Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Na mazurskim szlaku - Skuterem po Mazurskim Szlaku - miniprzewodnik (moto)wodniaka

funyo - 2018-12-26, 22:15
Temat postu: Skuterem po Mazurskim Szlaku - miniprzewodnik (moto)wodniaka
Szlak Wielkich Jezior Mazurskich (WJM) jest unikalną drogą wodną, obejmującą system połączonych kanałami jezior o długości ok. 180km. Oczywiście, chcąc zwiedzić wszystkie zakamarki dostępnych dla wodniaków jezior, dystans do przepłynięcia będzie wielokrotnie dłuższy. To, a także fakt, że WJM są doskonale oznakowane i w większości dostępne dla wszystkich wodniaków sprawia, że z roku na rok przybywa amatorów wypoczynku nad mazurską wodą.
Wraz z popularyzacją łodzi dostępnych bez patentu (a więc w skrajnych przypadkach również bez jakiejkolwiek wodniackiej wiedzy), a także z ciągle rosnącą ogólną ilością wszelkiej maści pływadeł, coraz istotniejszy jest aspekt bezpieczeństwa, przestrzegania przepisów i tzw. etykiety, czyli krótko mówiąc, ogólnych zasad współżycia między wodniakami.
W tym temacie chciałbym przedstawić, w formie cyklicznie zamieszczanych postów, ogólne opisy kolejnych akwenów wchodzących w skład szlaku WJM, kładąc nacisk na ograniczenia, zakazy i nakazy oraz przepisy nie zawsze oczywiste i łatwe do odnalezienia na żywo czy w internecie, a mogące się przydać, zwłaszcza motorowodnej części wodniaków. Do każdego opisywanego jeziora będzie dołączona mapko-grafika z zaznaczonymi kardynałkami, strefami holowania, ograniczeniami prędkości, falowania, nawodnymi stacjami benzynowymi, liniami wysokiego napięcia, strefami zamkniętymi dla ruchu motorowodnego i rezerwatami przyrody.

Mamry
Choć tak samo nazywany jest cały system jezior od Giżycka aż po Węgorzewo, tu chcę się skupić na tzw. Mamrach Właściwych, czyli akwenie najbardziej wysuniętym na północ i zamykającym szlak od tego kierunku.
Tu parę słów wyjaśnienia. Choć jest to "góra" mapy, to stanowi "dół" szlaku, który biegnie w kierunku Pisza. Jest to o tyle istotne, że bakeny (boje) wytyczające drogę wodną ustawione są właśnie zgodnie z kierunkiem przebiegu szlaku, a więc płynąc w górę szlaku (czyli na południe) czerwone boje mamy po swojej lewej burcie (czerwone od serca), zaś zielone po prawej. Dotyczy to szlaku głównego, szlaki boczne mają swój "dół" przy szlaku głównym. Kierunek szlaku, poza aspektem nawigacyjnym, ma również znaczenie w określaniu pierwszeństwa przejścia w wąskich przesmykach np. pod mostami. Pierwszeństwo w takich sytuacjach mają jednostki płynące w dół głównego szlaku żeglownego, a więc w naszym przypadku - na północ.
Poza tymi zasadami istotne dla motorowodniaka są "zasady ogólne" - żaglówki zawsze mają pierwszeństwo (poza sytuacją, gdy płyniemy skrajem szlaku, a zmiana kursu wymusiłaby wypłynięcie poza wytyczoną drogę wodną); bezwzględne pierwszeństwo, także przed żaglówkami, maja statki Białej Floty. Skuterowcy zawsze stoją na straconej pozycji - jako sternicy szybkich jednostek motorowodnych muszą ustępować pierwszeństwa w każdej sytuacji, co w sumie jest logiczne, zważywszy na możliwości ;)
W wodniackim pożyciu istotne jest też zrozumienie potrzeb innych użytkowników wody - np. żeglarze potrzebują trochę przestrzeni na stawianie/kładzenie masztu po wyjściu/dojściu z/do kanału - fale wytwarzane przez motorówki czy skutery mogą powodować trudności, a nawet zagrożenie dla załóg żaglówek w czasie wykonywania tych czynności. Dlatego tak istotne jest zachowaniu dystansu między łódkami i ograniczenie prędkości i falowania na dojściu i wyjściu z kanałów.
Poza tym na jeziorach obowiązują oznaczenia nawigacyjne i reguła prawej strony.
Wracając do Mamr - to dość spory akwen o zalesionych brzegach i płyciznach we wschodniej i południowej części. Zwłaszcza półwysep Kal może tworzyć zagrożenie w postaci mielizn i kamiennych raf sięgających daleko w wody jeziora, ale jednocześnie jest to doskonałe miejsce na kotwicowisko i wypoczynek połączony z kąpielą, zaś czysta woda sprzyja snorkelingowi.
Na płycizny i mielizny możemy natrafić praktycznie wszędzie wzdłuż brzegów tego akwenu, więc należy zwracać uwagę na oznaczenie kardynalne.

Z ciekawych miejsc warto wymienić zlokalizowane w zachodniej części jeziora wejście do Kanału Mazurskiego - nieczynnej budowli hydrotechnicznej, która w zamyśle miała połączyć WJM z Bałtykiem, a na chwilę obecną stanowi ciekawe miejsce na postój i zwiedzanie nieodległych bunkrów w Mamerkach.

Również w zachodniej części jeziora znajduje się wyspa Upałty, największa wyspa WJM (objęta rezerwatem, niedostępna do zwiedzania), a za nią ukryte przejście do jeziora Pniewskiego.

W północno-wschodniej części akwenu, do którego prowadzą zielono-czerwone bakeny, znajduje się wejście do portu Węgorzewo.
Można tam dopłynąć szlakiem rzeki Węgorapy a następnie kanału Węgorzewskiego, lub będącym poza szlakiem dzikim korytem rzeki Węgorapy.
W Węgorzewie czeka na nas nowoczesny port żeglarski ze stacją benzynową, obleganą tawerną oraz port Żeglugi Mazurskiej. Należy jednak pamiętać o ograniczeniach prędkości na całym dojściu do Węgorzewa.

Na koniec warto wspomnieć, że Mamry są zaledwie początkiem mazurskiej przygody, skąd można popłynąć prosto na południe, w stronę Giżycka i dalej, lub skręcić na wschód, na Święcajty, żeby eksplorować jez. Stręgiel i szlak Sapiny...

P.S.Proszę o nie umieszczanie w tym temacie komentarzy poza tematem. Proszę o wpisy merytoryczne, uzupełniające i mające znaczenie dla tematu.

Kolorem fioletowym oznaczone są rezerwaty przyrody lub inne formy ochrony środowiska.
Kolorem czerwonym oznaczone są strefy ograniczeń w ruchu.

funyo - 2018-12-27, 13:15

Jeszcze kilka słów wyjaśnienia - bardziej niż na przedstawieniu atrakcji Mazur, zależy mi na zebraniu w jednym miejscu praw i zasad poruszania się po mazurskim szlaku z uwzględnieniem etykiety.
Moje opisy będą miały charakter pobieżny - piszę to z pamięci, z własnych obserwacji, więc mogę co nieco pominąć lub też nie być całkiem obiektywny. ;)
Proszę też mieć na uwadze, że mapko-grafiki mają charakter poglądowy i nie zachowują skali, a zamieszczone na nich informacje mogą być z czasem nieaktualne. Przyczyną są zmiany w przepisach i oznakowaniu szlaku, które potrafi się zmieniać sezonowo.

funyo - 2018-12-28, 00:40

ModEdit:
Chciałbym, aby ten temat nie był "rozjeżdżany" i zawierał tylko informacje dotyczące szlaku WJM.
Z góry dziękuję za uwagi o ewentualnych błędach (których zapewne nie uniknę).
Będę starał się je poprawiać, aby czytelnik miał dostęp do poprawnych i w miarę możliwości aktualnych danych.
Uwagi takie oraz wszelkie komentarze i opinie proszę zamieszczać w temacie: Skuterem po Mazurskim Szlaku - Opinie i Dyskusja
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=306264#306264

funyo - 2018-12-28, 00:42

Święcajty i Stręgiel
W drugim odcinku cyklu płyniemy na Święcajty. To "naturalny" kierunek, jeśli już dopłynęliśmy na Mamry - oba jeziora sąsiadują ze sobą, a łączy je przesmyk zwany Bramką Kalską. Jak w większości przewężeń także tu obowiązuje ograniczenie prędkości. Jezioro jest położone na wschód od Mamr i jest rozciągnięte w osi W - E. Znajdują się na nim dwie wyspy: jedna w części zachodniej i druga, mniejsza w części północno-wschodniej.
Południowy brzeg, aż do miejscowości Ogonki jest dziki i niedostępny, pozostała część lini brzegowej jest bardziej zagospodarowana, często zabudowana. Zwłaszcza w części zachodniej i północno-zachodniej znajduje się wiele mniejszych i większych przystani, pensjonatów i ośrodków wypoczynkowych. Mimo tego okolica jest dość spokojna nawet w szczycie sezonu.

