MAZURY.INFO.PL - Absolutnie wszystko o Mazurach
Forum MAZURY.INFO.PL Strona Główna Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: mazury.info.pl
2008-06-01, 14:42
Liberalizacja przepisów żeglarskich

Czy Twoim zdaniem libralizacja przepisów była słuszna
Tak, całkowicie popieram liberalizację przepisów
62%
 62%  [ 43 ]
Libralizacja tak, ale niekoniecznie tak daleko idąca
18%
 18%  [ 13 ]
Sądzę, że dotyczasowe przepisy były wystarczająco liberalne
13%
 13%  [ 9 ]
Zamiast liberalizować przepisy należałoby je zaostrzyć
2%
 2%  [ 2 ]
Nie mam zdania
2%
 2%  [ 2 ]
Głosowań: 69
Wszystkich Głosów: 69

Autor Wiadomość
mazury.info.pl
Administrator

Pomógł: 60 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 2524
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-05-15, 15:00   Liberalizacja przepisów żeglarskich [Cytuj]

Od 1 stycznia 2008 obowiązują nowe przepisy dotyczące uprawnień niezbędnych do uprawniania żeglarstwa.
W myśl nowych przepisów BEZ ŻADNYCH uprawnień można żeglować jachtem o długości do 7,5m długości oraz pływać motorówką o mocy silnika do 10kW (ok. 13KM).
 
 
imarco

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 1
Wysłany: 2008-05-15, 15:26    [Cytuj]

I dobrze... ale czy 7,5 m to nie za dużo?
 
 
ogrodnikk

Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-16, 12:32    [Cytuj]

Chyba jednak osoby pływające po mazurach powinny znać przynajmniej najważniejsze przepisy i zasady w żegludze (nie mówiąc już o technice żeglowania), a nie sądzę, żeby ktoś przed rejsem przeglądał przepisy! Niektóre osoby bez patentu żeglują bardzo dobrze bo np. mają z tym styczność od dziecka, ale większość osób jest po jednym-dwóch rejsach i oprócz tego że stwarzają zagrożenie to nie mają żadnej "kultury żeglowania" - wrzucanie śmieci do wody i lasu, palenie ognisk w rezerwacie na Kisajnie (pod tablicą z napisem, że to rezerwat!).
Oczywiście nie chcę generalizować, ale samochodem też potrafią jeździć osoby bez prawa jazdy, co nie znaczy, że należy "zliberalizować" przepisy ruchu drogowego na ich korzyść!
 
 
~Tomek J

Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-16, 16:32    [Cytuj]

ogrodnikk napisał/a:
Chyba jednak osoby pływające po mazurach powinny znać przynajmniej najważniejsze przepisy i zasady w żegludze (nie mówiąc już o technice żeglowania), a nie sądzę, żeby ktoś przed rejsem przeglądał przepisy!

Jeli nie bedzie znał przepisów, i je złamie - to może ponieść konsekwencje. Czasem bardzo poważne.
Cytat:
Niektóre osoby bez patentu żeglują bardzo dobrze bo np. mają z tym styczność od dziecka, ale większość osób jest po jednym-dwóch rejsach i oprócz tego że stwarzają zagrożenie to nie mają żadnej "kultury żeglowania" - wrzucanie śmieci do wody i lasu, palenie ognisk w rezerwacie na Kisajnie (pod tablicą z napisem, że to rezerwat!).
A czy te osoby nie potrafiące się zachować - nie mialy przypadkiem patentów? Chyba jednak miały, bo do ub. roku włącznie musiały mieć, aby prowadzić jakąkolwiek żaglówkę o w miarę przyzwoitej wielkości. Skoro w domu ich odpowiednio nie wychowano, to i na kursie ich kultury nie nauczą. Tu mogłaby pomóc sprawna interwencja Policji oraz słony mandat.
Cytat:
Oczywiście nie chcę generalizować, ale samochodem też potrafią jeździć osoby bez prawa jazdy, co nie znaczy, że należy "zliberalizować" przepisy ruchu drogowego na ich korzyść!

Ech, nowe forum, i poraz enty trzeba będzie tłumaczyć to samo :-( Samochody - to szybkie motorowki, a na te ostatnie patenty nadal obowiązują. Skutery wodne natomiast - to szalejące po ulicach naszych miast motocykle pogardliwie zwane "heblarkami". Żaglówki porównujmy raczej z rowerami: mają podobną jak one energię kinetyczną, i porównywalny jet rozmiar szkód jakie mogą wyrządzić osobom trzecim. Karty rowerowe nie obowiązują już od kilkunastu lat (przynajmniej osób pełnoletnich).

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2008-06-17, 10:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
czarnybond
czarnybond

Wiek: 33
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 6
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-16, 21:23    [Cytuj]

Jestem w 100% przeciwny takiej liberalizacji !

Jednak na kursie jest możliwość zdobycia doświadczenia i złapania dobrych nawyków.
Patent daje pewność że załoga przed tobą np. wie czy ustąpić pierwszeństwa czy zgaduje.
Patent przynajmniej daję jakieś podstawy (teoria żeglowania, locja, meteorologia) i motywuje do zapoznania się z wiedzą. Kładłym szczególnie dodatkowo WIELKI nacisk na kulturę żeglowania i po prostu przebywania wśród dzikiej, pod ochroną przyrody.
Patent również eliminuje przypadkowe osoby, które nie powinny znaleźć się na wodzie (pt. inni se pływają to ja też !, choć nie mam o tym żadnego pojęcia).

Wiem że kurs a rejs (tygodniowy) po Mazurach to zupełnie dwie różne sprawy, wielu rzeczy na kursie i tak nie uczą, a wielu rzeczy i tak trzeba nauczyć się NA MAZURACH z obserwacji innych doświadczonych załóg (np. śluza, kanał, poruszanie się w portach, składanie masztu, obsługa i problemy z silnikiem, czy też skrajny przykład burłaczenie , mi się zdarzyło 700m - polecam :) )
Każdy powinien przebrnąć przez kurs i zdać egzamin, który i tak zdaje 95% osób.

I już na koniec ;) uważam że ta liberalizacja to i tak okarze się MARTWYM PRZEPISEM, gdyż słowo ostateczne i tak należy do armatorów, a z tego co słyszałem, oni takim osobom bez papierów, jachtu w czarter NIE DADZĄ i tyle. I w cale się im nie dziwię, kaucja nie pokryję wszystkich potencjalnych szkód, nie mówiąc już o uszczerbku na zdrowiu.
Pozdrawiam. Andziej
Ostatnio zmieniony przez czarnybond 2008-05-16, 21:28, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-17, 22:14    [Cytuj]

czarnybond napisał/a:
Jestem w 100% przeciwny takiej liberalizacji !

uważam że ta liberalizacja to i tak okarze się MARTWYM PRZEPISEM, gdyż słowo ostateczne i tak należy do armatorów, a z tego co słyszałem, oni takim osobom bez papierów, jachtu w czarter NIE DADZĄ i tyle. I w cale się im nie dziwię, kaucja nie pokryję wszystkich potencjalnych szkód, nie mówiąc już o uszczerbku na zdrowiu.
Pozdrawiam. Andziej


I własnie dokładnie o to chodzi. Bo o tym kto ma pływać moją łódką ja mam decydować. I mimo iż ma 7 m długości, to powiedzmy, że wymagam stopnia kapitana jachtowego i dodatkowo 10 letniego stażu na Mazurach. I zaświadczenie o szczepieniu na ospę.
To co napisałeś, to jest właśnie to, co i tak rynek ma regulować. A przepis prawa powszechnego (do 7,5 m bez patentu) dotyczy przede wszystkim tych, którzy mają własny sprzęt, pływają bez łaski, ale i na swoja odpowiedzialność. Tak jest w wielu krajach na świecie. W Wlk. Brytanii nie ma obowiązku posiadania patentu dla wszystkich jednostek rekreacyjnych (dotyczy pływania niekomercyjnego) o długości nie większej niż 24 m. Ale spróbuj bez niczego wyczarterować jacht, powiedzmy 15 m długości. Grzecznie poproszą o dokument potwierdzajacy Twoje kwalifikacje. Albo (np. przy mniejszych jednostkach) ktoś wyjdzie z Tobą na dwie godziny na wodę i popatrzy co robisz. Zatem spokojnie, tłumy zielonych nie rzucą się na mazurska flotę czarterową.
A przy okazji, piszesz o tym, że ludzie nie będą znać przepisów jak nie beda mieli patentów. Odpowiedz zatem, czy skoro jeździsz na rowerze bez jakichkolwiek uprawnień, to oznacza, że jesteś zwolniony ze znajomości kodeksu drogowego? Mam na myśli podstawowe zasady, kto ma pierwszeństwo, znaki i t.p. Jezeli ktoś nie zna i ma pecha, to wyjedzie pod TIRa. I nikt nie bedzie sie tym przejmował. Jeszcze jedna ofiara drogowa więcej. A czemu tyle ludzi przejmuje się tym, czy ktoś zna prawo drogi na wodzie, bądż inne zasady?
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Główka 2008-05-17, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~spellkast
żeglarz szuwarowy

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 137
Wysłany: 2008-05-20, 08:11    [Cytuj]

Nie mam nic przeciwko liberalizacji, a przede wszystkim uproszczeniu przepisów. Zdrowy rozsądek jednak trzeba zachować. W tej chwili jachty prowadzą ludzie, którzy nawet nie umieją pływać (w wodzie) i nikt tego nie sprawdza.
Nie wspominając o podstawowych manewrach podjęcia z wody człowieka za burtą.

