Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Na mazurskim szlaku - Czego nie robić na szlaku [fototemat]

mazury.info.pl - 2012-06-10, 00:15
Temat postu: Czego nie robić na szlaku [fototemat]
Wzorem wątku Jak nie należy żeglować otwieram nowy temat pt. Czego nie robić na szlaku. Będę tu publikował ewidentne przejawy złego zachowania na szlaku.

Dziś zauważyłem na jeziorze Kisajno przejaw skrajnego, bezmyślnego zachowania (nie chce tego nazywać po imieniu, choć słowa same cisną się na klawiaturę).

Ognisko w rezerwacie ptactwa wodnego (na jednej z wysp na jeziorze Kisajno) w okresie lęgowym. Na pokładzie widać dziecko. Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Co było źle:
- ognisko w rezerwacie w dodatku w okresie lęgowym
- biwakowanie na wyspie stanowiącej rezerwat
- cumowanie jachtu do drzewa (sprzeczne z prawem ale przez większość uznawane za nieszkodliwe, podobnie jak używanie silnika w strefie ciszy podczas wpływania do i z portu).
- nielegalny połów ryb (wnioskuję na podstawie "zarzuconych wędek" - ktoś kto pali ognisko w rezerwacie na pewno nie kupuje zezwoleń na wędkowanie).

extant - 2012-06-10, 09:29

Zawiadomiłeś kogoś o tym... "zdarzeniu" ??
hyzewicz - 2012-06-10, 09:37

No wlasnie, za takie cos, zaraz bym go zakablowala.
A gdzie mozna kupic na Mazurach zezwolenie na jakis czas na wedkowanie ? Czy sa potrzebne jakies uprawnienia zeby wedkowac, bo np. na Neusiedler mozna kupic np. zezwolenie na wedkowanie na 1 dzien. W zasadzie specjalnie sie nie pytaja o uprawnienia, chociaz powinno sie takowe tez miec. A jesli sie tylko wedkuje dla sportu i ryby sie wypuszcza, to czy tez trzeba miec zezwolenie (choc to ciezko sprawdzic). Np. dziecko chce koniecznie lowic ryby, i moczy sobie wedke ?
Pozdrawiam. Renata

kursmazury - 2012-06-10, 09:47

Trzeba wykupić zezwolenie w jakimś punkcie sprzedającym je na konkretny akwen. Ponieważ rozne jeziora dzierżawione są przez różne podmioty. Do tego, jak masz obywatelstwo polskie, musisz mieć kartę wędkarską! A do amatorskiego połowu ryb trzeba jeszcze mieć odpowiednio zarejestrowaną łódź, przy czym polskie prawo nie dopuszcza wielokrotnej rejestracji tej samej jednostki pływającej.
Jak się trafi rozsądny przedstawiciel straży rybackiej( a jest tych straży wiele działających po kilka na jednym akwenie, nawet), to jak będziesz łowić z żaglówki mając wykupione samo zezwolenie, nie będzie się czepiał, ale jak się trafi służbista w typie byłego SB-ka co to musi mieć władzę, to mogą nawet zabrać Ci łódź jako narzędzie slużące do kłusownictwa. :mrgreen:

mazury.info.pl - 2012-06-10, 09:49

Zawiadomiłem o problemie wszystkich, kto przyszedł mi do głowy (w tym media ogólnopolskie). Tu nie chodzi o to, aby jednego czy drugiego barana ukarać - tylko o to, aby podobne sytuacje nie miały miejsca.

Odnośnie wędkowania - w dziale wędkarstwo jest wątek: Co każdy moczykij wiedzieć powinien. Polecam uwadze wszystkim miłośnikom moczenia kija.

extant - 2012-06-10, 09:56

mazury.info.pl napisał/a:
Zawiadomiłem o problemie wszystkich, kto przyszedł mi do głowy (w tym media ogólnopolskie). Tu nie chodzi o to, aby jednego czy drugiego barana ukarać - tylko o to, aby podobne sytuacje nie miały miejsca...

Tu chodzi o to, żeby nieuchronność kary przekonała każdego barana o tym, żeby podobne zdarzenia nie miały już miejsca w przyszłości.

mazury.info.pl - 2012-06-11, 12:31

Sprawą zainteresowały się media ogólnopolskie. Właśnie otrzymałem informację, że dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska obiecał wystąpić z wnioskiem do policji o patrole wokół wysp będących pod ochroną. Pobudka może być dla niektórych kosztowna.
bartekkalis - 2012-06-11, 13:28

Bardzo dobrze. Ja tez dzwoniłem na policję jak między Wygrynami a Piaskami na wyspie człowiek łódką przycumował, palił ognisko i uwaga rąbał drzewo (było słychać walenie po całym jeziorze). Policja Ruciane odebrała i powiedziała, że zajmie się tym. Czekałem 40 minut i nikt się nie pojawił. Podpłynąłem i do człowieka mówię, że to trochę nie tak. Dostałem kilka grubych tekstów xxxxx i odpłynąłem. Nikt nie przypłynął z Policji w przeciągu 1 h :-/
mazury.info.pl - 2012-06-11, 13:56

W przypadku policji często pomaga drugi telefon z "ponagleniem" i prośbą o podanie nazwiska przyjmującego zgłoszenie (mają obowiązek podać).
WKHOURI - 2012-06-17, 23:30

hyzewicz napisał/a:
No wlasnie, za takie cos, zaraz bym go zakablowala.
A gdzie mozna kupic na Mazurach zezwolenie na jakis czas na wedkowanie ? Czy sa potrzebne jakies uprawnienia zeby wedkowac, bo np. na Neusiedler mozna kupic np. zezwolenie na wedkowanie na 1 dzien. W zasadzie specjalnie sie nie pytaja o uprawnienia, chociaz powinno sie takowe tez miec. A jesli sie tylko wedkuje dla sportu i ryby sie wypuszcza, to czy tez trzeba miec zezwolenie (choc to ciezko sprawdzic). Np. dziecko chce koniecznie lowic ryby, i moczy sobie wedke ?
Pozdrawiam. Renata


Na obwodnicy Gizycka na tej stacji Paliw w dole tam przy brico dipo? Można kupić. Chyba 20zl za dobę.

urbos - 2012-06-18, 14:19

Nigdy nie rozumiałem zakazu cumowania do drzew. Wydaje mi się on dziwny - wiem, gdzie geneza, ale wsadzanie do jednej szufladki silnikowanie w rezerwacie i cumowanie do drzew to chyba niedorzeczność.

Mogę być czegoś nieświadomym. Rozumiem czemu cumowanie do wysp, palenie ognisk tamże i hałasowanie w rezerwacie jest bezmózgie. Nie rozumiem co szkodzi cumowanie do drzew. Nie widziałem pni wytartych od cum. Drzew zwalonych przez żeglarzy. Widziałem wycinane gałęzie żywym drzewom przez 'żeglarza', który nie chciał zacumować do rosnącego.

Ogólnie, ten akruat przepis dla mnie chory. Ale nie jestem dendrologiem, więc zastrzegam sobie prawo do bycia w błędzie.

Pozdrawiam,
Krzysiek Gawor

mazury.info.pl - 2012-06-18, 16:45

urbos napisał/a:
wsadzanie do jednej szufladki silnikowanie w rezerwacie i cumowanie do drzew to chyba niedorzeczność.


Dlaczego niedorzeczność. Takie mamy prawo. Trzeba je zmienić lub przestrzegać. Po to o zwracam na to uwagę.

Sprawa ogniska w rezerwacie ma już swój ciąg dalszy, o którym bardziej szczegółowo napisałem w dziale VIP
http://forum.mazury.info....p?p=93980#93980

Od przyszłego tygodnia policja ze strażą leśną będą wspólnie patrolować okolice rezerwatów, aby podobne zdarzenia nie miały miejsca.

czoboki - 2012-06-19, 11:51

urbos napisał/a:
Nie widziałem pni wytartych od cum.

Jest ich niestety trochę. W wielu miejscach na drzewach są pozakładane siatki, które temu zapobiegają. Innym rozwiązaniem jest używanie taśmy. Co nie zmienia faktu, że dalej jest to wbrew przepisom.

extant - 2012-06-19, 15:52

mazury.info.pl napisał/a:
Zawiadomiłem o problemie wszystkich, kto przyszedł mi do głowy (w tym media ogólnopolskie)...


mazury.info.pl napisał/a:
Sprawą zainteresowały się media ogólnopolskie. Właśnie otrzymałem informację, że dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska obiecał wystąpić z wnioskiem do policji o patrole wokół wysp będących pod ochroną. Pobudka może być dla niektórych kosztowna.


mazury.info.pl napisał/a:
...
Od przyszłego tygodnia policja ze strażą leśną będą wspólnie patrolować okolice rezerwatów, aby podobne zdarzenia nie miały miejsca.


Brawo Zbyszek, moje uznanie za skuteczne działanie, trzymam kciuki za dalsze Twoje sukcesy w zwalczaniu "wandali i barbarzyńców" na Mazurach. :-)

Kilo - 2012-06-20, 10:55

Może, żeby nie trzeba było gdziś głeboko szukać, należy uzupełnic informację o to co wolno w takim miejscu?

Czy wolno np. przybić jachtem, przycumować do wkręconego w ziemię grajcara lub wbitego palika, z tyłu mieć rzuconą kotwicę, pozwiedzać wyspę, połowić ryby z jachtu mając kartę wędkarską i wykupioną opłatę na połów z łodzi na tym jeziorze, przenocować na jachcie i rano odpłynąć?

Czy może nie wolno nic wbijać lub wkręcać w ziemię, a stać trzeba na kotwicy np 1 m od wyspy, a w pewnych okresach nawet na nią nie wchodzić?

pough - 2012-06-20, 11:00

Kotwicy nawet nie możesz zanieść. A w okresach chronionych między pływadłem a wyspą powinno być minimum 5m wody.
mazury.info.pl - 2012-06-20, 11:03

Kilo napisał/a:
Czy może nie wolno nic wbijać lub wkręcać w ziemię, a stać trzeba na kotwicy np 1 m od wyspy, a w pewnych okresach nawet na nią nie wchodzić?


Bardzo trafnie to ująłeś. W rezerwacie nie wolno cumować poza wyznaczonymi miejscami - na wyspach takich miejsc nie ma. Przy wyspie (nawet stanowiącej rezerwat) na kotwicy stać nikt Ci nie zabroni. W okresie lęgowym najlepiej jednak w ogóle wybrać inne miejsce. Od połowy lipca to już tak nie razi.

mazury.info.pl - 2012-06-22, 14:43

Kolejna fotka z cyklu czego nie robić na szlaku. Niewyrzucanie śmieci do wody wydaje się oczywiste jednak wciąż takie bezmyślne chamstwo ma miejsce w portach.

Pewną niedogodnością w niektórych portach może być brak śmietników lub wręcz kontenery pozamykane na kłódkę - wrzucania śmieci do jeziora nic jednak nie tłumaczy.

funyo - 2012-06-23, 23:39

Ja dziś przepłynąłem się pomiędzy wyspami na Kisajnie i oto co zaobserwowałem:
trzy jachty zacumowane do wysp - przyjmuję, że później mogło być ich więcej, bo była dopiero 18.00.
Na pierwszym zdjęciu Wielki Ostrów, mała zatoczka od pn-z.
Goście przy cumowaniu ułamali masztem sporą gałąź, co wywołało tylko salwę śmiechu :-(
Kręciłem się po okolicy ok. dwóch godzin, ale nie widziałem żadnych łodzi patrolowych.
Gdybym przepłynął się ślizgiem na ograniczeniu prędkości, pewnie zaraz coś by się pojawiło :-/

Bodo - 2012-06-24, 08:21

Czy poinformowałeś ich o tym, że stoją w rezerwacie i łamią przepisy?....
funyo - 2012-06-24, 10:38

Nie, i nie zamierzam. Po pierwsze, od tego są odpowiednie służby i nie zamierzam ich wyręczać. Po drugie doświadczenie nauczyło mnie, ze takie działania są bez sensu. Osoba, która świadomie łamie prawo, za nic ma wszelkie uwagi od postronnych. To jak rozmowa ze ścianą - nawet gorzej, bo często można się spotkać z agresją.
A co, Twoim zdaniem, miałbym powiedzieć facetowi, który się przycumował niemal do tablicy informacyjnej?
Aha, zdjęcia są w odwrotnej kolejności.

Artur 66 - 2012-06-24, 11:34

Mam takie pytanko, czy tablice są tylko w języku polskim?
pough - 2012-06-24, 11:42

Ja nie wiem. Do wysp nawet nie podpływam. Kiedyś widziałem tablicę, ale nie pamiętam czy był a w jednym czy w wielu językach.
kursmazury - 2012-06-24, 11:47

Fotka z dzisiejszego ranka z pirsu przy ujściu Kanału Giżyckiego
Barbarossa - 2012-06-24, 12:06

U Was też były wianki??? :shock:
A część wiatr już zamiótł do wody... :evil:

Bodo - 2012-06-24, 19:43

funyo napisał/a:
.......
A co, Twoim zdaniem, miałbym powiedzieć facetowi, który się przycumował niemal do tablicy informacyjnej?
......

Ja bym powiedział: " Uważajcie, bo tutaj często przepływa policja...... od czasu jak na jakimś forum, opisują takie cumowania jak Wasze, to policja ma na to uważanie.... " ,
może by pomogło?.... :-/ ....

Sławek - 2012-07-02, 13:21

kursmazury napisał/a:
Fotka z dzisiejszego ranka z pirsu przy ujściu Kanału Giżyckiego


się działo :mrgreen:

Sławek

czoboki - 2012-07-02, 14:12

To że ludzie śmieciuchy to jedno, lecz ciekaw jestem ile tam koszy na śmiecie stało (na pirsie).
mazury.info.pl - 2012-07-26, 23:18

Jak dowiedziałem się dziś nieoficjalnie od policji wodnej - w tym sezonie już kilkudziesięciu sterników zostało ukaranych za cumowanie przy wyspach stanowiących rezerwat przyrody (większość wysp na szlaku za wyjątkiem wysp na Śniardwach i Grajewskiej Kępy na Niegocinie).
Przestrzegam zatem przed cumowaniem na wyspie, a w szczególności przed paleniem ogniska lub przebywaniem na terenie rezerwatu, bo za to kara jest wyższa.

Zgodnie z prawem można jedynie kotwiczyć przy wyspie ale bez dobijania do jej brzegu.

marpas - 2012-07-27, 12:37

funyo napisał/a:
Ja dziś przepłynąłem się pomiędzy wyspami na Kisajnie i oto co zaobserwowałem:
trzy jachty zacumowane do wysp - przyjmuję, że później mogło być ich więcej, bo była dopiero 18.00.
Na pierwszym zdjęciu Wielki Ostrów, mała zatoczka od pn-z.
Goście przy cumowaniu ułamali masztem sporą gałąź, co wywołało tylko salwę śmiechu :-(
Kręciłem się po okolicy ok. dwóch godzin, ale nie widziałem żadnych łodzi patrolowych.
Gdybym przepłynął się ślizgiem na ograniczeniu prędkości, pewnie zaraz coś by się pojawiło :-/


Od razu zastrzegam, że nie ma mnie na żadnym z tych zdjęć.

A teraz uwaga: Nie jestem prawnikiem ale z mojej znajomości przepisów wynika, że publiczne zamieszczanie zdjęć, na których można rozpoznać osobę (lub osoby) bez uzyskania zgody tych osób (na zamieszczenie takich zdjęć) jest zabronione. Oczywiście nie dotyczy to zgromadzeń publicznych czy zdjęć ogólnych krajobrazu ale zarówno kontekst zdjęcia jak i posta wyklucza jedno i drugie. Czy ktoś może wyprowadzić mnie z błędu?

aleksiasty - 2012-07-27, 13:12

Masz całkowitą rację, ale udowodnienie, że zamieszczenie wizerunku w istotny sposób narusza interes powoda jest o wiele trudniejsze, niż użycie fotki w celach dowodowych dotyczących wykroczenia ściganego z urzędu.
Szczególnie, gdy sprawca tego drugiego sam się ujawni z imienia i nazwiska.
Jak na razie zamieszczone fotki dotyczą całkiem anonimowych osób.

dżordż - 2012-07-27, 13:51

10 punktów! :)
funyo - 2012-07-27, 16:18

Cytat:
Ja bym powiedział: " Uważajcie, bo tutaj często przepływa policja...... od czasu jak na jakimś forum, opisują takie cumowania jak Wasze, to policja ma na to uważanie.... " ,
może by pomogło?....

Wchodzenie w kompetencje władzy w dzisiejszych czasach jest bardzo ryzykowne, można się komuś narazić, bo niestety nie wszyscy mają prawidłowy stosunek do praworządności :-/
A i samo prawo pozostawia zbyt wiele furtek i niedopowiedzeń.
Da się to wyczuć, choćby po takich wypowiedziach, jak marpasa. Oczywiście ma rację, ale to typowa linia obrony poprzez atak. Na szczęście dla mnie jakość tych zdjęć raczej nie pozwala ponad wszelką wątpliwość na zidentyfikowanie znajdujących się tam osób, chyba że się użyje oscyloskopowegooptomizerainfraredowegozpodwójnymłożyskowaniemstabilizacjiobrazuwejściowego :mrgreen:
Zwracanie się zaś do odpowiednich służb też jest ryzykowne :-(
Ostatnio poinformowałem przepływający patrol policji o łodziach cumujących do wysp.
I co? I nic. Usłyszałem, że oni starają się to sprawdzać, ale braki kadrowe, sprzętowe, finansowe, czasowe etc.etc. Dopiszcie co chcecie.
Na koniec rozmowy miły Pan Policjant pyta mnie o patent, dowód rejestracyjny, trzeźwość i wszystkie inne bzdety, jak przy zwykłej kontroli. Na to jest czas, sprzęt i kasa :-P
No, ale ja jestem zły skuterowiec, a tych trzeba tępić.
Więc mówię PASS, niech srają na wyspach i robią ogniska.

mazury.info.pl - 2012-07-27, 16:29

marpas napisał/a:
publiczne zamieszczanie zdjęć, na których można rozpoznać osobę (lub osoby) bez uzyskania zgody tych osób (na zamieszczenie takich zdjęć) jest zabronione.


Masz rację. Jest coś takiego jak "ochrona wizerunku". Sądzę jednak, że w tym przypadku byłaby to tzw. "niska szkodliwość społeczna czynu".

Jak mawiał pewien klasyk - "chamstwo należy zwalczać siłom i godnościom osobistom". :-P

dżordż - 2012-07-27, 16:35

funyo napisał/a:

Na koniec rozmowy miły Pan Policjant pyta mnie o patent, dowód rejestracyjny, trzeźwość i wszystkie inne bzdety, jak przy zwykłej kontroli. Na to jest czas, sprzęt i kasa :-P


heh, miałem podobnie, tyle, że w innej sprawie.
Najgorsze, że wybrałem się z dzieciakiem, żeby mu pokazać, że można się do policji zwrócić z problemem i wiecie - takie społeczeństwo obywatelskie.
No to mu pokazałem...
Niech się potem nie dziwią, że im łebki piszą po murach JBP.
Pracują na to solidnie.

mazury.info.pl - 2012-07-27, 22:34

Jakąś godzinę temu spotkałem na Dębowej Górce dwóch desperatów cumujących w rezerwacie. Będzie to ich najdroższy postój na szlaku :-P
Muszę jednak przyznać, że systematyczna akcja policji ze strażą leśną działa. Zdecydowana większość "przecinek" była "niezamieszkana".

Kuniu - 2012-07-28, 08:27

Jako, że to fototemat, mam fotkę czegoś w temacie ;-) Oczywiście zakładam, że widzieliście to już wielokrotnie, gdyż jest to od kilku lat, ale mnie rozbraja za każdym razem, gdy to widzę.
Czego nie robić na szlaku?
;-) :mrgreen:

richiS52 - 2012-07-28, 12:59

To zdjęcie ma chyba każdy, kto przepływał tym kanałem, ale czy naprawdę wszyscy tego przestrzegają !? ;-)

Te zdjęcia zrobilem rok temu około 500 m od tego napisu, w zatoce po prawej stronie J. Tałtowisko, nic dodać, nic ująć :oops:

Kuniu - 2012-07-28, 18:30

richiS52 napisał/a:
To zdjęcie ma chyba każdy, kto przepływał tym kanałem, ale czy naprawdę wszyscy tego przestrzegają !? ;-)
[url=http://images49.foto...bem.jpg]Obrazek[/URL] [url=http://images40.foto...c1m.jpg]Obrazek[/URL]
Te zdjęcia zrobilem około 500 m od tego napisu, w zatoce po prawej stronie J. Tałtowisko, nic dodać, nic ująć :oops:


to chyba normalne w tym kraju... Polak nie czyta instrukcji obsługi (chyba że coś się zepsuje), znaków, tablic informacyjnych... :-(
..bo i po co..? :evil:

MirekMors - 2012-07-30, 21:36

Nie cumujcie przy wyspach na Śniardwach ! Z powodu zakupczenia jest tam nieopisana plaga much.
mazury.info.pl - 2012-07-30, 22:20

Tam odkąd pamiętam zawsze był syf... sam się jednak nie zrobił.
MirekMors - 2012-07-30, 22:31

To cylkiści :evil:
Tynia - 2012-07-30, 22:37

MirekMors napisał/a:
To cylkiści :evil:


i spadochroniarze :evil:

Kilo - 2012-07-31, 10:19

Tynia napisał/a:
(...) i spadochroniarze :evil: (...)
Jak to?
Pajki - 2012-07-31, 11:40

Zawsze można zwalić winę na kormorany...
yrb - 2012-07-31, 11:45

Nie podsuwajcie takich pomysłów. Już widzę te tłumaczenia: "Komary tak cięły, że porzuciłem śmieci aby ratować życie" a potem debata w mediach na temat morderczych komarów na Mazurach :)
zenek - 2012-08-12, 14:18

Taki "kwiatek" spotkaliśmy na jednej z bindug Jeziora Nidzkiego :evil: . To brązowe pod drzewem to oczywiście sumiennie potłuczone butelki po piwie,
januszfeniks - 2012-08-12, 14:40
Temat postu: ...
Jakiś czas temu obserwowałem młodzież strzelającą z wiatrówki do butelek na plaży. Zadzwoniłem na Policję... Byłem tam 1,5 godz. i nikt nie przyjechał. Więc co ma się w tym temacie zmienić.
zenek - 2012-08-12, 16:27

Kolejna pozostałość po "pseudo wodniakach". Tym razem południowo-zachodni brzeg Bełdan. Na Heinekena stać ale na zabranie śmieci już nie :-( !
extant - 2012-08-12, 17:45

Echhh... tak niestety jest co roku, a im bliżej końca sezonu tym gorzej. :-(
Jwwa - 2012-10-28, 17:16

Czy wolno np. przybić jachtem, przycumować do wkręconego w ziemię grajcara lub wbitego palika, z tyłu mieć rzuconą kotwicę, pozwiedzać wyspę, połowić ryby z jachtu mając kartę wędkarską i wykupioną opłatę na połów z łodzi na tym jeziorze, przenocować na jachcie i rano odpłynąć?

Czy ktoś już próbował cumować 2-3 tonowy jacht do wkręconego w ziemię "grajcara" ( mam oczywiście na myśli wkręty kupowane w sklepach żeglarskich )?
Czy coś takiego utrzyma jacht przy silnym wietrze i sporej fali przez całą noc i nie obudzimy się w ciemnościach na jeziorze?

mazury.info.pl - 2012-10-28, 17:31

Jeżeli wyspa jest rezerwatem (wszystkie wyspy na Kisajnie, Dobskim i Mamrach) nie wolno ani do niej cumować, ani jej "zwiedzać". Dotychczas nikt tego nie pilnował, ale w mijającym sezonie straż leśna i policja surowo karała cumujących w rezerwacie.
Niektóre wyspy nie się rezerwatami (np. te na Śniardwach) - tam można cumować tak jak to opisałeś.

Jeżeli chodzi o cumowanie do palika - fala i wiatr nie jest przeszkodą, bo od tego chroni przecież kotwica. Wiatr "od brzegu" jest zbyt słaby, aby wyrwać palik... a fali "od brzegu" nie ma wcale.

Do wędkowania na Mazurach ważniejsze od karty wędkarskiej jest ZEZWOLENIE. Jeżeli złapią Cię bez opłaconego zezwolenia, a łódź zgodnie z prawem musi być zarejestrowana jako wędkarska (prawie żaden jacht żaglowy nie jest) - w skrajnym przypadku mogą nawet skonfiskować łódkę jako narzędzie kłusownictwa.

czoboki - 2012-10-28, 17:45

Wwa napisał/a:

Czy ktoś już próbował cumować 2-3 tonowy jacht do wkręconego w ziemię "grajcara" ( mam oczywiście na myśli wkręty kupowane w sklepach żeglarskich )?
Czy coś takiego utrzyma jacht przy silnym wietrze i sporej fali przez całą noc i nie obudzimy się w ciemnościach na jeziorze?

Bingo 930 spokojnie sobie stało, a bliżej mu do 3 niż 2 ton ;) A stałem na wbitym w ziemię paliku o grubości jakieś 5-8 cm, w ziemię wlazło jakieś 40-50 cm.
Dużo zależy od podłoża. Poza tym trzeba pamiętać, aby wbijać pod kątem.

Jwwa - 2012-10-28, 18:07

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
Gwoli wyjaśnienia - pływam na Jeziorach Mazurskich od 2-ch sezonów (wcześniej pływałem przez wiele lat na na Jeziorze Necko, Białym i Wigry(rezerwat) i zawsze rygorystycznie przestrzegałem przepisów dotyczących ochrony przyrody.
Natomiast, mam opory przed stosowaniem wkrętu w ziemię do cumowania ( bo cóż innego pozostaje), tym bardziej, że odpowiadam też, za bezpieczeństwo żony, która jest członkiem załogi.
Ostatnio (2012r) nocowałem na Antili 26 na Bełdanach na południe od "Wierzby" gdzie jezioro ma przebieg z południowego-zachodu na północny-wschód i są wiatry wiejące wzdłuż osi jeziora, a miejsce miałem z powodu tłoku na końcu cypla ( a także grzmiało i błyskało) i wstyd się przyznać, ale skorzystałem z drzewa, mimo, że mam kupiony wkręt.
Czy ktoś ma doświadczenia na ten temat?

Jwwa - 2012-10-28, 18:19

czoboki napisał/a:
Bingo 930 spokojnie sobie stało, a bliżej mu do 3 niż 2 ton ;) A stałem na wbitym w ziemię paliku o grubości jakieś 5-8 cm, w ziemię wlazło jakieś 40-50 cm.
Dużo zależy od podłoża. Poza tym trzeba pamiętać, aby wbijać pod kątem.


PS
Ale mam wątpliwość, czy palik tych rozmiarów, może być co wielokrotnego użytku - czy można go z powrotem wyciągnąć z ziemi ( trudno jest pływać z zapasem palików) oraz skąd bo wziąć (chyba nie z lasu)?

Pozdrawiam.

ModEdit: korekta cytowania

woh - 2012-10-28, 18:28

Używam dwóch prętów zbrojeniowych długości ok. 40cm. Dobrze trzymają, chociaż nie zawsze są do końca wbite w ziemię. Na jednym końcu są lekko zaostrzone, na drugim mają przyspawane krótkie poprzeczne druty. Dzięki temu lina się nie ześlizguje i jest w razie czego za co ciągnąć, jeśli nie chcą się wykręcić z ziemi.
Artur 66 - 2012-10-28, 19:18

Taki wkręcany sprzęt, bez problemu powinien dać radę, pod warunkiem, że nie wkręcisz go w piach przy brzegu ;-) :-)
MirekMors - 2012-10-28, 19:28

I mamy odpowiedzialnych za niski stan wody. Panowie czasem zbyt głęboko wbijają te swoje kołki.
czoboki - 2012-10-28, 20:58

Wwa napisał/a:
czoboki napisał/a:
Bingo 930 spokojnie sobie stało, a bliżej mu do 3 niż 2 ton ;) A stałem na wbitym w ziemię paliku o grubości jakieś 5-8 cm, w ziemię wlazło jakieś 40-50 cm.
Dużo zależy od podłoża. Poza tym trzeba pamiętać, aby wbijać pod kątem.


PS
Ale mam wątpliwość, czy palik tych rozmiarów, może być co wielokrotnego użytku - czy można go z powrotem wyciągnąć z ziemi ( trudno jest pływać z zapasem palików) oraz skąd bo wziąć (chyba nie z lasu)?

Pytanie było czy wytrzyma, więc napisałem, że wytrzyma, bo sprawdzałem.

Co do wielokrotności, da się to zrobić przynajmniej trzy razy. Więcej nie sprawdzałem, bo zapomniałem go zabrać :-) Co do pochodzenia to niewątpliwie pochodzenie leśne, natomiast ja go wziąłem z brzegu gdzie sobie spokojnie leżał.

Jwwa - 2012-10-29, 05:20

woh napisał/a:
Używam dwóch prętów zbrojeniowych długości ok. 40cm. Dobrze trzymają, chociaż nie zawsze są do końca wbite w ziemię. Na jednym końcu są lekko zaostrzone, na drugim mają przyspawane krótkie poprzeczne druty. Dzięki temu lina się nie ześlizguje i jest w razie czego za co ciągnąć, jeśli nie chcą się wykręcić z ziemi.


Dziękuję, to rozwiązanie wydaje się być optymalne.
Chociaż, z drugiej strony, gdyby policja łapała żeglarzy przymocowujących swoje jachty od drzew, to na wschodnim brzegu Bełdan, na południe od Wierzby, miałaby pracy na cały dzień, dzień w dzień, zwłaszcza w weekendy.
Z góry deklaruję się, że nie będę więcej wykorzystywać do cumowania drzew.

zenek - 2012-10-29, 08:10

Jeżeli już został wywołany temat cumowania do drzew to może tak w ramach "włożenia kija w mrowisko" :-P . Myślę, że na Forum nie ma takiego użytkownika, któremu nie zdarzyło się takiego zakazu złamać. Jak Wwa napisał :
Cytat:
gdyby policja łapała żeglarzy przymocowujących swoje jachty od drzew, to na wschodnim brzegu Bełdan, na południe od Wierzby, miałaby pracy na cały dzień, dzień w dzień, zwłaszcza w weekendy.

Rzeczywiście tak jest i nie tylko na Bełdanach ale i na innych jeziorach. Teraz pytanie. Czy wzdłuż brzegów przywołanych tu Bełdan rosną tylko kilkuletnie drzewka czy raczej dużo starsze? A jeżeli są to drzewa kilkudziesięcioletnie to jakim cudem przeżyły te tysiące cumowań? Czy przypadkiem nie jest to jeden z zakazów nie mających odzwierciedlenia w rzeczywistości i faktyczną ochroną przyrody? No to teraz czekam na ostre riposty ekologów :mrgreen: .

Sławek - 2012-10-29, 08:40

Przepis jest przepisem, ale cumowanie jachtu do dużych drzew na pewno im nie zaszkodzi. Obcierająca sie lina może zniszczyc natomiast cenne - nierzadko pod ochroną, porosty wystepujące na korze drzewa.

Sławek

zenek - 2012-10-29, 08:48

Sławek napisał/a:
Obcierająca sie lina może zniszczyc natomiast cenne - nierzadko pod ochroną, porosty wystepujące na korze drzewa.

Sławku jest to już jakieś wytłumaczenie. Pozostaje kwestia czy owe porosty występują jedynie na tym ułamku promila drzew z danego terenu, które są narażone na cumowanie do nich jachtów? Myślę, że te porosty są też na innych, dalej od brzegów rosnących drzewach.

Bodo - 2012-10-29, 08:54

A jak na drzewo, do którego cumuje żeglarz, wejdzie chroniona mrówka? ....... i zginie przyciśnięta liną, której to przyciśnięcie, spowoduje przycumowany na drugim końcu jacht, rzucony dwumetrową falą, wytworzoną przez przepływającą z dużą szybkością i olbrzymim rykiem dressmotorówą? ...... :mrgreen: ..... uważałbym z cumowaniem do drzew ...... :mrgreen:

P.S. Ten temat już opisywaliśmy, ..... możnaby go zcalić.... :-D

kursmazury - 2012-10-29, 09:06

A gdyby tam było przedszkole, w przyszłości, i gdyby Wasz synek, w przyszłości, podbiegł bawiąc się do tej liny i wsadził pod nią paluszki, w przyszłości i gdyby fala tą linę napięła, to dziecko by zostało bez palca!
Tylko nie mówcie, że matka siedzi z tyłu.

Sławek - 2012-10-29, 09:12

zenek napisał/a:
Sławek napisał/a:
Obcierająca sie lina może zniszczyc natomiast cenne - nierzadko pod ochroną, porosty wystepujące na korze drzewa.

Sławku jest to już jakieś wytłumaczenie. Pozostaje kwestia czy owe porosty występują jedynie na tym ułamku promila drzew z danego terenu, które są narażone na cumowanie do nich jachtów? Myślę, że te porosty są też na innych, dalej od brzegów rosnących drzewach.


Zenku obecnie zanim dostaniesz pozwolenie na ścięcie drzewa, które np uschło i zagraża bezpieczeńsrwu bo może zwalić Ci sie na chałupę, to najpierw RDOŚ musi takie dzewo obejrzeć. jak wystepuja na nim gatunki chronione to d...blada. RDOŚ chroni porosty , ale Twoje bezpieczeństwo juz tej instytucji nie obchodzi. Oczywiście cenne porosty moga wystepowac na róznych drzewach nie tylko na tych co rosną w linii wodnej. Mysle ,że szkodliwośc cumowania jachtu do drzewa jest znikoma lub rzadna, no ale to tylko moje przemyslenia. Specjalistą od drzew nie jestem. Po prostu tak sobie wytłumaczyłem zakaz cumowanie jachtów do drzew, bo innego sensu nie widzę.

Sławek

zenek - 2012-10-29, 09:19

Sławek napisał/a:
Mysle ,że szkodliwośc cumowania jachtu do drzewa jest znikoma lub rzadna, no ale to tylko moje przemyslenia. Specjalistą od drzew nie jestem. Po prostu tak sobie wytłumaczyłem zakaz cumowanie jachtów do drzew, bo innego sensu nie widzę.

No to widzę Sławku, że zdanie na ten temat mamy takie samo :-D !
Co do genezy tego przepisu to kiedyś , dawno temu wyczytałem ,że jest to przepis, który obowiązywał duże statki i barki i bezkrytycznie został przeniesiony na wszystkie jednostki pływające.

MirekMors - 2012-10-29, 09:22

Widział ktoś drzewo z uszkodzoną przez cumę korą ? A widział ktoś drzewo uszkodzone przez bobry ?...
Sławek - 2012-10-29, 09:40

Zeglarze nie zdaja sobie sprawy,że cumowanie do drzew jest karalne. Ja o tym fakcie dowiedziałem się z tego forum. Wczesniej cumowałem do drzewa i nawet przez myśl mi nie przeszło,że to niezgodne z przepisami. Oczywiście wiem,że to mnie nie usprawiedliwia.

Sławek

węzełek - 2012-10-29, 10:32

Chory przepis, ale to pewnie dlatego wprowadzony, bo żeglarze pływają po jeziorach ,Tytanikami :mrgreen:
Tomek J - 2012-10-29, 11:01

węzełek napisał/a:
Chory przepis, ale to pewnie dlatego wprowadzony, bo żeglarze pływają po jeziorach ,Tytanikami :mrgreen:

Raczej dlatego że są wśród nich "żeglarze" ktorzy nie widzą różnicy między zacumowaniem jachtu do potężnego dębu, a okręceniem szorstkiej cumy dookoła mlodej akacji, która rano będzie już zupełnie odarta z cienkiej kory, jeżeli fala będzie szarpać kadłubem :-(

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Bodo - 2012-10-29, 11:09

Tomek J napisał/a:
....Raczej dlatego że są wśród nich "żeglarze" ktorzy nie widzą różnicy między zacumowaniem jachtu do potężnego dębu, a okręceniem szorstkiej cumy dookoła mlodej akacji, ....
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomek... zmień środowisko znajomych żeglarzy...... u nas takie rzeczy nie występują.... :mrgreen:

extant - 2012-10-29, 11:20

Tomek ma rację, niestety niejednokrotnie widziałem na Mazurach młode drzewa z korą okaleczoną od cum. :-(
zenek - 2012-10-29, 11:26

Tomek J napisał/a:
Raczej dlatego że są wśród nich "żeglarze" ktorzy nie widzą różnicy między zacumowaniem jachtu do potężnego dębu, a okręceniem szorstkiej cumy dookoła mlodej akacji, która rano będzie już zupełnie odarta z cienkiej kory, jeżeli fala będzie szarpać kadłubem :-(

To jest oczywiście racja. Do wszystkiego potrzebny jest zdrowy rozsądek. Czymś innym jest cumowanie do drzewa o średnicy powyżej 30cm, a czymś innym do kilkuletniej roślinki. Oczywiście bezsensowne jest zakazywanie cumowania do solidnych kilkudziesięcioletnich drzew. Cały problem polega na tym jak w paragrafach zawrzeć do kiedy nie wolno, a od kiedy wolno :-P ?

Bodo - 2012-10-29, 12:15

zenek napisał/a:
.... Do wszystkiego potrzebny jest zdrowy rozsądek. ....

Zawsze zakładam, że żeglarz kieruje sie przede wszystkim, zdrowym rozsądkiem, a potem przepisami ..... i nigdy nie zakładam, z góry, że większość żeglarzy jest niemądra, dlatego powinno się ją piętnować i pouczać..... dyskusja dotyczy cumowania do drzew a nie ich okaleczania, które na pewno, incydentalnie występuje .... :-D
Jeżeli Tomek czuje się w obowiązku zwrócenia na to uwagi, to niech założy odpowiedni temat ... i wtedy, chwała mu za to .... wtykanie tego typu uwag, jak zwykł to On robić, wystawia zakłamane świadectwo o złym i bezmyślnym stosunku żeglarzy do Mazur, jako takich.....

Sławek - 2012-10-29, 12:21

Myśle,że trzeba odwrócic zagadnienie. W końcu przesłaniem głównym tego zakazu jest ochrona drzew, a nie sam fakt cumowania. karać jedynie w przypadku udowodnienia zniszczenia drzewa. W tym przypadku zdrowy rozsądek powinien być zarówno u tych co cumują, jak i tych co karzą. Problem jedynie w tym,że ten zdrowy rozsądek trudno znaleźć u tych co karzą.

Sławek

extant - 2012-10-29, 12:34

zenek napisał/a:
... Zwrócił również uwagę na takie naganne postępowanie w jak najbardziej stosownym temacie - "czego nie robić na szlaku".

Kiedyś zwróciłem uwagę "żeglarzowi", który solidnie okręcił cumą dosyć młode, już wcześniej okaleczone cumami drzewo i w odpowiedzi na moją uwagę, że nie wolno tak postępować usłyszałem... "a dlaczego ??" :-/ - też uważam, że zwracanie uwagi na ten problem jest jak najbardziej na miejscu w tym temacie.

Jastrząb - 2012-10-29, 13:13

Tomek J napisał/a:
węzełek napisał/a:
Chory przepis, ale to pewnie dlatego wprowadzony, bo żeglarze pływają po jeziorach ,Tytanikami :mrgreen:

Raczej dlatego że są wśród nich "żeglarze" ktorzy nie widzą różnicy między zacumowaniem jachtu do potężnego dębu, a okręceniem szorstkiej cumy dookoła mlodej akacji, która rano będzie już zupełnie odarta z cienkiej kory, jeżeli fala będzie szarpać kadłubem :-(

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

A gdzie w Polsce rosną akacje ? Może chodzi o robinie akacjowe ?
btw. rozwiazaniem mogą być odpowiednie pasy których szerokość zapobiega "wrzynaniu" się liny w drzewo. Takowe są stosowane np. w offroadzie. Poza tym są też wkręcane w ziemię kotwy które zastępują drzewa gdy ich nie ma :P
Ale rozumiem przepis mówi literalnie że nie wolno - to nie wolno :(

pough - 2012-10-29, 16:14

Jeżeli o ten post chodzi: http://forum.mazury.info....p=109509#109509
to nie widzę w nim nic co dyskwalifikowałoby ten post czy ten temat z tego działu. Wręcz IMHO w tym dziale powinien być, by Ci, którzy nie wiedzą się dowiedzieli czego nie należy robić. Tytuł tego działu jednoznacznie na to wskazuje i tutaj będę szukał takich informacji.

W podręcznikach żeglarskich tego nie znajdziesz, a lepiej taką wiadomość wyczytać i stosować niż przypadkiem zostać ukaranym.

Ja też kiedyś nie byłem świadomy takiego zakazu.

mireks - 2012-10-29, 16:15

A oto przykład na to, że cumowanie do drzew jest dla nich wyjątkowo szkodliwe ;-)
KadetOmega - 2012-10-29, 16:40

mireks napisał/a:
A oto przykład na to, że cumowanie do drzew jest dla nich wyjątkowo szkodliwe ;-)

To co przedstawiles to uschniety buk, nawet bobry do konca nie mialy na niego ochoty, a czyjas siekiera nie byla zbyt ostra///

kazik - 2012-10-29, 17:15

Cytat:
To co przedstawiles to uschniety buk,

No, No... Możesz zdradzić po czym rozpoznałeś że to Fagus sylvatica

kazik - 2012-10-29, 17:34

Cytat:
A gdyby tam było przedszkole, w przyszłości, i gdyby Wasz synek, w przyszłości, podbiegł bawiąc się do tej liny i wsadził pod nią paluszki, w przyszłości i gdyby fala tą linę napięła, to dziecko by zostało bez palca!
Tylko nie mówcie, że matka siedzi z tyłu.
:lol:
Koloratki nie zauważyłeś.

mazury.info.pl - 2012-10-29, 17:53

Pojedynek na słowa (nie związany z tematem) przeniosłem do działu VIP
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=6955

sceptyk - 2012-10-29, 18:04

mireks napisał/a:
A oto przykład na to, że cumowanie do drzew jest dla nich wyjątkowo szkodliwe ;-)
Dobre :mrgreen: , jeszcze nie widziałem bobra z cumą .
Pozdrawiam

Jwwa - 2012-10-31, 02:27

Jastrząb napisał/a:

rozwiazaniem mogą być odpowiednie pasy których szerokość zapobiega "wrzynaniu" się liny w drzewo. Takowe są stosowane np. w offroadzie. Poza tym są też wkręcane w ziemię kotwy które zastępują drzewa gdy ich nie ma :P
:(


Żeby wyczerpać ten temat.
Są na Mazurach piękne zalesione brzegi jezior, które trzeba za wszelką cenę chronić ( Bełdany), ale też cumowanie w tych miejscach jest utrudnione i najwygodniejszym oraz bezpiecznym sposobem cumowania, jest wykorzystanie drzew - na co nie pozwala prawo i trzeba się do tego dostosować.
Teoretyzując - gdyby zmodyfikować przepis na pozwalający zakładać cumy na drzewa pod warunkiem, że drzewo jest zabezpieczone podkładem w postaci starych kaleson w kolorze otaczającej przyrody lub koszuli, które chroniłyby drzewa i porosty przed uszkodzeniem (z zastrzeżeniem, żeby pamiętać o zabraniu w/w na jacht przy dopływaniu).

Pozdrawiam.


ModEdit: Korekta znaczników cytowania.

MirekMors - 2012-10-31, 08:11

Jak już wcześniej pisałem: wystarczy pod cumę podłożyć kilka patyków dookoła pnia.
A z tym przestrzeganiem przepisów to ostrożnie. Rozsądek najważniejszy.

Jwwa - 2012-10-31, 20:05

MirekMors napisał/a:
Jak już wcześniej pisałem: wystarczy pod cumę podłożyć kilka patyków dookoła pnia.
A z tym przestrzeganiem przepisów to ostrożnie. Rozsądek najważniejszy.


Super rozwiązanie - biorę ten patent, a moje sumienie ekologiczne będzie spokoje.
Dziękuję.
Że też sam wcześniej na to nie wpadłem.

szg - 2012-10-31, 20:12

MirekMors napisał/a:
Jak już wcześniej pisałem: wystarczy pod cumę podłożyć kilka patyków dookoła pnia.

Ciekawe podejście do omijania przepisów, których również nie jestem fanem. Jednak przepis nie przewiduje żadnych podkłdek pod cumę lecz całkowity zakaz wiązania cumy do drzewa. Pomysłowość rodaków nie zna granic lecz ten pomysł może kosztować :-/ .

Mikesz57 - 2012-11-01, 00:00

Mi to najbardziej to szkoda tych drzew które upadły do wody z powodu podmywania brzegu przez dużą fale wytworzoną przez motorówki niż obdarte trochę z kory przez cumę.Przykład Bełdany kilka drzew.
MirekMors - 2012-11-01, 09:53

Założę się, że ani jedno drzewo nie padło z powodu okładania go cumami. A padłych od fal i bobrów są na WJM zapewne setki.
Nie wyobrażam sobie, by funkcjonariusz dał mi mandat za patyki :-> . Już pisałem o swojej rozmowie z Inspektorem. Na podobne sytuacje reagują z rozsądkiem.

funyo - 2012-11-01, 10:00

Cytat:
Mi to najbardziej to szkoda tych drzew które upadły do wody z powodu podmywania brzegu przez dużą fale wytworzoną przez motorówki niż obdarte trochę z kory przez cumę.Przykład Bełdany kilka drzew.

A Świstak siedzi i zawija je w te sreberka...
Generalnie cało zło tego świata wywołują motorówki i skutery.
Ostatnio mówi się, że huragan Sandy, pustoszący wschodnie wybrzeże USA, został wywołany przez dwóch gości, kręcących kółka na skuterach w okolicach Key West. Durnie pływali w jednym kierunku ;-)
Pewnie niesławne mazurskie "białe szkwały" też są wywoływane przez kawalkady motorówek bez opamiętania szalejących po południowych Sniardwach :-P :lol:

extant - 2012-11-01, 10:07

funyo napisał/a:

... Generalnie cało zło tego świata wywołują motorówki i skutery...
... niesławne mazurskie "białe szkwały" też są wywoływane przez kawalkady motorówek bez opamiętania szalejących po południowych Sniardwach :-P :lol:

Brawo funyo :mrgreen: ... no wreszcie ktoś miał odwagę i napisał całą prawdę o motorowodniakach. :mrgreen: :-P


ps: funyo napisałem do Ciebie priva i widzę, że nadal wisi nieodebrany - nie odbierasz privów na forum ?? :shock:

mirekh - 2012-11-01, 12:28

przewracanie się drzew w wyniku działania fali wytwarzanej przez "spaliniarzy" to kolejne urban legends :mrgreen:
plitkin - 2012-11-01, 13:15

Ale jakze piekna legenda, wywyzszajaca kaste zeglarzy nad nic nie wiedzacymi i szkodliwymi motorowodniakami!
szg - 2012-11-01, 14:52

Kilkadziesiąt lat pływania na różnych motorkach i w życiu nie widziałem walącego się za mną drzewa. Chyba muszę częściej spoglądać za siebie to w końcu zauważę :roll: :-P .
marekj - 2012-11-01, 14:56

Jedynej przyczyny można się doszukać w silniejszym podmywaniu brzegów na skutek generowanej fali. Na wąskich odcinkach Bełdan naturalnie zafalowania nie ma. Tak czy inaczej nie demonizowałbym tego problemu.
marekj - 2012-11-01, 14:56

szg napisał/a:
Kilkadziesiąt lat pływania na różnych motorkach i w życiu nie widziałem walącego się za mną drzewa. Chyba muszę częściej spoglądać za siebie to w końcu zauważę :roll: :-P .

I na wszelki wypadek pływaj szybciej - wtedy drzewo nie zdąży się zwalić na Ciebie :mrgreen:

Rycho - 2012-11-01, 19:33

Sławek napisał/a:
Przepis jest przepisem, ale cumowanie jachtu do dużych drzew na pewno im nie zaszkodzi. Obcierająca sie lina może zniszczyc natomiast cenne - nierzadko pod ochroną, porosty wystepujące na korze drzewa.

Sławek


Co za bzdury..

Rycho

Tomek J - 2012-11-01, 19:41

Mikesz57 napisał/a:
Mi to najbardziej to szkoda tych drzew które upadły do wody z powodu podmywania brzegu przez dużą fale wytworzoną przez motorówki niż obdarte trochę z kory przez cumę.Przykład Bełdany kilka drzew.

Chyba najbardziej znanym drzewem o upadek którego powszechnie obwinia się motorówki była kultowa sosna rosnąca jeszcze parę lat temu na samym czubku ostrego cypelka oddzielającego rozlewisko Iznoty od ploso na którym leży Mysia Wyspa. Niewątpliwym jest to że zanim upadła - jej górne korzenie zostały odsłonięte, a samo drzewo wkrótce potem uschło i dopiero wtedy się przewróciło.

Tomek Janiszewski

awrobel - 2012-11-04, 23:02

Wiele tu głosów o zdrowy rozsądek i Słusznie. Przepisy zawsze jakieś muszą być i jak już są to należy ich przestrzegać, szczególnie tych, które sa egzekwowane przez różne policje i straże , które akurat mają jeszcze trochę środków na paliwo :-) . Co do padających drzew to zawsze one rosły i padały i znów nowe rosły i trzeba tylko ograniczyć nasz na to wpływ, który i tak jest mały. Nawet sosny na brzegach Bełdan kiedyś padną i to bez naszego wpływu.
Mam jeszcze taką refleksję, że MY też jesteśmy częścią ekosystemu i tak jak bobry zmieniamy /mamy wpływ na środowisko, które ciągle się zmienia. Nic nie jest stałe i trwałe. Wszystko się zmienia. Jedne gatunki giną a inne rozprzestrzeniają w ich miejsce. Nasz wpływ na ten proces jest i będzie. Vide - podniesienie poziomu WJM przez LUDZI na Węgorapie w XIV bodajże wieku. To całkowicie zmieniło obraz naszych jezior. Takie je mamy z tego właśnie powodu. Nie byłoby wielkich Mamr gdyby nie zastawy w Węgorzewie.
Co do ochrony gatunków to przykładem naszego braku wyobraźni niech będą kormorany. To MY daliśmy im narzędzie do niczym nieograniczonego niszczenia NASZEJ przyrody. Chroniąc je bezwzględnie. Takich wątków jeszcze setki można by mnożyć.
Wracając do głównego tematu, to znany napis na kanałach oddaje cały sens. Jego pierwsza część. Kochajmy Mazury. Zdecydowana niezgoda na śmiecenie, brudzenie, niszczenie i inne bezmyślne ingerowanie w naturalne miejsca. Zostaw miejsce , w którym byłeś w takim stanie jak je zastałeś. Oczywiście tam gdzie wolno w ogóle być. Jednak my tez mamy swoje prawa do uczestniczenia w tym środowisku i zmieniamy je chcac czy nie.
Przepisy sa mądre i głupie, tak jak ludzie, którzy je pisali.

Debocik - 2013-03-22, 14:07

mazury.info.pl napisał/a:
Następna porcja zdjęć 'mazurskiego paparazzi' jak już mnie przezywają.

Poniżej zdjęcie wykonane na terenie jednej z przystani. Ludzie myją się w jeziorze z użyciem detergentów. O ile kiedyś, gdy nie było w portach natrysków z ciepłą wodą, ludzi na szlaku też było nieporównywalnie mniej - takie kąpiele były codziennością. Obecnie to raczej przejaw 'oszczędności'.
Obecnie tego typu zachowania na Mazurach nie są mile widziane, a w takich przykładowo Niemczech - wręcz karalne.


Może głupie pytanie (sam zawsze korzystam z natrysków, więc czysto teoretyczne) - może istnieją jakieś środki do mycia, których użycie w sposób widoczny na załączonym do twojego posta zdjęciu nie wpływa na środowisko? Skoro ludwika można stosować... (tak twierdzę, bo podczas szkolenia na patent zawsze myliśmy jacht ludwikiem i nim pozbywaliśmy się plam po benzynie z wody)?


EDIT: głównie miałem na myśli coś pokroju szarego mydła. Ono chyba nie jest szkodliwe dla przyrody? Czy się mylę?

kamiljazz - 2013-03-22, 14:27

Debocik napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Następna porcja zdjęć 'mazurskiego paparazzi' jak już mnie przezywają.

Poniżej zdjęcie wykonane na terenie jednej z przystani. Ludzie myją się w jeziorze z użyciem detergentów. O ile kiedyś, gdy nie było w portach natrysków z ciepłą wodą, ludzi na szlaku też było nieporównywalnie mniej - takie kąpiele były codziennością. Obecnie to raczej przejaw 'oszczędności'.
Obecnie tego typu zachowania na Mazurach nie są mile widziane, a w takich przykładowo Niemczech - wręcz karalne.


Może głupie pytanie (sam zawsze korzystam z natrysków, więc czysto teoretyczne) - może istnieją jakieś środki do mycia, których użycie w sposób widoczny na załączonym do twojego posta zdjęciu nie wpływa na środowisko? Skoro ludwika można stosować... (tak twierdzę, bo podczas szkolenia na patent zawsze myliśmy jacht ludwikiem i nim pozbywaliśmy się plam po benzynie z wody)?


EDIT: głównie miałem na myśli coś pokroju szarego mydła. Ono chyba nie jest szkodliwe dla przyrody? Czy się mylę?


Wrzuć kostkę mydła, albo wlej ludwika do akwarium i zobaczysz. Nie próbowałem. A tak w ogóle to na pewno właściwy temat?

RZ - 2013-03-22, 14:30

Z tego co mi wiadomo to , najmniej szkodliwym dla natury , pieniącym sie mało jest używane w minimalnych ilościach mydło szare stare już nie modne .A le głowy nie dam ;-)Czytałem jeszcze o środkach na bazie Aloesu .
Debocik - 2013-03-22, 14:50

ale to, jak będzie wyglądała woda z ludwikiem/ szarym mydłem, a to, jak ten ludwik/ szare mydło wpłynie na ekosystem, to zupełni inna sprawa...
kamiljazz - 2013-03-22, 14:58

Bardziej miałem na myśli wpływ na roślinki i rybki niż wygląd. Zakładam, że takowe w typowym akwarium bytują. Ludwik nie usuwa z wody benzynki (no bo dokąd?), tylko zmienia napięcie powierzchniowe wody i powoduje, że plama nie mieni się pięknie. To tak jakby używać do ciała dezodorantu zamiast mydła.
Debocik - 2013-03-22, 15:30

to, że go nie usuwa, to doskonale wiem - ale przecież nikt nie chce, aby w porcie były plamy benzyny na wodzie, więc za pomocą kropelki ludwika uczono mnie na szkoleniu usuwać je.

A mówiąc ekosystem miałem na myśli wszystko - flauna i flora.

kamiljazz - 2013-03-22, 15:51

Ja widocznie mało inteligentny jestem to i nie zrozumiałem. :mrgreen:
Ekologiczny środek myjący to woda z piaskiem. IMHO wszystkie, również te "ekologiczne" środki myjące mają wpływ na ekosystem.
Może ludwik do herbaty jak nie masz akwarium? :)

Debocik - 2013-03-22, 16:49

kamiljazz napisał/a:
Może ludwik do herbaty jak nie masz akwarium? :)

Jeżeli stężenie tego ludwika będzie identyczne, jak te, którego doświadczają mazurskie ryby, to jestem przekonany, że nawet bym go nie wyczuł ; )

kursmazury - 2013-03-22, 17:06

kamiljazz napisał/a:

Ekologiczny środek myjący to woda z piaskiem.

Zwłaszcza do pokładów. :mrgreen:

kamiljazz - 2013-03-22, 18:18

No to szczota ryżowa:) Się śmiejesz, ale jakby tak zaczęli wszyscy jakimś cifem na jeziorach myć?
kursmazury - 2013-03-22, 18:59

kamiljazz napisał/a:
No to szczota ryżowa:) Się śmiejesz, ale jakby tak zaczęli wszyscy jakimś cifem na jeziorach myć?

Sąsiaduję z 3 portami czarterowymi. Widziałem, że we wszystkich Cif był w powszechnym użyciu...

extant - 2013-03-22, 20:04

Ekologi, ekologicznych zachowań i szacunku dla środowiska nie można uczyć ludzi dopiero wtedy kiedy wyjadą na urlop na Mazury, czy inne "łono natury". To jest praca ciągła, "od podstaw" i na pokolenia.. może wtedy, kiedyś tam w przyszłości, coś się zmieni i oby na czas, a nie za późno. :-/
MirekMors - 2013-03-23, 01:49

Gdy w zeszłym roku w Piaskach załoga czarterowa zaczęła myć łódkę cifem kolega głośno ich obsztorcował. Poskutkowało. Odwagi.
Piotr Lewandowski - 2013-03-23, 07:42

kursmazury napisał/a:
kamiljazz napisał/a:
No to szczota ryżowa:) Się śmiejesz, ale jakby tak zaczęli wszyscy jakimś cifem na jeziorach myć?

Sąsiaduję z 3 portami czarterowymi. Widziałem, że we wszystkich Cif był w powszechnym użyciu...
Moge tylko potwierdzic czasami woda sie pieni wokol jachtow, gdy dziala serwis sprzatajacy armatora....
grzejan - 2013-03-23, 08:11

Czytam te wywody ekologiczne i nie wytrzymałem... . Koledzy szanowni - nie przesadzajcie!!! Wiecie doskonale, że jakiś wpływ na środowisko miałoby wejście do Śniardw całej populacji wsi Warszawa w celu dokonania zbiorowych ablucji przy pomocy kosmetyków Dove, ale nie jeden turysta kąpiący się w tymże jeziorze, i za pomocą tegoż kosmetyku spłukujący brud ze swego ciała. Wpływ tej ilości środka w ilości wody w jeziorze, jest żaden. Zakładam logicznie, że ten turysta nie stosuje do mycia np. dwóch litrów stężonego kwasu solnego czy też siarkowego. Koledze, który radzi sprawdzić wpływ kosmetyka na środowisko w akwarium radzę sprawdzić to przy zachowaniu stosownych proporcji. A wlej dwa atomy Cifa do akwarium - zauważysz jakiś efekt? Nie przypuszczam. No ale ekologia jest w modzie! No i paru cwaniaków niezle sobie z tego żyje. A ja im wbrew, właśnie raz w roku w czasie urlopu będę się kąpał w jeziorze by zaznać odmiany, po codziennych ablucjach w wannie z hydromasażem, z komputerowo sterowaną temperaturą wody i jej ciśnienia, w klimatyzowanej łazience mego apartamentu na ostatnim piętrze Twin Tower w Dubaju. I nic to nie ma wspólnego z chęcią oszczędzenia pięciu zet za sanitariat w pobliskiej marinie. Pozdrawiam.janusz.
pough - 2013-03-23, 08:29

Jak jeden Grzejan dokona ablucji to nic wielkiego się nie stanie. Gorzej jak taka ablucja stanie się zjawiskiem podobnym do tej ablucji w Indiach.

Grzejan proponuję byś do swojego apartamentu w Dubaju zamówił dostawę świeżej wody do picia prosto z Gangesu. Przecież Ciebie na to stać. :-P

To nie chodzi o zjawisko pojedynczego wypadku tylko o dbanie o to co wspólne. No ale postawa typu "Grzejan" ja najważniejszy mam nadzieję odchodzi do lamusa.

Ja też nie jestem święty ale staram się bez przesady dostosować do ogólnych zasad, które w moim przekonaniu są słuszne nawet gdy nie są formalne.

RZ - 2013-03-23, 08:50

Nie tylko pytanie ,czy jest to zdrowe, czy nie,bo to jak widzimy sprawa dyskusyjna ale jest jeszcze jedno ,poczucie estetyki i dobrego wychowania ,jak kogoś to nie razi to może w wannie popuszczać albo załatwiać się na trawniku przed domem .To jego sprawa .Ja natomiast wolałbym nie znależć się w pobliżu takiej osoby podczas kąpieli w jeziorze :-P Pewne środki będziemy używać ale rubmy to w jak najmniejszych ilościach ,przecież jacht podczas mycia nie musi wyblądać jak po pożarze pokryty cały grubą pianą :oops: ,a myjący się człowiek jak biały bałwan :oops: natomiast pobliski brzeg pokryty piana jak po jakimś wielkim sztormie :oops: wszystko z umiarem ;-)
kursmazury - 2013-03-23, 10:28

pough napisał/a:
Jak jeden Grzejan dokona ablucji to nic wielkiego się nie stanie. Gorzej jak taka ablucja stanie się zjawiskiem podobnym do tej ablucji w Indiach.

Grzejan proponuję byś do swojego apartamentu w Dubaju zamówił dostawę świeżej wody do picia prosto z Gangesu. Przecież Ciebie na to stać. :-P



Wbrew pozorom, tamta woda wcale nie jest trująca. W przeciwnym razie, wszyscy dokonujący obmycia zachorowaliby albo poumierali. A to dzięki bakteriofagom, ktore skutecznie zwalczają drobnoustroje chorobotwórcze.
Warto, przy okazji, choć to OT ;-) nadmienić, że w ZSRR istnial wielki ośrodek zajmujący się badaniami nad leczeniem bakteriofagami. To idealna alternatywa dla antybiotyków. Jednak, po "przemianie" ów ośrodek został zlikwidowany za sprawą dużych, zagranicznych koncernów farmaceutycznych zainteresowanych nie tym, żeby ludzie byli zdrowi, ale zeby kupowali ich produkty. :evil:

pough - 2013-03-23, 10:33

kursmazury napisał/a:
...Wbrew pozorom, tamta woda wcale nie jest trująca...

Trująca nie jest... Ale miłej kąpieli życzę, gdybyś tam się wybierał... :-P

kursmazury - 2013-03-23, 10:43

pough napisał/a:
kursmazury napisał/a:
...Wbrew pozorom, tamta woda wcale nie jest trująca...

Trująca nie jest... Ale miłej kąpieli życzę, gdybyś tam się wybierał... :-P


E, tam. Prawie jak Bałtyk podczas zakwitu sinic :lol:

grzejan - 2013-03-23, 11:17

Mego interlokutora, co to domniema, że mnie stać bo mieszkam w Dubaju informuję, że to był żart z mej strony, co większość forumowiczów na pewno zauważyła ;-) , poza Tobą niestety! Natomiast argument, że coś jest nieestetyczne, to nie argument w dyskusji o ekologii Szanowni Koledzy! Czasami estetyka czy kultura bycia powoduje zachowania wręcz nieekologiczne! Przykład pierwszy z brzegu - mam psa, który ma swe potrzeby fizjologiczne. ZAWSZE gdy walnie sobie qpę na trawniczku, skrzętnie ją sprzątam, mimo tego, że to, co zrobił mój pies, pięknie, ekologicznie rozłożyłoby się użyzniając rzeczony trawniczek. Ładuję ten urobek w torebkę plastikową - takie tylko w większości psich sklepów są dostępne - i wywalam do śmieci. Z ekologią nie ma to nic wspólnego, bo ta torebka na wysypisku będzie rozkładała się najmniej 100 lat. Dajmy sobie więc na luz i nie dorabiajmy hmm.twarzy ekologicznej tam, gdzie nie ma to sensu. Qultura zachowań, to co innego. Ablucji będących wstępem, do tej dyskusji na pewno nie wykonuję, na publicznej plaży, tylko w miejscu gdzie nikomu to nie wadzi a nawet dbam o to, by było to jak najmniej wystawione na widok osób postronnych i nie tylko ZIELONYCH. Pozdrawiam.janusz.
kursmazury - 2013-03-23, 11:29

grzejan napisał/a:
Przykład pierwszy z brzegu - mam psa, który ma swe potrzeby fizjologiczne. ZAWSZE gdy walnie sobie qpę na trawniczku, skrzętnie ją sprzątam, mimo tego, że to, co zrobił mój pies, pięknie, ekologicznie rozłożyłoby się użyzniając rzeczony trawniczek. Ładuję ten urobek w torebkę plastikową - takie tylko w większości psich sklepów są dostępne - i wywalam do śmieci. Z ekologią nie ma to nic wspólnego, bo ta torebka na wysypisku będzie rozkładała się najmniej 100 lat.


A propo's psich pozostałości: one, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie użyźniają trawniczków a wręcz przeciwnie. W dużej ilości, czyli spotykanej powszechnie, doprowadzają do obumarcia roślinności ze względu na "przenawożenie" związkami azotu. Więc zbieranie dzieł naszych piesków do torebek i wyrzucanie ich jest dzialaniem ekologiocznym a nie tylko proestetycznym.
Ale przykład z foliową torebką jest ciekawy. Moim zdaniem, to powinno się zbierać do torebek papierowych(papier z odzysku: makulatura itp, ale przeciez w dzisiejszych czasach skupu makulatury ciężko uświadczyć :evil: , bo taniej sprowadzac papier z Chin) i powinno to trafiać do oczyszczalni ścieków a nie do śmietników.

pough - 2013-03-23, 11:57

grzejan napisał/a:
Mego interlokutora, co to domniema, że mnie stać bo mieszkam w Dubaju informuję, że to był żart z mej strony, co większość forumowiczów na pewno zauważyła ;-) , poza Tobą niestety!...

Przyganiał kocioł garnkowi... :-P

Debocik - 2013-03-23, 16:48

ja dodam jedno:
racja jest jak rzyć, każdy ma swoją

pough - 2013-03-23, 17:17

Debocik napisał/a:
ja dodam jedno:
racja jest jak rzyć, każdy ma swoją

Zgadza się... I jednej i drugiej można dokopać... :mrgreen:

KadetOmega - 2013-03-23, 17:32

pough napisał/a:
Debocik napisał/a:
ja dodam jedno:
racja jest jak rzyć, każdy ma swoją

Zgadza się... I jednej i drugiej można dokopać... :mrgreen:

Nie znalem tego! Ale dobre! Prawdziwe...

KadetOmega - 2013-03-23, 17:40

kursmazury napisał/a:
grzejan napisał/a:
Przykład pierwszy z brzegu - mam psa, który ma swe potrzeby fizjologiczne. ZAWSZE gdy walnie sobie qpę na trawniczku, skrzętnie ją sprzątam, mimo tego, że to, co zrobił mój pies, pięknie, ekologicznie rozłożyłoby się użyzniając rzeczony trawniczek. Ładuję ten urobek w torebkę plastikową - takie tylko w większości psich sklepów są dostępne - i wywalam do śmieci. Z ekologią nie ma to nic wspólnego, bo ta torebka na wysypisku będzie rozkładała się najmniej 100 lat.


A propo's psich pozostałości: one, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie użyźniają trawniczków a wręcz przeciwnie. W dużej ilości, czyli spotykanej powszechnie, doprowadzają do obumarcia roślinności ze względu na "przenawożenie" związkami azotu. Więc zbieranie dzieł naszych piesków do torebek i wyrzucanie ich jest dzialaniem ekologiocznym a nie tylko proestetycznym.
Ale przykład z foliową torebką jest ciekawy. Moim zdaniem, to powinno się zbierać do torebek papierowych(papier z odzysku: makulatura itp, ale przeciez w dzisiejszych czasach skupu makulatury ciężko uświadczyć :evil: , bo taniej sprowadzac papier z Chin) i powinno to trafiać do oczyszczalni ścieków a nie do śmietników.

Psia kupka, zwlaszcza jesli zwierze bylo karmione sucha karma, prawie nie ma azotu. Rozpada sie i rozsypuje pod wplywem UV. Jedyne co to wyglada bardzo nieapetycznie, zwlaszcza na tzw ,,wybiegu'' przed wieżowcem . Gorzej z siusianie - tu azotu jest ponad norme. A zbieranie do foliowych woreczkow to bomba bakteriologiczna!!! Kiedys , ktos sie ze mnie smial na forum, jak napisalem ze biore ze soba na spacer z psem foliowa rekawiczke ze stacji benzynowej (ups) i papierowa torebke...

mazury.info.pl - 2013-03-23, 22:28

Długo się powstrzymywałem aby nie napisać grzejanowi dosadnie, co myślę o jego podejściu do czystości. Daleko mi do ekoterrorystów i innych "zbawicieli świata". Napiszę więc jak ja to widzę jako mieszkaniec Mazur. Postaram się aby moja wypowiedź była merytoryczna i daleka od wycieczek osobistych (funkcja administratora zobowiązuje).

Na początek trochę historii. Mój ojciec pamięta czasy, gdy woda z jeziora była zdatna do picia :!: . Ja pamiętam jedynie schyłek tego okresu i kisiel gotowany na "jeziorance" z Darginu, po którym wszyscy dostali rozwolnienia.
Doskonale pamiętam czasy, gdy kąpiel w jeziorze Niegocin była surowo zabroniona (lata 80-te), a po "niechcącej" kąpieli w wyniku wywrotki na skórze pojawiały się dziwne plamy. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Gminy wybudowały oczyszczalnie (w Giżycku - biologiczna, podobno wówczas najnowocześniejsza w Polsce). Do tych oczyszczalni podłączyły systemem kanalizacji większość okolicznych miejscowości. W tak zwanym międzyczasie, w wyniku transformacji ustrojowych upadły "pegieery", które nawoziły pola chemią spływającą z pól do jeziora.

Od tego czasu czystość wody zaczęła się poprawiać, co potwierdzają badania. W Giżycku otwarto plażę miejską. W ostatnim 10-leciu m.in. dzięki temu nastąpił gwałtowny rozwój turystyki wodnej.

Okresowe badania czystości jezior przeprowadzane przez Inspektorat Ochrony Środowiska w Giżycku potwierdzają, że czystość wody w jeziorach znów z roku na rok się pogarsza, a jeziora "zarastają". Jednym z głównych "winowajców" jest turystyka.

Mowa tu m.in. o myciu jachtów detergentami, myciu naczyń w jeziorze, odprowadzanie ścieków jachtowych do jeziora, czy wreszcie o myciu ciała w jeziorze.

Zgadzam się, że jedno mydełko rocznie nie zrobi jezioru wielkości Śniardw wielkiej krzywdy, podobnie jak nie zrobi 10 czy nawet 100 mydełek. Po Mazurach pływa jednak w sezonie każdego dnia kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Kiedyś na dnie jeziora Kisajno był piach, rosły rośliny (zdolność do samooczyszczania jeziora), na palach było mnóstwo dużych małż, na dnie żerowały raki, były też ryby. Obecnie na jeziorze Mamry - najczystszego na szlaku akwenu jest na dnie co najmniej półtora metra mułu. Prawie nie ma tam życia. Niektóre gatunki ryb (informacja z giżyckiego Instytutu Rybactwa Śródlądowego) nie mają gdzie złożyć ikry (składają jaja na dnie, ale do mułu nie składają), więc cały gatunek zanika.

W tym miejscu załączam film pokazujący to obrazowo:

Film wraz ze swoją wypowiedzią pokazywałem już w wątku pt. ścieki szare na Mazurach:
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=2588

1. Potrafię zrozumieć "tumiwisizm" turystów, którzy pojadą gdzieś indziej gdy woda na Mazurach zacznie śmierdzieć. Chociaż jednocześnie uważam, że powinno to być surowo i bezwzględnie karane - jako niezgodne z prawem po prostu.
2. Potrafię zrozumieć "rabunkową" gospodarkę armatorów czarterowych, którzy nie mają swojej siedziby na Mazurach - stąd czerpią jedynie zyski minimalizując koszty. Chociaż jednocześnie uważam, że powinno to być surowo i bezwzględnie karane - jako niezgodne z prawem po prostu.
3. Potrafię zrozumieć ludzi srających do jeziora w nagłej potrzebie.
4. Nie potrafię zrozumieć armatorów - mieszkańców Mazur myjących swoje floty domowym "Sif-em". Postępując w ten sposób (często nieświadomie, rzadziej z premedytacją) podcinają w ten sposób gałąź na której siedzą.
5. Nie potrafię zrozumieć właścicieli portów (np. EKO(!)Marina w Wilkasach), którzy mieszkając na Mazurach utrudniają turystom oddanie ścieków zachęcając ich w ten sposób do spuszczenia szamba do jeziora. O ile w przypadku armatorów sprzedaż jachtu nie jest specjalnym problemem, gdy jeziora "zaśmierdną". O tyle sprzedaż portu w tym przypadku graniczy z cudem... chyba, że wychodzą z założenia: "Po nas choćby potop".

Na końcu apel do grzejana i jemu podobnych. Zaniechajcie zanieczyszczania moich jezior (róbcie syf u siebie), a jeżeli już to robicie - róbcie to skrycie i nie chwalcie się tym (bo to raczej powód do wstydu). Osobiście obiecuję, że gdy Was przyłapię na tym "procederze", najpierw zwrócę Wam uwagę na niestosowne zachowanie, a w przypadku pyskówki - zrobię fotkę namydlonej, gołej dupy w jeziorze i wrzucę na forum w ramach "edukacji dla innych".

Drastyczne przypadki (jak ognisko w rezerwacie opisane wraz ze zdjęciem w osobnym wątku) będą zgłaszane policji, która uruchamia w takim przypadku "machinę urzędniczą" i delikwent w sądzie grodzkim zostaje ukarany za wszystko po kolei. :-P

funyo - 2013-03-23, 23:35

No... pojechałeś po całości ;-)
Ale zgadzam się w całej rozciągłości i popieram ręcyma i nogami.

zenek - 2013-03-24, 00:01

No cóż Zbyszek nic dodać, nic ująć. Zgadzam się również w całości z Twoją wypowiedzią!
grzejan - 2013-03-24, 11:43

mazury.info.pl napisał/a:


Na końcu apel do grzejana i jemu podobnych. Zaniechajcie zanieczyszczania moich jezior (róbcie syf u siebie)...


Przyjąłem do wiadomości. Pozdrawiam.janusz

pir0man - 2013-03-24, 19:53

Adminie: Szacun! Wyczerpująco, merytorycznie, naukowo i przekonująco!

Ja na początku przygody z Mazurami jeden raz użyłem detergentu nieświadomie przy szorowaniu pokładu, ale jak zobaczyłem z boku jak to ścieka do wody... to dalej szorowałem już samą wodą i do dziś tak robię. Szczotka, wiardo wody i jazda. Uważam też co spłukuję w jachtowej umywalce/zlewie.

MirekMors - 2013-03-24, 20:23

Spalmy Grzejana na stosie a będziemy mieli czystą wodę w jeziorach.
Przeczytajcie jeszcze raz co i jak napisał.

lukasz - 2013-06-24, 09:06
Temat postu: Stary temat. Mycie jachtu w porcie
W ostatnią sobotę w Ekomarinie Wilkasy byłem świadkiem tego co na zdjęciu. Zapytałem sprzatajacą Panią czy wie, że tego robić nie powinna, otrzymałem odpowiedź, że nie wie. Właściciela nie było... Ta "Ekomarina" mi się podoba coraz mniej...
ModEdit: Obróciłem zdjęcie

plitkin - 2013-06-24, 09:26

Lukasz, tak z ciekawosci:
1. Widziales czym pani myje ta lodke?
2. Czym i jak myjesz swoja lodke?
3. Czy jak w parku spotkasz pijaka, to park przestaje Ci sie rowniez podobac?

lukasz - 2013-06-24, 09:39

1. To był Cif. Znaczy ta piana nie wiem czy z Cifu ale stał na pokładzie. Miedzy innymi.
2. Szczerze mówiąc to jeśli mi się zdarza myć to wodą i szczotką. Lodke nam sprzata taka para z Gdańska ale oni środków używają tylko w środku (przynajmniej tak obiecali bo po prostu biorą klucze pod nasza nieobecność i wtedy sprzątają ale skarg nigdy nie slyszalem).
3. Oczywiście, ze nie tylko ostatnio ten port (w mojej opinii) nie ma szczególnie dobrej passy. Brak bosmana, papieru w toalecie i mycie jachtu cifem...

Ja lubię to miejsce i pewnie będę tam jeszcze w tym sezonie ale chciałbym żeby gospodarz był bardziej widoczny.

plitkin - 2013-06-24, 09:49

Tak z reka na sercu: jachtu nie domyje sie bez srodka. Mozna to robic tak jak wszyscy: po cichu w krzakach by nikt nie widzial;mozna udawac, ze jak robi to ktos za nas, to nie stosuje srodkow; mozna uzywac srodkow eko (biodegradowalnych). Szczerze mowiac ja stosuje srodki eko i staram sie to robic minimalna iloscia i bardzo rzadko. Zwazajac na to jak za przyzwoleniem panstwowym zawartosc kibli leci do Wisly (z domestosem i td), moja metoda najgorsza nie jest.
lukasz - 2013-06-24, 09:56

Pewnie masz racje. Nie chciałem zabrzmiec jak hipokryta ;-) . Jakkolwiek co lepsze - czy robienie tego nie na widoku, czy w porcie - oto pytanie. Mnie to jakoś poddenerwowalo wtedy po prostu rażąc poczucie estetyki ale może i nie ma czego rozstrząsać ;-) .

Pzdr

plitkin - 2013-06-24, 10:08

Jest co roztzasac, bo fajnie by bylo spowodowac, by firmy czarterowe stosowaly srodki biodegradowalne. Natomiast zloscic sie na port, bo tymczasowy klient portu robi cos glupiego -nonsens imho. Narzekac na mycie jachtu robiac to samo po cichu w krzakach - jak mowisz:hipokryzja, a tak robi znaczna czesc " walczacych o ekologie". Zreszta, nie tylko w zakresie mycia jachtow. Darcie mordy przy ognisku przez zeglarzy na Nidzkim i jednoczesne marudzenie o to, ze ktos plywa na silniku na najnizszych obrotach - moij zdaniem nie jest ok.
MirekMors - 2013-06-24, 10:14

No nie ! Ja NIE używam żadnych środków oprócz szczotki na kiju. Robię to świadomie acz z bólem, bo efekt nie jest porównywalny. Najwyżej po kilku latach kupię nową łódkę ;-)
mazury.info.pl - 2013-06-24, 10:15

plitkin napisał/a:
Tak z reka na sercu: jachtu nie domyje sie bez srodka.


Nie prawda. Ścierka z mikrofibry + miękka woda z jeziora (nie używać wody z portowego węża, bo woda w kranie na Mazurach jest twarda) załatwia zdecydowaną większość brudu. Anty poślizgi myję myjką ciśnieniową. Przed sezonem i po sezonie chemia na brzegu.

Bardzo dobrym pomysłem jest mieć na jachcie mopa (najlepiej z mikrofibry z długim włosiem - chodzi o to, aby "wsiąkał dużo wody") na długim kiju. Można nim z powodzeniem umyć ślady butów bezpośrednio po wejściu na pokład - bez konieczności używania wiadra. Mop może sobie wisieć na podporze masztu, aby zawsze był pod ręką.

Kiedyś do szorowania pokładu używałem twardej szczotki ryżowej. Zauważyłem, że po jej stosowaniu na żelkocie powstają mikro-rysy, które potem coraz trudniej domyć. Nowej łódki już tak nie traktuję i wystarczy mikrofibra + woda z jeziora.

niutka - 2013-06-24, 10:16

MirekMors napisał/a:
No nie ! Ja NIE używam żadnych środków oprócz szczotki na kiju. Robię to świadomie acz z bólem, bo efekt nie jest porównywalny. Najwyżej po kilku latach kupię nową łódkę ;-)


I to mi się podoba....zwłaszcza to ze zmianą łódki, gdy się za bardzo pobrudzi. ;-) :mrgreen:

MirekMors - 2013-06-24, 10:17

mazury.info.pl napisał/a:
Mop może sobie wisieć na podporze masztu, aby zawsze był pod ręką.

Za Poughiem: to się nazywa "wszystkie icki sprowadzone do kokpitu" :->

ModEdit: Korekta znaczników cytowania.

Tompior - 2013-06-24, 11:59

Nigdy w trakcie 2-tygodniowego rejsu po mazurach nie widziałem konieczności użycia jakiegoś środka czyszczącego.

Jak jestem kierownikiem rejsu, to łódka jest czyszczona minimum 2x dziennie - po dopłynięciu do portu i przed wypłynięciem na jezioro. Wszystko przy pomocy szczotki na kiju (a czasem bez kijka :( ) i wiadra na sznurku. Łódka po takim myciu wygląda jak w momencie odbioru jachtu od czarterodawcy.

Jedyna chemia, której używam to Ludwik do polewania wycieków paliwa na jeziorze i mycia naczyń w porcie.

A co do tych środków biodegradowalnych - czy one przypadkiem nie osiadają na dnie w formie szlamu?

mazury.info.pl - 2013-06-24, 12:04

Tompior napisał/a:
A co do tych środków biodegradowalnych - czy one przypadkiem nie osiadają na dnie w formie szlamu?


Tak właśnie jest, ale lepsze to niż domowy detergent trujący wszystko dookoła.

pough - 2013-06-24, 12:05

Tompior napisał/a:
...Jedyna chemia, której używam to Ludwik do polewania wycieków paliwa na jeziorze ...

Tak naprawdę to do jednej chemii dolewasz drugą ;-) IMHO Ludwik jedynie maskuje ślady paliwa nie pomagając środowisku, a jedynie dodatkowo szkodząc.

Tompior - 2013-06-24, 12:21

Właśnie nigdy nie wiedziałem jak to jest z tym ludwikiem i paliwem - tak mnie uczyli na kursach na żeglarza.

Ktoś coś więcej wie na ten temat? Bo jak nic to nie pomaga, to nie ma sensu wylewać ludwika i dodatkowo zanieczyszczać środowisko :P

zenek - 2013-06-24, 12:45

Tompior napisał/a:
Właśnie nigdy nie wiedziałem jak to jest z tym ludwikiem i paliwem - tak mnie uczyli na kursach na żeglarza.

Nic tylko pogratulować wiedzy instruktorom. Przecież płyn do naczyń w żaden sposób nie zutylizuje benzyny. Najwyżej zamaskuje jej obecność. Benzyna jeżeli już trafia do jeziora to przez przypadek ale z pełną świadomością wlewanie płynu do naczyń do absurd.

axa_man - 2013-06-24, 13:03

Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.
plitkin - 2013-06-24, 13:14

axa_man napisał/a:
Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.


Ale masz swój jacht czy czarterowy?

axa_man - 2013-06-24, 13:25

Czarterowany. Jeśli chcesz wiedzieć, to prawie zawsze oddaję jacht czystszy niż brałem i wcale nie ganiam załogi do sprzątania. Wolę poszorować pokład sam. Nie miałem nigdy przypadku abym nie mógł doszorować zwykłą wodą i szczotką. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przed sezonem firmy czarterujące chcą aby jacht wyglądał jak najlepiej. Ale przecież można umyć go jeszcze przed zwodowaniem.
Artur 66 - 2013-06-24, 14:01

Tompior napisał/a:

Jak jestem kierownikiem rejsu, to łódka jest czyszczona minimum 2x dziennie - po dopłynięciu do portu i przed wypłynięciem na jezioro.


Tak z ciekawości zapytam, jeżeli myjecie jacht przed wypłynięciem to czym i jak się ubrudzi w czasie pływania, że trzeba szorować po wpłynięciu do portu?


plitkin napisał/a:
axa_man napisał/a:
Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.


Ale masz swój jacht czy czarterowy?


Tak jak najedzony nie zrozumie głodnego, tak czarterobiorca nie zrozumie armatora ;-) :-D

Tompior - 2013-06-24, 14:26

Artur 66 napisał/a:

Tak z ciekawości zapytam, jeżeli myjecie jacht przed wypłynięciem to czym i jak się ubrudzi w czasie pływania, że trzeba szorować po wpłynięciu do portu?


Wyjściem na dziki brzeg, linami (jakieś drobinki piasku itp.), kotwicami, jedzeniem.

Antares - 2013-06-24, 15:17

A ja nie myję, czekam na duży deszcz :-D
Siga2 - 2013-06-24, 15:19

Najlepiej jacht myje się sam . Sroda i czwartek z ulewnymi deszczami zawsze mnie cieszą w weekendowy piątek -- Łódka lśni łącznie z antyslizgami --
Antares , razem pisaliśmy o tej najlepsiejszej metodzie :-D

plitkin - 2013-06-24, 15:37

axa_man napisał/a:
Czarterowany.


Czyli:
1. Jacht nie stoi w oczekiwaniu na armatora. Nie brudzi się w tym czasie.
2. Jeżeli stoi - jest myty przez czarterodawcę i to żrącą chemią, bez skrupułów.
3. Przed kolejnym rejsem i tak jest sprzątany z użyciem detergentów, a więc poziom czystości jachtu jest zachowany, gdyż czarterobiorca brudnej łódki nie odbierze.
4. Tak jak mówi Artur: czarterobiorca nie zrozumie armatora :) , ale jacht czarterowany ma swojego armatora, który zazwyczaj nie ma kompleksów ekologicznych i robi szybko, tanio i skutecznie. Czarterobiorca tego poprostu nie widzi. Znakomity przykład mamy na zdjęciu powyżej.

Aha: nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy myciem jachtu detergentem w wodzie i na lądzie - i tak do wody spłynie.

Co do deszczu: całkowicie się zgadzam!

Tompior - 2013-06-24, 15:42

plitkin napisał/a:

Aha: nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy myciem jachtu detergentem w wodzie i na lądzie - i tak do wody spłynie.


Jak myjesz kilkadziesiąt metrów od jeziora, na piaszczystym podłożu to nawet to co spłynie do wody będzie o wiele mniej szkodliwe niż gdybyś wlał je tam bezpośrednio.
Piasek trochę filtruje i zatrzymuje :P

zenek - 2013-06-24, 15:48

plitkin napisał/a:

2. Jeżeli stoi - jest myty przez czarterodawcę i to żrącą chemią, bez skrupułów.
3. Przed kolejnym rejsem i tak jest sprzątany z użyciem detergentów, a więc poziom czystości jachtu jest zachowany, gdyż czarterobiorca brudnej łódki nie odbierze.
4. Tak jak mówi Artur: czarterobiorca nie zrozumie armatora :) , ale jacht czarterowany ma swojego armatora, który zazwyczaj nie ma kompleksów ekologicznych i robi szybko, tanio i skutecznie. Czarterobiorca tego poprostu nie widzi. Znakomity przykład mamy na zdjęciu powyżej.

Z powyższego wynika, iż firmy czarterowe, a przede wszystkim ich właściciele to jacyś barbarzyńcy. Aby wysuwać tak kategoryczne opinie trzeba na to twardych dowodów. Jeżeli je posiadasz to przytocz bo póki co chyba jednak trochę krzywdzisz te firmy.

plitkin - 2013-06-24, 15:55

Tompior napisał/a:
plitkin napisał/a:

Aha: nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy myciem jachtu detergentem w wodzie i na lądzie - i tak do wody spłynie.


Jak myjesz kilkadziesiąt metrów od jeziora, na piaszczystym podłożu to nawet to co spłynie do wody będzie o wiele mniej szkodliwe niż gdybyś wlał je tam bezpośrednio.
Piasek trochę filtruje i zatrzymuje :P


A o robaczkach w piasku to już się nie myśli? :-)

Zenku, daruj sobie sensacje. "Dowody" masz na zdjęciu powyżej i niejednokrotnie wcześniej na tym forum. Podjedź sobie do portu czarterowego w sobotę i poobserwuj.

mazury.info.pl - 2013-06-24, 15:56

zenek. Niestety plitkin napisał prawdę. Być może nie dotyczy to wszystkich, ale bardzo wielu.
zenek - 2013-06-24, 16:17

Zbyszek, Wiktor jeżeli tak twierdzicie to ukrócenie tego procederu jest stosunkowo proste. Wystarczy, że urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska UM czy UG przespaceruje się ze strażnikiem miejskim czy gminnym po portach w sobotę. Wpływy z mandatów będą większe niż z fotoradarów, a armatorzy i właściciele flot czarterowych jak im się przemówi do kieszeni to pójdą po rozum do głowy.
mazury.info.pl - 2013-06-24, 16:27

Urzędnicy pracują od poniedziałku do piątku, w godzinach od 7-15. Potem udają się na zasłużony odpoczynek.
plitkin - 2013-06-24, 16:34

zenek napisał/a:
Zbyszek, Wiktor jeżeli tak twierdzicie to ukrócenie tego procederu jest stosunkowo proste. Wystarczy, że urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska UM czy UG przespaceruje się ze strażnikiem miejskim czy gminnym po portach w sobotę. Wpływy z mandatów będą większe niż z fotoradarów, a armatorzy i właściciele flot czarterowych jak im się przemówi do kieszeni to pójdą po rozum do głowy.


Być może.

zenek - 2013-06-24, 16:36

mazury.info.pl napisał/a:
Urzędnicy pracują od poniedziałku do piątku, w godzinach od 7-15. Potem udają się na zasłużony odpoczynek.

Przełożony w jednostkach administracji państwowej czy samorządowej ma prawo zażądać od podwładnych świadczenia pracy w dni ustawowo wolne od pracy dając w zamian wolne innego dnia tygodnia :-P . Za świadczenie pracy w niedzielę przysługuje jeśli się nie mylę 1,5 dnia wolnego w inne dni tygodnia.

dżordż - 2013-06-24, 16:49

zenek napisał/a:
Wystarczy, że urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska UM czy UG przespaceruje się ze strażnikiem miejskim czy gminnym po portach w sobotę. Wpływy z mandatów będą większe niż z fotoradarów, a armatorzy i właściciele flot czarterowych jak im się przemówi do kieszeni to pójdą po rozum do głowy.