Jeszcze spokojniej jest na nieodległym jeziorze Stręgiel, które jest połączone ze Święcajtami fragmentem rzeki Sapiny (uwaga na niedużą wysokość mostu drogowego w miejscowości Ogonki).
Warto się tam wybrać również dla eksploracji wspomnianej rzeki - jeśli dysponujemy niewielką jednostką z małym zanurzeniem, wyprawa jej biegiem dostarczy niezapomnianych wrażeń. Rzeka wije się głównie lasami, przepływając po drodze przez kilka jezior. Na silniku możemy dopłynąć aż do śluzy w Przerwankach - dalej, na jeziorze Gołdopiwo, jest już strefa ciszy.

Osoby z duszą zdobywcy mogą ze Stręgla popłynąć (właściwie to przedrzeć się) na Stręgielek - małe ciche jeziorko otoczone lasem, do którego wiedzie wąska i płytka struga, ukryta w trzcinach południowo-wschodniego brzegu Stręgla.
Na opisywanych tu jeziorach nie ma ograniczeń w ruchu, ale należy pamiętać o dużej ilości przystani, a więc i wzmożonym ruchu przy brzegach i dostosować prędkość do warunków.

Na koniec chciałbym poruszyć kwestię znaków nawigacyjnych/żeglugowych. Warto rozglądać się po brzegach, gdzie znaki są ustawiane na tyczkach, często w trzcinach. Niektóre umieszczane są na bojach stojących wprost na szlaku, inne są umieszczane na mostach i innych budowlach na- i nadwodnych. Ich "treść" powinna być jasna dla każdego wodniaka i o ile niemal każdy wie jak wygląda ograniczenie prędkości czy zakaz wytwarzania fali, to są znaki, które nie dla każdego są jednoznaczne. Dobrym przykładem jest znak "Koniec wód żeglownych" - nie oznacza on bynajmniej, że nie można wpływać na akwen znajdujący się za takim znakiem, po prostu tu kończy się "jurysdykcja" zarządcy szlaku i wpływając tam musimy się liczyć z brakiem jakichkolwiek oznaczeń. Jednym słowem - płyniemy na własną odpowiedzialność.

funyo - 2018-12-30, 19:14

Dargin
...wraz z przyległościami.

Ze Święcajt, przez południowe Mamry płyniemy w kierunku południowym. Przez wąski przesmyk docieramy na Kirsajty - niewielkie jezioro, które niemal w całości jest objęte rezerwatem i do tego ograniczeniem prędkości.
W tym miejscu znowu kilka słów o oznaczeniach - strefy ochrony przyrody często (o ile w ogóle) są oznaczone tylko tablicami informacyjnymi na brzegach. Jednak w kilku miejscach szlaku, między innymi właśnie na Kirsajtach, możemy się spotkać z dużymi żółtymi bojami ustawionymi w linii, której bezwzględnie nie należy przekraczać. Powinniśmy pamiętać, że WJM, poza tym że są rajem turystyki wodnej, są również ostoją rzadkich gatunków zwierząt i roślin.
Ale nie przekraczajmy stref ochronnych również przez wzgląd na własne bezpieczeństwo - np. łabędzie potrafią atakować w obronie swoich gniazd lub młodych. A to duże ptaszyska ;)

Po minięciu Kirsajt i przepłynięciu pod mostem Sztynorckim (uwaga na żaglówki kładące i stawiające tu maszty), wpływamy na Dargin - owalny, spory akwen, potrafiący zaskoczyć dużą falą i niebezpiecznymi mieliznami. Niewiele na nim przystani, za to dużo ładnych plaż i miejsc do nurkowania. Niemal cały północny, wschodni i południowy brzeg to piaszczyste mielizny sięgające głęboko w jezioro, upstrzone gdzieniegdzie głazami.
W południowej części jeziora znajdują się dwie połączone ze sobą wyspy otoczone dla odmiany tylko kamiennymi rafami, które rozciągają się wokół, od południa sięgając niemal do brzegu jeziora. Dlatego w tych miejscach należy baczną uwagę zwracać na oznaczenie kardynalne, które na szczęście przestrzega przed największym niebezpieczeństwem.

Tu kolejna ciekawostka - oznakowanie kardynalne nie jest ustawiane przez zarządcę szlaku (RZGW) tylko przez MOPR. Może się zdarzyć, że zabraknie go w miejscu, w którym stało w poprzednich sezonach, lub też że pojawi się w innych miejscach.
Zdarza się też, że przy niskim stanie wody oznakowanie jest zbędne, gdyż głazy widoczne są nad powierzchnią wody.

Od zachodu Dargin łączy się z Kisajnem oraz Łabapem. Płynąc w tamtym kierunku należy również bezwzględnie uważać na "kardynałki", wyznaczające położenie chyba najbardziej znanej mielizny na szlaku WJM - Głazów Sztynorckich.

Na zachodniej granicy omawianego dziś akwenu położona jest niewielka wyspa - Ilma - mogąca być mazurskim odpowiednikiem rajskich piaszczystych wysepek z palemką pośrodku i na której można poczuć się jak rozbitek ;)
Na północ od wyspy znajduje się kanał prowadzący do "mekki" mazurskich żeglarzy - Sztynortu. Jest tam zlokalizowany jeden z większych mazurskich portów oraz, co ważne z punktu widzenia motorowodniaka, nawodna stacja paliw.

Przypominam, że na mapko-grafikach tereny objęte rezerwatem przyrody zaznaczone są kolorem fioletowym.

funyo - 2018-12-31, 20:09

W ostatni dzień tego roku zapraszam na...

Dobskie i Łabap
Po zwiedzeniu Sztynortu (i zatankowaniu) kierujemy się w prawo, na zachód, choć dla motorowodniaków za wiele ciekawego już tam nie ma, ale o tym za chwilę.

Zaraz za wyspą Ilmą wpływamy na jez. Łabap. Niektórzy nazywają je zatoką, choć nie bardzo wiem - zatoką czego?
Tak czy siak, akwen jest stosunkowo mało uczęszczany i traktowany głównie tranzytowo w drodze na Dobskie. Nie ma na nim żadnych wysp, brzegi są w większości mało dostępne, nie ma też praktycznie żadnej infrastruktury.
Jezioro Dobskie natomiast kusi płytkimi piaszczystymi brzegami od wschodu, malowniczymi zatoczkami od zachodu i południa, kilkoma wyspami, rozsianymi po całej powierzchni, oraz pewną dozą tajemniczości - jest to związane ze śladami pradawnych kultur, legendarną "wyspą kormoranów" oraz faktem, że dostęp na ten akwen jest mocno ograniczony. Dla motorowodniaków jest on wręcz niemożliwy, gdyż całe jezioro jest rezerwatem przyrody. Jest to więc enklawa żeglarzy, choć po prawdzie, oni również mają tam ograniczenia w postaci możliwości dobijania i biwakowania tylko w miejscach do tego wyznaczonych ;)

Na przesmyku między Łabapem, a Dobskim stoi szpaler boi ze znakiem "Koniec wód żeglownych" oraz "Zakaz ruchu jednostek o napędzie mechanicznym", czyli znak z przekreśloną śrubą. I tu parę słów rozwinięcia. Znak ów jasno określa zakres jednostek nim objętych - są to wszystkie łodzie napędzane jakimkolwiek silnikiem, zarówno spalinowym, jak i elektrycznym.
A także wszelkie kombinacje tychże, czyli tzw. hybrydy.
I o ile stosowanie tego znaku na granicy rezerwatu przyrody jest jak najbardziej uzasadnione, to można go też spotkać na granicy tzw. "stref ciszy", czyli akwenów objętych formą ochrony w drodze rozporządzenia lokalnej rady powiatu. W tym jednak przypadku oznakowanie to nie jest właściwe, gdyż w "strefach ciszy" można poruszać się przy pomocy napędu elektrycznego, tyle że ...nie ma po prostu stosownego znaku.

Oczywiście, wczytując się w dalsze części tego tematu, dowiecie się, gdzie jakie napędy można stosować, nie narażając się zbytnio stróżom prawa ;)

Kolorem fioletowym na mapko-gafice tradycyjnie oznaczone są tereny objęte rezerwatem przyrody.

funyo - 2019-01-03, 12:31

Płyniemy na południe i dziś przed nami...

Kisajno i Tajty
Jezioro Kisajno z pewnością należy do grupy najchętniej odwiedzanych i eksplorowanych akwenów. Po części z racji swych walorów krajobrazowych, dużej ilości wysp, ciekawych miejsc do cumowania, ale też przez bliskość największego miasta na szlaku WJM - Giżycka i co z tym związane, największej bazy czarterowej na Mazurach.
Na Południe od Głazów Sztynorckich rozlewa się najszersza część Kisajna - przez niektórych nazywana "północną patelnią".
To otwarta przestrzeń z większą zatoką przy miejscowości Pierkunowo na wschodnim brzegu. Są tam płytkie piaszczyste plaże, ale też mielizny w głębi jeziora (oznaczone kardynałkami). Vis a vis tej zatoki, po zachodniej stronie jeziora znajduje się północne wejście szlaku zwanego "Łabędzim". W pobliżu tego miejsca można się natknąć na jeden z dwóch, znajdujących się na WJM, znaków "odosobnionego niebezpieczeństwa". Drugi ustawiony jest nieopodal Poganckich Kęp na Darginie.

