Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Zalew Zegrzyński, Warszawa i okolice - W Warszawie łódki się same zwodowały :(

Szaman3 - 2010-05-21, 19:18
Temat postu: W Warszawie łódki się same zwodowały :(
Byłem dziś na przejażdżce rowerowej Wałem Miedzeszyńskim. Osrodek i przystań Warszawskiego Kłubu Wodniaków PTTK całkowicie zalana przez Wisłę. Aż przykro patrzeć :(
M 52 - 2010-05-21, 19:29

Swoją łódkę zabrałem w ostatniej chwili, już miałem mokro pod kołami. Zaskoczyła mnie ogromna ilość gapiów utrudniających wyjazd z łódką.
Szaman3 - 2010-05-21, 19:32

A to własnie tam stałeś?

Swoja drogą gapiów na Wale widziałem naprawdę dużo.

familiant - 2010-05-21, 20:30

jak to dobrze, że mieszkam na Mazurach. Chyba z piętnaście lat temu była b.wysoka woda. W LOK-u Giżycko woda była na nabrzeżu, a Węgorapą płynęło się jak po amazonii; wszystkie domki na działkach w Węgorzewie przy Węgorapie (kanale) były we wodzie
Bodo - 2010-05-21, 21:23

W dniu dzisiejszym miałem odebrać, zamówione szyny do wózka szotów......... podjechałem na Wał Miedzeszyński............. i odpłynąłem .... :shock: ..... wszystkie sklepy przy 'Róży Wiatrów" zalane........ zadzwoniłem (po powrocie do domu) i usłyszałem potwierdzenie, że "mój sklep zalany"........ :-( ....... przykre......

P.S. w tym miejscu stała ( bezposrednio na ziemi), sklejona skorupa jachtu ok. 8 m......... ciekawe czy nie odpłynęła....... nie miała wyciętych otworów zejściówki i okien........ stała tam min.od dwóch lat ( od tej pory obserwowałem ją)......

Tomek J - 2010-05-21, 23:57

A oto i "Leśny Dziadek":
Miecz który zdążyłem zdjąć do malowania ale nie rozpocząłem z powodu deszczowej pogody - został pod wodą. Zabezpieczyłem tylko smarem gwintowany otwór sworznia...

Tomek Janiszewski

Szaman3 - 2010-05-22, 08:42

Koniec świata. "Leśny Dziadek" w porcie sponsorowanym przez browar? Ale się porobiło. :mrgreen:
M-B - 2010-05-22, 21:49

Czy Orion w swej sylwetce nie przypomina fiata 125 ?
Tomek J - 2010-05-22, 22:27

M-B napisał/a:
Czy Orion w swej sylwetce nie przypomina fiata 125 ?

Ależ wiadomo o tym nie od dziś! :lol:
http://niusy.onet.pl/nius...two&aid=5629415

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Bodo - 2010-05-23, 19:10

Mariusz Główka napisał/a:
........ "Leśny Dziadek" w porcie sponsorowanym przez browar? ......... :mrgreen:

A to na czym "stoi" to piwo??????? :shock: ...... chyba zaprzyjaźnię się z Tomkiem........... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Sławek - 2010-05-23, 19:31

A co on taki brudny ten Leśny Dziadek - chodzi mi o burty. tak chyba o remont prosi

Sławek

mazury.info.pl - 2010-05-24, 01:30

Wątek dotyczący remontu oriona przeniosłem do innego działu, bo to może być ciekawe dla innych posiadaczy orionów.
http://forum.mazury.info....p?p=18556#18556

Tomek J - 2010-05-24, 21:16

bodo napisał/a:
Mariusz Główka napisał/a:
........ "Leśny Dziadek" w porcie sponsorowanym przez browar? ......... :mrgreen:

A to na czym "stoi" to piwo??????? :shock: ...... chyba zaprzyjaźnię się z Tomkiem........... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Już nieaktualne :-P Na bliskim Forum można przeczytać co następuje:
Cytat:
Aha, co do sponsoringu, to... niestety, browar już nie sponsoruje... Po Browarze została brama, kilka żagli z logiem, toalety oklejone reklamami i trochę kufli, otwieraczy, naklejek...


Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Bodo - 2010-05-24, 22:38

Jestem zawiedziony........ :-(
Tomek J - 2010-05-28, 23:47

I już "Leśny Dziadek" samoczynnie się wyslipował. Może z moją niewielką pomocą, ponieważ podpływając do niego kajakiem kontrolowałem jak stoi, a gdy woda zaczęła opadać - w odpowiedniej chwili wepchnąłem pod rufę oponę która wypłynęła po samoczynnym i przedwczesnym wodowaniu (mój błąd, należało przedziurawić ją wiertatką to by nie wypłynęła). Dzień później kadłub osiadl na dnie i to na w miarę równej stępce, a dziś upewniłem się że dzięki moim wysiłkom osiadł znów na oponach a nie w błotku. Przechyliwłem go jeszcze na ile mogłem aby wepchnąć pod dno dodatkową oponę, ze strony z której brakowało podparcia.
O wiele bardziej niepokoiłem się jednak o pozostawiony w hangarze maszt. Zapewniano mnie w klubie że woda tam nie sięgnie, toteż odpuściłem sobie przeniesienie masztu na jacht gdzie dopiero co naprawiłem pokład pod cęgami. Okazało się że takiej powodzi chyba nikt nie pamiętał - i woda wdarła się do hangaru a ja mogłem tylko bezsilnie się przygladać jak nie opada wcale lub opada bardzo powoli. Maszt był z duralu PA38 "zabezpieczonego" tylko naturalną warstwą tlenku, a nierdzewne okucia plus zmineralizowana w odróżnieniu od deszczówki z którą dotąd mial do czyniania powodziowa woda z Wisły budziła obawy o powstanie korozyjnego ogniwa galwanicznego. Dopiero dziś, po przeszło tygodniu od początku powodzi dostalem się do hangaru, choć nurt płynął jeszcze środkiem placu klubowego. Odetchnąłem widząc tak po stanie masztu oraz śladach wody na ścianach, że zabraklo jakichś 20cm aby maszt znalazł się pod wodą. Przytopiło tylko wiszący na pozostawionym przy maszcie pęcie achtersztagu bloczek, ale jemu nic nie powinno się stać, bo plastikowy i mosiężny. Gdyby jednak powódź miała się niebawem powtórzyć - na pewno masztu w hangarze już nie zostawię. Tyle tylko że wodowanie (chodzi o to zamierzone) znacznie się opóźni: trzeba pewnie będzie poczekać jeszcze z tydzień aż reszta wody odejdzie, grunt przeschnie a trawa zregeneruje się pokrywajac grząstkie błotko, i dopiero wtedy będę mógl zacząć malowanie miecza który przetrwał powódź pod wodą...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2010-05-29, 00:04

A jak pozostali? Duże straty w sprzęcie w Waszym porcie?
Tomek J - 2010-05-29, 01:39

mazury.info.pl napisał/a:
A jak pozostali? Duże straty w sprzęcie w Waszym porcie?

