Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

INNE - przeglądy techniczne samochodów

Adam Żyszkowski - 2012-10-12, 19:14
Temat postu: przeglądy techniczne samochodów
Pojechałem dzisiaj z volvo na przegląd techniczny. Dowiedziałem się, że nastąpiła niezła rewolucja w przepisach regulujących przeglądy i od 08 października 2012 diagnosta ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny.

Podstawa prawna:

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ
z dnia 26 czerwca 2012 r.
w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach
(Dz. U. z dnia 7 września 2012 r.)

w skrócie: Dz.U.2012.996

Więc jadąc którymś z naszych wynalazków możemy się nieźle zdziwić i wrócić do domu tramwajem.

To rozporządzenie znalazłem tu:

http://www.lex.pl/du-akt/-/akt/dz-u-2012-996

Załącznik nr 1 (jak przewiniecie w dół) to dupna tabelka z kategoryzacją niesprawności. Dowód mogą zabrać choćby za kroplę oleju wyciekającego z silnika lub z układu kierowniczego (z przekładni czy z układu wspomagania), o płynie hamulcowym już nie wspomnę.

Diagnosta,który robił przegląd volvo mówił, że na przykład dzisiaj zabrał dowód jednej corsie, w której podłużnica była przykręcona tylko do silnika.

Generalnie mała masakra się zrobiła :-)

plitkin - 2012-10-12, 19:19
Temat postu: Re: przeglądy techniczne samochodów
Adam Żyszkowski napisał/a:

Generalnie mała masakra się zrobiła :-)


W sumie trochę tak, bo to nadal prywatne instytucje są.
Ale znająć życie zmieni się tylko stawka.

kursmazury - 2012-10-12, 19:22

Moim zdaniem, diagnosta nie powinien niesprawnego auta wypuszczać na szosę. Ale zabieranie dowodu za kropelkę oleju wyciekającego ze wspomagania kierownicy, to przegięcie.
Cóż, importerzy nowoprodukowanego samochodowego szmelcu muszą na czyms kasę łupać. :evil:

szg - 2012-10-12, 21:07

No proszę, no i jest nowa supergrupa z uprawnieniami jak Policja drogowa. A co w przypadku gdy badania wykażą, że auto to niebezpieczny złom, diagnosta zabierze dowód a mi nie będzie się opłacało auta remontować i zechcę go sprzedać w takim stanie jak jest. Jak sprzedać takie auto bez dowodu bo w Urzędzie Komunikacji go nie oddadzą bez pozytywnego przedlądu. Paranoja!!! :evil:
mazury.info.pl - 2012-10-12, 22:03

Abstrahując od prawa do zatrzymywania dowodu - uważam, że przy każdych badaniach do dowodu powinien być wpisywany aktualny przebieg. Ukróciłoby to nieco powszechne "przekręcanie liczników" przed sprzedażą.
Kiedyś znajomy natrafił na samochód, którym kiedyś jeździłem w komisie. Samochód który kiedyś sprzedałem z przebiegiem 220 tysięcy koledze, potem on jeździł nim jeszcze ze dwa lata i chcąc go sprzedać - wstawił go do komisu. W komisie samochód odmłodniał - miał przebieg nieco ponad 100 tysięcy km.

aleksiasty - 2012-10-14, 23:41

Diagnosta miał prawo zatrzymać dowód rejestracyjny przed wejściem w życie nowego rozporządzenia, więc aktualne nie wniosło w tej materii niczego nowego.

Co do wpisywania przebiegów na stacji diagnostycznej, to mogłaby istnieć jedynie rubryka "stan licznika" mająca się "jakoś tak", "no, może", a przeważnie nijak do faktycznego przebiegu przeglądanego pojazdu, szczególnie aut wyprodukowanych więcej, niż kilka lat wcześniej.
I nie zawsze przebieg licznikowy jest niższy od faktycznego, bo znam co najmniej kilkadziesiąt służbowych furek napędzanych częściej "bączkami" (teraz już całkiem skomputeryzowanymi) niż paliwem, nalewanym do prywatnych jeździdeł na koszt firmy.

