Forum MAZURY.INFO.PL
założone 15 maja 2008r.

Na mazurskim szlaku - Wydobyto jacht zaginiony podczas nawałnicy z 2007r

mazury.info.pl - 2009-11-13, 16:50
Temat postu: Wydobyto jacht zaginiony podczas nawałnicy z 2007r
W dniu dzisiejszym 13-tego listopada, w piątek - ekipa Mazurskiej Służby Ratowniczej z Okartowa wydobyła z dna jeziora Śniardwy w okolicach miejscowości Głodowo jacht zaginiony podczas tragicznej nawałnicy z 2007r - mylnie nazywanej w mediach 'białym szkwałem'.
Wydobytym jachtem jest Laguna 730 należąca (najprawdopodobniej) do jednej z firm czarterowych z Giżycka. Nazwa jachtu, numer rejestracyjny i dane firmy do wiadomosci redakcji.


Zdjecie przedstawia ten jacht przed zatonieciem - znaki identyfikacyjne zostaly usuniete.

Podczas akcji poszukiwawczaj bezpośrednio po nawałnicy jachtu nie można było odnaleźć, gdyż prawdopodobnie był przykryty mułem. Z czasem jacht zaczął się przesuwać po dnie, aż do momentu, gdy zaczął stanowić przeszkodę żeglugową. Natknęli się na niego miejscowi rybacy.
Przez dwa lata 'pobytu' na dnie prawie całkowicie zgniły żagle.

Zobacz zdjęcia z tragicznej nawałnicy
http://mazury.info.pl/foto/07-08-21-nawalnica
http://mazury.info.pl/foto/07-08-22-nawalnica2


Dodano dn. 14-11-2009 godz. 18:44

Witam
Dziś po przeprowadzeniu kilku rozmów m.in. z ratownikami, właścicielem jachtu oraz właścicielem firmy czarterowej - poznałem dodatkowe fakty.

W 2007roku jacht był nowy, wiosną zwodowany. Stanowił własność prywatnego armatora i był we władaniu jednej ze znanych firm czarterowych na zasadach pośrednictwa czarterowego. Jacht został wyczarterowany z Pięknej Góry k. Giżycka przez młodą, niedoświadczoną załogę. Załogę stanowiła młodzież (również płci pięknej) wówczas w wieku 17-19lat - ok. 7-8 osób.

Z relacji sternika (przekazanej mi przez właściciela firmy czarterowej) wynika, że feralnego dnia tj. 21.08.2007 nic nie wiało więc wszyscy nudzili się na pokładzie. Gdy zaczęło wiać - załoga ucieszyła się, że w końcu będą mieli okazję pożeglować. Wiatr okazał się jednak zbyt silny. Jedna z dziewcząt obecnych na pokładzie spanikowała, gdyż niezbyt dobrze (lub w ogóle) umiała pływać. W wyniku paniki na pokładzie sternik podjął decyzję, aby opuścić jacht i jak najszybciej dostać się na brzeg. Załoga ubrana w kapoki przesiadła się do większego jachtu, który przepływał w pobliżu. Dziewczyna nie umiejąca pływać 'opiła się' w tym czasie wody. Z pokładu dużego jachtu załoga obserwowała jak jacht wywraca się, wstaje, znów się wywraca, aż nabiera wody i już się nie podnosi. Tyle relacji 'z drugiej ręki', więc niekoniecznie precyzyjnej. Wazne, ze nikomu nic sie nie stalo.

Mazurskia Służba Ratownicza jako jednostka państwowa po 'słynnej' nawałnicy otrzymała profesjonalny sonar sfinansowany ze środków publicznych. Jacht wydobyto przy okazji poszukiwań innego jachtu, który również wywrócił się w tym rejonie i znajdował się na liście zaginionych. Ratownicy sądzili, że chodzi o jacht, którego szukali. W międzyczasie w wyniku poszukiwań wyłowili kilka innych łodzi wędkarskich.

W okresie kilku dni pomiędzy 'namierzeniem' jachtu przez sonar, a jego wydobyciem jacht przesunął się po dnie ok. 500m (!). Według relacji pechowej załogi wywrócił się w jeszcze innym miejscu. W momencie wydobycia jacht znajdowal sie na glebokosci ok.8m.

Relacja sternika i fakty nieco się różnią. Przykładowo jacht leżąc na dnie miał zamknięty luk dziobowy (ratownicy go otworzyli podczas podnoszenia), a wg relacji sternika powinien być otwarty. Po wyciągniećiu ajchtu na powierzchnię okazało się, że nie ma on szans samodzielnie utrzymać się na wodzie, gdyż na jego lewej burcie w okolicach linii wodnej znajdują się trzy dziury (pęknięcia), przez które wlewa się do środka woda w takiej ilości, że pompa nie nadąża z jej usuwaniem.

Na jachcie znajdują się rzeczy osobiste załogi - widać było m.in. telefon komórkowy, części garderoby, żywność i inne (np. biustonosz jednej z załogantek zatkał rurę ssącą pompy i chwilowo trzeba było przerwać prace wydobywcze ;)

Czy jacht zatonął 'od wiatru' czy w wyniku wpłynięcia na jedne z licznych na Śniardwach głazów - tego prawdopodobnie już się nie uda ustalić.

Jacht zgodnie z prawem stanowi obecnie własność ubezpieczyciela, który wypłacił odszkodowanie. Co będzie dalej z jachtem - nie wiadomo.

Uszkodzony kadłub stoi obecnie na płytkiej wodzie w bazie MSR. Na mazurach obecnie są już przymrozki. Mokry laminat na mrozie szybko ulegnie degradacji.

Poniżej fotki jachtu przed zatonięciem...






...i po dwóch latach w wodzie (wykonane dzięki uprzejmości ratowników z Mazurskiej Służby Ratowniczej z Okartowa).



Widoczne pęknięcia laminatu, pod linią wodną dziury uniemożliwiające wypompowanie wody z jachtu.
























yep - 2009-11-13, 17:33

"pieprzona garażówa" - żal dowiadywac się o tym fakcie.Dobrze ze aktualnie te "garaże' wymierają - może kolejna "nawałnica" nie poczyni takich szkód?!
Bodo - 2009-11-13, 17:45

jachtowiec napisał/a:
"pieprzona garażówa" - żal dowiadywac się o tym fakcie.Dobrze ze aktualnie te "garaże' wymierają - może kolejna "nawałnica" nie poczyni takich szkód?!

Co się martwisz?... po prostu utoną.... :evil:


Zaczynam żałować, że gdzieś na tym forum, inaczej o Tobie zacząłem myśleć.........

VA00 - 2009-11-13, 17:51

A są może jakieś zdjęcia z tej akcji? Gdzie dokładnie leżał?
mazury.info.pl - 2009-11-13, 18:21

VA00 napisał/a:
A są może jakieś zdjęcia z tej akcji? Gdzie dokładnie leżał?


Zdjęcie otrzymane od Mazurskiej Służby Ratowniczej


Lezał na szlaku żeglownym - mniej wiecej tu

plitkin - 2009-11-13, 19:38

Czy zaloga z tego konkretnego jachtu uratowana? W srodku nikogo nie bylo?
bosman30 - 2009-11-13, 20:35

http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html
Bodo - 2009-11-13, 21:14

Nie chcę być czepliwy...... ale po przeczytaniu informacji wskazanej przez Mazurskiego Bosmana.... zapaliło mi się czerwone światełko....... przyjrzałem się fotce i zdziwiłem się, że maszt jest połozony ( rozpięli sztag pod wodą?), oraz pozycja płetwy sterowej........... do góry (?)...... czy tak płynie jacht walczący z żywiołem?......
mazury.info.pl - 2009-11-13, 21:26

bodo napisał/a:
Nie chcę być czepliwy...... ale po przeczytaniu informacji wskazanej przez Mazurskiego Bosmana.... zapaliło mi się czerwone światełko....... przyjrzałem się fotce i zdziwiłem się, że maszt jest połozony ( rozpięli sztag pod wodą?), oraz pozycja płetwy sterowej........... do góry (?)...... czy tak płynie jacht walczący z żywiołem?......


Nie położony tylko połamany (bramka jest na swoim miejscu). Płetwa pływa, bo fał pewnie zbutwiał i pękł. Grot był wciągnięty na maszt. Widocznie położyło go na samym grocie - stąd domysły o nawałnicy.

aa1975 - 2009-11-13, 21:28

Niezła ciekawostka. Szkoda ze nie ma więcej zdjęć. Ciekawe że jacht się przemieścił, czytałem gdzieś ze w j. Śniardwy są prądy obwodowe wywołane siłami Coriolisa, ale ze aż takie silne żeby przemieścić jacht na dnie? i to zagrzebany w mule?
mazury.info.pl - 2009-11-13, 21:31



Bodo - 2009-11-13, 21:58

Zbyszek! masz rację, że maszt jest złamany..... na zdjęciu, gdzie widać część dziobową, widać sztag wypięty lub wyłamany z bramki....... natomiast złożenie masztu nastąpiło przy wyciąganiu, bo stopa jest wyraźnie innego koloru.........
Szaman3 - 2009-11-13, 22:57

mazury.info.pl napisał/a:
Grot był wciągnięty na maszt. Widocznie położyło go na samym grocie - stąd domysły o nawałnicy.


Niestety, takie mogą być konsekwencje pływania na samym grocie, w sytuacji, gdy coś się dzieje i trzeba redukować ożaglowanie. Być może sternik tej łódki widział chmurę i uznał, że trzeba coś zrzucić. I zrzucił nie to co potrzeba. Na foku miałby większą szansę, poza tym być może zdążyłby go zrolować.
Oczywiście, przy takiej nawałnicy jak w sierpniu 2007 to i na samym takielunku było niebezpiecznie i jachty padały. Ale wtedy była sytuacja ekstremalna.

plitkin - 2009-11-13, 23:29

Oczywiscie, refujemy sie od tylu, ale tak jak piszesz: 21.08.2007 jachty wywracalo PODOBNO przez dziob.
Szaman3 - 2009-11-13, 23:40

Zgoda 21.08.07 kazdy był zagrożony. Ale sternik tej Laguny nie wiedział jaka będzie skala tamtej nawałnicy. mogłobyć nie 13B tylko np 9 - 10B i wtedy kolejność zrzucania żagli mogła mieć znaczenie: przetrwać albo leżeć. Niestety nadal przeważają grotołazi na mazurskich jeziorach.
Szaman3 - 2009-11-13, 23:54

Oto zdjęcie zrobione 13.8.2009 na Mamrach.
http://www.fotosik.pl/pok...eb20814f03.html

Kilka chwil później wiatromierz pokazał mi 48 kn (przy brzegu). Sternik tej łódki zadał sobie trud pójścia na dziób i zrzucenia foka, choć równie dobrze mógł zrzucić grota (i miał bliżej ;-) )
Nie wiem jaki był jego los, bo zasłonił mi go cypel Niedźwiedziego Rogu. Ale kolega, który stał dalej mówił, że w kierunku Upałt szła z Wegorzewa policyjna motorówka na sygnale.

Sławek - 2009-11-14, 00:11

A mnie interesuje inna sprawa. Właściciel jachtu zgosił jego zaginięcie. Jacht to nie igła, nie może sobie tak poprostu zaginąć. jeżeli był czarterowany , to własciciel przecież miał dane załogi. Po wywrotce i zatonięciu załoga na pewno poinformowała firme , o zdazeniu podając chocby przyblizone miejsce zatonięcia. Pytanie ? Dlaczego w takim wypadku jacht ten nie był w ewidencji jachtów zatopionych ? Załuzmy nawet scenariusz najgorszy. załoga poszła na dno razem z jachtem. Tylko w takim przypadku, ktos by ich szukał i znaleźli by sie na niestety dośc długiej czanej liscie. Oj chyba własciciel niezbyt sie ucieszył ,że jego zguba wypłynęła.

Sławek

Szaman3 - 2009-11-14, 09:32

Wszystkie osoby zaginione, odnaleziono w ciagu ok. 2 tygodni. Oczywiscie odnaleziono ciała. Niestety. Nie ma osób nieodnalezionych. Co do jachtów, to zupełnie inna sprawa, bo w trakcie akcji poszukiwawczej szukano ludzi (ciał) a nie jachtów. Jachty odnajdowano przy okazji i wówczas wydobywano, bo tam gdzie były ofiary, badali je biegli na zlecenie prokuratury.
Włascicel tego jachtu musiałby zapłacić za akcję poszukiwawczą i za wydobycie, bo nie poszukiwano juz ludzi.

plitkin - 2009-11-14, 09:56

Slawku - sprawa prosta jak swiat: zaloga przyplynela do wlasciciela i powiedziala, ze jacht zatonal albo, ze opuscili jacht i on sobie podryfowal sam (wywrocony lub jeszcze nie). Bylo to "gdzies na sniardwach". I teraz tak: zaloga zyje i uratowana, jachtu nie ma. Dzialanie wlasciciela? Idzie do PZU (czy innego TU) i zglasza zaginiecie jachtu. Statystyki lecz podaje MWOPR. SKad MWOPR mial sie dowiedziec o tym jachcie by podac go w statystykach? Ani wlasciciel, ani TU nie ma obowiazku informowania MWOPRu o tym fakcie. Dla wlasciciela wrecz takie infomowanie jest niekorzystne: po co mu mocno zniszczony jacht i ewentualne dochodzenie dlaczego zatonal. Dla TU taka informacja to tylko dodatkowa praca, ktorej zadna instrukcja nie wymaga.
Bodo - 2009-11-14, 10:03

Czyli żadne wyłudzenie tutaj nie nastąpiło?..... jak np. w przypadkach z samohodami?....
zenek - 2009-11-14, 11:11

Wszystko co piszecie to prawda, tylko jedna rzecz jest zastanawiająca. Według MSR na jachcie nie było rzeczy osobistych załogi. Jacht był z firmy czarterowej z Giżycka, więc chyba nie wypłynął na kilkugodzinny rejs na Śniardwy? Pozdrawiam
familiant - 2009-11-14, 11:28

Mariusz Główka,
Cytat:
zasłonił mi go cypel Niedźwiedziego Rogu. Ale kolega, który stał dalej mówił, że w kierunku Upałt szła z Wegorzewa policyjna motorówka na sygnale
to o jak akwen chodzi?; a w ogóle sprawa wygląda na śmierdzącą ;-)
plitkin - 2009-11-14, 11:37

Bodo, nie wiem czy wyludzenie bylo. To musi udowodnic ewentualnie prokuratura na czyjs wniosek (pewnie TU). Wyludzenie musialo sie wiazac ze SWIADOMYM dzialaniem. Czy tu bylo? Ktoz to wie! Moze i bylo - jak piekny powod pozbyc sie "nichcianego" jachtu: w nocy 22.go sierpnia odejsc od brzegu i go zatopic w holere, zglaszajac jakby zatonal w czasie burzy 21go. Ale to jedynie moja bujna wyobraznia.