Nie wygląda na to. Zdecydowanie największa widoczna gołym okiem strata - to pozostawiony beztrosko na klubowym placu jacht gumianoasfaltowy, z definicji rzecz jasna do pływania niezdolny, któremu właścielowi chyba wytrwałości zabrakło aby go uruchomić. Teraz do pomocy może wezwać już chyba tylko złomiarzy. Świeżo zainstalowana nowa wyciągarka slipowa została zawczasu ewakuowana busem w bezpieczne miejsce, druga - powieszona na szubienicy za którą posłużyła bramka używana normalnie do ładowania jachtów na wózki i tam prztrwała powódź. Jeden z armatorów chyba całą noc w alarmowym trybie kończył robotę przy odwróconej do góry dnem motórówce aby zdążyć ustawić ją we właściwej pozycji przed nadejściem wody. Mojemu sąsiadowi kompletnie rozniosło ulozony z kobyłek, desek, listew i płyt pierdzielnik znajdujący się bezpośrednio za rufą "Leśnego Dziadka". Tam też straciłem pędzel używany od lat do laminowania - miałem nadzieję że woda nie sięgnie metwalowej szafki, a co domu zabierać go nie chciałem bo a nuż się jeszcze przyda. W każdym razie nikomu łódki na wezbrane wody Wisły chyba nie porwało. W budynku klubowym zamieszania trochę było bo być musiało - ale biuro już wraca do życia, komputerów ani sprzętu RTV ustawionych na najwyższych meblach nie zalało, tylko podloga z desek (w pozostałej części budynku leży terrakota której takie zmywanie nie rusza) trochę zczerniała. Woda w kranach jest, klop działa, nawet prąd się odnalazł. Ślady na ścianach wskazujące dokąd sięgała woda są widoczne, ale w oczy się nie rzucają. W dodatku klub był ubezpieczony od powodzi.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

kemot - 2010-05-29, 10:05

a ten citroen na fotce też się wyslipował?
Tomek J - 2010-05-29, 12:52

kemot napisał/a:
a ten citroen na fotce też się wyslipował?

Przecież o nim to jest mowa w poprzednim poście! Owszem, do rzeki podczaas pełnego zanurzenia nie zjechał, wczoraj stał w grząstkim błotku zanurzony po osie w wodzie która jeszcze nie zdążyla spłynąć. Dziś pewnie stoi już tylko w błotku. Nie zdziwię się jeśli w tym połozeniu doczeka następnego wodowania... :-D

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

kemot - 2010-05-29, 13:56

aaaa... teraz dopiero załapałem co to za jacht "gumianoasfaltowy" ;-)
Tomek J - 2010-05-29, 20:19

kemot napisał/a:
aaaa... teraz dopiero załapałem co to za jacht "gumianoasfaltowy" ;-)

Dzisiejsze fotki:

Tomek J - 2010-06-05, 22:21

"Leśnego Dziadka" czeka kolejne nieplanowane wodowanie :-( Przedwczesne, ponieważ nadal pozbawiony jest miecza; zdążyłem go tylko pomalować. Epinox w tej chwili już wysechł, utwardzić mu się przyjdzie pewnie pod wodą. Przynajmniej wykorzystam okazję aby wyprowadzić jacht z tego zadupia w jakie na polecenie bosmana musiałem wcisnąc go jesienią. Z hangaru zabrałem maszt aby nie ryzykować więcej jego zatopienia.

Tomek Janiszewski

Tomek J - 2010-06-06, 11:33

O godzinie 10:06 woda przedarła się przez slip, zalewając teren WKW!

Tomek Janiszewski

boSmann - 2010-06-06, 20:12

Tomek, a znasz moze armatora tego MXa?
Tomek J - 2010-06-06, 22:29

O 21:30 stan wody wynosił 606cm, a "Leśny Dziadek" jeszcze nie pływał; nawet woda pod dno nie podeszła. Pewnie zwoduje się nad ranem; spróbuję zajrzeć do klubu w drodze do roboty, a jeśli nadal pływał nie będzie - to po robocie. Zmiana miejsca jest tym bardziej wskazana, że sąsiad "od góry" wprowadził swój jacht do namiotu typu NS (widocznego na kilku zdjęciach; na jednym z nich - zalanego niemal całkowicie z tym ze wtedy żaden jacht pod nim nie stał) który najpewniej zostanie wyrwany z ziemi i zdryfowany wraz z jachtem w kierunku formy która stoi po stronie mojej "dolnej" burty (też widocznej na jednym ze zdjęć). A może rozsypie się nad jachtem, zarzucając otoczenie żelaznymi rurami...
Co do właściciela MX - niestety go nie znam. Spróbuję jutro popytać bosmanów; przynajmniej może dowiem się kiedy ostatnio widziano go na przystani. Z pytaniem kierowniczki biura klubu o jego personalia i ewent. rozmiary zadłużenia chyba lepiej będzie się wstrzymać póki woda ostatecznie nie opadnie...

Tomek Janiszewski

M 52 - 2010-06-06, 23:16

Moja łódka stoi od niemal trzech tygodni na parkingu pod domem. Sezon zacznę pewnie w lipcu albo wywlokę ją na Zalew. A w sobotę było już tak ładnie i prawie sucho.
Tomek, byłeś dzisiaj wieczorem na przystani? Straż miejska szaleje i straszą rowerzystów mandatami. Nawet światła na przejściu dla pieszych nie przełączają się i trzeba przechodzić na czerwonym na przystań.
Na Twojej przystani wysoko widziałem ślady wody, która zalała hangary w 97 roku. Na mojej z kolei można pływać łódką ponad bramą wjazdową. Łodzie stoją porozrzucane i brudu jest mnóstwo. Mieliśmy właśnie sprzątać przystań.

Tomek J - 2010-06-06, 23:56

M 52 napisał/a:
Tomek, byłeś dzisiaj wieczorem na przystani? Straż miejska szaleje i straszą rowerzystów mandatami.

Byłem o 21:35, króciutko widząc że na najkrótszy rejs "Leśnego Dziadka" jest jeszcze za wcześnie. Policji i Straży miejskiej ani śladu. Pewnie zwinęli manatki pod wieczór; teraz i tak nie ma kogo gonić, a stan jest zaledwie ostrzegawczy. Nie wiem jak będzie jutro, przy stanie alarmowym. Poprzednio jakoś udało mi się stróży prawa przekonać że muszę być w zalanym klubie. A że gonią to się nie dziwię: podczas poprzedniej powodzi na wał wjeżdżali także blachosmrodziarze (takie ćwoki na lepsze określenie nie zasługują) aby sobie przypadkiem nóg nie zdrożyć :evil:
Cytat:
Na Twojej przystani wysoko widziałem ślady wody, która zalała hangary w 97 roku. Na mojej z kolei można pływać łódką ponad bramą wjazdową.

Czegoś nie rozumiem: zimowałeś na przystani PZW "Sum"?
Cytat:
Łodzie stoją porozrzucane i brudu jest mnóstwo. Mieliśmy właśnie sprzątać przystań .

Najpierw przydałoby się uprzątnąć owe dwa jachty gumianoasfaltowe z klubowego placu - wprost na złomowisko. Jeden z nich został już przedstawiony na zdjęciach, i obecnie właśnie ponownie się woduje :lol: Drugi - to o wiele bardziej wypasiona bryka :-P , na którą pewna "Foka" również znajdująca się w stanie porzuceniowym nieoczekiwanie nabrała dzikich chuci :oops:

M 52 - 2010-06-07, 00:07

Mieszkam w "Sumie" ;-)
Ten samochód był całkiem zatopiony? Przy cenach z tej przystani chyba nie opłaca się parkowac tam takich pojazdów.
Szkoda tej Foki "w stanie porzuceniowym".

Tomek J - 2010-06-07, 10:06

M 52 napisał/a:
Mieszkam w "Sumie" ;-)
Ten samochód był całkiem zatopiony?

Mowa! Aż po dach. Przed bramą "Suma" inne auto też się po raz drugi woduje - patrz jedno z poprzednich zdjęć. Sekcje motoryzacyjne są nierzadkim zjawiskiem w klubach wodniackich i tak w "Rejsach" jeden z członków zarządu prowadził w klubowym hangarze... regularny choć nieoficjalny warsztat samochodowy. Nie było dnia aby nie stał tak jakiś rozgrzebany pojazd :evil:
Cytat:
Przy cenach z tej przystani chyba nie opłaca się parkowac tam takich pojazdów.

