Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

INNE - W Himalajach

artiosso - 2018-01-26, 17:17
Temat postu: W Himalajach
Tak łatwo idzie nam w temacie "Na drodze" umniejszanie winy kierowcy BMW X 5.
A co sądzicie o tej sytuacji ?

Premier RP uruchamia specjalne środki z budżetu na sfinansowanie akcji ratowniczej dla himalaistów. Komentarze pod artykułem w większości krytykują tę decyzję .
Dyskutanci podnoszą wagę dobrego ubezpieczenia takich przedsięwzięć.

Co Wy o tym sądzicie ?




.https://sport.onet.pl/alpinizm/nanga-parbat-trwa-akcja-ratunkowa-tomasza-mackiewicza/74bjqtp

Tobo - 2018-01-26, 17:57

Uratować, rachunek wystawić.
Sza-man - 2018-01-26, 18:36

Tobo napisał/a:
Uratować, rachunek wystawić.
Można się z tym zgodzić... można i nie zgodzić. Zdania są podzielone.
pough - 2018-01-26, 18:39

Jadąc na narty wykupuję ubezpieczenie ze śmigłem.
Emill`76 - 2018-01-26, 18:50

Tobo napisał/a:
Uratować, rachunek wystawić.


Moze się zdarzyć ... i niestety jest to prawdopodobne :-| Że taki rachunek spadłby na wdowę....

artiosso - 2018-01-26, 20:26

pough napisał/a:
Jadąc na narty wykupuję ubezpieczenie ze śmigłem.



A co to jest "ze śmigłem" ?

mazury.info.pl - 2018-01-26, 20:27

Uwzględniając ratunek (rachunek) helikopterem (drogocenny).
pough - 2018-01-26, 21:15

Dokładnie, ratownicy narciarza ratują, i mogą podjąć decyzję, że piszkodowanego zdejmą z miejsca wypadku helikopterem. Późniejszy rachunek może zrujnować niektóre budżety domowe.
Brak ubezpieczenia to ruletka, uda się albo nie...
Jak lubisz grać wysoko obstawiając, to nie musisz kupować ubezpieczenia w ogóle albo zrezygnować ze śmigła.

Emill`76 - 2018-01-27, 10:21

pough napisał/a:

Brak ubezpieczenia to ruletka, uda się albo nie...
Jak lubisz grać wysoko obstawiając, to nie musisz kupować ubezpieczenia w ogóle albo zrezygnować ze śmigła.


....i warto pamiętać , aby nie "wyłączyć" ubezpieczenia ...np. kilkoma piwkami ;-)

szg - 2018-01-27, 19:53

Niestety na ten moment sprawy źle się mają i rokowania są bardzo niskie, jednak jak wyczytałem na internecie, poszukiwana para nie była ubezpieczona - no zagotowałem się :oops: . Takie wycieczki powinny być zabronione bez wykazania pełnego ubezpieczenia ze śmigłem łącznie, zaplecza technicznego, organizacyjnego i medycznego. Moje podatki powinny iść na rozwój mojego kraju a zbiórkę na wycieczkę prywatną alpinistów zorganizowali ich znajomi i chyba mają już całą kasę.
Tobo - 2018-01-27, 19:59

Mnie to drażni, bo dzieci, ludzie umierają z braku kasy na operacje, drogie leki, a tu czyjeś hobby jest dofinansowywane.
pough - 2018-01-27, 22:10

Sam bym poszedł na ratunek gdybym umiał i miał zdrowie i środki.
Ratować każdego trzeba, ale teraz po tym precedensie, każdy będzie mógł żądać od MSZ takiej pomocy finansowej w podobnej sytuacji.
Czy każdy otrzyma?
Tak jak Tobo pisał, ratować i rozliczyć.
Trzymam kciuki, by p. Tomasz doczekał naszych z pomocą. Już podobno spotkali się z Fracuzką.

mazury.info.pl - 2018-01-28, 09:48

Ciekawy wywiad znalazłem w sport.pl

Cytat:
Jak pan ocenia władze Pakistanu? Decyzyjność wojska była niewojskowa, a agencje życzyły sobie 50 tys. dolarów z góry za ratowanie życia.

