Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Houseboating / Camperboating - Courier 970- moc silnika

Ryszard M - 2017-12-02, 14:39
Temat postu: Courier 970- moc silnika
Chciałem wyczarterować Couriera 970 z silnikiem Volvo Penta 23KM diesel 3 cylindrowy.Moje wątpliwości wzbudza jednak mała moc silnika w stosunku do 4,5 tonowej łódki. Producent (Northman) nie przewiduje w danych technicznych tak małej mocy silnika.Czy wątpliwości moje są zasadne? Może ktoś ma doświadczenia w pływaniu takim samym lub podobnym egzemplarzem? Decyzję muszę podjąć niebawem . Pozdrawiam.
mazury.info.pl - 2017-12-02, 15:00

Jeżeli ma odpowiednio dobraną śrubę, to da radę. Courier to jacht spacerowy, a mazurskie jeziora to nie Bałtyk.
Ryszard M - 2017-12-02, 20:16

mazury.info.pl napisał/a:
Jeżeli ma odpowiednio dobraną śrubę, to da radę. Courier to jacht spacerowy, a mazurskie jeziora to nie Bałtyk.

Nie wiem jaką ma śrubę, uciągową czy nie.Nie znam sie na tym. Jest w ofercie firmy Bielak Czarter. Nie chciałbym jednak mieć bardzo "mułowatej" jednostki, stąd pytanie. Łódka bardzo mi sie podoba , chcemy pływać z dwójką wnuków , więc pływanie czysto turystyczne. Środek wymarzony do tych celów, pokład też. Zresztą zapytam p. Bielaka o szczegóły, bo jesteśmy już "po słowie". Dziękuję i pozdrawiam.

plitkin - 2017-12-02, 20:23

Wyczarteruj Couriera w Ahoju. Plywalem ta jednostką osobiscie i wiem, ze silnik jest odpowiednio dobrany.

A'propos produkcji: Northman robi Couriera nie od zawsze. W zwiazku z tym nie kazdy jacht na rynku jest wybudowany wg standardow i certufikacji tej konkretnie stoczni. Stad moga byc roznice m.in. w silnikach.

Emill`76 - 2017-12-02, 20:35

Co nie oznacza, że Courier od Bielaka musi być zły. Brat pływał i bardzo sobie chwalił... łódka była super wypasażona w doskonałym stanie .
plitkin - 2017-12-02, 21:01

Absolutnie nie oznacza i tego nie pisalem ani nie sugerowalem. Odnioslem sie w kontekscie poruszonego faktu: dlaczego aktualny producent podaje wiekszą moc minimalną silnika (inny zakres widelek).
Ryszard M - 2017-12-03, 10:27

Emill`76 napisał/a:
Co nie oznacza, że Courier od Bielaka musi być zły. Brat pływał i bardzo sobie chwalił... łódka była super wypasażona w doskonałym stanie .

Sadząc po zdjęciach i opinii czarterodawcy własnie tak jest.Łódka została nabyta od prywatnego armatora, stąd jej wyposażenie i stan odbiega nieco in plus od czarterowego standardu. Tylko ta moc silnika wydawałami mi się zbyt mała. Czekam jeszcze na Wasze opinie i Pana Bielaka, do którego zwróciłem sie konkretnie w tej sprawie.Jak dotąd moje wrażenia z kontaktu z tą Firmą sa bardzo pozytywne, i niech tak zostanie.Korzystał będę z ich usług po raz pierwszy.Pozdrawiam.

Piotr Lewandowski - 2017-12-03, 15:24

Może dla porównania warto odnieść się do większych (30 stóp i więcej) jachtów żaglowych i mocy silników przyczepnych, w które są wyposażone. Ważą podobnie, a koni mają mniej i to w postaci mniej skutecznego napędu. Na przykład Cobra, Bingo, Maxus 33. Stacjonarne 23 konie na 4,5 tony to naprawdę nie jest mało....

Dla porównania z drugiej strony Bavaria 37 waży 7 ton i montuje się tam nawet 18 KM.

juzekp - 2017-12-03, 17:18

W napędach pomocniczych przyjmuje się wg. zasady "pi razy drzwi" 3 - 5 KM/tonę . Natomiast w napędach głównych moc i śrubę oblicza i optymalizuje się wg. skomplikowanych algorytmów i wówczas moce wychodzą z reguły znacznie mniejsze.
mazury.info.pl - 2017-12-03, 18:09

Przypominam, ze mowa o silniku stacjonarnym, a nie zaburtowej pierdziawce. Śruba jest najważniejsza.
pough - 2017-12-03, 18:17

mazury.info.pl napisał/a:
(...)Śruba jest najważniejsza.
To prawda, jeżeli z prędkości manewrowej dając wstecz zatrzymasz jacht w pół długości jachtu/statku to IMHO jest już dobrze.
Ryszard M - 2017-12-03, 19:00

pough napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:
(...)Śruba jest najważniejsza.
To prawda, jeżeli z prędkości manewrowej dając wstecz zatrzymasz jacht w pół długości jachtu/statku to IMHO jest już dobrze.
Wygląda na to że muszę pytać o śrubę, a nie moc silnika.Tylko kto to wie? :mrgreen:
juzekp - 2017-12-03, 19:03

Napęd pomocniczy tęż może być stacjonarny - np. w morskich jachtach żaglowych. Tam główną cechą jest jak najmniejszy opór niepracującej śruby, co (zwłaszcza w starsztch konstrukcjach) okupione było małą sprawnością śruby, którą nadrabiano mocą silnika - taki kompromis , skutkiem którego poślizg dochodził nawet do 70% ! Miało to sens jeśli zważymy, żę czas płynięcia na silniku wynosi przeciętnie zaledwie jeden % . Najnowszy wynalazkiem w tej dziedzinie jest śruba nastawna o całkiem płaskich łopatach . Ustawioe na zero mają niezwyle mały opór, w położeniu roboczym - znów kompromis .
Zrobiło sie chyba małe OT. Pardon.

