Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Balast, miecz i urządzenia sterowe - Ster strumieniowy

Bodo - 2009-03-21, 18:30
Temat postu: Ster strumieniowy
Witam!
Liczę na pomoc kolegów znających się na budowie jachtu, a w szczególności skorupy laminatowej. Rzecz w tym , że kupiłem jacht 8,30 m dł, prosto ze stoczni. Jacht był budowany jako pokazowy, dlatego jego wykonanie nie budzi we mnie żadnych podejrzeń. Oczywiście, na tyle na ile pozwala mi znajomość rzeczy, powyższy fakt stwierdzam po dokładnym jego obejrzeniu. Teraz, zamarzyło mi się dodatkowe zainstalowanie steru strumieniowego, co zleciłem tej stoczni. I teraz mam dylemat, czy stocznia wykona mi tę pracę prawidłowo. Stocznia jest nowa i wolałbym mieć bezpośrednią kontrolę nad zleconymi pracami, ponieważ z rozmowy wynikło że takich sterów jeszcze nie instalowali. Dlatego zadaję pytanie, czy ktoś może mi podpowiedzieć jaką grubość ścianki winna mieć rura stanowiąca kanał steru ? obawa dotyczy tego, aby dobijając do brzegu nie popękał kadłub osłabiony wstawionym kanałem
Drudgie pytanie: jaki ster zastosować? wielkość, może jakaś sprawdzona marka?
Trzecie pytanie dotyczy komory, w której bedzie zainstalowany silnik elektryczny do steru, gdzieś przeczytałem, że ta komora winna być wyłożona materiałem niepalnym? prawda czy fałsz?
Pozdrawiam
Bogdan

Szaman3 - 2009-03-21, 19:32

Bodo, wprawdzie nie jestem specjalistą odnośnie konstrukcji jachtów, ale wypowiem się jako osoba, która wielokrotnie używała steru strumieniowego na róźnych jachtach.
Zastanów się, czy zastosowanie tego urządzenia na jachcie 8 metrowym to nie jest trochę przerost formy nad treścią z jednej strony, a z drugiej trochę jszecze innych kłopotów technicznych i to nie tylko wynikających z samego montażu w kadłubie. Zacznę od tego, że 8 metrową jednostką to i tak można prawie w miejscu się obrócić używając obu biegów silnika, czyli przód - tył. Pewnie, że ze sterem strumieniowym będzie bardziej efektownie.
Teraz o problemach. Pomijając pytania konstrukcyjno montazowe, to pozostaje zasilanie tego urządzenia. Najmniejszy ster strumieniowy jaki spotkałem ma 2 kW i pobiera prawie 200 A prądu. 6 minut pracy to 20 Ah które ubywa z akumulatora. Teraz sprawa skąd brać prąd. Oczywiście można z akumulatora głównego, bądź dodatkowego, ale to konieczność prowadzenia naprwadę grubych przewodów przez całą łódkę, jeśli akumulator jest jak zazwyczaj na rufie. Lepszym rozwiązeniem jest zainstalowanie dedykowanego akumulatora blisko silnika. Wtedy odpada ciągnięcie grubych przewodów, a i straty napięcia na przewodach są minimalne. Tyle tylko, że musi sie znaleźć na dziobie miejsce na akumulator, no i trzeba dporowadzić już znacznie cieńsze przewody od źródłą ładowania akumulatora. No i własnie to ładowanie. Jak masz zabudowanego diesla z alternatorem, to nie ma problemów. Ale jak nie, to powinieneś pomyśleć nad kilkudziesięciowatowym ogniwem słonecznym. Dlaczego? Bo nie po to montujesz ster strumieniowy, żeby ograniczać sie mozliwościami energetycznymi. Bez sensu by było inwestować w miarę poważne pieniądze i nie wykorzystywać tej inwestycji tylko dlatego, bo ciągle prądu brakuje.

A na koniec, ja przy 8 metrowej łódce bym sobie nie zawracał głowy sterem strumieniowym. Pływałem ze strumieniówką jachtami 14 - 16 metrowymi, jak równeiż pływałem jachtem 14 metrowym bez steru strumieniowego. Oczywiście wygodniej jest ze sterem. Ale tylko jak nie wieje, bądź wieje słabo. Jak zaczyna wiać mocniej, to te parę czy w przypadku jachtu 15 metrowego, parenaście kW (na Bavarii 49 miałem 16 kW) nie daje rady. Możesz sobie mielić ile chcesz, a wiatr i tak obraca jacht po swojemu, bo boczny opór kadłuba w wodzie jest zbyt duży jak na taką moc silnika i uciąg steru strumieniowego.

tesio - 2009-03-22, 05:08

Wylozenie materialem niepalnym-nie wiem jakie sa przepisy- ale chdzi o to zeby w razie zwarcia nie zapalilo sie wszystko dookola. Nie mozna ograniczyc bardzo pradu bezpiecznikiem, bo ster ma duzy pobor. 200A to juz "prawie mozna spawac" - czyli w razie zwarcia lub mechanicznego zablokowania sruby ilosc ciepla jest calkiem pokazna
Bodo - 2009-03-22, 11:38

Dziękuję Mariusz
Dziękuję Tesio
Jak już gdzieś, na tym forum wspominałem, jestem początukjącym żeglarzem, a że wiek już odpowiedni, to wyobraźnia pracuje. Te dwa fakty razem, dają tego typu pomysły. Ale dzięki istnieniu tego forum zaoszczędziłem na inwestycjach:
w rolera grota - ok 9 tys zł
w ster strumieniowy - ok 5 tys zł
W ten sposób stałem się posiadaczem wolnych środków, które mogę przeznaczyć np na solary? a może na coś, o czym nie mam pojęcia, a co zdatnie przyczyni się do bezpieczeństwa mojej łódki? może sonar? Co Wy na to? Podpowiecie?