[Piotr Pustelnik:]- Gdyby Tomek i Eli mieli kaprysy, byli członkami komercyjnej wyprawy oczekującej transportu powietrznego, zrozumiałbym ich. W przypadku polsko-francuskiego zespołu ważna jest każda sekunda. Po jaką cholerę potrzebowali deklaracji pieniężnych?! Na portalach crowdfundingowych środki znalazły się szybko, należało działać od razu. Bez interwencji Ministerstwa Spraw Zagranicznych! Mam do Pakistańczyków ogromny żal. Kim trzeba być, żeby przedkładać banknoty nad życie?

Jeśli środki były niezbędne, to powinni pomóc, a temat rozliczeń podjąć później.

[Piotr Pustelnik:]- Oczywiście. Pakistańczycy wydusiliby te pieniądze, takie mechanizmy nimi kierują. W 1992 r. poznałem je na własnej skórze. Nie zapłacono za "rachunek" i gdy kolejnym razem pojawiłem się na tej ziemi, powiedziano mi, że mam długi i należy je uregulować przed wyprawą. Nie mają w sobie za grosz empatii.


Nie znam się na górach i nie wiem czy dobrze zrozumiałem: Gość nie zapłacił rachunku, przyjechał na kolejną wyprawę i dziwi się, że wymagają gwarancji finansowych?

Z ich punktu widzenia jesteśmy znudzonymi wygodnym życiem białasami, którzy porywają się z motyką na słońce, a potem oczekują... "empatii" w trudnych warunkach, za którą nie płacą wyjeżdżając z kraju bez uregulowanych rachunków.

Ktoś może mi to wyjaśnić?

Tobo - 2018-01-28, 10:53

Szkoda chłopa, liczył się z tym co go spotkało, takie hobby.
pough - 2018-01-28, 11:32

Pewnie rachunku nie za płacił z empatii, którą posiada. Aż dziw, że w takiej sytuacjii wymaga jej od Pakistańczyków.
Colonel - 2018-01-28, 11:44

W kontekście tego co się właśnie kończy cała ta dyskusja jest delikatnie mówiąc niesmaczna. Co najmniej po część się czegoś takiego nie spodziewałem. Nie tu i teraz.
pough - 2018-01-28, 12:24

Doceniam i podziwiam himalaistów z grupy K2 za to co zrobili i co pokazali. Nie mogę od nich wymagać więcej, bo nie mam do tego prawa ani wiedzy. Decyzję, którą z bólem podjęli szanuję, bo to oni, nie ja potrafią ocenić ryzyko na miejscu. Gdybym mógł i potrafił sam bym szedł ratować.
Wiem, że solidarność zawodowa ludzi morza, gór, górników i innych jest i będzie.

Szanuję pasję i wytrwałość p. Tomka. Z pewnością kalkulował ryzyko, znał jego skalę i swoje możliwości gdy przygotowywał się do 7 już wyprawy.

ale

Colonelu, chcesz udawać, że tłumaczenie i przykład tego co powoływał się na niezapłacony wcześniej rachunek jest na miejscu?

Andrzej Drago - 2018-01-28, 12:34

Zgadzam się z Colonelem
Cała ta dyskusja , szczególnie teraz jest nie na miejscu.

Bardzo Was proszę.
Odpuśćcie z tydzień.

haszsz - 2018-01-28, 19:59

W końcu zdobyłeś Nangę ale ona już cię nie wypuściła...
R.I.P. Tomasz

mazury.info.pl - 2018-01-29, 16:50

Po wydarzeniach ostatnich dni w internecie pojawiło się sporo informacji na temat wspinaczy (nie wiem czy to poprawne określenie). Nie wiedziałem na przykład, że ciał zmarłych w górach nie zabiera się na dół. Ich ciała leżą tam latami wśród śmieci pozostawionych przez innych zdobywców.

Niektórzy stanowią punty nawigacyjne na trasie.