Południowa część jeziora jest znacznie ciekawsza. Znajduje się tu kilka mniejszych i większych wysp, które wraz z zatoczkami i przesmykami tworzą swoisty labirynt. Warto poeksplorować te przepiękne miejsca, przepłynąć się wspomnianym "Łabędzim Szlakiem", prowadzącym zachodnią stroną jeziora czy odwiedzić malownicze zatoczki (m.in. słynny "Zimny Kąt").
Należy przy tym pamiętać, że wszystkie wyspy są objęte rezerwatem przyrody, wraz z pasem trzcin je okalającym (kolor fioletowy na poniższych mapko-grafikach). Nie można do nich dobijać, cumować, ani tym bardziej wychodzić na brzeg.
Informują o tym czerwone ostrzegawcze tablice, które niestety czasem znikają.
Poniżej wysp zaczyna się "cywilizacja" i strefa ograniczenia prędkości - brzegi zabudowane są przystaniami i ośrodkami wczasowymi, kąpieliskami i plażami. Możemy stąd płynąć na wschód, na zat. Tracz i dalej w kierunku kanału Łuczańskiego i centrum Giżycka, wpłynąć krótkim kanałem na niewielkie jeziorko Popówka Duża, gdzie znajduje się spora przystań wędkarska, lub wybrać spokojniejszy szlak - skręcić na zachód, w kierunku Pięknej Góry (gdzie napotkamy kolejną stację paliw) i przez krótki kanał o tej samej nazwie dopłynąć do jeziora Tajty i dalej tranzytem przez kanał Niegociński/Wilkaski do jeziora Niegocin.

Warto jednak zejść ze szlaku i zajrzeć na Tajty, które są urokliwym spokojnym jeziorem, we wschodniej części typowo rynnowym - wąskim, krętym, o pagórkowatych, zalesionych brzegach. Od miejscowości Wrony w kierunku południowo-zachodnim rozszerza się, a brzegi stają się bardziej płaskie. Miłośnicy kajaków i eksploratorzy ekstremalni znajdą tam jeszcze jeden ciek wodny prowadzący na jeziora Dejgunek i Dejguny - oba objęte strefą ciszy.
Co ciekawe, same Tajty również jeszcze niedawno były taką strefą objęte (poza szlakiem z Kisajna na Niegocin), ale wraz z rozwojem turystyki i rozbudową portów w dalszej części jeziora, strefę ciszy zniesiono. Natomiast na znacznym obszarze tego akwenu obowiązuje ograniczenie prędkości (mała szerokość i zagęszczenie portów i przystani).

Na obu opisanych akwenach, z racji zagęszczenia ruchu wodnego, należy baczniejszą uwagę zwracać na przestrzeń przed dziobem - nie brak tu rowerów wodnych czy kajaków, a bywa, że natkniemy się na kogoś niefrasobliwie kąpiącego się na środku szlaku.

funyo - 2019-01-06, 13:44

Z Kisajna płyniemy dalej na południe, w kierunku jeziora...

Niegocin
Można się tam dostać szlakiem głównym, czyli kanałem Łuczańskim przez Giżycko, lub drogą alternatywną - przez Tajty.
Płynąc tym pierwszym musimy się liczyć ze wzmożonym ruchem oraz utrudnieniem w postaci zamykanego co jakiś czas mostu obrotowego (godziny otwarcia przeprawy są podane na tablicach na główkach kanału lub do wygooglowania). W tym miejscu mała podpowiedź - jeśli nasza jednostka ma nie więcej niż ok.1.3m wysokości, możemy przepływać pod zamkniętym mostem, pomimo znaku "zakaz przejścia". Jeśli się nie mieścimy, musimy odstać swoje w kolejce i kierować się sygnalizacją świetlną.
Gdy zechcemy uniknąć problemów "miejskiego życia" i zdecydujemy się na szlak przez Tajty i kanał Niegociński, Na Niegocin wyjdziemy na zachodnim brzegu, pomiędzy Giżyckiem i Wilkasami.

Niegocin to jeden z większych mazurskich akwenów - z licznymi mieliznami, w większości piaszczystymi i płytkimi brzegami (w niektórych miejscach sięgającymi daleko w jezioro) i dwiema wyspami, z których ta większa, położona na wschodzie akwenu - Grajewska Kępa - nadaje się do zwiedzania. Ten fakt, oraz to że wyspa leży w pewnym oddaleniu od szlaku, skrzętnie wykorzystują zakochani a czasem też naturyści (stąd jej nieformalna nazwa - Wyspa Miłości) ;)
Druga, maleńka wyspa położona nieopodal Wilkas, jest otoczona trzcinowiskiem, zaś mielizny wokół niej upodobali sobie wędkarze.
Nad Niegocinem znajduje się sporo portów i przystani ale wszystkie one są zlokalizowane wzdłuż północnego, zachodniego i południowego brzegu. Brzeg wschodni jest właściwie niezagospodarowany.
Już samo jezioro to spory kawałek wody do pływania, a do tego, posiadając niewielką jednostkę, można stąd przedrzeć się na niewielkie jeziorko Grajewko, usytuowane przy północno-wschodnim brzegu.
Po południowo-wschodniej stronie Niegocina znajdują się z kolei dwa niewielkie jeziorka - Niałk Duży i Mały - które dalej prowadzą na objęte strefą ciszy jeziora Wojnowo oraz Buwełno.
Wody do pływania jest więc dużo, na szczęście motorowodni mogą nakarmić swoje rumaki w Giżycku, gdzie zlokalizowana jest kolejna nawodna stacja paliw.

Główny szlak prowadzący przez Niegocin wiedzie niemal dokładnie z północy na południe i ma około 9km długości. Jest to już dość znaczna odległość w kontekście zmian pogody, zwłaszcza z punktu widzenia sternika coraz popularniejszych hausbotów, ale też niewielkich spacerowych jednostek.
Tu chciałbym poświęcić kilka zdań właśnie pogodzie na Mazurach - otóż panuje tu mikroklimat, który nie jest uwzględniany w modelach pogodowych wykorzystywanych w popularnych prognozach. Dotyczy to zwłaszcza zachmurzenia oraz opadów, które w prognozach zwykle są podawane na niekorzyść WJM. Jednak burze się zdarzają i potrafią mieć gwałtowny przebieg, dlatego też pogodę należy obserwować na bieżąco, zwłaszcza posiadając wolną jednostkę na dużym akwenie. Wprawdzie nagłe "białe szkwały", kształtujące się w ciągu minut to mit, to jednak front burzowy, który zaobserwujemy nad lądem może okazać się szybszy od nas, gdy mamy do przepłynięcia pół Niegocina czyli ok.5km, co może zająć nawet godzinę.

Dla mniej doświadczonych wodniaków został na WJM powołany do życia system ostrzegania pogodowego - sieć masztów świetlnych, widocznych z niemal każdego punktu i kierunku szlaku, który ma ostrzegać przed niebezpiecznymi zjawiskami pogodowymi.
Działa na zasadzie błysków żółtego światła - czym częstsze, tym ryzyko takich zjawisk większe (90 błysków/min - nie wychodź na wodę).
System nie jest obligatoryjny, pełni funkcję wyłącznie informacyjną i zdarza się, że nie zawsze "trafia" z ostrzeżeniem - bywa "nadgorliwy".
Tym niemniej nie warto go lekceważyć i w razie jego uruchomienia na pewno baczniej przyglądać się niebu i nie oddalać się od bezpiecznego brzegu. :)

funyo - 2019-01-09, 00:23

Dalej szlak wiedzie nas na jezioro...

Boczne
To długie na ponad trzy kilometry rynnowe jezioro, które przez większość wodniaków traktowane jest tranzytowo w drodze z północy na południe, ewentualnie jako baza wypadowa. Wpływając z Niegocina od razu trafiamy pomiędzy zabudowania dwóch położonych naprzeciw siebie miejscowości, z ich przystaniami i portami, które są siedzibą wielu firm czarterowych.
Nie powinno więc dziwić duże zagęszczenie ruchu na wodzie i, co z tym związane, obowiązujące na całym akwenie ograniczenie prędkości oraz zakaz wytwarzania fali.

Od północy jezioro okala zalesiony cypel, na którym znajduje się bardzo popularne wśród wodniaków pole biwakowe. W pobliżu, od kilku sezonów, cumuje jedyna na Mazurach pływająca sauna, szczególnie popularna w czasie przed i posezonowym, kiedy aura jest chłodniejsza.
Innym ciekawym i nie mniej popularnym miejscem, tym razem kąpielowym, jest poprzeczna piaszczysta mielizna, leżąca niemal w połowie długości akwenu - mała głębokość i przyjemne dno zachęcają do zatrzymania się i zażycia kąpieli "na środku jeziora". Od ubiegłego sezonu łatwiej ją zlokalizować, gdyż jest oznaczona kardynałkami.