mazury.info.pl - 2012-10-14, 23:49

W dobie tanich gps-ów każda firmowa flota sprawdza kierowców na ich podstawie. Jest tam też czujnik paliwa.
drzazy - 2012-10-15, 00:25

szg napisał/a:
No proszę, no i jest nowa supergrupa z uprawnieniami jak Policja drogowa. A co w przypadku gdy badania wykażą, że auto to niebezpieczny złom, diagnosta zabierze dowód a mi nie będzie się opłacało auta remontować i zechcę go sprzedać w takim stanie jak jest. Jak sprzedać takie auto bez dowodu bo w Urzędzie Komunikacji go nie oddadzą bez pozytywnego przedlądu. Paranoja!!! :evil:
Ech , powoli dążymy do doskonałości , trzeba coś robić bo niedługo zamontują nam chipy w d..ach i zaczną nam przebieg sprawdzać i stan techniczny.Jak nie przejdziesz to do azylu lub utylizacji.
pough - 2012-10-15, 08:05

drzazy napisał/a:
...bo niedługo zamontują nam chipy w d..ach i zaczną nam przebieg sprawdzać i stan techniczny....

Gdzieś czytałem, że w 2 stanach Ameryki już to robią... ;-)

plitkin - 2012-10-15, 08:33

drzazy napisał/a:
szg napisał/a:
No proszę, no i jest nowa supergrupa z uprawnieniami jak Policja drogowa. A co w przypadku gdy badania wykażą, że auto to niebezpieczny złom, diagnosta zabierze dowód a mi nie będzie się opłacało auta remontować i zechcę go sprzedać w takim stanie jak jest. Jak sprzedać takie auto bez dowodu bo w Urzędzie Komunikacji go nie oddadzą bez pozytywnego przedlądu. Paranoja!!! :evil:
Ech , powoli dążymy do doskonałości , trzeba coś robić bo niedługo zamontują nam chipy w d..ach i zaczną nam przebieg sprawdzać i stan techniczny.Jak nie przejdziesz to do azylu lub utylizacji.


Mowisz o paszportach biometrycznych? Czy komorkach zbierajacych dane gdzie jestes zalogowany? Czy moze o kamerach montowanych w wielu krajach w metrze czy w strtegicznych punktach, rozpoznjacych ludzi po siatkowce oka? To wszystko juz jest.

Bodo - 2012-10-15, 09:08

drzazy napisał/a:
.... Jak nie przejdziesz to do azylu lub utylizacji.

Piszesz o eutanazji?.....

marekj - 2012-10-15, 09:44

aleksiasty napisał/a:

Co do wpisywania przebiegów na stacji diagnostycznej, to mogłaby istnieć jedynie rubryka "stan licznika" mająca się "jakoś tak", "no, może", a przeważnie nijak do faktycznego przebiegu przeglądanego pojazdu, szczególnie aut wyprodukowanych więcej, niż kilka lat wcześniej.

Nigdy nie masz 100% pewności że stan licznika = przebieg ale kolejne mechanizmy mające służyć uwiarygodnieniu tego w połączeniu z dotkliwością kary za wykrycie procederu mogą go znacząco zmniejszyć.
Cytat:
I nie zawsze przebieg licznikowy jest niższy od faktycznego, bo znam co najmniej kilkadziesiąt służbowych furek napędzanych częściej "bączkami" (teraz już całkiem skomputeryzowanymi) niż paliwem, nalewanym do prywatnych jeździdeł na koszt firmy.
Mógłbyś wyjaśnić związek przebiegu z "bączkami" i nalewaniem paliwa???
mazury.info.pl - 2012-10-15, 10:28

Pewnie chodzi o to, że wg licznika samochód przejechał np. 500km, a w rzeczywistości stał i paliwo trafiło do nieuczciwego kierowcy. Montaż nawet najprostszego rejestratora gps eliminuje tego typu oszustwa.
Adam Żyszkowski - 2012-10-15, 13:21

marekj napisał/a:
Mógłbyś wyjaśnić związek przebiegu z "bączkami" i nalewaniem paliwa???


Kiedyś - np. wiertarka podłączona do linki szybkościomierza, auto stało, kilometry się nabijały, paliwo nie zużywało... Trzeba było więc nadmiar jakoś zutylizować. W związku z systemem kartkowym chętnych do utylizacji było wielu...

Wieść gminna niesie, że w latach 70tych, w TVP był sobie jeden ZIŁ, który nie wyjeżdżał z garażu, a to licznik mu się kręcił... Po jakimś czasie kierowca tegoż ZIŁa dostał nagrodę na osiągnięcie dużego przebiegu bez remontu silnika.