Zapewne odwieczny dłużnik. Jest tam paru takich na których nie ma siły. Parę dni temu jeden z nich pośpiesznie ewakuował wypasioną dresmotorówę, w dodatku na klubowym wózku, przy akompaniamencie salutu pękającej opony :shock: Nawet nie zwolnił, przeciwnie, dal po garach aby uciec za bramę na kapciu Podobno uciekł do "Suma". Także i w "Rejsach" niejaki [autocenzura] nie placił przez parę lat za "Oriona" (a ja go uczyłem w 2003 roku laminowania, zaś na przystań "Rejsów" sprowadził się rzekomo po to aby moim wzorem żeglować po Wiśle, tymczasem ani razu nie zszedł na wodę. za to pytał na preclu o czarter koromysła na WJM), po czym pewnej nocy wyprowadził jacht z przystani. Bezsilny zarząd próbował przynajmniej narobić mu smrodu powiadomiwszy policję o kradzieży prywatnego jachtu z przystani.
Cytat:
Szkoda tej Foki "w stanie porzuceniowym".

Takich jachtów znalazłoby się więcej. Poza przwrócownym po poprzedniej powodzi a w tej chwili być może już zatopionym Księciem można zauważyć obok niego jeszcze jedną Fokę, też mającą stertę syfa w kokpicie, a wśród niego... kompletnie skorodowane sowieckie radio tranzystorowe VEF vel UFO, bardzo zresztą przydantne w radionawigacji morskiej. Wraz z zasilaczem sieciowym w doszczętnie rozwalonej obudowie. Na zmurszałych relingach i listwach odbojowych rośnie mech :-( Podobnie jak w przypadku tych dwóch samochodów, ma tu pełne zastosowanie sytuacja opisana jeszcze za kumuny w jednej ze stołecznych gazet, przedstawiającej rozpadający się na osiedlowej ulicy wrak syrenki: "Dzieciaki mają fajną zabawę, dorośli paskudny widok z okna, a właściciel złudzenie że jest posiadaczem samochodu" :lol:

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2010-06-07, 10:15

Tomek J napisał/a:
Zapewne odwieczny dłużnik. Jest tam paru takich na których nie ma siły. Parę dni temu jeden z nich pośpiesznie ewakuował wypasioną dresmotorówę


Na Mazurach nie ma tego typu problemów. Wystarczy chcieć. Pewien właściciel sportiny 595 stracił ją 'za długi' w opłatach portowych (dostał od nowego właściciela chyba jakąś różnicę). Jeżeli rozmowy nt. przejęcia za długi nie pomagają - wystawia się taką łódź 'za płot' i po problemie. Łódź szybko staje się przedmiotem zainteresowania okolicznych 'sępów' i rozpoczyna przeważnie nowe życie jako łódź wędkarska. Port to w końcu teren prywatny.

Jeżeli tam u Was nie mogą sobie z tym poradzić w podobny sposób, w takim razie 'zarząd przystani' jest do d... do wymiany. ;-)

Szaman3 - 2010-06-07, 10:43

Zbyszek, jest podstawowa różnica między portami mazurskimi, a przystaniami w Warszawie. Na Mazurach gros portów, to porty prywatne, gdzie jest konkretny własciciel, który dba o swój biznes. W Warszawie są przystanie klubowe, postklubowe i t.p., gdzie często nadal obowiązują zasady majace swe korzenie jeszcze w komunie. A zarządzanie w czasach komuny nigdy nie było mocną stroną zarzadzajacych :-)
mazury.info.pl - 2010-06-07, 11:04

Mariusz Główka napisał/a:
Zbyszek, jest podstawowa różnica między portami mazurskimi, a przystaniami w Warszawie. ...


Nie zmienia to faktu, ktoś popełnia podstawowy błąd. To, że ktoś trzyma wrak w przystani za darmo jest nieuczciwe wobec pozostałych, którzy za postój płacą sumiennie.

Tomek J - 2010-06-07, 11:16

mazury.info.pl napisał/a:
Pewien właściciel sportiny 595 stracił ją 'za długi' w opłatach portowych (dostał od nowego właściciela chyba jakąś różnicę). Jeżeli rozmowy nt. przejęcia za długi nie pomagają - wystawia się taką łódź 'za płot' i po problemie. Łódź szybko staje się przedmiotem zainteresowania okolicznych 'sępów' i rozpoczyna przeważnie nowe życie jako łódź wędkarska

Z Orionem który został "Leśnym Dziadkiem" sytuacja była podobna, choć nieco inna. Gdy stał się Zabujczym do tego stopnia że jego poprzedni własciel nie miał już pomysłu jak go dłużej utrzymywać na wodzie - doszedł z klubem do porozumienia, że przestaje płacić za postój, a w zamian za to klub może sobie go wyremontować, poslać w rejs po Mazurach, a on w chwili gdy uzna to za stosowne, zwróci się do klubu aby odebrać swoją własność. Klub oczywiście nie kwapił się do takiego interesu, toteż Zabujczy Orion przestał kolejnych kilka a może kilkanaście lat na szczęście nie za płotem ale za klubowym śmietnikiem. Dopiero rok przede mną na warsztat wziął go jeden z klubowiczów "Rejsów" ale i on miał dwie lewe ręce, toteż ograniczyl się tylko do odpicowania kadluba i pokladu jakimś polrenem. Nawet zrzucił go na wodę ale na swoje szczęście nie zdecydwał się nawet odpłynąć nim od pomostu. Wkrótce zresztą postanowił rozpocząć karierę morską, ktorej ukoronowaniem stało się porzucenie "Portowca Gdańskiego" na kamieniach u wybrzeży Szwecji :evil: A ja kupiłem tego Oriona na pniu, nauczony już doświadczeniem wyniesionym z AKŻ AZS, że opieka nad jachtami klubowymi nie popłaca...
Cytat:
Jeżeli tam u Was nie mogą sobie z tym poradzić w podobny sposób, w takim razie 'zarząd przystani' jest do d... do wymiany. ;-)

Tamten zarząd "Rejsów" niewiątpliwie do tego się nadawał - ale cały klub nie byl lepszy, nawet nie byl w stanie zwołać Walnego Zebrania, mimo że zarząd rządził już drugi rok po upływie kadencji. W tej sytuacji, na dodatek w obliczu nałożenia na Port Czerniakowski podatku dennego ale przede wszystkim dlatego że zarzad zamiast w alarmowym trybie ratować walący się slip... zafundowal sobie jeszcze jeden billboard aby kasę na "Syrenkę" było z czego ciągnąć - pozostalo mi tylko zmienić klub. Nie mogłem ryzykować straty kolejnego, własnego już a nie klubowego jachtu, a być moze i życia - tym razem z powodu katastrofy budowlanej. Obecnie stary-nowy zarząd (Walne odbyło się skoro tylko się przeniosłem, a wybrano cały poprzedni zarząd na nową kadencję niemal w komplecie) pokornie płaci teraz podatek denny Pełnomocnikowi Markowi P. i HGW. Co natomiast da się zrobić z wrakami na terenie WKW - okaże się na Walnym w przyszłym roku. Na tym które odbyło się zimą nie miałem zbyt wiele do powiedzenia, bo nie byłem jeszcze zorientowany w sytuacji. Ta powódź wiele spraw rozjaśniła, od razu widać który sprzęt można uznać za porzucony.
A wracając do meritum - Wisła przerwała wał pod Annopolem (oczywiscie, nie chodzi tu o ulicę w Warszawie ;-) ). Teraz już rozumiem dlaczego poziom wody w Warszawie podnosi się tak niemrawo: z samego rańca było 630cm zamiast zapowiadanych 650, i w tej sytuacji przeholowywanie jachtu przełożyłem na popołudnie.
--
Spławmy Hannę jak Marzannę!
Tomek Janiszewski

M 52 - 2010-06-07, 13:03

W takich pseudobiznesowych pozostałosciach poprzedniej epoki zawsze znajdzie się ktoś, kto pilnuje głównie swoich spraw i udostępnionych mu możliwości. Tak już jest w tego typu instytucjach. Dzięki temu jednak łódka stoi blisko domu, a koszty dają się przełknąć. Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.
Rzeczywiście powódź weryfikuje właścicieli łódek i widac co zostało porzucone. Zajrzę chyba do Twojego portu i rozejrzę się trochę. A nuż trafi się coś ciekawego. Mam ochotę podłubac przy jakiejś łódce, a moja własciwie jest już "podłubana" do cna.