Południowa część jeziora jest nieco szersza i otoczona lasem, z zarośniętymi trzciną brzegami, między którymi od zachodu znalazło się miejsce dla kilku leśnych cumowisk. Szlak biegnie środkiem w kierunku południowym i wpada do wieńczącego ten akwen kanału Kula - miejsca nazywanego "mazurskim równikiem".

Boczne jest doskonałym przykładem, jak oznakowanie szlaku WJM może zmieniać się, ewoluować wraz ze zwiększaniem się liczby użytkowników i pod wpływem ich zachowań. Wspomniana wcześniej mielizna została oznakowana kardynałkami na wniosek samych wodniaków, nie wszyscy bowiem zatrzymywali się na niej "z własnej woli". Bardzo często zdarzało się, że jednostki zbaczające ze szlaku wpadały na nią i niespodziewanie stawały z płetwą mieczową bądź spodziną silnika wbitą w piaszczyste dno. Teraz zatrzymują się tam tylko ci, którzy tego chcą.
Zachowanie i sposób pływania wodniaków (w tym przypadku motorowodniaków) wpłynął też na powiększenie obszaru objętego ograniczeniem prędkości i zakazem falowania. Wcześniej takie ograniczenie obowiązywało od północnego wejścia do mniej więcej połowy akwenu. Od zeszłego roku strefa ograniczenia została rozciągnięta na całe jezioro. Powodem były przypadki uszkodzeń sprzętu, a nawet zranienia członków załóg żaglówek w czasie stawiania bądź kładzenia masztu przy kanale Kula, na skutek dużej fali wytwarzanej przez zwalniające lub rozpędzające się tam motorówki.
Coraz większa liczba jachtów motorowych (w tym tych największych) oraz skuterów pociąga niestety za sobą wzrost przypadków nieodpowiedzialnych zachowań wśród ich sterników, którzy nie baczą na innych użytkowników wody.
Jak pokazuje przykład Bocznego (ale nie tylko), jest na to coraz ostrzejsza reakcja zarządcy szlaku w postaci nowych stref ograniczeń.
Tak więc, paradoksalnie, chcąc zachować maksimum wolności jaką daje prędkość, należy przestrzegać istniejących przepisów.

funyo - 2019-01-11, 21:30

Po minięciu kanału Kula i znajdującej się tuż za nim urokliwej zatoczki (gdzie obowiązuje jedyne na całym akwenie ograniczenie prędkości), przed nami rozpościera się panorama jeziora...

Jagodne
To kolejne długie, rynnowe jezioro, które jednak jest bardziej zróżnicowane krajobrazowo od Bocznego. Linia brzegowa jest urozmaicona, z większą ilością zatoczek (niektóre z nich są całkiem spore i mają własne nazwy), są tu też cztery wyspy, które z kolei pozostały nienazwane.
Od razu po wypłynięciu z Kuli możemy wybrać jedną z trzech dróg - na wschód jest wejście do rozległej zatoki, niemal drugiego jeziora, nazywanego zresztą Małym Jagodnym, z brzegami w dużej części zabudowanymi domami letniskowymi i rezydencjami.
Na południe wiedzie szlak żeglowny, do którego za chwilę wrócimy, natomiast w kierunku zachodnim rozciąga się nieco większe rozlewisko, od północy przechodzące wąskim przesmykiem w kolejną zatokę-jeziorko Mulik (mapko-grafika jez. Boczne). W owym przesmyku jest usytuowany malowniczy porcik.
Ogólnie jednak portów czy przystani nie ma nad Jagodnym przesadnie dużo, wręcz ma się wrażenie niewykorzystanego potencjału, choć powoli się to zmienia.

Wracamy na główny szlak i płyniemy na południe pomiędzy wyspami, które możemy ominąć z dowolnej strony (uwaga na mieliznę pomiędzy północną wyspą a zachodnim brzegiem).
Po minięciu ostatniej z wysp, po chwili docieramy do kolejnego rozlewiska i kolejnej odnogi szlaku - na wschód biegnie malownicza zatoka Górkło, zawijasami prowadząc do miejscowości o tej samej nazwie. Wokół rozpościera się specyficzny krajobraz, mogący kojarzyć się z sawanną. Na końcu zatoki jest port jachtowy i mała niespodzianka dla ekstremalnych eksploratorów - w kierunku północno-wschodnim prowadzi struga, którą możemy dostać się na otoczone trzcinami i łąkami jeziorko Jędzelek.
Tymczasem płynąc głównym szlakiem Jagodnego docieramy do ostatniego już rozlewiska, nazywanego też jeziorem Szymońskim (od pobliskiej miejscowości). To tu znajduje się wejście do słynnych mazurskich kanałów.

Jagodne jest też ciekawe z innego względu - właśnie tu widać bardzo wyraźną różnicę w "wyglądzie" mazurskiej wody - jeziora na północ od kanału Kula mają bardziej przejrzystą wodę (wyjątkiem są mniejsze boczne jeziora jak Tajty) i przejrzystość ta rośnie wraz z przemieszczaniem się na północ; na południe od tego miejsca woda staje się mętna i nabiera żółto-zielonej barwy, co na Jagodnym jest doskonale widoczne. Nie oznacza to bynajmniej jej zanieczyszczenia przez człowieka - barwę taką nadają naturalne osady.

Ale skoro już jesteśmy przy zanieczyszczeniach, warto poświęcić kilka zdań temu tematowi. Z roku na rok przybywa wodniaków, a wraz z nimi narasta problem pokładowych toalet. Temat ten dotyczy na razie głównie żeglarzy, ale rosnąca liczba motorowych hausbotów i luksusowych cruiserów również nie pozostaje bez znaczenia.
Jeziora mają ograniczone możliwości samooczyszczania i neutralizacji odpadów, również biologicznych, a w przypadku coraz większej ich liczby, nadwyżka trafia na dno zatruwając jezioro i prowadząc do eutrofizacji. Niestety, mimo odsysarek czarnej i szarej wody w większych portach, a także zlewni do toalet chemicznych w niemal wszystkich, nadal zdarzają się przypadki opróżniania zbiorników na fekalia bezpośrednio do wody lub korzystania z tzw. wc morskich z bezpośrednim odpływem.
Robiąc coś takiego należy jednak pamiętać, że nie jesteśmy na wodzie sami i ktoś inny mógł tak samo zanieczyścić wodę, w której właśnie beztrosko pluskają się teraz nasze dzieci. To dla nich warto dbać o Mazury. :)

funyo - 2019-01-16, 22:34

Nasz następny etap to...

Kanały
Jest to system następujących po sobie czterech kanałów, przedzielonych jeziorami. Długość kanałów jest różna - od ponad 2km do kilkuset metrów. Jeziora na ich drodze również mają różną wielkość i charakter.
Płynąc od północy mijamy kolejno: kan. Szymoński, jez. Szymon, kan. Mioduński, jez. Kotek, kan. Grunwaldzki, jez. Tałtowisko, kan. Tałcki.
Najdłuższy jest pierwszy w kolejności kanał Szymoński, prowadzący do ciekawego jeziorka Szymon. Ciekawego zwłaszcza dla miłośników wodnego ptactwa, którego jest tu pod dostatkiem z racji doskonałych warunków. Płytkie jezioro z bogatą w wodną roślinność linią brzegową, okalające je podmokłe łąki oraz praktycznie brak wokół siedzib ludzkich sprzyjają gniazdowaniu różnych gatunków.
Dla wodniaków istotny jest natomiast fakt niewielkiej głębokości całego akwenu (śr. ok. 1m), dlatego lepiej trzymać się wyznaczonego bojami szlaku.
Z ciekawostek - na Szymonie stacjonuje w sezonie pływający bar z daniami ze świeżej mazurskiej ryby. Dość mocno oblegany.
Dalej płyniemy kanałem Mioduńskim (drugim co do długości), wokół którego rozciągają się łąki i pastwiska - łatwo zaobserwować tu czaple, żurawie czy dzikie gęsi. A także bobry. Kanał prowadzi nas do niewielkiego jeziorka Kotek, nad którym położony jest malowniczy porcik.
Następnie, przez najkrótszy z kanałów - Grunwaldzki - przepływamy na Tałtowisko. Kanał ten, mimo że najkrótszy, niesie największą wartość "edukacyjną" - znajduje się tu bowiem legendarny już napis, będący mottem wszystkich porządnych mazurskich wodniaków.
Tałtowisko to największe z jezior w dzisiejszym zestawieniu. W jego północnej części znajduje się urocza, cicha zatoka otoczona lasem. Nieopodal, na zachodnim brzegu usytuawana jest znana i lubiana przystań jachtowa. Z kolei w południowej części jeziora ruch jest zwykle niewielki, miejsce to upodobali sobie wędkarze.
Po przepłynięciu nieco ponad 1,5km ostatnim kanałem - Tałckim - docieramy na jezioro Tałty. U ujścia kanału po jego południowej stronie jest pole biwakowe z leśnym barem oraz niewielką zatoczką, gdzie można zatrzymać się i posilić przed dalszą drogą.