Mariusz! Mam przy łódce silinik 9,9 km, jest on umieszczony na sztywnej pawęży i nie obraca się ze sterem, czy to nie utrudni manewrów? a może warto to przerobić? Jakie jest Twoje zdanie?

Bogdan

Szaman3 - 2009-03-22, 12:40

bodo napisał/a:
stałem się posiadaczem wolnych środków, które mogę przeznaczyć np na solary? a może na coś, o czym nie mam pojęcia, a co zdatnie przyczyni się do bezpieczeństwa mojej łódki? może sonar? Co Wy na to? Podpowiecie?

Mariusz! Mam przy łódce silinik 9,9 km, jest on umieszczony na sztywnej pawęży i nie obraca się ze sterem, czy to nie utrudni manewrów? a może warto to przerobić? Jakie jest Twoje zdanie?


Solar jest jak najbardziej pprzydatny. Ja mam 20 W i nie mam problemów energetycznych, przy czym mam oświetlenie LEDowe (6 punktów oswitleniowych). T.zn. dołożyłem do istniejących lamp płytki z diodami i mam wybór, normalnie używam LEDy i jest OK, a jak chcę naprawdę dużo światła, to zapalam żarówki. Kilka sezonów temu zainstalowałe też na topie lampę nawigacyjną LEDową. Kilka razy pływałem po ciemko i ją zapalałem.
Wracajać do solaru, zamontowałem na osłonie suwklapy dwa sztywne ogniwa po 10W. Można kupić droże, eleastyczne po których można chodzić. Jes to niebagatelne, bo dwa lata temu rozdeptałem sztywne ogniwo.
Ja dodatkowo kupiłem kiedyś mały agregat pradotwórczy (1kW) ale prawdę powiedziwszy prawie go nie używam. Odpalam go raz na sezon i szczerze mówiąc nie lubię tego robić bo drażni mnie hałas. Nawet zastanawiam się czy w tym sezonie nie zostawić go w domu.
Co do gadżetów łódkowych to kiedyś myślałem o windzie do stawiania masztu. Jednakże doszedłem do wniosku, ze na 7 metrowej łódce, to też przerost formy. Ale już na 8 m, gdzie masz tjest cięższy to ma sens. Nasz kolega foeumowy marekp ma winde na Pegazie 800 i chwali sobie. Jest to przydatne jak się pływa samemu, bądź z kimś, kto nie bardzo ma pojęcie co do czego.
Odnośnie pytania o silnik. Z pewnością sprzężenie rumpla steru z rumplem silnika pomaga w manewrowaniu i chyba warto o czymś takim pomyśleć. Wygodnie jest też sterować silnikiem manetką zamontowaną w kokpicie. Tego brakuje mi na mojej łódce. Na morzu jestem przyzwyczajony do tego, ze stoję za kołem sterowym i manetkę mam pod ręką. Mam wtedy dobra widocznośc przy manewrowaniu. Na swojej łódce muszę usiąsć i co chwilę siegać do manetki na rumplu silnika. Nie jest to wygodne i widoczność dużo gorsza.

Bodo - 2009-03-22, 14:11

A więc solar. Kupiłem w tym roku łódkę Mariner. Jest to nowa konstrukcja, możesz jej nie znać. Niska nadbudówka, duży pokład, na całej szerokości lekki owal. Suwklapa chowa się pod pokład. Chyba najtrafniej zastosować ogniwa elastyczne, Tylko moje wątpliwości budzi system ich mocowania. Czy klej to sprawdzony sposób? Jak wygląda miejsce, z którego ktoś ukradł lub próbował, takie ogniwo? Jest to pytanie retoryczne, ale wpadło mi teraz do głowy.

Podpowiedz mi jeszcze z tym silnikiem. Jest on mocowany do pawęży sztywnej, która z kolei jest przykręcona do rufy. Wymiana jej na pantograf nie stanowiłaby problemu gdyby nie zastosowane sterowanie silnikiem z kokpitu. Sztywne linki sterujące ograniczają ruchy silnika w górę, ponieważ musiałyby zginać się pod zbyt dużym kątem, narażając je na uszkodzenie. Przykręcenie pantografu do tej pawęzy, a do niego silnika, rozwiązałoby ten problem i umożliwiło mi podchodzenie do brzegu w moje ukochane szuwary, ale mam opory czy taka konstrukcja po pierwsze wytrzyma ( silnik waży 50kg), a po drugie czy czasami za mocno nie kombinuję?