Moglo byc tak jak pisalem wczesniej: zaloga uratowana i wszystko ok. Zaloga mogla sie skladac z jednej osoby przeciez.

A moze bylo jeszcze inaczej? Udalo sie podejsc jachtem do brzegu na grocie, zaloga wyskoczyla, a jachtu nie utrzymali i polecial w sina dal - ktoz to wie wowczas gdzie on zatonal? Miejsce by pasowalo - burza ponoc od poludnia przyszla...

Mozna jedynie gdybac, a prawdy albo nigdy nie poznamy albo na czyjes zlecenie bedzie dochodzenie (lub dochodzenie zostanie umorzone). Zobaczymy :)

Szaman3 - 2009-11-14, 12:56

familiant napisał/a:
Mariusz Główka,
Cytat:
zasłonił mi go cypel Niedźwiedziego Rogu. Ale kolega, który stał dalej mówił, że w kierunku Upałt szła z Wegorzewa policyjna motorówka na sygnale
to o jak akwen chodzi?; a w ogóle sprawa wygląda na śmierdzącą ;-)


Pzrecież napisałem. Co jeszcze chcesz wiedzieć?

familiant - 2009-11-14, 13:21

Mariusz Główka,
Cytat:
Co jeszcze chcesz wiedzieć?

Niedźwiedzi Róg i Upałty to dwa różne akweny.

bosman30 - 2009-11-14, 13:34

Moze dla Mariusza chodziło o Zwierzyniecki Róg :-)
Szaman3 - 2009-11-14, 13:59

Tak, teraz dopiero zobaczyłem, że napisałem Niedźwiedzi Róg. Oczywiscie chodziło o Zwierzyniecki. :-)
familiant - 2009-11-14, 15:07

No, już myślałem, że aż taka skleroza mnie dopadła, że pomerdałem miejsca na Mazurach ;-)
adasko767 - 2009-11-14, 15:09

jachtowiec napisał/a:
"pieprzona garażówa" - żal dowiadywac się o tym fakcie.Dobrze ze aktualnie te "garaże' wymierają - może kolejna "nawałnica" nie poczyni takich szkód?!

to link dla ciebie i nie udawaj ze jestes taki fachowiec *ocenzurowano* jacht ten jest wyrobem stoczniowym a nie garazowym. www.google.pl. nie boli

Komentarz administratora: usunieto link komercyjny (niedzialajacy z reszta) sprzeczny z regulaminem

Tomo1 - 2009-11-14, 16:40
Temat postu: Re: Wydobyto jacht zagioniony podczas nawałnicy z 2007r
mazury.info.pl napisał/a:
W dniu dzisiejszym 13-tego listopada, w piątek - ekipa Mazurskiej Służby Ratowniczej z Okartowa wydobyła z dna jeziora Śniardwy w okolicach miejscowości Głodowo jacht zaginiony podczas tragicznej nawałnicy z 2007r - mylnie nazywanej w mediach 'białym szkwałem'.
Wydobytym jachtem jest Laguna 730 należąca (najprawdopodobniej) do jednej z firm czarterowych z Giżycka. Nazwa jachtu, numer rejestracyjny i dane firmy do wiadomosci redakcji.

Obrazek
Zdjecie przedstawia ten jacht przed zatonieciem - znaki identyfikacyjne zostaly usuniete.

Podczas akcji poszukiwawczaj bezpośrednio po nawałnicy jachtu nie można było odnaleźć, gdyż prawdopodobnie był przykryty mułem. Z czasem jacht zaczął się przesuwać po dnie, aż do momentu, gdy zaczął stanowić przeszkodę żeglugową. Natknęli się na niego miejscowi rybacy.
Przez dwa lata 'pobytu' na dnie prawie całkowicie zgniły żagle.

Zobacz zdjęcia z tragicznej nawałnicy
http://mazury.info.pl/foto/07-08-21-nawalnica
http://mazury.info.pl/foto/07-08-22-nawalnica2


Czytając info podane przez Bosmana nijak nie można "podłączyć" tego jachtu pod nawałnicę...

Właściciel zgłosił jego zatonięcie później i w zasadzie nie ma podstaw do tego, żeby mu nie wierzyć...

Nie każdy zatonięty jacht to ofiara tej nawałnicy...

Tomo1 - 2009-11-14, 16:43

Mariusz Główka napisał/a:
Oto zdjęcie zrobione 13.8.2009 na Mamrach.
http://www.fotosik.pl/pok...eb20814f03.html

Kilka chwil później wiatromierz pokazał mi 48 kn (przy brzegu). Sternik tej łódki zadał sobie trud pójścia na dziób i zrzucenia foka, choć równie dobrze mógł zrzucić grota (i miał bliżej ;-) )
Nie wiem jaki był jego los, bo zasłonił mi go cypel Niedźwiedziego Rogu. Ale kolega, który stał dalej mówił, że w kierunku Upałt szła z Wegorzewa policyjna motorówka na sygnale.


Niedźwiedzi Róg na Mamrach ?

EDIT: doczytałem dalszą część wątku i już wiem, że chodziło o Zwierzyniecki Róg

mazury.info.pl - 2009-11-14, 18:46

adasko767 napisał/a:
jacht ten jest wyrobem stoczniowym a nie garazowym.


Abstrahujac od tego konkretnego jachtu - jachtami 'garazowymi' przyjelo sie na Mazurach nazywac jachty ZABUDOWYWANE we wlasnym zakresie z gotowych 'stoczniowych' skorup.

Czesto takie jachty wykonczone sa lepiej niz 'stoczniowe' ale rownie czesto bywa, ze niezgodnie z projektem - jak najtanszym kosztem (np. beton zamiast olowiu w balascie, zbyt duzo balastu lub w ogole balastu brak, komory wypornosciowe przerobione na szafki, za dluga lub za krotka pletwa sterowa itp. itd.).

adasko767 - 2009-11-14, 19:29

dzieki za doinformowanie mnie w tym temacie. ciezko mi to sie slucha jak ktos wykorzystuje komory wypornosciowe na szafki,lub jacht jest bez balastu.moje zdanie w tym temacie jest takie : taka firma czarterowa powinna informowac ze jacht jako skorupa jest wyrobem stoczniowym ale podjete modyfikacje moga byc niebezpieczne.sa przeciez turysci nie znajacy tematu i widzac ze ten model jachtu jest wyrobem stoczniowym czyli bezpiecznym. ''jachtowiec'' pisal na forum ze zaden wyrob stoczniowy nie lezal. moim zdaniem bezpieczenstwo na wodzie to podstawa. a firmy czarterowe powinne miec dwa cenniki jacht bez modyfikacji i z modyfikacjami. turysta nie wie za duzo a jak placi to chce miec jacht bezpieczny.wielu jest przecierz ludzi ktorzy maja patenty a co do umiejetnosci plywackich mozna by dlugo dyskutowac.dzialalem w klubie wodnym i wiem cos na ten temat.by za dlugo nie rozpisywac sie mam pytanie: czy na naszych mazurach jest choc jedna solidna firma czarterowa? a konczac moja wypowiedz jednak to prawda ze bezpieczny jacht czy tez lodz to tylko w rekach prywatnych bo wiesz co masz!
p.s. sorki za link komercyjny.

Szaman3 - 2009-11-14, 19:30

Aż żal patrzeć na te zdjęcia :-(
mazury.info.pl - 2009-11-14, 20:01

adasko767 napisał/a:
taka firma czarterowa powinna informowac ze jacht jako skorupa jest wyrobem stoczniowym ale podjete modyfikacje moga byc niebezpieczne

Na Twoim miejscu nie liczylbym na to, ze taka informacja pojawi sie kiedykolwiek na stronach jakiejkolwiek firmy czarterowej. Nikt nie bedzie sobie strzelal w stope.

Ponadto ci, ktorzy takie 'modyfikacje' na swoich jachtach wprowadzaja - sa wewnetrznie przekonani, ze zrobili lepiej niz wymyslil konstruktor/projektant.

Cytat:
czy na naszych mazurach jest choc jedna solidna firma czarterowa?


Jest i to nie jedna.

Cytat:
jednak to prawda ze bezpieczny jacht czy tez lodz to tylko w rekach prywatnych bo wiesz co masz!


Nieprawda. Co roku na wyprzedazy jachtow przez 'czarterownie' prywatni armatorzy kupuja wiele jachtow 'poczarterowych' - czasem 'po przejsciach'. Ten wydobyty prawdopodobnie tez znajdzie nabywce. My lubimy byc oszukiwani.
Na aukcjach samochodowych trudno znalezc samochod 'z Niemiec' z przebiegiem ponad 200.000km. Tymczasem na niemieckich gieldach w podobnych rocznikach trudno znalezc samochod z przebiegiem mniejszym... o czyms to swiadczy.

Cytat:
p.s. sorki za link komercyjny.


Nie ma problemu. Od tego jestem aby pilnowac regulaminu

VA00 - 2009-11-15, 07:59

Opis jednego z ostatnich rejsów owego jachtu.


Widziałem już raz taką sytuację, w której porzucony ,,jacht'' kilka razy przykleja się żaglami do wody i sam wstaje a na koniec tonie. Ale był to model balastowy z bulbem. Te pęknięcia wskazują na spotkanie z kamieniami albo raczej zderzenie - jachty ponoć pływały w grupie.


Fakt, że wrak przemieścił się o 500 m (!) w ciągu kilku dni, jest zadziwiający. Skąd takie silne prądy na Śniardwach?

boSmann - 2009-11-15, 11:03

Czytam i widzę tu trochę zamieszania. Mowa o przeróbkach, komorach, informowaniu klienta o odstępstwach od dokumentacji itd.
Tak z pewną nieśmiałością przypominam, że obecnie obowiązują przepisy unijne.
Zgodnie z nimi klient, czarterując powinien otrzymać Instrukcję obsługi. Z niej ma się dowiedzieć jaką jacht ma kategorię i na co można sobie na nim pozwolić.
Odnośnie komór. Większość obecnych jachtów, zgodnie z tymi przepisami, nie ma obowiązku posiadania komór wypornościowych. Jeżeli jakiś ma takie komory to załoga może mieć fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jachty tej wielkości, aby być niezatapialnymi, powinny składać się wewnątrz z samych komór (pisali nieraz o tym konstruktorzy jachtowi na łamach prasy).
Zrezygnujmy więc z wysokości stania - obniżenie podsufitki da nam taką komorę
Zrezygnujmy z szafeczek i jaskółek - mamy następne komory pod półpokładami.
Zrezygnujmy z bakist pod kojami na rzecz następnych komór
Zabudujmy szczelnie przestrzeń pod kokpitem rezygnując z koi.
Dodatkowo, aby poprawić stateczność zwiększmy zanurzenie dając balast pod dnem i rezygnując z możliwości parkowania rufą na łące.
Mamy nieztapialny, bezpieczny jacht.Ilu chętnych go wyczrteruje? ;-)
Kategorie projektowe -> http://mazury.info.pl/zeg...we-jachtow.html
To tylko ogólne info. Przepisy są bardzo obszerne i opublikowane w wielu Dziennikach urzędowych.

mazury.info.pl - 2009-11-15, 11:17

boSmann napisał/a:
Zrezygnujmy więc z wysokości stania - obniżenie podsufitki da nam taką komorę. Zrezygnujmy z szafeczek i jaskółek - mamy następne komory pod półpokładami. Zrezygnujmy z bakist pod kojami na rzecz następnych komór. Zabudujmy szczelnie przestrzeń pod kokpitem rezygnując z koi.


Tymczasem wystarczy zwyczajnie zamknac zejsciowke gdy warunki trudne. Jezeli jacht nie nabierze wody - ma duze szanse sam wstac.
Temu konkretnemu to nie pomogloby, bo mial dziury w burtach.

Szaman3 - 2009-11-15, 12:00

Zamknięcie zejsciówki i innych otworów luk dziobowy, okienka, odpływ wody za burtę spowoduje, że mamy komorę wypornościową o objetości 10 - 20 m. sześć. (wg Andrzeja Skrzata który wypowiadał się na ten temat na konferencji Bezpieczeństwa w Mikołajkach w grudniu 2007). W takich warunkach jacht bierze kilkanaście litrów wody na minutę. Łatwo policzyć, na ile godzin wystarczy taka komora. Z pewnościę w warunkach WJM zdąży nadejść pomoc.
Gdy pływam sam w trudniejszych warunkach to mam wszystko pozamykane. Gdy pływam jeszcze z kimś i mocniej wieje, to jest wszystko zamknięte z wyjatkiem zejściówki, a sztorcklapa jest przy samym wejściu. Zdarzało się, kilka razy, że po pojawieniu się na horyzoncie nieciekawej chmury, szybciutko zamykaliśmy wszystko na jachcie.

aa1975 - 2009-11-15, 16:00

No to ta Laguna jest w końcu stoczniowa czy nie, bo w tym wątku nie znalazłem jak na razie żadnego zdecydowanego stwierdzenia tej kwestii, stwierdzenia jachtowca nie biorę na poważnie, bo on wszystkie jachty poza swoimi produktami jest gotów określić jako garażowe, a te które zatonęły albo się wywróciły tym bardziej, sam twierdził gdzieś ze to, czy jacht jest wywracalny i zatapialny, jest dla niego jedną z definicji jachtu garażowego, on tutaj stwierdził na podstawie samego pierwszego zdjęcia (sic !!!) że to garażówa, jemu prawdopodobnie wystarczył sam fakt ze jacht zatonął.

