomek J - 2013-05-16, 22:42

behemot2006 napisał/a:
Oby tylko nie zaczęła się medialna nagonka

Na kuchenki spirytusowe? 8-)
Cytat:
bo i pierwsze i drugie utonięcie mogło mieć podtsawy, o których na razie lepiej milczeć

Przynajmniej trudno w obu tych przypadkach zwalić winę na ewentualne niemanie patentu.

Tomek Janiszewski

behemot2006 - 2013-05-16, 23:06

Tomek J napisał/a:
behemot2006 napisał/a:
Oby tylko nie zaczęła się medialna nagonka

Na kuchenki spirytusowe? 8-)
Tomek Janiszewski


Chyba jestem za młody, żeby ten sprzęt znać i go używać ;-) . A tak na serio, o ile w pierszym przypadku trzeba poczekać na wyniki śledztwa, choć sternik się bardzo głupio tłumaczy, o tyle w drugim brawura wygrała z rosądkiem, niestety wygrana okazała się tragiczna.

Obu żeglarzy szkoda i współczuję z powodu tego co się stało...szczególnie, że oba zdarzenia wydarzyły się prawie w tym samym czasie.

Tomek J - 2013-05-16, 23:42

behemot2006 napisał/a:
w drugim brawura wygrała z rosądkiem, niestety wygrana okazała się tragiczna

Nikt nie zna dnia ani godziny: banalny, chwilowy choć bardzo bolesny skurcz mięśnia łydki, który nie wiedzieć czemu każdego chyba nieraz złapał siedzącego w wygodnym fotelu a nawet w łóżku - w wodzie, bez asysty i choćby asekuracyjnej kamizelki będzie miał skutki tragiczne. Zapewne dobrze wyćwiczony pływak uratuje się np. kładąc się na plecach, ale póki co nie miałem okazji sprawdzić siebie w podobnej sytuacji. W przypadku kąpieli z lodzi na środku jeziora, choć również potępianej przez służby ratownicze przynajmniej jest nadzieja na szybką pomoc kolegów. Kozakowanie wyrażające się samotnym wypłynięciem wpław na środek jeziora zawsze prosi się o nieszczęście.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

behemot2006 - 2013-05-16, 23:53

Akurat se skurczem łydki na jeziorze podczas pływania miałem przyjemność się spotkać. Nie polecam nikomu. Co prawda znajomy płynął obo na łódce, ale sam się wyratowałem, choć nie jestem super pływakiem, kłądąc się włąśnie na plecach i jakoś próbując podgiąć palce stopy. Powiem tylko jedno, na trzeźwo dużo nie brakło, żeby się podtopić, po kilku głębszych to raczej niewykonalne zadanie. Dzisiaj pewnie już bym tego nie zrobił, bo nie pływam często, a chyba skurcz to najgorsze, co się może na głebokiej wodzie przydarzyć....
urbos - 2013-05-17, 09:20

Ratownicy kiedyś mnie uczyli, że trzeba wbić sobie igłę a mięsień, aby skurcz ustąpił. W tym celu zalecali pływanie z przypiętą gdzieś agrafką. Nie testowałem, więc nie wiem czy to działa i ma sens.

Ja osobiście jak płynę gdzieś wpław choć trochę dalej od lądu to zabieram 'pamelkę'. Wygodne, nie ogranicza ruchów, a w razie czego może uratować (choć zapewne nie tak skuteczne jak np. kamizelka czy koło ratunkowe).

Pozdrawiam z nadziejami, że to koniec tak fatalnych wiadomości.

behemot2006 - 2013-05-17, 13:12

urbos napisał/a:
Ratownicy kiedyś mnie uczyli, że trzeba wbić sobie igłę a mięsień, aby skurcz ustąpił. W tym celu zalecali pływanie z przypiętą gdzieś agrafką. Nie testowałem, więc nie wiem czy to działa i ma sens.


No to ja gratuluje kolegom ratownikom, choć pewnie to działa, tyle, że ostatnie o czym myślę płynąć to to, czy mam agrafkę na szyi, do tego na odpowiednio długim sznureczku, bo nie wiem, gdzie skurcz chwyci no i wkońcu samo wbicie sobie w nogę tej agrafki.... nie wyobrażam sobie tej czynności, choć z 20 minut myślałem jakim akrobatą tzreba być, żeby tego dokonać.

Gdzie tak uczą? Bo wiem, kiedy wbijaja szpilkę w tyłek, ale to już zupełnie inna hostoria i nie w tym temacie...

juzekp - 2013-05-17, 19:10

Na skurcz mięśnia (łydki) niezawodnym sposobem jest odprężenie - rozluźnienie tego mięśnia....wiem że nie jest to proste, ale to można wyćwiczyć. Przede wszystkim zachować spokój, nie panikować, można położyć się na plecach. Opanować odruch zaciskania spowodowany bólem mięśnia i spokojnie zwolnić mięśień - normalnie rozluźnić aż ból ustanie. Nauczyłem się tego na obozie nurkowym, gdzie pływaliśmy w płetwach b. duże dystanse i tam skurcze były na porządku dziennym. Takie zwolnienie skurczu u mnie trwa nie dłużej niż 1 do 2-ch sekund. I nie miałem przypadku żeby nie zadziałało, nie tylko na wodzie.
Dla tych, którym opisany sposób wydaje się niewykonalny, polecam (dość powszechnie znany sposób) rozciąganie skurczonego mięśnia. Złap ręką za palce nogi i staraj się wyprostować nogę. Trzeba pamiętać aby przedtym nabrać powietrza, bo w czasie tego zabiegu twarz z reguły zanurzy się w wodzie. Warto na plaży przećwiczyć wielokrotnie te zabiegi.
Na marginesie wspomnę parę uwag na temat leżenia na plecach. Ciało ludzkie na pełnym wydechu nie pływa, dlatego przy oddychaniu trzeba wydłużyć czas napełnionych płuc, a skrócić czas na wydechu. Tak: szybki (ale pełny) wydech i wdech - trzymać - i znowu szybki wydech i wdech - trzymać - itd. Jeżeli nogi opadają ci w dół - wyciągnij ręce nad głową (ale zanurzone). Tak możesz leżeć bez ruchu ile zechcesz.
Jeżeli - np. na fali - zachłyśniesz się ; nie kaszlaj, nie panikuj, wstrzymaj oddech naparę sekund, po czym dalej normalnie oddychaj. A te niewielkie ilości wody przenikną do krwi, co jest absolutnie nieszkodliwe. Ale tylko woda "słodka'' , wodę słoną koniecznie wykaszleć i wypluć , ona do krwi nie przenika.
Życzę frajdy przy ćwiczeniach. Pozdrawiam

Józek Przybyła

jureks - 2013-05-17, 19:25

Potwierdzam to co napisał Urbos . W latach 70-tych był dość znany .
Nie było dzisiejszych służb ratowniczych , nie było kamizelek różnego typu .
Były szybko tonące kapoki !! - , ja się ich bałem .
Dlatego najważniejszym środkiem ratowniczym była umiejętność pływania,
a zabezpieczeniem przed ewentualnym skurczem mięśni była agrafka .
Bo łatwiej utrzymać . Niby . I można " przypiąć " do ubrania .
Nie wiem kto wymyślił to nakłuwanie , nie wiem czy jest skuteczne - nigdy
nie musiałem tego zrobić . Ale chyba z przesądu zawsze mam ten wynalazek
na/ w wodzie . Przy kąpielówkach . :lol:

jurek

mazury.info.pl - 2013-05-17, 22:00

Posprzątałem. Proszę pisać na temat.
bronek - 2013-06-20, 13:01
Temat postu: Turysta utonął w jeziorze Tałty
Uwaga z tym pływaniem zwłaszcza w takie upały. :-/
na dworze gorąco a woda jeszcze zimna zwłaszcza w niższych partiach.



w nocy strażacy wyłowili z jeziora Tałty ciało niemieckiego turysty, który wieczorem poszedł popływać w jeziorze.


67-letni mężczyzna był gościem jednego z miejscowych hoteli. W pewnym momencie, w odległości około 150 metrów od brzegu, zniknął pod wodą.


Strażacy odnaleźli go na głębokości 20 metrów dzięki wykorzystaniu sonaru. Ciało przekazano policji. Funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora wyjaśniają jak doszło do tragedii.

Od początku maja w wodach Warmii i Mazur utonęło już 13 osób. Zdaniem policji, w prawie połowie przypadków przyczyną tragedii mógł być alkohol.

za onet.pl

drawa - 2013-06-20, 22:32

Pytanie ? Czy piszemy tylko o wypadkach na wodzie na mazurach czy i w innych regionach z udziałem sprzętu płwającego [ o płwakach nie bo by za dużo tego było] na zasadzie Czego nas ucza wypadki na wodzie ?
behemot2006 - 2013-06-20, 23:43

Moim zdaniem warto tutaj umieszczać przypadki utonięć na mazurach, ponieważ media niestety pastwią się nad żeglarzami opowiadając jakie to żeglarstwo jest strasznie niebezpeicznie, a żeglarze zawsze pijani. Niestety smutną mamy rzeczywistość, a wypadków na mazurach z udziałem jachtów mamy chyba w tym rku aż jeden. Prosze mnie poprawić, jeśli się mylę. Reszta to brawura pływaków, niestety....
behemot2006 - 2013-06-20, 23:44

jureks napisał/a:
I można " przypiąć " do ubrania .
Nie wiem kto wymyślił to nakłuwanie , nie wiem czy jest skuteczne - nigdy
nie musiałem tego zrobić . Ale chyba z przesądu zawsze mam ten wynalazek
na/ w wodzie . Przy kąpielówkach . :lol:

jurek

I słowo ryzyko nabiera nowego znaczenia ;-)

funyo - 2013-06-21, 09:13

Wczoraj w onecie przeczytałem informację o poszukiwaniach na ZZ ciała kobiety, która utonęła prawdopodobnie po potrąceniu przez skuter wodny. Nie podano, czy operatora skutera ujęto i w jakich okolicznościach (odległości od brzegu) doszło do tragedii.
Artur 66 - 2013-06-21, 09:37

funyo napisał/a:
Wczoraj w onecie przeczytałem informację o poszukiwaniach na ZZ ciała kobiety, która utonęła prawdopodobnie po potrąceniu przez skuter wodny. Nie podano, czy operatora skutera ujęto i w jakich okolicznościach (odległości od brzegu) doszło do tragedii.


To prowadzący skuter zadzwonił na policję informując, że prawdopodobnie kogoś potrącił.

zenek - 2013-06-21, 09:45

funyo napisał/a:
Wczoraj w onecie przeczytałem informację o poszukiwaniach na ZZ ciała kobiety, która utonęła prawdopodobnie po potrąceniu przez skuter wodny. Nie podano, czy operatora skutera ujęto i w jakich okolicznościach (odległości od brzegu) doszło do tragedii.

Trochę więcej na ten temat:
Cytat:
Skuterem minimum 100 metrów od brzegu. "W mojej ocenie pływał za blisko"

Pływanie skuterem w okolicach plaż i kąpielisk dozwolone jest w odległości minimum 100 metrów od brzegu. W mojej ocenie skuter pływał za blisko - powiedział Krzysztof Jaworski, prezes legionowskiego WOPR, którego załogi brały udział w akcji ratunkowej na Jeziorze Zegrzyńskim. W czwartek wieczorem utonęła tam 37-letnia kobieta, która prawdopodobnie została uderzona przez skuter. Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności wypadku. Pierwszą informację otrzymaliśmy na Kontakt 24 od internauty.
Jak mówił w piątek na antenie TVN24 Krzysztof Jaworski, prezes legionowskiego WOPR, mężczyzna prowadzący skuter wodny zawiadomił policję o tym, że w coś uderzył pod wodą. Okazało się, że była to kobieta, która pływała.

"Dostaliśmy informację od policji wodnej o godzinie 15.07. Po 3-4 minutach dwie nasze załogi były w okolicach wypadku. Ratownicy podjęli natychmiast akcję poszukiwawczą. Dopłynęła wodna karetka. Przez około 40 min nie udało się nikogo znaleźć pod wodą" - relacjonował akcję ratowniczą Krzysztof Jaworski.

Jak dodał, akcja została przerwana. "Poprosiliśmy strażaków z Legionowa o przybycie na miejsce z sonarem do poszukiwania ciała. Ciało zostało znaleziono niemalże natychmiast po uruchomieniu sonaru. Później był taki przypadek, że to ciało nam się pod wodą przemieszczało, więc nurkowie mieli trochę kłopotu, żeby je odnaleźć. Po około godzinie ciało zostało wydobyte spod wody" - mówił.

Dodał, że policja i prokurator będą ustalać okoliczności wypadku. "Wiem, że jest zarządzenie dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Warszawie, które mówi o tym, że pływanie m.in. skuterem w okolicach plaży, kąpielisk musi być w odległości minimum 100 metrów od brzegu. W mojej ocenie ta odległość był mniejsza. Natomiast dopłynąłem tam również po zdarzeniu. Dokładnie, w krórym miejscu nastąpiło to zdarzenie w tej chwili chyba nikt nie wie" - mówił prezes legionowskiego WOPR.

"Mężczyzna posiadał wszystkie uprawnienia. Z mojej wiedzy wynika, że był trzeźwy" - dodał.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 15. Strażacy ustalili, że kobietę mógł uderzyć skuter wodny. Nurkowie wyłowili jej ciało 100 metrów od brzegu.
Na miejscu był prokurator oraz funkcjonariusze z grupy dochodzeniowo-śledczej. "Dokładne przyczyny potwierdzi śledztwo" - mówił nam w czwartek wieczorem asp. Paweł Brzeziński, rzecznik Komisariatu Rzecznego Policji.

Źródło

funyo - 2013-06-21, 23:48

Tak, czy siak, gość będzie miał przechlapane, chociaż wygląda, że to nie jego wina.
On zachował odległość, zaś Ona chyba trochę za daleko się wypuściła... :-/

dżordż - 2013-06-22, 09:23

no to się dowiedziałem...
Znaczy się w Polsce teraz już można wpław tylko do 100m od brzegu, bo dalej skutery rzondzom?
Znaczy do 100 metrów od brzegu skuterowi nie wolno (zostaną wybudowane specjalne dźwigi, żeby je tam od razu stawiać), a powyżej 100m na skuterze można rozjechać każdego w wodzie, bo się za daleko wypuścił?

MirekMors - 2013-06-22, 09:35

Po prostu trzeba sobie zdawać sprawę z zagrożeń pływania na otwartym akwenie. Pływaka nie widać a skuterowcy mają jednak ograniczoną zdolność nie tylko dostrzeżenia pływaka ale oceny swoich działań...
zenek - 2013-06-22, 09:47

Słyszałem wypowiedź jednego z ratowników biorących udział w akcji. Stwierdził, iż najprawdopodobniej doszło do nieszczęśliwego wypadku, w którym nikt nie jest winny. Zarówno skuter jak i pływaczka znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze no i doszło do tragedii. Podstawowy wniosek jaki z tego należy wyciągnąć to to, iż pływając wpław tam gdzie jest ruch jednostek pływających trzeba się wyposażyć choćby w "pamelkę" z daleka widoczną dla sterników.
szg - 2013-06-22, 09:51

No bardzo przykra sprawa i niepotrzebna tragedia ale czy kąpielisko było oznaczone bojami czy liną, bo przecież sternik nie ma lasera w oczach i mógł ocenić odległość od brzegu niewłaściwie. Nie wiadomo też czy sternik tylko tamtędy przepływał czy też wywijał tam hołubce i przesadził.
dżordż - 2013-06-22, 10:13

proszę mnie źle nie zrozumieć, ja mam wielki respekt do jednostek pływających, szczególnie, że pracujące śruby spod wody oglądałem często.
Nie wybieram się pływać na akwenie, gdzie jest ruch, a jeśli już, to z bojką do freedivingu.
Ale: trochę mnie niepokoi sposób myślenia rozwijający się z wolna w środowisku.

Artur 66 - 2013-06-22, 10:51

szg napisał/a:
No bardzo przykra sprawa i niepotrzebna tragedia ale czy kąpielisko było oznaczone bojami czy liną...


Kąpielisko nie było oznaczone. Policjant opisujący zdarzenie, na podstawie zeznań jakiegoś świadka, powiedział że kobieta nurkowała i wypłynęła przed skuterem i dodatkowo na nieszczęście miała na głowie czarny czy szary czepek.

funyo - 2013-06-22, 11:33

dżordż napisał/a:
proszę mnie źle nie zrozumieć, ja mam wielki respekt do jednostek pływających, szczególnie, że pracujące śruby spod wody oglądałem często.
Nie wybieram się pływać na akwenie, gdzie jest ruch, a jeśli już, to z bojką do freedivingu.
Ale: trochę mnie niepokoi sposób myślenia rozwijający się z wolna w środowisku.