W poprzednim sezonie pływałem na Sasance 620, po Zalewie Sulejowskim, składanie masztu wystąpiło dwa razy, przy poprawkach i po sezonie. Teraz mam 10 m masztu. Pływać będę po Jezioraku i tamtejszych kanałach. Chyba powinienem przynajmniej sezon popracować ręcznie przy maszcie. Tak dla nauki i doświadczeń.
Masz rację, przy moim postrzeganiu świata, agregat prądotwórczy nie wchodzi w grę. Lepiej jest rozpalić (rozsądnie) ognisko.
Bogdan

Szaman3 - 2009-03-22, 18:07

Myślę, że znajdziesz odpowiedni pantograf, taki który wytrzma 50 kg. Mój silnik nie jest dużo lżejszy, waży 43 kg i mam go na pantografie.
Sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest popływanie tym jachtem przez sezon. Wtedy wyjdą wszystkie drobne usterki i przyjdą do główy pomysły na udoskonalenia. Ja tak zrobiłem. Po pierwszym sezonie miałem sporo pomysłów, z których większość zrealizowałem. Co do ogniwa, ja swoje zamontowałem w sposób przedstawiony na zdjęciu. Taka lokalizacja powoduje, że otwory w laminacie jakie musiałem wywiercić, są tylko w pokrywie kieszeni pod którą jest suwklapa. Czyli jeśli woda będzie wciekać, to i tak wypłynie na zewnątrz. Specjalnie kupiłem dwa mniejsze, żeby łatwiej było je zamontować na krzywiźnie. Jak pisałem, wybrałem sztywne ogniwa bo są tańsze i też na początku bałem się, ze mogą być skradzione.
Pozdrawiam
Mariusz

[ Dodano: 2009-03-22, 18:11 ]
Jeszcze zdjęcie

Bodo - 2009-03-22, 23:00

Mariusz, dziękuję za wszystkie wskazówki. Chciałbym od razu zrobić wszystko na gotowo, ale usłucham Twojej rady i wstrzymam się z pomysłami. Widzisz, problem w tym, że ponownie po wielu latach niebytu w temacie, zakochałem się powtórnie w żaglach. Tym razem udało mi się zarazić całą rodzinę ( w szczególnosci żonę) co znacznie ułatwia zagłębieniu się w temacie. W chwili obecnej, z żoną łączy mnie dodatkowo, wspólna pasja do żagli. A teraz trochę wazeliny: Po pierwszym sezonie pływania na czarterowanej łódce typu Fleyer, na Zalewie Sulejowskim, zaczytywaliśmy się w serialu opowiadań z pływania po WJM, Twojego autorstwa, zamieszczanych w Żaglach. Zdałem sobie z tego sprawę, dopiero teraz, jak przesłałeś mi zdjęcie oswojego "Szamana 3". Ja mam taką wadę, że nie mogę zapamiętać nazwisk autorów ( książek również). Nie przypuszczałem, że spotka mnie zaszczyt wymiany zdań z Tobą.
Kiedyś miałem podobne uczucie. Było to na kursie żeglarza w Jastarni w 1973 roku. Wtedy przyjechał do nas Kapitan Krzysztof Baranowski i opowiadał o rejsie dookoła świata, który niedawno ukończył. Może to naiwne, ale szczere.
Dziękujemy za te opowiadania, które otworzyły nam oczy i wyostrzyły wyobraźnię. Zawdzięczamy im to, że nasza pasja żeglarska, choć jeszcze naiwna, ale rozwija się z roku na rok.
W takim stanie pierwszej miłości, człowiek popełnia wiele niepotrzebnych rzeczy, dlatego jak już moja droga ( choćby internetowa), skrzyżowała się z Tobą, to nieomieszkam korzystać z Twoich rad. Postaram się nie być upierdliwym.
Dziękujemy
Bogdan i Beata

Szaman3 - 2009-03-22, 23:39

Bardzo dziękuję za tak miłe słowa, ale porównaniem z Baranowskim wprawiłeś mnie w duże zakłoptanie. To mie moja liga i w dodatku kilka lig mnie dzieli od kpt. Baranowskiego.

Bardzo ciesze się, ze mój cykl w Żaglach zaraża ludzi i inspiruje do mazurskich włóczęg. To, że akurat ja to napisałem, to zbieg iluś tam przypadków. Jest wiele osób, które Mazury znają duuuużo lepiej ode mnie i pewnie mogliby napisać to też lepiej. Takży i z tym zaszczytem to też przesadziłeś. :lol: Ale cóż, cykl poszedł i jak powiedziałem, ciesze się, że inspiruje.
Mam nadzieję, że spotkamy się gdzieś na Mazurach na wodzie.
Odeszliśmy trochę od tematu steru strumieniwego :-D

[ Dodano: 2009-03-22, 23:58 ]
PS. Próbowałem do Ciebie wysłąć maila za pośrednictwem forum, ale się odbił.
Napisz na mój adres mglow_xl(małpiszon)wp.pl proszę.