W maju spotkałem "załogę", której "kapitan" chwalił się 35 letnim doświadczeniem w żeglarstwie (sam miał, jak się później okazało 36 lat, więc rzekomo pływał od dziecka).

Podczas manewru podejścia do dość płytkiego brzegu (wiatru nie było i mnóstwo miejsca) najpierw wytargał cumującym jachtom kotwice, następnie urwał mocowanie silnika na pawęży (bo chcąc się mocniej "wbić" rufą w brzeg rozpędził się na wstecznym i nie zdążył wyciągnąć silnika na płytkiej wodzie).
A najgorsze to to, że razem z nim pływali młodzi ludzie, którzy traktowali go jako guru żeglarstwa.

Co się później działo to cała historia... może kiedy indziej
 
 
Tomek Janiszewski
Gość
Wysłany: 2008-05-20, 10:14    [Cytuj]

quote="spellkast"]W tej chwili jachty prowadzą ludzie, którzy nawet nie umieją pływać (w wodzie) i nikt tego nie sprawdza.[/quote]
A kto ma sprawdzać? Ratownik na basenie podczas kursu nauki pływania który będąc w istocie "łowcą" kandydatów do pływania wyczynowego uczy tych silniejszych pływania wyłącznie crawlem a tych słabszych totalnie olewa? Jak ktoś nie umie pływać i będzie się z tego tytułu bał, powinien założyć kamizelkę. Bez względu na to że ktoś komu się wydaje ze pływać umie, wyszydzi jego "tchórzostwo" a za chwilę rozgrzany słońcem i paroma pifkami skoczy na główkę do lodowatej jeszcze wiosną wody i skończy tak jak tamten żeglarz na Mamrach :evil:
Cytat:
Nie wspominając o podstawowych manewrach podjęcia z wody człowieka za burtą.

Ten "podstawowy" manewr w wydaniu PZŻ nigdy nie miał służyć ratowaniu osób które wypadly za burtę, tylko jako jeden z "filtrów" pozwalających uwalić pod dowolnym pretextem możliwie dużą liczbę osób podczas egzaminu, aby jak najmnie osób pływało, a jak najwięcej płaciło. Ot takie "parkowanie na kopertę" podczas egzaminu na prawo jazdy. Naczelna zasada podczas manewru ratowania tonącego brzmi: Jak najszybciej znaleźć się w jego pobliżu, odpływając przy tym na możliwie małą odległość. Za wszelką cenę i wszelkimi dostępnym środkami, od "manewru monachijskiego" po uruchomienie silnika włącznie. Nawet jeśli przy tym zrobi się więcej zwrotów niż przewiduje regulamin, a "wspomagane" silnikiem żagle zapracują na wstecznym. Tylko nie wolno rozjechać tonącego jachtem. Jeśli przy tym jacht znajdzie się zbyt daleko od tonącego, lub minie go ze zbyt dużą prędkością, można przecież podać mu koło na rzutce, a w szczególnie groźnym przypadku może za burtę wyskoczyć jeden z załogantów, asekurowany linką. Co za pożytek z "podręcznikowo" wykonanego manewru, jeśli przy tym egzaminowany w obawie przed "spaleniem" manewru nadliczbowym zwrotem woli oddalić się na 100 i więcej metrów a cały manewr wykonywany w ten sposób trwa długie minuty? Na morzu, nawet jeśli poszkodowany w tym czasie nie pójdzie pod wodę, zgubi się najpewniej między falami. A wykonującemui manewr pozostanie w takim przypadku "regulaminowo" podjąć jedynie koło. :-(
Cytat:
W maju spotkałem "załogę", której "kapitan" chwalił się 35 letnim doświadczeniem w żeglarstwie (sam miał, jak się później okazało 36 lat, więc rzekomo pływał od dziecka).

Hmmm, gdyby miał 46 lat, głowę dałbym że był to niejaki "Wacław Nieśmiały". Jeśli Ty jesteś tym samym spellkast'em z którym koresponduję na Forum zegluj.net na temat Głaźnej Strugi, poszukaj tam postów gościa podpisującego się "Sławek". I on chwalił się, zwłaszcza na pl.rec.zeglarstwo, swoją wodniacką praktyką na... +babcinej balii+ :lol: A na sailforum przypisywał sobie stopień kapitana, mając w istocie patent żeglarza!
Cytat:
Podczas manewru podejścia do dość płytkiego brzegu (wiatru nie było i mnóstwo miejsca) najpierw wytargał cumującym jachtom kotwice, następnie urwał mocowanie silnika na pawęży (bo chcąc się mocniej "wbić" rufą w brzeg rozpędził się na wstecznym i nie zdążył wyciągnąć silnika na płytkiej wodzie).

Masakra :oops: Ale właściciel chyba nie postąpiłby tak brutalnie z własnym jachtem, aby wjeżdżać z impetem na twardy brzeg, i to w dodatku tyłem? Czy przypadkiem nie płynął on wziętym z czarterowni wypasionym koromysłem, przekraczającym 7,5m długości? Na jakiej podsrtawie je wypożyczył, na podstawie kwitu z pralni? ;-)
Cytat:
A najgorsze to to, że razem z nim pływali młodzi ludzie, którzy traktowali go jako guru żeglarstwa.

No a jak myślisz, dlaczego do tak traktowali? "Patrzcie, ja to dopiero jestem cool gość, ja mam PATENT!" :shock:
Cytat:
Co się później działo to cała historia... może kiedy indziej

Ja poproszę TERAZ! To może być naprawdę ciekawe! :lol:

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
 
 
~spellkast
żeglarz szuwarowy

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 137
Wysłany: 2008-05-20, 13:34    [Cytuj]

Cześć Tomek
To rzeczywiście ja z forum zegluj.net, z tematu Głaźnej Strugi. Miło Cię tu widzieć.
Ten gość nazywał się Kajetan (Kajtek) i de facto pływał na wyczarterowanym Tangu 780. Żal mi było właściciela, do którego ten jacht wróci po rejsie.

Chcesz jeszcze, to opowiadam...
Razem z Kajtkiem na dziko (zachodni brzeg Niegocina, tuż poniżej Wilkas, na południe) zapłynął ciekawy jacht - Twister, na oko jakieś 9 m. Dlaczego ciekawy - bo nie posiadał masztu, a 8 osobowa załoga "żeglowała" na silniku.
Z ciekawości zapytałem czemu pływają bez masztu, a oni na to, ze dzień wcześniej maszt połamali. Pytam więc jak to się stało, otrzymałem taką historię:
płynęli gdzieś w okolicy Łabapu (wiadomo, tam są kamienie), a że byli na bani oczywiście zahaczyli o kamulce. Skrzywili płetwę mieczową. Chcąc ją wyprostować kładli łódkę na bok. Jednak coś strzeliło i pękł maszt. Płynąc do właściciela łódki, zajechali silnik na śmierć. To dopiero załoga. Ciekawe jak zareagował właściciel łódki (nie chcieli powiedzieć).

W dalszej części wieczoru były próby rozpalania ogniska za pomocą benzyny z kanistra (kanister się zapalił i poparzył Kajtka, który go trzymał), itd. No coż za wszelką cenę chcieli mieć własne ognisko.

"Ciekawych" ludzi można spotkać ostatnio na tym Mazurach. Szkoda tylko, że wcale nie chce się takich spotykać...
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-20, 13:37    [Cytuj]

spellkast napisał/a:
Nie mam nic przeciwko liberalizacji, a przede wszystkim uproszczeniu przepisów. Zdrowy rozsądek jednak trzeba zachować. W tej chwili jachty prowadzą ludzie, którzy nawet nie umieją pływać (w wodzie) i nikt tego nie sprawdza.
Nie wspominając o podstawowych manewrach podjęcia z wody człowieka za burtą.