Na wszystkich powyższych kanałach i akwenach, poza Tałtowiskiem, obowiązuje ograniczenie prędkości. Nie bez powodu - ruch bywa tu bardzo duży, dodatkowo nabrzeża kanałów są betonowe i wszelkie fale odbijają się od nich, potęgując zafalowanie. Takie niebezpieczne nakładanie się na siebie odbitych fal jest szczególnie wyraźnie widoczne po przepłynięciu większych jednostek, szczególnie cruiserów - ich kilwatery powyżej prędkości manewrowej są dość wysokie, co może powodować niebezpieczeństwo dla innych, zwłaszcza mniejszych jednostek.
Przy wyższych stanach wody, fale potrafią przelewać się przez nabrzeża, co z kolei nie podoba się wędkarzom, oblegającym kanały. A że często organizowane są tu zawody wędkarskie, trzeba też wypatrywać spławików, by uniknąć nawinięcia żyłki na śrubę.
Dlatego rozsądnie jest stosować się do ograniczeń prędkości.

Poza ograniczeniem prędkości istotną sprawą w kanałach jest wysokość. Z racji występowania tu mostów i linii energetycznych jest ona ograniczona, dlatego żeglarze muszą składać maszty na jachtach. Również sternicy wyższych jachtów motorowych powinni zwracać na ten aspekt uwagę. Jest to szczególnie ważne w przypadku linii energetycznych (nie tylko w kanałach), gdyż niesie realne niebezpieczeństwo dla naszego życia.
Znaki ostrzegające i jednocześnie informujące o wysokości prześwitu stoją zawsze na wejściach do kanału oraz w miejscu występowania niebezpieczeństwa. Należy przy tym pamiętać, że podany na znaku parametr może różnić się od rzeczywistego, w zależności od poziomu wody. Jest on też różny na różnych kanałach.
Tego rodzaju ograniczenia spotkacie na niemal wszystkich mazurskich kanałach i rzekach.

Tu jeszcze parę słów o jednym z elementów żeglarskiej etykiety - odbijaczach. Przyjęło się, że pływanie z wywieszonymi za burtę odbijaczami jest "nieeleganckie" i sprzeczne z etykietą, więc powinno mieć miejsce jedynie przy manewrach portowych, ewentualnie w miejscach, gdzie istnieje ryzyko uszkodzenia łódki. Oczywiście kanały są takim miejscem, więc bez kompleksów można ten fragment szlaku przepłynąć z wywieszonymi odbijaczami.

Mazurskie kanały to miejsce wyjątkowe w swym charakterze. Przez jednych lubiane, przez innych wręcz przeciwnie, ale z pewnością ciekawe i warte odwiedzenia. Zresztą, Ci którzy chcą przepłynąć szlak z północy na południe nie mają alternatywy i muszą tu zawitać.

funyo - 2019-01-19, 12:30

Po minięciu kanałów wypływamy na...

Tałty
To kolejne rynnowe jezioro, które rozpościera się na długości ponad 12km, pomiędzy Mikołajkami na południu oraz Mrówkami i płw. Pazdur od północy (tzw. Bramka Ryńska). Jest to też najgłębszy akwen na szlaku WJM.
Choć jezioro jest dość spore, to jest na nim tylko jedna wyspa, znajdująca się w południowej części. Jest za to sporo ciekawych miejsc biwakowych i portowych, rozsianych dość regularnie na obu brzegach, w pobliżu pięciu miejscowości położonych nad brzegami, lub w jednej z trzech uroczych zatok.

To właśnie zatoki są tymi miejscami, które najbardziej urozmaicają linię brzegową i które zdecydowanie warto odwiedzić.
W północnej części jeziora są dwie takie spore zatoki, położone niemal naprzeciw siebie - Skonał od wschodu i Jora od zachodu. Ta pierwsza jest w całości zalesiona, a na jej końcu jest malownicze pole biwakowe. Znajduje się tu też niewielki ciek wodny prowadzący do kolejnego leśnego jeziorka. Niestety, jedyny sprzęt jakim da się dalej wpłynąć jest kajak, ewentualnie niewielki ponton - nie dość, że jest bardzo płytko, to rozpostarty jest tam niski drewniany mostek, łączący dwie części biwakowiska.

Przeciwległa zatoka - Jora - jest właściwie cała zabudowana domkami letniskowymi oraz zabudowaniami wsi o tej samej nazwie.
Na wejściu do zatoki, od północy, jest mielizna, która zwykle jest oznakowana kardynałkami.
Pozostałe brzegi jeziora od zachodu są raczej dość głębokie - jeszcze jedna mielizna jest nieco na południe od Jory, tuż za zalesionym cyplem, raczej widoczna, bo zarasta trzciną. Natomiast płytsze miejsca występują wzdłuż wschodniego brzegu, powyżej i poniżej wejścia do kanałów.

Płynąc na południe, na wysokości miejscowości Tałty, jezioro skręca pod kątem prostym w prawo, a następnie po kilkuset metrach w lewo. Dla motorowodniaków istotne jest to, że właśnie na tym odcinku - od zakrętu do zakrętu - obowiązuje ograniczenie prędkości oraz zakaz wytwarzania fali, spowodowany obecnością kilku portów.
Zaraz za drugim zakrętem, po minięciu półwyspu, mamy widok na jedyną wysepkę tego akwenu, zaś na lewo kolejną zatokę - otoczony pastwiskami Modliszek. Wcześniej mijany półwysep ma taką samą nazwę.

Po ich minięciu przepływamy pod najbardziej znaną linią wysokiego napięcia w tej części kraju - tzw. tałckimi "drutami".
Dalej wpływamy na ostatnie rozlewisko jeziora, gdzie już widać zabudowania Mikołajek oraz charakterystyczny most kolejowy pod którym wiedzie dalszy szlak.
Mniej więcej od połowy owego rozlewiska obowiązuje zakaz wytwarzania fali (znaki brzegowe i boja ze znakiem na środku farwateru), zaś w jego południowo-zachodniej części jest oznakowana kardynałkami mielizna.

Tałty są także miejscem, gdzie znajduje się połączenie szlaku głównego (Węgorzewo-Pisz) ze szlakiem bocznym, wiodącym na północ, do Rynu.
I tam wybierzemy się w kolejnej części.

funyo - 2019-01-21, 23:37

Zanim popłyniemy dalej głównym szlakiem, odbijamy w kierunku północnym i z Tałt kierujemy się na...

Ryńskie
To właściwie przedłużenie Tałt z ich charakterem i linią brzegową. Tu również występują bardzo malownicze i ciche zatoki, w których na biwakowiskach chętnie spędzają noce wodniacy.
Ryńskie jest natomiast jeziorem płytszym, można się tu natknąć na mielizny i "aż" trzy wyspy.
Wpływamy na ten akwen przez wspomnianą w poprzedniej części tzw. Bramkę Ryńską i zaraz natykamy się na pierwszą wyspę i schowaną za nią zatokę z pomostami i zabudowaniami niewielkiej miejscowości.

Dalej jezioro skręca w prawo i rozszerza się, zaś w prawym brzegu otwiera się przed nami obszerna zatoka Mrówki.
Następnie akwen zwęża się pomiędzy dwoma cyplami i szlak wiedzie nas między dwie wyspy, z których ta po lewej (Duża) to niemal pozbawiona drzew górka wyrastająca z wody. Można ją bezpiecznie opłynąć dookoła (uwaga na głazy blisko południowego brzegu). Natomiast trzeba uważać przy opływaniu drugiej, mniejszej wyspy, gdyż pomiędzy nią a lądem jest mielizna.
Można zajrzeć do dwóch zabudowanych zatok wcinających się we wschodni brzeg lub przepłynąć na drugą stronę jeziora i zwiedzić długą zatokę Rominek, okoloną zalesionymi pagórkami (uwaga na rybackie sieci).

Po minięciu wysp mamy już otwarty widok na północne ploso jeziora i miejscowość Ryn z jej portami, przystaniami i górującym nad tym wszystkim kształtem krzyżackiego zamku.
Z punktu widzenia motorowodniaka istotne są dwie informacje - w części jeziora bliższej wysp nie ma żadnych ograniczeń, jest tu nawet strefa holowania narciarzy, natomiast część północna od początku zabudowań portowych jest objęta ograniczeniem prędkości i zakazem falowania. Ograniczenia te nie powinny jednak dziwić nikogo, kto zobaczy las masztów stacjonującej w Rynie floty.

Tu kilka słów o holowaniu - holować narciarza (czy też inne zabawki pływające) można na WJM tylko i wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych, tzw. strefach holowania, oznaczonych stosownym znakiem, oraz po spełnieniu wymaganych prawem warunków (licencja na holowanie, dodatkowy obserwator na pokładzie itp. Uwaga! Na holowanie obiektów latających wymagana jest odrębna licencja).
Nikt jednak nie powinien narzekać, gdyż takie strefy są wyznaczone na większości mazurskich akwenów. Warto z nich korzystać ze względów bezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, przy rosnącym ruchu turystycznym - w takich strefach holujący wraz z holowanym mają swobodę a inne jednostki nie mogą im przeszkadzać.