W tym przypadku mamy napęd główny silnikiem , więc prawidłowy dobór należy dokonać wg. kryteriów podanych w poprzednim poście dia napędu głównego.

ps. podaj długość łodzi w linii wodnej oraz koniecznie obroty maksymalne i marszowe wału śrubowego sprubuję pomóc.

Ryszard M - 2017-12-03, 19:19

juzekp napisał/a:
Napęd pomocniczy tęż może być stacjonarny - np. w morskich jachtach żaglowych. Tam główną cechą jest jak najmniejszy opór niepracującej śruby, co (zwłaszcza w starsztch konstrukcjach) okupione było małą sprawnością śruby, którą nadrabiano mocą silnika - taki kompromis , skutkiem którego poślizg dochodził nawet do 70% ! Miało to sens jeśli zważymy, żę czas płynięcia na silniku wynosi przeciętnie zaledwie jeden % . Najnowszy wynalazkiem w tej dziedzinie jest śruba nastawna o całkiem płaskich łopatach . Ustawioe na zero mają niezwyle mały opór, w położeniu roboczym - znów kompromis .
Zrobiło sie chyba małe OT. Pardon.

W tym przypadku mamy napęd główny silnikiem , więc prawidłowy dobór należy dokonać wg. kryteriów podanych w poprzednim poście dia napędu głównego.

Czyli powinno być OK ?

juzekp - 2017-12-03, 19:25

Ryszarrdzie M - przeczytaj dopis ps w moim poście
Ryszard M - 2017-12-03, 19:55

juzekp napisał/a:
Ryszarrdzie M - przeczytaj dopis ps w moim poście

Oprócz długości linii wodnej ( ok.9m) nic więcej nie wiem. Zapytam w firmie czarterowej i odpiszę jak będą wiedzieć. W teście "Żagli" dotyczącym tej łódki jest dużo więcej danych , ale był to egzemplarz z silnikiem 50 KM. Więc prawie o połowę większej mocy. Autorzy testu piszą też że ich zdaniem, silnik 30 KM powinien spokojnie dawać sobie radę na mniejszych akwenach jak Mazury. Tak też zresztą uważa również admin. Moje wątpliwości dotyczą w zasadzie tylko manewrowości tej łódki ( z tym silnikiem) w mazurskich portach,zwłaszcza na biegu wstecznym i skuteczności przy konieczności szybkiego zatrzymania.Pozdrawiam.

juzekp - 2017-12-03, 21:32

Ryśku, w zasadzie sobie już najważniejsze wątpliwości wyjaśniłeś . Szybkość graniczna tej łodzi wynosi 13,5 km/godz tzn. szybkość marszowa nie powinna przekraczać 11km/h , no chyba że masz za gruby portfel . Powyżej tych 11 km/h łódź zaczyna wchodzić w strefę półślizgu . Właśnie dla półślizgu koncepowane są te 50KM. Pamiętaj, że półślizg pożera kilka razy więcej paliwa niż w "marszu" i znacznie więcej niż w pełny śizgu !!! Więc nie daj się zwariować :roll: Myślę że zgłębianie więcej parametrów (na które i tak nie masz wpływu) dla jednego rejsu mija się z celem. Ta łódka spełni twoje oczekiwania.
O manewry w portach się nie martw, pomału i spokonie parę razy poćwiczysz (jeżeli to twój pierwszy raz) , zresztą czarterodawca cię wprowadzi.

Życzę miłego rejs

plitkin - 2017-12-03, 21:48

Na wsteku courier manewruje gorzej niz jednostki ze skretnym silnikiem przyczepnym. Trzeba wiedziec co to jest efekt sruby i umieć to wykorzystać. Moc silnika w tym przypadku nie jest decydującym czynnikiem. Jezeli umiesz manewrowac duzym jachtem zaglowym na silniku ze skladana srubą (ktore z reguly sa mniej efektywne na wsteku od stalych srub) - nie bedziesz mial problemow. Trzeba sie tego po prostu nauczyć.
mazury.info.pl - 2017-12-03, 22:13

Od manewrowania są silniki strumieniowe. W zestawie z silnikiem stacjonarnym powinien być minimum jeden na dziobie (w łodzi tej wielkości na Mazurach). Jeżeli są dwa - w porcie manewrować może nawet pięciolatka (przetestowane).
pough - 2017-12-03, 22:14

Co nie szkodzi wykorzystywać efekt śruby... ;-)
mazury.info.pl - 2017-12-03, 22:20

Do sterowania mazurskim houseboatem nie potrzeba znajomości efektu śruby i innych efektów. Jachty są proste w użytkowaniu i może je prowadzić pięciolatka.