W maju spotkałem "załogę", której "kapitan" chwalił się 35 letnim doświadczeniem w żeglarstwie (sam miał, jak się później okazało 36 lat, więc rzekomo pływał od dziecka).

Podczas manewru podejścia do dość płytkiego brzegu (wiatru nie było i mnóstwo miejsca) najpierw wytargał cumującym jachtom kotwice, następnie urwał mocowanie silnika na pawęży (bo chcąc się mocniej "wbić" rufą w brzeg rozpędził się na wstecznym i nie zdążył wyciągnąć silnika na płytkiej wodzie).
A najgorsze to to, że razem z nim pływali młodzi ludzie, którzy traktowali go jako guru żeglarstwa.


Widzisz, rzecz w tym, że w zawsze będziesz zwracał uwagę na takich "kapitanów", a nie na 10 innych, pływających normalnie. Zwyczajnie, ci pierwszy bardziej rzucają się w oczy.
Co do sprawdzania, tego czy owego, to cóż to da? 100% populacji nie sprawdzisz, a jeśli ktoś nie umie pływać, to jego problem, bo to on ryzykuje. Dlaczego ktoś miałby troszczyć się bardziej o niego niz on sam?
A na koniec, jak sadzisz, czy ów "kapitan" miał jakiś patent, czy nie? Ja gotów jestem się założyć, że miał. I co z tego? Zrobił mnóstwo błędów. A jeślibym jednak przegrał zakład, i okazałoby się, że nie miał, to gotów jstem się założyć ponownie, że po takiej wpadce zwyczajnie zacznie się uczyć. I o to własnie chodzi.
A na koniec, z ręką na sercu. Kto nie miał podobnej wpadki? Ja kiedyś bukszprytem o mało nie wjechałem przez okno do kabiny zacumowanej łódki.

[ Dodano: 2008-05-20, 13:44 ]
imarco napisał/a:
I dobrze... ale czy 7,5 m to nie za dużo?


Do tej pory było 5 m. Czy 7,5 m to dużo więcej? Tak samo sie prowadzi łódkę 5 m jak i 7,5 m.
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Główka 2008-05-20, 13:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~spellkast
żeglarz szuwarowy

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 137
Wysłany: 2008-05-20, 14:04    [Cytuj]

Mariusz Główka napisał/a:
A na koniec, jak sadzisz, czy ów "kapitan" miał jakiś patent, czy nie? Ja gotów jestem się założyć, że miał. I co z tego? Zrobił mnóstwo błędów. A jeślibym jednak przegrał zakład, i okazałoby się, że nie miał, to gotów jstem się założyć ponownie, że po takiej wpadce zwyczajnie zacznie się uczyć. I o to własnie chodzi.


Rzeczywiście masz rację, ów "kapitan" miał patent, ale najgorsze jest to, ze chłop nie widział w nic złego w manewrach, które popełnił. Mało tego był nawet dumny z tego, że zniszczył mocowanie silnika i wywołał zamieszanie wśród innych jachtów. Tak jak by się mścił na człowieku, który wyczerterował mu jacht (pewnie po raz ostatni).

Dlatego opisałem ten przypadek.

A najgorsze jest to, że jedynym celem tego "kapitana" było zwrócenie na siebie uwagi. Nie potrafił w żaden inny sposób tylko tak. Udało mu się, ale czy o to chodziło?

kończąc temat "kapitanów"
Pływając po Mazurach 25 lat poznałem mnóstwo świetnych ludzi, doskonałych żeglarzy, ludzi z klasą. Mam to szczęście, że więcej spotykałem osób wartościowych niż takich Kajtków. Sporo z nich pływało i pływa bez patentów, chociaż robią to doskonale i z pełną kulturą żeglarską. Wszystko i tak zależy zawsze od człowieka...
 
 
~Tomek J

Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-20, 16:06    [Cytuj]

spellkast napisał/a:
Żal mi było właściciela, do którego ten jacht wróci po rejsie.

Za to mnie jakoś nie żal "Kajtka" jeśli właściciel jachtu puści "kapitana" w skarpetkach.
Cytat:
8 osobowa załoga "żeglowała" na silniku.

Mierzi mnie jakoś pływanie po Mazurach w ośmioosobowej załodze. Toż taki "autokar" to zaprzeczenie swobody z jaką powinno kojarzyć się żeglowanie. Co innego spotkania kilku łódek i dalszy zespołowy rejs - aby każdy komu się to znudzi, mógł bez żalu i urazy pożeglować dalej swoją drogą.
Cytat:
byli na bani

To byli bydło, nie żeglarze :evil: Rozwijanie tego watku nie ma dalszego sensu.
Cytat:
Ciekawe jak zareagował właściciel łódki (nie chcieli powiedzieć).

Podarł lub połamał ich "patenty"? :-D
Cytat:
W dalszej części wieczoru były próby rozpalania ogniska za pomocą benzyny z kanistra (kanister się zapalił i poparzył Kajtka, który go trzymał),

Najbardziej szkoda mi... pana Darwina. A już wydawało się że skutecznie upomniał się o to co powinno należeć do Niego :mrgreen:
i
Cytat:
No coż za wszelką cenę chcieli mieć własne ognisko.

I ja spotkałem kiedyś takich. Też musieli mieć własne ognisko - za cenę wyciętych w pień krzaków malin na tajteńskiej wyspie. Płyneli koromysłem Janmor28 o nazwie "Saturn".
Cytat:
"Ciekawych" ludzi można spotkać ostatnio na tym Mazurach. Szkoda tylko, że wcale nie chce się takich spotykać...

Ja tylko mam nikłą nadzieję że Policja w końcu ostro się weźmie za takich dzieci ideologii "Róbta co chceta". W końcu prawie każdy ma komórkę - niechaj nie zawaha się jej użyć na widok takiego chamstwa jak powyżej. Patenty nie pomogły dotąd nic a nic.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2008-05-20, 17:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
slon
Żeglarz

Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 4
Skąd: 3miasto
Wysłany: 2008-05-30, 14:30    [Cytuj]

Pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji, gdyż spotkałem się z różnymi sytuacjami na Mazurach, choć pływam tam dopiero 6 rok.

I mi zdarzały się różne wpadki np. bardziej nierozgarnięta załoga niż zwykle (po godzinie tłumaczenia przy wyjściu z portu musiałem wrócić do terminologii zielona linka i dzyndzelek) ale zawsze starałem się zachowywać zgodnie z nieformalnym kodeksem czyli nie rób innym tego czego nie chciałbyś przeżyć na własnej skórze.

Co do chamstwa i drobnomieszczaństwa - spotykałem się z tą sytuacją kilkukrotnie np. Sztynort 2006 - jakiemuś panu z Tes 32 zachciało się pochwalić ludziom o 23 jakie to ma fajne Disco Polo na płycie i koniecznie chciał nas do swojej muzyki przekonać, pomogła dopiero interwencja załóg z dwóch sąsiednich kei. W innym przypadku nieprzyjemności były spowodowane przez załogę Maka "Niekochanego" z Bydgoszczy a dokładniej brak znajomości jakichkolwiek przepisów i czy obycia z jachtem (nie wspominając o zachowaniu kultury.

Natomiast wracając do tematu sondy - Liberalizacja przepisów tak ale nie w takim stopniu jak teraz - 7,5 metra to długość dużej cześci mazurskiej floty czarterowej a nawet jachtem typu Tango 730, Sasanką 660 czy 620 można narobić ogromnych szkód w swoim jaki i w cudzym sprzęcie - spotkałem się w 2005 roku z sytuacją gdy w silniku Sasanki 660 zacięła się przepustnica - kapitan spanikował i z pełną prędkością uderzył w betonowe nabrzeże w Mikołajkach... Na pewno poprawił wentylację jachtu ale chyba na tym koniec plusów - tej osobie po prostu zabrakło pomysłu co dalej i tutaj patent nie pomógł.
Ostatnio zmieniony przez slon 2008-05-30, 14:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-30, 15:19    [Cytuj]

slon napisał/a:

Natomiast wracając do tematu sondy - Liberalizacja przepisów tak ale nie w takim stopniu jak teraz - 7,5 metra to długość dużej cześci mazurskiej floty czarterowej a nawet jachtem typu Tango 730, Sasanką 660 czy 620 można narobić ogromnych szkód w swoim jaki i w cudzym sprzęcie - spotkałem się w 2005 roku z sytuacją gdy w silniku Sasanki 660 zacięła się przepustnica - kapitan spanikował i z pełną prędkością uderzył w betonowe nabrzeże w Mikołajkach... Na pewno poprawił wentylację jachtu ale chyba na tym koniec plusów - tej osobie po prostu zabrakło pomysłu co dalej i tutaj patent nie pomógł.