To nie jest kwestia sposobu myślenia tylko odpowiedniej oceny sytuacji i dostosowania do warunków. Akweny są coraz gęściej "zaludnione", a każdy chce swobody i przestrzeni dla siebie. Jedne kwestie są regulowane przepisami (min. odległość zabawy na skuterach od kąpielisk), inne nie (odległość na jaką można się wypuszczać wpław). Nie oznacza to, że skuterem nie można powoli odpłynąć czy dobić do brzegu, ale nie oznacza też, że mądre i bezpieczne jest pływanie wpław z dala od brzegu. Szczególnie na akwenach o dużym natężeniu ruchu, zwłaszcza motorowodnego, jak ma to miejsce na ZZ.
Analogicznie - nie ma chyba zakazu chodzenia po Tatrach w sandałach, ale byłoby to nierozsądne i niebezpieczne.
Po prostu zawsze trzeba brać pod uwagę fakt, że nie jesteśmy sami na świecie, wokół jest pełno innych egoistów.

piotr H - 2013-06-22, 17:47

Witam
chyba tak jak na drodze jest sie odpowiedzialnym na co sie"wjezdza",nawet jakciezko widoczne powie sedzia ze predkosc trzeba dostosowac do sytuacji, czy po wypadku zawiadom8enie sluzb nastapilo natychmiast?
pozdrowienia
Piotr H

funyo - 2013-06-22, 21:43

Niby racja, ale z drugiej strony w pewnych miejscach po prostu nie spodziewamy się niespodzianek.
Jak na poniższym zdjęciu z dzisiaj: facet kąpiący się przy końcu "małego" molo, przy wejściu do portu Dalba i stacji Orlenu.
Mało odpowiedzialne, zważywszy, że ruch w tym miejscu jest czasami bardzo duży.

MirekMors - 2013-06-23, 21:35

Podobno w ten weekend utonęło 20 osób ! To jakieś wariactwo !
plitkin - 2013-06-23, 21:39

MirekMors napisał/a:
Podobno w ten weekend utonęło 20 osób ! To jakieś wariactwo !


Gdzie? Na Mazurach czy w Polsce?

MirekMors - 2013-06-23, 21:42

Tego by jeszcze brakowało ! W Polsce - za TVP Info.
mazury.info.pl - 2013-06-23, 21:43

MirekMors napisał/a:
Podobno w ten weekend utonęło 20 osób ! To jakieś wariactwo !


W ten weekend utonęły na Mazurach (z tego co wiem) 2 osoby. To nie wariactwo to alkohol i/lub brawura.
20 osób utonęło od poniedziałku (czyli w ciągu ostatniego tygodnia) w całej Polsce.

Cytat:
O rozwagę i przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas wypoczynku nad wodą apelują służby podległe MSW. Od początku maja utonęło prawie 100 osób, od poniedziałku 20 osób - podał resort.

"Pod żadnym pozorem nie wchodźmy do wody po spożyciu alkoholu. Natomiast wchodząc do wody po dłuższym czasie spędzonym na słońcu, pamiętajmy o tym, że musimy stopniowo schładzać ciało, żeby przyzwyczaić je do niższej temperatury – w ten sposób unikniemy szoku termicznego" - podkreślono w komunikacie.

Służby apelują, aby kąpać się tylko w miejscach strzeżonych, tam gdzie nad bezpieczeństwem czuwają ratownicy.

"Podczas wypoczynku nad wodą zwróćmy szczególną uwagę na dzieci bawiące się w pobliżu rzek, jezior i kąpielisk. Uprawiając sporty wodne - pływając żaglówkami, łódkami czy kajakami, zadbajmy o to, żeby wszyscy mieli założone kapoki. W sytuacji, gdy wypływamy w dłuższy rejs, pamiętajmy, żeby wcześniej sprawdzić prognozę pogody" - zaznaczono.

Według policyjnych statystyk najwięcej osób utonęło: 20 czerwca – osiem, 16 czerwca – także osiem osób oraz 17 czerwca – siedem osób. Od początku maja utonęło prawie 100 osób. W maju - 46 osób, w czerwcu 53.
źródło
MirekMors - 2013-06-26, 20:58

Dziś w Mikołajkach w południe, na końcu betonki kolejne. Do teraz liczne ekipy szukają. A stojąc łódką ~200 m nie słyszałem żadnego wołania, krzyku, itp. Wiem tylko, że to dorosły mężczyzna.
senior-pol - 2013-06-26, 21:57

Prawdopodobnie to 53 letni mężczyzna.
marcino - 2013-06-26, 22:41

MirekMors, natrafiłem kiedyś w sieci na taki opis tego, jak ludzie toną:
[ link komercyjny ]
[nie jest to chyba komercyjny link, więc pozwoliłem sobie wkleić]. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale dało mi to mocno do myślenia.
ModEdit: Link był komercyjny. Usunięty na podstawie części II pkt 3 regulaminu

marekj - 2013-06-26, 23:22

Zdążyłem przeczytać. Pouczające.
senior-pol - 2013-06-27, 01:13

marcino napisał/a:
MirekMors, natrafiłem kiedyś w sieci na taki opis tego, jak ludzie toną:
[ link komercyjny ]
[nie jest to chyba komercyjny link, więc pozwoliłem sobie wkleić]. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale dało mi to mocno do myślenia.
ModEdit: Link był komercyjny. Usunięty na podstawie części II pkt 3 regulaminu


Gdzie mogę znaleźć ten artykuł?

zenek - 2013-06-27, 07:47

Poniżej artykuł, do którego prowadził link marcino. Proszę zamieszczać cytaty, a nie linki. Moderatorzy czasami nie mają czasu aby to robić w zastępstwie użytkowników.
Cytat:
Kapitan wskoczył do wody w ubraniu, prosto z kabiny i zaczął płynąć sprintem w kierunku ofiary. Jako były ratownik skupił swój wzrok na ofierze, kiedy płynął prosto na ludzi, którzy pływali między plażą, a zakotwiczoną łódką. “On chyba myśli, że się topisz”, powiedział mąż do żony. Wcześniej pryskali na siebie wodą, ona krzyczała, ale teraz już znieruchomieli stojąc po szyję w wodzie na piaskowej mieliźnie. „Przecież wszystko jest w porządku, co on wyprawia?”, zapytała żona, nieco zirytowana. Mąż krzyknął „Wszystko w porządku!” machając do kapitana, żeby zawrócił, ale ten dalej twardo płynął w ich kierunku. „Z drogi!” krzyknął, gdy przepływał między nimi. Dokładnie trzy metry za ich plecami, topiła się ich dziewięcioletnia córeczka. Już bezpieczna w ramionach kapitana wybuchła płaczem, “Tatusiu!”


W jaki sposób kapitan rozpoznał z trzydziestu metrów coś, czego nie zauważył ojciec z trzech? Tonięcie nie wiąże się z głośnym pluskiem i wołaniem o pomoc jak uważa większość ludzi. Kapitan przeszedł szkolenie jak rozpoznać tonącego, prowadzone przez ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Ojciec wiedział jak wygląda tonący z telewizji. Jeśli spędzasz czas na wodzie lub w jej pobliżu musisz mieć pewność, że ty i twoja załoga wiedzą na co zwrócić uwagę, gdy ktoś znajduje się w wodzie. Dziewczynka nie wydała z siebie najcichszego dźwięku kiedy tonęła. Jako były ratownik nie byłem zdziwiony, gdy usłyszałem tę historię. Ludzie toną w ciszy. Machanie rękami, pryskanie wodą i krzyk podczas takich dramatycznych chwil można zobaczyć tylko w telewizji. W realnym życiu to naprawdę rzadkość.
Instinctive Drowning Response – jak określił to dr Francesco A. Pia, jest tym, co ludzie robią, by uniknąć utopienia się. To nie wygląda tak, jak sobie większość ludzi wyobraż. Nie ma rozbryzgiwania wody, machania rękami, krzyczenia i wołania o pomoc. Żeby lepiej sobie wyobrazić jak mało dramatycznie wygląda topienie się pomyśl nad tym: utonięcie jest na drugim miejscu jeśli chodzi o przyczynę wypadków śmiertelnych u dzieci poniżej 15 roku życia. Z 750 dzieci, które utopią się w przyszłym roku 375 utonie nie dalej niż 20 metrów od rodziców lub innych dorosłych. W dziesięciu procentach przypadków rodzic widzi tonące dziecko, ale nie zdaje sobie z tego sprawy! Dr Pia opracował listę wskazówek jak rozpoznać tonącego:

Poza rzadkimi przypadkami ludzie, którzy toną, fizycznie nie są w stanie wołać o pomoc. Nasz układ oddechowy został stworzony do oddychania. Mowa pełni drugorzędną funkcję. Żeby coś powiedzieć proces oddychania musi przebiegać sprawnie i nie być niczym zakłócony.
Usta tonących na przemian znajdują nad i pod poziomem lustra wody. Nie znajdują się ponad powierzchnią wystarczająco długo, by zrobić wydech, wdech i jeszcze krzyknąć po pomoc.
Tonący oddychają bardzo szybko chcąc nabrać powietrza zanim znów znajdą się pod wodą. Nie są w stanie krzyczeć.
Tonący nie potrafią machać rękami po pomoc. Odruchowo rozkładają ramiona i wykonują ruchy pozwalające utrzymać się na powierzchni, by móc oddychać.
Tonący nie potrafią kontrolować ruchów rąk. Nie są w stanie się uspokoić i machać rękami po pomoc, płynąć w kierunku ratującego lub złapać się koła ratunkowego.
Od początku do końca ich ciało znajduje sie w pionowej pozycji, nie potrafią machać nogami. Ludzie, którzy toną walczą na powierzchni wody przez 20 do 60 sekund zanim pójdą pod wodę
To oczywiście nie oznacza, że osoba krzycząca o pomoc nie potrzebuje pomocy – oni doświadczają tzw rozpaczy wodnej. Nie trwa to długo, ale w przeciwieństwie do prawdziwego topienia się, ofiary potrafią ułatwić zadanie ratownikom, bo są w stanie chwytać przedmioty takie jak lina itd.

Zwróć uwagę na poniższe oznaki:
Głowa w wodzie, usta na poziomie lustra wody
Głowa przechylona do tyłu i otwarte usta
Szklane oczy i puste spojrzenie
Zamknięte oczy
Włosy opadające na czoło lub oczy
Nogi nie pracują, pozycja pionowa
Gwałtowne łapanie powietrza
Nieudane próby płynięcia w określonym kierunku (osoba próbuje płynąć, ale stoi w miejscu)
Próby płynięcia na plecach
Więcj jeśli członek załogi wypadnie za burtę i wszystko wygląda ok – nie bądź tego taki pewien. Czasami najczęstszą oznaką, że ktoś się topi jest to, że na to nie wygląda. Mogą wyglądać jakby „kroczyli” w wodzie i patrzeli w kierunku pokładu. Jak się upewnić? Zapytaj “Wszystko w porządku?”. Jeśli taka osoba nie potrafi odpowiedzieć – prawdopodobnie się topi. Jeśli patrzy na Ciebie pustym spojrzeniem – całkiem prawdopodobne, że zostało ci 30 sekund, by ją uratować. Do rodziców: dzieci, które bawią się w wodzie robią hałas. Jeśli ucichną podpłyń do nich i dowiedz się co jest grane.

za wykop.pl

jagodzianka*** - 2013-06-27, 08:19

Dzięki za ten opis. Przerażajace to jest, zwłaszcza sytuacje i przykłady dotyczące dzieci. Nauka dla rodziców o większą uwagę. Ja sama kiedy moja córka jest w wodzie nie spuszczam jej z oka.
piotrw - 2013-06-27, 08:30

Tekst jest jak najbardziej pouczający i wart zapamiętania. Był już na forum trzy lata temu (tutaj) , ale pewnie nie zaszkodzi sobie przypomnieć.
mazury.info.pl - 2013-07-12, 13:53

Do typowego (niestety) zdarzenia doszło w okolicach Szczytna. Prawie 5 promili alkoholu w organizmie miał 39-latek z Przasnysza, który zemdlał podczas kąpieli w jeziorze - informuje Radio Olsztyn. Niedoszłego denata uratował kolega. Szczęśliwie dla pijanego idioty nad jeziorem byli akurat ratownicy medyczni, którzy pomogli przy reanimacji. "Topielec" trafił do szpitala
axa_man - 2013-07-12, 14:10

5 promili !!! chyba mu kolega też pomógł wejść do wody.
bronek - 2013-07-12, 14:15

kiedyś miałem taką akcję że byliśmy pod namiotami nad jednym z jezior i jak to zwykle bywa za kołnierz nie wylewaliśmy. ja chyba zawsze miałem respekt przed wodą i starałem się unikać sytuacji gdzie miałbym pływać na bańce. nie raz gadaliśmy o ryzyku z jakim się to wiąże i nawet obiecałem kolegom że jak ktoś wymyśli coś głupiego to dostanie tzw liścia.

kiedyś kolesie założyli się kto dopłynie do wyspy i z powrotem. nie było mnie przy tym. siedzieliśmy przy namiocie i nagle przybiegła nasza koleżanka że Marcin na wodzie zachowuje się jakoś dziwnie.
tan matoł ledwie utrzymywał się na wodzie. kiedy dobiegałem do kei jemu brakowało może ze 3 metry żeby chycić się pomostu. był na wyciągnięcie ręki ale .... brakło sił.
byliśmy na tyle blisko że daliśmy radę po niego wskoczyć , złapać go i podciągnąć pod keję a potem koledzy wyciągnęli go na brzeg . nie zdąrzył opić się wody , w miarę szybko się ogarnął ale sił nie miał za grosz.

potem na trzeźwo dostał ode mnie z liścia żeby zapamiętał na całe życie .

mało brakowało :roll:

:-(

senior-pol - 2013-07-13, 01:03

Cytat:
Dziś około godziny 12:00 z jeziora Niegocin (port LOK) Policja i Straż Pożarna wydobyła ciało mężczyzny. Mężczyzna, około 40 lat, miał widoczne obrażenia twarzoczaszki (m.in. rozcięty lewy łuk brwiowy). Zwłoki pływały około 10 m od pirsu LOK. Turyści, którzy cumowali przy tej przystani, opowiadali, że w nocy odbywała się w tej okolicy suto zakrapiana alkoholem impreza. Uczestnicy libacji byli hałaśliwi i wulgarni.

źródło: link

mazury.info.pl - 2013-07-15, 11:17

Cytat:
Na jeziorze Roś trwają poszukiwania 56-letniego mężczyzny, który wczoraj po południu wypadł z katamaranu do wody.
Ze wstępnych informacji policji wynika, że mężczyzna żeglujący na katamaranie stał na rufie i z nieznanych przyczyn wypadł za burtę. Sterująca katamaranem kobieta widząc zdarzenie, zawróciła, a następnie skoczyła do wody na pomoc. Niestety mężczyzna zniknął pod taflą jeziora.
Jak informuje olsztyńska policja, poszukiwania 56-latka trwały wczoraj do zapadnięcia ciemności, niestety nie przyniosły efektu. Dziś poszukiwania zostały wznowione. Akcję prowadzą policja, straż pożarna i ratownicy WOPR.
źródło
Mohikanin - 2013-07-15, 12:39

Tomek J napisał/a:

…banalny, chwilowy choć bardzo bolesny skurcz mięśnia łydki, który nie wiedzieć czemu każdego chyba nieraz złapał siedzącego w wygodnym fotelu a nawet w łóżku - w wodzie, bez asysty i choćby asekuracyjnej kamizelki będzie miał skutki tragiczne…

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomku, proszę nie straszyć ludzi skurczem.

To nieprawda, że skurcz w wodzie skończy się tragicznie.
W zdecydowanej większości przypadków przeżywa się go bardzo nieprzyjemnie, ale absolutnie bez większych konsekwencji.
Proszę zwrócić uwagę, że skurcz łapie raczej tylko w jedną kończynę. Zwykle jest to noga.
Pozostałe trzy pozostają sprawne. Bez problemu da się płynąć używając wyłącznie rąk, więc z dodatkowo sprawną jeszcze nogą każdy da radę. Zwłaszcza taki, co decyduje się na samotne pływanie na środek jeziora.
Jeśli ktoś nie wierzy, polecam popróbować. Nie wymaga to jakieś wielkiej sprawności pływackiej.

Widziałem wiele razy ludzi, których złapał w wodzie skurcz i dawali sobie radę. Jakieś mity o kłuciu się agrafką należy włożyć między bajki.
Jeśli złapie skurcz w wodzie, to jedyne co trzeba robić, to dbać o możliwość oddychania. Można robić jakieś wygibusy typu łapanie się za stopę przy wyprostowanej nodze, ale nie każdy sobie da z tym radę. W związku z tym skupiamy się na tym, żeby głowa wystawała nad wodę i cierpliwie znosimy ból do momentu ustąpienia skurczu.
I tyle.