Manewry w portach załatwiają stery strumieniowe. Minimum jeden musi być, bo mazurskie porty są z reguły ciasne - tak uważam i odradzam początkującym wynajmowanie jachtów bez steru strumieniowego.

Odnośnie mocy silnika - do spacerowego pływania po Mazurach w zupełności wystarczy. Jeżeli ktoś po Courierze oczekuje prędkości - powinien raczej wynająć coś ślizgowego... ale te są znaaaacznie droższe w czarterze.

Ryszard M - 2017-12-04, 13:36

mazury.info.pl napisał/a:
Do sterowania mazurskim houseboatem nie potrzeba znajomości efektu śruby i innych efektów. Jachty są proste w użytkowaniu i może je prowadzić pięciolatka.

Manewry w portach załatwiają stery strumieniowe. Minimum jeden musi być, bo mazurskie porty są z reguły ciasne - tak uważam i odradzam początkującym wynajmowanie jachtów bez steru strumieniowego.

Odnośnie mocy silnika - do spacerowego pływania po Mazurach w zupełności wystarczy. Jeżeli ktoś po Courierze oczekuje prędkości - powinien raczej wynająć coś ślizgowego... ale te są znaaaacznie droższe w czarterze.

Nie jest to mój pierwszy raz.Pierwszy był w tym roku na Nexusie 850, który jest łódką znacznie lżejszą.Różnie z tymi manewrami bywało.Ale przeżyłem Guziankę ( i Nexus) w porze szczytu, więc uważam się za stosunkowo doświadczonego sternika.Wpłynąłem też do portu w Piaskach i Niedźwiedzim Rogu gdzie manewrowanie jest moim zdaniem dosyć wymagające. Trochę to inne pływanie jak na Ph 25 i 27 , ale można sie przyzwyczaić. Dziękuję wam za rady i porady. A tak a propos, to ten Courier przez dyskusję na forum, o pływaniu z wnukami. Miało być "nigdy więcej" a przez Was to będą w przyszłym roku dwie sztuki. Pozdrawiam.

plitkin - 2017-12-04, 22:12

Manewrowanie Nexusem a Courierem to dwie zupełnie różne techniki.
mazury.info.pl - 2017-12-04, 22:16

plitkin napisał/a:
Manewrowanie Nexusem a Courierem to dwie zupełnie różne techniki.


Jeżeli oba mają stery strumieniowe - nie ma w tym żadnej filozofii.

plitkin - 2017-12-04, 23:00

Filozofii nie ma nawet jezeli nie mają. Niemniej, nadal są to zupelnie różne techniki.
mazury.info.pl - 2017-12-04, 23:06

plitkin napisał/a:
Filozofii nie ma nawet jezeli nie mają.


Polemizowałbym. Dla początkującego "parkowanie" bez strumieniówki w ciasnym porcie jest wyzwaniem. Żaglówką wyposażoną w miecz niektórzy sobie nie radzą, a co mówić o motorowcu.

plitkin napisał/a:
Niemniej, nadal są to zupelnie różne techniki.


Konkretnie co masz na mysli? Człowiek uczy się całe życie. 8-)

plitkin - 2017-12-04, 23:15

Konkretnie, to wiekszosc czarterowych Nexusów jest wyposażona w silnik przyczepny, zatem skreca tylko z załączonym napedem (zeglarze z regily maja z tym drobny problem na poczatku). Mimo wyjatkowej sterownosci i statecznosci kursowej tego modelu (moim zdaniem pod tym wzgledem to absolutny lider w swoim segmencie na rynku) zeglarze potrafią krecic kierownicą przy silniku na luzie i dziwic sie czemu lodka nie skręca.
Couriery z kolei są najczesciej wyposazone w pletwę sterową umieszczoną tuż za śrubą silnika stacjonarnego. To powoduje, ze skrecac mozemy i bez zalaczonego nspedu (na predkosci). Czyli bardziej po-zeglarsku. Bardzo podobnie do jachtow morskich. Efekt sruby jest tu z reguly bardziej odczuwalny, zwlaszcza na wsteku. Czyli w jedną strone na wsteku skreca lepiej, w drugą gorzej alno w ogole dopuki się nie rozpedzi. Podchodzac do kei latwo dostawic rufę, a odchodzac odstawić. Generalnie - zupelnie inna technika.