Po wodnych zabawach warto skorzystać z gościny ryńskiej Ekomariny lub dobić do miejskiego nabrzeża i zwiedzić miasteczko i zamek.
Niestety dalej stąd już nie popłyniemy i musimy wracać tą samą drogą. Ma to jednak swoje plusy - Ryńskie pozostaje na uboczu głównego szlaku i nurtu turystycznego, dzięki czemu nawet w środku sezonu jest tu stosunkowo spokojnie.

funyo - 2019-01-26, 13:01

Wracamy z Rynu i płyniemy na...

Mikołajskie
To jezioro, które jest całkowitym przeciwieństwem Ryńskiego jeśli chodzi o zagęszczenie ruchu turystycznego na wodzie.
Wszystkiego tu jest więcej - portów, przystani, hoteli, pensjonatów, statków, żaglówek, luksusowych cruiserów i skuterów.
A między tym wszystkim kręcą się kolorowe rowery wodne i małe łódki spacerowe bez patentu.

Mikołajki to taki modny kurort - mazurski odpowiednik Zakopanego czy Karpacza - i wielu uważa, że tu po prostu trzeba być.
Ma to oczywiście dobre i złe strony.
Za plus trzeba uznać rozbudowaną infrastrukturę portową, serwisową czy czarterową - okolica w sezonie żyje z wody i wodniaków.
Do minusów można z kolei zaliczyć tłok i związany z tym harmider, o ile ktoś szuka ciszy i spokoju w takim miejscu.

Samo jezioro łączy się z Tałtami w okolicy mostu kolejowego w Mikołajkach, następnie wąskim przesmykiem biegnie pod dwoma kolejnymi mostami w centrum Mikołajek, po czym skręca na wschód i rozlewa szerzej. Od początku aż do niemal końca zabudowań na północnym brzegu, na wodzie obowiązuje ograniczenie prędkości i zakaz wytwarzania fali. Na tej części jeziora znajduje się jedyna wyspa tego akwenu i co ciekawe, jedyna aktualnie zabudowana na całym szlaku WJM.
Największe rozlewisko jest już poza Mikołajkami oraz poza wszelkimi ograniczeniami. Znajduje się tu oznakowana kardynałkami mielizna, a także kolejne na naszej drodze rozwidlenie szlaku - prosto, na wschód biegnie szlak główny, który poprzez cieśninę nazywaną Przeczką, wiedzie na Śniardwy, natomiast w kierunku południowym, na Bełdany, wiedzie szlak prowadzący do Rucianego-Nidy.
Przed dalszym rejsem należy pamiętać o uzupełnieniu zapasu paliwa, gdyż w Mikołajkach znajduje się ostatnia nawodna stacja paliw - dalej na południe trzeba liczyć na zapas z kanistrów.
Niestety, duży ruch w sezonie, zwłaszcza w weekendy, powoduje spore kolejki chętnych do tankowania, a zdarza się też, że paliwa zabraknie. Dlatego w tym czasie sugeruję tankować swoje mechaniczne rumaki przed śniadaniem ;)

Mikołajki to jedna wielka marina, przez którą przewijają się setki jachtów i tu nasuwa się kolejna kwestia związana z dbałością o czystość wody. Wcześniej pisałem o tym w kontekście odpadów biologicznych, teraz parę słów o chemii używanej na pokładach, która jest dużo groźniejsza dla ekosystemu. Mam tu na myśli detergenty stosowane do mycia naczyń w kambuzach (większość jachtów ma odpływy zlewowe bezpośrednio za burtę), środki do higieny (szampony, mydła, itp.), a także środki czystości stosowane do utrzymania klaru samych jachtów.
Wszelka chemia, nawet ta tzw. biodegradowalna, nie pozostaje bez wpływu na ekosystem. Nawet jeśli nie zatruwa wody bezpośrednio, to z czasem zalega na dnie, powodując jego zamulenie i przyczyniając się do procesu eutrofizacji.
Oczywiście ma to szczególne znaczenie w kontekście ilości jednostek pływających po jeziorach oraz nieustannego zwiększania się ich liczby, co akurat dość łatwo zaobserwować między innymi w portach na Mikołajskim.

funyo - 2019-01-31, 01:46

Z Mikołajskiego kierujemy się najpierw na południe, w kierunku Rucianego-Nidy. Dlatego następnym jeziorem, które odwiedzimy są...

Bełdany.
To kolejne rynnowe jezioro na szlaku. Jego długość przekracza 12km, przy maksymalnej szerokości nieco ponad 2km.
Jezioro ma piaszczyste wysokie brzegi, porośnięte w większości lasem będącym częścią Puszczy Piskiej.

Są na nim trzy wyspy (lub pięć jeśli wliczymy dwie niewielkie wysepki znajdujące się na granicy Mikołajskiego) i kilka zatoczek, a także kilka ciekawych, unikalnych obiektów, jak położona przy północnym krańcu przeprawa promowa (jedyna na WJM) czy słynna śluza Guzianka, stanowiąca południową granicę jeziora. Sława tej śluzy nie ma, niestety, pozytywnego wydźwięku - wśród wodniaków uchodzi za miejsce trudne do przejścia. Problemy nie wynikają jednak ze złej konstrukcji, tylko z tłoku, jaki w sezonie potrafi panować w tym miejscu, a który prowokuje utarczki słowne (a ponoć nie tylko) między bracią wodniacką. ;)
Moim zdaniem jest to miejsce urokliwe i ciekawe, które powinien odwiedzić każdy mazurski zdobywca.

Akwen, z racji położenia (szlak między Mikołajkami a Rucianem), walorów krajobrazowych (piękne lasy, piaszczyste, choć głębokie brzegi) oraz dużej ilości przyjaznych miejsc biwakowych i cumowisk, jest jednym z najpopularniejszych na całym szlaku WJM, zaś ruch na wodzie potrafi być naprawdę duży. Niestety, właśnie dlatego to tutaj najbardziej odczuwa się wzajemne animozje żeglarzy i motorowodniaków - obie grupy upodobały sobie to miejsce i roszczą do niego wyłączne pretensje. Mała szerokość, potęgująca działanie kilwaterów, a z drugiej strony zmuszająca żaglówki do ciągłego halsowania w poprzek szlaku, wzmacnia tylko istniejący dysonans.

Ale zamiast brnąć w konflikty, dużo zdrowiej i przyjemniej jest podziwiać to naprawdę malownicze jezioro.
A jest co.
Po minięciu zwężki, przy której znajduje się prom na uwięzi (ograniczenie prędkości), przez krótki odcinek płyniemy pomiędzy zalesionymi, wysokimi brzegami, po czym jezioro rozszerza się, na prawo odsłaniając zatokę zwaną Iznocką. Zaraz na początku rozlewiska możemy napotkać osadę Galindów, a częstym widokiem na brzegach są dziko biegające koniki polskie, których hodowla jest w nieodległym Popielnie. Sama zatoka jest niedostępna dla motorowodniaków (rezerwat - żółte owalne boje), ale jeśli posiadacie napęd elektryczny lub "mięśniowy", możecie popłynąć w jej głąb i znaleźć tam ujście jednej z najbardziej urokliwych rzek Mazur - Krutyni.

Płynąc dalej na południe mijamy wyspę Kamieńską (Mysią), za którą zwykle odbywają się motorowodne spotkania - spięte ze sobą cruisery, muzyka i pływające wokół skutery.
Jeszcze dalej jest następne rozlewisko i kolejna zatoka - Wygryńska, na wejściu której jest kolejna wysepka i w której obowiązuje zakaz wytwarzania fali, z racji usytuowanych tu portów.
Dalej szlak mija ostatnią już wyspę Bełdan (Piaseczną) i wiedzie coraz silniej zwężającym się korytem w kierunku Rucianego. Ten ostatni odcinek jest objęty zakazem wytwarzania fali.

Przy okazji chciałbym powrócić do kwestii oznakowania szlaku bojami - otóż jest on w niektórych miejscach oznakowany jednostronnie tzn. występują boje tylko zielone, lub tylko czerwone. Jest to jak najbardziej prawidłowe oznakowanie i spotyka się je na kilku akwenach. W takich przypadkach boje wytyczają krawędź szlaku (na szlaku głównym płynąc na S prawą -zielona lub lewą -czerwona), a bezpieczny szlak ma 30m szerokości w stronę przeciwną od boi.

funyo - 2019-01-31, 21:34

ModEdit: Na wniosek forumowiczów stworzyłem nowy temat: Skuterem po Mazurskim Szlaku - Opinie i Dyskusja
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?p=306264#306264
i tam przeniosłem wszystkie posty o tej tematyce. Niech ten temat zawiera jedynie czyste opisy.

funyo - 2019-02-02, 11:11

Wpływamy do śluzy Guzianka i unosimy się o ok.2m aby dostać się na jeziora...