Szaman3 - 2010-06-07, 13:16

Nie bardzo wiem co masz na mysli pisząc o "atmosferze jak w galeriach handlowych" w prywatnych portach. Ja trzymam łódkę od lat w Karwicy, w prywatnym porcie i jesli chodzi o atmosferę, jest tam znakomita. Mam wielu znajomych, pływamy często razem i jest super.
W porcie prywatnym zazwyczaj sprawy są jasno postawione. Za postój płacę konkretną kwotę i w zamian dostaję konkretne usługi. Jesli coś jest nie tak, to idę z tym do konkretnej osoby i albo się dogadujemy (tak jest zazwyczaj), albo będę się zastanawiał nad zmianą portu. Bez układów, niuansów, komandorów i jakichś tam zarządów i zgromadzeń.
Kiedyś dawno temu trzymałem łódkę w porcie WOZŻ w Nieporęcie. Generalnie był bałagan i syf. Dopiero jak port przejął pan Kluczyński, to zaczęło się zmieniać i normalnieć. Każdy miał swoje miejsce, co było nie do załatwienia przy zarzadzaniu przez WOZŻ, pojawiły się normalne kible i dźwig na slipie.

mazury.info.pl - 2010-06-07, 13:25

M 52 napisał/a:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.


Nie bardzo rozumiem porównania. Prywatny właściciel dba o jakość usług i porządek w przystani.
W dobrze zarządzanym klubie też standard może być taki, jak w porządnym, komercyjnym porcie. Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję... (kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?

Tomek J - 2010-06-07, 14:15

M 52 napisał/a:
W takich pseudobiznesowych pozostałosciach poprzedniej epoki zawsze znajdzie się ktoś, kto pilnuje głównie swoich spraw i udostępnionych mu możliwości.

Tak też było w "Rejsach". Członek zarządu odpowiedzialny za sprawy prywatnych armatorów i stan techniczny przystani(!) reperował cudze auta chyba pościągane ze szrotu aż huczało :evil: , pani komador która sama zawarła cały swój program wyborczy w słowach Chcę rządzić! stawiała billboardy na terenie klubu odpalając część kasy na rzecz "Oddziału" mając najwyraźniej w planach w przysłości robić tam karierę, właściclel pewnej firmy zajmującej się organizowaniem rejsów oraz pośrednictwem czarterowym w Chorwacji urządził w klubowej świetlicy regularne biuro, a na parkujacym na terenie placu apelowego busie tranzicie (jak powszechnie wiadomo bez busiarstwa w dziadoskich realiach PRL-bis - kto normalny tłukłby się przez pół Europy czymś co w istocie jest lekko tylko zmodydyfikowaną furgonetką do przewozu kartofli! - żeglarstwo morskie zwłaszcza za granicą by nie istniało - ) widniał adres klubu jako adres jego firmy. Na dodatek ten gościu korzystał z pełnych praw członka klubu, a to co robił było traktowane jako statutowa działalność klubowej sekcji morskiej! :evil: Nawet na jednym z Walnych domagał się aby klub przestał dopłacać do prywatnych armatorów tj. dowalił im opłaty na poziomie owych komercyjnych Emperyachtów. A Zarząd zbierał się co tydzień niemal wyłacznie po to aby liczyć kasę i na tej podstawie prognozować czy Syrenka zejdzie na wodę w lipcu czy też może pod koniec sierpnia, w zależności od tego jakiego honorarium wynajęci w imię źle pojetego prestiżu kapitanowie zażyczą sobie za prowadzenie klubowego jachtu, częstokroć obsadzonego osobami spoza klubu. Drugi morski jacht klubowy, drewniana "Polonia" od jakchś pięciu lat gnije na kołkach, a klub wytrwale płaci za postój jachtu nie będącego zresztą jego własnością, czekając chyba z nadzieją że w końcu sam się zutylizuje.
Cytat:
Tak już jest w tego typu instytucjach. Dzięki temu jednak łódka stoi blisko domu, a koszty dają się przełknąć.

W WKW tego rodzaju lewych interesów z tego co się orientuję nie ma, klub jest w 100% armatorski, choć przeważają armatorzy sporych motorówek, wypartych przez paskarskie ceny z Zegrza. Już struktura składek jest zupełnie inna niż w "Rejsach": tam skladki klubowe były na symbolicznym poziomie, dzięki czemu osoby nie będące armatorami mogły mieć przemożny wpływ na decyzje. Opłaty całościowe były nieduże dzięki wpływom z billboardów i wynajmu pomieszczeń komercyjnym firmom - chyba jeszcze do dziś na budynku prze Solcu widnieje ślad po neonie "Parker". ale także kosztem przejadania infrasteruktury klubowej: za moich czasów zainewstowano tylko w WC, remont świetlicy po firmie "Parker" oraz... w drzwi do kapitanatu. A o remoncie pochylni slipu mówilo się i mówiło aż wziął się i pękł po czym zaczął zjeżdżać do kanału.
W WKW natomiast składki członkowskie są stosunkowo wysokie (i to służyło w "Rejsach" jako straszak), natomiast opłaty postojowe - nawet wyraźnie niższe niż w "Rejsach". Płacę i tak zdecydowanie więcej niż tam - ale przynajmniej widać za co. Klub inwestuje w przystań, bosmani naprawdę sumiennie pełnią swoje zadanie nawet w tak trudnych chwilach jak obecnie.
Cytat:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.

A można się w ogóle czuć dobrze na takim Zegrzu, gdy roczna opłata na komercyjnych przystaniach takich jak YKP czy WTW dawne "Kruszywa" doszła już do takiego poziomu że jeszcze trochę a cały jacht można by za nią kupić? To może warto zaryzykować skryte wciągnięcie jachtu na zimę do jakiegoś jaru, aby tam go zamaskować i przetrzymać do nowego sezonu? Ale to wina pazerności władz miejscowych. Zamiast dać teren w dzierżawę na przynajmniej 10 lat aby dzierżawca mógł zabiegać o dofinansowanie z UE - dają dzierżawę na 3 lata (co zmusza dzierżawcę aby przez tak krótki czas zwróciły mu się zainwestowane środki), przy czym za jedyne kryterium w konkursie służy gotowość nowego dzierżawcy do zerżnięcia z armatorów jak najwyższych opłat, z których swoją dolę odpalą władzom gminy. Wyjątkiem okazała się nowa marina nad Zalewem Wiślanym, gdzie dano teren w dzierżawę na lat 25, i całoroczne opłaty ksztaltują się na poziomie... 500zł. Ale to bardzo boli niektórych tu obecnych, którzy najwyraźniej uważają że ktoś kogo nie stać na 3000zł rocznie w ogóle nie powinien pokazywac się na wodziej, chyba że na czarterowanych jachtach, pod warunkiem że przynajmniej na czarter go stać.
Cytat:
Rzeczywiście powódź weryfikuje właścicieli łódek i widac co zostało porzucone.