Co d9 filozofii: Nexusem obracam w kanale lub na Węgorapie bez uzycia steru strumieniowego. Courierem tez, ale juz musze myslec (czyli wybrać kierunek obrotu). Uwazam, ze zadnej filozofii w tym manewrowan8u nie ma i po kilku godzinach treningu kazdy sobie da rade.
Swoją drogą, znane mi nexusy i couriery mają stery strumieniowe, wiec gadamy raczej teoretycznie.

pough - 2017-12-05, 02:44

Krótko mówiąc statek z prawoskrętną śrubą ciaśniej skręca w lewo (po lewej burcie) zarówno w przód jak i wstecz.
Ryszard M - 2017-12-05, 19:50

plitkin napisał/a:
Konkretnie, to wiekszosc czarterowych Nexusów jest wyposażona w silnik przyczepny, zatem skreca tylko z załączonym napedem (zeglarze z regily maja z tym drobny problem na poczatku). Mimo wyjatkowej sterownosci i statecznosci kursowej tego modelu (moim zdaniem pod tym wzgledem to absolutny lider w swoim segmencie na rynku) zeglarze potrafią krecic kierownicą przy silniku na luzie i dziwic sie czemu lodka nie skręca.
Couriery z kolei są najczesciej wyposazone w pletwę sterową umieszczoną tuż za śrubą silnika stacjonarnego. To powoduje, ze skrecac mozemy i bez zalaczonego nspedu (na predkosci). Czyli bardziej po-zeglarsku. Bardzo podobnie do jachtow morskich. Efekt sruby jest tu z reguly bardziej odczuwalny, zwlaszcza na wsteku. Czyli w jedną strone na wsteku skreca lepiej, w drugą gorzej alno w ogole dopuki się nie rozpedzi. Podchodzac do kei latwo dostawic rufę, a odchodzac odstawić. Generalnie - zupelnie inna technika.

Co d9 filozofii: Nexusem obracam w kanale lub na Węgorapie bez uzycia steru strumieniowego. Courierem tez, ale juz musze myslec (czyli wybrać kierunek obrotu). Uwazam, ze zadnej filozofii w tym manewrowan8u nie ma i po kilku godzinach treningu kazdy sobie da rade.
Swoją drogą, znane mi nexusy i couriery mają stery strumieniowe, wiec gadamy raczej teoretycznie.

Troche mi napędziłeś stracha. Jezeli Nexus jest liderem w manewrowości, a ja w tym roku miałem z nim trochę kłopotu , to z Courierem może być tylko gorzej.Większy i cięższy.Musze to przemyśleć. W rezerwie mam jeszcze Nexusa Revo i Balta 818. Pozdrawiam.

plitkin - 2017-12-05, 20:27

To musisz sie na powaznie zastanowic. Jezeli bedziesz na Mazurach i bedziesz chcial - sluze pomocą: krotki trening i bedziesz manewrowal jak mistrz.
haszsz - 2017-12-05, 20:28

Wybacz Ryszard M, ale chyba szukasz problemu którego nie ma, odrobina umiejętności które jak napisałeś posiadasz plus ster strumieniowy na łodzi pozwalają ci bezstresowo pływać i manewrować w portach.
Pzdr.

Ryszard M - 2017-12-05, 20:52

plitkin napisał/a:
To musisz sie na powaznie zastanowic. Jezeli bedziesz na Mazurach i bedziesz chcial - sluze pomocą: krotki trening i bedziesz manewrowal jak mistrz.

Propozycja z tych nie do odrzucenia.Chetnie skorzystamy z żoną z małej lekcji. Wstępnie planujemy wypad na koniec lipca. Odezwę się wcześniej. Pozdrawiam. :-)
ModEdit: cytowanie

Ryszard M - 2017-12-05, 21:03

haszsz napisał/a:
Wybacz Ryszard M, ale chyba szukasz problemu którego nie ma, odrobina umiejętności które jak napisałeś posiadasz plus ster strumieniowy na łodzi pozwalają ci bezstresowo pływać i manewrować w portach.
Pzdr.

Wiesz , myślałem że tak będzie. Ale kilka lat spędzonych na żaglówkach jako załogant ( syn był sternikiem ) skutecznie pozbawiły mnie wyczucia steru. Kiedy w tym roku po raz pierwszy zostaliśmy sami z żoną na Nexusie , o bezstresowości to mogłem pomarzyć. Okazało się że człowiek jednak uczy się całe życie. Może faktycznie za dużo o tym myślę? Pozdrawiam.

plitkin - 2017-12-05, 21:14

Ryszard M napisał/a:
plitkin napisał/a:
To musisz sie na powaznie zastanowic. Jezeli bedziesz na Mazurach i bedziesz chcial - sluze pomocą: krotki trening i bedziesz manewrowal jak mistrz.

Propozycja z tych nie do odrzucenia.Chetnie skorzystamy z żoną z małej lekcji. Wstępnie planujemy wypad na koniec lipca. Odezwę się wcześniej. Pozdrawiam. :-)
ModEdit: cytowanie


Spoko. Bierz taki jacht jaki sie Tobie podoba. Godzinka i bedziesz manewrowal bez napinki. To kwestia potrenowania i poznania zasad. To nie jest trudne.

haszsz - 2017-12-05, 22:41

Ryszard M napisał/a:
haszsz napisał/a:
Wybacz Ryszard M, ale chyba szukasz problemu którego nie ma, odrobina umiejętności które jak napisałeś posiadasz plus ster strumieniowy na łodzi pozwalają ci bezstresowo pływać i manewrować w portach.
Pzdr.

Wiesz , myślałem że tak będzie. Ale kilka lat spędzonych na żaglówkach jako załogant ( syn był sternikiem ) skutecznie pozbawiły mnie wyczucia steru. Kiedy w tym roku po raz pierwszy zostaliśmy sami z żoną na Nexusie , o bezstresowości to mogłem pomarzyć. Okazało się że człowiek jednak uczy się całe życie. Może faktycznie za dużo o tym myślę? Pozdrawiam.