Bodo - 2009-03-23, 00:33

Ten temat już wybiłes mi z głowy.
Na WJM nie spotkamy się w tym roku, (czego zaczynam żałować). Od jesieni zwiedzam przystanie od strony brzegu ( Karwicę, Krzyże w pierwszej kolejności, potem pólnocne mariny). Nie jesteśmy przekonani czy właśnie tam chcemy pływać. Przeraziła nas ilość jachtów w marinach i wszechobecna żądza pieniądza. Nie dlatego, że jesteśmy skąpi, rozumiemy że bez pieniędzy nie ma rozwoju, jednak forma jest sprzeczna z naszym rozumieniem świata ( hehe..idealiści). Wybraliśmy w tym roku Jeziorak i okoliczne kanały, może Zalew Wiślany przy dobrej pogodzie? a jak się uda Zatoka Gdańska / Pucka? - to marzenia mało realne, ale są! Może na WJM będzie jakaś impreza szantowa w sezonie na którą będziesz się wybierał. Bedę śledził forum to i zaprzyjaźnione, jak wyczytam, że na którymś będziesz obecny, postaram się tam również być. A jak się nie uda, to będzie sezon 2010. W końcu świat "stoi przed nami otworem. Wystarczy chcieć." ( to cytat ze spotkania z kpt. Baranowskim).
A dzisiaj, to właśnie Ty jesteś dla mnie "Kapitanem Baranowskim". Dlatego może pozbawisz nas tego odniesionego wrażenia "o wyższości spokojnego pływania na Jezioraku nad komercjalnym pływaniem na WJM"?
To jest oczywiście nasze całkowicie subiektywne określenie.
Chyba to jest temat na nowy post. Założę nowy post.
Ciekawy jestem jak to zadziała?
Bogdan

Tomek J - 2009-03-23, 09:07

tesio napisał/a:
Wylozenie materialem niepalnym-nie wiem jakie sa przepisy- ale chdzi o to zeby w razie zwarcia nie zapalilo sie wszystko dookola. Nie mozna ograniczyc bardzo pradu bezpiecznikiem, bo ster ma duzy pobor. 200A to juz "prawie mozna spawac" - czyli w razie zwarcia lub mechanicznego zablokowania sruby ilosc ciepla jest calkiem pokazna

Ciekawe, ciekawe... NIEDASIE i już, zupełnie jak na PeKaPe... :-P Jakby komukolwiek chciało się wymyślić coś bardziej zaawansowanego niż przepalający się bezpiecznik, choćby impulsowy ogranicznik prądu pobieranego przez zahamowany silnik steru strumieniowego (na poziomie tylko nieco większym od prądu pobieranego podczas normalnej pracy steru), to niekoniecznie trzeba by montować piecyki hutnicze ;-) do jachtów. No ale nie od dziś elektronika stroni od elektromechaniki, i to bynajmniej nie tylko na jachtach. Gdyby bylo inaczej, to nawet rowerzyści nie mieliby powodu narzekać że po włączeniu dynama odechciewa się jechać...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
ps. Ale ja truskawki cukrem posypuję. I w tym wypadku zgadzam się z Mariuszem Główką, że ster strumieniowy to na WJM zbędny gadżet. Nie tylko dlatego wyposażony w niego jacht wydaje podczas zwrotu jazgot przypominający zamykające się drzwi w tramwaju, ale dodatkowo jeszcze i dlatego że cała ta instalacja, bez względu na jej cenę, pozostaje po prostu prymitywna - z powodu podanego wyzej.

[ Dodano: 2009-03-23, 09:22 ]
Mariusz Główka napisał/a:
Można kupić droże, eleastyczne po których można chodzić. Jes to niebagatelne, bo dwa lata temu rozdeptałem sztywne ogniwo

Za to w ciągu owych dwóch lat Słońce zdąży rozdeptać ogniwo elastyczne :lol: Ten wynalazek tak ma, że amorficzny krzem z którego jest wykonany, ulega rekrystalizacji, i wydajność ogniwa nieodwracalnie maleje, do wartości nieopłacalnie małej, pomijając już fakt że nawet nowe ogniwo "elastyczne" ma o rząd wielkości gorszą wydajnośc od ogniwa monokrystalicznego, i kilkaktotnie mniejszą od nieco tańszego ogniwa polikrystalicznego.

Tomek Janiszewski

Bodo - 2009-03-23, 09:48

Dziękuję za wszystkie informacje i uwagi. Szczególnie za te, które rozszerzyły moją ograniczoną wiedzę na ten temat.
Doceniam również krytykę, napisaną przez Tomka Janiszewskiego. Tylko prawdziwego przyjaciela lub człowiek odważnego, stać na krytyczne uwagi, które w celu nadrzędnym mają wyższe dobro. Nie jestem kaznodzieją, ale te zalety/wady, bardzo cenię u innych.