Ale mi to nie wystarcza. Chce wiedzieć czy to była tzw. "źle zrobiona garażówa", czyli jacht bez (lub ze zbyt małą ilością) balastu, ze sknoconą skorupą (proszę mi nie mówić ze ktoś sobie zrobił inaczej szafki i dlatego to jest garazówa, nie obchodzi mnie jak kto sobie robi szafki na jachcie). Chciałbym w tym miejscu zaproponować rozróżnienie i wprowadzenie nowego pojęcia: źle zrobiona garażówa od solidnego garażowca, bo już nie raz jeden i nie dwa wielu na tym forum wykazywało że jacht "garażowy" potrafi być lepszej jakości niż stoczniowy. I jeszcze jedno, czy wiadomo co było przyczyną powstania uszkodzeń kadłuba na linii wodnej? Uderzenie o twardą przeszkodę czy wada skorupy?

Cytat:

Fakt, że wrak przemieścił się o 500 m (!) w ciągu kilku dni, jest zadziwiający. Skąd takie silne prądy na Śniardwach?


Zastanawiałem się nad tym. Moim zdaniem to że jacht leży na dnie jeziora to nie oznacza ze naciska na to dno z taka siłą jak by leżał na łące w powietrzu. Myślę, że jednak jakieś tam komory o dodatnim wyporze mógł mieć, poza tym mogło w nim w pewnych miejscach kadłuba, w jakichś zakamarkach, przetrwać trochę powietrza i to mogło zmniejszać nacisk kadłuba na dno jeziora, dzięki temu mógł być prawdopodobnie przemieszczany przez śniardwiańskie prądy obwodowe. To tylko taka moja prywatna hipoteza.

Kolejna rzecz, która dopiero teraz mi wpadła do głowy. Jacht spadł na dno i się po nim przemieszczał. Mógł się przekręcić bokiem do prądu wodnego. Dno na Śniardwach z reguły jest kamieniste. Uszkodzenia kadłuba mogły powstać dopiero w tym momencie gdy się przemieszczał po dnie, lub gdy w nie uderzył po zatonięciu.

boSmann - 2009-11-15, 17:47

Moim zdaniem, jeżeli skorupa by była ąz tak kiepskiej jakości to powinna się już dawno uszkodzić (podczas transportu, czy mazurskiego cumowania rufą na łące.
Raczej bym optował za kolizją; z kamieniem lub inną łódką.
Co do szafek. Nie masz racji. Jeżeli analiza statecznościowa była przeprowadzona przy założeniu lekkiej zabudowy (laminatow lub sklejkowe, lekkie jaskółki) a zabudowano np solidnym dębęm, robiąc potężne pawlacze w które załoga upchała wszystko co mogła, to takie znaczne podniesienie środka ciężkości ma duży wpływ na stateczność.
Odnośnie wędrówki po dnie.
Pisał kiedyś p.Szajkowski, że zauważył podczas pomiarów batymetrycznych, zjawisko przemieszczania się kamieni. Skoro kamienie mogą to tym bardziej jacht.

Sławek - 2009-11-15, 19:44

Z relacji uczestników feralnego rejsu wynika że załoga spanikowała. I teraz nie wiem , czy opusciła jacht skacząc do wody , czy podeszli do innego jachtu. Troche to dziwne ,że nie zrzucili grota. Grot był na pełzaczach chowany w pokrowcu , więc ze zrzuceniem go nie powinno byc problemu. Jacht sie wywrócił na pracujacym grocie i wstał , czyli był prawidłowo zabalastowany To ,że nastepnie zatonął tez nie jest dziwne , bo jachty tego typu ani nie są niezatapialne ( nie muszą ) , ani nie są niewywracalne. Balast był w dnie więc jego efektywność ( balastu ) maleje wraz z rosnącym przechyłem. W pierwszym przypadku pewnie żagiel nie poszedł pod wode i dodatni moment prostujacy zadziałal. W drugim przypadku prawdopodobnie siła wiatru działajaca na wynurzony kadłub wepchnęła żagle pod wodę i juz nie było takiej siły aby jacht sam wstał zwłaszcza,że wlewała się do niego woda. . Przyczyna wywrotki i zatoniecia jachtu były ekstremalne warunki plus błędne decyzje załogi. Jezeli przjąc wersje przedstwioną przez załogę. Mozliwe ,że odbyło sie to w sposób opisany przez boSmanna , czyli uderzenie jachtu w skały. Jacht zaczął nabierac wody i załoga go w pośpiechu opusciła.
Zrzucanie winy na jacht w tym wypadku jest chyba niedorzeczne.

I jeszcze jedno odnosnie kamizelek i telefonów w szczelnym opakowaniu. Bardzo dobrze ,że ta moda zaczyna sie upowszechniać. Tej długiej czarnej listy ludzi , którzy utoneli pewnie by nie było, gdyby mieli kapoki na sobie i telefony pod reką. I wielkie dzieki dla Mariusza ,ze ten dobry zwyczaj promuje zaczynając od siebie. A jest on dobrym zeglarzem. Na pewno z wiekszym doświadczeniem niż 90 % ludzi zeglujących po WJM

Sławek

Bodo - 2009-11-15, 21:38

A mnie w wypowiedzi Mariusza, zastanowiła sprawa zamykania zejściówek....... jakie to proste (sic!) i logiczne (sic!).... nie widziałem żeglujących w ten sposób...... no, ale jestem niedoświadczony....... Mariusz! od kiedy stosujesz zamykanie? od wykładu A.Skrzata, czy wcześniej?..... a może powinienem odświeżyć swoje szkolenie i pójść na jakich kurs doszkalający?.....
Szaman3 - 2009-11-15, 21:47

Od prelekcji Skrzata. Sam taki mądry nie byłem. Przed sezonem 2008 znalazłem u siebie nowe miejsce na sztorcklapę, przy samej zejściówce, tak, że tylko ręką z kokpitu sięgnąć.
A szkolenia nigdy dość. Ja teraz się szkolę na kursie meteo na UW :-D

PS. Dzięki Sławek za miłe słowa. Człowiek uczy się przez całe życie, każdy sezon to coś nowego. Mocno przemówiły do mnie informacje jakie usłyszałem od Policji, Strażaków, MWOPR, MSR w grudniu 2007 na konferencji w Mikołajkach. I staram się przekazywać to w świat. Bo dopóki coś się nie wydarzy, to z wielu rzeczy zwyczajnie nie zdajemy sobie sprawy. Uczmy się na błędach. Cudzych.

plitkin - 2009-11-15, 22:41

Zamykam zejsciowke w trudnych warunkach od czasu przczytania ksiazki "jak zeglowac w trudnych warunkach", czyli od kilku lat. Wczesniej jakos nie uslyszalem od nikogo takiej dobrej rady.

Oczywiscie, na srodladziu nie zostawiam nikogo w srodku po zamknieciu zejsciowki! :)

Bodo - stricte "kursu" robic nie polecam. A poplywac z kims doswiadczonym, kto chce sie podzielic doswiadczeniem- bardzo przydatne.

Chyba ze kurs nie "patentowy", a naprawde doszkalajacy. Ale takich nie znam.

kocur - 2009-11-15, 23:14

[quote="aa1975"]

Chciałbym w tym miejscu zaproponować rozróżnienie i wprowadzenie nowego pojęcia: źle zrobiona garażówa od solidnego garażowca

A ja dodałbym jeszcze łódka do czarteru ( tanio, szybko, do sprzedania po sezonie ) i łódka dla armatora prywatnego ( zgodnie z dokumentacją, trwale i bezpiecznie )

Bodo - 2009-11-16, 10:33

[quote="kocur"]
aa1975 napisał/a:


Chciałbym w tym miejscu zaproponować rozróżnienie i wprowadzenie nowego pojęcia: źle zrobiona garażówa od solidnego garażowca

A ja dodałbym jeszcze łódka do czarteru ( tanio, szybko, do sprzedania po sezonie ) i łódka dla armatora prywatnego ( zgodnie z dokumentacją, trwale i bezpiecznie )

Nie mieszaj.......w tym temacie, bez tego jest i tak dużo zamieszania........ :-D

Bodo - 2009-11-16, 10:36

plitkin napisał/a:
..........

Bodo - stricte "kursu" robic nie polecam. A poplywac z kims doswiadczonym, kto chce sie podzielic doswiadczeniem- bardzo przydatne.

Chyba ze kurs nie "patentowy", a naprawde doszkalajacy. Ale takich nie znam.

Dlatego tak bardzo zapraszam Ciebie do pływania razem na mojej łódce..... a Ty się bronisz i niedajesz...... ;-)

plitkin - 2009-11-16, 10:49

Poplywac z Toba zawsze chetnie! :) Ale raczej razem powinnismy kogos bardziej doswiadczonego wyhaczyc i sie podszkolic ;) Od siebie nawzajem napewno tez sie czegos nauczymy - nauki nigdy za wiele.
kocur - 2009-11-16, 11:23

bodo, przypadek zatonięcia łódki z czarteru jest doskonałym miejscem do rozmowy o jakości czarterowanego sprzętu.
Szaman3 - 2009-11-16, 11:31

Niemal kazda opuszczona łódka, wcześniej czy później zatonie. Bez wzgledu na to, czy była dobrej jakości czy złej.
mazury.info.pl - 2009-11-16, 11:41

Mariusz Główka napisał/a:
Niemal kazda opuszczona łódka, wcześniej czy później zatonie. Bez wzgledu na to, czy była dobrej jakości czy złej.


Tym bardziej, ze nie wiadomo czy przyczyna opuszczenia jachtu przez zaloge nie bylo uderzenie w kamienie (jacht moglo zdryfowac na głazy podczas szkwalu)

Sławek - 2009-11-16, 11:41

kocur napisał/a:
bodo, przypadek zatonięcia łódki z czarteru jest doskonałym miejscem do rozmowy o jakości czarterowanego sprzętu.


Owszem , jacht był beznadziejny. Juz sam fakt ,że pozbawiony załogi z pracujacym grotem sam nie wyostrzył do wiatru , nie zrzucił grota , nie odpalił silnika i nie dobił bezpiecznie do brzegu w wietrze przekraczajacym 100 km/h dyskawlifikuje go jako sprzęt czarterowy :evil:
Owszem mozna porozmawiac o jakosci sprzetu czarterowego , ale nie w kontekście tego przypadku. Nawet nalepiej wykonany jacht od kolegi jachtowca nie będzie myślał za załogę. NA RAZIE bo w przyszłości kto wie - przycisk sztormowanie na pilocie :mrgreen:

Sławek

Bodo - 2009-11-16, 12:07

Sławek napisał/a:
... NA RAZIE bo w przyszłości kto wie - przycisk sztormowanie na pilocie :mrgreen:

Sławek

Ale wtedy TomekJ, będzie pływał po WJM, starym, ekologicznym, małym, nie wypasionym Maxusem 33..... z saperką w bakiście....... :mrgreen: :mrgreen:
jak to już wcześniej, uzgadnialiśmy w innym wątku..... :-D

Bodo - 2009-11-16, 12:30

kocur napisał/a:
bodo, przypadek zatonięcia łódki z czarteru jest doskonałym miejscem do rozmowy o jakości czarterowanego sprzętu.

Zgadzam się z Tobą..... każdy przypadek należy omówić... aby wyciągnąć słuszne (sic!) wnioski dla siebie i innych........... ale nie należy tego nadużywać jako argumentu do swoich "jedynie słusznych" racji.

Tomek J - 2009-11-16, 13:16

[quote="bodo"]
Sławek napisał/a:
Ale wtedy TomekJ, będzie pływał po WJM, starym, ekologicznym, małym, nie wypasionym Maxusem 33..... z saperką w bakiście....... :mrgreen: :mrgreen:

Mógłbyś dodac przynajmniej: "...na nieprzewidziany wypadek, kóry jak dotąd się nie zdarzył" :-P Wracając do zatopionego koromysła: mam gópie przeczucie że uszkodzenia laminatu nie powstały wskutek uderzenia o kamienie. Gdyby jacht wyrzuciło na kamienie leżące na płyciźnie - raczej pozostałby i zatonął na miejscu, pozostawiając nad wodą partie takielunku. Gdyby zatonął na głębokiej wodzie wskutek zalania wnętrza - łagodnie osiadłby na dnie. Siła wyporu dziala na wszelkie materiały, także cięższe od wody, w wyniku czego laminat waży pod wodą znacznie mniej niż na powietrzu, a duży opór hydrodynamiczny zanurzającego się kadłuba spowolniłby opadanie. Nie powstałyby więc takie pęknięcia wskutek pierwszego kontaktu z dnem, a gdyby już osiadl na głębokości takiej że do jego zlokalizowania trzeba było użyć sonara - to na taką głębokość nie docierałyby gwałtowne ruchy wody powstałe w wyniku falowania (ta głębokość ma zwiążek z długością fali, która na Mazurach jak wiadomo duża nie jest), a conajwyżej powolne stałe prądy wodne, nie mogące wywołać jakichkolwiek zniszczeń. Równolegle ułożone pęknięcia są tak regularne, że nasuwają mi podejrzenie że ciężko pracujący pod naporem wypełnionych burzowym wiatrem żagli kadłub po prostu... rozdarł się pod linią wodną jak stare prześcieradło :evil: Szkoda że nie widać ich na całej długości: czy istotnie występują tam promieniste "pająki" jakie powstają w wyniku punktowego udaru? Gdyby ich nie bylo - podejrzenia należy kierowac pod adresem oszczędnosciowego wykonania (być może już na etapie projektu "pod czarter") skorupy kadłuba. I w takiej sytuacji trudno byłoby się dziwić załdze, że "panicznie" opuściła rozłażący się i gwałtownie nabierający wody wrak.

Tomek Janiszewski

ps. z calego jachtu niewątpliwie najbardziej szkoda silnika jedynie słusznej marki :cry:

plitkin - 2009-11-16, 14:05
Temat postu: Re: Wydobyto jacht zagioniony podczas nawałnicy z 2007r
mazury.info.pl napisał/a:
Czy jacht zatonął 'od wiatru' czy w wyniku wpłynięcia na jedne z licznych na Śniardwach głazów - tego prawdopodobnie już się nie uda ustalić.


Fachowcy nie sa w stanie ustalic szczegolow po wydobyciu i obejrzeniu jachtu na zywo. Tomek rozpracowal przyczyne na podstawie zdjec. Tomku - tylko na chwilke dopusc do siebie mysl, ze mozesz sie mylic i ze jacht jest IDEALNIE zrobiony. Wowczas niezbyt przyjemnym dla wlasciciela jachtu jest czytanie tych przypuszczen. Nie kazdy z zalozenia jest zly - nie kazda firma czarterowa kupuje jachty zrobione z pileczki do ping-ponga.