Podsumowując:
Skurcze nie powodują utonięcia, powoduje je ewentualnie następująca przy nich panika.

MirekMors - 2013-07-15, 18:01

Dementuję plotkę, jakoby "utoniętym" na Rosiu był nasz kolega z katamarana stacjonującego w Evelynie. Wiadomości o jego utonięciu są mocno przesadzone :-/
Mam nadzieję, że przyczyną tych wypadków był alkohol lub zawał a nie przypadkowe wypadnięcie skutkujące szybkim (natychmiastowym ?) utonięciem. Bo zaczynam się bać o siebie - tak blisko wiekowo strzelają koło mnie.

ryszard_pp - 2013-08-09, 10:11

Mohikanin napisał/a:
Tomek J napisał/a:

?banalny, chwilowy choć bardzo bolesny skurcz mięśnia łydki, który nie wiedzieć czemu każdego chyba nieraz złapał siedzącego w wygodnym fotelu a nawet w łóżku - w wodzie, bez asysty i choćby asekuracyjnej kamizelki będzie miał skutki tragiczne?

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomku, proszę nie straszyć ludzi skurczem.

To nieprawda, że skurcz w wodzie skończy się tragicznie.
W zdecydowanej większości przypadków przeżywa się go bardzo nieprzyjemnie, ale absolutnie bez większych konsekwencji.
Proszę zwrócić uwagę, że skurcz łapie raczej tylko w jedną kończynę. Zwykle jest to noga.
Pozostałe trzy pozostają sprawne. Bez problemu da się płynąć używając wyłącznie rąk, więc z dodatkowo sprawną jeszcze nogą każdy da radę. Zwłaszcza taki, co decyduje się na samotne pływanie na środek jeziora.
Jeśli ktoś nie wierzy, polecam popróbować. Nie wymaga to jakieś wielkiej sprawności pływackiej.

Widziałem wiele razy ludzi, których złapał w wodzie skurcz i dawali sobie radę. Jakieś mity o kłuciu się agrafką należy włożyć między bajki.
Jeśli złapie skurcz w wodzie, to jedyne co trzeba robić, to dbać o możliwość oddychania. Można robić jakieś wygibusy typu łapanie się za stopę przy wyprostowanej nodze, ale nie każdy sobie da z tym radę. W związku z tym skupiamy się na tym, żeby głowa wystawała nad wodę i cierpliwie znosimy ból do momentu ustąpienia skurczu.
I tyle.

Podsumowując:
Skurcze nie powodują utonięcia, powoduje je ewentualnie następująca przy nich panika.


Kompletne bzdury. Niestety TomJani ma rację.

extant - 2013-08-09, 10:45

ryszard_pp napisał/a:
Mohikanin napisał/a:
Tomek J napisał/a:

?banalny, chwilowy choć bardzo bolesny skurcz mięśnia łydki, który nie wiedzieć czemu każdego chyba nieraz złapał siedzącego w wygodnym fotelu a nawet w łóżku - w wodzie, bez asysty i choćby asekuracyjnej kamizelki będzie miał skutki tragiczne?
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomku, proszę nie straszyć ludzi skurczem.
To nieprawda, że skurcz w wodzie skończy się tragicznie.
W zdecydowanej większości przypadków przeżywa się go bardzo nieprzyjemnie, ale absolutnie bez większych konsekwencji.
Proszę zwrócić uwagę, że skurcz łapie raczej tylko w jedną kończynę. Zwykle jest to noga.
Pozostałe trzy pozostają sprawne. Bez problemu da się płynąć używając wyłącznie rąk, więc z dodatkowo sprawną jeszcze nogą każdy da radę. Zwłaszcza taki, co decyduje się na samotne pływanie na środek jeziora.
Jeśli ktoś nie wierzy, polecam popróbować. Nie wymaga to jakieś wielkiej sprawności pływackiej.
Widziałem wiele razy ludzi, których złapał w wodzie skurcz i dawali sobie radę. Jakieś mity o kłuciu się agrafką należy włożyć między bajki.
Jeśli złapie skurcz w wodzie, to jedyne co trzeba robić, to dbać o możliwość oddychania. Można robić jakieś wygibusy typu łapanie się za stopę przy wyprostowanej nodze, ale nie każdy sobie da z tym radę. W związku z tym skupiamy się na tym, żeby głowa wystawała nad wodę i cierpliwie znosimy ból do momentu ustąpienia skurczu.
I tyle.
Podsumowując:
Skurcze nie powodują utonięcia, powoduje je ewentualnie następująca przy nich panika.

Kompletne bzdury. Niestety TomJani ma rację.

Ryszard całkowicie nie masz racji. :-/ Sam osobiście miałem nieprzyjemność przeżycia skurczu mięśni łydki, który złapał mnie w wodzie i jak widać nie utonąłem. ;-) Faktycznie najtrudniejsze jest wtedy nie poddać się ogarniającej panice, nie stracić kontroli nad sobą, utrzymać się na wodzie, oddychać i... przeczekać skurcz. Jest to trudne, ale jak najbardziej wykonalne. :-)

plitkin - 2013-08-09, 12:15

Robiłem test w basenie kiedyś. Do skurczu lewej nogi jestem w stanie doprowadzić sztucznie (siłą woli i godnością osobistą). Nie wiem czemu, ale z prawą nogą tak łatwo nie mam. W asyscie kolegi na basenie doprowadziłem do skurczu w głębokiej części i dałem radę utrzymać się na wodzie aż skurcz minął bez dotykania dna czy czegokolwiek. Fakt: byłem przygotowany, nie panikowałem, nie było fali, woda ciepła, ogólna atmosfera sprzyjająca. Niemniej, po takim doświadczeniu jestem spokojniejszy na prawdziwej wodzie.
Emill`76 - 2013-08-09, 12:26

Ja często pływam w asyście bojki ratowniczej, którą holuję na lince za sobą. Nie raz skurcz łapał i poza nieprzyjemnymi doznaniami nigdy nie zdarzyło się nawet zachłysnąć wodą. Z bojki też korzystać nie musiałem, ale na wszelki wypadek lepiej ją mieć. Oczywiście aby skurcz nie był zagrożeniem , trzeba umieć jako tako pływać...
funyo - 2013-08-09, 12:28

Zapewne jest to kwestia osobistych predyspozycji - jak zwykle. Ale fakt, że skurcz, sam w sobie nie powoduje utonięcia, a towarzysząca mu panika.
Kiedyś bardzo dużo pływałem (jeziorowo) i kilka razy zdarzył mi się skurcz łydki lub uda - przy zachowaniu spokoju można sobie z tym poradzić. Z drugiej strony - może to nie być łatwe w przypadku osób, które pływają słabo lub po prostu boją się wody.

węzełek - 2013-08-09, 12:35

Emill`76 napisał/a:
................ Oczywiście aby skurcz nie był zagrożeniem , trzeba umieć jako tako pływać...


Popieram całkowicie, wypowiedzi obydwóch panów. Dodam tylko ,by uniknąć skurczy w odzie, warto dzień wcześniej przed pływaniem zaaplikować sobie dawkę magnezu z vit B6.

Colonel - 2013-08-09, 15:12

Jakbym też Anię słyszał ;)
węzełek - 2013-08-09, 15:13

Dzięki Andrzeju :-P ;-)
mazury.info.pl - 2013-08-11, 23:34

Kilka dni temu w jednym z portów na zat. Tracz żeglarz pod wpływem alkoholu wskoczył do wody i... znaleziono jego ciało pływające koło jachtu w sąsiednim porcie - kilkadziesiąt metrów dalej. Kolejna bezsensowna śmierć.
jureks - 2013-08-12, 04:03

Aniu - nie tylko w wodzie.Na lądzie również - jak ktoś pije dużo czarnej(plutej) kawy ,
czy sporadycznie jeżdzi rowerem.Sprawdzone na sobie

drawa - 2013-08-14, 23:12

Mazury: wędkarz wypadł z łódki i się utopił
Cytat:
Tragicznie rozpoczął się długi weekend na wodach Warmii i Mazur. Nie udało się uratować mężczyzny, który wypadł z łódki podczas łowienia ryb w jeziorze Sasek Wielki.

Wędkarza wyciągnęli z wody płetwonurkowie. Mimo akcji reanimacyjnej, mężczyzna zmarł. To 42 ofiara wody na Warmii i Mazurach od początku maja.
Sporo pracy mieli ratownicy na Wielkich Jeziorach - mówi Radosław Wiśniewski z mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Giżycku.
Na jeziorze Pluszne koło Plusek przewróciła się żaglówka. Strażacy wyciągnęli z wody pechowego żeglarza i przetransportowali go na brzeg. Natomiast na jeziorze Łaśmiady w okolicach Malinówki Wielkiej strażacy szukali roweru wodnego, którym płynęły dzieci. Według świadków, rower wpłynął w trzciny, by uniknąć wysokiej fali. Strażacy odnaleźli zaginionych i przekazali ich rodzicom.
Służby ratunkowe Warmii i Mazur apelują o zachowanie ostrożności podczas wypoczynku nad wodą.
żródło
mazury.info.pl - 2015-06-07, 18:33

Cytat:
Trwają poszukiwania 39-letniego mieszkańca Ełku. Wczoraj około godziny 18.30 ratownicy MOPR-u poinformowali oficera dyżurnego miejscowej komendy Policji o tym, że z jachtu na jeziorze Kisajno wypadł mężczyzna. Policjanci wstępnie ustalili, że 39-letni mieszkaniec Ełku pływał wspólnie ze swoimi znajomymi. W trakcie nawrotu jachtu mężczyzna z nieustalonych przyczyn wypadł z łodzi. Osoby które znajdowały się na jednostce próbowały pomóc mężczyźnie. Próba ratowania okazała się bezskuteczna. Sternik powiadomił ratowników MOPR-u. Do chwili obecnej policjanci i strażacy prowadzą poszukiwania mężczyzny.

Źródło: KPP Giżycko

zenek - 2015-06-08, 18:52

To wprawdzie nie wydarzyło się na Mazurach, ale do tej tragedii doszło przy absolutnie biernej postawie ludzi będących kilka metrów od tonącego. A ktoś przepływający tuż obok na materacu to już prawdziwa katastrofa :-( . Coś nieprawdopodobnego!
Cytat:
25-letni mężczyzna utopił się zaledwie kilka metrów od brzegu na kąpielisku w krakowskich Bagrach. Dramat rozegrał się na oczach co najmniej kilkunastu osób. Nikt nie pomógł tonącemu mężczyźnie. Wszystko zarejestrowały kamery. Do wypadku doszło w sobotę na niestrzeżonym odcinku kąpieliska.
Na nagraniu widać, jak mężczyzna zaczyna się topić, ale żadna z przebywających w pobliżu osób nie zwraca na niego uwagi.
Znajomi 25-latka poinformowali służby o jego zaginięciu dopiero wieczorem. Ciało znaleziono w niedzielę.
Źródło:wp.pl


funyo - 2015-06-08, 21:26

Szok, ale skoro tonący nie krzyczą, gdy toną (bo nie mogą), to trudno ten moment uchwycić, no i odróżnić zabawę od tonięcia. W tak płytkiej wodzie pewnie nikt nawet nie pomyślał, że ktoś może się topić.
najmita - 2015-06-08, 22:17

funyo napisał/a:
Szok, ale skoro tonący nie krzyczą, gdy toną (bo nie mogą), to trudno ten moment uchwycić, no i odróżnić zabawę od tonięcia. W tak płytkiej wodzie pewnie nikt nawet nie pomyślał, że ktoś może się topić.


To samo pomyślałem patrząc na ten materiał. Wyglądało, że się "wygłupia".
Nie wiadomo, ale możliwy był, np. zawał. Dziwnie szybko poszedł pod wodę.

Rafał1960 - 2015-06-08, 22:48

Ludzie w większości topią się na własne życzenie.
Gorzała, upał i zimna woda to mix śmierci

http://warszawa.gazeta.pl...j_zwirowni.html

Ja tam łowię ryby i jakoś nie nachodzi mnie chęć by tam się kąpać.
Stare płyty betonowe z wystającymi prętami, sporo zielska i zaczepy.

Grup robiących tam pikniki z alkoholem nie brakuje. Potem do wody.
Woda jeszcze nie nagrzana... Hipotermia prawdopodobna..
Bo 15-16 stopni to nie woda na komfortowe pływanie.

A tak na marginesie to umiejętność pływania w Polsce jest rzadkością.
Owszem w żeglarskim gronie zdecydowana większość dobrze pływa, ale w innych grupach bywa różnie

mazury.info.pl - 2015-06-09, 00:04

funyo napisał/a:
Szok, ale skoro tonący nie krzyczą, gdy toną (bo nie mogą), to trudno ten moment uchwycić, no i odróżnić zabawę od tonięcia. W tak płytkiej wodzie pewnie nikt nawet nie pomyślał, że ktoś może się topić.


Trochę winne są media. W absolutnie każdym filmie fabularnym tonący wrzeszczy na całą okolicę. W rzeczywistości ludzie toną w milczeniu. Myślę, że warto zacząć propagować tę informację.

http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=1874

axa_man - 2015-06-09, 08:33

Ja rok temu uratowałem tonącego, starszego człowieka. Tak naprawdę to poznałem po "oczach" że się topi. Nikt nie zwróciłby uwagi na niego, ja też w sumie przez przypadek zauważyłem, że się topi chociaż był z jakieś 2 metry ode mnie.
axa_man - 2015-06-09, 08:34

Ja rok temu uratowałem tonącego, starszego człowieka. Tak naprawdę to poznałem po "oczach" że się topi. Nikt nie zwróciłby uwagi na niego, ja też w sumie przez przypadek zauważyłem, że się topi chociaż był z jakieś 2 metry ode mnie.
extant - 2015-06-09, 08:49

axa_man napisał/a:
... Nikt nie zwróciłby uwagi na niego, ja też w sumie przez przypadek zauważyłem, że się topi chociaż był z jakieś 2 metry ode mnie.

Niestety to prawda, tonący człowiek, kiedy już zachłyśnie się wodą jest czasami dosyć trudny do odróżnienia od innych beztrosko "chlapiących się" ludzi w wodzie... kiedyś też miałem okazję na małym jeziorze wyciągać z wody młodego faceta, który tonął w odległości kilkudziesięciu metrów od pomostu i tylko przez przypadek został przez nas zauważony, że on faktycznie tonie, a nie tylko bawi się w wodzie.

funyo - 2015-06-09, 08:57

mazury.info.pl napisał/a:
...ludzie toną w milczeniu...

I masz gotowe hasło na kampanię informacyjną.

wodnik08 - 2015-06-12, 15:10

Większośc takich tragedii spowodowanych jest ludzką nierozwagą, ciekawe czy doczekamy sezony w którym nie dojdzie do takiej tragedii
mazury.info.pl - 2015-06-22, 08:03

Sporo ostatnio słychać o utonięciach.

Cytat:
40-latek utonął w Kanale Węgorzewskim

Nie żyje 40-letni mężczyzna, który wpadł do Kanału Węgorzewskiego przy ulicy Nadbrzeżnej w Węgorzewie.

Wpadającego do wody mężczyznę zauważyli przypadkowi przechodnie i zawiadomili odpowiednie służby. Było to w nocy. Strażacy poszukiwali 40-latka ponad godzinę. Znaleziono go na głębokości 2,5 metra. Lekarze reanimowali go około 50 minut, ale mężczyzny nie udało się uratować.

Szczęśliwe zakończyły się natomiast poszukiwania wędkarza w Dybowie na jeziorze Dybowskim w gminie Prostki koło Pisza.

Strażacy szukali osoby, która mogła wypaść z łódki. Znaleziono ją na jeziorze pustą, w środku były jedynie wędki. Zawiadomieni o tym policjanci, przypuszczali, że wędkarz utonął.

Tymczasem, właściciel łódki odnalazł się cały i zdrowy. Po wypadnięciu z łodzi zdołał dopłynąć wpław do brzegu i dostać się do domu, nie potrzebował żadnej pomocy medycznej.


Źródło: onet.pl

Cytat:
Pod Ostródą wywróciła się łódź z wędkarzami. Jeden wędkarz nie żyje, drugi walczy o życie w szpitalu. Mężczyźni w wieku 60 i 65 lat wybrali się na ryby na jezioro Bartężek.

Nikt nie spodziewał się, że przyjacielski wypad skończy się tragiczną śmiercią jednego ze znajomych.

Dwaj przyjaciele nad jezioro pod Ostródą przyjechali z Poznania. Nad ranem wypłynęli na jezioro Bartężek. Tego dnia świeciło słońce, wiał tylko lekki wiaterek. 60- i 65-latek byli doświadczonymi wędkarzami. Po dopłynięciu do miejsca wędkowania zarzucili wędki i czekali w ciszy na zdobycz. Jednak tego dnia, poza kilkoma płotkami, nic konkretnego nie złowili. Zrezygnowani z powodu słabego połowu, około południa postanowili wrócić do swojej daczy. Mieli do przepłynięcia około 500 metrów. W momencie odpalania silnika rozegrał się dramat, bo łódź się wywróciła do góry dnem.