I dostarcza świetnego pretextu do wystawienie tych dwóch człkowicie już bezużytecznych już blachosmrodów za bramę. Już tam złomiarze zrobią z nich właściwy użytek, a na koniec podjedzie laweta z hakiem i zawiezie resztę do huty.
Cytat:
A nuż trafi się coś ciekawego. Mam ochotę podłubac przy jakiejś łódce

Dwie Foki, MX, parę kabinowych motoróweczek... nic tylko wybierać!

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomek J - 2010-06-07, 14:32

mazury.info.pl napisał/a:
Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.

Problem jednak jest taki że większość członków klubu niejedną flaszkę z tymi darmozjadami zdążylo obalić. I teraz żal im ich się pozbyć, nawet jeśli od lat przychodzą na przystań już tylko i wyłącznie w celu obalenia flaszki. Taka sekcja trunkowa miała się w "Rejsach" znakomicie. Nawet Zarząd nigdy nie był w stanie wyegzekwować wydanego przez siebie polecenia zewidencjonowania i opróżnienia nadmiarowych szafek. Gdzieś trzeba było przecież te flaszki (pełne i puste) przechowywać. A ja drżałem tylko na myśl aby podpity właściciel nie wodowanej od lat motorówki nie zaprószył nocą ognia pod wiatą, zresztą to samo niebezpieczeństwo groziło także ze strony wspomnianego wcześniej szefa sekcji biznesowej który regularnie rozpalał grilla na pokrytym papą i zabezpieczonym folią przeciekającym dachu hangaru i wiaty :evil:
Cytat:
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję...

Z niesumiennych armatorów relegowanych z przystani także nie pozyska się żadnych pieniędzy - ale przynajmniej pozyska się miejsce, wskutek czego jachty wymagające poważnejszych prac remontowych przed sezonem (jak "Leśny Dziadek") nie musiałyby byś wciskane na takie zadupie
Cytat:
(kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?

Po tej powiodzi i tak prądu nie ma i dlugo jeszcze nie będzie - jak nic przyjdzie mi ręcznie oszlifować listwy odbojowe i handrelingi ręcznie. Tylko sztorklapę będę mógł zanieść w miejsce gdzie prąd jest, a prowadnice suwklapy wymagające ponownego klejenia oszlifowałem już i pomalowałem w domu. To samo co roku robię z gretingiem, a z jego transportem nie ma najmniejszego problemu, jest bowiem rokładalny na poszczególne deski (załączę fotkę).
Prąd ani woda na kei porzebne mi nie są: instalacji wodnej nie ma, a jeśli chodzi o prąd, to tu "Lesny Dziadek" jest samo- a raczej Słońcowystarczalny :-) Zresztą nawet i bez takiej powodzi trudno byłoby to zrobić gdy normalne wahania poziomu podczas wiekszych przyborów są takie że trap potrafi chować się pod wodą i wtedy do komunikacji z pomostem służy wioslowa łódka.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2010-06-07, 15:57

Pozbycie się 'darmozjadów' działa wychowawczo na takich, którzy nie płacą 'bo on też nie płaci'.

Prąd i woda na kei to był tylko przykład. Potrzeb w przystani jest cała masa. Chociażby zakup kamery monitoringu czy założenie alarmu albo pomalowanie ogrodzenia.

Woda na kei potrzebna jest np. do mycia jachtu. Ja do mycia swojej łodzi używam małego karchera (do tego potrzebna jest woda i prąd) używając wyłącznie czystej wody pod ciśnieniem zamiast chemii jak np. kilku armatorów-ekoterrorystów.

M 52 - 2010-06-07, 17:06

mazury.info.pl napisał/a:
M 52 napisał/a:
Ja źle się czuję w tych komercyjnych przystaniach. Panuje tam atmosfera, jak w galeriach handlowych.


Nie bardzo rozumiem porównania. Prywatny właściciel dba o jakość usług i porządek w przystani.
W dobrze zarządzanym klubie też standard może być taki, jak w porządnym, komercyjnym porcie. Członkom klubu musi się jednak chcieć coś zmienić - chociażby pozbyć się 'darmozjadów'.
Za pieniądze nie_pozyskane od osób, które w tej chwili nie płacą trzymając wraki - można było np. doprowadzić wodę czy prąd na keję... (kilkadziesiąt metrów kabla czy rury nie kosztuje wiele) a tak ani prądu ani wody na kei nie ma - zgadłem?

Zgadłeś! Prądu nie ma! ;-) Może dlatego, że nie ma kei. To jest Wisła i trzecie duże wezbranie w tym roku. Mamy plywający pomost w zatoce, a przy wyższych stanach wody zatoka znika. Zresztą moja przystań, to niewielki i niekomercyjny obiekt klubowy. Miejsce spokojne i bezpieczne, choć rzeczywiście bez luksusów. I takie ma pozostać. Porównywanie z mazurskimi portami zupełnie nie ma sensu, bo i akwen nieporównywalny i zupełnie inne zwyczaje wodniackie. Zresztą u nas wraków nie ma, zaległości też chyba nie.
Problemy z zaległościami dotyczą powszechnie innych dziedzin życia, od opłat mieszkaniowych poczynając i ten problem trzeba tępić. To oczywiste.

bosman30 - 2010-06-07, 17:39

Wczoraj cały dzien spędziłem na Wioślarskiej przy układaniu worków z piaskiem,Wisła znów poszła ostro w górę.Dla mnie jako rodowitego Mazura jest to nowe zjawisko,a powódz była abstrakcją,teraz już nie :-( Ogólnie pracuję na Zaruskiego i sytuacja jest nie lepsza,wały ciekną :!:
Tomek J - 2010-06-07, 21:15

mazury.info.pl napisał/a:
Pozbycie się 'darmozjadów' działa wychowawczo na takich, którzy nie płacą 'bo on też nie płaci'.

Co prawda to prawda - ale bywa i tak że kluby niechętnie usuwają darmozjadów mając nadzieję że może kiedyś wyrównają zaległości...
Cytat:
Woda na kei potrzebna jest np. do mycia jachtu.

Takie rzeczy na armatorskich jachtach robi się przed i ewentualnie także po sezonie, gdy jachty są już na lądzie. Aczkolwiek prawdą jest że w związku z powyższem przydatna jest gęsta sieć kranów i gniazdek 230V - na lądzie, w pobliżu możliwie dużej liczby miejsc zimowania. Jak się pływa tak aby jachtu nie zaświnić - w trakcie sezonu, przy kei wystarcza szczotka i woda czerpana zza burty, żadnych cifów Co innego w czarterach gdy zdającą załogę często wali w jakim stanie jacht oddają (conajwyżej gotowi są dopłacić za jego mycie) a tu już nowa załoga czeka na kei. wtedy jak nie ma karchera, w ruch idą mopy i cify :evil:
Cytat:
Ja do mycia swojej łodzi używam małego karchera (do tego potrzebna jest woda i prąd) używając wyłącznie czystej wody pod ciśnieniem zamiast chemii jak np. kilku armatorów-ekoterrorystów.

Może warto by wskazać kto zacz, aby ktoś komu dobro przyrody obojętne nie jest w razie posądzenia go o ekoterroryzm wiedział od kogo się odciąć?

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2010-06-07, 21:50

Tomek J napisał/a:
Może warto by wskazać kto zacz, aby ktoś komu dobro przyrody obojętne nie jest w razie posądzenia go o ekoterroryzm wiedział od kogo się odciąć?