Sławek - 2009-11-16, 14:43

Moge jedynie opisac moja przygodę. Podczas startu w regatach kolelega wjechał mi Sportiną 600 w rufę. Jego trap dziobowy udrzył w mój tylny poler i czesciowo w podstawe kosza rufowego. Zarówno poler jak i kosz dziobowy zostały na swoim miejscu. Od napreżeń wywołanym uderzeniem pękła mi pawęż na odcinku ok 15 cm. Uszklodzenie bardzo podobne do tego na zdjęciu. Byc może widoczne na zdjęciu pęknięcia laminatu powstały od uderzenia jachtu w dno. Ciekawe na jakiej głębokosci namierzono wrak. Z teorią Tomka nie zamierzam polemizować gdyz byłyby to wywody o wyzszosci Świąt Wielkiej Nocy nad Swiętami Bożego Narodzenia.

Sławek

mazury.info.pl - 2009-11-16, 14:47

Sławek napisał/a:
Ciekawe na jakiej głębokosci namierzono wrak.

Wydobyto z 8-metrow. Jest info w pierwszym poscie.

boSmann - 2009-11-16, 14:52
Temat postu: Re: Wydobyto jacht zagioniony podczas nawałnicy z 2007r
plitkin napisał/a:
Tomek rozpracowal przyczyne na podstawie zdjec.

Bywa, że pod wpływem różnych traumatycznych przeżyć (może to być żeglowanie na zabójczym Orionie) ujawniają się różne zdolności, np jasnowidzenie.
------------------------
[Pan Jackowski też znajduje ludzi na podstawie zdjęć lub różnych przedmiotów]

kocur - 2009-11-16, 14:53

Ciekawe czy podwięzi wantowe są w tej Lagunie przylaminowane do kadłuba ( i jakiej są wielkości te podwięzi ?? ) czy tylko przykręcone śrubami, których łby są widoczne na zdjęciu? Jeśli nie są przylaminowane na dostatecznie dużej powierzchni a kadłyb nie jest dostatecznie sztywny ( gruby ) to w porywach wiatru właśnie wanty mogły rozerwać poszycie.
Szaman3 - 2009-11-16, 15:12

I to rozerwanie byłoby raczej poziome, a nie pionowe.
Gdyby jacht zatonął np. na Nidzkim, to bym się mocno zastanawiał nad przyczyną uszkodzeń kadłuba, takich jak na zdjęciach. Ale na Śniardwach jest bardzo prawdopodobne, że mogło to byc uderzenie o głazy. I to być może jeszcze z załogą na pokładzie.
Dlaczego tak uwazam? Bo nikt nie skacze do wody jeśli łódka jest na wodzie i nic nie wskazuje, że coś się dzieję, nawet jak ja co chwilę ją kładzie. Natomiast jak walnęli o jakiś głaz i nagle woda z kilku miejsc zaczęła lać się do środka, to wówczas było jasne, że jacht zatonie i wtedy ratuj się kto może.

kocur - 2009-11-16, 15:36

Mariusz Główka napisał/a:
I to rozerwanie byłoby raczej poziome, a nie pionowe.


Można gdybać: poziomo czy pionowo. Tu wszystko zależy od jakości i staranności wykonania laminatu. I usztywnienia kadłuba. Nowa metoda znacznie obniżająca koszty wykonania zabudowy zaleca przyklejanie usztywnień na różnego rodzaju masy a nie ich przylaminowywanie. Ciekawe czy koje w mesie były przylaminowane czy przyklejone? I czym przyklejone?

Szaman3 - 2009-11-16, 16:05

Oczywiście, mozna gdybać i szukać drugiego dna.
Tomek J - 2009-11-16, 16:11

kocur napisał/a:
Mariusz Główka napisał/a:
I to rozerwanie byłoby raczej poziome, a nie pionowe.

Można gdybać: poziomo czy pionowo. Tu wszystko zależy od jakości i staranności wykonania laminatu. I usztywnienia kadłuba.

Jak tylko zobaczyłem uszkodzenia, odniosłem wrażenie że jakaś siła probowała zgiąć kadłub wzdłuż, np. sztag i achterszatag ciągnął dziób i rufę do góry, podczas gdy pięta masztu napierała na kadłub mniej więcej pośrodku. I pracujące poszycie denne zaczęło się rwać. :shock:

Tomek Janiszewski

boSmann - 2009-11-16, 18:13

Dziwne mi się wydaje, że jacht z zewnątrz taki brudny a wewnątrz, w miejscach pęknięć nie widać ani śladu wpływającej wody z mułem.
Czy przypadkiem te pęknięcia nie powstały podczas wyciągania jachtu na krótkich pasach i bez użycia trawersu?
Popatrzcie też na kierunek wygięcia odciągów podwięzi. To jest jakaś wskazówka jak zadziałały siły.
kocur, 1- mocowanie podwięxi widać na zdjęciach
2- te masy do klejenia o których mówisz nie są takie złe. Też nieufnie podchodziłem do nich. Okazuje się, że dają jednak mocne spoiny. Niektóre znacznie przewyższają wytrzymałością tradycyjne przylaminowania.

[usuniety na zyczenie] - 2009-11-16, 20:14

boSmann napisał/a:

Czy przypadkiem te pęknięcia nie powstały podczas wyciągania jachtu
2- te masy do klejenia o których mówisz nie są takie złe. Też nieufnie podchodziłem do nich. Okazuje się, że dają jednak mocne spoiny. Niektóre znacznie przewyższają wytrzymałością tradycyjne przylaminowania.

Z pęknięciami może być tak jak pisze boSmann .
2- bardzo się cieszę że jest kolejny zwolennik używania klejów konstrukcyjnych .Od ładnych paru lat stosuję te spoiwa ,są naprawdę świetne .

kocur - 2009-11-16, 22:09

boSmann, Nemo1, ja też jestem zwolennikiem nowych technologii. Mało tego, na mojej aktualnej łódce większość elementów jest tak właśnie połączona z kadłubem.
Pamiętajcie jednak, że są i tacy dzielni budowniczowie jachtów, którzy dla potanienia całej operacji zastosują materiał inny ( czytaj tańszy ) niż przewidział to konstruktor. I co wtedy?

boSmann, chciałbyś mieć takie mocowanie podwięzi na swojej łódce?

boSmann - 2009-11-16, 22:33

Cytat:
zastosują materiał inny ( czytaj tańszy )

Gdyby to było słabo zrobione to myślę, że wcześniej by odpadło pod własnym ciężarem. Te pawlacze wyglądają na dosyć solidne i pewnie trochę ważą.
Cytat:
chciałbyś mieć takie mocowanie podwięzi na swojej łódce?

Nie. :-D Jednak nie ze względów konstrukcyjnych a estetycznych. Nie lubię tych pręcików na wierzchu. A samo rozwiązanie czemu Ci się nie podoba? Tak jest to projektowane na wielu jednostkach i jakoś się sprawdza.

kocur - 2009-11-16, 23:36

boSmann napisał/a:
A samo rozwiązanie czemu Ci się nie podoba? Tak jest to projektowane na wielu jednostkach i jakoś się sprawdza.


Takie rozwiązanie mam na swojej łódce. Jest w porządku, tylko że ja nie mam tych śrub na wylot przez burtę. Konstruktor mojej łódki przewidział solidne płaskowniki wlaminowane w burty, do których to płaskowników za pomocą ściągaczy podpięte są te "pręciki" jak je nazywasz. :mrgreen:

Połączenie za pomocą śrub na niewzmocnionej burcie, pod wpływem sporych sił stale będzie się rozszczelniać - to może być przykre.

boSmann - 2009-11-17, 00:20

W swojej praktyce różne miejsca doszczelniałem. Nie spotkałem się jednak z przeciekiem przy podwięzi (z pęknięciem to i owszem). Takie rozwiązania miały Morsy, Tanga, Sasanki i cała masa innych.
W miejscu mocowania podwięzi, poszycie powinno być pogrubione (już w formie) i to nie tylko bezpośrednio przy śrubach. Najlepiej jak takie wzmocnienie idzie po obwodzie ( a w wersji dla bogatszych - z rowingu kierunkowego lub aramidu ;-) )

Szaman3 - 2009-11-17, 07:44

Myslę, że bardziej istotna jest wytrzymałość połączenia podwięź - kadłub i właściwe przenoszenie obciązeń, a sprawa przeciekania jest o tyle drugorzędną, że zawsze może sie pojawić, w każdym elemencie przechodzącym przez burtę czy pokład.
W tym sezonie, szóstym dla mojej łódki, zaczęły przeciekać przejscia podwięzi wantowych przez pokład i mocowanie stopy masztu. Na wiosnę będę miał drobną robotę.

kocur - 2009-11-17, 08:42

boSmann napisał/a:

W miejscu mocowania podwięzi, poszycie powinno być pogrubione (już w formie) i to nie tylko bezpośrednio przy śrubach. Najlepiej jak takie wzmocnienie idzie po obwodzie ( a w wersji dla bogatszych - z rowingu kierunkowego lub aramidu ;-) )


Zauważ, że producent kadłubów Laguny, czyli pan Sułkowski, nie prezentuje rozwiązania mocowania podwięzi do kadłuba za pomocą śrub na wylot. Można z tego wnioskować, że kadłuby w formie nie są specjalnie przygotowywane do takiego montażu.

Sławek - 2009-11-17, 10:21

Mariusz napisał :
Cytat:
Myslę, że bardziej istotna jest wytrzymałość połączenia podwięź - kadłub i właściwe przenoszenie obciązeń, a sprawa przeciekania jest o tyle drugorzędną, że zawsze może sie pojawić, w każdym elemencie przechodzącym przez burtę czy pokład.

Ja na swojej sasance mam takie rozwiazanie, tzn podwięzie wantowe sa mocowane na sruby na wylot z tym ,że nie mam odciagów , gdyz podwięzie sa mocowany przy owręzy , a nie jak w jachtach nowszych blizej osi symetrii jachtu. Mimo ,że jacht jest z 1997 r do tej pory nie stwierdzłem zadnego przecieku , ani gwiazdkowania laminatu przy srubach. Co prawda nie wiem w jaki sposób te sruby zostały zamocowane ( jacht odkupiłem ) Musiałbym zrywac tapicerkę , ale dopuki wszystko jest ok to nie ma potrzeby. W trym przypadku sklaniałbym sie do sugestii boSmanna, że pekniecia mogły powstac na skutek niewłaściwego podnoszenia jachtu z dna. Gdyby nie wytrzymały mocowania podwięzi to prawdopodobnie uszkodzenia laminatu byłyby przy srubach. tego typu pękniecia mogły powstac na skutek sił działających przy podnoszeniu ( dziub i rufa poszły do góry ). Prosze pamietac ,że jacht, który leżał 2 lata w wodzie był na pewno cięzszy niż jacht suchy i przy długości ponad 7 m należało uzyc trawersu. Charakterystyczne jest tez wygięcie odciagów podwięzi do środka w wydobytym jachcie co tez może swiadczyc ,że dziub i rufa poszły do góry , a srodek sie załamał.

Sławek

familiant - 2009-11-17, 11:34

Żeby cokolwiek mówić o pochodzeniu uszkodzeń to trzeba jacht obejrzeć "na żywo" a nie ze zdjęć, które zresztą maja charakter ogólny. Nie ma informacji, czy z jachtu po podniesieniu do lustra wody równolegle wypompowywano wodę. Bo jeśli nie i dźwig podnosił z wodą wewnątrz to te pęknięcia mogą być tego skutkiem. Kiedyś już pisałem, że można kupić skorupy bez faktur i co z tego może wynikać. Mój znajomek kupił w renomowanej stoczni skorupy do samodzielnego wykończenia. Pokład był tak cienki, że strach było na niego wchodzić. Po awanturze, producent szybko wymienił skorupy na nowe, solidniejsze.
kocur - 2009-11-17, 16:29

familiant napisał/a:
Pokład był tak cienki, że strach było na niego wchodzić. Po awanturze, producent szybko wymienił skorupy na nowe, solidniejsze.


A te poprzednie poszły do zabudowy pod czarter i tanią wyprzedaż po sezonie. Nie wierzę, że producent dokonał utylizacji laminatów :mrgreen:

Sławek, jak sam napisałeś
"Ja na swojej sasance mam takie rozwiazanie, tzn podwięzie wantowe sa mocowane na sruby na wylot z tym ,że nie mam odciagów , gdyz podwięzie sa mocowany przy owręzy"
a ja jeszcze dodam, że podwięzi te są mocowane w pobliżu solidnego wzmocnienia jakim jest kołnierz połączenia kadłuba z pokładem, solidnie zalaminowany od środka. A nie na burcie 30 cm od linni wodnej. :mrgreen: :mrgreen:

Ciekaw jestem kto zabudowywał tę konkretną Lagunę. I czy spędził w swoim życiu parę dni pod żaglami? Czy znał się tylko na produkcji seryjnych regałów czy też meblościanek hurtem budowanych do łódek przeznaczonych do czarteru?

plitkin - 2009-11-17, 17:19

familiant napisał/a:
Mój znajomek kupił w renomowanej stoczni skorupy do samodzielnego wykończenia. Pokład był tak cienki, że strach było na niego wchodzić. Po awanturze, producent szybko wymienił skorupy na nowe, solidniejsze.


Pewnie trafil na pewnego osobnika, co strasznie garazowy nie lubi. Az czekal by ta "garazowa" na "stoczniowej" budzie sie rozpadla by moc nowy watek napisac, jakie to zle te garazowy! :)

M 52 - 2009-11-17, 17:43

boSmann napisał/a:
Dziwne mi się wydaje, że jacht z zewnątrz taki brudny a wewnątrz, w miejscach pęknięć nie widać ani śladu wpływającej wody z mułem.
Czy przypadkiem te pęknięcia nie powstały podczas wyciągania jachtu na krótkich pasach i bez użycia trawersu?(...)

Ta hipoteza i mnie wydaje się najbardziej prawdopodobna. Widywałem wielokrotnie rózne cuda zdarzające się podczas pracy dźwigów na budowach ;-)
Zapewne nałożyło się kilka czynników, które spowodowały takie uszkodzenia.
Zastanawia mnie też odległość jaką pokonał jacht po dnie. Przecież on pod tą wodą zdrowo zasuwał! Przez dwa lata objechał jezioro ze trzy razy. Taka masa, gnana naporem wody, nieźle obija się o przeszkody na dnie. Widok musiał być przerażający.