Cytat:
Zielone Buty (ang. Green Boots) – zamarznięte zwłoki anonimowego himalaisty spoczywające pod szczytem Mount Everestu na wysokości około 8500 metrów n.p.m. Ciało znajduje się w zagłębieniu skalnym, przy grani, po stronie tybetańskiej. Nazwa pochodzi od zielonych, plastikowych butów, które cały czas znajdują się na nogach leżącego właściciela. Zielone Buty stały się znakiem orientacyjnym dla wspinaczy podchodzących na wierzchołek od strony północnej.



Zielone Buty, to prawdopodobnie ciało indyjskiego himalaisty Tsewanga Paljora, który zmarł w partii podszczytowej Mount Everestu 10 maja 1996. Dziesięć lat później obok tego miejsca umarł z wyczerpania i wyziębienia angielski wspinacz David Sharp – jego śmierć wzbudziła wielkie poruszenie, ponieważ w czasie gdy umierał, minęło go około czterdziestu osób w drodze na szczyt lub z niego schodząc.

Do sierpnia 2013 na Mont Evereście zginęło 251 osób, większość ciał pozostała na zawsze w górach.

.https://pl.wikipedia.org/wiki/Zielone_Buty

Z tej perspektywy całe to wspinanie traci romantyczny charakter, a staje się...

artiosso - 2018-01-30, 15:28

Dyskusja krytyczna o skutkach wypadków w himalaiźmie zostałą oznaczona przez niektóre porlate jako "hejt" :

.https://opinie.wp.pl/wirtualna-polska-nie-dajemy-zgody-na-hejt-wobec-tomasza-mackiewicza-6213519379728001a


Podobno światowi ubezpieczyciele nie oferują polis dla eksplorujących wysokości pow. 5 000 m. Grono himalaistów jest na tyle wąskie, a ryzyko szkodowe na tyle duże, że rzeczywiście nie można się ubezpieczyć. Stąd konieczność zwrócenia się do Rządu, czy organizacja akcji zbierania datków.

pough - 2018-01-30, 16:02

artiosso napisał/a:
(...)Stąd konieczność zwrócenia się do Rządu, czy organizacja akcji zbierania datków.

Niekoniecznie, ale o tym za jakiś czas...
Teraz bądźmy myślami z p. Tomkiem i jego rodziną...

artiosso - 2018-02-19, 19:39

Wydaje mi się, po namyśle, że jednak tutaj powinien być wyjątek. Jednak himalaiści, jak osiągną sukces, to mówi się " Polscy himalaiści zdobyli szczyt X !". Media podają informację jako sportowy sukces danego kraju, nawet, jak wyprawa jest mieszana, albo finansowana z prywatnych środków. Tak więc w takich przypadkach pomoc danego państwa, gdy coś się złego dzieje, może być wyjątkowo uzasadniona. W sumie himalaizm, to sport. Bardzo ekstremalny, ale jednak.
Andrzej Drago - 2018-02-24, 19:22

Denis prze do góry. Trzymam za niego kciuki.
Swoją decyzją wymusił ruch do góry i już nikt z bazy na dodatek kierujący się uprzedzeniami nie wykluczy go z grupy idącej na szczyt.
Na tej wyprawie jeżeli nie On to kto ?
Bielecki ranny.
W czasie akcji zakładania obozów i zmiany trasy o innych coś było cicho.

Denis
Powodzenia i powrotu

szg - 2018-02-24, 19:35

Ale on jednak poszedł bez uzgodnienia i powiadomienia a przecież byli tam grupą :shock: .
pough - 2018-02-24, 19:47

No nie wiem...
Trochę jakby sternik płynął swoją drogą wbrew decyzjom kapitana.