– Prawdopodobnie jeden z nich – co ustalamy – odpalając silnik zbyt mocno się przechylił i wywrócił łódź – relacjonuje podinsp. Bożena Bujakiewicz z KPP w Ostródzie.

Mimo że na miejsce w ciągu dosłownie 5 minut dojechały pierwsze służby ratunkowe z pontonem ratowniczym, udało się uratować tylko jednego z wędkarzy, 60-letniego Tadeusza D. Drugi mimo reanimacji, którą najpierw prowadzali strażacy, a później ratownicy pogotowia, nie przeżył. Mężczyzna miał 65 lat.

Jak ustalili policjanci, obaj wędkarze nie mieli na sobie kamizelek ratunkowych. To kolejna bezsensowna śmierć. Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie.


Źródło: Fakt.pl

Noszenie kamizelek jest obowiązkowe? :shock:

plitkin - 2015-06-22, 08:47

Skąd wniosek o obowiązkowych kamizelkach? W tekście tego nie ma ani to z tekstu nie wynika.
zenek - 2015-06-22, 08:59

Podoba mi się to zdanie:
Cytat:
Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie.
W jaki sposób kontrola Policji zapobiegłaby tej tragedii? Żaden przepis nie nakazuje noszenia kamizelek, a tylko gdyby wędkarze mieli je założone obydwaj uratowaliby się.
Mam nieodparte wrażenie, iż po każdym takim zdarzeniu coraz bardziej zbliżamy się do przepisów i kontroli z czasów PRL-u. Karty pływackie, kapoki, zakaz kąpieli i ORMO czuwa :-/ !

mazury.info.pl - 2015-06-22, 08:59

plitkin napisał/a:
Skąd wniosek o obowiązkowych kamizelkach? W tekście tego nie ma ani to z tekstu nie wynika.


Stąd: "Jak ustalili policjanci, obaj wędkarze nie mieli na sobie kamizelek ratunkowych. To kolejna bezsensowna śmierć. Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie."

MirekMors - 2015-06-22, 09:19

Z drugiej strony jeśli się założy, że ludziska są głupie to jakoś wszystko składa się w sensowną całość... :-x
najmita - 2015-06-22, 09:26

Telewizja podała informację o kolejnym utonięciu. Na jeziorze Dadaj w okolicach Biskupca utonął młody człowiek.
plitkin - 2015-06-22, 09:28

mazury.info.pl napisał/a:
plitkin napisał/a:
Skąd wniosek o obowiązkowych kamizelkach? W tekście tego nie ma ani to z tekstu nie wynika.


Stąd: "Jak ustalili policjanci, obaj wędkarze nie mieli na sobie kamizelek ratunkowych. To kolejna bezsensowna śmierć. Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie."


I gdzie w tych zdaniach widzisz cokolwiek o obowiązku? Ja nawet takiej sugestii nie widzę. Dużo gorzej sformułowane bzdury czytamy na co dzień w mediach, zwłaszcza w nagłówkach lub ostatnich zdaniach.
Mamy 3 zdania, które ja rozumiem następująco:
1. Brak kamizelek - fakt.
2. Szkoda, że osoba zmarła, bo nie musiała - zdanie odwołujące się do emocji.
3. Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole (puste zdanie, nie niosące żadnej treści).

Nie ma nawet sugestii o obowiązku noszenia kamizelki. To znaczy inaczej: tekst jest sformułowany wg technik propagandowych. Jak każdy tekst w mediach teraz.

mazury.info.pl - 2015-06-22, 10:09

Plitkin. Z tzw. podtekstu można tak wywnioskować. Wprost nie jest to napisane, bo byłoby to kłamstwo.
Sławek - 2015-06-22, 10:18

Cytat:
Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie."



Kontrole czego ? - kamizelek ?. Co najwyżej policja może sprawdzić trzeźwość oraz uprawnienia, jeżeli są w danym przypadku wymagane.
U nas na Charzykowskim po tym jak wczasowicz wyskoczył z roweru wodnego i już nie wypłynął nasz WOPR zaczął ścigać ludzi bez kamizelek. kamizelka miał być na grzbiecie, a jak nie było to kazali płynąc do brzegu.

Sławek

zenek - 2015-06-22, 10:26

Sławek napisał/a:
U nas na Charzykowskim po tym jak wczasowicz wyskoczył z roweru wodnego i już nie wypłynął nasz WOPR zaczął ścigać ludzi bez kamizelek. kamizelka miał być na grzbiecie, a jak nie było to kazali płynąc do brzegu.
Chętnie bym się zapoznał z podstawą prawną takiego zachowania WOPR :-P !
mazury.info.pl - 2015-06-22, 10:33

Sławek napisał/a:
<...>nasz WOPR zaczął ścigać ludzi bez kamizelek. kamizelka miał być na grzbiecie, a jak nie było to kazali płynąc do brzegu.


Chyba im coś z głową się porobiło od nudzenia się na słońcu. :-P

Sławek - 2015-06-22, 10:46

zenek napisał/a:
Sławek napisał/a:
U nas na Charzykowskim po tym jak wczasowicz wyskoczył z roweru wodnego i już nie wypłynął nasz WOPR zaczął ścigać ludzi bez kamizelek. kamizelka miał być na grzbiecie, a jak nie było to kazali płynąc do brzegu.
Chętnie bym się zapoznał z podstawą prawną takiego zachowania WOPR :-P !


jest taki paragraf : nadgorliwość oraz misja :-D

Sławek

mazury.info.pl - 2015-06-22, 10:55

Gdy czytam takie opowieści zawsze przypomina mi się stary, polski film, którego fragment krąży po internecie.

Jak obywatel ma siedzieć w kajaku !
http://www.cda.pl/video/58561b

Historia kołem się toczy. :mrgreen:

mazury.info.pl - 2015-06-22, 10:59

Wklejam w okienko - W(ORMO)wiec i kajak... :mrgreen:









najmita - 2015-06-22, 11:00

Video not found!
mazury.info.pl - 2015-06-22, 11:05

najmita napisał/a:
Video not found!


U mnie (na komputerze stacjonarnym z Widnowsem) działa. Na "mobilkach" mogą być problemy.

najmita - 2015-06-22, 11:10

mazury.info.pl napisał/a:
najmita napisał/a:
Video not found!


U mnie (na komputerze stacjonarnym z Widnowsem) działa. Na "mobilkach" mogą być problemy.


Zadziałało z adresu post wyżej. Nie zadziałało w okienku.

edit: Już działa w okienku. Może byłem za szybki :lol:

Sławek - 2015-06-22, 11:18

W naszym przypadku to trochę wina lokalnej prasy. Bo jak ktoś się z letników utopi to od razu , gdzie była policja, WOPR, trzeba kontrolować, sprawdzać. Gdyby kontrolowali to do tragedii by nie doszło i takie tam bzdety.
Jak przejęli się rolą i zaczęli zganiać ludzi z wody to znowu krzyk w drugą stronę.
Jakoś nikt nie pomyśli ,że WOPR, czy też inne tego rodzaju służby są od niesienia pomocy, a nie od prewencji, czy kontroli.
Jedynie co mogą to apelować o rozwagę i dawać wskazówki, których jak zwykle część i tak nie posłucha, ale to już ich problem.

Sławek

szg - 2015-06-22, 20:41

Jakoś nie przypominam sobie by kiedykolwiek np. w Chorwacji ktoś pouczał mnie jak mam siedzieć czy leżeć na sprzęcie pływającym dużym czy małym :-/ .
Sławek - 2015-06-22, 22:32

szg napisał/a:
Jakoś nie przypominam sobie by kiedykolwiek np. w Chorwacji ktoś pouczał mnie jak mam siedzieć czy leżeć na sprzęcie pływającym dużym czy małym :-/ .


Bo ich nie interesuje Twoje bezpieczeństwo, a jedynie Twoje pieniądze zostawione na wakacjach.

Sławek

mazury.info.pl - 2015-06-22, 23:03

I tak powinno być. O moje bezpieczeństwo potrafię zatroszczyć się sam :-P
extant - 2015-06-23, 07:53

mazury.info.pl napisał/a:
... O moje bezpieczeństwo potrafię zatroszczyć się sam :-P

Hmm.. no i jak będziesz tonął lub utoniesz to oczywiście też się wtedy sam z wody... wyłowisz/usuniesz ??
Może ta "nadaktywność" wodnych ratowników wynika właśnie z ich niechęci do ratowania/wyławiania z wody kolejnych topielców ??

zenek - 2015-06-23, 08:24

extant napisał/a:
Może ta "nadaktywność" wodnych ratowników wynika właśnie z ich niechęci do ratowania/wyławiania z wody kolejnych topielców ??
A ja myślę, że to wynik zwyczajnej nadgorliwości i być może WOPR-owcom marzą się takie uprawnienia jakie ma PSP. Z jednej strony jest służbą ratowniczą, ale z drugiej ma uprawnienia kontrolne i może nakładać kary.
Jest jedna podstawowa zasada-czym więcej wolności tym więcej odpowiedzialności. Widać części społeczeństwa marzy się powrót do czasów PRL-u i "opieki" państwa nad obywatelem. Jedni pod hasłem dbałości o bezpieczeństwo wprowadzają kolejne zakazy (vide zmiany w ustawie o bezpieczeństwie na akwenach wodnych) inni to popierają.
Zdecydowanie wolałbym aby dbałość o moje bezpieczeństwo wszelkie organizacje i służby zostawiły mnie jeżeli moje zachowanie nie zagraża innym!

extant - 2015-06-23, 08:32

zenek napisał/a:
... Zdecydowanie wolałbym aby dbałość o moje bezpieczeństwo wszelkie organizacje i służby zostawiły mnie jeżeli moje zachowanie nie zagraża innym!

Rozumiem zatem, że jesteś również za zlikwidowaniem np... pogotowia ratunkowego, straży pożarnej czy też policji. ;-) :mrgreen:

Jestem zdecydowanie zwolennikiem istnienia "służb ratunkowych", które z założenia mają wspierać moje bezpieczeństwo, ba, nawet czasami pouczać mnie kiedy zbytnio zaczynam "kozaczyć", a przede wszystkim nieść pomoc wtedy kiedy jej naprawdę potrzebuję. :-)

zenek - 2015-06-23, 08:44

extant napisał/a:
Rozumiem zatem, że jesteś również za zlikwidowaniem np... pogotowia ratunkowego, straży pożarnej czy też policji. ;-) :mrgreen:
A gdzie napisałem, że jestem za likwidacją tych służb :shock: ? Zauważ, że PSP nie kontroluje prywatnych posesji. Ich kontrole dotyczą budynków użyteczności publicznej czyli tych miejsc gdzie czyjeś zaniedbanie ma wpływ na bezpieczeństwo innych. Podobnie działa Sanepid. Raczej nie jestem zwolennikiem wchodzenia do mojego domu Sanepidu, Straży i sprawdzania co może zagrażać mojemu bezpieczeństwu. To moja prywatna sprawa. Podobnie na wodzie. Sam potrafię zadbać o swoje bezpieczeństwo bez wskazówek, pouczeń i być może za chwilę mandatów od WOPR.
extant napisał/a:
Jestem zdecydowanie zwolennikiem istnienia "służb ratunkowych"
Ja też
extant napisał/a:
nawet czasami pouczać mnie kiedy zbytnio zaczynam "kozaczyć"
Nie od tego są. Pisałem wcześniej -miarą wolności jest odpowiedzialność. Państwo opiekuńcze już było
extant napisał/a:
przede wszystkim nieść pomoc wtedy kiedy jej naprawdę potrzebuję. :-)
To oczywiste. Od tego są te służby.
MirekMors - 2015-06-23, 09:00

Nie umiałbym napisać tego tak czytelnie. Zenku - piszesz również w moim imieniu.
Służby aż palą się do kontrolowania i pouczania, ale z ratowaniem radzą sobie już gorzej. Patrz: tragedia na j. Powidzkim.

extant - 2015-06-23, 09:09

zenek napisał/a:
... Pisałem wcześniej -miarą wolności jest odpowiedzialność. Państwo opiekuńcze już było...

Zasadnicza treść tego wątku nie ma nic z tym wspólnego. :-/

ps1: ... i nie mam najmniejszego zamiaru o tym dalej dyskutować. :-P

ps2: znam kilka osób, które znacznie zmodyfikowały swój stosunek do różnych służb wspomagających bezpieczeństwo po tym, kiedy życie złośliwie zmusiło ich do skorzystania z usług tych służb... czego oczywiście Zenku w żadnym przypadku Ci nie życzę. ;-) :-D

extant - 2015-06-23, 09:15

MirekMors napisał/a:
... Służby aż palą się do kontrolowania i pouczania, ale z ratowaniem radzą sobie już gorzej. Patrz: tragedia na j. Powidzkim.

A znasz może Mirku jakieś "statystyki", które pozwoliłyby określić jak często zdarzają się tego typu tragedie w odniesieniu do ogólnej ilości prawidłowo i z sukcesem przeprowadzonych akcji ratowniczych ??

Sugerowanie/uogólnianie czegokolwiek w oparciu o jednostkowe, incydentalne wypadki nie jest moim zdaniem postępowaniem w pełni uczciwym :-/ ... no chyba, że dysponujesz danymi, o które zapytałem powyżej i dane te faktycznie potwierdzają, że takie błędy/wypadki nie są incydentalne.

pough - 2015-06-23, 09:20

Jeszcze nigdy żadna służba nie kazała mi zakładać kamizelki (sam to robię), spływać do portu, bo za mocno wieje. To, że podpłyną i podadzą ostrzeżenie o nadciągających złych warunkach to raczej na plus trzeba zaliczyć. Ja do tej pory jako żeglarz nie mam na co narzekać.

To, że próbują nowych technologii też nie uważam za złe, a raczej dobre, bo to oznacza, że nie chcą stać w miejscu tylko chcą się rozwijać. Złe by było wtedy, gdyby stwierdzili, że nowość się nie sprawdza, a mimo to by w tę nowość inwestowali.

Sławek - 2015-06-23, 10:40

MirekMors napisał/a:
Nie umiałbym napisać tego tak czytelnie. Zenku - piszesz również w moim imieniu.
Służby aż palą się do kontrolowania i pouczania, ale z ratowaniem radzą sobie już gorzej. Patrz: tragedia na j. Powidzkim.


Mirku nie wrzucaj wszystkich służb do jednego worka. W służbach pracują tylko ludzie i zdarza się, że czasami ktoś popełni błąd. Co do jeziora Powidzkiego to błąd popełnili zwierzchnicy ratowników nie zapewniając im odpowiedniego przeszkolenia.
Co do zasady działania służb i bezpieczeństwa na wodzie to zgadzam się z Zenkiem w 100 %.
jednak te służby też są pod presją. zazwyczaj to one są wszystkiemu winne, a nie sprawca.
Podobnie było na Charzykowskim. jak gość skoczył do wody z roweru wodnego i nie wypłynął to winny był WOPR ,bo nie sprawdzał , kontrolował nie zakazywał. Jak zaczął kontrolować, sprawdzać i nakazywać to znowu było źle.

Niestety myślenie niektórych ludzi jest takie. Pójdę w wysokie góry w trampkach, a jak nie dam rady to przecież jest TOPR i mnie ściągnie za free.
Wolność musi iść w parze z odpowiedzialnością i nikt potem nie może mieć pretensji ,że mu nie pozwolili lub nie zdążyli uratować.
Sławek

MirekMors - 2015-06-23, 10:44

Czyli, patrol policji czy WOPRu na każdym jeziorze i częste kontrole w niczym nie ograniczają waszej wolności ? Bo moją już tak. To samo dotyczy dronów latających nad moim kokpitem.
To naturalne następstwo rozwoju jachtingu na WJM - wielkie koromysła z 8-10 osobową załogą więc i nadzór nad nimi proporcjonalny.
A jeśli ktoś czuje się bezpieczniej gdy jest kontrolowany (i obserwowany) to współczuję.

extant - 2015-06-23, 10:51

Grubo przesadzasz Mirku, realna rzeczywistość nie jest ani idealnie biała, ani idealnie czarna, tylko - jak zwykle - jest szara... więc wszelkie argumentowanie oparte wyłącznie na "przeginaniu na siłę" nie ma - moim zdaniem - większego sensu. :-/
axa_man - 2015-06-23, 10:57

Mirek dokładnie TAK.