W takim wypadku problem tkwi w twojej głowie ;)

mazury.info.pl - 2017-12-05, 22:48

Ryszard M napisał/a:
Wiesz , myślałem że tak będzie. Ale kilka lat spędzonych na żaglówkach jako załogant ( syn był sternikiem ) skutecznie pozbawiły mnie wyczucia steru. Kiedy w tym roku po raz pierwszy zostaliśmy sami z żoną na Nexusie , o bezstresowości to mogłem pomarzyć. Okazało się że człowiek jednak uczy się całe życie. Może faktycznie za dużo o tym myślę? Pozdrawiam.


Ryszardzie. Bez przesady. Tu masz zdjęcie mojej pięcioletniej wówczas córki płynącej z Górek Zachodnich do Gdyni półślizgową Nautiką.



Bez problemu poprowadzi też 150-konną motorówkę z Giżycka do Sztynortu.
Plitkin niepotrzebnie przytacza jakieś teorie o efekcie śruby i różnych filozofiach pływania. Ma w tym swój cel... ale z mojego sporego doświadczenia w tym zakresie wynika, że w pływaniu dowolnym mazurskich hausbotem wyposażonym w ster strumieniowy nie ma nic_trudnego.

Firma Bielak (podobnie jak Northman) jest znana z dbałości o klienta, dobrze wyposażonych i zadbanych jachtów.

plitkin - 2017-12-06, 07:46

mazury.info.pl napisał/a:
...że w pływaniu dowolnym mazurskich hausbotem wyposażonym w ster strumieniowy nie ma nic_trudnego..


Ciekawa koncepcja. Kiedy ja mowie, ze w plywaniu nie ma zadnej filozofii (nawet bez steru) i proponuje konkretną pomoc - mam w tym cel. Co innego kiedy Ty mowisz, ze nie ma nic trudnego i na tym Twoje rady się konczą (nawet gdy technika dwoch roznych systemow sterowania jest rozna - udajesz ze tak nie jest).
Mam wrazenie, ze nie wazne co mowia inni - wazne by Twoje bylo na wierzchu.

mazury.info.pl - 2017-12-06, 08:34

Technika sterowania obu wymienionych przez Ciebie jednostek polega na użyciu steru strumieniowego, który jak sam przyznałeś znajduje się niemal zawsze na tej wielkości łodziach czarterowych.
Emill`76 - 2017-12-06, 09:36

mazury.info.pl napisał/a:
Technika sterowania obu wymienionych przez Ciebie jednostek polega na użyciu steru strumieniowego, który jak sam przyznałeś znajduje się niemal zawsze na tej wielkości łodziach czarterowych.


Miałem okazję kilkakrotnie cumować / odcumowywać MX33 w portach - Nie sądzę, aby Courier byłby trudniejszy . Ster strumieniowy daje zupełnie inny komfort manewrowania . Jest nieporównywalnie łatwiej . Tak jak piszesz Zbyszku - nie ma w tym wielkiej filozofii .... i nie ma co demonizować , wplątywać teorie "śruby" itp. Teoria śruby ma większe znaczenie, gdy steru strumieniowego brak - np. w typowo morskich jachtach.
Brat miał doświadczenie jedynie w pływaniu małym pontonem z silnikiem zaburtowym ....i Courierem poradził sobie bez najmniejszego problemu, bardzo sobie chwaląc ten jacht. Osoba przekazująca Couriera od P. Bielaka , szybko i sprawnie "przeszkoliła" przed pierwszym wypłynięciem.

plitkin - 2017-12-06, 09:42

mazury.info.pl napisał/a:
Technika sterowania obu wymienionych przez Ciebie jednostek polega na użyciu steru strumieniowego, który jak sam przyznałeś znajduje się niemal zawsze na tej wielkości łodziach czarterowych.


Ja tak nie uważam. Uważam, że ster strumieniowy jest urządzeniem wspomagającym (pamiętajmy - nie zawsze wydolnym). Moim zdaniem należy umieć sterować takim jachtem i bez steru i nie ma w takim sterowaniu żadnej filozofii ani trudności.
Ster strumieniowy powinien być używany również z głową (np. nie wszyscy wiedzą, że to urządzenie musi być używane pulsacyjnie). Czasem też może on zawieźć (np. wkręcenie cumy / zielska / liny kotwicznej). Mało tego, ster strumieniowy steruje w tych jachtach dziobem (brak w nich rufowych sterów (na szczęście)), a napęd/płetwa steruje rufą. O tym też warto wiedzieć.
Moim zdaniem należy po prostu umieć tymi jachtami sterować i tyle, a strumieniówką się najwyżej wspomagać (co jest bardzo przydatne). Taką umiejętność zdobywa się w ciągu godziny, później to już kwestia treningu. Do umiejętnego sterowania należy znać zasady sterowności, a te są różne w obu rozwiązaniach: jedno steruje napędem, drugie płetwą (do sterowania nie potrzebuje napędu, wręcz czasem napęd utrudnia to sterowanie).
Motorowodniacy nie mają z tym problemów, żeglarze z reguły na początku takie problemy miewają - do czasu aż nie zrozumieją zasady działania steru. Jak ktoś pokaże i wytłumaczy - po chwili już problemów nie ma. Dlatego zadeklarowałem koledze pomoc (jeżeli będzie chciał) niezależnie od tego jaki jacht i skąd wyczarteruje.

plitkin - 2017-12-06, 09:47

Emill`76 napisał/a:
i nie ma co demonizować , wplątywać teorie "śruby"


Wskażesz tu osobę "demonizującą" sterowanie dowolnym z tych jachtów?