Andrzej Drago - 2018-02-24, 19:49

Masz rację ale od dłuższego czasu był konflikt.
przy zakładaniu obozów wykonał masę pracy.
potem on był jednym z głównych inicjatorów zmiany trasy ( był w górze i widział o się dzieje ).
I znowu moc pracy z Bieleckim przy zakładaniu obozów.
O innych było jakoś cicho. tak jakby mieli na świeżo atakować .
Zapewne dlatego wszystkich wycofali do bazy ( na wielu wyprawach dochodzi do takich konfliktów ).
Denis idzie sam.
Zapewne nie chcieli go puścić na szczyt.
Wymusił , że za nim poszła następna dwójka .
Jutro powinna ruszyć następna.
Jeżeli jego kalkulacje i siła się sprawdza to zdobędzie szczyt a po nim albo wejdzie następna dwójka albo się wycofa.
Zobaczymy
Ja trzymam kciuki.
W tym sporcie zespołowa praca była zawsze tylko do momentu założenia obozów.
Potem były kalkulacje i układziki.
Wystarczy poczytać na portalach jaka ludzie tera bluzgają nienawiścią bo poszedł .
Jestem przekonany , że nie puścili by go w pierwszym ataku pomimo jego pracy i siły.
Wydaje się , że On to wiedział.
Trzymam za niego kciuki.
Za nich .
Za wyprawę.

On już był z Polską wyprawa i miał złe doświadczenia ale mu zaproponowano - to teraz trzeba szanować i wspierać.

Andrzej Drago - 2018-02-24, 19:54

pough napisał/a:
No nie wiem...
Trochę jakby sternik płynął swoją drogą wbrew decyzjom kapitana.


Robercie
Z pełnym szacunkiem
Ten przykład nie pasuje do tej sytuacji
Oni nie płyną razem
A w górze każdy sam walczy ze swoją słabością.
Ci bez determinacji zostają w dole albo się wycofują.
Ci z determinacją czasami wchodzą i czasami niestety zostają.
Ci kunktatorzy na dole decydują kto będzie pierwszy wchodził - tu decyduje także polityka i dlatego bardzo częste konflikty.

jaras63 - 2018-02-24, 21:11

Tak odbierałem to cały czas - Denis parł na górę jakby sam. Może gdyby Bieleckiemu coś się nie stało....
Robert, myślę że ten sport (himalaizm, alpinizm) jest bardziej "samotniczy" niż żeglarstwo (oczywiście są żeglarze samotnicy, ale generalnie to praca zespołowa od początku do końca)

Colonel - 2018-02-25, 10:26

Rutkiewicz
Berbeka
Mackiewicz
....
Kiedy do listy dodamy Urubkę?
We wtorek?
w środę?

yrb - 2018-02-25, 20:57

Colonel napisał/a:
Rutkiewicz
Berbeka
Mackiewicz
....
Kiedy do listy dodamy Urubkę?
We wtorek?
w środę?


O jednej sprawie nie mówi się głośno w mediach. Denis prawdopodobnie doskonale zdaje sobie sprawę z ryzyka jakie niesie nie tylko samotne wejście ale również ewentualna akcja ratunkowa. Piszę "prawdopodobnie" bo tak do końca nie wiadomo w jakiej dokładnie jest kondycji psychicznej. Poszedł sam a w przypadku ewentualnych problemów nie chce nikogo narażać wzywając pomocy... nie wziął ze sobą radia!

Andrzej Drago - 2018-02-25, 21:24

Niestety , wydaje mi się , że jest inaczej.
Nie brał radia i nie chciał rozmawiać z Bazą aby nie nakazali mu wrócić.
Wydaje się , że tam od dłuższego czasu był rozłam a i teraz kierownik nie potrafi się zachować politycznie , wygląda jak by się z góry przed kimś usprawiedliwiał.

Bardzo trzymam kciuki za powodzenie wyprawy
Za wejście Denisa i powrót.
W to , że na tej wyprawie wejdzie ktoś inny nie wierzę.

Nie wierzę , że jeżeli coś się stanie Denisowi u góry ktoś mógłby mu pomóc.
Mogą na niego czekać z piciem
Wyjść mu na przeciwko i pomóc zejść , trafić na ostatnim odcinku.

Myślę , że jest jeszcze jeden czynnik.
Popatrzcie w jakiej fazie jest księżyc.
Zazwyczaj po pełni następuje zmiana pogody

Trzymam z nadzieja kciuki , wierze w jego doświadczenie , siłę i wsparcie jakie dostanie od kolegów.

