Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Na mazurskim szlaku - Wyprawa jachtem na Gołdopiwo i Dejguny

chrzaszcz1 - 2017-07-17, 08:57
Temat postu: Wyprawa jachtem na Gołdopiwo i Dejguny
Pierwsza część wyprawy za nami. Gołdopiwo zdobyte. Ale już mieliśmy rezygnować. Na pierwszym odcinku Sapiny mijaliśmy jacht który już wracał ponieważ nie dał rady przepłynąć. Nam też szczerze odradzali płynięcia dalej. Przejście z Pozedrza w rzekę strasznie zamulone, płytkie i zarośnięte zielskiem. Nawet 3,5 metrowa tyczka nie pomagała. Dopiero za trzecim podejściem udało nam się przedrzeć lewą stroną. Mimo wysokiego stanu wody w rzece płetwa sterowa i tak musiała być na płasko. Ciężka przeprawa była też na brodzie, bo tam jest ze 30-35 cm głębokości . Rzeka w dużym stopniu zarośnięta nenufarami. Czasami co kilkanaście sekund trzeba było czyścić śrubę bo była cała w tej salatce. Ale po tym wszystkim w końcu wplyneliśmy na Gołdopiwo i byliśmy jedynym żaglem na jeziorze. Czystość tego zbiornika jest nie do opisania. Woda jest krystalicznie przejrzysta. Przenocowaliśmy przy plaży gminnej, i rano po kościolku wyruszyliśmy w drogę powrotną która przebiegła w miarę spokojnie nie licząc znowu walki z mułem i zielskiem przy wejściu na Pozedrze. Dzisiaj odpoczywamy w Róży Wiatrów. A jutro zaatakujemy Dejguny :-)
artiosso - 2017-07-17, 20:57

Chrząszczu, wrzuć jakieś zdjęcia pliz !
chrzaszcz1 - 2017-07-19, 15:08

Zdjęcia z Gołdopiwa wrzucę po powrocie do domu. Mam je na aparacie.
Niestety druga część wyprawy, czyli Dejguny zakończona fiaskiem. Było kilka tego przyczyn. Po pierwsze, za słaba załoga na tak ciężką przeprawę. Załoga ja plus kolega z wagi kiguciej plus dwie nasze córki jest stanowczo za słabą siłą roboczą. Po drugie w szlak na Dejguny wpłyneliśmy dopiero o 15:00. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, za nam tak długo zejdzie. Już na pierwszym mostku straciliśmy 45 minut. Musieliśmy saperką pogłębić główny nurt i usypać tamę spietrzającą. Później było mozolnie pchanie i ciąganie jachtu czasami w ostrym nurcie, czasami w mile po pas. Pod drugim mostkiem usuneliśmy całe mnóstwo dużych kamieni. W rzece nikt przed nami nie płynął. Usuneliśmy ze trzy spore tamy z gałęzi i trzciny. Po czterech godzinach ciężkiej harówki dotarliśmy do ostatniego mostka i tam się załamaliśmy. Pod mostem bardzo płytko, szybki nurt i mnóstwo ogromnych kamieni których nawet nie daliśmy rady ruszyć. Uprzątniecie tego i zbudowanie 50 cm tamy spietrzającej przerosła nasze siły. Dodatkowo nie mieliśmy 100 procent pewności czy przepłniemy. Nasze córki postawione przed wizją nocy na dziko w rzece podniosły larum i musieliśmy szybko wracać spowrotem. Powrót już był szybszy bo było uprzątnięte, ale i tak już do Sailora nie zdążyliśmy bo nam port zamknęli. Do Standy dotarliśmy przed 22:00. Wczoraj cały dzień i dziś do południa odpoczywaliśmy. Jesteśmy obolali, poranieni przez trzciny, pocięci przez wszelkiego rodzaju robaczki, ale szczęśliwi że jednak spróbowaliśmy. Jeżeli kiedykolwiek wrócę na szlak na Dejguny to na pewno o świcie i z minimum czterema osiłkami.
Przepraszam za błędy, ale z komórki się strasznie ciężko pisze...