Guzianki Mała i Wielka oraz Nidzkie.
Może to przez różnicę poziomów i proces śluzowania, może z powodu przepięknych lasów, które niemal wchodzą w jeziora, a może z powodu czegoś innego, nieuchwytnego - zawsze mam wrażenie jakby przechodzenia do innego wymiaru, innej krainy...
Potem przez niemal całe Guzianki to wrażenie nie ustępuje. Jeziorka te, choć niewielkie, są jakby stopione z lasem, jakby były jego częścią, nawet woda ma barwę lasu. Z racji niewielkiej szerokości miejscami płynięcie nimi przywodzi na myśl zdobywanie Amazonki. Drzewa zaplątanymi korzeniami wyrastają prosto z wody, a gdzieniegdzie z jej głębi sterczą stare, zmurszałe pnie.
A potem nagle, za kolejnym zakrętem, wpływamy prosto w cywilizację - dużą przystań i port Żeglugi Mazurskiej w Rucianem.
Stąd odchodzi jeszcze tylko jedna droga - krótki kanał, prowadzący do naszego celu: jeziora Nidzkiego.

Nidzkie, choć malownicze i porośnięte piękną puszczą, jest już bardziej "klasyczne". Spotkamy tu na brzegach sporo zabudowań i pomostów licznych ośrodków wypoczynkowych i przystani, a na wodzie wzmożony ruch. Na wysokości Nidy jezioro rozszerza się, choć dzięki pięciu położonym blisko siebie w tym miejscu wyspom, zachowuje kameralny charakter. Daje to możliwość przyjemnego halsowania pomiędzy nimi lub schowania się w ich zaciszu. Nie można do nich dobijać, ponieważ one również objęte są rezerwatem. Można za to zapłynąć w zatokę w Nidzie, w której swój bieg łączy z jeziorem rzeczka Nidka.

Za wyspami jezioro się delikatnie zwęża ...i tu właściwie można zakończyć opis, ponieważ w tym miejscu przewieszona jest linia energetyczna (tzw. druty - nie mniej słynne od drutów tałckich), będąca granicą rezerwatu przyrody, zaś na wodzie stoją boje ze stosownymi oznaczeniami. Motorowodniacy dalej płynąć nie mogą.
Jak łatwo się przekonać, zakaz ten jest jednak bagatelizowany, ponieważ około 200m za drutami znajduje się jeden z większych i bardziej znanych mazurskich portów, a nikt nie używa pagajów, żeby się tam dostać lub z niego powrócić.
Robiąc tak trzeba mieć jednak świadomość, że łamie się prawo.

Dalsza część jeziora Nidzkiego jest również dla mnie, jako motorowodniaka, nieodgadnioną tajemnicą. I niech tak pozostanie.

W ogóle, patrząc na Nidzkie przez pryzmat motorowodnych szaleństw wygląda to dość kiepsko.Tylko fragment jeziora z wyspami jest wolny od wszelkich ograniczeń, ale to bardzo niewielki obszar. Część północna, w kierunku Guzianek oraz same Guzianki aż do śluzy są objęte ograniczeniami prędkości, natomiast dalsza, południowa część akwenu jest objęta rezerwatem. Płynąc tu z północy należy mieć na uwadze, że wodne szaleństwa to nie jest to, po co się odwiedza Nidzkie. Tu wkraczamy w inny wymiar...

funyo - 2019-02-06, 22:46

Po zwiedzeniu Nidzkiego, wracamy przez śluzę na Bełdany i dalej na Mikołajskie, gdzie wpływamy ponownie na główny szlak, a tam, kierując się na wschód, za cel obieramy sobie...

Śniardwy z przyległościami.
To największy akwen WJM i jednocześnie największe jezioro w Polsce, nazywane też Mazurskim Morzem. Dostajemy się tam przez wąski przesmyk zwany Przeczką (objęty ograniczeniem prędkości) i naszym oczom ukazuje się cały majestat tego wielkiego jeziora. Przeciwny brzeg zaledwie majaczy cienką kreską daleko na horyzoncie, a i to tylko przy bardzo dobrej pogodzie.
Wystarczy lekkie zamglenie, by poczuć się jak na prawdziwym morzu. Można się tak poczuć również w wietrzną pogodę - tylko tu fale potrafią być tak wysokie i długie. Jest to zdecydowanie akwen, na którym należy liczyć się z pogodą i zafalowaniem.
Należy też bardzo uważać na mielizny, bo choć Śniardwy są duże, to jednak bardzo płytkie, co zauważymy już na samym wyjściu z Przeczki.
Właściwie wszystkie brzegi jeziora, w większości rozlegle zarośnięte trzciną, sięgają daleko wgłąb, czasem nawet na kilkaset metrów. Do tego dochodzą głazowiska w pobliżu wysp oraz samotne mielizny w kilku miejscach jeziora. Wszystkie te miejsca (a przynajmniej większość) są oznakowane kardynałkami, więc żegluga jest w miarę bezpieczna.
Trzeba też uważać na rybackie sieci, które poza tradycyjnym mazurskim oznakowaniem długimi tyczkami, mogą też być, morskim zwyczajem, zaznaczone chorągiewkami. Na te trzeba uważać szczególnie, bo przy zafalowaniu potrafią być mało widoczne. Na szczęście spotkać je można głównie wzdłuż wschodniego brzegu.
Portów czy przystani jest tu stosunkowo mało i znajdują się tylko w pobliżu nielicznych miejscowości.

Śniardwy, poza głównym plosem, które ma dość regularny kształt, przypominający nieco odwrócony trójkąt, posiadają kilka zatok, a także łączą się z kilkoma innymi akwenami.
Na południowym brzegu natrafimy na nieduże przejście między trzcinami, które prowadzi do zatoki Szyba i dalej, na objęte rezerwatem jezioro Warnołty (żółte boje na wejściu).
Z kolei płynąc od Przeczki na północ wzdłuż zachodniego brzegu można dotrzeć do niewielkiej przystani, nieopodal której znajduje się wąskie przejście na jezioro Łuknajno. Niestety, tam również nie można wpływać, ponieważ obszar ten także objęty jest strefą ochronną.`
Płynąc wzdłuż północnego brzegu, mniej więcej w 2/3 jego długości, natkniemy się na cypel otoczony mielizną, a za nim zarośniętą trzciną zatokę, z której wąską i płytką strugą można dotrzeć na nieodległe jeziorko Tuchlin.
Płynąc jeszcze dalej na wschód, po chwili znajdziemy się w pobliżu okartowskiej bazy ratownictwa wodnego (uwaga na nieoznaczone kamienne rafy w tym miejscu), by po kolejnej chwili dotrzeć do najodleglejszego krańca jeziora. Wieńczy je wąska cieśnina, nad którą przerzucone są dwa mosty, a za którą ukrywa się malownicze rynnowe jezioro Tyrkło.

Tu mała ciekawostka - na Mazurach działają dwie służby ratownicze - starsza, operująca właśnie z bazy w Okartowie Mazurska Służba Ratownicza (MSR), a także młodsze, obejmujące swym zasięgiem większy obszar szlaku WJM, Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (MOPR), mające swą główną bazę w Giżycku.

Wracamy na wodę. Wschodni brzeg Śniardw jest bardzo płytki, więc warto zachować od niego bezpieczny dystans aż do zatoki Kwik, której brzegi są nieco głębsze. Dopiero na jej końcu jest mielizna, a także rzeczka prowadząca do jeziora Białoławki, ale tam również nie da się wpłynąć - przeszkodę stanowi tym razem jaz.
Poniżej zatoki napotkamy z kolei rozległy półwysep oraz nieodległe od niego dwie wyspy. Ten rejon jest usiany mieliznami i głazowiskami, więc należy szczególnie uważać. Najlepiej jest wybrać bezpieczną drogę pomiędzy wyspami, które są popularną miejscówką, a następnie skierować się na południowy wschód, w kierunku jeziora Seksty.
Płynąc tam warto trzymać się wytyczonego szlaku, czyli północnego brzegu - przeciwnej strony strzeże rozległa mielizna, ciągnąca się do samej cieśniny pomiędzy jeziorami.
Seksty to przedostatnie jezioro szlaku (niektóre źródła traktują je jako zatokę Śniardw) - w północno-wschodniej części znajduje się niewielka miejscowość z kilkoma pomostami, zaś po przeciwnej stronie jeziora rozciąga się długa, zwężająca się ku końcowi zatoka Kaczerajno - miejsce lubiane szczególnie przez żeglarzy, gdyż objęte jest strefą ciszy.
Z Sekst, w kierunku południowym, wypływa kanał Jegliński, najdłuższy na szlaku WJM, który przez śluzę Karwik prowadzi do jeziora Roś i Pisza.