Jezeli narobisz szkód w swoim sprzęcie, to Twój problem i nikomu nic do tego. Natomiast na jednostkowych przypadkach nie można budowac przepisów dotyczących ogółu. Taka jest zasada. Są dwie przyczyny, dla których nie należy tego robić. Po pierwsze, nie jesteś nigdy w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji i później ubrac to stosownie w przepisy prawne. Po drugie, nie ma potrzeby ograniczać 99 % ludzi przepisami tworzonymi pod kątem pozostałego 1%.
Co do szkód wyrządzonych innym, od tego jest Kodeks Cywilny i Kodeks Karny i co do tego ma patent? Niby ktoś kto ma patent, powinien umieć i być mniej "szkudny", ale czy tak jest naprawdę? Podstawowy błąd popełniany przez tych którzy boją się liberalizacji, to przeswiadczenie, że z dnia na dzień, wszyscy rzucą się na wodę. Nic podobnego nie nastąpiło, choć mamy już miesiąc sezonu za sobą. A dzieje sie tak z dwóch przyczyn. Po pierwsze ludzie mają to do siebie, że cechuje ich naturalny strach. Zobacz, 38 milionów ludzi w Polsce ma prawo jeździć konno. I co, ktoś kto nie umie wsiada na rumaka i gna przez lasy i pola? Ja się boję, bo nigdy konno nie jeździłem. Podobni w żeglarstwie. Ktoś kto nigdy nie pływał tez się boi. Druga przyczyna tego, że nic się nie dzieje, to sprzęt. Skąd nagle ludzie którzy nie pływali, nie posiadają umiejętności maja wziąć łódki. Oczywiście mogą sobie kupić, ale czy kupią jeśli nie pływali i nie wiedzą, że to im się spodoba? Mogą wyczarterować? Nie bardzo. To, że prawo zezwala na prowadzenie jachty 7,5 m bez patentu nie oznacza, że nakazuje włascicielowi czarterowni wypożyczyc swoją własność osobie, co do której ma obawy, że może mu sprzęt zniszczyć.
Piszesz, że taka Sasanka może narobić wielu szkód. Może, ale nie większych niz rowerzysta, który nie posiada i nie musi posiadać zadnych kwitów. Policz sobie energię kinetyczną 2 tonowej łódki poruszajacej sie z predkością powiedzmy 5 km/h i 80 kilogramowego rowerzysty jadącego z predkością 25 km/h. Prawda, że to samo?
I jeszcze jedno, nieznajomść przepisów nie zwalnia od odpowiedzialności. Jak sternik nie zna przepisów, to może skończyć podobnie jak rowerzysta, który miał po prawej stronie TIRa. ALe to już jego sprawa. Cały czas powtarzam, skoro ktoś sam nie chce dbać o siebie, to dlaczego ktoś inny ma o niego dbać, w szczególności ustawodawca.
 
 
~selver

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 154
Wysłany: 2008-05-30, 16:04    [Cytuj]

slon napisał/a:
[...] kapitan spanikował i z pełną prędkością uderzył w betonowe nabrzeże w Mikołajkach... Na pewno poprawił wentylację jachtu ale chyba na tym koniec plusów - tej osobie po prostu zabrakło pomysłu co dalej i tutaj patent nie pomógł.


no to chyba sam sobie wyjaśniłeś problem w wystarczającym stopniu...

patent nie pomógł, a IMHO opisana sytuacja ma same plusy: dobra nauczka dla prowadzącego (może nawet gdzieś cichcem poćwiczy manewrówkę przed następnym rejsem?), ubaw dla widzów, materiał do przemyśleń dla załogi. Jak rozumiem, nikt nie został znacznie poszkodowany (chyba że materialnie).
W ogóle jak sobie przypomnę różne głupie, kretyńskie i absurdalne sytuacje na śródlądziu, jakich byłem świadkiem (i niestety parę razy uczestnikiem) to jakoś sobie nie przypominam znaczniejszych uszkodzeń fizycznych osób zaangażowanych. Połamane salingi, zerwane wanty, pogięte kosze, dziury w burtach -owszem, ale poza tym... jakaś zwichnięta noga i parę otarć...
Może po prostu miałem szczęście i omijały mnie widoki połamanych kończyn, porozbijanych czaszek i wiader krwi... przecież żeglarstwo to takie groźne zajęcie...
 
 
slon
Żeglarz

Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 4
Skąd: 3miasto
Wysłany: 2008-06-10, 21:36    [Cytuj]

Złamanie otwarte przedramienia i piszeli - dziewczyna na komendę "kapitana" CHROŃ DZIÓB - wystawiła ręce i nogi - zgadnijcie jaki jacht próbowała zatrzymać?

Gdzieś mam zdjęcia kei po tym wypadku - może znajdę 2003 rok Siemiany - jacht Wielki Trener - no more comments

A co do liberalizacji - na własnym jachcie to może irzeczywiście ma sens, odnośnie czarteru i tak pewnie niewielki procent osob zgodzi się na czarter osobie bez papierów.

PS. Może nie rower a skuter? tutaj 80 kg czlowieka + 100 parę kilo maszyny + 60 km/h już potrafi namieszać :P A co do konia to po pobiciu rekoru stadniny w upadkach nie wsiadam na to coś bez hamulców i kierownicy :D
 
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-06-10, 21:59    [Cytuj]

slon napisał/a:
PS. Może nie rower a skuter? tutaj 80 kg czlowieka + 100 parę kilo maszyny + 60 km/h już potrafi namieszać :P A co do konia to po pobiciu rekoru stadniny w upadkach nie wsiadam na to coś bez hamulców i kierownicy :D


Trzymajmy się praw fizyki. Skuter o łacznej masie 200 kg (pojazd + kierowca) przy predkości 60 km/h ma energie kinetyczną ok. 15 razy wiekszą niż 2 tonowy jacht poruszający się z prędkością 5 km/h. Jezeli udałoby się rozpedzić jacht do 6 węzłów (ok. 11 km/h) co jest w zasadzie graniczną prędkością na sródlądziu to i tak powoływany przez Ciebie skuter ma energie kinetyczną 3 razy większą.
I jeszcze jedno. Jak się dobrze napniesz to goniąc odjeżdząjący autobus osiągniesz przez moment 25 km/h. Jezeli do tego przyjmiemy założenie, że masa wynosi 80 kg to okaże się, że energia kinetyczna jest na poziomie 70 % energii jachtu 2 tonowego płynacego z prędkością 5 km/h. Czy mamy wprowdzić patenty na gonienie autobusu?
 
 
bronek
żeglarz/wędkarz

Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 54
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2008-06-11, 14:27    [Cytuj]

witam.

kursy na patent tez nie załatwiają wszystkiego.

oto przykład :
na kursie nie uczyli nas składania i stawiania masztu (tak to jest jak sie plywa na omegach a jedyna kabinowka to orion )

pojechalem zaraz po kursie na mazury i mialem niemaly problem ze zlozeniem masztu na sasance ;-) :lol:

nie wspominajac juz o tym ze raz chcialem sobie ulatwic sprawe i zlozyłem maszt w porcie
( o zgrozo jaki czlowiek byl glupi :mrgreen: )
było w miare pusto ale i tak nie ma sie czym chwalic :roll:

miałem niezlego stresa jak mi silnik zgasł przy wyjściu z portu
:lol:
na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo :mrgreen:
 
 
yavien

Pomogła: 1 raz
Wiek: 34
Dołączyła: 27 Maj 2008
Posty: 23
Wysłany: 2008-06-17, 09:37    [Cytuj]

Czy ktoś zna numer ustawy/rozporządzenia, w którym wprowadzono omawiane zmiany? Chciałabym przeczytać źródło ;-) Gdyby ktos jeszcze miał link do wersji online, byłoby super, ale przede wszystkim chodzi o dokładne namiary na aktualne przepisy. Z góry dziękuję.
 
 
mazury.info.pl
Administrator

Pomógł: 60 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 2524
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2008-06-17, 09:53    [Cytuj]

http://www.abc.com.pl/serwis/du/2007/1208.htm
_________________
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
 
 
~Tomek J

Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-06-17, 10:41    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2007/1208.htm

A tu, do kompletu - ubiegłoroczna ustawa liberalizująca wymogi rejestracyjne jachtów:
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2007/0846.htm

Tomek Janiszewski
 
 
yavien

Pomogła: 1 raz
Wiek: 34
Dołączyła: 27 Maj 2008
Posty: 23
Wysłany: 2008-06-18, 10:19    [Cytuj]

Dziękuję.
Liberalizacja przepisów, zwiększająca długość jachtów, które można prowadzić "bez patentu" nie oznacza, że byle chętny może prowadzić łajbę:
Cytat:

Art. 3.W ustawie z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej (Dz. U. z 2001 r. Nr 81, poz. 889, z późn. zm.4)) wprowadza się następujące zmiany:
(...)
3) art. 53a otrzymuje brzmienie:
    Art. 53a.
  1. Prowadzenie statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji, zwane dalej "uprawianiem żeglarstwa", wymaga:

    1. posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności z zakresu żeglarstwa oraz
    2. przestrzegania zasad bezpieczeństwa.