Sam temat, czy zastosować ster strumieniowy, w moim wypadku został zamknięty. Dzięki Waszym wypowiedziom uniknąłem zbędnych prac, że o finansach nie wspomnę.
Ciebie Tomku, o ile będziesz miał ochotę i czas, zapraszam do mojego tematu na temat " o wyższości pływania na WJM, nad pływaniem na Jezioraku", jak to zgrabnie ujął Zbyszek w swojej wypowiedzi.
Ja nie pływałem ani na jednym, ani na drugim - dlatego tak mnie to ciekawi.
Bogdan

likor - 2009-03-23, 10:08

Do ochrony silników strumieniowych najlepiej jest stosować tak jak i w przypadku innych silników asynchronicznych prądu stałego bezpieczniki termobimetaliczne. Jest to podstawowy system ochrony silników stosowany z powodzeniem w urządzeniach przemysłowych a na domowym młynku do kawy kończąc. Co do samej komory z napędem to wszystkie układy jakie widziałem miały akumulator razem z napędem wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem bo wyklucza konieczność prowadzenia kabli grubości palca przez całą łódkę. Jeśli chodzi o wykładanie komory niepalnym materiałem to kwestia własnej przezorności i "pojemności portfela". Moim zdaniem sam topkot wystarczy w 100%
Tomek J - 2009-03-23, 10:52

bodo napisał/a:
Ciebie Tomku, o ile będziesz miał ochotę i czas, zapraszam do mojego tematu na temat " o wyższości pływania na WJM, nad pływaniem na Jezioraku", jak to zgrabnie ujął Zbyszek w swojej wypowiedzi.

Mówisz - i masz. Conieco już i tam napisałem. Tu dodam tylko tyle, że z mojego punktu widzenia wybór jest jednoznaczny. W odróżnieniu od przytłaczającej większości właścicieli jachtów nie traktuję swojego w charakterze bardzo atrakcyjnego elementu wyposażenia samochodu ;-) (którego zresztą nie mam i mieć nie chcę) zatem zamiast jeździć do niego lub wozić samochodem kilkaset kilometrów - często na kilkukilometrowy rejs - trzymam jacht w Warszawie, a trasę na WJM i z powrotem pokonuję rokrocznie drogą wodną. Analogiczny rejs na Jeziorak byłby nieporównanie bardziej żmudny, za sprawą może nie tyle nieuregulowania Wisły, co rozregulowania jej zwałowiskami gruzu budowlanego :cry: Natomiast rejsy między Warszawą a Mazurami są do tego stopnia łatwe i atrakcyjne, że czuję się upoważniony zaliczyć warszawski odcinek Wisły do akwenu WJM ;-)
Cytat:
Ja nie pływałem ani na jednym, ani na drugim - dlatego tak mnie to ciekawi.

Natomiast Jeziorak warto w analogiczny sposób połączyć z Zalewem Wiślanym, a nawet w miarę możliwości jachtu i umiejętności załogi - z resztą Bałtyku.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

[ Dodano: 2009-03-23, 11:03 ]
likor napisał/a:
Do ochrony silników strumieniowych najlepiej jest stosować tak jak i w przypadku innych silników asynchronicznych prądu stałego bezpieczniki termobimetaliczne.

Nie ma "silników asynchronicznych prądu stałego". To co nazywamy w ten sposób (a jest to stosowane w nowych wagonach metra warszawskiego, tramwajach PESA, pociągach elektrycznych FLIRT) stanowi trójfazowy silnik asynchroniczny prądu przemiennego, zespolony z falownikiem, zasilanym prądem stałym. Ale taki falownik zwykle pełni zarazem funkcję zabezpieczenia przed przeciążeniem podczas rozruchu lub w wypadku unieruchomienia wirnika, dokładnie na tej zasadzie co wspomniany przeze mnie impulsowy regulator i ogranicznik prądu, możliwy do zastosowania z klasycznym silnikiem komutatorowym. Nie na zatem niebezpieczeństwa zapalenia się takiego silnika w razie zablokowania. Na wypadek zaś awarii samego falownika powinno się przewidzieć bezpiecznik topikowy (lub termobimetaliczny) tak dobrany, aby działał tylko w wypadku zniszczenia falownika. I wtedy też nie potrzeba kabli grubości palca, niezbędnych tylko wtedy gdy z braku zabezpieczenia elektronicznego trzeba by zastosować bezpiecznik topikowy mocno przewymiarowany, aby nie przepalał się od byle podmuchu wiatru w burtę podczas pracy steru.

likor - 2009-03-23, 11:55

Faktycznie mój błąd zrzuciłem silniki komutatorowe do jednej skrzynki z silnikami prądu zmiennego. Jednak stosowanie "topików" na jachcie trochę mija się z celem:) No chyba że ktoś lubi wymieniać korki przy cumowaniu :)
pozdrawiam