A urzędnik tegoż wydziału, w 20-30k mieście już biegnie do portu czynić wstręty sezonowej firmie czarterowej. Z której żyje jego wujek, sąsiad, czy brat sąsiada. :)
Już to widzę.
Bywam na Mazurach po sezonie i widzę co się tam dzieje.
W jednej z przystani na Nidzkim w czasie sezonu wszyscy są ekologiczni i świętsi od papieża, a po sezonie sukcesywnie palą śmieci nagromadzone w czasie wizyt turystów.
A co dopiero przy pracach budowlano-remontowych :)
Wy tu włos na 4 dzielicie o kieliszek ludwika czy cifa, a tam pan opieprzy cały pomost dowolnym środkiem (z przepracowanym olejem włącznie), a jak mu coś spadnie do wody to też się niespecjalnie przejmuje.

Żeby nie było - do szału mnie doprowadzają (i to się idealnie nadaje do tego tematu) takie wieprze, które przywiozą ze sobą 15kg żarcia, a potem 80deko śmieci ciężko im zabrać.
Ale też rozum trzeba mieć. W każdą stronę.

plitkin - 2013-06-24, 17:02

dżordż napisał/a:

Żeby nie było - do szału mnie doprowadzają (i to się idealnie nadaje do tego tematu) takie wieprze, które przywiozą ze sobą 15kg żarcia, a potem 80deko śmieci ciężko im zabrać.
Ale też rozum trzeba mieć. W każdą stronę.


Nie ogarniam dlaczego mam zabierać śmieci? Albo nie rozumiem intencji: mam je zabierać do Warszawy? Nie mogę sobie wyrzucić do kosza w marinie? Nie rozumiem.

zenek - 2013-06-24, 19:25

dżordż napisał/a:
A urzędnik tegoż wydziału, w 20-30k mieście już biegnie do portu czynić wstręty sezonowej firmie czarterowej. Z której żyje jego wujek, sąsiad, czy brat sąsiada. :)
Już to widzę.

Czyli rozumiem, że w niewielkim mieście miejscowi przedsiębiorcy mogą popełniać wszelkie przestępstwa i wykroczenia bo znajomy urzędnik, strażnik czy policjant i tak przymknie na to oko. Zdaje się, że piszesz o jakichś patologicznych, mafijnych układach.
Nie uważam aby był to obowiązujący standard. To, że nasz aparat urzędniczy i służby mają dużą "bezwładność" w swoich działaniach to fakt ale wystarczy ich trochę "pobudzić" jak to miało miejsce w przypadku cumowania na wyspach i efekty mogą być dosyć szybko.

danielkrk - 2013-06-24, 20:37

To się chyba nazywa Polska Powiatowa :shock:
dohan - 2013-06-24, 20:46

axa_man napisał/a:
Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.


W zupełności się zgadzam z powyższym. 8-)
Nie rozumiem po za tym jak mozna dopuścić w trakcie rejsu, do tego żeby jacht się aż tak usyfił, iżby nie dało się go na koniec doczyścić... :-/

Artur 66 - 2013-06-24, 20:54

dohan napisał/a:
axa_man napisał/a:
Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.


W zupełności się zgadzam z powyższym. 8-)
Nie rozumiem po za tym jak mozna dopuścić w trakcie rejsu, do tego żeby jacht się aż tak usyfił, iżby nie dało się go na koniec doczyścić... :-/


Życzę powodzeni przy takim usuwaniu np. ptasich odchodów, które poleżały na pokładzie tydzień lub dwa ewentualnie sadzy z ogniska lub grilla.

lukasz - 2013-06-24, 21:01

Artur 66 napisał/a:
Życzę powodzeni przy takim usuwaniu np. ptasich odchodów, które poleżały na pokładzie tydzień lub dwa ewentualnie sadzy z ogniska lub grilla.
Artur, ale nie palisz ogniska albo grilla na jachcie mam nadzieję :mrgreen: ;-) ?
marekj - 2013-06-24, 21:27

Artur 66 napisał/a:
Życzę powodzeni przy takim usuwaniu np. ptasich odchodów, które poleżały na pokładzie tydzień lub dwa ewentualnie sadzy z ogniska lub grilla.

Albo żółtych przebarwień z jakiś listków i innego badziewia z drzew lecącego... :->
Do takich miejsc punktowo używam cifa czy innego jakiegoś mleczka w ilości kropli dwóch lub trzech.
A wracając do zdjęcia z Wilkas to niestety w ubiegłym roku widziałem dokładnie taką samą akcję.... :-?

dohan - 2013-06-24, 21:51

Artur 66 napisał/a:
dohan napisał/a:
axa_man napisał/a:
Mycie jachtu szczotką i wodą z wiadra zawsze się sprawdza. Nigdy nie miałem problemu z czyszczeniem w ten sposób. Używanie jakichkolwiek środków chemicznych jest po prostu lenistwem, się szorować nie chce.


W zupełności się zgadzam z powyższym. 8-)
Nie rozumiem po za tym jak mozna dopuścić w trakcie rejsu, do tego żeby jacht się aż tak usyfił, iżby nie dało się go na koniec doczyścić... :-/


Życzę powodzeni przy takim usuwaniu np. ptasich odchodów, które poleżały na pokładzie tydzień lub dwa ewentualnie sadzy z ogniska lub grilla.


Ja miałem na myśli czyszczenie jachtu podczas rejsu czarterowego. Nie wyobrażam sobie, żeby mi - za przeproszeniem - ptasie gówno leżało tydzień na pokładzie. Zmywam codziennie

mazury.info.pl - 2013-06-24, 22:27

marekj napisał/a:
Do takich miejsc punktowo używam cifa czy innego jakiegoś mleczka w ilości kropli dwóch lub trzech.


I spłukujesz to potem do jeziora. To większe zło niż napiętnowane przez niektórych sranie do jeziora... Źle robisz.

marekj - 2013-06-24, 22:43

mazury.info.pl napisał/a:
marekj napisał/a:
Do takich miejsc punktowo używam cifa czy innego jakiegoś mleczka w ilości kropli dwóch lub trzech.


I spłukujesz to potem do jeziora. To większe zło niż napiętnowane przez niektórych sranie do jeziora... Źle robisz.

Wiem że te środki są szkodliwe. Pytanie o ilości. Jak wspomniałem. Kropla na szmatkę i kilka takich upierdliwych plamek schodzi. Trudno to porównywać do zlania połową butelki pokładu i wielkiego szorowania. Ale w sumie masz rację - to tak jak z pyrkaniem na silniku w porcie Pod Dębem. Zanabędę jakiś eko-biodegradowalny środek i będzie cool :->

mazury.info.pl - 2013-06-24, 23:07

marekj napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
marekj napisał/a:
Do takich miejsc punktowo używam cifa czy innego jakiegoś mleczka w ilości kropli dwóch lub trzech.


I spłukujesz to potem do jeziora. To większe zło niż napiętnowane przez niektórych sranie do jeziora... Źle robisz.

Wiem że te środki są szkodliwe. Pytanie o ilości. Jak wspomniałem. Kropla na szmatkę i kilka takich upierdliwych plamek schodzi. Trudno to porównywać do zlania połową butelki pokładu i wielkiego szorowania. Ale w sumie masz rację - to tak jak z pyrkaniem na silniku w porcie Pod Dębem. Zanabędę jakiś eko-biodegradowalny środek i będzie cool :->


Istnieje coś takiego jak syndrom zbitej szyby. Poza tym kropla drąży skałę. Działa to w obie strony. Żeglarski żółtodziób widząc przyzwolenie na mycie pokładu "kropelką syfa" z czasem wyleje całą butelkę (bo tanie i skuteczne - to samo dzieje się z polewaniem płynem do naczyń plam benzyny). Brak przyzwolenia nawet na kropelkę spowoduje, że ktoś normalny nie będzie zasyfiał jezioro, a ten który czystość jeziora ma gdzieś będzie zmuszony robić to w krzakach tak aby nikt nie widział.

Tompior - 2013-06-24, 23:19

mazury.info.pl napisał/a:
(bo tanie i skuteczne - to samo dzieje się z polewaniem płynem do naczyń plam benzyny)

Złe porównanie. Jak ktoś myje jacht to po to, żeby był czysty (ma w tym jakiś zysk). Wylewanie ludwika na plamę rozlanej benzyny niczego nam nie daje - a wręcz odwrotnie, powoduje straty w ludwiku.
Czyli w tym przypadku nie mamy do czynienia z głupotą ludzką, tylko najzwyklejszą niewiedzą i wprowadzaniem w błąd przez innych żeglarzy.

mazury.info.pl - 2013-06-24, 23:21

Tompior napisał/a:
Czyli w tym przypadku nie mamy do czynienia z głupotą ludzką, tylko najzwyklejszą niewiedzą i wprowadzaniem w błąd przez innych żeglarzy.


Po to właśnie jest ten wątek aby nieść kaganek oświaty wśród nieuświadomionych. :mrgreen:

Tompior - 2013-06-24, 23:27

Trzeba zlecić badanie w jakimś laboratorium - reakcja pomiędzy ludwikiem a benzyną ;P
No bo skąd się wzięło to polewanie - tylko z tego, że wizualnie plama znika? :D

senior-pol - 2013-06-24, 23:27

Moim zdaniem brakuje oznaczenia, które powinno być np. w formie naklejki w kokpicie z napisem lub obrazkiem ukazującym zakaz zanieczyszczania wody. Pływam często jako sternik i mogę powiedzieć, że często turyści nie wiedzą np, że nie wolno oddawać moczu do wody. Z ich ust słyszę nie raz "woda do wody". Problemem jest nieznajomość przez turystów prostych zasad, dlatego warto pomyśleć nad "abc czystej wody" :-D
mazury.info.pl - 2013-06-24, 23:30

W giżyckiej oczyszczalni ścieków mają specjalistyczne laboratorium, które dokonuje różnych badań związanych ze ściekami. Przy okazji zapytam - może odpowiedź jest trywialna.
pough - 2013-06-24, 23:42

Płyn Ludwik jest dyspergentem dla olejów i substancji oleistych ale nie jest sorbentem innych substancji chemicznych znajdujących się w benzynach. IMHO Plama oleista znika, ale pozostała chemia w benzynach pozostaje w środowisku.

Dyspergent - substancja zwiększająca napięcie powierzchniowe cieczy, powodująca jej rozbijanie na wiele mikrocząsteczek. Stosowany np. do neutralizacji olejów. Niszczony jest film utrzymujący się na wodzie, a mikrocząsteczki przenikają w głębsze warstwy, gdzie staja się pożywieniem dla mikroorganizmów odżywiających się węglowodorami i przerabiających je na substancje obojętne dla środowiska.

Sławek - 2013-06-25, 00:00

zenek napisał/a:
Zbyszek, Wiktor jeżeli tak twierdzicie to ukrócenie tego procederu jest stosunkowo proste. Wystarczy, że urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska UM czy UG przespaceruje się ze strażnikiem miejskim czy gminnym po portach w sobotę. Wpływy z mandatów będą większe niż z fotoradarów, a armatorzy i właściciele flot czarterowych jak im się przemówi do kieszeni to pójdą po rozum do głowy.


Urzędnik nie ma po co tam chodzić, wystarczy strażnik miejski. Tylko to chyba nie o to chodzi. Turysta przyjeżdżający na mazury wydaje pieniądze w mieście z czego zyja ludzie odprowadzający podatki do tego miasta. A Wy chcecie aby strażnicy biegali od jachtu do jachtu i sprawdzali czym kto co myje. Od tego jest edukacja i kultura. Straż miejska powinna służyć pomocą mieszkańcom, a nie biegać z bloczkami i karać za wszystko.

Sławek

mazury.info.pl - 2013-06-25, 00:24

Sławek napisał/a:
Turysta przyjeżdżający na mazury wydaje pieniądze w mieście z czego zyja ludzie odprowadzający podatki do tego miasta.


Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zostawiał swoje pieniądze bez zasyfiania jezior. W przeciwnym razie zostawi ich jeszcze więcej, a następnym razem pojedzie gdzieś indziej z długofalową korzyścią (a nie doraźną w postaci paru złotych) dla Mazur.
Nad jeziora z zakazem kąpieli (a do tego w końcu dojdzie) nikt nie będzie chciał przyjeżdżać.

zenek - 2013-06-25, 08:10

Sławek napisał/a:
Urzędnik nie ma po co tam chodzić, wystarczy strażnik miejski. Tylko to chyba nie o to chodzi. Turysta przyjeżdżający na mazury wydaje pieniądze w mieście z czego zyja ludzie odprowadzający podatki do tego miasta. A Wy chcecie aby strażnicy biegali od jachtu do jachtu i sprawdzali czym kto co myje. Od tego jest edukacja i kultura. Straż miejska powinna służyć pomocą mieszkańcom, a nie biegać z bloczkami i karać za wszystko.

Sławku dołożyłem urzędnika bo strażnik alfą i omegą nie jest , a urzędnik stosownego wydziału we wszystkich obowiązujących przepisach jest doskonale zorientowany.
Cała sprawa raczej nie dotyczy turystów, a armatorów i właścicieli firm czarterowych. Nie spotkałem jeszcze turystów wybierających się na Mazury z butelką CIF-a.
Po za tym, nie chodzi o karanie ale o efekt. Można w jeden weekend stosować pouczenia, można zamieścić stosowne ogłoszenia w lokalnej prasie o planowanych tego typu kontrolach. Każdy sposób jest dobry aby ograniczyć wylewanie świństwa do wody. No, a jak humanitarne sposoby zawiodą to czemu bloczki mandatowe nie miałyby pójść w ruch?

Uzbrojone grupy komandosów z napisem na plecach "kontrola skarbowa" turystów z Mazur nie wystraszyły to i kontrole "strażniczo-urzędnicze" też tego nie zrobią :-P

axa_man - 2013-06-25, 08:23

Ja myślę, że wzorem zachodu trzeba po prostu edukować. Kary, mandaty, kontrole niczego nie poprawią. Ale edukacja, plakaty pokazujące co się dzieje z wodą, fauną i florą przez zanieczyszczenia, wyrzucania śmieci itp. to więcej by przyniosło efektu.
Sławek - 2013-06-25, 08:26

Zenku urzędnik na nic się nie zda bo nie ma bloczka mandatowego więc nie może ukarac sprawce, co najwyzej zrobic doniesienie do policji lub prokuratora. Straznik miejski, policjant załatwi sprawe na miejscu pouczeniem lub mandatem.
Urzędnik natomiast może i chyba powinien prowadzic edukacje ekologiczna w formie zaproszeń na wykłady seminaria itp naljepiej w okresie zimowym, kiedy armatorzy maja martwy sezon. Mysle,że to drugie rozwiązanie da więcej niez bieganie z bloczkami.
Na takich szkoleniach daromowych rzecz jasna powinny sie znaleść nastepujace tematy.
1. stan ekologiczny WJM, zagrożenia,
2. wykaz srodków słuzacych do czyszczenia jachtów, jakich srodków bezwzględnie nalezy unikac,
3. jak powinien wygladac plac do mycia jachtów lub myjnia jachtowa i w co powinien byc wyposażony,
4 odbiór ścieków szarych i z chemicznych toalet , systemy i rozwiązania,
5. co robic w przypadku wystapienia zagrożenia , rozlania ropy benzyny etc,


Sławek

maciekzb - 2013-06-25, 08:31

axa_man napisał/a:
Ja myślę, że wzorem zachodu trzeba po prostu edukować. Kary, mandaty, kontrole niczego nie poprawią. Ale edukacja, plakaty pokazujące co się dzieje z wodą, fauną i florą przez zanieczyszczenia, wyrzucania śmieci itp. to więcej by przyniosło efektu.
Myślę, że sposób jest gdzieś po środku: edukacja jak najbardziej a mandaty dla odpornych na edukację. Metoda, znana od zarania dziejów: kija i marchewki.
Artur 66 - 2013-06-25, 08:34

Moim zdaniem, takie kontrole i informacje o nich, nie przyniosą pożądanego efektu. Znając "pomysłowość" ludzką, nie jeden przedsiębiorca jednorazowo zainwestuje w pojemnik z biodegradowalnym płynem a po wyczerpaniu uzupałni... :-/ . Może nie powinienem tego pisać, ale pewnie nie tylko mi przyszło to do głowy.
funyo - 2013-06-25, 09:51

Myślę, że problemem nie jest mała świadomość armatorów czy turystów a po prostu bardzo niski poziom kultury osobistej. Bo czego można oczekiwać od człowieka w kwestii mycia jachtu, jeśli potrafi on "lekką ręką" wyrzucić wprost za burtę zużytą puszkę, butelkę, opakowanie po chipsach, reklamówkę itp.
Takie skarby widuję za każdym razem, gdy jestem na wodzie i to nie pojedyncze sztuki.
Jestem zdania, że właśnie wysokie kary finansowe mogłyby pomóc rozwiązać ten problem.

Tompior - 2013-06-25, 10:06

funyo napisał/a:
Myślę, że problemem nie jest mała świadomość armatorów czy turystów a po prostu bardzo niski poziom kultury osobistej. Bo czego można oczekiwać od człowieka w kwestii mycia jachtu, jeśli potrafi on "lekką ręką" wyrzucić wprost za burtę zużytą puszkę, butelkę, opakowanie po chipsach, reklamówkę itp.
Takie skarby widuję za każdym razem, gdy jestem na wodzie i to nie pojedyncze sztuki.
Jestem zdania, że właśnie wysokie kary finansowe mogłyby pomóc rozwiązać ten problem.


Takim osobom od razu posyłam wiązankę.
Nie rozumiem co trzeba mieć w głowie, żeby wyrzucać śmieci do wody...

dżordż - 2013-06-25, 10:37

plitkin napisał/a:
dżordż napisał/a:

Żeby nie było - do szału mnie doprowadzają (i to się idealnie nadaje do tego tematu) takie wieprze, które przywiozą ze sobą 15kg żarcia, a potem 80deko śmieci ciężko im zabrać.
Ale też rozum trzeba mieć. W każdą stronę.


Nie ogarniam dlaczego mam zabierać śmieci? Albo nie rozumiem intencji: mam je zabierać do Warszawy? Nie mogę sobie wyrzucić do kosza w marinie? Nie rozumiem.


oj tam, oj tam, nie histeruj. :-)
To był niedaleki skrót myślowy - zabierać z miejsca biwaku/plaży, a nie zostawiać w krzakach.

dżordż - 2013-06-25, 10:50

zenek napisał/a:
dżordż napisał/a:
A urzędnik tegoż wydziału, w 20-30k mieście już biegnie do portu czynić wstręty sezonowej firmie czarterowej. Z której żyje jego wujek, sąsiad, czy brat sąsiada. :)
Już to widzę.

Czyli rozumiem, że w niewielkim mieście miejscowi przedsiębiorcy mogą popełniać wszelkie przestępstwa i wykroczenia bo znajomy urzędnik, strażnik czy policjant i tak przymknie na to oko. Zdaje się, że piszesz o jakichś patologicznych, mafijnych układach.
Nie uważam aby był to obowiązujący standard. To, że nasz aparat urzędniczy i służby mają dużą "bezwładność" w swoich działaniach to fakt ale wystarczy ich trochę "pobudzić" jak to miało miejsce w przypadku cumowania na wyspach i efekty mogą być dosyć szybko.


no cóż... moim zdaniem życia nie znasz :)
Zapytaj może kiedyś przy wódce jakiegoś drogowca albo inspektora nadzoru.

lukasz - 2013-06-25, 10:51

Ja myślę, że postulowane "kary" i "mandaty" niewiele tu zmienią. Wyobrażam sobie, że straż miejska zrobi jedną "akcję" a potem zapomni o temacie. Ludzie się nie uczą na karach administracyjnych.
Moim skromnym zdaniem problem sprowadza się do beztroskiego podejścia do tematu przestrzegania zarówno dobrych obyczajów, jak i w pewnym zakresie przepisów. Za te problemy odpowiedzialni są obok czarterobiorców i armatorów również Ci właściciele portów i przystani, w których dochodzi do tego typu zdarzeń jak mycie jachtów Cifem i innymi środkami. A dlaczego oni? Osoby wpływające do portu zawierają z właścicielem nic innego jak umowę (chyba najmu ;-) ) miejsca do cumowania. Gdyby w porcie otrzymywali poza potwierdzeniem opłaty również regulamin (który działałby na zasadach ogólnych warunków umowy) wydrukowany na kartce papieru, w którym za zanieczyszczanie wody środkami chemicznymi albo szambem zastrzeżona byłaby kara umowna w wysokości np. 1000 zł. to myślę, że zastanowili by się dwa razy, czy im się to opłaca robić.
Tym bardziej - a raczej przede wszystkim, bo problem dotyczy armatorów jachtów - jeśli chodzi o umowy podpisywane pomiędzy właścicielem portu a armatorem. To są zazwyczaj umowy zawierane pomiędzy przedsiębiorcami. Jakby właścicielom i zarządcom portów zależało na niezanieczyszczaniu wody, to by pojawiły się jasne regulacje tego tematu w tych umowach i to by rozwiązało częściowo sprawę a w dłuższej perspektywie być może takie rzeczy wyeliminowało. Ja w swojej umowie na postój rezydencki (w jednej z Ekomarin) mam taki zapis: "Armator w czasie trwania umowy będzie odpowiedzialny za wyłożenie regulaminu portu na jednostce...". Regulamin w punkcie 19. przewiduje m.in. zakaz mycia jachtów, wylewania i wyrzucania za burtę jakichkolwiek zanieczyszczeń... Jest zakaz (co się chwali), ale za tym zakazem nic nie idzie. Oczywiście właściciel portu w razie łamania regulaminu ma uprawnienie do rozwiązania umowy, ale jeśli armator płacący za miejsce np. 3 tysiące za umycie jachtu detergentem musiałby zapłacić 1 tysiąc kary umownej, to by po prostu tego nie robił.
Dokładnie 25 kwietnia 2013 roku byłem świadkiem, jak przy czynnym udziale właściciela dużej motorówki ekipa sprzątająca wyszorowała pokład środkami chemicznymi i zmyła karcherem. Właściciel stwierdził, że musi umyć łódź, bo zawozi ją do Chorwacji :shock: . Łódź została wyciągnięta następnie dźwigiem i załadowana na trailer i pewnie pojechała do tej pięknej Chorwacji. Obsługa portu była przy tym i nic.
I to jest podejście właściwe??? Niegocin można usyfić wszystkim, żeby łódź w Chorwacji wyglądała pięknie? Ciekawe dlaczego nie mył jej w Chorwacji?
Konkluzja - mentalność armatorów i czarterujących to jedno, ale trzeba zmienić mentalność właścicieli, żeby poczuli się odpowiedzialni za zarządzane przez siebie porty. Administrator kiedyś napisał, że jacht sprzedać łatwo, ale dziwi się właśnie zarządcom portów, że nie dbają o swoje porty, bo w końcu ludzie przestaną do nich przypływać. Zgadzam się z tym w zupełności.

mazury.info.pl - 2013-06-25, 13:06

lukasz napisał/a:
Ja myślę, że postulowane "kary" i "mandaty" niewiele tu zmienią. Wyobrażam sobie, że straż miejska zrobi jedną "akcję" a potem zapomni o temacie. Ludzie się nie uczą na karach administracyjnych.


Zapytaj Polaków jeżdżących często do Austrii czy tam przekraczają prędkość tak jak robią to w Polsce. Nadmienię, że w Austrii mandat za przekroczenie prędkości o 50km/h wynosi od 1600EUR w górę, co nawet dla tambylca jest istotnie odczuwalne. Skutkiem tego zdecydowana większość jeździ zgodnie z przepisami.

lukasz - 2013-06-25, 13:26

mazury.info.pl napisał/a:
lukasz napisał/a:
Ja myślę, że postulowane "kary" i "mandaty" niewiele tu zmienią. Wyobrażam sobie, że straż miejska zrobi jedną "akcję" a potem zapomni o temacie. Ludzie się nie uczą na karach administracyjnych.


Zapytaj Polaków jeżdżących często do Austrii czy tam przekraczają prędkość tak jak robią to w Polsce. Nadmienię, że w Austrii mandat za przekroczenie prędkości o 50km/h wynosi od 1600EUR w górę, co nawet dla tambylca jest istotnie odczuwalne. Skutkiem tego zdecydowana większość jeździ zgodnie z przepisami.
Nie musze pytać, bo wiem - jeżdżę do Austrii na narty, tyle tylko, że odwoływanie się do mandatów za przekroczenie prędkości jest w mojej opinii nietrafne. Prędkość jest mierzona w dużej części przez fotoradary i przez samą policję. Tu mówimy o postulowanych kontrolach w conajmniej kilkudziesięciu (jeśli nie więcej) portach. Nie wiem ilu jest strażników miejskich w mazurskich gminach, ale ilu by ich nie było, to nie dadzą rady tego ogarnąć. Nawet jeśli zapanowałby obyczaj zgłaszania tego typu przypadków bezpośrednio do straży miejskiej. Moim zdaniem nikt inny, niż właściciel nie jest w stanie dopilnować porządku i wprowadzić właściwego standardu.
mazury.info.pl - 2013-06-25, 13:36

Jeżeli właściciel portu będzie marudził, to będzie miał pustki w porcie. Kilka wysokich mandatów i tzw. wieść gminna załatwi resztę prewencyjnie. Tak jak w przypadku postoju w rezerwatach. Wystarczył jeden sezon i już praktycznie nie widuje się jachtów cumujących w rezerwacie.
Większość ludzi woli być legalistami, ale jeżeli obserwuje brak reakcji na ewidentne łamanie prawa z czasem postępuje tak samo (z wygody i/lub z oszczędności - patrz nagminne łamanie "strefy ciszy" na Nidzkim).

dohan - 2013-06-25, 17:07

mazury.info.pl napisał/a:
Brak przyzwolenia nawet na kropelkę spowoduje, że ktoś normalny nie będzie zasyfiał jezioro, a ten który czystość jeziora ma gdzieś będzie zmuszony robić to w krzakach tak aby nikt nie widział.


Popieram. Żadne tłumaczenie nie usprawiedliwia lenistwa. Nie dorabiajmy teorii na siłę. Chemia szkodzi bezwględnie i trzeba ten proceder usilnie oraniczać do minimum.

Mohikanin - 2013-07-14, 03:18

Sławek napisał/a:
Myśle,że trzeba odwrócic zagadnienie. W końcu przesłaniem głównym tego zakazu jest ochrona drzew, a nie sam fakt cumowania. karać jedynie w przypadku udowodnienia zniszczenia drzewa. W tym przypadku zdrowy rozsądek powinien być zarówno u tych co cumują, jak i tych co karzą. Problem jedynie w tym,że ten zdrowy rozsądek trudno znaleźć u tych co karzą.

Sławek


Muszę tu się wpisać w obronie "władzy".
W zeszłym roku przycumowałem do pewnej wyspy na Dobskim. Do drzewa, żeby nie było niejasności.
Dosłownie za chwilę pojawił się patrol złożony z policjanta i strażnika leśnego.
Wylegitymowali mnie i pytają, czy wiem, co nabroiłem. Ja na to, że nie.
No to panowie tłumaczą, że nie wolno cumować do wyspy i że tu rezerwat. Na to ja mówię, że sprawę analizowałem przez jakąś godzinę, zanim tu stanąłem. Analiza polegała na tym, że mapa, którą dysponowałem pokazywała przy wyspie "dogodne miejsce do cumowania".
Policjant zrobił ogromne ze zdziwienia oczy i poprosił o pokazanie niniejszej mapy.
Pokazałem. Popatrzył, pomruczał, nie mógł się nadziwić.
Zapisał sobie wydawcę, skontrolował moją kartotekę przez radio i kazał natychmiast odcumowywać. Na koniec dodał, że woli, żebyśmy te pięćset złoty wydali na przyjemności pobytu a nie na mandat.

Tak było.

Także nie ufajcie mapom, natomiast i wśród policji można znaleźć ludzi, którzy rozumieją swój zawód.

Mohikanin - 2013-07-14, 03:43

grzejan napisał/a:
...właśnie raz w roku w czasie urlopu będę się kąpał w jeziorze by zaznać odmiany...


Zupełnie nie rozumiem, skąd się bierze to zamiłowanie do mycia się w jeziorze.
Przecież można się umyć na brzegu, z dala od wody. Jest to o tyle przyjemniejsze, że można się polewać z butelki wodą podgrzaną na kuchence jachtowej.

Mydliny lecące na ziemię, nie do wody, są łatwiej przyswajane przez środowisko. Ale dobrze, jeśli to nadal są mydliny z szarego mydła. Można je kupić na przykład w Lidlu.

mazury.info.pl - 2013-07-14, 11:30

Mohikanin napisał/a:
Mydliny lecące na ziemię, nie do wody, są łatwiej przyswajane przez środowisko. Ale dobrze, jeśli to nadal są mydliny z szarego mydła.


A jeżeli ktoś lubi mydło w płynie - szare mydło w płynie występuje pod nazwą Biały Jeleń.

MirekMors - 2013-07-16, 20:29

"Nasi tu byli". Cumowanie do drzew ? ;-)
Emill`76 - 2013-07-16, 20:54

Znam nawet nazwę tej jednostki :-P zwie się bóbr :mrgreen:
jagodzianka*** - 2013-07-30, 13:29

Z mojego lipcowego żeglowania, oprócz spraw poruszanych już przez innych, mam jeszcze jedną uwagę. Chodzi mianowicie o miejsca noclegowe, tzw na dziko. Bardzo mnie irytuje gdy po wyszukaniu sobie miejsca, zacumowaniu się przy brzegu widzę, że jeszcze ktoś ma ochotę na naszą miejscówkę. Pchają się, ani dzień dobry ani pocałuj mnie w du.... . Na moje grzeczne, może delikatnie podirytiowane powitanie i uwagę, że ciasno nam będzie, odpowiedź że już z innego miejsca nas wyproszono, zostają tu i tyle. Zacumowali, centralnie przed naszą rufą wysikali i wykupkali siebie i dzieciaki i już. Mnie to denerwuje okropnie, sami dbamy o czystość w miejscach gdzie nocujemy.Było jeszcze dość wcześnie, ok 18- tej, pogoda dobra, żadnego zagrożenia. Podobna sytuacja spotkała mnie dwa razy, drugim razem z łodzią motorową. Nie miałabym uwag, gdyby pogoda była zła, wtedy jak najbardziej, ale w takiej sytuacji ??? Może warto wcześniej sobie poszukać czegoś, zwłaszcza gdy mamy na pokładzie dzieci. Sami pływamy z naszymi nastolatkami i wiem jak to jest. Gdyby chciaż zwykłe pytanie. Miajsca są wspólne ok, ale jest ich tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie i nie trzeba komuś siedzieć na głowie. Jeszcze w taki sposób. Czepiam się ???
taras - 2013-07-30, 15:04

nie nie czepiasz się, każdy w końcu szuka na Mazurach tego co lubi i taki desant zdecydowanie nie jest miły jeśli ktoś ma ochotę na święty spokój, ja akurat w tym roku miałem szczęście i chyba tylko raz na dziko stałem w odległości jakichś 3-4 metrów od sąsiadów, którzy zresztą dobijając bardzo grzecznie się przywitali i spytali czy nie będą przeszkadzać (swoja drogą tak fajni ludzie że nie mogli przeszkadzać, dziadek z synem i 2 wnukami na sasance 620)
Tomek J - 2013-07-30, 15:23

jagodzianka*** napisał/a:
Bardzo mnie irytuje gdy po wyszukaniu sobie miejsca, zacumowaniu się przy brzegu widzę, że jeszcze ktoś ma ochotę na naszą miejscówkę. Pchają się, ani dzień dobry ani pocałuj mnie w du.... . Na moje grzeczne, może delikatnie podirytiowane powitanie i uwagę, że ciasno nam będzie, odpowiedź że już z innego miejsca nas wyproszono, zostają tu i tyle. Zacumowali, centralnie przed naszą rufą wysikali i wykupkali siebie i dzieciaki i już.

Sam kilkanaście lat temu podpłynałem Orionem (jeszcze wtedy klubowym) do zacumowanej Sportiny pełnej dzieciaków. Okazało się jednak że na jachcie nie było żadnej kobiety, jedynie panowie w sile wieku którzy żadnych uwag wobec mnie nie zgłaszali, tylko pod wieczór urządzili swoim dzieciom apel pokładowy, zakończony... marynarskim szczaniem za burtę w ustawionym jak pod sznurek rządku :evil: . Oczywiście, na moją stronę. Rano sytuacja się powtórzyła, zatem natychmiast stamtąd odpłynałem odkładając śniadanie na później. Tamto ewidentne chamstwo nawet mnie bardzo nie zdziwiło, natomiast o szok przyprawił mnie (ale i jakąś sadysfakcję dał) dopiero widok jak zaraz po moim odpłynięciu cała załoga zabrala się za... mycie garów za burtą. Smacznego! :-P :mrgreen:

Tomek Janiszewski

Barbarossa - 2013-07-30, 17:47

Tomku masz zawsze tyle do powiedzenia, dlaczego więc nie wytłumaczyłeś że tak się nie robi, bo...???
marekp - 2013-07-30, 18:35

jagodzianka*** napisał/a:
Z mojego lipcowego żeglowania, oprócz spraw poruszanych już przez innych, mam jeszcze jedną uwagę. Chodzi mianowicie o miejsca noclegowe, tzw na dziko. Bardzo mnie irytuje gdy po wyszukaniu sobie miejsca, zacumowaniu się przy brzegu widzę, że jeszcze ktoś ma ochotę na naszą miejscówkę. Pchają się, ani dzień dobry ani pocałuj mnie w du.... . Na moje grzeczne, może delikatnie podirytiowane powitanie i uwagę, że ciasno nam będzie, odpowiedź że już z innego miejsca nas wyproszono, zostają tu i tyle. Zacumowali, centralnie przed naszą rufą wysikali i wykupkali siebie i dzieciaki i już. Mnie to denerwuje okropnie, sami dbamy o czystość w miejscach gdzie nocujemy.Było jeszcze dość wcześnie, ok 18- tej, pogoda dobra, żadnego zagrożenia. Podobna sytuacja spotkała mnie dwa razy, drugim razem z łodzią motorową. Nie miałabym uwag, gdyby pogoda była zła, wtedy jak najbardziej, ale w takiej sytuacji ??? Może warto wcześniej sobie poszukać czegoś, zwłaszcza gdy mamy na pokładzie dzieci. Sami pływamy z naszymi nastolatkami i wiem jak to jest. Gdyby chciaż zwykłe pytanie. Miajsca są wspólne ok, ale jest ich tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie i nie trzeba komuś siedzieć na głowie. Jeszcze w taki sposób. Czepiam się ???


Ehhh ...Gdzie te czasy...Dawniej jak podpływało się do zajętego już biwaku (oczywiście późną porą) sprawą zwyczajną było przywitanie i pytanie czy wolno obok zacumować(obok to nie znaczyło burta w burtę), oczywiście "posiadacz biwaku" nigdy nie odmawiał, w taki właśnie sposób nawiązywało się nowe znajomości przy jednym ognisku. Gdy tylko zadzwoniła gdzieś gitara zaraz z okolicy zbiegali się żeglarze i każdy coś ze sobą przynosił, a to coś na rozgrzewkę ,a to kilka patyków do ogniska, a to kolejną gitarę.
To była tzw. "kindersztuba" ....
Teraz gdy łódek coraz więcej, coraz mniej kindersztuby, że o zwykłym dzień dobry nie wspomnę...
Nauczyłem tego zwyczaju swoich dzieci, że bez specjalnej konieczności nie pchamy się na zajęty biwak, a jeżeli już to trzeba spytać czy wolno, powiedzieć dobry wieczór, i za specjalnie nie przeszkadzać "posiadaczowi biwaku" ...

czoboki - 2013-07-30, 18:53

Teraz jak podpływasz, mówisz dzień dobry i pytasz czy wolno, to patrzą jak na wariata i nie bardzo wiedzą o co chodzi... Choć na szczęście czasem (nawet dość często, szczególnie w rejonach nieprzyjaznych dla znacznej części pływających po Mazurach) spotyka się jacht, na którym oczy załogi robią się wielkie jak talerze, pojawia się uśmiech numer 8 i pada odpowiedź: ależ oczywiście :-)
extant - 2013-07-30, 19:17

czoboki napisał/a:
... Choć na szczęście czasem (nawet dość często, szczególnie w rejonach nieprzyjaznych dla znacznej części pływających po Mazurach) spotyka się jacht, na którym oczy załogi robią się wielkie jak talerze, pojawia się uśmiech numer 8 i pada odpowiedź: ależ oczywiście :-)

Ja mam chyba jakoś szczęścię, bo najczęściej spotykam się właśnie z taką sytuacją... no może poza tymi oczami jak talerze. ;-)

jagodzianka*** - 2013-07-31, 07:23

Mnie takie szczęście dopisywało do tego roku, teraz jakoś pechowo w tej kwesti było ;) Mnie do głowy by nie p[rzyszło by ładować się komuś na głowę, czy inny dziób;) bez spacjalnego powodu i jeszcze z buzią zamkniętą na kłódkę. Eh, wolę jednak te oczy jak talerze, dzień dobry, pitu, pitu itd.
Buber - 2013-07-31, 07:56

Rejs do połowy czerwca, albo ostatni tydzień sierpnia załatwia problem.. :D
Naprawdę warto.

extant - 2013-07-31, 08:12

Buber napisał/a:
Rejs do połowy czerwca, albo ostatni tydzień sierpnia załatwia problem.. :D
Naprawdę warto.

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.

Siga2 - 2013-07-31, 09:34

extant napisał/a:

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.
-- W maju wieje przeważnie mocno , mniej więcej tak samo jak w pażdzierniku ,a w czerwcu tak jak we wrześniu . Końcówka czerwca ,lipiec ,sierpień i poczatek września wieje słabiej . Maj i czerwiec mają przewage nad jesiennym żeglowaniem bo są długie dni i czyste brzegi . W maju niestety woda jest bardzo zimna ,przez co i noce na łódce są chłodniejsze niż jesienią .
extant - 2013-07-31, 09:38

Siga2 napisał/a:
extant napisał/a:

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.

-- W maju wieje przeważnie mocno , mniej więcej tak samo jak w pażdzierniku ,a w czerwcu tak jak we wrześniu ...

Pozwolisz, że całkowicie się z Twoim zdaniem nie zgodzę i nadal będę twierdził, że w maju i czerwcu zazwyczaj na WJM dosyć kiepsko wieje... vide -> np. ten sezon. ;-) :mrgreen:

Siga2 - 2013-07-31, 09:59

Masz do tego pełne prawo :-> . W tym sezonie niestety bardzo póżno postawiłem jacht na wodę ,przeważnie robię to na koniec kwietnia i zdejmuję jacht w pażdzierniku więc mam skalę porównawczą na przestrzeni wielu lat. Żeby zaś nie komfabulować załączam tabelkę ze średnimi statystycznymi wiatrami na WJM . Co nie zmienia tego że możesz się nie zgadzać i ze statystyką ;-) .
Tablica 4
Miesiąc - Średnia prędkość wiatru (m/s)- Kętrzyn - Suwałki
I - 4,2 - 4,9
II - 3,8 - 4,3
III - 3,8 - 4,3
IV - 3,4 - 4,1
V - 3,2 - 4,0
VI - 2,8 - 3,5
VII - 2,7 - 3,5
VIII - 2,7 - 3,4
IX - 2,9 - 3,5
X - 3,3 - 4,0
XI - 3,6 - 4,5
XII - 4,3 - 4,6

extant - 2013-07-31, 10:17

Siga2 napisał/a:
... Żeby zaś nie komfabulować załączam tabelkę ze średnimi statystycznymi wiatrami na WJM . Co nie zmienia tego że możesz się nie zgadzać i ze statystyką ;-) ...

Średnia statystyczna, jak sam dobrze wiesz, jest również i w tym przypadku sporym "oszustwem" :-P Wystarczy np. kilka silnych wiosennych burz i już średnia statystyczna znacząco idzie w górę. ;-) Ja nie wyciągam wniosków na podstawie matematycznej "manipulacji" danymi, a na podstawie swoich własnych obserwacji z kilkudziesięciu lat pływania po Mazurach.... a ponieważ to są moje własne obserwacje, a nie statystyczne uśrednianie, to ponownie pozwól, że jednak nadal pozostanę przy swoim zdaniu ;-) :-P

waldi_f - 2013-07-31, 10:23

extant napisał/a:
Siga2 napisał/a:
... Żeby zaś nie komfabulować załączam tabelkę ze średnimi statystycznymi wiatrami na WJM . Co nie zmienia tego że możesz się nie zgadzać i ze statystyką ;-) ...

Średnia statystyczna, jak sam dobrze wiesz, jest również i w tym przypadku sporym "oszustwem" :-P ........ :-P



Szanowni :)
Bowiem statystyka jest jak bikini. Ukazuje całokształt, lecz sedno ukrywa :)

plitkin - 2013-07-31, 10:31

extant napisał/a:
Siga2 napisał/a:
extant napisał/a:

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.

-- W maju wieje przeważnie mocno , mniej więcej tak samo jak w pażdzierniku ,a w czerwcu tak jak we wrześniu ...

Pozwolisz, że całkowicie się z Twoim zdaniem nie zgodzę i nadal będę twierdził, że w maju i czerwcu zazwyczaj na WJM dosyć kiepsko wieje... vide -> np. ten sezon. ;-) :mrgreen:


Pozwolisz, ze ja sie z Toba nie zgodze, bo od lat plywam wlasnie glownie poza sezonem i wiatr mam zarowno w kwietniu/maju, jak i we wrzesniu/listopadzie. Reguly nie zaobserwowalem.

extant - 2013-07-31, 10:33

plitkin napisał/a:
extant napisał/a:
Siga2 napisał/a:
extant napisał/a:

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.

-- W maju wieje przeważnie mocno , mniej więcej tak samo jak w pażdzierniku ,a w czerwcu tak jak we wrześniu ...

Pozwolisz, że całkowicie się z Twoim zdaniem nie zgodzę i nadal będę twierdził, że w maju i czerwcu zazwyczaj na WJM dosyć kiepsko wieje... vide -> np. ten sezon. ;-) :mrgreen:


Pozwolisz, ze ja sie z Toba nie zgodze, bo od lat plywam wlasnie glownie poza sezonem i wiatr mam zarowno w kwietniu/maju, jak i we wrzesniu/listopadzie. Reguly nie zaobserwowalem.

Mało, że pozwolę... byłbym wprost zaskoczony gdybyś tego nie napisał. ;-) :mrgreen: :-P

Buber - 2013-07-31, 11:20

Siga2 napisał/a:
extant napisał/a:

Od połowy sierpnia "w dół" jest najlepiej bo i ludzi jest już mniej i wiać zaczyna w miarę porządnie, a na początku sezonu, w maju i czerwcu z wiatrem to zazwyczaj jest niestety dosyć kiepsko.
-- W maju wieje przeważnie mocno , mniej więcej tak samo jak w pażdzierniku ,a w czerwcu tak jak we wrześniu . Końcówka czerwca ,lipiec ,sierpień i poczatek września wieje słabiej . Maj i czerwiec mają przewage nad jesiennym żeglowaniem bo są długie dni i czyste brzegi . W maju niestety woda jest bardzo zimna ,przez co i noce na łódce są chłodniejsze niż jesienią .


Nie wnikając w sprawę wiatru (ja pływam relaksacyjnie, nie regatowo ;-) ) poprę wypowiedź w ten sposób:
początek sezonu - brzegi czyste, ale woda zimna i ZATRZĘSIENIE komarów
koniec sezonu - papierzaki i śmieci ale woda ciepła i komarów jak na lekarstwo.

Wiatr dla mnie jest mniej istotny, a co do zimnych wieczorów, owszem są, ale zawsze zabieramy taką nadkładkę na butlę z gazem, palnik "Radek" (nasz ciepły kolega) i wieczorem się go odpala, ładnie zagrzewa temperaturę, a potem MUSOWO jest wyłączany przed snem. Można też z zaoszczędzonych pieniędzy na posezonowym czarterze wziąść łódkę z ogrzewaniem... i nie ma problema :mrgreen:

Siga2 - 2013-07-31, 11:32

Przy pływaniu rodzinnym / żona ,dzieci / najważniejsze jest żeby wiało nie za mocno , woda i powietrze było ciepłe a w lesie rosło coś do jedzeniowego zbierania .
plitkin - 2013-07-31, 11:53

Janku, gdzie zbierasz kielbase i karkowke? :mrgreen:

Aha.. Przedwczoraj zebralem 3 poziomki! Pyszne!

Siga2 - 2013-07-31, 12:12

Brniemy w OT , ale należy Ci się pełna odpowiedż . Kiełbasę zbieram w sklepie w Chorzelach /polecam mają rewelacyjne wyroby wędliniarskie -- kiełbasy mają z mięsa !! ,a do tego naprawdę wędzone/ .Karkówka rośnie głównie na łódkach motorowych ,ale zbieractwo grozi uszkodzeniem ciała lub śmiercią :-D
zenek - 2013-07-31, 12:22

Siga2 napisał/a:
Karkówka rośnie głównie na łódkach motorowych ,ale zbieractwo grozi uszkodzeniem ciała lub śmiercią :-D

Dobre! Bardzo mi się to podoba :-D :-D :-D !

Kilo - 2013-07-31, 13:30

Dajcie proszę jakąś ilustrację, może być karówki :-D

Od prawie 90 postów poza obobrowanym drzewem, bez zdjecia sprawcy, nie było "foto"w "foto temacie" :-(

Buber - 2013-07-31, 18:04

Kilo napisał/a:
Dajcie proszę jakąś ilustrację, może być karówki :-D

Od prawie 90 postów poza obobrowanym drzewem, bez zdjecia sprawcy, nie było "foto"w "foto temacie" :-(

Proszzzz... może nie karkówka, ale za to w temacie. Idiota cumujący do wysepki zaraz na początku/przed wejściem na Dobskie, pod koniec maja. Okres wysiadywania, ptaki w trzcinach panikują, a kretyn sobie staje - nie wiem po co, ale jak miął problem, to było wiele brzegów wokół..... ech....

dohan - 2013-07-31, 20:27

Tomek J napisał/a:
, natomiast o szok przyprawił mnie (ale i jakąś sadysfakcję dał) dopiero widok jak zaraz po moim odpłynięciu cała załoga zabrala się za... mycie garów za burtą. Smacznego! :-P :mrgreen:

Tomek Janiszewski


jako, że chciałbym naprawdę wiedzieć czego robić nie należy to z całkowitą powagą zapytam gdzie pan szanowny Tomek myje garnki? Zakładam, że w zlewie kambuzowym też nie można bo woda i tak do jeziora idzie...

mazury.info.pl - 2013-07-31, 20:42

Nie jestem Tomkiem, ale odpowiem. Naczynia myje się w misce na brzegu, przynajmniej kilkanaście metrów od linii brzegowej. Właśnie po to aby brudna woda nie spływała bezpośrednio do jeziora. Podobnie należy postępować z poranną/wieczorną toaletą.

Uzasadnienie: Wylewając pomyje w krzaki spowodujesz jedynie tyle, że w przyszłym roku pokrzywy będą nieco wyższe. Wylewając to samo do jeziora spowodujesz, że na dnie będzie nie pół metra, ale z czasem półtora metra mułu, którego naturalna mineralizacja zajmuje (przy braku dopływu świeżych ścieków) kilkadziesiąt lat.

Tak wyglądało w 2009r dno jeziora Mamry - niegdyś jednego z najczystszych jezior w Polsce.

Obecnie jest niestety jeszcze gorzej.

dohan - 2013-07-31, 21:09

całkiem niedawno czytałem nawet nie weim czy nie w tym wątku, że jachty można myć tylko ludwikiem, przy czym, żeby nie było ja popieram całkowity brak detergentu - tylko woda. Ale mam nadzieję, że wobec takich praktyk przepłukanie talerza po kanapkach wodą bez detergentu nie jest grzechem? ;-)
mazury.info.pl - 2013-07-31, 21:17

Nie wiem, gdzie to czytałeś, ale na pewno nie tutaj. Ludwik jest detergentem, co prawda jest biodegradowalny ale to, że się rozkłada nie oznacza że znika. Rozkłada się tworząc ów muł na dnie jeziora.

Mycie jachtów z użyciem detergentów jest tak samo naganne jak mycie naczyń w jeziorze.

Do mycia jachtów najlepsza jest ścierka/mop z mikrofibry i woda z jeziora (nie z kranu - woda z kranu na Mazurach jest zbyt twarda). Woda z jeziora lub deszczówka jest miękka. W połączeniu z mikrofibrą "załatwia" większość brudu.

W ogóle na każdym jachcie powinien być mop sznurkowy na długim kiju. Jest skuteczny i wystarczający do umycia "śladów" na pokładzie.

dohan - 2013-07-31, 21:30

nie twierdzę, że wyczytałem tutaj, że należy używać ludwika tylko od strony czwartej czy piątej taka dyskusja sie toczyła i jest sporo zwolenników ludwika jako teoretycznie środka "bio" (bzdura). Jeśli chodzi o kwestię klarowania pokładu to jak już wspomniałem mam swoje zasady i jestem z nich dumny.
Chodzi mi jedynie o kwestię mycia tych "garów". Uwarzam, że jeśli robię to bez detergentu to z resztek jedzenia mogą się rybki tylko ucieszyć 8-)

Pardon. Nie to jednak nie w tym wątku ale była taka dyskusja przy okazji zdjęcia pani mmyjącej dreamera w ekomarinie w Wilkasach. ;-)

mazury.info.pl - 2013-07-31, 22:11

dohan napisał/a:
Chodzi mi jedynie o kwestię mycia tych "garów". Uwarzam, że jeśli robię to bez detergentu to z resztek jedzenia mogą się rybki tylko ucieszyć 8-)


Ryby raczej nie jedzą resztek. Większość z tego co wyrzucisz rozkłada się na dnie tworząc muł. Lepiej wylej to w krzaki - ucieszą się mrówki i inne robaki, a pokrzywy za rok będą wyższe. :-P

W efekcie takich poglądów jak Twoje dotyczących mycia naczyń i w ogóle mycia czegokolwiek w jeziorze - jeziora mazurskie "zarastają". Lepiej opóźniać ten proces nie przyspieszać.

extant - 2013-08-01, 08:08

mazury.info.pl napisał/a:
... Ryby raczej nie jedzą resztek...

To zależy jakich resztek... np. resztki makaronu (czystego bez sosu), które kiedyś "usunąłem" za burtę małe rybki wchłonęły po prostu w mgnieniu oka. ;-)

mazury.info.pl napisał/a:
... Większość z tego co wyrzucisz rozkłada się na dnie tworząc muł (...) - jeziora mazurskie "zarastają". Lepiej opóźniać ten proces nie przyspieszać.

A z powyższym to oczywiście w pełni się zgadzam.

plitkin - 2013-08-01, 08:53

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Ryby raczej nie jedzą resztek...

To zależy jakich resztek... np. resztki makaronu (czystego bez sosu), które kiedyś "usunąłem" za burtę małe rybki wchłonęły po prostu w mgnieniu oka. ;-)


No widzisz... A pozniej po wyzerce zrobily kupe, a kupa odlozyla sie na dnie. W ten sposob zanieczysciles jezioro.
:roll:

Czasem wirtualne pseudodbanie o ekologie mnie dobija. Jestem pewny, ze wiele osob robi w realu wiele rzeczy piszac pozniej na forum, ze tego robic nie wolno. Ja rozumiem dbanie o czystosc i ekologie, popieram to, jednak zachowajmy realny umiar. Resztki chleba czy makaronu w wodzie to zadna tragedia, a np. skorke od arbuza nigdy bym do wody nie wrzucil, choc jest to neutralne pod wzgledem ekologii (ale jest to poprostu smiec w wodzie).

Sławek - 2013-08-01, 09:06

Ba jeżeliby policzyć ilośc zanęty jaką wędkarze wrzucają ro w rok do jezior mazurskich to pewnie tony by wyszły.

Sławek

mazury.info.pl - 2013-08-01, 09:26

M.in. z tego powodu nie powinno się dokładać kilku kolejnych ton resztek z talerza. Jeziora zarastają, czystość wody się pogarsza - m.in. przez takie "realny umiar". Ktoś zobaczy jak wyrzucasz kromkę chleba i wyrzuci skórkę od arbuza.

To, czego wstydzisz się wyrzucić na chodnik w centrum miasta - wstydź się również wyrzucić do jeziora (mimo, że zaraz zniknie pod wodą).

Wędkarze zostawiają po sobie często nie tylko zanęty w wodzie, ale także syf na łowisku - plastikowe pojemniki, flaszki, reklamówki itp. Żaden argument. Wielu z nich to brudasy.

Sławek - 2013-08-01, 10:17

Cytat:
Wędkarze zostawiają po sobie często nie tylko zanęty w wodzie, ale także syf na łowisku - plastikowe pojemniki, flaszki, reklamówki itp. Żaden argument. Wielu z nich to brudasy.

To niestety prawda. Po drugie wielu zamiast zanecac karmi uwazając,że im wiecej do wody wrzuci zanety tym ryba bedzie lepiej brała Efekt jest odwrotny. Nie zjedzona zaneta psuje się odtraszając skutecznie ryby z łowiska Ja łowiłem kiedyś na jeiorze a Parku narodowym Bory Tucholskie. Łowiłem piekne leszcze i płocie bez nęcenia. Jest to trudniejsze zwłqaszcza jeżeli chodzi o leszcze , ale mozliwe.

Sławek

dohan - 2013-08-01, 14:44

plitkin napisał/a:

Czasem wirtualne pseudodbanie o ekologie mnie dobija. Jestem pewny, ze wiele osob robi w realu wiele rzeczy piszac pozniej na forum, ze tego robic nie wolno. Ja rozumiem dbanie o czystosc i ekologie, popieram to, jednak zachowajmy realny umiar. Resztki chleba czy makaronu w wodzie to zadna tragedia, a np. skorke od arbuza nigdy bym do wody nie wrzucil, choc jest to neutralne pod wzgledem ekologii (ale jest to poprostu smiec w wodzie).


I o to w zasadzie mi chodziło. O zdrowy rozsądek i podstawowe zasady kultury... 8-)

mazury.info.pl - 2013-08-11, 18:57

Przykłady zachowań na szlaku, które nie powinny mieć miejsca.
Barbarossa - 2013-08-11, 19:03

Tego z szamponem na głowie chyba speszyłeś :mrgreen:
A czy powiedziałeś że tak nie wypada? Może delikwent jest nie doinformowany?

mazury.info.pl - 2013-08-11, 19:15

Nie musiałem nic mówić. Widział, że robię mu zdjęcie, a jego mina świadczyła o tym, że wiedział co robi i zdawał sobie sprawę, że z namydloną wodą w jeziorze wygląda jak burak. Mam nadzieję, że kolejnym razem pójdzie jednak pod prysznic.

Temu drugiemu zwróciłem kulturalnie uwagę. Zaczął głośno zgłaszać jakieś pretensje, ale na moje pytanie czy chce swoje uwagi przekazać policji (policyjna motorówka była w tym czasie na jeziorze Niegocin) odpowiedział, że nie i już w milczeniu, czerwony na twarzy, rozpoczął przygotowania do odpłynięcia. :-P

Sternicy dwóch jachtów cumujących obok podziękowali za zwrócenie uwagi i również zaczęli się stamtąd wycofywać.

Tynia - 2013-08-11, 22:55

mazury.info.pl napisał/a:
Nie musiałem nic mówić. Widział, że robię mu zdjęcie, a jego mina świadczyła o tym, że wiedział co robi i zdawał sobie sprawę, że z namydloną wodą w jeziorze wygląda jak burak. Mam nadzieję, że kolejnym razem pójdzie jednak pod prysznic.

Domyślam się, że podpłynąłeś do gościa na tyle blisko, żeby upewnić się, że nie mył się właśnie tym:
mazury.info.pl napisał/a:
A jeżeli ktoś lubi mydło w płynie - szare mydło w płynie występuje pod nazwą Biały Jeleń.

Biały Jeleń pieni się doskonale, po samej pianie i po minie gościa nie miałeś możliwości rozpoznać środka myjącego, więc jak było?

mazury.info.pl - 2013-08-11, 23:00

Na zdjęciu widać pływającą butelkę szamponu do włosów, którą wcześniej delikwent trzymał w rękach i nie jest to Biały Jeleń. Poza tym uważam mycie się w jeziorze - w dodatku na terenie portu, w którym są sanitariaty (fakt: zapewne płatne) - za niedopuszczalne.
mazury.info.pl - 2013-08-11, 23:07

Głowę czy ciało można namydlić na brzegu i spłukać wodą z wiadra - podkreślam - na brzegu. Najlepiej kilkanaście metrów od wody. Wówczas mydło czy detergent rozłoży się w glebie, a nie na dnie jeziora. Podobnie sprawa wygląda z myciem naczyń. Na każdym jachcie jest plastikowa miska i wiadro na lince.
Tynia - 2013-08-11, 23:38

Cytat:
Poza tym uważam mycie się w jeziorze - [...] - za niedopuszczalne.

Białym Jeleniem też? Czemu zatem piszesz, że jest nieszkodliwy?

mazury.info.pl napisał/a:
Na zdjęciu widać pływającą butelkę szamponu do włosów, którą wcześniej delikwent trzymał w rękach i nie jest to Biały Jeleń.

Na stronie producenta ilość produktów i kolory opakowań są przeróżne. A może jednak mógł wyglądać tak:

mazury.info.pl - 2013-08-11, 23:44

Tynia napisał/a:
Cytat:
Poza tym uważam mycie się w jeziorze - [...] - za niedopuszczalne.
Białym Jeleniem też?

Też
Cytat:
Czemu zatem piszesz, że jest nieszkodliwy?

Wskaż mi, gdzie tak napisałem.

Barbarossa - 2013-08-12, 07:42

mazury.info.pl napisał/a:
Głowę czy ciało można namydlić na brzegu i spłukać wodą z wiadra - podkreślam - na brzegu. Najlepiej kilkanaście metrów od wody. Wówczas mydło czy detergent rozłoży się w glebie, a nie na dnie jeziora. Podobnie sprawa wygląda z myciem naczyń. Na każdym jachcie jest plastikowa miska i wiadro na lince.


Jak rzadko kiedy to tym razem zgadzam się ze Zbyszkiem co do słowa! :mrgreen:

Tynia - 2013-08-12, 09:31

mazury.info.pl napisał/a:
Tynia napisał/a:
Cytat:
Poza tym uważam mycie się w jeziorze - [...] - za niedopuszczalne.
Białym Jeleniem też?

Też
Cytat:
Czemu zatem piszesz, że jest nieszkodliwy?

Wskaż mi, gdzie tak napisałem.


W tym wątku, zacytowałam Cię wcześniej. Piszesz, że to szare mydło w płynie. Gdzieś pisałeś, że szare mydło nie jest szkodliwe. Pisał o tym Tomek Janiszewski w innych wątkach:

Tomek J napisał/a:
Cytat:
Ja nie oszukuję-kąpię się w jeziorze. Zawsze 8-)

Ale mam nadzieję że co najwyżej z użyciem tradycyjnego mydła (najlepiej Biały Jeleń - pozbawionego wszelkich syntetycznych dodatków) a nie zawierających trudno biodegradowalne detergenty syntetyczne żelów pod prysznic?

Tomek Janiszewski

nikt nie protestował, Ty również. Niestety, teraz już Twoich postów nie mogę wyszukać (wyskakują mi jego, moje, po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "jeleń", Twoich nie ma, coś źle robię?), więc przepraszam, jeśli źle je odczytałam. Byłam przekonana, że tak właśnie twierdzisz.

mazury.info.pl - 2013-08-12, 09:35

Wycięłaś moją wypowiedź z tego kontekstu
http://forum.mazury.info....p=137470#137470
mazury.info.pl napisał/a:
Mohikanin napisał/a:
Mydliny lecące na ziemię, nie do wody, są łatwiej przyswajane przez środowisko. Ale dobrze, jeśli to nadal są mydliny z szarego mydła.
A jeżeli ktoś lubi mydło w płynie - szare mydło w płynie występuje pod nazwą Biały Jeleń.

- nieładnie. :roll:

MirekMors - 2013-08-12, 09:36

No to sobie pojechałaś ! Zaraz dostaniesz bana. Myślałaś, że jak wpiszesz słowo "jeleń" to wyskoczy Zbyszek ? :-D
Tynia - 2013-08-12, 09:37

mazury.info.pl napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Mohikanin napisał/a:
Mydliny lecące na ziemię, nie do wody, są łatwiej przyswajane przez środowisko. Ale dobrze, jeśli to nadal są mydliny z szarego mydła.
A jeżeli ktoś lubi mydło w płynie - szare mydło w płynie występuje pod nazwą Biały Jeleń.


Wycięłaś moją wypowiedź z tego kontekstu - nieładnie. :roll:


Odnieś się do wszystkiego, co było w moim poprzednim poście. Dlaczego nie protestowałeś, gdy Tomek pisał, że używając Białego Jelenia, można kapać się w jeziorze? I wytłumacz mi jeszcze, dlaczego Twoich postów dzisiaj nie mogę wyszukać, a wczoraj mogłam?

mazury.info.pl - 2013-08-12, 09:42

Nie czytam wszystkich postów na forum - szczególnie Tomka J, które zazwyczaj są długie. Nie rozumiem też Twoich brzydkich sugestii, że niby wykasowałem jakieś niewygodne wypowiedzi. Nieładnie :roll: :-? Niczego nie kasowałem.
Tynia - 2013-08-12, 10:01

mazury.info.pl napisał/a:
Nie czytam wszystkich postów na forum - szczególnie Tomka J, które zazwyczaj są długie.


Twój post m.in. o myciu się w jeziorze z wątku o środkach biodegradowalnych do mycia łódek. Wklejam cały post, żebyś mnie nie posądzał, że coś wyjęłam z kontekstu.


mazury.info.pl napisał/a:
Swoją łódź myję wyłącznie wodą bez użycia chemii (nikt prócz mnie raczej na niej nie pływa, nie nocuję na niej - więc się nie brudzi). Raz na jakiś czas karcherem - też bez chemii, a po sezonie czyszczę dno chemią... ale na brzegu. Mam własną przyczepę, a slip w porcie (nie tanim) mam "w cenie". W Strandzie zresztą wszystko prócz natrysków rezydenci mają w cenie (łącznie z kartą parkingową)... i jak się to wszystko podliczy - wcale nie wychodzi tak drogo. Obiad też jadam w portowym barze, a nie biegam do sklepu po parówki. Daję zarobić innym - inni dają zarobić mnie... a sknery zawsze mają ciężki żywot. :-P

Osobiście myję się pod prysznicem, choć nie unikam kąpieli w jeziorze (ale się w nim nie myję tylko pływam). Śmieci zostawiam wyłącznie w porcie, a często także zbieram z jeziora pływające śmieci wyrzucone przez "syfiarzy".

O ile sam mogę przymknąć oko na zarośniętą linię wodną mojej łodzi - rozumiem jednak, że jacht czarterowy musi się błyszczeć jak... bo inaczej klient obsmaruje firmę na forum. Dlatego lepiej promować środki do tego przeznaczone niż mają być szorowane jak dotychczas jakimś szkodliwym ścierwem.

To samo dotyczy mycia się w jeziorze. Jeżeli ktoś już musi się w nim umyć (podkreślam musi, bo np. lubi nocować na dziko) to lepiej niech używa środków do tego celu niż zwykłego szamponu.
Takich ludzi trudno jednak nazwać syfiarzami, bo zakup takich środków do mycia na jeden rejs może być droższy niż kilkukrotna wizyta w portowym natrysku. :-P Mycie się w jeziorze - choć tego nie popieram, bo można to zrobić na brzegu kupując wspomniany w innym wątku plastikowy bukłak-natrysk - w tym przypadku nie jest wyborem ekonomicznym.

To samo dotyczy naczyń - na dziko powinno się je myć w misce na brzegu - możliwie najdalej od wody.


Moja interpretacja jest taka, że nie potępiasz mycia się w jeziorze, o ile robi się to przy użyciu "środków do tego celu".

mazury.info.pl napisał/a:
Nie rozumiem też Twoich brzydkich sugestii, że niby wykasowałem jakieś niewygodne wypowiedzi. Nieładnie :roll: :-? Niczego nie kasowałem.

Brzydkich sugestii??? Bez przesady. To było pytanie. Poza tym, żałuję, że nie zrobiłam print screena z wyników wyszukiwania… Dodam tylko, że teraz robię wszystko tam samo i widzę Twoje posty (tak, jak wczoraj). Ponawiam pytanie techniczne: Dlaczego?

NePolyak - 2013-08-12, 10:07

Zbyszku, wody deszczowe poprzez kratki, studzienki i kolektory burzowe spływają do Niegocina. To jest dopiero skala, a nie kilkadziesiąt myjących się na szlaku osób dziennie.
Nawet nie próbuj mi wmawiać, że do oczyszczalni wszystko trafia, bo to nieprawda.
Twój samochód zanieczyszcza jezioro bardziej, niż kilkadziesiąt kąpiących się.

Giżycko, Mikołajki i inne miasta leżące nad wodą, trzeba zlikwidować! Ludzi przesiedlić! :-P

P.S. Powoli stajesz się eko-terorrystą.
P.S.2. A z tymi "brzydkimi sugestiami" to se pojechałeś po bandzie. Było konkretne pytanie.

mazury.info.pl - 2013-08-12, 10:10

Wyjaśniam. Uważam, że mycie czegokolwiek czymkolwiek w jeziorze jest naganne. Jeżeli ktoś już to jednak robi i robić będzie (bo uważa inaczej) - z dwojga złego niech robi to przy pomocy środków jak najmniej szkodliwych dla środowiska.

Odnośnie drugiej części Twojej wypowiedzi. Nie wiem dlaczego jedne wypowiedzi widzisz, innych nie, a potem znów je dostrzegasz. Po prostu nie wiem. :-P

mazury.info.pl - 2013-08-12, 10:17

NePolyak napisał/a:
Zbyszku, wody deszczowe poprzez kratki, studzienki i kolektory burzowe spływają do Niegocina. To jest dopiero skala, a nie kilkadziesiąt myjących się na szlaku osób dziennie.


Nie szukaj usprawiedliwienia dla nagannych zachowań. Próba relatywizacji niczego nie zmieni.

Ekoterrorysta to jest członek organizacji pseudoekologicznej, który pracuje dla pieniędzy. Ja o tym piszę z czystego egoizmu. Mieszkam na Mazurach i w przeciwieństwie do turystów muszę patrzeć na pozostawione przez nich brudy przez cały rok.

Tynia - 2013-08-12, 10:25

mazury.info.pl napisał/a:
Wyjaśniam. Uważam, że mycie czegokolwiek czymkolwiek w jeziorze jest naganne. Jeżeli ktoś już to jednak robi i robić będzie (bo uważa inaczej) - z dwojga złego niech robi to przy pomocy środków jak najmniej szkodliwych dla środowiska.

Jak zatem zapatrujesz się na tabuny kąpiących się w jeziorze osób, które weszły do jeziora nie biorąc przedtem prysznica? Bo przecież wnoszą na sobie resztki: olejków do opalania, środków przeciwko komarom, kosmetyków do makijażu, lakieru do włosów, maści na wypryski (w tym sterydów), nieekologicznych środków myjących, a ponadto odpadów organicznych, tj.: kału i moczu. Z tym też będziesz walczył robiąc zdjęcia umalowanym i naolejkowanym laskom kąpiącym się w jeziorze?

A co do robienia komuś zdjęć podczas czynności intymnych (choćby mył się benzyną w tym jeziorze) i zamieszczania ich na publicznym forum - uważam to za naganne! I edukacyjnie - mało skuteczne (facet na 50% nie wie, że jego zdjęcie jest na tym forum)

mazury.info.pl - 2013-08-12, 10:32

1. Nie jestem tym zachwycony.
2. Masz prawo do własnej opinii. Ja uważam, że w ten sposób łatwiej mogę do ludzi trafić. Jednocześnie ubolewam, że w przeciwieństwie do Rosji obowiązuje u nas ochrona wizerunku osoby łamiącej prawo. :-P Gdyby przykładowo zamiast 200-złotowego mandatu podać do publicznej wiadomości nazwę smażalni sprzedającej zepsutą rybę - efekt były zauważalny natychmiast.

NePolyak - 2013-08-12, 10:43

mazury.info.pl napisał/a:
Mieszkam na Mazurach i w przeciwieństwie do turystów muszę patrzeć na pozostawione przez nich brudy przez cały rok.
A turyści boją się wejść do wody po każdej ulewie nad Giżyckiem.
Będąc jeszcze małym dzieckiem zapamiętałem widok nad Morzem Czarnym po ulewie. Wszystko spłynęło do morza i dopiero po 2-óch dniach można było wejść do wody. To samo występuje i na Mazurach tylko skala zjawiska jest oczywiście mniejsza.

Jak jesteś takim egoistą, to zacznij od siebie. Wynieś się z miasta, które leży nad jeziorem, na wieś z dala od jeziora :-P

Ogólnie nie mam do Ciebie pretensji o pokazywanie nam, czego nie robić na szlaku, ale zaczynam mieć obawy o to, czy kiedyś się nie zagalopujesz zbytnio :-)
Bydło i tak nie przekonasz, a ludzie normalni nie zanieczyszczają jezior.

Tynia - 2013-08-12, 10:50

mazury.info.pl napisał/a:
1. Nie jestem tym zachwycony.
2. Masz prawo do własnej opinii. Ja uważam, że w ten sposób łatwiej mogę do ludzi trafić. Jednocześnie ubolewam, że w przeciwieństwie do Rosji obowiązuje u nas ochrona wizerunku osoby łamiącej prawo. :-P Gdyby przykładowo zamiast 200-złotowego mandatu podać do publicznej wiadomości nazwę smażalni sprzedającej zepsutą rybę - efekt były zauważalny natychmiast.


Ad. 1. Spodziewałam się dłuższej wypowiedzi, szczególnie z rozwinięciem kwestii, w jaki sposób zamierzasz z tym "walczyć" (robiąc zdjęcia?), bo moim zdaniem liczba osób myjących się w jeziorze środkami nieekologicznymi jest mniejsza niż liczba osób kąpiących się dla przyjemności, więc to dużo poważniejszy problem ;-)
Ad. 2. Mam prawo do własnej opinii. Uważam, że większy skutek byś odniósł, gdybyś facetowi na spokojnie wytłumaczył, że mydliny z jego głowy powodują przyrastanie mułu w jeziorze. No, ale czasu by to więcej zajęło, poza tym, nie wiadomo, czy facet ma wystarczające IQ, żeby zrozumieć. Łatwiej było walnąć fotę i odpłynąć... A efekt? 50/50, że jakis był. A może wręcz przeciwnie? Gościu mógł popuścić ze strachu w gacie ... :-P

Poza tym, czy ten facet złamał prawo? Czy w Polsce jest zakaz mycia się w jeziorze przy użyciu zwykłych szamponów? (o ile nie mył się Białym Jeleniem ;-) )

Buber - 2013-08-12, 11:14

Tynia, o ile rozumiem że nie popierasz tego co Zbyszek robi, to zastanów się przez chwilę co byś zrobiła na jego miejscu?
Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja akurat widzę się w butach Zbyszka bardzo łatwo (kocham moje Karkonosze) - lubi (kocha?) Mazury, zależy mu na nich i jak widzi co ludzie robią, to mu się scyzoryk w kieszeni otwiera. Ale - mandatu nie przywali, bić ludzi nie może, a zwrócona uwaga "panie, nie myj sie pan mydłem w jeziorze" w 80% przypadów pewnie skończy się stekiem bluzgów. A że Zbyszek ma dostęp do medium publicznego jakim jest to forum, to i słusznie zwraca uwagę co wypada a co nie wypada. Więcej zrobić nie może. i robi to w cywilizowany sposób chroniąc prywatność ludzi na zdjęciach.
No i też polemizowałbym z NePolyakiem nt. szkodliwości tego że się ludzie myją. To trochę tak jak z tym że "u was biją Murzynów" - pewnie że miasta nad jeziorami zanieczyszczają wodę, ale czy to jest argument żeby ją jeszcze bardziej zanieczyszczać? No chyba raczej nie.

Choć to zabrzmi bardzo dyktatorsko, kto wie czy właśnie odgórne ograniczenie ludzi pływających na Mazurach w danym czasie nie będzie dobrym rozwiązaniem? Jest wiele miejsc na swiecie, które pomimo wielkiej atrakcyjności turystycznej są limitowane. Spróbuj kupić bilet do pałacu Alhambra w lecie albo na kolejkę Flam-Gudvangen w Norwegii - są limity i nikt nie chce więcej turystów niż juz jest.....

mazury.info.pl - 2013-08-12, 11:14

Odpowiem hurtowo.

Nie zamierzam walczyć z plażowiczami. Nie mam na to ani możliwości, ani czasu, ani ochoty, ani "poparcia społecznego" i proszę ode mnie tego nie wymagać. Rozumiem, że najłatwiej jest wymagać działania od kogoś, a najtrudniej zmienić swoje zachowanie. Innymi słowy - nie szukaj źdźbła trawy w moim oku :-P

Pokazuję to, co nagannego zauważyłem na szlaku i nawet nie szukałem tego specjalnie (zenek świadkiem). Temu ze zdjęcia nic już nie pomoże. Bydło nawet w porcie znajdzie miejsce, aby zaoszczędzić kilka złotych. Może natomiast pomóc zrozumieć naganne zachowanie (a być może nawet niektórych "nawrócić") ludziom czytającym to forum - i taki jest mój cel.

Nie jestem Donkiszotem i wiem, że świata nie zmienię. Miałbym jednak do siebie pretensję, gdybym spokojnie się temu przyglądał.

I na koniec. Tak mycie, pranie czegokolwiek w jeziorze jest wykroczeniem. Spróbuj nad Zegrzem czy nad Wisłą, w jakimś widocznym miejscu umyć samochód nad wodą to się o tym przekonasz. Mycie jachtów (czy odprowadzanie ścieków w inny sposób) na Mazurach tym samym ludziom jakoś uwadze uchodzi.

NePolyak - 2013-08-12, 11:49

Zbyszku, proponuję Ci zrobić FAQ na forum i na głównej stronie portalu pod tytułem "Nie rycz, nie sraj, nie śmieć" - taki poradnik przebywającego na Mazurach. Wydrukuj to i rozdawaj na targach, wymyśl jeszcze jakiś sposób dotarcia do ludzi.
Wątek w takiej postaci raczej zrobi krzywdę Mazurom, bo ludzie będą nadal robić to, tylko w ukryciu :)
Buber, ja całkowicie się zgadzam z adminem, że użycie detergentów szkodzi jeziorom. Chodziło mi tylko o to, że skala zanieczyszczenia wody przez turystów i przez np. miasto leżące nad jeziorem jest nieporównywalna.

mazury.info.pl - 2013-08-12, 11:51

Dorzucisz się do druku?
NePolyak - 2013-08-12, 11:54

mazury.info.pl napisał/a:
Dorzucisz się do druku?
Czemu nie? I nie tylko ja
wlowoj - 2013-08-12, 12:27

Tynia napisał/a:


.....A co do robienia komuś zdjęć podczas czynności intymnych (choćby mył się benzyną w tym jeziorze) i zamieszczania ich na publicznym forum - uważam to za naganne! I edukacyjnie - mało skuteczne ...


Zgadzam się w całej rozciągłości!
Dotyczy to też dla mnie czasem niesmacznych postów w stylu "jak nie należy żeglować" z dołączonymi zdjęciami ...Czy to ma służyć naszej satysfakcji, że złapiemy bliźniego na błędzie, choć czasem nie jest to błąd ale zbieg okoliczności?
Uważam, że należy piętnować zjawiska, a nie mamy prawa (jak w innym wątku :evil: ...) wskazywać palcem bez dania racji...
Jak tak dalej pójdzie to pewnie w tym roku, pewnie ostatni raz :-( , będziemy się spotykać na forumowych, przyjacielskich regatach jesiennych... (refleksja właściwie dotyczy trochę innego wątku, ale i tu jest chyba zasadna...)

mazury.info.pl - 2013-08-12, 13:21

Na zdjęciach piętnowane jest zjawisko - nie osoba. Twarze są zasłonięte. W tym konkretnym przypadku ubolewam, że osoby pokazane na zdjęciach ewidentnie łamiąc prawo korzystają z prawa do ochrony wizerunku... ale niestety takie w Polsce są przepisy. :-P
wlowoj - 2013-08-12, 13:28

mazury.info.pl napisał/a:
..... W tym konkretnym przypadku ubolewam, że osoby pokazane na zdjęciach ewidentnie łamiąc prawo korzystają z prawa do ochrony wizerunku... ale niestety takie w Polsce są przepisy. :-P

I tu się zasadniczo różnimy, bo ja uważam, że nie "niestety" ale " na szczęście"... :-P

mazury.info.pl - 2013-08-12, 13:34

NePolyak napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Dorzucisz się do druku?
Czemu nie? I nie tylko ja


Ulotki moim skromnym zdaniem poza tym, że kosztowne (koszt wydruku ulotek formatu A4 składanych na 3 w ilości 20 tysięcy szt wynosi ok. 3 tysięcy zł), niewiele dadzą.

Skuteczniejsze byłyby kary i ich nieuchronność jak u zachodnich sąsiadów. Przykładowo kara za zaśmiecanie lasu w wysokości 3000EUR bardzo skutecznie zachęca do zabrania ze sobą czegoś takiego.

mazury.info.pl - 2013-08-12, 13:36

wlowoj napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
..... W tym konkretnym przypadku ubolewam, że osoby pokazane na zdjęciach ewidentnie łamiąc prawo korzystają z prawa do ochrony wizerunku... ale niestety takie w Polsce są przepisy. :-P

I tu się zasadniczo różnimy, bo ja uważam, że nie "niestety" ale " na szczęście"... :-P


Z ciekawości zapytam. Dlaczego na szczęście? Chciałbym przeczytać krótkie uzasadnienie, bo ja takiego nie znajduję. Chętnie poznam drugi punkt widzenia. :-P

plitkin - 2013-08-12, 13:41

Wracajac do kapania sie na brzegu: w imieniu zuczkow i robaczkow skladam protest! Skladam tez protest w imieniu zabek na kierowcow jezdzacych na Mazury w czasiw burz/deszczy -zabki migruja przez drogi i kazdy kierowca przejezdza kilka sztuk. Protestuje tez w imieniu rybek na Beldanach i w Niegocinie: motorowki tak strasznie rzekomo noszczace przyrode halasem na Nidzkim z pewnoscia polnocnym rybkom tez przeszkadzaja. Protestuje tez przeciwko masztowi w Milkach (nie wiem co to za wieza ta wysoka?):zaburza ekologiczny widok Mazur. Protestuje przeciwko drogom na Mazury nad czy oboj jezior. Protestuje prseciwko mostom kolejowym Mikolajkach i pomiedzy Gizyckiem i Wilkasami, gdyz pociagi halasujac plosza kaczuszki. Protestuje wlasciwie przeciwko wszystkim, bo chce odpoczywac na Mazurach sam. Bo moje spiewanie (darcie mordy?), moja ekologiczna kapiel, moj cichy silnik elektryczny (na ktorym plywam mimo zakazu), moje ognisko palone mimo zakazu, moje cumowanie do drzew, moje zawory w dnie i w ogole moja racja sa bardziej mojsze i tak ma byc w imieniu bezpieczenstwa, ekologii, demokracji, wolnosci zeglowania i konstytucji.

Tak mniej wiecej odbieram to cale gadanie od jakiegos czasu.

Gdzie jest granica zdrowego rozsadku? Gdzie granica normalnosci? Moim zdaniem powoli kazdy z nas ja gubi. Zaczyna sie tylko zabawa w politycznie poprawna hipokryzje.

mazury.info.pl - 2013-08-12, 13:53

W takim razie ryczmy, srajmy i śmiećmy w imię walki z polityczną poprawnością. :-P Tylko potem nie narzekaj na skutery wodne albo wielkie motorówy robiące fale na Nidzkim czy na Bełdanach. Oni też mają prawo protestować przeciw "żeglarskiej hipokryzji" 8-)
plitkin - 2013-08-12, 14:08

Nie ryczmy.
Tylko nie badzmy terorystami wlasnych teorii.
Edukujmy z glowa, ale nie pod katem wlasnych wygod i dostosowania argumentow do wlasnych potrzeb i przyzwyczajen.

Aha: kto jak kto, a na na motorowki nie narzekam mimo sporego dyskomfortu z nimi zwiazanego. Bo rozumiem ich prawa. Za to nie rozumiem zeglarzy, ktorzy drac morde przy ognisku walcza z motorowkami powolujac sie na ekologie czy cisze. i

zeglarskaprzygoda - 2013-08-12, 14:23

Na łódce znajomych, których spotkałem była dziewczyna zajmująca się ochroną środowiska.

Powiedziała, że szampon i mydło - jakkolwiek są złe - to są ok w porównaniu z detergentami do mycia naczyń.

wlowoj - 2013-08-12, 14:27

mazury.info.pl napisał/a:
wlowoj napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
..... W tym konkretnym przypadku ubolewam, że osoby pokazane na zdjęciach ewidentnie łamiąc prawo korzystają z prawa do ochrony wizerunku... ale niestety takie w Polsce są przepisy. :-P

I tu się zasadniczo różnimy, bo ja uważam, że nie "niestety" ale " na szczęście"... :-P


Z ciekawości zapytam. Dlaczego na szczęście? Chciałbym przeczytać krótkie uzasadnienie, bo ja takiego nie znajduję. Chętnie poznam drugi punkt widzenia. :-P


Moim zdaniem ochrona wizerunku ma na celu m.in. zapobieganiu fałszywym oskarżeniom konkretnych osób. To czy zamieszczone zdjęcie jest dowodem popełnienia jakiegoś czynu to sprawa odpowiednich organów. Nie mam nic przeciwko przesłaniu takich zdjęć (lub innych informacji -patrz np. inny znany niektórym wątek) do odpowiednich uprawnionych do oceny organów. Jeśli jest uzasadnione podejrzenie- niech się tym zajmą. Mam na myśli zasadę, a jak to jest realizowane w praktyce to całkiem inny temat...
Nie zgadzam się jednak z "piętnowaniem" konkretnych osób na ogólnych forach bez dania racji, bo można po prostu kogoś skrzywdzić, a przecież nie jest naszym zadaniem zbieranie niezbitych dowodów i ich własna ocena...(i nie mamy często możliwości).
Zgoda, że należy piętnować złe zachowania, nawet je ilustrując, ale czy zawsze czynimy to w sposób odpowiedzialny nie mając żadnych wątpliwości?
Wolę w ramach ochrony wizerunku zaniechać publikacji, niż mieć świadomość, że czasem w ferworze poczucia słusznej sprawy kogoś niechcący skrzywdzić....
I to jest moim zdaniem różnica, że dobro ogólne nie powinno być nadrzędne nad dobrem indywidualnym niezależnie od okoliczności (albo, jak pisałeś, między Rosją i resztą...).
Nawet na tym forum jest widoczna wielokrotnie i w różnych wątkach taka podstawowa różnica między nami, nie mnie oceniać, która postawa jest lepsza, ale pozostanę przy swojej...

Tynia - 2013-08-12, 15:20

Buber napisał/a:
Tynia, o ile rozumiem że nie popierasz tego co Zbyszek robi, to zastanów się przez chwilę co byś zrobiła na jego miejscu?
Nie wiem gdzie mieszkasz....


Nie popieram tego z tych samych względów, o których pisze Włowoj. Co bym zrobiła? Nie wiem, czy miałabym prawo cokolwiek zrobić. Nie jestem funkcjonariuszem odpowiednich służb, mogłabym mu coś krzyknąć, ale pewnie by olał i pomyślał, że wariatka. Pamiętam takie zdarzenie z ubiegłego urlopu, gdy płynęliśmy z Danielem z dwójką młodszych dzieci. Mijał nas jacht z naprzeciwka, z którego Pani z Panem rzucali kaczuszkom chlebek. Nasze dzieci (wyedukowane są… )zaczęły wołać, że kaczek się nie karmi. Na co Pani odkrzyknęła (przypomnę: dzieciom) Bo co?. Na co nasza Natalka powiedziała, że „one potem się przyzwyczajają, nie odlatują na zimę i umierają z głodu”. Na co Pani: Nikt mi nie zabroni!
Zwracanie uwagi wzbudza agresję i nic więcej. Zero refleksji
Ja do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, że mycie siebie, jachtu i garów w jeziorze jest wykroczeniem (art 109 kw o zanieczyszczaniu wody pitnej, to ten Zbyszku?). Nie wiedziałam, że sikanie do jeziora jest wykroczeniem. Nie wiedziałam nic o zakazie palenia ognisk w miejscach niewyznaczonych, o cumowaniu w miejscach niedozwolonych, o przywiązywaniu cumy do drzewa i o wielu, wielu innych rzeczach (m.in darciu ryja na Nidzkim wieczorem przy gitarze). Większość tak robi, policja przepływa, nikt nie reaguje, mało tego, nie słyszałam nigdy o przypadku ukarania kogokolwiek za zanieczyszczanie wody.
Jak to u nas wygląda?
Oczywiste jest dla mnie, że cumując na dziko nasze śmieci zabieramy, a do lasu chodzimy z saperką. Teraz, idąc za przykładem choćby Mirka Morsa czy Zenka, zabieramy też śmieci innych (ile się da), to czego się nie da, a ma szanse się rozłożyć - częściowo zakopujemy. Jacht przywiązujemy do palika, mamy solarny prysznic i biodegradowalne środki do mycia, naczynia myjemy na brzegu, łódkę czyścimy wodą z jeziora i mopem, czasami naturalnym kamieniem. Nie rąbiemy żywych drzew, zbieramy chrust i suche gałęzie, ognisko zabezpieczamy naokoło. Sporadycznie popełniamy wykroczenia (przyznaję, że są takie sytuacje). Jenocześnie mogę z czystym sumieniem przyznać, że wyedukowałam się na tyle, żeby swoim pobytem nie szkodzić Mazurom, bo to też moje ukochane miejsce, nie tylko Zbyszka.
Czytając ten wątek, odnoszę wrażenie, że jestem intruzem na Mazurach, że przyjezdni to „bydło i buraki”. Samo patrzenie na zdjęcie tego gościa wykręca mi żołądek, bo człowiek niewyedukowany, choćby w minimalnym zakresie, tak jak ja, może być ofiarą mazurskiego paparazzi.

Urodziłam się i wychowałam nad morzem. Widziałam syf, jaki zostawiali turyści. Zawsze z rodzicami zabieraliśmy z plaży część śmieci innych, tyle ile się dało. Nic więcej nie mogliśmy zrobić.

Buber - 2013-08-12, 15:38

No to w sumie nie wiem co złego widzisz w publikowaniu zdjęć. Może tutaj jest pewne niezrozumienie - Zbyaszek nei wiesza ich (tak ja to rozumiem) żeby ten konkretny facet został ukarany, tylko jako przykład tego czego nei wolno robić. Bo my, ludzie, wzrokowce jesteśmy i szybciej do nas dociera obrazek niż pismo. Z tych zdjęć nie da się ustalić tożsamości, więc jako unaocznienie problemu są w sam raz.
Aha, no i popatrz na to z szerszej perspektywy - Ty wiesz, i zachowujesz się jak należy, ale nie wiadomo co zrobią inni czytelnicy tego forum - a wielu jest tylko przeglądaczy, którzy nigdy się nie rejestrują. To do nich właśnie te posty.

Plitkin - co do terroryzmu i do czego to prowadzi i beidnych kaczek - masz rację i nie masz. Jak byłem młody i o wiele bardziej "ideologiczny" to udzielałem się w jednym z pierwszych polskich ruchów ekologicznych "Wolę być". A potem dojrzałem. Tzn. nie da się wrócić do "stanu pierwotnego" ale da się stosunkowo bardzo małymy środkami i działaniami poprawić sytuację. I właśnie wylewanie mydlin w krzak pokrzywy, o ile zmoczy robaczki, to dokona szkody o 2-3 rzędy mniejszej niż wylanie do jeziora. I wydaje mi sie że to o to chodzi. O jakąś takąś (wiem, to jest nioertograficzne, zaraz pani nauczyciel mi to uświadomi ;-) ) świadomą interakcję ze środowiskiem. tylko tyle i aż tyle.
Ale ostatnią rzeczą jaką by można było o Tobie napisać to to że nie wiesz o co chodzi. Wiesz bardzo dobrze :-) Trzeba póbowac dosięgać ideału, to w realu osiągnie się 50% i to będzie dobrze.

plitkin - 2013-08-12, 16:37

Buber napisał/a:


Plitkin - co do terroryzmu i do czego to prowadzi i beidnych kaczek - masz rację i nie masz. Jak byłem młody i o wiele bardziej "ideologiczny" to udzielałem się w jednym z pierwszych polskich ruchów ekologicznych "Wolę być". A potem dojrzałem. Tzn. nie da się wrócić do "stanu pierwotnego" ale da się stosunkowo bardzo małymy środkami i działaniami poprawić sytuację. I właśnie wylewanie mydlin w krzak pokrzywy, o ile zmoczy robaczki, to dokona szkody o 2-3 rzędy mniejszej niż wylanie do jeziora. I wydaje mi sie że to o to chodzi. O jakąś takąś (wiem, to jest nioertograficzne, zaraz pani nauczyciel mi to uświadomi ;-) ) świadomą interakcję ze środowiskiem. tylko tyle i aż tyle.
Ale ostatnią rzeczą jaką by można było o Tobie napisać to to że nie wiesz o co chodzi. Wiesz bardzo dobrze :-) Trzeba póbowac dosięgać ideału, to w realu osiągnie się 50% i to będzie dobrze.