Trzymam kciuki i czekam.

Andrzej Drago - 2018-02-26, 17:36

Dzięki Denis , że spróbowałeś i że wróciłeś.
Wyrwałeś ich z bazy i poszli w ścianę , przynajmniej zrobią aklimatyzację ale teraz już nie wierzę w sukces tej wyprawy.

najmita - 2018-02-26, 21:01

Przymierzają się do tej góry jak pies do jeża. :-D . Urubko przynajmniej spróbował. Wróci za rok i pokona górę jako pierwszy.
Andrzej Drago - 2018-03-05, 10:29

Dezaktywacja.http://www.sport.pl/inne/7,64998,23101016,polacy-koncza-wyprawe-na-k2.html#Z_MT

Polacy kończą wyprawę na K2.

Najważniejsza 3 przyczyna - brak zespołów z aklimatyzacją które mogły by atakować szczyt.

To co oni wszyscy przez ten czas robili ?

Niestety Urubko miał rację.
Kupa ludzi w bazie , media i brak ciągu do góry.
Taki rodzaj pasożytnictwa .
Wszystko na barkach Denisa i Adama.
i tych co wypadli z różnych przyczyn.
I jeszcze zakaz ataku szczytowego.

Emill`76 - 2018-03-05, 10:58

Andrzej Drago napisał/a:
Dezaktywacjahttp://www.sport.pl/inne/7,64998,23101016,polacy-koncza-wyprawe-na-k2.html#Z_MT

Polacy kończą wyprawę na K2.

Najważniejsza 3 przyczyna - brak zespołów z aklimatyzacją które mogły by atakować szczyt.

To co oni wszyscy przez ten czas robili ?

Niestety Urubko miał rację.
Kupa ludzi w bazie , media i brak ciągu do góry.
Taki rodzaj pasożytnictwa .
Wszystko na barkach Denisa i Adama.
i tych co wypadli z różnych przyczyn.
I jeszcze zakaz ataku szczytowego.


Andrzeju , ja się nie znam ....ale może jest coś w tym że K2 dotąd nie został zimą zdobyty . Nie wiem czy Urubko miał rację . Może rację miał Wielicki ? Może zbyt duże ryzyko by narażać ludzkie życie .....?

Andrzej Drago - 2018-03-05, 11:06

.https://sport.onet.pl/alpinizm/michal-leksinski-najwazniejszy-cel-wyprawy-zostal-osiagniety/es8ns3z

A tu najważniejszy cytat
W poniedziałek Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera poinformował na *gdzieś_tam_w_internecie*, że "akcja górska na K2 została zakończona". - Najważniejszy cel, jakim było zapewnienie bezpieczeństwa uczestników całej wyprawy, został osiągnięty - mówił w rozmowie z Onetem rzecznik prasowy wyprawy na K2 Michał Leksiński.

Ubaw po pachy :lol:
Aby osiągnąć ten cel wystarczało nie ruszać się z fotela przed telewizorem.

No ale jeżeli Ministerstwo i dwie spółki skarbu państwa dały kasę to dlaczego nie zrobić sobie wycieczki ?

Popatrz jaka różnica z wyprawa Tomka.
Cześć jego pamięci

Andrzej Drago - 2018-03-05, 11:14

Emill`76 napisał/a:
...ale może jest coś w tym że K2 dotąd nie został zimą zdobyty .


To góra zabójca
Ponad 80 ofiar.
Jestem przekonany , że Wielicki odwołując akcję postąpił słusznie.
Nie miał ludzi chcących iść w górę. Nie miał ludzi gotowych do tego bo wcześniej nie zrobili aklimatyzacji.
Liczyły się tylko dwie dwójki i powinien wesprzeć to co proponował Denis a potem zwinąć wyprawę.
Jak Denis się wycofał po nieudanym ataku powinien tez zakończać wyprawę ale mu nie wypadało ?
Co by powiedzieli sponsorzy ?
Tak sądzę.

najmita - 2018-03-05, 11:24

Myślę, że sytuacja pod K2 skomplikowała się wskutek akcji ratunkowej na Nanga Parbat. W wyniku akcji praktycznie Bielecki i Urubko, którzy mieli zdobyć K2 zostali wytrąceni z rytmu przygotowań i dodatkowo "stracili" sporo sił.
Andrzej Drago - 2018-03-05, 11:44

Mydlę , że masz rację ale dlatego trzeba było zaakceptować i wesprzeć akcję Denisa , wykorzystać jego siłę i determinację .
Tylko co by sponsorzy powiedzieli ( obawiam się , ze o to poszło ) ?.