  2. Przepis ust. 1 dotyczy statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji:

    1. o napędzie żaglowym (jachtów żaglowych), które mogą być wyposażone w pomocniczy napęd mechaniczny;
    2. o napędzie mechanicznym (jachtów motorowych), w tym także skuterów wodnych, łodzi pneumatycznych i poduszkowców;
    3. o napędzie innym niż żaglowy lub mechaniczny.




Mnie ciekawi aspekt dotychczasowych uprawnień, odnosi się do niego:
Cytat:
Art. 7. Zachowują ważność dokumenty potwierdzające kwalifikacje do uprawiania żeglarstwa, wydane na podstawie art. 53a ustawy wymienionej w art. 3 w dotychczasowym brzmieniu.

"dotychczasowe brzmienie" - czy to oznacza, że uprawnienia są takie, jakie były nadane według poprzednich ustaw, czy uprawnienie nadane na podstawie ustawy, której brzmienie zmieniono obecnie, są równoprawne z tymi wydanymi np. w tym roku.
Z dyskusji na temat wymiany patentu niektórym wynika, że to drugie, ale dla mnie nie jest to jednoznaczne.
Ostatnio zmieniony przez yavien 2008-06-18, 10:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
piotr kowal
Gość
Wysłany: 2008-07-11, 15:37   użytkownicy.... [Cytuj]

Żal mi było właściciela, do którego ten jacht wróci po rejsie.

Razem z Kajtkiem na dziko (zachodni brzeg Niegocina, tuż poniżej Wilkas, na południe) zapłynął ciekawy jacht - Twister, na oko jakieś 9 m. Dlaczego ciekawy - bo nie posiadał masztu, a 8 osobowa załoga "żeglowała" na silniku.
Z ciekawości zapytałem czemu pływają bez masztu, a oni na to, ze dzień wcześniej maszt połamali. Pytam więc jak to się stało, otrzymałem taką historię:
płynęli gdzieś w okolicy Łabapu (wiadomo, tam są kamienie), a że byli na bani oczywiście zahaczyli o kamulce. Skrzywili płetwę mieczową. Chcąc ją wyprostować kładli łódkę na bok. Jednak coś strzeliło i pękł maszt. Płynąc do właściciela łódki, zajechali silnik na śmierć. To dopiero załoga. Ciekawe jak zareagował właściciel łódki (nie chcieli powiedzieć).

W dalszej części wieczoru były próby rozpalania ogniska za pomocą benzyny z kanistra (kanister się zapalił i poparzył Kajtka, który go trzymał), itd. No coż za wszelką cenę chcieli mieć własne ognisko.

"Ciekawych" ludzi można spotkać ostatnio na tym Mazurach. Szkoda tylko, że wcale nie chce się takich spotykać...[/quote]


no więc żeby pociągnąć dalej tą dyskusję przyznam się bez bicia, że to właśnie ja jestem właścicielem owego Twistera, który został pozbawiony masztu w weekend majowy...
Oto tłumaczenie załogi:
Zablokował się miecz więc zgodnie ze "sztuką żeglarską" kładliśmy go za fał grota (!!!!!!!) na bok....ręce mi opadły....nie wiem czy jakikolwiek profil wytrzymałby kładzenie za fał grota przy olinowaniu 7/8....nie wspominając o 800 kg. stałego balastu. Oczywiście miecz zablokował sie po wpłynięciu na mieliznę. Spada miękki fał na rolkę ze stalówką. Standardowa sprawa. Wystarczyło podnieść materac na dziobówce i zajrzeć na bęben. 3 minuty roboty i maszt byłby cały...Nawet nie wnikałem co stało się z silnikiem, bo oczywiście był połamany...Oczywiście były gadki ze strony czarterujących, czy nie mozna by bylo zakwalifikować tego jako szkody ubezpieczeniowej ale szybko musiałem wybić im to z głowy...Oczywiście jacht ubezpieczony jachtcasco ale to tak samo jak w przypadku samochodu który ktoś specjalnie oklepie sobie pałą i żąda odszkodowania...Poza tym jaka korzyść dla mnie zgłaszać szkodę ewidentnie spowodowaną przez czarterującego która skutkuje zwiększeniem stawki ubezpieczenia.
Musiałbym zajrzeć w umowy czarteru i podać nazwisko ale na privie żeby przestrzec wszystkich zainteresowanych przed tym człowiekiem. Dodam jeszcze, że koledzy tego człowieka pływali na Tangu 780 również ode mnie. Oczywiście mozna zostawić u mnie jacht niesklarowany, więc zaloga z Tanga skorzystała z tego przywileju płacąc 50 zł. Za chwilę baaaardzo tego żałowałem....Chlew to określenie w polowie obrazujące stan jachtu...
Czarterując jachty juz ładne kilkanaście lat da się zauważyć postępujący zanik etyki i sztuki żeglarskiej. Mam za sobą proces w którym oskarżono mnie że na jachcie nie było knagi samowyzwalającej się, mam za sobą 3 wywrotki moich jachtów....mógłbym dużo pisać o osobach czarterujących jachty i stopniu ich wyszkolenia....Sam z resztą byłem instruktorem i wiem, jak wygląda sam egzamin...ale to tematy na zupełnie osobną historię.
Pozdrawiam.
 
 
~mn
Michał

Pomógł: 1 raz
Wiek: 28
Dołączył: 02 Lip 2008
Posty: 104
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2008-07-11, 15:53    [Cytuj]

Może by tak czarterujący zorganizowali czarną listę czarterowiczów (tak jak rejestr dłużników) - podawaną sobie przez PW przed sezonem?
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-11, 17:21    [Cytuj]

"Oczywiście miecz zablokował sie po wpłynięciu na mieliznę. Spada miękki fał na rolkę ze stalówką. "

Oczywiście brakuje słów potępienia dla wyczynu jakiego dokonał czarterobiorca. Jest to kolejne potwierdzenie, że brak obowiązkowych uprawnień do prowadzenia jachtów jest błędem. Jeśli czarterobiorca miał patent to wyobraźmy sobie co by mógł zrobić gdyby patentu nie miał.

Niestety w opisanym przypadku jest też i wina czrterodawcy który dostarczył jacht źle zaprojektowany lub niewłaściwie wykonany. Jachty mieczowe z założenia są przeznaczone na wody płytkie i wejście na mieliznę nie powinno powodować zablokowania miecza!