Waler - 2017-07-19, 15:17

chrzaszcz1 napisał/a:
Pierwsza część wyprawy za nami. Gołdopiwo zdobyte. Ale już mieliśmy rezygnować. Na pierwszym odcinku Sapiny mijaliśmy jacht który już wracał ponieważ nie dał rady przepłynąć. Nam też szczerze odradzali płynięcia dalej. Przejście z Pozedrza w rzekę strasznie zamulone, płytkie i zarośnięte zielskiem. Nawet 3,5 metrowa tyczka nie pomagała. Dopiero za trzecim podejściem udało nam się przedrzeć lewą stroną. Mimo wysokiego stanu wody w rzece płetwa sterowa i tak musiała być na płasko. Ciężka przeprawa była też na brodzie, bo tam jest ze 30-35 cm głębokości . Rzeka w dużym stopniu zarośnięta nenufarami. Czasami co kilkanaście sekund trzeba było czyścić śrubę bo była cała w tej salatce. Ale po tym wszystkim w końcu wplyneliśmy na Gołdopiwo i byliśmy jedynym żaglem na jeziorze. Czystość tego zbiornika jest nie do opisania. Woda jest krystalicznie przejrzysta. Przenocowaliśmy przy plaży gminnej, i rano po kościolku wyruszyliśmy w drogę powrotną która przebiegła w miarę spokojnie nie licząc znowu walki z mułem i zielskiem przy wejściu na Pozedrze. Dzisiaj odpoczywamy w Róży Wiatrów. A jutro zaatakujemy Dejguny :-)




Ale Ci zazdroszczę i oczywiście podziwiam
:) - prawie odkrywanie nowego lądu :D -
a czym tam się pchaliście? jaką łódką?

Waler - 2017-07-19, 15:22

chrzaszcz1 napisał/a:
Zdjęcia z Gołdopiwa wrzucę po powrocie do domu. Mam je na aparacie.
Niestety druga część wyprawy, czyli Dejguny zakończona fiaskiem. Było kilka tego przyczyn. Po pierwsze, za słaba załoga na tak ciężką przeprawę. Załoga ja plus kolega z wagi kiguciej plus dwie nasze córki jest stanowczo za słabą siłą roboczą. Po drugie w szlak na Dejguny wpłyneliśmy dopiero o 15:00. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, za nam tak długo zejdzie. Już na pierwszym mostku straciliśmy 45 minut. Musieliśmy saperką pogłębić główny nurt i usypać tamę spietrzającą. Później było mozolnie pchanie i ciąganie jachtu czasami w ostrym nurcie, czasami w mile po pas. Pod drugim mostkiem usuneliśmy całe mnóstwo dużych kamieni. W rzece nikt przed nami nie płynął. Usuneliśmy ze trzy spore tamy z gałęzi i trzciny. Po czterech godzinach ciężkiej harówki dotarliśmy do ostatniego mostka i tam się załamaliśmy. Pod mostem bardzo płytko, szybki nurt i mnóstwo ogromnych kamieni których nawet nie daliśmy rady ruszyć. Uprzątniecie tego i zbudowanie 50 cm tamy spietrzającej przerosła nasze siły. Dodatkowo nie mieliśmy 100 procent pewności czy przepłniemy. Nasze córki postawione przed wizją nocy na dziko w rzece podniosły larum i musieliśmy szybko wracać spowrotem. Powrót już był szybszy bo było uprzątnięte, ale i tak już do Sailora nie zdążyliśmy bo nam port
zamknęli. Do Standy dotarliśmy przed 22:00. Wczoraj cały dzień i dziś do południa odpoczywaliśmy. Jesteśmy obolali, poranieni przez trzciny, pocięci przez wszelkiego rodzaju robaczki, ale szczęśliwi że jednak spróbowaliśmy. Jeżeli kiedykolwiek wrócę na szlak na Dejguny to na pewno o świcie i z minimum czterema osiłkami.
Przepraszam za błędy, ale z komórki się strasznie ciężko pisze...



Szkoda ze wam się nie udało, ale zawsze masz wyzwanie przed sobą :D -

ja na pewno będę śledził i kiedy sprawdzę jak poprzecierałeś szlaki ;)

Jak masz fotki , także przyłączam się do prośby o zaprezentowanie.

pozdr.
Marcin

chrzaszcz1 - 2017-07-19, 16:35

Pływamy Sportiną 595. Na Gołdopiwo czymś większym można wpłynąć, ale na Dejguny będzie raczej ciężko. Ten ostatni mostek jest wyzwaniem dla szerszych jednostek. No chyba że macie jakiś dźwig do tych głazów pod mostem. Są na prawdę ogromne. We dwóch nawet nie daliśmy ich rady ruszyć, nie mówiąc o przenoszeniu w szerszy kawałek rzeki.
A zdjęcia wgram na spokojnie w niedzielę. Teraz odpoczywam w Zęzie. :-)

juzekp - 2017-07-19, 19:25

Waler napisał/a:
... Usuneliśmy ze trzy spore tamy z gałęzi i trzciny. ...