Jak więc widać, Śniardwy to naprawdę spory obszar, którego nie można lekceważyć i na którym można się zgubić, zwłaszcza przy słabszej widoczności lub po zmroku.
Warto tu napisać kilka słów o oświetleniu.
Cały szlak WJM jest jako tako przystosowany do żeglugi nocnej - brak wprawdzie świateł nawigacyjnych na zwężeniach czy główkach kanałów, ale już bakeny szlakowe posiadają elementy odblaskowe, doskonale widoczne w świetle halogena czy choćby latarki. Jednak aby móc bezpiecznie skorzystać z tej możliwości, czyli nocnego rejsu, nasza jednostka musi być wyposażona w odpowiednie, określone przepisami oświetlenie - burtowe czerwone i zielone oraz rufowe białe plus ewentualnie topowe białe. Dopuszczalne są również kombinacje tego schematu, a więc jedna topowa lampa trójsektorowa, biało-czerwono-zielona; lampa dziobowa dwusektorowa zielono-czerwona oraz rufowa biała; biała lampa topowa.
W praktyce ważne jest, abyśmy byli widoczni dla innych, więc w razie braku prawidłowego oświetlenia nawigacyjnego dobre jest nawet oświetlanie żagla bądź kadłuba latarką.

funyo - 2019-02-07, 10:24

ModEdit: Dziękuję za uwagi - już poprawiłem, jednak posty usunąłem, żeby nie zaśmiecać wątku. W przyszłości uwagi proszę umieszczać tu:
https://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=18843

funyo - 2019-02-10, 12:31

Wpływamy w kanał Jegliński i po chwili docieramy do śluzy Karwik. Tu śluzujemy się w dół, odwrotnie niż w Guziance. Odbywa się to bezproblemowo i bez zbędnego oczekiwania, ponieważ ruch tutaj jest niepomiernie mniejszy niż w pozostałych częściach szlaku. Przed nami około 5 kilometrów kanału, który niedawno przechodził remont nabrzeży i w którym obowiązuje ograniczenie prędkości.
Po jego minięciu wypływamy na ostatnie jezioro szlaku WJM czyli...

Roś.
To rynnowe jezioro złożone z trzech długich ramion, układających się w kształt zbliżony do litery "S", oraz dwóch dość rozległych zatok.
Już na wyjściu z kanału, dokładnie na wprost, napotkamy przeszkodę w postaci mielizny, na szczęście oznakowanej kardynałkami. Dalej głębokość jest bezpieczna.
Patrząc w prawo, na przeciwległym brzegu widzimy zabudowania Pisza - ostatniego większego miasta szlaku WJM, nazywanego też Bramą Mazur. A to z tego powodu, że właśnie tu rozpoczyna się szlak WJM, łącząc się jednocześnie ze szlakiem Pisy, prowadzącej z Mazur do królowej polskich rzek - Wisły. To właśnie w pobliżu wejścia na Pisę ulokowane są największe ośrodki turystyczne nad Rosiem.

Właściwie cały południowy brzeg pierwszego ramienia jest stosunkowo gęsto (jak na Roś) zagospodarowany polami namiotowymi, przystaniami i ośrodkami wypoczynkowymi. Sprzyjają temu zarośnięte pięknym lasem piaszczyste brzegi. Tutaj też panuje największy ruch na wodzie, choć w porównaniu z okolicami np. Mikołajek czy Giżycka, jest tu niemal pusto. Trochę to zaskakujące, zważywszy na fakt, że jest to jezioro najbliższe motorowodnym turystom ze Stolicy, do tego wody do pływania jest tu całkiem sporo (wszystkie ramiona mają długość ok. 25km). No i jezioro nazywane jest też Warszawskim.
Jedną z przyczyn jest z pewnością brak nawodnej stacji paliw, co może być sporym problemem w przypadku większych jachtów.
Kolejna to pewne odizolowanie od pozostałej części mazurskich jezior - brak tu ruchu tranzytowego, pływają głównie rezydenci okolicznych miejscowości. Jak więc łatwo można się przekonać, Roś nie jest akwenem mocno eksploatowanym i nawet w środku sezonu można tu odpocząć od zgiełku i tłumów. Nieliczne, nawet jak na mazurskie standardy, przystanie czy biwakowiska, nie są w stanie zakłócić naturalnego, nieco dzikiego charakteru tego jeziora.
Ma to swoje plusy w postaci względnego spokoju i ciszy, jaki panuje zwłaszcza w dalszej części jeziora. I to pomimo braku jakichkolwiek ograniczeń w ruchu.
Co ciekawe, wcale nie ma tu również zbyt wielu żaglówek.

Płyniemy więc w tamtym kierunku i docieramy do "skrzyżowania" tworzonego przez dwa ramiona główne oraz dwie spore zatoki - Bylicką na wprost i Rudzką na prawo, które otoczone lasami i łąkami, są dobrym miejscem na leniwy odpoczynek.
Po ich minięciu, kierujemy się na północny-zachód i przez wąski przesmyk pomiędzy trzcinami wpływamy do drugiego, środkowego ramienia (uwaga na sieci rybackie rozstawione w przejściu).
W tym miejscu, poza pomostami miejscowości rozciągającej się na fragmencie prawego brzegu, jezioro otaczają tylko lasy i trzcinowiska.

Płynąc dalej docieramy do kolejnego zakrętu i ostatniego, północnego ramienia Rosia (zwanego Szczeskim), gdzie na brzegach lasy ustępują miejsca polom i łąkom. Tu jednak mogą wpłynąć tylko jednostki o małym zanurzeniu ponieważ jezioro mocno się wypłyca (średnia głębokość oscyluje wokół 1-1,5m), a do tego jest bujnie zarośnięte wodną roślinnością.
Dalej robi się coraz płycej i bardziej wąsko, aż do zatoki, która wieńczy jezioro.

Tym sposobem bezpiecznie, zgodnie z przepisami i etykietą, a także w poszanowaniu przyrody, przepłynęliśmy cały szlak Wielkich Jezior Mazurskich - wszystkie szlakowe jeziora od północy na południe.

funyo - 2019-02-10, 12:34

Ważne numery telefonów na szlaku WJM:


Numer Ratunkowy nad Wodą 601 100 100

Numer Alarmowy nad Wodą WJM 984

MOPR Biuro (87)427 38 72

Urząd Żeglugi Śródlądowej (87)428 56 51
Delegatura w Giżycku

RZGW Zarząd Zlewni Giżycko (87)428 39 92

Śluza Guzianka (87)423 10 03

Śluza Karwik (87)423 27 40

Most Obrotowy w Giżycku 726 888 878





Mam nadzieję, że powyższy przewodnik i zawarte w nim informacje będą pomocne, zachęcą i ułatwią poznawanie szlaku Wielkich Jezior Mazurskich wszystkim tym, którzy zanim poczują się odkrywcami, wędkarzami czy po prostu turystami, w pierwszej kolejności czują się sternikami.

Stopy wody pod śrubą.




*Wszelkie dane były ważne w chwili ich publikacji. Mapko-grafiki są jedynie orientacyjne i nie zachowują skali.
Wszystkie teksty, zdjęcia oraz grafiki są mojego autorstwa i są objęte prawem autorskim*

mazury.info.pl - 2019-03-01, 17:47

Drukowana wersja przewodnika już jest dostępna w Centrum Informacji Turystycznej w Giżycku. Od jutra będzie na targach no i u samego autora. Przewodnik ma format kieszonkowy, 48 stron. Został uzupełniony o informacje, których nie ma w wersji elektronicznej. Jakie? Tajemnica.
funyo - 2019-06-16, 21:13

Aktualizacja oznakowania:
- strefa ograniczenia prędkości i falowania na jeziorze Tałty w okolicy Modliszka została powiększona o około 200m w kierunku Mikołajek


- strefa ograniczenia prędkości i falowania na jeziorze Mikołajskim również została powiększona o ok. 200m w kierunku wschodnim


- na wejściu na jezioro Śniardwy od strony Mikołajek pojawiło się oznaczenie odosobnionego niebezpieczeństwa

Adam Żyszkowski - 2019-06-16, 21:38

funyo napisał/a:
Aktualizacja oznakowania:
- strefa ograniczenia prędkości i falowania na jeziorze Tałty w okolicy Modliszka została powiększona o około 200m w kierunku Mikołajek


Chyba tzw. czeski błąd - jeśli powiększona (wydłuzona) to w stronę Starych Sadów / Rynu / wejścia do kanałów. W stronę Mikołajek może być zmniejszona / skrócona. Albo o czymś nie wiem, dawno tam nie byłem, nieprędko będę...

funyo - 2019-06-16, 23:51

Nie, to nie błąd. W ubiegłym sezonie znaki stały przy południowo-zachodnim krańcu cypla, teraz stoją bliżej zatoki.
krak - 2019-06-17, 15:38

Paweł, zrób fotki albo załącz nowe rysunki.
funyo - 2019-06-18, 10:27

Oto fotki opisanych wyżej zmian:
funyo - 2019-08-14, 11:34

Mała aktualizacja: na jeziorze Bełdany strefa zakazu falowania w pobliżu południowego krańca została zmniejszona o około połowę i jednocześnie uzupełniona o ograniczenie prędkości do 12km/h

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group