Czarterobiorca zrobił podstawowy błąd. Nie powinien samodzielnie usuwać awarii a zatelefonować do czarterodawcy z żądaniem usunięcia awarii. Jest mało prawdopodobne aby na pokładzie nie było telefonu.
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-11, 17:29    [Cytuj]

Panie żeglarzu kompletne bz :oops: dzury piszesz i tak o patencie jak i jakości łodzi i twojej teorii miecza , proponuję idz jeszcze raz na kurs i się naucz podstaw żeglarstwa

piotr
_________________
pozdrowienia piotr
 
 
~selver

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 154
Wysłany: 2008-07-11, 17:31    [Cytuj]

żeglarz napisał/a:
Jeśli czarterobiorca miał patent to wyobraźmy sobie co by mógł zrobić gdyby patentu nie miał.


ok, więc wyobraźmy sobie. Wywrócić kadłub na lewą stronę? Wywiercić w dnie dziury do obserwacji i połowu ryb? Notorycznie grillować w mesie? Wyobrażam sobie jeszcze parę możliwych obrażających rozum i moralność publiczną poczynań takiej bezpatentowej załogi, ale ich nie przytoczę z powodu zasadniczej wątpliwości -czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z porażającego i rozczulającego idiotyzmu powyższego stwierdzenia? A może to taki wyrafinowany dowcip ośmieszający uwielbienie dla patentów?
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-11, 17:49    [Cytuj]

Szanowny Panie Piotrze, odnośnie "teorii miecza".
Z Pewnością ma Pan znacznie większe doświadczenie w żeglowaniu, budowie jachtów i znajomości "podstaw żeglarstwa". (W wolnych chwilach postaram się douczyć).
Ja czasem staram się obserwować zjawiska i wyciągać wnioski i dlatego twierdzę, że na omawianym jachcie było źle zaprojektowane urządzenie mieczowe lub zostało wadliwie wykonane.
Czy Pan zna przypadek zacięcia się miecza w TES-ie, Sasance, Arionie, Sportinie po wejściu jachtu na mieliznę ? Oczywiście dotyczy to jedynie jednostek wykonanych w całości przez stocznię.
Z żeglarskim pozdrowieniem

[edycja: mazury.info.pl - wycieto niepotrzebne linki do ikonek - wyjasnienie: niezalogowani nie moga korzystac z niektorych funkcji]
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2008-07-11, 18:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-11, 17:54    [Cytuj]

znam , i to wiele razy ,niestety.....

najprościej sobie wyobrazić , że ta stalowa blacha co jest pod dnem się zakrzywi i nie zmieści się w skrzyni mieczowej .
_________________
pozdrowienia piotr
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-11, 18:14    [Cytuj]

Dziękuję, że podał Pan przykład źle zaprojektowanego jachtu a dokładniej jego urządzenia mieczowego lub wadliwego, czytaj pseudo oszczędnego wykonania.

"najprościej sobie wyobrazić , że ta stalowa blacha co jest pod dnem się zakrzywi i nie zmieści się w skrzyni mieczowej ."

Nie przez przypadek podałem nazwy konstrukcji w których zjawiska jak wyżej cytowane nie zachodzą.

I jeszcze jedno wtrącenie. Miecze nie zawsze są wykonane z cienkiej blachy stalowej.
W jachcie od którego zaczęła sie dyskusja jeśli jest poprawnie zaprojektowany miecz powinien być z blachy o grubości min 12mm. Jaki jest nie wiem. Możliwe, że jest to miecz profilowany o wysokiej sprawności wykonany z laminatu.
I najważniejsze, przyczyną awarii był źle zaprojektowany lub wadliwie wykonany system podnoszenia miecza. Ale ja się na tym nie znam.

Pozdrawiam
 
 
gringo
pulsator

Wiek: 25
Dołączył: 18 Cze 2008
Posty: 62
Skąd: LDZ
Wysłany: 2008-07-11, 23:50    [Cytuj]

Cytat:
zgodnie ze "sztuką żeglarską" kładliśmy go za fał grota (!!!!!!!) na bok

ja też tak robiłem jak się miecz zaciął. tylko że to na mikronie było. a miecz zaciął się wtedy bez udziału mielizn czy kamieni, w górnym położeniu.
Cytat:
Jachty mieczowe z założenia są przeznaczone na wody płytkie i wejście na mieliznę nie powinno powodować zablokowania miecza!

teoretycznie, według niektórych podręczników i teorii na kursach mieczowe jachty nie powinny także tonąć, a balastowe wywracać (na moim kursie podkreślano, że to tylko teoria, praktyka wygląda nieco inaczej)
Cytat:

Nie przez przypadek podałem nazwy konstrukcji w których zjawiska jak wyżej cytowane nie zachodzą.

nie zachodzą to kobiety po menopauzie w ciążę, a i to ponoć nie na pewno... a historie o zacięciu mieczu w tesie 678 czy sasance 620 słyszałem i nie mam powodu, by im nie wierzyć
Cytat:
w opisanym przypadku jest też i wina czrterodawcy który dostarczył jacht źle zaprojektowany lub niewłaściwie wykonany

silnik zapewne rozwalili również z powodu jego wad konstrukcyjnych :-|
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-12, 04:28    [Cytuj]

Drogi Panie Zeglarzu ,ja w odróżnieniu Od Pana nie wiem co było powodem awarii ,nie byłem prz niej ,zważywszy , że pływali debile na tej łodce, to tam mogły być tam cuda , nawiasem mówiąc nawet blacha 12 zgina sie przy wchodzeniu na mielizne tym bardziej ze jacht do lekkich nie należał, Blokowanie fału miecza ,jest jedną z najczęstrzych awarii na jachtach śródlądowych jak i morskich, czy to stoczniowych ,czy też tych robionych własnoręcznie .
Dodam jeszcze ,że może być drewniany miecz profilowany o wysokiej sprawności
_________________
pozdrowienia piotr
Ostatnio zmieniony przez piotr6 2008-07-12, 04:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-12, 08:54    [Cytuj]

Czcigodny Panie Piotrze !

Niestety odbiegliśmy od tematu liberalizacji przepisów dotyczących uprawnień do prowadzenia jachtów.

Nadal pozostaję zwolennikiem obowiązkowych uprawnień do prowadzenia jachtów i ich
obowiązkowej rejestracji.

A jeśli chodzi o miecze to zapomniał Pan o jeszcze jednym rozwiązaniu a mianowicie o mieczach sklejkowych profilowanych, lakierowanych oraz oblaminowanych.(żart)

Nadal twierdzę, że w dobrze zaprojektowanym i wykonanym urządzeniu mieczowym miecz nie zacina się po wejściu na mieliznę.

To już ostatnia moja wypowiedz dotycząca mieczy w tym temacie, cenzor wykazał i tak dużo cierpliwości.

Pozdrawiam
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-12, 10:34    [Cytuj]

szanowny Panie Zeglarzu , co do mieczy występuje między nami różnica zdań ,ale co do patentów i rejestracji jachtów to się głeboko nie zgadzam :-( temat już był ileś razy wałkowany i nie będe kontynuował} ,dodam jedynie ,że na szczęście jesteśmy w UE i to jest ich prawo do którego musieliśmy się dostosować ,na szczęście!!! jedynie co mogę poradzić to proszę lobbować w Parlamencie Europejskim za wprowadzeniem systemu pzż-towskiego na całą Europę , a najlepiej na cały świat ,a co :mrgreen: . Przynajmniej miliony ludzi na swoich jachtach nie będą mogli pływać tak jak pływają .

ps mam wrażenie ,że wypadki do 2008 roku były tylko z udziałem "patentowców"i omawiany też, to co ,proponujesz zamknąć do więzienia tych ,co je wydali? żart
_________________
pozdrowienia piotr
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-12, 15:41    [Cytuj]

Sympatyczny Panie Piotrze !

Cieszę się, że w spokoju i rozważnie mogliśmy wymienić poglądy na interesujące nas tematy.

"co do mieczy występuje między nami różnica zdań ,ale co do patentów i rejestracji jachtów to się głeboko nie zgadzam"

Ma Pan niewątpliwie większą wiedzę teoretyczną i praktyczną dotyczącą budowy jachtu, ja powoli poznaję tajniki żeglarstwa, ale na mój mały rozumek to zacinający się miecz świadczy o wadliwej konstrukcji lub niestarannym wykonawstwie.
Dobrze zaprojektowany i wykonany miecz uchylny nie zacina się na mieliźnie!


Jeśli chodzi o tz. bezpatencie i liberalizację przepisów dotyczących obowiązkowej rejestracji jachtów szanuję Pana poglądy, ale ich nie podzielam.

Do zmian doszło nie w wyniku uzgodnień z UE a w wyniku populistycznych działań aktywistów stowarzyszeń żeglarskich, (liczą kilkadziesiąt osób), wspieranych przez Wszechpolaka posła, którego partia nie jest reprezentowana w obecnym sejmie.
(Powyższy akapit starałem się sformułować możliwie delikatnie aby nie został usunięty przez cenzora).
Nie wiemy jak liczne grupy żeglarzy reprezentują poszczególne poglądy, nie były prowadzone w tym zakresie wiarygodne badania.
Krzykliwa i wszechobecna grupa osób zgromadzonych wokół SIZ, TZH i stowarzyszeń żeglarskich w żadnym przypadku nie jest reprezentatywna.
Ta sprawa wymaga czasu i rozwagi, uważam że czym innym jest wolność a czym innym bałagan.