Teraz to ciężko, sondy, giepeesy, permanentna inwigilacja ;-)

KadetOmega - 2012-10-16, 15:45

kursmazury napisał/a:
Moim zdaniem, diagnosta nie powinien niesprawnego auta wypuszczać na szosę. Ale zabieranie dowodu za kropelkę oleju wyciekającego ze wspomagania kierownicy, to przegięcie.
Cóż, importerzy nowoprodukowanego samochodowego szmelcu muszą na czyms kasę łupać. :evil:

Adam to troche nie tak.
Pojazd z wyciekiem z przekladni kierowniczej jest pojazdem nie tylko niesprawnym ale zagrazajacym bezpieczeństwu innych!
Jak to aleksiasty napisal- tak naprawde nic sie w przepisach pod tym wzgledem nie zmienilo. Jedyne to to , ze diagnosci teraz dostali tabele ktora mozna pokazac klientowi, za co zatrzymany, za co pozwolenie czasowe, a co tylko na zwrócenie uwagi. Zatrzymanie dowodu tylko w przypadkach zagrazajacych bezpieczenstwa- zwlacza uklad hamulcowy czy kierowniczy. Jak masz jakies wycieki oleju czy innego plynu ( ale nie, ze sie leje i nie dotyczy ukladu hamulcowego czy kierowniczego- tu z marszu zatrzymanie! ) dostajesz pozwolenie czasowe, np 7 dni, w celu usuniecia usterki. Jak sa tzw ,,zapocenia'' , czyli cos zaczyna sie dziac, same poczatki, to klient dostaje info ustne ze jest mozliwosc wiekszego wycieku i nalez sie zglosic np do ASO. Diagnosci nie sa tacy chetni do zatrzymywania dowodow - glupie procedury, jeżdżenie po urzedach, papierki...

MirekMors - 2012-10-16, 17:59

Znajomy diagnosta [ :-> ] opowiadał mi jak to klient na uwagę, że właściwie nie ma hamulców uciekł ze stacji. Głupota i nieodpowiedzialność.
marekj - 2012-10-16, 18:14

KadetOmega - te pozwolenia czasowe to nie tak jest (z tego co wiem). Jedziesz na przegląd i coś jest nie teges. Wtedy dają ci ileś tam dni (chyba 14) na naprawę, przyjeżdżasz drugi raz, sprawdzają tylko to co było zepsute, płacisz jakieś grosze i szerokości... :mrgreen:
Ale jeśli w ciągu tych 14 dni skończy Ci się ważność badań technicznych to i tak jeździć nie możesz. Formalnie tylko na lawecie. Jakakolwiek kontrola, a zwłaszcza wypadek to przesrane. Można co najwyżej liczyć na dobrą wolę policjanta gdy poruszasz się w swojej miejscowości , że niby do mechanika jechałeś albo na przegląd - ale przy wypadku już nie... :evil:

cubino - 2012-10-16, 18:48

A ja moje auto sprowadziłem ze Szwecji, gdzie system jest jeszcze gorszy, i dlatego właśnie tam kupowałem:
- w kwicie z badania technicznego jest wpisany przebieg
- diagnosta nie dopuści do ruchu samochodu nie tylko z np. uszkodzonymi hamulcami ale również z podrdzewiałymi elementami karoserii. Wszystkie niekrytyczne uwagi są wpisywane do dokumentu i trzeba je usunąć do następnego badania. I traktują to chłopaki bardzo serio. Oczywiście nie przejdą też żadne numery z dopuszczaniem do ruchu auta zespawanego z dwóch innych plus kawałka przystanku
- wysyłając sms do wydziału komunikacji dostajemy zwrotnie dane auta takie jak data pierwszej rejestracji, czy nie jeździło jako taksówka itp. Można też sobie przez internet sprawdzić historię auta.

Przez to samochody tam są drogie, ale pewne. I gdyby u nas wprowadzić taki system, a potem konsekwentnie go pilnować, to kupno używanego samochodu przestałoby być grą w rosyjską ruletkę.

KadetOmega - 2012-10-16, 19:40

marekj napisał/a:
KadetOmega - te pozwolenia czasowe to nie tak jest (z tego co wiem). Jedziesz na przegląd i coś jest nie teges. Wtedy dają ci ileś tam dni (chyba 14) na naprawę, przyjeżdżasz drugi raz, sprawdzają tylko to co było zepsute, płacisz jakieś grosze i szerokości... :mrgreen:
Ale jeśli w ciągu tych 14 dni skończy Ci się ważność badań technicznych to i tak jeździć nie możesz. Formalnie tylko na lawecie. Jakakolwiek kontrola, a zwłaszcza wypadek to przesrane. Można co najwyżej liczyć na dobrą wolę policjanta gdy poruszasz się w swojej miejscowości , że niby do mechanika jechałeś albo na przegląd - ale przy wypadku już nie... :evil:

Jest..bo tak troche w tym siedze...
Mozesz jezdzic bo dostajesz zaswiadczenie na czas okreslony - ale jezdzic mozesz.
Od 7 do 14 dni w zaleznosci od usterki.
Na dzien dzisieszy jakies tam grosze nie wystarcza - trzeba usanac. Kary sa niesamowite a kontrole uwierz - czeste i niespodziewane. Chyba , ze ktos ma wszysttko w d...ale jak bedzie wypadek smiertelny i mu udowodnia to ma 8 bez zawiasow.
Wypadek musi udokumentowac , ze to byl wynik niesprawnosci- zaden diagnosta na to nie pojdzie aby wypuscic pojazd niesprawny . Uwierz- za duza odpowiedzilnosc i koszta papierow. Chyba , ze masochista i idiota...
Przy kolizji z OC (czyli ktos w Ciebie wiedzie ) nie musisz miec waznych badan technicznych.

KadetOmega - 2012-10-16, 19:45

cubino napisał/a:
A ja moje auto sprowadziłem ze Szwecji, gdzie system jest jeszcze gorszy, i dlatego właśnie tam kupowałem:
- w kwicie z badania technicznego jest wpisany przebieg
- diagnosta nie dopuści do ruchu samochodu nie tylko z np. uszkodzonymi hamulcami ale również z podrdzewiałymi elementami karoserii. Wszystkie niekrytyczne uwagi są wpisywane do dokumentu i trzeba je usunąć do następnego badania. I traktują to chłopaki bardzo serio. Oczywiście nie przejdą też żadne numery z dopuszczaniem do ruchu auta zespawanego z dwóch innych plus kawałka przystanku
- wysyłając sms do wydziału komunikacji dostajemy zwrotnie dane auta takie jak data pierwszej rejestracji, czy nie jeździło jako taksówka itp. Można też sobie przez internet sprawdzić historię auta.

Przez to samochody tam są drogie, ale pewne. I gdyby u nas wprowadzić taki system, a potem konsekwentnie go pilnować, to kupno używanego samochodu przestałoby być grą w rosyjską ruletkę.

Przejda... uwierz.
Ostanio mialem u siebie auto z dwoch nadwozi zjechane w jedno ze Szwecji ,aby nie zaowazyc to ciete na plaszczyznie a nie przez spawy...same orginaly...wlacznie z silikonami pod lakierem. Sms - tam gdzie naprawy sa w ASO... poza tym mozna naprawic np w Polsce, promem blisko i taniej...bez wpisow,papierkow....
To naprade czasem trzeba wiedziec gdzie i jak patrzec... co chciec zobaczyc.

marekj - 2012-10-16, 22:25

KadetOmega napisał/a:
Jest..bo tak troche w tym siedze...

OK, skoro jesteś bliżej tematu to nie będę się sprzeczał. Pisałem to z własnego doświadczenia, jako że auta nie mam najnowsze to zdarzały mi się drobne wpadki na przeglądach i zawsze diagnosta mnie informował, że to jest tylko czasowe przedłużenie przeglądu, a nie pozwolenie na jazdę gdy minął już termin. Twierdzili, że nie mogą udzielać jakiegoś czasowego przedłużenia. Pisząc "grosze" miałem na myśli zapłatę jakiś 10zł za dogrywkę, a nie koszty usunięcia niesprawności.

maciekzb - 2012-10-17, 08:18

A ja sam, 3-4 tygodnie, przed terminem przeglądu jadę sobie sprawdzić hamulce i amortyzatory. Płacę 20zł, przy okazji zawsze wbijam się w kanał żeby sobie zerknąć tam gdzie w normalnych warunkach zajrzeć nie mogę. Po takim zabiegu przegląd ustawowy to tylko formalność.
cubino - 2012-10-17, 09:21

KadetOmega napisał/a:
cubino napisał/a:
A ja moje auto sprowadziłem ze Szwecji,
[...]
Przez to samochody tam są drogie, ale pewne. I gdyby u nas wprowadzić taki system, a potem konsekwentnie go pilnować, to kupno używanego samochodu przestałoby być grą w rosyjską ruletkę.