Zaczyna być jak w 1984 Orwella :)

zenek - 2015-06-23, 11:06

extant napisał/a:
Grubo przesadzasz Mirku, realna rzeczywistość nie jest ani idealnie biała, ani idealnie czarna, tylko - jak zwykle - jest szara... więc wszelkie argumentowanie oparte wyłącznie na "przeginaniu na siłę" nie ma - moim zdaniem - większego sensu. :-/
Nie prawda Mariusz. Zauważ, że nasza dyskusja wywiązała się po tej wypowiedzi Policji:
Cytat:
Jak ustalili policjanci, obaj wędkarze nie mieli na sobie kamizelek ratunkowych. To kolejna bezsensowna śmierć. Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie.
Wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Takie były, są i będą. Żadne prawo nie zostało złamane, ale jest powód aby "w trosce" o nasze bezpieczeństwo nasilić kontrole. Pytam jakie? Kogo? Jeżeli będzie przyzwolenie na takie działania to za chwile faktycznie jak pisze Mirek dron będzie wisiał Ci nad głową i zaglądał do Twojej koi w "trosce" o Twoje bezpieczeństwo.
extant - 2015-06-23, 11:13

zenek napisał/a:
... Żadne prawo nie zostało złamane, ale jest powód aby "w trosce" o nasze bezpieczeństwo nasilić kontrole. Pytam jakie? Kogo? Jeżeli będzie przyzwolenie na takie działania to za chwile faktycznie jak pisze Mirek dron będzie wisiał Ci nad głową i zaglądał do Twojej koi w "trosce" o Twoje bezpieczeństwo.

Moim zdaniem, dokładnie tak jak i Mirek, starasz się argumentować opierając się wyłącznie na "przeginaniu na siłę", a to - jak zwykle - nie ma większego sensu. :-/

mazury.info.pl - 2015-06-23, 11:15

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... O moje bezpieczeństwo potrafię zatroszczyć się sam :-P

Hmm.. no i jak będziesz tonął lub utoniesz to oczywiście też się wtedy sam z wody... wyłowisz/usuniesz ??
Może ta "nadaktywność" wodnych ratowników wynika właśnie z ich niechęci do ratowania/wyławiania z wody kolejnych topielców ??


Przepłynąłem w życiu "setki mil", w większości o zgrozo bez kamizelki na grzbiecie... i wbrew Twojej teorii wciąż żyję... ale może wynika to z faktu, że nie potrzebuję do pływania niani w postaci pomarańczowych ludzików. :mrgreen:

MirekMors - 2015-06-23, 11:24

Mariusz, oczywiście że... no może nie przeginam a przejaskrawiam :->
Ale jeżeli:
Cytat:
dron będzie wisiał Ci nad głową i zaglądał do Twojej koi w "trosce" o Twoje bezpieczeństwo.
a przy tym będzie mógł na zawołanie zrzucić "gumkę" do kokpitu, to czemu nie ? :-P
extant - 2015-06-23, 11:27

mazury.info.pl napisał/a:

Przepłynąłem w życiu "setki mil", w większości o zgrozo bez kamizelki na grzbiecie... i wbrew Twojej teorii wciąż żyję...

Nie ma i nigdy nie było żadnej mojej teorii coś takiego sugerującej. :evil:


mazury.info.pl napisał/a:
... ale może wynika to z faktu, że nie potrzebuję do pływania niani w postaci pomarańczowych ludzików. :mrgreen:

... i szczerze życzę Ci żebyś nadal nie potrzebował żadnej pomocy od "pomarańczowych ludzików". :-)

extant - 2015-06-23, 11:29

MirekMors napisał/a:
... a przy tym będzie mógł na zawołanie zrzucić "gumkę" do kokpitu, to czemu nie ? :-P

No właśnie... why not ? ;-) :mrgreen:

pough - 2015-06-23, 11:36

MirekMors napisał/a:
...Ale jeżeli:
Cytat:
dron będzie wisiał Ci nad głową i zaglądał do Twojej koi w "trosce" o Twoje bezpieczeństwo.
a przy tym będzie mógł na zawołanie zrzucić "gumkę" do kokpitu, to czemu nie ? :-P

Gumkę na 500m lince, by po użyciu zabrać materiał do analizy. :mrgreen: To dopiero będzie inwigilacja... :mrgreen:

zenek - 2015-06-23, 11:38

extant napisał/a:
No właśnie... why not ? ;-) :mrgreen:
Bo wcześniej zostanie zrobiona seria fotek i trafią do netu :mrgreen: :-P !
extant - 2015-06-23, 11:43

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
No właśnie... why not ? ;-) :mrgreen:
Bo wcześniej zostanie zrobiona seria fotek i trafią do netu :mrgreen: :-P !

... a ja nie mam czego się wstydzić ! ;-) :mrgreen:

zenek - 2015-06-23, 11:58

extant napisał/a:
... a ja nie mam czego się wstydzić ! ;-) :mrgreen:
To dla Ciebie zamiast aparatu zainstaluje się od razu kamerę, będzie przekaz live :mrgreen: :-P !
extant - 2015-06-23, 12:17

zenek napisał/a:
To dla Ciebie zamiast aparatu zainstaluje się od razu kamerę, będzie przekaz live :mrgreen: :-P !

Spoko Zenku, nie strasz mnie :-P ... ja nie mam skłonności do jakiś "urojeń prześladowczych". ;-) :mrgreen: :-P

mazury.info.pl - 2015-06-23, 17:16

extant napisał/a:

mazury.info.pl napisał/a:
... ale może wynika to z faktu, że nie potrzebuję do pływania niani w postaci pomarańczowych ludzików. :mrgreen:

... i szczerze życzę Ci żebyś nadal nie potrzebował żadnej pomocy od "pomarańczowych ludzików". :-)


Wyjaśniając do końca. Jestem bardzo zadowolony z obecności profesjonalnych ratowników na szlaku. Chciałbym jednak, aby zajmowali się wyłącznie tym, do czego są powołani, czyli ratowaniem ludzi i sprzętu. "Wyganianie z akwenu" niech zostawią policji.

extant - 2015-06-23, 17:46

mazury.info.pl napisał/a:
... Chciałbym jednak, aby zajmowali się wyłącznie tym, do czego są powołani, czyli ratowaniem ludzi i sprzętu ...

Hmm... czy nie uważasz, że jeżeli wymagamy od nich możliwie szybkich i skutecznych interwencji w zakresie ratowania ludzi i sprzętu to zupełnie nielogicznym byłoby jednak jednoczesne zakazywanie im obserwacji akwenu oraz wszelkich działań, powiedzmy... "ogólno-prewencyjnych" ??

mazury.info.pl - 2015-06-23, 17:55

Dopuszczam grzeczne (podkreślam - grzeczne) zachęcanie do założenia kamizelki/kapoka.

Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie. Komuś się pomyliły role.

extant - 2015-06-23, 19:48

mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??

zenek - 2015-06-23, 19:50

extant napisał/a:
wszelkich działań, powiedzmy... "ogólno-prewencyjnych" ??
Określenie wysoce nieprecyzyjne. A tak bardziej konkretnie to na czym miałyby polegać te działania prewencyjne?
extant - 2015-06-23, 19:53

zenek napisał/a:
A tak bardziej konkretnie to na czym miałyby polegać te działania prewencyjne?

Różnie, np. w zależności od występujących zagrożeń. :-P

zenek - 2015-06-23, 19:56

extant napisał/a:
Różnie, np. w zależności od występujących zagrożeń. :-P
Znaczy się schodzisz z linii strzału :-P .
extant - 2015-06-23, 20:01

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
Różnie, np. w zależności od występujących zagrożeń. :-P
Znaczy się schodzisz z linii strzału :-P .

Nie, to Ty Zenku po prostu starasz się na siłę "czepiać się". ;-)

Chyba dla każdego jest jasne, że "ogólna prewencja" musi oznaczać zupełnie co innego w przypadku spokojnej, bezwietrznej pogody, a zupełnie co innego np. w przypadku ewidentnego zbliżania się silnej wielokomórkowej burzy. :-P

MirekMors - 2015-06-23, 20:58

Wyjaśnię to na przykładzie. Może po sezonie dane nam będzie spotkać się przy rudej. Może tym razem u mnie i przy grillu ? A wtedy sąsiedzi zgłoszą policji, że Extant zmierza ku mnie z butelką i przewidywane są głośne ryki do rana. Czy wtedy też policja/S.M. mas prawo choćby do pouczania ? (niech każdy wpisze sobie tu taką ikonę emocji jaka mu pasi).
pough - 2015-06-23, 20:59

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??

Ewidentną burzę skipper powinien sam widzieć. Mile widziana informacja ze strony służb nie powinna być nakazem zejścia z wody. Do skippera należy decyzja czy skorzysta z informacji i w jakim zakresie.
Ja nigdy nie spotkałem się z wyganianiem z wody, ale z fajnie podanym ostrzeżeniem z riba Policji czy MOPRu tak i to było miłe, bo świadczy, że komuś zależy na bezpieczeństwie.

MirekMors - 2015-06-23, 21:04

Tego już nie zdążyłem dopisać. Ja też spotykam się tylko z ostrzeżeniami i uprzejmą pomocą. Puki co... Ale każda służba dąży do poszerzania swoich uprawnień aż do utraty zdolności reagowania. Które to prawo Murphiego ?
extant - 2015-06-23, 21:17

pough napisał/a:
extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??

Ewidentną burzę skipper powinien sam widzieć...

Oczywiście -> patrz np. burza na Mazurach z 21 sierpnia 2007. :-/

extant - 2015-06-23, 21:18

MirekMors napisał/a:
... Może po sezonie dane nam będzie spotkać się przy rudej. Może tym razem u mnie i przy grillu ? ...

Bardzo dobry pomysł, jestem... ZA ! :-D

mazury.info.pl - 2015-06-23, 21:43

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??


Tak. Wystarczy informacja/ostrzeżenie przed burzą.

mazury.info.pl - 2015-06-23, 21:45

extant napisał/a:
pough napisał/a:
extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??

Ewidentną burzę skipper powinien sam widzieć...

Oczywiście -> patrz np. burza na Mazurach z 21 sierpnia 2007. :-/


Akurat ta burza była widoczna na godzinę przed pierwszym szkwałem. :mrgreen:

extant - 2015-06-24, 06:44

No właśnie, była dobrze widoczna, a jednak ilu żeglarzy jej na czas nie zobaczyło. :-/
darkor54 - 2015-06-24, 07:49

Ja chyba mimo wszystko wolę jak ktoś będzie rzetelnie mnie ostrzegał i "wyrzucał" z akwenu gdy zaistnieje sytuacja grożąca utratą życia niż ratował gdy będę w położeniu bez wyjścia....Nasze łódki nie są przystosowane konstrukcyjnie do takich warunków jak zdążyły się w 2007 roku.
MirekMors - 2015-06-24, 08:05

A nie wolałbyś być samodzielny i mądry ?
extant - 2015-06-24, 08:13

darkor54 napisał/a:
Ja chyba mimo wszystko wolę jak ktoś będzie rzetelnie mnie ostrzegał i "wyrzucał" z akwenu gdy zaistnieje sytuacja grożąca utratą życia niż ratował gdy będę w położeniu bez wyjścia...

No właśnie, jak to tak można Darku ?? :shock: ... jeno w imię nędznej chęci przeżycia, WOLNOŚCI naszej bracie się wyrzekasz !!! :shock: ;-) :mrgreen: :lol: :-P

axa_man - 2015-06-24, 08:29

darkor54 napisał/a:
Ja chyba mimo wszystko wolę jak ktoś będzie rzetelnie mnie ostrzegał i "wyrzucał" z akwenu gdy zaistnieje sytuacja grożąca utratą życia niż ratował gdy będę w położeniu bez wyjścia....Nasze łódki nie są przystosowane konstrukcyjnie do takich warunków jak zdążyły się w 2007 roku.


Jest sygnalizacja na Mazurach, są inne urządzenia i aplikacje na telefony ostrzegające. Czy to rozsądnemu żeglarzowi nie wystarczy?

Oczywiście jest wielu głupców i tzw. szaleńców co ignoruje ostrzeżenia i co na siłę ich "wyrzucać" z akwenu? Może ich całe życie prowadzić za rączkę aby głupot nie robili? Przecież jeśli zachowują się nie odpowiedzialnie na wodzie to i w życiu poza woda zachowują się tak samo. Wymagasz aby służby były "Aniołem Stróżem" :)

extant - 2015-06-24, 08:40

axa_man napisał/a:
... Może ich całe życie prowadzić za rączkę aby głupot nie robili? Przecież jeśli zachowują się nie odpowiedzialnie na wodzie to i w życiu poza woda zachowują się tak samo...

Hmm... a czy wiesz, że wartość/jakość danego państwa określa się między innymi również według tego jak to państwo dba o tych wszystkich obywateli, którzy wymagają właśnie specjalnej/niestandardowej opieki i traktowania ?? :-D

zenek - 2015-06-24, 08:43

extant napisał/a:
a czy wiesz, że wartość/jakość danego państwa określa się między innymi również według tego jak to państwo dba o tych wszystkich obywateli, którzy wymagają właśnie specjalnej/niestandardowej opieki i traktowania ??
Bez wątpienia najbardziej dbają o bezpieczeństwo swoich obywateli państwa totalitarne z policjantem na każdym rogu i w każdym miejscu. Przecież muszą dbać o "siłę roboczą", która na rządzących pracuje. Prawda :-P ?
axa_man - 2015-06-24, 09:03

extant napisał/a:
axa_man napisał/a:
... Może ich całe życie prowadzić za rączkę aby głupot nie robili? Przecież jeśli zachowują się nie odpowiedzialnie na wodzie to i w życiu poza woda zachowują się tak samo...

Hmm... a czy wiesz, że wartość/jakość danego państwa określa się między innymi również według tego jak to państwo dba o tych wszystkich obywateli, którzy wymagają właśnie specjalnej/niestandardowej opieki i traktowania ?? :-D


No masz rację, były służby które pilnowały aby nikt głupot nie robił... Jak one się nazywały? UB, KGB? :-P :mrgreen:

najmita - 2015-06-24, 09:25

W tej dyskusji trochę za bardzo zapatrzyliście się w siebie. Na wodzie jest więcej żeglarzy przypadkowych, niedzielnych niż doświadczonych. Jeżeli jakaś załoga będzie płynęła w ciężkich warunkach w kapokach, z zarefowanymi żaglami i widać będzie, że panują nad sytuacją to żaden ratownik czy policja nie będzie im zwracała uwagi. Natomiast jest ponad 50% załóg mało doświadczonych, co łatwo zauważyć w warunkach trudniejszych, i to do nich służby podpływają.
Ja nie miałem przypadków zwracania uwagi na niebezpieczeństwo bo zwyczajnie w sytuacji zagrażającej siedzę w porcie, myślę, że jak większość rozsądnych żeglarzy.

extant - 2015-06-24, 09:40

zenek napisał/a:
Bez wątpienia najbardziej dbają o bezpieczeństwo swoich obywateli państwa totalitarne z policjantem na każdym rogu i w każdym miejscu...


axa_man napisał/a:
... No masz rację, były służby które pilnowały aby nikt głupot nie robił... Jak one się nazywały? UB, KGB? :-P :mrgreen:


Heh... no właśnie tym co napisaliście powyżej w pełni potwierdzacie jak bardzo "przesiąknęliście" tamtym systemem/ustrojem i jak bardzo nie potraficie już widzieć innego świata i innych rozwiązań. ;-) :mrgreen: :lol: :-P

pough - 2015-06-24, 09:55

Mariusz, podaj proszę podstawę prawną wyganiania z jeziora przez dowolne służby, gdy chodzą szkwały pow. 6B lub jest spodziewana burza.
Powtarzam po raz kolejny. Mile widziane ostrzeżenie, na podstawie którego skipper sam podejmuje decyzję i ponosi za to odpowiedzialność.


Najmita.
Dla mniej doświadczonych mamy nowoczesny system ostrzegających lamp stroboskopowych. Gdy mrugają niedoświadczeni powinni spływać do portu lub brzegu.

Do tego zdrowy rozsądek każe przynajmniej poznać prognozę pogody na najbliższe 12 godzin przed wyjściem na wodę, tak by wiedzieć czego się spodziewać i w zależności od tego odpowiednio zaplanować pływanie.