Bodo - 2009-03-23, 20:25

Tomku! Ja równiez nie jestem sytmpatykiem motoryzacji. Nie traktuję łódki jako rzecz, którą mogę imponować swoim znajomym lub forumowiczom. Nie wiem skąd u Ciebie takie nastatwienie, uznające otaczający Ciebie swiat za próżny i nie warty funta kłaków. Staram się oddzielić uzyskane od Ciebie wartościowe informacje, od zwykłego zgorzkniałego komentowania poczynań innych. Dlatego nie wiem czy opowieść o corocznym pływaniu na WJM drogą wodną, ma na celu wbicie mnie w kompleksy, czy czasem nie jest to gra na wpuszczenie mnie, jako nowicjusza w maliny. Jak ja ze swoim koromysłem i doświadczeniem, posłucham Ciebie i postanowię dorównać Tobie, płynąc Pisą przez mielizny i zwalone drzewa, to spodziewam się, że w następnym sezonie będę dla Ciebie, wdzięcznym ( i śmiesznym) obiektem, dla potwierdzenia Twoich racji. TWOICH RACJI. Ja mam swoje, które nie pozwalają na poświęcenie czasu na dopływanie do zaplanowanych miejsc. Do tego służą szybsze samochody lub inne środki komunikacji lądowej, tym bardziej że "wisła jest rzeką rozlegulowaną". Jesteś człowiekiem odważnym, za co Cię cenię. Ja też szczerze napisałem to, jak odbieram Twoje uwagi, zręcznie umieszczone pomiędzy naprawdę istotnymi wskazówkami. Za które Ci dziękuję.
Bogdan

Tomek J - 2009-03-24, 08:36

Niepotrzebnie doszukujesz się w moich postach nie wiadomo czego. Jeśli już czytać między wierszami - starałem Cię raczej skierować w stronę morza niż Narwi i Pisy. Pytałeś o tym co może przesądzić o wyborze między Jeziorakiem a WJM - i jednoznaczną odpowiedź otrzymałeś. A jeśli jakiś przypadek podobny przynajmniej trochę do przedstawionego przez Ciebie miałby mnie śmieszyć - to na pewno nie wtedy gdy ktoś "koromysłem" usiłuje pokonać niewielką rzeczkę (takim samym "koromysłem" był wszak i mój Orion na Głaźnej Strudze, którą i kajakiem przepływa się w sposób daleko nie beztroski) lecz taki, gdy ktoś prezentuje najwiękzy jacht w okolicy na jakimś niewielkim jeziorku, i do tego jeszcze zamiast nim pływać - urządza na nim +biesiady+, podczas których idą w ruch +bakalie+ i +panienki+ (część Forumowiczów wie już kogo mam na myśli, Ty pewnie wolałbyś nie wiedzieć, i lepiej żeby ten +ktoś+ tu nigdy nie zawitał). Nie mam powodów sądzić abyś kogoś takiego miał naśladować.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Bodo - 2009-03-24, 08:49

Ok. Zrozumiałem. Tylko nie bardzo wiem, dlaczego na siłę każesz mi uczyć się kto jest be a kto cacy. Dla mnie to jest nieistotna sprawa. Mam w sobie trochę tolerancji dla innych. Niech sobie spędzają czas jak i gdzie chcą.
Za wszystkie wskazówki na interesujący mnie temat dziękuję, są naprawdę cenne.
Bogdan.
P.S. Zdecydowałem się napisać powyższe, ponieważ jak zamierzam gdzieś się zaangażować, to chcę akceptacji takim, jakim jestem i jaki mam charakter. Niech środowisko mnie przyjmnie lub odrzuci. Tak jest uczciwie.

dudi - 2009-03-26, 01:40

likor napisał/a:
Faktycznie mój błąd zrzuciłem silniki komutatorowe do jednej skrzynki z silnikami prądu zmiennego. Jednak stosowanie "topików" na jachcie trochę mija się z celem:) No chyba że ktoś lubi wymieniać korki przy cumowaniu :)
pozdrawiam


no muszę zareagować. :)

prąd może być przemienny, a nie zmienny, a urządzenia zabezpieczające przed skutkami przepływu zbyt dużego prądu to bezpieczniki, a nie korki. te ostatnie występują w butach graczy w piłkę kopaną, na przykład :)

likor - 2009-03-26, 06:30

W moich stronach bezpieczniki topikowe nazywane są potocznie "korkami":)
Marek Wrobel - 2009-04-11, 19:35

Jest na rynku coś lepszego jak ster strumieniowy; Holendrzy wymyślili taką sprytną ciśnieniową pompę wodną, która zasysa wodę z dna łódki i wysyła ją pod sporym ciśnieniem poprzez miękkie węże o średnicy około cala do otworów w kadłubie i to nie tylko prawy, lewy dziób, ale też prawy, lewy rufa. Ma to ten plus, że otwory w łódce są małe i nie hamują jej podczas normalnej żeglugi i jak się ma wszystkie cztery wyloty, to można parkować bokiem! Zobacz http://willdo.nl
DŻEJU - 2009-04-11, 19:53

Ciekawe jak w praktyce ? A na marginesie, to gdzie te czasy, gdy do portu wchodziło się na żaglach bez silnika o sterze strumieniowym nie wspominając :-)
Dr_Q - 2009-06-15, 19:08

Tomek J napisał/a:
... zatem zamiast jeździć do niego lub wozić samochodem kilkaset kilometrów - często na kilkukilometrowy rejs - trzymam jacht w Warszawie, a trasę na WJM i z powrotem pokonuję rokrocznie drogą wodną. ...


Wiem, że to OT, ale PW nie da się wysłać :-(
Czy nie myślałeś o napisaniu małego 'przewodnika' o tej wędrówce?
Mam nadzieję, że już niedługo własnym jachtem będę mógł zaplanować taką trasę.