Ja wiem o co chodzi i Ty wiesz o co chodzi. Wszyscy wiemy.

jaNO - 2013-08-13, 15:35

Zgodzę się z niektórymi , że admin przegina ze zwalczaniem człowieka z mydłem albo Nie Daj Boże... z Ludwikiem. WJM to są tysiące rowów melioracyjnych, tysiące rzek i strumyków , wokół są miasta i wsie, spływy z setek tysięcy hektarów nawożonych pól, wylewanej gnojówy, wyrzucanego obornika itd...itd..., które ""dają" w kość WJM przez 365 dni w roku.
I co ten człowiek z mydłem przez 2 miesiące złego narobi....Oczywiście, narobi ale znaj proporcje, MociumPanie.

Valas - 2013-08-13, 16:19

jaNO napisał/a:
Zgodzę się z niektórymi , że admin przegina ze zwalczaniem człowieka z mydłem albo Nie Daj Boże... z Ludwikiem. WJM to są tysiące rowów melioracyjnych, tysiące rzek i strumyków , wokół są miasta i wsie, spływy z setek tysięcy hektarów nawożonych pól, wylewanej gnojówy, wyrzucanego obornika itd...itd..., które ""dają" w kość WJM przez 365 dni w roku.
I co ten człowiek z mydłem przez 2 miesiące złego narobi....Oczywiście, narobi ale znaj proporcje, MociumPanie.

Pamiętam jak w jeziorze Ryńskim na początku lat 70-tych łapałem widelcem miętusy, pamiętam też wybuch nawozowego szaleństwa w drugiej połowie tej dekady i zamianę jezior w zielonkawe bagienka, oraz późniejsze mozolne próby poprawy stanu ich czystości, które jako tako zauważalne efekty przyniosły dopiero w pierwszej dekadzie nowego wieku po wybudowaniu wielu oczyszczalni i upadku PGRów. Od kilku lat znowu jest gorzej. Ścieków produkowanych przez tubylców z racji postępującego wyludnienia regionu nie przybywa. Niestety olbrzymi w tym udział macie Wy - turyści wodni, tym bardziej, jeśli podchodzicie do tych kwestii z zaprezentowaną wyżej niefrasobliwością. Według szacunków Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, na szlaku od Giżycka po śluzę Guzianka żegluje nawet 10 tysięcy jachtów, co oznacza, że po jeziorach pływa jednocześnie około 40 tysięcy osób. Wyobraźmy więc sobie, że miasto Wielkości Chojnic lub 1,5 Giżycka codziennie pompuje w jeziora swoje nieoczyszczone ścieki :( Praktycznie na każdym współczesnym jachcie jest zlewozmywak. Nie mówcie więc, że jedno mydełko, jedna butelka ludwika czy jeden sik zza foka to nie problem.

MirekMors - 2013-08-13, 18:54

jaNO napisał/a:
WJM to są tysiące rowów melioracyjnych, tysiące rzek i strumyków , wokół są miasta i wsie, spływy z setek tysięcy hektarów nawożonych pól, wylewanej gnojówy, wyrzucanego obornika itd...itd..., które ""dają" w kość WJM przez 365 dni w roku.
I co ten człowiek z mydłem przez 2 miesiące złego narobi....Oczywiście, narobi ale znaj proporcje, MociumPanie.

1. w Niemczech rowów, rzek i miast jest rząd więcej
2. Rzeki-co tam! kanały przemysłowe są rząd wielkości czyściejsze
3. znajomy z Niemiec po rozchlapaniu 100 ml ON na parkingu mało w portki nie narobił ze strachu (zrobiłby to ale bał się zanieczyszczenia środowiska :-> )
Jakie wnioski ? Nie mądrzmy się tylko:
NIE SRAJ
NIE RYCZ
NIE ŚMIEĆ
To do nas wszystkich a nie do jaNO.

jureks - 2013-08-13, 20:27

Zgadzam się z MirkiemM i Valasem .Gdy pierwszy raz pływałem po WJM w połowie
lat 70tych piłem wodę z " za burty " od Wilkas przez Ryn po Ruciane . NIEPRZEGOTOWANĄ!
Sensacji nie było. Kto dziś zaryzykuje ?. Bo podobno grozi sr.....a.

aleksiasty - 2013-08-13, 22:01

Valas napisał/a:
Według szacunków Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, na szlaku od Giżycka po śluzę Guzianka żegluje nawet 10 tysięcy jachtów, co oznacza, że po jeziorach pływa jednocześnie około 40 tysięcy osób. .


Może mnożąc liczbę dni sezonu przez liczbę "małych statków" znajdujących się na Mazurach dałoby się uzyskać taki wynik, ale na razie te liczby można potraktować jako przedmiot marzeń Dyrektora RZGW.

Te 40 tysięcy to raczej liczba wszystkich turystów nawiedzających WJM w ciągu sezonu...
A w świetle coraz bardziej restrykcyjnych przepisów w kolejnych latach będzie ich jeszcze mniej.

Tynia - 2013-08-13, 22:05

jureks napisał/a:
Gdy pierwszy raz pływałem po WJM w połowie
lat 70tych piłem wodę z " za burty " od Wilkas przez Ryn po Ruciane . NIEPRZEGOTOWANĄ!

Wielko mi halo!. Ja się nieraz opiłam nieprzegotowanej wody z morza i NIC :-P

mazury.info.pl - 2013-08-13, 22:13

aleksiasty napisał/a:
A w świetle coraz bardziej restrykcyjnych przepisów w kolejnych latach będzie ich jeszcze mniej.

Restrykcyjnych pod jakim względem? Przepisy żeglarskie i motorowodne przecież zliberalizowano, strefy ciszy znikają jedna po drugiej. O jakich restrykcjach piszesz?

Valas - 2013-08-14, 07:22

mazury.info.pl napisał/a:
O jakich restrykcjach piszesz?

Może o tych forumowych, że się czepiamy tych co się myją w jeziorze, cumują w rezerwatach, leją i zrzucają ścieki do wody ;-) Szczerze mówiąc tych, których te restrykcje wypędziłyby z jezior nie byłoby nam żal jako gospodarzom :)

jaNO - 2013-08-14, 09:25

cyt. "Według szacunków Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, na szlaku od Giżycka po śluzę Guzianka żegluje nawet 10 tysięcy jachtów"
Nie ma to jak podeprzeć się totalną bzdurą w dyskusji, co nie ?
:mrgreen:
Proszę wskazać jakieś wiarygodne opracowanie w jakim procencie 2 miesiące żeglowania po WJM przyczynia się do degradacji jezior a w jakim % normalne, pracowite i codzienne zasyfianie wód przez region przez okrągły rok (zwłaszcza przez te pół roku gdy przyroda śpi i nie może się obronić).
Żeby nie było tak z przysłowiowym Człowiekiem Z Mydłem, jak z tym ,że wszyscy wiemy, że metan jest gazem cieplarnianym ale twierdzenie że to pierdzący są przyczyną ocieplania klimatu byłoby chyba letką przesadą , nie ?

MirekMors - 2013-08-14, 09:30

A choćby i 1 %. Dlaczego we wrześniu nagle woda robi się zauważalnie czyściejsza ? Dlaczego w październiku jest niemal kryształowa (szczególnie na północ od Giżycka) ?
NePolyak - 2013-08-14, 09:33

MirekMors napisał/a:
Dlaczego we wrześniu nagle woda robi się zauważalnie czyściejsza ? Dlaczego w październiku jest niemal kryształowa (szczególnie na północ od Giżycka) ?
Bo w letnich miesiącach kwitnie
axa_man - 2013-08-14, 09:48

MirekMors napisał/a:
A choćby i 1 %. Dlaczego we wrześniu nagle woda robi się zauważalnie czyściejsza ? Dlaczego w październiku jest niemal kryształowa (szczególnie na północ od Giżycka) ?


Północne jeziora i w sezonie są o wiele czystsze przynajmniej przejrzystość jest lepsza. Mętna woda wcale nie znaczy, że jest brudna. Myślę, że w sezonie jest woda po prostu bardziej zmącona. Oczywiście, że warto poruszać temat "ochrony środowiska" lub jej brak od strony turystów. Myślę jednak, iż trochę przesadzacie. Bardziej zanieczyszczają turyści na brzegu niż "Wilki Mazurskie". Żeglarze którzy nie dbają o środowisko zawsze się znajdą ale jest to wg. mnie duża mniejszość. Będąc teraz 2 tygodnie na Mazurach nie widziałem osobiście osób które by zaśmiecali czy działali w kierunku degradacji środowiska.

Fakt jeden który najbardziej by mnie niepokoił to, że ze zlewów wylewana jest woda za burtę i tak na prawdę nie wiadomo kto czym myje naczynia.

Przykładowo podam fakt, 2 jachty. Młodzi (bardzo młodzi) ludzie, imprezka do rana. Rano skacowani uporządkowali teren, zmywali naczynia w miejscu "dozwolonym" - byłem tym nawet nieco zaskoczony widząc ich zachowanie.

wojan - 2013-08-14, 10:07

Justynko
Zgadzam się całkowicie z Twoim ostatnim postem.
Od dziś jedynym środkiem myjącym na mojej łódce będzie Biały Jeleń, z powodów ekologicznych oczywiście, ale i ładnie się nazywa.
Korzystam z Łazienek portowych, ale na biwakach dzikich nie zamierzam być brudna.
Bądźmy ekologiczni, ale nie popadajmy w przesadę.

Każdy ma jednak prawo wyrażania swojego zdania. Trochę mnie jednak drażnią drobne złośliwości pod adresem tych, którzy mają inne zdanie. Niepotrzebne!

Pozdrawiam serdecznie z NETTY,
Ania

Valas - 2013-08-14, 10:30

jaNO napisał/a:
cyt. "Według szacunków Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, na szlaku od Giżycka po śluzę Guzianka żegluje nawet 10 tysięcy jachtów"
Nie ma to jak podeprzeć się totalną bzdurą w dyskusji, co nie ?

Dane są jak pisałem szacunkowe a szacunki są robione na podstawie obserwacji przepływu jachtów przez śluzy i kanały, ilości miejsc w portach i ilości interwencji służb ratunkowych. Zgadzają się co do nich również pracownicy Fundacji Ochrony WJM. A na czym Ty się oparłeś?
cytuję fragment opracowania:
http://www.zemuw.pl/pl/fi..._mazurskich.pdf
Cytat:
Istotnym źródłem biogenów wprowadzanych bezpośrednio lub pośrednio do wód WJM jest obecnie i może
być w przyszłości stale rozwijający się ruch turystyczny. Jego cechą charakterystyczną jest sezonowość z maksimum obejmującym 3 – 4 miesiące wiosenno-letnie. O ile zanieczyszczenia generowane przez turystykę lądową są w dużym stopniu kontrolowane i usuwane w istniejących oczyszczalniach ścieków to rozwój infrastruktury odbioru i utylizacji ścieków wytwarzanych przez przez turystykę żeglarską nie nadąża za rosnącą presją żeglarzy na WJM. Prowadzi to do wprowadzania łatwo przyswajalnych biologicznie form N i P wprost do wód jeziornych i to w okresie największego zapotrzebowania na nie mikroorganizmów planktonowych.
Dokładna liczba jachtów żaglowych pływających po jeziorach mazurskich nie jest znana. Brak jest
również danych o ilości zanieczyszczeń płynnych odbieranych z toalet jachtowych. Szacunkowe dane autorów wskazują, że w okresie szczytu sezonu na wodach WJM znajduje się ok. 1 tys. łodzi dziennie z czego 80% przypada na południową część systemu. Zakładając, że załogę każdej łodzi stanowi 4 osoby a każda z nich w ciągu doby jedynie z moczem wydala 6,8 – 11,8 N i 1,9 – 2,8 g P (Kirchman i Pettersson 1995), można szacować, że w okresie trzech miesięcy wielkość ładunku biogenów generowanego z tego źródła może wynosić nawet od 2,0 do 3,4 tony N i od 0,5 do 0,8 tony P z czego do oczyszczalni trafia co najwyżej 10% reszta zaś wzbogaca wody jeziorne i pozostaje poza kontrolą służb ochrony środowiska.

Zakładam, że ilość jachtów przyjęli z sufitu ale wielkość ścieków odprowadzanych bezpośrednio do wody powinni obliczyć już lepiej bo się na tym rzeczywiście znają. Tak więc byłoby to 10x(2,0do3,4)x0,9 czyli 18-30 ton azotu i 10x(0,5do0,8)x0,9 czyli od 4,5 do 6,4 ton fosforu. Te wyliczenia raczej nie uwzględniają tego, że każdy z tych 10 tys jachtów jest przynajmniej raz na tydzień myty cifem. Wydaje mi się, że jest o czym rozmawiać tym bardziej, że obniżenie ilości tych ścieków nie zależy od jakiś milionowych nakładów finansowych a jedynie od zmiany szkodliwych przyzwyczajeń, chociaż, jak widać po powyższej dyskusji, to właśnie może okazać się najtrudniejsze :-(

Buber - 2013-08-14, 10:39

Z braku lepszego opracowania, opierając się na przyrządzie optycznym (oczy) 10.000 to jest na pewno przesadzona liczba.
Będąc w zatłoczonym dniu w Węgorzewie czy Sztynorcie czy Mikołajkach (największe porty jakby nie patrząc) policzcie łódki. Jak się ścisną to na port wyjdzie 300. Czyli na calych Mazurach może ze 2 tysiące by się uskładało (łódek w szczycie sezonu na wodzie). Te 10.000 to coś z sufitu wyjęte.....

jaNO - 2013-08-14, 10:52

Buber napisał/a:
Z braku lepszego opracowania, opierając się na przyrządzie optycznym (oczy) 10.000 to jest na pewno przesadzona liczba.
Będąc w zatłoczonym dniu w Węgorzewie czy Sztynorcie czy Mikołajkach (największe porty jakby nie patrząc) policzcie łódki. Jak się ścisną to na port wyjdzie 300. Czyli na calych Mazurach może ze 2 tysiące by się uskładało (łódek w szczycie sezonu na wodzie). Te 10.000 to coś z sufitu wyjęte.....


RZGW liczy jachty tylko od Giżycka do Guzianki. gdyby policzyli całość to pewnie wyszłoby z 25 000 jachtów. Boże , jakie to szczęście, że mamy takich urzędników.
Może dałoby się suchą stopą po pokładzie przejść przez Bełdany ?

i jeszcze jedna totalna bzdura , która w jawny sposób przeczy temu co żeglarze żeglujący po WJM widzą.
cyt: Zakładając, że załogę każdej łodzi stanowi 4 osoby a każda z nich w ciągu doby jedynie z moczem wydala 6,8 – 11,8 N i 1,9 – 2,8 g P (Kirchman i Pettersson 1995) itd..."
4 osoby leją na okrągło za fokiem ? Kobiety i mężczyźni ?
Założę się , ze te dane są przyjęte z morskich jachtów, gdzie jak wiadomo toalety są inne i wszystko leci do wody. I pływa się 24godziny a nie parę godzin przy brzegu itd...
A na Mazurach leje się awaryjnie i co na własne oczy potwierdzam, incydentalnie.
Niechby jeden "naukowiec" z drugim siadł na doopie z lornetką i policzył jachty i lejących i podparł się swoimi badaniami.
Naukowcy....

Valas - 2013-08-14, 11:03

Buber napisał/a:
Z braku lepszego opracowania, opierając się na przyrządzie optycznym (oczy) 10.000 to jest na pewno przesadzona liczba.
Będąc w zatłoczonym dniu w Węgorzewie czy Sztynorcie czy Mikołajkach (największe porty jakby nie patrząc) policzcie łódki. Jak się ścisną to na port wyjdzie 300. Czyli na calych Mazurach może ze 2 tysiące by się uskładało (łódek w szczycie sezonu na wodzie). Te 10.000 to coś z sufitu wyjęte.....
Możemy raz a dobrze sami rozstrzygnąć w dużym przybliżeniu jak to z tym jest. Wystarczyłoby, że chętni forumowicze policzyliby przy pomocy np. zumi.pl jachty na wybranym jeziorze. Przed chwilą na szybko w ten sposób policzyłem jachty w portach Giżycka i Pięknej Góry i wyszło mi ponad 300 (zdjęcia na zumi są jeszcze sprzed wybudowania giżyckiej mariny, Strandy i tawerny Biały Szkwał. A gdzie Sztynort, Mikołajki, Wilkasy, Węgorzewo, Ryn, Ruciane, Pisz a gdzie jachty ukryte po krzakach?

geoportal bardziej się nadaje

maciekzb - 2013-08-14, 11:04

Ostatnio, na AirShow Giżycku, wypowiadał się MWOPRowiec, przy okazji pokazów ratowniczych z użyciem śmigłowca milicji, gdzie "ratowano żeglarzy z jachtu po wybuchu butli z gazem". Oświadczył, że na WJM jest 13 tysięcy żaglówek i takie przypadki często się zdarzają więc muszą je ćwiczyć. Właściwie każdego dnia muszą udzielać pomocy żeglarzom. O innych użytkownikach jezior ani słowa. Ogólnie z tonu wypowiedzi można było wywnioskować, że gdyby nie żeglarze to właściwie MWOPR byłby niepotrzebny. :shock:
Valas - 2013-08-14, 11:26

w geoportalu na j.Ryńskim naliczyłem ok. 200. Oczywiscie w ten sposób nie policzy się jachtów ukrytych po drzewami w zatoczkach więc metoda jest zawodna ale wobec braku lepszej :)
Siga2 - 2013-08-14, 11:30

Pewnie pomyślicie że to spiskowa teoria dziejów , ale naciąganie faktów i nakręcanie pewnych tendencji służy tylko i wyłcznie temu żeby zrobić MPN. Wtedy pa pa wolna turystyka dla mas i pa pa pieniążki dla tych którzy żyją z turystyki
marekj - 2013-08-14, 11:55

Valas napisał/a:
w geoportalu na j.Ryńskim naliczyłem ok. 200. Oczywiscie w ten sposób nie policzy się jachtów ukrytych po drzewami w zatoczkach

oraz nie wyeliminuje tych stojących pustych (armatorskich i nie wyczarterowanych) ;-)

Sławek - 2013-08-14, 13:54

Cytat:
Niechby jeden "naukowiec" z drugim siadł na doopie z lornetką i policzył jachty i lejących i podparł się swoimi badaniami.

Z utęsknienuiem czekam na taka pracę habilitacyjną " Wpyływ oddajacych mocz zeglarzy na trofie WJM na podstawie własnych wieloletnich obserwacji" :mrgreen:

Jachty na mazurach sa już chyba wszystkie wyposazone przynajmniej w chemiczne toalety. Sa punkty zlewne, w portach sa toalety i prysznice, punkty zmywania naczyń. Więc nie ma powodu aby z tej infrastruktury nie korzystać.
ps. do Ani -Aniu jak chcesz byc codziennie czysta nie biwakuj na dziko , korzystaj z portów. jak biwakujesz na polanie bez infrastruktury to ten jeden dzien mozesz przezyc bez kapieli. zawsze po drodze mozna odwiedzic port tylko w celu wzięcia prysznica.

Sławek

jaNO - 2013-08-14, 14:20

Piszesz Sławku, cyt. Z utęsknienuiem czekam na taka pracę habilitacyjną " Wpyływ oddajacych mocz zeglarzy na trofie WJM na podstawie własnych wieloletnich obserwacji"

Tak, przynajmniej mielibyśmy konkretne rozwalenie/potwierdzenie jednego mitu.
Ale o ileż bardziej naukowo jest oprzeć się na "wiarygodnych" żródłach i pisać głupoty.
I jeszcze za te bzdury my musimy płacić.

Sławek - 2013-08-14, 14:48

jaNO napisał/a:
Piszesz Sławku, cyt. Z utęsknienuiem czekam na taka pracę habilitacyjną " Wpyływ oddajacych mocz zeglarzy na trofie WJM na podstawie własnych wieloletnich obserwacji"

Tak, przynajmniej mielibyśmy konkretne rozwalenie/potwierdzenie jednego mitu.
Ale o ileż bardziej naukowo jest oprzeć się na "wiarygodnych" żródłach i pisać głupoty.
I jeszcze za te bzdury my musimy płacić.


To nie jest mit. To nie sa lata 50 -te, gdzie turystów na wodzie i w okól niej mozna było policzyc na palcach jedne ręki. odnosnie jeziora mamy zagrożenia punktowe, czylui zrzuty rurami kanalizacyjnymi. Te sprawy zostały uregulowane oczyszczalniami i siecia kanalizacyjną. Zagrożenia obszarowe, czyli spływ scieków z pól, i bezposrednio z najblizszej zlewni. PGR-y upadły, nawozy drogie , więc rolnik stosuje je racjonalnie. zagrozeniem jest wycinanie lasów , trzcin i betonowanie brzegów, czyli niszczenie naturalnych biologicznych oczuszczalni chroniacych nasze wody przez azotem i fosforem.
Dlatego jak biwakujesz na dziko , to w ostaecznosci weź prysznic na brzegu z np worka z woda z sitkiem zawieszonego na drzewie. Wiekszośc biogenów przechwyca rosliny.
Można sie spierac o ilośc , ale faktem jest ,że wypoczywajacych na wodzie turystów przybywa i stanowia oni swoiste zgrozenia dla ekosytemu wodnego własnie przez ich ilość.
Dlatego miom zdaniem juz niedługo będzie wiecej rygorystycznych przepisów jak na przykład zakaz biwakowania na dziko, a jedynie w wyznaczonych miejscach. Kto wie czy nie bedzie zakazu nadmiernej rozbudowy bazy zeglarskiej na rzecz modernizacji pod katem ekologicznym juz isteniejących.
Ilu turytów odwiedza Morskie Oko ? Nie wiem , ale wiem ile ton smieci z tego jeziora wydobywaja nurkowie po sezonie, no a przeciez niby nikt nie śmieci.

Sławek

Valas - 2013-08-14, 18:06

jaNO napisał/a:

Ale o ileż bardziej naukowo jest oprzeć się na "wiarygodnych" żródłach i pisać głupoty.
I jeszcze za te bzdury my musimy płacić.

A o ile bardziej kozacko jest na niczym się nie oprzeć i wszystkim pozostałym zarzucić pisanie bzdur, głupot i tworzenie mitów. Normalnie - dziennikarstwo niepokorne

Valas - 2013-08-14, 18:15

Sławek napisał/a:

To nie jest mit. To nie sa lata 50 -te, gdzie turystów na wodzie i w okól niej mozna było policzyc na palcach jedne ręki. ......
......no a przeciez niby nikt nie śmieci.

Popieram w całej rozciągłości

Valas - 2013-08-14, 18:21

marekj napisał/a:
Valas napisał/a:
w geoportalu na j.Ryńskim naliczyłem ok. 200. Oczywiscie w ten sposób nie policzy się jachtów ukrytych po drzewami w zatoczkach

oraz nie wyeliminuje tych stojących pustych (armatorskich i nie wyczarterowanych) ;-)
Może jedno zrekompensuje drugie? Tak czy inaczej wiedzielibyśmy z dużym przybliżeniem czy mówimy tu o 1, 5, 10 czy 20 tysiącach. Trzeba by jeszcze tylko ustalić czy zdjęcia robione były w pełnym sezonie czy np. pod koniec maja. Ze zdjęć wynika, że wiele lodek stoi jeszcze na brzegu.
ryszard_pp - 2013-08-14, 18:34

Tynia napisał/a:
jureks napisał/a:
Gdy pierwszy raz pływałem po WJM w połowie
lat 70tych piłem wodę z " za burty " od Wilkas przez Ryn po Ruciane . NIEPRZEGOTOWANĄ!

Wielko mi halo!. Ja się nieraz opiłam nieprzegotowanej wody z morza i NIC :-P


Dobre, zapewne w dużych ilościach !!! No popatrz, a rozbitkowie na ocenanch giną często właśnie z pragnienia, natomiast z tego co piszesz, wynikałoby, że to, jakby to oględnie ująć - debile ? A inni, zapewne też idioci (?) ostrzegają, że picie wody morskiej prowadzi do błyskawicznej dysfunkcji nerek, śmiertelnej.

danielkrk - 2013-08-14, 18:41

Ryszardzie - myślę, że powinienieś nauczyć się czytać między wierszami ;-)
Buber - 2013-08-14, 18:42

???
że zapytam po młodzieżowemy - why so serious?
Przeca to kawał był i ty tu tak z grubej rury....


A w temacie - im częściej o tym myślę to dochodzę do wniosku że niegłupie by było odgórne ograniczenie łódek na Mazurach. np. 3 tysiące i już. Trochę dyktatorskie, ale jak inaczej do ludzi nie dociera....

Chociaż.. Polak kombinator pewnie by coś wymyslił i dalej by było tak samo. Na dłuższą metę tylko edukacja pozostaje....

marekj - 2013-08-14, 19:36

Buber napisał/a:
???
że zapytam po młodzieżowemy - why so serious?
Przeca to kawał był i ty tu tak z grubej rury....


A w temacie - im częściej o tym myślę to dochodzę do wniosku że niegłupie by było odgórne ograniczenie łódek na Mazurach. np. 3 tysiące i już. Trochę dyktatorskie, ale jak inaczej do ludzi nie dociera....

Chociaż.. Polak kombinator pewnie by coś wymyslił i dalej by było tak samo. Na dłuższą metę tylko edukacja pozostaje....

A jak ty byś je policzył? Szczerze to juz nie wiem czy to jaja czy na serio, ale patrząc na częstotliwośc pojawiania się takich pomysłów myślę że na serio.
A więc jak technicznie byś ograniczył liczbę łódek do np. 3 tysięcy???

niutka - 2013-08-14, 19:57

Buber napisał/a:
Cytat:
Na dłuższą metę tylko edukacja pozostaje....

I ja optuję za tą wersją. Wtłaczanie od najmniejszego szkraba aż do znudzenia podstawowych zasad dbania o środowisko.

Buber - 2013-08-14, 20:46

marekj napisał/a:
A jak ty byś je policzył? Szczerze to juz nie wiem czy to jaja czy na serio, ale patrząc na częstotliwośc pojawiania się takich pomysłów myślę że na serio.
A więc jak technicznie byś ograniczył liczbę łódek do np. 3 tysięcy???

Kwestia jaj czy serio odnosiła się do picia wody morskiej.... ;-)

A ograniczenie łódek? To taki tylko pomysł, wcale nie twierdzę że dobry, ma dużo za i przeciw... Ale skoro pytasz - łódki "dopuszczone" miałyby winietkę jakąś i skoro mamy policję na wodzie, to łódka bez winietki byłaby odholowywana na koszt sternika plus mandat i już - to tak na szybko.

Ale jak się zastanowić to zakazy czy nakazy na nasze społeczeństwo za bardzo nie działają. Stąd mój ostatni postulat o edukację, ew. wysokie, NIEUCHRONNE mandaty za zaśmiecanie....

marekj - 2013-08-14, 21:03

Buber napisał/a:
Ale skoro pytasz - łódki "dopuszczone" miałyby winietkę jakąś i skoro mamy policję na wodzie, to łódka bez winietki byłaby odholowywana na koszt sternika plus mandat i już - to tak na szybko.

Absurdalny absurd. Ciekawe jaka cenę osiągnęła by winietka u "koników" :mrgreen:

Cytat:

Ale jak się zastanowić to zakazy czy nakazy na nasze społeczeństwo za bardzo nie działają. Stąd mój ostatni postulat o edukację, ew. wysokie, NIEUCHRONNE mandaty za zaśmiecanie....

I z tym się w pełni zgadzam. :-D

marekp - 2013-08-14, 21:45

Czasami na rynkach starego miasta; w Warszawie; w Krakowie; w Poznaniu; we Wrocławiu i diabli wiedzą gdzie jeszcze jest tyle ludzi(niektórzy "śmiecą" ...)

Wprowadźmy im winiety a kto niema wynocha z miasta choćby przyjechał po raz pierwszy w życiu... :evil:

Tynia - 2013-08-14, 22:03

Daniel ma lepszy pomysł! (Piszę ja bo on prowadzi). Niech pływają tylko jachty amatorskie, bo to czarterowe głównie zaśmiecają. Tak jak właściciel sklepu może tylko w niedzielę stać za ladą. Zamknąć czarterownie!!! :-P
Szaman3 - 2013-08-14, 22:12

Tak jest, tylko armatorskie :-D
Artur 66 - 2013-08-14, 22:49

Szaman3 napisał/a:
Tak jest, tylko armatorskie :-D


Popieram :-P

Margarita - 2013-08-14, 23:51

Hellooou, samoluby jedne, protestuję :!: :!: :evil: :-P
Buber - 2013-08-15, 05:24

Szaman3 napisał/a:
Tak jest, tylko armatorskie :-D

Ale żeby było "społecznie sprawiedliwe" to tylko te pomalowane na różowo. Innnym kolorm stanowcze NIE! :D

jureks - 2013-08-15, 12:05

NIE ZGADZAM SIĘ na zamknięcie " POD DĘBEM ". :!:
Chcę we wtorek wyczart.. OMEGĘ i popłynąć po NIDZKIEM "w dół ". :lol: :roll:

WKHOURI - 2013-08-17, 11:19

Buber napisał/a:
Szaman3 napisał/a:
Tak jest, tylko armatorskie :-D

Ale żeby było "społecznie sprawiedliwe" to tylko te pomalowane na różowo. Innnym kolorm stanowcze NIE! :D


Jak to ma być koszt ciszy i spokoju. Ok! :) Mogę się nawet pomalować na różowo. :-D

mazury.info.pl - 2013-08-18, 20:55

Kolejna fotka z cyklu - Czego nie robić na szlaku. Jak widać nawet prezydenckiemu sternikowi zdarzają się wpadki. Wpływanie do portu z położonym masztem jest "błędem w sztuce". Jacht prezydencki miał specjalną ochronę, wyznaczone odpowiednie miejsce do cumowania i zapewnioną wszelką pomoc od strony lądu. Inne jachty nie mają tego szczęścia... i położonym masztem mogą w porcie poczynić wiele szkód, również sobie. Zahaczenie topem położonego masztu o cokolwiek powoduje jego: uszkodzenie (zgięcie), połamanie, względnie wyrwanie cęg razem z kawałkiem pokładu.
danielkrk - 2013-08-18, 21:20

a sztywny sztag napięty jak baranie jaja :mrgreen:
axa_man - 2013-08-19, 09:03

Nie czepiajcie się, sternik był pewnie strasznie zestresowany :-)
mazury.info.pl - 2013-10-03, 21:12

Posprzątałem dyskusje polityczne i personalne. Politykować proszę poza forum, a spory personalne załatwiać wyłącznie na PW. Odsyłam do regulaminu:
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=78

Valas - 2013-10-06, 23:26

jaNO napisał/a:
Zgodzę się z niektórymi , że admin przegina ze zwalczaniem człowieka z mydłem albo Nie Daj Boże... z Ludwikiem. WJM to są tysiące rowów melioracyjnych, tysiące rzek i strumyków , wokół są miasta i wsie, spływy z setek tysięcy hektarów nawożonych pól, wylewanej gnojówy, wyrzucanego obornika itd...itd..., które ""dają" w kość WJM przez 365 dni w roku.
I co ten człowiek z mydłem przez 2 miesiące złego narobi....Oczywiście, narobi ale znaj proporcje, MociumPanie.


Cytat:
Mazurskim grozi degradacja

Ro­sną­ca z roku na rok licz­ba tu­ry­stów od­wie­dza­ją­cych latem Wiel­kie Je­zio­ra Ma­zur­skie zna­czą­co wpły­wa na gwał­tow­ne ob­ni­że­nie ja­ko­ści wód w akwe­nach. Nie­wła­ści­wy spo­sób użyt­ko­wa­nia akwe­nów może nawet po­wo­do­wać za­mie­ra­nie je­zior.
Takie wnio­ski wy­ni­ka­ją z badań prze­pro­wa­dzo­nych w lipcu i sierp­niu przez ze­spół na­ukow­ców z Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, któ­rzy oce­nia­li ja­kość wód i za­gro­że­nia eu­tro­fi­za­cją je­zior po­łu­dnio­wej czę­ści kom­plek­su Wiel­kich Je­zior Ma­zur­skich. Wody tych akwe­nów za­si­la­ją naj­więk­sze w Pol­sce je­zio­ro Śniar­dwy, zwane Ma­zur­skim Mo­rzem.
Ba­da­nia pro­wa­dzo­no we współ­pra­cy z Lo­kal­ną Grupą Ry­bac­ką "Ma­zur­skie Morze". Spe­cja­li­ści prze­ba­da­li wody je­zior: Nie­go­ci­na, Bocz­ne­go, Ja­god­ne­go, Szy­mo­nec­kie­go, Szy­mo­na, Tał­to­wi­ska, Ryń­skie­go, Tałty, Mi­ko­łaj­skie­go, Beł­da­ny oraz Śniardw.
Jak po­in­for­mo­wał kie­ru­ją­cy ba­da­nia­mi prof. Ry­szard Chróst z Za­kła­du Eko­lo­gii Mi­kro­or­ga­ni­zmów In­sty­tu­tu Bo­ta­ni­ki Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, naj­więk­szy wpływ na ja­kość wód prze­ba­da­nych je­zior, co wiąże się z po­stę­pu­ją­cym pro­ce­sem ich eu­tro­fi­za­cji, ma spo­sób użyt­ko­wa­nia i za­go­spo­da­ro­wa­nia zlew­ni Wiel­kich Je­zior Ma­zur­skich, a także na­wod­na ak­tyw­ność tu­ry­stycz­na.
Eu­tro­fi­za­cja to pro­ce­sy użyź­nia­nia wód, które mogą pro­wa­dzić do za­ra­sta­nia i po­wol­ne­go za­mie­ra­nia akwe­nu.
We­dług na­ukow­ców do po­gor­sze­nia ja­ko­ści wód w akwe­nach przy­czy­nia się głów­nie zcen­tra­li­zo­wa­nie sys­te­mu wod­no-ście­ko­we­go. Drugą przy­czy­ną jest nie­do­sta­tecz­ne oczysz­cza­nie ście­ków w oczysz­czal­niach ko­mu­nal­nych, wy­bu­do­wa­nych na obrze­żach je­zior.
Ście­ki za­wie­ra­ją­ce związ­ki azotu i fos­fo­ru od­pro­wa­dza­ne są do wód głę­bi­no­wych je­zior, gdzie pod­czas wio­sen­nej i je­sien­nej cyr­ku­la­cji mie­sza­ją się z wo­da­mi ca­łe­go akwe­nu.
Jak su­ge­ru­je pro­fe­sor Chróst, za­po­biec temu można po­przez do­dat­ko­we do­czysz­cza­nie ście­ków. Można to robić w sys­te­mach hy­dro­bo­ta­nicz­nych czyli ta­kich, gdzie wy­ko­rzy­sty­wa­ne są fil­try z na­tu­ral­ne­go pod­ło­ża i ro­ślin.
Jak wy­ka­za­li na­ukow­cy do po­gor­sze­nia ja­ko­ści wód przy­czy­nia się także wzra­sta­ją­cy ruch tu­ry­stycz­ny na wo­dzie. Cho­dzi o ka­bi­no­we ło­dzie mo­to­ro­we i ża­glów­ki, z któ­rych tu­ry­ści wy­rzu­ca­ją nie­czy­sto­ści bez­po­śred­nio do wody. Prze­pi­sy do­ty­czą­ce re­je­stra­cji i do­pusz­cze­nia do że­glu­gi du­żych pły­wa­ją­cych jed­no­stek ka­bi­no­wych, nie na­kła­da­ją na ich wła­ści­cie­li i użyt­kow­ni­ków ko­niecz­no­ści wy­po­sa­że­nia łodzi w sys­te­my sa­ni­tar­ne. Nie ma też obo­wiąz­ku opróż­nia­nia łódek z nie­czy­sto­ści w eko-ma­ri­nach.
Jak pod­kre­ślił prof. Chróst pod ko­niec se­zo­nu tu­ry­stycz­ne­go, w sierp­niu, w więk­szo­ści ba­da­nych je­zior zmniej­szy­ła się znacz­nie war­stwa wód po­wierzch­nio­wych, w któ­rej za­war­tość tlenu roz­pusz­czo­ne­go w wo­dzie do­pusz­cza­ła moż­li­wość wy­stę­po­wa­nia ryb. - Ozna­cza­ło to, że ob­ję­tość wód je­zior­nych moż­li­wa do by­to­wa­nia ryb znacz­nie się skur­czy­ła ogra­ni­cza­jąc przez to wa­run­ki ich wy­stę­po­wa­nia i że­ro­wa­nia- pod­kre­ślił.
Kra­ina Wiel­kich Je­zior Ma­zur­skich po­ło­żo­na jest w środ­ko­wej czę­ści Po­je­zie­rza Ma­zur­skie­go. Je­zio­ra zaj­mu­ją w niej po­wierzch­nię 482 km kw.

źródło

axa_man - 2013-10-07, 08:43

1.
Cytat:
Według naukowców do pogorszenia jakości wód w akwenach przyczynia się głównie zcentralizowanie systemu wodno-ściekowego. Drugą przyczyną jest niedostateczne oczyszczanie ścieków w oczyszczalniach komunalnych, wybudowanych na obrzeżach jezior.


2.
Cytat:
Jak wykazali naukowcy do pogorszenia jakości wód przyczynia się także wzrastający ruch turystyczny na wodzie. Chodzi o kabinowe łodzie motorowe i żaglówki, z których turyści wyrzucają nieczystości bezpośrednio do wody.


Pierwsze można łatwo sprawdzić bo tego się nie ukryje. Odnośnie jachtów... hmmm... Biorąc pod uwagę ścieki gdzie są "wpompowywane" w jeziora w setkach m3 to jachty są znikomym procentem zanieczyszczającym wody. Ponadto samo badanie wód nie dowodzi, iż to przez turystykę jachtową dochodzi do zanieczyszczeń, są to tylko wg. mnie wnioski daleko idące. Wiadomo też, iz w sezonie więcej turystów korzysta z toalet i tym samym więcej zanieczyszczeń dostaje się do wody (patrz punkt 1.). Więc wniosek mówiący o zwiększeniu się zanieczyszczeń w sezonie letnim przez jachty (mówię o znaczącym zwiększeniu zanieczyszczeń) nie ma wg. mnie podstaw.

Oczywiście nie neguję, iż część turystycznych (niedzielnych) żeglarzy zanieczyszcza i z tym trzeba walczyć.

Już wcześniej miałem taka myśl i ideę, aby stworzyć społeczną straż środowiskową (może właśnie żółte banderki) które we współpracy z policją, MOPR zgłaszała by przypadki rażącego zanieczyszczania środowiska przez jachty. Co wy na to?

Artur 66 - 2013-10-07, 09:29

axa_man napisał/a:


Już wcześniej miałem taka myśl i ideę, aby stworzyć społeczną straż środowiskową (może właśnie żółte banderki) które we współpracy z policją, MOPR zgłaszała by przypadki rażącego zanieczyszczania środowiska przez jachty. Co wy na to?


:shock:

extant - 2013-10-07, 09:34

Artur 66 napisał/a:
axa_man napisał/a:


Już wcześniej miałem taka myśl i ideę, aby stworzyć społeczną straż środowiskową (może właśnie żółte banderki) które we współpracy z policją, MOPR zgłaszała by przypadki rażącego zanieczyszczania środowiska przez jachty. Co wy na to?


:shock:


ORMO(PR) ?? :shock:

MirekMors - 2013-10-07, 09:35

Nie czepiajcie się. Przecież temat jest: "czego NIE robić na szlaku" :-P
axa_man - 2013-10-07, 09:51

Wiedziałem, że ta myśl będzie kontrowersyjna :-P
plitkin - 2013-10-07, 13:08

extant napisał/a:
Artur 66 napisał/a:
axa_man napisał/a:


Już wcześniej miałem taka myśl i ideę, aby stworzyć społeczną straż środowiskową (może właśnie żółte banderki) które we współpracy z policją, MOPR zgłaszała by przypadki rażącego zanieczyszczania środowiska przez jachty. Co wy na to?


:shock:


ORMO(PR) ?? :shock:


Jesien...

Siga2 - 2013-10-07, 14:17

Ochotniczy
Ruch
Mazurskiej
Ochrony

:-D ;-)

zenek - 2013-10-08, 08:46

Moim zdaniem artykuł zamieszczony przez Valasa to nic innego jak kolejny etap walki o ograniczenie ruchu turystycznego na obszarze WJM czyli następny mały kroczek w kierunku MPN. Tym razem zrobiony bardzo nieudolnie przez pismaka, który popełnił ten artykuł. Jest to doskonały przykład manipulowania opinią publiczną. Wielu przeczyta początek i dalej nie będzie się zagłębiać, a jeżeli nawet to najlepiej zapamiętuje się wstęp. Proszę zwrócić uwaga na pierwsze zdanie:
Cytat:
Ro­sną­ca z roku na rok licz­ba tu­ry­stów od­wie­dza­ją­cych latem Wiel­kie Je­zio­ra Ma­zur­skie zna­czą­co wpły­wa na gwał­tow­ne ob­ni­że­nie ja­ko­ści wód w akwe­nach.

Autor jasno wskazuje winnych obniżenia jakości wód. Jednak już w środku artykułu pojawia się zgoła inne stwierdzenie z opracowania naukowców:
Cytat:
We­dług na­ukow­ców do po­gor­sze­nia ja­ko­ści wód w akwe­nach przy­czy­nia się głów­nie zcen­tra­li­zo­wa­nie sys­te­mu wod­no-ście­ko­we­go. Drugą przy­czy­ną jest nie­do­sta­tecz­ne oczysz­cza­nie ście­ków w oczysz­czal­niach ko­mu­nal­nych, wy­bu­do­wa­nych na obrze­żach je­zior.

Zapomnieli też szanowni naukowcy o dzikich mieszkańcach mnożących się w niekontrolowany sposób czyli kormoranach. Jak te ptaszyska potrafiły zadbać o "swoją" wyspę na Dobskim to wszyscy wiedzą. Teraz ochoczo zabierają się za Upałty. Na dokładkę jedzą dziennie prawie tyle co ważą i z sanitariatów w portach nie korzystają :-P .

Podejrzewam, że właściciele prywatnych posiadłości nad brzegami Nidzkiego, Bełdan czy innych jezior nigdy nie spoczną w próbach ograniczenia ruchu turystycznego.

RZ - 2013-10-08, 09:08

Prawie wszyscy pisze prawie ci co mieszkają na Mazurach to turyści :-P jedni przyjechali tu z przymusu drudzy z wyboru, ale można jednych i drugich nazwać w cudzysłowie turystami Jesli lobby mieszkających tam co nie których chce się pozbyc turystów bo im się nie podobają to spakować tych [ turystów ] :oops: ,ogrodzić całe Mazury płotem pod napięciem ,i będzie rezerwat prawdziwy nie namiastka :-P Po co mają być przepychanki kto ma prawo tam przebywać.
Valas - 2013-10-08, 10:19

RZ napisał/a:
Prawie wszyscy pisze prawie ci co mieszkają na Mazurach to turyści :-P jedni przyjechali tu z przymusu drudzy z wyboru, ale można jednych i drugich nazwać w cudzysłowie turystami Jesli lobby mieszkających tam co nie których chce się pozbyc turystów bo im się nie podobają to spakować turystów :oops: ,ogrodzi pod napięciem ,i będzie rezerwat prawdziwy nie namiastka :-P

Nikt tu nikogo nie chce się pozbyć. Mówimy czego nie robić na szlaku a ten akurat artykuł wg. mnie powinien przekonać niedowiarków, że ktoś kto myje się mydłem w jeziorze, używa płynów do mycia w zlewozmywakach na jachtach i spuszcza zawartość jachtowych wc bezpośrednio do wody to nie jest marginalna sprawa bo należy ją niestety mnożyć przez tysiące. Jest to problem nad którym się należy zastanowić i znaleźć jakieś rozwiązanie a nie chować głowę w piasek i twierdzić, że wszystkiemu winna jest kanalizacja komunalna i rolnictwo. Nikt rozsądny nie twierdzi, że nóg nie należy myć bo ważniejsza jest twarz. Myć trzeba i jedno i drugie (byle nie w jeziorze :) ) a nie udawać, że nogi nie śmierdzą.

extant - 2013-10-08, 10:40

Hmm... ciekawe czy gdzieś w necie dostępne są jakieś wiarygodne dane określające udział: ścieków komunalnych, rolnictwa, nawodnego ruchu turystycznego, kormoranów,.. w ogólnym bilansie zanieczyszczenia wód WJM ?? :-?
funyo - 2013-10-08, 10:58

Eee tam, do Niegocina przez dziesięciolecia lano ścieki miejskie bez oczyszczania + zakładowe z Giżycka i Wilkas + nawozy z pól na wschodnim brzegu i jakoś nie zarósł. Teraz woda "oczyszczona" w oczyszczalni trafia do niewielkiego Grajewka i też nie zarasta.
A np. taki Wojsak, prawie nietknięty ludzką ręką ni nogą, jest prawie w połowie zarośnięty, w porównaniu ze stanem sprzed stu lat.
To taka eko-propaganda, skupiająca się na mikroczynnikach, jak w przypadku emisji CO2 przez samochody osobowe, a z pominięciem samolotów i statków.
Znieść strefy ciszy i wpuścić na te zarastające jeziorka dresmotorówy i skutery, to przestaną zarastać, a i kormorany się wyniosą ;-) :-P

mazury.info.pl - 2013-10-08, 11:40

Funyo. W twojej wypowiedzi prawie nic się nie zgadza.
1. Ścieki z giżyckiej oczyszczalni trafiają do Niegocina (nie do Grajewka) już prawie od 10-lecia
2. Giżycka oczyszczalnia ścieków należy do najnowocześniejszych w Polsce i od czasu jej uruchomienia są do niej podłączane sąsiednie gminy, dzięki czemu degradacja środowiska została przyhamowana ---- W artykule mowa o oczyszczalniach w innych miastach.
3. Niegocin jest głęboki, dlatego zarastania nie widać z brzegu. Kiedyś na dnie był piach teraz jest (z roku na rok) coraz więcej mułu. Wynikiem tego jest m.in. zanik ryby o nazwie sieja. Sieja składa ikrę na dnie jeziora, w mule niestety jaj nie złoży.
4. Do Wojsaka (niewielkiego oczka) przez lata trafiały ścieki nieszczelnych szamb Wilanowa (obecnie jest tam kanalizacja). Jezioro Popówka Wielka nie sąsiaduje z osiedlem mieszkalnym i nie jest w takim stopniu zarośnięte.
5. Strefy cieszy są znoszone jedna po drugiej. Tego procesu nic nie zatrzyma. Tym bardziej, że motorowodniaków jest z roku na rok coraz więcej.

extant - 2013-10-08, 12:20

mazury.info.pl napisał/a:
... Kiedyś na dnie był piach teraz jest (z roku na rok) coraz więcej mułu...

Sorki Zbyszek, ale kiedyś to na dnie Niegocina było czyste "g**no" głównie z Giżyckich, nieoczyszczonych ścieków komunalnych/przemysłowych, które to "g**no" od lat spływa sobie teraz powolutku na południe. :-/

funyo - 2013-10-08, 13:04

mazury.info.pl napisał/a:
Funyo. W twojej wypowiedzi prawie nic się nie zgadza...

O.k. moja wypowiedź była nieco ironiczna i trochę przekolorowana. Chodzi o to, żeby nie demonizować wpływu człowieka, a zwłaszcza turystów na stan jezior. Ludzie za bardzo lubią myśleć, że mają na coś wpływ.
A tak merytorycznie, to Niegocin jest głęboki w jednym miejscu. Nie dostrzegłem też w ostatnim czasie jakiegoś drastycznego wzrostu zamulenia. W tym roku zażywałem kąpieli w różnych miejscach i wszędzie, gdzie kiedyś był piękny piasek, tak jest i teraz, z mielizną na środku włącznie. A nie dostrzegasz związku między brakiem siei, a pojawieniem się kormoranów na Wyspie Miłości?
Co do Wojsaka - o jakich szambach piszesz? Wilanów 20 lat temu już był częściowo skanalizowany i był mniejszy o połowę. A jeszcze wcześniej było tu zaledwie kilka gospodarstw. Trudno oszacować, ile takich zanieczyszczeń faktycznie trafiało do gruntu i ilu ludzi stosowało nieuczciwe praktyki dla oszczędności. Trudno więc oszacować wpływ kilku- czy kilkunastu "nieszczelnych" szamb na całe jezioro. Wiadomo natomiast, że przyroda nie znosi pustki i jest bardzo agresywna - małe stojące jeziorka prędzej czy później zarastają, a pojawiają się lub powiększają inne. Wystarczy spojrzeć, jak w ciągu kilku lat zarosły brzegi Kisajna od strony poligonu. Kilkanaście lat temu były tam co najmniej cztery ładne, dość szerokie brzegi. Po zagrodzeniu ich przez wojsko, pozostał jeden, reszta prawie zarosła, zarówno od lądu jak i wody. I to w czasach już proekologicznych. A Popówka Duża jest "eksploatowana" przez wędkarzy, więc nie zarasta. Już sobie wyobrażam, jakim pięknym, cichym, portowym jeziorkiem byłby Wojsak, gdyby przekopać szerszy kanał i udostępnić go zarówno od strony wody, jak i lądu.
O przyrodę trzeba dbać, ale nie pisząc zatrważające raporty, tylko kompleksowo - zaczynając od edukacji, a na dostępności infrastruktury sanitarnej kończąc. A jak z tym jest, wiadomo.

mazury.info.pl - 2013-10-08, 13:55

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Kiedyś na dnie był piach teraz jest (z roku na rok) coraz więcej mułu...

Sorki Zbyszek, ale kiedyś to na dnie Niegocina było czyste "g**no" głównie z Giżyckich, nieoczyszczonych ścieków komunalnych/przemysłowych, które to "g**no" od lat spływa sobie teraz powolutku na południe. :-/


Czy to upoważnia kogokolwiek do zanieczyszczania dodatkowo?

extant - 2013-10-08, 16:19

mazury.info.pl napisał/a:
extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... Kiedyś na dnie był piach teraz jest (z roku na rok) coraz więcej mułu...

Sorki Zbyszek, ale kiedyś to na dnie Niegocina było czyste "g**no" głównie z Giżyckich, nieoczyszczonych ścieków komunalnych/przemysłowych, które to "g**no" od lat spływa sobie teraz powolutku na południe. :-/

Czy to upoważnia kogokolwiek do zanieczyszczania dodatkowo?

Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Chodziło mi o to, że jeszcze całkiem niedawno - oczywiście niedawno z mojej perspektywy - Niegocin był chyba największym "ściekiem" na WJM, więc nie twierdźmy, że dzisiaj sytuacja jest jakoś wyjątkowo katastrofalna... bywało już znacznie gorzej co oczywiście nie znaczy, że teraz nie mogłoby być jeszcze lepiej. ;-)

MirekMors - 2013-10-08, 19:20

Słyszałem, że "za niemca" był obowiązek oczyszczania brzegów jezior z zalegającego zielska ? Końmi i jakąś superbroną wyciągano to na brzeg by nie dopuścić do zarastania brzegów i zmniejszenia lustra wody.
funyo - 2013-10-08, 20:30

Teraz wystarczyłoby sprzedać działki "z dostępem do wody" i pozwolić na mały pomościk.
Trzcina sama się zwija przy takim sąsiedztwie ;-)

Sławek - 2013-10-09, 08:01

Ekologia to nie matematyka i nie zawsze się da wszystko przewidzieć. Co do oczyszczalni to ok nawet te najbardziej nowoczesne nie zredukuja biogenów do zera. Powiedzmy ,że oczyszczalnia w Gizycku ma ustawiony fosfor na 1 mg w litrze, a azoty 15 mg. mało nieprawdaż, tylko ,że ta oczyszczalnie zrzuca w sezonie pewnie ok 10 tys metrów szesciennych oczyszczonych ścieków , czylo łatwo policzyc ile tych biogenów dobowo spływa. nastepnie pytanie duzo ,to czy mało. Gdyby WJM nie były jeziorami zdegradowanymi, czyli eutroficznymi byłoby to mało. Naykowcy proponuja podczyszczac te oczyszczone ścieki przez filtr biologiczny , tak aby biogeny zanim trafia do WJM były wbudowane w rośliny. W oczyszczalni w Chojnicach zastosowano szereg stawów stabilizacyjnych. Oczyszczone ścieki z oczyszczalni przepływaja przez stawy a dopiero po nich trafiają do odbiornika. I nie zawsZe daje to dobre efekty. Sa okresy gdy same stawy powoduja wtórne zanieczyszczenie.
Co do jachtów to dam przykład - najnowsza Delphia,- jacht na 10 osób + kibel morski ze zbiornikiem 30 l. Czy trzeba wiecej przykładów. taki zbiornik starczy na ,albo raczej nie na pierwsza kolejke browaru :-D , nie mówiąc o grubszych potrzebach.

Sławek

zenek - 2013-10-09, 08:19

Sławek napisał/a:
Co do jachtów to dam przykład - najnowsza Delphia,- jacht na 10 osób + kibel morski ze zbiornikiem 30 l. Czy trzeba wiecej przykładów. taki zbiornik starczy na ,albo raczej nie na pierwsza kolejke browaru :-D , nie mówiąc o grubszych potrzebach.

Sławku co miałeś z matematyki? :-D Trzy litry sikania po 0.5 litra piwa :-P ? Chyba troszkę przesadziłeś :lol: .
To tak w ramach małego OT.

Sławek - 2013-10-09, 08:31

Zenku korzystałeś kiedys z morskiego wc ? taki kibel trzeba każdorazowo przepłukać pompą reczną. To nie pisuar :-D samo nic nie zleci :-D

Sławek

zenek - 2013-10-09, 08:36

Sławek napisał/a:
Zenku korzystałeś kiedys z morskiego wc ? taki kibel trzeba każdorazowo przepłukać pompą reczną. To nie pisuar :-D samo nic nie zleci :-D

Dobra, zwracam honor :-D ! Ale może chociaż uznasz, że na dwie kolejki ten zbiornik wystarczy :-P :lol: :lol: :lol: !

RZ - 2013-10-09, 08:41

Taki mały przykład .Jezioro nie daleko Rajgrodu nie mylić z Rajgrodzkim ,od lat 60 do 90 masa ludzi nad brzegami ,biwaki obozy harcerskie piękne plaże co 200m pomosty ,woda kryształ ,piasek jak nad morzem .Raki zatrzęsienie .I co koniec lat 90 osrodki zlikwidowano ,obozy zlikwidowano ,plaże zlikwidowano ,ludzie przestali przyjeżdzać ,tam gdzie był piasek teraz jest muł po kostki ,trzcina pozarastała brzegi ,latem smród gnijących roślin ,zupełna degradacja ,turystów jak na lekarstwo ale za to brzegi są dokładnie metodycznie zabudowywane przez domki,więc gdzie waszym zdaniem jest problem degradacji jezior :?: :?: Czy przyjezdny turysta czy niby tubylec który sie tam pobudował :?: :?: Jezioro nigdy nie widziało jachtów i motorówek od zawsze było strefą ciszy .
lukasz - 2013-10-09, 08:43

Sławek napisał/a:
Zenku korzystałeś kiedys z morskiego wc ? taki kibel trzeba każdorazowo przepłukać pompą reczną. To nie pisuar :-D samo nic nie zleci :-D

Sławek
chyba, że jest elektryczny Slawku. Wtedy przyciskasz guziczek i po temacie ;-) .
extant - 2013-10-09, 08:47

Sławek napisał/a:
Naukowcy proponuja...

Naukowcy/ekolodzy proponują różne, czasami kompletnie "od czapy" rozwiązania, bo to jest ich praca i z tego żyją, a prawda jest taka, że w aktualnej rzeczywistości i tak nie da się utrzymać żadnego środowiska w jego stanie naturalnym stanie. To nie naukowcy/ekolodzy "rządzą" tylko... kasa i zysk. :-/

funyo - 2013-10-09, 10:29

RZ napisał/a:
Taki mały przykład .Jezioro nie daleko Rajgrodu nie mylić z Rajgrodzkim ,od lat 60 do 90 masa ludzi nad brzegami ,biwaki obozy harcerskie piękne plaże co 200m pomosty ,woda kryształ ,piasek jak nad morzem .Raki zatrzęsienie .I co koniec lat 90 osrodki zlikwidowano ,obozy zlikwidowano ,plaże zlikwidowano ,ludzie przestali przyjeżdzać ,tam gdzie był piasek teraz jest muł po kostki ,trzcina pozarastała brzegi ,latem smród gnijących roślin ,zupełna degradacja ,turystów jak na lekarstwo ale za to brzegi są dokładnie metodycznie zabudowywane przez domki,więc gdzie waszym zdaniem jest problem degradacji jezior :?: :?: Czy przyjezdny turysta czy niby tubylec który sie tam pobudował :?: :?: Jezioro nigdy nie widziało jachtów i motorówek od zawsze było strefą ciszy .

Czyli to właśnie komercjalizacja może być sposobem na zachowanie jak najczystszych Mazur.
Czystość by się po prostu opłacała, bo przyciąga więcej turystów, a więc i kasy. Dodatkowo więcej firm, to większa konkurencja, a ta wpływa na podnoszenie jakości usług. I brzegi nie zarastają, a woda robi się czystsza. :-P

RZ - 2013-10-09, 11:42

funyo napisał/a:
RZ napisał/a:
Taki mały przykład .Jezioro nie daleko Rajgrodu nie mylić z Rajgrodzkim ,od lat 60 do 90 masa ludzi nad brzegami ,biwaki obozy harcerskie piękne plaże co 200m pomosty ,woda kryształ ,piasek jak nad morzem .Raki zatrzęsienie .I co koniec lat 90 osrodki zlikwidowano ,obozy zlikwidowano ,plaże zlikwidowano ,ludzie przestali przyjeżdzać ,tam gdzie był piasek teraz jest muł po kostki ,trzcina pozarastała brzegi ,latem smród gnijących roślin ,zupełna degradacja ,turystów jak na lekarstwo ale za to brzegi są dokładnie metodycznie zabudowywane przez domki,więc gdzie waszym zdaniem jest problem degradacji jezior :?: :?: Czy przyjezdny turysta czy niby tubylec który sie tam pobudował :?: :?: Jezioro nigdy nie widziało jachtów i motorówek od zawsze było strefą ciszy .

Czyli to właśnie komercjalizacja może być sposobem na zachowanie jak najczystszych Mazur.
Czystość by się po prostu opłacała, bo przyciąga więcej turystów, a więc i kasy. Dodatkowo więcej firm, to większa konkurencja, a ta wpływa na podnoszenie jakości usług. I brzegi nie zarastają, a woda robi się czystsza. :-P
To tak jak d domem wysprzątaj ,zamknij i pozostaw na parę lat .Potem wejdz do niego ,zgroza ,zarośnie pajęczyno i kurzem , będzie śmierdział stęchlizno .nic dodać nic ująć ,trzeba używać i dbać :-P :-P
extant - 2013-10-09, 12:12

RZ napisał/a:
... nic dodać nic ująć ,trzeba używać i dbać :-P :-P

dokładnie tak. :-)

Prem - 2013-12-08, 08:02

Dużo tu było na temat mycia się w jeziorze i rozbijania się, powiem, jak ja do tego podchodzę.
Każdego roku biorę namiot i ruszam w kurs gdzieś po naszych terenach, tylko czas trwania takiej imprezy jest różny. Dwa razy rozszerzyłem to o Litwę. Często rozbijam się nad jeziorami, czasami w ośrodkach, czasami na biwakowiskach na polanie, czasami na dziko. Skrupułów nie mam, jedyne ślady, jakie po sobie pozostawiam, to przyczesamy kawałek trawy, a tam, gdzie mógłbym zakłócić życie przyrody, nie wchodzę. Mydła nie używam z zasady przez szacunek do przyrody, robię to tylko w sytuacjach krytycznych, na przykład jak się zafajdam jakimś świństwem, ale to się zdarza bardzo rzadko. Kiedy jestem nad jeziorem w miejscu, w którym nie ma pryszniców, a chcę się umyć, to idę w jakieś w miarę ustronne miejsce (z reguły znajdzie się w pobliżu), ściągam z siebie wszystko z majtkami włącznie, wchodzę do jeziora i myję się wodą z jeziora, czasami z dodatkiem piasku. Kiedy nie znajdę na tyle ustronnego miejsca, żeby to zrobić, to wchodzę do jeziora w kąpielówkach i kiedy już jestem w jeziorze to je ściągam, albo znajduję inne rozwiązania, tak, żeby wymyć się cały. Oczywiście, że nie jest to to samo, co kąpiel pod prysznicem, ale nigdy po takim czymś nie czuję się brudny. A i wychodząc na trasę liczę się z tym, że mogę nie mieć warunków do mycia w ogóle, na przykład w zeszłym roku zacząłem wyjątkowo nie na Mazurach tylko na Nizinie Sępopolskiej i dopiero czwartego dnia mogłem się wykąpać. Twarz tylko muszę wymyć zawsze z rana, do tego używam odrobiy wody pitnej lub rosy z trawy. Myślę, że podobne podejście do sprawy jest możliwe również dla żeglarzy.

MirekMors - 2014-06-10, 18:17

Dziś, dobijając do Orlenu w Mikołajkach chciałem przeskoczyś przez reling by szybciej obłożyć cumę. Zahaczyłem nogą i padłem bokiem na beton. Łokieć, biodro, duży palec u małej nogi spuchnięte. A wszystkich na swojej łódce przestrzegam przed bieganiem po pokładzie. Dycham, ale tylko czytanie wątków o strefie ciszy i alkoholu podtrzymuje mnie przy życiu. Dlatego proszę: kontynuujcie :-x
darkor54 - 2014-06-10, 18:25

MirekMors napisał/a:
Dycham, ale tylko czytanie wątków o strefie ciszy i alkoholu podtrzymuje mnie przy życiu. Dlatego proszę: kontynuujcie :-x


Czy zostałeś masochistą :shock: :mrgreen: Już lepiej pij to piwo - ale nie czytaj wątku o alkoholu bo Ci zaszkodzi :lol:

piotr H - 2014-06-10, 22:01

Mirku, jestem w podobnym wieku i nie martw sie nasze skoki jak kozica nie sa juz takie efektywne jak kiedys :-( w trakcie wieu rejsow zaliczylem 2 razy zlamanie zebra na lodzi ,raz z alkohol :mrgreen: em raz bez.. Zycze szybkiego zaniku bolesci :-P
pozdrowienia
Piotr H

MirekMors - 2014-06-11, 20:42

Jak widać nie jestem jeszcze starcem :-P
W SOR Giżycko spędziłem 6 godzin ! Ale były nagłe wypadki i jeden żeglarz, który wypadł za burtę przy cumowaniu i "rozpiął" mu się łokieć... Został w szpitalu. Wniosek z tego jeden: ŻADNEGO pośpiechu na pokładzie.
U mnie ma się zagoić do wesela, ale splunąłem przez lewe ramię, więc może nie ? ;-)

axa_man - 2014-06-12, 09:23

MirekMors napisał/a:
Lekarz stwierdził, że mam coś z małpy


He he, Mirek za Twoja akceptacją mogę, na potwierdzenie słów, wysłać zdjęcie jak walczyłeś z... kością :mrgreen:

MirekMors - 2014-06-12, 10:25

Wrzuć je w temacie V Wiosennych Regat.
Ps. Piotrek miał wrzucić filmik z naszego bliskiego spotkania na regatach.

Buber - 2014-06-12, 11:04

RZ napisał/a:
funyo napisał/a:
RZ napisał/a:
Taki mały przykład .Jezioro nie daleko Rajgrodu nie mylić z Rajgrodzkim ,od lat 60 do 90 masa ludzi nad brzegami ,biwaki obozy harcerskie piękne plaże co 200m pomosty ,woda kryształ ,piasek jak nad morzem .Raki zatrzęsienie .I co koniec lat 90 osrodki zlikwidowano ,obozy zlikwidowano ,plaże zlikwidowano ,ludzie przestali przyjeżdzać ,tam gdzie był piasek teraz jest muł po kostki ,trzcina pozarastała brzegi ,latem smród gnijących roślin ,zupełna degradacja ,turystów jak na lekarstwo ale za to brzegi są dokładnie metodycznie zabudowywane przez domki,więc gdzie waszym zdaniem jest problem degradacji jezior :?: :?: Czy przyjezdny turysta czy niby tubylec który sie tam pobudował :?: :?: Jezioro nigdy nie widziało jachtów i motorówek od zawsze było strefą ciszy .

Czyli to właśnie komercjalizacja może być sposobem na zachowanie jak najczystszych Mazur.
Czystość by się po prostu opłacała, bo przyciąga więcej turystów, a więc i kasy. Dodatkowo więcej firm, to większa konkurencja, a ta wpływa na podnoszenie jakości usług. I brzegi nie zarastają, a woda robi się czystsza. :-P
To tak jak d domem wysprzątaj ,zamknij i pozostaw na parę lat .Potem wejdz do niego ,zgroza ,zarośnie pajęczyno i kurzem , będzie śmierdział stęchlizno .nic dodać nic ująć ,trzeba używać i dbać :-P :-P

Wybaczcie, ale to jest bardzo pokrętna logika. Używając przykładu o domu - WYSPRZĄTANY dom zamknięty na kilka-kilkanaście lat będzie dalej lepiej wyglądał niż dom zamieszkany przez brudasów i bałaganiarzy.

Obawiam się ze jeziora nie będą lepsze (w wyglądzie) wraz ze wzrostem ilości "używających ich". Bo ilość NIGDY nie przeradza się w jakość. Bo to, o co chodzi to jakość, to porządek w domu, to żeglarze, turyści, mieszkańcy szanujący swoje otoczenie. A jak jest - każdy widzi.....

plitkin - 2014-06-12, 12:00

Załoga stanęła sobie przy Upałtach na kilku cumach. Obwiązali się bardzo mocno, a czerwona tablica odstraszała konkurencję!

Poprosiłem w miarę kulturalnie o odpłynięcie i odpłynęli.

foq - 2014-06-12, 12:04

Buber napisał/a:
Wybaczcie, ale to jest bardzo pokrętna logika. Używając przykładu o domu - WYSPRZĄTANY dom zamknięty na kilka-kilkanaście lat będzie dalej lepiej wyglądał niż dom zamieszkany przez brudasów i bałaganiarzy.

Obawiam się ze jeziora nie będą lepsze (w wyglądzie) wraz ze wzrostem ilości "używających ich". Bo ilość NIGDY nie przeradza się w jakość. Bo to, o co chodzi to jakość, to porządek w domu, to żeglarze, turyści, mieszkańcy szanujący swoje otoczenie. A jak jest - każdy widzi.....

Może ja was pogodzę (choć chyba nie muszę): problem nie w zakresie i sposobie użytkowania, tylko w ... typie klienta, który 'użytkuje'. W innym miejscu była ostatnio omawiana koncepcja odpływu "zaawansowanych" na Bałtyk i ściągnięcia w ich miejsce nowych, całkiem "zielonych", a choćby i na bareczki lub cokolwiek innego. OK, sama koncepcja nie jest zła. Zarówno "zaawansowani" jak i "zieloni", z tytułami naukowymi (szlacheckimi, etc.) lub bez, z majątkiem lub marzeniami - wszyscy oni mają (lub nie) głowy, serca i gardła (że tak powiem ;-) ). I zachowują się ... różnie, najczęściej tak, jak ich wychowano oraz ... jak otoczenie im na to pozwala (i jeszcze zachęca - lub odwrotnie). Bydło to nie tylko synonim rogacizny, to stan umysłu oraz interakcja z otoczeniem. A otoczenie trochę może. O ile chce, o ile dostrzeże cokolwiek więcej, poza piegiem na nosie. Otoczenie to my, to nasi znajomi, to portal, to władze lokalne i państwowe. My może my sobie oddziaływać na mały 'wycinek klienta', natomiast potencjalni inwestorzy, władze lokalne, organizacje samorządowe i turystyczne powinny przemyśleć, czy na pewno wszystko im jedno, kogo chcą widzieć nad wodą na szlaku WJM. Ich prawo śnić piękne sny o mamonie, nasze prawo oceniac i recenzować to. I na koniec ... wynieść się na akweny, gdzie do kogoś ta prawda dociera, gdzie ktoś się tym przejmuje. To tak do przemyslenia ...

extant - 2014-06-12, 12:05

plitkin napisał/a:
Załoga stanęła sobie przy Upałtach na kilku cumach. Obwiązali się bardzo mocno, a czerwona tablica odstraszała konkurencję!
Poprosiłem w miarę kulturalnie o odpłynięcie i odpłynęli.

... i jeszcze jak ładnie do fotki pozowali. :evil:

mazury.info.pl - 2014-08-01, 18:39

Mandat za falowanie w okolicach portu Stranda.
pir0man - 2014-08-01, 22:06

mazury.info.pl napisał/a:
Mandat za falowanie w okolicach portu Stranda.

Ehhh, zero tolerancji. No przecież Inspektor wie, że to czarterowa Viva i sternik może nie do końca wiedzieć, że zat. Tracz to jedno z najlepiej chronionych przed łamaniem przepisów miejsc. :-P

mazury.info.pl - 2014-08-01, 22:56

Generelnie: Czasem brakuje elemnternych ostrzeżeń ze strony wydających łódkę do czarteru... ze szkodą dla klienta niestety.
funyo - 2014-08-01, 23:38

pir0man napisał/a:

Ehhh, zero tolerancji. No przecież Inspektor wie, że to czarterowa Viva i sternik może nie do końca wiedzieć, że zat. Tracz to jedno z najlepiej chronionych przed łamaniem przepisów miejsc. :-P

Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz częściej widuję przypadki łamania zakazów falowania czy prędkości - mam wrażenie, że sternicy albo w ogóle nie zauważają znaków, co źle świadczy o ich przeszkoleniu, albo je ignorują, co z kolei źle świadczy o nich samych.

funyo - 2014-08-24, 18:47

Niedawno widziałem taką scenkę - łódka na 5 osób (Am 490), a zmieściło się 8. :shock:
instant - 2014-08-24, 23:18

funyo napisał/a:
Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz częściej widuję przypadki łamania zakazów falowania czy prędkości - mam wrażenie, że sternicy albo w ogóle nie zauważają znaków, co źle świadczy o ich przeszkoleniu, albo je ignorują, co z kolei źle świadczy o nich samych.


W tym roku skostatowałem, że znak zakazu falowania stoi na J. Mikołajskim w okolicy mielizny z opisem: zakaz falowania na odc. 2300 m. w kierunku J. Tałty :shock: :mrgreen:
A przecież przeloty na pełnym szwungu są niemal aż pod samą Wioskę Żeglarską :-/

MirekMors - 2014-08-24, 23:56

Ja jednak widzę jak zdecydowana większość zwalnia przy znaku mimo, że nikogo w pobliżu nie ma.
extant - 2014-08-25, 17:57

Po tegorocznym dłuższym "rejsie" po WJM ze smutkiem stwierdzam, że:

1. wszelkiej maści motorowodniacy w kanałach w znakomitej większości nie przestrzegają żadnych ograniczeń - spotkaliśmy jedynie jednego, powtarzam jednego, motorowodniaka, który w kanałach poruszał się swoją całkiem dużą motorówką z wymaganą prędkością nie robiąc przy tym większej fali niż nasza łódką, którą płynęliśmy bezpośrednio za nim,

2. dopuszczenie przepisami pływania na "małych" housebotach bez żadnych uprawnień i wiedzy procentuje już niestety coraz częstszymi przypadkami nie ustępowania drogi przez sterników takich łodzi - mieliśmy dwa, w tym jeden całkiem groźny, przypadki takiego wymuszania na nas pierwszeństwa,

3. wiedza żeglarzy i to często wcale nie takich młodych ogranicza się często jedynie do znajomości jednego, jedynego przepisu "lewy-prawy" - mieliśmy niestety kilka przypadków nie ustępowania nam drogi przez inne łódki żaglowe.

Ogólnie na pewno nie było lepiej niż w ubiegłorocznym sezonie... może nawet trochę gorzej. :-/

MirekMors - 2014-08-26, 08:13

Pływam sporo, ale takiego zagęszczenia nagannych zachowań jakie przedstawił Extant nie widzę. Gdy On spotkał 1 poprawnie płynącego ja nie widzę nawet 1 wyprzedzającego czy robiącego dużą falę. Za to często widzę dziwne zachowania żaglówek. A to płyną za wolno, a to myszkują od betonu do betonu, zatrzymują się, itp.
foq - 2014-08-26, 08:52

MirekMors napisał/a:
Pływam sporo, ale takiego zagęszczenia nagannych zachowań jakie przedstawił Extant nie widzę. Gdy On spotkał 1 poprawnie płynącego ja nie widzę nawet 1 wyprzedzającego czy robiącego dużą falę. [...]

Jak widać pływamy po jakiś innych Mazurach :-/ A może kolega ma pomroczność jasną ..?
Podpisuję się całkowicie pod tym, co napisał Extant.

A od siebie dodam do kompletu inny, powszechnie występujący przykład zdziczenia obyczajów: wyprzedzanie "na trzeciego" na kanałach. Dotyczy wszystkiego co pływa, byle odpowiednio mocny napęd był na rufie. Także pod mostami. Opiszę "perełkę" z tegorocznego lipcowego rejsu: kanały wcześnie rano, z daleka zbliża się mijanka - ja kontra dwie jednostki na wprost, jedna za drugą, dookoła w zasięgu wzroku pusto, circa na kilometr, druga w kolejności jednostka na wprost ma dość czasu i miejsca by wyprzedzić nim się zrównamy. Nie wyprzedza, karnie płynie "w konwoju", ok. ... Jednak nie ok., nagle daje nieźle "po garach" i zaczyna wyprzedzać, kiedy ... zbliżam się do dziobu pierwszej mijanej jednostki! Przypominam: na kilometr do przodu i do tyłu, pusto, mógł to spokojnie zrobić wcześniej lub poczekać 10 sekund :shock:

Powiem ci Mirku, że takiego rodzaju "klientów" spotykam nagminnie. Płyną po kanale za kimś i sprawiają wrażenie, jakby za chwilę mieli się zesikać lub rzucić pawia, jeżeli w przeciągu najbliższych trzech sekund lub 10 metrów nie wyprzedzą. Reszta świata oraz konsekwencje ich działań ich nie interesują. Ich łajby łatwo zindentyfikować: myszkują lub płyną środkiem, robią częste "rozpoznawcze" wypady poza obrys poprzedzającej jednostki (co z kolei jest najlepszym dowodem na sterowanie bez widoczności drogi wodnej), itp. Proszę, nie piszcie więcej rozbrajających tekstów o drzewach mordercach zabijających praworządnych, dobrych i spokojnych kierowców na mazurskich drogach, teraz macie tych swoich pupili na kanałach. I spotkacie ich oko w oko, prędzej czy później, macie to jak w banku...

plitkin - 2014-08-26, 09:23

Żeby wyrównać: mnie często drażni tez inny rodzaj sterników: płynie na pograniczu swojej prędkości manewrowej, ledwo-ledwo posuwając się do przodu. Dumnie zajmuje taka pozycje, ze trudno go wyprzedzić. Ciągnie za sobą sznurek jachtów i siedzi z wysoko podniesioną głową "ale tych dupków życia uczę". Tylko ze brak mu zrozumienia, że większe jachty maja większą minimalna prędkość manewrowa przy wiaterku. Brak mu też przewidywania: jako dziesiąty w tym łańcuszku jest statek białej floty, który naciska, gdyż jego bezpieczna prędkość tez jest większa.
Jegomość jednak uczy życia innych, przewidując na pół kroku do przodu. Brakuje mu mózgu spojrzeć o krok dalej.
ModEdit: poprawiłem pisownię, chyba tablet- uff!

Edit: dzięki Zenku, to był tablet... :oops:

dżordż - 2014-08-26, 09:35

zenek napisał/a:

W prawdzie jachtów motorowych to nie dotyczy ale czarterującym jachty żaglowe należy zwracać uwagą na poruszanie się w kanałach z szybkością przynajmniej kilku km/h, a nie na najniższych obrotach silnika. Tacy maruderzy naprawdę stwarzają poważne zagrożenie!


Mógłbyś przybliżyć, jakie to poważne zagrożenie powodują wolno płynące w kanałach jachty?

zenek - 2014-08-26, 09:44

dżordż napisał/a:
Mógłbyś przybliżyć, jakie to poważne zagrożenie powodują wolno płynące w kanałach jachty?
Oczywiście. Opisał to wyżej plitkin. Jacht żaglowy może płynąc dużo wolniej niż motorowy i nie traci sterowności. Mniejszy może płynąć wolniej od dużego i również nie traci sterowności. Tak więc większe jednostki i jachty motorowe zmuszane są do wyprzedzania, albo stawania w poprzek kanału, to z kolei zawsze stwarza zagrożenie kolizją. Następnie trzeba dołożyć tych, którym się trochę bardziej śpieszy. Nawet w kanale sztynorckim byłem świadkiem jak jeden maruder doprowadził do korka. Jachty płynące na końcu kolejki musiały po prostu zatrzymać się tracąc sterowność i załogi do ochrony burt, bo ktoś się dobrze bawi płynąc z minimalnie otwartą przepustnicą.
extant - 2014-08-26, 10:02

zenek napisał/a:
... bo ktoś się dobrze bawi płynąc z minimalnie otwartą przepustnicą.

Spotykane w ostatnich latach przeze mnie przypadki bardzo wolnego pływania w kanałach w znakomitej większości miały swoje "techniczne uzasadnienie", jedynie sporadycznie spotykałem się z sytuacją kiedy takie wolne pływanie kogoś bawiło lub wynikało z czystej złośliwości -> zatem moim zdaniem nie jest to istotnym problemem, natomiast rzeczywistym problemem w kanałach są częste przypadki pływania zdecydowanie zbyt szybkiego i przepychania się. :-/

mazury.info.pl - 2014-08-26, 10:06

dżordż napisał/a:
zenek napisał/a:

W prawdzie jachtów motorowych to nie dotyczy ale czarterującym jachty żaglowe należy zwracać uwagą na poruszanie się w kanałach z szybkością przynajmniej kilku km/h, a nie na najniższych obrotach silnika. Tacy maruderzy naprawdę stwarzają poważne zagrożenie!


Mógłbyś przybliżyć, jakie to poważne zagrożenie powodują wolno płynące w kanałach jachty?


Łodzie motorowe nie mają miecza, który zapobiega ich znoszeniu. Muszą mieć odpowiednią prędkość, aby zachować sterowność. To samo dotyczy mazurskich, płaskodennych statków, bez sterów strumieniowych. Brak sterowności może w skrajnym wypadku doprowadzić do zmiażdżenia jakiegoś jachtu, a mniej drastycznym zniesienie na betonkę, bądź mieliznę np. uszkadzając śrubę.

extant - 2014-08-26, 10:18

mazury.info.pl napisał/a:
Łodzie motorowe nie mają miecza, który zapobiega ich znoszeniu. Muszą mieć odpowiednią prędkość, aby zachować sterowność. To samo dotyczy mazurskich, płaskodennych statków, bez sterów strumieniowych. Brak sterowności może w skrajnym wypadku doprowadzić do zmiażdżenia jakiegoś jachtu, a mniej drastycznym zniesienie na betonkę, bądź mieliznę np. uszkadzając śrubę.

Jedyny, spotkany przez nas w tym sezonie motorowodniak, który w kanałach poruszał się swoją dużą i wysoką łodzią motorową z wymaganą prędkością nie robiąc przy tym większej fali niż nasza łódką, płynął przed nam przez cały kanał Jegliński i to przy bocznym i stosunkowo (jak na kanał) silnym wietrze i jakoś nie tracił sterowności... więc jednak można :-) - tylko trzeba chcieć i właśnie takich chęci - moim zdaniem - zbyt często motorowodniakom w kanałach brakuje. :-/

taras - 2014-08-26, 10:29

Nie jest tak źle, widziałem drugiego ..... na skuterze ;-) , całe kanały przed nami z równą prędkością około 6km/h (wg gps'a)

Moim zdaniem największy problem to morskie cruisery które najnormalniej w świecie nie powinny się znaleźć na Mazurach i niezależnie od prędkości zawsze robią potężną falę

no i myślący inaczej sternicy takich potworów którzy w momencie mijania główek kanału wbijają manetkę w pulpit (w tym roku miałem tak na Tałtowisku, przeszedł jakieś 4ry metry od nas, zdążyłem dodać gazu, wykręcić wpoprzek szlaku, powiesić się na złożonym maszcie i krzyknąć małemu żeby się mocno trzymał )

dżordż - 2014-08-26, 10:35

Zrozumiałem wasze argumenty odnośnie minimalnej prędkości.
Mam następne pytanie: czy w kanałach jest zakaz poruszania się jednostek z napędem wiosłowym?

dż.

plitkin - 2014-08-26, 10:38

dżordż napisał/a:
zenek napisał/a:

W prawdzie jachtów motorowych to nie dotyczy ale czarterującym jachty żaglowe należy zwracać uwagą na poruszanie się w kanałach z szybkością przynajmniej kilku km/h, a nie na najniższych obrotach silnika. Tacy maruderzy naprawdę stwarzają poważne zagrożenie!


Mógłbyś przybliżyć, jakie to poważne zagrożenie powodują wolno płynące w kanałach jachty?


Podobne jak auto jadące 30 km/h autostradą. Może skutki inne, ale problem identyczny, lub nawet na wodzie większy, gdyż auto ma manewrowość przy każdej prędkości, a jacht nie.

plitkin - 2014-08-26, 10:40

dżordż napisał/a:
Zrozumiałem wasze argumenty odnośnie minimalnej prędkości.
Mam następne pytanie: czy w kanałach jest zakaz poruszania się jednostek z napędem wiosłowym?

dż.


Nie ma. Kajaki regularnie pływają i nie robią problemu. Da się płynąć nawet wolno w kanale, tylko trzeba mieć choćby podstawy kultury osobistej i nie narzucać na innych swojego sposobu poruszania się. Zwłaszcza gdy dla innych ten sposób jest nie możliwy.

zenek - 2014-08-26, 10:40

Dyskusja na temat wiedzy jaką powinien posiadać sternik turystycznego jachtu motorowego została wydzielona do nowego tematu: http://forum.mazury.info....p=177768#177768
zenek - 2014-08-26, 10:45

extant napisał/a:
zenek napisał/a:
... bo ktoś się dobrze bawi płynąc z minimalnie otwartą przepustnicą.

Spotykane w ostatnich latach przeze mnie przypadki bardzo wolnego pływania w kanałach w znakomitej większości miały swoje "techniczne uzasadnienie", jedynie sporadycznie spotykałem się z sytuacją kiedy takie wolne pływanie kogoś bawiło lub wynikało z czystej złośliwości

Ja się niestety spotkałem z takim zachowaniem. Wynika to moim zdaniem nie tyle ze złośliwości ale z bezmyślności. A napisałem dlatego, iż ktoś się dobrze bawi, bo zazwyczaj na takim jachcie maruderze załoga trzyma puszki ze złocistym napojem w rękach i słychać głosy rozbawionych załogantów.

extant - 2014-08-26, 11:01

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
zenek napisał/a:
... bo ktoś się dobrze bawi płynąc z minimalnie otwartą przepustnicą.

Spotykane w ostatnich latach przeze mnie przypadki bardzo wolnego pływania w kanałach w znakomitej większości miały swoje "techniczne uzasadnienie", jedynie sporadycznie spotykałem się z sytuacją kiedy takie wolne pływanie kogoś bawiło lub wynikało z czystej złośliwości

Ja się niestety spotkałem z takim zachowaniem. Wynika to moim zdaniem nie tyle ze złośliwości ale z bezmyślności. A napisałem dlatego, iż ktoś się dobrze bawi, bo zazwyczaj na takim jachcie maruderze załoga trzyma puszki ze złocistym napojem w rękach i słychać głosy rozbawionych załogantów.

Zgadzam się z Tobą Zenku... w tych przypadkach, z którymi się spotkałem, kiedy to zbyt wolne pływanie w kanale nie miało swojego "technicznego uzasadnienia" zazwyczaj przyczyną było.. zbytnie "rozbawienie" załogi.

funyo - 2014-08-26, 11:14

A ja napiszę tak: według moich obserwacji, a pływam sporo, w kanałach jest sporo przypadków zarówno zbyt szybkiego pływania, jak i zbyt wolnego. W pierwszym przypadku rzecz dotyczy, jak napisał taras, głównie dużych, morskich cruiserów, które nawet przy niezbyt dużych prędkościach potrafią zrobić konkretną falę. Ale czepiając się, jest też spora grupa żeglarzy, którzy pływają w kanałach zdecydowanie za szybko - ich kilwater nie jest może taki groźny, ale przepisy łamią, a w skrajnych przypadkach mogą stwarzać zagrożenie na łukach (głównie pod mostami).
Przypadków zbyt wolnego pływania widziałem w tym sezonie bardzo dużo i dotyczy to głównie żaglówek, ale też coraz częściej hausbotów. Wynika to zapewne z braku umiejętności i zbyt asekuracyjnego podejścia. Gorzej, że często zdarza się, że taka wolno płynąca jednostka utrudnia też wyprzedzanie, płynąc środkiem (często z dziwną tendencją ku lewej stronie).
Niedawno miałem spotkanie z takim jachtem, który z niewiadomych przyczyn płynął baaardzo wolno, do tego co chwilę prawie stawał. Załoga spokojnie siedziała w kokpicie i nic nie wskazywało na jakieś kłopoty. Po jakimś czasie miałem dość i wyprzedziłem ich energicznym ślizgiem, czego generalnie staram się nie robić w kanałach. Przynajmniej w sezonie ;-)

mazury.info.pl - 2014-08-26, 11:55

funyo napisał/a:
Po jakimś czasie miałem dość i wyprzedziłem ich energicznym ślizgiem, czego generalnie staram się nie robić w kanałach. Przynajmniej w sezonie ;-)


Dresiarz :-P

funyo - 2014-08-26, 11:58

mazury.info.pl napisał/a:
funyo napisał/a:
Po jakimś czasie miałem dość i wyprzedziłem ich energicznym ślizgiem, czego generalnie staram się nie robić w kanałach. Przynajmniej w sezonie ;-)


Dresiarz :-P

I do tego łysy :mrgreen:

Adam Żyszkowski - 2014-08-26, 12:44

dżordż napisał/a:

Mógłbyś przybliżyć, jakie to poważne zagrożenie powodują wolno płynące w kanałach jachty?


Takie, że bez prędkości nie masz sterowności. Trochę bocznego wiatru i stoisz w poprzek kanału z położonym masztem. Jak szlaban.

Motorówką żeby skręcić też musi płynąć. Prz minimalnej prędkości przeciętny jacht jeszcze sobie poradzi, a w motorówce możesz sobie kręcić kierownicą we wszystkie strony i będzie z tego wielkie nic.

A wyprzedzania na trzeciego? - kanały są na tyle szerokie, że nie ma żadnego zagrożenia. Trzy - nawet duże jachty - mieszczą się na szerokości kanału bez problemu. Oczywiście z wiadomych przyczyn nie mam na mysli Kanału Niegocińskiego.

instant - 2014-08-26, 12:56

Prędkość w kanałach ograniczona jest do 6 km/h. Czy dobrze rozumiem, że dla współczesnych jednostek jest to prędkość za mała :roll: ? Poniżej minimalnej prędkości manewrowej :shock: ?

No to jeśli jest to wiedza powszechna, to trzeba doprowadzić do podwyższenia tej wartości, a nie namawiać do tolerowania przekraczania ograniczeń :-P .

Poza tym, ograniczenia prędkości nakazuje poruszać się z prędkością nie większą, niż wskazana - pozwala na poruszanie z wartościami mniejszymi, a nawet zatrzymywanie (oczywiście w miejscach dozwolonych). To oczywisty truizm, ale jakże kłóci się z naszą mentalnością. Czy to na wodzie, czy to na lądzie, traktujemy niewielkie przekraczanie prędkości jako nieszkodliwe i... usprawiedliwione! Dołożenie 20-30% do ograniczonej wartości jest powszechnie tolerowane i nie wzbudza poczucia winy i sprawiedliwej kary :oops: ...

W sierpniu pływaliśmy w kanałach sprawdzając prędkość wg GPS - oscylowała w granicach 6-7 km/h (a propos mentalności ;) ). Zdarzyło się wyprzedzić kogoś na dystansie, bez dodania gazu, a różnice w prędkościach nie były duże. Znacznie częściej jednak, to my byliśmy wyprzedzani ze znaczniejszymi różnicami w prędkościach :evil: . I to zarówno przez motorówki, jak i większe żaglówki. Śmiem twierdzić, że przelotowa prędkość w kanałach bardziej oscyluje wokół 10 km/h, niż poniżej 6-ciu.

orjan1 - 2014-08-26, 13:06

Może warto przypomnieć:

Dz.U.2003.212.2072 - ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY - z dnia 28 kwietnia 2003 r. - w sprawie przepisów żeglugowych na śródlądowych drogach wodnych
(...)