A bobry was nie pogryzły za psucie ich tam? :lol:

Na Dejgunach byłem 1979 roku. Szliśmy 3-ma Rajami, w sumie ok 12 osób. Tak, szlak na Dejguny jest trudny. Sapina i Orzysza przy nim to małe piwo. Spędziliśmy tam ze 3 dni - kąpiel i nurkowanie w krystalicznej wodzie.
Pod ostatnim mostem (między Dejgunkiem a Dejgunami) także przeżyliśmy przygodę. W tamtą stronę wody było dosyć, natomiast z powrotem woda opadła i musieliśmy łódki unosić by wyjść z jeziora. Na domiar złego ktoś złośliwy "spuścił" nam kilka drzewek do nurtu. Bobry to nie były, bo wtedy ich jeszcze nie było. Ale przy tak licznej obsadzie nie było z tym problemów.

el_doctore - 2017-07-21, 09:25

Opis wyprawy na Gołdopiwo zachęca do odwiedzenia. Czekamy na zdjęcia.
chrzaszcz1 - 2017-07-23, 21:20

Witam.
Kilka obiecanych zdjęć z wyprawy na Gołdopiwo.
Przepraszam za jakość zdjęć-część była robiona komórką.

chrzaszcz1 - 2017-07-23, 21:25

Oraz kilka zdjęć z wyprawy na Dejguny, która zatrzymała się na ostatnim mostku :o(
mazury.info.pl - 2017-07-23, 21:40

Gratuluję determinacji. :-) Szlak na Dejguny najlepiej pokonywać wczesną wiosną, gdy nie ma tyle zielska.
Adam Żyszkowski - 2017-07-23, 22:15

Jak porównuję dwa zdjęcia (są niżej), to:
- albo mieliśmy więcej wody
- albo ktoś dołożył kamieni :-(

Szkoda, bo było blisko...

Gratuluję zapału, i Gołdopiwa i Mulki! Wierzba stoi? Czy wycięta i śladu po niej nie ma?




chrzaszcz1 - 2017-07-23, 22:32

Mieliśmy zdecydowanie mniej wody niż na tym wcześniejszym zdjęciu i być może te kamule wyszły spod wody. Wątpię żeby je tam ktoś specjalnie przyniósł - chociaż kto wiem - może jakiś Front Obrony Dejgun :-P
Szkoda, że nie zrobiłem zdjęć z osobą w wodzie - ale tam nawet kostek nie zakrywało :-(
A wierzba jeszcze stoi - ale już z niej straszny suszek..

yrb - 2017-07-24, 00:17

chrzaszcz1 napisał/a:
Oraz kilka zdjęć z wyprawy na Dejguny, która zatrzymała się na ostatnim mostku :o(


Lubię takie relacje a tak na marginesie pytanie: Który plik z cytowanego postu "ściągnięto" najwięcej razy? :-P

[EDIT] Teraz widzę, że jednak mostek wygrał z załogantką.

Prem - 2017-07-24, 14:34
Temat postu: Re: Wyprawa jachtem na Gołdopiwo i Dejguny
chrzaszcz1 napisał/a:
Czystość tego zbiornika jest nie do opisania. Woda jest krystalicznie przejrzysta.

Ciekawe. Byłem tam 10 lat temu i nie nazwałbym tej wody krystalicznie czystą, najwyżej jako tako czystą. Czyżby się zmieniło na lepsze? Czy chodzi o to, że wtedy byłem po wizycie na Litwie, a tamtejsza czystość jezior jest nieosiągalna dla jezior mazurskich?

chrzaszcz1 - 2017-07-24, 14:53

Być może mamy inny punkt odniesienia. Ja w odniesieniu do innych Mazurskich zbiorników - a Ty w porównaniu z jeziorami na Litwie :-P
Nie mam zdjęcia samego Gołdopiwa na którym byłoby to widoczne, ale jest tutaj fotka Sapiny zaraz przy ujściu z Gołdopiwa.
Wydaje się, że jest tam 30 cm wody. A tymczasem głębokość zmierzona tyczką wynosiła ponad metr :-D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group