Szukaj wśród tych, którym przeszkadza źdźbło trawy w cudzym oku, a nie widzą belki w swoim... więcej nie powiem - o nieobecnych na tutejszym forum nie wypada mówić :-P

Tomek J - 2010-06-07, 22:03

I pora na kolejne wieści z frontu. Teren klubu całkowicie zalany, ale do tego aby woda weszła do świetlicy brakuje jeszcze jakichś 30cm. Nurt na klubowym placu był leniwy, toteż bez trudu dotarłem kajakiem do "Leśnego Dziadka" i przestawiłem go na nowe miejsce. Niestety nie obyło się bez przykrych niespodzianek - ktoś nadgorliwy uprzątnał owe dwie przygotowane przeze mnie opony na których miał spocząć jacht po opadnięciu wody. Brodząc po dnie w zupełnie nieprzezroczystej wodzie nie znalazłem ich nigdzie, choć natrafiłem zarówno na swoją dziobową kotwicę (wbitą w ziemię wczoraj) jak i na świeżo pomalowany miecz - dobrze że i jego nie uprzątnięto (może dzięki temu że był zbyt ciężki). Najpewniej opony zwinął ten sam ktoś kto odcumował jacht od sąsiadującego NS-a (miał to być tylko szpring manewrowy, zupełnie luźny, ale poradziłem sobie bez niego). Niemożliwe aby przewiercone a więc całkowicie zalane opony odpłynęły, tym bardziej że jedna z nich miała stalowy kord. Bosmanów uprzedzałem że te opony leżą tam nieprzypadkowo, ale widać nie upilnowali wlaściela NS-a :evil: Trzeba było ściągnąć spodnie, w miejsce kaloszy założyć tenisówki używane wcześniej do forsowania Głaźnej Strugi których po sezonie nie chciało mi się zabierać z jachtu - i zaliczyć nieplanowaną kąpiel Przeniosłem na nowe miejsce opony na których dotąd spoczywał jacht (pod wodą ciężkie nie były) a jedną z nich zdradzającą skłonności do pływania - przewierciłem na wodzie i przytopiłem aż przestała puszczać bańki. Obecnie jacht od dziobu czyli od strony nurtu trzyma lifelina oraz czteroramienny drapak, od rufy wyłożona jest podróbka kotwicy Bruce'a (na luźnej linie, w przewidywaniu dalszego przyboru) którą musiałem ręcznie wbijać pod wodą w dno, muliste na głębokości kilkunastu cm, ale głębiej twarde i spoiste. Gdy woda zacznie już opadać - przyjdzie znów podpłynąć do jachtu i przecyzyjnie ustawić go nad oponami.
Resztę opowiedzą zdjęcia.

M 52 - 2010-06-08, 13:55

Zazdroszczę Ci tego kajaka :-)
Kusi mnie wycieczka na przystań, ale byłbym zwykłym gapiem, skoro nie ma tam teraz mojej łódki.
Masz nadal swobodny wstęp na przystań?

Tomek J - 2010-06-08, 15:14

M 52 napisał/a:
Zazdroszczę Ci tego kajaka :-)

Kajak należy do WKW.
Cytat:
Masz nadal swobodny wstęp na przystań?

Wczoraj czujnie zrejterowałem z wału przed patrolem policji, kryjąc się w klubie. Potem ten sam patrol spotkalem już po robocie, ale bez trudu się wytłumaczyłem. Jak będzie dziś - to się okaże; chcałbym przynajmniej popatrzeć z wału (kierowniczka uprzedzała że prezes zabronił od dziś wstępu na teren klubu, pewnie sam boi się nieprzyjemności) czy jacht się nie przemieścił (np. wskutek tego że znów jakiś sq#$^&* (w sensie jełop) odcumował go na chwilę tuż przez zalaniem terenu wodą (np. dlatego że cuma mu przeszkadzała) po czym zacumował ponownie ale już nie na zaciśniętym na lifelinie chomątku. Albo czy na jacht nie zdryfowała jakaś inna łódka, np z tych porzuconych. Bo niejedną motorówką, nawet z tych wypasionych nie zainteresowal sie pies z kulawą nogą (w sensie właściciel) i dopiero bosmani musieli je w alarmowym trybie pętać do czego popadnie. Jestem zszokowany widząc jak niektórym zwisa to co dzieje się z ich sprzętem :shock: Ale skoro dziś w nocy fala ma osiągnąć stan zbliżony do tego sprzed dwóch tygodni - jeszcze bardziej ciekawi mnie co zostanie jutro z owego NS-a pod którym stoi jacht dotychczasowego sąsiada. A może po prostu ten jacht nabierze wody, jeśli nie doceniłem wytrzymałości rusztowania namiotu :-D ? Bezwzględnie natomiast będę musiał ponownie dostać się na teren przystani po przejściu fali, gdy stan wody opadnie poniżej 650cm, aby wybrać linę kotwiczną na maxa i skorygować położenie opon, aby nie siąść na glebie lub co gorsze na jakiejś cegłówce lub kawałku żelastwa :-(

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2010-06-08, 22:47

Zdjęcia lotnicze z powodzi. Szok.
http://powodz2010.wyswietl.com/page1.php



Tomek J - 2010-06-08, 23:42

Będzie tym razem krótko i bez zdjęć bo aparat padł :-( Patrol policji wpuścił mnie na wał, a w negocjacjach bardzo pomógł mi przezornie zabrany rybny dowód rejestracyjny "Leśnego Dziadka" :-) Woda poszła w górę bardzo znacznie i wdarła się ponownie do budynku klubowego, ale do poprzedniego poziomu brakowało jeszcze jakieś pół metra. "Leśny Dziadek" stoi niewzruszenie tam gdzie go wczoraj pozostawiłem. Dość silny nurt wali głównie wzdłuż drogi na placu klubowej, w innych miejscach jest spokojniej. Bosmani w duchu życzą sobie aby woda jeszcze trochę się podniosła co pozwoliloby uwolnić jedną z bezpańskich łódek kóra podczas poprzedniej powodzi zeszła na psy w sensie wplynęła do ogrodzonej... psiarni :lol: Za kilka dni gdy woda zacznie opadać, przychylę się do rady bosmanów i przeprowadzę jacht bliżej slipu, bo tam gdzie stoi obecnie, nie mówiąc już o miejscu dotychczasowym grunt będzie tak grząstki że wózek zapadnie się po osie.

Tomek Janiszewski

M 52 - 2010-06-09, 14:23

Zeszłej nocy i ja podjechałem na przystań. Strażników też zainteresowała sytuacja na przystani. Coś dziwnego i nieprzyjemnego jest w tym widoku. Woda płynie pomiędzy budynkami, niektóre łodzie i sprzęt walają się bezładnie, ogrodzeń nie widac spod wody. Słychać gdzieś było pracę silnika, pewnie pompa lub agregat, ale nic nie było widac i nikt się nie odzywał. Niestety nie wziąłem dostatecznie mocnej latarki.
Jest bezpiecznie. Podczas następnego wezbrania pozostawię zabezpieczoną łódź na przystani, a zabiorę tylko przyczepy.

Tomek J - 2010-06-11, 23:52

Woda w WKW ustąpiła już z budynku. Po konsultacji z bosmanami postanowiłem pozostawić jacht tam gdzie go przestawiłem na początku powodzi. Zdołałem jeszcze wepchnąć pod dno dodatkowe opony, na których oparł się przy stale opadającej wodzie. Ale pewnie dopiero po weekendzie woda ustąpi z terenu klubu całkowicie.