Brak patentu nie zwalnia ze znajomości przepisów i podstawowych umiejętności prowadzenia jachtu.

zenek - 2015-06-24, 10:06

extant napisał/a:
Heh... no właśnie tym co napisaliście powyżej w pełni potwierdzacie jak bardzo "przesiąknęliście" tamtym systemem/ustrojem i jak bardzo nie potraficie już widzieć innego świata i innych rozwiązań. ;-) :mrgreen: :lol: :-P
A ja myślę, że jest całkowicie odwrotnie. Po prostu nie chcę powrotu tamtego świata. Przypominam, że dyskusja wzięła się min. od tego zdania:
Cytat:
Policja apeluje o ostrożność na wodzie i zapowiada wzmożone kontrole na wodzie.
A teraz przypomnij sobie co sam napisałeś:
extant napisał/a:
zakazywanie im obserwacji akwenu oraz wszelkich działań, powiedzmy... "ogólno-prewencyjnych" ??
oraz
extant napisał/a:
wartość/jakość danego państwa określa się między innymi również według tego jak to państwo dba o tych wszystkich obywateli,
Bardzo bym chciał aby to państwo dbało o obywateli w takim zakresie do jakiego jest powołane każde demokratyczne państwo, a nie próbowało mi nakazywać jak mam się zachowywać abym sobie przypadkiem krzywdy nie zrobił. Każdy myślący i rozsądny człowiek potrafi sam o to zadbać, a rolą państwa jest zapewnienie mu odpowiedniej edukacji aby właściwie odczytywał niebezpieczeństwa i racjonalnie postępował.
extant - 2015-06-24, 10:08

pough napisał/a:
Mariusz, podaj proszę podstawę prawną wyganiania z jeziora przez dowolne służby, gdy chodzą szkwały pow. 6B lub jest spodziewana burza...

A z jakiegoż to powodu taką podstawę prawną miałby podawać ?? :shock: Czy ja naprawdę gdzieś napisałem, że służby ratownicze mają prawo i mogą wyganiać kogokolwiek z jeziora ?? :shock:

Robert, jeżeli uważasz, że gdzie coś takiego napisałem to proszę o zacytowanie mojej wypowiedzi, bo może faktycznie ja jestem w błędzie i wtedy grzecznie przeproszę i zacznę szukać takiej podstawy prawnej, ale jeżeli nie podasz/nie znajdziesz takiej mojej wypowiedzi to chyba Ty powinieneś przeprosić za sugerowanie czegoś niezgodnego ze stanem faktycznym.

najmita - 2015-06-24, 10:12

pough napisał/a:

Najmita.
Dla mniej doświadczonych mamy nowoczesny system ostrzegających lamp stroboskopowych. Gdy mrugają niedoświadczeni powinni spływać do portu lub brzegu.

Do tego zdrowy rozsądek każe przynajmniej poznać prognozę pogody na najbliższe 12 godzin przed wyjściem na wodę, tak by wiedzieć czego się spodziewać i w zależności od tego odpowiednio zaplanować pływanie.

Brak patentu nie zwalnia ze znajomości przepisów i podstawowych umiejętności prowadzenia jachtu.


System ostrzegania działa tak, że pokazuje zagrożenie na wszystkich masztach. Zdarza się tak, że na Mamrach są ciężkie warunki ale w tym samym czasie piękna, leniwa pogoda na jeziorach południowych. Ponadto, na tych sygnalizacjach trzeba się znać, a niedzielny, niedoświadczony i mało rozsądny żeglarz nie nauczył się jeszcze tego bo jest drugi raz na Mazurach.

Rozsądny żeglarz, taki, który czyta prognozy i obserwuje sygnalizację oraz pogodę jest już doświadczonym żeglarzem. :-D

extant - 2015-06-24, 10:13

Zenku, stajesz się bez wątpienia mistrzem wyrywania wypowiedzi z ich kontekstu i przeinaczania ich sensu, po to tylko żeby po ich "przekręceniu" z nimi polemizować... sorki, ale ja nie lubię i nie mam ochoty na tego typu... "zabawy z tekstem". :-/
extant - 2015-06-24, 10:21

W tym temacie czekam już jedynie na odpowiedź Roberta, po czym... ostatecznie wycofuję się z tematu. :-/
pough - 2015-06-24, 10:34

extant napisał/a:
pough napisał/a:
Mariusz, podaj proszę podstawę prawną wyganiania z jeziora przez dowolne służby, gdy chodzą szkwały pow. 6B lub jest spodziewana burza...

A z jakiegoż to powodu taką podstawę prawną miałby podawać ?? :shock: Czy ja naprawdę gdzieś napisałem, że służby ratownicze mają prawo i mogą wyganiać kogokolwiek z jeziora ?? :shock:

Robert, jeżeli uważasz, że gdzie coś takiego napisałem to proszę o zacytowanie mojej wypowiedzi, bo może faktycznie ja jestem w błędzie i wtedy grzecznie przeproszę i zacznę szukać takiej podstawy prawnej, ale jeżeli nie podasz/nie znajdziesz takiej mojej wypowiedzi to chyba Ty powinieneś przeprosić za sugerowanie czegoś niezgodnego ze stanem faktycznym.


Mariusz. W kontekście odpowiedzi na post mazury.info.pl wynika, że nie masz nic przeciwko. Ja nawet odbieram Twoją wypowiedź jako przyzwolenie a nawet poparcie dla takich działań. Na podstawie właśnie tej Twojej odpowiedzi zafiksowałem sobie, że skoro przyzwalasz, to jesteś za takim rozwiązaniem, by służby mogły wyganiać z jeziora wszelkie jednostki gdy ocenią, że może wystąpić zagrożenie.

*Wytłuszczenia moje

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Wypraszanie kogokolwiek z akwenu w przypadku, gdy nie ma prawnego obowiązku noszenia kamizelek - uważam za karygodne nadużycie...

Hmmm... a w przypadku ewidentnego zbliżania się np. silnej wielokomórkowej burzy też uważałbyś to za karygodne nadużycie ??

Ja jestem zdecydowanie przeciwny wszelkim tego typu przyzwoleniom cichym czy jawnym i jestem przeciw nakazom opuszczania akwenu gdy ktoś oceni co jest dla mnie zagrożeniem. Nie chcę by mnie czy innych traktowano jak niedzielnych żeglarzy.

Mariusz, zagrożenie może być różnie odbierane, oceniane przez różne osoby. Dal jednych zagrożeniem jest 4B, dla innych 9B. Ta ocena jak jest odbierane zagrożenie należy do skippera nie do służb.

najmita - 2015-06-24, 10:35

Robert, na mojej starej mapie jest napisane: Na jeziorach Śniardwy, Mamry, Tałty i Niegocin nie wolno uprawiać żeglugi przy sile wiatru przekraczającej 6B. . Zarządzenie Inspektora ŻŚ na podstawie zarządzenia Ministra Komunikacji z 1975 roku. Możliwe, że już nieaktualne ale ja mam je ciągle w starej pamięci.
pough - 2015-06-24, 10:44

najmita napisał/a:
Robert, na mojej starej mapie jest napisane: Na jeziorach Śniardwy, Mamry, Tałty i Niegocin nie wolno uprawiać żeglugi przy sile wiatru przekraczającej 6B. . Zarządzenie Inspektora ŻŚ na podstawie zarządzenia Ministra Komunikacji z 1975 roku. Możliwe, że już nieaktualne ale ja mam je ciągle w starej pamięci.

Bo to jeszcze mapa z okresu "opiekuńczego" Państwa... :-P :lol: :-D

Edit: Deskarze, którym przyjemność żeglowania zaczyna się od 5B wyśmialiby taką mapę...

darkor54 - 2015-06-24, 10:49

najmita napisał/a:
W tej dyskusji trochę za bardzo zapatrzyliście się w siebie. Na wodzie jest więcej żeglarzy przypadkowych, niedzielnych niż doświadczonych.

I to właśnie o to chodzi. Ja używam oczu, telefonu z ustawionym stronami z radarami pogodowych. Ale zaczynam zauważać, że syndrom 2007 powoli mija. Same maszty nie wystarczą zwłaszcza, że nie do końca działają prawidłowo. Interwencja służb jest w przypadku najwyższego zagrożenia IMHO konieczna. Jednym z zarzutów w 2007 było właśnie to, że służby nie zganiały łodzi do brzegu.

mazury.info.pl - 2015-06-24, 10:51

extant napisał/a:
No właśnie, była dobrze widoczna, a jednak ilu żeglarzy jej na czas nie zobaczyło. :-/


I to jest powód, aby ograniczać wolność wszystkim?

mazury.info.pl - 2015-06-24, 10:53

darkor54 napisał/a:
Ja chyba mimo wszystko wolę jak ktoś będzie rzetelnie mnie ostrzegał i "wyrzucał" z akwenu gdy zaistnieje sytuacja grożąca utratą życia niż ratował gdy będę w położeniu bez wyjścia....Nasze łódki nie są przystosowane konstrukcyjnie do takich warunków jak zdążyły się w 2007 roku.


Kto w imię bezpieczeństwa godzi się na ograniczenie swojej wolności, nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie. /Beniamin Franklin/ :-P

mazury.info.pl - 2015-06-24, 10:56

extant napisał/a:
axa_man napisał/a:
... Może ich całe życie prowadzić za rączkę aby głupot nie robili? Przecież jeśli zachowują się nie odpowiedzialnie na wodzie to i w życiu poza woda zachowują się tak samo...

Hmm... a czy wiesz, że wartość/jakość danego państwa określa się między innymi również według tego jak to państwo dba o tych wszystkich obywateli, którzy wymagają właśnie specjalnej/niestandardowej opieki i traktowania ?? :-D


Są różne systemy wartości :-P

najmita - 2015-06-24, 10:57

mazury.info.pl napisał/a:


Kto w imię bezpieczeństwa godzi się na ograniczenie swojej wolności, nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie. /Beniamin Franklin/ :-P


Ostrzeganie - tak, ograniczanie - nie!

funyo - 2015-06-24, 10:58

Spieracie się o kwestię opieki państwa nad obywatelem, a problem leży w nadinterpretowaniu istniejących przepisów przez służby ratunkowe oraz w wykraczaniu poza swoje kompetencje niektórych przedstawicieli tych służb.
Rzecz polega na tym, że czym częściej będzie się cytowało wypowiedzi Panów Z MOPR traktując ich jak wyrocznię, czym częściej będzie się pokazywało ich w świetle jedynie słusznych obrońców życia na jeziorach, czym bardziej będzie się budowało ich pozycję, choćby nowymi mundurami, tym bardziej Ci mniej rozsądni przedstawiciele tego zawodu będą wzmacniać swoje ego i uzurpować prawo do władzy, której nie posiadają.
To są RATOWNICY! I kropka.

extant - 2015-06-24, 11:00

mazury.info.pl napisał/a:
I to jest powód, aby ograniczać wolność wszystkim?


A czy ja gdzieś coś takiego sugerowałem ?? :shock:

pough napisał/a:
Mariusz. W kontekście odpowiedzi na post mazury.info.pl wynika, że nie masz nic przeciwko. Ja nawet odbieram Twoją wypowiedź jako przyzwolenie a nawet poparcie dla takich działań. Na podstawie właśnie tej Twojej odpowiedzi zafiksowałem sobie, że skoro przyzwalasz, to jesteś za takim rozwiązaniem, by służby mogły wyganiać z jeziora wszelkie jednostki gdy ocenią, że może wystąpić zagrożenie.


W cytowanej przez Ciebie mojej wypowiedzi jedynie sondowałem stanowisko Zbyszka w przedmiotowej sprawie, a nie wyrażałem własnej opinii na ten temat i nie widzę żadnego powodu, aby prosić mnie o podawanie podstaw prawnych jakichkolwiek działań służb ratunkowych. :shock:

Zdecydowanie... EOT :-/

mazury.info.pl - 2015-06-24, 11:00

najmita napisał/a:
Robert, na mojej starej mapie jest napisane: Na jeziorach Śniardwy, Mamry, Tałty i Niegocin nie wolno uprawiać żeglugi przy sile wiatru przekraczającej 6B. . Zarządzenie Inspektora ŻŚ na podstawie zarządzenia Ministra Komunikacji z 1975 roku. Możliwe, że już nieaktualne ale ja mam je ciągle w starej pamięci.


W 1975r żeglarstwo morskie w Polsce w ogóle nie istniało (wojskowe pomijam milczeniem) :-P ...i przez to do dziś nie może się "odrodzić" :lol:

mazury.info.pl - 2015-06-24, 11:08

darkor54 napisał/a:
najmita napisał/a:
W tej dyskusji trochę za bardzo zapatrzyliście się w siebie. Na wodzie jest więcej żeglarzy przypadkowych, niedzielnych niż doświadczonych.

I to właśnie o to chodzi. Ja używam oczu, telefonu z ustawionym stronami z radarami pogodowych. Ale zaczynam zauważać, że syndrom 2007 powoli mija. Same maszty nie wystarczą zwłaszcza, że nie do końca działają prawidłowo. Interwencja służb jest w przypadku najwyższego zagrożenia IMHO konieczna. Jednym z zarzutów w 2007 było właśnie to, że służby nie zganiały łodzi do brzegu.


Ech... Co za czasy. :roll:

aleksiasty - 2015-06-24, 22:42

darkor54 napisał/a:
Jednym z zarzutów w 2007 było właśnie to, że służby nie zganiały łodzi do brzegu.


Ten zarzut był absolutnie nieuzasadniony, bo mnie załoga Falkona przepędzała do brzegu w okolicy Królewskiego Rogu.
Jedyne co można komukolwiek zarzucić, to to że nie wszędzie zdążyli ostrzec, no, i nie każdy zareagował właściwie na ostrzeżenie.

To ostrzeżenie troszkę przyspieszyło moje już wcześniej zamierzone działanie, i dzięki temu nawałnicę obserwowałem komfortowo zakotwiczony w trzcinowisku.

mazury.info.pl - 2015-07-05, 22:37

Cytat:
Policja apeluje o rozwagę i przestrzeganie warunków bezpieczeństwa nad zbiornikami wodnymi. Bilans obecnego, rekordowo upalnego weekendu jest najtragiczniejszy od początku sezonu. Tylko wczoraj utonęło 11 osób - informuje Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.

- Sezon rozpoczyna się w maju. Dotychczas najtragiczniejszym dniem był 14 czerwca, kiedy to utonęło osiem osób. Niestety, wczoraj rekord został pobity, a upalny weekend trwa - mówi Kuc.

Zaznacza przy tym, że wielu utonięć udałoby się uniknąć, gdyby nie alkohol i brawura. - Wciąż zdarzają się wypadki przy skokach do wody. Niestety najczęściej pod wpływem alkoholu - podkreśla.

Policja apeluje też, by korzystając z rowerów wodnych czy kajaków, wkładać kamizelki ratunkowe i kapoki.

Należy również pamiętać, żeby wchodząc do wody, schładzać się stopniowo, aby uniknąć szoku termicznego. Zwłaszcza po dłuższym przebywaniu na słońcu.


To fakt. W sobotę byłem świadkiem akcji ratunkowej na kąpielisku w Mrągowie. Mężczyzna po skoku do wody zaczął tonąć. Nie było słychać żadnych krzyków. Dzięki szybkiej ludzi, którzy natychmiast ruszyli z pomocą i powiadomili ratowników udało się uniknąć tragedii.

Rafał1960 - 2015-07-20, 23:27

Na pętli Wlkp na jez. Mikorzyńskim na pomoście, gdzie w lipcu trzymaliśmy jachty
w czasie upałów kąpali się panowie. panie smażyły się na słońcu.
Pływanko wpław, na materacach i siata pełna piwka.

Na sugestię, że piwko nie konweniuje z wodą panowie
chcący być macho wobec swoich pań stwierdzili, że oni piją kulturalnie.
A siatę piwa ledwo dźwignęli jak schodzili z pomostu

Więc bez komentarza, większość utonięć jest na własne życzenie

Sławek - 2015-07-21, 11:24

Cytat:
A siatę piwa ledwo dźwignęli jak schodzili z pomostu


Czyli jednak kulturalnie i z rozwgą, w przeciwnym razie schodząc z pomostu niczego by nie dźwigali :mrgreen:


Sławek

szg - 2015-07-21, 11:45

"Siata piwa" to powiedzmy ok. 10 szt, grupa panów to powiedzmy z 5 osób, średnio wychodzi ok. 2 piwa na łeb. Rozłożone w jakimś czasie to żaden wynik ani zagrożenie :lol: .
Andrzej Kowalski - 2015-07-23, 10:58

Zachęcam do obejrzenia na YouTube filmiku , oby jak najrzadziej trzeba było z tej wiedzy korzystać .
https://www.youtube.com/watch?v=YrqY3lIS-QU

mazury.info.pl - 2015-07-23, 11:21

w okienko

jasaka - 2015-07-25, 11:16

po
szuwarek13 - 2015-08-09, 14:31

Cytat:
Tragiczny weekend nad wodą. W regionie utonęło czterech mężczyzn.

Do pierwszego zdarzenia doszło wczoraj przed południem na jeziorze Śniardwy w miejscowości Nowe Guty. Utonął 58-letni mężczyzna, który wraz z żoną pływał na materacu. Prawdopodobnie oboje zasnęli i odpłynęli około 300 metrów od brzegu. Kiedy się obudzili próbowali płynąć w kierunku kąpieliska, ale wiejący wiatr i silna fala skutecznie im to uniemożliwiały. Mężczyzna zsunął się z materaca do wody, chcąc odholować go wraz z żoną do brzegu. Gdy zanurzył się pod lustro wody i nie wypływał, kobieta zaczęła wzywać pomocy. Po pewnym czasie świadek zdarzenia pomógł jej wydostać się na brzeg. Jej mąż niestety zaginął. Wezwani na miejsce nurkowie po około godzinie odnaleźli ciało 58-latka.