§ 6.20. Zakaz wytwarzania fal
1. Statki powinny dostosować prędkość ruchu w taki sposób, aby nie wytwarzać wysokiej fali lub nadmiernego prądu ssania pędnika, mogących spowodować uszkodzenie statków na postoju lub w drodze, a także uszkodzenia budowli wodnych i umocnień brzegowych. Statki powinny w odpowiednim czasie zmniejszyć prędkość, jednak nie poniżej prędkości zapewniającej zachowanie sterowności. W szczególności zmniejszenie prędkości obowiązuje:
a) przed wejściami do portu,
b) w pobliżu statków przycumowanych do brzegu lub przystani (...)
c) w pobliżu statków na postoju w wyznaczonych do tego miejscach,
d) w pobliżu promów na uwięzi,
e) na odcinkach dróg wodnych (...) oznakowanych znakami żeglugowymi zakazu A.9, określonymi w załączniku nr 7. (tj. znak zakazu wytwarzania fali)

orjan1 - 2014-08-26, 13:35

Poza tym, w kanałach także obowiązują zasady wyprzedzania z tych samych przepisów:

§ 6.09. Wyprzedzanie - przepisy ogólne
1. Wyprzedzanie jest dozwolone tylko wówczas, gdy statek wyprzedzający stwierdzi, że nie spowoduje to zagrożenia dla bezpieczeństwa żeglugi.
2. Statek wyprzedzany, w razie konieczności i w miarę możliwości, powinien ułatwić wyprzedzanie. W razie potrzeby powinien zmniejszyć prędkość, aby wyprzedzanie odbyło się bezpiecznie, szybko i nie utrudniało ruchu innych statków.
(...)


Użyte w ust. 1 pojęcie "zagrożenia bezpieczeństwa żeglugi" obejmuje rzecz jasna także zagrożenie przez wytworzenie fali wbrew przepisom, o których pisałem poprzednio. Z tego wynika, iż w ogóle nie można wyprzedzać, jeśli "kosztem" spowodowania fali w płytkim kanale.

P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
O: Pogodzić się z tym, że nie nadaje się do kanałów inaczej jak na burłaka, albo na holu.

extant - 2014-08-26, 13:41

orjan1 napisał/a:
...
P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
...

Pływające po Mazurach motorówki nie tracą sterowności przy prędkości 5-6 km/h z przyczyn konstrukcyjnych, a jedynie z braku chęci sterników do pływania w kanałach z tak niskim prędkościami. :-/

zenek - 2014-08-26, 13:45

orjan1 napisał/a:

Użyte w ust. 1 pojęcie "zagrożenia bezpieczeństwa żeglugi" obejmuje rzecz jasna także zagrożenie przez wytworzenie fali wbrew przepisom, o których pisałem poprzednio. Z tego wynika, iż w ogóle nie można wyprzedzać, jeśli "kosztem" spowodowania fali w płytkim kanale.

P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
O: Pogodzić się z tym, że nie nadaje się do kanałów inaczej jak na burłaka, albo na holu.

Jesteś w błędzie w swojej interpretacji. Po to są ustawione ograniczenia prędkości na kanałach do 6km/h aby jednostki pływające fali nie wytwarzały. Przy takiej prędkości moim zdaniem nie zostanie wytworzona niebezpieczna fala mogąca spowodować uszkodzenie statków na postoju lub w drodze, a także uszkodzenia budowli wodnych i umocnień brzegowych.. Jachty motorowe również przy takiej prędkości są sterowne.
A maruderzy pływający 1-2 km/h powinni dostawać mandaty tak jak kierowcy w ruchu drogowym za zbyt wolną jazdę i blokowanie ruchu. I to raczej tacy bojaźliwi czy bezmyślni sternicy nie nadają się do pływania kanałami, a nie motorówki!

orjan1 - 2014-08-26, 13:47

extant napisał/a:
orjan1 napisał/a:
...
P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
...

Pływające po Mazurach motorówki nie tracą sterowności przy prędkości 5-6 km/h z przyczyn konstrukcyjnych, a jedynie z braku chęci sterników do pływania w kanałach z tak niskim prędkościami. :-/




Ja to wiem, ale oni nie wiedzą*/, że ich "argument konstrukcyjny" jest do ... bani.

------------
*/ albo rżną głupa

Tymczasem:

Kilo wody pod stopą!

pough - 2014-08-26, 13:50

Zapewne motorówki nie tracą zdolności manewrowej przy prędkości 6km/h, ale...

Niektóre z nich aby taką prędkość utrzymać muszą cały czas zmieniać z wolno na przód na luz i znowu wolno na przód i znów na luz.

Obciąża to znacznie układ przeniesienia napędu i niektórzy starają się tego unikać. A wolno na przód na minimalnych obrotach to dla niektórych np 8km/h.

extant - 2014-08-26, 13:52

zenek napisał/a:
... A maruderzy pływający 1-2 km/h powinni dostawać mandaty tak jak kierowcy w ruchu drogowym za zbyt wolną jazdę i blokowanie ruchu...

Why not :-) ... ale tylko wtedy kiedy mandaty będą dostawać również wszyscy Ci, którzy przekraczają dopuszczalne prędkości.

zenek - 2014-08-26, 13:54

extant napisał/a:
Why not :-) ... ale tylko wtedy kiedy mandaty będą dostawać również wszyscy Ci, którzy przekraczają dopuszczalne prędkości.
No to jest cytując klasyka "oczywista oczywistość" :-P :-)
extant - 2014-08-26, 13:55

pough napisał/a:
... A wolno na przód na minimalnych obrotach to dla niektórych np 8km/h.

Tak jedynie z czystej ciekawości... możesz podać jakiś przykład mazurskiej motorówki o takich parametrach ??

orjan1 - 2014-08-26, 14:07

zenek napisał/a:
orjan1 napisał/a:

Użyte w ust. 1 pojęcie "zagrożenia bezpieczeństwa żeglugi" obejmuje rzecz jasna także zagrożenie przez wytworzenie fali wbrew przepisom, o których pisałem poprzednio. Z tego wynika, iż w ogóle nie można wyprzedzać, jeśli "kosztem" spowodowania fali w płytkim kanale.

P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
O: Pogodzić się z tym, że nie nadaje się do kanałów inaczej jak na burłaka, albo na holu.

Jesteś w błędzie w swojej interpretacji. Po to są ustawione ograniczenia prędkości na kanałach do 6km/h aby jednostki pływające fali nie wytwarzały. Przy takiej prędkości moim zdaniem nie zostanie wytworzona niebezpieczna fala mogąca spowodować uszkodzenie statków na postoju lub w drodze, a także uszkodzenia budowli wodnych i umocnień brzegowych.. Jachty motorowe również przy takiej prędkości są sterowne.
A maruderzy pływający 1-2 km/h powinni dostawać mandaty tak jak kierowcy w ruchu drogowym za zbyt wolną jazdę i blokowanie ruchu. I to raczej tacy bojaźliwi czy bezmyślni sternicy nie nadają się do pływania kanałami, a nie motorówki!



Moim zdaniem:

Prędkość dopuszczalna wg znaków ustępuje podstawowej zasadzie zakazu wytwarzania fali. Tzn. jeśli jakiś teoretyczny statek wytwarzałby fale już przy np. 3 km/h, to powinien zwolnić bez względu na prędkość w tym miejscu dopuszczoną np. 6 km/h.

Poza tym, pozwolenie na manewr wyprzedzania jest przepisami dane pod kategorycznym warunkiem, który wytłuściłem i podkreśliłem, brzmiącym: "tylko wówczas".

Poza tym, zwróciłem poprzednio także uwagę na okolicznościową powinność zmniejszenia prędkości przez statek wyprzedzany. Nie ma natomiast podstawy (sensownej, zwyczajowej, nawigacyjnej, ani prawnej) do zmuszania statków do jakiejś określonej prędkości minimalnej.

mazury.info.pl - 2014-08-26, 14:15

extant napisał/a:
orjan1 napisał/a:
...
P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
...

Pływające po Mazurach motorówki nie tracą sterowności przy prędkości 5-6 km/h z przyczyn konstrukcyjnych, a jedynie z braku chęci sterników do pływania w kanałach z tak niskim prędkościami. :-/


Zapraszam na testy - zmienisz zdanie. Poza tym jachty często płyną kanałem z prędkościa 2-3 km/h

Tomek J - 2014-08-26, 14:34

Prawdę mówiąc - to w tym roku odniosłem wrażenie całkiem inne niż ogół tutaj się wypowiadających. To już raczej rok temu dawali mi się we znaki sternicy dresmotorówek, którzy w kanałach nie płynęli wprawdzie w ślizgu, jednak wystarczająco szybko (choć tylko trochę szybciej ode mnie) aby ich rozkłapciałe żaby piętrzyły wysoką na ponad 20cm falę która odbijała się od ścian kanału, krzyżowała się z falą płynących z naprzeciwka podrzucając masztem i w efekcie znacznie spokojniej płynęło się po Taltowisku, Kotku i Szymonie, mimo wiatru o sile co najmniej 2B. Pisałem zresztą o tym. Obecnie zaś takich falorobów było tyle co nic, to już jakoweś Tango posuwające szparko po Tałckim mocno mną zatrzęsło, gdy w poszerzeniu kanału nieopodal wyjścia na Tałty szykowałem maszt do postawienia (nie miałem wyboru, tego dnia kuło co najmniej 5B z SW, i główki kanału nie dałyby mi żadnej osłony na czas stawiania masztu). Nie przypominam sobie także żadnego jachtu żaglowego, płynącego po kanale "2-3km/h" który utrudniałby ruch (w końcu, kiedyś masowo pływały z podobną prędkością Omegi na pagajach i burłakach, i problemów z nimi jakoś nie było). Za to dużo wcześniej, bo jeszcze na Szymońskim zirytował mnie houseboat obsadzony ewidentnie zagramaniczną załogą, być może niemiecką. Płynął wolniej niż prędkość jaka wychodziła mi przy minimalnych obrotach silnika, takich tylko aby nie trząsł się i nie szarpał na pawęży. Ale całkiem możliwe że skoro ordnung muss sein - płynęli równo 6km/h i ani ułamka więcej. Oni mieli w przeciwieństwie do mnie log lub GPS, ja zaś miałem lekki i sprawny hydrodynamicznie jacht, który po prostu nie chciał wolniej płynąć ;-) . Musiałem zatem raz po raz redukować gaz do prędkości biegu jałowego. W końcu, gdy za mną ustawiła się już spora kolejka jachtów, a któryś z nich nie wytrzymał i wyprzedził pozostałe wraz z liderem całej kolumny - uznałem że pora i na mnie. Gdy wyprzedzałem houseboata, z niewielką zresztą różnicę prędkości - zauważyłem że jestem filmowany - czyżby na dowód popełnienia wykroczenia? :oops: W końcu udało mi się delikwenta wyprzedzić, i odtąd trzymałem się przed nim na dystans kilkudziesięciu metrów, płynąc z prędkością sensowną z punktu widzenia pracy silnika. Niestety na jeziorze Szymon houseboat dał ostro po garach, wyprzedził mnie i jeszcze parę jachtów, w tym dwa houseboaty z polskimi załogami... i na Mioduńskim zabawa zaczęła się od nowa, bo i tam zwolnił, zmuszając pozostałych do uformowania coraz dłuższej kolumny. Na wyprzedzanie takiej kawalkady houseboatów już się nie zdecydowałem, dowlokłem się aż do końca Tałtowiska gdzie w końcu uwolniłem się od uciążliwego towarzystwa, tym razem zatrzymując się na chwilkę za małą potrzebą. Do dziś nie wiem i już się pewnie nie dowiem czy sam mam zwyczaj pływać nieco za szybko, czy też załoga tamtego houseboata chciała delektować się akurat "pięknem" mazurskich kanałów. Niestety brak przy brzegach słupków kilometrowych, takich jakie stoją nad Kanałem Żerańskim w Warszawie. Musiałbym sprawić sobie jakiego smarkfona z GPS...

Tomek Janiszewski

zenek - 2014-08-26, 14:42

orjan1 napisał/a:
Prędkość dopuszczalna wg znaków ustępuje podstawowej zasadzie zakazu wytwarzania fali. Tzn. jeśli jakiś teoretyczny statek wytwarzałby fale już przy np. 3 km/h, to powinien zwolnić bez względu na prędkość w tym miejscu dopuszczoną np. 6 km/h.
Obawiam się, że bardzo mocno teoretyzujesz. Znasz jakąś jednostkę pływającą wytwarzającą niebezpieczną falę przy prędkości 3-4 km/h? Poza tym określenie "niebezpieczna fala" jest wysoce nieprecyzyjne.
orjan1 napisał/a:
Poza tym, zwróciłem poprzednio także uwagę na okolicznościową powinność zmniejszenia prędkości przez statek wyprzedzany. Nie ma natomiast podstawy (sensownej, zwyczajowej, nawigacyjnej, ani prawnej) do zmuszania statków do jakiejś określonej prędkości minimalnej.
O ile mi wiadomo rzeczywiście nie ma podstawy prawnej zmuszającej statki do utrzymania konkretnej prędkości po za maksymalną dozwoloną na danej drodze wodnej. Moim zdaniem są natomiast podstawy, jak to ująłeś sensowne, bo jak widać maruderów nie brakuje i zagrożenie stwarzają. Na ruch wodny w sposób mniej lub bardziej rozsądny przenoszone są przepisy z prawa o ruchu drogowym. W tym przypadku powinien znaleźć zastosowanie przepis o utrudnianiu ruchu poprzez zbyt wolną prędkość i tym samym stwarzanie zagrożenia dla innych jednostek.
orjan1 - 2014-08-26, 14:57

mazury.info.pl napisał/a:
extant napisał/a:
orjan1 napisał/a:
...
P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
...

Pływające po Mazurach motorówki nie tracą sterowności przy prędkości 5-6 km/h z przyczyn konstrukcyjnych, a jedynie z braku chęci sterników do pływania w kanałach z tak niskim prędkościami. :-/


Zapraszam na testy - zmienisz zdanie. Poza tym jachty często płyną kanałem z prędkościa 2-3 km/h




W przepisach żeglugowych w ogóle nie ma miejsca dla pojęcia prędkości minimalnej. Jest nią przecież prędkość (jeszcze!) zachowująca sterowność, a takiej nie da się ujednolicić dla wszystkich statków, nawet z tej samej klasy.
Ja rozumiem ten problem utraty sterowności skutkiem zbyt znacznego zmniejszenia prędkości. Rzecz jednak w tym, przy jakiej prędkości naprawdę, tzn. obiektywnie zachodzi utrata sterowności w danym "egzemplarzu" statku uwzględniając także bieżące dla niego warunki akwenu (prąd, wiatr, fale, dryf, itd) .


Testy najwyżej mogą wykazać jakiegoś rodzaju niedostosowanie jednostki do "indywidualnie pożądanych potrzeb" nawigowania po danym akwenie, w tym także po kanałach. W takim przypadku należy odpowiednio zmienić swój sprzęt, albo swoją praktykę nawigowania (np. w pewnych miejscach zrezygnować z wyprzedzania, co niżej wyjaśniam).

Jeżeli bowiem cofniesz się do cytowanego przeze mnie przepisu o zakazie wytwarzania fali, to zauważysz, że zakaz wytwarzania fali ustępuje nadrzędnej względem niego potrzebie zachowania sterowności (która ma obiektywny związek z prędkością i ze stanem akwenu).

Może się więc zdarzyć taki teoretyczny statek, który wytwarza falę już przy prędkości zapewniającej jemu sterowność. Oczywiście może sobie pływać, a nawet wytwarzać falę, ale wtedy niech zapomni o wyprzedzaniu, jeśli (taka sama, lub większa) fala powstająca przy wyprzedzaniu zagrażałaby bezpieczeństwu żeglugi. Wystarczy, jeśli zagraża bez stosowania manewru wyprzedzania.

Ot i wszystko.

PS. Jeżeli ustawia się znaki z prędkością maksymalną np. 6 km/h, to należy rozumieć, iż w rozumieniu "dyrekcji" nie ma statku, który przy takiej prędkości już traciłby sterowność.


PPS. To moje pytanie i odpowiedź było żartem, dla podkręcenia dyskusji, co się udało :-)

orjan1 - 2014-08-26, 15:08

zenek napisał/a:
orjan1 napisał/a:
Prędkość dopuszczalna wg znaków ustępuje podstawowej zasadzie zakazu wytwarzania fali. Tzn. jeśli jakiś teoretyczny statek wytwarzałby fale już przy np. 3 km/h, to powinien zwolnić bez względu na prędkość w tym miejscu dopuszczoną np. 6 km/h.
Obawiam się, że bardzo mocno teoretyzujesz. Znasz jakąś jednostkę pływającą wytwarzającą niebezpieczną falę przy prędkości 3-4 km/h? Poza tym określenie "niebezpieczna fala" jest wysoce nieprecyzyjne.

orjan1 napisał/a:
Poza tym, zwróciłem poprzednio także uwagę na okolicznościową powinność zmniejszenia prędkości przez statek wyprzedzany. Nie ma natomiast podstawy (sensownej, zwyczajowej, nawigacyjnej, ani prawnej) do zmuszania statków do jakiejś określonej prędkości minimalnej.
O ile mi wiadomo rzeczywiście nie ma podstawy prawnej zmuszającej statki do utrzymania konkretnej prędkości po za maksymalną dozwoloną na danej drodze wodnej. Moim zdaniem są natomiast podstawy, jak to ująłeś sensowne, bo jak widać maruderów nie brakuje i zagrożenie stwarzają. Na ruch wodny w sposób mniej lub bardziej rozsądny przenoszone są przepisy z prawa o ruchu drogowym. W tym przypadku powinien znaleźć zastosowanie przepis o utrudnianiu ruchu poprzez zbyt wolną prędkość i tym samym stwarzanie zagrożenia dla innych jednostek.


Zenek, zlituj się! Doczytaj to podkreślone słowo "teoretyczny" (statek) ...

Nie ma w przepisach pojęcia "niebezpieczna fala" (może w marynarce wojennej).

Kto płynie z prędkością zapewniająca jemu sterowność, nie może być uznawany za marudera. Powinien nawet jeszcze zwolnić, jeśli jest wyprzedzany. To jest kwestia obiektywnych potrzeb żeglugi, które są w przepisach uwzględnione.

Ja już pomijam, że na Mazurach z reguły pływa się dla urlopowej przyjemności, a nie w regatach o złote kalesony.

pough - 2014-08-26, 15:20

extant napisał/a:
pough napisał/a:
... A wolno na przód na minimalnych obrotach to dla niektórych np 8km/h.

Tak jedynie z czystej ciekawości... możesz podać jakiś przykład mazurskiej motorówki o takich parametrach ??

Ciekawości Twojej nie zaspokoję, bo raz że nie pamiętam, a dwa nie kojarzę typów łodzi motorowych, ale rozmawiałem kiedyś w Mikołajkach z właścicielami/użytkownikami dużych łodzi motorowych i dyskusja zeszła na te tematy. Jeden z nich właśnie mówił, że aby być w zgodzie z przepisami ograniczającymi do 6km/h cały czas musi załączać i rozłączać napęd na śrubę.

Zapewne nikt się nie czepia 8 km/h w kanale, ale jak trafi na maruderów idących 2km/h to przekładnia jest załączana i rozłączana non stop.

funyo - 2014-08-26, 15:23

@orjan1 - Przy prędkości 6 km/h pewnie żaden mazurski statek (mały) nie traci sterowności, ale przy niższej już może, więc siłą rzeczy, chcąc ją zachować, musi wyprzedzić jednostkę płynącą wolniej, choćby kosztem chwilowego wytworzenia fali. Poza tym są jednostki, których minimalna prędkość płynięcia z załączonym napędem może przekraczać owe 6km/h i aby ją utrzymać, są zmuszone do wrzucania na luz - co oczywiście skutkuje chwilową utratą sterowności. Nie mierzyłem GPsem, ale wydaje mi się, że mój skuter może się zaliczać do tej kategorii, a już na pewno należą do niej te największe, spotykane u nas cruisery, całkiem nie mazurskie. ;-)
Poza tym chciałbym zwrócić Twoją uwagę na fakt, że np. w Kanale Łuczańskim (Giżyckim) nie ma zakazu wytwarzania fali, a jedynie ograniczenie prędkości. Nie pamiętam jak jest w "kanałach", ale może być analogicznie.

Adam Żyszkowski - 2014-08-26, 15:27

instant napisał/a:
Prędkość w kanałach ograniczona jest do 6 km/h. Czy dobrze rozumiem, że dla współczesnych jednostek jest to prędkość za mała :roll: ? Poniżej minimalnej prędkości manewrowej :shock: ?


6-7 na godzinę idzie piechotą dorosły facet. Jak na jacht w kanale to całkiem szybko. Mi chodzi o prędkość nie spieszącego się żółwia.

instant napisał/a:
Poza tym, ograniczenia prędkości nakazuje poruszać się z prędkością nie większą, niż wskazana - pozwala na poruszanie z wartościami mniejszymi, a nawet zatrzymywanie (oczywiście w miejscach dozwolonych).


Na autostradę wolno wjechac takim pojazdem, który da radę pojechać >40km/h. Czy uważasz, że jazda autostradą 50km/h (tyle wolno) jest bezpieczna? Oczywiście choćby w taki deszczowy dzień jak dzisiaj.

Problem "za wolno" spotyka mnie w kanale Łuczańskim. Jak przerażone wąskością państwo walczy o przetrwanie między przyczółkami mostu zwodzonego płynąc bardzo wolno to ja nie daję rady utrzymać tej prędkości nawet na wolnych obrotach - aby nie wpłynąć w ich top muszę wajhować dźwignią zmiany biegów luz-naprzód.

zenek - 2014-08-26, 15:37

orjan1 napisał/a:
Zenek, zlituj się! Doczytaj to podkreślone słowo "teoretyczny" (statek) ...

Nie ma w przepisach pojęcia "niebezpieczna fala" (może w marynarce wojennej).
Ja tam się mogę zlitować, ale coś mi się wydaje, że prowadzisz tą dyskusję zgodnie z tym co napisałeś :-P :
orjan1 napisał/a:
moje pytanie i odpowiedź było żartem, dla podkręcenia dyskusji, co się udało :-)

No, a z tym poniższym stwierdzeniem niestety ale się absolutnie nie zgodzę:
orjan1 napisał/a:
Kto płynie z prędkością zapewniająca jemu sterowność, nie może być uznawany za marudera. Powinien nawet jeszcze zwolnić, jeśli jest wyprzedzany. To jest kwestia obiektywnych potrzeb żeglugi, które są w przepisach uwzględnione.
To jest zwyczajne pogwałcenie zasad wspólnego korzystania z dróg wodnych najdelikatniej rzecz ujmując. Krótko mówiąc - mnie jest tak dobrze więc resztę mam w czterech literach!
A co do faktu zwolnienia przez jacht gdy jest wyprzedzany to się zgadzam. Wszak ten manewr powinien trwać jak najkrócej.
orjan1 napisał/a:
Ja już pomijam, że na Mazurach z reguły pływa się dla urlopowej przyjemności, a nie w regatach o złote kalesony.
No i właśnie dlatego powinniśmy szanować potrzeby innych użytkowników szlaku, a nie tylko widzieć koniec własnego nosa.
Halczyk - 2014-08-26, 15:43

Ja w tym roku miałem też do czynienia z niebezpieczną sytuacją w kanałach.
Pod wieczór musieliśmy uciekać przed burzą na Mamrach, a że robiliśmy to od samego Trygortu, uciekając z wiatrem w kierunku Węgorapy to wchodząc do kanału było już dość poważnie ciemnawo wokół. Oprócz nas kilka jachtów uciekało "na ostatnią chwilę" i każdy "piłował" silnik i patrzył w niebo czy zdąży zacumować w Węgorzewie zanim "dupnie". Przede mną dwa jachty - nie chciałem wyprzedzać, bo płynęliśmy dość szybko, ale po chwili za mną dopłynęły 3-4 kolejne jednostki, którym widocznie było to za wolno i zaczynali "sondować możliwość wyprzedzania" i mocno "naciskali na nas". "Przewodnik" tego konwoju, więc trochę jeszcze przyspieszył nie chcąc wyjść na "marudera" w obliczu nadchodzącej burzy. Gdy już mieliśmy naprawdę znaczną prędkość jacht nr 1 wykonał błyskawiczny skręt o 90 stopni w lewo i przywalił z całym impetem w drzewo - na szczęście dla nich był to odcinek gdzie brzeg nie był wybetonowany.
Okazało się, że puścił im kontrafał i lichej budowy ciała dziewczyna, nie była wstanie utrzymać przy tej prędkości steru, który wyrwało jej z ręki.
Ot taka niebezpieczna historia z kanałów, która wydarzyła się 15 sierpnia tego roku.
Po tej scenie nikomu już się nie spieszyło tak bardzo.

mazury.info.pl - 2014-08-26, 16:31

orjan1 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
extant napisał/a:
orjan1 napisał/a:
...
P: Co ma zrobić motorówka "z przyczyn konstrukcyjnych szybko tracąca sterowność"?
...

Pływające po Mazurach motorówki nie tracą sterowności przy prędkości 5-6 km/h z przyczyn konstrukcyjnych, a jedynie z braku chęci sterników do pływania w kanałach z tak niskim prędkościami. :-/


Zapraszam na testy - zmienisz zdanie. Poza tym jachty często płyną kanałem z prędkościa 2-3 km/h


W przepisach żeglugowych w ogóle nie ma miejsca dla pojęcia prędkości minimalnej. Jest nią przecież prędkość (jeszcze!) zachowująca sterowność, a takiej nie da się ujednolicić dla wszystkich statków, nawet z tej samej klasy.


Nikt nie twierdzi, że pływanie kanałem z prędkością 2-3km/h jest nielegalne. Dlatego oprócz przepisów potrzebne jest jeszcze zrozumienie drugiego człowieka i zwykła kultura. Przeciwieństwem tego jest złośliwość zgodna z prawem - np. wytwarzanie fali tam, gdzie można mimo, że to komuś przeszkadza lub właśnie tamowanie ruchu w kanale, na drodze, na schodach ruchomych... życie w Polsce.

extant - 2014-08-26, 16:53

mazury.info.pl napisał/a:
Zapraszam na testy - zmienisz zdanie...

Dzięki za zaproszenie, przy najbliższej okazji z przyjemnością z niego skorzystam (we wrześniu i październiku w kilka weekendów będę na Mazurach)... i kto wie, może zmienię zdanie ?? :mrgreen:

mazury.info.pl napisał/a:
Poza tym jachty często płyną kanałem z prędkościa 2-3 km/h

No tak, jak zwykle... a u Was to murzynów biją. ;-) :mrgreen: :-P

orjan1 - 2014-08-26, 19:39

mazury.info.pl napisał/a:


... oprócz przepisów potrzebne jest jeszcze zrozumienie drugiego człowieka i zwykła kultura. Przeciwieństwem tego jest złośliwość zgodna z prawem - np. wytwarzanie fali tam, gdzie można mimo, że to komuś przeszkadza lub właśnie tamowanie ruchu w kanale, na drodze, na schodach ruchomych...


Pod tym można podpisać się "obiema ręcami". Żyjemy jednak w takiej durnej epoce, w której, w sposobach organizacji zwyczajnego życia, prawo wyparło kulturę (także etykietę żeglarską). Gdy zaś okazało się, że przestrzeganie prawa także wymaga kultury, to ona jest już przecież wyparta.

Tamowanie ruchu (np. wyprzedzania w kanale) w pewnych okolicznościach może być także bezprawne. Jeśli w danym miejscu nie ma zakazu wyprzedzania, to wyłącznie do statku wyprzedzającego należy ocena, czy w danym miejscu i sytuacji wyprzedzanie jest dozwolone (par. 6.09 ust. 1). Statek wyprzedzany nie ma prawa do takiej oceny.

Jeśli więc wyprzedzający zdecyduje się wyprzedzać, to odpowiada za spowodowanie zagrożenia dla bezpieczeństwa żeglugi (wcale nie musi aż dojść do wypadku).

par. 6.09 ust. 2 zdanie pierwsze mówi:
Statek wyprzedzany, w razie konieczności i w miarę możliwości, powinien ułatwić wyprzedzanie. Tzn. ma użyć wszelkich koniecznych i możliwych środków ułatwienia, w tym także ma, na ile jest to możliwe, usunąć się z kursu, ale nie może zwiększać swojej prędkości, bo utrudniłby i przedłużyłby wyprzedzanie.
Odwrotnie, w zdaniu drugim mowa jest, że powinien raczej zmniejszyć prędkość, ale też nie aż tak, aby samemu utracić sterowność, bo wtedy wyprzedzany może nie utrudniłby wyprzedzania, ale utrudniłby ruch innych statków (tzn. innych, niż wyprzedzający).

Takie ustawienie zasad wyprzedzania jest uzasadnione potrzebami nawigacyjnymi, że na wodzie nie ma hamulca; statek musi być sterowny, a odpowiada ten, kto wyprzedza, ale odpowiada także wyprzedzany, jeżeli nie podjął starania, aby uniknąć lub zmniejszyć powodowanie zagrożenia przez wyprzedzającego.


Wszelkie pomysły i analogie do wyprzedzania w ruchu drogowym są na wodzie bez sensu.

taras - 2014-08-26, 22:36

Tak czytam i czytam i ...... spędziłem w tym sezonie 5tygodni na wodzie, od Węgorzewa po Pisz, kanały kilka razy, ja przepływam je z predkością 6km/h wg gps‘a i nie zdarzyło mi sie żebym musiał zwalniać (z wyjatkiem kanału Niegocińskiego i Piękna Góra ale to zrozumiałe) czy też kogoś wyprzedzać, mnie wyprzedzano choć nie co chwilę, najczęściej motorówki ale nie tylko

Naprawdę nie wiem gdzie spotykacie te 2-3 km/h

mazury.info.pl - 2014-08-26, 23:00

taras napisał/a:
Naprawdę nie wiem gdzie spotykacie te 2-3 km/h


Mam nagrywać, żebyś uwierzył? :-P

instant - 2014-08-26, 23:19

mazury.info.pl napisał/a:
taras napisał/a:
Naprawdę nie wiem gdzie spotykacie te 2-3 km/h


Mam nagrywać, żebyś uwierzył? :-P


Ale pływanie z prędkością 2-3 km/h jest dopuszczalne i zgodne z przepisami! Mało tego, nie ma zakazu wyprzedzenia takiej jednostki, płynąc z dozwoloną prędkości 6 km/h! Nawet na 3-ego ;-) Pływanie w kanałach z wyższymi prędkościami jest niedozwolone, szkodliwe i naganne.

Nie rozumiem problemu :shock:

mazury.info.pl - 2014-08-26, 23:27

instant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
taras napisał/a:
Naprawdę nie wiem gdzie spotykacie te 2-3 km/h


Mam nagrywać, żebyś uwierzył? :-P


Ale pływanie z prędkością 2-3 km/h jest dopuszczalne i zgodne z przepisami!


Owszem. Podobnie jak falowanie w pobliżu żaglówek (kręcenie kółek), co nie oznacza, że jest to mile widziane. Więcej zrozumienia.

instant - 2014-08-26, 23:40

...wyrwałeś z kontekstu kolejnego zdania! To nie jest o'k :evil:

Nadal nie rozumiem, co stoi na przeszkodzie wyprzedzenia tej jednostki z dozwolona prędkością?
Szczególnie , że (powtórzę): "nie ma zakazu wyprzedzenia (...) płynąc z dozwoloną prędkością 6 km/h! Nawet na 3-ego ;-) Pływanie w kanałach z wyższymi prędkościami jest niedozwolone, szkodliwe i naganne".

mazury.info.pl - 2014-08-27, 00:13

Wyprzedzanie nie zawsze jest możliwe i bezpieczne - patrz kanał Wilkaski. Tam, gdzie kanały są proste i szerokie "maruderzy" nie stanowią problemu. Wyprzedzasz i po problemie :-P
funyo - 2014-08-27, 00:22

Często zdarza się, że łódka płynąca tak wolno płynie też środkiem (bo bezpieczniej, a ostrożności nigdy za wiele ;-) ), więc w sytuacjach wzmożonego ruchu, łodzie za nią nie decydują się na manewr wyprzedzania (który przecież musi trochę potrwać, skoro nie można przekraczać tych 6km/h), gdyż to w najlepszym razie może skutkować zasianiem paniki u tych z naprzeciwka i narażeniem się na niewybredne komentarze ;-)
Tym samym zresztą skutkuje szybkie wykonanie tego manewru np. na skuterze, tyle, że komentarze są zagłuszane warkotem silnika :-P
Tak więc czasem pozostaje ciągnąć się za takim maruderem...
...byłem świadkiem takiej akcji na Mioduńskim.

zenek - 2014-08-27, 08:00

funyo napisał/a:
Często zdarza się, że łódka płynąca tak wolno płynie też środkiem (bo bezpieczniej,
Dokładnie tak! Nie dość, że wolno, to jeszcze środkiem. To, że niektórzy problemu nie dostrzegają lub dla nich nie istnieje nie oznacza, że go nie ma. Problem maruderów dotyczy przede wszystkim ruchu na Kanale Węgorzewskim i Węgorapie, na Kanale Sztynorckim, Wilkaskim i Giżyckim. W dużo mniejszym stopniu jest to uciążliwe na kanałach między Jagodnym a Tałtami. Tam kanały są szerokie i maja duże odcinki proste. Wyprzedzanie jest łatwiejsze i bezpieczniejsze.
Ale nawet tam jeden maruder potrafi "ustawić" konwój kilku jednostek i już wyprzedzanie takiej kolumny jest ryzykowne i niebezpieczne.
Porównanie ruchu na kanałach do ruchu drogowego moim zdaniem jest jak najbardziej zasadne. Czy uważacie, że poruszanie się autem po drodze na której można jechać 90km/h z prędkością 40km/h tylko dlatego, że mam ochotę na taką jazdę jest zachowaniem właściwym? A wystarczy, że za takim delikwentem ustawią się jeszcze 3-4 dodatkowe auta i efektem tego jest blokowanie ruchu i powodowanie ryzykownych manewrów wyprzedzania!
Bardzo podobnie jest w ruchu wodnym, a dochodzi do tego jeszcze utrata sterowności przez niektóre jednostki, o której już była mowa.
Naprawdę trzeba myśleć o tym co się robi i nie utrudniać życia innym. To nie takie trudne.

extant - 2014-08-27, 08:16

zenek napisał/a:
funyo napisał/a:
Często zdarza się, że łódka płynąca tak wolno płynie też środkiem (bo bezpieczniej,
Dokładnie tak! Nie dość, że wolno, to jeszcze środkiem. To, że niektórzy problemu nie dostrzegają lub dla nich nie istnieje nie oznacza, że go nie ma...

Przypadki zbyt wolno płynących łódek w kanałach owszem zdarzają się, ale nie jest to w żadnym przypadku zjawisko często występujące, więc trudno traktować je jako istotny problem, natomiast istotnym, rzeczywistym problemem w kanałach są częste przypadki pływania zdecydowanie zbyt szybkiego i agresywnego przepychania się. :-/

Buber - 2014-08-27, 08:25

zenek napisał/a:

Porównanie ruchu na kanałach do ruchu drogowego moim zdaniem jest jak najbardziej zasadne. Czy uważacie, że poruszanie się autem po drodze na której można jechać 90km/h z prędkością 40km/h tylko dlatego, że mam ochotę na taką jazdę jest zachowaniem właściwym? A wystarczy, że za takim delikwentem ustawią się jeszcze 3-4 dodatkowe auta i efektem tego jest blokowanie ruchu i powodowanie ryzykownych manewrów wyprzedzania!
Bardzo podobnie jest w ruchu wodnym, a dochodzi do tego jeszcze utrata sterowności przez niektóre jednostki, o której już była mowa.
Naprawdę trzeba myśleć o tym co się robi i nie utrudniać życia innym. To nie takie trudne.

I w ten sposób tłumaczy się przeważająca liczba kierowców którzy spowodowali wypadki przy wyprzedaniu. Co za niedorzeczny argument.
Ale dobrze, pozwól że zapytam:
a) jakiej długości są te kanały na których tak koniecznie trzeba wyprzedzać?
b) która z łódek która tak koniecznie musi być pierwsza posiada na pokładzie pilny przypadek medyczny, który musi NATYCHMIAST dotrzeć na koniec kanału?

Czy tutaj komuś coś się nie pokierało? W końcu WSZYSCY na tych łódkach są na urlopie, to niby gdzie im się śpieszy? A raptem 20 lat temu jak trzeba było burłaczyć, to problemu nie było, i łódki szły jedna po drugiej i się dało.

Odnoszę dziwne wrażenie że zbyt wielu ludziom przestawiają się priorytety. Owszem, pewnie ktoś płynący bardzo wolno mógłby płynąć szybciej, ale to tylko przypomina marudzenie tego kierowcy dla którego ci co za nim to "ślimaczący się frajerzy" a ci co przed nim to "wariaci i demony prędkości". Tylko ON wie jak należy właściwie jechać.

Naprawdę, czy na długości kilometra kanału te 5 minut ma aż TAKIE znaczenie? A może to po prostu jest nasza polska przypadłość. W końcu dokładnie to samo mamy na drogach. Ludzie ryzykują życiem swoim i innych dla 15-20 minut na trasie 200 kilometrów. W moim słowniku to się nazywa "idiotyzm".

Na kanale raczej nie ma zagrożenia życia, ale problem wydaje mi się niedorzeczny. A może inaczej - jesteśmy Polakami samolubami-chamami na drodze no to nie ma inaczej na wodzie. Mechanizm i reakcje dokładnie te same.... I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.....

zenek - 2014-08-27, 08:33

Buber napisał/a:
I w ten sposób tłumaczy się przeważająca liczba kierowców którzy spowodowali wypadki przy wyprzedaniu. Co za niedorzeczny argument.
Jeżeli chodzi o ruch drogowy to odpowiedz tylko na jedno pytanie. Dlaczego można dostać mandat za zbyt wolną jazdę?

Buber napisał/a:
Czy tutaj komuś coś się nie pokierało? W końcu WSZYSCY na tych łódkach są na urlopie, to niby gdzie im się śpieszy?
Czy w związku z tym wszyscy mają zachowywać się tak samo? A ponieważ jestem na urlopie to mam prawo płynąć 2km/h środkiem kanału bo mnie się nigdzie nie spieszy i innym również nie powinno :shock: ?
taras - 2014-08-27, 08:43

mazury.info.pl napisał/a:
taras napisał/a:
Naprawdę nie wiem gdzie spotykacie te 2-3 km/h


Mam nagrywać, żebyś uwierzył? :-P

Nie Zbyszku, nie musisz :-)
Ja twierdzę tylko ze przypadki zbyt wolnego pływania w kanałach są marginalnie rzadkie w przeciwieństwie do tych rajdowców ktorym sie zawsze spieszy i nie beda sie wlec za plebsem

taras - 2014-08-27, 08:51

extant napisał/a:
zenek napisał/a:
funyo napisał/a:
Często zdarza się, że łódka płynąca tak wolno płynie też środkiem (bo bezpieczniej,
Dokładnie tak! Nie dość, że wolno, to jeszcze środkiem. To, że niektórzy problemu nie dostrzegają lub dla nich nie istnieje nie oznacza, że go nie ma...

Przypadki zbyt wolno płynących łódek w kanałach owszem zdarzają się, ale nie jest to w żadnym przypadku zjawisko często występujące, więc trudno traktować je jako istotny problem, natomiast istotnym, rzeczywistym problemem w kanałach są częste przypadki pływania zdecydowanie zbyt szybkiego i agresywnego przepychania się. :-/


Dokładnie tak, podpisuje sie wszystkimi kończynami :-)

MirekMors - 2014-08-27, 08:59

A ja zaprzeczam ! O ile maruderów mijam praktycznie w każdym kanale, o tyle przypadki wyprzedzania z wytwarzaniem dużej fali są SPORADYCZNE ! Pływacie tydzień w roku i widzicie kumulację negatywnych zjawisk... Po prostu nie wierzę.
mazury.info.pl - 2014-08-27, 09:04

Myślę, że każdy widzi to, co CHCE zobaczyć. Żeglarz wyposażony w miecz, motorowodniaka nie zrozumie... bo nie.
extant - 2014-08-27, 09:07

MirekMors napisał/a:
... Pływacie tydzień w roku i widzicie kumulację negatywnych zjawisk... Po prostu nie wierzę.

No może trochę dłużej niż tydzień i oczywiście mamy wtedy zawsze pecha trafić akurat na tę "kumulację negatywnych zjawisk" ?? :shock: ... Po prostu nie wierzę. ;-) :mrgreen: :-P

taras - 2014-08-27, 09:14

mazury.info.pl napisał/a:
Myślę, że każdy widzi to, co CHCE zobaczyć. Żeglarz wyposażony w miecz, motorowodniaka nie zrozumie... bo nie.


A żeby nie było niedomówień, nigdzie nie pisałem że ci wyprzedzający jak potłuczeni to motorowodniacy, może nawet są w mniejszości, za to już w główkach kanału część z nich nie wytrzymuje ciśnienia i gazuuuuu ;-)

extant - 2014-08-27, 09:14

mazury.info.pl napisał/a:
Myślę, że każdy widzi to, co CHCE zobaczyć. Żeglarz wyposażony w miecz motorowodniaka nie zrozumie... bo nie.

Za to oczywiście motorowodniacy widzą wszystko, są jedni obiektywni i pełni zrozumienia i szacunku dla żeglarzy czy innych wodniaków. ;-) :mrgreen: :-P

ps: Zbyszku, chyba jednak podziękuję za Twoje zaproszenie do testów "kanałowych". Zaczynam obawiać się, że bezpośredni kontakt z łodziami motorowymi powoduje... silne zniekształcenia w postrzeganiu rzeczywistości. ;-) :mrgreen: :-P

Buber - 2014-08-27, 09:33

zenek napisał/a:
Buber napisał/a:
I w ten sposób tłumaczy się przeważająca liczba kierowców którzy spowodowali wypadki przy wyprzedaniu. Co za niedorzeczny argument.
Jeżeli chodzi o ruch drogowy to odpowiedz tylko na jedno pytanie. Dlaczego można dostać mandat za zbyt wolną jazdę?

Aha, ale jak już piszesz o tym to opisuj CAŁĄ sytuację. Mandat za wolną jazdę można otrzymać tylko na autostradzie albo innej, temu podobnej drodze szybkiego ruchu, która z nazwy i natury jest do takiego ruchu stworzona. Co jakby nie do końca jest opisem kanałów. Chyba że twoja interpretacja kanału to "droga szybkiego ruchu", to w takim razie możemy rozpocząć inną dyskusję....

zenek napisał/a:
Buber napisał/a:
Czy tutaj komuś coś się nie pokierało? W końcu WSZYSCY na tych łódkach są na urlopie, to niby gdzie im się śpieszy?
Czy w związku z tym wszyscy mają zachowywać się tak samo? A ponieważ jestem na urlopie to mam prawo płynąć 2km/h środkiem kanału bo mnie się nigdzie nie spieszy i innym również nie powinno :shock: ?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami możesz płynąć ile chcesz. Natomiast zgodnie ze zdrowym rozsądkiem powinieneś się rozglądać i ewentualnie przepuszczać szybsze łódki. Również zgodnie ze zdrowym rozsądkiem nie powinieneś się pchać na siłę do przodu, bo wszak za 5-10 minut kanał się skończy, więc o co chodzi?
Ten właśnie "zdrowy rozsądek" działa w obie strony, a w idealnym świecie nie byłoby ani tych wolnych, ani tych pchających się na siłę. Niestety mieszkamy w Polsce a nie w "idealnym świecie" i tylko od nas zależy czy będziemy dodawać do "zdrowego rozsądku" czy do typowo polskich zachowań komunikacyjnych.

Ja na Mazury jeżdżę i na urlop i na takim NIGDZIE mi się nie spieszy. No, ale to ja :) Może dziwny jestem, ale ja urlopie chcę się wyluzować a nie spieszyć i denerwować.... co mi przypomniało rozrywkę jaką zawsze mam na Guziance obserwując ludzi tam się przeprawiających... :mrgreen:

mazury.info.pl - 2014-08-27, 09:52

Nie chodzi o pośpiech tylko o brak sterowności... ale jak napisałem - każdy będzie to interpretował po swojemu.
mazury.info.pl - 2014-08-27, 09:53

extant napisał/a:

Za to oczywiście motorowodniacy widzą wszystko, są jedni obiektywni i pełni zrozumienia i szacunku dla żeglarzy czy innych wodniaków. ;-) :mrgreen: :-P


Skoro tak twierdzisz... :-P

zenek - 2014-08-27, 09:58

Buber napisał/a:
Mandat za wolną jazdę można otrzymać tylko na autostradzie albo innej, temu podobnej drodze szybkiego ruchu, która z nazwy i natury jest do takiego ruchu stworzona.
A skąd wytrzasnąłeś ten przepis :shock: ? Mandat za zbyt wolna jazdę moim zdaniem można dostać na każdej drodze jeżeli wyraźnie utrudnia się ruch pozostałym użytkownikom drogi!

Buber napisał/a:
Natomiast zgodnie ze zdrowym rozsądkiem powinieneś się rozglądać i ewentualnie przepuszczać szybsze łódki. Również zgodnie ze zdrowym rozsądkiem nie powinieneś się pchać na siłę do przodu, bo wszak za 5-10 minut kanał się skończy, więc o co chodzi?
Ten właśnie "zdrowy rozsądek" działa w obie strony,
Absolutnie się z Tobą zgadzam. Chodzi właśnie o ten zdrowy rozsadek, którego po prostu brakuje :-) !
zenek - 2014-08-27, 10:02

extant napisał/a:
Zaczynam obawiać się, że bezpośredni kontakt z łodziami motorowymi powoduje... silne zniekształcenia w postrzeganiu rzeczywistości. ;-) :mrgreen: :-P
Jest odwrotnie. Po kontakcie z łodziami motorowymi i to wszelkich typów łącznie z ogromnymi cruiserami dopiero wyrabiamy sobie właściwy obraz rzeczywistości. Extancie nie rezygnuj z poprowadzenia jachtu motorowego :-D . Jak zobaczysz jak żegluga wygląda z pokładu takich jednostek zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć zachowanie ich sterników.

To trochę tak jak z pieszymi w ruchu drogowym. Gdyby każdy pieszy miał prawo jazdy i był kierowcą zdarzeń z ich udziałem byłoby zdecydowanie mniej.

extant - 2014-08-27, 10:07

mazury.info.pl napisał/a:
extant napisał/a:

Za to oczywiście motorowodniacy widzą wszystko, są jedni obiektywni i pełni zrozumienia i szacunku dla żeglarzy czy innych wodniaków. ;-) :mrgreen: :-P

Skoro tak twierdzisz... :-P

Heh.... dooooobre ! :mrgreen: :-D - widzę, że bezpośredni kontakt z łodziami motorowymi nie powoduje na szczęście... utraty poczucia humoru. ;-) :mrgreen: :-P

extant - 2014-08-27, 10:10

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
Zaczynam obawiać się, że bezpośredni kontakt z łodziami motorowymi powoduje... silne zniekształcenia w postrzeganiu rzeczywistości. ;-) :mrgreen: :-P
Jest odwrotnie. Po kontakcie z łodziami motorowymi i to wszelkich typów łącznie z ogromnymi cruiserami dopiero wyrabiamy sobie właściwy obraz rzeczywistości. Extancie nie rezygnuj z poprowadzenia jachtu motorowego :-D . Jak zobaczysz jak żegluga wygląda z pokładu takich jednostek zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć zachowanie ich sterników...

Zenku, ja pływałem już kiedyś na jednostkach motorowych i wierz mi, że trochę wiem o problemach ze sterownością takich jednostek przy niskich predkościach. :-)

funyo - 2014-08-27, 10:12

Buber napisał/a:

Aha, ale jak już piszesz o tym to opisuj CAŁĄ sytuację. Mandat za wolną jazdę można otrzymać tylko na autostradzie albo innej, temu podobnej drodze szybkiego ruchu, która z nazwy i natury jest do takiego ruchu stworzona. Co jakby nie do końca jest opisem kanałów. Chyba że twoja interpretacja kanału to "droga szybkiego ruchu", to w takim razie możemy rozpocząć inną dyskusję....

Jest coś takiego jak mandat za "utrudnianie ruchu" - rzadko stosowany, bo trudny w interpretacji i kontrowersyjny, ale weźmy taką sytuację: centrum Warszawy, a tu jedzie spokojnie gość Skodą w kapeluszu 20km/h, za nim korek, bo ciężko wyprzedzić, wszyscy trąbią. Jak myślisz, wezwana policja wlepi mu mandat czy nie? Trochę inny przykład: lato, wakacje, jedyna droga wśród wielu kurortów - droga Władysławowo - Hel. Dopuszczalna prędkość 70km/h.
Jakiś jegomość niespiesznie jedzie sobie niecałe 25km/h - skuterem. Droga szeroka nie jest, a on nie jedzie po linii pobocza, wyprzedzanie jest utrudnione. Po jakim czasie zaczniesz się irytować jadąc za nim?
W kanałach maruderzy też potrafią płynąć 1/3 dopuszczalnej prędkości. I o ile schodzą z drogi, to ok. Gorzej jak płyną środkiem.

Cytat:

Ja na Mazury jeżdżę i na urlop i na takim NIGDZIE mi się nie spieszy. No, ale to ja :) Może dziwny jestem, ale ja urlopie chcę się wyluzować a nie spieszyć i denerwować.... co mi przypomniało rozrywkę jaką zawsze mam na Guziance obserwując ludzi tam się przeprawiających... :mrgreen:

Ale nie wszyscy użytkownicy kanałów są zawsze na urlopie i zawsze mają mnóstwo czasu.
Podobny argument do Twojego wysunąłem kiedyś w dyskusji o moście obrotowym w Giżycku. Zostałem ostro zjechany, bo co innego jednak rzadka, można powiedzieć jednorazowa przeprawa, a co innego notoryczne natrafianie na ten sam problem.
Nie twierdzę, że to zjawisko w kanałach ma charakter stały, ale raczej tendencja jest wzrostowa, a spowodowana pewnie dostępem laików do sprzętu (coraz większe żaglówki i hausboty).

Buber - 2014-08-27, 10:17

extant napisał/a:

Zenku, ja pływałem już kiedyś na jednostkach motorowych i wierz mi, że trochę wiem o problemach ze sterownością takich jednostek przy niskich predkościach. :-)

A to w moim pojmowaniu rzeczywistości rodzi inne pytanie - abstrahując od kwestii yachtingu i lansingu - po co komu wielkie motorówy na Mazurach? Zrozumiem hausbota na 6-8 osób, ale to co czasem pływa po Śniardwach czy Bełdanach to po prostu pomyłka. Oczywiście wpisuje się to idealnie w niekończącą się dyskusję o "koromysłach", ale tak jak żaglówka 8 osobowa jest wg mnie największą jednostką zachowującą jakikolwiek sens pływania po Mazurach, tak samo jest z wielkimi motorówkami.
Mniejsze łódki mają o wiele mniejsze problemy, powiedzmy że "są lepiej dostosowane to warunków panujących na jezdni" by użyć tego popularnego zwrotu.

Z drugiej strony żyjemy w wolnym kraju i kto bogatemu zabroni.... niestety.... :-(

zenek - 2014-08-27, 10:18

Dla tych, którzy twierdzą, że problem wolnego pływania w kanałach nie istnieje pozwolę sobie zamieścić fragment postu użytkownika sailforum marshall11:
Cytat:
Czekając dobre 20 jak nie 30minut w kolejce jachtów patrzyłem jak z naprzeciwka (od strony Niegocina) ciągnie ospale kawalkada jachtów. Najdziwniejsze było to że każdy z nich płynął na obrotach biegu jałowego (ew.minimalnie więcej), a jako że pierwszy lub pierwsi narzucili tak zawrotne tempo, to cała reszta wlokła się w nieskończoność tracąc sterowność. Ale w końcu towarzystwo pogonił statek pasażerski, który doszedł stawkę i najpierw nadając sygnały, a potem rzucając mięsem z mostka i wykonując gesty sugerujące przyspieszenie lub "odsunięcie" się na bok, wbijał wsteczny bieg już zupełnie tracąc sterowność, finalnie musiał się zatrzymać... Ludzie się na siebie darli i poganiali w kolejnych łódkach, jakiś cyrk.

extant - 2014-08-27, 10:19

funyo napisał/a:
... Nie twierdzę, że to zjawisko w kanałach ma charakter stały, ale raczej tendencja jest wzrostowa, a spowodowana pewnie dostępem laików do sprzętu (coraz większe żaglówki i hausboty).

Paweł, moim zdaniem, w większość problemów powstających "na wodzie" brak koniecznej wiedzy/praktyki ma swój udział, ale tak naprawdę podstawowym powodem jest jednak zazwyczaj... brak myślenia, przewidywania i odrobiny zdrowego rozsądku załóg wielu łódek i to zarówno motorowych jak i żaglowych. :-/

extant - 2014-08-27, 10:22

zenek napisał/a:
Dla tych, którzy twierdzą, że problem wolnego pływania w kanałach nie istnieje pozwolę sobie zamieścić fragment postu użytkownika sailforum marshall11: ...

A mógłbyś Zenku wskazać kto na forum twierdzi/twierdził, że ten problem nie istnieje ?? :shock:

extant - 2014-08-27, 10:24

Buber napisał/a:
... Z drugiej strony żyjemy w wolnym kraju i kto bogatemu zabroni.... niestety.... :-(

Hmm... naprawdę uważasz, że... niestety ?? :shock: Sorki, ale ja mam wręcz przeciwne zdanie w tej sprawie. :-D

zenek - 2014-08-27, 10:27

extant napisał/a:
A mógłbyś Zenku wskazać kto na forum twierdzi/twierdził, że ten problem nie istnieje ?? :shock:
A przeczytałeś kilkadziesiąt ostatnich postów w tym temacie :-P :-) ? Parę osób by się znalazło. Dla jednych problemu nie ma, dla innych marginalny, do pominięcia.
extant - 2014-08-27, 10:33

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
A mógłbyś Zenku wskazać kto na forum twierdzi/twierdził, że ten problem nie istnieje ?? :shock:
A przeczytałeś kilkadziesiąt ostatnich postów w tym temacie :-P :-) ? Parę osób by się znalazło. Dla jednych problemu nie ma, dla innych marginalny, do pominięcia.

Nie chce mi się znowu czytać tych kilkudziesięciu ostatnich postów, ale skoro stwierdzasz, że były w tym temacie wypowiedzi osób, które napisały, że problemu nie ma to podaj konkretnie kto to był... a wtedy wrócę i jednak przeczytam znowu te kilkadziesiąt postów. ;-) :-P

zenek - 2014-08-27, 10:38

O nie! Tak dobrze nie ma! Sam sobie czytaj :mrgreen: :lol: !!!
extant - 2014-08-27, 10:41

zenek napisał/a:
O nie! Tak dobrze nie ma! Sam sobie czytaj :mrgreen: :lol: !!!

O nie! Tak dobrze nie ma! Wycofaj się zatem ze swojego stwierdzenia, że ktoś w tym temacie stwierdził, że tego problemu... nie ma! ;-) :mrgreen: :-P

Buber - 2014-08-27, 10:48

funyo napisał/a:

Ale nie wszyscy użytkownicy kanałów są zawsze na urlopie i zawsze mają mnóstwo czasu.
Podobny argument do Twojego wysunąłem kiedyś w dyskusji o moście obrotowym w Giżycku. Zostałem ostro zjechany, bo co innego jednak rzadka, można powiedzieć jednorazowa przeprawa, a co innego notoryczne natrafianie na ten sam problem.

??? Ok, za wyjątkiem służb ratowniczych i statków pasażerskich kto jeszcze MUSI przemieszczać się szybko po kanałach? Ale tak na poważnie. Te 4 jachty czarterowe w tygodniu z Węgorzewa które ktoś zostawił w Mikołajkach? Nawet to wg mnie nie jest wystarczającym wytłumaczeniem. Jeszcze raz (przekornie) zapytam - jaka będzie różnica czasu płynąć 1 km 5 węzłów a płynąc 3 węzły? Policzymy? Więc mila morska 1890 metrów, załóżymy 2km dla równgo rachunku. Czyli 1 km na 5 węzłach zajmie ok... 6 i pół minuty. ŁAŁ!! Dobra, a przy 3 węzłach? 10 minut. ŁO MATKO! tyle browców można wypić...
Ok, może i przesadzam, ale z drugiej strony czy te 4 czy 5 minut robi aż taką różnicę? Naprawdę?

Do czego zmierzam - nie namawiam do płynięcia 2 węzły. Namawiam do "wyluzowania" - wszak da się, ba, można zawołać do jachtu z przodu "mogę wyprzedzić?" i jestem przekonany że ci co tak wolno płyną to po prostu bardziej początkujący żeglarze i są spięci itd. i przepuszczą. A jak się trafi na chama, to sami wiecie że na takich nic nie pomoże skoro matka ich nie wychowała, i takim po prostu odpuszczam bo się do gnojowego poziomu zniżać nie będę. Ja dalej jestem na urlopie. ;-)

extant napisał/a:
Buber napisał/a:
... Z drugiej strony żyjemy w wolnym kraju i kto bogatemu zabroni.... niestety.... :-(

Hmm... naprawdę uważasz, że... niestety ?? :shock: Sorki, ale ja mam wręcz przeciwne zdanie w tej sprawie. :-D

W sensie że mając wolny kraj w którym (póki co) przepisy ustalane są przez ludzi na których kasa ma wpływ, przecież nikt odgórnie nie ustali limitów na długość kadłuba w linii wodnej. A na "zdrowy rozsądek" jak wiemy to nie ma co liczyć. Co się stało z propozycjami obniżenia wynagrodzeń posłów czy okręgami jednomandatowymi? Świnia od koryta sama nie odejdzie..... niestety :(

zenek - 2014-08-27, 10:50

extant napisał/a:
zenek napisał/a:
O nie! Tak dobrze nie ma! Sam sobie czytaj :mrgreen: :lol: !!!

O nie! Tak dobrze nie ma! Wycofaj się zatem ze swojego stwierdzenia, że ktoś w tym temacie stwierdził, że tego problemu... nie ma! ;-) :mrgreen: :-P

Chyba zaczynasz być "czepliwy". A poczytaj sobie tą stronę http://forum.mazury.info....r=asc&start=420 i nawet post powyżej!

instant - 2014-08-27, 11:00

MirekMors napisał/a:
(...) maruderów mijam praktycznie w każdym kanale ...


Pirat :-P :lol:

extant napisał/a:
zenek napisał/a:
Dla tych, którzy twierdzą, że problem wolnego pływania w kanałach nie istnieje pozwolę sobie zamieścić fragment postu użytkownika sailforum marshall11: ...

A mógłbyś Zenku wskazać kto na forum twierdzi/twierdził, że ten problem nie istnieje ?? :shock:


Pierwszy! Ja marginalizuję sprawę wolniejszego niż 6 km/h pływania w kanałach, bo dla mnie TO NIE JEST PROBLEM :-P Zdarzało mi się wyprzedzać takie jednostki bez problemu, zdarzało się poprosić o niewielkie przyspieszenie, gdy ja już nie mogłem utrzymać dystansu... To nie jest problem, można lekko sprawę rozwiązać na wiele, niekonfliktowych sposobów.

PROBLEM jest nadmierna prędkość i agresywne przepychanie się w kanałach (w istocie swej TO jest temat tego wątku).

Ech, to cudowne odwracanie kota ogonem :roll: ...

extant - 2014-08-27, 11:03

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
zenek napisał/a:
O nie! Tak dobrze nie ma! Sam sobie czytaj :mrgreen: :lol: !!!

O nie! Tak dobrze nie ma! Wycofaj się zatem ze swojego stwierdzenia, że ktoś w tym temacie stwierdził, że tego problemu... nie ma! ;-) :mrgreen: :-P

Chyba zaczynasz być "czepliwy". A poczytaj sobie tą stronę http://forum.mazury.info....r=asc&start=420 i nawet post powyżej!

Hehe... jasne, że się "czepiam" :mrgreen: :-P ... ale w podanych przez Ciebie postach jedynie taras napisał, że takiego problemu nie ma, po czym kilka postów później stwierdził jednak, że problem jest marginalny... a zatem ?? ;-) :mrgreen: :-P

PS: OK, instatnt sam się zgłosił :mrgreen: - zatem Zenku miałeś jednak rację ! :mrgreen:

zenek - 2014-08-27, 11:06

extant napisał/a:
PS: OK, instatnt sam się zgłosił :mrgreen: - zatem Zenku miałeś jednak rację ! :mrgreen:
Wpadłeś jak śliwka w kompot :lol: :lol: :lol: !
extant - 2014-08-27, 11:10

zenek napisał/a:
extant napisał/a:
PS: OK, instatnt sam się zgłosił :mrgreen: - zatem Zenku miałeś jednak rację ! :mrgreen:
Wpadłeś jak śliwka w kompot :lol: :lol: :lol: !

Ano wpadłem :mrgreen: :-D :mrgreen:

instant - 2014-08-27, 11:10

No proszę, jak pięknie Was pogodziłem :lol:
extant - 2014-08-27, 11:13

instant napisał/a:
No proszę, jak pięknie Was pogodziłem :lol:

... następnym razem - tak po starej znajomości :-P - spróbuj nas pogodzić tak aby to jednak Zenek... kompot odwiedził. ;-) :mrgreen: :-P

Adam Żyszkowski - 2014-08-27, 12:24

instant napisał/a:

PROBLEM jest nadmierna prędkość i agresywne przepychanie się w kanałach (w istocie swej TO jest temat tego wątku).
Ech, to cudowne odwracanie kota ogonem :roll: ...


Też :mrgreen: Problemem jest zbyt wolne pływanie, na granicy sterowności i takim prawie dryfowaniem zmuszanie innych do identycznego zachowania.

Sam się o tym przekonałem na Pisie, płynąc rzeką (z innym jachtem na sznurku) w dół zbyt wolno. Wymyśliłem sobie, że wolniej będzie spokojniej. Stało się wręcz odwrotnie. Jak zacząłem płynąć szybciej to zrobiło się spokojniej, zarówno dla mnie, jak i dla tego na sznurku. Po prostu dało się skręcać i zarazem płynąć tam, gdzie ja chciałem, a nie tam, gdzie los chciał.

Buber - 2014-08-27, 12:47

Adam Żyszkowski napisał/a:
płynąc rzeką (z innym jachtem na sznurku) w dół zbyt wolno. Wymyśliłem sobie, że wolniej będzie spokojniej. Stało się wręcz odwrotnie. Jak zacząłem płynąć szybciej to zrobiło się spokojniej,...


Kurdę, no zawsze to mówię panu policjantowi jak mnie na motocyklu zatrzymuje że niby "za szybko" jechałem... :-D :-D
Przecież jak sie szybko jedzie to się szybciej probelmy na drodze omija, zwłaszcza na motocyklu :lol:

orjan1 - 2014-08-27, 14:44

zenek napisał/a:

(...)Porównanie ruchu na kanałach do ruchu drogowego moim zdaniem jest jak najbardziej zasadne. (...)

Naprawdę trzeba myśleć o tym co się robi i nie utrudniać życia innym. To nie takie trudne.



Porównanie ruchu, tak, ale nie środków zaradczych, bo w ruchu drogowym chodzi o zupełnie co innego, mianowicie o "przejezdność", gdy w ruchu "wodnym" chodzi o bezpieczeństwo żeglugi przy zagwarantowaniu dostępu wszystkich.

Właśnie dlatego w ruchu drogowym kto ma pierwszeństwo przejazdu ten ma, natomiast takie pierwszeństwo ruchu drogowego nie ma odpowiednika "wodnych" przepisów o zapobieganiu zderzeniom, które odpowiedzialnością zapobiegania obarczają w danym przypadku wyprzedzającego, wyprzedzanego, a nawet pływających w okolicy. Nie ma "pierwszeństwa", a jest "prawo drogi".

Tym bardziej potrzebna jest kultura, dawniej zwana etykietą żeglarską. To się sprawdzało przynajmniej 2.500 lat (skromnie od Odyseusza liczę) i dlaczego ma się już nie sprawdzać?

orjan1 - 2014-08-27, 14:51

extant napisał/a:

Przypadki zbyt wolno płynących łódek w kanałach owszem zdarzają się, ale nie jest to w żadnym przypadku zjawisko często występujące, więc trudno traktować je jako istotny problem, natomiast istotnym, rzeczywistym problemem w kanałach są częste przypadki pływania zdecydowanie zbyt szybkiego i agresywnego przepychania się. :-/



Właśnie to jest istotny problem. Niestety, w przepisach nie znajdziesz żadnego bezpośredniego zakazu przeciwko "przepychaniu się". Pozostają tylko zakazy pośrednie: powodowania zagrożenia bezpieczeństwa żeglugi oraz zakaz wytwarzania fali.

No i ta "nieprzepisowa" kultura, o ile w konkretnym przypadku jest komu ją wskazywać.

orjan1 - 2014-08-27, 15:09

Buber napisał/a:

(...)
Odnoszę dziwne wrażenie że zbyt wielu ludziom przestawiają się priorytety. Owszem, pewnie ktoś płynący bardzo wolno mógłby płynąć szybciej, ale to tylko przypomina marudzenie tego kierowcy dla którego ci co za nim to "ślimaczący się frajerzy" a ci co przed nim to "wariaci i demony prędkości". Tylko ON wie jak należy właściwie jechać.

Naprawdę, czy na długości kilometra kanału te 5 minut ma aż TAKIE znaczenie? (...)



Dodam do tego, że nasza dotychczasowa dyskusja o "godziwej prędkości w kanałach mazurskich" koncentruje się na odwiecznym konflikcie mała maszyna - duża maszyna. Nie obejmuje zaś równouprawnionych do żeglugi kajakarzy, wioślarzy choćby i z jednym tylko wiosłem. Trochę głupio od nich wymagać tych 6 km/godz.

Na marginesie, czy ktoś się zastanawiał dlaczego akurat 6 km/godz., a nie np. 5 albo np. 7? Odpowiedź jest prosta: 6km/godz. jest prędkością piechura, którą "optycznie" każdy ma w oku i nikomu nie potrzeba GPSu, aby ustalił, że ktoś rozwija większą, lub mniejszą prędkość niż piechur.

Gdy zaś ktoś lubi dokładność obliczeń, to 6km/godz = 6000m/godz. Czyli 100 m/min. W kanałach wystarczy więc zwykły zegarek z sekundnikiem, żeby ustalić, iż chyba wszyscy przekraczamy te 6 km/godz. (poza "maruderami" :-o )

Jeśli dany kanał ma np. 1920m (Mioduński), a przepłyniemy go szybciej, niż w powiedzmy 19 minut i 10 sekund, to znaczy, że przekroczyliśmy prędkość.

Niech ci, którzy teraz są na wodzie wezmą zegarki i podzielą się z nami "prawdziwymi faktami".

A może być tak fajnie:


Buber - 2014-08-27, 16:14

orjan1 napisał/a:

A może być tak fajnie:

Fascynują mnie takie przypadki. Jak to jest że myślenie się wyłącza około 8 osobom w tym samym momencie... niesamowite jak ludzie w stadzie głupieją....

funyo - 2014-08-27, 16:25

Abordaż w czystej postaci ;-)
MirekMors - 2014-08-27, 17:49

Jeśli ktoś jest na urlopie i mu się nie spieszy, to niech nie spieszy się na jeziorze. Dla mnie może stać w jednym, miejscu cały sezon. Ale gdy wpływa w kanał to niech płynie silnikiem 1/3 naprzód. Na Boga ! To takie trudne ? Ciekawe jak zareagujesz gdy będę jechał przed tobą 30 km/h ?
MirekMors - 2014-08-27, 17:54

Jeszcze jedna uwaga: ten pierwszy ma sterowność właściwie przy każdej prędkości. Ew. na chwilę podkręci obroty. Cała reszta nie ma takiej możliwości.
extant - 2014-08-27, 18:09

MirekMors napisał/a:
Jeśli ktoś jest na urlopie i mu się nie spieszy, to niech nie spieszy się na jeziorze. Dla mnie może stać w jednym, miejscu cały sezon. Ale gdy wpływa w kanał to niech płynie silnikiem 1/3 naprzód...

Taaa... teraz to już wiem dlaczego Ci Mirku tak dobrze od razu na Nexusie 850 szło - Ty po prostu w głębi masz jednak duszę... motorowodniaka. ;-) :mrgreen: :-P

orjan1 - 2014-08-27, 18:23

Buber napisał/a:
orjan1 napisał/a:

A może być tak fajnie:
http://lo1.gizycko.edu.pl...wiec2011/34.jpg

Fascynują mnie takie przypadki. Jak to jest że myślenie się wyłącza około 8 osobom w tym samym momencie... niesamowite jak ludzie w stadzie głupieją....



No co się czepiasz? :-)

Odbijacze wyłożyli. Idą prawa stroną.
Prędkość jak należy (sądząc po odkosach dziobowych).
Z przodu i z tyłu zamieszania nie widać (to w kwestii kultury względem innych, bardziej pospiesznych).

Jedyne widoczne naruszenie przepisów, to przechodzenie ze statku na statek w czasie ruchu statków.

To się w przepisach żeglugowych nazywa: "zestaw sprzężony". Jest jak najbardziej dozwolone na tych kanałach m. Tałtami a Niegocinem, byle szerokość zestawu nie przekraczała 7m.

zenek - 2014-08-27, 19:16

orjan1 napisał/a:
Porównanie ruchu, tak, ale nie środków zaradczych, bo w ruchu drogowym chodzi o zupełnie co innego, mianowicie o "przejezdność", gdy w ruchu "wodnym" chodzi o bezpieczeństwo żeglugi przy zagwarantowaniu dostępu wszystkich.
Widzę, że bardzo lubisz prawne dywagacje i interpretacje :-) . No to czy przypadkiem w ruchu wodnym oprócz bezpieczeństwa nie chodzi również o zapewnienie "przejezdności" np. w kanałach? Czy w ruchu drogowym oprócz przejezdności nie chodzi też o jego bezpieczeństwo?
orjan1 napisał/a:
Właśnie dlatego w ruchu drogowym kto ma pierwszeństwo przejazdu ten ma, natomiast takie pierwszeństwo ruchu drogowego nie ma odpowiednika "wodnych" przepisów o zapobieganiu zderzeniom, które odpowiedzialnością zapobiegania obarczają w danym przypadku wyprzedzającego, wyprzedzanego, a nawet pływających w okolicy.
A czy w ruchu wodnym nie ma zasad pierwszeństwa? Co to jest "odpowiedzialność zapobiegania" :shock: ? A jakie to przepisy obarczają odpowiedzialnością za kolizję wszystkich jej uczestników, a nie tylko sprawcę? No a o bezpieczeństwo i zapobieganie kolizjom to winni dbać wszyscy uczestnicy zarówno ruchu drogowego jak i wodnego.
orjan1 napisał/a:
Nie ma "pierwszeństwa", a jest "prawo drogi".
A czym się różni pierwszeństwo od prawa drogi? Jak dla mnie są to określenia tożsame :-P .

orjan1 napisał/a:
Tym bardziej potrzebna jest kultura, dawniej zwana etykietą żeglarską.
Bez wątpienia masz rację :-) !
orjan1 - 2014-08-27, 20:14

Zenku,

w telegraficznym skrócie różnica jest taka, że za stłuczkę w ruchu drogowym prawie na pewno odpowiada tylko ten, który naruszył przepisy. Natomiast na wodzie, z wysokim prawdopodobieństwem obaj! Ten drugi musi udowodnić, że uczynił wszystko co możliwe, żeby zapobiec kolizji.

Ja się tej zasady nauczyłem w wieku ok. 13 lat na regatach, gdy krzyknąłem "prawy", a i tak z "lewym" Cadetem letko szurnęliśmy się burtami. W tym biegu zdyskwalifikowano nas obu!

Prawo nie jest złe, byle nie wypierało kultury.

Natomiast moje obecne (może i nadmierne) zainteresowanie przepisami żeglugowymi bierze się stąd, że niespodziewanie odnajduję w nich interesujący zapis wielowiekowego doświadczenia praktycznego zamiast zapisu doraźnej inżynierii społecznej jakiegoś idioty (np. chwilowego posła, czy urzędnika) co jest dość powszechne w obecnych przepisach "lądowych".

węzełek - 2014-08-27, 20:44

instant napisał/a:
No proszę, jak pięknie Was pogodziłem :lol:


Remku, bo Ty masz naturalne zdolności, do łagodzenia trudnych sytuacji, dobry z Ciebie mediator :-)

węzełek - 2014-08-27, 20:47

Buber napisał/a:
orjan1 napisał/a:

A może być tak fajnie:
Obrazek

Fascynują mnie takie przypadki. Jak to jest że myślenie się wyłącza około 8 osobom w tym samym momencie... niesamowite jak ludzie w stadzie głupieją....


,,Zapomniał wół jak cielęciem był..." Daj spokój, przecież to są młodzi ludzie, bądź wyrozumiały , i tolerancyjny ;-)

zenek - 2014-08-27, 21:40

orjan1 napisał/a:
w telegraficznym skrócie różnica jest taka, że za stłuczkę w ruchu drogowym prawie na pewno odpowiada tylko ten, który naruszył przepisy. Natomiast na wodzie, z wysokim prawdopodobieństwem obaj! Ten drugi musi udowodnić, że uczynił wszystko co możliwe, żeby zapobiec kolizji.

Ja się tej zasady nauczyłem w wieku ok. 13 lat na regatach, gdy krzyknąłem "prawy", a i tak z "lewym" Cadetem letko szurnęliśmy się burtami. W tym biegu zdyskwalifikowano nas obu!
Zastanawiam się i mam wątpliwości czy nie mylisz prawa i przepisów w ruchu wodnym z przepisami regatowymi?
orjan1 napisał/a:
Prawo nie jest złe, byle nie wypierało kultury.
Gdyby kultury nie brakowało to prawo byłoby bardzo sporadycznie używane :-) !
orjan1 - 2014-08-27, 23:25

zenek napisał/a:
orjan1 napisał/a:
w telegraficznym skrócie różnica jest taka, że za stłuczkę w ruchu drogowym prawie na pewno odpowiada tylko ten, który naruszył przepisy. Natomiast na wodzie, z wysokim prawdopodobieństwem obaj! Ten drugi musi udowodnić, że uczynił wszystko co możliwe, żeby zapobiec kolizji.

Ja się tej zasady nauczyłem w wieku ok. 13 lat na regatach, gdy krzyknąłem "prawy", a i tak z "lewym" Cadetem letko szurnęliśmy się burtami. W tym biegu zdyskwalifikowano nas obu!


Zastanawiam się i mam wątpliwości czy nie mylisz prawa i przepisów w ruchu wodnym z przepisami regatowymi?


Aleś Ty uparty :-)

Ówczesne przepisy regatowe IYRU z lat 60-tych (dzisiejsze mnie już nie interesują) rzeczywiście tak działały a ich myślą nadrzędną było unikanie kolizji. Wzięło się to z całkiem zacnego źródła wpływu, a mianowicie z upowszechnionego wtedy jednolitego morskiego "kodeksu drogowego", który do dzisiaj nazywa się zgodnie ze swoim podejściem:

The International Regulations for Preventing Collisions at Sea.

Czyli Międzynarodowe Przepisy dla Zapobiegania Zderzeniom na Morzu.

To samo podejście mają śródlądowe przepisy żeglugowe (także polskie i także mazurskie).

Na wodzie pierwszeństwo musi ustąpić bezpieczeństwu.

plitkin - 2014-08-27, 23:49

Na drodze tez. Tylko trudniej idowodnic zla wole z racji innych predkosci.
Buber - 2014-08-28, 07:42

węzełek napisał/a:
Buber napisał/a:

Fascynują mnie takie przypadki. Jak to jest że myślenie się wyłącza około 8 osobom w tym samym momencie... niesamowite jak ludzie w stadzie głupieją....


,,Zapomniał wół jak cielęciem był..." Daj spokój, przecież to są młodzi ludzie, bądź wyrozumiały , i tolerancyjny ;-)

No właśnie nie do końca. Jak ten wół cielęciem był to burłaczył na kanałach i temu podobne, i widział na żywym przykładzie że się da (myśleć). Po prostu teraz młodzież (ech ta dzisiejsza młodzież ;) )jest nastawiona ekstremalnie konsumpcyjnie w porównaniu do mojego pokolenia, no i dzisiaj jest moda na oglądanie się tylko na koniec własnego nosa, a "po nas choćby potop". Miałem pecha i zostałem wychowany w innych standardach? :mrgreen:

orjan1 - 2014-08-28, 07:55

To nie pech, a brzemię (białego człowieka):-)
zenek - 2014-08-28, 08:01

orjan1 napisał/a:
Aleś Ty uparty :-)
Przygadał kocioł garnkowi :-P :lol: !
orjan1 napisał/a:
Na wodzie pierwszeństwo musi ustąpić bezpieczeństwu.
Moim zdaniem wszędzie. Nie tylko na wodzie, na drodze również. Jeżeli z podporządkowanej drogi ktoś mi wyjedzie, a ja nawet nie próbując hamować w niego uderzę mając oczywiście pierwszeństwo, to czy nie zostaną postawione mi zarzuty o bark zachowania szczególnej ostrożności? Pytanie chyba retoryczne :-P .
mazury.info.pl - 2014-09-01, 00:58

No i stało się co miało się stać... :-P

Cytat:
Na Kanale Szymońskim łączącym jezioro Szymon i Szymoneckie doszło do zderzenia się jachtów. Sternik nie zachowując należytej ostrożności w trakcie wyprzedzania innego jachtu doprowadził do zderzenia się jednostek.

Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem. Oficer dyżurny policji w Giżycku otrzymał informację, że na Kanale Szymońskim doszło do zdarzenia z udziałem dwóch jachtów. Na miejsce popłynął patrol policji. Jak ustalili policjanci, sternik jachtu żaglowego, 18-letni mieszkaniec gminy Stawiguda w trakcie wyprzedzania innego jachtu stracił panowanie nad łodzią i uderzył w wyprzedzany przez siebie jacht. Sprawca kolizji był trzeźwy. Mężczyzna przyznał się do winy i przyjął mandat. źródło: KWP, opr. mo
Źródło
instant - 2014-09-01, 12:34

mazury.info.pl napisał/a:
No i stało się co miało się stać... :-P

Cytat:
Na Kanale Szymońskim łączącym jezioro Szymon i Szymoneckie doszło do zderzenia się jachtów. Sternik nie zachowując należytej ostrożności w trakcie wyprzedzania innego jachtu doprowadził do zderzenia się jednostek.

Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem. Oficer dyżurny policji w Giżycku otrzymał informację, że na Kanale Szymońskim doszło do zdarzenia z udziałem dwóch jachtów. Na miejsce popłynął patrol policji. Jak ustalili policjanci, sternik jachtu żaglowego, 18-letni mieszkaniec gminy Stawiguda w trakcie wyprzedzania innego jachtu stracił panowanie nad łodzią i uderzył w wyprzedzany przez siebie jacht. Sprawca kolizji był trzeźwy. Mężczyzna przyznał się do winy i przyjął mandat. źródło: KWP, opr. mo
Źródło


Z pewnością został zmuszony do tego manewru przez zbyt wolno płynący jacht, no i proszę!
A Policja jak zwykle poszła po linii najmniejszego poru i ukarała nie tego co trzeba...
:mrgreen: :lol: :-P ;-)

czoboki - 2014-09-01, 23:14

Bo ten z tyłu jest zawsze winny... i nie zachował bezpiecznej prędkości, odległości, należytej uwagi i co tam jeszcze :-P
Najważniejsze że nikt nie ucierpiał (przynajmniej tak wynika z opisu)

mazury.info.pl - 2014-09-01, 23:17

instant napisał/a:
Z pewnością został zmuszony do tego manewru przez zbyt wolno płynący jacht, no i proszę!
A Policja jak zwykle poszła po linii najmniejszego poru i ukarała nie tego co trzeba...
:mrgreen: :lol: :-P ;-)


Dokładnie tak. Miał widać zbyt mało koników na rufie, aby wyminąć skutecznie :-P

Swoją drogą zbyt wielu początkujących żeglarzy myśli, że na wodzie im mniejsza prędkość tym bezpieczniej :-P

extant - 2014-09-02, 08:08

mazury.info.pl napisał/a:
instant napisał/a:
Z pewnością został zmuszony do tego manewru przez zbyt wolno płynący jacht, no i proszę!
A Policja jak zwykle poszła po linii najmniejszego poru i ukarała nie tego co trzeba...
:mrgreen: :lol: :-P ;-)

Dokładnie tak. Miał widać zbyt mało koników na rufie, aby wyminąć skutecznie :-P ...

Taaaa... typowe "motorowodniackie" przesłanie - jeżeli nie masz umiejętności to miej przynajmniej... mocny silnik. ;-) :-P

Sza-man - 2014-09-02, 08:36

A wystarczy przypomnieć sobie prawidło 9 (poruszanie się w kanałach i wąskich przejściach) oraz prawidło 13 (wyprzedzanie). I żadne tam sugestie co do mocy silnika.
mazury.info.pl - 2014-09-02, 10:20

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
instant napisał/a:
Z pewnością został zmuszony do tego manewru przez zbyt wolno płynący jacht, no i proszę!
A Policja jak zwykle poszła po linii najmniejszego poru i ukarała nie tego co trzeba...
:mrgreen: :lol: :-P ;-)

Dokładnie tak. Miał widać zbyt mało koników na rufie, aby wyminąć skutecznie :-P ...

Taaaa... typowe "motorowodniackie" przesłanie - jeżeli nie masz umiejętności to miej przynajmniej... mocny silnik. ;-) :-P


Nadmiarowe koniki już niejednemu na drodze pozwoliły ujść z życiem, a na wodzie uniknąć kolizji... :-P Nie dorabiałbym do tego antagonistycznej filozofii :-P :mrgreen:

extant - 2014-09-02, 10:36

mazury.info.pl napisał/a:
Nadmiarowe koniki już niejednemu na drodze pozwoliły ujść z życiem, a na wodzie uniknąć kolizji... :-P ...

... szczególnie w kanałach oczywiście. ;-) :-P

mazury.info.pl napisał/a:
Nie dorabiałbym do tego antagonistycznej filozofii :-P :mrgreen:

Proszę nie doszukiwać się w moich wypowiedziach żadnych "antagonistycznej filozofii" ;-) :-P ... jeżeli już, to może tam być jedynie pewna doza uszczypliwości bądź ironii zawsze wyraźnie podkreślana emotkami i cudzysłowami. :mrgreen: :-P

mazury.info.pl - 2014-09-02, 11:17

extant napisał/a:
... jeżeli już, to może tam być jedynie pewna doza uszczypliwości bądź ironii zawsze wyraźnie podkreślana emotkami i cudzysłowami. :mrgreen: :-P


Ja też :-P

kubsta - 2014-09-02, 12:20

A ilu na drodze te nadmiarowe koniki posłały do piachu, myśląc, że i tym razem się zmieszczą?
instant - 2014-09-03, 00:13

Cytat:
Jakie słowa ludzie najczęściej wypowiadają przed śmiercią?

Patrz, ten krokodyl wygląda jak żywy!
Patrz jak długo wytrzymam pod woda!
Patrz, bez trzymanki!
Patrz, jestem torreadorem! Ole!
Raz... Dwa... Trzy... Bungeeeeeeeee!
Mówiłaś, że twój mąż jest na delegacji!
Nie bój się, nie spadnę!
Pyszny ten Big Mac!
To tylko draśnięcie.
Siostro, ale ja mam RH minus...
Jedz, prawa wolna.
Do wesela się zagoi.
To tylko kot hałasuje w ogródku.
Lekarz mówi, że najgorsze już minęło.
Ta bomba to robota amatora.
Popatrz, zaraz dziadek zrobi fikołka.
A co mi tam! Zabije albo wyleczy!
To był najlepszy seks w moim życiu.
Na pewno nie jest nabity.
Nie zastrzelisz człowieka patrząc mu prosto w oczy.
Nigdy nie czułem się lepiej.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Spójrz, nauczyłem się prowadzić jedną ręką.
Patrzę, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Nie wiedziałem, ze to pańska żona.
Oczywiście mam nadzieje, ze mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.
Wchodzę do wody, tu nie ma żadnych rekinów.
Raz kozie śmierć.
Przecież ci mówię, głupia babo, że to nie jest pod prądem.
Ojej... Przepraszam, chyba pobrudziłem panu dres!


Wyprzedzę go, bo wlecze się w tym kanale chyba z 6 km/h... :lol:

funyo - 2014-09-03, 11:17

No dobra, wszystko fajnie, ale skąd tyle emocji w tym temacie - jeśli ktoś się spieszy, to łamie przepis i wyprzedza, narażając się na ew. mandat. I tyle.
Analogiczne sytuacje na drogach są codziennością i pewnie nie jeden z Was "naciąga" przepisy, jadąc "nieco" szybciej. Niech każdy zrobi rachunek sumienia i przyzna przed sobą, kiedy ostatnio jechał np. z Warszawy do Giżycka w czasie ok. 5h.? Tyle mniej więcej zajmuje ta podróż, gdy jedzie się dokładnie z przepisami. :roll:
Dodam, że argument o wyjątkowej szkodliwości szybszego pływania i tym samym falowania można odłożyć na półkę - na mazurskich kanałach nie ma zakazu falowania. ;-)
To wszystko tak nieco ironicznie, ale czy problematyczne i bulwersujące może być przekraczanie prędkości również w sytuacji, kiedy nikt inny nie płynie akurat danym kanałem?

extant - 2014-09-03, 11:19

funyo napisał/a:
... ale czy problematyczne i bulwersujące może być przekraczanie prędkości również w sytuacji, kiedy nikt inny nie płynie akurat danym kanałem?

Tak.

funyo - 2014-09-03, 11:24

extant napisał/a:

Tak.

Bo?

instant - 2014-09-03, 11:37

funyo napisał/a:
extant napisał/a:

Tak.

Bo?


Bo tak :-P

...sorki, żart taki ;-)


Emocje są, ale mam nadzieję, że nie całkiem negatywne... Ważne, by złości nie było 8-) :-)
Emocje rosną, gdy zgłasza się swe negatywne wrażenia o "za szybkim" pływaniu, a otrzymujesz info, że to to pikuś, bo prawdziwe zagrożenie, to "za wolno"... Taka mentalność, jak "a w Ameryce bija murzynów". Mam wrażenie, że czasem brak płaszczyzny porozumienia. Ale to nic osobistego, nic ad personam. Tacy po prostu jesteśmy: kłótliwi, nieustępliwi, czasem wredni :oops:

Sza-man - 2014-09-03, 11:45

extant napisał/a:
funyo napisał/a:
... ale czy problematyczne i bulwersujące może być przekraczanie prędkości również w sytuacji, kiedy nikt inny nie płynie akurat danym kanałem?

Tak.
Tak, bo jacht ma masę i ręcznego hamulca nie da się zaciągnąć. Kanały w zasadzie są proste ale zdarzają się również zakręty, zza których może wyskoczyć również rozpędzony jacht motorowy. Problemów unika się również poprzez ... unikanie problemów. Falowanie jest również szkodliwe dla samej infrastruktury: rozmywanie i tak byle jakich brzegów i w konsekwencji wzrost zamulenia głównego koryta kanału, którego nie ma kto pogłębić. Tzn. ma kto, ale tego nie robi bo to kosztuje.
extant - 2014-09-03, 12:04

funyo napisał/a:
extant napisał/a:

Tak.

Bo?

... zaczynam odnosić niepokojące wrażenie, że uważasz ograniczenia obowiązujące na kanałach jedynie jako czystą złośliwość skierowaną najpewniej na motorowodniaków :-/ ... mam nadzieję, że się jednak mylę. ;-)

funyo - 2014-09-03, 15:33

extant napisał/a:

... zaczynam odnosić niepokojące wrażenie, że uważasz ograniczenia obowiązujące na kanałach jedynie jako czystą złośliwość skierowaną najpewniej na motorowodniaków :-/ ... mam nadzieję, że się jednak mylę. ;-)

Oczywiście, że się mylisz :-P
Nie mam specjalnych problemów z ograniczeniami prędkości, pływam sporo, więc czas na spokojne pływanie też się musi znaleźć, a nie tylko hebel i hebel ;-)
Nie wiem tylko, czy stopień zbulwersowania niektórych wodniaków przekraczaniem prędkości przez innych nie jest trochę "przerośnięty"? Zwłaszcza, że wielu z nich może nie dostrzegać w tym problemu na drogach. :roll:
Mówię oczywiście o sytuacjach, w których taki rozpędzony motorowodniak nie zagraża nikomu, bo na danym odcinku jest samotny i dodatkowo posiada jednak hamulec.
Tak, tak, są już skutery które mają coś takiego, a i łodzie pewnie też będą wkrótce posiadać...

MirekMors - 2014-09-03, 15:39

Miecz obrotowy, ale w płaszczyźnie poziomej ? 8-)
kubsta - 2014-09-03, 16:23

Kotwicę rzuć!
pir0man - 2014-09-03, 17:40

funyo napisał/a:
(...) kiedy ostatnio jechał np. z Warszawy do Giżycka w czasie ok. 5h.? Tyle mniej więcej zajmuje ta podróż, gdy jedzie się dokładnie z przepisami. :roll: (...)

Mój rekord to 2:20 door-2-door. :evil: Ale w kanałach na większym okręcie cierpliwie czekam, bo po co stresować siebie i innych. To nie wyścigi. Urlop mam.


funyo napisał/a:
(...) posiada jednak hamulec. Tak, tak, są już skutery które mają coś takiego (...)

MirekMors napisał/a:
Miecz obrotowy, ale w płaszczyźnie poziomej ? 8-)

kubsta napisał/a:
Kotwicę rzuć!