Nawet gdyby się wycofali to i tak było by to zupełnie inaczej a tak wyprawa poległa przez to co się działo w bazie.

pough - 2018-03-05, 13:17

Andrzej Drago napisał/a:
(...)wyprawa poległa przez to co się działo w bazie.

Czasami podobnie dzieje się w kokpicie...

Tobo - 2018-03-05, 16:18

Nie znam się na górach wspinaczce zupełnie, ale znając mentalność takich zwartych grup w wielu dziedzinach, typach hobby- mieli pewnie nieustającą imprezkę, po co było ryzykować?
Denis? - dla mnie gość - miał zasady, pozostał im wierny i ma gdzieś co o nim piszą. W/g niego zima trwa do lutego i ma prawo tak uważać, podjął próbę, nieudaną, ale wstydu nie ma.
ps. Robercie (Pough) - a wśród żeglarzy to nie jest podobnie? Z moich obserwacji dla wielu żeglarstwo byłoby super, gdyby nie te przepływania z portu do portu (a raczej z tawerny do tawerny, z imprezki na imprezkę) ;-)

plitkin - 2018-03-05, 17:31

Tobo napisał/a:
Nie znam się na górach wspinaczce zupełnie, ale znając mentalność takich zwartych grup w wielu dziedzinach, typach hobby- mieli pewnie nieustającą imprezkę, po co było ryzykować?
Denis? - dla mnie gość - miał zasady, pozostał im wierny i ma gdzieś co o nim piszą. W/g niego zima trwa do lutego i ma prawo tak uważać, podjął próbę, nieudaną, ale wstydu nie ma.
ps. Robercie (Pough) - a wśród żeglarzy to nie jest podobnie? Z moich obserwacji dla wielu żeglarstwo byłoby super, gdyby nie te przepływania z portu do portu (a raczej z tawerny do tawerny, z imprezki na imprezkę) ;-)


Nie ma co porównywać. Moim zdaniem Twoje przypuszczenia zawierają istotny błąd: otóż wysoko w górach nie ma ludzi przypadkowych. Nie ma turystów. Nie ma imprezek. Jest zespół składający się z ludzi, są ogromne przeciwności losu i trudności. Są wiec doskonale warunki na wywolanie słabości ludzkich i społecznych.
To nie jest zerwanie się że smyczy i wejście na łódkę by sobie chlać.

Tobo - 2018-03-05, 17:37

Bardzo możliwe, że masz rację. Swój wniosek oparłem na artykułach ze zdjęciami w necie. Dość miło to wyglądało, barak, szaszłyki, wesoło.


Andrzej Drago - 2018-03-05, 18:19

Dezaktywacjahttp://weeken...ntarz.html#Z_MT

Czuję , że ten tekst jest dobry.
Zapewne pomija wiele wątków ale oddaje to co najważniejsze .

artiosso - 2018-03-05, 18:44

Nie znam się. Tekst wrzucony przez Andrzeja Drago ciekawy.
Wiatr w zimie w Himalajach, to raczej norma . To są ekstremalne wiatry.
Zerwanie namiotów może oznaczać, że nie były dostatecznie dobrze (uwzględniając owo extremum) przymocowane.