Co do teorii śruby - pogadamy o jej istnieniu czy braku jak popływasz takim jachtem z dużą śrubą i na silniku stacjonarnym, a nie super sterownym Maxusem 33 z małą śrubą i SKRĘTNYM silnikiem (zresztą - jako jedyny jacht w tej klasie ma takie skuteczne rozwiązanie). Strumieniówką zarzucisz dziób bez problemu. Do sterowania rufą musisz brać poprawkę na efekt śruby i już. Negowanie efektu śruby jest czarowaniem rzeczywistości i nie wiem po co to robicie. Jest to tak samo łatwe zjawisko do zrozumienia i nauczenia się jak każde inne. Podsumowując: demonizujecie efekt śruby ;)

Emill`76 - 2017-12-06, 10:13

plitkin napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
i nie ma co demonizować , wplątywać teorie "śruby"


Wskażesz tu osobę "demonizującą" sterowanie dowolnym z tych jachtów?



Ryszard M napisał/a:

Troche mi napędziłeś stracha. Jezeli Nexus jest liderem w manewrowości, a ja w tym roku miałem z nim trochę kłopotu , to z Courierem może być tylko gorzej.Większy i cięższy.Musze to przemyśleć. W rezerwie mam jeszcze Nexusa Revo i Balta 818. Pozdrawiam.



plitkin napisał/a:
To musisz sie na powaznie zastanowic. Jezeli bedziesz na Mazurach i bedziesz chcial - sluze pomocą: krotki trening i bedziesz manewrowal jak mistrz.


"Demonizowanie" to być może za "ciężkie" określenie do tej sytuacji . Nazwijmy to zatem "zasianiem niepewności" . Imho nie potrzebnie ....

plitkin napisał/a:
a nie super sterownym Maxusem 33 z małą śrubą i SKRĘTNYM silnikiem (zresztą - jako jedyny jacht w tej klasie ma takie skuteczne rozwiązanie).


Cobrą też zdarzyło mi się manewrować w Mikołajkach i raz w Kalu - nową Delphią 33 MC . Bez najmniejszych problemów ... Przyjemnie, skutecznie i bezpiecznie . Nie wiem czy odczucie jedynie subiektywne, ale strumieniówka w Delphii wydawała się bardzo mocna.
P.S Nie słyszałem do tej pory opinii że MX33 jest jakoś wyjątkowo super sterowny , na tle konkurentów ... czy faktycznie jest to znacząca różnica ? . Chętnie poznałbym opinie bardziej doświadczonych kolegów , czarterujących tej wielkości jachty ...

Ryszard M - 2017-12-06, 10:27

haszsz napisał/a:
Ryszard M napisał/a:
haszsz napisał/a:
Wybacz Ryszard M, ale chyba szukasz problemu którego nie ma, odrobina umiejętności które jak napisałeś posiadasz plus ster strumieniowy na łodzi pozwalają ci bezstresowo pływać i manewrować w portach.
Pzdr.

Wiesz , myślałem że tak będzie. Ale kilka lat spędzonych na żaglówkach jako załogant ( syn był sternikiem ) skutecznie pozbawiły mnie wyczucia steru. Kiedy w tym roku po raz pierwszy zostaliśmy sami z żoną na Nexusie , o bezstresowości to mogłem pomarzyć. Okazało się że człowiek jednak uczy się całe życie. Może faktycznie za dużo o tym myślę? Pozdrawiam.

W takim wypadku problem tkwi w twojej głowie ;)

Wiem o tym. Ale to wynika z braku odpowiedniego doświadczenia.Mogę poświęcić na pływanie maximum 2 tygodnie w roku. To stanowczo za mało abym mógł czuć się pewnie w przypadku wykonywania ,bardziej wymagających manewrów zwłaszcza w małych portach. Mimo dużego stresu, wchodziłem jednak do wielu portów, pierwszy raz ( i ostatni) byłem w Guziance, gdzie uszkodzono mi budę Nexusa, itd. Ale do wielu portów nie odważyłem się wejść , widząc z daleka brak dogodnych do cumowania stanowisk.
Lubimy Mazury, czujemy się tu dobrze i póki zdrowie pozwala będziemy tu przyjeżdżać.
Na pewno wolałbym czuć się pewniej i mieć większe doświadczenie.Stąd moje pytania do Was o pewne sprawy, dla niektórych oczywiste, dla mnie nie. Staram się pływać zgodnie z przepisami i w miarę "kulturalnie', co jak sami wiecie czasami jest jeszcze bardziej stresujące.
Przejście Przeczki było dla mnie też nie lada wyzwaniem, w gąszczu halsujących jachtów którym praktycznie musiałem stale ustępować pierwszeństwa.
Także jeżeli zabieram głos na forum , nie wypowiadam się na tematy o których mam pojęcie jedynie teoretyczne.Raczej pytam i czytam. Ale wychowałem syna w zamiłowaniu do żeglarstwa, on zaraził kolegów. W przyszłym roku spróbuję jeszcze wziąść na łódkę dwójkę wnuków.Powinno i musi być coraz lepiej.Pozdrawiam.