Tomek Janiszewski

M 52 - 2010-06-14, 22:32

Dzisiaj nadal nie można wjechać na wał, żeby dostać się na przystań. Wlazłem za taśmę. Wszędzie błoto, zniszczeń specjalnie nie widać. Deszcz pogarsza sytuację. Jak wjadę z łódką, to będę musiał wykopywać samochód.
mazury.info.pl - 2010-06-14, 22:34

W Warszawie pada?
Bodo - 2010-06-14, 22:37

do wieczora padało... ale słabo....
Tomek J - 2010-06-15, 22:21

Błotko po staremu, także wokół "Leśnego Dziadka": bez kaloszy ani rusz. Ale ważne że znów można cokolwiek robić.

Tomek Janiszewski

Bodo - 2010-06-15, 22:57

Tomek!... jesteś the best!..... dumny jestem z ciebie...... ;-)
M 52 - 2010-06-18, 10:47

Mój okręt wrócił na przystań. Warstwa błota jest cienka, ale lepka i cuchnąca. Poczekam kilka dni z ostatnimi pracami przed wodowaniem.
maciekzb - 2010-06-19, 08:50

Pamiętajcie o porządnej dezynfekcji jachtów. To co płynęło Wisłą w czasie powdzi... ech :-(
M 52 - 2010-06-23, 13:56

Wczoraj byłem w porcie. W sobotę robimy porządki. Dotychczas wszędzie rosła mocna trawa, teraz jest błoto. Woda jak zupa. Najbliższy rejs zacznę chyba na zalewie.
Tomek J - 2010-06-24, 14:50

maciekzb napisał/a:
Pamiętajcie o porządnej dezynfekcji jachtów. To co płynęło Wisłą w czasie powdzi... ech :-(

I tak musiałem włazić w gatkach do tej wody aby podłożyć opony. Jeszcze żyję. A tego w czym stał "Leśny Dziadek" w Porcie Czerniakowskm przez pełne 7 sezonów, w bezpośredniej bliskości barek zrzucających do wody ścieki (od)bytowe niedasie z niczym porównać. Teraz, póki stoi maszt a jeszcze nie ma miecza (choć jest już założona oczyszczona i nasmarowana winda - patrz wątek o remoncie Oriona) nadeszła pora zszorować wreszcie zaskorupiałą warstwę szlamu i wodorostów jaka narosła praktycznie od połowy sierpnia do końca października, kiedy to jacht praktycznie nie pływal z braku sprzyjającego wiatru (nie licząc jednego weekendowego rejsu do Zegrza i pojednynczych wypadów na rzekę). W tym sezonie spróbuję użyć octu, jako że zauważyłrm że analogiczna zwarta skorupa szlamu na płetwie sterowej pieni się w zetknięciu z octem, co świadczy o tym że przynajmniej częściowo się w nim rozpuszcza. W basenie przystani WKW przyjnajmniej śmierdzących barek nie ma.

Tomek J - 2010-06-24, 14:58

M 52 napisał/a:
Wczoraj byłem w porcie. W sobotę robimy porządki. Dotychczas wszędzie rosła mocna trawa, teraz jest błoto. Największe błoto to ja wydeptałem wokół "Leśnego Dziadka" osobiście, kiedy to nie czekając na całkowite obeschnięcie gruntu wykorzystałem ciepłe i słoneczne dni na pomalowanie drewnianych odbojnic i handrelingów. Dopiero wczoraj po raz pierwszy pojechałem do klubu bez kaloszy; bloto w większości obeschło i nawet stalo się całkiem twarde. Ciekawe czy po obecnym deszczu znów zrobi się takie bagno...

Cytat:
Woda jak zupa.

Podejzewam że to nie tyle efekt niedawnych powodzi, co obecnego, stosunkowo niewielkiego i krótkotrwałego przyboru. Woda w Wiśle od zawsze była mętna.
Cytat:
Najbliższy rejs zacznę chyba na zalewie

Ale na wszelki wypadek omijaj tzw. Święto Wisły w nadchodzący weekend. Po co samą swoją obecnością na rzece podczas tej hucpy uwiarygadniać i ułatwiać przedwyborcze lansowanie się obecnej władzy, jak żadna dotąd zasłużonej dla likwidacji resztek żeglarstwa w lewobrzeżnej częsci 100lycy?

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

M 52 - 2010-06-25, 11:51

Święto ominę, bo nie będę łaził po błocie, żeby umyć łódkę. Przegapiłem niestety ciepłe wiosenne dni i łódka została brudna po zimie.
Jeśli błoto nie podeschnie lub nie pojawi się trawa, to wywiozę łódź i zacznę sezon gdzie indziej.
W zeszłym roku wody było wciąż mało, nawet do portu trudno było wrócić. Ten rok to zupełne przeciwieństwo - najpierw długa zima, potem deszcze, wreszcie podwójna powódź i błoto po niej. Jednak porty nad zalewem i mazurskie gwarantują dobre warunki dla żeglarzy. Wisła niestety jest kapryśna. Za to jest "pod domem" i w zeszłym sezonie mozna było wyskoczyć sobie po południu na krótki rejsik.

Tomek J - 2010-07-10, 23:05

Czas chyba na podsumowanie wątku.

Tomek Janiszewski

Bodo - 2010-07-12, 09:19

Brawo Tomek!... "Leśny Dziadek" nareszcie zwodowany..... czekamy na relację z trasy Warszawa - Mazury - Warszawa..... może TYM RAZEM, opiszesz coś pozytywnego, co się zmieniło na korzyść, co warto obejrzeć, przeżyć, zwiedzić...... tylko nie pisz o "qpach", "hołocie", "koromysłach", itp, bo tego mamy już dosyć....... :-D
bosman30 - 2010-07-13, 19:46

bodo napisał/a:
Brawo Tomek!... "Leśny Dziadek" nareszcie zwodowany..... czekamy na relację z trasy Warszawa - Mazury - Warszawa..... może TYM RAZEM, opiszesz coś pozytywnego, co się zmieniło na korzyść, co warto obejrzeć, przeżyć, zwiedzić...... tylko nie pisz o "qpach", "hołocie", "koromysłach", itp, bo tego mamy już dosyć....... :-D


Puste posty chcesz czytać :shock:

Bodo - 2010-07-13, 20:42

bosman30 napisał/a:
....
Puste posty chcesz czytać :shock:

dobra.... niech będą same zdjęcia....... :mrgreen:

luki - 2010-08-16, 22:52

Tomku,
Posłużyłeś się moim nazwiskiem w tym wątku, dlatego postanowiłem się tu odezwać. Nie bardzo wiem na jakiej podstawie i kto dał Ci prawo do używania wobec mnie terminu 'oszust'. Rozmawialiśmy może 3-4 razy w życiu, kiedyś poświęciłeś mi około pół godziny rozmowy na temat remontu/laminowania jachtu. Cenię sobie twoje doświadczenie i wiele opinii, z innymi się nie zgadzam, ale nie prowadzę polemiki w internecie, a już w szczególności nie używam dosadnych epitetów. Tak czy inaczej, praktycznie się nie znamy. Sprawa dotycząca mojego jachtu w klubie Rejsy miała miejsce rok temu i wtedy została ostatecznie załatwiona. Nadal jestem członkiem klubu, o którym piszesz w tak niepochlebny sposób. Nie sądzę, aby było to miejsce na zamieszczanie szczegółów tej sprawy, więc powiem tylko, że było wynikiem pewnego nieporozumienia i drobnego bałaganu w dokumentacji. Na pewno nikt nie zabierał jachtu w nocy. Jeśli masz ochotę możesz pewnie sam dowiedzieć się w klubie, że sprawa została dawno temu wyjaśniona. Tak czy inaczej, nie byłeś stroną tej sprawy, nie byłeś/jesteś członkiem Zarządu. Twoje informacje są/były raczej szczątkowe i oparte jedynie na jakiś plotkach i pogłoskach. Mimo to pozwalasz sobie na nazywanie mnie na forum publicznym 'oszustem'. Wydaje mi się, że to moja sprawa co robię ze swoją łódką, nie znasz ani mnie, ani mojej sytuacji życiowej. Nie wiesz jakie i dlaczego podejmuję decyzje i co jest ich przyczyną. Ale czujesz się uprawniony do formułowania opinii na temat powodów mojego wstąpienia do klubu, mojej aktywności w internecie na innej grupie dyskusyjnej. Internet daje dużą łatwość formułowania opinii, jednak myślę, że warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji ich zamieszczania. Nagle, niespodziewanie dowiaduję się od znajomych, że ktoś mnie oczernia w sieci. Bardzo Cię proszę o usunięcie mojego nazwiska z Twojego postu i nie posługiwanie się nim w przyszłości.
Przepraszam wszystkich innych nie zainteresowanych sprawą.
Pozdrawiam
Łukasz

bosman30 - 2010-08-17, 18:29

luki napisał/a:
.....