Pozdrawiam
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-12, 17:00    [Cytuj]

Szanowny Panie Zeglarzu
Nie należę do żadnych organizacji ,ani stowarzyszeń ,również żeglaskich ,nie wiem ilu zwolenników mają wymienione przez Ciebie organizacje.Wiem jedno ,pzż nie jest też moją organizacją i nie chcę ,żeby mnie reprezentowało ,uważam że jest zwykłym szkodnikiem i pasożytem . Dzięki liberalizacji mam możliwość pływania na swojej łódce gdzie chce, odpowiadam za siebie, i nie muszę jej rejestrować zagranicą i tam pływać . Nie wydje Ci się schizofreniczną sytuacją, że Polak mógł pływać wszędzie gdzie chciał, z wyjątkiem swojego kraju a w szczególności Bałtyku , przecież to pzż próbuje ,próbowało zgotować taki los , żebyśmy się czuli obywatelami n-tej kategorii,
przecież to po prostu niegodziwe :-(

ps. Również nie pasuje mi ,że to LPR wprowadziło te przepisy , ale na szczęście wyjścia nie miało :-P
_________________
pozdrowienia piotr
Ostatnio zmieniony przez piotr6 2008-07-12, 17:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-12, 17:26    [Cytuj]

Piotrze, ciesze się, że mamy podobne poglądy na temat liberalizacji. Ja też nie widzę powodu, dlaczego działacze obcej mi organizacji mają mieć wpływ na sposób w jakim spedzam swój wolny czas, na moją pasję. Dodajmy, negatywny wpływ. Dlaczego mają czegoś zabraniać, nakazywać, o czymś decydować. Nigdzie na świecie tak nie ma. Jezeli jest juz organizacja zeglarska, to co najwyżej ma wpływ na to co robią jej członkowie, ale temu poddają się dobrowolnie. A ponadto organizacje żeglarskie starają się reprezentować środowisko i dbać o interesy żeglarzy. PZŻ robi dokładnie odwrotnie, bo prawem kaduka, a własciwie poprzez grzech zaniechania zmiany przepisów rodem z komuny, mamy obowiązek posiadać patent PZŻ. Mamy obowiązek szkolić sie wg programu PZŻ, mamy obowiązek zdawać egzamin przed egzaminatorem PZŻ, a do niedawna mieliśmy obowiązek rejestracji jachtu w PZŻ. I PZŻ wszystko robi abyśmy nadal żyli w "żeglarskiej Kubie", w rezerwacie w środku Europy, jaki nam stworzył. Na całym świecie jest inaczej i nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby to co od lat funkcjonuje w większości krajów świata, nie miało funkcjonować dobrze i u nas. Ja nie chcę żyć w rezerwacie i nie ma znaczenia czy organizacja której mam zaszczyt być członkiem liczy 5 , 50 czy 500 ludzi. PZŻ też nie reprezentuje żeglarzy w Polsce.
Niektórym ludziom, wychowanym w systemie zakazów i nakazów trudno zrozumieć, że może być inaczej. Są w jakiś sposób ułomni poprzez brak odpowiednich horyzontów i zwyczajnej wiedzy o tym, jak funkcjonuje żeglarstwo przyjemnościowe w innych krajach.
Własnie wróciłem z rejsu na ciepłym morzu. Wyszliśmy z mariny w jednym kraju i po kilku dniach weszliśmy do innej mariny, ale już po drugiej stronie morza, w innym kraju. Nikogo nie interesowało jakie mamy patenty, dokąd wypływamy, skąd przypłyneliśmy, choć pływaliśmy pod banderą inną niż unijna. A u nas nadal jeszcze jest to trudne do zrozumienia dla ludzi o mentalności poddanego. Musi być kwit, muszą być surowe kary za niemanie kwitu, trzeba się kazdemu ciurze na pomoście opowiedzieć gdzie, z kim, dlaczego i po co i czekac na zgodę. Bo tak zostali wychowani ci ludzie przez lata komuny.
Ja jestem wolnym człowiekiem i będę zabiegał o to, aby moi synowie żyli w normalnym kraju, a nie w rezerwacie. Nawet jak będę sam, bez wsparcia stowarzyszenia. Bo nie jest ważna ilość ludzi podejmujacych jakieś działania, tylko jakość działań, a przede wszystkim sprawa o którą działania się toczą. Ważna jest przede wszyskim jakość życia i naturalne prawo do wolności, jakie każdy z nas posiada od urodzenia. Prawo, które zostało bezzasadnie zabrane nam zeglarzom wiele lat temu.
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Główka 2008-07-13, 00:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-12, 17:42    [Cytuj]

Panie Piotrze !

Dziękuję za sympatyczną i pouczającą dyskusję, ten temat uważam za wyczerpany.

W moich wypowiedziach odnosiłem się do kraju i śródlądzia, na morzu nie byłem, jak z tego wynika nie jestem "prawdziwym żeglarzem".

Mamy "wspólne punkty".
Ja też nie należę do żadnej organizacji.
Z PZŻ miałem do czynienia jeden raz w czasie rejestracji łódki.
Na swojej łódce pływam i pływałem bez najmniejszych przeszkód.
Zawsze staram się zarabiać tyle aby było mnie stać na pływanie i drobne opłaty administracyjne, opłacenie portu i WC.
Nie będę tu pisał o poglądach politycznych a takie mam i jeśli chodzi o LPR to się zgadzam.

Ale nigdy w moim kraju nie czułem się obywatelem "n-tej kategorii".
Pozdrawiam
 
 
leszcz
Gość
Wysłany: 2008-07-12, 18:04    [Cytuj]

[edycja mazury.info.pl - treść postu usunięta - zgodnie z regulaminem wycięto inwektywy pod adresem Mariusza Główki]
Ostatnio zmieniony przez mazury.info.pl 2008-07-12, 19:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-12, 18:19    [Cytuj]

Sanowny Panie Zeglarzu
Naprawdę nie znam definicji "prawdziwy Zeglarz" mnie to kompletnie nie interesuje,takie wartościowanie jest mi kompletnie obce.Ty jesteś sobie sterem ,pływaj gdzie chcesz ,byleś szkód nie narobił sobie i innym.

Panie Mariuszu świete słowa.

Panie Leszczu zawsze mi sie wydawało , że sam się wykształciłem a nie moja socjalistyczna ojczyzna :-D
Cytat:
Liberalizacja TAK, ale rozsądna
niestety brzmi to tak samo jak "socjalizm tak wypaczenia nie" :-(
kto twoim zdaniem ma przeprowadzić liberalizacje ? no mam nadzieję że nie pzż ;-)

piotr
_________________
pozdrowienia piotr
Ostatnio zmieniony przez piotr6 2008-07-12, 18:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
żeglarz
Gość
Wysłany: 2008-07-12, 18:31    [Cytuj]

Piotrze!

"Ty jesteś sobie sterem ,pływaj gdzie chcesz ,byleś szkód nie narobił sobie i innym."

Dotychczas nie zrobiłem nikomu krzywdy i nie naraziłem na straty, podobnie nie naraziłem mojej rodziny i siebie.

"kto twoim zdaniem ma przeprowadzić liberalizacje ?"
Ludzie rozsądni, wykształceni i śmiało patrzący w przyszłość ! Czyli tacy jak TY !!!

Pozdrawiam
 
 
~Mariusz Główka

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 1178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-13, 00:16    [Cytuj]

piotr6 napisał/a:

Panie Mariuszu świete słowa.


Mariuszu :)
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Główka 2008-07-13, 00:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~piotr6

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 180
Wysłany: 2008-07-13, 00:24    [Cytuj]

Drogi Żeglarzu


Cytat:
Dotychczas nie zrobiłem nikomu krzywdy i nie naraziłem na straty, podobnie nie naraziłem mojej rodziny i siebie.
super, tak trzymać :-)
Cytat:
Ludzie rozsądni, wykształceni i śmiało patrzący w przyszłość ! Czyli tacy jak TY !!!