Ja na przykład wrzucałem "wsteczny" i gaz do dechy. Skuter zatrzymywał się w miejscu. Miny płynących za mną bezcenne... :-)

kon72 - 2014-09-03, 21:45

Hej jestem nowo-zarejestrowany choć przeglądam to forum od 2010 od kiedy wróciłem do żeglarstwa. 42 lata rodzina (więc pływanie bezpieczne), żeby było miło, niekoniecznie extreme. To tyle tytułem przedstawienia. Wracając do tematu pływania w kanałach - najbardziej wnerwia jak jednostka z przodu zwalnia/przyspiesza. Kompletnie bez jakiegokolwiek uzasadnienia, powoduje zgięcia do manetki:-)
zenek - 2014-09-08, 10:26

Właściwie poniższa historia powinna być opatrzona tytułem czego nie robić w porcie, ale do tematu pasuje.
Otóż jakiś delikwent w stanie wskazującym na spożycie wpadł na pomysł odpalenia racy na pomoście pomiędzy cumującymi jachtami. Biedakowi pomylił się stadion z portem. Bardzo żałuję, że nie miałem przy sobie aparatu fotograficznego. Na zwróconą w sposób mało parlamentarny uwagę stwierdził, że przecież żaden jacht, ani silnik się nie zapalił. No, a jak się pojawił ochroniarz portu to winnego już oczywiście nie było. Ciekawe co jeszcze mogą wymyślić pseudo żeglarze :-( ?

Sławek - 2014-09-08, 10:55

Cytat:
Właściwie poniższa historia powinna być opatrzona tytułem czego nie robić w porcie, ale do tematu pasuje.


czego nie robić, np. nie pic 3 piwa, jeżeli mamy uzasadnione podejrzenie, że po owym 3 piwie system operacyjny zaczyna nam szwankować :mrgreen:

Sławek

extant - 2014-09-08, 11:31

Kolejny "kwiatek" dotyczący wiedzy naszych "żeglarzy" - ostatni weekend na Kisajnie, płyniemy sobie prawym halsem, kursem kolizyjnym lewym halsem płynie na nas inna łódka, na naszą uwagę, że my jednak na prawym i może by nam ustąpili, słyszymy natychmiastową odpowiedź: "ale my przecież płyniemy ostrzej" !!! :shock: :-/
Piotr Lewandowski - 2014-09-08, 12:02

extant napisał/a:
Kolejny "kwiatek" dotyczący wiedzy naszych "żeglarzy" - ostatni weekend na Kisajnie, płyniemy sobie prawym halsem, kursem kolizyjnym lewym halsem płynie na nas inna łódka, na naszą uwagę, że my jednak na prawym i może by nam ustąpili, słyszymy natychmiastową odpowiedź: "ale my przecież płyniemy ostrzej" !!! :shock: :-/
Czyli tępienie ogniem i mieczem poglądu, że pierwszeństwo ma "ostrzejszy" zyskało dodatkowy sens.....
Sławek - 2014-09-08, 13:42

Piotr Lewandowski napisał/a:
extant napisał/a:
Kolejny "kwiatek" dotyczący wiedzy naszych "żeglarzy" - ostatni weekend na Kisajnie, płyniemy sobie prawym halsem, kursem kolizyjnym lewym halsem płynie na nas inna łódka, na naszą uwagę, że my jednak na prawym i może by nam ustąpili, słyszymy natychmiastową odpowiedź: "ale my przecież płyniemy ostrzej" !!! :shock: :-/
Czyli tępienie ogniem i mieczem poglądu, że pierwszeństwo ma "ostrzejszy" zyskało dodatkowy sens.....


Oczywiście ,że pierwszeństwo ma ostrzejszy, a jak jeszcze dziób obity blachą to jest jeszcze bardziej ostrzejszy :mrgreen:

Sławek

axa_man - 2014-09-08, 14:16

Czytałem ostatnie wątki na temat prędkości w kanałach, ponieważ nie miałem nigdy problemów ze zbyt szybko lub zbyt wolno pływającymi jednostkami to w sumie tylko śledziłem rozwijający się temat. Ale teraz w niedzielę będąc w porcie Netta widziałem jak w kanał wpływał jakiś hausboat - prędkość jego była zdumiewająco wysoka, co prawda dał sygnał ostrzegający ale... dobrze tylko, że na zakręcie pod mostem nie było innej jednostki płynącej z naprzeciwka... Nie sądzę aby ten hausboat przy tej prędkości był w stanie się zatrzymać na jakiś 20-30 metrach.
MirekMors - 2014-09-08, 15:48

Hausboty mają jednak małą masę w stosunku do swojej wielkości i inną śrubę umożliwiającą dość szybkie zatrzymanie. Poza tym jeśli w tamto lustro patrzysz przez lornetkę to możesz pruć.
instant - 2014-09-08, 19:47

MirekMors napisał/a:
Hausboty mają jednak małą masę w stosunku do swojej wielkości i inną śrubę umożliwiającą dość szybkie zatrzymanie.


Prawda... W tym roku w osłupienie wprawił nas niemiecki sternik chyba z 15 metrowego jachtu, który podchodząc do cumowania w Starych Sadach na naprawdę dużej prędkości, zatrzymał go niemal w miejscu :shock: :roll: , a potem spokojnie podpyrkolił się do keji...

mazury.info.pl - 2015-08-30, 02:35

Nie falować w okolicach portów bez falochronów, gdyż cumujące w porcie jachty niszczą się obijając się o siebie. W dniu dzisiejszym ci młodzi ludzie bez wyobraźni falowali tuż przy pomostach w Strandzie.

Warto wiedzieć, że każdy może takiej łodzi zrobić zdjęcie, dokumentujące wykroczenie i wysłać policji w celu "pouczenia". :-P Dodatkowo w przypadku ewentualnych uszkodzeń własnej łodzi, spowodowanych przez sprawców wykroczenia, można wezwać na miejsce policję, która ustali sprawców w celu pokrycia kosztów naprawy (na wodzie nie ma obowiązkowych ubezpieczeń OC), więc takie pływanie jak na zdjęciu może okazać się bardzo kosztowne.

zenek - 2015-09-06, 12:33

Sobota 5.09.2015r. między 12 a 13, wyspa Dębowa Górka. Myślę, że to cumowanie nie uszło na sucho, bo wkrótce po zrobieniu tej fotki płynął w tamtym kierunku Inspektor z policjantem na pokładzie :-P !
mazury.info.pl - 2016-05-02, 11:33

Tak kończy się falowanie na Zatoce Tracz. Jest to ta sama łódź, która faluje dwa posty wyżej. Swoją drogą bosman z wypożyczalni prawdopodobnie celowo i złośliwie nie informuje wynajmujących o tym, że na Zatoce Tracz są ograniczenia. Policja ma statystyki, a bosman radochę, że "dokopał" znienawidzonym turystom.
maski - 2016-05-04, 09:48

Czekając na rodzinkę przypadkowo byłem przy interwencji,
to nie czarterujący był za sterem i bosman chyba nie miał radochy.

mazury.info.pl - 2016-05-04, 10:05

Dlatego użyłem słowa prawdopodbnie. Ta motorówka bardzo często robi fale w okolicy Strandy, czym wk... właścicieli tłuczących się na cumach jachtów i łodzi.

Swoją drogą mógłbyś napisać coś więcej na temat przyczyn bezmyślności sternika.

Sławek - 2016-05-04, 10:51

Tak po prawdzie jak ta łódź idzie w pełnym ślizgu to nie faluje. Największe fale są wytwarzane w żegludze w półślizgu. W zatoce jest zakaz falowania, czy zakaz rozwijania większych prędkości :?: , bo według mnie to nie to samo.

Sławek

funyo - 2016-05-04, 11:28

Jest na pewno ograniczenie prędkości do 6km/h, zakaz wytwarzania fali chyba też...
mazury.info.pl - 2016-05-04, 12:32

Sławek napisał/a:
Tak po prawdzie jak ta łódź idzie w pełnym ślizgu to nie faluje. Największe fale są wytwarzane w żegludze w półślizgu. W zatoce jest zakaz falowania, czy zakaz rozwijania większych prędkości :?: , bo według mnie to nie to samo.

Sławek


Zakazu falowania tam nie ma, ale jest ograniczenie do 6km/h, co jest równoznaczne.

maski - 2016-05-04, 14:26

mazury.info.pl napisał/a:
...
Swoją drogą mógłbyś napisać coś więcej na temat przyczyn bezmyślności sternika.


Rozmowę z policją słyszałem tylko w przelocie, m.in. ooo znowu się widzimy, a była to podobno runda testowa bo klientowi silnik przerywał.

Sławek - 2016-05-04, 15:20

mazury.info.pl napisał/a:
Sławek napisał/a:
Tak po prawdzie jak ta łódź idzie w pełnym ślizgu to nie faluje. Największe fale są wytwarzane w żegludze w półślizgu. W zatoce jest zakaz falowania, czy zakaz rozwijania większych prędkości :?: , bo według mnie to nie to samo.

Sławek


Zakazu falowania tam nie ma, ale jest ograniczenie do 6km/h, co jest równoznaczne.


Przy szybkości 6 km/h fala się nie wytworzy, ale jeżeli łódź idzie w pełnym ślizgu i tylko muska wodę to tej fali tez nie będzie. Stąd moje pytanie. W tym przypadku jednak przepis został złamany i mandat się należał.

Sławek

mazury.info.pl - 2016-05-11, 11:44

Czego nie robić na szlaku? Nie pływać jak "Król Albanii" po jeziorze Mikołajskim. Szczegóły w osobnym wątku wraz z dokumentacją filmową.
http://forum.mazury.info....p=228220#228220

:-P

jarekk - 2016-06-07, 22:23
Temat postu: cumowanie
nowy rodzaj cumowania z wczesniejszym pozbyciem sie zalogi.musze to pocwiczyc :-D
https://www.youtube.com/watch?v=8bCb8Us7jT8

mazury.info.pl - 2016-06-07, 22:56
Temat postu: Re: cumowanie
jarekk napisał/a:
nowy rodzaj cumowania z wczesniejszym pozbyciem sie zalogi.musze to pocwiczyc :-D
https://www.youtube.com/watch?v=8bCb8Us7jT8



Pioootrekk - 2016-06-08, 11:52

ten silny obrót jachtu mniej więcej od 1:37 min. nagrania powodowany jest wiatrem?(wygląda to jakby ten nautiner miał rufowy ster strumieniowy :mrgreen: )
Ps. Co to za port bo jakoś skojarzyć nie mogę

zenek - 2016-06-08, 11:59

Port wygląda mi na LOK w Giżycku. A jacht sprawia wrażenie jakby wchodził bez silnika.
Po za tym często udzielane są rady mniej doświadczonym żeglarzom aby nie obawiali się dużych jachtów-dasz sobie radę, to się niczym nie różni od manewrowania małym. Pod koniec filmu widać doskonale co z jachtem potrafi zrobić wiatr i jakich szkód może narobić jacht warzący 3 tony.

mirekh - 2016-06-08, 12:04

Podniesiony całkowicie miecz i płetwa sterowa - jacht zachowuje się jak kapsel.
tam jest płytkawo ale z 1/3 miecza da się wejść

najmita - 2016-06-08, 12:17

Wejście do portu wygląda na awaryjne. Nie widać aby silnik pracował. Nie widać również aby zrobili jakiekolwiek szkody jachtom stojącym w porcie. Tak naprawdę, nie ma się do czego przyczepić.
mazury.info.pl - 2016-06-08, 12:18

zenek napisał/a:
Port wygląda mi na LOK w Giżycku.


Przystań u Cześka.

pough - 2016-06-08, 12:23

zenek napisał/a:
...Po za tym często udzielane są rady mniej doświadczonym żeglarzom aby nie obawiali się dużych jachtów-dasz sobie radę, to się niczym nie różni od manewrowania małym...

Widziałem małe jachty w portach bez ogródek sunące po silnikach innych jachtów i to pod patentowym skipperem. :-P
Bez wyobraźni kaszany można narobić i dużym i małym jachtem. :-P

Inna sprawa to: nie wiadomo jaki był powód takiego wchodzenia do protu. Może awaria i silnika i miecza. Choć dziwi mnie w tej sytuacji podniesiona płetwa sterowa, która z pewnością dawała by jakiś boczny opór i jachtem mniej by zarzuciło w końcowej fazie cumowania.

Poświęcenie załogi zwraca uwagę...
Asekuracja była spora wiedz szkód na szczęście nie było. :-D

zenek - 2016-06-08, 12:43

pough napisał/a:
Widziałem małe jachty w portach bez ogródek sunące po silnikach innych jachtów i to pod patentowym skipperem. :-P
Bez wyobraźni kaszany można narobić i dużym i małym jachtem. :-P
Bez wątpienia można i małym i dużym, ale jednak ten mniejszy jest łatwiejszy do opanowania i więcej błędów ujdzie sternikowi "na sucho".
Tomek J - 2016-06-08, 12:51

pough napisał/a:
Choć dziwi mnie w tej sytuacji podniesiona płetwa sterowa, która z pewnością dawała by jakiś boczny opór i jachtem mniej by zarzuciło w końcowej fazie cumowania.

Poświęcenie załogi zwraca uwagę...
Asekuracja była spora wiedz szkód na szczęście nie było. :-D

Większe mogłyby być szkody gdyby kocia kita nie była zadarta. Dzisiejsze płetwy sterowe, szczególnie na czarterowych koromysłach - to częstokroć liche konstrukcje z pianki PU pokrytej dwiema warstwami tkaniny szklanej. Takie cóś złamałoby się na pół przy pierwszym kontakcie z dnem a już na pewno w sytuacji jak na filmie, gdy wiatr zamiótł rufą przemieszczając ją w poprzek. Podobnie zresztą jak i jarzma: standard to prosta rura z kwasówki, z dospawanymi dwoma policzkami, wielkości takiej tylko aby oś obrotu płetwy znajdowała się we właściwej odległości od trzonu. Więcej zresztą nie mogłoby być, bowiem nie dałoby rady zadrzeć kociej kity do pionu, z kolei zaś kita zbyt ciężka w każdej chwili mogłaby oberwać fał stając się śmiercionośną gilotyną dla kogoś kto akurat przechodziłby po nabrzeżu tuż za rufą zacumowanego jachtu. No ale to pasowałoby raczej do nowego tematu Jak nie należy budować jachtów.

Tomek Janiszewski

pough - 2016-06-08, 13:01

zenek napisał/a:
...ale jednak ten mniejszy jest łatwiejszy do opanowania i więcej błędów ujdzie sternikowi "na sucho".
No nie wiem, na mniejszym bliżej wody siedzi... :-P

A swoją drogą na tym Nautinerze, ani jednego odbijacza na lewej burcie, na tej którą dostawiali do innego jachtu.

Pioootrekk - 2016-06-08, 13:47

pough napisał/a:
zenek napisał/a:
...ale jednak ten mniejszy jest łatwiejszy do opanowania i więcej błędów ujdzie sternikowi "na sucho".
No nie wiem, na mniejszym bliżej wody siedzi... :-P

A swoją drogą na tym Nautinerze, ani jednego odbijacza na lewej burcie, na tej którą dostawiali do innego jachtu.

Mam wrażenie że załoga tego obrotu rufy się nie spodziewała i stąd brak odbijaczy(wciąż bądź co bądź karygodny) w dodatku łódka ma koło sterowe co niedoswiadczonemu sternikowi Jeszcze mogło utrudnić manewr. Swoją drogą czy mi się wydaje czy w wodzie są ludzie odpychający kadłub jachtu?

Tomek J - 2016-06-08, 14:21

Pioootrekk napisał/a:
w dodatku łódka ma koło sterowe co niedoswiadczonemu sternikowi Jeszcze mogło utrudnić manewr.

Wzorem kwiatka do kożucha należałoby odtąd mówić że coś pasuje jak koło sterowe do kociej kity. To dopiero żenujące lanserstwo! :oops:

Tomek Janiszewski

pough - 2016-06-08, 14:56

Tomek J napisał/a:
Pioootrekk napisał/a:
w dodatku łódka ma koło sterowe co niedoswiadczonemu sternikowi Jeszcze mogło utrudnić manewr.

Wzorem kwiatka do kożucha należałoby odtąd mówić że coś pasuje jak koło sterowe do kociej kity. To dopiero żenujące lanserstwo! :oops:

Tomek Janiszewski

W czym Ci przeszkadza?

Jeśli chciałbyś takim popływać, ale koło Ci obce i z kołem nie dałbyś rady, to można wyczarterować taki sam z rumplem... :-P

mazury.info.pl - 2016-06-08, 14:58

pough napisał/a:
Tomek J napisał/a:
Pioootrekk napisał/a:
w dodatku łódka ma koło sterowe co niedoswiadczonemu sternikowi Jeszcze mogło utrudnić manewr.

Wzorem kwiatka do kożucha należałoby odtąd mówić że coś pasuje jak koło sterowe do kociej kity. To dopiero żenujące lanserstwo! :oops:

Tomek Janiszewski

W czym Ci przeszkadza?


Nie wiesz? ...bo nie da się tego zamontować na jedynie słusznym Orionie. :-P ;-) ...a w ogóle to na Mazurach jachty są za duże, za drogie, za szybkie. Orion is the best of the best. :mrgreen:

Sławek - 2016-06-08, 14:59

Szkód nie narobili, wyglądało mi to na awarię przynajmniej silnika. Ja bym wchodził na skrawku foka z opuszczonym mieczem tyle ile się da, no i z płetwa sterową też opuszczona tyle ile się da. Asekuracja wodnych holowników rewelacyjna - to tylko na Mazurach :-D . Ja bym na to nie wpadł. Nie ważne jak, byleby skutecznie i bez szkód, a to im się udało.
Ale przynajmniej mieli swoje 5 minut sławy.

Sławek

pough - 2016-06-08, 15:01

mazury.info.pl napisał/a:
... ...bo nie da się tego zamontować na jedynie słusznym Orionie...

E tam się nie da... Wszystko się da, ale może sternik nie umi z kołem i stąd wynika krytyka... :-P

Tomek J - 2016-06-08, 15:48

pough napisał/a:
W czym Ci przeszkadza?

Jeśli chciałbyś takim popływać, ale koło Ci obce i z kołem nie dałbyś rady, to można wyczarterować taki sam z rumplem... :-P

Wbrew dalszym spekulacjom - trochę jednak na jachtach z kołem sterowym pływałem. Po morzu. Koło sterowe w połączeniu z solidnym sterem głębinowym (niechby i z podnoszoną płetwą sterową ale do poziomu a nie do pionu, co nie wymusza osłabiania konstrukcji jarzma) - O.K. W połączeniu zaś z wątłą kocią kitą przypomina GPS zainstalowany na furmance :-P

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-06-08, 15:59

Tomku. Jaki widzisz problem, aby każdy pływał tym, czym lubi. Jeżeli nawet lubi lans, to cóż w tym złego?
pough - 2016-06-08, 16:03

Tomek J napisał/a:
...przypomina GPS zainstalowany na furmance :-P

Tomek Janiszewski

Co do GPS'a na furmance to pełna zgoda, że jest tylko lansem, bo nie ma żadnych plusów dodatnich, bo czy widziałeś kiedyś konia, który potrafił korzystać z GPS'u?
A poza tym przecież koń sam trafi do domu bez GPS'u :-P

A koło sterowe sprzężone ze sterem na pawęży jednak jakieś plusy dodatnie ma.
Choćby możliwość podejścia rufą na dziko.
Choćby (jeżeli na siłownikach, albo chociaż na szturwale, a nie na sterciągach) posiada wystarczający opór, który pozwala na odejście od koła na dłuższą chwilę niż od rumpla w przypadku jednoosobowej obsługi jachtu w drodze.

MirekMors - 2016-06-08, 16:19

Cytat:
Tak naprawdę, nie ma się do czego przyczepić.

Do miecza ! Kto podnosi maksymalnie miecz nie ma za grosz wyobraźni. I nie piszcie, że i awaria miecza, i steru, i silnika, i pewnie kostkarki do lodu. Sternik baran i tyle. Wchodzić takim jachtem do basenu z wiatrem i wszystkim w górze świadczy o kmpl. braku wyobraźni. Kotwica też im się zepsuła by stanąć na redzie ?

bronek - 2016-06-08, 16:28

eee tam pijany był ;-) :lol:
extant - 2016-06-08, 16:53

... i na pewno też miał morski kibel bez zbiornika ;-) :-P
pough - 2016-06-08, 17:06

extant napisał/a:
... i na pewno też miał morski kibel bez zbiornika ;-) :-P

Jeśli tak, to nie mógł na kotwicy
MirekMors napisał/a:
...stanąć na redzie...

:-P

a jesli chodzi o:
MirekMors napisał/a:
...Kto podnosi maksymalnie miecz...
Ten, kto być może nie może go opuścić... :-P

MirekMors napisał/a:
...I nie piszcie, że i awaria miecza, i steru, i silnika, i pewnie kostkarki do lodu...
Prawo Murphy'ego... ;-)


Aha i jeszcze jedno:
MirekMors napisał/a:
...Sternik baran i tyle...

Ale z patentem... Sternik tego jachtu musi posiadać patent :-P
I niech mi nikt nie mówi, że patent to gwarancja umiejętności... :lol: :mrgreen:

Tobo - 2016-06-08, 17:35

Wracając po SF regatach zajechałem popatrzeć na Guziankę. Tak żeby podpatrzeć śluzowanie, bo nie było mi to dane, a może będę to robił w tym roku. Płynął piękny duży Tes, taki z orurowaniem na rufie do daszku. Maszt zaczęli kłaść tuż przed śluzą, płynąc, młodzi ludzie, ok. 20 -25lat. W sumie maszt kładli sternik + dziewczyna, bo 3 pozostałe osoby z załogi siedziały bezstresowo w kokpicie. Było za szybko. Widziałem z daleka, że coś nie tak - masz giął się w bok, prężył jak wąż. Jak dopłynęli z 50 metrów od śluzy widać było, że wanta zahaczyła o coś na prawej burcie, krzyknąłem głośno o tej wancie - zero reakcji. Byłem przekonany, że maszt strzeli, ale myliłem się. Strzeliła wanta- albo podwięź, albo jej mocowanie na maszcie. Niezły huk, dobrze, że nikogo nie trafiła. Rozbrajająca była rozmowa przy wpływaniu do śluzy: to ważne, ale bez tego też damy radę pływać, w sumie to nic ważnego...
Nie wiem czy tam były promile, czy co innego, ale działania również w śluzie nadawały by się do sfilmowania do tego tematu.

bronek - 2016-06-08, 22:43

ale podkład pod filmik dobry, stary dobry megadeth- symphony of destruction :)
ale aż takiej destrukcji nie było . lepszy był ten co na pełnym gazie tesem walił w keje.

Pioootrekk - 2016-06-08, 23:18

Całkiem niezły był też panikujacy przed burza kapitan t32d, rozkazujacy załodze skakać do wody między jacht a keje żeby zacumować
Tomek J - 2016-06-09, 08:13

pough napisał/a:
A koło sterowe sprzężone ze sterem na pawęży jednak jakieś plusy dodatnie ma.
Choćby możliwość podejścia rufą na dziko

Ale do tego wystarczy sama tylko kocia kita, koło sterowe żadnej roli tu nie odgrywa. Niezależnie od tego że takie orczykowskie cumowanie rufą na dziko to barbarzyństwo, kompletny brak troski o jacht, jego dno w części rufowej a zwłaszcza silnik.
Cytat:
Choćby (jeżeli na siłownikach, albo chociaż na szturwale, a nie na sterciągach) posiada wystarczający opór

No to wolę nie myśleć co się stanie z takim sterem stawiającym opór, gdy uderzy w jacht załamująca się fala, a konstrukcja jarzma jest rażąco słaba, jak to musi być w przypadku gdy płetwa ma możliwość podnoszenia do pionu.
Cytat:
który pozwala na odejście od koła na dłuższą chwilę niż od rumpla w przypadku jednoosobowej obsługi jachtu w drodze

Zwykle pływam ze sterociągami założonymi na rumpel, i też mogę odejść od steru, zachowując nad nim kontrolę. A nawet sterować z wnętrza kabiny :-P

Tomek Janiszewski

Tomek J - 2016-06-09, 08:18

MirekMors napisał/a:
Kotwica też im się zepsuła by stanąć na redzie ?

Może była fabrycznie zepsuta? Mało to bezużytecznego złomu zalega sklepy żeglarskie, szczególnie w miejscach tak uczęszczanych jak Węgorzewo czy Mikołajki? Naprawdę, niełatwo jest dziś trafić na poprawnie wykonaną kotwicę Danfortha, zwykle oferowany jest szajs który nie tylko sam nie wbije się w dno ale nie utrzyma się nawet wtedy gdy wbić go buciorami. To pierwsze - z uwagi na brak skrzydełek odgiętych od płaszczyzny lemiesza, to drugie - z uwagi na o wiele za duży kąt jego wychylenia (powinno być ok. 30°, zwykle jest tak na oko 80° a może więcej).

Tomek Janiszewski

Tomek J - 2016-06-09, 08:26

Sławek napisał/a:
Szkód nie narobili, wyglądało mi to na awarię przynajmniej silnika. Ja bym wchodził na skrawku foka z opuszczonym mieczem tyle ile się da, no i z płetwa sterową też opuszczona tyle ile się da. Asekuracja wodnych holowników rewelacyjna - to tylko na Mazurach :-D . Ja bym na to nie wpadł. Nie ważne jak, byleby skutecznie i bez szkód, a to im się udało.

A ja wcale nie byłbym pewien co do braku szkód. Gdyby tak przydzwonili prostopadle dziobem w czyjąś burtę - najpewniej skończyłoby się na miejscowym uszkodzeniu, dziurze w laminacie po załataniu której pozostałaby mniej lub bardziej widoczna blizna. To co się natomiast tam stało należałoby porównywać do upadku kadłuba burtą na beton, z prędkością większą niż połowa prędkości z jaką tamto komorysło uderzyło w burtę innego jachtu (większą dlatego że ten drugi jacht nie stał na wodzie swobodnie lecz wparł się po uderzeniu w burtę kolejnego jachtu). Można się spodziewać w obu jednostkach rozległego rozklejenia skorup, oderwania i popękania drewnianej zabudowy wnętrza. Jeszcze ciekawiej byłoby gdyby łeb któregoś z holowników dostał się pomiędzy burty: zapewne do akcji musiałby wkroczyć prokurator :evil:

Tomek Janiszewski

pough - 2016-06-09, 08:31

Tomek J napisał/a:
...No to wolę nie myśleć co się stanie z takim sterem stawiającym opór, gdy uderzy w jacht załamująca się fala, a konstrukcja jarzma jest rażąco słaba...

Tomek Janiszewski

Po pierwsze:
Chyba masz jakiś kompleks na tym punkcie, że tak ciągle do tego wracasz... Czyżby z własnego doświadczenia na własnym Orionie ? :-P

Po drugie:
Widziałeś kiedyś na polskim śródlądziu takie fale? :-P

Nawet na sławnym Włocławku, na którym częściej niż gdzie indziej przy silnym prądzie i zachodnim wietrze tworzy się bardzo nieprzyjemna i męcząca dla niektórych fala, jest to fala, która nie jest zagrożeniem dla urządzenia sterowego wykonanego zgodnie z projektem konstruktora.

Chyba mieszasz dwa systemy walutowe śródlądzie z zatoką i morzem. Tam owszem urządzenia sterowe zwłaszcza te pawężowe muszą być solidnie wykonane, acz wiele jachtów przeznaczonych głównie na śródlądzie nie ma z tym problemów...

Tomek J - 2016-06-09, 08:48

pough napisał/a:
Tomek J napisał/a:
...No to wolę nie myśleć co się stanie z takim sterem stawiającym opór, gdy uderzy w jacht załamująca się fala, a konstrukcja jarzma jest rażąco słaba...

Tomek Janiszewski

Po pierwsze:
Chyba masz jakiś kompleks na tym punkcie, że tak ciągle do tego wracasz... Czyżby z własnego doświadczenia na własnym Orionie ? :-P

BINGO!!! :mrgreen: :lol: :-P Skąd wiedziałeś że w firemce "Kotwica" (kiedyś działała przy Wale Miedzeszyńskim, teraz podobno przy stacji PKP Warszawa Gocławek, bardzo blisko miejsca ostatnich Targów WiW) spartolono mi jarzmo (rzecz jasna takie dostosowane do zadzierania kity, choć wcale sobie takiej opcji nie życzyłem), tak że urwało się już na Zegrzu w pierwszym rejsie na Mazury, a po naprawie nadal sprężynowało tak że najzwyczajniej bałem się mocniej kontrować, co wreszcie skończyło się wywrotką? Dlatego kolejne jarzmo zaprojektowałem już osobiście. I tam nie ma się co urwać ani złamać.
Cytat:
Widziałeś kiedyś na polskim śródlądziu takie fale? :-P

A niechby nawet na Zegrzu spod dresolota którego furman postanowił pokazać kto tu mocniejszy ,szybszy i mocniej chlapiący :evil:
Cytat:
fala, która nie jest zagrożeniem dla urządzenia sterowego wykonanego zgodnie z projektem konstruktora.

Wcale bym się nie zdziwił że te tandetne stery i jarzma - to wyroby garażowe, masówka tłuczona specjalnie pod czarter, byle szybciej i taniej choć niekoniecznie zgodnie z projektem.
Cytat:
Chyba mieszasz dwa systemy walutowe śródlądzie z zatoką i morzem. Tam owszem urządzenia sterowe zwłaszcza te pawężowe muszą być solidnie wykonane

Bo dystans z Górek do Pucka jest dużo większy niż z Wierzby do Mikołajek, zatem nie da rady całej trasy zrobić na silniku gdy ster jest na dobrą sprawę niepotrzebny? :lol:
Cytat:
acz wiele jachtów przeznaczonych głównie na śródlądzie nie ma z tym problemów...

A widziałeś kiedy mazurski jacht czarterowy pływający po Zatoce? ;-)

Tomek Janiszewski

Sławek - 2016-06-09, 08:51

Cytat:
Wchodzić takim jachtem do basenu z wiatrem i wszystkim w górze świadczy o kmpl. braku wyobraźni. Kotwica też im się zepsuła by stanąć na redzie ?


No ale przecież miał 2 holowniki :mrgreen:

Sławek

pough - 2016-06-09, 08:54

Tomek J napisał/a:
...
Cytat:
Chyba mieszasz dwa systemy walutowe śródlądzie z zatoką i morzem. Tam owszem urządzenia sterowe zwłaszcza te pawężowe muszą być solidnie wykonane

Bo dystans z Górek do Pucka jest dużo większy niż z Wierzby do Mikołajek, zatem nie da rady całej trasy zrobić na silniku gdy ster jest na dobrą sprawę niepotrzebny? :lol:
Cytat:
acz wiele jachtów przeznaczonych głównie na śródlądzie nie ma z tym problemów...

A widziałeś kiedy mazurski jacht czarterowy pływający po Zatoce? ;-)

Tomek Janiszewski

Znam co najmniej kilka firm czarterowych, które bez obaw puściłyby swoje jachty na zatokę.

Sławek - 2016-06-09, 08:54

Pioootrekk napisał/a:
Całkiem niezły był też panikujacy przed burza kapitan t32d, rozkazujacy załodze skakać do wody między jacht a keje żeby zacumować


Oooooo :!: to żywe holowniki, czy też odbijacze to jak widzę i słyszę nowa moda na WJM :-D

Sławek

jarekk - 2016-06-09, 09:16

Rzecz o tym ,ze nie kazdy orionowiec to zawodowiec czyli jak stracic zywy odbijacz😁https://m.youtube.com/watch?v=uJlo2nISrXY
maski - 2016-06-09, 09:58

Jak już o wchodzeniu do portu, falach itd to pozwolę sobie przypomnieć wejście Cedara
https://www.youtube.com/watch?v=5luqvhBYz7c

pough - 2016-06-09, 10:04

Umieszczam w okienku film wskazany przez jarekk:
pough - 2016-06-09, 10:05

Umieszczam w okienku film wskazany przez maski:
Sławek - 2016-06-09, 10:20

Co do pierwszego filmiku to jest on jakby nie dokończony. Nie pokazano kiedy Liliana się puści :mrgreen: Drugi film, pełen szacun , chylę kapelusza.

Sławek

Pioootrekk - 2016-06-09, 10:36

W niektórych przypadkach zepsutego podejścia jest nieznajomość portu(stojąc na Gołębiewskim pomagalem wyhamować jacht, którego sternik podchodząc do główki pomostu podniósł miecz i płetwe sterową przy silnym wietrze i znioslo go z dużą prędkością burtą w pomost
Tomek J - 2016-06-09, 10:57

jarekk napisał/a:
Rzecz o tym ,ze nie kazdy orionowiec to zawodowiec

To zdecydowanie nie Orion, ale coś w rodzaju Misia, Ramblera lub Shilouetty.

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-06-19, 21:58

Jak nie płynąć kanałem....

Przed mostem kolejowym żeglarze zmusili Nautikę do zatrzymania i dziwnych manewrów, w celu uniknięcia zderzenia.

Żeby wynająć taki jacht potrzebny jest patent...

najmita - 2016-06-19, 22:16

Z tego co widzę to jest to "przeprowadzka", po jednym człowieku na jachcie. W takich przypadkach niektórzy płyną w "tratwie" a sternicy siedzą na jednym jachcie żeby było do kogo gębę otworzyć, zjeść lub wypić. ... ale żeby tratwą iść w kanał? :shock: :evil:
funyo - 2016-06-19, 23:11

Zdjęcie z dzisiaj: nie wpływać, gdzie nie wolno!
zenek - 2016-06-20, 07:38

mazury.info.pl napisał/a:
Żeby wynająć taki jacht potrzebny jest patent...
Ale co tu ma patent do rzeczy? Tu zabrakło ... (takie modne teraz słowo :-P )empatii i odrobiny rozsądku.
Z drugiej strony to czy te dwa jachty płynące w tratwie są szersze od statku białej floty? Nie wydaje mi się. A patrząc na ilość miejsca po prawej stronie to akurat w tym kanale nie powinno być problemu z minięciem się z innymi jednostkami. No gdyby tak płynęli Niegocińskim, to co innego :-P .

funyo - 2016-06-20, 11:31

Zbyszkowi raczej chodziło o brak miejsca pod mostem kolejowym - tam poza takimi dwoma jachtami nic więcej się nie zmieści.
Tyle, że one mają pierwszeństwo, więc płynąca z naprzeciwka Nautika zwyczajnie musiała ustąpić miejsca. Wprawdzie jej sternik też nie musi mieć patentu, ale podstawową wiedzę już tak.

zenek - 2016-06-20, 11:56

funyo napisał/a:
Zbyszkowi raczej chodziło o brak miejsca pod mostem kolejowym - tam poza takimi dwoma jachtami nic więcej się nie zmieści.
Ano widzisz najważniejsze to wpaść na pomysł "co autor miał na myśli" :-P :-) . Tak więc zostaje tylko brak empatii ze strony sterników żaglówek.
pough - 2016-06-20, 11:58

funyo napisał/a:
...więc płynąca z naprzeciwka Nautika zwyczajnie musiała ustąpić miejsca...

No i sprawa się wyjaśniła, a o zestawach burta w burtę można poczytać w punkcie 1.08 (jeśli dobrze pamiętam) przepisów. Zdaje się, że mogą tak płynąć...

halucek - 2016-06-20, 12:29

Ciekawe co by bylo, gdyby z przeciwka płynęła biała flota ;p
mazury.info.pl - 2016-06-20, 12:32

Tratwiarz albo miał małą wyobraźnię, albo liczył na swoje doskonałe umiejętności (nie wiemy jak doskonałe).
funyo - 2016-06-20, 12:48

halucek napisał/a:
Ciekawe co by bylo, gdyby z przeciwka płynęła biała flota ;p

Ja na jego miejscu, widząc za mostem statek BF zatrzymałbym się tam gdzie jest na powyższym zdjęciu i poczekał, aż mnie minie. Ale hausbot nie jest statkiem BF, a empatia, jak napisał Zenek, nie ma tu nic do rzeczy.
Zaś umiejętności "tratwiarza" okazały się na tyle doskonałe, że dziś nie słyszymy o karambolu na kanale ;-)

zenek - 2016-06-20, 16:14

funyo napisał/a:
a empatia, jak napisał Zenek, nie ma tu nic do rzeczy.
Chyba się jednak z tym nie zgodzę :-P .
Po pierwsze nigdzie nie spotkałem przepisu zabraniającego holowania w kanale drugiego jachtu w tratwie. Pierwszeństwo miały te dwa holujące się jachty bowiem płyną w dół szlaku.
Tak więc zabrakło jedynie wyobraźni, że takim sposobem pokonywania kanału znacznie utrudniają żeglugę innym.
Po za tym łatwiej zachować sterowność jachtowi żaglowemu (miecz) niż houseboatowi przy niewielkiej prędkości. A jak pisał Zbyszek zmusili Nauticę do dziwnych manewrów.
Tyle tylko, że trzeba właśnie wykazać się odrobiną owej empatii i pomimo, iż prawo stoi po naszej stronie ustąpić drugiemu.

mazury.info.pl - 2016-06-23, 23:59

Dziś znów ich spotkałem... przepuścili... ale tuż za mostem zaorali dno sterem głębinowym.
funyo - 2016-06-24, 00:33

To jakaś nowa moda na pokonywanie kanałów? Ekonomia czy ekologia?
zenek - 2016-06-24, 08:29

funyo napisał/a:
To jakaś nowa moda na pokonywanie kanałów? Ekonomia czy ekologia?
Totalna głupota! Jezeli jeszcze taką formę pokonywania kanału można od biedy uznać na Kanale Łuczańskim, to w tym wypadku mamy do czynienia z Kanałem Niegocińskim. Jakim cudem z tą tratwą minie się płynący z przeciwka jacht :shock: ?
Andrzej Kowalski - 2016-06-24, 08:47

Głupota to słabo powiedziane, to brak empatii a nawet chamstwo. Czy policja wodna nie powinna zareagować w takim przypadku właśnie? :oops:
Pajki - 2016-06-24, 17:34

Myślę, że w kanale można to zakwalifikować jako 'stwarzanie zagrożenia' i to całkiem umuślne.
O ile na otwartej wodzie taki rodzaj holowania nikomu nie powinien ani zagrażać, ani przeszkadzać, o tyle takie ekwilibrystyki w kanele to idiotyzm pierwszego sortu!

szg - 2016-06-25, 09:31

No cóż - nie sądzę aby motorowodniacy mogli wpaść na tak głupi pomysł a holują i ciągają się często :-P :evil: 8-) .
Pajki - 2016-06-25, 09:51

szg napisał/a:
No cóż - nie sądzę aby motorowodniacy mogli wpaść na tak głupi pomysł a holują i ciągają się często :-P :evil: 8-) .


Nie ma co generalizować, ani tworzyć sztucznych podziałów. W śród jednych, jak i drugich zdarzają się jednostki zarówno wybitnie zdolne, jak i wybitnie bezmyślne. To jest kwestia człowieka, jego kultury, a nie tego czy to motorowodniak, żeglarz, kajakarz, czy rowerzysta...

P.S. Ja mam zarówno patent motorowodny, jak i żeglarski. Pływam jachtami żaglowymi oraz także motorowymi. Jak mnie w takim razie zakwalifikujesz? 8-) Czy przesiadając się z żaglówki na motorówkę, staję się innym (lepszym/gorszym) człowiekiem?

szg - 2016-06-25, 09:59

Karol, podobnie jak Ty pływam jednym i drugim z tym, że na silniku dużo chętniej a na żaglu z musu. A na myśli miałem to, że motorowodniacy mają chyba większe doświadczenie w holowaniu i w związku z tym większą odpowiedzialność 8-) .
Pajki - 2016-06-25, 12:03

Masz rację. W holowaniu - jak najbardziej większe doświadczenie mają ci z silnikami. Nie raz, nie mając silnika byłem holowany albo przez inną żaglówkę z silnikiem, albo przez uczynnego sternika motorówki.
Jednocześnie tylko raz w życiu holowałem inny jacht żaglowy (także Sparka) ciągnąc go tylko siłą moich żagli. Więcej takich przypadków nie znam :mrgreen: :-P

A tak na poważnie... Nie ma znaczenia kto kogo i czym holuje. Ważne, żeby to robić z głową, zachowując elementarne zasady bezpieczeństwa. Nieodpowiedzialni ludzie zdarzają się i wśród tych co to na motopompach i wśród tych co na firankach pływają. Będzie dobrze jeśli wszyscy będą przestrzegać poniższych trzech najważniejszych zasad:
1. Myśleć.
2. Myśleć.
3. Myśleć.
I to nie tylko o sobie, ale także o innych użytkownikach naszych pięknych jezior... :mrgreen:
Nie martw się, w śród żeglarzy też spotkasz jeszcze wielu ludzi bardziej odpowiedzialnych niż niejeden motorowodniak. Ale odwrotnie też!

Mimo wszystko jestem daleki od porównywania, która grupa pływadeł jest lepsza, która ma lepszych i bardziej odpowiedzialnych powozicieli... Takie uogólnianie ani nie ma sensu, ani do niczego dobrego nie prowadzi. To tqk, jak odwieczna wojna samochodziarzy z motocyklistami, lub kierowcami osobówek i ciężarówek. Jedni myślą, że są lpsi od drugich...
Mooja myśl jest taka, że możemy się dogadać (żeglarze i motorowodniacy) bez tworzenia sztucznych podziałów.
Ale nie chcę tu nikomu moralizować...

szg - 2016-06-26, 19:10

Pajki napisał/a:

Mooja myśl jest taka, że możemy się dogadać (żeglarze i motorowodniacy) bez tworzenia sztucznych podziałów.

Zgadzam się z tą myślą w pełnej rozciągłości czego dowodem może być moja tu jedna z najdłuższych obecności oraz obecność paru kolegów i koleżanek motorowodniaków ;-) .

300ps - 2016-06-26, 21:48

funyo napisał/a:
Zdjęcie z dzisiaj: nie wpływać, gdzie nie wolno!



Hmm...pytanie do bardziej doświadczonych/znających to miejsce/którzy są w stanie powiększyć to zdjęcie: co zrobili źle?

Pioootrekk - 2016-06-26, 22:00

300ps napisał/a:
funyo napisał/a:
Zdjęcie z dzisiaj: nie wpływać, gdzie nie wolno!



Hmm...pytanie do bardziej doświadczonych/znających to miejsce/którzy są w stanie powiększyć to zdjęcie: co zrobili źle?

Żółte boje wyznaczają granicę Akwenu zamkniętego. Jacht stoi za nimi. Czyli jakby stanął na zakazie zatrzymania lub wjechał mimo zakazu wjazdu

300ps - 2016-06-26, 22:11

dzięki :-D
Pioootrekk - 2016-06-26, 22:29

300ps napisał/a:
dzięki :-D

Nie ma za co;-)

zenek - 2016-07-09, 19:05

Pływajcie sobie jak chcecie, ale nie róbcie tego co widać na fotce poniżej. Piękne miejsce, podpływamy i trafiamy na śmietnik. Po za tym drzewo też nie straciło kory z powodu cumowania do niego, ale najprawdopodobniej kora była komuś potrzebna do rozpalenia ogniska :evil: !
zenek - 2016-07-09, 19:07

Zostawiliśmy to miejsce w takim stanie jak poniżej. Mam nadzieję, że tak będzie wyglądało do końca sezonu!
MirekMors - 2016-07-09, 19:27

Brawo Ty ! I brawo ja ! Też tak robię.
najmita - 2016-07-09, 20:00

Brawo Wy! Ja Wam zazdroszczę, ja tak nie potrafię...
zenek - 2016-07-12, 10:42

No to może fotka z kategorii "jak nie należy cumować". A może tak właśnie należy :-P ? Zna ktoś może ten węzeł cumowniczy poniżej i potrafi go nazwać :mrgreen: :lol: ?
mazury.info.pl - 2016-07-12, 10:43

Węzła nie znam, ale sądząc po silniku - łódka bez patentu. :-P Jak widać sporty motorowodne to żadna filozofia - pływać może każdy.
mazury.info.pl - 2016-07-12, 10:45

To ja wrzucę wczorajszy widok z okna... Co na tych zdjęciach jest nie tak?
zenek - 2016-07-12, 10:46

mazury.info.pl napisał/a:
ale sądząc po silniku - łódka bez patentu. :-P
Masz 100% racji :-D ! A co ciekawsze była zacumowana tylko rufą. I zapewne nie zrobiłbym tej fotki, ale motorówka zaczęła sobie wolno hasać przy pomoście na tej jednej widocznej cumie. Zacumowałem dziób, bo szkoda zrobiło mi się łódki.
pough - 2016-07-12, 10:48

mazury.info.pl napisał/a:
To ja wrzucę wczorajszy widok z okna... Co na tych zdjęciach jest nie tak?

To drugie jest prześwietlone... :?: :lol:

zenek - 2016-07-12, 10:49

mazury.info.pl napisał/a:
Co na tych zdjęciach jest nie tak?
Na obydwu wiszą odbijacze, ale to pal licho. Na pierwszej jest dziecko bez kapoka, a warunki do najłatwiejszych jak widać nie należały!
Na drugiej zamiast zarefować grota i ewentualnie dostawić foka, to jadą na łopoczącym grocie.

mazury.info.pl - 2016-07-12, 10:49

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
ale sądząc po silniku - łódka bez patentu. :-P
Masz 100% racji :-D ! A co ciekawsze była zacumowana tylko rufą. I zapewne nie zrobiłbym tej fotki, ale motorówka zaczęła sobie wolno hasać przy pomoście na tej jednej widocznej cumie. Zacumowałem dziób, bo szkoda zrobiło mi się łódki.


Sądząc po listwie odbojowej - często cumuje w podobny sposób. :-P

funyo - 2016-07-12, 10:50

mazury.info.pl napisał/a:
To ja wrzucę wczorajszy widok z okna... Co na tych zdjęciach jest nie tak?

Czyżbyś czepiał się braku kamizelek? A może jednak chodzi Ci o dyndające odbijacze? :-P ;-)

mazury.info.pl - 2016-07-12, 10:52

Nie czepiam się kamizelek. Zakładać, czy nie - to indywidualna decyzja - nic nikomu do tego.

...a obijacze rażą :-P

najmita - 2016-07-12, 10:53

mazury.info.pl napisał/a:
To ja wrzucę wczorajszy widok z okna... Co na tych zdjęciach jest nie tak?


Na tym pierwszym dziecko jest bez kamizelki, a wiatru sporo...

pough - 2016-07-12, 10:57

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Co na tych zdjęciach jest nie tak?
Na obydwu wiszą odbijacze, ale to pal licho. Na pierwszej jest dziecko bez kapoka, a warunki do najłatwiejszych jak widać nie należały!
Na drugiej zamiast zarefować grota i ewentualnie dostawić foka, to jadą na łopoczącym grocie.

Zenku, a może dopiero stawiają tego grota, bo wyszli z portu i najpierw zajmują się tym by mieć manewrowość na żaglach, a potem dopiero zajmą się odbijaczami i ... topenantą, którą opuszczą po postawieniu grota... :-P

A może właśnie pomyśleli o refowaniu i się do tego przygotowują... :lol:

A może jeszcze coś innego...

Jak ja lubię taką pełną orientację i przekonanie co się dzieje w kokpicie na podstawie zdjęcia niż na podstawie faktów z kokpitu... :-P


PS: Zenku na drugim jadą z wiatrem, po co mają bardziej wybierać grota?

zenek - 2016-07-12, 11:06

pough napisał/a:
Zenku, a może dopiero stawiają tego grota, bo wyszli z portu i najpierw zajmują się tym by mieć manewrowość na żaglach, (...)
A może jeszcze coś innego...
Robert, a "moż(rz)e" to jest głębokie, szerokie i długie :-P :lol: !
A może w takim razie odpowiedz. Płynąłbyś tak jak ta załoga na drugiej fotce :-P ?

pough - 2016-07-12, 11:14

zenek napisał/a:
pough napisał/a:
Zenku, a może dopiero stawiają tego grota, bo wyszli z portu i najpierw zajmują się tym by mieć manewrowość na żaglach, (...)
A może jeszcze coś innego...
Robert, a "moż(rz)e" to jest głębokie, szerokie i długie :-P :lol: !
A może w takim razie odpowiedz. Płynąłbyś tak jak ta załoga na drugiej fotce :-P ?

Nie wiem... nie wiem co planuje sternik i załoga...

być może tak bym płynął gdybym się szykował do wejścia do portu...
być może poluzowałbym grota i szedł do wiatru stawiając go w łopot, by dobrać na fale...
być może wiele innych możliwości...

być może, to wystarczający powód, by na podstawie zdjęcia nie sugerować błędów nie znając zamiarów i przyczyn, które mogły chwilę wcześniej wystąpić, a zdjęcie już tego nie oddaje...

ja się wolę koncentrować na szukaniu i rozumieniu własnych błędów...

...niż wynajdywaniu cudzych nie znając genezy i zamiarów, których tylko fotka nie może zapewnić...


PS: Zenku wyobraź sobie sytuację, kiedy mam zamiar podejść do burty innego jachtu... wywalam odbijacze... luzuję żagle... cyrkuluję, by odpowiednio się ustawić i podejść do burty, a Zbyszek cyka fotę z okna biura i wstawia do działu...
Taka sytuacja może spotkać każdego żeglarza...

zenek - 2016-07-12, 11:45

Robert jako członek palestry miałbyś duże szansę na odniesienie sukcesu :-D !
A "być może" to były kiedyś bardzo poszukiwane perfumy :mrgreen: :lol: !

pough - 2016-07-12, 11:47

zenek napisał/a:
...A "być może" to były kiedyś bardzo poszukiwane perfumy :mrgreen: :lol: !

Być może... były... nie stosowałem, więc nie wiem... :mrgreen:

wojtek68 - 2016-07-12, 11:48

mazury.info.pl napisał/a:
To ja wrzucę wczorajszy widok z okna... Co na tych zdjęciach jest nie tak?


Na pierwszym silnik chyba za nisko, śruba w wodzie :)

zenek - 2016-07-12, 12:04

pough napisał/a:
Być może... były... nie stosowałem, więc nie wiem... :mrgreen:
E tam! Nie wierzę! Musiałeś kupować na prezenty :-P .
pough - 2016-07-12, 12:10

zenek napisał/a:
pough napisał/a:
Być może... były... nie stosowałem, więc nie wiem... :mrgreen:
E tam! Nie wierzę! Musiałeś kupować na prezenty :-P .

Być może... kupowałem... ale ja pisałem, że nie stosowałem... :-P :mrgreen:

Tomek J - 2016-07-12, 12:16

Czy aby na tym pierwszym zdjęciu nie mają przebranego grota? Tymczasem fok szmata się dość swobodnie, co wskazywałoby na pełny bajdewind.

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-07-12, 12:34

Wyjaśniam. Obie fotki mają jedną część wspólną - obijacze na burtach podczas żeglugi. W tym sezonie to jest chyba "kul i trendi", bo niemal wszyscy tak pływają. :-P
wojtek68 - 2016-07-12, 12:43

mazury.info.pl napisał/a:
Wyjaśniam. Obie fotki mają jedną część wspólną - obijacze na burtach podczas żeglugi. W tym sezonie to jest chyba "kul i trendi", bo niemal wszyscy tak pływają. :-P


Obijacze na tych zdjęciach to oczywista oczywistość. Forumowicze szukali czegoś bardziej nieoczywistego :)

extant - 2016-07-12, 12:45

mazury.info.pl napisał/a:
... bo niemal wszyscy tak pływają. :-P

... ale pływają ! ... echhh... a ja dopiero za miesiąc. :-(

zenek - 2016-07-12, 12:45

mazury.info.pl napisał/a:
obijacze na burtach podczas żeglugi. W tym sezonie to jest chyba "kul i trendi", bo niemal wszyscy tak pływają. :-P
Zbyszku etykietę żeglarską już dawno diabli wzięli, a obecni turyści wodni pływający na żaglówkach biorą przykład z houseboatów, które jak choinki pływają z kilkoma zamocowanymi na stałe obijaczami na burtach.
mazury.info.pl - 2016-07-12, 12:49

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
obijacze na burtach podczas żeglugi. W tym sezonie to jest chyba "kul i trendi", bo niemal wszyscy tak pływają. :-P
Zbyszku etykietę żeglarską już dawno diabli wzięli, a obecni turyści wodni pływający na żaglówkach biorą przykład z houseboatów, które jak choinki pływają z kilkoma zamocowanymi na stałe obijaczami na burtach.


Gdybyś czarterował (jako armator) hausbot bez patentu... to też byś go obwiesił obijaczami na stałe :mrgreen:

pough - 2016-07-12, 12:59

Czepiacie się... :-P
Co złego w odbijaczach na burcie? :-P
Jakby się zastanowić, to przecież można znaleźć plusy dodatnie... :lol:
Przecież gdyby były przywiązane na krótko, to stanowią dodatkowy wypór na burcie w głębokim przechyle... :lol: :mrgreen:
To przesuwa granicę możliwości w silnowiatrowym pływaniu... czy nie o to chodzi w nowoczesnym agresywnym żeglowaniu... ? :roll: :lol:

A Wam tylko krytyka w głowie... :-P :lol: :mrgreen:

mazury.info.pl - 2016-07-12, 13:01

pough napisał/a:
A Wam tylko krytyka w głowie... :-P :lol: :mrgreen:


Zazdrościmy, że oni pływają...a my tylko w ekran możemy popatrzeć :mrgreen:

pough - 2016-07-12, 13:03

mazury.info.pl napisał/a:
...Zazdrościmy, że oni pływają...a my tylko w ekran możemy popatrzeć :mrgreen:

Ja tam pod koniec tygodnia wybieram się na pływanie do poniedziałku...

artiosso - 2016-07-12, 13:14

extant napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
... bo niemal wszyscy tak pływają. :-P

... ale pływają ! ... echhh... a ja dopiero za miesiąc. :-(


No właśnie, pływają po realnej wodzie, a my tu na klawiaturach tańcujemy .... :-|

Szczerze powiedziawszy w tych fotoquizach boję się brać udział po krytyce
w wątku "O Nidzkim i nie tylko" ...

artiosso - 2016-07-12, 13:18

pough napisał/a:
Czepiacie się... :-P
Co złego w odbijaczach na burcie? :-P
Jakby się zastanowić, to przecież można znaleźć plusy dodatnie... :lol:
Przecież gdyby były przywiązane na krótko, to stanowią dodatkowy wypór na burcie w głębokim przechyle... :lol: :mrgreen:
To przesuwa granicę możliwości w silnowiatrowym pływaniu... czy nie o to chodzi w nowoczesnym agresywnym żeglowaniu... ? :roll: :lol:

A Wam tylko krytyka w głowie... :-P :lol: :mrgreen:


Hm ... to jest myśl !
Zamiast poziomych mieczy, jak w eksperymentalnym Bingo, nadmuchiwane pływaki na każdej burcie. Dmuchamy odpowiednio do halsu : prawy hals - lewy pływak , lewy hals - prawy pływak :-P

extant - 2016-07-12, 13:20

artiosso napisał/a:
Hm ... to jest myśl ! ...

Hm... może zastosujesz w swoim Workerus'ie 850 Maestro ;-) :lol: :-P

artiosso - 2016-07-12, 13:24

extant napisał/a:
artiosso napisał/a:
Hm ... to jest myśl ! ...

Hm... może zastosujesz w swoim Workerus'ie 850 Maestro ;-) :lol: :-P


Bardzo głęboko się zastanowię :-P
Tylko nazwę trzeba będzie zmienić na PneumoWorkerus :lol:

pough - 2016-07-12, 13:45

artiosso napisał/a:
pough napisał/a:
Czepiacie się... :-P
Co złego w odbijaczach na burcie? :-P
Jakby się zastanowić, to przecież można znaleźć plusy dodatnie... :lol:
Przecież gdyby były przywiązane na krótko, to stanowią dodatkowy wypór na burcie w głębokim przechyle... :lol: :mrgreen:
To przesuwa granicę możliwości w silnowiatrowym pływaniu... czy nie o to chodzi w nowoczesnym agresywnym żeglowaniu... ? :roll: :lol:

A Wam tylko krytyka w głowie... :-P :lol: :mrgreen:


Hm ... to jest myśl !
Zamiast poziomych mieczy, jak w eksperymentalnym Bingo, nadmuchiwane pływaki na każdej burcie. Dmuchamy odpowiednio do halsu : prawy hals - lewy pływak , lewy hals - prawy pływak :-P

No widzisz, jak łatwo można pozytywy znaleźć... :lol: :mrgreen:

Dodatkowym plusem dodatnim takiego rozwiązania jest zwiększony opór na burcie zawietrznej, który będzie czynił jacht bardziej zawietrznym, a przez to mniejsze oranie sterem, by łódka nie szła zbyt na wiatr. :lol: :mrgreen:

W ten sposób, automatycznie eliminujemy częste błędy załogi i sternika... :lol: :mrgreen:

pough - 2016-07-12, 13:48

Może trzeba stworzyć nowy dział... "Antyteoria żeglowania"... :lol: :mrgreen:
artiosso - 2016-07-12, 13:50

Jak dobrze wyprofilujesz pływak, to łoporu nie będzie.
Będzie wtedy, jak w proa .

najmita - 2016-07-12, 14:18

Temat obijaczy był już wcześniej omawiany.
Ja obijacze podnoszę i kładę na pokładzie opierając je o podwięzie lub słupki relingu. W czasie przechyłów obijacze potrafią spaść za burtę. Wiszących za burtą obijaczy nie podnoszę na burcie zawietrznej gdyż jest to niebezpieczne. Czekam na zmianę halsu i wtedy próbuję podnieść. Gdy mnie wkurzą dyndające bojki to je odwiązuję i rzucam pod pokład.

Sławek - 2016-07-12, 14:19

Koledzy pewnych rzeczy nie rozumieją. jest na WJM dość spora rzesza żeglarzy, wróć raczej użytkowników jachtów z żaglami, którym ów jacht służy jako taki camper na wodzie. On ma mieć obszerną kabinę z wc ,kambuzem, duzy stół w mesie i obszerny kokpit też ze stołem.

Żagle to się stawia tylko w sprzyjających okolicznościach, a do przemieszczania się słuzy silnik. Czyli nie silnik jest napędem pomocniczym ,a żagle. I nie ma się co dziwic ,że odbijacze są w wodzie bowiem dla tych użytkowników jachtów z żaglami problemem jest ich właściwe ustawienie względem wiatru. Krótko mówiąc ich umiejętności żeglarskie są mocno ograniczone.

Wniosek - bezpiecznie dla nich w silniejszych wiatrach jest pływanie na napędzie głównym, czyli silniku. I to trzeba docenic, a nie się czepiać. To świadczy o ich zdroworozsądkowym podejściu do tematu.

Sławek

mazury.info.pl - 2016-07-12, 14:21

najmita napisał/a:
W czasie przechyłów obijacze potrafią spaść za burtę.


Sztauowanie - na śródlądziu mało popularne pojęcie :-P

najmita - 2016-07-12, 14:24

mazury.info.pl napisał/a:
najmita napisał/a:
W czasie przechyłów obijacze potrafią spaść za burtę.


Sztauowanie - na śródlądziu mało popularne pojęcie :-P


Gdy pływam solo - sztauowaniem za bardzo się nie przejmuję. Rzeczy najbardziej potrzebne muszą być w zasięgu ręki ;-) :-D

mazury.info.pl - 2016-07-12, 14:28

Najpopularniejsze obijacze mają po dwa ucha. Do dolnego można przywiązać krawat, albo jeszcze lepiej gumę z plastikowym karabinczykiem. Gumową linką można obijacz dobrze zasztauować, a karabinczyk pozwala na szybkie użycie w przypadku konieczności.
artiosso - 2016-07-12, 14:32

mazury.info.pl napisał/a:
Najpopularniejsze obijacze mają po dwa ucha. Do dolnego można przywiązać krawat, albo jeszcze lepiej gumę z plastikowym karabinczykiem. Gumową linką można obijacz dobrze zasztauować, a karabinczyk pozwala na szybkie użycie w przypadku konieczności.


No właśnie, nigdy nie widziałem odbijacza na karabińczyku, zawsze na krawatach. A o ile łatwiej jest mieć linkę zakończoną karabińczykiem i zaczepiać odbijacz karabińczykiem na otworach w stoprelingu.

darkor54 - 2016-07-12, 14:52

najmita napisał/a:
...Ja obijacze podnoszę i kładę na pokładzie opierając je o podwięzie lub słupki relingu.

Tez tak robiłem - ale na mojej łódce chodzenie po pokładzie z tak ułożonym odbijaczem jest niewygodne a może tez być niebezpieczne - dlatego zawsze chowam je w achterpiku. Oczywiście po jakimś czasie od wypłynięcia jak już ogarnę łódkę - także na "strzał" Admina mogę się narazić ;-)

MirekMors - 2016-07-12, 15:53

Stosuję białe odbijacze na białej łódce. Wtedy wiszące czasem przez zapomnienie nie rażą w oczy. Poza tym wywieszam zawsze gdy wchodzę w kanały. Raz uratowało mi to łódkę przed dziurą w burcie.
hubert - 2016-07-12, 20:26

MirekMors napisał/a:
Stosuję białe odbijacze na białej łódce. Wtedy wiszące czasem przez zapomnienie nie rażą w oczy. Poza tym wywieszam zawsze gdy wchodzę w kanały. Raz uratowało mi to łódkę przed dziurą w burcie.


Zawsze w kanale wywieszam odbijacze - nigdy nie wiesz czy nie będziesz musiał przybić do brzegu, bo awaria, bo zator czy jeszcze coś innego.
--
Hubert

hubert - 2016-07-12, 20:31

artiosso napisał/a:

No właśnie, nigdy nie widziałem odbijacza na karabińczyku, zawsze na krawatach. A o ile łatwiej jest mieć linkę zakończoną karabińczykiem i zaczepiać odbijacz karabińczykiem na otworach w stoprelingu.


Czasem odbijacz musi być przy wodzie, a czasem na listwie odbojowej - zależy gdzie cumujesz i jakiej wielkości jest łódka obok Ciebie - dobrze jest mieć możliwość regulacji.
--
Hubert

najmita - 2016-07-12, 21:46

Z tym karabińczykiem jest trochę inaczej :-D . Obijacz wisi na krawacie, a na dolnym uchu ma zamocowany karabińczyk. Na czas żeglugi karabińczyk zapina się na sztormrelingu ... i nie moczy się w wodzie.
artiosso - 2016-07-12, 22:05

Ale to też nieładnie, bo w czasie żeglugi odbijacz powinien być schowany :-P

Inna sprawa, że panuje od paru lat moda na robienie takich koszy
na odbijacze z drutu kwasowego na stormrelingu.

Jadarek - 2016-07-12, 22:07

hubert napisał/a:
MirekMors napisał/a:
Stosuję białe odbijacze na białej łódce. Wtedy wiszące czasem przez zapomnienie nie rażą w oczy. Poza tym wywieszam zawsze gdy wchodzę w kanały. Raz uratowało mi to łódkę przed dziurą w burcie.


Zawsze w kanale wywieszam odbijacze - nigdy nie wiesz czy nie będziesz musiał przybić do brzegu, bo awaria, bo zator czy jeszcze coś innego.
--
Hubert


Zawsze tak robię i tak uczę swoich kursantów : odbijacze na burty (w odpowiedniej wysokości) , bosak i pagaje na pokładzie. Czyli pełna "spina" : wszystkie ręce na pokład !!!

Pozdrawiam

"Jadarek" - Darek Kral

johny411 - 2016-07-12, 22:45

Pierwszy raz pływam po Mazurach to jakie węzły przy cumowaniu przy kei to zboleje ale gdzie nie stanę na dziko to większość wiąże cumy do drzew i to na wysokości stania a niemal z każdej łódki wyciągają wędki i wedkuja . Ciekawe czy mają zezwolenia . W Kietlicach spotkałem obóz żeglarski gdzie Panowie instruktorzy uczyli dzieciaki wędkować .
Polituj się Panie nad bezmyślności tych ludzi . Żałuję że nie zabrałem ze sobą legitymacji strażnika PZW.

mazury.info.pl - 2016-07-12, 23:02

johny411 napisał/a:
Pierwszy raz pływam po Mazurach to jakie węzły przy cumowaniu przy kei to zboleje ale gdzie nie stanę na dziko to większość wiąże cumy do drzew i to na wysokości stania a niemal z każdej łódki wyciągają wędki i wedkuja . Ciekawe czy mają zezwolenia . W Kietlicach spotkałem obóz żeglarski gdzie Panowie instruktorzy uczyli dzieciaki wędkować .
Polituj się Panie nad bezmyślności tych ludzi . Żałuję że nie zabrałem ze sobą legitymacji strażnika PZW.


1. Zezwoleń z pewnością zdecydowana większość nie posiada, gdyż system ich sprzedaży jest rodem z ubiegłego wieku. Nie ma jednolitego zezwolenia na wszystkie jeziora na szlaku. Dzierżawcy nie mogą między sobą dojść do porozumienia, a nie każdy ma ochotę doszukiwać się jakie jezioro "do kogo należy".

2. Złowili coś chociaż (ci ze szkółki)?

3. Czy strażnik PZW ma prawo kontrolować na wodach np. PGRyb, albo prywatnego dzierżawcy? (chciałbym wiedzieć).

johny411 - 2016-07-13, 07:54

Tak właśnie że lowili okonie nie wymiarowe większość trafiała do wody nie umiejętnie wypinana z haczyka i okaleczone . Na wodach prywatnych nie może strażnik PZW interweniować ale w rażących przypadkach może wezwać np. Policję a ta musi interweniować na takie zgłoszenie.
Sławek - 2016-07-13, 08:23

Cytat:
Na wodach prywatnych nie może strażnik PZW interweniować ale w rażących przypadkach może wezwać np. Policję a ta musi interweniować na takie zgłoszenie
.

Strażnik PZW może interweniować tylko na wodach PZW i to takich, które przynależą do jego koła lub okręgu. Z tym, że nie może stosować tzw. przymusu bezpośredniego, wystawiać mandatów itp.

Co do powiadamiania policji w razie podejrzenia popełnienia przez kogoś przestępstwa lub wykroczenia to takie prawo przysługuje każdemu obywatelowi.

Sławek

axa_man - 2016-07-13, 09:18

Wg. mnie się trochę czepiacie. Z odbijaczami ja także czasami zapominam ich wybrać na półpokład (zdarzyło się a jakże). Albo czasami w przechyłach odbijacz mi wyskoczy za burtę. Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada.

Odnośnie połowu ryb, też myślę, że w tej sytuacji to też trochę kolega przesadził. Przyznaję się, że dziecku też pozwoliłem łowić z łódki ryby i czasami wyłowił 5 cm okonia. Miał frajdy przy tym co nie miara. Większych ryb z wędki na Mazurach chyba się nie złowi, no może za pomocą sieci, ale to domena rybaków i kłusowników.

zenek - 2016-07-13, 09:35

axa_man napisał/a:
Wg. mnie się trochę czepiacie. Z odbijaczami ja także czasami zapominam ich wybrać na półpokład (zdarzyło się a jakże). Albo czasami w przechyłach odbijacz mi wyskoczy za burtę. Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada.
Jacek to jak pływasz świadczy tylko i wyłącznie o Tobie. Z żeglarstwem jest związana etykieta, czyli pewien zbiór często niepisanych zasad. Wg tych zasad nie powinno się żeglować z odbijaczami na burtach, z praniem na relingach, brudnym pokładem. Nie powinno się obkładać własnej cumy nad cumą już obłożoną, ale pod nią. Nie powinno się zostawiać nadmiaru cumy na pomoście itd...
Teraz coraz więcej ludzi o tym zapomina. Chcesz możesz pływać z odbijaczami na burtach. Możesz iść do restauracji w brudnej i pomiętej koszuli. Możesz się ubrać p. na błękitno-różowo :-P . To wszystko będzie świadczyć tylko o Tobie.

MirekMors - 2016-07-13, 09:45

Co masz do błękitno-różowego ? :evil:
zenek - 2016-07-13, 09:50

MirekMors napisał/a:
Co masz do błękitno-różowego ? :evil:
Nic nie mam. Pomyślałem sobie, że Jacek mógłby w takich kolorach malowniczo wyglądać :-P :lol: !
maciek 24 - 2016-07-13, 10:09

Masz racje Robert mnie też Zenek na Śniardwach pyknął z obijaczami ale była taka fala że celowo je zostawiliśmy żeby burt nie poobijać :-D a przy powrocie do portu też miła niespodzianka obijacze już gotowe. Ja już niestety po pływaniu na Mazurach było krótko ale ostro prześlę później trochę fotek. Pozdrawiam Maciek
axa_man - 2016-07-13, 10:16

zenek napisał/a:
axa_man napisał/a:
Wg. mnie się trochę czepiacie. Z odbijaczami ja także czasami zapominam ich wybrać na półpokład (zdarzyło się a jakże). Albo czasami w przechyłach odbijacz mi wyskoczy za burtę. Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada.
Jacek to jak pływasz świadczy tylko i wyłącznie o Tobie. Z żeglarstwem jest związana etykieta, czyli pewien zbiór często niepisanych zasad. Wg tych zasad nie powinno się żeglować z odbijaczami na burtach, z praniem na relingach, brudnym pokładem. Nie powinno się obkładać własnej cumy nad cumą już obłożoną, ale pod nią. Nie powinno się zostawiać nadmiaru cumy na pomoście itd...
Teraz coraz więcej ludzi o tym zapomina. Chcesz możesz pływać z odbijaczami na burtach. Możesz iść do restauracji w brudnej i pomiętej koszuli. Możesz się ubrać p. na błękitno-różowo :-P . To wszystko będzie świadczyć tylko o Tobie.


Zenek, oczywiście masz rację, nie pływam z odbijaczami za burtą, napisałem, że zdarzyło mi się czasami mieć odbijacze za burtą, nie chcę teraz wyjaśniać dlaczego, ale zdarzyło się. Nie neguję także tego, że etykieta pewna na jachtach obowiązuje (i nie tylko na jachtach). Ale wg. mnie nie można oceniać od razu tak krytycznie wszystkiego.

Po prostu zastanawiam się, gdybym tak wypłynął z portu, rozwinął żagle i dopiero wtedy zdjąłbym odbijacze a w między czasie ktoś by cyknął fotkę i umieścił ją na forum gdzie zostałbym zjechany na całego :)

Zresztą, pływając po Mazurach rzadko się spotykam z tym, że ktoś pływa z odbijaczami wywieszonymi za burtą, czasami jednym jak wyskoczy w przechyłach.

Myślę, że często na forum wyolbrzymiane są niektóre sytuacje a te wymagające wyolbrzymienia - omijane. :)

artiosso - 2016-07-13, 13:15

axa_man napisał/a:
(...) Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada. (...)


Jacku, wydaje mi się, że nie. To nie jest kwestia nawet etykiety jachtowej, ale po ludzku, zwyczajnie, w najmniej odpowiednim momencie można o taki leżący odbijacz się potknąć i obić sobie ryja, albo polecieć za burtę. Hasło "klar na pokładzie" ma tu znaczenie czysto utylitarne i służy bezpieczeństwu.

darkor54 - 2016-07-13, 13:22

artiosso napisał/a:
axa_man napisał/a:
(...) Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada. (...)

...To nie jest kwestia nawet etykiety jachtowej, ale po ludzku, zwyczajnie, w najmniej odpowiednim momencie można o taki leżący odbijacz się potknąć i obić sobie ryja, albo polecieć za burtę. Hasło "klar na pokładzie" ma tu znaczenie czysto utylitarne i służy bezpieczeństwu.

Potwierdzam - dlatego chowam jak już wyżej napisałem. Ale po Waszych uwagach w kanałach będę je wywieszał - coś w tym jest...

axa_man - 2016-07-13, 15:24

artiosso napisał/a:
axa_man napisał/a:
(...) Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada. (...)


Jacku, wydaje mi się, że nie. To nie jest kwestia nawet etykiety jachtowej, ale po ludzku, zwyczajnie, w najmniej odpowiednim momencie można o taki leżący odbijacz się potknąć i obić sobie ryja, albo polecieć za burtę. Hasło "klar na pokładzie" ma tu znaczenie czysto utylitarne i służy bezpieczeństwu.


Klar jak najbardziej... ale:

Nie zdarzyło mi się jeszcze aby leżące na pokładzie odbijacze w czymś mi przeszkodziły.
Z drugiej strony są przygotowane na szybkie "wyrzucenie" za burtę co wg mnie bardziej jest to przydatne. Oczywiście w sytuacji kiedy bym pływał z "wprawionymi" żeglarzami to bym chował odbijacze.

Ponadto, bardziej boję się o "załoganta" który wiąże odbijacze, jeden po drugim, na relingach podczas płynięcia (bo przykładowo dopływamy już do portu czy kanału) niż po prostu kiedy zgrabnym ruchem jeden po drugim wyrzuca za burtę już przywiązane.

zenek - 2016-07-13, 17:05

Dyskusja na temat etykiety żeglarskiej została wydzielona do nowego tematu: http://forum.mazury.info....p=234742#234742
pako - 2016-07-13, 17:10

axa_man napisał/a:
artiosso napisał/a:
axa_man napisał/a:
(...) Chowanie odbijaczy w bakistach przy "rekreacyjnym" pływaniu to chyba przesada. (...)


Jacku, wydaje mi się, że nie. To nie jest kwestia nawet etykiety jachtowej, ale po ludzku, zwyczajnie, w najmniej odpowiednim momencie można o taki leżący odbijacz się potknąć i obić sobie ryja, albo polecieć za burtę. Hasło "klar na pokładzie" ma tu znaczenie czysto utylitarne i służy bezpieczeństwu.


Klar jak najbardziej... ale:

Nie zdarzyło mi się jeszcze aby leżące na pokładzie odbijacze w czymś mi przeszkodziły.
Z drugiej strony są przygotowane na szybkie "wyrzucenie" za burtę co wg mnie bardziej jest to przydatne. Oczywiście w sytuacji kiedy bym pływał z "wprawionymi" żeglarzami to bym chował odbijacze.

Ponadto, bardziej boję się o "załoganta" który wiąże odbijacze, jeden po drugim, na relingach podczas płynięcia (bo przykładowo dopływamy już do portu czy kanału) niż po prostu kiedy zgrabnym ruchem jeden po drugim wyrzuca za burtę już przywiązane.

pako - 2016-07-13, 17:12

sorki nie zamiescilem info :(

leniwym żeglarzom polecam patent <iframe width="420" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/smhhxNTCx6Y" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

mazury.info.pl - 2016-07-13, 17:13

pako napisał/a:
sorki nie zamiescilem info :(

leniwym żeglarzom polecam patent

pako - 2016-07-13, 17:13

https://youtu.be/smhhxNTCx6Y ten link działa
Tomek J - 2016-07-13, 21:41

johny411 napisał/a:
Tak właśnie że lowili okonie nie wymiarowe większość trafiała do wody nie umiejętnie wypinana z haczyka i okaleczone

Dlatego mimo posiadania jachtu z rybną rejestracją nie łowię, nawet w celu Catch&Release. Co innego gdyby było dozwolone amatorskie łowienie ryb w pęta, zamiast na haczyk. Niestety podrywka w najlepszym razie znajduje się na cenzurowanem. Kiedyś była dozwolona ale tylko dla połowu żywców (wykorzystanie złowionych uklejek czy jazgarzy do celów konsumpcyjnych było traktowane jak kłusownictwo), potem gdy na wniosek ekooszołomów ta barbarzyńska metoda połowu drapieżników została zakazana a w konsekwencji zakazano i podrywki, potem gdy do koryta dorwała się siła krórej Kazimierz Grześkowiak poświęcił hit "Chłop żywemu nie przepuści" ponownie dozwolono połów na żywca ale podrywki już przywrócić "zapomniano", teraz nie wiem już jak jest. Natomiast rzutki są u nas surowo zakazane, i samo tylko posiadanie takiego sprzętu na jachcie skończyłoby się na bank jego konfiskatą wraz z jachtem oraz kilkuletnim wyrokiem więzienia. Znając mentalność leśnych dziadków ze szczytów PZW nie liczę na zmianę przepisów w tym zakresie (ostatnim ich doniosłym pomysłem była... propozycja zakazu wędkowania z łodzi; niechybnie ich gnaty dawno przeżarł reumatyzm). Co oczywiście nie przeszkadza im w zalegalizowanym uprawianiu pęciarstwa, nie dość że bynajmniej nie z zamiarem C&R lecz w celach komercyjnych, to jeszcze w pęta zastawne, w których ryby nierzadko giną jeszcze przed wyciągnięciem. :evil:

Tomek Janiszewski

bronek - 2016-07-13, 22:13

johny411 napisał/a:
Pierwszy raz pływam po Mazurach to jakie węzły przy cumowaniu przy kei to zboleje ale gdzie nie stanę na dziko to większość wiąże cumy do drzew i to na wysokości stania a niemal z każdej łódki wyciągają wędki i wedkuja . Ciekawe czy mają zezwolenia . W Kietlicach spotkałem obóz żeglarski gdzie Panowie instruktorzy uczyli dzieciaki wędkować .
Polituj się Panie nad bezmyślności tych ludzi . Żałuję że nie zabrałem ze sobą legitymacji strażnika PZW.


1.a gdzie te dzieciaki mają zarazić się wędkarstwem jak nie na mazurach?
2. jak jest problem z zakupem pozwolenia to większość wybiera lewiznę

Sławek - 2016-07-13, 22:20

bronek napisał/a:
johny411 napisał/a:
Pierwszy raz pływam po Mazurach to jakie węzły przy cumowaniu przy kei to zboleje ale gdzie nie stanę na dziko to większość wiąże cumy do drzew i to na wysokości stania a niemal z każdej łódki wyciągają wędki i wedkuja . Ciekawe czy mają zezwolenia . W Kietlicach spotkałem obóz żeglarski gdzie Panowie instruktorzy uczyli dzieciaki wędkować .
Polituj się Panie nad bezmyślności tych ludzi . Żałuję że nie zabrałem ze sobą legitymacji strażnika PZW.


1.a gdzie te dzieciaki mają zarazić się wędkarstwem jak nie na mazurach?
2. jak jest problem z zakupem pozwolenia to większość wybiera lewiznę


jak zapomnę portfela idąc do sklepu to wybiorę sobie towar i za niego nie zapłacę, no bo mam problem z zapłatą za towar. Łowienie bez zezwolenia jest kradzieżą niezależnie od tego ,że polityka sprzedawania zezwoleń jest nie najlepsza.

Sławek

johny411 - 2016-07-13, 22:37

Widzę że co niektórym przeszkadza nie taki węzeł lub odbijacz za burtą ale kłusownictwo i cumowanie do drzew jest ok . Ja posiadam uprawnienia jacht zarejestrowany do połowu amatorskiego a nie wedkuja bo ? Nie wykupilem pozwolenia tutaj na miejscu . Szkoda słów . Dziś stałem przed wejściem na Sniardwy obok zachowały dwa jachty , oczywiście do drzewa . Zapytałem czy nie szkoda im tych pięknych drzew ... to się dowiedziałem co że mnie za .... Pełna kultura żeglarska , tylko pogratulować.
jarekk - 2016-07-19, 09:44

takie tam na moscie
Pajki - 2016-07-19, 15:26

Trudno ocenć, bo nie widać sygnalizacji, ale sama sytuacja... Hmm... Intrygująca...
filip55 - 2016-07-21, 16:29

.https://www.youtube.com/watch?v=i_rP483SRTo
3:45 widać rozciągniętą z rufy na brzeg linę. To chyba mazurski rodzaj nadmorskiego "parawaningu" :-)

zenek - 2016-07-21, 17:56

Wklejam film w okienko

axa_man - 2016-07-22, 08:18

filip55 napisał/a:
...
3:45 widać rozciągniętą z rufy na brzeg linę. To chyba mazurski rodzaj nadmorskiego "parawaningu" :-)


Tu bym sie z Tobą filip55 nie zgodził, nie wiemy jaki był wiatr wcześniej i jak widać po "prawej burcie" jachtu wyraźnie widać gałęzie. W przypadku kiedy wiatr wcześniej był (lub mógł być) z "lewej strony" burty, mogło by jacht za bardzo rzucić masztem w gałęzie dlatego zrobili dodatkowo zabezpieczenie.

Sławek - 2016-07-22, 09:56

axa_man napisał/a:
filip55 napisał/a:
...
3:45 widać rozciągniętą z rufy na brzeg linę. To chyba mazurski rodzaj nadmorskiego "parawaningu" :-)


Tu bym sie z Tobą filip55 nie zgodził, nie wiemy jaki był wiatr wcześniej i jak widać po "prawej burcie" jachtu wyraźnie widać gałęzie. W przypadku kiedy wiatr wcześniej był (lub mógł być) z "lewej strony" burty, mogło by jacht za bardzo rzucić masztem w gałęzie dlatego zrobili dodatkowo zabezpieczenie.


Według mnie to raczej forma zamknięcia brzegu przed obcymi. Bo my tu mamy obóz. Podobnie jest na Charzykowskim z harcerzami. Zajmują najbardziej atrakcyjne miejscówki na obóz i zakazują dobijania, bo ONI maja obóz i teren jest ICH.
Konsekwentnie ich olewam, a na sugestie ,że zadzwonią po policję odpowiadam proszę bardzo, chętnie poczekam. Po czym następuje konsternacja i instruktorzy odchodzą zastawiając 2 wartowników, którzy maja baczenie co by przypadkiem nic nie zginęło lub nikomu nic się nie stało. Wczesną wiosną z tego miejsca zbieramy w ramach akcji sprzątania j. Charzykowskiego kilka worków śmieci w tym puszki po piwie, flaszki i takie tam inne rzeczy.
W wodzie straszą resztki pomostów zbitych z żerdzi wyciętych z lasu.

Sławek

najmita - 2016-07-22, 11:41

Obojętnie z jakiego powodu pociągnięto tę linę (bariera czy odciąg rufy) nie bardzo widzę powodu umieszczenia materiału w tym wątku :roll:
Tomek J - 2016-07-22, 12:40

Sławek napisał/a:
Według mnie to raczej forma zamknięcia brzegu przed obcymi. Bo my tu mamy obóz. Podobnie jest na Charzykowskim z harcerzami. Zajmują najbardziej atrakcyjne miejscówki na obóz i zakazują dobijania, bo ONI maja obóz i teren jest ICH.

To się staje nagminne i na WJM. Nie trzeba do tego zaraz harcerzy, wystarczy kilka jachtów pływających w qpie. Rozstawia się je w sporych odstępach zajmując cały wolny od trzcin odcinek brzegu, a niepożądanym gościom uniemożliwia się wpłynięcie w owe odstępy celowo krzyżując liny kotwiczne poszczególnych jachtów. Z taką praktyką spotkałem się na Czarciej (od strony przesmyku) oraz na Dziewiszewskim Rogu (od strony zachodniej). Natomiast takie jak na filmie skośne odciągi miały chronić brzeg wokół pojednyczego jachtu który zaklepał sobie miejsce przy zalesionym cypelku na zachodnim brzegu Bocznego nieopodal Kuli, stanowiącym jedyne miejsce gdzie można złożyć maszt przy brzegu nie narażając się na zdryfowanie pod druty 15kV poprowadzone nad pasem trzcin.

Tomek Janiszewski

Pajki - 2016-07-22, 13:30

Ja też się kilkukrotnie spotkałem z tego rodzaju 'rezerwowaniem' sobie terenu. Tacy ludzie zapominają, a raczej robią to z premedytacją, że brzeg jeziora nie jest ich prywatną własnością. Blokiją sobie cały wolny od trzcin pas brzegu tłumacząc się, że są całym obozem i za chwilę dotrą tam inne jachty. Bardzo często to tylko ściema i innych jachtów nie ma, lub jest tylko jeden jacht znajomych. Blokują w ten sposób miejsce, w którym zmieściłoby się jeszcze ze 3-4 jachty więcej.
IMO jeśli już rzeczywiście płynie cały obóz, to sternicy powinni postarać się o to, aby wszyscy razem cumowali w jednym czasie razem obok siebie. Jest to w 100% wykonalne i dużo lepsze rozwiązanie niż perfidne blokowanie miejsc.
Nie jesteśmy sami na szlaku! Nie myślmy tylko o sobie! Inni też chcą na noc zacumować, a brzegi są ogólnodostępne, a nie prywatne!
P.S. Nie odnoszę się do filmu, tylko do samego problemu, o którym jest tutaj mowa. Nie znam sytuacji z filmu. To nic nie znaczący kadr i nie musi być sposobem rezerwacji terenu, a zabezpieczenia jachtu...

zenek - 2016-07-22, 13:48

Pajki napisał/a:
Ja też się kilkukrotnie spotkałem z tego rodzaju 'rezerwowaniem' sobie terenu. Tacy ludzie zapominają, a raczej robią to z premedytacją, że brzeg jeziora nie jest ich prywatną własnością. (...)
Nie jesteśmy sami na szlaku! Nie myślmy tylko o sobie! Inni też chcą na noc zacumować, a brzegi są ogólnodostępne, a nie prywatne!

Mam bardzo mieszane uczucia co do powyższego stanowiska. Z jednej strony to prawda. Brzegi nie są prywatne i każdy ma prawo zacumować w dowolnym miejscu.
Z drugiej strony czy rzeczywiście trzeba koniecznie cumować obok kogoś burta w burtę jak w porcie? Przecież po to min. cumujemy "na dziko" aby nie mieć tuż za burtą sąsiadów. A może zamiast trochę na siłę pchać się obok zacumowanego już jachtu poszukać innego miejsca?

Oczywiście nie dotyczy to miejsc typu Mamerki, Zimny Kąt, Flosek, Goły Rożek czy Leśna Keja na Bocznym, ale autentycznych miejsc cumowania na dziko bez żadnych dzierżawców i "namiastków cywilizacji".

axa_man - 2016-07-22, 14:03

Czasami mam wrażenie, że pływam po innych akwenach (Czytając co poniektóre wątki na forum). Ja nie maiłem jak do tej pory sytuacji, gdzie ktokolwiek blokowałby jakiś brzeg. Może mam więcej szczęścia :mrgreen:
zenek - 2016-07-22, 14:20

axa_man napisał/a:
Czasami mam wrażenie, że pływam po innych akwenach (Czytając co poniektóre wątki na forum). Ja nie maiłem jak do tej pory sytuacji, gdzie ktokolwiek blokowałby jakiś brzeg. Może mam więcej szczęścia :mrgreen:
Zdarza się taka sytuacja. Nieraz już widziałem rozciągnięte na boki cumy. Jeżeli w ten sposób blokowane miejsce, to jest to widoczny znak, że "gospodarz" nie życzy sobie towarzystwa i nie widzę sensu aby obok niego cumować.
Wszystko zależy w sumie od taktu i wyczucia. Jeżeli jeden jacht zablokuje przecinkę w trzcinach gdzie może się jeszcze zmieścić jeden lub dwa inne, to niech mu będzie. Jeżeli rezerwuje dla siebie 30-40m brzegu, to jest to już gruba przesada.

Luke - 2016-07-22, 14:53

Ja po prostu unikam miejsc, gdzie zmieści się więcej niż 1 jacht. Jeżeli przecinka jest trochę większa, to modlę się, żeby nikt nie przypłynął :) Jak to ktoś napisał, wszystko zależy od taktu. Ja staję "na dziko" po to, żeby nie mieć sąsiadów (bo jak bym chciał mieć to bym stanął w porcie). Nie przyszło by mi do głowy stanąć "na dziko" obok innego, obcego jachtu, burta w burtę!
Miałem taki przypadek, że stałem na plaży 500 m na północ od Perkunowa. Plaża 500-700 m, najbliższy jacht 200 m ode mnie. Przypłynęła załoga, stanęła w odległości 5m od mojego... Trochę mnie dziwią takie zachowania, zwłaszcza, że gołym okiem było widać różnicę w "imprezowatości" załóg - mojej (ja 44 lata+dziewczyna) i tamtej (6 osób dość głośnej młodzieży).

żeglarz76 - 2016-07-22, 14:53

zenek napisał/a:
Wszystko zależy w sumie od taktu i wyczucia. Jeżeli jeden jacht zablokuje przecinkę w trzcinach gdzie może się jeszcze zmieścić jeden lub dwa inne, to niech mu będzie. Jeżeli rezerwuje dla siebie 30-40m brzegu, to jest to już gruba przesada.

Popieram w całej rozciągłości :!: :idea: :-D

extant - 2016-07-22, 14:58

Z jednym istotnym wyjątkiem - wszelkie rezerwacje/blokowanie miejscówek przy brzegu traci ważność w przypadku złych i/lub znacznie pogarszających się warunków pogodowych.
żeglarz76 - 2016-07-22, 15:02

Extant, twoja wypowiedź to "pierwsza poprawka" do tworzonej właśnie konstytucji :mrgreen:
Luke - 2016-07-22, 15:03

extant napisał/a:
Z jednym istotnym wyjątkiem - wszelkie rezerwacje/blokowanie miejscówek przy brzegu traci ważność w przypadku złych i/lub znacznie pogarszających się warunków pogodowych.

Oczywiście! Nawet o tym nie wspominałem, bo to jasne i chętnie każdemu pomogę zacumować obok mnie, jak są ku temu poważne powody (pogodowe bądź inne).

najmita - 2016-07-22, 15:13

Luke napisał/a:
Ja po prostu unikam miejsc, gdzie zmieści się więcej niż 1 jacht. Jeżeli przecinka jest trochę większa, to modlę się, żeby nikt nie przypłynął :) Jak to ktoś napisał, wszystko zależy od taktu. Ja staję "na dziko" po to, żeby nie mieć sąsiadów (bo jak bym chciał mieć to bym stanął w porcie). Nie przyszło by mi do głowy stanąć "na dziko" obok innego, obcego jachtu, burta w burtę!