Ciekaw jestem jaki teraz będzie los tego jachtu. I czy ewentualny nowy własciciel dowie się przed zakupem o jego przeszłości.

kocur - 2009-11-17, 17:43

plitkin, to co napisał familiant jest możliwe. Mnie osobiście spotkała podobna historia - sprawa nie dotyczyła grubości laminatu a jego powierzchni. Wzdłuż jednej burty był uszkodzony żelkot na długości kilku metrów. Producent twierdził że to nastapiło w trakcie wyjmowania z formy, ja uważam że na skutek niewłaściwego przygotowania formy. Ja dostałem nowy kadłub a tamten poszedł do czarteru :-D Tanio sprzedany po sezonie :-D
kocur - 2009-11-17, 17:47

[quote="M 52"]
boSmann napisał/a:


Ciekaw jestem jaki teraz będzie los tego jachtu. I czy ewentualny nowy własciciel dowie się przed zakupem o jego przeszłości.


Będzie tak jak z samochodami ( raczej wrakami ) przywożonymi zza zachodniej granicy. W ogłoszeniu przeczytasz, że mało używany jacht, nigdy nie czarterowany, zimowany pod dachem, pilnie ktoś sprzeda z powodu wyjazdu. Będzie tanio... a cena czyni cuda, jak w innym temacie zauważył Admin :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Sławek - 2009-11-17, 18:30

kocur napisał :

Cytat:
Sławek, jak sam napisałeś
"Ja na swojej sasance mam takie rozwiazanie, tzn podwięzie wantowe sa mocowane na sruby na wylot z tym ,że nie mam odciagów , gdyz podwięzie sa mocowany przy owręzy"
a ja jeszcze dodam, że podwięzi te są mocowane w pobliżu solidnego wzmocnienia jakim jest kołnierz połączenia kadłuba z pokładem, solidnie zalaminowany od środka. A nie na burcie 30 cm od linni wodnej.


Ale zauwazyłeś , że nowsze konstrukcję mają zamocowane podwięzie wantowe na półpokładach z odciagami w kabinie. Podobno dlatego aby przy kładzeniu masztu wanty były stale napiete i maszt nie leciał na boki. takie rozwiązanie co prawda obciąża maszt , ale i z tym sobie poradzono stosując solidniejsze profile. W końcu to tylko jacht czarterowy Nie wiem jak sie mocuje obecnie odciagi , tzn do czego. Wydaje mi się ,że w miejscu mocowania odciagów powinno byc jakies konstrukcyjne wzmocnienie

Co do przyszłości jachtu to trzeba pilnie przeglądać ogłoszenia na wiosne np z powodu wyjazdu pilnie sprzedam Lagunę. Prawdopodobnie TU za groszę sprzeda wrak , ktoś w garazu włozy w to jeszcze 10 tyś i pchnie za 25 tys okazyjnie. I na pewno chetny się znajdzie. Takie zycie. I bedzie opowiadał , wiesz to taki dziadek sobie kupił i nie miał czasu zeglować, potrzebował kasy i trafiła się okazja :-D

Sławek

boSmann - 2009-11-17, 20:25

Cytat:
Pokład był tak cienki, że strach

Płatność netto to i grubość laminatu netto ;-)
Cytat:
Po awanturze

Bo ten klient to niezły awanturnik musi być. Zamiast się cieszyć, że lekką regatówkę może zrobić to aferę robi i skorupy wymienia. Cfaniaczek :-D

Bodo - 2009-11-17, 20:32

Ta wymiana poglądów i żartów...... nauczyła mnie więcej, niż ostrzeżenia przed kupnem jachtu - bubla, notorycznie zamieszczane przez innych forumowiczów...... niestety..... taka jest prawda czasu.... przykład nieszczęścia drugiego jest najbardziej trafiającym argumentem......
mariner_67 - 2009-11-17, 21:10

bodo napisał/a:
Ta wymiana poglądów i żartów...... nauczyła mnie więcej, niż ostrzeżenia przed kupnem jachtu - bubla...




Warto wiedzieć i mieć na uwadze to co mówią koledzy z forum ,lecz nie sugerował bym się tym za bardzo bo większość z nich to właściciele "TUNINGOWANYCH SASANEK "
i innych jachtów których jakości wykonania i sprawności jest trudna do określenia (nie śmiem negować ponieważ każdy z tych jachtów jest zrobiony pod jego użytkownika ).

wg. mnie sugeruj się tylko jeżeli chcesz być " 1 z nich " .- armatorem jachtu osobliwego ^

Wszystkie tragedie czy też sytuację podobne do tej
PRZESTRZEGAJĄ nas od jednej rzeczy


CZARTER to CZARTER - i konstrukcje jachtowe które można wyczarterować ,muszą być uniwersalne , bezpieczne i wolne od myśli technicznych w.w PANÓW
-bo gdy na TUNINGOWANĄ SASANKĘ - wsiada niedzielny żeglarz kończy się to tragicznie .

VA00 - 2009-11-17, 21:29

Sławek napisał/a:
kocur napisał :

Cytat:
Sławek, jak sam napisałeś
"Ja na swojej sasance mam takie rozwiazanie, tzn podwięzie wantowe sa mocowane na sruby na wylot z tym ,że nie mam odciagów , gdyz podwięzie sa mocowany przy owręzy"
a ja jeszcze dodam, że podwięzi te są mocowane w pobliżu solidnego wzmocnienia jakim jest kołnierz połączenia kadłuba z pokładem, solidnie zalaminowany od środka. A nie na burcie 30 cm od linni wodnej.


Ale zauwazyłeś , że nowsze konstrukcję mają zamocowane podwięzie wantowe na półpokładach z odciagami w kabinie. Podobno dlatego aby przy kładzeniu masztu wanty były stale napiete i maszt nie leciał na boki. takie rozwiązanie co prawda obciąża maszt , ale i z tym sobie poradzono stosując solidniejsze profile. W końcu to tylko jacht czarterowy Nie wiem jak sie mocuje obecnie odciagi , tzn do czego. Wydaje mi się ,że w miejscu mocowania odciagów powinno byc jakies konstrukcyjne wzmocnienie

Sławek


Jak porówna się zdjęcia tego wyłowionego jachtu (przed zalaniem)
w środku i na zewnątrz (wyżej w temacie) i np. te Laguny:
http://spid.mazury.info.pl/spid/laguna_730.html
to widać istotne różnice. Nie ma tych śrub na burcie, a ,,odciągi'' są krótkie i pod ostrym kątem. To tego widać spore pogrubienie laminatu w miejscu mocowania want.


Przesuwanie want do osi kadłuba jest co najmniej dziwne. W oceanicznych jachtach regatowych stosuje się nawet specjalne wysięgniki aby powiększyć kąt między wantą a masztem. Normalnym i optymalnym rozwiązaniem jest mocowanie na burtach lub blisko burt.


Niezależnie od zalet czy wad technicznych tego rozwiązania nie chciałbym pływać z rodziną na jachcie który ma jakieś niepotrzebne wystające stalowe pręty czy śruby w kabinie...

Sławek - 2009-11-17, 21:42

Cytat:
CZARTER to CZARTER - i konstrukcje jachtowe które można wyczarterować ,muszą być uniwersalne , bezpieczne i wolne od myśli technicznych w.w PANÓW
-bo gdy na TUNINGOWANĄ SASANKĘ - wsiada niedzielny żeglarz kończy się to tragicznie .


A dlaczego ? Ja kupiłem swoją na WJM , konkretnie z LOK w Gizycku . Skorupa Janmor wykonczenie na miejscu , ale solidne. Nic nie cieknie ,nic się nie urywa. Jacht mimo wieku ( rok 1997 ) jest suchy bez spekań , dalej jest oryginalny żelkot. jacht wypsażyłem w wiele swoich patentów , uważam ,że dobrych , wszak żegluje juz od 7 roku zycia. Na jezioro Charzykowskie to idealny jacht , a i na mazury tez dobry. Wole na swoim jachcie żeglowac w 2 lub 3 osoby niz na 9 nowym metrowcu w 8. Mnie dobokoja nie interesuje. Mam wiele rzeczy , których na czarterowcu nie uświadczysz.
1. regulowyany bukszpryt do zamocowania genakera
2. genaker z regulowanym rogiem halsowym i regulowanym na długość bomgenakerem.
3 brass do bomgenakera ,
4 genua i dodatkowe bloki do obsługi genui ( bloki kabestanowe do genui , bloki do szotów genakera.
5 dodatkowe żagle : fok sztormowy , genua , genaker,
6 wimpel + icki na foku i genui ,
7 obciagacz bomu o odpowiednim przełożeniu
Nie mam natomiast wysokosci stania, koła sterowego , busoli,kibla morskiego podwójnych relingów ladówki plzmy i radia cd, ogrzewania webesto, prysznica itd

Sławek

kocur - 2009-11-17, 23:07

Sławek napisał/a:


Ale zauwazyłeś , że nowsze konstrukcję mają zamocowane podwięzie wantowe na półpokładach z odciagami w kabinie. Podobno dlatego aby przy kładzeniu masztu wanty były stale napiete i maszt nie leciał na boki. takie rozwiązanie co prawda obciąża maszt , ale i z tym sobie poradzono stosując solidniejsze profile. W końcu to tylko jacht czarterowy Nie wiem jak sie mocuje obecnie odciagi , tzn do czego. Wydaje mi się ,że w miejscu mocowania odciagów powinno byc jakies konstrukcyjne wzmocnienie

Sławek


Jak już wcześniej napisałem, ja mam taką łódkę, na której podwięzi wantowe są przesunięte do osi jachtu. Pręty stalowe łączą okucie pokładowe z solidnymi płaskownikami wlaminowanymi w burty. Taka wersja montażu want dopuszczana jest tylko na śródlądzie, wersje zatokowe muszą mieć podwięzi montowane tak jak na Twojej łódce.

mariner 67 napisał, że
CZARTER to CZARTER - i konstrukcje jachtowe które można wyczarterować ,muszą być uniwersalne , bezpieczne i wolne od myśli technicznych w.w PANÓW
-bo gdy na TUNINGOWANĄ SASANKĘ - wsiada niedzielny żeglarz kończy się to tragicznie .

Tak powinno być, czyli że czarterowane łódki są w jakimś standardzie. Ale wcale tak nie jest. Duże i małe firmy czarterowe szukają oszczędności i budują łódki same lub zlecają ich budowę. I tu zaczynają się problemy. Tanio zbudowana łódka ... jest później tanio sprzedana po sezonie. Ale żeby zbudować tanio trzeba na czymś zaoszczędzić. Na lodówce? Nie. Na ogrzewaniu? Nie. Może na kiblu morskim? Nie. Zaoszczędzić można na tym, czego nie widać, a co z punktu bezpieczeństwa jest najważniejsze. Czyli oszczędności pojawiają się w materiałach i w robociźnie.

Dodam jeszcze, że nie wrzucam wszystkich czarterowni do jednego worka i wiem że są i takie, które nie oszczędzają na sprzęcie i na bezpieczeństwie klientów. Ale to zdecydowana mniejszość.

Dobrym rozwiązaniem, ale drogim a tu chodzi o taniość, byłoby wyposażanie firm czarterowych w nowe jednostki produkowane w renomowanych stoczniach. Byłoby tak, że stocznie budują a czarterownie wypożyczają. Teraz sytuacja jest zaburzona - to tak jakby wypożyczalnia samochodów sama budowała auta do wypożyczenia :mrgreen: :mrgreen:

Sławek, mam podobne jak Ty ulepszenia łódki w stosunku do "standardu". I myślę, że każdy rozsądny armator takie ulepszenia wprowadza, dlatego łódki armatorskie są droższe od "gołych" łódek czarterowych.

gm - 2009-11-18, 08:12

Myśle ,że nie jest wazne kto wytwarza łódkę , wazne żeby była wykonana zgodnie z projektem. Przy dokładnych obliczeniach wytrzymałosciowych i nieiwelkich współczynnikach bezpieczeństwa każda zmiana w konstrukcji moze zakończyć się conajmniej nieprzyjemnie.Nawet to co wydaje sie lepsze ogólnie w danym konkretnym przypadku moze takie nie być.Mysle ,że róznego rodzaju przeróbki nie kończa sie tragicznie tylko dlatego ,że ze wzgledu na trudne do przewidzenia warunki pracy , konstrukcja liczona jest jednak z duzym zapasem albo jest przesadzona z innych powodów niż wytrzymałość..Podobnie jak w każdej konstrukcji majacej wpływ na bezpieczeństwo ludzi wszelkie zmiany powinny byc konsultowane z projektantem.Logiczna konsekwencją moich wywodów byłaby walka z pirackim wykorzystaniem projektów , a jeżeli projekt jest legalny to wymóg nadzoru autorskiego ( nie koniecznie przecież przez autora).Chyba nie jest trudno zapytac firme czarterującą o pochodzenie jednostki . Może dobra praktyka byłoby zamieszczanie na stronach internetowych czarterowni certyfikatów zgodności z projektem i legalnosci tegoż projektu.Jeżeli nawet nie jest to wymagane prawem to moze użytkownicy bedą chcieli coś takiego zobaczyć.
kocur - 2009-11-18, 08:33

gm, masz rację. Co prawda zaraz na forum wystąpią obrońcy wolności gospodarczej i będą sugerować, że za kilkanaście lat rynek coś wymusi albo wyreguluje... Bla, bla, bla... Nic z tego. Jedyne co rynek może wymusić to obniżanie cen kosztem jakości.

Miło mi spotkać na forum kogoś podobnie myślącego jak ja.

plitkin - 2009-11-18, 08:37

Kocur, nie prawda, ze rynek wymusi obnizanie jakosci kosztem cen. W pewnym zakresie i w pewnym czasie - owszem. Ale nie zawsze.
Czesto czarteruje nawet na 2 osoby dobrze wyposazone jachty ok. 8 metrow. Przed 9-cioma metrami tez oporu nie mam. Jestem czescia rynku i popytem, a wiec ktos mi musi podaz na to wykreowac :)

Rynek jak zwykle sie podzieli i tyle. Bedzie zarowno tani czarter, jak i ten normalny.
Sa opinie, ze czartery w ogole odejda na rzecz wypozyczalni.

gm - 2009-11-18, 09:06

kocur napisał/a:
Jedyne co rynek może wymusić to obniżanie cen kosztem jakości.