Emill`76 - 2017-12-06, 11:20

Ryszard M napisał/a:

Wiem o tym. Ale to wynika z braku odpowiedniego doświadczenia.Mogę poświęcić na pływanie maximum 2 tygodnie w roku. To stanowczo za mało abym mógł czuć się pewnie w przypadku wykonywania ,bardziej wymagających manewrów zwłaszcza w małych portach.
.


Ryszardzie, najważniejszy jest spokój - to nie egzamin na prawko ... tu możesz manewr powtarzać wiele razy , aby tylko nie narobić szkód ;-) Najwięcej problemów zwykle pojawia się wówczas, gdy wdaje się nerwowość - wręcz czasem obserwowana panika , gdy jakiś manewr się nie powiedzie . Istotne jest panowanie nad obrotami silnika - nagły nerwowy ruch manetką , faktycznie może przynieść smutne konsekwencje .

plitkin - 2017-12-06, 11:38

Emill`76 napisał/a:
Nie słyszałem do tej pory opinii że MX33 jest jakoś wyjątkowo super sterowny , na tle konkurentów ...


Powiedziałem, że jako jedyny w klasie ma wydolny system przężenia silnika w studzience ze sterem. Inne tego nie mają (inaczej - mają, ale zaburtowe, nie w studzience). Niewątpliwie poprawia to sterowność na silniku, zwłaszcza na wsteku, np. z podniesioną płetwą. Drugim ułatwieniem jest dość często spotykany w tej wielkości jachtów ster strumieniowy.

Emill`76 - 2017-12-06, 12:03

plitkin napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
Nie słyszałem do tej pory opinii że MX33 jest jakoś wyjątkowo super sterowny , na tle konkurentów ...


Powiedziałem, że jako jedyny w klasie ma wydolny system przężenia silnika w studzience ze sterem. Inne tego nie mają (inaczej - mają, ale zaburtowe, nie w studzience). Niewątpliwie poprawia to sterowność na silniku, zwłaszcza na wsteku, np. z podniesioną płetwą. Drugim ułatwieniem jest dość często spotykany w tej wielkości jachtów ster strumieniowy.


MX33 ma silnik w studzience ? :shock: Serio, zawsze byłem przekonany, że mają silniki stacjonarne , śruba na wale itp. .

mazury.info.pl - 2017-12-06, 12:18

plitkin napisał/a:
Emill`76 napisał/a:
Nie słyszałem do tej pory opinii że MX33 jest jakoś wyjątkowo super sterowny , na tle konkurentów ...


Powiedziałem, że jako jedyny w klasie ma wydolny system przężenia silnika w studzience ze sterem. Inne tego nie mają (inaczej - mają, ale zaburtowe, nie w studzience). Niewątpliwie poprawia to sterowność na silniku, zwłaszcza na wsteku, np. z podniesioną płetwą. Drugim ułatwieniem jest dość często spotykany w tej wielkości jachtów ster strumieniowy.


Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w studzience.

plitkin - 2017-12-06, 12:18

Emill`76 napisał/a:

MX33 ma silnik w studzience ? :shock: Serio, zawsze byłem przekonany, że mają silniki stacjonarne , śruba na wale itp. .


Człowiek całe życie się uczy, co? :) Mx33.1RS dostępne w czarterze najczęściej mają silnik SKRĘTNY w studzience. Stacjonarne silniki W CZARTERZE mają pojedyncze egzemplarze (np. w Ahoju jachty w wersji "exclusive").

plitkin - 2017-12-06, 12:19

mazury.info.pl napisał/a:

Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w studzience.


Co Ty powiesz? :)
Dobra, na poważnie - ja kończę, bo za daleko w OT zabrnęliśmy.

mazury.info.pl - 2017-12-06, 12:20

plitkin napisał/a:
mazury.info.pl napisał/a:

Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w studzience.


Co Ty powiesz? :)


Człowiek całe życie się uczy, co? :-P

artiosso - 2017-12-06, 12:24

Wszystko wymaga ćwiczenia i przyzwyczajenia.
Niezależnie od tego, czy coś jest ułatwieniem, czy komplikacją.
2 lata temu pływałem na Mellody 30 ze strumieniówką .
Użyłem jej bez ćwiczeń I raz przy odchodzeniu w Sztajnorcie,
stojąc rufą do I kei od Orlenu, przy jej końcu od jeziora,
po jej wewnętrznej stronie. I się obtarłem o koniec II kei.
Niby proste, ale nie przećwiczyłem i była dupa.

To, że Plitkin oferuje Forumowiczowi konkretną, realną pomoc na wodzie,
należy zauważyć i gorąco pochwalić.

Emill`76 - 2017-12-06, 12:30

plitkin napisał/a:
Emill`76 napisał/a:

MX33 ma silnik w studzience ? :shock: Serio, zawsze byłem przekonany, że mają silniki stacjonarne , śruba na wale itp. .