No less, no more... jak mawiają Rosjanie.

Pajki - 2016-07-22, 15:46

Zgadzam się. Może nie zbyt precyzyjnie się wcześniej wyraziłem. Też jestem przeciwnikiem dostawiania się do burty obcego jachtu. Kwestia taktu i wyczucia oraz kultury osobistej. Jednak gdy ktoś zacumuje, to nie wyganiam ani nie przegradzam brzegu. Jedyne co, to proszę o odpowiedni dystans między jachtami. Skrzypiące o ocierające się burty odbijacze nie dają spać w nocy, a i wejście do wody obok jachtu by się przydało. Jeśli nie chcę mieć sąsiadów to szukam takiego miejsca, w które wejdzie tylko jeden jacht. Jeśli już z różnych przyczyn sam nie mogę takowego szukać (np. zmrok lub brak innych miejsc) to staram się stanąć możliwie daleko od drugiego jachtu i zachowywać się w sposób jak najmniej uciążliwy dla sąsiadów. Zdarzały mi się też i w takich przypadkach nowe ciekawe znajomości przy wspólnym ognisku. Wszystko zależy od ludzi i ich wychowania. Jeden pogoni i poszczuje psem, inny odbierze cumę i zaprosi do ogniska.
Nie pochwalam jednak postawy grodzenia brzegów cumami rozciągniętymi na 20 m w każdą stronę, żeby grodzący mógł mieć swoją prywatną działkę na Mazurach. Przecież jak staniemy od siebie te 8-10 metrów to itak sobie na wzajem nie przeszkadzamy.
A jeśli ktoś desperacko potrzebuje prywatności ;-) to zawsze można kulturalnie poprosić o nie cumowanie w bezpośredniej bliskości. I tu też wszystko zależy od tego, na kogo się trafi...
Uważam, że grodzenie się zasiekami z cum jest conajmniej nieeleganckie... Ale może po prostu już stary jestem... 8-)

MirekMors - 2016-07-22, 18:44

Zawsze gdy staję blisko (nie burta w burtę!) pytam czy nie będę przeszkadzał. Gdyby pytany "wahał" się z odpowiedzią odpłynął bym.
darkor54 - 2016-07-22, 19:19

MirekMors napisał/a:
Zawsze gdy staję blisko (nie burta w burtę!) pytam czy nie będę przeszkadzał. Gdyby pytany "wahał" się z odpowiedzią odpłynął bym.

Mirku niestety nie wszyscy tak mają. Podpływają prawie do burty i nawet dzień dobry nie powiedzą. Ciekaw jestem gdzie w takim momencie jest ta tradycja pozdrawiania się przepływających łódek...

taras - 2016-07-27, 07:56

Chyba pasuje do tego tematu, po prostu brak słów :-(
mazury.info.pl - 2016-07-27, 08:07

Gdzie to?
taras - 2016-07-27, 08:10

Bełdany przy płocie Wierzby
najmita - 2016-07-27, 08:15

Śmieci są w workach... Wina gospodarza terenu?
piotrw - 2016-07-27, 08:41

Że są w workach to nic nie znaczy - leżą niestety w lesie a nie w kubłach. W zeszłym roku przy samym pomoście widziałem liska, który takie worki chętnie by rozwalił i przeszperał.

W Wierzbie śmietniki są np. z tyłu bosmanatu. To miejsce wygląda na przejście na teren ośrodka PAN od strony Bełdan z którego korzystają np. żeglarze w drodze np. do sklepu. Obym się mylił w swoich podejrzeniach ... .

halucek - 2016-07-27, 08:47

piotrw napisał/a:

W Wierzbie śmietniki są np. z tyłu bosmanatu. To miejsce wygląda na przejście na teren ośrodka PAN od strony Bełdan z którego korzystają np. żeglarze w drodze np. do sklepu. Obym się mylił w swoich podejrzeniach ... .


To jest dokładnie to miejsce. Do śmietnika brakło może 100m...

taras - 2016-07-27, 11:25

piotrw napisał/a:
Że są w workach to nic nie znaczy - leżą niestety w lesie a nie w kubłach. W zeszłym roku przy samym pomoście widziałem liska, który takie worki chętnie by rozwalił i przeszperał.

W Wierzbie śmietniki są np. z tyłu bosmanatu. To miejsce wygląda na przejście na teren ośrodka PAN od strony Bełdan z którego korzystają np. żeglarze w drodze np. do sklepu. Obym się mylił w swoich podejrzeniach ... .

Raczej się niestety nie mylisz :-(

mazury.info.pl - 2016-07-27, 11:32

halucek napisał/a:
To jest dokładnie to miejsce. Do śmietnika brakło może 100m...


Ręce opadają. Przydałaby się tam kamera. Chętnie opublikowałbym materiał z takiego monitoringu.

kenyg - 2016-07-27, 13:57

Ale ja nie rozumiem tych ludzi. Jaki jest problem włożyć takie worek ze śmieciami do bakisty i wyrzucić go za dzień czy dwa będąc w porcie. To naprawdę szczyt głupoty i tam naprawdę powinni jakoś zadziałać i ukarać tych debili bo inaczej nazwać ich nie można. Ostatnio też jak stałem na Skorupkach to po kimś worek śmieci zabrałem do śmietnika w Rynie.
Luke - 2016-07-27, 14:14

kenyg napisał/a:
Ale ja nie rozumiem tych ludzi. Jaki jest problem włożyć takie worek ze śmieciami do bakisty i wyrzucić go za dzień czy dwa będąc w porcie. To naprawdę szczyt głupoty i tam naprawdę powinni jakoś zadziałać i ukarać tych debili bo inaczej nazwać ich nie można. Ostatnio też jak stałem na Skorupkach to po kimś worek śmieci zabrałem do śmietnika w Rynie.

Widzisz, są pewne zachowania, których będąc w pewnym kręgu kulturowym po prostu nie zrozumiesz nigdy... Są rzeczy, które nigdy nie przeszły by Ci przez myśl, a jednak są tacy, którzy uważają to za normę. Niestety, każdy z nas się z tym spotyka, ja na przykład codziennie myślę, jak można być takim idiotą/chamem/bez wyobraźni*
Takie jest nasze społeczeństwo. Zróżnicowane :mrgreen:

*odpowiednie zakreślić.

Sławek - 2016-07-27, 14:17

Ale to nie są śmieci z jednego jachtu ( jeżeli przyjmujemy ,że zostawili je żeglarze ). To taki rodzaj dzikiego wysypiska na zasadzie jak już coś leży to można dorzucić.
I raczej nie leżą tam od wczoraj.
Sławek

zenek - 2016-07-27, 14:21

Sławek napisał/a:
To taki rodzaj dzikiego wysypiska na zasadzie jak już coś leży to można dorzucić.
Dokładnie tak! Mogło to zadziałać właśnie w ten sposób. Śmieci było już na tyle dużo, iż ktoś kolejny nawet w dobrej wierze uznał, iż można w tym miejscu śmieci zostawić.
Po za tym w Wierzbie jest duży camping i kto wie czy te śmieci nie pochodzą przynajmniej częściowo z tego campingu.

piotrw - 2016-07-27, 14:42

Ja tu nie widzę żadnej dobrej wiary tylko las i kupę śmieci częściowo w workach. W niektórych portach jest już segregacja śmieci - w Wierzbie chyba oddziela się plastiki.

Moim zdaniem wygląda to tak, że idzie jeden z drugim na przystań do sklepu, knajpy lub sanitariatu i zostawia śmieci bo albo już mu się nie chce nosić, albo boi się że bosman spyta czemu zostawia śmieci jak nie jest gościem portu (czytaj nie zapłacił).

Ludzie są naprawdę różni - ostatnio sam się przekonałem na "własnym podwórku": nowi sąsiedzi wyrzucają na ulicę gazetki reklamowe ze skrzynki :evil: - mimo, że gmina bez ograniczeń odbiera papier i jeszcze worki daje za darmo ... . Mam nadzieję, że nie jeżdżą na Mazury.

mazury.info.pl - 2016-07-27, 14:43

zenek napisał/a:
Sławek napisał/a:
To taki rodzaj dzikiego wysypiska na zasadzie jak już coś leży to można dorzucić.
Dokładnie tak! Mogło to zadziałać właśnie w ten sposób. Śmieci było już na tyle dużo, iż ktoś kolejny nawet w dobrej wierze uznał, iż można w tym miejscu śmieci zostawić.


W dobrej wierze... tak samo jak z używaniem silnika w strefie ciszy. Jeżeli nie ma kontenera, to znaczy, że śmieci tam zostawiać nie wolno, bo nikt tego nie sprzątnie. To znaczy sprzątną dzieciaki po sezonie w ramach akcji sprzątania Mazur. :roll:

Aż ciśnie się na usta powiedzenie, które już chyba do mnie przylgnęło - syfiarze won z Mazur.

Sławek - 2016-07-27, 14:54

W dobrej wierze to raczej nie. Działa to na zasadzie " skoro są już dwa worki to dorzucę trzeci w końcu ktoś to i tak kiedyś posprząta", a ja jestem przed samym sobą rozgrzeszony, no bo i tak był już syf. No i oczywiście jestem lepszy cwaniak bo nie zapłaciłem. A Polak niestety ma taka cechę ,że jak może zaoszczędzić to sprzeda matkę , ojca, ojczyznę i jeszcze w gównach się wykąpie. :evil:

Sławek

najmita - 2016-07-27, 14:57

Inna sprawa, że w wielu miejscach (nie tylko portach) nie ma kierunkowskazów do śmietnika. Jak są małe śmietniczki na drobne śmieci to ci, którzy nie mogą znaleźć śmietnika wciskają swoje worki właśnie do tych koszy.

Na Wierzbie są jeszcze (lub były) kontenery przy wjeździe na prom.

zenek - 2016-07-27, 14:58

Nie zamierzam w żaden sposób bronić tych śmieciarzy. Nie zapominajcie jednak, że w naszym kochanym społeczeństwie nie brakuje tych "myślących inaczej". I dla takich matołków duża kupa śmieci to oficjalne wysypisko i nawet przez myśl im nie przejdzie, że może być inaczej. Dlatego napisałem o "dobrej wierze".
mazury.info.pl - 2016-07-27, 14:58

Sławek napisał/a:
A Polak niestety ma taka cechę ,że jak może zaoszczędzić to sprzeda matkę , ojca, ojczyznę i jeszcze w gównach się wykąpie. :evil:


Masz kompleksy na tle swojej(?) narodowości?

Luke - 2016-07-27, 14:59

najmita napisał/a:
Inna sprawa, że w wielu miejscach (nie tylko portach) nie ma kierunkowskazów do śmietnika.

Wystarczy się kogoś zapytać...

mazury.info.pl - 2016-07-27, 15:00

zenek napisał/a:
Nie zamierzam w żaden sposób bronić tych śmieciarzy. Nie zapominajcie jednak, że w naszym kochanym społeczeństwie nie brakuje tych "myślących inaczej". I dla takich matołków duża kupa śmieci to oficjalne wysypisko i nawet przez myśl im nie przejdzie, że może być inaczej. Dlatego napisałem o "dobrej wierze".


Syfiarze są w każdym społeczeństwie. Problem jest wyłącznie w egzekwowaniu prawa. Niemiec u siebie syfił nie będzie, bo wie co go czeka, gdy go nakryją. W Polsce często nie ma takich oporów, bo wie, że można to robić niemal oficjalnie.

Luke - 2016-07-27, 15:03

mazury.info.pl napisał/a:

Syfiarze są w każdym społeczeństwie. Problem jest wyłącznie w egzekwowaniu prawa. Niemiec u siebie syfił nie będzie, bo wie co go czeka, gdy go nakryją. W Polsce często nie ma takich oporów, bo wie, że można to robić niemal oficjalnie.

To nie do końca tak. Niemiec, Szwajcar, Skandynaw nie nasyfi nie tylko dlatego, że obawia się kary...

najmita - 2016-07-27, 15:05

Luke napisał/a:
najmita napisał/a:
Inna sprawa, że w wielu miejscach (nie tylko portach) nie ma kierunkowskazów do śmietnika.

Wystarczy się kogoś zapytać...


:lol: :lol: Niekoniecznie. Dzisiaj właśnie zostałem zapytany w takiej sprawie i niestety nie potrafiłem pomóc bo sam nie wiem gdzie w tym porcie jest śmietnik :-D .

mazury.info.pl - 2016-07-27, 15:07

Luke napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:

Syfiarze są w każdym społeczeństwie. Problem jest wyłącznie w egzekwowaniu prawa. Niemiec u siebie syfił nie będzie, bo wie co go czeka, gdy go nakryją. W Polsce często nie ma takich oporów, bo wie, że można to robić niemal oficjalnie.

To nie do końca tak. Niemiec, Szwajcar, Skandynaw nie nasyfi nie tylko dlatego, że obawia się kary...


Osobiście znam kilku syfiarzy z wymienionych przez Ciebie okolic. Ludzie niezależnie od kraju pochodzenia dzielą się na mądrych i głupich.

Sławek - 2016-07-27, 15:15

Cytat:
Inna sprawa, że w wielu miejscach (nie tylko portach) nie ma kierunkowskazów do śmietnika. Jak są małe śmietniczki na drobne śmieci to ci, którzy nie mogą znaleźć śmietnika wciskają swoje worki właśnie do tych koszy.

Kto chce to śmietnik znajdzie. Strzałek do monopolowego też nie ma, ale jakoś wszyscy trafiają :-D .

Sławek

Tomek J - 2016-07-27, 15:49

mazury.info.pl napisał/a:
zenek napisał/a:
Sławek napisał/a:
To taki rodzaj dzikiego wysypiska na zasadzie jak już coś leży to można dorzucić.
Dokładnie tak! Mogło to zadziałać właśnie w ten sposób. Śmieci było już na tyle dużo, iż ktoś kolejny nawet w dobrej wierze uznał, iż można w tym miejscu śmieci zostawić.

W dobrej wierze... tak samo jak z używaniem silnika w strefie ciszy. Jeżeli nie ma kontenera, to znaczy, że śmieci tam zostawiać nie wolno, bo nikt tego nie sprzątnie.

Ale za to jak jest pomost, choćby taki lichy jak w Praniu to znaczy że jest tam port, a więc wolno dochodzić i odchodzić na silniku, BO TAK. :mrgreen:

Tomek Janiszewski

Sławek - 2016-07-27, 20:35

mazury.info.pl napisał/a:
Sławek napisał/a:
A Polak niestety ma taka cechę ,że jak może zaoszczędzić to sprzeda matkę , ojca, ojczyznę i jeszcze w gównach się wykąpie. :evil:


Masz kompleksy na tle swojej(?) narodowości?


A co nasze narodowe cechy Ciebie uwierają. Ili rodaków mając szambo uczciwie je wywozi ? jak myślisz ?


Sławek

mazury.info.pl - 2016-07-27, 21:47

Nie lubię generalizowania.
Sławek - 2016-07-27, 22:12

mazury.info.pl napisał/a:
Nie lubię generalizowania.


Tak ,pewnego razu wysłano mnie na kontrolę, bo jezioro Raciąż umierało. Na ok 100 skontrolowanych domostw 100 % odprowadzało ścieki z szamba do jeziora, łącznie z przewielebnym proboszczem, który nie omnieszkał wyzwać mnie od komuchów z zapewnieniem, że już nie pracuję.
Poszedłem do szefa z wynikami kontroli z wnioskiem ,że należy sprawę skierować do prokuratora zgodnie z prawem. No wie pan , pan rozumie tak nie można to są biedni ludzie , ponadto to księdz proboszcz.

To i parę innych spraw wyleczylo mnie z młodzieńczych ideałów.

Zbyszku spójrz prawdzie w oczy, naszych rodaków nie cenie wysoko. Ów naród sprzedał za zagraniczne srebrniki I Rzeczpospolitą i od tego czasu nie wiele się zmieniło , poza przeświadczeniem, że jesteśmy narodem wybranym, któremu się należy więcej.
Te śmieci tez nie są jednostkowe, tylko od całej grupy rodaków naszych kochanych w 90 % katolików, którym żal jest wydać kilka zł. Za to w kościele w pierwszej ławce.
Sławek

funyo - 2016-07-27, 22:30

Jakby wydali na śmieci, to by nie mieli na tacę :-P ;-)
wlowoj - 2016-07-27, 23:25

Przedwczoraj tam byłem i potwierdzam stan z obrazka, a ok 100 m wcześniej, wyraźnie przy miejscu gdzie cumują czasem jachty zrobiłem taką fotkę, też z myślą jej tu wstawienia... Robi okropne wrażenie, obok cumujących jachtów...
Luke - 2016-07-27, 23:39

Można pobawić się w detektywa, kto wozi na jachcie skrzynkę pączków i zamawia pizzę? To mogą nie być tylko śmieci z jachtów...
plitkin - 2016-07-28, 07:17

Luke napisał/a:
Można pobawić się w detektywa, kto wozi na jachcie skrzynkę pączków i zamawia pizzę? To mogą nie być tylko śmieci z jachtów...


Pizza jest zapewne z portowej pizzerii, a skrzynke wielu zeglarzy bierze w sklepie typu Biedronka czy inny Lidl poto by wygodnie przeniesc w niej kupowane drobiazgi.

wojtek68 - 2016-07-28, 07:39

Nie bronię żadnego z tych śmiecących chamów, ale jakby nie było to ten teren do kogoś należy. Jedną sprawą jest kontrola, pilnowanie, ale może trzeba w tym miejscu napisać WIELKIMI literami : "śmietnik 100 metrów dalej" i dać strzałkę ?

Czy gmina nie może posłać rac na kilka dni dwóch ludzi z traktorem i przyczepą i wywieźć to wszystko ?

Sławek - 2016-07-28, 07:43

Cytat:
Czy gmina nie może posłać rac na kilka dni dwóch ludzi z traktorem i przyczepą i wywieźć to wszystko ?


To również może być teren L.P.


Sławek

Tomek J - 2016-07-28, 08:10

Sławek napisał/a:
W dobrej wierze to raczej nie. Działa to na zasadzie " skoro są już dwa worki to dorzucę trzeci w końcu ktoś to i tak kiedyś posprząta", a ja jestem przed samym sobą rozgrzeszony, no bo i tak był już syf.

Powyższy mechanizm bywa i bardziej skomplikowany: "Jak stawaliśmy na Czarciej w rejsie na patent to stały tam świeże worki ze śmieciami ale stare już nie, więc chyba ktoś to sprząta i można zostawiać na wyspach swoje śmieci?" - pytał przed laty jakiś adept na którymś z forów a może preclu. Wychodzi na to że sprzątać czy nie sprzątać - i tak źle i tak niedobrze, bo zawsze ktoś znajdzie pretext do śmiecenia. Śmieciarzom trza łupić mandaty aż im kapcie spadną; rutyną powinna być poranna policyjna kontrola wszelkich miejsc gdzie wieczorem jarało się ognicho o ile jakieś bliżej nieokreślone względy nie pozwoliły zrobić nalotu jeszcze tej samej nocy.

Tomek Janiszewski

najmita - 2016-07-28, 08:12

Tomku, na terenie LP nie działa policja tylko straż leśna.
wojtek68 - 2016-07-28, 08:23

najmita napisał/a:
Tomku, na terenie LP nie działa policja tylko straż leśna.


No to niech będzie to straż leśna, Lasy Państwowe czy ktokolwiek. Niech goni, ściga, kara.

Ale niech też sprząta.

Sławek - 2016-07-28, 08:40

najmita napisał/a:
Tomku, na terenie LP nie działa policja tylko straż leśna.


Policja ma też uprawnienia straży leśnej , rybackiej, więc tez ukarać może.

Sławek

zenek - 2016-07-28, 08:59

Tomek J napisał/a:
Śmieciarzom trza łupić mandaty aż im kapcie spadną; rutyną powinna być poranna policyjna kontrola wszelkich miejsc gdzie wieczorem jarało się ognicho o ile jakieś bliżej nieokreślone względy nie pozwoliły zrobić nalotu jeszcze tej samej nocy.
Tomek rozumiem Twoje szlachetne pobudki, tylko w jaki sposób wlepisz mandat śmieciarzowi? Przecież wyrzucenie śmieci trawa kilka sekund, a musisz go złapać na gorącym uczynku, bo za chwilę wyprze się tych wyrzuconych śmieci.
Obstawisz całe brzegi strażnikami? Zamontujesz setki kamer?
Niestety Sławek ma sporo racji. Mamy społeczeństwo, w którym nie brakuje matołków. Oczywiście nie można generalizować. Ci myślący inaczej to margines, ale po tym co zostawiają po sobie bardzo widoczny.

mazury.info.pl - 2016-07-28, 09:09

zenek napisał/a:
rozumiem Twoje szlachetne pobudki, tylko w jaki sposób wlepisz mandat śmieciarzowi?


To proste i pisałem już kiedyś o tym. Wystarczy dzielić się wysokim mandatem z donosicielem. Przykładowo kara za wysypanie śmieci do lasu wynosiłaby 10.000zł, z czego połowa trafiałaby do kogoś, kto udokumentuje całe zdarzenie na video. W lasach nie znalazłbyś nawet papierka. :-P

zenek napisał/a:
Niestety Sławek ma sporo racji. Mamy społeczeństwo, w którym nie brakuje matołków. Oczywiście nie można generalizować. Ci myślący inaczej to margines, ale po tym co zostawiają po sobie bardzo widoczny.


Pojedź do Tajlandii, Indii, a nawet do USA. W Europie najbrudniejsze moim zdaniem są Włochy i UK. Ludzie na całym świecie są tacy sami.

Sławek - 2016-07-28, 09:11

Cytat:
Oczywiście nie można generalizować. Ci myślący inaczej to margines, ale po tym co zostawiają po sobie bardzo widoczny.


Zenku ten margines widać przy drogach, gdzie pracownicy L.P. zbierali dotychczas tony śmieci wyrzucanych z samochodów prze właścicieli prywatnych posesji. Druga grupa ( bardziej kulturalni ) to Ci co podrzucali śmieci do pojemników spółdzielczych , czy wspólnotowych. Dlatego właśnie owe pojemniki są zamykane na klucz, co by nowobogacki z pięknej willi obok nie podrzucił. Obecnie już nie po wprowadzeniu ryczałtu. jednak na szlaku WJM dalej to działa, bowiem śmieci masz w cenie portu, ale jeżeli z portu nie korzystasz to musisz zapłacić. Stąd tez owe worki 100 m od śmietnika. W końcu nic złego się nie stało, ktoś to posprząta a ja mam na browca.

Sławek

zenek - 2016-07-28, 09:14

mazury.info.pl napisał/a:
do kogoś, kto udokumentuje całe zdarzenie na video. W lasach nie znalazłbyś nawet papierka. :-P
Co takiego :shock: ? Zbyszek czy Ty chcesz społeczeństwa kapusiów i ORMO-wców? Przecież to jakieś szaleństwo.

mazury.info.pl napisał/a:
Pojedź do Tajlandii, Indii, a nawet do USA. W Europie najbrudniejsze moim zdaniem są Włochy i UK. Ludzie na całym świecie są tacy sami.
A czy ja twierdziłem, że jesteśmy najgorsi na świecie? Ale to , że nasze społeczeństwo ideałem nie jest i łatwo wskazać inne nacje, które pod względem zachowania porządku i czystości nas przewyższają, to chyba nie zaprzeczysz :-P ?
extant - 2016-07-28, 09:14

zenek napisał/a:
...Niestety Sławek ma sporo racji. Mamy społeczeństwo, w którym nie brakuje matołków. Oczywiście nie można generalizować. Ci myślący inaczej to margines, ale po tym co zostawiają po sobie bardzo widoczny.


To prawda i niestety walka z wszelkimi "syfiarzami" różnego rodzaju jest bardzo trudna.
Myślę, że nie do wygrania bez znacznej zmiany w mentalności naszego społeczeństwa. Jednakże dopóki ta zmiana nie nastąpi, to chyba jednak najskuteczniejszą metoda walki z nimi nadal pozostanie... łapanie i surowe karanie.

mazury.info.pl - 2016-07-28, 09:19

zenek napisał/a:
Ale to , że nasze społeczeństwo ideałem nie jest i łatwo wskazać inne nacje, które pod względem zachowania porządku i czystości nas przewyższają, to chyba nie zaprzeczysz :-P ?


Bzdura. Polski pirat drogowy po przekroczeniu granic np. Austrii staje się aniołem. Na to jak ludzie się zachowują ma wpływ surowość i bezwzględność w egzekwowaniu prawa.

Wiesz dlaczego w Singapurze przestępczość nie istnieje, a na chodniku nie znajdziesz nawet niedopałka? Bo za jego wyrzucenie grozi (z pamięci) 500$ mandatu i są one wystawiane. O wysokich karach turyści są informowani już na granicy. Miejscowych edukować już nie trzeba. :-P

mazury.info.pl - 2016-07-28, 09:22

zenek napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
do kogoś, kto udokumentuje całe zdarzenie na video. W lasach nie znalazłbyś nawet papierka. :-P
Co takiego :shock: ? Zbyszek czy Ty chcesz społeczeństwa kapusiów i ORMO-wców? Przecież to jakieś szaleństwo.


:shock: Czyżbyś czuł się zagrożony pod tym względem? :lol: Ja swoje śmieci zabieram ze sobą i takie prawo zupełnie nie przeszkadzałoby mi. :-P

zenek - 2016-07-28, 09:26

mazury.info.pl napisał/a:
Bzdura. Polski pirat drogowy po przekroczeniu granic np. Austrii staje się aniołem. Na to jak ludzie się zachowują ma wpływ surowość i bezwzględność w egzekwowaniu prawa.
E! Czy aby na pewno :-P ? czy nasi kochani rodacy nie dostają mandatów w Niemczech czy Austrii?

mazury.info.pl napisał/a:
Wiesz dlaczego w Singapurze przestępczość nie istnieje, a na chodniku nie znajdziesz nawet niedopałka? Bo za jego wyrzucenie grozi (z pamięci) 500$ mandatu i są one wystawiane. O wysokich karach turyści są informowani już na granicy. Miejscowych edukować już nie trzeba. :-P
Zbyszku pewnych rozwiązań, które są możliwe w społeczeństwach azjatyckich nie przeniesiesz na grunt europejski i odwrotnie. Masz najlepszy przykład czym skończyła się próba wprowadzenia demokracji w państwach arabskich.
zenek - 2016-07-28, 09:28

mazury.info.pl napisał/a:
:shock: Czyżbyś czuł się zagrożony pod tym względem? :lol:
Z tym zagrożeniem jakoś dam sobie radę :mrgreen: !
Ja po prostu nie cierpię samozwańczych szeryfów i donosicieli, nie mówiąc już o takich którzy robią to dla pieniędzy.

Sławek - 2016-07-28, 09:33

No cóż nasze społeczeństwo w większości katolickie olewa totalnie jedno z boskich przykazań :

"szanuj bliźniego swego jak siebie samego" Ciekawe czy Ci co podrzucają śmieci w różne ciekawe miejsca spowiadają się z tego ?, skoro owego bliźniego nie szanują podrzucając mu śmieci.

A może na lekcjach religii w szkołach ksiądz wytłumaczyłby młodym ludziom ,że grzechem jest niszczenie tego co Bóg stworzył zamiast non stop ględzić o aborcji i nienarodzonych. Niestety syfiarstwo jest naszą cechą narodową.
Co ciekawe w takim przypadku zawsze staramy się porównywać do nacji jeszcze gorszych, a nigdy do Szwedów, czy Norwegów.

Sławek

pough - 2016-07-28, 09:41

mazury.info.pl napisał/a:
...Pojedź do Tajlandii, Indii, a nawet do USA. W Europie najbrudniejsze moim zdaniem są Włochy i UK. Ludzie na całym świecie są tacy sami.

I co zauważysz?
Że biedniejsze regiony, a zwłaszcza te żyjące na poziome wegetacji mają w poważaniu dbanie o wygląd miejsca w którym żyją. Możesz nawet takich karać, ale nie zapłacą, bo nie mają z czego, do więzienia tez nie wsadzisz mimo, że pewnie by chcieli mieć darmowy wikt i opierunek, bo to byłoby zbyt kosztowne dla podatnika.
Statystycznie dla miejsc w których się obracamy IMHO najgorsza jest klasa średnia nowobogacka, która jeszcze nie zdążyła zaaklimatyzować się mentalnie do nowych zwyczajów i standardów mimo posiadania zasobów do realizacji wymogów z tym związanych.

Nie należy jednak generalizować. W każdej warstwie społeczeństw znajdziemy wyjątki zależne od sytuacji.
Widziałem we Francji, ba byłem nawet bardzo blisko sytuacji, gdzie Francuzi z jadącego samochodu wyrzucano puste butelki po napojach i na zwróconą uwagę nie widzieli w tym nic zdrożnego, ba nawet twierdzili, że płacą podatki na służby sprzątające.

Widziałem Niemców, którzy u siebie z samochodów nic nie wyrzucali, ale już we Francji czy w Polsce nie mieli skrupułów. To typowy przypadek nieuchronności kary.

Wychodzi na to, że ludzie wszędzie są na tyle leniwi i wygodni, że estetyka i dbałość o dobro wspólne schodzi na dalszy plan.

Mimo wszystko uważam, że Polska jest coraz bardziej zadbana zarówno w sektorze mienia prywatnego jak i wspólnego.

Sytuacja ze zdjęć, może być równie dobrze brakiem dbałości gospodarza terenu. Być może kontenery były już zapełnione i była kartka wskazująca na tymczasowe składowisko niespodziewanej ilości śmieci.
Gospodarz być może zamiast zamówić dodatkowy kontener (koszty) czekał na okresowy odbiór i opróżnienie kontenerów.

Nie dziwi was, że ta kupa śmieci nie jest przypadkowa, tylko wygląda na umówione lub wskazane miejsce składowania śmieci, a ich ilość wskazuje na to, że teren przyjął zorganizowane grupy turystów, a nie byli to przypadkowi przechodnie wyrzucający papierki w lesie, a w przypadku zorganizowanego miejsca dla turystów gospodarz terenu powinien zorganizować miejsce na śmieci?

mazury.info.pl - 2016-07-28, 09:44

pough napisał/a:
Widziałem Niemców, którzy u siebie z samochodów nic nie wyrzucali, ale już we Francji czy w Polsce nie mieli skrupułów. To typowy przypadek nieuchronności kary.


O tym właśnie pisałem. ;-)

Tomek J - 2016-07-28, 09:45

zenek napisał/a:
Tomek rozumiem Twoje szlachetne pobudki, tylko w jaki sposób wlepisz mandat śmieciarzowi? Przecież wyrzucenie śmieci trawa kilka sekund, a musisz go złapać na gorącym uczynku, bo za chwilę wyprze się tych wyrzuconych śmieci

Wszystkich w istocie niedasie złapać, ale przypadki szczególnie patologiczne można. Jarające się ognicho wysokie na 2 metry, ku...wy fruwające jak jaskółki, bełkotliwe ryki mające przypominać szanty - i co? Łatwo to namierzyć pod wieczór z odległości wielu kilometrów, jest dosyć czasu aby wysłać wodny patrol na interwencję (oczywiście niekoniecznie w Giżycku gdzie jeszcze rok temu rozpoczynał on służbę... następnego dnia w południe) - i jazda! Myślisz że takie bydło skrzętnie pakuje swoje śmieci do worów schowanych w bakistach aby dopiero następnego dnia wynieść je pod drzewo po czym natychmiast się ulotnić? O wiele bardziej prawdopodobne jest że funkcjonariusze gdy już dopłyną na miejsce zdarzenia po godzinie lub kilku - zastaną nie tylko sterty śmieci w tym niedopitych flaszek ale i zupełnie świeże rzygowiny oraz papierzaki. A w takich drastycznych i nie budzących wątpliwości przypadkach nie ma co się patyczkować. Parę pał na obsrane jeszcze doopy aby jeśli który miałby się ponownie spaskudzić - zrobił to na miejscu a nie dopiero w policyjnym radiowozie - i na dołek, czarterowe zaś koromysło - na hol, z wyposażeniem uzupełnionym o czarną listę osób których czarterodawca ma odtąd nie obsługiwać, pod groźbą kary administracyjnej. Zapewne niezbędna byłaby tutaj zmiana prawa, także w tym celu aby przyłapanym pacjentom można było wlepić grzywnę taką aby im kapcie spadły i aby tej kasy starczyło nie tylko na pokrycie kosztów całej akcji ale i na posprzątanie po tych co złapać się nie dali.
I niech mi tu nikt przypadkiem nie mówi że chciałbym odebrać młodym ludziom najpiękniejszy okres ich życia. Gdyby ofiarą tak przeprowadzonej interwencji padł w roku 1984 rejs studenciaków z Warszawskiego Yacht Clubu z udziałem niżej podpisanego - chętnie robiłbym w sądzie za świadka, w odwecie za upokorzenia zaznane z racji odmowy uczestnictwa w pijackich excesach. :evil: I za zmarnowane wakacje.

Tomek Janiszewski

pough - 2016-07-28, 09:46

mazury.info.pl napisał/a:
pough napisał/a:
Widziałem Niemców, którzy u siebie z samochodów nic nie wyrzucali, ale już we Francji czy w Polsce nie mieli skrupułów. To typowy przypadek nieuchronności kary.


O tym właśnie pisałem. ;-)

Z tym, że nie każdego możesz poddać takiej nieuchronności kary... i koło się zamyka...

mazury.info.pl - 2016-07-28, 09:54

pough napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
pough napisał/a:
Widziałem Niemców, którzy u siebie z samochodów nic nie wyrzucali, ale już we Francji czy w Polsce nie mieli skrupułów. To typowy przypadek nieuchronności kary.


O tym właśnie pisałem. ;-)

Z tym, że nie każdego możesz poddać takiej nieuchronności kary... i koło się zamyka...


Koło się otwiera, gdy chociaż co setny zapłaciłby za śmiecenie nie 500zł, ale np. 10.000zł. Jeżeli nie ma, niech odpracowuje sprzątając lasy po innych (z przelicznikiem 20zł/h) ;-)

Bardzo szybko okazałoby się, że jesteśmy najporządniejszym społeczeństwem na świecie. :lol:

Porzucanie śmieci ma się przestać opłacać.

pough - 2016-07-28, 10:10

mazury.info.pl napisał/a:
pough napisał/a:
...Z tym, że nie każdego możesz poddać takiej nieuchronności kary... i koło się zamyka...


...niech odpracowuje sprzątając lasy po innych (z przelicznikiem 20zł/h) ;-) ...

Owszem, ale tylko tego złapanego, który wolność będzie stawiał ponad darmową opiekę w domu więziennym...

mazury.info.pl - 2016-07-28, 10:15

pough napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
pough napisał/a:
...Z tym, że nie każdego możesz poddać takiej nieuchronności kary... i koło się zamyka...


...niech odpracowuje sprzątając lasy po innych (z przelicznikiem 20zł/h) ;-) ...

Owszem, ale tylko tego złapanego, który wolność będzie stawiał ponad darmową opiekę w domu więziennym...


na każdego jest sposób. Niech pracuje jako więzień - z przelicznikiem pomniejszonym o koszt własnego utrzymania. :-P

funyo - 2016-07-28, 10:24

Bardzo ciekawie by się zrobiło w naszym pięknym kraju, gdyby wszelkim cwaniakom dać możliwość łatwego zarobku na donosach - przecież 5 tys. piechotą nie chodzi (połowa z proponowanej przez Zbyszka grzywny). Już widzę oczami wyobraźni, jak Zbyszek lub inny uczciwy forumowicz podchodzi do takiej kupy śmieci celem wykonania dokumentacji fotograficznej, albo nawet zabrania na pokład własnej łódki choć części śmieci, gdy w tym samym czasie jakiś cwaniak fotografuje jego i z takim (zmanipulowanym) zdjęciem biegnie na policję zainkasować łatwą gotówkę :-P :lol:
By się wtedy działo...
Co trzeci miejscowy lewus biegałby po lasach z teleobiektywem jak luneta astronomiczna ;-)

pough - 2016-07-28, 10:25

mazury.info.pl napisał/a:
...Niech pracuje jako więzień - z przelicznikiem pomniejszonym o koszt własnego utrzymania. :-P

Jak nie będzie chciał nie będzie pracował, nie zmusisz, a jeżeli będziesz chciał zmusić, to koszt nadzorującego przewyższy dochód netto więźnia...
Tak czy inaczej dopłaca podatnik... Miejsca w zakładach karnych też trzeb utrzymać i to kosztuje...

Jest pewien próg opłacalności, którego nie należy przekraczać. Owszem społeczeństwa bogate byłoby stać na to, ale w społeczeństwach bogatych problem śmiecenia jest mniej widoczny...

A więc jednak koło się zamyka... :-P

pough - 2016-07-28, 10:27

funyo napisał/a:
...Co trzeci miejscowy lewus biegałby po lasach z teleobiektywem jak luneta astronomiczna ;-)

Coś w tym jest... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

mazury.info.pl - 2016-07-28, 10:28

Robercie. Jeżeli bez pracy żyłby bez żadnych wygód, o przysłowiowym chlebie i wodzie, to szybko nabrałby ochoty do pracy. ;-)
mazury.info.pl - 2016-07-28, 10:28

funyo napisał/a:
Co trzeci miejscowy lewus biegałby po lasach z teleobiektywem jak luneta astronomiczna ;-)


Stać by go było. ;-)

pough - 2016-07-28, 10:33

mazury.info.pl napisał/a:
Robercie. Jeżeli bez pracy żyłby bez żadnych wygód, o przysłowiowym chlebie i wodzie, to szybko nabrałby ochoty do pracy. ;-)

Pewnych osobników nie zmusisz, a prawo (o czym dobrze wiedzą) gwarantuje im minimum, gdy są pod "opieką" państwa... ;-)

mazury.info.pl - 2016-07-28, 10:34

pough napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Robercie. Jeżeli bez pracy żyłby bez żadnych wygód, o przysłowiowym chlebie i wodzie, to szybko nabrałby ochoty do pracy. ;-)

Pewnych osobników nie zmusisz, a prawo (o czym dobrze wiedzą) gwarantuje im minimum, gdy są pod "opieką" państwa... ;-)


Trzeba zmienić prawo, pozbawiają ich tych gwarancji. ;-)

pough - 2016-07-28, 10:37

mazury.info.pl napisał/a:
...Trzeba zmienić prawo;-)

Przy okazji trzeba pomyśleć o portach na Nidzkim... ;-)

mazury.info.pl - 2016-07-28, 10:40

i o wielu innych kwestiach. ;-)
funyo - 2016-07-28, 11:17

mazury.info.pl napisał/a:
funyo napisał/a:
Co trzeci miejscowy lewus biegałby po lasach z teleobiektywem jak luneta astronomiczna ;-)


Stać by go było. ;-)

Tak, ale Twoim kosztem. Chciałbyś tego?

mazury.info.pl - 2016-07-28, 12:21

Dlaczego moim?
Tomek J - 2016-07-28, 12:53

funyo napisał/a:
Już widzę oczami wyobraźni, jak Zbyszek lub inny uczciwy forumowicz podchodzi do takiej kupy śmieci celem wykonania dokumentacji fotograficznej, albo nawet zabrania na pokład własnej łódki choć części śmieci

Istotnie, w miniony poniedziałek oczekując na sposobność zwodowania "Leśnego Dziadka" podeptałem i sklepałem kolejną partię puszek po piwie, zebranych w minionym sezonie na Mazurach oraz nad Narwią. Ale gotówki jeszcze nie zainkasowałem, bowiem wraz z zebranymi w minionych sezonach (od jakichś dwóch lat kiedy to pozbyłem się całego zebranego wcześniej zapasu) i podobnie spreparowanymi nie było ich na tyle dużo aby był sens ganiać do skupu złomu. Poczekają jeszcze sezon lub dwa. Swoją drogą, jakaś walcarka do puszek by mi się na jachcie przydała, to kłopot byłby mniejszy ;-) .

Tomek Janiszewski

funyo - 2016-07-28, 13:15

mazury.info.pl napisał/a:
Dlaczego moim?

Widzisz kupę śmieci gdzieś na brzegu, podpływasz, wychodzisz z łódki żeby zrobić parę zdjęć, a w tym czasie "łowca okazji" z teleobiektywem robi Ci fotkę przy tym śmietniku tak, żeby nie było widać Twojego aparatu. Na zdjęciu będzie wyglądało, że przypłynąłeś wyrzucić śmieci. Z takim zdjęciem biegnie na policję "uprzejmie donosząc" na chama wyrzucającego śmieci do lasu, czyli Ciebie.
Zgodnie z tym, co wcześniej proponowałeś, policja mając niezbity dowód wystawi Ci mandat na kwotę 10tys. z czego połowę otrzyma "uprzejmy donosiciel" i będzie mógł sobie kupić jeszcze większy teleobiektyw :-P ;-)
W takiej sytuacji na dalszy plan zejdzie potrzeba eliminacji śmieciarzy ze społeczeństwa, a zastąpi ją możliwość łatwego zarobku, choćby kosztem niewinnych.

mazury.info.pl - 2016-07-28, 13:28

funyo napisał/a:
"łowca okazji" z teleobiektywem robi Ci fotkę


...dlatego wyraźnie napisałem... video.

funyo - 2016-07-28, 13:36

Za 5 tys. dałoby się też pewnie nagrać odpowiednie video...
mazury.info.pl - 2016-07-28, 14:09

funyo napisał/a:
Za 5 tys. dałoby się też pewnie nagrać odpowiednie video...


Od rozstrzygania wątpliwości jest sąd. ;-)

taras - 2016-07-28, 17:54

Dzisiejszy spacer brzegiem może 2 km od Wierzby i z powrotem, od lat nie biwakuję nad Beldanami że względu na motorówki w morskim rozmiarze i zrobilem wyjątek dla znajomych ..... maskara
Luke - 2016-07-28, 18:48

taras napisał/a:
Dzisiejszy spacer brzegiem może 2 km od Wierzby i z powrotem, od lat nie biwakuję nad Beldanami że względu na motorówki w morskim rozmiarze i zrobilem wyjątek dla znajomych ..... maskara

Stawaj na drugim brzegu, jest czyściej...
Swoją drogą widzę tu te same śmieci, ekipa "od pączków i pizzy"...

Tomek J - 2016-07-28, 18:54

Luke napisał/a:
Swoją drogą widzę tu te same śmieci, ekipa "od pączków i pizzy"...

Może taras fora pomylił, i drugi raz zamieścił to samo? ;-)

Tomek Janiszewski

taras - 2016-07-28, 19:30

Oj Tomku chciałbym się mylić i oglądać dwa razy te same
taras - 2016-07-29, 12:22

Mikołajki wioska, mycie motorówek do wynajęcia - cała bateria chemii na czele z domestosem :-/
mazury.info.pl - 2016-07-29, 12:36

taras napisał/a:
Mikołajki wioska, mycie motorówek do wynajęcia - cała bateria chemii na czele z domestosem :-/


Zdjęcia?

taras - 2016-07-29, 16:45

No nie zrobiłem niestety, najlepsze że w regulaminie portu jak byk napisali o zakazie używania takich środków
Tomek J - 2016-07-29, 16:53

taras napisał/a:
No nie zrobiłem niestety, najlepsze że w regulaminie portu jak byk napisali o zakazie używania takich środków

Znaczy się aparatów fotograficznych? :shock: :-D :mrgreen: :lol: :-P ;-)

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-07-29, 17:00

taras napisał/a:
No nie zrobiłem niestety, najlepsze że w regulaminie portu jak byk napisali o zakazie używania takich środków


Proponuję robić zdjęcia i publikować na forum. Jeżeli ktoś się boi - niech prześle mi. Publikacja takich zdjęć z portu jest legalna. Nawet z zasłoniętą twarzą sprawcy - będzie widać, którą z firm należy omijać.

Z czasem (w wyniku nagłośnienia sprawy) właściciele tych firm zaczną się kryć z tym co teraz robią oficjalnie. Robienie czegokolwiek w ukryciu nie jest wygodne, więc zaczną w końcu myśleć i stosować inne sposoby mycia pokładów.

Do mycia pokładu najczęściej wcale chemia nie jest potrzebna. Wystarczy DOBRA szczotka (z rozdwojonym włosiem) i miękka woda z jeziora. Najczęstszym błędem jest mycie pokładu bardzo twardą (na Mazurach) wodą z kranu. Wówczas rzeczywiście do jej zmiękczenia potrzebny jest środek chemiczny.

KadetOmega - 2016-09-09, 16:51

Sławek napisał/a:
Co do pierwszego filmiku to jest on jakby nie dokończony. Nie pokazano kiedy Liliana się puści :mrgreen: Drugi film, pełen szacun , chylę kapelusza.

Sławek

Na drugim filmie wejscie do Svaneke na Borholmie - tam powyzej 4B jest ciezko - tez pelen szacun.

kochammaxusy - 2017-01-09, 12:14

Tutaj mamy firmę, która oferuje stacjonarne zimowe czartery w porcie eko-marina :) elegancki stan olinowania i masztu :) szkoda gadać, ale logo na burcie musi być!
mazury.info.pl - 2017-01-09, 15:18

Doskonała reklama. Zdjęcia tego jachtu obiegają internet. ;-)
robarek - 2017-01-09, 19:02

taras napisał/a:
No nie zrobiłem niestety, najlepsze że w regulaminie portu jak byk napisali o zakazie używania takich środków

Ja zrobiłem:
1 i 2. Krzyże - poranne mycie załogi, MX 33
3. Piękna Góra - mycie po czarterze, Weekend 820
Chyba widać co to za firmy :evil:

mazury.info.pl - 2017-01-10, 00:42

To jest niestety standard i nazwa firmy nie ma tu znaczenia. Wszyscy myją detergentami, bo klient chce mieć szybko czysty jacht. W każdym przypadku również zlew na jachcie ma bezpośrednio odpływ do jeziora.

Poproszę o więcej takich zdjęć. Może chociaż część zmieni zachowanie lub będzie na pokład wylewać tego mniej.

robarek - 2017-01-10, 09:42

Nie wiem dlaczego, ale kolejność zdjęć się zmieniła (raz już zmieniałem) :-/
urbos - 2017-01-10, 12:31

Lekki OT
czy macie sprawdzone środki do mycia jachtu, które są przyjazne dla środowiska? Próbowałem kilku zakupionych zupełnie losowo, ale sprawdzały się średnio. Mam na myśli głównie czyszczenie pokładu/antypoślizgu.

mazury.info.pl - 2017-01-10, 12:33

urbos napisał/a:
Lekki OT
czy macie sprawdzone środki do mycia jachtu, które są przyjazne dla środowiska? Próbowałem kilku zakupionych zupełnie losowo, ale sprawdzały się średnio. Mam na myśli głównie czyszczenie pokładu/antypoślizgu.


Nie środek jest ważny, a szczotka. Musisz mieć taką z rozdwojonym włosiem, które zmniejsza napięcie powierzchniowe wody mechanicznie zamiast chemicznie.

urbos - 2017-01-10, 20:13

Zaintrygowałeś mnie (jakem fizyk). Możesz podesłać jakiś link (może być pw). Nie wiem jak kształt włosia może zmniejszyć napięcie powierzchniowe, ale nikt nie wie wszystkiego.
Luke - 2017-01-10, 22:06

Ja tez poproszę jakiś przykład takiej szczotki, choć wydaje mi się, że wiem o jakie włosie chodzi...
mazury.info.pl - 2017-01-11, 01:01

urbos napisał/a:
Zaintrygowałeś mnie (jakem fizyk). Możesz podesłać jakiś link (może być pw). Nie wiem jak kształt włosia może zmniejszyć napięcie powierzchniowe, ale nikt nie wie wszystkiego.


Chodzi o coś takiego jak na zdjęciach. Końcówki włosia są poszarpane, dzięki czemu lepiej zbierają brud również z powierzchni antypoślizgowych bez użycia chemii (oczywiście przy regularnym stosowaniu). Działa na podobnej zasadzie jak mop z mikrofibry, który również polecam mieć stale pod ręką, lub przynajmniej ścierkę z mikrofibry.

Stosowane dotychczas powszechnie szczotki ryżowe mają twarde i ostre włosie, które na laminacie tworzą mikrozarysowania, w których gromadzi się brud trudny do usunięcia bez chemii.

Moja łódź ma laminat nietknięty "drucianą" szczotką. Dzięki temu mogę pokład czyścić samą wodą. Uwaga! Musi to być woda z jeziora. Woda z węża nie nadaje się do mycia, gdyż na Mazurach jest bardzo twarda i po wyschnięciu powstają "kamienne" zacieki, w których również gromadzi się brud.

Profesjonalne szczotki można kupić w dobrych sklepach żeglarskich. Ja swoją kupiłem w motoryzacyjnym - dużo taniej, a (chyba) nie gorzej. Przyglądałem się tym jachtowym na targach i wyglądają bardzo podobnie.

urbos - 2017-01-11, 11:08

Dzięki, spróbuję nabyć. Choć na 16 letnim jachcie nie wiem czy zda egzamin..

ooo to już wiem co muszę zrobić! Kupić nowy jacht! Jak ktoś to czyta i uważa, że to dobry pomysł to..








nr konta mogę podać na priv

mazury.info.pl - 2017-04-09, 00:40

Dziś "przyuważone"... stawianie grota z wiatrem. Dlaczego tego nie robić?
1. przy silniejszym wietrze jest to utrudnione
2. żagiel ociera się o metalowe, nie zawsze gładkie elementy takielunku i może się uszkodzić
3. świadczy to o niechlujstwie kapitana.

MirekMors - 2017-04-09, 09:31

Gdy wieje słabo a mam problem z ustawieniem się pod wiatr, włączam podkręcam silnik by zmniejszyć wiatr pozorny. Często udaje się wtedy postawić grota "pod wiatr".
robarek - 2017-04-09, 15:19

MirekMors napisał/a:
Gdy ..... mam problem z ustawieniem się pod wiatr, włączam podkręcam silnik by zmniejszyć wiatr pozorny. .......

Szczególnie na Nidzkim ;-) :-D

MirekMors - 2017-04-09, 20:06

No nie :-> Zdarzyło mi się pyrkać na wolnych obrotach = nie słychać z 50 m.
Sławek - 2017-04-09, 20:48

mazury.info.pl napisał/a:
Dziś "przyuważone"... stawianie grota z wiatrem. Dlaczego tego nie robić?
1. przy silniejszym wietrze jest to utrudnione
2. żagiel ociera się o metalowe, nie zawsze gładkie elementy takielunku i może się uszkodzić
3. świadczy to o niechlujstwie kapitana.


A on - kapitan pewnie z patentem :-D Zenku

Sławek

zenek - 2017-04-09, 22:15

Sławek napisał/a:
A on - kapitan pewnie z patentem :-D Zenku
Słąwku firmy czarterowe jeszcze nie działają, więc bez wątpienia armator indywidualny. A jako, że jacht niezbyt duży, to zapewne armator indywidualny bez patentu :mrgreen: !
mazury.info.pl - 2017-04-09, 22:30

MirekMors napisał/a:
No nie :-> Zdarzyło mi się pyrkać na wolnych obrotach = nie słychać z 50 m.


Mimo wszystko nielegalnie.

mazury.info.pl - 2017-04-09, 22:31

zenek napisał/a:
Sławek napisał/a:
A on - kapitan pewnie z patentem :-D Zenku
Słąwku firmy czarterowe jeszcze nie działają, więc bez wątpienia armator indywidualny. A jako, że jacht niezbyt duży, to zapewne armator indywidualny bez patentu :mrgreen: !


To jacht w czarterze z firmy Sygnet z Pięknej Góry. Ludzie już od zeszłego tygodnia czarterują jachty. Z ogrzewaniem na pokładzie, nowoczesnym ubraniem to żaden problem.

MirekMors - 2017-04-10, 08:50

Tak Zbyszku. Nie jestem święty, dlatego nie rzucam kamieniami jak niektórzy :-)
tsa - 2017-04-10, 09:26

mazury.info.pl napisał/a:
Dlaczego tego nie robić?
1. przy silniejszym wietrze jest to utrudnione
2. żagiel ociera się o metalowe, nie zawsze gładkie elementy takielunku i może się uszkodzić


Fajnie, konstruktywnie dla kogoś kto nie zdaje sobie z tego sprawy.

mazury.info.pl napisał/a:

3. świadczy to o niechlujstwie kapitana.


Nie świadczy o niczym. Po co komu takie oceny? Żeby celebrować mityczną "etykietę" i "żeglarski sznyt"?

Tomek

jacekV - 2017-04-10, 09:49

tsa napisał/a:


Nie świadczy o niczym. Po co komu takie oceny? Żeby celebrować mityczną "etykietę" i "żeglarski sznyt"?

Tomek


A czemu nie ? Mnie to razi... Jak białe skarpetki do garnituru :mrgreen:

plitkin - 2017-04-10, 09:53

mazury.info.pl napisał/a:
MirekMors napisał/a:
No nie :-> Zdarzyło mi się pyrkać na wolnych obrotach = nie słychać z 50 m.


Mimo wszystko nielegalnie.


Również pyrkałem wielokrotnie na Nidzkim. Całkiem legalnie. :roll:

urbos - 2017-04-10, 10:10

Chyba pływanie na elektryku na Nidzkim też nie jest legalne, nie?
mazury.info.pl - 2017-04-10, 11:31

tsa napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:

3. świadczy to o niechlujstwie kapitana.


Nie świadczy o niczym. Po co komu takie oceny? Żeby celebrować mityczną "etykietę" i "żeglarski sznyt"?


Nie chodzi tu o żadną mityczną etykietę tylko o szanowanie cudzej własności. Sprzęt traktowany w ten sposób żyje krócej. Słowo niechlujstwo można zastąpić "brakiem zdolności przewidywania skutków swojego postępowania".

Sławek - 2017-04-10, 11:45

mazury.info.pl napisał/a:
tsa napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:

3. świadczy to o niechlujstwie kapitana.


Nie świadczy o niczym. Po co komu takie oceny? Żeby celebrować mityczną "etykietę" i "żeglarski sznyt"?


Nie chodzi tu o żadną mityczną etykietę tylko o szanowanie cudzej własności. Sprzęt traktowany w ten sposób żyje krócej. Słowo niechlujstwo można zastąpić "brakiem zdolności przewidywania skutków swojego postępowania".


Wciąganie lub zrzucanie pracującego grota na siłę doprowadza do uszkodzenia pełzaczy i może skutkować rozdarciem grota przy pełzaczach. Nawet jak się nic nie stanie to żywotność pełzaczy jak i tkaniny żagla ulega skróceniu.

Sławek

mazury.info.pl - 2017-04-10, 12:16

Swoją drogą do prowadzenia tego jachtu wymagany jest patent, ukończenie kursu i egzamin PZŻ, zatem jest niemal pewne, że sternik został przeszkolony w tym zakresie. A może nie? :-P
artiosso - 2017-04-10, 12:16

jacekV napisał/a:
tsa napisał/a:


Nie świadczy o niczym. Po co komu takie oceny? Żeby celebrować mityczną "etykietę" i "żeglarski sznyt"?

Tomek


A czemu nie ? Mnie to razi... Jak białe skarpetki do garnituru :mrgreen:



W rzeczy samej. Mnie też razi. Męczy sprzęt - napisano powyżej - to raz.

Dwa : od takiej pogardliwej postawy dla "etykiety" i "sznytu" niedaleko do olewania stref ciszy, wyp...rdalania śmieci , gdzie popadnie, darcia ryja na kei w nocy i wyścigów do śluzy na zasadzie, kto szybszy.

tsa - 2017-04-10, 12:36

artiosso napisał/a:

Dwa : od takiej pogardliwej postawy dla "etykiety" i "sznytu" niedaleko do olewania stref ciszy, wyp...rdalania śmieci , gdzie popadnie, darcia ryja na kei w nocy i wyścigów do śluzy na zasadzie, kto szybszy.


Mierżą mnie takie uproszczenia.
To zależy od elementarnej kultury i poszanowania prawa a nie dętej "żeglarskiej etykiety i sznytu". Takie zachowania widziałem też w wykonaniu prawilnych, prawdziwych żeglarzy.

mazury.info.pl - 2017-04-10, 12:46

tsa napisał/a:
Takie zachowania widziałem też w wykonaniu prawilnych, prawdziwych żeglarzy.


W moim słowniku nie ma czegoś takiego jak prawilny, czy prawdziwy żeglarz. Każdy popełnia błędy, a żaden stos posiadanych certyfikatów czy setki przepływanych mil nie zwalniają od myślenia i stosowania zasad kultury. Bywa z tym niestety różnie. To fakt.

axa_man - 2017-04-10, 12:48

Nie pogodzimy się już na tym forum odnośnie etykiety, patentów etc.

Myślę, że już czas przyzwyczajać się do takich przypadków - z czasem będzie tu temat "loży szyderców" a materiału brakować nie będzie. :mrgreen:

urbos - 2017-04-10, 13:16

Mnie się zdarza pływać z odbijaczami za burtą. Jak wychodzę z portu będąc sam na jachcie swym (Tango 780) przy śliskim pokładzie (chlapie) to musiałoby mnie po*** żeby chodzić po jachcie i zdejmować odbijacze ryzykując kontuzję, wypadnięcie za burtę, niekontrolowany skręt steru (oczywiście ster mogę zablokować, ale całej reszty ryzyka nie uniknę).

Wolę żyć i mieć 'ozdoby' na burtach.

Po drugie jak 1-2h później będę wchodził do portu to mam łatwiej. I nie chodzi o lenistwo tylko bezpieczeństwo i pragmatyzm.

Natomiast - bardziej w temacie - stawiam czasem grota na pełnych, ale przy wiatrach ~1B i dodatkowej osobie, która dociąga żagiel tak, aby nie pracował. To już z lenistwa lub w ciasnych miejscach. Natomiast sztaksle lubię stawiać w baksztagu i nie widzę w tym nic zdrożnego ani złego dla sprzętu (mówię o sztakslach stawianych na fale).

Sławek - 2017-04-10, 13:24

Cytat:
Natomiast sztaksle lubię stawiać w baksztagu i nie widzę w tym nic zdrożnego ani złego dla sprzętu (mówię o sztakslach stawianych na fale).



czy na fale, czy na rolerze nie ma znaczenia. Sztakse na rolerze to już żaden problem rozwinąć lub zwinąć na rolerze. Na fale to tez nie problem jak oczywiście sztaksel nie pracuje, bo o to przecież chodzi. sztaksel nie ma się o co zaprzeć przy stawianiu. Na regatach stawia się na baksztagu genakera rolując lub spuszczając w dół foka.

Z grotem jest inaczej, bo on pracuje, a więc jest pod obciążeniem. Nawet jeżeli na baksztagu go wyluzujemy to czepia się linek lazy jacka, haczy się i wypełnia wiatrem. W linii wiatru to prawie we wszystkich jachtach po prostu spada do worka i po bólu. Nie trzeba koniecznie iść silnikiem pod wiatr, wystarczy stanąć na wiatr i wyluzować grota aby swobodnie łopotał.

Sławek

urbos - 2017-04-10, 13:48

Sławku - pełna zgoda.
Na rolerze mniej lubię stawiać na pełnych bo spore siły na szoty i na linkę rolera (oraz sam bęben) idą. Raz, że załoga może nie utrzymać i linka żyje swoim życiem (a potem się plącze) dwa, że sam mechanizm rolera jest mocniej obciążony. Oczywiście przy 1-2B spokojnie można, ale przy silniejszym wolę nie.

Luke - 2017-04-10, 13:51

urbos napisał/a:
Sławku - pełna zgoda.
Na rolerze mniej lubię stawiać na pełnych bo spore siły na szoty i na linkę rolera (oraz sam bęben) idą. Raz, że załoga może nie utrzymać i linka żyje swoim życiem (a potem się plącze) dwa, że sam mechanizm rolera jest mocniej obciążony. Oczywiście przy 1-2B spokojnie można, ale przy silniejszym wolę nie.

Zasłoń grotem.
Ja przez 15 lat pływałem z rolerem na miekkim sztagu i w silniejszym wietrze nie dawało się w ogóle zrolować foka w łopocie, albo pracującego. Ale nie miałem z tym żadnego problemu. Odpadnięcie, rolowanie, ostrzenie.

urbos - 2017-04-10, 13:56

Ciekawa koncepcja.
Tylko raz pływałem z rolerem na miękkim i to daaaaawno temu. Na sztywnym zawsze jakoś idzie, ale szkoda mi czasem sprzętu i załogi. Natomiast ja często pływam na samym foku (taki fetysz)...

Luke - 2017-04-10, 14:12

urbos napisał/a:
Ciekawa koncepcja.
Tylko raz pływałem z rolerem na miękkim i to daaaaawno temu. Na sztywnym zawsze jakoś idzie, ale szkoda mi czasem sprzętu i załogi. Natomiast ja często pływam na samym foku (taki fetysz)...

No u mnie wtedy na samym foku się nie dało, bo wiedziałem, że jak przywieję, to go nie zroluję... Ale i tak bez grota, to mój MAK 70GT nie chodził...

jacekV - 2017-05-22, 11:33

Wiem że to fototemat, ale zdjęć nie robiłem za to dam krótką relację z obserwacji z ubiegłego tygodnia.

Zatoka, (moja własna nazwa - Poziomkowa) godzina 17.00 wiatr 1-2, kręci jak to w zatoczce.
Zasuwa na pełnych żaglach jacht, jakieś min. 25 stóp - myślę ki czort przecież tak nie wieje...
za chwilę wszystko jasne - pełna przepustnica. OK myślę zobaczymy co dalej.
Dobijają na 4 razy ale w logicznej odległości od nas. Podchodzi chyba sternik i pyta czy nie będą przeszkadzać 3 jachty, odpowiadam że miejsca jest dużo... no ale będą robić ognisko i śpiewać. No OK mówię, :mrgreen: przecież to Mazury :mrgreen: no ale że Oni będą tak pewnie do 3.00 nad ranem... odpowiadam że byle nie było dzikich wrzasków...

Na to sternik myk na jacht odpala katarynę i zasuwa znowu na żaglu i silniku ... myślę musiałem mieć głupią minę bo zrezygnowali...

Po godzinie widzę 3 jachty, znowu ten sam scenariusz żagle+silnik, dobijają, wszyscy na 10 razy, kotłuje się niemiłosiernie. Z dialogów wnoszę że to obóz żeglarski, młodzież i 3 sterników. Na brzeg wystawione jakieś granie z płyty - disco polo. Acha, myślę będą szanty... Rano około 10.00 rano wszyscy toaleta poranna, no i oczywiście w lasek stadkami. Potem poszliśmy na spacer i w promieniu 100 m same białe "markery"

Jedyny pozytyw - posprzątali po sobie przy ognisku, i zostawili porządek.

funyo - 2017-06-27, 14:45

Wczoraj na kanale Niegocińskim...
A potem było cofanie i próby zawracania, bo się na znaki nie patrzy ;-)

mazury.info.pl - 2017-06-27, 15:19

funyo napisał/a:
Wczoraj na kanale Niegocińskim...
A potem było cofanie i próby zawracania, bo się na znaki nie patrzy ;-)


Patrzy się patrzy... tylko się myśli, że się uda. :-P

Rafał1960 - 2017-06-28, 10:54

Tak im niewiele zabrakło.
Już widzieli Niegocin :mrgreen:

Luke - 2017-06-28, 10:56

OK, ale co tak naprawdę przeszkadza w przepłynięciu? Co jest na końcu kanału?
darkor54 - 2017-06-28, 11:04

mazury.info.pl napisał/a:
funyo napisał/a:
Wczoraj na kanale Niegocińskim...
A potem było cofanie i próby zawracania, bo się na znaki nie patrzy ;-)


Patrzy się patrzy... tylko się myśli, że się uda. :-P


dzisiaj w wiadomościach Antyradia usłyszałem, że RZGW rozpoczyna akcję mandatową na kanale Niegocińskim. Za łamanie zakazu żeglugi od 500 do 2000 zł.

pough - 2017-06-28, 11:04

Gorzej dla nich jakby z drugiej strony na platformie kolejna koparka zamknęła im w tym czasie wyście od drugiej strony... :lol:
Emill`76 - 2017-06-28, 11:08

darkor54 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
funyo napisał/a:
Wczoraj na kanale Niegocińskim...
A potem było cofanie i próby zawracania, bo się na znaki nie patrzy ;-)


Patrzy się patrzy... tylko się myśli, że się uda. :-P


dzisiaj w wiadomościach Antyradia usłyszałem, że RZGW rozpoczyna akcję mandatową na kanale Niegocińskim. Za łamanie zakazu żeglugi od 500 do 2000 zł.


Ciekawe jaka jest podstawa prawna stosowania takiego przedziału kwot mandatu ...

funyo - 2017-06-28, 12:03

Złamanie zakazu przejścia, wtargnięcie na teren budowy, narażenie zdrowia i życia załogi...
funyo - 2017-06-28, 12:04

Luke napisał/a:
OK, ale co tak naprawdę przeszkadza w przepłynięciu? Co jest na końcu kanału?

Przy moście kolejowym drogę przegradza barka z koparką.

Emill`76 - 2017-06-28, 12:25

funyo napisał/a:
Złamanie zakazu przejścia, wtargnięcie na teren budowy, narażenie zdrowia i życia załogi...


Powód do wystawienia mandatu jest oczywisty. Mniej oczywista jest wysokość mandatu , która musi mieć swoją podstawę ;-)

Rafał1960 - 2017-06-28, 12:29

darkor54 napisał/a:
Niegocińskim. Za łamanie zakazu żeglugi od 500 do 2000 zł.

Zależne od klasy jachtu??
Koromysło 33 stopowe full wypas płaci 2000, stary ElBimbek 500 ;-)

Sławek - 2017-06-28, 12:59

Ciekaw te stawki bo mandaty komunikacyjne kończą się na 500 zł, no chyba że teraz podnieśli, a wodne zaczynają się do 500. Drogie te wodne drogi.

Sławek

extant - 2017-06-28, 13:06

Sławek napisał/a:
Ciekaw te stawki bo mandaty komunikacyjne kończą się na 500 zł, no chyba że teraz podnieśli, a wodne zaczynają się do 500. Drogie te wodne drogi...

No wiesz Sławku, bo po drogach lądowych to sama "biedota" jeździ, a po wodnych to tylko "paniska"... niech płacą. ;-) :-P

funyo - 2017-06-28, 14:38

Kto ma statki ten ma wydatki :-P
artiosso - 2017-06-28, 16:55

W ramach odpracowania społecznego mandatu gmina powinna zagonić wpływające do kanału załogi do kopania. Roboty by się szybciej skończyły.
funyo - 2017-07-26, 18:49

Każdemu może się zdarzyć wpłynąć nie tam gdzie trzeba...
Forrest - 2017-07-26, 19:50

Może zwiedzają z wody port białej floty :)
Zapewne pomylili wejścia do protu, kumpel ostatnio też tam o mało nie wpłynął. Wyjście z kanału ,stawianie masztu, chwila nieuwagi i ledwo zwrot się udał :)

szg - 2017-07-27, 18:47

A gdzie to jest i czemu tam nie wolno?
mazury.info.pl - 2017-07-27, 19:36

szg napisał/a:
A gdzie to jest i czemu tam nie wolno?


Port statków pasażerskich. U wejścia stoi znak zakazu.

Forrest - 2017-07-28, 00:09

szg napisał/a:
A gdzie to jest...?


Giżycko

jaNO - 2017-07-31, 12:19

Mazurski Rzut Kotwicą.
Oklepane ale zawsze cieszy jak się ogląda

pough - 2017-08-01, 11:18

W ramach dalszego porządkowania cały blok, by zachować ciągłość dyskusji o po uprzednim przywróceniu chronologii w ramach bloku, został przeniesiony do działu o patentach z racji tego, że ten temat zdominował blok.
Dyskusja o patentach przeniesiona do: https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=268795#268795

Sławek - 2017-08-01, 11:37

Słaby ten rzut , specjaliści to ponoć na 20 metrów rzucają. Byłaby to świetna dyscyplina sportowa, ba olimpijska mazurski rzut kotwicą :mrgreen:

Sławek

Pajki - 2017-08-01, 12:30

Co roku obserwuje to samo. Kolejność odwrotna od prawidłowej. Podejście do pomostu lub brzegu i na sam koniec Klasyczny Mazurski Rzut Kotwicą z zacumowanego już jachtu...
Niestety zbyt często przeze mnie spotykany.
A na moje pytanie: "Czemu Wasz jacht leży na moim, czy moglibyście przecumować tak, aby moja kotwica nie trzymała także waszego jachtu?", odpowiedź po której mi witki opadły: "Bo nam kotwica nie trzyma :(".
A najgorszy jest dalszy brak reakcji. Żadnej próby naprawienia sytuacji. Tylko powyższe tłumaczenie...
No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz...

pough - 2017-08-01, 12:35

Karol. Nie chcę być nudny, ale kłania się "wiedza" nabyta na obowiązkowych...
Emill`76 - 2017-08-01, 12:53

Nie chcę być nudny ale pamiętam jak pewnego dnia na kursie była flauta a manewry na silniku mieliśmy opanowane, uczyliśmy się właśnie kotwiczenia . M.in kotwiczenia z dala od brzegu na 2 kotwicach :-P
Agnieszka14 - 2017-08-01, 12:56

Kotwiczenia, kładzenia masztu, dobijania do brzegu...
Są kursy i kursy.

extant - 2017-08-01, 12:56

Pajki napisał/a:
Co roku obserwuje to samo. Kolejność odwrotna od prawidłowej. Podejście do pomostu lub brzegu i na sam koniec Klasyczny Mazurski Rzut Kotwicą z zacumowanego już jachtu...

To prawda, z prawidłowym rzuceniem kotwicy w trakcie podejścia część załóg niestety miewa problemy :-/ ... ale to kwestia praktyki, z czasem się nauczą :-)

pough - 2017-08-01, 13:02

Emil.
Nie chcę być nudny, ale Ci z obrazka, ani sąsiedzi z opowieści Karola, chyba się nie uczyli stawania nawet na jednej kotwicy...

A tak na marginesie. Kiedy przyjął się zwrot MRK (Mazurski Rzut Kotwicą)?

Emill`76 - 2017-08-01, 13:08

pough napisał/a:


A tak na marginesie. Kiedy przyjął się zwrot MRK (Mazurski Rzut Kotwicą)?


Robert, serio nie mam pojęcia ;-)

Ostatnio 2 krotnie tego samego dnia widziałem z kolei cumowanie na muringu . Jacht podpłynął do kei dziobem a załogant wybrał muring od strony kei i zaknagował na knadze rufowej ....

pough - 2017-08-01, 13:10

Emill`76 napisał/a:
pough napisał/a:


A tak na marginesie. Kiedy przyjął się zwrot MRK (Mazurski Rzut Kotwicą)?


Robert, serio nie mam pojęcia ;-)

Ostatnio 2 krotnie tego samego dnia widziałem z kolei cumowanie na muringu . Jacht podpłynął do kei dziobem a załogant wybrał muring od strony kei i zaknagował na knadze rufowej ....

Wiem o czym piszesz ;-) :-D
ale przewrotnie zapytam... A gdzie miał zaknagować? :lol:

zenek - 2017-08-01, 13:14

Emill`76 napisał/a:
Ostatnio 2 krotnie tego samego dnia widziałem z kolei cumowanie na muringu . Jacht podpłynął do kei dziobem a załogant wybrał muring od strony kei i zaknagował na knadze rufowej ....
Emil to nic nadzwyczajnego. Muringi są jeszcze mało rozpowszechnione i ludzie nie bardzo wiedza jak z nich korzystać. Poza tym bywa tak, że ludzie do cumowania od strony pomostu używają własnej cumy, a od strony wody muringu. Nie sądzę aby to był błąd.

A jak już jesteśmy przy muringach, to mam gorącą prośbę do właścicieli portów. Róbcie muringi z lin tonących!!! Te pływające to dramat. Albo pajęczyna pływa po wodzie, albo napięte liny są pod wodą!

Emill`76 - 2017-08-01, 13:26

zenek napisał/a:
Poza tym bywa tak, że ludzie do cumowania od strony pomostu używają własnej cumy, a od strony wody muringu. Nie sądzę aby to był błąd.



M.in ja tak robię . Zwykle do kei podchodzę rufą , wówczas muring od strony wody knaguję na dziobie, a do kei moja cuma na 2 knagi , dla lepszej stabilności ;-)

artiosso - 2017-08-01, 20:12

Forrest napisał/a:
Może zwiedzają z wody port białej floty :) (...)


Może polują na Kapitana Taranka ? :-P

Sławek - 2017-08-01, 20:43

Cytat:
odpowiedź po której mi witki opadły: "Bo nam kotwica nie trzyma :(".


To niech sobie zatrudnią Anitę Włodarczyk , jak rzuci 80 m to po wybraniu będzie trzymała :mrgreen:

Sławek

najmita - 2017-08-02, 07:55

Czasami są takie kotwicowiska, że żadna kotwica nie trzyma, a innym razem zdarza się inny użytkownik wodny, który przejeżdża po innych kotwicach...
extant - 2017-08-02, 08:19

najmita napisał/a:
... a innym razem zdarza się inny użytkownik wodny, który przejeżdża po innych kotwicach...

Całkiem niedawno byłem świadkiem takiej właśnie "jazdy po kotwicach" w Zielonym Gaju, skończyło się to przytopieniem ruf dwóch łódek, jednym obiadem za burtą i wielką awanturą w porcie. :-(

najmita - 2017-08-02, 08:26

extant napisał/a:
najmita napisał/a:
... a innym razem zdarza się inny użytkownik wodny, który przejeżdża po innych kotwicach...

Całkiem niedawno byłem świadkiem takiej właśnie "jazdy po kotwicach" w Zielonym Gaju, skończyło się to przytopieniem ruf dwóch łódek, jednym obiadem za burtą i wielką awanturą w porcie. :-(


Ja, w swoim porcie mam prawie codziennie przejechaną kotwicę. Na szczęście koledzy rezydenci poprawiają mi łódkę, a ja gdy przyjdę na kontrolę (na piwo do tawerny) to właśnie wykonuję klasyczny MRK z miejsca :mrgreen:

szg - 2017-08-02, 19:08

Masz więc największe doświadczenie w MRK i może byś się nim podzielił? Może jakaś instrukcja szkoleniowa :roll: .
najmita - 2017-08-02, 20:17

szg napisał/a:
Masz więc największe doświadczenie w MRK i może byś się nim podzielił? Może jakaś instrukcja szkoleniowa :roll: .


Właściwie nie jest to rzut tylko pchnięcie :lol: . Trzymam trzon kotwicy i wykonuję pchnięcie jak przy pchnięciu kulą, tylko bez obrotów :mrgreen: . Odległość pchnięcia wystarcza najczęściej do następnego dnia...

Emill`76 - 2017-08-10, 14:18
Temat postu: Incydent na Bełdanach
Zaczerpnięte z neta :

"..Oto do czego prowadzi brak wyobraźni i bezmyślność niektórych motorowodniaków. Pędzący w ślizgu na Beldanach jacht motorowodny wpadł na pełnej prędkości na jacht pod żaglami. Skipper w ostatniej chwili odbił, by nie dostać centralnie w kadłub. Efekt widzicie na zdjęciach. Potężne stalowe wanty(lodka morska) pękły, złamany maszt spadł na bok szprycbudy, pod którą siedziały 2 dziewczynki.
Na szczęście, oprócz urazu psychicznego, nic nikomu się nie stało.
Sprawca wypadku tłumaczył się, ze mu zaparowaly szyby i nic nie widział i ze jacht ...płynął torem wodnym... dostał 200 zł mandat
bez komentarza."

Sławek - 2017-08-10, 14:23

A za zrobienie fali na Mikołajewskim dostałby 500. :evil: . takie wypadki będą się zdarzać coraz częściej.

Sławek

mazury.info.pl - 2017-08-10, 14:26

Wysokość mandatu standardowa w przypadku kolizji drogowej bez ofiar w ludziach. Naprawę sprzętu pokrywa się z ubezpieczenia sprawcy o ile takie miał wykupione, bo nie jest obowiązkowe lub z majątku własnego.
pough - 2017-08-10, 14:26
Temat postu: Re: Incydent na Bełdanach
Emill`76 napisał/a:
/.../Oto do czego prowadzi brak wyobraźni i bezmyślność niektórych /.../

Tak z przekory. Emil nie narzekaj... :-P :-D Tego nauczył się na kursach i potwierdził egzaminem na kwit... :lol: :mrgreen:

Emill`76 - 2017-08-10, 14:44
Temat postu: Re: Incydent na Bełdanach
pough napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
/.../Oto do czego prowadzi brak wyobraźni i bezmyślność niektórych /.../

Tak z przekory. Emil nie narzekaj... :-P :-D Tego nauczył się na kursach i potwierdził egzaminem na kwit... :lol: :mrgreen:


Robert, jest istotna różnica pomiędzy kursem / egzaminem na ŻJ a kursem motorowodnym , weekendowym lub nawet jednodniowym .

mazury.info.pl - 2017-08-10, 14:47

...ale patent taki sam. 8-) W dodatku mając odpowiednio wysokie uprawnienia motorowodne można bez problemu je wymienić na adekwatne - żeglarskie. :-P
plitkin - 2017-08-10, 17:07

mazury.info.pl napisał/a:
...ale patent taki sam. 8-) W dodatku mając odpowiednio wysokie uprawnienia motorowodne można bez problemu je wymienić na adekwatne - żeglarskie. :-P


Chyba w tą stronę to nie działa (chyba że się mylę). Wydaje mi się, że w drugą stronę działa.

pough - 2017-08-10, 17:10

plitkin napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
...ale patent taki sam. 8-) W dodatku mając odpowiednio wysokie uprawnienia motorowodne można bez problemu je wymienić na adekwatne - żeglarskie. :-P


Chyba w tą stronę to nie działa (chyba że się mylę). Wydaje mi się, że w drugą stronę działa.

Jeżeli masz prostego żeglarza, to działa w obie strony.

zenek - 2017-08-10, 17:17
Temat postu: Re: Incydent na Bełdanach
Emill`76 napisał/a:
Sprawca wypadku tłumaczył się, ze mu zaparowaly szyby i nic nie widział i ze jacht ...płynął torem wodnym... dostał 200 zł mandat
bez komentarza."
Nie powinno się skończyć w tym wypadku na mandacie. Tu kłania się odpowiedni artykuł Kodeksu Karnego:

Art. 160

§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

plitkin - 2017-08-10, 17:58

pough napisał/a:
plitkin napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
...ale patent taki sam. 8-) W dodatku mając odpowiednio wysokie uprawnienia motorowodne można bez problemu je wymienić na adekwatne - żeglarskie. :-P


Chyba w tą stronę to nie działa (chyba że się mylę). Wydaje mi się, że w drugą stronę działa.

Jeżeli masz prostego żeglarza, to działa w obie strony.


Tak, ale musisz mieć już uprawnienia żeglarskie. Bezwarunkowo działa to w drugą stronę: patent żeglarski uprawnia do uprawiania żeglugi motorowodnej i nawet do uzyskania patentu motorowodnego. A patent żeglarski + wyższy motorowydny jedynie podwyższa uprawnienia żeglarskie do poziomu jaki daje patent motorowodny.

pough - 2017-08-10, 18:09

@plitkin. Z tak przedstawionym zagadnieniem zgadzam się w pełni... :-D
familiant - 2017-08-10, 20:12

chyba było to kiedyś poruszane na forum
pough - 2017-08-10, 20:16

Lenistwo, zabierające miejsce w kanałach. Nie czepiam się gdy bom wystaje do 30 cm, ale tyle to przesada, nawet gdy gooseneck w skórę nie dostaje...
Tobo - 2017-08-10, 20:26

Mam z ostatniej przeprawy przez kanały kilka zdjęć i filmików, zbieram się na grubszy post, bo płynąc z prędkością 6,4km nieraz byłem wyprzedzany, a już "Niegocin" przebił wszystkich...
familiant - 2017-08-10, 21:13

niestety, rozumnych inaczej pływa pod żaglami i motorowodniaków z roku na rok coraz więcej (:
extant - 2017-08-11, 05:55

familiant napisał/a:
niestety, rozumnych inaczej pływa pod żaglami i motorowodniaków z roku na rok coraz więcej (:

A tu bym się nie za bardzo zgodził ... moim zdaniem, już od jakiegoś czasu, raczej pozostaje na stałym poziomie. ;-)

plitkin - 2017-08-11, 07:39

familiant napisał/a:
chyba było to kiedyś poruszane na forum


Wiadomo może jaka była nazwa tej jednostki?

Emill`76 - 2017-08-11, 07:55

familiant napisał/a:
chyba było to kiedyś poruszane na forum


Pomijając fakt, że bom mocno wystawał za burtę, to wydaje mi się że nie bardzo ten Maxus był przystosowany do kładzenia masztu razem z bomem ....

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 09:41

Po co Ci ta nazwa?
Jest szansa, że gość przegląda to forum i więcej tego nie zrobi :)

pough - 2017-08-11, 10:20

chester_brudnostopy napisał/a:
Po co Ci ta nazwa?
Jest szansa, że gość przegląda to forum i więcej tego nie zrobi :)

Może jacht jego albo znajomego, a nie używany zgodnie z instrukcją. Może chce wiedzieć komu więcej nie dać jachtu... ;-)

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 10:25

Czyli w celu podpieprzenia ?
pough - 2017-08-11, 10:29

chester_brudnostopy napisał/a:
Czyli w celu podpieprzenia ?

Dziwne podejście...
To chcesz pomóc temu co źle robi i go kryć, czy temu, który na tym traci, bo mu jacht niszczą :?:

plitkin - 2017-08-11, 12:50

chester_brudnostopy napisał/a:
Czyli w celu podpieprzenia ?


Jeżeli traktujesz próbę zweryfikowania potencjalnego uszkodzenia jachtu jako podpieprzenia - to mamy inne światopoglądy. Ale nie dziwi mnie to - nie pierwszy i nie ostatni temat, który nas może różnić, sądząc po twoich wypowiedziach na forum.

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 13:07

Wolę kogoś opieprzyć. Czyli powiedzieć mu, co robi źle, najlepiej patrząc w oczy, bez agresji, wręcz jak przyjaciel i szczerze.
Podpieprzyć, czyli poskarżyć komuś na kogoś. W dzieciństwie za skarżenie dostawałem taką samą karę jak rodzeństwo, na które skarżyłem :)
Pierwsze wymaga jaj, drugie nie. Wolę wyzwania.

Emill`76 - 2017-08-11, 13:12

chester_brudnostopy napisał/a:
Wolę kogoś opieprzyć. Czyli powiedzieć mu, co robi źle, najlepiej patrząc w oczy, bez agresji, wręcz jak przyjaciel i szczerze.
Podpieprzyć, czyli poskarżyć komuś na kogoś. W dzieciństwie za skarżenie dostawałem taką samą karę jak rodzeństwo, na które skarżyłem :)
Pierwsze wymaga jaj, drugie nie. Wolę wyzwania.


Teraz już po ptokach , bo jest jedynie zdjęcie ... a skutki mogą być takie, że przy zdawaniu jachtu , niekoniecznie został sprawdzony stan wózków / pełzaczy , listew które przecież mogły ulec uszkodzeniu ...

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 13:15

Ale może gość przeczyta i się poprawi.Po co go zaraz skreślać?
Emill`76 - 2017-08-11, 13:22

chester_brudnostopy napisał/a:
Ale może gość przeczyta i się poprawi.Po co go zaraz skreślać?


Nikt gościa nie skreśla. Chodzi o ustalenie czy nie wystąpiły potencjalne szkody .... bo jeśli wystąpiły to kto powinien za nie zapłacić ?

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 13:27

Wierzę, że to uczciwy człowiek i się przyzna :mrgreen:
Czasem armatorzy mówią, nie odpinaj. Ja odpinam. Kiedyś mi Kostucha przeleciała fałami po twarzy, pomyliła się franca o 5 (10?) cm.Właśnie przez "radę" i nieodpięty bom. Na Mikołajskim, przy moście.
Nie ja dowodziłem, ja chciałem odpinać .

Emill`76 - 2017-08-11, 13:35

chester_brudnostopy napisał/a:
Wierzę, że to uczciwy człowiek i się przyzna :mrgreen:
Czasem armatorzy mówią, nie odpinaj. Ja odpinam. Kiedyś mi Kostucha przeleciała fałami po twarzy, pomyliła się franca o 5 (10?) cm.Właśnie przez "radę" i nieodpięty bom. Na Mikołajskim, przy moście.
Nie ja dowodziłem, ja chciałem odpinać .


Możliwość bezszkodowego niewypinania bomu przy kładzeniu masztu zależy od jachtu . Np. u mnie w Antili 24, gdy mam podporę masztu maksymalnie wysuniętą do góry , a bom leży na relingu wystając za burtę ok 30 cm , obciążenia na pełzaczach i listwach są niewielkie. Stąd bomu nie odpinam i nic się złego nie dzieje .

Andrzej Kowalski - 2017-08-11, 13:55

Emilu, ja bym dodał jeszcze, że dobrze by było rozpiąć kieszeń lazy jacka na ok. jedną trzecią długości licząc od strony masztu. Listwy wtedy mniej cierpią.
artiosso - 2017-08-11, 14:06

Emill`76 napisał/a:
chester_brudnostopy napisał/a:
Wierzę, że to uczciwy człowiek i się przyzna :mrgreen:
Czasem armatorzy mówią, nie odpinaj. Ja odpinam. Kiedyś mi Kostucha przeleciała fałami po twarzy, pomyliła się franca o 5 (10?) cm.Właśnie przez "radę" i nieodpięty bom. Na Mikołajskim, przy moście.
Nie ja dowodziłem, ja chciałem odpinać .


Możliwość bezszkodowego niewypinania bomu przy kładzeniu masztu zależy od jachtu . Np. u mnie w Antili 24, gdy mam podporę masztu maksymalnie wysuniętą do góry , a bom leży na relingu wystając za burtę ok 30 cm , obciążenia na pełzaczach i listwach są niewielkie. Stąd bomu nie odpinam i nic się złego nie dzieje .



Tak robi Miras od lat z powodzeniem. Ma nawet taką specjalną deseczkę do podparcia bomu.

Emill`76 - 2017-08-11, 14:08

Andrzej Kowalski napisał/a:
Emilu, ja bym dodał jeszcze, że dobrze by było rozpiąć kieszeń lazy jacka na ok. jedną trzecią długości licząc od strony masztu. Listwy wtedy mniej cierpią.


Zgadza się Andrzeju, i wyluzowuję całkowicie obciągacz bomu .

Agnieszka14 - 2017-08-11, 14:29

Są konstrukcje, które dobrze znoszą taka praktykę.
My na naszym ph25 również nie wypinamy bomu, tylko wykładamy go na burtę.
Ale ten temat był już chyba przerabiany na forum.

O obciągaczu bomu pamiętamy od kiedy raz go nie wyluzowaliśmy i coś nie szło jak trzeba😉

chester_brudnostopy - 2017-08-11, 16:33

Kilka razy kładliśmy ten maszt, na początku mnie to wkurzało, potem już kładłem na to lachę, nie będę przecież rozwalał załogi...no i w końcu coś się gdzies zaczepiło, sklinowało(ale gdzie i co- nie wiem) i pieprznęło. Ale mówię Wam, było ciepło :mrgreen:
Od razu zszedłem pod pokład, burknąłem tylko "k...a, mogłeś mnie zabić", potem usiadłem na chwilę, pomyślałem, doszedłem do wniosku, że w sumie sam stałem tam, gdzie nie powinienem...wylazłem spod pokładu, powiedziałem, że trudno, nikomu nic się nie stało, więc nie ma co się wkurzać...Wszyscy mieliśmy solidną lekcję tego dnia.

najmita - 2017-08-11, 20:42

Nie widzę żadnego problemu w odpinaniu bomu. Robię to zarówno na moim tangu jak i na mellody.
Emill`76 - 2017-08-11, 20:55

najmita napisał/a:
Nie widzę żadnego problemu w odpinaniu bomu. Robię to zarówno na moim tangu jak i na mellody.
.

Andrzeju, ja tez nie widzę problemu. Ale o ile mniej roboty ! ;-) szczególnie gdy płynę sam.

najmita - 2017-08-11, 21:29

Emill`76 napisał/a:
najmita napisał/a:
Nie widzę żadnego problemu w odpinaniu bomu. Robię to zarówno na moim tangu jak i na mellody.
.

Andrzeju, ja tez nie widzę problemu. Ale o ile mniej roboty ! ;-) szczególnie gdy płynę sam.