Ja mam nadzieje na cos przeciwnego: na podnoszenie jakosci.Oczywiscie przy wysokiej jakosci są tez konsekwencje cenowe.Jestem przekonany ,ze kryterium ceny przestanie być ważne po pierwszej awarii na wodzie , braku serwisu , wodzie w kabinie i frustracji ,ze nie działa cos za co sie zapłaciło.Wolałbym jednak ,żeby włścicielom renomowanych firm srce za bardzo nie rosło bo moze sie okazac ,że wysoka cena wcale nie jest gwarancja jakosci co zdarzyło mi sie doswiadczyć.

kocur - 2009-11-18, 09:15

plitkin, ja w zasadzie też jestem częścią tego rynku. Pomimo tego, że mam własną łódkę to zdarzało się, że przed sezonem albo na dalekim akwenie byłem czarterobiorcą. I podobnie jak Ty nie lubię tłoku na pokładzie. Mało tego. Co roku latem pływam z zaprzyjaźnionymi załogami czarterującymi łódki. Też bez tłoku i oglądania się na dobokoję. Ale co roku obserwuję właśnie pogarszanie się sytuacji w czarterowniach. Zrobiło się ich tak wiele, że muszą konkurować ceną a nie jakością. Inaczej upadną. Dla czarterowni to bitwa na śmierć i życie - przetrwają tylko ci, którzy na rynku pozostaną, czyli najtańsi.

Zresztą problem taniości usług jest szerszy i nie dotyczy tylko czarterowni. Popatrz co się dzieje w supermarketach - można kupić świetną kiełbasę już za 5,60 zł. :-D Kupisz? Ty i ja nie kupimy, ale społeczeństwo w swojej masie kupuje. Tak jak społeczeństwo w swojej masie wyczarteruje byle co... bo jest tanio.

Jaka jest różnica między wypożyczalnią a czarterownią?

kocur - 2009-11-18, 09:22

gm, dopóki walka o klienta sprowadza się do obniżania ceny za dobokoję to nie może być mowy o podnoszeniu jakości.

Inna sprawa to spojrzenie na czartery z innej strony - nie patrz przez pryzmat siebie samego czy też innych forumowiczów, bo to są ludzie zainteresowaniż zaglami. Spójrz na to oczami człowieka, który może pojechać nad morze ale tam łóżko kosztuje 25 zł/dobę a tu ma wakacje na jachcie za 20 zł/dobę. Dla tych ludzi czarterownie nie muszą starać się o jakość, dla nich należy obniżać cenę. A tych czarterobiorców jest przytłaczająca większość. Ty, plitkin i ja giniemy w tym tłumie.

mazury.info.pl - 2009-11-18, 09:31

kocur. Bardzo trafne spostrzezenie.
Szaman3 - 2009-11-18, 10:05

kocur napisał/a:
Zresztą problem taniości usług jest szerszy i nie dotyczy tylko czarterowni. Popatrz co się dzieje w supermarketach - można kupić świetną kiełbasę już za 5,60 zł. :-D Kupisz? Ty i ja nie kupimy, ale społeczeństwo w swojej masie kupuje. Tak jak społeczeństwo w swojej masie wyczarteruje byle co... bo jest tanio.


Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Zacznę od pierwszego zdania. To jest rzeczywiście problem i to w każdej branży. Klienci są bezkrytyczni i najczęściej nie dostrzegają, że np. u konkrencji kupują coś za pół ceny ale o 1/4 wartości tego co im gdzie nidziej oferowano. Ja też uzywam argumentu z kiełbasą :-) , choć idę dalej w rozmowie z klientem który mówi, że ktoś mu "to samo" oferuje dużo taniej, "czy kupiłby pan kiełbasę za 2 zł?"
Wracając do jachtów. W zeszłym roku miałem pomysł, na razie zupełnie nie rozpoznawany pod wzgledem możliwości rynku, żeby postawić do czarteru kilka jachtów przede wszystkim doskonale wyposażonych pod wzgledem żeglarskim (hotel też przy okazji) i reklamować je jako jachty dla tych, którzy naprawdę potrafią zeglować i szukają czegoś innego, niż oferuje większość czarterowni i nie satysfakcjonuje ich jacht wykastrowany, z byle jakimi żaglami, bez wielu (dla mnie) potrzebnych rzeczy np. do zmiany trymu zagli.
Ale to na razie taki luźny pomysł.

mazury.info.pl - 2009-11-18, 10:20

Mariusz Główka napisał/a:
W zeszłym roku miałem pomysł, na razie zupełnie nie rozpoznawany pod wzgledem możliwości rynku, żeby postawić do czarteru kilka jachtów przede wszystkim doskonale wyposażonych pod wzgledem żeglarskim (hotel też przy okazji) i reklamować je jako jachty dla tych, którzy naprawdę potrafią zeglować i szukają czegoś innego, niż oferuje większość czarterowni i nie satysfakcjonuje ich jacht wykastrowany, z byle jakimi żaglami, bez wielu (dla mnie) potrzebnych rzeczy np. do zmiany trymu zagli.
Ale to na razie taki luźny pomysł.


Takie firmy juz istnieja (moglbym wymienic co najmniej trzy)... i maja sie dobrze. Z rozmow z wlascicielami wynika, ze co jakis czas ich stali klienci chca sprobowac czegos innego (czytaj tanszego)... i w przyszlym sezonie wracaja bogatsi o doswiadczenie, ze tanie mieso...

gnom - 2009-11-18, 12:15
Temat postu: A mnie tak szkolili :)
plitkin napisał/a:
Zamykam zejsciowke w trudnych warunkach od czasu przczytania ksiazki "jak zeglowac w trudnych warunkach", czyli od kilku lat. Wczesniej jakos nie uslyszalem od nikogo takiej dobrej rady.

Oczywiscie, na srodladziu nie zostawiam nikogo w srodku po zamknieciu zejsciowki! :)

Bodo - stricte "kursu" robic nie polecam. A poplywac z kims doswiadczonym, kto chce sie podzielic doswiadczeniem- bardzo przydatne.

Chyba ze kurs nie "patentowy", a naprawde doszkalajacy. Ale takich nie znam.


Na szkoleniu zostałem poinformowany o zagrożeniach i sposobach ich minimalizowania. Zawsze przy "silniejszych" wiatrach łajbę mam zamkniętą a załoga w "kapoczkach" na pokładzie... ostrożności nigdy dość.

balti - 2009-11-18, 13:09

Moim zdaniem żaden kilkugodzinny kurs nie zastąpi opływania i doświadczenia w różnych warunkach . Tutaj młoda niedoświadczona załoga po prostu spanikowała , a resztę dokończyły siły natury ,nie po raz pierwszy i pewnie niestety nie ostatni. Nawet najlepiej zbudowana i wyposażona jednostka sama nie popłynie . To nie w jachtach tkwi problem , a w czynniku ludzkim . Najpierw trzeba nauczyć się pokory w stosunku do żywiołu jakim jest woda i wiatr.
plitkin - 2009-11-18, 18:27

Czy giniemy w tlumie czy nie - oferta dla takich klientow musi istniec. BO jak przestanie istniec - zaraz sie pojawi.

Fakt, ze im spoleczenstwo bedzie bardziej bogate, tym sytuacja bedzie sie zmieniac z kierunku najtaniej za kazda cene w strone komfortu/rozsadku/bezpieczenstwa/wygody psychicznej.

Wypozyczalnia a czarterownia - roznica w czasie najmu. WYpozyczalnia - na kilka godzin, czarterownia - na dluzej. Osobiscie sie z ta teza nie zgadzam, tylko mowie, ze takie poglady sie pojawiaja.

balti - 2009-11-18, 19:39

Plitkin chyba za bardzo upraszczasz sprowadzając wszystko do poziomu ceny.
Jeśli takiego młodego czarterobiorcę, zakładam że nawet po kursie "na patent", wsadzisz na łódkę będzie on tak samo niedoświadczony niezależnie od tego jakiej klasy będzie to jacht .
Natomiast zgadzam się z tezą że czarterowe jachty powinny różnić się wyposażeniem / nie tylko ilością koi / jeśli klient ma ochotę na "pozłacany sracz" , a jest w stanie za to zapłacić to proszę bardzo . Ale z mojego punktu widzenia lepiej by było gdyby tacy ludzie dopłacali za obecność i rady doświadczonego sternika. Wszystkim by to wyszło na zdrowie , a czasami uratowało życie...

familiant - 2009-11-18, 19:58

balti,
Cytat:
Jeśli takiego młodego czarterobiorcę, zakładam że nawet po kursie "na patent", wsadzisz na łódkę będzie on tak samo niedoświadczony niezależnie od tego jakiej klasy będzie to jacht

Tylko co innego jest pływanie na "Orionie" nb sympatyczny jacht, bez podlizywania się "L D", "kaczorku" , "ramblerze" gdzie błąd w manewrowaniu w porcie można "skorygować" wystawiając nogę, a co innego na np maxusie 33, gdzie wystawiona noga równa się wizycie u lekarza nie mówiąc o skasowaniu burty sąsiada. Drzewiej bywało, że zanim człek dostał legendarną "Zorzę" to przeszedł inne mniejsze jednostki na których nauczył sie kindersztuby. A tak na marginesie dyskusja zeszła na inne tory niż temat wątku.

balti - 2009-11-18, 20:17

No właśnie o tym mówię . Ludzie często nie są świadomi braku swoich umiejętności . Jachty dostępne są dla każdego kto zechce zapłacić i często czarteruje jacht z którym sobie nie radzi rozbijając burty i pomosty , a w skrajnych przypadkach / takich jak tu wyżej opisany/ ucieka w panice. Na szczęście takie nawałnice na WJM zdarzają się rzadko .
Sławek - 2009-11-18, 20:34

Rozmowa troche zeszłan na manowce , jak zwylkle zresztą. Ale i dobrze, bo wiele ciekawych wątków zostało tu poruszonych. Opisze mój pierwszy czarter w zyciu i to od razu po morzu sródziemnym. Wyczarterowalismy bavarie 47 w 10 osób. Pewnie duzo zwłaszcza ,że ta bavaria jest w sumie na 8 osób. Dwie osoby spały w mesie , w tym ja najmłodszy członek załogi. Co do bavari to jacht ten najlepiej zegluje na silniku , na wiatr nie chce iśc ze względu na takie a nie inne kształty kadłuba i mało sprawny takielunek. Grot rolowany w maszcie to owszem fajny wynalazek , ale nautycznie do bani. Ogladałem na kotwicowisku fajne jachty o smukłych kształtach o wiele lepszym takielunku , wysokich masztach , na których zeglowało 4 osoby , 6 osoób ( jachty podobnej wielkości co nasza bavarka. No cóż mnie na taki czarter jeszcze nie stać , a kilka lat temu nie było stać na żaden. Miałem do wyboru płynąc Bavarią 47 lub nie płynąc wcalale. I takie dylematy mają czarterobiarcy na WJM , przynajmniej większość. Więc nie dziwcie się ,że dobieraja sie w 8 osób i przeliczają dobokoje. Takich, jak Plitkin , który ma ten konfort ,że stać go na wyczarterowanie 9 m jachtu na 2 osoby jest niewiele

Sławek

plitkin - 2009-11-18, 20:48

balti napisał/a:
Plitkin chyba za bardzo upraszczasz sprowadzając wszystko do poziomu ceny.
Jeśli takiego młodego czarterobiorcę, zakładam że nawet po kursie "na patent", wsadzisz na łódkę będzie on tak samo niedoświadczony niezależnie od tego jakiej klasy będzie to jacht .


Absolutnie nie pisalem o poziomie zeglarzy. TYlko o jakosci i rodzajach jachtow.

pzaw - 2009-11-18, 21:31

Przypominam, że Sniardwy jest jez. przepływowym. Wprawdzie Pisa wypływa z jez. Roś ale do basenu Sniardw dopływają wody z całego południa (zlewnia j. Nidzkiego, Bełdan rz. Kurtynia) i części jezior północnych - wododział w Giżycku. Poziom wody w jeziorach może się też zmianiać od wiosny do jesieni w zależności od opadów, ale też od intensywności żeglugi na Pisie. Nie wiem czy ktoś bada prądy w jeziorach mazurskich a mogłby to być ciekawe. Pozdrawiam
strzelecki - 2009-11-18, 22:30

Sławek napisał/a:
Jacht sie wywrócił na pracujacym grocie i wstał , czyli był prawidłowo zabalastowany To ,że nastepnie zatonął tez nie jest dziwne , bo jachty tego typu ani nie są niezatapialne ( nie muszą ) , ani nie są niewywracalne. Balast był w dnie więc jego efektywność ( balastu ) maleje wraz z rosnącym przechyłem. W pierwszym przypadku pewnie żagiel nie poszedł pod wode i dodatni moment prostujacy zadziałal. W drugim przypadku prawdopodobnie siła wiatru działajaca na wynurzony kadłub wepchnęła żagle pod wodę i juz nie było takiej siły aby jacht sam wstał zwłaszcza,że wlewała się do niego woda. . Przyczyna wywrotki i zatoniecia jachtu były ekstremalne warunki plus błędne decyzje załogi.
Zrzucanie winy na jacht w tym wypadku jest chyba niedorzeczne

Sławek


1/ To zjawisko wstawania jachtu przewróconego opisał już Krzysztof Minch: bodaj na - "*ocenzurowano_automatycznie*". Polega ono na tym że maszt z żaglem moczonym w wodzie działa jak dobra dryfkotwa, a kadłub o znacznej szerokości (po wywrotce wysokości nad wodą - (7mx2,5m=14m2) działa jak niezły spinaker.
Na dodatek wysoka wolna burta teraz "robi" jako płaskie dno, więc jacht po wywrotce krąży niejako wokół żagla i jeśli wysoko wystająca rufa przejdzie oś wiatru, to może ona wyrwać maszt z wody i wtedy jacht wstaje nawet bez balastu i zaraz (zwykle) kładzie się na drugą burtę. Może także fiknąć potem kozła o 360 stopni , jeśli nie zaryje masztem o dno.
2/ Nie rozumiem także stwierdzenia: że "efektywność balastu w dnie maleje z przechyłem":
czy da to się jakoś uzasadnić? - dotychczas myślałem że do 90 stopni rośnie ...
3/ Opisane tu zachowanie jachtu jest winą/cechą tendencji projektowych jachtów jakie od pewnego czasu przyświecają rodzimym konstruktorom.

pozdrawiam MJS
ps.
dlatego cieszy mnie tyle jachcików sprowadzanych ostatnio z krajów "pełnomorskich".