Wyprawie na pewno nie pomogło wybicie się z rytmu przez udział w akcji na NP (zgadzam się tutaj z Andrzejem Najmitą), oraz solowa akcja Urubki. Himailaizm, to gra zespołowa. Nikt sam szczytów nie zdobywa. Na szczyt może wejść jeden człowiek, ale zawsze jest to zasługą zespołowego działania, już od momentu planowania wypraw przy kominku w domu.

najmita - 2018-03-05, 19:00

Artur, byli tacy, którzy zdobywali korony samosam. Choćby Kukuczka i Messner.
tomtom - 2018-03-05, 19:14

artiosso napisał/a:


Wyprawie na pewno nie pomogło wybicie się z rytmu przez udział w akcji na NP (zgadzam się tutaj z Andrzejem Najmitą), oraz solowa akcja Urubki. Himailaizm, to gra zespołowa. Nikt sam szczytów nie zdobywa. Na szczyt może wejść jeden człowiek, ale zawsze jest to zasługą zespołowego działania, już od momentu planowania wypraw przy kominku w domu.


Nie zawsze to zespół wielkości tej wyprawy na K2... np Wojciech Kurtyka,
uważany przez wielu himalaistów za no1, /wyżej od J. Kukuczki i Meissnera/.
Wprowadził styl alpejski w Himalaje - bez poręczowania, obozów. We 2,3 lub pojedynczo atak szczytowy... warto o tym wspinaczu poczytać.

Andrzej Drago - 2018-03-06, 18:24

Dezaktywacjahttps://sportowefakty.wp.pl/alpinizm/741719/denis-urubko-zdradzil-kulisy-opuszczenia-wyprawy-na-k2-problemy-tkwia-w-mentalno

Ciężko się czyta ale ja mu niestety wierzę.
Przyczynę takich stosunków można dopowiedzieć w kilku słowach - Narodowa - sponsorzy - promocja - media

Coś mi to przypomina inny temat o Misiu

Denis
Dziękuję , trzymam za Ciebie kciuki.

Andrzej Drago - 2018-03-06, 18:47

Dezaktywacjahttp://natema...l-do-islamabadu

I pomyślcie
Gdyby go inaczej potraktowali po zejściu to można było by po powrocie witać bohaterów którzy ruszyli innym na pomoc ryzykując , że nie osiągną swoich celów no i najważniejsze , zapedzić tych nierobów z bazy do przetarcia drogi , sprawdzenia lin jak najwyżej się da i potem atak dwójki Adam i Denis .
Ale woleli nie , bo Denis jako silniejszy pewnie by pierwszy wszedł na szczyt przed Adamem.
No i nie mogli bo wcześniej zaczęli się wybielać przed ewentualnymi zarzutami sponsorów - bo wyprawa narodowa - tak sądzę.
Zmarnowane pieniądze , zmarnowany entuzjazm i podłe zachowanie wobec partnera - wobec Denisa.
Myślę , że polityka zdecydowała - nie ważne , ze Polskie Obywatelstwo ale nie rdzenny Polak .
Mówi Wam to coś ?

Zbyszku - to nie jest polityka.

Andrzej Drago - 2018-03-06, 18:58

Co na to Wielicki? W bazie pod K2 z kierownikiem porozmawiał Oswald Rodrigo Pereira, dziennikarz TVP Sport.pl, który przekazał nam komentarz szefa wyprawy. - Denisa nikt nie wyrzucał z bazy, podjął samodzielnie decyzję o jej opuszczeniu, ponieważ według jego filozofii sezon zimowy kończy się 28 lutego. Nie był zainteresowany dalszą współpracą w zdobywaniu góry. W swojej podróży do Askole został dołączony do trekkingu organizowanego przez agencję obsługującą narodową zimową wyprawę na K2. Oznaczało to pełne zabezpieczenie jego drogi powrotnej.

Zwróćcie uwagę na sformułowanie - W swojej podróży do Askole został dołączony do trekkingu organizowanego przez agencję obsługującą narodową zimową wyprawę na K2. - Czyli mozna podejrzewać , że ta wielka i szumna wyprawa była tylko tłem , pretekstem dla imprezy typowo turystycznej.
Lodów kręconych przez agencję obsługujaca wyprawę narodową ?
Ciekawe za czyja kasę ?
No i jak sie to ma do innego Misia

No i jeszcze jedno
K2 nie jest zdobyte - jest pretekst do trekkingu ( o pardon ) do wyprawy w przyszłym roku ?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group