Przejda... uwierz.
Ostanio mialem u siebie auto z dwoch nadwozi zjechane w jedno ze Szwecji ,aby nie zaowazyc to ciete na plaszczyznie a nie przez spawy...same orginaly...wlacznie z silikonami pod lakierem. Sms - tam gdzie naprawy sa w ASO... poza tym mozna naprawic np w Polsce, promem blisko i taniej...bez wpisow,papierkow....
To naprade czasem trzeba wiedziec gdzie i jak patrzec... co chciec zobaczyc.


No ale sam widzisz, że bardziej się starają :)

Pewnie, że każdy system ma dziury, ale im ich mniej tym pewność klienta większa.

czoboki - 2012-10-17, 18:17

KadetOmega napisał/a:
Przy kolizji z OC (czyli ktos w Ciebie wiedzie ) nie musisz miec waznych badan technicznych.

Ale w takiej sytuacji najpewniej zostaniesz uznany za winnego kolizji, jako że nie mając badań nie powinieneś autem jeździć. :P

KadetOmega - 2012-10-17, 18:35

Nie - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ważne kto winny.
KadetOmega - 2012-10-17, 18:38

cubino napisał/a:
KadetOmega napisał/a:
cubino napisał/a:
A ja moje auto sprowadziłem ze Szwecji,
[...]
Przez to samochody tam są drogie, ale pewne. I gdyby u nas wprowadzić taki system, a potem konsekwentnie go pilnować, to kupno używanego samochodu przestałoby być grą w rosyjską ruletkę.

Przejda... uwierz.
Ostanio mialem u siebie auto z dwoch nadwozi zjechane w jedno ze Szwecji ,aby nie zaowazyc to ciete na plaszczyznie a nie przez spawy...same orginaly...wlacznie z silikonami pod lakierem. Sms - tam gdzie naprawy sa w ASO... poza tym mozna naprawic np w Polsce, promem blisko i taniej...bez wpisow,papierkow....
To naprade czasem trzeba wiedziec gdzie i jak patrzec... co chciec zobaczyc.


No ale sam widzisz, że bardziej się starają :)


Pewnie, że każdy system ma dziury, ale im ich mniej tym pewność klienta większa.


Masz racje - sam czasem podziwiam pomyslowosc niektorych,, skladaczy''... tego sie nawet nie da opisac. :-/
Czasem zdarza sie ze samochod jest caly lakierowany/zmiana koloru, ale aby za bardzo nie bylo widac to stary lakier jest mocno spolerowany , grubosc lakieru prawie w normie...
Pomyslowosc nie zna granic....

czoboki - 2012-10-17, 20:46

KadetOmega napisał/a:
Nie - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ważne kto winny.

No właśnie nie do końca, przy dobrym prawniku podobno jest możliwe wygranie. :)

KadetOmega - 2012-10-18, 08:05

czoboki napisał/a:
KadetOmega napisał/a:
Nie - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ważne kto winny.

No właśnie nie do końca, przy dobrym prawniku podobno jest możliwe wygranie. :)

Ale co do wygrania? Jak nie miales badan, a ktos w Ciebie wjechal, to ubezpieczalnia tego kogos musi wyplacic Tobie odszkodowanie. Chyba, ze to , ze ktos w Ciebie wjechal bylo ewidentna wina niesprawnosci pojazdu i wlasnie z tego powodu nie miales badan. Natomiast nie miales bo zapomniales - jest ok.

Colonel - 2012-10-18, 08:19

cubino napisał/a:
A ja moje auto sprowadziłem ze Szwecji, gdzie system jest jeszcze gorszy,

CZYLI DUŻO LEPSZY!!

czoboki - 2012-10-18, 11:46

KadetOmega napisał/a:
czoboki napisał/a:
KadetOmega napisał/a:
Nie - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ważne kto winny.

No właśnie nie do końca, przy dobrym prawniku podobno jest możliwe wygranie. :)

Ale co do wygrania? Jak nie miales badan, a ktos w Ciebie wjechal, to ubezpieczalnia tego kogos musi wyplacic Tobie odszkodowanie. Chyba, ze to , ze ktos w Ciebie wjechal bylo ewidentna wina niesprawnosci pojazdu i wlasnie z tego powodu nie miales badan. Natomiast nie miales bo zapomniales - jest ok.

Myk polega na przekonaniu sądu, iż tego pojazdu bez badań nie powinno w ogóle być na drodze. :-) A skoro nie powinno a był, to jego wina, bo był gdzie mu niewolno i spowodował kolizję :-) Ja wiem jak to brzmi, lecz jak pisałem, podobno jest takie coś do wygrania. :-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group