Tomek J - 2009-11-19, 08:23

strzelecki napisał/a:
[1/ To zjawisko wstawania jachtu przewróconego opisał już Krzysztof Minch: bodaj na - "*ocenzurowano_automatycznie*". Polega ono na tym że maszt z żaglem moczonym w wodzie działa jak dobra dryfkotwa, a kadłub o znacznej szerokości (po wywrotce wysokości nad wodą - (7mx2,5m=14m2) działa jak niezły spinaker.
Na dodatek wysoka wolna burta teraz "robi" jako płaskie dno, więc jacht po wywrotce krąży niejako wokół żagla i jeśli wysoko wystająca rufa przejdzie oś wiatru, to może ona wyrwać maszt z wody i wtedy jacht wstaje nawet bez balastu

Zdarza się jednak że zanim się obróci dookoła żagla, wiatr naprze na wystające wysoko z wody szerokie dno, i jacht zrobi grzyba. A wtedy żaden wiatr już mu nie pomoże.
Cytat:
2/ Nie rozumiem także stwierdzenia: że "efektywność balastu w dnie maleje z przechyłem":
czy da to się jakoś uzasadnić? - dotychczas myślałem że do 90 stopni rośnie ...

Takie rzeczy tylko w zanurzonych okrętach podwodnych, które mają wprawdzie balast (silniki, akumulatory) w dnie, ale za to środek ciężkości poniżej środka wyporu. Taka sytuacja w przypadku jachtów żaglowych praktycznie nie ma miejsca, za wyjątkiem modeli zdalnie sterowanych i niektórych konstrukcji regatowych projektowanych specjalnie na akweny o niskim zafalowaniu, gdzie większość ciężaru skoncentrowana jest w "bulbie". Sławek miał na myśli niezaprzeczalny fakt, że moment prostujący jachtów, zwłaszcza tych z balastem wewnętrznym (nie mówiąc już o jachtach bez balastu oraz tych z niskimi burtami) szybko zaczyna maleć wraz ze wzrostem przechyłu, zanim jeszcze jacht przechyli się o 90 st, i zapas statecznosci przy 90st przechyłu bywa bardzo niewielki.
Cytat:
3/ Opisane tu zachowanie jachtu jest winą/cechą tendencji projektowych jachtów jakie od pewnego czasu przyświecają rodzimym konstruktorom.

No i może niektórzy wreszcie zrozumią co mam na myśli mówiąc koromysła...

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

[usuniety na zyczenie] - 2009-11-19, 08:30

Tomek J napisał/a:

No i może niektórzy wreszcie zrozumią co mam na myśli mówiąc koromysła...

Czytając Ciebie doszedłem dawno do wniosku że koromysło to taki jacht który Ci się nie podoba :-D .
MJ Strzelecki ,kliknąlbym pomógł ,ale nie ma chyba takiej opcji ,tak więc pozostają pozdrowienia .

kocur - 2009-11-19, 11:53

Nemo1 napisał/a:
koromysło to taki jacht który Ci się nie podoba :-D .


Myślę że koromysło to pływająca przyczepa campingowa z masztem i tymi niepotrzebnymi żaglami i sznurkami, Które maja upodobnić ją do łódki :mrgreen:
:mrgreen: :mrgreen:

pzaw - 2009-11-19, 13:58

A co do masztu i jachtu żaglowego.. przypomnina mi się scenka zaobserwowana w Wiosce Zeglarskiej w Mikołajkach. Rano do wioski po całonocnej podróży pociągiem ze Śląska dociera ekipa: ojciec (sternik) + syn + dwóch kolegów ojca. Zostawiają bagaż koło wiat. Sternik odchodzi załatwiać formalności związane z czarterem, syn bawi się patykiem w wodzie. koledzy wyciągają zakupione na rynku piwo i korzystają z pierwszych promieni Słońca. Po ok. 30 min. wraca sternik i mówi: "Wiem już wszystko. Tu obok jest zacumowany jacht a po maszt musimy przepłynąć na drugi brzeg jeziora". Na to jeden z jego kolegów "A na ... nam maszt?!"
Bodo - 2009-11-19, 15:21

Kocur! nie będzie nietaktem, jak zapytam o jacht na którym pływasz?..... bo nigdzie wcześniej nie doczytałem się tej informacji..... :-D
kkulczyk - 2009-11-19, 15:32

jachtowiec napisał/a:
"pieprzona garażówa" - żal dowiadywac się o tym fakcie.Dobrze ze aktualnie te "garaże' wymierają - może kolejna "nawałnica" nie poczyni takich szkód?!


Obserwując wypowiedzi jachtowca odnoszę wrażenie, że osoba ta jest psychicznie chora.
Rozumiem, że posiada on flotę conajmniej 10 jachtów kupionych w stoczni i wykonanych w 100% z zaleceniami projektanta.

Bodo - 2009-11-19, 15:47

kkulczyk napisał/a:
........

Obserwując wypowiedzi jachtowca odnoszę wrażenie, że osoba ta jest psychicznie chora.
Rozumiem, że posiada on flotę conajmniej 10 jachtów kupionych w stoczni i wykonanych w 100% z zaleceniami projektanta.

Nie masz racji o tyle, że te czasy, gdy się wypisywał w ten sposób już (chyba) minęły...... odnoszę wrażenie, że Jachtowiec troszkę zmienił poglądy, a co za tym idzie, styl pisania.... dlatego nabrałem do Niego szacunku, bo niejako, uznał, że nie zawsze właściwie oceniał sytuację.... a to potrafią ludzie tacy, którzy mają w sobie trochę pokory... czyli, naprawdę mocni....

aa1975 - 2009-11-19, 16:07

Cytat:
Takie rzeczy tylko w zanurzonych okrętach podwodnych, które mają wprawdzie balast (silniki, akumulatory) w dnie, ale za to środek ciężkości poniżej środka wyporu. Taka sytuacja w przypadku jachtów żaglowych praktycznie nie ma miejsca, za wyjątkiem modeli zdalnie sterowanych i niektórych konstrukcji regatowych projektowanych specjalnie na akweny o niskim zafalowaniu, gdzie większość ciężaru skoncentrowana jest w "bulbie". Sławek miał na myśli niezaprzeczalny fakt, że moment prostujący jachtów, zwłaszcza tych z balastem wewnętrznym (nie mówiąc już o jachtach bez balastu oraz tych z niskimi burtami) szybko zaczyna maleć wraz ze wzrostem przechyłu, zanim jeszcze jacht przechyli się o 90 st, i zapas statecznosci przy 90st przechyłu bywa bardzo niewielki.


To nie jest do końca prawda. nie jest prawdą, że moment prostujący maleje cały czas już od pierwszego stopnia przechyłu, gdyby tak było to każdy jacht by fikał fikołki. W rzeczywistości jacht z balastem w dnie (a także bez niego, np. Omega) ma dodatni i rosnący moment prostujący do jakiś 45 - 60 stopni przechyłu, katamarany mają mniej, za to większy moment. Bierze się to ze stateczności kształtu i stateczność taka mają nawet lekkie jachty mieczowe takie jak Omega. Różnica w wielkości maksimum tego momentu prostującego, oraz w wielkości kąta przy jakim występuje. A jachty z bulbem mają często dodatni moment prostujący nawet przy przechyle 90 stopni, lub więcej.

Dla jachtu tak na prawdę krytycznym jest nie to czy ma dodatni moment prostujący, lecz to, przy jakim kącie przechyłu ma maksimum tego momentu prostującego, ponieważ ponad to maksimum, przy zachowaniu wielkości sił przechylających, mamy wywrotkę.

familiant - 2009-11-19, 16:31

bodo,
Cytat:
odnoszę wrażenie, że Jachtowiec troszkę zmienił poglądy

Wrażenie chyba mylne. Ponoć jego mocodawcy dali mu, mówiąc delikatnie, wytyk ;-) . Pieniądz robi swoje. Ponadto w zaawansowanym wieku poglądów z dnia na dzień się nie zmienia.

Bodo - 2009-11-19, 17:06

No zobaczymy!!!.. czas pokaże...... ja nie jestem pamiętliwy......
ale uznaję zasadę: niech się wstydzi ten, kto mnie oszuka pierwszy raz.... jak oszuka mnie po raz drugi... to już ja będę musiał się wsydzić....

balti - 2009-11-19, 17:30

Bodo nie wywołuj Jachtowca z lasu ;-)
[usuniety na zyczenie] - 2009-11-19, 19:37

familiant napisał/a:
Ponadto w zaawansowanym wieku poglądów z dnia na dzień się nie zmienia.

To ja wywołam wilka --Zawsze podkreślam że w dużej części zgadzam się z poglądami emeryta Jachtowca :-) .Tylko forma jest denerwująca .

plitkin - 2009-11-19, 20:58

Do pogladow jako takich mialem duze zastrzezenia. Gdyz pogladem bylo:
1. ze wszyscy tu obecni, to garazowce. Ja si nie poczuwam.
2. stoczni w Polsce jest tylko 3, pozniej 5, pozniej coraz wiecej. Pogubilem sie w koncu ile jest tych stoczni...
3. wszystko, co zbudowane poza konkretnymi zakladami - to garaze. Automatycznie wszystko najnizszej jakosci i niezgodne z projektem. Nie zgadzam sie - mozna zrobic najlepszy jacht i w garazu, kupujac dobra skorupe.

No i sposob wyrazania swoich mysli, ciagla paranoja, brak jakichkolwiek argumentow i jedynie wyzywanie innych forowiczow - to mi nie pasowalo.

Bodo - 2009-11-19, 21:40

Ej.... koledzy..... ( razem z kolegą Bodo :-D ).... to jest OT.. i ma swoje miejsce na innym temacie.....
balti - 2009-11-19, 21:55

A propo miejsca w temacie to Admin mógłby poprawić literówkę w tytule postu ;-)
mazury.info.pl - 2009-11-19, 23:30

gotowe
balti - 2009-11-20, 00:20

dziękuję
mazury.info.pl - 2009-11-20, 08:28

Informacje o smierci po alkoholu przenioslem do nowego watku (jako niezwiazana z niniejszym tematem)
http://forum.mazury.info.pl/viewtopic.php?t=1133

kocur - 2009-11-20, 14:55

bodo napisał/a:
Kocur! nie będzie nietaktem, jak zapytam o jacht na którym pływasz?..... bo nigdzie wcześniej nie doczytałem się tej informacji..... :-D


nie przeczytałeś bo nie napisałem. Niestety, idąc z duchem czasu i sugestiami moich dzieci pływam na podrasowanej przyczepie campingowej. Wysokość stania, kibel i zmniejszona w stosunku do oryginału do 6 ilość koi. W sumie pływa zadowalająco, jako hotel jest jeszcze lepsza. Antila 24.

balti - 2009-11-20, 15:57

"Wysokość stania " - jak dla kogo Bodo się nie zmieści :-D :-D

A poważnie to większość forumowiczów rozważa tu wszystkie za i przeciw różnych jachtów a "na co dzień " pływa takimi przyczepami .Taka to już nasza tradycja .

kocur - 2009-11-20, 17:15

balti napisał/a:

A poważnie to większość forumowiczów rozważa tu wszystkie za i przeciw różnych jachtów a "na co dzień " pływa takimi przyczepami .Taka to już nasza tradycja .


Pływamy przyczepami bo nie mamy innego wyjścia. Wszelkie nowości na rynku dedykowane są czarterowniom a nie przeciętnemu żeglarzowi. Pojawiają się co prawda już pierwsze oznaki zmian - mam tu na myśli Saturna 21. W założeniach ta łódka ma nie być do czarteru. O jej założeniach rozmawiałem z Wojtkiem Spisakiem już ze dwa lata temu. Szło opornie ale jakoś dobrnęli do finału - w Poznaniu można było małego Saturna nie tylko zobaczyć ale nawet dotknąć. Kto wie, może zamienię łódkę? :mrgreen: :mrgreen:

[usuniety na zyczenie] - 2009-11-20, 20:22

kocur napisał/a:
balti napisał/a:

A poważnie to większość forumowiczów rozważa tu wszystkie za i przeciw różnych jachtów a "na co dzień " pływa takimi przyczepami .Taka to już nasza tradycja .


Pływamy przyczepami bo nie mamy innego wyjścia. Wszelkie nowości na rynku dedykowane są czarterowniom a nie przeciętnemu żeglarzowi.

Pływamy przyczepami bo są po prostu wygodne .W żeglarstwie turystycznym kiedyś za przyczepę uchodziły Venusy czy Maki 707 . Świat się zmienia ,pływamy na coraz wiekszych łódkach bo nikt juz nie chce wieczoru w jachcie spędzać na czworakach -- Nawet ci najmłodsi żeglarze Po za tym niektóre przyczepy całkiem nieżle żeglują .Jestem przeciętnym żeglarzem i mam / wg .Twoich kategorii / przyczepę lub / wg .TJ/ koromysło :-D

Bodo - 2009-11-20, 20:33

balti napisał/a:
"Wysokość stania " - jak dla kogo Bodo się nie zmieści :-D :-D .......

Jak zmierzyłaś mój wzrost??????....... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ale o to właśnie chodzi..... pływamy takimi jachtami, jakie nam najbardziej pasują pod wieloma względami....... pod każdym względem - niemożliwe................

balti - 2009-11-20, 21:38

bodo napisał/a:

Jak zmierzyłaś mój wzrost??????....... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:




wzrokiem ... z racji mojej "projektowej" profesji ... taki skrzywienie zawodowe ;-)

waldez - 2009-11-22, 23:00

Witam wszystkich.
W numerze 12 z 2007 r. pisma "Żagle"str.18 znajduje się wykaz jachtów wydobytych po szkwale w 2007 roku. Ostatnia pozycja to LAGUNA o nazwie "TITUK" nr rej. NZG-329
Wydobyty w ostatnim czasie jacht posiada na burcie nr NZG-392
Zbieg okoliczności,literówka pisma czy sprawa ma podwójne dno?