Nie licz że zostaniesz przeproszony.TACY ludzie nie mają tego w nawyku.A za pewne za 2-4 lata "dostanie"się WKW,taka kolej rzeczy.Smutne jest to że rzucono nazwiskami :-(

Tomek J - 2010-08-17, 22:36

bosman30 napisał/a:
Nie licz że zostaniesz przeproszony

Byłeś? Widziałeś? Niepłacenie za postój przez conajmniej 2 lata (gdyby zainteresowany sumiennie płacił a zarząd tkwił w przeświadczeniu że jest inaczej - to byłby już burdel a nie drobny bałagan) - jest faktem. Podobnie jak unikanie w związku z powyższem wszelkich rozmów tak z zarządem jak i osobami zainteresowanymi w wykupieniu jachtu, skoro przez tyle czasu zalegał na przystani robiąc wrażenie porzuconego, wreszcie wyprowadzenie łódki z przystani wiosną ub. roku bez uregulowania należności a nawet powiadomienia o tym zarządu. Tymczasem ci co płacili regularnie - jak mieli się czuć widząc to wszystko? Jak frajerzy? :evil: Co było potem - już nie moja rzecz, bo od listopada ub roku w Rejsach mnie już nie ma. Skoro się udało załatwić z zarządem powrót na przystań - na zdrowie!
Cytat:
TACY ludzie nie mają tego w nawyku

Dziękuję, odtąd nie mam wątpliwości do JAKICH ludzi Ty się zaliczasz :-( Łatwo było Ci wydać osąd - nie mając na powyższy temat jakejkkolwiek wiedzy.
Cytat:
A za pewne za 2-4 lata "dostanie"się WKWtaka kolej rzeczy
.
Nie myl WKW z WTW, bo choć ich skróty różnią się tylko jedną literką - to WKW w odróżnieniu od WTW nie pobiera podatku dennego (nic mnie to nie obchodzi że na rzecz i na zlecenie władz miasta a nie dla siebie) np. od sąsiadującego przez płot "Suma". Nie zamierzam zamiatać powyższego draństwa pod dywan tylko dlatego że akurat Ty (wiedząc zresztą o nim doskonale) postanowiłeś mimo to się w WTW zatrudnić.
Cytat:
Smutne jest to że rzucono nazwiskami :-(

Więc już je usunąłem - skoro to co się wtedy wydarzyło jest obecnie już tylko wewnętrzną sprawą "Rejsów.

Tomek Janiszewski
Ps. Mimo że o zarządie swojego poprzedniego klubu mam takie zdanie jakie mam - nie wyobrażam sobie abym przeprowadziwszy się na przełomie października i listopada do WKW miał nie uregulować należności wobec "Rejsów" za miesiąc październik. Cóż, i tak na zwołane w grudniu Walne Zebranie i tak mnie nie zaproszono, mimo że składki "Rejsów" miałem opłacone do końca roku...

luki - 2010-08-18, 21:43

Tomek J napisał/a:

Łatwo było Ci wydać osąd - nie mając na powyższy temat jakejkkolwiek wiedzy.

Tomku, wydaj mi się, że Ty również wydałeś osąd nie mając pełnej wiedzy na temat opisywanej przez Ciebie sprawy. Myślę jednak, że nie jest to miejsce na polemikę w tej sprawie. Dziękuję za usunięcie nazwiska. Ja osobiście uważam sprawę za zamkniętą. I nadal z przyjemnością będę czytywał Twoje posty dotyczące spraw technicznych.
Pozdrawiam
Łukasz

M 52 - 2010-09-07, 22:09

Moja łódka znowu pływa zamiast stać na wózku. Trzecia wielka powódź, a w ogóle, to piąta w tym roku. Z żalem wspominam zeszły sezon, kiedy jedynym problemem był niski stan wody i ciasne wyjście z przystani. Było ciepło i pogodnie. Szkoda.
Bodo - 2010-09-08, 09:10

I ty jesteś zdziwiony, że Twoja łódka pływa?...... przecież w sezonie łódki do tego służą...... :shock: ....... stać na kołkach winne po sezonie...... nie rozumiem o co chodzi w danym przypadku..... :?:
M 52 - 2010-09-08, 11:40

Zdziwiony nie jestem, ale już zmęczony powodziami. Właśnie ze względu na te powodzie moja łódka w tym roku jeździ na kołach nad zalew, a na swojej macierzystej wiślanej przystani stoi sobie na kółkach. Tak jest najłatwiej i najtaniej. Dotychczasowe powodzie łódź spędziła pod domem, ale tym razem została na przystani i pływa na sznurku po parkingu. To chyba koniec pływania w tym sezonie. Teraz będzie tylko mokre i cuchnące błoto na przystani. A w zeszłym sezonie mogłem sobie pływać popołudniami przez całą jesień.
Bodo - 2010-09-08, 21:01

M 52 napisał/a:
...... Tak jest najłatwiej i najtaniej. ........ To chyba koniec pływania w tym sezonie.......... A w zeszłym sezonie mogłem sobie pływać popołudniami przez całą jesień.

Twardym trza być....... nie mientkim...... :mrgreen:
Przedłuż bieżący sezon........ :-D

KadetOmega - 2010-09-08, 22:24

Warszawa... ma swoje,,prawa'' ;-)
bosman30 - 2010-09-08, 22:34

KadetOmega napisał/a:
Warszawa... ma swoje,,prawa'' ;-)


I Tomka J

Tomek J - 2014-05-21, 22:42

Z satysfakcją mogę zameldować że "Leśny Dziadek" wyszedł z kolejnej powodziowej próby zwycięsko. Woda wprawdzie zalała całkowicie teren WKW, ale była niższa niż 4 leta temu, i budynek klubowy nie został zalany, zmoczyło tylko jego fundament. "Leśnego Dzadka" ustawiłem zawczasu na wyższej niż zwykle stercie opon, aby móc swobodnie zdjąć miecz do malowania, co uczyniłem w ostatniej chwili. Woda sięgnęła wprawdzie dna, pozostawiając jakieś wiszące strzępy (nie zdążyłem jeszcze umyć kadłuba po minionym sezonie), ale jacht stał na tyle wysoko że nie uzyskał pływalności, a opony nie uciekły spod dna. Obecnie woda już opada, a jacht pozostanie tam gdzie stał. Gdy będzie powoli wysychać naniesione przez powódź błotko - będzie to czas aby zająć się malowaniem miecza.

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2014-05-21, 23:01

Tomku. Podsuń kiedyś komuś pomysł, aby sfilmował falę powodziową w porcie w trybie "time lapse".



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group