Tomasz

Ryszard Hol - 2010-06-10, 23:45

Witam, co do produktu firmy Willdo z Holandii, po pierwsze firma od 16.02 2010 juz nie istnieje. Jestem byłym pracownikiem tej firmy odpowiedzialnym za produkcje i wdrazanie nowych produktów, firma przeinwestowała w prototypy i niestety plajta. Produkcja pomp strumieniowych jednak bedzie dalej prowadzona ale pod inna nazwa i innym włascicielem, produkcja ma ruszyc pod koniec sierpnia 2010 i beda produkowane dwa podstawowe systemy JT 50 kgf z silnikami 6KW 12 lub 24 V oraz JT 90 kgf z silnikami 10KW 24V. [...] Nasze sytemy sa sprzedawane na całym swiecie niestety do Polski trafia tylko sladowa ilość mysle że główna bariera jest cena od 3500-5500 euro ale i tez zorientowanie firmy na inne rynki zbytu. [...]


Komentarz administratora: ocenzurowano treści reklamowe. Na prawo do publikowania treści reklamowych trzeba na tym forum sobie 'zasłużyć'. 'Komercję' można wysyłać na PW. Regulamin się kłania.
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=78

Ryszard Hol - 2010-06-12, 12:42
Temat postu: odp
Nie za bardzo rozumie co ma znaczyc słowo "zasłużyc" ale nie o to chodziło w tej cenzurze informacje które podałem są ogolnie dostepne w internecie a wydawało mi sie że fora są po to aby nie bawić sie w ceregiele ale podawac informacje ktore moga byc przydatne uzytkownikom. Rynek ma to do siebie że to klient decyduje o tym czy ma coś kupić czy nie a ja nikogo zakupu nie namawiałem. Pozdrawiam i zycze powodzenia Ryszard
Barbarossa - 2010-06-12, 13:59

Zapewne Admin miał na mysli miał że wiecej się odzywać a nie odrazu w pierszym poście reklama ;-)
Barbarossa - 2010-06-26, 19:20

Ja w ubiegły weekend dowiedziałem się do czego służy ster strumieniowy... Otóż w strefie ciszy do robienia zwrotów pod warunkiem ze ktoś wpadł na pomysł dociązenia dziobu i zanóżenia owego steru. Reszte pokazuje zdjecie, moja chęć niesienia pomocy zakończyła sie gdy załogant wieszał się na bomie.... :lol:
marekj - 2010-06-27, 09:56

Ciekawy trym grota :mrgreen:
Barbarossa - 2010-06-27, 10:00

Patrząć w lustro wody nie którzy widzieli ze trzeba się zarefować :mrgreen:
bronek - 2010-06-27, 11:47

WITAM.

już dawno chcialem zadac to pytanie.
może dla was wyda się śmieszne ale powiedzcie mi jak działa ster strumieniowy ?
czy trzeba go jakoś włączyć w czasie manewrów?
jestem w tej kwestii zielony jak trawa. nigdy nie miałem możliwości pływać czymś co taki ster posiada.
dzieki

marekj - 2010-06-27, 12:17

W części dziobowej jachtu pod linią wodną jest taka skierowana w bok turbinka którą można nadrzucić dziób w jedną bądź drugą stronę. Na dużych jachtach w ciasnych portach może być to przydatne.
familiant - 2010-06-27, 13:11

marekj napisał/a:
w ciasnych portach może być to przydatne.

jest bardzo przydatne, sprawdziłem, polecam. Oczywiście "Leśny Dziadek" bedzie przeciw, ale to standard u niego :-D

Barbarossa - 2010-06-27, 15:09

marekj napisał/a:
W części dziobowej jachtu pod linią wodną jest taka skierowana w bok turbinka którą można nadrzucić dziób w jedną bądź drugą stronę. Na dużych jachtach w ciasnych portach może być to przydatne.

Dodam ze jest sterowanie w kokpicie.

plitkin - 2010-06-27, 15:19

Normalnie masz 2 przyciski - prawo/lewo oraz przycisk do wlaczenia (czasem nie, ale to szczegol). Wlaczasz do manewrow portowych z reguly pzytrzymujac pare sekund przycisk wlaczania lub 2 pzyciski (prawo-lewo) lednoczesnie. Pozniej cisniesz "lewo" i dziub idzie ci w lewo z rufa w miejscu.

Na duzych jachtach bardzo przydatna rzecz, choc bez niego tez sie da.

pough - 2010-06-27, 15:50

Na rufę jednak bym uważał zwłaszcza z opuszczonym mieczem.
bronek - 2010-06-28, 13:54

dzieki wielkie za odpowiedz. myslałem ze ten ster umieszczony jest gdzies na srodku ale teraz wszystko jasne.
chce wyczarterowac w tym roku jakąś większą łajbę i myslałem o tesie 32 .
stąd pytanie o ster strumieniowy .
na pewno ktos bedzie mi musiał pokazać jak sie tym pływa i manewruje bo z taką stodołą jeszcze nie mialem do czynienia.
dzieki jeszcze raz. :lol:

plitkin - 2010-06-28, 14:11

Napewno nikt ci nie musi pokazywać - to jest tak intuicyjne, że poprostu będziesz się bawił jak dziecko.
Wyjście z najciaśniejszego portu w warunkach bezwietrznych na sterze strumieniowym to zabawa.