Szaman3 - 2009-11-22, 23:14

Nie doszukiwłabym się tu drugiego dna. Albo błąd został popełniony w redakcji Żagli, albo był błąd na liście WOPR. Trzeba pamiętać, że numer grudniowy ukazał się ok 20 listopada, a redakcja musiała go zamknąć ok. 25 października. Materiały były zbierane dużo wczesniej. Spodziewam się, że Jurek Kubaszewski dostał wykaz jachtów gdzieś w pierwszej połowie września i mógł byc świeży. Byc może popełnił błąd i go nie potwierdził poźniej, albo na liście WOPR nie sprostowano błędu i potwierdzono listę.

Tak na chłodno, to kto i jaki interes miałby w tym, aby jacht wydobyć i ponownie go zatopić? Zatem myślę, że nie masz się co doszukiwać drugiego dna.

waldez - 2009-11-22, 23:47

Ten kto miał straty w czasie burzy 2007 wie ,że odszkodowania z firm ubezpieczeniowych
wahały się w granicach 10 tyś. do około 14 tyś. (jeżeli firma ubezpieczeniowa nie drążyła
tematu i nie szukała winy po stronie sternika lub armatora). Czasem w przypadku dużych zniszczeń korzystniejszym finansowo wyjściem była tzw. strata całkowita czyli suma ubezpieczenia minus udział własny .

yep - 2009-12-05, 20:49

Garażówa utonęła - właściciel starał sie o odszkodowanie a nie o znalezienie jej. No i "zadyma". Nie ma się tu czego domyslać i teoteryzoać - poprostu "życie".
Ale nie długo, nie długo jeszcze!!!Skru....le "garażowcy" pójdą z "torbami".

plitkin - 2009-12-05, 22:52

jachtowiec napisał/a:
Garażówa utonęła - właściciel starał sie o odszkodowanie a nie o znalezienie jej. No i "zadyma". Nie ma się tu czego domyslać i teoteryzoać - poprostu "życie".
Ale nie długo, nie długo jeszcze!!!Skru....le "garażowcy" pójdą z "torbami".


Przyznam sie bez bicia: juz zdazylem sie stesknic! :)

kkulczyk - 2009-12-05, 22:59

Qrcze myslałem, że jachtowiec zasnął snem sprawiedliwego potępiciela "Garażowych produkcji" po zakończeniu sezonu, a tu niespodzianka.

Chyba brak śniegu i temp. powyżej zera obudziła go .

Bodo - 2009-12-05, 23:48

jachtowiec napisał/a:
......Skru....le ........

Skru...le?.... mógłbyś to rozwinąć... bo nie kumam....?


P.S. No... nareszcie... bo jakoś to forum straciło koloryt..... :mrgreen: ... dawaj Jachtowiec.... niech wróci stary , ale jary, styl Twoich wypisów.... w końcu za co Ci płacą?... Twoi mocodawcy!......
Chyba już pora na rozwiązanie tej zagadki..... kto jest Twoim mocodawcą i na czyje zlecenie ( czyli za czyje pieniądze ), tak się szmacisz?..... :evil:

balti - 2009-12-06, 13:33

JACHTOWIEC !!!!! Już miałam nadzieję że cię słynna grypa pokonała , ale widać złego licho nie bierze .
boSmann - 2009-12-10, 21:30

Cytat:
Ale nie długo, nie długo jeszcze!!!

Jasnowidz jakiś czy co?
Cytat:
temp. powyżej zera obudziła go

Coś na krótko.
Pewnie znowu poszedł spać. Do garażu :-D

Wauzi - 2016-07-31, 11:50

[spam] pokazała się właśnie łódka w identycznej zabudowie. Drewno w kolorze takim jak ta miała po zabawie w u-boota.Więc albo garażową ta co zatonęła nie była, albo... :mrgreen:
mazury.info.pl - 2016-07-31, 12:04

Właściciel płakał jak sprzedawał... :-P
Wauzi - 2016-07-31, 12:13

Nie chcę nigdzie nikogo odsyłac - nie użyłem nazwy serwisu, nie podałem linku [spam]. W jaki inny sposób mam zwrócić uwagę na łódkę o doświadczeniach statku podwodnego? Bo niestety wygląda na to, że jest to ten sam egzemplarz co z tytułu tematu (tak odnośnie spamu).
mazury.info.pl - 2016-07-31, 12:17

Zamiast siać domysły - zadzoń do ogłoszeniodawcy i zapytaj. Po reakcji będziesz wiedział. Zdjęcia też możesz wkleić na forum - nie ma tu żadnych technicznych ograniczeń.
Wauzi - 2016-07-31, 12:23

Może i domysły...
mazury.info.pl - 2016-07-31, 12:43

Wygląda na to, że to jest ta sama jednostka. Nawet silnik się zgadza. ;-)
mazury.info.pl - 2016-07-31, 13:08

Zadzwoniłem do ogłoszeniodawcy. Na początku zapewniał, że jacht jest w dobrym stanie, sprawny technicznie, może trochę brudny... gdy zapytałem czy nie był nigdy wywrócony, lub zatopiony - zmieszał się trochę i powiedział, że kupił jacht 4 lata temu do prywatnej osoby pod Łodzią i od tamtej pory niewiele nim pływał.
Gdy zapytałem o ewentualne uszkodzenia na burcie (które wrak miał tak rozległe, że tonął) - odparł, że nic mu o tym nie wiadomo.

Jacht po podniesieniu stał się własnością ubezpieczyciela, który wypłacił odszkodowanie właścicielowi. Co ubezpieczyciel z nim zrobił - nie wiadomo.

Jacht był budowany w giżyckiej firmie szkutniczej. Nie wiem na dzień dzisiejszy, czy jacht nie ma "brata bliźniaka". Zdjęcia jednak świadczą, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem jest to ten sam jacht.

Przez te wszystkie lata jacht odmłodniał od rok-dwa lata. :-P

Wauzi - 2016-07-31, 13:11

Zastanawiałem się czy sprzedawca wie co oferuje, ale: zastawione imię łódki, numer rejestracyjny,lakoniczny opis...

Najbardziej mnie fascynuje jak po 2 latach w wodzie udało im się doprać te materace :mrgreen:

mazury.info.pl - 2016-07-31, 13:17

Wauzi napisał/a:
Zastanawiałem się czy sprzedawca wie co oferuje, ale: zastawione imię łódki, numer rejestracyjny,lakoniczny opis...

Najbardziej mnie fascynuje jak po 2 latach w wodzie udało im się doprać te materace :mrgreen:


1. Teraz już wie, że inni wiedzą. W ofercie jest napisane wielkimi literami... GARAŻOWANY :)
2. Honda to jednak dobra marka. ;-)

Cinek082 - 2016-08-02, 01:23

Witam wszystkich serdecznie.
Co do jachtu o którym toczy się dyskusja, mogę zapewnić, że ten wyłowiony w 2009 r. i ten z oferty sprzedaży to ta sama jednostka. Mogę też powiedzieć że nazwa pozostała ta sama, że radio i głośniki (wnioskując po ich stanie) są te same. Obstawiał bym nawet, że po rozkręceniu radia był by w nim mół.
Materace wyglądają na nowe, co do żagli miał bym wątpliwości, maszt jest nowy ale za to w szafce kambuzowej są okucia od starego :) (na zapas). Wszystkie metalowe okucia wewnatrz (podwięzi wantowe, kuchenka ze zlewozmywakien, oprawy oświetleń) są zardzewiałe. I teraz najciekawsze, grodzie pod kojami wykonane ze sklejki odspajają się od kadłuba (są szczeliny na około 5cm), podłoga w jachcie (podobnie jak cały jacht) to obraz nędzy i rozpaczy. Naprawa została wykonana w następujący sposób, został w jachcie wylany topkot jak posadzka samopoziomująca. Pomijam wygląd, ale istotne jest to, że miało to na celu ukrycie popękanej podłogi, co nie wyszło dobrze bo nowa warstwa też popękała a z pęknięc wychodzi rdza.
No i dotarliśmy do zewnętrznej części. Żelkot i poliwęglany wyglądają na dość zmęczone życiem, a co do uszkodzonej burty na której były pęknięcia kadłuba, to na pierwszy rzut oka wygląda nieźle.
Bliżej da się zauważyć, że coś było kombinowane. Wychodzą pęknięcia na burtach, miejsca mocowania podwięzi zapadają się a dookoła pojawiły się pająki na żelkocie. Co do właściciela to oględziny jachtu zapewnia przez kolegę a sam się nie pojawia. Zapewnia że jacht jest w super stanie i że to nie jest topielec.
A jacht obecnie stoi na przyczepie w Osięcinach. :)
Pewnie teraz co niektórzy zaczną się zastanawiać z kąd tyle informacji i czy są prawdziwe :)
Zapewniam że są prawdziwe w 100% :)
P.S.
Z apomniał bym o sklejce :), podejżewam że trzyma się kupy dzięki strasznie grubej warstwie czegoś w rodzaju lakierobejcy.
P.S. 2
Żeby nie było że tylko źle i brzydko, to chciał bym pochwalić osobę która wpadła na pomysł reanimacji tego jachtu. Byle jakiej to byle jakiej, ale osobie która doczyściła wnętrze, te wszystkie zakamarki i bakisty z tego syfu do tego stopnia że na zdjęciach nawet się błyszczą laminaty, należy się szacun :)
Pozdrawiam
Marcin

Usunięto treści sprzeczne z regulaminem

mazury.info.pl - 2016-08-02, 02:17

Jeżeli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś bezpośrednio od sprzedającego :-P - tel. 888 22O 111
Cinek082 - 2016-08-02, 02:36

To jest numer z ogłoszenia, a potem do kontaktu dochodzą dwa kolejne numery.
Co do pytań, to ja bym zapytał ile osób wpłaciło zaliczkę na poczet jachtu, a ilu osobom jej nie oddał po tym jak olazało się że jacht jest bublem.
Sam bym zapytał, ale niestety ode mnie nie odbieza żadnego z trzech numerów których używa do kontaktu.
I z tego też powodu w sprawę zaangażowana została Policja.

Usunięto treści sprzeczne z regulaminem

szg - 2016-08-02, 17:06

Cinek082 napisał/a:
......osobie która doczyściła wnętrze, te wszystkie zakamarki i bakisty z tego syfu do tego stopnia że na zdjęciach nawet się błyszczą laminaty, należy się szacun :)

Pewnie pociągnął karcherem a potem pomalował 8-) .

robarek - 2016-08-04, 09:47

Cinek082 napisał/a:
........ po rozkręceniu radia był by w nim mół.
.......[/color]

Takie małe OT. Co to jest mół?

mazury.info.pl - 2016-08-04, 09:48

robarek napisał/a:
Cinek082 napisał/a:
........ po rozkręceniu radia był by w nim mół.
.......[/color]

Takie małe OT. Co to jest mół?


Chodzi o muł - taki osad denny z jachtowych detergentów itp. Nie wiedziałeś? :shock:

mazury.info.pl - 2016-09-14, 00:39

Pechowy jacht nie może znaleźć swojej przystani. Włóczy się po Polsce. W jednym z portali ogłoszeniowych znów wypłynął. Tym razem w Iławie.

Wcześniej był oferowany za cenę 39.500zł. Obecnie podrożał i kosztuje już 48.000zł. Rok budowy przynajmniej się zgadza. Wcześniej 2008, czyli rok przed zatonięciem, obecnie 2006, co jest zgodne z prawdą.

Sprzedający w ogłoszeniu nie pisze nic o przeszłości jachtu. Jedynie zaznacza, ze "Wnętrze jachtu do odnowienia."

Tomek J - 2016-09-14, 12:20

Zestawienie dwóch zdjęć na górze strony nieodparcie przywołuje na myśl zakończenie filmu "Titanic" :-D Wnętrze jak wnętrze, ale co z poszatkowanym dnem pokazanym wcześniej, w tym w źródłowym poście? A jak znów przełamie się na fali Strasznych Śniardw? :shock:

Tomek Janiszewski

mazury.info.pl - 2016-09-14, 12:52

Rozmawiałem ze sprzedającym. Twierdzi, że nie wiedział nic o przeszłości jachtu. Kupił go od osoby prywatnej. Teraz już wie.
mazury.info.pl - 2016-09-14, 13:34

Aha. Silnik jednak nie pali, a jacht będzie przechodził remont.
węzełek - 2016-09-14, 22:12

Tomek J napisał/a:
Zestawienie dwóch zdjęć na górze strony nieodparcie przywołuje na myśl zakończenie filmu "Titanic" :-D Wnętrze jak wnętrze, ale co z poszatkowanym dnem pokazanym wcześniej, w tym w źródłowym poście? A jak znów przełamie się na fali Strasznych Śniardw? :shock:

Tomek Janiszewski


Nie wiem Tomku, ile w Twoich wywodach jest racji, nie jestem projektantem jachtów, nie znam się na tym, ale wiem ,że coś z poszyciem tej wersji Lagun jest nie tak :-? Miałam kiedyś okazję pływać tym modelem, jacht , jak jacht, pływało to nawet dobrze, ale nie podobało mi się właśnie poszycie, fakt mało nie ważę, ale pływałam też na małych jednostkach( np Maxus 22), , i dużych, ale pokład jak u tej łódki, u żadnej się tak nie uginał, właściwie, nigdy się nie uginał. Po Lagunie po prostu bałam się chodzić, by się nie ,,zarwała" ....

mazury.info.pl - 2016-09-14, 23:43

Węzełku. Nie kupisz skorup Maxusa, więc nie spotkasz egzemplarza wykonanego niepoprawnie, gdzieś tanim kosztem, z pokątnie zdobytych materiałów.

Jachty, których u producenta można nabyć same skorupy do samodzielnej zabudowy bywają wykonane bardzo dobrze, ale można również spotkać fatalnie zrobione. Prawdopodobnie na ten drugi przypadek trafiłaś, gdyż niemal każdy egzemplarz Laguny jest inny.

Pływałem tym jachtem ze zdjęć i nie zauważyłem niczego podobnego.

Jeżeli jacht turla się po śniardwiańskich kamieniach przez dwa pełne lata, to prawdopodobnie żaden kadłub tego dobrze nie zniesie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group