Również wczoraj około godz. 16 policjanci z Giżycka zostali poinformowani o zaginięciu 45-letniego mieszkańca gminy Ryn. Mężczyzna przyjechał do Rynu odwiedzić rodzinę. Będąc pod wpływem alkoholu poszedł popływać w Jeziorze Ryńskim. Po pewnym czasie jeden z członków rodziny znalazł na swojej łodzi ubrania należące do 45-latka. Jego samego nigdzie nie mógł znaleźć. Po zgłoszeniu zaginięcia natychmiastową akcję poszukiwawczą podjęli policjanci, MOPR oraz strażacy. Około godziny 20:00 w okolicy portu „Ekomarina” płetwonurek odnalazł ciało mężczyzny.

Kolejne zgłoszenie dotyczące utonięcia wpłynęło do piskich policjantów wczoraj wieczorem. 51-latek z kolegami wybrał się plażę nad Jeziorem Nidzkim w miejscowości Karwica. Według relacji świadków mężczyzna nie pływał, a jedynie zanurzał się, żeby się ochłodzić. Gdy po jednym z takich zanurzeń nie pojawił sie na powierzchni, zaniepokojeni koledzy zaczęli go szukać w wodzie i powiadomili służby ratunkowe. Ciało 51-latka znaleźli w odległości około 10 metrów od brzegu na głębokości około 170 cm. Mężczyzny niestety nie udało się uratować.

Z kolei dziś rano policjanci zostali powiadomieni o znalezieniu zwłok w jeziorze Warnołty w miejscowości Wejsuny również w powiecie piskim. Ciało znajdowało się około siedmiu metrów od brzegu. Wezwane na miejsce pogotowie wyciągnęło ofiarę na brzeg. Okazał się nią 42-letni mieszkaniec miejscowości Wejsuny, który z domu wyszedł w sobotę wieczorem. Na brzegu przy odzieży mężczyzny leżała butelka po alkoholu.
źródło-.http://radio5.com.pl/tragiczny-weekend-nad-woda-utonelo-4-mezczyzn/

ModEdit: zmiana linka na cytat

Tomek J - 2015-08-09, 16:22

szuwarek13 napisał/a:
Do pierwszego zdarzenia doszło wczoraj przed południem na jeziorze Śniardwy w miejscowości Nowe Guty. Utonął 58-letni mężczyzna, który wraz z żoną pływał na materacu. Prawdopodobnie oboje zasnęli i odpłynęli około 300 metrów od brzegu. Kiedy się obudzili próbowali płynąć w kierunku kąpieliska, ale wiejący wiatr i silna fala skutecznie im to uniemożliwiały. Mężczyzna zsunął się z materaca do wody, chcąc odholować go wraz z żoną do brzegu. Gdy zanurzył się pod lustro wody i nie wypływał, kobieta zaczęła wzywać pomocy. Po pewnym czasie świadek zdarzenia pomógł jej wydostać się na brzeg. Jej mąż niestety zaginął. Wezwani na miejsce nurkowie po około godzinie odnaleźli ciało 58-latka.

Akurat przybiłem tam "Leśnym Dziadkiem" gdy akcja była w pełni. Z dala wyglądało to jak ćwiczenia lub święto miejscowej OSP, jako że przy brzegu, wśród wypoczywających - pełna sielanka. Takiej drugiej smażalni próżno szukać na całych WJM. A z tym wiatrem to coś niezupełnie tak, bo wiał niemal równo wzdłuż brzegu s S-SW, dzięki czemu udało się dojść do brzegu i później odpłynąć na samym foku mimo rozległej płycizny po kolana, wśród brodzących plażowiczów. To była moja pierwsza wizyta w Nowych Gutach: kilkanaście lat temu skutecznie odstraszyły mnie kamienie łomoczące o miecz kilkaset metrów od brzegu. Naprzeciw plażuy kamieni nie było.
A powodem tragedii była niechybnie panika. Zamiast walczyć z wiatrem i falą należało spokojnie płynąć w kierunku brzegu nieco na północ od plaży, skoro dopłynięcie w miejsce skąd się wypłynęło okazało się niemożliwe.

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-05-30, 11:30

W czwartek wieczorem w okolicach COS w Giżycku (zatoka Tracz) wyłowiono ciało topielca w stanie rozkładu. Policja ustala przebieg wydarzeń.
Rafał1960 - 2016-05-30, 22:15

szg napisał/a:
średnio wychodzi ok. 2 piwa na łeb. Rozłożone w jakimś czasie to żaden wynik ani zagrożenie :lol: .

W zeszłym tygodniu sporo pracowałem, z piątku na sobotę wróciłem do domu o 0:30.
Rano w sobotę o 7:00 wyjazd do szwagra 300 km w jedną stronę.
Dojechałem, wypiłem te dwa piwa, położyłem się w ogrodzie i usnąłem na pół godziny.
Słonko mnie podgrzało, jak się obudziłem czułem się nawalony.

Ten stan dość szybko minął, ale jak na chłopa o masie 100 kg czułem się dziwnie.
Więc wszystko jest względne. Czasem się wypije 2 x 0,5 wódki a czasem ledwo dwa browary

szg - 2016-05-31, 14:44

Cytat:
Słonko mnie podgrzało, jak się obudziłem czułem się nawalony.

Ten stan dość szybko minął, ale jak na chłopa o masie 100 kg czułem się dziwnie.
Więc wszystko jest względne.

Bo to organizm domagał się więcej :-P .

mazury.info.pl - 2016-06-05, 21:17

Z poważnym urazem kręgosłupa trafił do szpitala 35-latek, który skoczył „na główkę” do rzeki. Do zdarzenia doszło w Ełku. Skoczył do rzeki i nie wypłynął. Z wody pomogli mu wydostać się koledzy. Żródło:Radio5
mazury.info.pl - 2016-06-13, 00:23

Kolejne utonięcia. Tym razem kibic z Grudziądza. Wracając z meczu z Suwałk, gdzie odbywał się mecz jego drużyny grupa kibiców postanowiła zatrzymać się na chwilę w Wydminach k. Giżycka (bardzo malownicze jezioro Wydmińskie), aby wykąpać się w jeziorze. Jeden utonął.

Tydzień temu, w sobotę wyłowiono z Niegocina 68-latka, który jadąc rowerem ścieżką nad jeziorem. Prawdopodobnie przewrócił się i wpadł do jeziora.

Od początku roku w województwie warmińsko-mazurskim utonęło osiemnaście osób.

MirekMors - 2016-06-13, 08:59

Najwyższa pora zmienić tytuł tematu... :-x
extant - 2016-06-13, 12:55

Cytat:

Obywatel Irlandii utonął w Jeziorze Mikołajskim.

51-letni Irlandczyk utonął w nocy w Jeziorze Mikołajskim.

Po godzinie 3 w nocy walczącego o życie mężczyznę zauważył gość hotelowy. 47-letni Irlandczyk został wyciągnięty na brzeg przez ochronę obiektu. Okazało się, że w jeziorze znajduje się drugi mężczyzna, który nie dawał oznak życia. Mimo reanimacji, po przewiezieniu do szpitala w Mrągowie, 51-letni obywatel Irlandii zmarł.

Jak powiedziała Radiu Olsztyn Dorota Kulig z komendy policji w Mikołajkach, do wypadku doszło przy jednym z hoteli, gdzie za burtę łodzi wypadło dwóch Irlandczyków.


źródło -> Radio Olsztyn, 13.06.2016

extant - 2016-06-27, 09:37

Cytat:

Tragiczny weekend nad wodami WiM.

Dwie osoby utonęły na jez. Bełdany w okolicach Rucianego-Nidy powiecie piskim. W nocy z piątku na sobotę 30-letni mieszkaniec Orzysza, który pracował jednym z ośrodków wypoczynkowych. Po godz. 3 postanowił się wykąpać. Z relacji świadków wynika, że mężczyzna wszedł do wody w ubraniu. Zanurkował pod stojącą łodzią żaglową i już nie wypłynął.Mężczyznę z jeziora wyłowili ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Przeprowadzone działania reanimacyjne nie przyniosły efektów.

Drugi mężczyzna utonął w jez. Bełdany w sobotę przed godz. 20. 56-letni mieszkaniec Ostrowi Mazowieckiej mężczyzna wyszedł z łodzi żaglowej, aby popływać w jeziorze. Po przepłynięciu około 150 metrów, zanurzył się i już nie wypłynął. Zauważyli to turyści płynący inną żaglówką. Mężczyzna został przez nich wyciągnięty na brzeg. Mimo prowadzonej reanimacji zmarł. Z relacji świadków wynika, że 56-tatek wszedł do wody pod wpływem alkoholu.

Do nieszczęśliwego zdarzenia z udziałem nurka doszło w jez. Dybowo w powiecie ełckim. Tam 55-latek wybrał się na samotne nurkowanie. Po upływie około 1,5 godziny od momentu kiedy był widziany po raz ostatni na brzegu – został zauważony przez osobę pływającą w pobliżu. Mężczyzna się nie ruszał i został wyciągnięty na brzeg.Nie udało się go uratować.

Policjanci z Morąga w powiecie ostródzkim ustalają tożsamość i wyjaśniają okoliczności utonięcia mężczyzny w jez. Skiertąg. Świadkowie na brzegu jeziora zauważyli pozostawioną odzież. Wezwani na miejsce płetwonurkowie z ostródzkiej straży pożarnej, w odległości około 30 metrów od brzegu na głębokości około 2 metrów odnaleźli ciało mężczyzny w wieku 50 lat.


źródło -> Radio Olsztyn, 26.06.2016

mazury.info.pl - 2016-06-27, 10:22

Dlaczego dochodzi do utonięć i innych wypadków?

Weekend na Mazurach. Najbardziej ruchliwe miejscu na szlaku - u ujścia kanału Łuczańskiego na tzw. jachtostradzie Giżycko-Sztynort-Węgorzewo. Pływają tędy statki pasażerskie, jachty i łodzie motorowe (również te bez patentu) oraz całe mnóstwo żaglówek.

W poprzek szlaku płynie wpław człowiek. Człowiek już z siwą, ale najwyraźniej wciąż pustą w środku głową.

W tym miejscu urzędnicy postawili znaki ograniczające prędkość jachtów do 6km/h. Nie brakuje jednak takich, którzy pływają tam w ślizgu.

zenek - 2016-06-27, 10:27

Po pierwsze pływanie wpław po szlaku to kardynalna głupota i brak wyobraźni.
Po drugie są tzw. pamelki. Pływając dalej niż kilkadziesiąt metrów od brzegu zawsze to cudo zabieram. Raz, że pływak jest doskonale widoczny nawet z motorówki płynącej w ślizgu. Dwa, że sam pewniej się czuję na wypadek nagłego skurczu.

mazury.info.pl - 2016-06-27, 10:41

zenek napisał/a:

Po drugie są tzw. pamelki.


:shock: Cóż to?

extant - 2016-06-27, 10:43

zenek napisał/a:
... Po drugie są tzw. pamelki...

Dzięki Zenku, że mi przypomniałeś ! :-) ... od kilku już sezonów planuję taki zakup, a potem jakoś zapominam.

PS:
mazury.info.pl napisał/a:
:shock: Cóż to?

Bojka ratownicza. :-)

zenek - 2016-06-27, 10:57

mazury.info.pl napisał/a:
zenek napisał/a:

Po drugie są tzw. pamelki.


:shock: Cóż to?
Hi, hi :lol: ! "Słonecznego patrolu" się nie oglądało :shock: :-P :lol: ?
Czyżby Ci się Zbyszku Pamela Anderson nie podobała :mrgreen: :lol: ?

żeglarz76 - 2016-06-27, 10:59

Pamelka polega na tym że dwie bojki unoszą się na powierzchni ;-) wtedy pływak płynący obok nie zanurza się pod wodę bo mu szkoda :mrgreen: ale też chętnie podtrzyma konstrukcję żeby bojki się nie zanurzyły... :lol: :lol: Taka współpraca przynosząca obopólne korzyści...
mazury.info.pl - 2016-06-27, 11:00

Film kojarzę, ale nadal nie wiem co to są "pamelki". O zakładanie kobiecych strojów kąpielowych Cię nie podejrzewam. :-P
zenek - 2016-06-27, 11:01

mazury.info.pl napisał/a:
Film kojarzę, ale nadal nie wiem co to są "pamelki".
No przecież extant nawet Ci zdjęcie załączył :-P :-D !
pough - 2016-06-27, 11:02

żeglarz76 napisał/a:
Pamelka polega na tym że dwie bojki unoszą się na powierzchni ;-) ...

Prawda, ale tyko gdy płynie na plecach... :mrgreen:

mazury.info.pl - 2016-06-27, 11:11

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Film kojarzę, ale nadal nie wiem co to są "pamelki".
No przecież extant nawet Ci zdjęcie załączył :-P :-D !


Edytując post "po" :-P Już wiem, chodzi o boję ratowniczą.

Zbędny wydatek. Wystarczy jaskrawa chusta na głowie, czepek lub nawet czapka w jaskrawym kolorze.

Niestety pływanie na szlaku żeglownym, szczególnie w tak ruchliwych miejscach to głupota.

Nie chodzi nawet o to, że go ktoś przejedzie (chcącemu nie dzieje się krzywda), ale o to, że swoją bezsensowną śmiercią narobi kłopotów sternikowi, który go nie zauważy.

zenek - 2016-06-27, 11:14

mazury.info.pl napisał/a:
Zbędny wydatek. Wystarczy jaskrawa chusta na głowie, czepek lub nawet czapka w jaskrawym kolorze.
Absolutnie się z tym nie zgodzę. W przypadku nagłego skurczu w ułamek sekundy masz boję przy sobie i możesz się jej trzymać i odpocząć. Chustka lub czepek tego Ci nie zapewni.
pough - 2016-06-27, 11:24

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Zbędny wydatek. Wystarczy jaskrawa chusta na głowie, czepek lub nawet czapka w jaskrawym kolorze.
Absolutnie się z tym nie zgodzę. W przypadku nagłego skurczu w ułamek sekundy masz boję przy sobie i możesz się jej trzymać i odpocząć. Chustka lub czepek tego Ci nie zapewni.

Chyba, że chustka pneumatyczna, ze zwalniakiem hydrostatycznym... :mrgreen:

szg - 2016-06-27, 11:27

Taką pamelkę to ja na łodzi wożę od lat bo mi się lepiej wkomponowuje niż koło, a drugą mniejszą mam na gumijaka :roll: .
Takich pływaków poprzecznoszlakowych to widać nie tylko u nas. W zeszłym roku gdy wypływałem z portu Verudela w Puli (Chorwacja) to jakiś mądrala pływał na samym środku szerokiego dość wejścia. Ja go wcześniej zauważyłem i z daleka ominąłem ale dalej płynął dużo większy prosto na niego a ten osrany zaczął w panice machać łapami. :-/

mazury.info.pl - 2016-06-27, 11:32

szg napisał/a:
Taką pamelkę to ja na łodzi wożę od lat bo mi się lepiej wkomponowuje niż koło


Czy wg przepisów może jednak zastąpić koło ratunkowe? Jeżeli tak, to sam sobie coś takiego sprawię, aby być bardziej "kul i trendi" :-P

urbos - 2016-06-27, 14:13

Wg policji w Giżycku może zastąpić koło, jak ma wyporność pozwalającą utrzymać xxx kilo (nie pamiętam liczb).
najmita - 2016-06-27, 14:22

Pływanie wpław poza kąpieliskiem grozi śmiercią przez rozjechanie sprzętem motorowodnym. Na Nidzkim miało miejsce kilka (?) takich wypadków. Nie jestem pewien ale krzyż stojący na cyplu naprzeciw Wodnika stoi tam z takiego powodu.
...A żółtego czepka na głowie pływaka nie widać z żaglówki, nie wiem jak z motorówki i skutera.

darkor54 - 2016-06-27, 19:34

najmita napisał/a:
...A żółtego czepka na głowie pływaka nie widać z żaglówki, nie wiem jak z motorówki i skutera.

Dlatego zawsze ciągam za sobą podkowę - jest widoczna i w razie czego łatwiej utrzyma na wodzie człowieka niż pamela. Oczywiście zdecydowanie jestem za tym aby pływając poza terenem strzeżonym mieć jedna ze sobą środek ratunkowy...

zenek - 2016-06-27, 20:29

darkor54 napisał/a:
Dlatego zawsze ciągle za sobą podkowę - jest widoczna i w razie czego łatwiej utrzyma na wodzie człowieka niż pamela.
Darku pamela (nie ta Anderson :-P ) bez problemów utrzyma dwie dorosłe osoby. Sprawdzone!!!
Pajki - 2016-06-27, 22:00

Ja pływam z dużym białym odbijaczem. Jest dobrze widoczny i ma dużą wyporność. Najczęściej też odbijacz jest przycumowany długą linką do jachtu i w razie czego mogę się po niej szybko przyciągnąć do burty. Raczej staram się nie odpływać daleko od jachtu...
Rafał1960 - 2016-06-27, 23:31

mazury.info.pl napisał/a:

Zbędny wydatek. Wystarczy jaskrawa chusta na głowie, czepek lub nawet czapka w jaskrawym kolorze.