Człowiek całe życie się uczy, co? :) Mx33.1RS dostępne w czarterze najczęściej mają silnik SKRĘTNY w studzience. Stacjonarne silniki W CZARTERZE mają pojedyncze egzemplarze (np. w Ahoju jachty w wersji "exclusive").


Ja płynąłem MX33.1 w wersji prestige z Ahoja i MX 33.1 Windmaker .

mazury.info.pl - 2017-12-06, 12:32

artiosso napisał/a:
To, że Plitkin oferuje Forumowiczowi konkretną, realną pomoc na wodzie,
należy zauważyć i gorąco pochwalić.


...i zasugerować podobne podejście innym firmom. Tak się buduje największą wartość firmy - wizerunek.

zenek - 2017-12-06, 12:32

mazury.info.pl napisał/a:
Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w studzience.
Może bardziej niż silniki, to studzienki do takich silników. W każdym razie pływałem Mx 33 z silnikiem w studzience i było w porządku. Ale pływałem też Shine 30 z silnikiem w studzience i żeby zapewnić mu odpowiednią ilość powietrza był zamontowany wentylator, który niestety wył głośniej niż silnik i to non stop na tych samych obrotach.
Tak więc może chodzi o konstrukcje studzienki i jej wentylację.

mazury.info.pl - 2017-12-06, 12:35

Chodzi dokładnie o rozwiązanie problemu zapewnienia tlenu do spalania paliwa i odprowadzenie spalin, aby nie "wracały". Niemniej studzienki to nasz rodzimy wynalazek wynikający po części z oszczędności po części z wygody.

Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w takich warunkach.

pough - 2017-12-06, 12:38

plitkin napisał/a:
(...)Negowanie efektu śruby jest czarowaniem rzeczywistości(...)

Zwłaszcza, gdy śruba jest daleko na rufie...
Przy śrubach bliżej środka kadłuba np. tuz za kilem efekt śruby jest mniej odczuwalny.

plitkin - 2017-12-06, 14:29

Emill`76 napisał/a:
Ja płynąłem MX33.1 w wersji prestige z Ahoja i MX 33.1 Windmaker .


Wszystkie Mx33.1RS z Ahoja w wersji "Prestige", jak również Windmaker mają silniki przyczepne w studzience, skrętne.


Właśnie ze względu na wyjątkową i przemyślaną konstrukcję to rozwiązanie (skrętny silnik w studzience, sprzężony ze sterem) dostępne jest chyba jedynie w Maxusach w tym segmencie na Mazurach. A na pewno jest to jedyne seryjne rozwiązanie na jachtach szeroko dostępnych w czarterze. Swoją drogą - bardzo ciekawe rozwiązanie. Efekt śruby faktycznie jest nieodczuwalny, wręcz niwelowany skrętem silnika i efektem strumienia na płetwie (nawet w pozycji podniesionej), co bardzo ułatwia manewrowanie. Wcale więc się nie dziwię, Emil, że problemu nie miałeś - jesteś wprawnym żeglarzem i sprzęt Ci pomagał.

Dygresja/historyjka: pamiętam swoją naukę manewrowania jachtem żaglowym z silnikiem stacjonarnym. Był to jakiś Elan ok. 34-38 stóp. Efekt śruby był ogromny - przy gwałtownym wyhamowaniu jacht zarzucał rufę ok. 70 stopni. Mieliliśmy te manewry codziennie, grupa była mała, firma szkoleniowa i instruktor - bardzo dobre. Na początku z zazdrością patrzyłem na starszych panów obok, manewrujących na SO49, gdzie widać wyraźnie było, że efekt śruby jest w ogóle pomijalny. U nas to była masakra. Za to po kilkudziesięciu manewrach byłem już mistrzem zarzucania rufy śubą - od tego czasu w czasie całego rejsu manewry podejścia robiłem tylko ja (nawet instruktor mi zaufał w 100% i nie robił tego sam). To było fajne - potrafiłem samym hamowaniem jachtu ustawić rufę w kierunku planowanego miejsca postoju. Potrafiłem podkorygować pozycję rufy jadąc wstecz i dając krótkiego kopa naprzód. Fajna zabawa, bardzo łatwa do opanowania po tym jak się zrozumie i "zaprzyjaźni" z efektem śruby.

mazury.info.pl - 2017-12-06, 15:32

Czy możecie nie zaśmiecać wątku motorowodnego dygresjami o żaglówkach? 8-) Żaglówki mają miecz/kil i tym różnią się od mazurskich motorowców.
artiosso - 2017-12-06, 15:33

Zbyszek, żaglówki też ważne, po prostu wydziel .
piotr6 - 2017-12-07, 10:57

mazury.info.pl napisał/a:
Chodzi dokładnie o rozwiązanie problemu zapewnienia tlenu do spalania paliwa i odprowadzenie spalin, aby nie "wracały". Niemniej studzienki to nasz rodzimy wynalazek wynikający po części z oszczędności po części z wygody.

Silniki zaburtowe nie są przystosowane do pracy w takich warunkach.


Studzienki są znane od lat i nie jest to polski patent

najmita - 2017-12-08, 09:16

Źle wentylowana studzienka gasi silnik, i to jest upierdliwe :-D
piotr6 - 2017-12-08, 14:40

Jasne moja łódka ma wersję na silnik w studzience ale nie jest on niczym przykryty.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group