Emil, prawie zawsze płynę sam :-D

Szkło - 2017-08-18, 12:03

Po kilku dniach spędzonych nad Nidzkim (okolice zat. Wielkie Zamordeje tym razem wędkarsko) stwierdziłem, że pływanie na silniku w strefie ciszy nie jest już zjawiskiem incydentalnym ale powszechnym. Gdy kończy się wiatr wystarczy zostawić grota że niby jedzie delikwent na wietrze, silnik na małe obroty i do dowolnego brzegu, choćby kilka kilometrów przez jezioro - co dzień po południu kilka przypadków. Zdarzali się też jadący w dzień przez długość jeziora w stronę Rucianego, bo chyba trzeba łódkę oddać. Była też barka Nautica w okolicach Krzyżackiego Rogu ze znanego portu przy linii wysokiego napięcia. Można zrozumieć cumowanie/ odbijanie w trudnych warunkach, ale powyższe to już przesada. Jeden przypadek był dość osobliwy, wiatr 1 st. w stronę brzegu, ale nie ma mowy o cumowaniu bez silnika. 30 minut manewrów na wysokich obrotach, by ustawić rufą antilę 24 i dopłynąć nią do brzegu pomiędzy kąpiące się dzieci na bindudze Bobrowej. Zanurzenie uniemożliwiało wyjście suchą stopą (woda ciepła 22st) na brzeg, a więc Pan piłował na wszelkie sposoby, a na rufie 5 obserwatorów, z których nikt nie pomyślał wejść do wody. Uczciwie dodam, że był też przypadek nocnego pagajowania do brzegu na czymś dużym (ciemno) chyba z 500 m.
mazury.info.pl - 2017-08-18, 12:10

Metodą małych kroków i relatywizacją zakazu używania silników doprowadzimy do likwidacji jednej z ostatnich spokojnych enklaw.

Co można zrobić, aby temu przeciwdziałać?
1. Reagować na każde naruszenie przepisów (bez relatywizacji)
2. Pisać maile (wskazane korzystanie z ePUAPu, bo mają wówczas obowiązek sprawą się zająć) do instytucji odpowiedzialnych za ochronę tego akwenu.

W przeciwnym wypadku motorowodniacy zwyciężą. 8-)

Emill`76 - 2017-08-18, 12:14

mazury.info.pl napisał/a:


W przeciwnym wypadku motorowodniacy zwyciężą. 8-)


A ja myślę, że w przeciwnym wypadku jezioro zwycięży ......i zostanie wyłączone z jakiejkolwiek żeglugi . I szczerze mówiąc z dwojga złego , wolałbym właśnie to rozwiązanie.

mazury.info.pl - 2017-08-18, 12:15

Emill`76 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:


W przeciwnym wypadku motorowodniacy zwyciężą. 8-)


A ja myślę, że w przeciwnym wypadku jezioro zwycięży ......i zostanie wyłączone z jakiejkolwiek żeglugi . I szczerze mówiąc z dwojga złego , wolałbym właśnie to rozwiązanie.


Zobaczymy. 8-)

Emill`76 - 2017-08-18, 12:21

mazury.info.pl napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:


W przeciwnym wypadku motorowodniacy zwyciężą. 8-)


A ja myślę, że w przeciwnym wypadku jezioro zwycięży ......i zostanie wyłączone z jakiejkolwiek żeglugi . I szczerze mówiąc z dwojga złego , wolałbym właśnie to rozwiązanie.


Zobaczymy. 8-)


A które rozwiązanie Ty wolałbyś Zbyszku ? ;-)

Szkło - 2017-08-18, 12:23

Ja bym wolał takie rozwiązanie, żeby pływali po nim ci, którzy potrafią przewidzieć że wiatr jak co dzień w pewnym momencie ustaje, że jak się ma dużą łódkę to trudno manewrować nią bez silnika, że można zatrzymać się gdzieś po drodze, nie koniecznie tam gdzie rano zaplanowaliśmy, że warto wybrać się tam na początku, a nie na końcu rejsu i takie tam..
Emill`76 - 2017-08-18, 12:36

Szkło napisał/a:
Ja bym wolał takie rozwiązanie, żeby pływali po nim ci, którzy potrafią przewidzieć że wiatr jak co dzień w pewnym momencie ustaje, że jak się ma dużą łódkę to trudno manewrować nią bez silnika, że można zatrzymać się gdzieś po drodze, nie koniecznie tam gdzie rano zaplanowaliśmy, że warto wybrać się tam na początku, a nie na końcu rejsu i takie tam..


Przewidywanie nastąpiłoby równolegle z nastaniem nieuchronnych odpowiednio wysokich kar za złamanie przepisów. Tak uważam .

Szkło - 2017-08-18, 12:43

Z nieuchronnością jest słabo, nie słyszałem o przypadku ukarania za coś takiego. W grę wchodzi chyba miejscowe przyzwolenie, bo jak nie każemy za coś co jest masowe i występuje w biały dzień (duży podatnik, itp.) to trudno karać pojedynczego Kowalskiego. Już byłbym bardziej za tym, żeby przesunąć tę strefę a potem mocno egzekwować, niż tak jak jest teraz, ale to już temat rzeka.
extant - 2017-08-18, 12:45

Szkło napisał/a:
Z nieuchronnością jest słabo...

Jest już najwyższy czas, żeby wreszcie to zmienić !

chester_brudnostopy - 2017-08-18, 12:49

extant napisał/a:
Szkło napisał/a:
Z nieuchronnością jest słabo...

Jest już najwyższy czas, żeby wreszcie to zmienić !


Czyli batem?

Emill`76 - 2017-08-18, 13:00

chester_brudnostopy napisał/a:
extant napisał/a:
Szkło napisał/a:
Z nieuchronnością jest słabo...

Jest już najwyższy czas, żeby wreszcie to zmienić !


Czyli batem?


Ponoć w Singapurze sprawdza się ta metoda doskonale :-P

Emill`76 - 2017-08-18, 13:04

Szkło napisał/a:
Z nieuchronnością jest słabo, nie słyszałem o przypadku ukarania za coś takiego. W grę wchodzi chyba miejscowe przyzwolenie, bo jak nie każemy za coś co jest masowe i występuje w biały dzień (duży podatnik, itp.) to trudno karać pojedynczego Kowalskiego. Już byłbym bardziej za tym, żeby przesunąć tę strefę a potem mocno egzekwować, niż tak jak jest teraz, ale to już temat rzeka.


3 tyg temu sternik małej motorówki holującej dzieciaki na "bananie" spod "Dęba" w kierunku wyspy , dostał 200 zł mandatu . Był trzeźwy .

Nie do końca wiadomo czy mandat dostał za strefę ciszy, czy za brak uprawnien do holowania .

Tylko co to za kara ? Przynajmniej jedno zero więcej odstraszyło by skutecznie

mazury.info.pl - 2017-08-18, 13:04

Emill`76 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:


W przeciwnym wypadku motorowodniacy zwyciężą. 8-)


A ja myślę, że w przeciwnym wypadku jezioro zwycięży ......i zostanie wyłączone z jakiejkolwiek żeglugi . I szczerze mówiąc z dwojga złego , wolałbym właśnie to rozwiązanie.


Zobaczymy. 8-)


A które rozwiązanie Ty wolałbyś Zbyszku ? ;-)


Egzekwowanie obecnych przepisów. Osobiście uważam, że strefy ciszy są potrzebne, a motorowodniakom wód żeglownych nie brakuje.

Moje zdanie nie ma tu jednak najmniejszego znaczenie. Jeżeli strefa zniknie - będę jednym z pierwszych narciarzy wodnych, który dopłynie do Jaśkowa. 8-)

zenek - 2017-08-18, 13:06

Emill`76 napisał/a:
Przewidywanie nastąpiłoby równolegle z nastaniem nieuchronnych odpowiednio wysokich kar za złamanie przepisów. Tak uważam .
Aby tak się stało musiałaby powstać Straż ochrony rezerwatu na wzór Straży Parków Narodowych. A to niestety są koszty, bo po jej powstaniu proceder pływania na silnikach praktycznie by zniknął i tym samym wpływy z mandatów.
Emill`76 - 2017-08-18, 13:10

mazury.info.pl napisał/a:


Moje zdanie nie ma tu jednak najmniejszego znaczenie. Jeżeli strefa zniknie - będę jednym z pierwszych narciarzy wodnych, który dopłynie do Jaśkowa. 8-)


Warto zaopatrzeć się na tą okoliczność a aparaturę tlenową . Bowiem organizm mógłby nie znieść ogromnej ilości siarkowodoru uwolnionego przez pędzącą łódź motorową :mrgreen:

extant - 2017-08-18, 13:12

... albo jakaś przypadkowa iskra ;-) :-P
Emill`76 - 2017-08-18, 13:12

zenek napisał/a:
musiałaby powstać Straż ochrony rezerwatu na wzór Straży Parków Narodowych. A to niestety są koszty, bo po jej powstaniu proceder pływania na silnikach praktycznie by zniknął i tym samym wpływy z mandatów.


To może chociaż ochotnicza ? ;-)

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)

chester_brudnostopy - 2017-08-18, 13:15

Emill`76 napisał/a:
zenek napisał/a:
musiałaby powstać Straż ochrony rezerwatu na wzór Straży Parków Narodowych. A to niestety są koszty, bo po jej powstaniu proceder pływania na silnikach praktycznie by zniknął i tym samym wpływy z mandatów.


To może chociaż ochotnicza ? ;-)

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)


A to taki szeryf, co lata po jeziorze i krzyczy "będziesz na jutubie"?
Żal...

Tobo - 2017-08-18, 13:15

Nieuchronność kary? - to działa w wielu krajach. Da się.
zenek - 2017-08-18, 13:19

Emill`76 napisał/a:
To może chociaż ochotnicza ? ;-)
Emil tylko nie ochotnicza! Albo zawodowa straż godziwie wynagradzana, albo żadna!
Emill`76 - 2017-08-18, 13:23

chester_brudnostopy napisał/a:


A to taki szeryf, co lata po jeziorze i krzyczy "będziesz na jutubie"?
Żal...


Spokojnie . Najpierw pertraktuje ..... ;-)

artiosso - 2017-08-18, 17:14

Emill`76 napisał/a:
chester_brudnostopy napisał/a:


A to taki szeryf, co lata po jeziorze i krzyczy "będziesz na jutubie"?
Żal...


Spokojnie . Najpierw pertraktuje ..... ;-)



... preatakuje :lol:

najmita - 2017-08-18, 18:06

Emill`76 napisał/a:

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)

Gdzie ostatnio widziano Tomka? Chętnie bym się z nim spotkał , np. w PTTKu

najmita - 2017-08-18, 18:09

chester_brudnostopy napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
zenek napisał/a:
musiałaby powstać Straż ochrony rezerwatu na wzór Straży Parków Narodowych. A to niestety są koszty, bo po jej powstaniu proceder pływania na silnikach praktycznie by zniknął i tym samym wpływy z mandatów.


To może chociaż ochotnicza ? ;-)

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)


A to taki szeryf, co lata po jeziorze i krzyczy "będziesz na jutubie"?
Żal...

A czego żal ?

Emill`76 - 2017-08-18, 18:21

najmita napisał/a:
Emill`76 napisał/a:

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)

Gdzie ostatnio widziano Tomka? Chętnie bym się z nim spotkał , np. w PTTKu


Ponoć już na Zegrzu... ;-)

artiosso - 2017-08-18, 18:39

najmita napisał/a:
Emill`76 napisał/a:

A propos - Tomjani wraca z WJM z dużą porcją "materiału" 8-)

Gdzie ostatnio widziano Tomka? Chętnie bym się z nim spotkał , np. w PTTKu


Tomjani mógłby na JRF wjechać ...

mazi - 2017-08-18, 20:16

zenek napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
Przewidywanie nastąpiłoby równolegle z nastaniem nieuchronnych odpowiednio wysokich kar za złamanie przepisów. Tak uważam .
Aby tak się stało musiałaby powstać Straż ochrony rezerwatu na wzór Straży Parków Narodowych. A to niestety są koszty, bo po jej powstaniu proceder pływania na silnikach praktycznie by zniknął i tym samym wpływy z mandatów.


Wystarczyły by systematyczne kontrole policji ale jedno i drugie wymaga zapewnienia finansowania co mogli by sami żeglarze zapewnić

zenek - 2017-08-18, 22:10

mazi napisał/a:
Wystarczyły by systematyczne kontrole policji ale jedno i drugie wymaga zapewnienia finansowania co mogli by sami żeglarze zapewnić
Bez wątpienia wystarczyłyby! I nawet policjanci z przyjemnością by taką służbę na jeziorze pełnili, bo któż nie chciałby pływać sobie motorówką po pięknym jeziorze i jeszcze dostawać za to pieniądze :-P .

Nie ma się jednak co oszukiwać. Pilnowanie czy ktoś nie pyrka na silniku w rezerwacie, to nie są priorytety Policji. Mają dziesiątki dużo poważniejszych zdarzeń i wykroczeń, którymi muszą się zająć!

mazury.info.pl - 2017-08-18, 22:19

zenek napisał/a:
Nie ma się jednak co oszukiwać. Pilnowanie czy ktoś nie pyrka na silniku w rezerwacie, to nie są priorytety Policji. Mają dziesiątki dużo poważniejszych zdarzeń i wykroczeń, którymi muszą się zająć!


Na przykład "suszenie" 50 metrów przed tablicą końca obszaru zabudowanego, albo na giżyckiej obwodnicy, w miejscu, gdzie nigdy nie doszło do żadnego wypadku, ale jest ograniczenie do 30-tki. :shock:

chester_brudnostopy - 2017-08-18, 22:22

A widzisz... Przepis jest przepis. Suszyć nie nada, ale po wyspach gonić turystów już tak?
Myślę, że susznie jest bardziej dochodowe :mrgreen:

mazury.info.pl - 2017-08-18, 22:38

chester_brudnostopy napisał/a:
A widzisz... Przepis jest przepis. Suszyć nie nada, ale po wyspach gonić turystów już tak?
Myślę, że susznie jest bardziej dochodowe :mrgreen:


Niech suszą w miejscach gdzie występuje zagrożenie. Na giżyckiej obwodnicy jest takie miejsce, ale tam nie ma długiej, niezabudowanej prostej z ograniczeniem do 30-tu.

Po wyspach mają gonić sprawców wykroczeń, nie turystów. Jeżeli przypadkiem turysta popełnia wykroczenie, to ukarać go tak samo jak miejscowego. :-P

chester_brudnostopy - 2017-08-18, 22:40

Dziwi Cię to? Mnie w ogóle.
zenek - 2017-08-19, 08:25

mazury.info.pl napisał/a:
Na przykład "suszenie" 50 metrów przed tablicą końca obszaru zabudowanego, albo na giżyckiej obwodnicy, w miejscu, gdzie nigdy nie doszło do żadnego wypadku, ale jest ograniczenie do 30-tki. :shock:
Nie miałem na myśli takich jakże "pożytecznych" zadań. Dlaczego to robią, to pytanie do Policji. Ja mogę się domyślać, że po prostu chodzi o kasę dla budżetu państwa. No zapewne drogówka, to nie Policja wodna :-P
!

mazury.info.pl - 2017-08-19, 08:45

Nie chodzi o żadną kasę tylko o słupki w statystykach. Policjant, który wystawia zbyt mało mandatów jest na cenzurowanym.

Cytat:
Skąd ta mandatomania?
– W policji obecnie liczy się przede wszystkim statystyka. Duża liczba mandatów ma być dowodem, że policja pracuje – mówi Antoni Duda. I dodaje, że proceder podkręcania statystyki nie dotyczy tylko mandatów, ale także tzw. wykrywalności. Gdy zostanie zatrzymany handlarz nielegalnym oprogramowaniem, każdą znalezioną przy nim płytę zapisuje się jako osobną sprawę. Im więcej płyt, tym więcej sukcesów. – W efekcie słupki statystyk szybują, tylko jak się to ma do rzeczywistości? – pyta retorycznie policyjny związkowiec.


Więcej tego typu kwiatków:
.http://www.newsweek.pl/polska/policja-idzie-na-rekord-w-mandatach,70093,1,1.html

chester_brudnostopy - 2017-08-19, 08:50

aaa Newsweek :mrgreen:
mazury.info.pl - 2017-08-19, 08:55

Nie podoba się newsweek to masz TVP INFO

Cytat:
Dane o wypadkach drogowych, które przedstawia polska policja, różnią się znacząco od międzynarodowych opracowań. To, według „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, poprawia policyjne statystyki.

Bank Światowy w najnowszym opracowaniu wskazuje na „sztuczki” policjantów, polegające między innymi na kwalifikowaniu wypadków jako stłuczki, a zabitych w wypadkach jako samobójców.

Według ekspertów, dane zawarte w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji są niewiarygodne. Efektem jest niedoszacowanie liczby rannych i zbyt optymistyczny obraz tego, co się dzieje na polskich drogach. Janusz Popiel ze Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach Drogowych „Alter Ego” wskazuje, że oficjalne statystyki pokazują podejrzanie niską liczbę osób rannych na drogach przy bardzo wysokiej liczbie zabitych.

.http://www.tvp.info/22782177/statystyki-lepsze-dzieki-sztuczkom-policji-wypadki-jako-stluczki-a-zabici-jako-samobojcy

chester_brudnostopy - 2017-08-19, 09:03

czyli jednak nie na wodę...na drogi! :mrgreen:
suszyć,suszyć :mrgreen:

melloon - 2017-10-09, 19:53

Przeczytałem cały ten wątek i normalnie szok ! :shock:
Mimo to zaryzykuję i wpadnę w przyszłym sezonie... :lol:

melloon - 2017-10-10, 21:16

A`propo cumowania do drzew:



obrazek z filmu : https://www.youtube.com/watch?v=Afo6lIbEElk

Luke - 2017-10-10, 21:24

No i..? Zaszkodziło coś drzewom..? Zakaz cumowania do drzew wynika z zamierzchłych czasów, kiedy istniała żegluga śródlądowa i ciężkie barki cumowano stalowymi linami. Sam pamiętam takie przypadki na Zegrzu. Nie istnieją żadne dowody, że przycumowanie jachtu, nawet ciężkiego, do drzewa w jakikolwiek sposób uszkodzi drzewo, a nawet korę. Cumując na dziko, a robię to prawie wyłącznie w czasie pływania, nie natrafiłem na żaden przypadek uszkodzonego drzewa przez cumę, a każdy widzi, że znakomita większość cumuje do drzew.
Co innego, jeżeli ktoś np. wydziabie siekierką w drzewie rowek na cumę, żeby się nie przesunęła... Ale to zupełnie inny przypadek.

darkor54 - 2017-10-10, 21:32

Luke napisał/a:
...Co innego, jeżeli ktoś np. wydziabie siekierką w drzewie rowek na cumę, żeby się nie przesunęła...

... albo zetnie drzewo na ognisko.... Ale przepis zabraniający cumowania do drzew jest. I Mimo, że podzielam zdanie o braku szkodliwości cumowania liną elastyczną (nie stalową) do drzewa to sam wykorzystuje kotwice. Ma to jeszcze jedna zaletę - jeżeli leży ona w wodzie to na jachcie nie będziemy mieli nieproszonych "gości...

melloon - 2017-10-10, 21:38

Z przepisami oczywiście można dyskutować, ale jeśli obowiązują...
Nie wiem jak to szkodzi drzewom, zamówiłem dwa wkręcane paliki ( bo niestety nie ma ich w czarterze) - koszt śmieszny.

jaras63 - 2017-10-10, 23:16

Luke napisał/a:
No i..? Zaszkodziło coś drzewom..? Zakaz cumowania do drzew wynika z zamierzchłych czasów, kiedy istniała żegluga śródlądowa i ciężkie barki cumowano stalowymi linami. Sam pamiętam takie przypadki na Zegrzu. Nie istnieją żadne dowody, że przycumowanie jachtu, nawet ciężkiego, do drzewa w jakikolwiek sposób uszkodzi drzewo, a nawet korę. Cumując na dziko, a robię to prawie wyłącznie w czasie pływania, nie natrafiłem na żaden przypadek uszkodzonego drzewa przez cumę, a każdy widzi, że znakomita większość cumuje do drzew.
Co innego, jeżeli ktoś np. wydziabie siekierką w drzewie rowek na cumę, żeby się nie przesunęła... Ale to zupełnie inny przypadek.

Myślę że jak w życiu, każdy ma trochę racji. Jedno czy dziesięć cumowań temu drzewu (drzewowi) nic nie zrobi. Ale zauważ że łódki wiąże (bo przecież nie cumuje) się zawsze do tych samych drzew i w tym samym miejscu. Nawet w tym roku będąc na Rybaczej Budzie oglądałem (zabliźnione już) miejsca po cumach, a przecież tam już mało kto zawija. Najlepiej widać to na Bełdanach gdzie na każdym prawie dzikusie można znaleźć takie drzewo-poler.

Luke - 2017-10-10, 23:24

jaras63 napisał/a:
Nawet w tym roku będąc na Rybaczej Budzie oglądałem (zabliźnione już) miejsca po cumach, a przecież tam już mało kto zawija. Najlepiej widać to na Bełdanach gdzie na każdym prawie dzikusie można znaleźć takie drzewo-poler.

Szkoda, że nie mogę zobaczyć tych blizn. A Bełdany akurat znam bardzo dobrze i nie widziałem ani jednego przypadku zniszczenia żywego drzewa cumą... Sam wieszałem hamak pomiędzy dwoma drzewami i obciążałem swoją osobą. I uwierz mi, praktycznie nie było nawet draśnięcia na korze. A siły spore (pamiętaj jakie są wektory sił na mocowaniu hamaka). Jacht nie wisi swoim ciężarem na cumie, jego ta cuma tylko stabilizuje. A na zdjęciu które stanowi początek tej dyskusji, cumy są w ogóle luźne...

jaras63 - 2017-10-10, 23:46

Nie chodzi mi o to że cuma czy hamak szkodzi drzewu w chwili cumowania (wiązania). Myślę że ustawodawcy (czy jak go zwał) chodzi o to ( z czym się zgadzam) ze "długotrwałe" działanie na drzewo "za pomocą liny" może mu (temu drzewu) przynieść szkodę. Zapraszam do mnie - mam miejsce gdzie wieszam hamak i po paru latach "blizna" jest spora (no ale to "moje" drzewo). Rozkład sił działających na hamak to też ciekawy materiał do dyskusji - wystarczy popatrzeć na "bliznę" na drzewie.
A cumy rzeczywiście są luźne - do czasu.
Zaznaczam że nie jestem ekooszołomem - każdemu zdarza się zacumować tam gdzie nie można (na chwilę).

mazury.info.pl - 2017-10-10, 23:47

Luke napisał/a:

Szkoda, że nie mogę zobaczyć tych blizn.


:-P

Źródło: https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=109532

jaras63 - 2017-10-10, 23:53

mazury.info.pl napisał/a:
Luke napisał/a:

Szkoda, że nie mogę zobaczyć tych blizn.


Obrazek :-P

Źródło: https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=109532

No to chyba nie jest blizna od cum jachtów żaglowych (czy nawet motorowych), ale coś jest na rzeczy. To bardziej jest to co napisał Luke - użycie siekierki do cumowani (wyrąbać aby przeżyć - wiało 10 od lądu)

Luke - 2017-10-10, 23:58

mazury.info.pl napisał/a:
Luke napisał/a:

Szkoda, że nie mogę zobaczyć tych blizn.


Obrazek :-P

Źródło: https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=109532

I twierdzisz że to od cumy? Boszzzz... :roll:
Przecież widać, że to bobry nacięły (drobne ślady zębów)... A cuma być może trochę przeszorowała, ale działała na otwartej ranie drzewa, aż do rdzenia pnia...
Proszę Cię, nie manipuluj, bo jeszcze ktoś w to uwierzy... :mrgreen:

Tupi - 2017-10-10, 23:58

jaras63 napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Luke napisał/a:

Szkoda, że nie mogę zobaczyć tych blizn.


Obrazek :-P

Źródło: https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=109532

No to chyba nie jest blizna od cum jachtów żaglowych (czy nawet motorowych), ale coś jest na rzeczy. To bardziej jest to co napisał Luke - użycie siekierki do cumowani (wyrąbać aby przeżyć - wiało 10 od lądu)


nic na rzeczy nie ma - to bobry po prostu

mazury.info.pl - 2017-10-11, 00:01

Luke napisał/a:
I twierdzisz że to od cumy? Boszzzz... :roll:


A gdzie to wyczytałeś? Zadziwiające jak łatwo przychodzi Wam wkładanie w moje usta słów, których nie wypowiedziałem (nie napisałem).

Luke - 2017-10-11, 00:04

Nie jestem dendrologiem, ale wydaje mi się, że tak podcięte przez bobry drzewo i tak nie ma szans na przeżycie... Tym samym dyskusja o szkodliwym wpływie cum jest w tym przypadku bezprzedmiotowa... 8-)
Luke - 2017-10-11, 00:06

mazury.info.pl napisał/a:
Luke napisał/a:
I twierdzisz że to od cumy? Boszzzz... :roll:


A gdzie to wyczytałeś? Zadziwiające jak łatwo przychodzi Wam wkładanie w moje usta słów, których nie wypowiedziałem (nie napisałem).

Człowieku! Z kontekstu, z kontekstu. Wrzuciłeś to pod moim cytatem, na temat blizn od cum!!!
To jak to inaczej traktować? A jeżeli nie taki był zamysł, to po co wrzucałeś to zdjęcie?
:shock:

mazury.info.pl - 2017-10-11, 00:24

Luke napisał/a:
po co wrzucałeś to zdjęcie? :shock:


Jak mawiają sąsiedzi - dla poddierżenia razgawora. :-P

Proponuję odnosić się wyłącznie do tego co napisałem, a nie do tego co Twoim zdaniem autor miał na myśli. :idea:

artiosso - 2017-10-11, 00:30

Zbyszek, zarzucasz czasami gierki Mariuszowi, a sam tutaj jesteś, jak jedna Wielka Gra (Mazurska). :-o
mazury.info.pl - 2017-10-11, 00:37

Owszem zdarza mi się z premedytacją podnosić Wam ciśnienie. Nie robię jednak tego złośliwie, ale z troski o forum. Bez tego już dawno to miejsce podzieliłoby los wielu innych internetowych przystani, na których nic się nie dzieje. 8-)
artiosso - 2017-10-11, 00:40

mazury.info.pl napisał/a:
Owszem zdarza mi się z premedytacją podnosić Wam ciśnienie. Nie robię jednak tego złośliwie, ale z troski o forum. Bez tego już dawno to miejsce podzieliłoby los wielu innych internetowych przystani, na których nic się nie dzieje. 8-)


Można napisać - prawdziwy Gospodarz z Ciebie.
Rasowy Pies Ogrodnika że tak powiem. ;-)

mazury.info.pl - 2017-10-11, 01:08

artiosso napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Owszem zdarza mi się z premedytacją podnosić Wam ciśnienie. Nie robię jednak tego złośliwie, ale z troski o forum. Bez tego już dawno to miejsce podzieliłoby los wielu innych internetowych przystani, na których nic się nie dzieje. 8-)


Można napisać - prawdziwy Gospodarz z Ciebie.
Rasowy Pies Ogrodnika że tak powiem. ;-)


Mam w tym 20-letnie doświadczenie. Jeszcze z czasów zapomnianego pl.rec.zeglarstwo :mrgreen:

mazury.info.pl - 2017-10-11, 01:34

subwątek polityczny trafił we właściwe miejsce.
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=17574

artiosso - 2017-10-11, 01:52

Subwątek .....
no no no, ale Wersal :lol:

zenek - 2017-10-11, 07:41

Luke napisał/a:
No i..? Zaszkodziło coś drzewom..? Zakaz cumowania do drzew wynika z zamierzchłych czasów, kiedy istniała żegluga śródlądowa i ciężkie barki cumowano stalowymi linami.
Zgadzam się! Ten przepis jest przeniesiony żywcem z zawodowej żeglugi śródlądowej. Owszem czasem na korze drzew widać otarcie spowodowane liną, ale nigdzie nie widziałem przetartej kory do żywego pnia.
A tak na marginesie, to w ostatnich latach jak grzyby po deszczu pojawiły się tzw. parki linowe. Oczywiście liny są rozpięte między drzewami. I co w tych parkach liny nie niszczą drzew :-P ?

Sławek - 2017-10-11, 08:16

Krótkotrwałe obwiązanie liny do drzewa mu na pewno nie zaszkodzi. Co innego jakby drzewo wykorzystać do stałego cumowania, gdzie lina byłaby stale w tym samym miejscu.. Drzewom w lesie najbardziej szkodzi charwester niewłaściwie użyty, który likwiduje w krótkim czasie całe drzewostany.

Sławek

filip55 - 2017-10-11, 11:45

zenek napisał/a:

A tak na marginesie, to w ostatnich latach jak grzyby po deszczu pojawiły się tzw. parki linowe. Oczywiście liny są rozpięte między drzewami. I co w tych parkach liny nie niszczą drzew :-P ?

.http://www.parklinowy.pl/grafikawww/foto2015/1d.jpg
Tak są mocowane liny w parkach linowych.

funyo - 2017-10-11, 11:46

Wasze rozmyślania przypominają trochę dylemat: wjechać do lasu quadem mimo zakazu, czy nie? Albo: cumować do wyspy-rezerwatu jesienią czy nie? Albo: płynąć ślizgiem w pustym kanale, czy nie? Itd., itp...
To nic innego, jak relatywizowanie, tylko co będzie, jak każdy zacznie to robić po swojemu?
Eeeech... :-/

mazury.info.pl - 2017-10-11, 12:04

funyo napisał/a:
To nic innego, jak relatywizowanie, tylko co będzie, jak każdy zacznie to robić po swojemu?


To samo co na Nidzkim w strefie ciszy. :lol:

foq - 2017-10-11, 12:21

A tak przy okazji: macie może jakieś pomysły - skąd wykombinować mocny świder do cumowania? Powtarzam: mocny, bo to co widziałem w sieci to bardziej przypomina nieco wyrośnięty korkociąg do wina i chyba tyle jest warte ... :-/ Nie marzy mi się produkcja chałupnicza, może ktoś jednak znalazł coś solidnego na rynku ?
Tynia - 2017-10-11, 12:37

Nazywa się to "ekocuma mała - kotwica wkręcana w ląd"", wrzuć hasło w przeglądarce i wyskoczy link do strony znanego producenta okuć, który wystawia się na każdych targach. Ja mam mniejszą, kupioną na targach właśnie za ok 70 zł do jachtu <2t (w sklepie są po 100 zł). Są też większe po 120 zł nazywane "ekocuma duża - kotwica wkręcana w ląd".
Luke - 2017-10-11, 12:51

Producent - Topiko. Nie mam, ale oglądałem w naturze. Ilość zwojów, średnica "świdra" oraz średnica pręta sprawia dobre wrażenie, myślę, że jest nie do wyrwania ze zwartej gleby, ale już wkręcania w mokry piach na granicy wody bym się trochę obawiał.
zenek - 2017-10-11, 13:12

funyo napisał/a:
Wasze rozmyślania przypominają trochę dylemat: wjechać do lasu quadem mimo zakazu, czy nie? Albo: cumować do wyspy-rezerwatu jesienią czy nie? Albo: płynąć ślizgiem w pustym kanale, czy nie? Itd., itp...
To nic innego, jak relatywizowanie, tylko co będzie, jak każdy zacznie to robić po swojemu?
Eeeech... :-/
Przepisy tak z grubsza dzielą się na mądre i głupie, albo inaczej - akceptowalne i przestrzegane i te nieakceptowalne, które ludzie mają w poważaniu.
Przepis o zakazie cumowana do drzew dotyczący jachtów jest jednym z przepisów, którego ludzie nie akceptują, bo nie widzą w nim sensu.
Gdyby faktycznie cumowanie do drzew tak bardzo im szkodziło, to nad brzegami Bełdan nie rosło by już żadne drzewo!

Emill`76 - 2017-10-11, 13:15

W Markach k. Warszawy są produkowane takie knagi jak na zdjęciu. Ostatnia cena bodajże 54 zł .. linka nie wrzucę , bo nie zgodny z regulaminem forum. Chętnym mogę podesłać kontakt na PW
mmaacc - 2017-10-11, 14:48

Szkło napisał/a:
Z nieuchronnością jest słabo

Niestety tak. Pora z tym skończyć!
Szkło napisał/a:
nie słyszałem o przypadku ukarania za coś takiego.

Owszem, było wiele! Ale do tego konieczne jest skuteczne powiadomienie wiadomo kogo....
Szkło napisał/a:
W grę wchodzi chyba miejscowe przyzwolenie

Nie tylko miejscowe! :( Potoki wody na ten temat zostały wylane...

mmaacc - 2017-10-11, 14:50

mazury.info.pl napisał/a:

Egzekwowanie obecnych przepisów. Osobiście uważam, że strefy ciszy są potrzebne, a motorowodniakom wód żeglownych nie brakuje.

Jestem za!

Sławek - 2017-10-11, 15:00

Co prawda napisałem, że krótkotrwałe zacumowanie jacht do drzewa jemu nie zaszkodzi, to jednak skoro przepis zabrania to zabrania. I koniec kropka.

Sławek

Luke - 2017-10-11, 15:03

Sławek napisał/a:
Co prawda napisałem, że krótkotrwałe zacumowanie jacht do drzewa jemu nie zaszkodzi, to jednak skoro przepis zabrania to zabrania. I koniec kropka.

Sławek

Skoro zmiana przepisów jest bardzo trudna, to tego się trzymajmy ;-)

funyo - 2017-10-11, 15:09

zenek napisał/a:
Przepisy tak z grubsza dzielą się na mądre i głupie, albo inaczej - akceptowalne i przestrzegane i te nieakceptowalne, które ludzie mają w poważaniu.
Przepis o zakazie cumowana do drzew dotyczący jachtów jest jednym z przepisów, którego ludzie nie akceptują, bo nie widzą w nim sensu.
Gdyby faktycznie cumowanie do drzew tak bardzo im szkodziło, to nad brzegami Bełdan nie rosło by już żadne drzewo!

Ja nie akceptuję ograniczeń prędkości w kanałach po sezonie, uważam że są głupie a mój niewielki kilwater nie szkodzi przecież brzegom :-P
Kto następny?

zenek - 2017-10-11, 16:14

funyo napisał/a:
Ja nie akceptuję ograniczeń prędkości w kanałach po sezonie, uważam że są głupie a mój niewielki kilwater nie szkodzi przecież brzegom :-P
Kto następny?
A cóż to za problem aby ograniczenie prędkości było w kanałach tylko w określonych miesiącach?
Przecież na drogach są znaki ograniczenia prędkości obowiązujące np. w dni robocze lub w określonych godzinach. Szczególnie w okolicach szkół.

funyo - 2017-10-11, 17:07

Zenku, czy Ty czytasz to co piszesz?
Stan prawny jest jaki jest i nie można go zmieniać, postępując wedle własnego widzimisię - ten przepis jest mądry, to się zastosuję, a ten jest głupi więc go oleję.
Żeby zmienić przepisy, trzeba przejść całą ścieżkę proceduralną - to jedyna droga. Każda inna prowadzi do anarchii...

zenek - 2017-10-11, 18:19

funyo napisał/a:
Zenku, czy Ty czytasz to co piszesz?
Stan prawny jest jaki jest i nie można go zmieniać, postępując wedle własnego widzimisię - ten przepis jest mądry, to się zastosuję, a ten jest głupi więc go oleję.
Paweł nie ja jestem od stanowienia prawa. Ja to obowiązujące prawo oceniam i to mi wolno. Nikogo nie namawiam do łamania obowiązujących przepisów. A że niektóre są pozbawione sensu, to nie moja wina.
Do anarchii moim zdaniem prowadzi przede wszystkim głupie prawo, bo coraz mniej ludzi go przestrzega i następuje przyzwolenie społeczne na jego łamanie.
Tak jest z cumowaniem do drzew. Jeżeli to drzewom nie szkodzi, to jaki jest sens tego przepisu? I żeby znowu nie było na mnie :-P . Sam wożę świder do cumowania, ale głównie z tego powodu aby nie mieć problemu z cumowaniem w dowolnym miejscu jak np. na południu Niegocina lub w Zat. Rudzkiej na Rosiu gdzie nie ma po prostu do czego przywiązać cumy. Świder jest wtedy nieoceniony.
A jak już go mam, to używam również wtedy kiedy w pobliżu jest drzewo :-P !

Emill`76 - 2018-03-19, 13:01

Tak się zastanawiałem, gdzie umieścić ten filmik . Bo jest też dla ludzi o mocnych nerwach .... :evil:

https://www.youtube.com/watch?v=7iR39fgGSjY

mazury.info.pl - 2018-03-19, 13:02

Emill`76 napisał/a:
Tak się zastanawiałem, gdzie umieścić ten filmik . Bo jest też dla ludzi o mocnych nerwach .... :evil:

https://www.youtube.com/watch?v=7iR39fgGSjY



mazury.info.pl - 2018-03-19, 13:10

Oj tam. Standardowy rejs młodzieżowy. Młodzież musi się wyszumieć. Huk petard gdzieś w spokojnym miejscu, kradzież wózka z marketu w ramach walki z imperializmem korporacji itp. wybitnie pomaga w naładowaniu "życiowych akumulatorów" na długie zimowe miesiące gdzieś w wielkim mieście.
funyo - 2018-03-19, 15:38

Ogólnie fajne klimaty, chociaż trochę syfią i są raczej z bezstresowego chowu...
Emill`76 - 2018-03-19, 15:44

funyo napisał/a:
Ogólnie fajne klimaty, chociaż trochę syfią i są raczej z bezstresowego chowu...


Ogólnie Pawle, to te bydło pomyliło klimaty .....

szg - 2018-03-19, 15:48

No ogólnie mało tam żeglarskiego klimatu ale młodzież spuszczona z łańcucha tak ma :oops: ;-) .
Emill`76 - 2018-03-19, 15:55

szg napisał/a:
No ogólnie mało tam żeglarskiego klimatu ale młodzież spuszczona z łańcucha tak ma :oops: ;-) .


Nie raz obserwuję zachowania "młodzieży" na szlaku ... i aż tak bym Grzegorzu nie uogólniał . Jednak sporo widzi się też pozytywnych zachowań ......na szczęście ;-)

familiant - 2018-03-19, 15:57

szg napisał/a:
No ogólnie mało tam żeglarskiego klimatu ale młodzież spuszczona z łańcucha tak ma :oops: ;-) .

nie tylko młodzież, to cechuje osobników spuszczonych ze smyczy matek, żon, kochnek, przełożonych. Niestety to zjawisko robi sie coraz bardziej powszechne.

zenek - 2018-03-19, 17:16

Ten film przedstawia zachowanie przeciętnej załogi mazurskiego jachtu czarterowego we współczesnych czasach. Od dawna na forum można przeczytać o upadku etykiety żeglarskiej, dawnych obyczajów i ogólne narzekanie na to co się teraz dzieje. Jak widać z filmu jacht jest tylko i wyłącznie środkiem transportu i samo żeglowanie nie jest już celem samym w sobie jak to było 40 czy 30 lat temu. Jacht służy teraz turystom wodnym za narzędzie do powiedzmy innych zachowań!
Tobo - 2018-03-19, 17:20

My już kilka razy "zawiedliśmy" się na młodzieży. A to na Dobskim jak 3 jachty przypłynęły blisko nas na noc z samą młodzieżą na pokładzie - a tu ździwko, do pewnej ludzkiej godziny głośno i wesoło, później kulturka i porządek. Noc przespana spokojnie. A to na biwaku w Jaśkowie, gdzie młodzież piła, śmiała się i bawiła - ale do odpowiedniej godziny, później kulturka, spokój.
Ze "starszymi" nie raz tak nie było ;-)

najmita - 2018-03-19, 21:28

Ten film to jest Film :lol: . To nie jest relacja z rejsu. Autor filmu nakręcił, a następnie zmontował to co chciał pokazać w filmie. :-D

Owszem, są sceny "gorszące" jak: grill z wózka, rzucanie piwem do wody i może jeszcze jakieś, ale to jest film...

melloon - 2018-03-19, 21:31

funyo napisał/a:
są raczej z bezstresowego chowu...


Oj, trafiłeś..
Mam uczulenie na "bezstresowe wychowanie: :-)

pough - 2018-03-19, 21:34

najmita napisał/a:
Ten film to jest Film :lol: . To nie jest relacja z rejsu. Autor filmu nakręcił, a następnie zmontował to co chciał pokazać w filmie. :-D

Owszem, są sceny "gorszące" jak: grill z wózka, rzucanie piwem do wody i może jeszcze jakieś, ale to jest film...

Też tak ten film odbieram...

Emill`76 - 2018-03-19, 21:38

pough napisał/a:
najmita napisał/a:
Ten film to jest Film :lol: . To nie jest relacja z rejsu. Autor filmu nakręcił, a następnie zmontował to co chciał pokazać w filmie. :-D

Owszem, są sceny "gorszące" jak: grill z wózka, rzucanie piwem do wody i może jeszcze jakieś, ale to jest film...

Też tak ten film odbieram...


Znaczy się... po nagraniu filmu, chłopaki wyszorowali wózek i grzecznie odstawili pod Biedrę, tudzież Kauflanda ? ;-)

najmita - 2018-03-19, 21:47

Emill`76 napisał/a:
pough napisał/a:
najmita napisał/a:
Ten film to jest Film :lol: . To nie jest relacja z rejsu. Autor filmu nakręcił, a następnie zmontował to co chciał pokazać w filmie. :-D

Owszem, są sceny "gorszące" jak: grill z wózka, rzucanie piwem do wody i może jeszcze jakieś, ale to jest film...

Też tak ten film odbieram...


Znaczy się... po nagraniu filmu, chłopaki wyszorowali wózek i grzecznie odstawili pod Biedrę, tudzież Kauflanda ? ;-)


Emil, TĘ scenę z wózkiem (jako realną) określiłem jako gorszącą.

pough - 2018-03-19, 22:18

Emill`76 napisał/a:
Znaczy się... po nagraniu filmu, chłopaki wyszorowali wózek i grzecznie odstawili pod Biedrę, tudzież Kauflanda ? ;-)

Nie wiem... Ty pewnie też nie wiesz...

funyo - 2018-03-19, 22:48

Wszyscy byliśmy młodzi i też pewnie mamy nieco za uszami, nie ma co demonizować, choć parę scen faktycznie psuje odbiór. Myślę też, że gdyby akcja działa się na hausbocie, a nie na żaglówce, to zmieniłby się przekaz i film zrobiłby się bardziej strawny. Przynajmniej dla "żeglarskich ortodoksów". ;-)
Samą koncepcję i montaż oceniam dość wysoko, choć zaznaczam, że oglądałem bez dźwięku. :roll:

mazury.info.pl - 2018-03-19, 23:02

W zasadzie zachowanie wlaściwe dresmotorowodniakom. 8-)
Rafał1960 - 2018-03-19, 23:15

funyo napisał/a:
oglądałem bez dźwięku. :roll:

Ja też, dźwięk był niepotrzebny. Wystarczyło zobaczyć.
Na szczęście znam też inną młodzież.

Jacht?? Kit z jachtem. Wstawimy wózek, porysujemy wnętrze, urwiemy zaczep stołu.
Kaucja? Kit z kaucją. Kilka dni luzu i zabawy na maksa jest warte głupie 1000 zł..

D@reC - 2018-03-20, 02:25

melloon napisał/a:
funyo napisał/a:
są raczej z bezstresowego chowu...


Oj, trafiłeś..
Mam uczulenie na "bezstresowe wychowanie: :-)


A co gorsza niestety takiej bezstresowo wychowanej młodzieży przybywa :-/

melloon - 2018-05-04, 19:44

Odbieram cały ten wątek, jako skierowany głównie do mało doświadczonych, czy nawet zupełnie zielonych sterników.
I dziękuję tym co robią fotki i tu wrzucają, i tym co komentują.
Dzięki temu można w łatwy sposób ustrzec się od błędów żółtodzioba ;-)

plitkin - 2018-05-04, 20:19

melloon napisał/a:
Odbieram cały ten wątek, jako skierowany głównie do mało doświadczonych, czy nawet zupełnie zielonych sterników.
I dziękuję tym co robią fotki i tu wrzucają, i tym co komentują.
Dzięki temu można w łatwy sposób ustrzec się od błędów żółtodzioba ;-)


Ja sam się dużo z tego wątku nauczyłem.

Tobo - 2018-05-06, 09:34

Zwiedzanie Dobskiego, wyspa Lipka.
mazury.info.pl - 2018-05-06, 10:22

Tobo napisał/a:
Zwiedzanie Dobskiego, wyspa Lipka.


Dni stref ciszy na Mazurach są policzone.

funyo - 2018-05-06, 10:39

Ale tam nie ma strefy ciszy, tylko rezerwat przyrody :-/
melloon - 2018-05-06, 10:42

Artykuł 15 ust. 1 p. 20 i p. 21 Ustawy o Ochronie Przyrody
1. W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się:
20) zakłócania ciszy;
21) używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania sportów wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub szlaków wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody – przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody.

funyo - 2018-05-06, 11:19

I dlatego właśnie sugerowane przez admina zniesienie stref ciszy nie będzie miało zastosowania w tym konkretnym przypadku.
mazury.info.pl - 2018-05-06, 11:43

Dyskusja o kamizelkach dla dzieci wydzielona do osobnego tematu z ankietą. https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=18195
kon72 - 2018-05-06, 17:56

melloon napisał/a:
Artykuł 15 ust. 1 p. 20 i p. 21 Ustawy o Ochronie Przyrody
1. W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się:
20) zakłócania ciszy;
21) używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania sportów wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub szlaków wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody – przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody.

Tak z ciekawości pytam jaki przepis pozwala na Dobskim używać silników akumulatorowych, skoro to jest strefa ciszy?

mazury.info.pl - 2018-05-06, 19:33

kon72 napisał/a:
Tak z ciekawości pytam jaki przepis pozwala na Dobskim używać silników akumulatorowych, skoro to jest strefa ciszy?


Nie ma takiego przepisu, gdyż w momencie ich powstania silniki elektryczne nie istniały lub nie były powszechnie dostępne. Należałoby te przepisy znowelizować.

Generalnie po Dobskim nie powinno się pływać w ogóle, gdyż nie istnieją tam szlaki żeglowne wyznaczone przez odpowiednich urzędników. Na upartego policja mogłaby stanąć z bloczkiem mandatowym i kasować każdego wracającego z Dobskiego.

Tobo - 2018-05-06, 20:20

mazury.info.pl napisał/a:

Generalnie po Dobskim nie powinno się pływać w ogóle, gdyż nie istnieją tam szlaki żeglowne wyznaczone przez odpowiednich urzędników. Na upartego policja mogłaby stanąć z bloczkiem mandatowym i kasować każdego wracającego z Dobskiego.
- oby na pewno? Cytat z pisma żeglarskiego na literę Ż:
Cytat:
"Rejonowy Dyrektor Ochrony Środowiska w Olsztynie w dn. 06.06.2012 r. wydał zarządzenie nr 30, w którym zezwolił na terenie Rezerwatu Jeziora Nidzkiego od 15.04 do 31.10 na „pływanie, żeglowanie oraz uprawianie innych sportów wodnych niewymagających używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego”. Podobne zasady obowiązują w Rezerwacie Jezioro Dobskie."

mazury.info.pl - 2018-05-06, 20:25

Ech pismaki... Nie ma czegoś takiego jak "Rejonowy Dyrektor Ochrony Środowiska".

Regionalny Dyrektor OŚ wydał zarządzenie po aferze medialnej związanej z jeziorem Nidzkim. Na Nidzkim faktycznie ustawiono bojki szlakowe. Tymczasem przy wejściu na Dobskie stoi znak na którym jak byk jest napisane "koniec wód żeglownych".

Tobo - 2018-05-06, 20:29

mazury.info.pl napisał/a:
Ech pismaki... Nie ma czegoś takiego jak "Rejonowy Dyrektor Ochrony Środowiska".

Regionalny Dyrektor OŚ wydał zarządzenie po aferze medialnej związanej z jeziorem Nidzkim. Na Nidzkim faktycznie ustawiono bojki szlakowe. Tymczasem przy wejściu na Dobskie stoi znak na którym jak byk jest napisane "koniec wód żeglownych".
- ten sam znak stoi w kilku innych miejscach, gdzie kończy się wyznaczony farwater.
mazury.info.pl - 2018-05-06, 20:34

No właśnie.
taras - 2018-05-06, 20:46

Tobo napisał/a:
ten sam znak stoi w kilku innych miejscach, gdzie kończy się wyznaczony farwater.


Jeśli za tym znakiem jest "zwykłe" jezioro to dla Ciebie praktycznie nic nie zmienia, wiesz tylko, że nie masz szans na oznaczenia mielizn itp

O ile się nie mylę to różnica jest taka, że w połączeniu z kluczowym słówkiem rezerwat musi do legalnego pływania istnieć wyznaczony szlak.


niech mnie ktoś poprawi jeśli bredzę ;-)

Tobo - 2018-05-06, 20:51

Wiem ;-) Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność. Nie ma żadnego związku ze strefą ciszy, rezerwatem.

A tu link do Zarządzenia dopuszczającego żeglugę na Dobskim: .http://bip.olsztyn.rdos.gov.pl/files/obwieszczenia/69647/Zarzadzenie_RDOS_Olsztyn_92_2016.pdf

funyo - 2018-05-06, 21:29

kon72 napisał/a:

Tak z ciekawości pytam jaki przepis pozwala na Dobskim używać silników akumulatorowych, skoro to jest strefa ciszy?

To nie jest strefa ciszy w ogólnym rozumieniu - strefy ciszy są wyznaczane przez władze powiatu, takowej na Dobskim nie ma. Ograniczenia w ruchu są skutkiem istnienia tam rezerwatu. To nie jest ze sobą tożsame.

Kswitalski - 2018-05-06, 21:36

mazury.info.pl napisał/a:
Generalnie po Dobskim nie powinno się pływać w ogóle, gdyż nie istnieją tam szlaki żeglowne wyznaczone przez odpowiednich urzędników. Na upartego policja mogłaby stanąć z bloczkiem mandatowym i kasować każdego wracającego z Dobskiego.


Od kiedy i według jakiego przepisu pływanie poza szlakiem jest nielegalne?? 🤔

mazury.info.pl - 2018-05-06, 21:37

Tobo napisał/a:
Wiem ;-) Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność. Nie ma żadnego związku ze strefą ciszy, rezerwatem.

A tu link do Zarządzenia dopuszczającego żeglugę na Dobskim: .http://bip.olsztyn.rdos.gov.pl/files/obwieszczenia/69647/Zarzadzenie_RDOS_Olsztyn_92_2016.pdf


Czyli dopiero 2 lata temu, a nie w 2012r.

mazury.info.pl - 2018-05-06, 21:37

Kswitalski napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Generalnie po Dobskim nie powinno się pływać w ogóle, gdyż nie istnieją tam szlaki żeglowne wyznaczone przez odpowiednich urzędników. Na upartego policja mogłaby stanąć z bloczkiem mandatowym i kasować każdego wracającego z Dobskiego.


Od kiedy i według jakiego przepisu pływanie poza szlakiem jest nielegalne?? 🤔


W rezerwatach od zawsze.

artiosso - 2018-05-06, 21:40

Tobo napisał/a:
... Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność.
...


Ciekawe, czy w razie szkody ubezpieczyciel w takim wypadku może kombinować i nie wypłacić.

Tobo - 2018-05-06, 21:44

Artiosso - ciekawe pytanie - zadam je w tym tygodniu przy ubezpieczaniu jachtu.
Maaniek - 2018-05-06, 22:55

artiosso napisał/a:
Tobo napisał/a:
... Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność.
...


Ciekawe, czy w razie szkody ubezpieczyciel w takim wypadku może kombinować i nie wypłacić.

Kombinować może ;-) , ale nie ma takich wyłączeń w OWU więc będzie odpowiedzialność za szkody powstałe podczas pływania poza szlakiem.

kon72 - 2018-05-07, 09:30

funyo napisał/a:
To nie jest strefa ciszy w ogólnym rozumieniu - strefy ciszy są wyznaczane przez władze powiatu, takowej na Dobskim nie ma. Ograniczenia w ruchu są skutkiem istnienia tam rezerwatu. To nie jest ze sobą tożsame.

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
ModEdit: cytowanie

Emill`76 - 2018-05-07, 09:44

kon72 napisał/a:

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...


Tam akurat zawsze podchodzę na żaglach . Gorzej czasem z odejściem ... gdy wieje silny północny wiatr ..... jak to miało miejsce np. w czwartek rano .

Tobo - 2018-05-07, 09:50

kon72 napisał/a:

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
- jak to się nie podejdzie? Jeśli się wie, że się nie umie, nie da rady - to się tam nie wpływa. To chyba logiczne?
kon72 - 2018-05-07, 09:56

Tobo napisał/a:
kon72 napisał/a:

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
- jak to się nie podejdzie? Jeśli się wie, że się nie umie, nie da rady - to się tam nie wpływa. To chyba logiczne?

Jeszcze tam nie byłem, ale widziałem na zdjęciach, że płetwy w górze...

artiosso - 2018-05-07, 12:43

kon72 napisał/a:
funyo napisał/a:
To nie jest strefa ciszy w ogólnym rozumieniu - strefy ciszy są wyznaczane przez władze powiatu, takowej na Dobskim nie ma. Ograniczenia w ruchu są skutkiem istnienia tam rezerwatu. To nie jest ze sobą tożsame.

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
ModEdit: cytowanie



Jak się jest prawie przy brzegu, można wskoczyć do wody (na Dobskim nie ma gwałtownych uskoków) po pas i spokojnie tymi ręcyma wymanewrować jachtem, jeśli nie jest to "Bar Młodzieży". Na Dobskim zawsze odchodzę ustawiając łajbę w pożądanym kierunku i popychając ją na wodzie o głębokości 1 - 1,5 m, a potem wchodząc od rufy.
A dochodząc można dojść zawsze inercją.

Z czego tu robić problem ?

Kswitalski - 2018-05-07, 15:57

Nie widzę problemu, zarzucamy kotwicę, dochodzimy na inercji jak najbliżej a potem wskakujemy do wody i dociągamy łódź do miejsca zacumowanie. Wychodzimy wyciągając się na kotwicy... Nie potrzeba silników ani pagajów.
bronek - 2018-05-07, 15:58

ale skoro Dobskie poza szlakiem to kontroli trzeźwości nie ma ;) ?
bronek - 2018-05-07, 16:01

artiosso napisał/a:
kon72 napisał/a:
funyo napisał/a:
To nie jest strefa ciszy w ogólnym rozumieniu - strefy ciszy są wyznaczane przez władze powiatu, takowej na Dobskim nie ma. Ograniczenia w ruchu są skutkiem istnienia tam rezerwatu. To nie jest ze sobą tożsame.

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
ModEdit: cytowanie



Jak się jest prawie przy brzegu, można wskoczyć do wody (na Dobskim nie ma gwałtownych uskoków) po pas i spokojnie tymi ręcyma wymanewrować jachtem, jeśli nie jest to "Bar Młodzieży". Na Dobskim zawsze odchodzę ustawiając łajbę w pożądanym kierunku i popychając ją na wodzie o głębokości 1 - 1,5 m, a potem wchodząc od rufy.
A dochodząc można dojść zawsze inercją.

Z czego tu robić problem ?


mx33 teź?

Tobo - 2018-05-07, 16:12

Narzędzia dostosowuje się do potrzeb. Działania do możliwości. Jeśli miejsce nie umożliwia dopłynięcia "naszym narzędziem", naszymi umiejętnościami w sposób niełamiący prawa - to po co robić chałę i się tam pchać. W sobotę na Pilwie mocno wiało, nie byłem pewny czy dam radę zacumować i później odejść na żaglach (żegluję intensywnie, ale od niedługiego czasu...) - stanąłem więc na kotwicy i mam "czyste sumienie", dodatkowo dzieci dostają dobre wzorce a nie widzą jak tatuś olewa przepisy.
artiosso - 2018-05-07, 17:39

bronek napisał/a:
artiosso napisał/a:
kon72 napisał/a:
funyo napisał/a:
To nie jest strefa ciszy w ogólnym rozumieniu - strefy ciszy są wyznaczane przez władze powiatu, takowej na Dobskim nie ma. Ograniczenia w ruchu są skutkiem istnienia tam rezerwatu. To nie jest ze sobą tożsame.

Czyli, trzymając się ściśle przepisów, cumowanie przy jakimkolwiek pomoście na Dobskim (np. Zatoka Rajcocha) tylko na pagajach - nawet jak ktoś ma silnik elektryczny. Przecież na żaglach tam się nie podejdzie...
ModEdit: cytowanie



Jak się jest prawie przy brzegu, można wskoczyć do wody (na Dobskim nie ma gwałtownych uskoków) po pas i spokojnie tymi ręcyma wymanewrować jachtem, jeśli nie jest to "Bar Młodzieży". Na Dobskim zawsze odchodzę ustawiając łajbę w pożądanym kierunku i popychając ją na wodzie o głębokości 1 - 1,5 m, a potem wchodząc od rufy.
A dochodząc można dojść zawsze inercją.

Z czego tu robić problem ?


mx33 teź?




Radziłem sobie sam z 30-stopowcem (załoga 2-os.).
Sądzisz że jest tak duża różnica w bezwładności pomiędzy
30- a 33-stopowcem na wodzie ?
A poza tym kto samotnie, albo w dwójkę pływa na Mx 33 ?
Z reguły jest tam cały dom studenta . Dadzą radę. ;-)

Emill`76 - 2018-05-07, 18:04

W czwartek , wczesnym wieczorkiem , cumowaliśmy na Rajcosze jako pierwsza łódka. Wiała jedyneczka od lądu . Tuż po nas przypłynęły 2 jachty .... jeden na żaglach, drugi na silniku ....
Jakoś za 20 minut, kolejne 2 jachty. Obydwa na silniku , motając się przy tym strasznie . Jeden z nich o mało nie wyłamał urządzenia sterowego , cofając do brzegu rufą z zanurzoną płetwą . Prawdopodobnie csłkowicie opuszczony miecz uchronił ich od tej awarii....
Nie byłoby w tym może nic szczególnego, gdyby nie okazało się .....o trwogo :evil: , że te 2 jachty , były jachtami szkoleniowymi , z instruktorami za sterem :shock: .

kon72 - 2018-05-07, 18:58

Tak już kończąc temat Dobskiego. Nie miałbym żadnych oporów przed odpaleniem silnika jeśli byłoby jakieś niebezpieczeństwo lub konieczność wskakiwania do wody o temp. kilkunastu stopni. Niestety większość przepisów jest delikatnie mówiąc z d... Jaki wpływ na rezerwat ma kilka minut pracy silnika w porównaniu z białą flotą okrążającą wyspę kormoranów? Nie uważam, że wszystkie przepisy trzeba przestrzegać (np cumowanie do drzew, czy ograniczenia prędkości na drogach w niektórych miejscach).
melloon - 2018-05-07, 19:04

kon72 napisał/a:
Nie uważam, że wszystkie przepisy trzeba przestrzegać

No niestety trzeba. Nie pasują ? No to zrób coś żeby je zmienić.
Tak to przynajmniej w teorii powinno wyglądać :-)
ModEdit: cytowanie

Tobo - 2018-05-07, 19:49

Nikt nikogo nie zmusza do bycia uczciwym. Można być żeglarzem, można być rzeglażem ;-)
W sobotę również byłem świadkiem odejścia od brzegu jachtu na silniku na Pilwie, fakt - krótko to trwało do postawienia żagli - ale było i chała. to nie przepis jest z d... tylko rzeglaż do d... - nie była to sytuacja kryzysowa, niebezpieczna, nagła - wtedy pewnie nikt nic nie powie, ale odchodzić na silniku gdy wiatr sprzyja...

sternik76 - 2018-05-07, 20:04

Wiecie co ? Tak sobie myślę... Z tą ekologią jest trochę tak jak z autami elektrycznymi... Niby to nie smrodzi , ale smrodzą elektrownie. Oczywiście w danym miejscu i środowisku jak najbardziej kumam stosowanie takich przepisów, np. rezerwaty... Ale w pewnych sytuacjach nie do końca rozumiem pewne ograniczenia... :roll:
kon72 - 2018-05-07, 20:21

Tobo napisał/a:
Nikt nikogo nie zmusza do bycia uczciwym. Można być żeglarzem, można być rzeglażem ;-)
W sobotę również byłem świadkiem odejścia od brzegu jachtu na silniku na Pilwie, fakt - krótko to trwało do postawienia żagli - ale było i chała. to nie przepis jest z d... tylko rzeglaż do d... - nie była to sytuacja kryzysowa, niebezpieczna, nagła - wtedy pewnie nikt nic nie powie, ale odchodzić na silniku gdy wiatr sprzyja...

Ja nie piszę o byciu uczciwym, czy nie. Nigdy nie złamałeś żadnego przepisu? To nie kwestia uczciwości, tylko czasami włączam myślenie. Nie pisałem o odejściu na silniku przy sprzyjającym wietrze...

taras - 2018-05-07, 20:32

Tobo napisał/a:
Nikt nikogo nie zmusza do bycia uczciwym. Można być żeglarzem, można być rzeglażem ;-)
W sobotę również byłem świadkiem odejścia od brzegu jachtu na silniku na Pilwie, fakt - krótko to trwało do postawienia żagli - ale było i chała. to nie przepis jest z d... tylko rzeglaż do d... - nie była to sytuacja kryzysowa, niebezpieczna, nagła - wtedy pewnie nikt nic nie powie, ale odchodzić na silniku gdy wiatr sprzyja...


dokładnie, nie potrafię zrozumieć po co ktoś pcha się w takie miejsca ze świadomością, że nie da rady, mało na szlaku miejsc gdzie można silnika do woli używać?!

jaras63 - 2018-05-07, 21:36

kon72 napisał/a:
T Nie uważam, że wszystkie przepisy trzeba przestrzegać (np cumowanie do drzew, czy ograniczenia prędkości na drogach w niektórych miejscach).

No pewnie można przestrzegać tylko tych które Tobie wydają się sensowne, ale co powiesz jeżeli np. na drodze komuś innemu wyda się bezsensownym przepis o zakazie wyprzedzania na podwójnej ciągłej, a Ty akurat wyjechałeś mu naprzeciwko zza zakrętu :roll: :?:

D@reC - 2018-05-08, 00:54

kon72 napisał/a:
Nie uważam, że wszystkie przepisy trzeba przestrzegać.

Chyba nie pisałeś tego poważnie chyba, że w pospiechu i do końca nie przemyślałeś tego bo idąc takim tokiem rozumowania należałoby rozgrzeszyć np. złodziei gdyż ich tokiem rozumowania kradziez to nic złego, chuliganów niszczących cudze mienie bo to dla nich rozrywka, itp,itd przykładów można mnożyć np.dla alkoholika kierowanie w stanie po spozyciu lub nietrzeźwości może być normalka i też może stwierdzić, że to przepisy są bzdurne bo dla niego kierowanie po kilku glebszych to nic złego, a dzień bez picia nie istnieje czyli też ma sie mu na to pozwolić gdyż jego zdaniem to bzdurne są przepisy ? Chyba nie tędy droga ...Jak ci sie przepisy nie podobają to albo zrob coś w kierunku ich ulepszenia albo ich przestrzegaj.

kon72 - 2018-05-08, 07:59

D@reC napisał/a:
kon72 napisał/a:
Nie uważam, że wszystkie przepisy trzeba przestrzegać.

Chyba nie pisałeś tego poważnie chyba, że w pospiechu i do końca nie przemyślałeś tego bo idąc takim tokiem rozumowania należałoby rozgrzeszyć np. złodziei gdyż ich tokiem rozumowania kradziez to nic złego, chuliganów niszczących cudze mienie bo to dla nich rozrywka, itp,itd przykładów można mnożyć np.dla alkoholika kierowanie w stanie po spozyciu lub nietrzeźwości może być normalka i też może stwierdzić, że to przepisy są bzdurne bo dla niego kierowanie po kilku glebszych to nic złego, a dzień bez picia nie istnieje czyli też ma sie mu na to pozwolić gdyż jego zdaniem to bzdurne są przepisy ? Chyba nie tędy droga ...Jak ci sie przepisy nie podobają to albo zrob coś w kierunku ich ulepszenia albo ich przestrzegaj.

Jak najbardziej poważnie. Użyłem tylko skrótu myślowego. Pisząc że nie wszystkie przepisy trzeba przestrzegać, miałem na myśli, ze ja nie wszystkie przepisy przestrzegam (szczególnie jeśli są w mojej ocenie bzdurne). No ale to nie o tym jest ten wątek.

bronek - 2018-05-08, 14:55

taras napisał/a:
Tobo napisał/a:
Nikt nikogo nie zmusza do bycia uczciwym. Można być żeglarzem, można być rzeglażem ;-)
W sobotę również byłem świadkiem odejścia od brzegu jachtu na silniku na Pilwie, fakt - krótko to trwało do postawienia żagli - ale było i chała. to nie przepis jest z d... tylko rzeglaż do d... - nie była to sytuacja kryzysowa, niebezpieczna, nagła - wtedy pewnie nikt nic nie powie, ale odchodzić na silniku gdy wiatr sprzyja...


dokładnie, nie potrafię zrozumieć po co ktoś pcha się w takie miejsca ze świadomością, że nie da rady, mało na szlaku miejsc gdzie można silnika do woli używać?!


oj tam zaraz pcha. jak człowiek nigdy nie był w tym miejscu i chce zobaczyć a nie chce ryzykować sprzętem swoim i innych ?
zaraz napiszecie weź taka łódkę jaka dasz rade. a jak nie ma możliwości? wszystko takie zero jedynkowe nic zrozumienia w narodzie :-/ :-D

węzełek - 2018-05-08, 16:02

:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum
Emill`76 - 2018-05-08, 17:55

węzełek napisał/a:
:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum


Bronek przynajmniej nie jest hipokrytą ;-)

kon72 - 2018-05-08, 20:18

Emill`76 napisał/a:
węzełek napisał/a:
:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum


Bronek przynajmniej nie jest hipokrytą ;-)

Też się zgadzam z Bronkiem. Pisząc o podejściu na żaglach miałem na myśli zejście suchą stopą na pomost. Wyskoczyć każdy umie :-) . Byłem świadkiem "overholungu" gość po pas w baseniku portowym - ale co z tego. Nie oceniam, gdy nie znam szczegółów. Wyznaję zasadę pływać bezpiecznie, przyjemnie, szybko - w takiej własnie kolejności. Zaraz posypią się gromy (od rzeglaży, bądź żeglarzy :-) , ale np. nie halsuję w Przeczce - niepotrzebne ryzyko jak dla mnie - silnik, prawa krawędź i jak najszybciej to minąć (mając z każdej strony statki, motorówki no i halsujących... a i żeby jeszcze większe było oburzenie - zwijam tylko foka). Reasumując (żeby być w temacie tego wątku:) "Jak nie należy żeglować?" - Nie halsować w przesmykach przy dużym ruchu. Pozdrawiam

taras - 2018-05-08, 20:38

Przecież to dwie totalnie różne sprawy, Bronek chce popływać w rezerwacie a wie że nie da rady zgodnie z przepisami, ty piszesz o uruchamianiu silnika dla bezpieczeństwa w miejscu gdzie absolutnie nie jest to zabronione.
jaras63 - 2018-05-08, 21:56

kon72 napisał/a:
Reasumując (żeby być w temacie tego wątku:) "Jak nie należy żeglować?" - Nie halsować w przesmykach przy dużym ruchu. Pozdrawiam

Dlaczego niby? Nie wiem czy należę do żeglarzy czy rzeglaży (wg Ciebie) ale jeżeli mogę, nie sprawiam kłopotów innym użytkownikom (zachowuję prawo drogi) i nie stwarzam zagrożenia to staram się przesmyki przechodzić na żaglach - oczywiście jeżeli w danej sytuacji ma to sens. A poza tym w odpowiednich warunkach sprawia mi to przyjemność :-D

Rafał1960 - 2018-05-08, 22:10

Jak halsujemy w przesmyku to płynący w drugą stronę płynąc baksztagiem mają komfort.
I to normalne, że ustępują halsującym, którzy nic złego nie robią.

Nikomu nie przeszkadzało halsowanie przy wejściu na Święcajty czy południowym wejściu na Łabędzi

bronek - 2018-05-08, 22:37

węzełek napisał/a:
:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum


a dlaczego odmawiasz mi prawa udziału w forum?
dlatego że podzieliłem się swoimi wątpliwościami? że przyznałem się do tego że mam obawy podchodzić na żaglach dużym jachtem w sąsiedztwie innych gdzie prawdopodobnie nie ma zbyt dużo miejsca na manewry?
że jeżeli uznam że warunki przerastają moje umiejętności to odpalę silnik w strefie ciszy?
nie rozumiem takiego podejścia. jak już nie myślisz tak jak my to gorszy sort i wypad stąd :roll:
ciekawe czy wszyscy z tego forum tacy święci? :roll:
śmiem twierdzić że gdyby większość miała obawy i wątpliwości i zastanawiała się nad tym co robi a nie zgrywała kozaka to mniej byłoby przykrych sytuacji :->

mazury.info.pl - 2018-05-08, 23:07

bronek napisał/a:
ciekawe czy wszyscy z tego forum tacy święci? :roll:


Jak mawiają. Kto jest bez winy...

Odpowiem za siebie. Uważam, że strefy ciszy stworzono po to, aby nie było tam słychać pierdzenia silnika. Moim zdaniem powinno to również dotyczyć wszelkich hałasów na brzegu.

Moim zdaniem używanie silnika w strefie ciszy jest szkodliwe z dwóch powodów. Po pierwsze zakłóca spokój ludziom, którzy wybrali się tam po to, aby pobyć w ciszy. Po drugie zachęca innych do łamania prawa.

W efekcie pojawiają się postulaty dopuszczenia silników w obrębie portów. Potem apetyt motorowodniaków rośnie, aż strefa ciszy znika pod naciskiem jakiegoś lobbysty. Tak było na Tajtach. Kiedyś enklawa spokoju, dziś jest tam tor do holowania narciarzy wodnych, z którego korzystam stosunkowo często ze względu na mały ruch jachtów w porównaniu do strefy holowania na jachtostradzie Kisajna.

Moje czarnowidztwo przewiduje, że wraz z rozwojem żeglugi hausbotami strefy ciszy zniknął całkowicie za kilka lat. Dlatego parafrazując klasyka - szanujmy je, gdyż tak szybko znikają. ;-)

Rafał1960 - 2018-05-08, 23:17

Pamiętam strefę ciszy na Zalewie Zegrzyńskim.
Dziś to jest opowieść z gatunku SF.

pako - 2018-05-09, 05:33

mazury.info.pl napisał/a:


Potem apetyt motorowodniaków rośnie, aż strefa ciszy znika pod naciskiem jakiegoś lobbysty. Tak było na Tajtach. Kiedyś enklawa spokoju, dziś jest tam tor do holowania narciarzy wodnych, z którego korzystam stosunkowo często ze względu na mały ruch jachtów w porównaniu do strefy holowania na jachtostradzie Kisajna.


To na Tajtach jest strefa holowania narciararza ?? W którym miejscu ?? Myślałem że to jezioro jest objęte zakazem używania silników, poza miejscem między kanałem i mostem w Pięknej Górze

Tobo - 2018-05-09, 07:10

mazury.info.pl napisał/a:

Moim zdaniem używanie silnika w strefie ciszy jest szkodliwe z dwóch powodów. Po pierwsze zakłóca spokój ludziom, którzy wybrali się tam po to, aby pobyć w ciszy. Po drugie zachęca innych do łamania prawa.
- też tak uważam. Dziś silnik, jutro wyrąbie drzewo na ognisko, pojutrze.
Płynąc ostatnio przez Kirsajty zwróciłem uwagę motorówce (duuuża), że tu jest 12km/h - rezerwat, gniazdują ptaki w trzcinach, robiąc dużą falę szkodzi gniazdom, może poskutkowało?
Świadome z lenistwa, wygody, braku umiejętności, nieodpowiedniej łódki łamanie prawa nie może być pochwalane i usprawiedliwiane. A to, że nikt nie jest bez winy to chyba normalne, jednak raczej jest to powód do wstydu, żalu, chęci poprawy niż do chwalenia się. Trzeba dążyć do doskonałości ;-)

mazury.info.pl - 2018-05-09, 08:51

pako napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:


Potem apetyt motorowodniaków rośnie, aż strefa ciszy znika pod naciskiem jakiegoś lobbysty. Tak było na Tajtach. Kiedyś enklawa spokoju, dziś jest tam tor do holowania narciarzy wodnych, z którego korzystam stosunkowo często ze względu na mały ruch jachtów w porównaniu do strefy holowania na jachtostradzie Kisajna.


To na Tajtach jest strefa holowania narciararza ?? W którym miejscu ?? Myślałem że to jezioro jest objęte zakazem używania silników, poza miejscem między kanałem i mostem w Pięknej Górze


Tu jest więcej na ten temat
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=3104

Nidzkie będzie następne, chociaż tam będzie trudniej ze względu na rezerwat... ale czego nie jest w stanie dokonać odpowiedni lobbing.

kon72 - 2018-05-09, 09:53

bronek napisał/a:
węzełek napisał/a:
:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum


a dlaczego odmawiasz mi prawa udziału w forum?
dlatego że podzieliłem się swoimi wątpliwościami? że przyznałem się do tego że mam obawy podchodzić na żaglach dużym jachtem w sąsiedztwie innych gdzie prawdopodobnie nie ma zbyt dużo miejsca na manewry?
że jeżeli uznam że warunki przerastają moje umiejętności to odpalę silnik w strefie ciszy?
nie rozumiem takiego podejścia. jak już nie myślisz tak jak my to gorszy sort i wypad stąd :roll:
ciekawe czy wszyscy z tego forum tacy święci? :roll:
śmiem twierdzić że gdyby większość miała obawy i wątpliwości i zastanawiała się nad tym co robi a nie zgrywała kozaka to mniej byłoby przykrych sytuacji :->

W punkt! Może Ortodoksi żeglarscy zauważą, że istnieje "szarość" pomiędzy czarnym i białym a co za tym idzie przestaną myśleć tylko zero-jedynkowo.

Robert W - 2018-05-09, 12:50

kon72 napisał/a:
bronek napisał/a:
węzełek napisał/a:
:evil: bronek , wybrałeś chyba nie to forum


a dlaczego odmawiasz mi prawa udziału w forum?
dlatego że podzieliłem się swoimi wątpliwościami? że przyznałem się do tego że mam obawy podchodzić na żaglach dużym jachtem w sąsiedztwie innych gdzie prawdopodobnie nie ma zbyt dużo miejsca na manewry?
że jeżeli uznam że warunki przerastają moje umiejętności to odpalę silnik w strefie ciszy?
nie rozumiem takiego podejścia. jak już nie myślisz tak jak my to gorszy sort i wypad stąd :roll:
ciekawe czy wszyscy z tego forum tacy święci? :roll:
śmiem twierdzić że gdyby większość miała obawy i wątpliwości i zastanawiała się nad tym co robi a nie zgrywała kozaka to mniej byłoby przykrych sytuacji :->

W punkt! Może Ortodoksi żeglarscy zauważą, że istnieje "szarość" pomiędzy czarnym i białym a co za tym idzie przestaną myśleć tylko zero-jedynkowo.

Też uważam, że na szlaku są początkujący :-) , coś już wiedzący :-) , średnio zaawansowani :-) , naprawdę dobrzy żeglarze :-D oraz Ci co wiedzą i potrafią najlepiej :-/
Z definicji jestem przeciw łamaniu zasad obowiązujących w rezerwatach i strefach ciszy, ale muszę się przyznać, że kilka lat temu wpłynąłem do Pod Dębem na silniku, bo byłem przekonany, że mimo strefy, bezpośrednio do portu mogę na silniku (zresztą inni wpływający dawali mi przykład - co nie jest usprawiedliwieniem). Teraz wiem, że powinienem zrobić to na żaglach. Kolejnym razem spróbuję bez silnika, ale co mam zrobić jak się okaże, że sytuacja mnie przerośnie? "Coś" już potrafię, ale jak mam się przekonać czy wystarczająco dużo? Brnąć dalej w kłopotliwą, trudną sytuację, czy odpalić silnik, aby z góry uniknąć złych skutków? Przypuszczalnie po takim doświadczeniu zweryfikuję swoje umiejętności i albo będę się cieszył jaki to "orzeł" jestem, ... albo skruszony będę pomijał ten akwen lub zrobię wszystko, aby poprawić swoje umiejętności.

Luke - 2018-05-09, 12:54

Robert W napisał/a:
Teraz wiem, że powinienem zrobić to na żaglach. Kolejnym razem spróbuję bez silnika, ale co mam zrobić jak się okaże, że sytuacja mnie przerośnie?

Po prostu zacumujesz na przeciwległym brzegu.

Robert W - 2018-05-09, 13:28

Luke napisał/a:
Robert W napisał/a:
Teraz wiem, że powinienem zrobić to na żaglach. Kolejnym razem spróbuję bez silnika, ale co mam zrobić jak się okaże, że sytuacja mnie przerośnie?

Po prostu zacumujesz na przeciwległym brzegu.

Tak, masz rację, to jest rozwiązanie.
Gwoli wyjaśnienia, cumowałem wtedy poprzedniego wieczoru na drugim brzegu, ale po wypłynięciu postraszyła nas spora chmura i uznałem, że spokojniej będzie w porcie.
Myślę jednak, że każdy z nas (i wobec innych także), musi sobie zostawić przynajmniej minimum miejsca na naukę, na podejmowanie wyzwań, a w przypadku niepowodzenia takich działań może liczyć na jakąś wyrozumiałość, nawet przy świadomości błędu i wysłuchaniu krytycznych uwag od innych.
Ale "zero-jedynkowość" nie zostawia takiego marginesu, grozi od razu wykluczeniem, napiętnowaniem.

Więcej nie piszę, bo jeszcze się okaże, że będę w najbliższym sezonie "bohaterem" Jak nie należy... :-P

jaNO - 2018-05-09, 13:49

Super , że są miejsca takie jak Rajcocha gdzie żeby zacumować trzeba się ociupinkę więcej zmęczyć. Naprawdę ma to swój urok.
Kiedyś gdy dopływaliśmy w nieistniejącym wietrze, mój załogant z własnej inicjatywy odpalił silnik i chociaż zaraz został wyłączony to niesmak pozostał mi do dzisiaj.
Załogant się kajał i przepraszał ludzi na brzegu.
A ostatnie 100m po płytkim trwało z 15 minut albo i więcej....
Taka "pokutna droga wstydu".
Jestem pewien, że drugi raz tego nie zrobi.

Emill`76 - 2018-05-09, 13:51

jaNO napisał/a:
Super , że są miejsca takie jak Rajcocha gdzie żeby zacumować trzeba się ociupinkę więcej zmęczyć. Naprawdę ma to swój urok.
Kiedyś gdy dopływaliśmy w nieistniejącym wietrze, mój załogant z własnej inicjatywy odpalił silnik i chociaż zaraz został wyłączony to niesmak pozostał mi do dzisiaj.
Załogant się kajał i przepraszał ludzi na brzegu.
A ostatnie 100m po płytkim trwało z 15 minut albo i więcej....
Taka "pokutna droga wstydu".
Jestem pewien, że drugi raz tego nie zrobi.


Na Rajcochę nie jest sztuką dopłynąć ;-) Sztuką jest zwykle odpłynąć na żaglach ....gdy stoimy mając jacht z lewej i z prawej a wieje silny dopychający wiatr

chrzaszcz1 - 2018-05-09, 13:58

Ja staram się w strefach ciszy cumować na długiej cumie kotwicznej. Jeżeli mam podejrzenia, że ktoś ją może zerwać przykładowo przy halsach, to oczywiście ją skracam. A przy silnym dopychającym przedłużam cumkę, kotwicę w koło ratunkowe i wpław w jezioro.
Nie ma szans żeby w ten sposób nie wypłynąć - nawet przy 4 Bft. Powyżej tego nie ruszam się z brzegu :-D
Tak właśnie wychodziłem w ostatni piątek ze wspomnianej tutaj zatoki Rajcocha, przy silnym dopychającym. Od razu na pełnych żaglach...

Tobo - 2018-05-10, 20:50

artiosso napisał/a:
Tobo napisał/a:
... Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność.
...


Ciekawe, czy w razie szkody ubezpieczyciel w takim wypadku może kombinować i nie wypłacić.
- jacht ubezpieczyłem, pytanie zadałem. Żadnego ograniczenia w ubezpieczeniu dla pływania po jeziorach bez "farwateru" i kardynałek nie ma.
Adam Żyszkowski - 2018-05-10, 21:15

Tobo napisał/a:
jacht ubezpieczyłem, pytanie zadałem. Żadnego ograniczenia w ubezpieczeniu dla pływania po jeziorach bez "farwateru" i kardynałek nie ma.


Pytałeś przedstawiciela, czy czytałeś warunki ubezpieczenia? Doświadczenie (nie z jachtami) podpowiada, że między tym co jest w OWU a tym co mówi agent bywają rozbieżności... Bardzo istotne rozbieżności...

Emill`76 - 2018-05-10, 21:17

Nawet jeśli nie ma uszczegółowionego zapisu, to ubezpieczyciel może powołać się na klauzulę "rażącego niedbalstwa" . Ta klasyfikacja, wyłącza z odpowiedzialności.... w przypadku wpakowania się np. w kamienie....
Maaniek - 2018-05-10, 21:26

Rażące niedbalstwo jest bardzo trudno udowodnić. Towarzystwo jest tu generalnie na przegranej pozycji.
mazury.info.pl - 2018-05-10, 21:29

Adam Żyszkowski napisał/a:
Tobo napisał/a:
jacht ubezpieczyłem, pytanie zadałem. Żadnego ograniczenia w ubezpieczeniu dla pływania po jeziorach bez "farwateru" i kardynałek nie ma.


Pytałeś przedstawiciela, czy czytałeś warunki ubezpieczenia? Doświadczenie (nie z jachtami) podpowiada, że między tym co jest w OWU a tym co mówi agent bywają rozbieżności... Bardzo istotne rozbieżności...


Rolą agenta jest sprzedać polisą, a nie wyjaśniać zawiłości OWU działające na niekorzyść klienta... bo jeszcze się rozmyśli. ;-)

Tobo - 2018-05-10, 22:02

Warunki dostępne w necie, ubezpieczenie [reklama]. Agent ubezpiecza mi kilka "podmiotów" od lat, komuś trzeba ufać ;-)
Cytat:
.... nie ponosi odpowiedzialności za szkody wyrządzone:
1) umyślnie albo wskutek rażącego niedbalstwa przez Ubezpieczonego lub osoby z którymi Ubezpieczony prowadzi
wspólne gospodarstwo domowe;
2) podczas kierowania jednostką pływającą przez Ubezpieczonego znajdującego się w stanie po użyciu alkoholu,
w stanie nietrzeźwości albo po użyciu środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych,
w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;
3) podczas kierowania jednostką pływającą przez osoby nieposiadające wymaganych uprawnień żeglarskich lub
motorowodnych, określonych w przepisach regulujących zasady żeglugi śródlądowej;
4) podczas eksploatacji jednostki pływającej bez wymaganych ważnych dokumentów rejestracyjnych lub dokumentów
bezpieczeństwa statku, o ile wymagają tego obowiązujące przepisy prawa.
3. Ponadto "............". nie ponosi odpowiedzialności za szkody:
1) powstałe podczas użytkowania jednostki pływającej w sposób niezgodny z jej przeznaczeniem;
2) powstałe podczas eksploatacji jednostki niewyposażonej w określone w dokumencie bezpieczeństwa środki
ratunkowe lub asekuracyjne (a w przypadku braku dokumentu bezpieczeństwa w środki ratunkowe lub
8 „Na fali”/2017/1
asekuracyjne nieodpowiadające liczbie osób na niej przebywających), środki przeciwpożarowe oraz urządzenia
i wyposażenie nawigacyjne oraz z zakresu technicznego stanu bezpieczeństwa, chyba że brak takich środków
nie miał wpływu na powstanie lub rozmiar szkody;
3) powstałe w związku z uprawianiem sportów wysokiego ryzyka (w rozumieniu definicji zawartych w OWU);
4) powstałe wskutek niewłaściwego wykonywania czynności wodowania lub podnoszenia z wody;
5) powstałe wskutek nieprzestrzegania przepisów administracyjnych, w szczególności niestosowania się do znaków
regulujących ruch na drogach;
6) nieprzekraczające 300 zł (nie dotyczy OC dla szkód na osobie oraz NNW).

Luke - 2018-05-10, 22:48

Pkt 5.
TEORETYCZNIE na Dobskim nie można pływać (rezerwat a nie ma wyznaczonego szlaku żeglownego), czyli podpada pod nieprzestrzeganie przepisów administracyjnych...

Maaniek - 2018-05-10, 23:37

Luke napisał/a:
Pkt 5.
TEORETYCZNIE na Dobskim nie można pływać (rezerwat a nie ma wyznaczonego szlaku żeglownego), czyli podpada pod nieprzestrzeganie przepisów administracyjnych...

próbuje sobie wyobrazić szkodę powstałą na skutek nieprzestrzegania przepisu o zakazie żeglowania na Dobskim jako rezerwacie. Nie mam pomysłu, a trochę szkód prze moje ręce przeszło.

mazury.info.pl - 2018-05-10, 23:43

Jezioro Łuknajno. Bezwzględny zakaz żeglugi czymkolwiek. Zimą dopuszcza się jedynie bojery. W efekcie to zamknięte jezioro jest siedliskiem wielu dzikich ptaków. Często bardzo rzadkich jak łabędź czarny. Jak prawdziwy rezerwat. :-P
Luke - 2018-05-11, 08:18

Maaniek napisał/a:
Luke napisał/a:
Pkt 5.
TEORETYCZNIE na Dobskim nie można pływać (rezerwat a nie ma wyznaczonego szlaku żeglownego), czyli podpada pod nieprzestrzeganie przepisów administracyjnych...

próbuje sobie wyobrazić szkodę powstałą na skutek nieprzestrzegania przepisu o zakazie żeglowania na Dobskim jako rezerwacie. Nie mam pomysłu, a trochę szkód prze moje ręce przeszło.

Dowolna szkoda na jez. Dobskim nie zostanie zrekompensowana, bo po prostu nie powinno Ciebie tam być. To jest właśnie szkoda powstała na skutek nieprzestrzegania przepisów.

Tobo - 2018-05-11, 10:20

Specjalista od ubezpieczeń swoje,Wy swoje ;-)
Piotr Lewandowski - 2018-05-11, 10:21

Tobo napisał/a:
Specjalista od ubezpieczeń swoje,Wy swoje ;-)
Dokładnie tak ;-)
Luke - 2018-05-11, 10:45

Piotr Lewandowski napisał/a:
Tobo napisał/a:
Specjalista od ubezpieczeń swoje,Wy swoje ;-)
Dokładnie tak ;-)

Hehehe, ja już mam doświadczenie ze specjalistami i wiem jak to w praktyce jest... Jeden ubezpieczyciel zaniżał kwotę odszkodowania mimo że robił to bezprawnie, podczas gdy u innego ta sama sprawa była załatwiona "od ręki"... Akurat chodziło o to kto ma zapłacić 50% VAT-u do odszkodowania.

artiosso - 2018-05-11, 15:17

Tobo napisał/a:
artiosso napisał/a:
Tobo napisał/a:
... Ten znak oznacza, że dalej nie spotkasz żadnego oznakowania typu kardynałki, znak odosobnionego niebezpieczeństwa itp. Żegluga na własną odpowiedzialność.
...


Ciekawe, czy w razie szkody ubezpieczyciel w takim wypadku może kombinować i nie wypłacić.
- jacht ubezpieczyłem, pytanie zadałem. Żadnego ograniczenia w ubezpieczeniu dla pływania po jeziorach bez "farwateru" i kardynałek nie ma.


OK !

Maaniek - 2018-05-11, 15:29

Luke napisał/a:
Maaniek napisał/a:
Luke napisał/a:
Pkt 5.
TEORETYCZNIE na Dobskim nie można pływać (rezerwat a nie ma wyznaczonego szlaku żeglownego), czyli podpada pod nieprzestrzeganie przepisów administracyjnych...

próbuje sobie wyobrazić szkodę powstałą na skutek nieprzestrzegania przepisu o zakazie żeglowania na Dobskim jako rezerwacie. Nie mam pomysłu, a trochę szkód prze moje ręce przeszło.

Dowolna szkoda na jez. Dobskim nie zostanie zrekompensowana, bo po prostu nie powinno Ciebie tam być. To jest właśnie szkoda powstała na skutek nieprzestrzegania przepisów.

Dowolna czyli np. uszkadzamy miecz na kamieniach. Możliwe? Możliwe. Czy przyczyną uszkodzenia jest złamanie zakazu wpływania na jezioro. Nie. Przyczyną jest uderzenie w kamienie. Towarzystwo płaci. Nie ma związku ze złamaniem zakazu wpływania na jezioro z powstałą szkodą.

Luke - 2018-05-11, 15:44

Maaniek napisał/a:
Luke napisał/a:
Maaniek napisał/a:
Luke napisał/a:
Pkt 5.
TEORETYCZNIE na Dobskim nie można pływać (rezerwat a nie ma wyznaczonego szlaku żeglownego), czyli podpada pod nieprzestrzeganie przepisów administracyjnych...

próbuje sobie wyobrazić szkodę powstałą na skutek nieprzestrzegania przepisu o zakazie żeglowania na Dobskim jako rezerwacie. Nie mam pomysłu, a trochę szkód prze moje ręce przeszło.

Dowolna szkoda na jez. Dobskim nie zostanie zrekompensowana, bo po prostu nie powinno Ciebie tam być. To jest właśnie szkoda powstała na skutek nieprzestrzegania przepisów.

Dowolna czyli np. uszkadzamy miecz na kamieniach. Możliwe? Możliwe. Czy przyczyną uszkodzenia jest złamanie zakazu wpływania na jezioro. Nie. Przyczyną jest uderzenie w kamienie. Towarzystwo płaci. Nie ma związku ze złamaniem zakazu wpływania na jezioro z powstałą szkodą.