Dzięki za komplement .problem jest w tym ,że ja jestem zainteresowany pływaniem bardziej niż przeprowadzaniem czegokolwiek ;-) zresztą poglądy mam raczej skrajnie liberalne . nie mniej chętnie przysłuchuję się dyskusji i coraz częściej biorę w niej udział :-D
_________________
pozdrowienia piotr
Ostatnio zmieniony przez piotr6 2008-07-13, 00:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
~Tomek J

Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-13, 15:17    [Cytuj]

żeglarz napisał/a:
Oczywiście brakuje słów potępienia dla wyczynu jakiego dokonał czarterobiorca. Jest to kolejne potwierdzenie, że brak obowiązkowych uprawnień do prowadzenia jachtów jest błędem. Jeśli czarterobiorca miał patent to wyobraźmy sobie co by mógł zrobić gdyby patentu nie miał

Bzdury graniczące z trollowaniem :evil: Jaki wpływ na dokonane zniszczenia może mieć fakt, że ktoś tam obok prowadził własny niezarejestrowany jacht, nie potrzebujac mieć "uprawnień"? Żadne. Może zatem należałoby wprowadzć system obowiązkowych uprawnień do czarterowania jachtów? Być może, o ile sam własciciel czarterowni uzna to za stosowne. Rzecz jasna, dotyczących tylko jachtów z jego czarterowni, i ewentualnie jachtów należących do "konkurencji", o ile dojdzie z nią do porozumienia.
Cytat:
Czarterobiorca zrobił podstawowy błąd. Nie powinien samodzielnie usuwać awarii a zatelefonować do czarterodawcy z żądaniem usunięcia awarii. Jest mało prawdopodobne aby na pokładzie nie było telefonu.

WIEM!!! Niechaj żeglarz zawalczy o wprowadzenie obowiązku posiadanie telefonu na pokładzie. Oczywiście, nie dowolnej sieci tylko tej której właściciel da najwięcej w łapę piszącemu projekt ustawy. :-D
To zresztą niekoniecznie musi być tylko ponury żart. Przed laty po kuluarach władzy snuły się rozmaite projekty rozprządzeń o rejestracji jachtów, których autorem był Arcyrejestrator PZŻ towarzysdz Bogdan H. Jeden z nich w wykazie wyposażenia jachtu obok lornetki i odbiornika radiowego zawierał też telefon komórkowy. Na razie oczywiście tylko w wykazie wyposażenia zalecanego, ale w przyszłosci kto wie co by było...
A co można poradzić Poszkodowanemu? Myślę że publiczne podanie wszelkich danych osobowych tamtych bydlaków byłoby jak najbardziej na miejscu. Niech otrzymają na resztę życia "wilczy bilet" we wszystkich czarterowniach. Niestety prawo mamy takie, że częstokroć łatwiej oskarżyć i skazać kogoś kto zdaniem sprawcy dopuścił się jego zniesławienia, niż samego sprawcę :-(
Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2008-07-13, 15:35, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
gringo
pulsator

Wiek: 25
Dołączył: 18 Cze 2008
Posty: 62
Skąd: LDZ
Wysłany: 2008-07-13, 19:45    [Cytuj]

Cytat:
Myślę że publiczne podanie wszelkich danych osobowych tamtych bydlaków byłoby jak najbardziej na miejscu. Niech otrzymają na resztę życia "wilczy bilet" we wszystkich czarterowniach.

rozwiązanie całkiem rozsądne, jednak dostrzegam w nim dwie wady
1) nie wiem jak się ma takie publiczne podanie danych osobowych do słynnej ustawy o ich ochronie, ale podejrzewam, że mogłoby się to skończyć jakimś procesem. chyba, żę firmy czarterowe zrobiłyby jakąś swoją wewnętrzną czarną listę i pilnie jej strzegły.
2) takowy "wilczy bilet" dostałaby w praktyce tylko jedna osoba - ta, która podpisała umowę (a może dalej pływać kiedy umowa będzie na kogoś innego...). reszta mogłaby dalej w spokoju wypożyczać łódki.
 
 
fryta77

Dołączył: 11 Lip 2008
Posty: 2
Wysłany: 2008-07-14, 10:22    [Cytuj]

Niestety w opisanym przypadku jest też i wina czrterodawcy który dostarczył jacht źle zaprojektowany lub niewłaściwie wykonany. Jachty mieczowe z założenia są przeznaczone na wody płytkie i wejście na mieliznę nie powinno powodować zablokowania miecza!


Po pierwsze panie żeglarzu po pańskiej wypowiedzi wynika że Twister jest źle zaprojektowany...Po drugie nie było wypowiedzi na temat patentu do podnoszenia miecza. Jeżeli ktokolwiek ma choć odrobinę wiadomości na temat budowy jachtów to wie, że stosuje się tzw. bęben (akurat w tym przypadku) idealny do podnoszenia ciężkich mieczy oraz tzw. talię (zestaw np. 6 rolek). Pisząc że problem z blokowaniem miecza nie występuje na jakichś tam typach jachtów jest równoznaczne z brakiem wiadomości na temat budowy jachtów...I nie projekt jachtu świadczy o tym jaki patent sie stosuje. Waga miecza przede wszystkim!!!

Temat-rzeka...mógłbym tak długo...Pływam 30 lat, zbudowałem 8 jachtów, pierwszy w 1991. Wszystkie pływają do tej pory. Myślę że złą konstrukcję miała mózgownica czarterującego....i to chyba najlepsza puenta....
 
 
~Sławek
Sławek

Pomógł: 20 razy
Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 935
Skąd: Charzykowy
Wysłany: 2008-07-25, 13:33    [Cytuj]

Każdy konstruktor projektując swó jacht zakłada że będa nim pływali ludzie rozumni. Awarie mechanizmów podnoszących miecze są bardzo czeste własnie w przypadkach wjechania na mielizne , kiedy fał miecza obojetnie jak jest skonstruowany staje sie luźny i spada z rolek. I jeżeli miecza nie idzie podnieśc to w pierwszej kolejnosci sprawdza się system jego podnoszenia czyli windę. Jeżeli oni jednak zalożyli ,ze zgieli płetwe mieczowa ( blacha 12 mm ) to w jai sposób na wodzie chcieli ją wyprostować ( w reku , kombinerkam)i. Co do Orionów w klubie non stop naprawiamy windy fałowe mieczy popsute poprzez złe uzytkowanie prze czarterobiuorców. W przypadku wind tzw samohamownych tak długo krecą windą przy całkowicie opuszczonym juz mieczu aż linka stalowa zejdzie z rolki , wtedy przy podniesieniu klinuje sie miedzy rolkami. Przy windach starszego typu gdzie trzeba odsunać zapadkę i jednoczesnie powoli pod obciażeniem opuszczać powoli miecz najczęściej odsuwana jest tylko zapadka a miecz 120 kg zlatuje w dół rozbijając przy okazji skrzynkę mieczową
Położyc mozna każdy no prawie każdy jacht Podczas testu tez konstruktor kładzie jacht na wodzie mierząc ile kg podniesie na topie. Ale inaczej kładzie sie omege a inaczej dużego Twistera. Prz technologii opisanej przez właściciela jachtu to rzeczywiście zaden takielunek by tego eksperymentu nie wytrzymał. Na koniec uwaga , na głupote ludzka nawet najgenialniejszy konstruktor nic nie wymyśli
Ostatnio zmieniony przez Sławek 2008-07-25, 13:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mazury.info.pl
Administrator

Pomógł: 60 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 2524
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2009-12-20, 17:56    [Cytuj]

Patenty można kupić (a raczej można było) w Nieporęcie.

Cytat:
Komendant komisariatu policji w Nieporęcie oraz dwie osoby cywilne zostali zatrzymani przez policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji w związku ze sprawą korupcyjną<...>
Zatrzymany policjant jest podejrzany o „załatwianie” uprawnień umożliwiających poruszanie się po wodach śródlądowych (m.in. patentów sternika i starszego sternika) w zamian za korzyści majątkowe.


Czytaj więcej na stronie toiowo.eu.

PS
Jak wynika z podsumowania sezonu 2009 - pomimo liberalizacji przepisów dotyczących uprawnień niezbędnych do prowadzenia łodzi - nie zanotowano zwiększonej liczby wykroczeń wśród wodniaków na Mazurach. Co ciekawe wszyscy, którzy dopuścili się złamania przepisów uprawnienia posiadali.
 
 
~Tomek J

Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-21, 10:42    [Cytuj]

mazury.info.pl napisał/a:
Cytat:
(m.in. patentów sternika i starszego sternika)

Z powyższego odczytuję raczej że chodziło o patenty motorowodne, mniej prawdopodobne jest że "TiO" miało na myśli patent żeglarski (sternika jachtowego). Tym gorzej dla sprawcy fałszerstwa, bo motorówą można zrobić kaszanę o wiele gorszą niż jachtem żaglowem.

Tomek Janiszewski
Ostatnio zmieniony przez Tomek J 2009-12-21, 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mazury.info.pl
Administrator

Pomógł: 60 razy
Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 2524
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2009-12-21, 11:52    [Cytuj]

Uprawnienia motorowodne także 'zliberalizowano' - z 5 do 13KM.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

MAZURY INFO PL - KONTAKT

| strona główna | internet | o serwisie |
(C) 2008 Copyright by mazury.info.pl