Pamelka daje możliwość odpoczynku a jej wyporność
spokojnie pozwala podczepić się dwóm dorosłym osobom.
Chusta na głowie czy czapka z daszkiem nie mają takich możliwości.

Od dawna pływam z "pamelkami", mam dwie i czasem użyczam je znajomym do wspólnego pływania. Po takim doświadczeniu sami kupują je dla siebie i swoich dzieci.
W ten sposób czytamy artykuły o utonięciach a nie jesteśmy w nich opisywani

plitkin - 2016-06-28, 07:00

extant napisał/a:
zenek napisał/a:
... Po drugie są tzw. pamelki...

Dzięki Zenku, że mi przypomniałeś ! :-) ... od kilku już sezonów planuję taki zakup, a potem jakoś zapominam.


Mam jedna pamelke na sprzedaz w dobrej cenie - nowke sztuke nie smigana jakby co. Pomaranczowa i piekniutka :-)

extant - 2016-06-28, 07:57

Wiktor dzięki za propozycję, ale wczoraj popołudniu od razu zakupiłem... żeby znowu nie zapomnieć. :-)
MirekMors - 2016-06-28, 09:13

Odbijacze świetnie się spisują w roli pamelki i nie zagracamy łódki.
najmita - 2016-06-28, 09:16

Można również pływać w dmuchanych rękawkach ;-) :lol:
darkor54 - 2016-06-28, 10:52

najmita napisał/a:
Można również pływać w dmuchanych rękawkach ;-) :lol:

...jak ja kocham te Mazury ;-) :mrgreen:

najmita - 2016-08-04, 20:11

Wracając do tematu.:
Cytat:

W niedzielne (31 lipca) popołudnie pięcioro młodych ludzi przyjechało na plażę w miejscowości Rybitwy (gmina Pisz). Było to kąpielisko niestrzeżone.

Młodzi ludzie wypoczywając na plaży, postanowili wejść do wody. Pierwszy wszedł 19-letni mieszkaniec powiatu kolneńskiego, a za nim koledzy. W pewnym momencie mężczyzna oddalił się od grupy. Nagle zniknął pod powierzchnią wody. Na pomoc natychmiast ruszył mu, wypoczywający na brzegu z rodziną, świadek zdarzenia. Jego żona natomiast powiadomiła służby ratunkowe.

Na miejsce przybyli policyjni wodniacy oraz ratownicy MOPR. Szybko znaleźli 19-latka pod wodą. Po wyciągnięciu nastolatka na brzeg długo prowadzili akcję reanimacyjną. Pomimo podjętych działań mężczyzna zmarł.

W trakcie prowadzonych czynności, policjanci ustalili, że młodzi ludzie byli trzeźwi. Okazało się również, że żadna z tych osób, nie potrafiła pływać.

Przeczytaj cały tekst: 19-latek utonął w jeziorze Roś. To już trzecia ofiara wody podczas tegorocznych wakacji.


Pływam na Rosiu od ponad tygodnia ale nie słyszałem wcześniej o tym wypadku. Widziałem natomiast policyjną motorówkę płynącą wówczas w stronę Rybitwy i potem wracającą (przelot bez sygnałów).

szuwarek13 - 2016-08-05, 05:02

Czytałem o tym wcześniej na Radio5 - aż dziw bierze że ludzie po 19lat a nie umieją pływać :(
extant - 2016-08-10, 10:55

Cytat:

W Giżycku nie udało się uratować około 30-letniego mężczyzny.

Zmarł mimo sprawnej akcji ratunkowej – powiedział Polskiemu Radiu Olsztyn Mateusz Pewelecz z Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. – Wołał o pomoc na kąpielisku, ale znalazł się pod wodą, gdzie spędził kilka minut. Ratownicy ze strażakami wyciągnęli go i zaczęli resuscytację. Został przewieziony do szpitala, ale tam mimo reanimacji zmarł. Utonął w wodzie o głębokości około 2 metrów. Kąpielisko było niestrzeżone.

Trwa ustalanie tożsamości mężczyzny i badanie okoliczności tej tragedii


źródło -> Radio Olsztyn, 10.08.2016

najmita - 2016-10-05, 20:31
Temat postu: Kolejne utonięcie
Cytat:

W jeziorze Nidzkim znaleziono ciało 70 -letniego mieszkańca Mińska Mazowieckiego. Turysta wypoczywał w okolicach Rucianego – Nidy. Policjanci, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci mężczyzny.
W sobotni poranek,w okolicach pomostu jednego z ośrodków wypoczynkowych nad jeziorem Nidzkim, turyści zauważyli pływające ciało mężczyzny. Wyciągnęli je na brzeg i wezwali na miejsce służby ratunkowe. Pomimo podjętej reanimacji nie udało się uratować 70-letniego mieszkańca Mińska Mazowieckiego.
W rozmowie ze świadkami zdarzenia policjanci ustali, że wieczorem mężczyzna ten uczestniczył w imprezie zorganizowanej nad brzegiem jeziora. Około północy opuścił spotkanie i oddalił się. Wszyscy biesiadnicy sądzili, że ich znajomy poszedł spać.
Funkcjonariusze, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci 70-latka


Zdarzenie miało miejsce 01.10.2016 w znanym porcie. Ten 70-cio latek był żeglarzem, cały sezon spędzał nad wodą. Utonął w wodzie do kolan ... idąc do swojej łódki

Źródło: KP Pisz

Emill`76 - 2016-10-05, 20:47
Temat postu: Re: Kolejne utonięcie
najmita napisał/a:
Cytat:

W jeziorze Nidzkim znaleziono ciało 70 -letniego mieszkańca Mińska Mazowieckiego. Turysta wypoczywał w okolicach Rucianego – Nidy. Policjanci, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci mężczyzny.
W sobotni poranek,w okolicach pomostu jednego z ośrodków wypoczynkowych nad jeziorem Nidzkim, turyści zauważyli pływające ciało mężczyzny. Wyciągnęli je na brzeg i wezwali na miejsce służby ratunkowe. Pomimo podjętej reanimacji nie udało się uratować 70-letniego mieszkańca Mińska Mazowieckiego.
W rozmowie ze świadkami zdarzenia policjanci ustali, że wieczorem mężczyzna ten uczestniczył w imprezie zorganizowanej nad brzegiem jeziora. Około północy opuścił spotkanie i oddalił się. Wszyscy biesiadnicy sądzili, że ich znajomy poszedł spać.
Funkcjonariusze, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci 70-latka


Zdarzenie miało miejsce 01.10.2016 w znanym porcie. Ten 70-cio latek był żeglarzem, cały sezon spędzał nad wodą. Utonął w wodzie do kolan ... idąc do swojej łódki

Źródło: KP Pisz


Zbyszek był rezydentem przystani Pod Dębem . Jednym z najstarszych tam rezydentów ... Od dwudziestu paru lat. Mój Przyjaciel ... :cry:

MirekMors - 2016-10-05, 21:57

Stał przy betonce ?! Jasna chol. Taki sympatyczny.
Emill`76 - 2016-10-05, 22:06

MirekMors napisał/a:
Stał przy betonce ?! Jasna chol. Taki sympatyczny.


Tak Mirku ... :-( Ehhh ...będzie Go nam tam brakować .... :cry:

pough - 2016-10-05, 22:09

O rany... Aż trudno uwierzyć...
najmita - 2016-10-05, 22:12

Nie tak dawno temu zmarł inny rezydent Pod Dęba, armator tanga Łóbódóbó, Stanisław.
Tynia - 2016-10-05, 22:31

Zbyszek był dla mnie duszą tego portu, trudno uwierzyć, że go już nie ma.
W dniu, w którym odszedł, a jeszcze o tym nie wiedziałam, myślałam, do kiedy w tym roku Howard będzie stał na wodzie :cry: Howard to dla mnie latarnia Pod Dębem.
Kondolencje dla wszystkich bliskich i przyjaciół Zbyszka, szczególnie dla Ciebie, Emilu.

Emill`76 - 2016-10-05, 22:40

Tynia napisał/a:
Zbyszek był dla mnie duszą tego portu, trudno uwierzyć, że go już nie ma.
W dniu, w którym odszedł, a jeszcze o tym nie wiedziałam, myślałam, do kiedy w tym roku Howard będzie stał na wodzie :cry: Howard to dla mnie latarnia Pod Dębem.
Kondolencje dla wszystkich bliskich i przyjaciół Zbyszka, szczególnie dla Ciebie, Emilu.


Justyna, Hawarda prawdopodobnie pomożemy Marcinowi ( syn Zbyszka ) wyciągnąć z wody w najbliższą sobotę .... :cry: W piątek jedziemy do Mińska maz. na pogrzeb ... :cry:

Barbarossa - 2016-10-06, 07:30

R.I.B.

Zawsze uśmiechnięty, takiego Zbyszka zapamiętam.
Wyrazy współczucia dla najbliższych.
Pomyślnych wiatrów Zbyszku...

szuwarek13 - 2017-04-30, 17:30

Pierwsza ofiara utonięcia w tym sezonie chyba?! :-/
''
W niedzielę ełccy strażacy dostali zgłoszenie o prawdopodobnym utonięciu w Rożyńsku (gm. Ełk). Troje osób pływało po tamtejszym jeziorze łodzią. Ta w pewnym momencie przewróciła się. Dwie osoby wypłynęły na powierzchnię i udało im się dotrzeć na brzeg. Po trzeciej ślad zaginął. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że chodzi o około 40-letniego mężczyznę, prawdopodobnie nie był turystą.'' Ze strony Rozmaitości Ełckie .

Tobo - 2017-05-25, 20:44
Temat postu: Jezioro Roś. Mężczyzna wypadł z łodzi żaglowej.
Jezioro Roś. Mężczyzna wypadł z łodzi żaglowej. Trwają poszukiwania.
Policjanci apelują do osób, które były świadkami tego zdarzenia o pomoc w ustaleniu dokładniejszego miejsca, gdzie doszło do tego zdarzenia. MATERIAŁY PODOBNE Pracownicy poradni powiadomili policję Pobili niepełnosprawnego garnkiem [WIDEO] Zatrzymali 33-latka, gdy szedł na porodówkę W niedzielę 21 maja na jeziorze Roś z łodzi żaglowej wypadł mężczyzna. Było to po godzinie 15. Służby ratunkowe natychmiast podjęły działania ratunkowe. Policyjni wodniacy przez wiele godzin przeszukiwali akwen, a pozostali funkcjonariusze przeczesywali nabrzeże pod kątem odnalezienia tego człowieka. W akcji brali udział także strażacy z PSP w Piszu oraz ratownicy MOPR ze stanicy w Łupkach. Działania poszukiwawcze prowadzone są od niedzieli. Od świtu do zmierzchu każdego dnia jezioro sprawdzają policyjni wodniacy wraz ze strażakami. Zaangażowana została także specjalistyczna grupa płetwonurków z PSP w Giżycku, która już kilkukrotnie analizowała dno jeziora Roś przy użyciu sonarów. Pomimo prowadzonych poszukiwań mężczyzna ten nie został odnaleziony. Policjanci zwracają się z prośbą do osób, które widziały to zdarzenie o pomoc w sprecyzowaniu dokładnego miejsca, w którym mężczyzna wypadł z łodzi. Świadków prosimy o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Piszu, tel. 87 42 54 200 lub 997.

Źródło .http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/warmia-i-mazury/a/jezioro-ros-mezczyzna-wypadl-z-lodzi-zaglowej-trwaja-poszukiwania,12114268/

mazury.info.pl - 2017-06-30, 04:27

Cytat:
26 czerwca 2017 około godziny 21 na jeziorze Kisajno w pobliżu wyspy Duży Ostrów z jachtu wypadł mężczyzna w wieku 69 lat, mieszkaniec Bytomia. Nie udało się go uratować.
Akcja ratownicza podjęta przez pozostałych członków załogi (mężczyznę i dwie kobiety) nie przyniosła rezultatu.

Na pomoc tonącemu skoczył drugi mężczyzna (lat 64), ale on także nie dał rady go uratować. Na miejsce wezwano Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i Straż Pożarną. Załoga karetki wodnej MOPR wydobyła mężczyznę z wody. Podjęto akcję resuscytacyjną w trakcie transportu na brzeg. Niestety, mężczyzny już nie udało się uratować.

Źródło:Gazeta Giżycka

taras - 2017-06-30, 07:55

Podobno przestał kontaktować zaraz po wypadnięciu, czekamy na wyniki sekcji ale kto wie czy nie serducho.
Człowiek od lat związany z żeglarzami niepełnosprawnymi więc przypuszczam, że możliwości reszty załogi mogły być ograniczone.

plitkin - 2017-06-30, 20:55

I jeszcze jedna śmierć dzisiaj...
.https://wiadomosci.wp.pl/smierc-na-jeziorze-wiatr-zepchnal-lodke-z-czterema-osobami-6139256662247041a

tropiciel - 2017-06-30, 20:56

plitkin napisał/a:
I jeszcze jedna śmierć dzisiaj...
.https://wiadomosci.wp.pl/smierc-na-jeziorze-wiatr-zepchnal-lodke-z-czterema-osobami-6139256662247041a


lokalne media też podają informację o tym wypadku
Cytat:
Tragedia na jeziorze. Wiatr zepchnął łódkę, zginęła kobieta

Jedna kobieta zginęła po tym, jak silny wiatr zepchnął na mieliznę łódkę z siedmioma osobami na pokładzie. Do tragedii doszło na Jeziorze Bocznym, na wysokości Rydzewa.

-Dzisiaj około godziny 15.00 na jeziorze Bocznym (położonym między miejscowościami Bogaczewo- Rydzewo) doszło do tragicznego zdarzenia, w którym utonęła 35-letnia mieszkanka Warszawy. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, łodzią typu houseboat pływała 7-osobowa załoga (2 mężczyzn, 3 kobiety oraz dwoje dzieci w wieku 11 i 4 lata). Prawdopodobnie podczas silnego podmuchu wiatru łódź została zepchnięta na mieliznę. Cztery osoby, które znajdowały się na łodzi chciały tą łódź z mielizny wypchnąć. W pewnym momencie dwie kobiety znalazły się pod wodą, jedną z nich przytomną wyciągnięto. Mężczyzna, świadek zdarzenia, który stał na brzegu jeziora wyciągnął z wody drugą kobietę. Mimo podjętej próby reanimacji kobieta zmarła- poinformowała nas oficer prasowy Iwona Chruścińska z Komendy Powiatowej Policji w Giżycku.

źródło-.https://www.gizycko.info/tragedia-na-jeziorze-wiatr-zepchnal-lodke-zginela-kobieta

ModEdit: zastąpiono link cytatem

mazury.info.pl - 2017-07-20, 10:38

18 lipca ratownicy MOPR z jeziora Bocznego wyłowili ciało 58-latka zaginionego dzień wcześniej. Policja ustala okoliczności śmierci mężczyzny.
extant - 2017-08-04, 13:17

W czwartek (3 sierpnia) 17-latek z Ełku utonął w jeziorze Orzysz. Płetwonurkowe znaleźli ciało 17-latka w jeziorze Orzysz, około 20 m od brzegu.

To już 31 osoba, która od początku roku utonęła w jeziorach na Warmii i Mazurach ! :-(

mazury.info.pl - 2017-08-20, 19:45

Dziś z jeziora Brożówka k. Kruklanek strażacy z OSP Kruklanki wydobyli ciało mieszkańca Warszawy, który przebywał tu na wczasach. Policja wyjaśnia sprawę.
mazury.info.pl - 2017-09-12, 02:35

Żeglarz z Lublina utonął w nocy z piątku na sobotę w porcie na jeziorze Tajty w miejscowości Piękna Góra k. Giżycka. Mieszkaniec Lubartowa i Lublina, przyjechali w piątek wieczorem aby popływać wyczarterowanym jachtem. Wspólnie z dwoma poznanymi innymi żeglarzami na jednym z jachtów urządzili imprezę. Po północy trzech żeglarzy zeszło pod pokład, a w kokpicie pozostał 48-letni mieszkaniec Lublina. Po godzinie wyszli, zorientowali się, że na pokładzie nie ma jednego z towarzyszy. Szukali go w porcie, ale nie znaleźli. Kiedy rano mieszkaniec Lublina nie pojawił się, jego kolega, mieszkaniec Lubartowa powiadomił policję o zaginięciu. Około godziny 14 odnaleziono jego ciało pływające w wodzie. (Gazeta Giżycka)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group