A sytuacja z ruchu drogowego, kiedy stoję samochodem pijany na światłach i w tył wjeżdża mi ktoś, towarzystwo nie wypłaca, bo byłem pijany i złamałem tym prawo? Mimo że nie moja wina kolizji? Ja widzę analogię. Złamanie prawa = brak wypłaty.

Tobo - 2018-05-11, 16:08

Złamanie prawa - tak, jasno to określone. Tylko gdzie Ty widzisz Luke złamanie prawa w pływaniu na Dobskim? Podałem linka do rozporządzenia, które dopuszcza żeglugę na Dobskim.
Alkohol - również wyklucza odszkodowanie (także NW załogi nie działa), ale przecież żaden żeglarz nie łamie prawa i nie pływa po spożyciu.

Luke - 2018-05-11, 16:18

Tobo napisał/a:
Złamanie prawa - tak, jasno to określone. Tylko gdzie Ty widzisz Luke złamanie prawa w pływaniu na Dobskim? Podałem linka do rozporządzenia, które dopuszcza żeglugę na Dobskim.
Alkohol - również wyklucza odszkodowanie (także NW załogi nie działa), ale przecież żaden żeglarz nie łamie prawa i nie pływa po spożyciu.

Jeżeli jest taki dokument dopuszczający żeglugę na Dobskim, to oczywiście wszystko jest OK. Ja pisałem o teoretycznych sytuacjach, w których pkt 5 może zadziałać, a poza tym ktoś coś pisał kiedyś o braku takiego dokumentu dopuszczającego...

Tobo - 2018-05-11, 16:24

OK, w sumie to ubezpieczam się na różnych polach i od wielu lat nie było okazji "skorzystać", i oby tak zostało.
A tu zdjęcie (z zamazaną nazwą) jachtu odchodzącego na Dobskim z użyciem silnika. Wiatr był wybitnie sprzyjający odejściu na żaglach. Nie jest to trudne, nawet samodzielnie. Może założymy temat - odchodzenie bez silnika?

kon72 - 2018-05-11, 16:52

Luke napisał/a:
Tobo napisał/a:
Złamanie prawa - tak, jasno to określone. Tylko gdzie Ty widzisz Luke złamanie prawa w pływaniu na Dobskim? Podałem linka do rozporządzenia, które dopuszcza żeglugę na Dobskim.
Alkohol - również wyklucza odszkodowanie (także NW załogi nie działa), ale przecież żaden żeglarz nie łamie prawa i nie pływa po spożyciu.

Jeżeli jest taki dokument dopuszczający żeglugę na Dobskim, to oczywiście wszystko jest OK. Ja pisałem o teoretycznych sytuacjach, w których pkt 5 może zadziałać, a poza tym ktoś coś pisał kiedyś o braku takiego dokumentu dopuszczającego...

Nie podważam tego co mówił ubezpieczyciel ale na moje czym innym jest pływanie po nieoznakowanym jeziorze a czym innym pływanie (i odpukać szkoda) za znakiem koniec wód żeglownych. Ktoś pisał, że takowy jest przy wejściu na Dobskie. To tak jak ubezpieczenie narciarskie. Obejmuje nieprzygotowaną "czarną" ale już nie obejmuje jazdy poza trasami.

Tobo - 2018-05-11, 16:57

kon72 - dokładnie zadałem pytanie agentowi, potwierdza to regulamin - jeśli nie łamiesz prawa, nie żeglujesz "na zakazie" (np. Warnołty, Łuknajno) - ubezpieczenie działa. Na kilku jeziorach jest koniec wód żeglownych. To nie zakaz żeglugi, to info o braku oznakowania miejsc niebezpiecznych, farwateru itp.
Maaniek - 2018-05-12, 14:54

kon72 napisał/a:
Luke napisał/a:
Tobo napisał/a:
Złamanie prawa - tak, jasno to określone. Tylko gdzie Ty widzisz Luke złamanie prawa w pływaniu na Dobskim? Podałem linka do rozporządzenia, które dopuszcza żeglugę na Dobskim.
Alkohol - również wyklucza odszkodowanie (także NW załogi nie działa), ale przecież żaden żeglarz nie łamie prawa i nie pływa po spożyciu.

Jeżeli jest taki dokument dopuszczający żeglugę na Dobskim, to oczywiście wszystko jest OK. Ja pisałem o teoretycznych sytuacjach, w których pkt 5 może zadziałać, a poza tym ktoś coś pisał kiedyś o braku takiego dokumentu dopuszczającego...

Nie podważam tego co mówił ubezpieczyciel ale na moje czym innym jest pływanie po nieoznakowanym jeziorze a czym innym pływanie (i odpukać szkoda) za znakiem koniec wód żeglownych. Ktoś pisał, że takowy jest przy wejściu na Dobskie. To tak jak ubezpieczenie narciarskie. Obejmuje nieprzygotowaną "czarną" ale już nie obejmuje jazdy poza trasami.

Co do nart masz rację, co do żeglugi nie. Nie ma znaczenia dla odpowiedzialności towarzystwa czy pływasz poza wodami żeglownymi, czy na szlaku. W Polsce zdecydowana większość wód śródladowych nie jest wodami żeglownymi , nie jest oznakowana, a mimo to ludzie po nich żeglują ,a towarzystwa ubezpieczają ich bez dodatkowych kaluzul.

Maaniek - 2018-05-12, 15:08

Luke napisał/a:

A sytuacja z ruchu drogowego, kiedy stoję samochodem pijany na światłach i w tył wjeżdża mi ktoś, towarzystwo nie wypłaca, bo byłem pijany i złamałem tym prawo? Mimo że nie moja wina kolizji? Ja widzę analogię. Złamanie prawa = brak wypłaty.



Ta sama sytuacja tylko jesteś trzeźwy, ale nie masz ważnych badan technicznych. Złamałeś przepisy, auto nie powinno znaleźć się na drodze. Kiedyś towarzystwo odmawiało, dzisiaj musi udowodnić wpływ braku badań na powstanie wypadku lub przyczynienie się do niego.

melloon - 2018-05-13, 07:23

Czego nie robić na szlaku ? - Uważajcie na łosie !


mazury.info.pl - 2018-05-13, 08:15

Dziś przeczytałem, że na dnie Rowu Mariańskiego znaleziono plastikową torbę. :shock:
.https://news.nationalgeographic.com/2018/05/plastic-bag-mariana-trench-pollution-science-spd/

Zastanawiam się co myśli człowiek wyrzucający plastikową torbę do wody? Czy on w ogóle cokolwiek myśli? :shock:

Emill`76 - 2018-05-13, 10:02

mazury.info.pl napisał/a:

Zastanawiam się co myśli człowiek wyrzucający plastikową torbę do wody? Czy on w ogóle cokolwiek myśli? :shock:


Oczywiście, że myśli . Zastanawia się, czy nikt nie widzi...

Kswitalski - 2018-05-13, 14:35

W dodatku mikroskopijne cząsteczki plastiku osiadające na dnach oceanów tworzą po stopieniu przez źródła geotermalne nowy typ skały osadowej zwany tymczasowo jako "plastiglomerat".

.http://www.geosociety.org/gsatoday/archive/24/6/article/i1052-5173-24-6-4.htm
.http://www.geosociety.org/gsatoday/archive/24/6/figure/i1052-5173-24-6-4-f02.htm

funyo - 2018-05-13, 21:27

To ja jeszcze jedno zdjęcie z udziałem dzieci...
sternik76 - 2018-05-13, 21:31

funyo napisał/a:
To ja jeszcze jedno zdjęcie z udziałem dzieci...

Pińcet plus działa piknie... :mrgreen:
Jak jedno wpadnie a drugie złamie i tak już miękki sztag to się dorobi nowe..a co tam :lol:

Kswitalski - 2018-05-13, 22:05

Przynajmniej mają kamizelki
funyo - 2018-05-13, 22:08

Nie wszystkie...
Kswitalski - 2018-05-13, 22:25

No i bobas nie bawi się po stronie m̶a̶s̶z̶y̶n̶k̶i̶ ̶d̶o̶ ̶m̶i̶e̶l̶e̶n̶i̶a̶ ̶m̶i̶ę̶s̶a̶ silnika.
melloon - 2018-05-13, 22:25

Połączenie bezstresowego wychowania z ogólną wyjebką sternika :-)
Kswitalski - 2018-05-13, 22:28

Po barwach stwierdzam, że jest to raczej łódź czarterowa. Armator nie będzie zbytnio zadowolony z wygiętego jak banan sztagu.
Robert W - 2018-05-14, 09:32

melloon napisał/a:
Połączenie bezstresowego wychowania z ogólną wyjebką sternika :-)

To niestety bardzo trafna charakterystyka tego cyrku :-(
I nawet gdyby wszyscy mieli kamizelki, to niewiele zmieni w odbiorze tego co widzimy.

bronek - 2018-05-14, 14:56

zakładam niewiedzę sternika.
do dzieci trudno mieć pretensje.

Tobo - 2018-05-14, 16:00

Kolega (wodniak, ratownik, ale nie żeglarz) opowiadał taką historyjkę:
Cytat:
"widzę na kajaku kobietę z dwójką kilkuletnich dzieci, oba brzdące bez kamizelek - podpłynąłem i pytam:
- które dziecko Pani bardziej kocha?
Oburzona krzyknęła: co Pan sobie myśli, oboje kocham tak samo!
Odpowiedziałem - jak się kajak wywróci - będzie Pani musiała wybrać, które dziecko uratować - o ile potrafi Pani pływać i wie jak ratować. Dwóch na raz nie da rady nikt uratować"

Pewnie niezbyt ściśle przytoczyłem, ale temat zostawiam do przemyślenia.

dżordż - 2018-05-14, 17:18

Ho ho!
Ciekawość, że fotka z dwójką dzieciaków na dziobie nie wzbudziła takiej dezaprobaty :o)
Nad kwestią co miałby robić sternik, gdyby mu jedno z tych dzieci (bez kamizelki) na dziobie wyleciało też się nikt nie pochylił.
Tutaj - nawet jakby brzdąc w kamizeli z pawęży spadł, już byłby niezły pierdolnik.
Proszę sobie to zwizualizować.

(ten post - tak jak i kilka powyższych - nadaje się do przeniesienia do wątku o kamizelkach.


Agnieszka14 - 2018-05-14, 18:31

Spokojnie i nie rozpędzajmy się.
Są dzieci, które pływają naprawdę dobrze.
Moja młodsza Córka w wieku 8 lat ma już od pół roku kartę pływacka.
Starsza ma żółty czepek w wieku 10 lat.

Kto z wypowiadających się w temacie przepłynie 1500 metrów?
Albo choć 200?

Inna sprawa, ze i tak na jachcie działają tylko w kamizelkach asekuracyjnych.
Ale generalnie - nawet jak by wypadły niż złego by im się nie stało.

Może tamte dzieci tez tak dobrze pływają?

bronek - 2018-05-14, 19:40

mnie tam bardziej chodziło o ten sztywny (już nie sztywny ) sztag niż o temat kamizelek ale widzę że temat skręcił nie pierwszy raz.
Kswitalski - 2018-05-14, 19:41

W warunkach basenowych przepłynąłem kiedyś >1200m bez zatrzymywania się w około 40 minut i byłem nieźle zziajany. Ale to w temperaturze około 20*C.... Tak szczerze mówiąc, jeżeli ktoś pływa w pojedynkę i nie jest przypięty oraz nie a kamizelki, to marne są jego szanse przeżycia jeżeli wypadnie na słabo uczęszczanym jeziorze.
Tobo - 2018-05-14, 19:50

Agnieszka14 napisał/a:

Kto z wypowiadających się w temacie przepłynie 1500 metrów?
Albo choć 200?

Inna sprawa, ze i tak na jachcie działają tylko w kamizelkach asekuracyjnych.
Ale generalnie - nawet jak by wypadły niż złego by im się nie stało.

- ja przepłynę 200metrów ;-) , z czego 25 pod wodą, jak niejeden, co to ma do rzeczy... Nie wiem.
Ciekawi mnie jak przepłynie Twoje dziecko (czego absolutnie Ci nie życzę) w stresie, uderzone po drodze w głowę o krawędź burty, na zafalowanym jeziorze. Znakomici pływacy topią się od zachłyśnięcia wodą.

Na zdjęciu co widać - nie oczekuję wielkiej wyobraźni po sterniku, który ma gdzieś "sztywny sztag". Skoro nie ma pojęcia o traktowaniu sprzętu to można domniemywać, że i kwestie bezpieczeństwa ma w tym samym miejscu.

kon72 - 2018-05-14, 20:57

Tobo napisał/a:
Agnieszka14 napisał/a:

Kto z wypowiadających się w temacie przepłynie 1500 metrów?
Albo choć 200?

Inna sprawa, ze i tak na jachcie działają tylko w kamizelkach asekuracyjnych.
Ale generalnie - nawet jak by wypadły niż złego by im się nie stało.

- ja przepłynę 200metrów ;-) , z czego 25 pod wodą, jak niejeden, co to ma do rzeczy... Nie wiem.
Ciekawi mnie jak przepłynie Twoje dziecko (czego absolutnie Ci nie życzę) w stresie, uderzone po drodze w głowę o krawędź burty, na zafalowanym jeziorze. Znakomici pływacy topią się od zachłyśnięcia wodą.

Na zdjęciu co widać - nie oczekuję wielkiej wyobraźni po sterniku, który ma gdzieś "sztywny sztag". Skoro nie ma pojęcia o traktowaniu sprzętu to można domniemywać, że i kwestie bezpieczeństwa ma w tym samym miejscu.

A jak to nie kwestia wyobraźni sternika?
Już kiedyś pisałem, że nie oceniam gdy nie znam szczegółów. A może ten sternik miał tak jak ja? Ja robiłem morskiego (mając umiejętności żeglowania ale bez żeglarza jachtowego). Pływając w zasadzie tylko po morzu, ciężko "obcykać" żeglarstwo mazurskie. Biorąc pierwszy raz łódkę, kompletnie nie wiedziałem o napiętym sztywnym sztagu przy składaniu masztu, bo nigdy wcześniej nie składałem masztu :-) (trochę poczytałem przed pierwszym czarterem, ale to nie znaczy, że wszyscy muszą czytać). Przecież ze strony czarterującego to kwestia 5 minut przekazania, że:
- sztag po złożeniu musi być napięty;
- idąc rufą trzeba podnieść płetwę sterową;
- kabestany kręcą się w określoną stronę;
- kontrolować szybkość opuszczania miecza;
- korby i kabestanu używać z wyczuciem;
Ja czarterując łódki tak bym zrobił.
Co do zdjęcia, to płynąc w kanale w sezonie, trzymałbym tak małe dzieci w kokpicie. Ale nie wiadomo kiedy to zdjęcie było zrobione, może nikogo nie było w tym czasie na szlaku i sternik uznał, że jest bezpiecznie??

najmita - 2018-05-14, 21:05

Cokolwiek by nie powiedzieć, sternik jest beznadziejny. Jego sposób sterowania (na silniku w kanale) za pomocą nóg położonych na rumplu, z piątką dzieci i psem w kokpicie ....

Agnieszko, umiejętność pływania ma się nijak do możliwości utonięcia. Toną przeważnie ci, którzy umieją pływać.

Agnieszka14 - 2018-05-14, 21:07

Tobo - chodzi mi o to, ze radośnie oceniamy tu Pana ze zdjęcia (sztag komentarza nie wymaga), a może się okazać, ze te dzieci pływają lepiej od nas. Kto z nas pływa w kamizelce?

Ja np. moim Córkom jak jest gorąco pozwalam foczyć się na dziobie bez kamizelek jak robimy kanałki. Podobnie jak wieje +/- jedynka , a jest plus trzydzieści stopni w cieniu. Też wtedy mogą być bez kamizelek.

Rafał1960 - 2018-05-14, 21:21

Agnieszka14 napisał/a:

Moja młodsza Córka w wieku 8 lat ma już od pół roku kartę pływacka.
Starsza ma żółty czepek w wieku 10 lat.

Karta pływacka – rodzaj niewymaganego prawem powszechnym, wewnętrznego dokumentu WOPR.
Jest potrzebna jak "dana rura" czyli do niczego.

W WOPR chciałem wyrobić sobie wtórnik mojej karty specjalnej, ale nic nie mają w archiwach.
Mimo, że WOPR to ten sam WOPR od lat

Kswitalski - 2018-05-14, 21:22

A jednak nie wydaje mi się, żeby to było rozsądne, żeby małe dzieci nie miały kamizelek... Jestem pewien, że dzieci mają podwyższone ryzyko szoku termicznego.
Rafał1960 - 2018-05-14, 21:28

najmita napisał/a:
sternik jest beznadziejny. Jego sposób sterowania (na silniku w kanale) za pomocą nóg położonych na rumplu

Ja idąc przez kanał na silniku zawsze stoję.
Po prostu lubię mieć większe pole widzenia by zawczasu zapobiegać problemom.
Jakaś gałąź, wypłycenie to może bzdury i może to przesada pływać na stojaka

Tobo - 2018-05-14, 21:31

Odnosząc się do odnoszących do mnie ;-) Każdy ma trochę racji, warto o takich tematach dyskutować, komentować. Można się poprawić w zaległościach sprzętowych, bezpieczeństwa
- osobiście ten wątek przeczytałem przejrzałem od deski do deski i pozwoliło to może uniknąć wizyty tutaj - jeszcze - ostatnio była ku temu okazja - a się zapomniało jakieś 2 mile z odbijaczami płynąć ;-)

najmita - 2018-05-14, 21:32

Rafał1960 napisał/a:
najmita napisał/a:
sternik jest beznadziejny. Jego sposób sterowania (na silniku w kanale) za pomocą nóg położonych na rumplu

Ja idąc przez kanał na silniku zawsze stoję.
Po prostu lubię mieć większe pole widzenia by zawczasu zapobiegać problemom.
Jakaś gałąź, wypłycenie to może bzdury i może to przesada pływać na stojaka


Obejrzyj jeszcze raz fotkę. Sternik siedzi w kokpicie, a obie nogi ma położone na rumplu, pod nogami leży owczarek "rasy" Alex.

funyo - 2018-05-14, 22:07

Agnieszka14 napisał/a:
Tobo - chodzi mi o to, ze radośnie oceniamy tu Pana ze zdjęcia (sztag komentarza nie wymaga), a może się okazać, ze te dzieci pływają lepiej od nas. Kto z nas pływa w kamizelce?

Ja, mimo że nieskromnie mam się za całkiem niezłego pływaka, wychowanego i obeznanego z mazurską, jeziorową wodą. Jednak skuter to skuter.
Co do zdjęcia - zostało wykonane w kanale wczoraj po południu, ruch nie był zbyt duży.
Moją uwagę zwróciły w pierwszej chwili dwie dziewczynki siedzące na maszcie, z czego jedna już za rufą, obie bez kamizelek. Później zobaczyłem jeszcze dzieciaka na rufie, ale przynajmniej w kamizelce...

bronek - 2018-05-14, 22:34

funyo napisał/a:
Agnieszka14 napisał/a:
Tobo - chodzi mi o to, ze radośnie oceniamy tu Pana ze zdjęcia (sztag komentarza nie wymaga), a może się okazać, ze te dzieci pływają lepiej od nas. Kto z nas pływa w kamizelce?

Ja, mimo że nieskromnie mam się za całkiem niezłego pływaka, wychowanego i obeznanego z mazurską, jeziorową wodą. Jednak skuter to skuter.
Co do zdjęcia - zostało wykonane w kanale wczoraj po południu, ruch nie był zbyt duży.
Moją uwagę zwróciły w pierwszej chwili dwie dziewczynki siedzące na maszcie, z czego jedna już za rufą, obie bez kamizelek. Później zobaczyłem jeszcze dzieciaka na rufie, ale przynajmniej w kamizelce...


no to jak by dupnęła z masztu o pokład to nieźle by zagrało. kiedyś mój siostrzeniec spadł z nadbudówki po schodach zejściowych na stolik. masakra.

Agnieszka14 - 2018-05-14, 22:56

Funyo - na skuterze to i my wszyscy pływamy w kamizelkach. Bo tu jest prędkość i ładnie można przelecieć się do wody😉
melloon - 2018-05-14, 23:31

kon72 napisał/a:
Ja robiłem morskiego (mając umiejętności żeglowania ale bez żeglarza jachtowego). Pływając w zasadzie tylko po morzu, ciężko "obcykać" żeglarstwo mazurskie. Biorąc pierwszy raz łódkę, kompletnie nie wiedziałem o napiętym sztywnym sztagu przy składaniu masztu, bo nigdy wcześniej nie składałem masztu :-)


Z całym szacunkiem do sternika morskiego - twój błąd !
Ja też nie wiedziałem, ale nie wyobrażam sobie pływania na nieznanym akwenie bez wcześniejszego przygotowania.

melloon - 2018-05-14, 23:34

Tobo napisał/a:
- a się zapomniało jakieś 2 mile z odbijaczami płynąć ;-)


I obyśmy tylko takie gafy popełniali ;-)

dżordż - 2018-05-15, 07:46

Agnieszka14 napisał/a:
Spokojnie i nie rozpędzajmy się.
Są dzieci, które pływają naprawdę dobrze.
Moja młodsza Córka w wieku 8 lat ma już od pół roku kartę pływacka.
Starsza ma żółty czepek w wieku 10 lat.

Kto z wypowiadających się w temacie przepłynie 1500 metrów?
Albo choć 200?


Z przeproszeniem ja przepłynę 200, 1500 i 3584 i pewnie więcej też. I to nie w baseniku z ciepłą wodą, tylko w przyrodzie. I co z tego?
Gdy wleciałem nagle do chłodnej wody z kajaka, w ubraniu, to wcale, wcale nie było mi do śmiechu.
Zwykłem mówić, że gdybym nie miał wtedy kamizelki, to bym chyba tego kajaka i wiosła do brzegu nie przyholował.
Ale tak całkiem szczerze.... to nie wiem czy bym siebie samego przyholował..

Nie mieszajmy myślowo komfortowego pływania z nagłym wpadnięciem do wody.
Nie bądźmy Pewexami :o)


kon72 - 2018-05-15, 08:26

melloon napisał/a:
kon72 napisał/a:
Ja robiłem morskiego (mając umiejętności żeglowania ale bez żeglarza jachtowego). Pływając w zasadzie tylko po morzu, ciężko "obcykać" żeglarstwo mazurskie. Biorąc pierwszy raz łódkę, kompletnie nie wiedziałem o napiętym sztywnym sztagu przy składaniu masztu, bo nigdy wcześniej nie składałem masztu :-)


Z całym szacunkiem do sternika morskiego - twój błąd !
Ja też nie wiedziałem, ale nie wyobrażam sobie pływania na nieznanym akwenie bez wcześniejszego przygotowania.

Żeby była jasność. Nie usprawiedliwiam tego sternika. Oczywistą oczywistością jest, że tak się nie powinno pływać. Daleki tylko jestem od oceniania "typu nieogarnięty/nierozgarnięty sternik".

Maaniek - 2018-05-15, 09:33

melloon napisał/a:
....nie wyobrażam sobie pływania na nieznanym akwenie bez wcześniejszego przygotowania.
A Kolumb, Vasco da Gama, Magellan i inni ?
najmita - 2018-05-15, 09:54

Maaniek napisał/a:
melloon napisał/a:
....nie wyobrażam sobie pływania na nieznanym akwenie bez wcześniejszego przygotowania.
A Kolumb, Vasco da Gama, Magellan i inni ?


No i właśnie Kolumb rozbił swój flagowiec, Santa Marię ;-) :lol:

melloon - 2018-05-15, 10:45

Maaniek napisał/a:
A Kolumb, Vasco da Gama, Magellan i inni ?


Nie mieli zasięgu na smartfonie, więc przygotowali się jak tylko mogli bez pomocy internetu.
Kolumb na pewno by skorzystał gdyby mógł ;-)

nick_othem - 2018-06-04, 01:05

Nie wiem, jak wrzucić zdjęcie, więc linkuję:
.https://zapodaj.net/58a35399a208d.jpg.html

Źle bym się czuł nie zwracając napotkanej załodze uwagi na wygięcie aluminiowego sztagu (dodatkowo jeden z załogantów wyprzedzanej łódki płynął oparty całym ciężarem nielekkiego cielska na wygiętym sztagu).

Dialog wyglądał mniej więcej tak:
- Cześć, coś strasznie wykrzywiony macie sztag.
- Normalny, standardowy...
(tutaj się nie poddałem)
- Jest aluminiowy, a aluminium się nie powinno się wyginać. Wybierzcie go sobie na patencie do stawiania masztu, bo się zniszczy. (i sympatyczny uśmiech, cały czas)

Zero reakcji, wzrok sternika na mnie, jak na kosmitę. Pomyślałem, że nic już nie zdziałam, więc popłynąłem dalej. O dziwo coś jednak na rzeczonej łodzi zaczęto analizować i po odplątaniu rzuconej gdzieś linie patentu, naprawiono sytuację. (o ile już się nie wygięło...Ale na przyszłość może uratowałem jakiś inny sztag :lol: )

W sumie dziwi mnie, że każdy czarterodawca łódek wyraźnie, przy przekazywaniu jachtu, nie zaznacza, jak dokładnie ma wyglądać kładzenie masztu. Ile razy wypożyczałem żaglówkę, tyle razy tłumaczono mi, jak obchodzić się z silnikiem oraz jak ładować akumulator. O inne rzeczy sam musiałem dopytywać.

Kswitalski - 2018-06-04, 01:38

Wklejam zdjęcie i powiększenie
Rafał1960 - 2018-06-04, 06:48

Nie próbowaliście nigdy grzecznie powiedzieć, żeby podciągnąć bramkę bo sztag trafi szlag??
Może przez kolejne 7 dni czarteru gość będzie robił to prawidłowo

Ten ze zdjęcia jednak chyba jest stracony.
Specjalnie tak robi, by móc się na czymś oprzeć przy przeprawach przez kanały

Piotr Lewandowski - 2018-06-04, 10:13

Rafał1960 napisał/a:
Specjalnie tak robi, by móc się na czymś oprzeć przy przeprawach przez kanały
Ale przecież można na maszcie?
Andrzej Drago - 2018-06-04, 10:17

nick_othem napisał/a:

W sumie dziwi mnie, że każdy czarterodawca łódek wyraźnie, przy przekazywaniu jachtu, nie zaznacza, jak dokładnie ma wyglądać kładzenie masztu.


Masz rację ale czasami tłumaczą a potem widzi się coś innego.
Podobnie z łamaniem masztów przy stawianiu.

funyo - 2018-06-11, 00:48

Dzisiejsze obserwacje w temacie - pierwsza to olewanie ograniczeń prędkości i falowania na Mikołajskim w wykonaniu "buraczki" na skuterze, a drugie - wieczorna kąpiel z mydłem w wykonaniu żeglarza na Nidzkim. :-/
mazury.info.pl - 2018-06-11, 01:16

funyo napisał/a:
wieczorna kąpiel z mydłem w wykonaniu żeglarza na Nidzkim. :-/


W dzisiejszych czasach to po prostu żenada.

plitkin - 2018-06-11, 07:57

Tylko czekam teraz na komentarze: skuterowiec popełnił przestępstwo ekologiczne, karne i na wszelki wypadek - skarbowe, a zdjęcie z jachtem przedstawia drugiego skuterowca, który podstępem kąpie się koło szlachetnego jachtu (wszakże żeglarze są święci, mądrzy, szlachetni i szanują przyrodę oraz innych ludzi i zwierzątka, a to dlatego, że uprawiają żeglarstwo).
mazury.info.pl - 2018-06-11, 08:22

plitkin napisał/a:
Tylko czekam teraz na komentarze: skuterowiec popełnił przestępstwo ekologiczne, karne i na wszelki wypadek - skarbowe, a zdjęcie z jachtem przedstawia drugiego skuterowca, który podstępem kąpie się koło szlachetnego jachtu (wszakże żeglarze są święci, mądrzy, szlachetni i szanują przyrodę oraz innych ludzi i zwierzątka, a to dlatego, że uprawiają żeglarstwo).


:shock: Nie spodziewałem się takiego komentarza. ;-)

Emill`76 - 2018-06-11, 08:28

plitkin napisał/a:
a zdjęcie z jachtem przedstawia drugiego skuterowca, który podstępem kąpie się koło szlachetnego jachtu .


:mrgreen: :mrgreen:

No i monitor oplułem :mrgreen:

robarek - 2018-06-11, 09:32

A kogo?
bronek - 2018-06-11, 11:52

Kswitalski napisał/a:
Wklejam zdjęcie i powiększenie


ja pitole :shock:
jestem w szoku. :shock:
z drugiej strony często wydanie jachtu odbywa się na zasadzie - pływał Pan , tak .
no to sztywny sztag ma byc sztywny . i tyle.

Luke - 2018-06-11, 12:00

bronek napisał/a:
Kswitalski napisał/a:
Wklejam zdjęcie i powiększenie


ja pitole :shock:
jestem w szoku. :shock:
z drugiej strony często wydanie jachtu odbywa się na zasadzie - pływał Pan , tak .
no to sztywny sztag ma byc sztywny . i tyle.

Ja nie jestem wcale w szoku. Praktycznie więcej widzę tak wygiętych sztagów niż napiętych. A co to oznacza? Że nie należy panikować. Oczywiście ja na swoim jachcie mam zawsze napięty, ale jak widać po praktyce czarerodawców takie wygięcie jednak sztagom nie szkodzi (aż tak bardzo). Gdyby się trwale wyginały i właściciel co roku musiałby wymieniać, to nie bójcie się, już on by zadbał o doinformowanie wynajmujących...

bronek - 2018-06-11, 12:17

Luke napisał/a:
bronek napisał/a:
Kswitalski napisał/a:
Wklejam zdjęcie i powiększenie


ja pitole :shock:
jestem w szoku. :shock:
z drugiej strony często wydanie jachtu odbywa się na zasadzie - pływał Pan , tak .
no to sztywny sztag ma byc sztywny . i tyle.

Ja nie jestem wcale w szoku. Praktycznie więcej widzę tak wygiętych sztagów niż napiętych. A co to oznacza? Że nie należy panikować. Oczywiście ja na swoim jachcie mam zawsze napięty, ale jak widać po praktyce czarerodawców takie wygięcie jednak sztagom nie szkodzi (aż tak bardzo). Gdyby się trwale wyginały i właściciel co roku musiałby wymieniać, to nie bójcie się, już on by zadbał o doinformowanie wynajmujących...


tylko że często to nie właściciel wydaje jacht a najęty młodzian.
ja tam za każdym razem sprawdzam jak sztag chodzi, żeby potem nie było niedomówień i problemów z kaucją.

Luke - 2018-06-11, 12:27

bronek napisał/a:

tylko że często to nie właściciel wydaje jacht a najęty młodzian.

To nie istotne. Gdyby sztagi leciały jak zapałki, to już dawno by coś z tym zrobiono. Najwidoczniej ta rurka jest solidniejsza i bardziej elastyczna niż nam się wydaje.

pough - 2018-06-11, 13:39

Luke napisał/a:
bronek napisał/a:

tylko że często to nie właściciel wydaje jacht a najęty młodzian.

To nie istotne. Gdyby sztagi leciały jak zapałki, to już dawno by coś z tym zrobiono. Najwidoczniej ta rurka jest solidniejsza i bardziej elastyczna niż nam się wydaje.

Rurka wytrzymuje, choć i rurki widywałem pogięte...
ale zamki pomiędzy odcinkami rurek są nadwyrężane i potem mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest OK, to okazuje się że:
sztywny sztag ma bicie podczas rolowania, które powoduje szybsze zużycie elementów rolera i samego żagla,
sztywny sztag nie nawija równo foka, co w żaglach z nowych materiałów powoduje zagięcia podczas nawijania i dodatkowo szybsze zużycie żagli
roler z czasem roluje się z przycięciami, a to już może być kwestią bezpieczeństwa,

itd, itp...

mmaacc - 2018-06-11, 14:17

pough napisał/a:

roler z czasem roluje się z przycięciami, a to już może być kwestią bezpieczeństwa,

itd, itp...

...a w końcu może się całkiem zaciąć. Najgorsze, że prawdopodobnie wydarzy się to w trudnych warunkach, gdy roler pracuje pod większym niż normalnie obciążeniem. A to może doprowadzić do... poważnych kłopotów...

D@reC - 2018-06-11, 18:00

Może gostek ma taką "nowość" bardzo giętki sztag :mrgreen: zamiast sztywnego :lol: :lol: może nie jest to już tak bardzo częsty widok jak kiedys bywało ale jednak jak widac sie zdarza.. :-/ .
mmaacc - 2018-06-12, 12:26

D@reC napisał/a:
może nie jest to już tak bardzo częsty widok jak kiedys bywało ale jednak jak widac sie zdarza.. :-/ .

To tylko moja obserwacja, ale w/g mnie zdarza się często.. Wręcz co raz częściej...

D@reC - 2018-06-13, 18:59

mmaacc napisał/a:
D@reC napisał/a:
może nie jest to już tak bardzo częsty widok jak kiedys bywało ale jednak jak widac sie zdarza.. :-/ .

To tylko moja obserwacja, ale w/g mnie zdarza się często.. Wręcz co raz częściej...

Być może masz racje ,a Mnie się po prostu udaje trafiać na tych żeglarzy bardziej doinformowanych ;-) :mrgreen: ale jak pamiętam jakieś z 6-8 lat temu to wydaje mi sie że bylo to raczej wręcz nagminne :-/ niestety ,a dzięki forum takiemu tematowi to zmienia się dużo na plus. ;-) . ..

funyo - 2018-07-22, 21:58

A propos sztywnego sztagu - dziś płynąc przez kanały widziałem masę żaglówek z "miękkim" sztywnym sztagiem, powiedziałbym, że chyba większość mijanych łódek miała z tym problem.
A w temacie: środek szlaku, między bojami, bardzo duży ruch...

Emill`76 - 2018-07-30, 10:36

Ehh, że nie zdążyłem uchwycić co się z tą niebieską "motorówką" zadziało, gdy obok przepłynął w półślizgu , dość duży cruiser ... Dziób całkiem zanurkował , a śruba silnika wyszła jakieś pół metra nad wodę ...... :shock:

https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be

zenek - 2018-07-30, 11:02

Emill`76 napisał/a:
Ehh, że nie zdążyłem uchwycić co się z tą niebieską "motorówką" zadziało, gdy obok przepłynął w półślizgu , dość duży cruiser ... Dziób całkiem zanurkował , a śruba silnika wyszła jakieś pół metra nad wodę ...... :shock:


Marsyl - 2018-07-30, 12:31

zenek napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
Ehh, że nie zdążyłem uchwycić co się z tą niebieską "motorówką" zadziało, gdy obok przepłynął w półślizgu , dość duży cruiser ... Dziób całkiem zanurkował , a śruba silnika wyszła jakieś pół metra nad wodę ...... :shock:

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/qpbWQUx2_hw" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>


przecież widać wyrażnie, że to przygotowanie do zanurzenia na peryskopową, :)

Emill`76 - 2018-07-30, 12:43

Marsyl napisał/a:
zenek napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
Ehh, że nie zdążyłem uchwycić co się z tą niebieską "motorówką" zadziało, gdy obok przepłynął w półślizgu , dość duży cruiser ... Dziób całkiem zanurkował , a śruba silnika wyszła jakieś pół metra nad wodę ...... :shock:

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/qpbWQUx2_hw" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>


przecież widać wyrażnie, że to przygotowanie do zanurzenia na peryskopową, :)


Gdyby jeszcze sternik poszedł na dziób....to kto wie .... :mrgreen:

Tobo - 2018-07-30, 20:03

Kaczerajno, śmieszny zakaz zakaz używania napędów spalinowych. Gównoboat ze zdjęcia zwiedził sobie całe jeziorko, po chwili odcumował z noclegu następny, za chwilę wpłynęły 2 skutery.
Emill`76 - 2018-07-30, 20:32

Tobo napisał/a:
Kaczerajno, śmieszny zakaz zakaz używania napędów spalinowych. Gównoboat ze zdjęcia zwiedził sobie całe jeziorko, po chwili odcumował z noclegu następny, za chwilę wpłynęły 2 skutery.


To to to nic. W sobotę jakiś ch postawił zakotwiczoną pompowaną skocznię dla narciarza . Mniej więcej na linii Seksty - Kaczerajno :evil:

axa_man - 2018-08-16, 08:41

Jezioro Wojnowo. Zakaz używania silników, a jednak... Kogo ten zakaz interesuje?

Pierwsze zdjęcie, kiedy płynąłem (na żaglach) z pełna prędkością wyminęła nas motorówka wędkarska. Panowie uśmiechnięci. Płynęli od Rudy w kierunku Miłek.

Na drugi dzień zrobiłem zdjęcia stacjonujących motorówek w porcie Stanica Wodna oraz innych przy prywatnych portach. Rozmawiałem z paroma żeglarzami i ogólnie większość ma głęboko gdzieś "zakazy" nawet Policja :-P

mazury.info.pl - 2018-08-16, 09:01

Jest tak dlatego, że większość ma to gdzieś, a pozostali poza tym, że poskarżą się w internecie nie zrobią nic więcej.

Wystarczyłoby wysłać takie zdjęcie (numery widać doskonale) na policję. Raz, drugi, trzeci... i w strefie ciszy nikt nie odważyłby się pływać w ten sposób.

Od dawna twierdzę, że dni stref ciszy na szlaku WJM są policzone. Kropla jak widać skutecznie drąży skałę.

axa_man - 2018-08-16, 09:11

mazury.info.pl napisał/a:

Wystarczyłoby wysłać takie zdjęcie (numery widać doskonale) na policję. Raz, drugi, trzeci... i w strefie ciszy nikt nie odważyłby się pływać w ten sposób.


Proponujesz Straż Społeczną? :mrgreen:

Sooorki, gdybym miął zajmować się robieniem fotek i wysyłaniem na Policję nie miał bym czasu na odpoczynek... Od tego jest Policja aby pilnowała takich spraw. Najwyraźniej albo mają za mało etatów, motorówek albo inne priorytety.

mazury.info.pl - 2018-08-16, 10:20

Na tzw. Zachodzie to co u nas nazywamy donosicielstwem, kablowaniem, konfidenctwem i milionem innych synonimów nazywają "postawą obywatelską". Policjantów interesują tzw. wyniki, czyli słupki statystyk wykrywalności. Te zdecydowanie łatwiej poprawić na drodze niż na wodzie w strefie ciszy. Wodne statystyki poprawia się kontrolując motorowodniaków przy kanale. Żeglarzy
nie kontroluje się praktycznie wcale.

Moim zdaniem tę strefę ciszy jak najszybciej trzeba zlikwidować, aby nie demoralizowała. Podobnie na Nidzkim i Dobskim.

axa_man - 2018-08-16, 11:00

mazury.info.pl napisał/a:
Na tzw. Zachodzie to co u nas nazywamy donosicielstwem, kablowaniem, konfidenctwem i milionem innych synonimów nazywają "postawą obywatelską".

Chyba pomyliłeś 1984 Orwella - za mało jeździsz na "Zachód" myśląc, że tam nie łamie się prawa bo wszyscy donoszą :-P Nie biorą łapówek, nie przekraczają prędkości itp. bardzo się mylisz ::-P

mazury.info.pl napisał/a:

Policjantów interesują tzw. wyniki, czyli słupki statystyk wykrywalności. Te zdecydowanie łatwiej poprawić na drodze niż na wodzie w strefie ciszy. Wodne statystyki poprawia się kontrolując motorowodniaków przy kanale. Żeglarzy nie kontroluje się praktycznie wcale.


Znaczy - łamanie prawa wodnego jest przyczyną Policji?

mazury.info.pl napisał/a:

Moim zdaniem tę strefę ciszy jak najszybciej trzeba zlikwidować, aby nie demoralizowała. Podobnie na Nidzkim i Dobskim.


No tak, to może zalegalizować "złodziejstwo" bo jest też nagminne - po co demoralizować społeczeństwo...

mazury.info.pl - 2018-08-16, 11:10

axa_man napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Na tzw. Zachodzie to co u nas nazywamy donosicielstwem, kablowaniem, konfidenctwem i milionem innych synonimów nazywają "postawą obywatelską".

Chyba pomyliłeś 1984 Orwella - za mało jeździsz na "Zachód" myśląc, że tam nie łamie się prawa bo wszyscy donoszą :-P Nie biorą łapówek, nie przekraczają prędkości itp. bardzo się mylisz ::-P


Spróbuj na jeziorze Bodeńskim umyć jacht detergentem w porcie. Możesz dodatkowo wylać wiadro pomyj z kambuza. Przekonasz się szybko co miałem na myśli. :-P

Chcesz strefy ciszy, musisz niestety wykazać się postawą obywatelską. W przeciwnym razie bardzo szybko podzieli los tej na Tajtach.

Uważam, że każda fikcja prawna jest szkodliwa i demoralizująca, więc "albo w te, albo we w tę". Prościej i taniej zlikwidować niż zachować strefę ciszy. Jeżeli nic się nie zmieni ktoś w końcu wystąpi do Rady Powiatu Giżycko z wnioskiem o wysłanie tam komisji celem zbadania zasadności dalszego funkcjonowania strefy ciszy. Póki się nikt tych motorowodniaków nie czepia - nikt nie będzie marnował swojego czasu.

axa_man - 2018-08-16, 11:20

mazury.info.pl napisał/a:
Uważam, że każda fikcja prawna jest szkodliwa i demoralizująca, więc "albo w te, albo we w tę". Prościej i taniej zlikwidować niż zachować strefę ciszy.


Prościej i taniej jet też wprowadzić możliwość używania kibli zaburtowych w czarterowanych jachtach. Też jesteś za tym?

A może czepiać się jednak Policji i władz które "nie maja w priorytecie" ściganie tych co pływają na silniku w strefach do tego zabronionych lub cumowania do wysp przykładowo na Kisajnie?

Pamiętaj, że olewanie zawsze idzie od "góry".

mazury.info.pl - 2018-08-16, 11:54

axa_man napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Uważam, że każda fikcja prawna jest szkodliwa i demoralizująca, więc "albo w te, albo we w tę". Prościej i taniej zlikwidować niż zachować strefę ciszy.


Prościej i taniej jet też wprowadzić możliwość używania kibli zaburtowych w czarterowanych jachtach. Też jesteś za tym?

A może czepiać się jednak Policji i władz które "nie maja w priorytecie" ściganie tych co pływają na silniku w strefach do tego zabronionych lub cumowania do wysp przykładowo na Kisajnie?

Pamiętaj, że olewanie zawsze idzie od "góry".


Po pierwsze urzędnik w demokracji nie jest żadną władzą. Zapamiętaj sobie to. Po drugie Ty i większość zainteresowanych brzydzisz się "donosicielstwem", więc oficjalnie żadden urzędnik problemu nie zobaczy. Od tego jego pensja nie zależy, a pracy każdy chce mieć jak najmniej.

Zacznijcie zgłaszać, najlepiej pisemnie, wówczas cokolwiek zacznie się w tej sprawie robić. Do tego czasu nikt nie ma w tym interesu.

Odnośnie kibli. Był tu swego czasu szeryf, który podjął się "walki z wiatrakami". Co z tego wyszło nie muszę mówić... a swojego zdania w tym temacie powtarzać nie muszę. Jest powszechnie znane.

axa_man - 2018-08-16, 12:34

mazury.info.pl napisał/a:

Po pierwsze urzędnik w demokracji nie jest żadną władzą. Zapamiętaj sobie to. Po drugie Ty i większość zainteresowanych brzydzisz się "donosicielstwem", więc oficjalnie żadden urzędnik problemu nie zobaczy. Od tego jego pensja nie zależy, a pracy każdy chce mieć jak najmniej.


Osoba która podejmuje decyzję i ją wdraża jest „władzą”.
Na temat aktualnej „demokracji” mógłbym co nieco napisać ale myślę, że usunąłbyś post a ja dostałbym „bana”.
Odnośnie „wiedzy” czy „niewiedzy” urzędników jestem przekonany, że dobrze zdają sobie sprawę co się dzieje na Mazurskich jeziorach ale zgadzam się, że „olewają” niektóre tematy bo pracy chcą mieć jak najmniej...

mazury.info.pl napisał/a:

Zacznijcie zgłaszać, najlepiej pisemnie, wówczas cokolwiek zacznie się w tej sprawie robić. Do tego czasu nikt nie ma w tym interesu.


Zgłaszać rzeczy oczywiste? Za każdym razem kiedy płynę na Kisajnie są przycumowane łódki do wysp. Nie sądzę aby Policja nie zdawała sobie z tego sprawy. Interwencję Policji (ogólnie Policję), będąc przez 7 dni na Mazurach, widziałem tylko raz na Bocznym o czym pisałem w innym poście. A nie... widziałem także na Kisajnie ale najwyraźniej nie dopłynęli do wysp bo potem widziałem 2 zacumowane jachty :-P

mazury.info.pl napisał/a:

Odnośnie kibli. Był tu swego czasu szeryf, który podjął się "walki z wiatrakami". Co z tego wyszło nie muszę mówić... a swojego zdania w tym temacie powtarzać nie muszę. Jest powszechnie znane.


Rozmawiałem z właścicielem jednej z firm czarterujących i powiedział mi, że nagminnie dzwonią klienci szukając łódek tylko z toaletą morską, zaburtową. W odpowiedzi, że takowych nie mają kończą rozmowę. No cóż, właśnie ta „władza” olewa takie tematy a pisanie petycji czy donosów jak sam wiesz w kwestiach kibli zaburtowych, kończy się nieciekawie.

Emill`76 - 2018-08-16, 12:43

axa_man napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Uważam, że każda fikcja prawna jest szkodliwa i demoralizująca, więc "albo w te, albo we w tę". Prościej i taniej zlikwidować niż zachować strefę ciszy.


Prościej i taniej jet też wprowadzić możliwość używania kibli zaburtowych w czarterowanych jachtach. Też jesteś za tym?

.


Zalegalizować możliwość cumowania do wysp na Kisajnie. Zezwolić na mycie jachtów , przy użyciu wszelakich detergentów ....

zenek - 2018-08-16, 13:15

mazury.info.pl napisał/a:
Zacznijcie zgłaszać, najlepiej pisemnie, wówczas cokolwiek zacznie się w tej sprawie robić. Do tego czasu nikt nie ma w tym interesu.
Zbyszku przecież wiesz najlepiej czym kończy się takie zgłoszenie. Oby tylko wizytą na Policji aby podpisać zeznanie. Później może dojść "nieplanowana wycieczka" na Mazury do Sądu.
A przecież wystarczy aby tzw. służby poczytały sobie przez godzinkę forum i mają wykaz miejsc gdzie powinni interweniować i na co zwracać uwagę.

Emill`76 - 2018-08-16, 13:17

zenek napisał/a:

A przecież wystarczy aby tzw. służby poczytały sobie przez godzinkę forum i mają wykaz miejsc gdzie powinni interweniować i na co zwracać uwagę.


Zenku, oni doskonale wiedzą gdzie skutecznie "zapolować" . Tyle, że prawdopodobnie w odróżnieniu od drogówki , nie mają "targetu" do wykonania .....

funyo - 2018-08-16, 13:26

Dla jasności - na Tajtach nie było oficjalnie strefy ciszy, tabliczkę z oznaczeniem ktoś kiedyś tam postawił i tak się ciągnęło latami. Co do Wojnowa czy Buwełna - powinno się znieść tam strefy ciszy, nikomu nie służą, nikt ich nie przestrzega. Co do wysp - policja faktycznie jest od egzekwowania prawa, ale raczej nie mają środków i ochoty na walkę z wodniakami o spokój leśnych zwierzątek. To powinna załatwiać Straż Leśna (która ponoć dysponuje motorówką), albo powinno się powołać wodny oddział Straży Gminnej - oni byliby skuteczni ;-)
pzaw - 2018-08-16, 13:34

mazury.info.pl napisał/a:


Spróbuj na jeziorze Bodeńskim umyć jacht detergentem w porcie. Możesz dodatkowo wylać wiadro pomyj z kambuza. Przekonasz się szybko co miałem na myśli. :-P


1. Na parkingu w Niemczech zatrzymuje się samochód. Otwierają się drzwi i słychać głośną muzykę. Po 15 min. przyjeżdża policja, prosi o ściszenie ponieważ zostali wezwanie telefoniczne.
2. Kiedyś dyrektor dużej, międzynarodowej firmy tłumaczył mi:" Gdybyś codzienne odprowadzając dziecko do szkoły, mijany był przez szybko i niebezpiecznie jadący samochód, zadzwonił na policję to byłby to donos czy też zadbanie o bezpieczeństwo swoje i dziecka?"

axa_man - 2018-08-16, 14:28

pzaw napisał/a:

1. Na parkingu w Niemczech zatrzymuje się samochód. Otwierają się drzwi i słychać głośną muzykę. Po 15 min. przyjeżdża policja, prosi o ściszenie ponieważ zostali wezwanie telefoniczne.
2. Kiedyś dyrektor dużej, międzynarodowej firmy tłumaczył mi:" Gdybyś codzienne odprowadzając dziecko do szkoły, mijany był przez szybko i niebezpiecznie jadący samochód, zadzwonił na policję to byłby to donos czy też zadbanie o bezpieczeństwo swoje i dziecka?"


Czy przez to należy rozumieć, że Policja niemiecka interweniuje tylko na zgłoszenia telefoniczne?

Jakiś paradoks nam wychodzi w porównaniu działania służb :-P

Tu nie chodzi o interwencje po donosach a właściwie o jej brak kiedy Policja wie, że dochodzi do wykroczeń.

mazury.info.pl - 2018-08-16, 18:52

Policjanci, strażnicy i wszyscy wiedzą... ale pracy chcą mieć jak najmniej. Wzorem urzędników. Żeglarze nie chcą być donosicielami i tak to się kręci. ...więc nie marudzić. :-P
artiosso - 2018-08-16, 19:36

Sprawą należy zainteresować Starostwa Powiatów. Powinna być stworzona komórka, gdzie po prostu można wrzucić zdjęcie łamiącego zakazy na WJM, a dalsze czynności będzie przejmował ktoś na podstawie uzyskanego zdjęcia.

Tak, jak pisał Zenek - dokumentujący przewinienie nie może być traktowany, jako wykonujący standardowe zgłoszenie, i z tego tytułu obarczony upierdliwymi obowiązkami świadka w ew. dochodzeniu sądowym.

Sprawa powszechnego łamania zakazów na WJM powinna być nagłośniowa i starostwa powiatowe WJM (giżyckie, węgorzewskie, piskie) powinny skoordynować swoje działania w tej materii .
Burmistrza Giżycka mało interesuje to, co dzieje się na Dobskim. Ale już Starostę Giżyckiego powinno - Dobskie jest w graniach powiatu.

Zgadzam się z Jackiem Axą, że urlop nie jest od robienia z siebie łowcy łamania zakazów.
Gdyby jednak narzekania na powszechne "olewactwo" przepisów na WJM przybrało postać skoordynowanej akcji, to może by coś drgnęło.

Tobo - 2018-08-16, 19:37

Wstydliwym problemem może jest i to, że znaczna część wodniaków w jakimś zakresie, aspekcie łamie prawo... donosząc na wszystkich łamiących prawo - szybko można by się stać "samotnym żaglem" ;-) Albo zwyzywany od szeryfów jak mnie tu raz nazwano jak skrytykowałem odchodzących z wiatrem w Jaśkowie - na silniku i płynących hen hen po widoczność bez rozpięcia nawet lazyjacka (tak, pamiętliwy jestem ;-) ).
Kswitalski - 2018-08-16, 21:17

Jako że ludzie z natury nie lubią być proszeni i tylko uniemożliwienie czegoś skutkuje, to proponuje dość radykalny sposób na walkę z żeglażami cumującymi do wysp: wysypać kilkanaście gwiazdobloków wokół wyspu ćwierć metra pod wodą. Zadziała? Tak. Ekstremalne? Tak. Efekt? Nikt nie schodzi na wyspy.
familiant - 2018-08-16, 21:44

dzisiaj około 10-tej przy Dębówce było zacumowanych 5 jachtów, przy innych wyspach tez stały jachty
mazury.info.pl - 2018-08-16, 22:32

artiosso napisał/a:
Ale już Starostę Giżyckiego powinno - Dobskie jest w graniach powiatu.


Starosta ma ważniejsze problemy - np. upadający szpital, ogrzewanie szkół, czy błotniste drogi. Zapominacie, że Mazury leżą w Polsce "C".

Tobo - 2018-08-19, 21:10

Motorówka za grubą kasę, a dziadostwo szamponem i jakimś innym płynem, umyło się w jeziorze tuż przed odpłynięciem. Pewnie silnik dużo pali, nie stać na benzynę więc na prysznicu portowym biedota oszczędza ;-)
melloon - 2018-08-19, 23:21

Napisałbym gdzie jest Policja, zamiast tam gdzie powinna być, ale admin przeniesie post do politycznego :lol:
Andrzej Kowalski - 2018-08-20, 11:01

Ciekawy jestem waszego zdania na temat ekologicznego mydła ,,Biały Jeleń'' użytego do ograniczonego mycia się w jeziorze.
Emill`76 - 2018-08-20, 11:13

Andrzej Kowalski napisał/a:
Ciekawy jestem waszego zdania na temat ekologicznego mydła ,,Biały Jeleń'' użytego do ograniczonego mycia się w jeziorze.


Co prawda mniej szkodliwy dla środowiska wodnego w porównaniu do wielu innych powszechnie stosowanych , ale jednak ...

Biodegradowalny w ok 80%

http://www.miejczysto.pl/...53d?version=1.0

Tobo - 2018-08-20, 11:13

Ściema - szkodzi niewiele mniej od innego mydła.

Emil - co my tak równo i tak samo ostatnio ;-) Chyba musimy się spotkać gdzieś na szlaku.

Emill`76 - 2018-08-20, 11:23

Tobo napisał/a:
Chyba musimy się spotkać gdzieś na szlaku.


Nawet jest szansa, że równo dopłyniemy ! :mrgreen:

W najbliższy weekend wybieram się na Śniardwy z prawdopodobnym noclegiem z sob/nd na "Bindudze Port" . Zapraszam na browarek 8-)

mazury.info.pl - 2018-08-20, 18:31

Andrzej Kowalski napisał/a:
Ciekawy jestem waszego zdania na temat ekologicznego mydła ,,Biały Jeleń'' użytego do ograniczonego mycia się w jeziorze.


W jeziorze myją się tylko... autocenzura. Do mycia służą sanitariaty.

Ostatecznie umyj się na brzegu i spłucz "z wiadra" możliwie daleko od wody. Czy to naprawdę taki wielki problem odejść 10-20 metrów i nie zasyfiać jeziora?

yrb - 2018-08-20, 21:21

mazury.info.pl napisał/a:
Ostatecznie umyj się na brzegu i spłucz "z wiadra" możliwie daleko od wody. Czy to naprawdę taki wielki problem odejść 10-20 metrów i nie zasyfiać jeziora?


No właśnie ciekaw jestem jak jest to postrzegane przez innych bo musze się przyznać, że moja żona tak robi z myciem głowy. I nie jest to 10-20 a przynajmniej 50 metrów od wody a jak się uda znaleźć pokrzywy (podobno dobrze filtrują) to wcześniej wydeptuję jej mały krąg i korzystając z obecności lasu majstruję na szybko stelaż dla prysznica solarnego. Oczywiście jak improwizowany plan rejsu pozwala w porcie i pod prysznicem to nawet lepiej. Jeżeli o mnie chodzi to (biorąc pod uwagę znikomą twardość wody w jeziorach) wystarczy, że się dobrze wymoczę - uprzedzam pytania: nie smierdzę bardziej niż zwykle. :-)

[edit] Jeżeli do mycia w jeziorze użyję mydlnicy lekarskiej to jestem jeszcze eko czy już nie?

artiosso - 2018-08-20, 21:25

yrb napisał/a:
(...) Jeżeli o mnie chodzi to (biorąc pod uwagę znikomą twardość wody w jeziorach) wystarczy, że się dobrze wymoczę - uprzedzam pytania: nie smierdzę bardziej niż zwykle. :-)



;-) ;-) ;-) ;-) no no

mazury.info.pl - 2018-08-20, 23:01

yrb napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
Ostatecznie umyj się na brzegu i spłucz "z wiadra" możliwie daleko od wody. Czy to naprawdę taki wielki problem odejść 10-20 metrów i nie zasyfiać jeziora?


No właśnie ciekaw jestem jak jest to postrzegane przez innych bo musze się przyznać, że moja żona tak robi z myciem głowy. I nie jest to 10-20 a przynajmniej 50 metrów od wody


Im dalej tym oczywiście lepiej. Nigdy nie zrozumiem @#$%&$!, którzy k. koniecznie muszą się namydlić w jeziorze i szukać ku temu tysiąca usprawiedliwień.

Kswitalski - 2018-09-14, 01:06

Coś takiego miało miejsce w Kalifornii w Redondo Beach:

https://youtube.com/watch?v=Isufp-6fudo

Czyli dlaczego nie ustawiamy się burtą do fali...

mazury.info.pl - 2018-09-14, 01:17

Kswitalski napisał/a:
Coś takiego miało miejsce w Kalifornii w Redondo Beach:

https://youtube.com/watch?v=Isufp-6fudo

Czyli dlaczego nie ustawiamy się burtą do fali...



jaNO - 2018-09-17, 09:57

Moc kabestanu :)
Emill`76 - 2018-09-17, 10:03

jaNO napisał/a:
Moc kabestanu :)


Patrząc na punkt złamania ..... bardziej wygląda to na upadek masztu na podporę ........

jaNO - 2018-09-17, 10:06

Też mi się tak zdawało ale potwierdzone że poszło podczas podnoszenia.
Czymś zaczepili
Jeszcze taką fotkę znalazłem

axa_man - 2018-09-17, 10:14

Widziałem ten jacht stojący w porcie. Tego samego dnia po regatach FMI po wyjściu z kanału (płynęliśmy na targi w Strandzie) widzieliśmy inny jacht stojący na kotwicy ze złamanym masztem, czekali pewnie na właściciela jachtu. Miny mieli nietęgie, totalna cisza na pokładzie.

Ja miałem po raz pierwszy taką sytuację w sierpniu tego roku, kiedy podnosiłem maszt, że zaczepiła mi się wanta stabilizująca o kabestan, poczułem dość duży opór na kabestanie co zwróciło moja uwagę na zahaczenie. Naprężenie było już jednak bardzo znaczące bo kiedy zwolniłem knagę to fał przetarł mi trochę dłoń. Muszę zaznaczyć, że bardzo ostrożnie stawiam maszt i ja oraz moja połowica cały czas czujnie sprawdzamy czy coś się nie zahaczyło, a jednak chwila nie uwagi i by doszło do złamania masztu.

pough - 2018-09-17, 10:28

jaNO napisał/a:
Też mi się tak zdawało ale potwierdzone że poszło podczas podnoszenia.
Czymś zaczepili
Jeszcze taką fotkę znalazłem

Najpewniej wanta podeszła pod leżący zbyt z przodu na półpokładzie bom, a ten nokiem zahaczył o taśmę relingową i nie puścił wanty...
Wniosek... przy podnoszeniu masztu rozglądać się na około i każdy, nawet lekki opór sprawdzać - przecież siła potrzebna do podnoszenia masztu maleje wraz z podnoszeniem i... nie przesuwać bomu zbyt do przodu.
Normalnie leżący bom z piętą na wysokości want nie wpuści wanty pod siebie, a want a spokojnie legnie sobie na bomie i przy podnoszeniu o nic nie zahaczy.

Obraz tego nie oddaje, ale maszt jest złamany nie w dół, ale na bok, więc nie był to upadek na podporę..., a właśnie przytrzymanie jednej z want na lewej burcie...

Tobo - 2018-09-17, 18:10

1 IX z portu przy H.G. w Mikołajkach oglądaliśmy jak podnoszą maszt na 30stopowcu, 6 chłopa, podział ról, zamieszanie, wszyscy w kokpicie. Jak maszt był pod kątem ok. 30 stopni - puścił ktoś linę tali (a może pękła?) i maszt łomotnął w głowę jednego z nich. Oparł się bezwiednie o zejściówkę, dopóki byli w zasięgu wzroku nie ruszał się, nie zmienił pozycji. Masztu już nie podnosili i odpływali na silniku. Widziałem parabolę masztu jak na podporze zagrał jak struna, ale nie pękł. Nie wiem jak to skończyło się dla poszkodowanego - nauczka - zasada NIE STOIMY W OSI MASZTU przy jego podnoszeniu/kładzeniu jest ważna i warto jej przestrzegać.
mazury.info.pl - 2018-09-17, 19:17

Tobo napisał/a:
zasada NIE STOIMY W OSI MASZTU przy jego podnoszeniu/kładzeniu jest ważna i warto jej przestrzegać.


wężykiem

Tobo - 2018-09-17, 19:21

Możesz wyjaśnić "wężykiem" ?

Aaaa, rozumiem, a wiesz, że tego skeczu nigdy nie oglądałem, mimo setek innych kabaretów...

yavien - 2018-09-17, 20:05

Tobo, żałuj, poszukaj na YT.

Cytat:
6 chłopa, podział ról, zamieszanie, wszyscy w kokpicie.
Prawdę mówiąc, wydaje mi się, że poza przypadkami, gdy maszt jest ciężki i faktycznie wymaga siły to 3 osoby do stawiania masztu to max. Nie wiem, czy umiałabym wyznaczyć zadania dla piątki załogantów...
Do zasady niestawania w osi masztu dodałabym: bez zbędnego pośpiechu i przy najmniejszym niespodziewanym oporze (im maszt wyżej, to powinno być lżej) robimy stop i patrzymy o co chodzi.

najmita - 2018-09-17, 21:06

Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych jachtach. Druga rozumna istota jest niezwykle pomocna, trzecia jest już zbędna...
Udało mi się raz zgiąć (nieznacznie) maszt (wanta na knadze) i raz złamać na podporze z powodu tali. Pozostałe maszty nie ucierpiały.

jaNO - 2018-09-17, 21:33

z drugiej ręki: podobno w niedzielę rano, w Sztynorcie Northmann1200 wychodząc z głębi keji przejechał się po zacumowanych jachtach. Prawda to czy jeno legenda ?
plitkin - 2018-09-17, 22:02

najmita napisał/a:
Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych jachtach.


Bardzo śmiałe stwierdzenie. :)
Aż chce się krzyknąć "sprawdzam" ;)

najmita - 2018-09-17, 22:08

plitkin napisał/a:
najmita napisał/a:
Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych jachtach.


Bardzo śmiałe stwierdzenie. :)
Aż chce się krzyknąć "sprawdzam" ;)

Najciężej było na Mellody 30, równie trudno było na Nubianie 29. Zgoda, na Cobrze 33 była wyciągarka elektryczna ale i tak maszt postawiłem ;-)

plitkin - 2018-09-17, 22:10

najmita napisał/a:
plitkin napisał/a:
najmita napisał/a:
Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych jachtach.


Bardzo śmiałe stwierdzenie. :)
Aż chce się krzyknąć "sprawdzam" ;)

Najciężej było na Mellody 30, równie trudno było na Nubianie 29. Zgoda, na Cobrze 33 była wyciągarka elektryczna ale i tak maszt postawiłem ;-)


A z Delphią 37 z Piasków nie miałbyś problemów? A dowolną regatówka bez bramki? ;) Dezety? Omegi? No i Chopin z Mikołajek? ;)

Luke - 2018-09-17, 22:13

A ja zawsze ze zdziwieniem patrzyłem na te zalogi gdzie tłum miotał się podczas stawiania masztu...
Bardzo proszę wyjaśnić mi po co więcej niż 2 osoby, gdzie jedna stawia maszt, a druga steruje..?

Agnieszka14 - 2018-09-17, 22:19

Zwykle się sprawdza zasada, ze im większy tłum tym gorzej wychodzi...
Maszt, manewry portowe, ale tez sprawność żeglugi.
Najsprawniej wychodzi w dwuosobowych załogach. Max trzy.
Samotnicy to często klasa.

mazury.info.pl - 2018-09-17, 22:24

Dobry sternik potrafi "rozdysponować" załodze zadania w taki sposób, aby każdy miał zajęcie, czuł się potrzebny i jednocześnie niczego nie spartolił. A resztą zajmuje się sam.

;-)

Agnieszka14 - 2018-09-17, 22:28

A to racja. Widziałam raz super młodzieżową załogę. Nie obóz. 5 osób.
Chłopak za sterem rządził, wydawał komendy, reszta grzecznie się słuchała i od razu wiedziała gdzie i co ma robić. Wejście do portu i później wyjście na jajeczko. Żagle pyk w górę i poszli!

najmita - 2018-09-17, 22:37

plitkin napisał/a:
najmita napisał/a:
plitkin napisał/a:
najmita napisał/a:
Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych jachtach.


Bardzo śmiałe stwierdzenie. :)
Aż chce się krzyknąć "sprawdzam" ;)

Najciężej było na Mellody 30, równie trudno było na Nubianie 29. Zgoda, na Cobrze 33 była wyciągarka elektryczna ale i tak maszt postawiłem ;-)


A z Delphią 37 z Piasków nie miałbyś problemów? A dowolną regatówka bez bramki? ;) Dezety? Omegi? No i Chopin z Mikołajek? ;)


Delphia37 i Chopin mają pewnie wyciągarki :-D . Dezeta to szalupa morska, omega, fin, OKej bez problemu. A Biegnąca po Falach i Płynący Obłok mają pewnie wyciągarki. Na róży wiatrów stawiałem bez problemu, również na trenerze... innych nie pamiętam :-D

najmita - 2018-09-17, 22:43

Wiktor, kiedyś śluzowałem się tesem32 jako samotnik z dołu na górę. Wcisnąłem się do śluzy tyle, że zmieścił się kadłub, a masz wystawał za wrota dolne. Śluzowy powiedział żebym podniósł maszt to wtedy zamknie wrota, a jak poziom się podniesie to maszt opuszczę. Tak też zrobiłem, śluza długo na mnie nie czekała :lol: .
artiosso - 2018-09-17, 22:48

Same megaszpece i majstry na tem forumku widzę .... :-P
yavien - 2018-09-17, 22:52

najmita napisał/a:
Na każdym mazurskim jachcie jestem w stanie sam postawić maszt, robiłem to wielokrotnie na różnych

... innych nie pamiętam :-D
Nie znam Cię osobiście, więc nie wiem. Pewnie jesteś dość wysoki i w miarę silny. Dla mnie sporym problemem (o ile talia masztu nie jest poprowadzona idealnie) jest zwyczajnie wysokość, do której dobrze jest maszt podnieść. Przy 160 cm wzrostu już na łódce 24 stopy masztu nie uniosę za wysoko, a wyciągnąć, nawet na kabestanie ten sam, samiutki początek - to sił mi czasem brakuje. Dlatego wolę mieć drugą osobę, która choćby nadmiar talii masztu ściągnie na początku.
O ile położenie samodzielnie nie sprawi mi problemu, przy spokojnej wodzie, tak postawienie samodzielne na biegu, bez kotwicy, przekracza moje umiejętności, na razie przynajmniej.
Luke napisał/a:
Bardzo proszę wyjaśnić mi po co więcej niż 2 osoby, gdzie jedna stawia maszt, a druga steruje..?
Jeśli stawiamy na biegu, to dwie osoby, jak powyżej, trzecia do steru/baczenia wokół, ewentualnie na dziób i będzie łapać sztag. Powyżej trzeciej osoby brakuje mi konceptu:
mazury.info.pl napisał/a:
Dobry sternik potrafi "rozdysponować" załodze zadania w taki sposób, aby każdy miał zajęcie, czuł się potrzebny i jednocześnie niczego nie spartolił. A resztą zajmuje się sam.
Chyba, w myśl tej definicji, nie jestem najlepszym sternikiem :)
Podsumowując, z moich doświadczeń wynika, że do stawiania masztu najlepiej jest, gdy są trzy osoby (jeśli co najmniej jedna osoba jest silna i wysoka, to wystarczą dwie).

plitkin - 2018-09-17, 22:54

najmita napisał/a:
Wiktor, kiedyś śluzowałem się tesem32 jako samotnik z dołu na górę. Wcisnąłem się do śluzy tyle, że zmieścił się kadłub, a masz wystawał za wrota dolne. Śluzowy powiedział żebym podniósł maszt to wtedy zamknie wrota, a jak poziom się podniesie to maszt opuszczę. Tak też zrobiłem, śluza długo na mnie nie czekała :lol: .


Żaden cud - wszakże to raptem 29stopowa łódka z dość krótkim masztem jak na nazwę. ;)

najmita - 2018-09-17, 23:02

plitkin napisał/a:
najmita napisał/a:
Wiktor, kiedyś śluzowałem się tesem32 jako samotnik z dołu na górę. Wcisnąłem się do śluzy tyle, że zmieścił się kadłub, a masz wystawał za wrota dolne. Śluzowy powiedział żebym podniósł maszt to wtedy zamknie wrota, a jak poziom się podniesie to maszt opuszczę. Tak też zrobiłem, śluza długo na mnie nie czekała :lol: .


Żaden cud - wszakże to raptem 29stopowa łódka z dość krótkim masztem jak na nazwę. ;)


No widzisz, żaden cud :lol: , każdy może tak zrobić 8-)

chrzaszcz1 - 2018-09-18, 09:17

Mi na szczęście nie grozi uszkodzenie masztu przy stawianiu. Nie używam korby. Na mojej Sportinie 682 maszt stawiam jedną ręką i wyczuwam każdy, nawet minimalny opór. Jak ktoś nie ma wyczucia i kręci korbą bez opamiętania to są takie skutki jak na zdjęciu :cry:
najmita - 2018-09-18, 09:42

chrzaszcz1 napisał/a:
Mi na szczęście nie grozi uszkodzenie masztu przy stawianiu. Nie używam korby. Na mojej Sportinie 682 maszt stawiam jedną ręką i wyczuwam każdy, nawet minimalny opór. Jak ktoś nie ma wyczucia i kręci korbą bez opamiętania to są takie skutki jak na zdjęciu :cry:


Bywają takie "maszty", że gołą ręką nie ruszysz go z podpory, a wtedy od samego początku ciągniesz korbą. Opór wówczas jest tak duży, że nie czujesz zaczepionej za knagę wanty. Musisz wtedy cały czas sprawdzać położenie wszystkich lin i osprzętu.

Tobo - 2018-10-06, 18:34

Wpływając na tor wodny warto wiedzieć jakie są zasady pierwszeństwa, żeby nie wyjść na niedoinformowanego cymbała.
Płynąc w dół szlaku, prawą burtą przy czerwonych bojach ma się pierwszeństwo prawie zawsze. Nawet płynąc motorówką, jachtem na silniku ( w sumie wg przepisów to to samo) mam pierwszeństwo przed żaglówką. Pozdrawiam "rzeglaża" z granatowego jachtu, któremu ustąpiłem (zrobiłem zwrot) żeby nie było dzwonka dziś na Przeczce, idąc od Śniardw. Miałem pierwszeństwo z 3 powodów: na torze wodnym płynąłem prawą burtą przy czerwonych bojach - w sumie to ten powód już powinien wystarczyć ( w trzciny skręcić nie mogłem), miałem prawy hals, byłem zawietrzny. Nie ma czegoś takiego jak darłeś mordę: "miałem ostry bajdewind". Naprawdę przepisy są proste, czy tak trudno je poznać...

Emill`76 - 2018-10-06, 18:49

Tobo napisał/a:
Nawet płynąc motorówką, jachtem na silniku ( w sumie wg przepisów to to samo) mam pierwszeństwo przed żaglówką.


Czy aby na pewno tak jest ?

Agnieszka14 - 2018-10-06, 19:43

Tak jest. Było już na forum. Jest w przepisach.

A ci co drą mordy o prawym ostrym to jakiś dramat.

melloon - 2018-10-06, 19:51

Proszę o link do tych przepisów.
Tobo - 2018-10-06, 20:24

"Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 28.04.2003 roku w sprawie przepisów żeglugowych na śródlądowych drogach wodnych."
najmita - 2018-10-06, 20:27

Tomku (~Tobo), czy ten granatowy jacht to 33 stopowiec? Jeżeli pamiętasz nazwę na burcie to napisz. W sierpniu trafiłem takiego na Mikołajskim. Gość (starszy) szedł jako nawietrzny a krzyczał, że jest "ostrzejszy". Przypomnę, że w prawie drogi nie ma mowy o jachcie "ostrzejszym", ani o "idącym ostrzej".
Andrzej Kowalski - 2018-10-06, 20:35

Link do przepisów [spam = link komercyjny]
przepis o którym mowa masz na stronie 177

Tobo - 2018-10-06, 20:37

Niestety nie pamiętam nazwy, byłem sam a trochę wiało i musiałem się sprężać. Chyba 30 stóp miał, na rufie podpora - stelaż duży, dwóch gości w kokpicie, ok. 40tki. W sumie to już z daleka czułem, że nie czają kto ma pierwszeństwo, więc zgodnie z przepisami do końca nie zmieniłem kursu, dopiero gdy już miałem pewność, że "muszę" zwrócić się do uniknięcia kolizji - zrobiłem zwrot.
najmita - 2018-10-06, 20:53

Tobo napisał/a:
Niestety nie pamiętam nazwy, byłem sam a trochę wiało i musiałem się sprężać. Chyba 30 stóp miał, na rufie podpora - stelaż duży, dwóch gości w kokpicie, ok. 40tki. W sumie to już z daleka czułem, że nie czają kto ma pierwszeństwo, więc zgodnie z przepisami do końca nie zmieniłem kursu, dopiero gdy już miałem pewność, że "muszę" zwrócić się do uniknięcia kolizji - zrobiłem zwrot.


Ja w tej chwili też nie pamiętam nazwy, ale była na literkę "P" i ciągnęła się przez całą burtę, na pewno koło sterowe, sternik raczej bliżej 60-siątki.

Andrzej Kowalski - 2018-10-06, 22:31

W temacie stawiania masztu mam taką uwagę, że sporo zależy od tego jaki kabestan mamy do dyspozycji. W tym roku pływałem Antilą 27 i sam kładłem i stawiałem maszt. Nie jestem siłaczem, daje mi się też odczuć zmęczenie materiału z racji mojego wieku ;-) . Miałem do dyspozycji kabestan dwubiegowy, w początkowej fazie podnoszenia wykonywałem korbą kabestanu ruchy wahadłowe w zakresie 90 stopni. Dopiero w późniejszej fazie były dookólne ruchy korbą.
piotrw - 2018-10-11, 12:22

Widziałem kilka ciekawych technik samego kładzenia masztu.
Raz w Skłodowie kolesie do położenia masztu - ćwiczebnie chyba - zaczęli zdejmować zawleczki z want i chcieli je odpinać.
Innym razem gość obuchem siekiery :!: chciał wybić zatyczkę trzymającą bramkę masztu na dziobie. Jak mu krzyknąłem, żeby pociągnął trochę talię i lekko wyjdzie to miałem "się nie wtrącać".

Rafał1960 - 2018-10-11, 13:26

piotrw napisał/a:
miałem "się nie wtrącać".

W sierpniu w Sztynorcie do keji podchodziła Fortuna27.
Chciałem pomóc i odebrać cumę, nadchodziła nawałnica.

Usłyszałem, że mam iść na swój jacht bo tu mają 4 sterników morskich.
Zrobiłem zdjęcie jak sternicy morscy zacumowali jacht.
Cumy rufowe do knag i bez przełożenia przez kluzę od razu na keję.
Znaczy fachowo, przy większym wietrze knagi mogło wyrwać z kawałkiem pokładu.
Jak znajdę fotkę w przepastnym archiwum to wrzucę

mazury.info.pl - 2018-10-11, 14:44

Z ciekawości - dlaczego miałoby wyrwać knagę? Nie spotkałem takiego przypadku, a np. moja łódź nie posiada kluz w ogóle.

Swoją drogą sternikiem morskim może dziś zostać każdy posiadacz dawnego patentu sternika jachtowego.

piotrw - 2018-10-11, 15:29

Tak pracującą cumą jak na zdjęciu dużo łatwiej naderwać knagę niż gdyby lina szła równolegle do knagi. Wtedy jest inne ramię - większe, które trzyma. Gdyby lina szła do knagi po kluzie to wtedy właśnie knaga stanowiłaby mniejsze obciążenie dla laminatu. Do tego kluza jest przeczepiona do okucia które wygląda na solidnie zamocowane w laminat. Fortuna to ciężki jacht i takie szczegóły w skrajnych warunkach mogą mieć znaczenie.
Poza tym jak pływałem morskim jachtem, to była J-80 o wyporności ok. 13 ton to zawsze cumami pracowało się przez kluzy. Ale tam na pokładzie to było dużo sterników morskich :-D .

Tobo - 2018-10-11, 15:49

Knagi są przeznaczony do pracy wzdłużnej, nie poprzecznej, na każdym jachcie. Inny rozkład sił. Nie po to są projektowane przez projektantów kluzy i półkluzy żeby z nich nie korzystać.
mazury.info.pl - 2018-10-11, 19:09

piotrw napisał/a:

Poza tym jak pływałem morskim jachtem, to była J-80 o wyporności ok. 13 ton to zawsze cumami pracowało się przez kluzy. Ale tam na pokładzie to było dużo sterników morskich :-D .


Też tym pływałem... ale i tam zdarzali się "miszczowie", którzy chcieli go zatrzymać nogą. :shock:

Może to właśnie kwestia masy jachtu. Do pewnej granicy knaga samodzielnie spokojnie sobie poradzi.

Tupi - 2018-10-12, 04:04

Rafał1960 napisał/a:
piotrw napisał/a:
miałem "się nie wtrącać".

W sierpniu w Sztynorcie do keji podchodziła Fortuna27.
Chciałem pomóc i odebrać cumę, nadchodziła nawałnica.

Usłyszałem, że mam iść na swój jacht bo tu mają 4 sterników morskich.
Zrobiłem zdjęcie jak sternicy morscy zacumowali jacht.
Cumy rufowe do knag i bez przełożenia przez kluzę od razu na keję.
Znaczy fachowo, przy większym wietrze knagi mogło wyrwać z kawałkiem pokładu.
Jak znajdę fotkę w przepastnym archiwum to wrzucę


zero szans na wyrwanie knagi - chyba ,że łódź marnie zrobiona
znowu jakiś mit żeglarzy - może to prawda przy jachtach kilkunastotonowych i falach morskich ,ale na Mazurach totalna bzdura
kilkutonowe houseboaty doskonale dają sobie radę bez kluz
zresztą sprawdzałem osobiście(niechcący:)) - kilku tonowym jachtem zacumowanym tylko knagą - zerwało mouring:)

piotrw - 2018-10-12, 08:55

No to proponuję postawić pudełko od zapałek na drasce. Bardzo łatwo je przewrócisz stukając z boku, a nie uda się pukając z podobna lub większą siłą od strony gdzie się wysuwa zapałki. Tak samo rozkładają się siły na knadze.
Luke - 2018-10-12, 10:24

Ważne żeby knaga pracowała na ścinanie, a nie na wyrywanie. Mniej istotne jest czy lina idzie wzdłuż knagi czy w poprzek, bo idzie przy samej podstawie knagi. Natomiast złe jest, jeżeli lina idzie do góry w stosunku do knagi, bo wtedy knaga działa na wyrywanie.
A na marginesie, np. na Oysterze 625 którym miałem przyjemność pływać, nie ma półkluz przy knagach, a jacht waży ponad 33 tony...

Andrzej Drago - 2018-10-12, 10:30

Tupi
ale przyznasz , że jeżeli lina pracuje wzdłuż długiej osi knagi to obie śruby mocujące są obciążone równomiernie i o połowę mniejsza siłą niż wtedy kiedy lina doprowadzona jest prostopadle ? No pomijając jeszcze momenty skręcające w płaszczyźnie poziomej i pionowej

piotrw - 2018-10-12, 11:06

Już pomijając akademickie dyskusje o ramionach siły i momentach skręcających to tak na zdrowy rozum jak się przyjrzeć to w przypadku gdy lina jest prostopadle do knagi to knaga działa na śruby ją mocujące jak łapka do wyjmowania gwoździ. I wtedy nie ma co liczyć że np. wytrzymałość śruby fi 8 to jest 900 kg (wiem powinny być w N, ale kg łatwiej sobie wyobrazić).
mazury.info.pl - 2018-10-12, 11:30

Andrzej Drago napisał/a:
że jeżeli lina pracuje wzdłuż długiej osi knagi to obie śruby mocujące są obciążone równomiernie i o połowę mniejsza siłą niż wtedy kiedy lina doprowadzona jest prostopadle ?


Że jak? :shock:

Andrzej Drago - 2018-10-12, 11:39

Prostopadle do płaszczyzny wyznaczonej przez śruby mocujące knagę :lol:
mazury.info.pl - 2018-10-12, 11:41

Chodzi mi o "połowę mniejszą siłę". Jakoś mi się to nie składa.
Andrzej Kowalski - 2018-10-12, 11:59

Jeżeli lina pracuje prostopadle do osi knagi to obydwie śruby są obciążone jednakowo ale jest niekorzystny( większy ) moment wyłamujący knagę. Jeżeli lina pracuje wzdłuż osi knagi śruby nie są obciążone jednakowo ale dzięki innemu rozkładowi sił ( równoległobok ) jest mniejszy moment wyłamujący knagę, więc jest to układ korzystniejszy. Duże znaczenie ma powierzchnia i jakość wzmocnienia pod laminatem w miejscu mocowania knagi.
mazury.info.pl - 2018-10-12, 12:09

To rozumiem. Czepiam się tej "połowy siły"
Andrzej Drago - 2018-10-12, 22:41

Połowa siły z liny.
Jak lina jest wzdłuż knagi to każda śruba jest obciążona jednakowo czyli na jedną wypada 1/2 ( no pomijając momenty z grubości knagi ) , jak ciągniesz prostopadle to możesz potraktować ( w uproszczeniu , pomijając tarcie itp) , że druga ( dalsza od przyłożenia siły ) śruba jest osią obrotu i wtedy ta pierwsza przenosi całą siłę. To spore uproszczenie ale bliskie rzeczywistości.

mazury.info.pl - 2018-10-14, 11:45

Kontynuacja wątku o mocowaniach knag i podwięzi:
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=18677

s_h - 2019-08-20, 10:13

Wracając do tematu wątku:
nie żeglujcie na skróty ;-)
łozgot miecza i płetwy sterowej słyszałem chyba z odległości 100 m :shock:

Tobo - 2019-08-20, 10:18

Wziął przykład z zacumowanego tam jachtu morskiego...
mazury.info.pl - 2019-09-10, 09:21

Dziś kolejny dzień prawdziwej, żeglarskiej pogody. Temperatura za oknem +17°C, Wiatr w porywach do 13m/s. Pływanie z położonym masztem po takiej fali raczej nie jest najlepszym pomysłem. Co o tym myślicie?
plitkin - 2019-09-10, 09:42

mazury.info.pl napisał/a:
Dziś kolejny dzień prawdziwej, żeglarskiej pogody. Temperatura za oknem +17°C, Wiatr w porywach do 13m/s. Pływanie z położonym masztem po takiej fali raczej nie jest najlepszym pomysłem. Co o tym myślicie?


Niektórzy proponują złożenie masztu jako metodę na sztormowanie / przetrwanie poważnej burzy. Jak dla mnie - to słaby pomysł.

mazury.info.pl - 2019-09-10, 09:48

Może to być "przetrwanie" kosztem połamanego masztu. Profile nie są projektowane na tak silne punktowe obciążenie, a już na pewno nie likszpara (o ile występuje)
mmaacc - 2019-09-10, 10:19

Sądząc po tym co widze na zdjęciu, to jest jakaś leniwa załoga czarterowa. Ugięcie rury sztywnego sztagu to typowy objaw... Pewnie śpieszą się, żeby oddać jacht i wydaje m się, że na silniku jest znacznie szybciej. No i trzeba się wysilić przy stawianiu i kładzeniu masztu.
plitkin - 2019-09-10, 10:46

mazury.info.pl napisał/a:
Może to być "przetrwanie" kosztem połamanego masztu. Profile nie są projektowane na tak silne punktowe obciążenie, a już na pewno nie likszpara (o ile występuje)


Jest to najgorszy z możliwych scenariuszy. Naprawdę nie chciałbym by w silnym wietrze (sztormie) złamał się złożony maszt, gdyż oznaczałoby to jedno: utrata sterowności (maszt w wocie, wleczony za jachtem - to ogromny opór); prawdopodobna utrata jedynego i mało skutecznego w tych warunkach napędu napędu (silnik nie tylko by skakał na fali, ale i byłby narażony na uszkodzenie złamanym kikutem masztu lub olinowanie ze złamanego masztu wkręciłoby się w śrubę, unieruchamiając silnik), ogromne zagrożenie w przypadku wywrotki (wydostanie się spod złożonego i złamanego masztu i lin graniczy z cudem), utrudnienie pracy ratowników (włącznie z zagrożeniem unieruchomienia ich silników), ograniczona mobilność w kokpicie (brak szans na szybkie balastowanie czy wydostanie się z kokpitu w razie wywrotki, która jest o wiele bardziej prawdopodobna bez jakiegokolwiek napędy czy stabilizacji jachtu, wręcz złamany maszt będzie źle ustawiał jacht to wiatru) i td.

Moim zdaniem to najgorszy pomysł z mozliwych. Jedyna sytuacja w jakiej być może zdecydowałbym się na złożenie masztu (choć wcale nie jestem pewny tej decyzji) - to niezbyt silny wiatr (powiedzmy - do 6B) i błyskawice walące w ziemię.

Emill`76 - 2019-09-10, 11:18

plitkin napisał/a:

Moim zdaniem to najgorszy pomysł z mozliwych. Jedyna sytuacja w jakiej być może zdecydowałbym się na złożenie masztu (choć wcale nie jestem pewny tej decyzji) - to niezbyt silny wiatr (powiedzmy - do 6B) i błyskawice walące w ziemię.


Też tak uważam . Wiele razy zdarzało mi się płynąć / uciekać w trudnych warunkach - m.in na Śniardwach rok temu w połowie października, przy wietrze 12-14 ms ( w szkwałach do 16 -17 ms ) i wysokiej fali . Jazda na silniku w takich warunkach jest nieporozumieniem - pomimo 8 KM ze śrubą uciągową i długą kolumną . Bez porównania lepiej, bezpieczniej i stabilniej pływam na 2 refie grota i zarefowanym foku , lub nawet na samym zarefowanym foku. Dla spokojnej głowy , czujnie monitoruję w sezonie takielunek , pilnuję odpowiedniego napięcia want , stanu zawleczek itp .

albertoo - 2019-09-10, 11:57

Być może strzeliła wanta ...
najmita - 2019-09-10, 12:12

Za mało wiem aby oceniać sytuację. Możliwe, że wyszli z kanału z położonym masztem i uznali, że w tych warunkach większe jest ryzyko uszkodzenia masztu przy samym stawianiu niż płynięcie z położonym. Może na ich kursie jest kolejny kanał....
Gdybym miał płynąć w takich warunkach z położonym masztem to na pewno przywiązałbym go do podpory i wybrał fał dosyć mocno. Oczywiście zakładam, że wanty stabilizujące są dobrze ustawione. Możliwe, że spróbowałbym naprężyć stenwanty.

Na swojej łódce (tango780s) zdecydowanie postawiłbym maszt bo wiem jak się go stawia.

darkor54 - 2019-09-10, 22:59

najmita napisał/a:
Za mało wiem aby oceniać sytuację. Możliwe, że wyszli z kanału z położonym masztem i uznali, że w tych warunkach większe jest ryzyko uszkodzenia masztu przy samym stawianiu niż płynięcie z położonym. (...)

No właśnie - postawienie masztu po wyjściu z kanału w takich warunkach jest wyzwaniem. Mnie zdarzało się w kanale Tałckim stawiać maszt na spokojnej wodzie tuż przed wyjściem na Tałty bo tam przy wietrze ok. 6 B już bym tego raczej na jeziorze nie zrobił...

tomtom - 2019-09-11, 13:35

Hmmm... nikt z kolegów by tak nie zrobił, a mnie się zdarzyło. :-P
Kilkanaście lat temu musiałem oddać jacht w sobotę do 10 w Giżycku, a musiałem dopłynąć z Mikołajek. W MOPR wywiesili wydruk z icm i miało wiać 17-18 m/s. z NW. Było to widać w oddali na mikołajskim - grzywy i zero jachtów pod wiatr, a z wiatrem kilka na foku. Postanowiłem płynąć do kanałów pod wiatr ze złożonym masztem. Kombinowałem tak, żeby obniżyć środek ciężkości i dociążyć rufę, aby silnik z wody nie wychodził na fali. podłożyłem ręcznik pod stojak, przywiazałem do niego maszt i dobrze wybrałem fał. Powiem Wam, że nie chciałbym tego powtórzyć. To był Twister 800N, 3 dorosli po 75kg i 2 dzieci. Wszyscy w kokpicie blisko rufy, silnik na max, a prędkość po wyjściu na Tałty i naprawdę dużą falę minimalna. Co któraś fala i silnik wyskakiwał z wody. Nie zawrócilem z obawy wywrotki. Mineła mnie tylko idąc do Mikołajek motorówka Policji, popatrzyli, uznali że dajemy radę i popłyneli dalej. Nie pomyslałem wtedy, o czym napisał Wiktor, że maszt łatwo mógł