Najwyżej armator ci pokaże jak się go uruchamia i tyle. Wyłącza się on z reguły sam po jakimś czasie.

TOPPM - 2010-06-28, 20:20

Intuicyjność, intuicyjnością, ale jak ktoś nie używał steru strumieniowego, to niech to przećwiczy na otwartej wodzie a nie w porcie. Ostatnio w Węgorzewie miałem przygodę, gdy sternik zbyt długo przytrzymał manetkę i musiałem polerować burtę mojej łajby. Niemniej ster strumieniowy, to fajna sprawa. Ciekawa rozwiązanie przedstawił Ryszard Hol. Przyznam, że chętnie zobaczyłbym ten patent w akcji. Może faktycznie jest wart swoich pieniędzy. Osobiście jestem zdania, że coś co pomaga w żegludze czy cumowaniu, to warto mieć. Nie zawsze jest ktoś na łajbie, kto zabezpieczy burtę. Porciki Mazurskie wszyscy znamy. Pełna komercha czyli ciasno, aby upakować max łódek i z reguły płytko. Póki nie wieje to spoko. Trochę fali i zaczyna się cyrk. Moim zdaniem jachty o długości powyżej 8 m dla świętego spokoju powinno się doinwestować, zwłaszcza przy silnikach zaburtowych.
TOPPM

PS.
Ryszard Hol jeżeli masz schemat działania omawianego przez Ciebie steru, to zamieść go na forum. Chętnie poteoryzujemy.

bosman30 - 2010-06-28, 20:31

TOPPM napisał/a:
Porciki Mazurskie wszyscy znamy. Pełna komercha czyli ciasno, aby upakować max łódek i z reguły płytko. Póki nie wieje to spoko. Trochę fali i zaczyna się cyrk.


W Węgorzewie nie ma takiego problemu ;-) A co do wielkości portów.....cóż były budowane w latach 70,80...kolosem był Mak 707 :roll:

TOPPM - 2010-06-28, 20:51

bo$man30 napisał/a:
TOPPM napisał/a:
Porciki Mazurskie wszyscy znamy. Pełna komercha czyli ciasno, aby upakować max łódek i z reguły płytko. Póki nie wieje to spoko. Trochę fali i zaczyna się cyrk.


W Węgorzewie nie ma takiego problemu ;-) A co do wielkości portów.....cóż były budowane w latach 70,80...kolosem był Mak 707 :roll:


Jednostki są coraz większe. Nie wiem czemu to ma służyć, ale to kwestia gustu i wyobraźni. Jachty między 7 a 9 m, to już chyba większość na Maurach. Piszesz, że Węgorzewo jest ok. Też tak twierdzę. Dobrym zwyczajem byłoby jednak zróżnicowanie pomostów z pełnym oznaczeniem. Np jachty do 9 m i jachty powyżej 9m. Dla większych jednostek szersza droga wodna, a małe jednostki nie zajmują miejsca. Dokładnie jak parking samochodowy. Osobne zatoczki dla osobowych osobne dla tirów. Paradoksalnie przydałoby się miejsce dla inwalidy, czyli taliego co cumuje pierwszy raz. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Bodo - 2010-06-28, 21:02

Ja bym rozwiązał to w sposób prosty........ przy każdym miejscu do cumowania, należałoby wypisac dużymi cyframi gebokość przy kei........ tak, aby widoczne było dla sterników, chcących przycumować, z miejsca umożliwiającego podjęcie decyzji ...... to nie jest mój pomysł...... przeczytałem gdzieś na forum...... to takie proste, łatwe i bezkosztowe, że brak takich oznaczeń uważam za ignoranctwo bosmanów........
Piotr Lewandowski - 2010-06-28, 21:03

TOPPM napisał/a:
Paradoksalnie przydałoby się miejsce dla inwalidy, czyli taliego co cumuje pierwszy raz. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
I oznakowanie jachtów, które tam mogą cumować jakimś charakterystycznym znaczkiem. Może niekoniecznie wózkiem inwalidzkim, ale np. kołem sterowym?
TOPPM - 2010-06-28, 21:24

bodo napisał/a:
to takie proste, łatwe i bezkosztowe, że brak takich oznaczeń uważam za ignoranctwo bosmanów........


A może lubią się pośmiać....
Żeglarze z zamiłowania w tych przypadkach raczej okazują współczucie. Wydaje mi się, że na Mazurach znam głębokości przy kejach, ale gdyby było ich oznakowanie to wcale bym się nie obraził. Rutyna to najgorsze co się może przytrafić. Np. w maju wychodząc z Węgorzewa przed linami wysokiego napięcia opuściłem maszt jak zwykle i zdziwienie. Brakło kilku centymetrów pod drugą liną asekuracyjną. Podniósł się poziom wody, albo lina się naciągnęła trudno powiedzieć. Rutyna zadziałała na niekorzyść. I nie ważne co jest na znaku napisane. Wstyd i niedowierzanie pozostają. Podobnie jest jak zawiśniesz na mieczu, a chyba nie znam takiego, co mu się taka przygoda nie przydarzyła.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group